Dla nas to nie jest dreszcz emocji, ale niepotrzebny stres.
Każdy lubi coś innego
.
Co Ty robiłaś w tym parku
?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Strony Poprzednia 1 … 133 134 135 136 137 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dla nas to nie jest dreszcz emocji, ale niepotrzebny stres.
Każdy lubi coś innego
.
Co Ty robiłaś w tym parku
?
Podobne tematy
okradli mnie, właściciel mieszkania zwariował i dopuścił się ataku na mnie. Wracać nie chciałam, iść nie miałam gdzie, znajomych też nie miałam no to do pomocy dla bezdomnych, a tam pomoc marna i do parku.
Parki fajne miejsca maja:D
Ups, ale nie w takim wypadku jak Ciebie Nina spotkalo...
Miss, nawiazujac do Twojego podpisu, psy to wspaniale istoty. Obecnie mam jedna psinke, mialam dwie, matke i corke. Almy nie ma juz z nami rok:( ale ona tez mi bardzo duzo wsparcia dala. Boze, ona byla tak kochana, ze jak plakalam to kladla mi glowke na sercu i plakala razem ze mna, a po 10min zaczela wariowac, lizac mnie po twarzy, dopoki nie otarla lez i nie zmusila mnie do zabawy. Bardzo madra byla...
Mam nadzieje, ze Ci sie uda, naprawde...
Ale co?
okradli mnie, właściciel mieszkania zwariował i dopuścił się ataku na mnie. Wracać nie chciałam, iść nie miałam gdzie, znajomych też nie miałam no to do pomocy dla bezdomnych, a tam pomoc marna i do parku.
Nie bałaś się? Z tego co wiem nie wszyscy angole są kulturalni
. Mogli Cię zgwałcić i zamordować
. A ile wiosen liczysz sobie obecnie
?
Parki fajne miejsca maja:D
Ja zawsze wolałem zarośnięte miejsca jakiejś starówki
.
My znaleźliśmy ławki pod dachem, stawialiśmy dwie razem i materac skądś skombinowaliśmy. Rzecz cała w tym, że on beze mnie byłby ustawiony wtedy już. Bo wychodził ze swoich problemów życiowych. Dla mnie się cofnął i na mnie wydał pieniądze. A później już się wszystko potoczyło. Nie pozabijaliśmy się choć byliśmy nie wyspani i zmęczeni myciem w zlewie chodzeniem do organizacji po jedzenie, wkradaniem się do parku nocą, wykradaniem z rana. No i ja zaczęłam zarabiać 20 na godzine, później 50 i tak tylko w górę. I razem się wygramoliliśmy.
A co do angoli to to był polak a nie anglik ten od mieszkania. I zdecydowanie gwałtem był zainteresowany., Dużo było takich co coś chciało, ale tępa nigdy nie byłam.
No i ja zaczęłam zarabiać 20 na godzine, później 50 i tak tylko w górę. I razem się wygramoliliśmy.
To brzmi jak sen amerykańskiego pucybuta
.
mery90 napisał/a:Miss, nawiazujac do Twojego podpisu, psy to wspaniale istoty. Obecnie mam jedna psinke, mialam dwie, matke i corke. Almy nie ma juz z nami rok:( ale ona tez mi bardzo duzo wsparcia dala. Boze, ona byla tak kochana, ze jak plakalam to kladla mi glowke na sercu i plakala razem ze mna, a po 10min zaczela wariowac, lizac mnie po twarzy, dopoki nie otarla lez i nie zmusila mnie do zabawy. Bardzo madra byla...
Mam nadzieje, ze Ci sie uda, naprawde...Ale co?
Zyc szczesliwie bedac sam na sam z sama soba
Czy ja wiem? Tutaj ja znam masę takich historii, bo tutaj łatwo jest stracić mieszkanie. A , że ja pracuje jak pracuje, to na planie najniższa stawka najmniej ważnego aktora, którego wytną to właśnie 200 za dzień. A takiego który ma już normalniejszą rolę 200 za godzinę.
Czy ja wiem? Tutaj ja znam masę takich historii, bo tutaj łatwo jest stracić mieszkanie. A , że ja pracuje jak pracuje, to na planie najniższa stawka najmniej ważnego aktora, którego wytną to właśnie 200 za dzień. A takiego który ma już normalniejszą rolę 200 za godzinę.
A jak Ci się udało do tego filma załapać?
Bo to przecież marzenie większości małolat i nastolatek.
Witajcie:)
weekend wolny po dwóch tygodniach pracy, w końcu...
Wyskoczę jak filip z konopii, ale co tam, tez sie chce wypowiedzeieć o przyjaciołach:)
Przyjaciele... hm. Wiele osób nazywa mnie 'przyjacielem', ja czegoś takiego jednak nie uznaje.
Jaka jest różnica między znajomymi i przyjaciółmi?
Przyjaciel.Dla mnie to taka osoba z którą mogę się umówic np. w parku, po długim czasie rozłaki chociażby po to zeby porozmawiać, to ktoś kogo zawsze będe wspominać ciepło chociazby był setki kilometrów ode mnie, to ktoś dla mnie tak ważny iż jego zycie osobiste uważam za piorytetowe i nie bije sie o względy u niego wyskakujac w szereg przed meza, dziecko czy jego rodzinę. To ktoś taki kto wyrywa ci kawałek serca jak odchodzi np.z miejsca pracy,a tobie zostają tylko dobre wspomnienia ze wspólnej walki.
Co do wypłakiwania sie w rękaw przyjacielowi, hmm, cienka granica, ja nie lubię tego robić, nie to żebym fakty ukrywała ale jest granica której lepiej nie przekraczać jak się jest przyjacielem, bo nasz przyjaciel tez ma swoje zycie i swoje "problemy", od przyjaciela wychodzi się z lekką duszą, i bez wątpliwosci po prostu.
Co do wypłakiwania sie w rękaw przyjacielowi, hmm, cienka granica, ja nie lubię tego robić, nie to żebym fakty ukrywała ale jest granica której lepiej nie przekraczać jak się jest przyjacielem, bo nasz przyjaciel tez ma swoje zycie i swoje "problemy", od przyjaciela wychodzi się z lekką duszą, i bez wątpliwosci po prostu.
A w czym pełne "otwarcie" przeszkadza w wyjściu od przyjaciela z lekka duszą
?
missnowegojorku napisał/a:mery90 napisał/a:Miss, nawiazujac do Twojego podpisu, psy to wspaniale istoty. Obecnie mam jedna psinke, mialam dwie, matke i corke. Almy nie ma juz z nami rok:( ale ona tez mi bardzo duzo wsparcia dala. Boze, ona byla tak kochana, ze jak plakalam to kladla mi glowke na sercu i plakala razem ze mna, a po 10min zaczela wariowac, lizac mnie po twarzy, dopoki nie otarla lez i nie zmusila mnie do zabawy. Bardzo madra byla...
Mam nadzieje, ze Ci sie uda, naprawde...Ale co?
Zyc szczesliwie bedac sam na sam z sama soba
To nigdy nie nastapi, ponieważ nie znoszę samotności.
Asterko właśnie wróciłam. Nie chciało mi się dłużej siedzieć na imprezie - taka sobie.
Dobrze, że w moim ulubionym miejscu - na Kazimierzu.
Wszyscy w domu pracują, to wpadam do Was
Oooo witam krakowiankę, pewnie jeszcze vi za vi do mnie mieszka(albo ze mną, niewiem jak się pisze):)
Koliber napisał/a:Co do wypłakiwania sie w rękaw przyjacielowi, hmm, cienka granica, ja nie lubię tego robić, nie to żebym fakty ukrywała ale jest granica której lepiej nie przekraczać jak się jest przyjacielem, bo nasz przyjaciel tez ma swoje zycie i swoje "problemy", od przyjaciela wychodzi się z lekką duszą, i bez wątpliwosci po prostu.
A w czym pełne "otwarcie" przeszkadza w wyjściu od przyjaciela z lekka duszą
?
a przeszkadza? ![]()
a przeszkadza?
Pisałaś, że nie należy przekraczać pewnej granicy.
ah o to chodzi, otwartosć się wiaze z tym że np. nie boimy sie przyznać do swoich słabosci przyjacielowi, a wypłakiwanie się jest skupianiem całej uwagi na sobie, niewiem jak ci to powiedzieć, jak ja to czuję, w takiej relacji przyjacielskiej czujesz że ktos zaczyna być ważniejszy w złym znaczeniu, no i drugie niebezpieczeńtwo moim zdaniem jest takie że empatyczny przyjaciel zacznie niemalze odczuwać tak jak my, i trochę będzie kopią nas samych, a nie o to chodzi przecież...
przyjaciół nie zauważam dopiero gdziś tam na nizinach, kiedy jest mi źle, kiedy trzeba mnie pogłaskać tylko w tych dobrych chwilach przede wszystkim a to ze taki przyjaciel może okazać się(a nie musi) "kołem ratunkowym" to jak wisienka na całym torcie:)
Mądrze prawisz
.
Yogi, jak się udało?
Po pierwsze mam znajomości, które mi podpowiadały gdzie uderzać po drugie zapisałam się do agencji zajmującej się tym i przyjęli mnie po pół roku dobijania się. Kasowali pieniądze od pierwszej pracy (duże pieniądze), więc na całe szczęście byłam w stanie to zrobić.
Pan Stephen Frears powiedział o mnie do kogoś , że się nadaje bo jestem naturalna z zachowania . Dało mi to wiele motywacji, jako, że ten pan jest bardzo nie miły. A nawet uśmiechnął się do mnie.
Czy to marzenie wielu małolat? Raczej sława to to marzenie , a nie harowanie 12 godzin i powtarzanie 50 razy tej samej sceny, aż śmiejesz się z byle czego z nudów, albo co gorsza zasypiasz i chrapiesz (zdarzyło mi się) grając nudną i nieznaczącą rolę, w której gapisz się na zegarek albo marszczysz czoło.
Ja nigdy nie myślałam, żeby żyć z czegoś normalnego. U mnie w rodzinie sami artyści ze spalonego teatru ![]()
Praca w teatrze kosztowała mnie zmianę głosu, obywatelstwa,nazwiska (chociaż nie w urzędzie) akcentu i zębów (chociaż to nie był wymóg) i rzecz jasna kasę na szkołę
W między czasie zrobiłam sobie drugi dobrze płatny zawód żeby zapłacić za te zęby i szkołę i nauczyciela akcentu. I pracowałam jako freelancer, od pisania na zamówienie i ilustrowania.
Teraz zbieram siły przed porządnym atakiem na reżyserię.
Więc trzymaj kciuki Yogi.
bry....
Nina, jak można zmienić głos?
Ja to nazywam głosem, ale to prawdopodobnie ma jakąś inną normalną nazwę.
To sposób mówienia, ton głosu może? Tak jak aktorzy zmieniają do filmów często, albo zdaje się nawet Żelazna Dama zmieniła żeby mieć większy posłuch.
Tak jak niektórzy szczebioczą naumyślnie jak dziecko słodkim głosikiem, to ja musiałam zmienić na bardziej zwracający uwagę, i przyzwyczaić się posługiwać tym.
Nie żeby mój był jakiś straszny, ale musiałam mieć coś co brzmi bardziej hm... dobitnie. Ale nie tak jakby się japę darło.,
Witajcie weekendowo,
pewnie jeszcze vi za vi do mnie mieszka(albo ze mną, niewiem jak się pisze):)
Jeśli mogę
: po prostu "vis-a-vis mnie" ![]()
W której części Krakowa mieszkasz?
Asterko rozmawiało mi się wczoraj z Tobą jakbyśmy sie znały od lat ![]()
Hej , Luc.
Teraz za każdym razem jak piszesz wyobrażam sobie Ciebie z Twoim pieskiem w ogrodzie. ![]()
Hej , Luc.
Teraz za każdym razem jak piszesz wyobrażam sobie Ciebie z Twoim pieskiem w ogrodzie.
Cześć Nino ![]()
Psa już niestety nie ma, bo zachorowała na raka kości i musieliśmy ją uśpić.
Nowego nie mamy bo (zwłaszcza moi panowie) tak to przeżyliśmy, że na razie nie dajemy rady.
Była jak członek rodziny. Mój syn w ogóle nie pamiętał czasów gdy jej nie było, więc on chyba przeżył to najbardziej - przez cały dzień nie wychodził z pokoju, tylko leżał pod kocem, cały przykryty. On jest bardzo wrażliwy na zwierzęta. Jakby zobaczył, że ktoś krzywdzi zwierzę to chyba by zabił.
Niektórzy ludzie nie rozumieją jak można się tak przywiązać do zwierzęcia, a ja nie rozumiem takich ludzi.
A teraz jestem ruda i włosy mam naturalnie kręcone (na zdjęciu są wyprostowane) ![]()
Jaki Ty masz kolor włosów?
Ja doskonale rozumiem. Twój syn to zapewne świetny chłopak. Zawsze odczuwam sympatię do takich ludzi wrażliwych na zwierzęta.
Bardzo mi przykro , że zachorowała ![]()
Rude włosy są super sama kiedyś miałam , ale mi niestety nie pasują.
Ja mam bardzo ciemny brąz, prawie czarne i falowane z natury.
Luc, jestem w stanie zrozumiec Twojego syna. Ja jak mama mi powiedziala, ze moja Alme uspili tak nie pamietam kilku dni od tego telefonu... Wiem, ze nawet na jedzenie nie moglam patrzec, bo do glowy mi przychodzilo, ze ja juz sie z nia tym jedzeniem nie podziele:( to tak jak stracic czlonka rodziny...
NinaLafairy napisał/a:Hej , Luc.
Teraz za każdym razem jak piszesz wyobrażam sobie Ciebie z Twoim pieskiem w ogrodzie.Cześć Nino
Psa już niestety nie ma, bo zachorowała na raka kości i musieliśmy ją uśpić.
Nowego nie mamy bo (zwłaszcza moi panowie) tak to przeżyliśmy, że na razie nie dajemy rady.
Była jak członek rodziny. Mój syn w ogóle nie pamiętał czasów gdy jej nie było, więc on chyba przeżył to najbardziej - przez cały dzień nie wychodził z pokoju, tylko leżał pod kocem, cały przykryty. On jest bardzo wrażliwy na zwierzęta. Jakby zobaczył, że ktoś krzywdzi zwierzę to chyba by zabił.
Niektórzy ludzie nie rozumieją jak można się tak przywiązać do zwierzęcia, a ja nie rozumiem takich ludzi.A teraz jestem ruda i włosy mam naturalnie kręcone (na zdjęciu są wyprostowane)
Jaki Ty masz kolor włosów?
uszczesliwcie jakas sierote ze schronu, ja tak zrobie...
Widzę, że wszystkie mamy podobną wrażliwość ![]()
Z tego co się zorientowałam, to Miss chyba też kocha zwierzaki.
Ja do dziś pamiętam jak mój mąż razem z przyjacielem wynosili sunię na rękach (bo nie mogła iść sama) do uśpienia.
Zastanawiające, ale mam wrażenie, że wiedziała. Była bardzo spokojna, na koniec mnie polizała...
Zwierzęta chyba czują nadchodzący kres bardziej niż ludzie. Ludzie kurczowo trzymają się życia. Nie oceniam tego, sama tak mam, tylko stwierdzam.
Syn uzewnętrzniał swoje uczucia, mój mąż nie (on w ogóle jest bardziej "oszczędny" w tym zakresie), ale wiem, że to przeżył bo bardzo długo nie wracał od weterynarza. Chciał ją pochować u nas w ogrodzie, ale był 20-stopniowy mróz i nie dał rady wykopać dołu.
Ja mam słabość to biednych kalekich, ślepych czy bez łapki kotków. Natychmiast zdobywają moje serce.
Widzę, że wszystkie mamy podobną wrażliwość
Z tego co się zorientowałam, to Miss chyba też kocha zwierzaki.Ja do dziś pamiętam jak mój mąż razem z przyjacielem wynosili sunię na rękach (bo nie mogła iść sama) do uśpienia.
Zastanawiające, ale mam wrażenie, że wiedziała. Była bardzo spokojna, na koniec mnie polizała...
Zwierzęta chyba czują nadchodzący kres bardziej niż ludzie. Ludzie kurczowo trzymają się życia. Nie oceniam tego, sama tak mam, tylko stwierdzam.
Syn uzewnętrzniał swoje uczucia, mój mąż nie (on w ogóle jest bardziej "oszczędny" w tym zakresie), ale wiem, że to przeżył bo bardzo długo nie wracał od weterynarza. Chciał ją pochować u nas w ogrodzie, ale był 20-stopniowy mróz i nie dał rady wykopać dołu.
poszukac wam sierotki do uszczesliwienia?
Ja mam już teraz 3 sierotki moje.
Ja mam już teraz 3 sierotki moje.
kochana jeste ś Kocia Mamo ![]()
uszczesliwcie jakas sierote ze schronu, ja tak zrobie...
Taki jest plan ![]()
Ale jeszcze nie teraz, bo to zbyt świeże.
Poza tym dużo jeździmy. Kiedyś domem i tym samym także psem, zajmowali się moi Rodzice.
Odkąd nie ma Mamy, nie ma się kto zająć.
Nina ja też. U nas ciągle w domu jakieś poturbowane zwierzaki. Nie tylko koty (często je zbieram z ulicy potrącone przez samochody, wrrr....), ale też jeże, ptaki. Ostatnio nam się trafiła mała sroczka, która zapewne poleciała pierwszy raz i spadła u nas w ogrodzie.
Na wakacjach zdarzało nam się zbierać ranne lisy z szos i zawozić do leśniczówki. Z pewną obawą, bo lisy miewają wściekliznę, a ranne niezbyt pozwalają do siebie podejść.
Kota bez łapki spotkaliśmy kiedyś na spływie kajakowy. Mój syn się popłakał (był wtedy mały) jak właściciel nam opowiedział, że kot wpadł we wnyki. Ale kot świetnie się przystosował do nowej sytuacji i dobrze sobie radzi na trzech łapach.
Kurcze, o zwierzakach mogłabym bez końca ![]()
Ojejku ! Akurat jakiś tydzień temu, ja też sroczkę znalazłam maleńką, jeszcze łysawa była.
A raczej czyjś pies znalazł i facet mi dał ją do ręki.
poszukac wam sierotki do uszczesliwienia?
Dzięki, nie trzeba ![]()
Jestem w stałym kontakcie ze schroniskiem dla zwierząt, wokół sami zapaleńcy ![]()
Ostatnio przychodzi do nas, do ogrodu kot, którego nazywamy "bandyta", bo tak wygląda ![]()
Ma pokiereszowaną facjatę, oberwane ucho. Nawet jak wyjeżdżam samochodem to najpierw sprawdzam czy nie siedzi gdzieś pod kołami, bo skubany się niczego nie boi. Czasem muszę z nim "pertraktować" żeby się odsunął ![]()
Nina i co zrobiłaś ze sroczką?
Prawda, że jest śliczna?
Oddałam ją specjalistom. Mój mąż boi się ptaków, a ja nie mogę się nią ciągle zajmować. Ale jest w dobrych rękach biedniutka i śliczna istotka. Ależ jak biedna krzyczała, aż zasnęła w końcu przytulona.
My też "naszą" sroczkę oddalismy facetowi, który ma pod miastem wolierę i opiekuje się ptakami.
Przyszło nam na myśl żeby ją podchować u nas (ten facet nam radził jak) ale zbyt dużo jest kotów w okolicy.
Wczoraj pierwszy raz spotkałam u nas w ogrodzie wiewiórkę. Nigdy ich wcześniej nie było. Mąż mi powiedział, że je obserwuje od jakiegoś czasu. Chyba mieszkają na naszych świerkach.
Zabawne stworzonko. I jakie sprytne.
Mnie wiewiórki kilka dobrych razy przez park ganiały, żądając jedzenia i skacząc. ![]()
Ciekawa jestem jak sobie "nasze" wiewiórki poradzą z kotami.
Chyba są zbyt sprytne aby dac się złapać.
Idę zająć się moim najmłodszym zwierzakiem domowym, bo właśnie wrócił od dentysty (zdjął mu szwy).
Na razie ![]()
Miłego dnia!
Wzajemnie Nino ![]()
Najmłodszy zwierzak zasnął, mogę się zająć czymś innym.
Chyba pora na obiad.
Witajcie weekendowo,
Koliber napisał/a:pewnie jeszcze vi za vi do mnie mieszka(albo ze mną, niewiem jak się pisze):)
Jeśli mogę
: po prostu "vis-a-vis mnie"
W której części Krakowa mieszkasz?)
huta a ty?
Wschodnie obrzeża, niedaleko Wieliczki.
W Hucie mieszkałam pół roku. Niezbyt miło wspominam okolicę ![]()
No i w Hucie, w szpitalu leżała moja Mama, więc mam złe wspomnienia.
Ale wiem, że w NH są różne miejsca.
a dlaczego niemiło wspominasz?ze względu na mamę?
Ze względu na Mamę mam złe skojarzenia z Hutą.
Zawsze jak tam przejeżdżam to mi się przypomina.
Ale moją okolicę wspominam źle z powodu sąsiedztwa.
Mieszkało tam mnóstwo łobuzów. Zdarzało się np. że nocami podpalali samochody.
Huta słynie z tego....a na jakim osiedlu mieszkałaś?
Os. Spółdzielcze.
Tylko ulice sąsiednie nie nazywały sie tak ładnie jak teraz.
Mowy nie było o ulicy generała Andersa czy Obrońców Krzyża ![]()
Za to były ulice wszelakich rewolucji: październikowej, kubańskiej itp.
No i ulice wodzów: Lenina, Marksa.
Jak spacerowałam po okolicy to miałam przegląd historii komunizmu ![]()
a pan H. dalej szaleje. Po prostu śmieszą mnie te jego teksty, którymi on kreuje się na wielkiego ponurego filozofa i poetę. Więcej tam przestylizowania niż treści.
Aaaa to już wiem gdzie, na spółdzielczym znajduje się szkoła ekonomiczna bodajże.
Dużo osoób nie lubi Huty, teraz i tak trochę się uspokoiło, ale pamietam jak mój brat mieszkał na Strusia to wieczorem nie dało się spokojnie do klatki wejść, latali z siekerami itede.
A tak poza tym to mały ten swiat Luc, kto by pomyślał my dwie w jednym miescie:)
Nina a kto to ten pan H?
Wcześniej o nim tu pisaliśmy. Zobacz sobie wątek "przykre słowa- (...) " i zobaczysz kto tam jest H. ![]()
hahah taki troche z kosmosu ten pan;)
hahah taki troche z kosmosu ten pan;)
taki pseudo witkacy
Miss jak zawsze trafnie!
Witajcie weekendowo,
Asterko rozmawiało mi się wczoraj z Tobą jakbyśmy sie znały od lat
Mnie też Luc, mnie też.
W internecie jest kupa osób z kosmosu.Nie trzeba oglądać "Hanibala", zeby się bać.
Miałam dzisiaj cudowny dzień.Wybrałyśmy się z moja przyjaciółką, moim synem i jej psem nad jezioro.Takie dzikie za miastem, bardzo płytkie.Mój trytonek nie wychodził z wody, bawił się z psem.A my sobie beztrosko rozmawiałyśmy o życiu.
Miss jak zawsze trafnie!
jak ty mnie komplementujesz....
Nie wiem czy mówiłaś o tym, czy raczej nie chcesz mówić takich osobistych rzeczy, ale często jak widzę Twoje wypowiedzi Asterko, to zastanawiam się jak Twój syn ma na imię.
Nie komplementuje, tylko stwierdzam fakty. I nie martw się, już się nie umawiam z kobietami ![]()
Zazdroszczę Asterko, mnie od wczoraj głowa boli i odsypiam po dwóch tygodniach pracy, inwentaryzacje mieliśmy i całe sprzątanie sklepu to już dobiło mnie totalnie, miałam się spotkać ze swoim ale sie spieliśmy i sama siedzę, a on gdzies na imprezie z kumplami,niewiem co z nami będzie, czasami tracę wiarę w nas, smetny dzień mam dziś buu
.
A tak poza tym to mały ten swiat
To prawda ![]()
Kiedyś na innym kontynencie, spotkałam koleżankę z podstawówki, której lata nie widziałam.
Miss fajne porównanie pana H. do Witkacego. Ciekawe czy też coś "używa"?
Witkac też całkiem normalny nie był.
Dla was to odchył od normy. Dla mnie to codzienność, tacy "poeci". Ja wiem, że on robi to dla zwrócenia uwagi i dla satysfakcji z bycia dziwadłem. Miałam taką koleżankę co się cięła żyletką na ulicy i bujała jak w chorobie sierocej. Psychiatra zgodnie z tym co myślałam powiedział jej , że ona udaje i że dąży do bycia chorą psychicznie bo filmów się naoglądała, naczytała książek i chce zwrócić na siebie uwagę. A domagała się zamknięcia jej w psychiatryku (do wizerunku by pasowało). Takie osoby robią niby te wszystkie rzeczy ale to nie są ich głębokie przemyślenia i tak dalej, to bardziej plan 'będę taki' .
I kopiowanie innych.
Mam duży margines dla oryginałów.Ale takich autentycznych.
A mój syn ma imię archanielskie, te najpopularniejsze.Sorry, że tak zagadkami, ale wydaję się sobie za bardzo rozpoznawalna...
Dokładnie, autentyczne oryginały to jedno, a takie coś to drugie.
Co do imienia, jeśli to te imię o którym myślę to bardzo fajne ![]()
Aż z ciekawości poczytałam co takiego wypisuje ten pan H. nie jest tak źle, ma swój specyficzny styl, moze jest tak że w rzeczywistosci się tak nie wypowiada tylko tu na będąc anonimowym moze dac temu upust
Dla was to odchył od normy.
Byc może pan H. faktycznie chce zwrócić na siebie uwagę. Może mu tego w realu brakuje.
Ale Witkac nie był jednak całkowicie normalny. Nie chodzi mi tylko o twórczość - ta była niewątpliwie psychodeliczna.
Czytałam jego listy do żony. Ale może właśnie to ją w nim pociągało, tak jak i inne kobiety.
Na pewno jednak to właśnie tacy ludzie, odbiegający od normy, od szablonów, czasem nieco szaleni, tworzą prawdziwą sztukę.
Malarstwo Witkacego, jakkolwiek czasem budzi niepokój - jest fascynujące.
Chciałabym żeby taka "firma portretowa" namalowała mój portret. Choć pewno też bym się tego trochę bała ![]()
Ja mam swój portret od takiego szalonego prawdziwego artysty. Portret mojej duszy, tak to nazwał. Uwielbiam ten obrazeczek A4, mogę na niego patrzeć bardzo długo.
Teraz jest tylu ludzi sztucznie szalonych, że aż przykro. Widać to, bo nie wiedzą o czym mówią.
Strony Poprzednia 1 … 133 134 135 136 137 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026