Asterko Ciebie ogranicza tylko Twój syn (wiem, że trochę to brutalnie zabrzmiało).
Innych ograniczeń u Ciebie nie widzę.
6 826 2013-05-16 01:13:47
Podobne tematy
6 827 2013-05-16 01:22:19 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-16 01:24:15)
Tylko bez niego byłabym jeszcze bardziej nieszczęśliwa niż jestem.Trudno, tego ograniczenia nie mogę zmienić i nie chcę.
Ogranicza mnie również mała atrakcyjność fizyczna, bo wierz mi Luc gdybym była śliczna i pociągająca i syn nie robiłby różnicy.Mówię o sferze męsko damskiej.Moi przyjaciele go akceptują, część nawet kocha, bo to wyjątkowe dziecko.
Nic to trzeba życ dalej, najlepiej jak się potrafi
6 828 2013-05-16 01:30:24
Mówię o sferze męsko damskiej.
Ja też tylko tę sferę miałam na myśli pisząc o Twoim synu.
W innych sferach nie masz ograniczeń. No, może jeszcze brak możliwości wyjechania kiedy tylko miałabyś ochotę. I to wszystko.
6 829 2013-05-16 01:39:50 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-16 01:41:52)
Ograniczenia mam Luc w każdej sferze - zawodowej , towarzyskiej,życiow-bytowej.Ale się z nimi godzę.Myslisz, że przed synem jeśli chodzi o facetów było lepiej?A gdzie tam.Albo jak był mały?Nie istnieję dla facetów jako kobieta - obiekt seksualny.Nigdy nie istniałam.Czy mam syna czy nie mam tego faktu nic nie zmieni.Na Boga, są sytuację kiedy jestem sama, nieotoczona odium matczyzmu-polszczyzmu.I d...
To jak temat rzeka.Przerabiałam wielokrotnie.Dobrej nocy Dziewczyny.
6 830 2013-05-16 01:43:31
Dobranoc Asterko
Innych dziewczyn nie żegnam bo już dawno poszły spać ![]()
Mnie ani jeszcze spać się nie chce, ani nie mam na to czasu ![]()
6 831 2013-05-16 01:49:20
Ograniczenia mam Luc w każdej sferze - zawodowej , towarzyskiej,życiow-bytowej.
Nie masz takich ograniczeń. Mam na myśli to jaką jesteś osobą.
Bo, że są ograniczenia np. finansowe czy inne, to zrozumiałe, ale one nie są takimi ograniczeniami jakie mam na myśli.
Dodałam ten post, bo Ty edytowałaś swój.
Jeszcze raz dobranoc.
6 832 2013-05-16 08:06:25
Ale powtórzę: przegrana dopiero z chwilą śmierci.
Brzydulla rzeczywiście wielu niepowodzeń nie miałam. A może ich nie dostrzegam?
Niektórzy moi rówieśnicy są w tym samym miejscu co ja, inni dalej, inni w tyle.
Wiesz ile osób zapewne zazdrości Ci wykształcenia?Wiem, że przykłady z życia nie bardzo na Was działają, ale nie mogę się powstrzymać.
Ostatnio odnowiła ze mną znajomość koleżanka z podstawówki. Miała problemy (nieważne jakie). Ostatnio czasem u mnie nocuje bo leczy dziecko w moim mieście.
Krótki opis: jest niezbyt ładna, figurze daleko do doskonałości, sporo niższa ode mnie (sic!), pochodzi z patologicznej rodziny, wcześnie wyszła za mąż chcąc uciec z domu (i uciekła z deszczu pod rynnę), mąż prymitywny, alkoholik, od którego uciekła po latach, tułała się po obcych domach, bo nie miała się gdzie podziać, z dwuletnim dzieckiem. Mąż poszedł na odwyk, wróciła i mąż zginął w wypadku. Jest naprawdę uboga, jedyne co ma to po mężu małe mieszkanie. Z pensji ledwo się utrzymują. Pomaga całej swojej rodzinie: siostrze chorej psychicznie (mąż popełnił samobójstwo), schorowanej starej matce, choremu na schizofrenię bratu, chorej psychicznie siostrzenicy, zupełnie nieporadnemu życiowo siostrzeńcowi i ....każdemu spotkanemu człowiekowi.
Skończyła pięćdziesiątkę, więc raczej ma już z górki.
Wiecie co? Ona poraża optymizmem. Zaraża nim
Wykształcenie w nieba mi nie spadło. To lata ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Siedzenia ciągle nad ksiązkami podczas gdy inni imprezowali i czasem chodzili na uczelnię. Potem pracy za 1000 zł (w TESCO płacili tyle samo),kolejny egzamin już po 30tce,okropny - pół roku totalnej izolacji i rycia,podczas gdy rówieśnicy dawno już zapomnieli co to szkoła. Odpowiem im tak: trzeba było sie też uczyć.
No, i tym większe moje rozczarowanie.
Co do optymizmu, też jednego takiego znam. Brzydki,nic w życiu nie osiągnął. Cieszy się jak gwizdek jak dostanie 10 zł i leci kupić sobie piwo. Zupełnie nie przejmuje się tym czego nie ma ani tym co będzie. I wiesz co? Jest zupełnie nieprzystosowany do przetrwania. Potrzebuje kogoś takiego jak ja własnie kto się ciągle martwi o sprawy życia codziennego żeby przetrwać. Gdyby się nie ożenił to dawno by już zginął w jakimś rowie.
I wcale nie uważam że to jest zaraźliwy optymizm. Dla mnie raczej wkurzający i pasożytujący.
6 833 2013-05-16 10:17:59
Hejka! ![]()
Moze i optymizm jest wrodzony? Mnie by do glowy nie przyszlo dolowac sie z jakiegokolwiek powodu. Jak pisalam wczesniej, biore byka za rogi. U mnie rozpacz trwa najdluzej z pol godziny ryczenia, potem staram sie po prostu szkicowac alternatywny plan.
Wlosy maja... interesujacy kolor. Pomaranczowy, zeby byc dokladnym. Chyba przesadzilam tym razem. Luby mowi, ze wygladam jak klaun.
6 834 2013-05-16 11:32:36
Dobry dzień:)
6 835 2013-05-16 12:27:34
Witaj Koliberku,
ale sobie wczoraj zatoki oczyściłam.
6 836 2013-05-16 14:25:34
A ja jestem wqurwiona i załamana. I jak tu pałac optymizmem. Pies sika w domu, niewiadomo co mu jest , dostałam kare do zapłacenia za jazdę na zniżkowy bilet. A tabletki za 700 zł miesiecznej kuracji, nie działają jak należy. I co mam szczerzyc gdy mi nie do śmiechu?
6 837 2013-05-16 14:27:26
A jakie to tabletki?
6 838 2013-05-16 14:30:23
Kupowane w Niemczech, bo w Polsce ich nie ma Resolor
6 839 2013-05-16 14:48:31
Masz zaparcie? No, chyba to nie powod do czucia sie dennie? Irytujace, ale przemija.
6 840 2013-05-16 14:54:14 Ostatnio edytowany przez Volver (2013-05-16 15:06:51)
A ja jestem wqurwiona i załamana. I jak tu pałac optymizmem. Pies sika w domu, niewiadomo co mu jest...
Może bidul ma zapalenie pęcherza ? Wet nie znalazł, żadnej przyczyny medycznej tego sikania ?
6 841 2013-05-16 16:50:54 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-05-16 16:53:13)
Masz zaparcie? No, chyba to nie powod do czucia sie dennie? Irytujace, ale przemija.
Co przemija? Znowu Adler popisujesz się swoją elokwencją, nie znając danych realiów. Mi byłoby wstyd wypowiadać się w czyjejś sprawie, jeśli nie znam jej dogłębnie. Ale Ty przecież nie musisz interesować się czymś życiem, Zyjesz swoim jak wielokrtonie podkreślałaś. Tylko po cholerę zabierasz głos i bagatelizujesz czyjeś problemy, nie mając nic mądrego do powiedzenia? Tacy ludzie to wrzód na doopie świata.
6 842 2013-05-16 16:52:44
Zaparcie przemija.
6 843 2013-05-16 16:54:32
Gdyby u mnie przemijało to niesprowadzałbym sobie z zagranicy tabletek których koszt na miesiąc wynosi 700 zł. Myśl kobieto,bo normalnie dla mnie jesteś "mentalną blondynką"
6 844 2013-05-16 17:04:34
A starasz sie dowiedziec dlaczego tak masz? Robilas badania?
6 845 2013-05-16 17:07:38
no a jak myslisz? ktos mi te tabletki przeciez zapisal, one sa na recepte...
6 846 2013-05-16 17:14:35
No i jakie wnioski z tego badania? Co Ci jest?
6 847 2013-05-16 17:17:05 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-05-16 17:19:31)
Nie wiadomo, badania nic nie wykazują, zaburzenia motoryki jelit...Moja babcia miała to całę życie. Tylko nie pisz, błagam Cię, o diecie blonnikowej, 3 litrach wody dziennie, siemieniu lnianym, colonie, śliwkach, kiwi, aloesie i jedzeniu dużej ilości warzyw....Nie jestem idiotką i potrafię sprawdzić jakie rzeczy są stosowane w takich przypadłościach i wolałabym żeby powyższe sposoby skutkowały, są o wiele tańsze niż Resolor.
6 848 2013-05-16 17:18:41
Irritable bowel syndrome?
6 849 2013-05-16 17:20:46
Byc możę, to jeden worek,więc mój profesor nie udaje mędrca i jeśli nie wie to nieklasyfikuje po prostu, tylko stara się leczyć i jakoś pomagać.
6 850 2013-05-16 17:25:05
missnowegojorku napisał/a:A ja jestem wqurwiona i załamana. I jak tu pałac optymizmem. Pies sika w domu, niewiadomo co mu jest...
Może bidul ma zapalenie pęcherza ? Wet nie znalazł, żadnej przyczyny medycznej tego sikania ?
Nie byłam u weta, bo najpierw trzeba złapać mocz i dać do badania...A to jest okropnie stresujące zadanie...
6 851 2013-05-16 17:28:28
Co Ci mam powiedziec? Nie znam sie, Ja, jak mam zaparcie, jem suszone sliwki i problem znika.
6 852 2013-05-16 17:39:09 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-05-16 17:40:40)
No nic mi nie powiesz, skoro może mi grozić stomia, jeśli resolor nie pomoże, to niczego od ciebie nie oczekuję, po porady chodzę do lekarzy. Możesz jedynie wyobrazić sobie jakbyś się czuła mając non stop przez kilka lat nieprzemijająće zaparcie, dzień w dzień , tydzień w tydzień.
6 853 2013-05-16 17:40:32
A co Ty taka agresywna dzisiaj?
6 854 2013-05-16 17:42:00
Osoby nieszczęśliwe często czują zlość oraz rozgoryczenie. Niestety...Byłam parę razy szczęsliwa w życiu, wtedy czuję się tak jakbym każdemu chciała nieba przychylić.
6 855 2013-05-16 17:49:36
Nie znaczy to, ze trzeba szczekac na wszystkich. Twoje problemy jelitowe nie sa z mojej winy. Naucz sie jezyk temperowac.
6 856 2013-05-16 17:50:32
a ty sie naucz nie dawac głupich rad.
6 857 2013-05-16 17:58:34
dzisiaj chyba mam gorszy dzień, czuję się beznadziejnie, oby minęło jak najszybciej...
6 858 2013-05-16 18:05:05 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-05-16 18:26:55)
a ja sie dzis bawiłam w wojne z moim 5letnim siostrzeńcem...I nawet strzelałam na podwórku z pistoletu ![]()
6 859 2013-05-16 19:03:15
Volver napisał/a:missnowegojorku napisał/a:A ja jestem wqurwiona i załamana. I jak tu pałac optymizmem. Pies sika w domu, niewiadomo co mu jest...
Może bidul ma zapalenie pęcherza ? Wet nie znalazł, żadnej przyczyny medycznej tego sikania ?
Nie byłam u weta, bo najpierw trzeba złapać mocz i dać do badania...A to jest okropnie stresujące zadanie...
Fakt, łapanie psich siusków wymaga trochę gimnastyki i nerwów. Sąsiedzi pewnie będą Ci się dziwnie przyglądąć, jak będziesz z pojemniczkiem za psinką biegać
Niestety bez badania moczu, raczej się nie obejdzie. Chyba, że to nie jest takie konkretne sikanie, tylko raczej posikiwanie, bo w pobliżu jest sunia z cieczką ?
Ty masz dwóch chłopaków, czy dwie dziewczyny ? Bo, ja tak piszę o posikiwniu i amorach, a Ty może masz sunie, a nie pieski... ![]()
6 860 2013-05-16 19:11:18
cholera, przelałam kasę do Polski i natychmiast po tym kurs w górę i parę stówek w plecy... no i czy zycie nie jest beznadziejne?
6 861 2013-05-16 19:14:30 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-05-16 19:17:44)
missnowegojorku napisał/a:Volver napisał/a:Może bidul ma zapalenie pęcherza ? Wet nie znalazł, żadnej przyczyny medycznej tego sikania ?
Nie byłam u weta, bo najpierw trzeba złapać mocz i dać do badania...A to jest okropnie stresujące zadanie...
Fakt, łapanie psich siusków wymaga trochę gimnastyki i nerwów. Sąsiedzi pewnie będą Ci się dziwnie przyglądąć, jak będziesz z pojemniczkiem za psinką biegać
Niestety bez badania moczu, raczej się nie obejdzie. Chyba, że to nie jest takie konkretne sikanie, tylko raczej posikiwanie, bo w pobliżu jest sunia z cieczką ?
Ty masz dwóch chłopaków, czy dwie dziewczyny ? Bo, ja tak piszę o posikiwniu i amorach, a Ty może masz sunie, a nie pieski...
nie to panowie...ale na razie sie jakos samo poprwiło, jeszcze chwile poczekam...mój oli to taki bubel genetyczny, pysk mu parcHacieje, tyłek go boli, oczy mu ropieja i uszy ma kostropate, a teraz jeszcze sikanie...ale psychicznie jest pelen werwy...
6 862 2013-05-16 20:54:47
Niestety coraz więcej wokół, schorowanych zwierząt. Nie tylko ludzi, dotykają poważne schorzenia...
A próbowałaś może, wspomagać się ziołami lub homeopatią w leczeniu swojego pupila ? Nie wiem jaki masz stosunek do takiej nieinwazyjnej formy leczenia, ale od znajomych wiem, że zioła potrafią bardzo poprawić komfort życia schorowanego zwierzaka. Sama podchodzę do takich metod dość sceptycznie, jednak muszę przyznać, że te psiaki znajomych wspomagane ziołami, są naprawdę w doskonałej formie... ![]()
6 863 2013-05-16 21:15:55
wykończona jestem i głowa mnie zaczyna boleć a tabletek nie mam
6 864 2013-05-16 21:25:38 Ostatnio edytowany przez Volver (2013-05-16 21:27:20)
wykończona jestem i głowa mnie zaczyna boleć a tabletek nie mam
A może jesteś odwodniona i wystarczy tylko uzupełnić płyny ?
Na ból głowy pomaga mi też kawa z cytryną. Smakuje paskudnie ale działa ![]()
6 865 2013-05-16 21:47:47
ale wyobraź sobie że nie masz nic- rodziny, partnera, jesteś kompletnie sama,nie masz się do kogo odezwać i ciągle siedzisz sama a youtube to twój jedyny przyjaciel, i kasy 'na rozrywki' też nie za wiele
Twój powrót jest jedną z niewielu miłych rzeczy, które mnie w tym tygodniu spotkały
.
Uśmiecham się dzięki temu
.
Może jednak nie jesteś tak zupełnie sama?
.
Miłego WSZYSTKIEGO
Zmarszczynosku
.
6 866 2013-05-16 22:16:06
Koliber napisał/a:wykończona jestem i głowa mnie zaczyna boleć a tabletek nie mam
A może jesteś odwodniona i wystarczy tylko uzupełnić płyny ?
Na ból głowy pomaga mi też kawa z cytryną. Smakuje paskudnie ale działa
właśnie uzupełniłam, no i ból przeszedł:) chyba tylko tak postraszyło
6 867 2013-05-16 22:33:59
właśnie uzupełniłam
Zauważyłem, ze w gorące dni najlepiej gasi pragnienie zwykła, przegotowana woda. Teraz wożę ją w aucie w butelkach po herbatkach NESTEA (które kiedyś uwielbiałem
).
Jest jescze jeden plus: można o takiej butelce zapomnieć i wznowić jej konsumowanie po tygodniu. Na pewno nie zepsuje się
.
6 868 2013-05-16 22:42:04 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-16 22:43:14)
Czy ja wiem?Po tygodniu mogło się do niej dostać kupę bakteri i rozmnożyć cudownie.Wystarczy trochę ciepła i już bomba biologiczna gotowa.
J raczej z tych sterylnych jestem, więc nawet wodę z czajnika po weekendzie nieobecności w pracy wylewam.
6 869 2013-05-16 22:42:48
nie lubię przegotowanej, gazowane mi podchodzą najbardziej
6 870 2013-05-16 22:56:27
nie lubię przegotowanej, gazowane mi podchodzą najbardziej
Dla mnie gazowana jest bez sensu, bo wlewam ustami i od razu czuję na plecach
, a gardle nadal sucho
.
Tak prawdę mówiąc to doskonale dział też zielona herbata z miętą (tylko, że o tej zapmnieć w samochodzie nie mogę
).
Asterko: a te bakterie, to się w tej wodzie przypadkiem wcześniej nie wygotowały?
Jestem bardzo wrażliwy na zapachy i smaki, ale z taką przegotowaną wodą, w czystej butelce nie miałem nigdy problemów.
Nie trzeba też szorować butelki przed ponownym napełnieniem.
Jeżeli chodzi o bakterie w butelkach PCV, to przypomniało mi się tłumaczenie rządu Niemiec, gdy zarzucono mu, że wywozi takowe zużyte butelki i wyrzuca w biednych krajach Afryki.
Oczywiście Niemcy nie okazali się śmiecorobami, ale dobroczyńcami
czarnego lądu.
Przedstawili jakąś mądrą analizę, z której wynikało, że w tych starych butelkach PCV, tubylcy mogą oczyszczać z groźnych bakterii nieprzegotowaną wodę, wystawiając ją na działanie ostrego słońca
.
A dobrzy Niemcy przywożą im je za darmo i nie żądają żadnej zapłaty.
![]()
6 871 2013-05-16 23:01:43
Witajcie,
Wykształcenie w nieba mi nie spadło. Odpowiem im tak: trzeba było sie też uczyć.
Co do optymizmu, też jednego takiego znam. Brzydki,nic w życiu nie osiągnął. Cieszy się jak gwizdek jak dostanie 10 zł i leci kupić sobie piwo. Zupełnie nie przejmuje się tym czego nie ma ani tym co będzie. I wiesz co? Jest zupełnie nieprzystosowany do przetrwania. Potrzebuje kogoś takiego jak ja własnie kto się ciągle martwi o sprawy życia codziennego żeby przetrwać. Gdyby się nie ożenił to dawno by już zginął w jakimś rowie.
I wcale nie uważam że to jest zaraźliwy optymizm. Dla mnie raczej wkurzający i pasożytujący.
Co do wykształcenia, to oczywiście, że z nieba nie spadło. Ja też tak odpowiadam jak ktoś mi zazdrości.
Ale zupełnie nie o to mi chodziło ![]()
Chciałam Ci pokazać, że masz walory, których inni mogą Ci zazdrościć. Nie chcesz ich dostrzec.
Co do drugiej kwestii. Może taki optymizm jaki opisałaś nie jest zaraźliwy, ale ma się nijak do podanego przeze mnie przykładu.
6 872 2013-05-16 23:18:18
Optymizm różni się od beztroski po prostu.
Yogi , bakterie się z naszych ust mogły dostać i namnożyć.Może przesadzam.
Ja piję dziś ogromne ilości płynów - robię sobie dietę i jak na razie jem tylko owoce,warzywa i makaron z pesto.Mięsa nie tykam.
6 873 2013-05-17 07:43:11
Chciałam Ci pokazać, że masz walory, których inni mogą Ci zazdrościć. Nie chcesz ich dostrzec.
jakie? dyplom w szufladzie i specjalizację w smietniku?
6 874 2013-05-17 08:57:31
Brzydullko, a ja Ci tam bardzo zadroszcze, bo na medycynie sama wymieklam
. Moge Ci zapewnic, ze tony ludzi tak samo mysla. Masz atuty, i to potwierdzone dyplomem. Nikt by Ci go nie dal, gdyby uczacy Cie lekarze mysleli, ze sie do zawodu nie nadajesz.
6 875 2013-05-17 10:22:40 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-17 10:25:04)
Wiecie, czasem nie ważne jest to co się osiągneło i co ma , ale jakie są tego efekty.Powiem na swoim przykładzie - co z tego, że jestem charakterologicznie i intelektualnie całkiem fajną osobą, kiedy jestem sama.
Co z tego, że Brzydulla ma dyplomy i specjalizaję i jej nie wychodzi w pracy.
Mnie ratuje to , że nie jestem perfekcjonistką i swojego sukcesu życiowego nie uzależniam od jednej dziedziny - mam rodzinę, znajomych, pracę , którą lubię.Brzydulla postawiła na jedno i jej nie wyszło tak jak chciała.
Ja zamiast siedzieć w Anglii i cierpieć wróciłabym do Polski , sprzedała lub wynajeła mieszkanie.Poszukała pracy, a patrząc na ilość nowotworów nie byłoby chyba problemu takiego. Żyła skromniej, ale spokojniej.Nie wegetowałąbym w wynajętym pokoju i umierała idąc do pracy.
6 876 2013-05-17 11:49:49
Witajcie piątkowo - weekendowo ![]()
Ja zamiast siedzieć w Anglii i cierpieć wróciłabym do Polski , sprzedała lub wynajeła mieszkanie.Poszukała pracy, a patrząc na ilość nowotworów nie byłoby chyba problemu takiego. Żyła skromniej, ale spokojniej.Nie wegetowałąbym w wynajętym pokoju i umierała idąc do pracy.
Już to kiedyś sugerowałam Brzydulli, ale odzew był jak zwykle ![]()
6 877 2013-05-17 12:16:15
Dzień dobry ludziska
.
6 878 2013-05-17 12:23:18
Cześć Yogi ![]()
Nie pracujesz?
6 879 2013-05-17 12:27:52 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-05-17 12:28:21)
Cześć Yogi
Nie pracujesz?
Dreptam do pracy na trzecią
.
Na razie ściągam kilka rzeczy z sieci.
Luc-iu
: pisząc w innym temacie skojarzyłem, że nadmierne okazywanie uczuć, innymi słowy zachowania mogące być uznane za seksualne (np. namiętne pocałunki w miejscu publicznym) mogą być ścigane z powództwa prywatnego. Czy dobrze kojarzę?
6 880 2013-05-17 12:29:39
Mimo mego malkontenctwa nie znoszę umartwiania.A dla mnie pobyt Brzydulli tym jest.
6 881 2013-05-17 12:42:33
Uroda jest bardzo ulotna ;-) Wydaje mi się, że najatrakcyjniejsza u kobiety jest osobowość.
6 882 2013-05-17 12:48:40
Asterko całkowicie się z Tobą zgadzam. Myślę, że Brzydulla uznała, że już nic kompletnie nie może się zmienić i zrezygnowała.
Też uważam, że w Polsce miałaby lepiej.
Natomiast dokładnie wiem co na to Brzydulla odpowie ![]()
pisząc w innym temacie skojarzyłem, że nadmierne okazywanie uczuć, innymi słowy zachowania mogące być uznane za seksualne (np. namiętne pocałunki w miejscu publicznym) mogą być ścigane z powództwa prywatnego. Czy dobrze kojarzę?
Nie bardzo rozumiem ![]()
"Ściganie" oznacza sprawę karną.
"Powództwo" oznacza sprawę cywilną.
O którą Ci chodzi?
6 883 2013-05-17 12:51:49
Nie bardzo rozumiem
"Ściganie" oznacza sprawę karną.
"Powództwo" oznacza sprawę cywilną.
O którą Ci chodzi?
Jak zawsze pomieszałem pojęcia
.
Chodziło mi o podstawę prawną w oparciu o którą policjant, albo strażnik miejski może ukarać całującą się publicznie parę.
6 884 2013-05-17 12:53:15
Yogi mąż mnie już pogania, mamy jechać na zakupy.
Odpowiem Ci wieczorem.
6 885 2013-05-17 15:04:11
Yogi...Wywoływanie zgorszenia w miejscu publicznym. Art. 51 § 1Kodeksu wykroczeń Kara grzywny od 100 do 500 zł Zgorszony musi być obywatel anie funkcjonariusz
6 886 2013-05-17 16:23:58
Wróciłam z zakupów, dawno nie kupowałam książek więc dziś nadrobiliśmy (8 szt.).
Yogi właściwie Miss Ci już odpowiedziała. Nawiązując do tamtego wątku uzupełnię jeszcze o inne przepisy kodeksu wykroczeń:
art. 140 - nieobyczajny wybryk (ale raczej dotyczy czegoś więcej niż całowania np. współżycia) i art. 141 - używanie w miejscu publicznym słów nieprzywoitych.
6 887 2013-05-17 18:58:00 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-05-17 19:13:35)
Co z tego, że Brzydulla ma dyplomy i specjalizaję i jej nie wychodzi w pracy.
Mnie ratuje to , że nie jestem perfekcjonistką i swojego sukcesu życiowego nie uzależniam od jednej dziedziny - mam rodzinę, znajomych, pracę , którą lubię.Brzydulla postawiła na jedno i jej nie wyszło tak jak chciała.
Ja zamiast siedzieć w Anglii i cierpieć wróciłabym do Polski , sprzedała lub wynajeła mieszkanie.Poszukała pracy, a patrząc na ilość nowotworów nie byłoby chyba problemu takiego. Żyła skromniej, ale spokojniej.Nie wegetowałąbym w wynajętym pokoju i umierała idąc do pracy.
A ja bym na Twoim miejscu schudła zamiast jeśc czekoladę i narzekać że mnie żaden facet nie chce.
Wybacz złośliwość ale łatwo mówić innym co by się na ich miejscu zrobiło. Ciekawe że trudniej jest zrobić coś będąc na swoim.
Postawiłam na jedno bo jako socjofobiczka zbyt wielkiego wyboru nie miałam - z trudnością nawiązuję znajomości i bardzo rzadko są one trwale. Rodzeństwa nie mam a z dalszą rodzina też mam kontakt dość powierzchowny - z przyczyn takich jak np różnica wieku, nieśmiałość czy to że nigdy nie byłam dobrym animatorem spędzania czasu.
No i co byś robiła jakbyś zamiast siedzieć w Anglii wróciła do Polski? Z pracą w Polsce każdy wie jak jest. Tu przynajmniej są opcje jak np clinical support worker, cancer services assistant czy healthcare support worker do których nie potrzeba jakiegoś specjalnego wykształcenia,wystarczy matura czy medical information office w jakiejś firmie farmaceutycznej. Jak mi się kontrakt skończy to mogę czegoś takiego szukać. W Polsce takie stanowiska nie istnieją,a nawet jakby istniały to nie starczyłoby nawet na wynajęcie pokoju. W Polsce mogłabym być tylko lekarzem.
Nawet gdyby lekarzem,to tu skąd pochodzę są tylko 2 miejsca w których mogę pracować, oba pełne. A jechać gdzies w Polskę - to jaka to różnica między tym co jest teraz? Wciąz byłabym tam sama,miałabym 2 mieszkania tam gdzie mam i musiałabym wynajmować trzecie tam gdzie bym była. Przy polskich pensjach to poszłaby na to cala pensja i musiałabym bardzo uważać z jedzeniem żeby nie wejśc na minus.
Poza tym tak jak się teraz czuję nie mogłabym aplikować na żadne stanowisko medyczne. Skoro uważam że jestem bo bani to nie fair byłoby po prostu iśc gdzieś gdzie jest łatwiej.Uważam że to że ktoś jest biedniejszy to znaczy że zasługuje na byle jakiego lekarza.
Poza tym musiałabym znowu przestawić się na polski sposób myslenia, a faktem jest że tu nauczyłam się pewnego szerszego spojrzenia i lepszego podejścia do wielu sytuacji. Tylko nie mówcie że bym mogła wprowadzić innowacje w Polsce bo wybuchnę.
Reasumując, w Polsce wcale nie byłoby mi lepiej. Przynajmniej (chwilowo) zarabiam na siebie, a jest to ważny element mojego dobrostanu jakikolwiek on by nie był.
Sprzedać mieszkanie? No rozważam to. Nowe moge sprzedać za jakieś 50% tego co sama muszę za nie zapłacić. Duzo rozsądniej brzmi sprzedać stare, przynajmniej nie stracę, ale to znowu zalezy od tego co mnie czeka. Jesli mam pracować jako healthcare assistant to lepiej sprzedać nowe,nawet ze stratą, a oszczędności włożyć w kupno czegoś tutaj. Wtedy zamiast wydawania połowy pensji na czynsz za pokój płaciłabym kredyt, miałabym samodzielne mieszkanie a na koniec mogłabym je sprzedać i jeśli relacje cenowe się utrzymają to praktycznie nie musiałabym sie martwić o emeryturę.
Jakieś jeszcze dobre rady? Aha,wynajem.
W Polsce wynajem wcale nie jest popularny chyba że w Warszawie albo blisko uczelni a moje mieszkanie nie jest w żadnym z wyżej wymienionych. Tutaj takie mieszkanie poszłoby szybciej niż szynka w PRLu ale u mnie jest kilkadziesiąt stron podobnych do wynajęcia. Poza tym z najemcami nigdy nie wiadomo,potrafią wszystko wynieśc albo palić w mieszkaniu a wtedy cały remont od nowa,a depozyt w postaci nawet 2-miesięcznego czynszu to mi starczy najwyżej żeby upić się z rozpaczy.
6 888 2013-05-17 20:10:30
Ponieważ jesteś złośliwa jędza, to powiem to co powiem.Wiesz ilu ludzi w Polsce chciałoby mieć mieszkanie.Jedno mieszkanie, nawet obiążone kredytem?Masz dwa i jęczysz .Dla mnie skończonym kretynizmem gnieździć się w wynajętym pokoju i płacić podwójny czynsz.Z wynajętego mieszkania miałabyś na czysto tysiąc parę złoty w portfelu - czyli spłacany kredyt.A na dobrą sprawę mozesz wynając dwa mieszkania.Przepraszam - masz w domu kafelki z meksyku i armaturę ze złota, ze się boisz wynająć?U mnie w maleńkiej mieścinie odstępne za 2 pokoje to 500 zł.ale dla Ciebie to pewnie grosze niewarte schylenia się.
W Polsce ponoć nie starczy Ci na jedzenie - przepraszam to ja tu podobno żrę i to czekoladę i utrzymam się z dzieckiem z 2.000, a Ty zarabiając minimum 4000 umrzesz z głodu?Kawior żresz wiadrami i zapijasz oryginalnym szampanem?
A propos żarcia czekolady, bo mnie wkurzyłaś na maksa - nie jadam.Słyszałaś o policystycznych jajnikach i nieprawidłowym funkcjonowaniu hormonó i przemiany materii????Chciałąm Ci doradzić, bo MARTWIĘ SIĘ O CIEBIE, a Ty mi dowalasz?
Tak moja droga, narzekam na brak faceta, bo jestem normalną, zdrową kobietą, a nie kłębkiem sfrustowanych nerwów.I widzę jakiś większy sens w życiu niż praca w której się nie sprawdzam.
6 889 2013-05-17 20:38:14 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-05-17 20:41:24)
oj baby, baby, a GDZIE KULTOWA solidarnosc jajników? u nas taki upał ze normalnie ból czachy. Ja dziś wyjaśniłam sprawę z karą za zły bilet. Okazalo się że znizkowy jednak mi przysługuje, zapłaciłam tylko 14 zł za brak dokumentu uprawniającego. Ale pan w biurze Renomy dał mi zajebisty komplement za to.
6 890 2013-05-17 20:45:53
Miss, mogę zrozumieć poczucie beznadziei życiowej, ale na finanse akurat narzekania w wykonaniu Brzydulli nie zniosę.Grzeszy ciężko narzekając na pensje lekarzy w Polsce i swój status materialny.Może nie kończyłąm medycyny, ale też mam wyższe wykształcenie , 2 specjalizacje i ledwo wiążę koniec z końcem.Gdyby nie rodzice nie miałabym nic.Krew mnie zalewa, podobnie jak słyszę moje koleżanieczki z pracy , które łkają, że dobijają je kredyty na dom i drugi albo trzeci samochód.Bo dziecko na studiach nie będzie jeździć tramwajem.