Ja siebie kocham, ale zakochana w sobie nie jestem.
Mój znajomy zakochany jest w sobie tak mocno, że to chyba choroba jest,
Jak coś zrobi głupiego czy coś się stanie złego to i tak nie jego wina.
Do matki się przez 7 lat nie odzywał jak zmarła bez wieści od jedynego żyjącego syna, to on załamany bo z matką się nie skontaktował, ale załamany bo on tak cierpi, bo on taki biedny. A nie bo matka miała przesrane z takim synalkiem. Jeden syn zmarł jej na raka, drugi w wypadku , a trzeci ten którego urodziła mimo hańby i ten dla którego ochrony rozeszła się z jego tatuśkiem bokserem damskim - olał ją totalnie.
A usprawiedliwienie dlaczego nie jechał matki zobaczyć "Bo nie chce jej zapamiętać starej słabej i brzydkiej"
Wiesz Happy, ja nie umiem np się nauczyć zaawansowanej matematyki, no nie umiem. Może jakbym całe życie spędziła na tym , wbijała do łba dzień w dzień to może troche bym dała rady. Ale nigdy tak daleko z próbami nie zajde bo to za trudne naprawdę. Może Miss ma tak z innymi rzeczami?