bry
9 426 2013-06-22 11:51:07
Podobne tematy
9 427 2013-06-22 11:51:09
Tak to prawda brzydullo. Ale już nie długo mi zostało.
9 428 2013-06-22 11:51:58
bry
9 429 2013-06-22 11:57:59
Dziś mam trudniejszą pracę do wykonania ^ ^
Ktoś chce żebym skorzystała z dawnego zawodu w drodze wyjątku
9 430 2013-06-22 11:58:12
u mnie zimno,wieje i pewnie zaraz będzie padać...idealna pogoda na gnicie w łóżku
9 431 2013-06-22 12:00:10
Ty też jesteś w Londynie w takim razie? (po opisie pogody)
9 432 2013-06-22 12:00:30
Dziś mam trudniejszą pracę do wykonania ^ ^
Ktoś chce żebym skorzystała z dawnego zawodu w drodze wyjątku
jakiego zawodu?
9 433 2013-06-22 12:01:15
nie, ale dość blisko ![]()
9 434 2013-06-22 12:06:24 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-06-22 12:08:21)
Ja mam jakiś nadmiar energii i właśnie mam ochotę łazić wszędzie.
Koliberku ten zawód to kosmetyczka dla zmarłych, ja to tak nazywam. Ale tu nie chodzi tylko o makijaż ale o całe przygotowanie. Ten zawód zrobiłam sobie kiedyś i zajmowałam się tym, żeby zapłacić za szkołę i dawać rade żyć jakoś.
To bardzo odpowiedzialne bo to ostatni obraz osoby zmarłej jaki zobaczy rodzina. Więc lepiej żeby to jakoś wyglądało. Ładnie i spokojnie (chociaż to nie zawsze jest do zrobienia)
9 435 2013-06-22 12:13:15
to znaczy robisz ostatni makijaż zmarłej osobie? ![]()
9 436 2013-06-22 12:17:20
Nie chce rzucać tutaj przerażającymi dla niektórych pojęciami, ale chociażby zaszywam usta, uzupełniam ubytki na ciele. No ogólnie doprowadzam do stanu jakiegoś wyglądania. Ubieram.
9 437 2013-06-22 12:19:57
a kielicha przed tym pijesz dla rozluźnienia? ![]()
9 438 2013-06-22 12:21:44
Haha nie. Szczerze to najbardziej przynosząca spokój praca. Oczywiście nie jem kanapki tam. Ale to naprawdę najmilsza praca. Skupienie, cisza, nie ma marudzących klientów.
9 439 2013-06-22 12:22:56
Nina,oglądałam "6 stóp pod ziemią" dla mnie żaden koszmar.Miałam też wątpliwą przyjemnośc oglądać zwłoki w dosość zaawansowanym rozkładzie w innym filmie.Dlatego ja po śmierci karzę się spalić.
9 440 2013-06-22 12:28:23
Ja też chce być spalona. I nie chcę być w grobie pod ziemią.
Można rozkładające się zwłoki na farmach zwłok pooglądać.
Na mnie zwłoki nie robią wrażenia na szczęście. Bo moich ukochanych zmarłych pamiętam takimi jakimi byli za życia, bo zwłoki widzi się 10 minut i jak się nie jest nimi przerażonym to się ich nie zapamięta.
Jedyne co pamiętam to ten słodki zapach mojej prababci, który uczepił się do sukienki mojej. Jak ją ubrałam po roku od tego poczułam ten zapach i tak ją z siebie zerwałam, że prawie głowę urwałam.
Ale miałam 16 lat wtedy więc wybaczam sobie.
9 441 2013-06-22 12:28:50 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-06-22 12:29:08)
Haha nie. Szczerze to najbardziej przynosząca spokój praca. Oczywiście nie jem kanapki tam. Ale to naprawdę najmilsza praca. Skupienie, cisza, nie ma marudzących klientów.
no z zaszytą buzią trudno marudzić ![]()
9 442 2013-06-22 12:30:54 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-06-22 12:40:44)
Wiesz, zwłoki o dziwo nie są tak cicho. I zawału można dostać jak się oczekuje grobowej ciszy.
To mi trochę przypomina rzeźbienie. Ta robota. Jestem bardzo wdzięczna tym ludziom co zrobili np dla mojego dziadka. Który po śmierci wyglądał naprawdę źle, a w dniu pogrzebu naprawdę ładnie. Jak gdyby spał.
Czy was też wkurza jak ktoś się z wami umawia na godzinę dziesiątą i po raz kolejny nie pojawia się chociaż jest już dwunasta. A później przychodzi i mówi 'bo musiałem posprzątać pokój' 'bo musiałem pomóc koledze' ' nie napisałem sms-a bo myślałem, że tak nie wypada/ nie zdąże/ bo nie przyszło mi to do głowy"?
Powiedz cholero jedna, że znowu wolałeś pospać albo się obijać zamiast przyjść na czas a smsa nie chciało ci się pisać xD
9 443 2013-06-22 12:44:44 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-22 12:46:03)
Wiem o co Ci Nina chodzi....Wiecie, dlatego nie rozumiem takiego zafascynowania fizycznością i urodą.Ludzkim ciałem, które po paru dniach nie staje się niczym innym jak zepsutym mięsem.Przepraszam, za te mocne słowa, ale będąc trzy razy przy śmierci najbliższych osób, wiem, że to nie ciało stanowi istotę człowieczeństwa.Nie jemu należy się głowne zinteresowanie.Dlatego nie zrozumiem nigdy ludzi , którzy patrzą na kogoś przez pryzmat wyglądu.Są jak jętki jedniodniówki.
9 444 2013-06-22 12:55:27
Asterko zgadzam się całkowicie. Najpierw ludzie zachwycają się ciałem, później brzydzą (bo stare czy chore) później boją się go bo martwe.
Ciało to tylko ciało.
Ładne rzeczy to w mózgu mogą być dopiero.
Ja nawet nie rozumiem obrzydzenia starym ciałem.
Ach ja wychodzę na spacer, chrzanie kolegę. On zawsze chce się umówić, sam proponuje czas i później przychodzi 5 godzin spóźniony z głupią wymówką, jakbym ja idiotką była.
9 445 2013-06-22 13:20:14
Ojjj ja tez nie lubie czegos takiego... dla mnie to brak poszanowania dla mojego wolnego czasu...
A co do zmarlych. Ja sie nie boje, nie brzydze, jednak jak bylam na pogrzebie mojego dziadka czulam ogromny bol, modlilam sie caly czas, zeby dziadek oddychal, zeby ozyl, zeby to bylo tylko zlym snem... strasznie to przezylam, i ta moja nadzieja na to, ze sie poruszy nie pozwolila mi dlugo na niego patrzec...
Wierzycie w to ze zmarli do nas przychodza? Ze sie o nas troszcza?? U mnie dziadek byl 3razy. Raz przed pogrzebem, mowil, ze mu tam dobrze, zebysmy sie o niego nie martwili i nie plakali, bo on czuwa nad nami. Po ok pol roku obwinial mnie o smierc, ze jak bylam na cmentarzu u niego on sie obudzil, zaczal krzyczec, a ja go nie slyszalam...
Pozniej, jak mialam zaawansowana depreche siedzielismy razem na dzialce, opowiadal mi jak to jest fajnie w niebie, ze wszystko stamtad widac, co sie dzieje na ziemii, ze nie ma bolu, nie ma cierpienia, poklepal mnie po policzku powiedzial, ze nie moze sie doczekac kiedy do niego dolacze, i powiedzial, zebym juz szla, bo chce sie napic z kolega piwa. I chyba ten sen dopiero uswiadomil mi, ze chce zyc, ze musze cos w sobie zmienic, ze tak dalej byc nie moze. Od tamtej pory wlasnie zaczelam prace nad soba. No i raz poprostu mi sie pokazal w mieszkaniu, snil mi sie jakis koszmar, przebudzilam sie a on stal w rogu, taki spokojny.
Znowu raz o dziwo pokazal mi sie mojej kolezanki dziadek, w momencie kiedy lezal w szpitalu w spiaczce.
Czy sie balam? Nie. Nie wiem czy to jest prawdziwe, czy to tylko moje zludzenia, jednak jesli pokazuja mi sie zmarli nie wpadam w panike, poprostu wtedy wiem, ze zmarli nade mna czuwaja
9 446 2013-06-22 16:34:00
No i tak jak mówiłam spóźnienie dwie i pół godziny. Wymówka? W pracy miał ciężko wczoraj wieczorem i nie dał rady wstać. (wieczorem o 19)
9 447 2013-06-22 19:07:09
ja nie nadaje sie do zycia, mialam na tej inauguracji wolontariatowej straszny napad socjofobii, ze teraz mam mysli samobójcze...
9 448 2013-06-22 19:14:52
Jak to się objawiało Miss ten napad?
Moja mama też to ma.
9 449 2013-06-22 19:19:51 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-22 19:21:47)
chec uciwczki, na placz sie zbiera, dusi w gardle, kreci sie w głowie, drzenie ciala, poczucie wlasnej beznadziejnosci, panika gdy z kims trzeba rozmawiac, nie wiadono co mam mówic, boli brzuch, nie moge jesc ani pic...poczucie ze to nie dzieje sie naprawde pragnienie bycia niewidzialnym albo schowanie sie w mysia dziure, nie moge nikomu sie sprzeciwic, jestem bezwolna...
9 450 2013-06-22 19:26:14
o kurcze miss, tak chyba działa lęk
9 451 2013-06-22 19:30:06
Fobia społeczna nie jest zaburzeniem psychotycznym, to oznacza, że u osób na nią cierpiących nie występują urojenia i omamy.
Człowiek dotknięty tym schorzeniem może przypominać osobę z cechami nieśmiałości, jednak w wypadku fobii społecznej główną różnicą jest występowanie bardzo silnego unikania sytuacji społecznych oraz cierpienia, spowodowanego wpływem zaburzenia na kontakt z innymi ludźmi. Osoby z fobią społeczną są mało towarzyskie i skryte, uskarżają się na brak tematów do rozmów oraz uważają się za osoby nieatrakcyjne. Niekiedy może występować u nich skłonność do nadużywania alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych, które doraźnie zmniejszają odczucie lęku. Osoby dotknięte fobią społeczną bardzo często rezygnują z życia towarzyskiego, a niekiedy ograniczają też wyjścia z domu do niezbędnego minimum, ponieważ poza najbliższymi krewnymi i znajomymi kontakty z innymi ludźmi wywołują u nich uporczywy lęk[2]. Ze względu na trudności w kontaktach międzyludzkich osoby takie mogą prędzej szukać kontaktu z innymi ludźmi poprzez Internet[8]. Niektórzy chorzy z fobią społeczną są w stanie zapanować nad swymi objawami i tłumią lęk w sobie, na zewnątrz sprawiając tylko wrażenie introwertyków, ludzi spokojnych i opanowanych[2][5][8]. Rzadziej manifestują radość i swobodne zachowanie, bardziej typowa jest ich powaga i nadmierne kontrolowanie mimiki i zachowania.
Osoby cierpiące na fobię społeczną:
unikają wystąpień publicznych
unikają jedzenia i picia w miejscach publicznych
nie odzywają się w towarzystwie innych
unikają rozmów, zwłaszcza z osobami, które są dla nich autorytetem
nie mogą pracować, gdy ktoś na nich patrzy
prowadzą najczęściej samotniczy tryb życia
Wiele codziennych spraw (załatwienie czegokolwiek w urzędzie czy banku, wizyta u lekarza, zakupy w sklepie innym niż samoobsługowy, umówienie się z kimś) jest dla osób cierpiących na fobię społeczną prawdziwą torturą.
W momencie, gdy człowiek dotknięty tą fobią jest narażony na ekspozycję społeczną, mogą u niego wystąpić następujące objawy somatyczne[8][9]:
czerwienienie się,
przyspieszenie bicia serca, kołatanie serca,
drżenie rąk i mięśni (np. łydek),
nadmierna potliwość,
duszność,
nudności,
szumienie w uszach,
zaburzenia mowy (np. drżenie głosu),
u niektórych osób: łzawienie,
zawroty głowy.
Objawy te mogą narastać nawet do rozmiarów lęku panicznego, jeśli chory nie wycofa się z sytuacji w porę. Obawa przed tym często powoduje niezrozumiałe dla innych zachowania, które z zewnątrz mogą wyglądać jak tchórzostwo.
Bardzo często osoby cierpiące na nerwicę społeczną występowanie objawów somatycznych (przyspieszenie tętna, zwiększona potliwość, czerwienienie się) określają jako swój główny problem w tym zaburzeniu[8].
Fobia społeczna a nieśmiałość[edytuj]
Fobia społeczna ze względu na niektóre ze swoich objawów może być mylona z nieśmiałością; nie jest z nią jednak związana w sposób ścisły. W jednym z badań wykazano, że na fobię społeczną cierpi około 49% osób nieśmiałych w znaczącym stopniu i 18% osób z nieśmiałością w granicach normy[10].
9 452 2013-06-22 19:34:34
Miss,może chcesz pogadać?
9 453 2013-06-22 19:35:04
Może nie powinnaś się zmuszać w takim razie do publicznych spędów? Moja mam się nie zmusza. Na święta nie chodzi, na urodziny nie chodzi od tego czasu dużo lepiej z nią. Bo iść do sklepu czy na spacer mały to mniejszy problem.
9 454 2013-06-22 19:38:26
Może nie powinnaś się zmuszać w takim razie do publicznych spędów? Moja mam się nie zmusza. Na święta nie chodzi, na urodziny nie chodzi od tego czasu dużo lepiej z nią. Bo iść do sklepu czy na spacer mały to mniejszy problem.
ale musiALAM, BO DZIS było rozdanie zaswiadczen i oficjalne rozpoczecie wolontariatu...
9 455 2013-06-22 19:39:56 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-22 19:42:06)
Miss,może chcesz pogadać?
asterciu, muszę chwilę się wyciszyć, bo emocje aż we mnie buzują, czyję się jakbym worki ziemniaków nosiła, tyle wydatkowanej energii mnie kjosztuje wytrzymanie i bytowanie na czymś takim...czuję się jak te wasze zwłoki co onich gadacie....
ciekawe jest to, że przez całe życie nie wiedziałam co mi dolega, dlatego też uzależniłam się od alkoholu w młodości, ponadto moja terapeutka wcale nie zdiagnozowała mnie, ja sama przy podpowiedzi Brzydulli się zdiagnozowałam, że jest mi właśnie to....psycholodzy są do doopy ![]()
9 456 2013-06-22 19:51:18 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-22 19:52:03)
Wiesz, ja odreagowuje gadając.Stąd propozycja.Ale coś na kształt socjofobii miałam chyba w dzieciństwie i jako nastolatka.Całę szczęście minęło, bo nie wiem jakbym dziś z tym żyła....
9 457 2013-06-22 19:56:15
Wiesz, ja odreagowuje gadając.Stąd propozycja.Ale coś na kształt socjofobii miałam chyba w dzieciństwie i jako nastolatka.Całę szczęście minęło, bo nie wiem jakbym dziś z tym żyła....
Pewnie byś żyła...:) Ja przecież zyję, od tego cięzko umrzeć
Ale co to za życie,,,,
9 458 2013-06-22 19:57:29
ja dostaję takiej paniki jak wybieram sie w podróz, zazwyczaj jadę z kims nie sama, czekam tylko jak będe w danym pojeździe, wtedy emocje opadają, tak mi zaczyna serce walić ze nie słyszę swoich myśli, nie wiem w którą stronę się iść po bilet, boję się ze coś mi się zaraz stanie, ze się zgubię, autentycznie tak mam...
kiedyś myślałam ze zostało mi to z dzieciństwa, mama zabierała nas na wakacje, całą trójkę i ciąglę nerwówka, czy zdążymy na pociąg, czy wszystko wzięte,czy kazdy ma swój plecak, czy aviomarin zażyte,wszyscy chorobę lokomocyjną mielismy wtedy, mi do dziś zostało, najgorzej wspominam moment przed wejsciem do pojazdu, później się rozluźniam i napawam podróżą, to moze być przyczyna, jak myslicie?
9 459 2013-06-22 20:00:17
ja dostaję takiej paniki jak wybieram sie w podróz, zazwyczaj jadę z kims nie sama, czekam tylko jak będe w danym pojeździe, wtedy emocje opadają, tak mi zaczyna serce walić ze nie słyszę swoich myśli, nie wiem w którą stronę się iść po bilet, boję się ze coś mi się zaraz stanie, ze się zgubię, autentycznie tak mam...
kiedyś myślałam ze zostało mi to z dzieciństwa, mama zabierała nas na wakacje, całą trójkę i ciąglę nerwówka, czy zdążymy na pociąg, czy wszystko wzięte,czy kazdy ma swój plecak, czy aviomarin zażyte,wszyscy chorobę lokomocyjną mielismy wtedy, mi do dziś zostało, najgorzej wspominam moment przed wejsciem do pojazdu, później się rozluźniam i napawam podróżą, to moze być przyczyna, jak myslicie?
może, dużo nieracjonalnych zachowań utrwala się nam w dzieciństwie....
9 460 2013-06-22 20:04:36
W moim zawodzie i przy problemach z moim synem nie dałoby się żyć z socjofobią.Miałabym depresję giganta i ciągłe poczucie , że jestem beznadziejna.
9 461 2013-06-22 20:08:07
W moim zawodzie i przy problemach z moim synem nie dałoby się żyć z socjofobią.Miałabym depresję giganta i ciągłe poczucie , że jestem beznadziejna.
Ale byś żyła.
9 462 2013-06-22 20:16:52
Żyłaby,ale i tak moje życie mi się czasem beznadziejne wydaje....Jak chyba zresztą każdemu.
9 463 2013-06-22 20:19:21 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-06-22 20:23:05)
Koliber napisał/a:ja dostaję takiej paniki jak wybieram sie w podróz, zazwyczaj jadę z kims nie sama, czekam tylko jak będe w danym pojeździe, wtedy emocje opadają, tak mi zaczyna serce walić ze nie słyszę swoich myśli, nie wiem w którą stronę się iść po bilet, boję się ze coś mi się zaraz stanie, ze się zgubię, autentycznie tak mam...
kiedyś myślałam ze zostało mi to z dzieciństwa, mama zabierała nas na wakacje, całą trójkę i ciąglę nerwówka, czy zdążymy na pociąg, czy wszystko wzięte,czy kazdy ma swój plecak, czy aviomarin zażyte,wszyscy chorobę lokomocyjną mielismy wtedy, mi do dziś zostało, najgorzej wspominam moment przed wejsciem do pojazdu, później się rozluźniam i napawam podróżą, to moze być przyczyna, jak myslicie?
może, dużo nieracjonalnych zachowań utrwala się nam w dzieciństwie....
włąśnie, mój mi mówi ze jak ze mną jedzie w podróż to jakby z dzieciaczkiem jechał, zaraz mi niedobrze, nie chce zarzywać za każdym razem aviomarin bo to otumania a jak nie zazyje i mam gorszy dzień to całą podróz mam jak na szpilkach z przygotowaną torebeczką siedzę, tak samo ze stresu ciągle mam parcie na pęcherz, kiedyś nawet zatrzymał autobus bo płakałam z bólu i musiałam się wysikać, kierowca nie mógł ale sie zatrzymał..takie mam wspominki
chociaz na parcie na pęcherz znalazłam już sposób, słuchawki na uszy i pół sen-zabija myślenie, pamietam jak zakopca do samego krakowa dojechałam z pełnym pęchcerzem bez bólu i byłam z siebie dumna że nie wpadłam w panikę, podbudowało mnie to że nie musi być silniejsze ode mnie...
W moim zawodzie i przy problemach z moim synem nie dałoby się żyć z socjofobią.Miałabym depresję giganta i ciągłe poczucie , że jestem beznadziejna.
ja też, ciagle z ludzmi pracuję i dla ludzi, odnajduję sie w tym, więc trudno o taką socjofobię o której miss pisze
9 464 2013-06-22 20:27:30
missnowegojorku napisał/a:Koliber napisał/a:ja dostaję takiej paniki jak wybieram sie w podróz, zazwyczaj jadę z kims nie sama, czekam tylko jak będe w danym pojeździe, wtedy emocje opadają, tak mi zaczyna serce walić ze nie słyszę swoich myśli, nie wiem w którą stronę się iść po bilet, boję się ze coś mi się zaraz stanie, ze się zgubię, autentycznie tak mam...
kiedyś myślałam ze zostało mi to z dzieciństwa, mama zabierała nas na wakacje, całą trójkę i ciąglę nerwówka, czy zdążymy na pociąg, czy wszystko wzięte,czy kazdy ma swój plecak, czy aviomarin zażyte,wszyscy chorobę lokomocyjną mielismy wtedy, mi do dziś zostało, najgorzej wspominam moment przed wejsciem do pojazdu, później się rozluźniam i napawam podróżą, to moze być przyczyna, jak myslicie?
może, dużo nieracjonalnych zachowań utrwala się nam w dzieciństwie....
włąśnie, mój mi mówi ze jak ze mną jedzie w podróż to jakby z dzieciaczkiem jechał, zaraz mi niedobrze, nie chce zarzywać za każdym razem aviomarin bo to otumania a jak nie zazyje i mam gorszy dzień to całą podróz mam jak na szpilkach z przygotowaną torebeczką siedzę, tak samo ze stresu ciągle mam parcie na pęcherz, kiedyś nawet zatrzymał autobus bo płakałam z bólu i musiałam się wysikać, kierowca nie mógł ale sie zatrzymał..takie mam wspominki
chociaz na parcie na pęcherz znalazłam już sposób, słuchawki na uszy i pół sen-zabija myślenie, pamietam jak zakopca do samego krakowa dojechałam z pełnym pęchcerzem bez bólu i byłam z siebie dumna że nie wpadłam w panikę, podbudowało mnie to że nie musi być silniejsze ode mnie...
Asterka10 napisał/a:W moim zawodzie i przy problemach z moim synem nie dałoby się żyć z socjofobią.Miałabym depresję giganta i ciągłe poczucie , że jestem beznadziejna.
ja też, ciagle z ludzmi pracuję i dla ludzi, odnajduję sie w tym, więc trudno o taką socjofobię o której miss pisze
to jakaś fobia komunikacyjna
9 465 2013-06-22 20:28:16
Moja mama akurat by nie wytrzymała na wolontariacie bo to kontakt z ludźmi i słuchanie problemów a to ją doprowadza do szału i rozpaczy.
Ja mam inne lęki (klatka schodowa, toaleta publiczna), mnie ludzie raczej doprowadzają do agresji jeżeli nie dzieli nas scena/barykada/poglądy i są wokoło mnie.
9 466 2013-06-22 21:08:20
Ale nie da się żyć w całkowitej izolacji.
9 467 2013-06-22 21:11:15 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-06-22 21:11:40)
Ona jest wyizolowana od marudów, znajomych i ludzi zna tylko powierzchownie na pięć minut na mieście. Poza mną i moim tatą i moim mężem. I nie pracuje.
9 468 2013-06-22 21:12:25 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-22 21:13:08)
Ona jest wyizolowana od marudów, znajomych i ludzi zna tylko powierzchownie na pięć minut na mieście. Poza mną i moim tatą i moim mężem. I nie pracuje.
Ale ja nie mam dzieci ani męża....Przecież nie mogę leżeć i patrzeć w sufit całe dni....
9 469 2013-06-22 21:15:08 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-22 21:21:55)
Nawet jakbyś miała, to żyć się tylko z nimi nie da.
Miss, a co to za sygnaturkę masz?
9 470 2013-06-22 21:18:51 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-22 21:19:51)
Nawet jakbyś miała, to żyć się tylko z nimi nie da.
Moja mama jest socjofobiczką jak w morde strzelił, z mężem nie może się porozumiiec, poszła na wzcześniejszą emeryturę i prawie nie wychodzi z domu, nie kontaktuje się prawie z nikim poza mną, siostrą i wnukami. Ale ja, kiedy nie mam zajęcia, dostaję takiego świra, że też nie wyrabiam. Chcviałabym z ludżmi, ale nie umiem...
9 471 2013-06-22 21:19:27
Moja mama może żyć. I ze swoim ptaszkiem, którego przygarnęła. Wychodzi z domu co dwa dni na dwie godziny może, poza tym, że z tatą na spacer.
I teraz dopiero jest zadowolona. Znaczy na koncert pójdzie np czasami. Ale nie żeby mieć znajomych. Albo żeby się trzymać z rodziną. I dobrze, bo jej rodzina jest beznadziejna i wsysa życie z każdego.
9 472 2013-06-22 21:21:00 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-22 21:23:30)
Moja mama może żyć. I ze swoim ptaszkiem, którego przygarnęła. Wychodzi z domu co dwa dni na dwie godziny może, poza tym, że z tatą na spacer.
I teraz dopiero jest zadowolona. Znaczy na koncert pójdzie np czasami. Ale nie żeby mieć znajomych. Albo żeby się trzymać z rodziną. I dobrze, bo jej rodzina jest beznadziejna i wsysa życie z każdego.
To podobnie jak moja, tylko bez męża i zwierza
Gadałyście dziś o trupach, ja miałam w pracy do czynienia ze zwłokami i nie czuję lęku. Musiałam pisać oględziny na zgonie nie raz. Kiedyś w pierwszym roku służby w Nowy Rok rano od 6 trupa pilnowałam, babka w sylwka z wieżowca się rzuciła.
9 473 2013-06-22 21:37:21 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-06-22 21:44:13)
To ostro musiała wyglądać.
Obrzydza mnie jak faceci mówią, że chcieliby mieć 'cycki i cipkę ' żeby się bawić nimi i eksperymentować całe dnie. Słyszałam to wiele razy i z jakiegoś powodu jest to odrzucające. Tak jak obrzydza mnie robienie z 'cipci' osoby , która myśli i ma własną wole. Albo z biustu. Nie wiem czy ja jestem jakaś ograniczona , albo jak to zawsze mówią 'niedojrzała' do seksu, ale to jest obleśne. Ciało to nie zabawka sorry.
Jak widzę takiego co się ślini na widok mojej 'pupci' i tak mówi o tym i tak patrzy jakby mój tyłek to była osoba co najmniej tak samo ważna jak ja, a nawet ważniejsza to mam ochotę w łeb łopatą dać.
Tyłek to mięso i tłuszcz.
9 474 2013-06-22 21:46:24
a po co pilnować trupa? przecież nie ucieknie...
Nina, ale Ty prymitywnych facetów znasz...
9 475 2013-06-22 21:50:42
no niestety, jak się ma taką mordę jak ja i ciało (przede wszystkim bo który z nich patrzy na twarz?) to niestety ale chamstwo się zlatuje z każdej strony.
I to te najgorsze. Bo średniej klasy to się boją podejść, a te najniższej to już ma we wszystko wyrąbane bo oni przecież cudowni i piękni i oślepiają blaskiem
9 476 2013-06-22 23:14:53
a po co pilnować trupa? przecież nie ucieknie...
Nina, ale Ty prymitywnych facetów znasz...
Takie przepisy, zabezpiecza się miejsce zdarzenia do czasu przybycia ekipy dochodzeniowo sledczej i prokuratora....
9 477 2013-06-22 23:33:19
Wiecie? Nim zdalam prawo jazdy mialam yak, ze wsiadalam w busa jadac z pl do niemiec i jak jeszcze nie przejechalismy 100km nagle nie mialam czym oddychac, slablam, czulam, ze zaraz zemdleje, czyli wszystko tak jak dostaje ataku paniki( to mi zostalo w sumie do dzis. Rzadko bo rzadko ich teraz dostaje, ale czasami soe pojawiaja...) jak juz kupilam samochod pierwszym razem kuzynka ze mna pojezdzila 2h po miescie. Odwiozlam ja, do domu mialam3 min drogi samochodem, stojac na swiatlach mialam to samo. Nie wiedzialam o co chodzi, co zrobic, jednak wiedzialam, ze wszystko zalezy ode mnie, ze nie moge zostawic tam auta i jakos musze dojechac do domu. To bylo dosc nieodpowiedzialne z mojej strony, jednak od tamtej pory wszystko minelo. Juz wogole nie mam takiego uczucia, nawet jak jade busem z pl do de czy odwrotnie.
9 478 2013-06-23 00:04:58
Moja mama akurat by nie wytrzymała na wolontariacie bo to kontakt z ludźmi i słuchanie problemów a to ją doprowadza do szału i rozpaczy.
Ja mam inne lęki (klatka schodowa, toaleta publiczna), mnie ludzie raczej doprowadzają do agresji jeżeli nie dzieli nas scena/barykada/poglądy i są wokoło mnie.
chyba każdy ma gdzieś taki straszek zapisany, tylko kazdy inaczej sobie z tym radzi...
odwiedziła mnie ostatnio znajoma z pracy i musiałam po nią wyjsć przed blok bo sama nie weszłaby do windy...
9 479 2013-06-23 00:10:02
Cześć.
Ja, Miss, byłam na dobrej drodze do takiej fobii dzięki wychowywaniu w wydaniu jednego z moich rodziców. Szczęśliwie dla mojej psychiki to wychowywanie skończyło się kiedy miałam lat naście i jakoś powoli udało mi się "znormalnieć". Chociaż pewne odchyły mi zostały i pewnie byłabym niezłym materiałem dla psychologa.
Jeśli chodzi o kontakty z ludźmi, to na wszystkich płaszczyznach jest ok, oprócz jednej: nie mogę pracować przy obsłudze klienta. Przez krótki czas musiałam i czułam dokładnie o, co Ty na spotkaniu. A ze stresu (ja - wielki śpioch) nie mogłam spać.
Także do pewnego stopnia wiem co czujesz, mogę to sobie wyobrazić i rozumiem jak Ci jest ciężko.
9 480 2013-06-23 00:17:24
Wiecie? Nim zdalam prawo jazdy mialam yak, ze wsiadalam w busa jadac z pl do niemiec i jak jeszcze nie przejechalismy 100km nagle nie mialam czym oddychac, slablam, czulam, ze zaraz zemdleje, czyli wszystko tak jak dostaje ataku paniki( to mi zostalo w sumie do dzis. Rzadko bo rzadko ich teraz dostaje, ale czasami soe pojawiaja...) jak juz kupilam samochod pierwszym razem kuzynka ze mna pojezdzila 2h po miescie. Odwiozlam ja, do domu mialam3 min drogi samochodem, stojac na swiatlach mialam to samo. Nie wiedzialam o co chodzi, co zrobic, jednak wiedzialam, ze wszystko zalezy ode mnie, ze nie moge zostawic tam auta i jakos musze dojechac do domu. To bylo dosc nieodpowiedzialne z mojej strony, jednak od tamtej pory wszystko minelo. Juz wogole nie mam takiego uczucia, nawet jak jade busem z pl do de czy odwrotnie.
no właśnie, nieuzasadniona panika i człowiek przestaje myśleć racjonalnie...też mam ochotę zrobić sobie prawko, myślę że dobrym bym była kierowcą no i moze w końcu ta choroba lokom. by mi przeszła i w innym swietle widziałbym podróżowanie, na własną rękę bym sobie robiła rundki autem,najpierw krótkie dystanse i coraz dłuższe, no i fajnie by było pojechać w takie miejsca do których jest trudny dojazd środkami lokomocji, a jest takich parę miejscówek u mnie:)
9 481 2013-06-23 01:00:57
Koliber ja jeszcze poltora roku temu nie przypuszczalam, ze bede kiedykolwiek miala prawko, zapisalam sie spontanicznie i takim sposobem za3dni mija mi rok odkad mam swoje cudenko;) teraz jak tu jechalam do de mialam przyjechac autem, jednak i tak chcialam je zmienic a tu sie placi za zlomowanie, a moze moja cytrynke uda sie sprzedac i komus jeszcze posluzy... odkladam teraz pieniadze na nowy samochod, juz sie nie moge doczekac az nie bede uzalezniona od tramwajow, tylko wsiade i pojade;) w styczniu mialam stluczke, nie grozna, gosciu mi gwaltownie zahamowal bo nie widzial zjazdu na parking i nie zasygnalizowal. Niby nic powaznego, ale powiem Ci, ze mialam chwile zwatpienia w swoja jazde, czy sie nadaje... co mi pomoglo? jakby nie patrzec dosc glupi tekst kolezanki, ze "kierowca bez stluczki to jak zolnierz bez karabinu" inaczej bym chyba nie wsiadla za kolko. Oczywiscie stres mialam ogromny, jednak przemoglam sie, na szczescie ataki sie nie powtorzyly. Jak kupie tu samochod chce pojechac do polski go zarejestrowac, to bedzie moja pierwsza taka wyprawa, ale wiem ze dam rade, bo kto jak nie ja;)
9 482 2013-06-23 16:36:30 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-06-23 16:36:53)
dobry:)
czy znacie jakiś sposób na zabicie sąsiada?
9 483 2013-06-23 17:05:15
hmmmm ja swoich wychowalam muzyka;)
9 484 2013-06-23 17:09:38
jak muzyką?
My właśnie mamy problem taki ze dudnią basami ze funkcjonowac się nie da a policja ma to w nosie bo co oni mogą
9 485 2013-06-23 17:16:55
to puszczaj im w przerwach Beethovena
9 486 2013-06-23 17:19:20
własnie sprzętu odpowiedzniego nie mam ![]()
9 487 2013-06-23 17:46:01
Beethoven to piszczypipek.Najlepsze są Walkirie Wagnera.Dla bardziej odpornych na reformację Szymanowski.
9 488 2013-06-23 17:57:45
Nawet jakbyś miała, to żyć się tylko z nimi nie da.
Miss, a co to za sygnaturkę masz?
haha, arabska...
9 489 2013-06-23 17:59:32
Hej, dziewczyny.
Mam nadzieje, że u was lepsza pogoda niż tutaj. Byłam dziś na cmentarzu przez kilka godzin.
Jak tam Twój syn Asterko?
9 490 2013-06-23 18:14:00
Hej, dziewczyny.
Mam nadzieje, że u was lepsza pogoda niż tutaj. Byłam dziś na cmentarzu przez kilka godzin.
Jak tam Twój syn Asterko?
u kogos z bliskich?