znowu o nas piszą, że roz.jebujemy mózgi...i że adler i tak długo wytrzymała w tej kawiarence...
7 801 2013-06-07 19:40:01
Podobne tematy
7 802 2013-06-07 19:41:05 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-07 19:42:27)
no ja też nie mam z kim, we wtorek siedziałam z Patrychą, a wczoraj sama...chociaż jakbym chciała chlać, to mogłabym prawie co weekend spotykać się z tamtymi pijakami z forum o nerwicy...
7 803 2013-06-07 19:50:06 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-07 19:55:53)
Jak miło, może nie pojawi się więcej w tej kafejce.
Ja niby mam z kim,ale wszyscy zajęci swoimi sprawami.A ja tkwię w domu,bo z tą moją kochaną pociechą i jej alergią nie wyjędę.
I pić nie będę mogła, bo zaczynam brać leki, po których nawet piwka wieczorową porą.
7 804 2013-06-07 19:56:35
a ja przeglądam oferty pracy i myslę jakie to niesprawiedliwe że żyję...
7 805 2013-06-07 19:58:22
A co jest fajnego w ogłoszeniach? nie ma nic dla ciebie?
7 806 2013-06-07 19:59:07
no właśnie nie bardzo...
ja już sama nie wiem co jest dla mnie
7 807 2013-06-07 20:02:22
a już jesteś pewna że ci nie przedłużą umowy?
7 808 2013-06-07 20:06:00
nie...
ale właściwie nie wiem czy chcę, bo wtopa za wtopą... lepiej będzie i dla mnie i dla pacjentów jak sobie pójdę
7 809 2013-06-07 20:10:51
jak to mówi znajoma moja, sama wiesz najlpiej, bo jesteś ekspertem od samej siebie....
7 810 2013-06-07 20:48:12
Witajcie wieczorkiem,
Miło, że i Brzydulla się pojawiła ![]()
Asterko co do Twojego postu o baśniach i mitach (bo potem Yogi "zakręcił" w innym temacie i zapomniałam).
Też bardzo lubiłam mity i baśnie. Głównie polskie czy ogólnie - słowiańskie. Także te bardziej "egzotyczne" - afrykańskie i azjatyckie.
Potem, nie tyle fascynacja mi przeszła, tylko skupiłam się na innej literaturze, bo wszystkiego się czytać nie da. Ale czasem fajnie jest do tego wrócić.
7 811 2013-06-07 20:51:08
czym są wg was baśnie?
7 812 2013-06-07 20:52:56
Moją ulubiona lekturą w młodości było "W kręgu upiorów i wilkołaków".I baśnie o latających trumnach.
7 813 2013-06-07 20:57:51
A MI SIĘ TA PODOBA:
Kobieta-szkielet
Była raz dziewczyna, która zrobiła coś, co nie spodobało się jej ojcu. Nikt już nie pamięta dokładnie, co to było. Ojciec zawlókł ją na urwisko i zepchnął do morza. Ryby pożarły jej ciało, wygryzły oczy. Jej szkielet leżał na dnie miotany prądami.
Któregoś dnia pewien rybak wybrał się na połów. Prawdę mówiąc, wcześniej wielu przybywało do tej zatoki. Jednak ów rybak, odpłynąwszy daleko od domu, nie wiedział, że miejscowi trzymają się od niej z daleka, powiadając, iż jest nawiedzana przez duchy.
Hak rybaka zanurzył się w wodzie i zaczepił o żebro szkieletu dziewczyny. Rybak pomyślał: ?To musi być wielka ryba! Mam szczęście!" Już się cieszył, ilu ludzi wykarmi swą wielką zdobyczą, myślał, na jak długo wystarczy mięsa i że wreszcie odpocznie od wypływania w morze. Gdy mocował się z wielkim ciężarem, morze zakipiało, a kajak się zatrząsł i podskoczył, bo ta, która była pod wodą, walczyła, by się wyzwolić z liny. Im bardziej się mocowała, tym ciaśniej krępowała ją lina. Choć się szamotała, hak zaczepiony o żebro nieubłaganie ciągnął ją w górę.
Rybak obrócił się, żeby wybrać sieć, nie zauważył więc łysej czaszki nad falami, nie widział małych korali iskrzących w oczodołach, nie widział skorupiaków na starych, jak z kości słoniowej, zębach. Kiedy się odwrócił od sieci, straszna postać wypłynęła na powierzchnię i zawisła zaczepiona zębami o burtę kajaka.
Mężczyzna krzyknął i serce podeszło mu do gardła, z przerażenia wywrócił oczami, do uszu buchnęła krew. Wrzeszczał i wiosłem zepchnął ją z dzioba, po czym jak szalony zaczął wiosłować w kierunku brzegu. Nie wiedząc, że zaplątała się w jego linę, wpadł w jeszcze większe przerażenie, bo wydawało się, że stanęła na palcach i goni za nim do brzegu. Kręcił kajakiem na wszystkie strony, lecz ciągle była tuż za nim, jej oddech toczył się po wodzie obłokami pary, a ramiona machały, jakby chciały go złapać i pociągnąć w toń.
Mężczyzna wył przeraźliwie, dobijając do brzegu. Jednym susem wyskoczył z kajaka, biegł, kurczowo ściskając wędkę, a koralowobiały szkielet kobiety, wciąż zaplątany w linkę, klekotał tuż za nim. Gnał po skalach, a ona za nim. Gnał przez przemarzniętą tundrę, a ona za nim. Gnał po mięsie suszącym się na brzegu, rozdeptując je na kawałki, rozdzierając buty z foczej skóry.
Przez cały czas Kobieta-Szkielet była tuż za nim, chwytając w biegu zamarznięte ryby. Zaczęła je zjadać, bo nie pożywiała się od bardzo, bardzo dawna. Wreszcie myśliwy dotarł do swego igloo, zanurkował do tunelu i opierając się na rękach i kolanach, wczołgał do wnętrza. Dysząc i szlochając, położył się w ciemności, a jego serce waliło jak potężny bęben.
? Bezpieczny, jestem bezpieczny, dzięki, o bogowie, dzięki ci, Ravenie, dzięki, szczodra Sedno, bezpieczny... nareszcie.
Ale kiedy zapalił lampkę z oleju wieloryba ona... to coś... leżało w nieładzie na śniegowej podłodze z piętą na ramieniu, kolanem w klatce piersiowej, stopą na łokciu. Nie wiedział potem, co go do tego skłoniło, może blask światła, który zmiękczył jej rysy, a może fakt, że był samotnym człowiekiem. Dość powiedzieć, że poczuł jakąś tkliwość ? powolutku wyciągnął umorusane dłonie i przemawiając miękko, nucąc jak matka do dziecka, zaczął wyplątywać ją z liny.
Najpierw uwolnił palce stóp, potem kostki. Mozolił się długo w noc, aż wszystkie kości ułożył w odpowiednim porządku, po czym ubrał ją w futro, żeby nie zmarzła.
Po omacku znalazł krzesiwo i dołożył do ognia własnych włosów, żeby lepiej widzieć. Spoglądał na nią od czasu do czasu, kiedy nacierał oliwą cenne drewno wędki i przewijał linkę. A ona, okutana futrem, nie przemówiła słowem ? nie śmiała ? bojąc się, żeby myśliwy nie wyrzucił jej na skały i nie połamał jej kości na kawałki.
Myśliwy poczuł senność, wślizgnął się pod skóry i zaczął śnić. Czasami ludzie płaczą we śnie. I choć nie wiemy, co im się wtedy śni, musi to pewnie być sen pełen smutku lub tęsknoty. To właśnie zdarzyło się myśliwemu.
Kobieta-Szkielet w blasku ognia ujrzała tę błyszczącą łzę i na jej widok poczuła ogromne pragnienie. Klekocząc, poczołgała się w stronę śpiącego mężczyzny i przytknęła usta do łzy. Ta jedna łza przemieniła się w rzekę, z której piła i piła i piła, dopóki nie ugasiła wieloletniego pragnienia.
Leżąc tak przy nim, sięgnęła w głąb piersi śpiącego i wyjęła mu serce, potężny bęben. Usiadła i zaczęła weń uderzać rytmicznie z obu stron, bum, bum, bum!
Bębniąc, zaczęła śpiewać:
?Ciało, ciało, ciało, niech powróci do mnie ciało.
Im dłużej śpiewała, tym więcej przybywało jej ciała. Wyśpiewała włosy, bystre oczy i ładne, pulchne dłonie. Wyśpiewała kobiecość między nogami, duże, ciepłe piersi i wszystko, czego potrzeba kobiecie.
A kiedy skończyła, śpiewem zdjęła ze śpiącego ubranie i położyła się przy nim, skóra przy skórze. Oddała mu serce, ten wielki bęben, włożyła je na miejsce i tak się potem obudzili, owinięci sobą, splątani po wspólnej nocy już w inny sposób, dobry i trwały.
Ludzie, którzy już nie pamiętają, dlaczego najpierw spotkał ją tak zły los, powiadają, że odeszła z rybakiem. Nigdy nie brakło im jedzenia, bo morskie stworzenia, które znała, żyjąc pod wodą, zawsze dostarczały im pożywienia. Mówią, że to prawda i że nic więcej nie wiedzą.
7 814 2013-06-07 21:00:49 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-07 21:10:29)
Piękna Baśń.A na dole coś dla Luc
7 815 2013-06-07 21:01:52

7 816 2013-06-07 21:17:25
No jak lubicie bajki ![]()
Bajka dla przetrąconych
Była sobie raz dziewczynka. Pechowo urodziła się ludziom, którzy nie bardzo wiedzieli co z nią zrobić. Ba, ludziom, którzy w ogóle niewiele wiedzieli. Nie umieli kochać, nie mieli żyć.
Ponieważ jednak dziewczynka urodziła bardzo malutka, to oni byli całym jej światem. Dawali jej jedzenie i informacje o świecie. I o niej.
Dziewczyna prędko dowiedziała się, jakiego pecha mieli ci, którym się urodziła. Bo ona się do niczego nie nadawała, od urodzenia się nie nadawała. Źle chodziła, źle jadła, źle spała. Była głupia, brzydka, zła.
Ludzie, którym się urodziła mówili, że z tych powodów nic się jej nie należy, wolno traktować ją źle, a ona powinna być im wdzięczna za opiekę. Im gorzej ją traktowali, tym bardziej powinna być wdzięczna. Robili to z miłości, miłości mimo jej paskudztwa.
Czas mijał, dziewczynka rosła i coraz mocniej przeszkadzało jej to, że czuła zupełnie coś innego niż widziała.
Ludzie, którym się urodziła wiedzieli jednak, że każdy człowiek, choćby nie wiadomo jak bardzo tłamszony i sterowany, zawsze będzie sobą. Takim, jaki się urodził. I żadna siła na świecie nie jest w stanie tego zmienić. Nawet jeśli zwali się na to stertę kamieni, nawet jeśli będą susze i mrozy ? zawsze pod kamieniami urośnie nowe życie. Poskręcane, to prawda, i bez koloru, ale żywe. I wystarczy jeden słoneczny dzień, żeby to biedne stłamszone życie wystrzeliło w górę.
Dlatego ci ludzie nauczyli dziewczynkę nie tylko tego, że jest wyjątkowo paskudna, ale także tego, że jeśli zacznie domagać się dla siebie rzeczy, które jej się od urodzenia należały ? czyli miłości, opieki i szacunku, to będzie to tylko dowód na to, jak bardzo jest paskudna i egoistyczna. Dzięki temu sprytnemu posunięciu zapewnili sobie status quo; jeżeli dziewczynka zacznie się buntować, zaraz sama siebie ukarze i będzie spokój.
No i lata płynęły, a dziewczynka była pewna, że robi się coraz paskudniejsza bo ciągle nie mogła się oduczyć żyć pod stertą kamieni. Z tego powodu czuła się coraz bardziej winna, coraz bardziej egoistyczna. Perpetuum mobile działało.
W końcu dziewczynka poznała innych ludzi, ale najchętniej przebywała z takimi, którzy najlepiej ją rozumieli. Takimi, którzy mówili jej ? Ach, ty jesteś taka paskudna i egoistyczna, ale ja pomogę ci zasłużyć na miłość, opiekę i szacunek. Dziewczyna wykopywała sobie nową stertę kamieni i pozwala się pod nimi zakopać. Sama je na sobie układała.
Lata upływały, a kiedy dziewczynka czuła, że dzieje się cos dziwnego, wymieniała kopę kamieni na inną. Trzy razy obiecywano jej, że jeśli się bardziej postara to na pewno zasłuży na coś. Na co? Dowie się, jak zasłuży.
Jednak nad dziewczynką ciągle wisiała klątwa. Klątwa Życia. I w końcu życie zwyciężyło. Rozsadziło kamienie tak, że wystrzeliły w górę i nikt już nigdy ich nie widział.
Ludzie, którym się dziewczynka urodziła i ci z którymi dziewczynka żyła zbiegli się, żeby jej przypomnieć, że jest zbyt paskudna i niewdzięczna żeby żyć.
Ale było już za późno. Tego dnia słońce świeciło do rana i dziewczynka zaczęła rosnąć i rosnąc i nikt nie mógł tego zatrzymać. Biedna dziewczyna wyrosła w końcu tak, że przerosła mury i zobaczyła prawdziwy świat.
Świat był straszny. Ludzie chodzili po nim swobodnie, bez ciężkich kamieni na plecach. Bez kajdanków i strażników. Straszne było to, że każdy, nawet dziewczynka, mógł pójść dokąd chciał.
Dla dziewczynki straszne było nie to, że nie wiedziała dokąd chce iść, ale to, że było to takie egoistyczne. Jednak ludzie w nowym świecie nie wyglądali na nieszczęśliwych i paskudnych. Nie robili zresztą nic szczególnego. Ktoś jechał rowerem i gwizdał, ktoś jadł lody i gapił się na wystawę księgarni. Ktoś się głośno śmiał.
Dziewczynka uświadomiła sobie ze zdumieniem, że minęły właśnie 33 lata jej życia a ona się ani razu nie śmiała tak beztrosko i radośnie. Bez powodu, tylko dlatego, że słońce świeci.
Ludzie, którym się urodziła krzyczeli do niej, że jest paskudna, że ma wracać i przeprosić za to, że urosła. Krzyczeli tak bardzo, że zaczęła maleć i maleć ? no i wróciła. Przepraszała i błagała o nową stertę kamieni. Tylko wtedy czuła, że nie jest tak bardzo paskudna. Było jej łatwiej, zasługiwała na te kamienie. Minęły kolejne lata.
Ale niestety ta straszna Klątwa Życia snuła się wokół dziewczynki, docierała pod kamienie i kazała marzyć o jeździe na rowerze, beztroskim śmiechu i lodach ściekających na rękę przewracającą kartki książki czytanej w parku.
Znowu życie zwyciężyło, znowu dziewczyna urosła i trafiła do innego świata i znowu głosy z dołu krzyczały do niej o jej egoizmie.
Ale tym razem Klątwa Życia zaprowadziła ją do sklepu z lustrami.
Milion odbić, milion paskudztw. Jednak nikt nie uciekł, nikt nie zemdlał z obrzydzenia. Sprzedawczyni w sklepie wyjaśniła, że lustra nie odbijają rzeczywistości tylko nasze przekonanie o niej. I żeby ją przekonać zrobiła kilka naprawdę okropnych min ? a w lustrze cały czas się uśmiechała. Lubiła siebie.
Namówiła dziewczynkę, żeby wyobraziła sobie jaka jest miła, ciepła, kochana i kochająca ? tak na próbę. I dziewczynka pierwszy raz w życiu zobaczyła siebie prawdziwą - taką jaka się tym ludziom urodziła.
Sprzedawczyni podarowała jej malutkie lusterko, żeby dziewczynka nauczyła się widzieć siebie prawdziwą, taką jaka jest naprawdę. Ilekroć słyszała krzyki ludzi, którzy kiedyś przywalali ją kamieniami, wyjmowała lusterko i patrzyła na siebie z miłością tak długo aż paskudztwo z jej twarzy znikało i pojawiał się ciepły uśmiech.
Już nie wróciła do kamieni. Czasami jeszcze słyszy krzyki, ale ludzie od kamieni chyba się znudzili, a może lusterko działa nie tylko na bazyliszki? A może ludzie od kamieni to bazyliszki? Kogo to teraz obchodzi?
Dziewczynka dorosła. Czy spotkała księcia z bajki? A Klątwa jego wie. Najważniejsze, że ma pracę, dom, spokój i rower, którym jeździ do lodziarni na rogu. Uśmiecha się bez przerwy.
7 817 2013-06-07 21:21:51
Ciągle mnie wyrzuca z sieci, chyba przez burzę ![]()
Brzydullo w temacie pani, która tak nieładnie się zachowała.
Właściwie to już Asterka i Koliber chyba trafnie zdiagnozowały.
Mam podobne spostrzeżenia. Nadto przypominam sobie jej wątek o "poczuciu izolacji i braku empatii".
Pewności siebie jej nie brak, a w każdym razie w internecie. Bo co do realu, to sama pisała o izolacji. Coś w tym jest.
Nie sądziłam, że to napiszę
, ale jest mi jej żal. Nie z jakiejś protekcjonalnej strony, lecz zwyczajnie, po ludzku. Nie wiem czy jest osamotniona, jak sama nieraz pisała, czy czegoś jej brakuje, ale chyba coś w tym jest skoro w tak nieładny (?) sposób pisała o tej kafejce. Różne osoby tu wchodziły i wymiękały
nie mogąc Was przekonać do swojego zdania, ale odchodziły z klasą, nie obrzucając błotem w innym miejscu ![]()
Asterko śliczny obrazek. Nasuwa mi skojarzenia z "Tajemniczym ogrodem".
7 818 2013-06-07 21:23:00
Aby prawdziwie kochać, kochankowie muszą nauczyć się brać w objęcia Kobietę-Szkielet wyłowioną z lodowatego oceanu, która wczepia się w nich szponami. Dwoje ludzi zaczyna taniec, by sprawdzić, czy potrafią się pokochać. Niespodziewanie zaczepiają o Kobietę-Szkielet. Coś między nimi zaczyna się kurczyć i pogrąża się w chaosie. Często bolesna rozkosz seksualnego podniecenia stygnie, partnerzy zaczynają dostrzegać swoje słabości i nie wyleczone urazy albo stwierdzają, że to drugie ?nie jest odpowiednim materiałem na trofeum?. I to jest właśnie moment, kiedy łysa, bardzo stara dziewczyna o pożółkłych zębach wypływa na powierzchnię. Brzmi to makabrycznie, ale jest to najdonioślejsza chwila ? sposobność do wykazania się odwagą i poznania miłości. Kochać znaczy wytrwać i zostać. Kochać znaczy opuścić świat fantazji i wejść w świat, w którym możliwa jest trwała, realna miłość. Twarz w twarz, kość w kość, miłość pełna oddania. Kochać znaczy zostać, kiedy każda komórka woła ?uciekaj!?
7 819 2013-06-07 21:26:32
No jak lubicie bajki
Bajka dla przetrąconych
Była sobie raz dziewczynka. Pechowo urodziła się ludziom, którzy nie bardzo wiedzieli co z nią zrobić. Ba, ludziom, którzy w ogóle niewiele wiedzieli. Nie umieli kochać, nie mieli żyć.
Ponieważ jednak dziewczynka urodziła bardzo malutka, to oni byli całym jej światem. Dawali jej jedzenie i informacje o świecie. I o niej.
Dziewczyna prędko dowiedziała się, jakiego pecha mieli ci, którym się urodziła. Bo ona się do niczego nie nadawała, od urodzenia się nie nadawała. Źle chodziła, źle jadła, źle spała. Była głupia, brzydka, zła.
Ludzie, którym się urodziła mówili, że z tych powodów nic się jej nie należy, wolno traktować ją źle, a ona powinna być im wdzięczna za opiekę. Im gorzej ją traktowali, tym bardziej powinna być wdzięczna. Robili to z miłości, miłości mimo jej paskudztwa.
Czas mijał, dziewczynka rosła i coraz mocniej przeszkadzało jej to, że czuła zupełnie coś innego niż widziała.
Ludzie, którym się urodziła wiedzieli jednak, że każdy człowiek, choćby nie wiadomo jak bardzo tłamszony i sterowany, zawsze będzie sobą. Takim, jaki się urodził. I żadna siła na świecie nie jest w stanie tego zmienić. Nawet jeśli zwali się na to stertę kamieni, nawet jeśli będą susze i mrozy ? zawsze pod kamieniami urośnie nowe życie. Poskręcane, to prawda, i bez koloru, ale żywe. I wystarczy jeden słoneczny dzień, żeby to biedne stłamszone życie wystrzeliło w górę.
Dlatego ci ludzie nauczyli dziewczynkę nie tylko tego, że jest wyjątkowo paskudna, ale także tego, że jeśli zacznie domagać się dla siebie rzeczy, które jej się od urodzenia należały ? czyli miłości, opieki i szacunku, to będzie to tylko dowód na to, jak bardzo jest paskudna i egoistyczna. Dzięki temu sprytnemu posunięciu zapewnili sobie status quo; jeżeli dziewczynka zacznie się buntować, zaraz sama siebie ukarze i będzie spokój.
No i lata płynęły, a dziewczynka była pewna, że robi się coraz paskudniejsza bo ciągle nie mogła się oduczyć żyć pod stertą kamieni. Z tego powodu czuła się coraz bardziej winna, coraz bardziej egoistyczna. Perpetuum mobile działało.
W końcu dziewczynka poznała innych ludzi, ale najchętniej przebywała z takimi, którzy najlepiej ją rozumieli. Takimi, którzy mówili jej ? Ach, ty jesteś taka paskudna i egoistyczna, ale ja pomogę ci zasłużyć na miłość, opiekę i szacunek. Dziewczyna wykopywała sobie nową stertę kamieni i pozwala się pod nimi zakopać. Sama je na sobie układała.
Lata upływały, a kiedy dziewczynka czuła, że dzieje się cos dziwnego, wymieniała kopę kamieni na inną. Trzy razy obiecywano jej, że jeśli się bardziej postara to na pewno zasłuży na coś. Na co? Dowie się, jak zasłuży.
Jednak nad dziewczynką ciągle wisiała klątwa. Klątwa Życia. I w końcu życie zwyciężyło. Rozsadziło kamienie tak, że wystrzeliły w górę i nikt już nigdy ich nie widział.
Ludzie, którym się dziewczynka urodziła i ci z którymi dziewczynka żyła zbiegli się, żeby jej przypomnieć, że jest zbyt paskudna i niewdzięczna żeby żyć.
Ale było już za późno. Tego dnia słońce świeciło do rana i dziewczynka zaczęła rosnąć i rosnąc i nikt nie mógł tego zatrzymać. Biedna dziewczyna wyrosła w końcu tak, że przerosła mury i zobaczyła prawdziwy świat.
Świat był straszny. Ludzie chodzili po nim swobodnie, bez ciężkich kamieni na plecach. Bez kajdanków i strażników. Straszne było to, że każdy, nawet dziewczynka, mógł pójść dokąd chciał.
Dla dziewczynki straszne było nie to, że nie wiedziała dokąd chce iść, ale to, że było to takie egoistyczne. Jednak ludzie w nowym świecie nie wyglądali na nieszczęśliwych i paskudnych. Nie robili zresztą nic szczególnego. Ktoś jechał rowerem i gwizdał, ktoś jadł lody i gapił się na wystawę księgarni. Ktoś się głośno śmiał.
Dziewczynka uświadomiła sobie ze zdumieniem, że minęły właśnie 33 lata jej życia a ona się ani razu nie śmiała tak beztrosko i radośnie. Bez powodu, tylko dlatego, że słońce świeci.
Ludzie, którym się urodziła krzyczeli do niej, że jest paskudna, że ma wracać i przeprosić za to, że urosła. Krzyczeli tak bardzo, że zaczęła maleć i maleć ? no i wróciła. Przepraszała i błagała o nową stertę kamieni. Tylko wtedy czuła, że nie jest tak bardzo paskudna. Było jej łatwiej, zasługiwała na te kamienie. Minęły kolejne lata.
Ale niestety ta straszna Klątwa Życia snuła się wokół dziewczynki, docierała pod kamienie i kazała marzyć o jeździe na rowerze, beztroskim śmiechu i lodach ściekających na rękę przewracającą kartki książki czytanej w parku.
Znowu życie zwyciężyło, znowu dziewczyna urosła i trafiła do innego świata i znowu głosy z dołu krzyczały do niej o jej egoizmie.
Ale tym razem Klątwa Życia zaprowadziła ją do sklepu z lustrami.
Milion odbić, milion paskudztw. Jednak nikt nie uciekł, nikt nie zemdlał z obrzydzenia. Sprzedawczyni w sklepie wyjaśniła, że lustra nie odbijają rzeczywistości tylko nasze przekonanie o niej. I żeby ją przekonać zrobiła kilka naprawdę okropnych min ? a w lustrze cały czas się uśmiechała. Lubiła siebie.
Namówiła dziewczynkę, żeby wyobraziła sobie jaka jest miła, ciepła, kochana i kochająca ? tak na próbę. I dziewczynka pierwszy raz w życiu zobaczyła siebie prawdziwą - taką jaka się tym ludziom urodziła.
Sprzedawczyni podarowała jej malutkie lusterko, żeby dziewczynka nauczyła się widzieć siebie prawdziwą, taką jaka jest naprawdę. Ilekroć słyszała krzyki ludzi, którzy kiedyś przywalali ją kamieniami, wyjmowała lusterko i patrzyła na siebie z miłością tak długo aż paskudztwo z jej twarzy znikało i pojawiał się ciepły uśmiech.
Już nie wróciła do kamieni. Czasami jeszcze słyszy krzyki, ale ludzie od kamieni chyba się znudzili, a może lusterko działa nie tylko na bazyliszki? A może ludzie od kamieni to bazyliszki? Kogo to teraz obchodzi?
Dziewczynka dorosła. Czy spotkała księcia z bajki? A Klątwa jego wie. Najważniejsze, że ma pracę, dom, spokój i rower, którym jeździ do lodziarni na rogu. Uśmiecha się bez przerwy.
Fajna.
7 820 2013-06-07 21:31:09
7 821 2013-06-07 21:37:21 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-07 21:38:09)


To są obrazy Joasi Sierko-Filipowskiej mojej ukochanej autorki
7 822 2013-06-07 21:40:31
mi się widzą, wiele fajnych też u ciebie na fejsie widziałam.
7 823 2013-06-07 21:43:54 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-07 21:45:17)
Kocham malarstwo.Odkryłam je, kiedy byłam sama, miałam złamane serce i totalny brak powera do życia.
A później weszłam na ruskie blogi i oczarowało mnie.Nikt w Polsce w normalnych szkołach nie pokazuje sztuki innej niż klasyka.A to kształci wyobrażnię.
7 824 2013-06-07 21:44:57
Asama próbowałas coś "upichcić"?
7 825 2013-06-07 21:46:26 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-07 21:49:31)
Niestety , rysuję głowonogi.Szybciej coś w grafice komputerowej bym wyrzeźbiła.Ale oko do sztuki mam.
7 826 2013-06-07 21:52:04
Piękne te obrazy, nastrajają nostalgicznie.
Też bym coś wkleiła, ale zapomniałam jak to się robi ![]()
Już mnie kiedyś dziewczyny z kafejki stokrotkowej uczyły, ale nie ćwiczyłam i wypadło mi z głowy ![]()
Ale sobie kiedyś przypomnę ![]()
Co do malarstwa, to widzę, że mamy kolejną wspólną cechę ![]()
Większość stylów lubię, każdy z innego powodu. Może najmniej kubizm.
Najbardziej lubię impresjonizm i surrealizm - SalvadorDali to moja miłość
Nieźle był pokręcony ![]()
Mam kilka jego obrazów (reprodukcji oczywiście
).
7 827 2013-06-07 21:57:07
[img]adres linku grafiki[/img]
7 828 2013-06-07 22:01:27
Moja inna miłość to Gaudi.Siostra obiecałą mi wyjazd do Barcelony.
7 829 2013-06-07 22:08:25
Gaudi - miał niesamowitą wyobraźnię sądząc po jego projektach.
To kiedy wyjazd do Barcelony?
Asterko dopiero teraz zauważyłam, taka gapa ze mnie, masz fajną sygnaturkę ![]()
Lubię ten utwór.
7 830 2013-06-07 22:19:04
Jest jedyny w swoim rodzaju.Z wyjazdem jest ten problem, że kiedy jest tanio (wrzesień, październik) pracuję i nie mam szans na urlop.A w wakacje jest szał.Marzy mi się Barcelona jesienią.Kocham tą porę roku.
7 831 2013-06-07 22:29:26
Z urlopem to faktycznie masz problem, bo z tego co pamiętam pracujesz w szkolnictwie.
To chyba niestety tylko wakacje zostały.
U nas też czasem problem z dograniem terminów urlopowych. Ja mogę iść na urlop kiedy chcę, tyle, że muszę go z uwagi na pracę zaplanować przynajmniej z miesięcznym wyprzedzeniem, żeby pracę zorganizować. Mój mąż pracuje na uniwersytecie i tu jest problem.
W ciągu roku akademickiego się nie da. W lipcu zawsze się coś na uczelni dzieje, czasem na lipiec przeciąga się sesja. Praktycznie może iść na urlop w sierpniu, bo we wrześniu znów - sesja poprawkowa, układanie planów wykładów, ćwiczeń etc.
Jesienią robimy za to weeekendowe wypady w góry. Są piękne jesienią.
A do emerytury daleko
i może dobrze ![]()
Nie wiem czy bez pracy bym nie zwariowała ![]()
7 832 2013-06-07 22:30:13
Boze, bo sie zalamie... Trzy kobiety plus niedzwiedz opisaly mnie jako egoistyczna, niemoralna, obrazliwa, niewychowana panienke. Musze to powtorzyc mojemu facetowi i przyjaciolom, zeby wiedzieli z jaka kobieta sie na codzien zadaja. Trzeba w koncu ludzi uprzedzic przed taka zaraza.
Wy serio mieszkacie na jakiejs planecie, do ktorej ja nigdy nie dolece.
7 833 2013-06-07 22:36:14
Gaudi - miał niesamowitą wyobraźnię sądząc po jego projektach.
To kiedy wyjazd do Barcelony?Asterko dopiero teraz zauważyłam, taka gapa ze mnie, masz fajną sygnaturkę
Lubię ten utwór.
Ja też lubię ten utwór. Kojarzy mi się z młodością, ogniskiem i gitarą.
7 834 2013-06-07 22:41:02 Ostatnio edytowany przez luc (2013-06-07 22:48:22)
Wy serio mieszkacie na jakiejs planecie, do ktorej ja nigdy nie dolece.
To fakt.
Miss mnie też się tak kojarzy ![]()
I jeszcze z górami....
7 835 2013-06-07 22:46:55 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-07 22:54:20)
Mnie się "Jolka" kojarzy.I piosenki Starszych Panów ta na przykład
http://www.youtube.com/watch?v=ImK7mCCrQmA
Jeżdziłam z kumpelami w Bory Tucholskie.Pamiętam taką noc nad jeziorem , płonące ognisko i nisko latające nietoperze.I Pejzaż bez ciebie.
7 836 2013-06-07 22:52:42
Hanna Banaszak? Coś o niej cicho ostatnio. A szkoda.
A "Jolkę" to zawsze śpiewaliśmy (czy raczej ryczeliśmy
) na imprezach studenckich.
Jeśli masz na myśli Budkę Suflera.
7 837 2013-06-07 22:56:21 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-07 22:59:54)
I "Sailing " Roda Stewarta ryczałyśmy płynąc Wdą.Rozczuliłam się.
Muszę do kumpeli zaraz zadzwonić.Wiecie, znamy się 24 lata i nadal przyjaźnimy.Moja najstarsza przyjaciółka wytrzymuje ze mną 31 lat.Jak kogoś pokocham to na lata.Niestety , tylko kobiety to doceniają.
7 838 2013-06-07 23:00:35
Rod Stewart to już "klasyka" w takich okolicznościach ![]()
Ale dziś już go nie słucham.
7 839 2013-06-07 23:07:37
Mnie się podobałystandardy przez niego śpiewane.Ale najbardziej kocham ten i to wykonanie.
http://www.youtube.com/watch?v=c4-cyYvCW8I
7 840 2013-06-07 23:08:04
Wiecie, znamy się 24 lata i nadal przyjaźnimy.Moja najstarsza przyjaciółka wytrzymuje ze mną 31 lat.Jak kogoś pokocham to na lata.
Niestety , tylko kobiety to doceniają.
To mi uświadomiło, że z moją najstarszą przyjaciółką znamy się już prawie 40 lat, od początku podstawówki.
Nie widujemy się za często, bo teraz mieszkamy w innych miastach. Ale jak się spotkamy to nie możemy się nagadać ![]()
Oj tam, oj tam. Są faceci co to doceniają ![]()
Tylko nie każdy ma okazję ich spotkać na swojej drodze.
Mój wytrzymuje ze mną już 26 lat.
Jak to on żartobliwie mawia... "oj muszę, muszę" ![]()
7 841 2013-06-07 23:12:51
Oj tam, oj tam. Są faceci co to doceniają
Tylko nie każdy ma okazję ich spotkać na swojej drodze.
Bo tacy są jak jednorożce
7 842 2013-06-07 23:26:11
Bo tacy są jak jednorożce
Pójdę sprawdzić czy ten mój ma jeden róg ![]()
Chociaż może jednak nie, bo się zacznie zastanawiać dlaczego sprawdzam mu rogi
:lol:
I jak ja się wytłumaczę? ![]()
7 843 2013-06-07 23:28:12
A ja mam takie piękne poroże dla potencjalnego małżonka i się marnuje....
7 844 2013-06-07 23:34:28
A ja mam takie piękne poroże dla potencjalnego małżonka i się marnuje....
:lol::lol:
Trzymaj, trzymaj. Jeszcze się może przydać ![]()
7 845 2013-06-07 23:43:14
W spadku po dziadkach.Duże dorodne, z czaszką.Ponieważ, żadna kobieta w mojej rodzinie jakoś nie kwapiła się takowych przyprawiać, to , żeby facet nie poczuł się gorzej od innych dostawał w prezencie ślubnym.
7 846 2013-06-07 23:47:39
Fajny prezent ślubny ![]()
Asterko pożegnam się już bo muszę popłacić rachunki.
Trochę się nazbierało, internet szwankuje, więc może mi to zabrać trochę czasu.
Dobranoc.
Na wszelki wypadek, choć jeszcze potem zajrzę.
7 847 2013-06-07 23:51:17
Dobranoc Luc.
7 848 2013-06-08 00:01:50
Chciałam tylko powiedzieć:
Brzydulla, jest w Tobie coś co lubię. Im dłużej czytam Twoje wypowiedzi w innych tematach, tym mniej wydają mi się denerwująco smutne. Taki pracownik / współpracownik jak Ty to marzenie.
7 849 2013-06-08 00:38:09
Asterko, też uważam, że wcześniejsze książki Chmielewskiej były dużo lepsze. Te nowe, szczególnie jeśli dobrze zna się jej twórczość, wydają się być coraz bardziej tendencyjne i przewidywalne. A "Lesio" rozśmiesza mnie za każdym razem kiedy go czytam ![]()
Do moich ulubionych autorów należy też m. in. Aleksandra Marinina. Zagadki kryminalne - pierwsza klasa, ale poza tym w tle Rosja w latach 90tych i często brak typowych happy endów, oraz styl pisarki sprawiają, że nie mogę oderwać się od jej książek.
Co do poruszanych przez Was tematów: za fantastyką nie przepadam, chociaż zdarzało mi się przeczytać, a na malarstwie zupełnie się nie znam.
7 850 2013-06-08 09:45:00
Uśmiech dla WSZYSTKICH na dzień dobry
.
Pogoda piękna
.
Gdybym jeszcze przespał więcej niż 3 godziny, to byłoby jeszcze piękniej
.
Jak ja bym chciał być dzisiaj w wieku Koliberka i móc nie spać bez konsekwencji po kilka dni
. To były piękne dni
.
Słoneczka i pysznego śniadanka Moi Mili
.
7 851 2013-06-08 11:45:05
Witaj Yogi.Ja tam zawsze lubiłam spać.Nawet jak byłam młodziutka.
A pięknie rzeczywiście jest, pojechałabym sobie w jakąś głusz.Ale nie mogę, bo niektórzy są uczuleni na trawę....
7 852 2013-06-08 12:08:13
Witam wszystkich ![]()
U mnie wreszcie zrobiła się ładna pogoda. Jest też z niestety duszno co może zwiastować deszcz.
Na razie piję kawę i zapaliłam papierosa.
Potem zabierzemy się wreszcie do jakichś prac ogrodowych. Kupiłam ostatnio kilka nowych krzaków i nie było okazji ich posadzić. Może dziś się uda.
Jeżeli miłe gospodynie pozwolą to odpowiem w tym wątku na maila od Adlernewman gdyż nie mam zamiaru tego robić prywatnie. Pozwalam sobie na to w tej kafejce jako, że mail dotyczył także Miss, Asterki i Yogiego.
Adlernewman
Z przykrością stwierdzam, że niewiele zrozumiałaś z ostatniej historii.
Moja reakcja na to co wypisywałaś w kafejce "Kobiety na zakręcie" nie wzięła się z tego, że mamy inne poglądy.
Mamy inne poglądy na wiele spraw, a na niektóre (choć mniejszość) poglądy zbieżne.
Zareagowałam na Twoje posty pod adresem dziewczyn z tej kafejki, które obrażałaś (w kafejce sąsiedniej).
Nie wierzę, że nie uważasz za obraźliwe stwierdzenia, że są:
"potłuczone", "pełne jadu", "odrzuciły Cię z powodu Twojego zdjęcia (sic!)", "starzeją się i robią im się zmarszczki i dlatego są złośliwe" etc.
Takie teksty uważam za obraźliwe.
Co do Twojego braku empatii, to przypominam, że sama o tym wspominałaś, nawet założyłaś wątek, w którym wyraźnie to pisałaś.
Nikt tego nie wymyślił.
Zwracam Ci też uwagę, że:
- wielokrotnie zgadzałam się z Twoimi poglądami w tej kafejce, stając tym samym w opozycji do Asterki, Miss czy Brzydulli,
- Yogiemu zwracałam uwagę na niestosowną wypowiedź w wątku o aborcji,
- broniłam Cię po Twoich poglądach (z którymi się nie zgadzam) z wątku o aborcji, pisząc do Asterki (w tym wątku), że na pewno nie miałaś zamiaru celowo jej urazić.
Widać masz wybiórczą pamięć.
Nie pisz do mnie prywatnych maili, bo i tak nie będę na nie odpowiadać.
Odeszłaś z tego wątku (nie będę ponownie oceniać tego stylu odejścia), zadomowiłaś się w innym i bardzo dobrze.
Gdybyś tam weszła nie obrażając nikogo z poprzedniej kafejki, to nikt by nie zareagował. Gdybyś po moim pierwszym poście, w którym zwróciłam Ci na to uwagę, po prostu przestała to robić, to na tym sprawa by się zakończyła.
Życzę spokoju ducha i wbrew temu co możesz myśleć, życzę Ci szczęścia.
7 853 2013-06-08 12:24:22
To ja coś dodam od siebie coś jeszcze.Nie zamierzam z Tobą rozmawiać, nie dlatego, że strzelam focha i zabieram swoje zabawki.I nie o siebie się obrażam.Twoje stwierdzenia na temat osób takich jak moje dziecko, gloryfikacja aborcji dzieciaków, które są gorsze bo chore (sama stwierdziłaś, że lepsze są zdrowe) uważam za niegodne cywilizowanego, kulturalnego człowieka.Z takimi ludzmi nie rozmawiam - bo uważam, że nie mają za grosz empatii i ludzkich , wyższych uczuć.Nie rozumiem takich osób, nie szanuję, co najwyżej z trudem mogę tolerować.Ale rozmawiać z nimi nie mam ochoty.
7 854 2013-06-08 12:41:26
Ja tam zawsze lubiłam spać.
Ja też lubiłam i nadal lubię ![]()
Brak snu najbardziej mi doskwierał gdy dzieci były małe.
Teraz rzadko mogę się wysypiać do woli, bo praca na to nie pozwala. Ale juz się przyzwyczaiłam i 4-5 godzin snu mi wystarcza.
Dobrze mogę się wyspać na urlopie, ale paradoksalnie, wtedy budzę się wcześnie i żal mi czasu ![]()
Na naszych spływach kajakowych budzę się z reguły koło 5-6 i od razu wstaję. Pięknie wtedy wygląda rzeka czy jezioro, las.
Lubie wtedy sama (bo reszta jeszcze śpi) pochodzić po lesie.
Asterko pisałaś wczoraj, że płynęliście Wdą. Piękna rzeka ![]()
Spływaliśmy nią dwa razy i pewno jeszcze kiedyś spłyniemy.
W tym roku mielismy plany na spływ kajakowy Brdą, ale coś się ostatnio komplikują.
7 855 2013-06-08 12:45:34
Brda też piękna.I warto wpaść do Bydgoszczy , to miasto z roku na rok zyskuje na urodzie.
Ale tak na prawdę to najbardziej kocham moje jeziora.Mieszkam , w jednej z najpiękniejszej części Polski, jeszcze trochę dzikiej.I mam nadzieję, że długo taka pozostanie.
7 856 2013-06-08 12:46:13 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-08 21:47:41)
Luc, powinnas byla ten email tutaj wkleic, bo wyraznie, bez obrazania nikogo, napisalam dlaczego czuje sie urazona Waszymi uwagami. Moze jestescie bardzo zdziwione, ale uczucia mam, i jest mi przykro, kiedy sie robi na mnie nagonke, traktuje bez szacunku i obrzuca czym popadnie. Dlugo siedzialam cicho, kiedy w tej kafejce Yogi zlosliwosci pod moim adresem serwowal (bo mnie facet utrztymuje), kiedy Asterka nazwala mnie "rozpuszczona ksiezniczka", nikomu nie oddajac pieknym za nadobne. No, ale nawet ja mam granice cierpliwosci. Ktore tu zostaly wielokrotnie przekroczone. Zegnam.
7 857 2013-06-08 13:01:21 Ostatnio edytowany przez luc (2013-06-08 14:25:50)
Dlugo siedzialam cicho,
Adlernewman Jeżeli KIEDYŚ czułaś się czymś urażona, to trzeba było WTEDY reagować. Nie PO odejściu i w INNYM miejscu.
Asterko jakoś nie mam przekonania do tej Bydgoszczy ![]()
Zawsze uchodziła za brzydkie miasto. Sama kiedyś (ale dawno) przejeżdżałam i mi się nie podobało.
Ale może to się zmieniło. Sprawdzę ![]()
7 858 2013-06-08 13:05:16
Teraz jest ładniejsza, ale może moimi oczyma, bo mam do niej stosunek emocjonalny.
7 859 2013-06-08 13:08:26
mam do niej stosunek emocjonalny.
To prawda, że subiektywne spojrzenie może być inne.
Jak sprawdzę to ocenię.
A jakie masz jezioro w pobliżu?
7 860 2013-06-08 13:22:11
Jedno w samym centrum miasta, drugie 3 km za jego granicami.I z 10 w najbliższych okolicach.
7 861 2013-06-08 14:47:01
Luc, powinnas byla ten email tutaj wkleic (..)
No Adler ma racje !!! Czemu nie wkleilas co ona napisala ? Chetnie by tu kazdy poczytal
Miss na pewno
A Yogi tez ![]()
Przeciez bez Adler bedzie wam nudno ![]()
*****************************************************
Anhedonia mam nadzieje, ze obronilas na 5 ![]()
7 862 2013-06-08 14:47:55
Asterko zazdroszczę Ci tych jezior.
Przez moje miasto przepływa rzeka, ale zupełnie nie nadająca się do kąpieli.
W pobliżu na szczęście jest kilka akwenów, jeden całkiem blisko - chodzimy tam na piechotę.
Wróciłam z centrum ogrodniczego - pojechałam po środki na mszyce i przędziorki.
A wróciłam z kolejnymi krzakami
- jeszcze kilku kupionych wcześniej nie posadziłam.
Dopijam kolejną kawę, papieros i do dzieła ![]()
7 863 2013-06-08 14:56:52
No Adler ma racje !!! Czemu nie wkleilas co ona napisala ?
Nie wkleiłam bo nie mam zwyczaju ujawniać czyjeś korespondencji.
Szanuję czyjąś prywatność.
Jeżeli będzie taka wola i zgoda nadawcy to mogę to zrobić. Ale CAŁY.
Wbrew temu co pisze wcześniej Adlernewman, nie jest to sympatyczny mail w stosunku do kilku osób.
Mnie nudno nie będzie ![]()
Ja się nigdy nie nudzę ![]()
7 864 2013-06-08 15:10:45
Happyfull napisał/a:No Adler ma racje !!! Czemu nie wkleilas co ona napisala ?
Nie wkleiłam bo nie mam zwyczaju ujawniać czyjeś korespondencji.
Szanuję czyjąś prywatność.
Jeżeli będzie taka wola i zgoda nadawcy to mogę to zrobić. Ale CAŁY.
Wbrew temu co pisze wcześniej Adlernewman, nie jest to sympatyczny mail w stosunku do kilku osób.Mnie nudno nie będzie
Ja się nigdy nie nudzę
Luc Adler przyzwolila
Bynajmniej ja to tak odczytalam ![]()
Wiem Luc, ze Ty sie nie nudzisz ![]()
Tez lubie Salvadora i impresjonizm
Bylas moze w Musée d'Orsay w Paryzu?
http://www.musee-orsay.fr/en/home.html?cHash=1030a57d48
7 865 2013-06-08 15:19:54
Luc Adler przyzwolila
Bynajmniej ja to tak odczytalam
Bylas moze w Musée d'Orsay w Paryzu?
1. wolę mieć pewność ![]()
Żeby potem nie usłyszeć jakichś zarzutów.
2. Byłam kilka razy, a i tak wszystkiego nie obejrzałam ![]()
Zawsze sobie wybieram jakiś motyw przewodni np. konkretnego malarza i na tym się skupiam.
Wszystkiego naraz obejrzeć się nie da. To znaczy, da się, ale mnie to zaburza wrażenia.
Tak samo w Luwrze, też wybieram konkretny temat, konkretną epokę i tylko to oglądam.
Żałuję, że dotąd ani razu nie pojechałam do ogrodów Moneta pod Paryżem.