a ja chyba musialabym latac ko kosciołach, bo alkoholu musze unikac jak ognia.
6 761 2013-05-15 20:35:12
Podobne tematy
6 762 2013-05-15 20:44:29
Może jaki dobrodziej by się Tobą zainteresował?
6 763 2013-05-15 20:46:05
Może jaki dobrodziej by się Tobą zainteresował?
Hahaha, może i to byłoby niegłupie...
6 764 2013-05-15 20:49:12 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-15 20:50:14)
Całkiem , całkiem.Tylko trza by było brać takiego co nie słucha radia mamorda.Bo u mnie powodowałoby zupełną oziębłość.Miss pogadamy prywatnie na ksiązce z twarzami?
6 765 2013-05-15 20:52:29
Całkiem , całkiem.Tylko trza by było brać takiego co nie słucha radia mamorda.Bo u mnie powodowałoby zupełną oziębłość.Miss pogadamy prywatnie na ksiązce z twarzami?
to wlaze tam...
6 766 2013-05-15 21:18:49
Przede wszystkim, witaj Brzydullo ![]()
luc, każdy ma swoją granicę wytrzymałości
ale wyobraź sobie że nie masz nic- rodziny, partnera, jesteś kompletnie sama,nie masz się do kogo odezwać i ciągle siedzisz sama a youtube to twój jedyny przyjaciel, i kasy 'na rozrywki' też nie za wiele
i co, będziesz uśmiechać się i opowiadać jakie to życie jest cudowne?
a co w nim do diabła cudownego?
Tak, zgodzę się, że każdy ma swoja granicę wytrzymałości. Zresztą nie pisałam nigdy, że mam gotową receptę dla każdego. Pisałam jedynie jak ja radzę sobie z przeciwnościami losu.
Nie, nie umiem sobie wyobrazić sytuacji ZUPEŁNEJ samotności. Ale przyczyny, dla których sobie tego nie potrafię wyobrazić są tego rodzaju, że o nich nie napiszę bo byście mnie zjadły ![]()
Miss przeciez wiedziałam, że tak zareagujesz ![]()
Tylko powiedz mi co jest "pierdołowatego" w moim stwierdzeniu, że "użalanie się nad sobą nie poprawi sytuacji ani obiektywnie ani subiektywnie"? Poprawia?
Asterko ze WSZYSKIM można się pogodzić. Jest to trudne, pewno bolesne, ale możliwe.
Oczywiście teoretyzuję bo nie jestem w Waszej sytuacji, ale różne trudne sytuacje życiowe już miałam.
Pogodzenie się z losem (nie rezygnacja!) daje wewnętrzny spokój. Dobrze Miss - dla Ciebie to znów "psycho...", ale Twój defetyzm nie pozwala Ci na takie spojrzenie.
6 767 2013-05-15 21:24:47
Oczywiście, że można się pogodzić.Jeśli ma się taki charakter.Dla mnie pogodzenie to przegrana.Przegrana życia.
6 768 2013-05-15 21:27:49
Asterko pogodzenie się, nie rezygnacja.
6 769 2013-05-15 21:29:20
Mozna sie pogodzic. Mozna zaakceptowac.
Ja chyba bede sie starac zostaniem ksiedzem w kosciele angielskim. Moj facet popiera.
6 770 2013-05-15 21:30:02
Nie, nie umiem sobie wyobrazić sytuacji ZUPEŁNEJ samotności. Ale przyczyny, dla których sobie tego nie potrafię wyobrazić są tego rodzaju, że o nich nie napiszę bo byście mnie zjadły
Nie pisz, jeśli nie potrafisz sobie wyobrazić skręcającego jelita strachu kiedy masz coś powiedzieć w sytuacji towarzyskiej...
Miss przeciez wiedziałam, że tak zareagujesz
Tylko powiedz mi co jest "pierdołowatego" w moim stwierdzeniu, że "użalanie się nad sobą nie poprawi sytuacji ani obiektywnie ani subiektywnie"? Poprawia?
Bo nawet 'psychopierdy' mówią że duszenie żalów w sobie nie jest zdrowe...
Odpowiem za siebie - pomaga mi jak czasem sobie wrzasnę że to jest do ciężkiej cholery nie fair. Tylko muszę uważać żeby robić to w samotności albo co najwyżej na forum gdzie nikt tak naprawdę mnie nie zna bo w realu będą mnie uważać za dziwaka co jeszcze pogorszy sytuację...
6 771 2013-05-15 21:33:17
Przede wszystkim, witaj Brzydullo
brzydulla napisał/a:luc, każdy ma swoją granicę wytrzymałości
ale wyobraź sobie że nie masz nic- rodziny, partnera, jesteś kompletnie sama,nie masz się do kogo odezwać i ciągle siedzisz sama a youtube to twój jedyny przyjaciel, i kasy 'na rozrywki' też nie za wiele
i co, będziesz uśmiechać się i opowiadać jakie to życie jest cudowne?
a co w nim do diabła cudownego?Tak, zgodzę się, że każdy ma swoja granicę wytrzymałości. Zresztą nie pisałam nigdy, że mam gotową receptę dla każdego. Pisałam jedynie jak ja radzę sobie z przeciwnościami losu.
Nie, nie umiem sobie wyobrazić sytuacji ZUPEŁNEJ samotności. Ale przyczyny, dla których sobie tego nie potrafię wyobrazić są tego rodzaju, że o nich nie napiszę bo byście mnie zjadłyMiss przeciez wiedziałam, że tak zareagujesz
Tylko powiedz mi co jest "pierdołowatego" w moim stwierdzeniu, że "użalanie się nad sobą nie poprawi sytuacji ani obiektywnie ani subiektywnie"? Poprawia?Asterko ze WSZYSKIM można się pogodzić. Jest to trudne, pewno bolesne, ale możliwe.
Oczywiście teoretyzuję bo nie jestem w Waszej sytuacji, ale różne trudne sytuacje życiowe już miałam.
Pogodzenie się z losem (nie rezygnacja!) daje wewnętrzny spokój. Dobrze Miss - dla Ciebie to znów "psycho...", ale Twój defetyzm nie pozwala Ci na takie spojrzenie.
A nieuzalanie co poprawia?
6 772 2013-05-15 21:33:29
Mozna sie pogodzic. Mozna zaakceptowac.
Ja chyba bede sie starac zostaniem ksiedzem w kosciele angielskim. Moj facet popiera.
No pogodziłam się w pewnym sensie. Już się nie uczę. Już się nie wysilam. Unikam sytuacji towarzyskich bo po co się stresować? Ale zostało mi dużo wolnego czasu z którym nie wiem za bardzo co mam robić...
6 773 2013-05-15 21:34:10
Tak sobie gdybam, Szanowna Justyna... Dobrym ksiedzem chyba bym byla.
6 774 2013-05-15 21:38:36
luc napisał/a:Nie, nie umiem sobie wyobrazić sytuacji ZUPEŁNEJ samotności. Ale przyczyny, dla których sobie tego nie potrafię wyobrazić są tego rodzaju, że o nich nie napiszę bo byście mnie zjadły
Nie pisz, jeśli nie potrafisz sobie wyobrazić skręcającego jelita strachu kiedy masz coś powiedzieć w sytuacji towarzyskiej...
Bo nawet 'psychopierdy' mówią że duszenie żalów w sobie nie jest zdrowe...
Odpowiem za siebie - pomaga mi jak czasem sobie wrzasnę że to jest do ciężkiej cholery nie fair. Tylko muszę uważać żeby robić to w samotności albo co najwyżej na forum gdzie nikt tak naprawdę mnie nie zna bo w realu będą mnie uważać za dziwaka co jeszcze pogorszy sytuację...
Nie, nie potrafię sobie wyobrazić, ale nie dlatego nie napiszę co myślę o przyczynach.
Czy ja napisałam "o duszeniu żalów"?
Tak, wykrzyczenie złości pomaga. Mnie czasem też.
Brzydullo pisałam o pogodzeniu się, ale nie o rezygnacji. Ty faktycznie zrezygnowałaś. Już to parę razy pisałam.
6 775 2013-05-15 21:43:27
Luc, wyobraź sobie, że nie masz męża, dzieci , stabilizacji finansowej.Masz za to samotnośc, chorobę dziecka i pracę tak niepewną jak tylko może być.Masę stresu, niepewności jutra i do tego nikogo, kto by Cię rozumiał i wspierał.Puste łóżko, puste wieczory i żadnych widoków na to, że będzie lepiej.Można oczywiście, ale to przegrana.
6 776 2013-05-15 21:43:59
Brzydullo pisałam o pogodzeniu się, ale nie o rezygnacji. Ty faktycznie zrezygnowałaś. Już to parę razy pisałam.
a technicznie co to za różnica?
6 777 2013-05-15 21:44:27
A co miała robić? Dostać wariacji od rzucania się w wir życia towarzystkiego, po których to spotkaniach czuła się gorzej niż przed?
6 778 2013-05-15 21:50:47
luc napisał/a:Miss przeciez wiedziałam, że tak zareagujesz
Tylko powiedz mi co jest "pierdołowatego" w moim stwierdzeniu, że "użalanie się nad sobą nie poprawi sytuacji ani obiektywnie ani subiektywnie"? Poprawia?A nieuzalanie co poprawia?
Najpierw odpowiedz na moje pytanie.
Brzydulla spora różnica. Pogodzenie się z losem daje wewnętrzny spokój, rezygnacja nie pozwala na jakiekolwiek działanie.
Asterko jak wyżej. Przegrana jest dopiero w chwili śmierci.
6 779 2013-05-15 21:51:54
Odpowiem, a chętnie, czemu nie. Czy się użalam czy nie to i tak ch...kijowo się czuję.
6 780 2013-05-15 22:00:25
Odpowiem, a chętnie, czemu nie. Czy się użalam czy nie to i tak ch...kijowo się czuję.
Czyli subiektywnie nie pomaga. To po co to robić?
A obiektywnie? Tym bardziej.
6 781 2013-05-15 22:00:27 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-05-15 22:03:02)
jaki wewnętrzny spokój? codziennie wychodzę do pracy w panicznym strachu że znowu coś zrobie nie tak i ktoś po mnie pojedzie jak po łysej kobyle, jeszcze gorzej - że coś zrobię nie tak i komus skrócę życie
a w przerwach mogę sobie popatrzyć na moich kolegów w podobnym wieku i z podobnym wykształceniem którzy robią to wszystko właściwie, zbierają pochwały od pacjentów i współpracowników i zarabiają z 7-8 tys. funtów na miesiąc albo i więcej -to tak dla podbudowania
a potem wracam do swojego pokoiku i właściwie to chwila ulgi że wreszcie jestem sama i niczego do końca dnia nie sknocę, więc mogę sobie spokojnie pooglądać film na youtube o ile oczywiście uda mi się nie myśleć co zrobię jak mi się skończy kontrakt...
nazywaj to jak chcesz - pogodzenie czy rezygnacja, żadnego spokoju mi to nie da
jakiego znowu działania do cholery?
6 782 2013-05-15 22:02:38
missnowegojorku napisał/a:Odpowiem, a chętnie, czemu nie. Czy się użalam czy nie to i tak ch...kijowo się czuję.
Czyli subiektywnie nie pomaga. To po co to robić?
A obiektywnie? Tym bardziej.
przynajmniej jest jakaś dyskusja w kafejce...
jak wszystkie będziemy takie politycznie poprawne i słodko-pierdząco usmiechnięte to nie będzie o czym gadać
6 783 2013-05-15 22:03:42
cześć wszystkim, ja już po pracy eh:)
6 784 2013-05-15 22:06:27
luc napisał/a:missnowegojorku napisał/a:Odpowiem, a chętnie, czemu nie. Czy się użalam czy nie to i tak ch...kijowo się czuję.
Czyli subiektywnie nie pomaga. To po co to robić?
A obiektywnie? Tym bardziej.przynajmniej jest jakaś dyskusja w kafejce...
jak wszystkie będziemy takie politycznie poprawne i słodko-pierdząco usmiechnięte to nie będzie o czym gadać
I tu się zgodzę...Masz racje, wszelkie koła wzajemnej adoracji najczęściej po okresie słodkopierdzących życzeń i powitań tu umierają...
6 785 2013-05-15 22:07:28
cześć wszystkim, ja już po pracy eh:)
Cześć koliber, pracusiu jeden,
Ile masz tych etatów co?
6 786 2013-05-15 22:09:51
a z dziesięć ![]()
6 787 2013-05-15 22:09:54
Przegraną jest życie tak jak się nie chce.Takie półżycie w oczekiwaniu na Godota.Ja już nadzieii na zmiany nie mam.
6 788 2013-05-15 22:10:47
nazywaj to jak chcesz - pogodzenie czy rezygnacja, żadnego spokoju mi to nie da
jakiego znowu działania do cholery?
Skoro wiesz, że nie da Ci spokoju to nie da i tyle.
Po co Ci wiedzieć jakie działania skoro zrezygnowałaś?
Szkoda, że tej złości, która w Tobie kipi nie skanalizujesz i nie przerobisz na energię. Bo to jest spora energia.
6 789 2013-05-15 22:11:14
Przegraną jest życie tak jak się nie chce.Takie półżycie w oczekiwaniu na Godota.Ja już nadzieii na zmiany nie mam.
I to jest wg mnie pogodzenie, co nie jest równoznaczne z pełnią zadowolenia.
6 790 2013-05-15 22:13:35
Masz racje, wszelkie koła wzajemnej adoracji najczęściej po okresie słodkopierdzących życzeń i powitań tu umierają...
W tym masz rację. Tu umierają, gdzie indziej nie.
6 791 2013-05-15 22:14:38
Po co Ci wiedzieć jakie działania skoro zrezygnowałaś?
Szkoda, że tej złości, która w Tobie kipi nie skanalizujesz i nie przerobisz na energię. Bo to jest spora energia.
z ciekawości...
a z energią -co miałabym robić?
6 792 2013-05-15 22:18:11
missnowegojorku napisał/a:Masz racje, wszelkie koła wzajemnej adoracji najczęściej po okresie słodkopierdzących życzeń i powitań tu umierają...
W tym masz rację. Tu umierają, gdzie indziej nie.
Ale ja 1000 razy już tu pisałam, że w realu (a czasem i w tesco) nie użalam się i jestem miła dla wszellkich sąsiadów, znajomych, a nawet znieznajomych. I nie obnoszę się ze swoim nieszczęściem.
6 793 2013-05-15 22:19:42
Brzydulla, dobrze Cie widziec!
Kupilam sobie Chanel no 19 i sie dziwuje i zachwycam tym zapachem. Chce wyruszyc na przygode...
6 794 2013-05-15 22:20:39
Powiedz Brzydulla ty mnie poznałaś w realu (no w sumie w herbaciarni) czy ja zachowuję się jak malkontenka i wyglądam jak ciagla życiowa maruda?
6 795 2013-05-15 22:21:41
z ciekawości...
a z energią -co miałabym robić?
Są miliony sposobów na spożytkowanie energii, ale ponieważ pytasz zupełnie z ciekawości, a nie w celu realizacji, to czuję się zwolniona od odpowiedzi.
6 796 2013-05-15 22:22:44
Brzydulla, dobrze Cie widziec!
Kupilam sobie Chanel no 19 i sie dziwuje i zachwycam tym zapachem. Chce wyruszyc na przygode...
a gdzie byś chciała wyruszyć?
6 797 2013-05-15 22:24:55
brzydulla napisał/a:z ciekawości...
a z energią -co miałabym robić?Są miliony sposobów na spożytkowanie energii, ale ponieważ pytasz zupełnie z ciekawości, a nie w celu realizacji, to czuję się zwolniona od odpowiedzi.
jak rzuciłaś hasło to podaj przykłady,inaczej będziesz niewiarygodna...
Miss, nie jesteś ani trochę. Jakbym nie wiedziała że to Ty to bym Cię nie poznała...
6 798 2013-05-15 22:25:55
W ferworze dyskusji nie przywitałam Koliber i Adlernewman.
Niniejszym to naprawiam: witajcie wieczorem
6 799 2013-05-15 22:29:09
Spoko Lucy tu sami swoi:)
6 800 2013-05-15 22:32:24
jak rzuciłaś hasło to podaj przykłady,inaczej będziesz niewiarygodna...
I tak jestem dla Ciebie niewiarygodna (i zapewne dla Miss też), więc nic się nie zmienia.
6 801 2013-05-15 22:32:38
Witaj Luc!
A gdzie na przygode? Ta kombinacja kwiatu pomaranczy i wetiwert (taka trawa) porusza mnie do wyjechania do Paryza. Przypomina mi to film "Celina i Julia ida na lodki" (Celine et Julie vont a bateau).
6 802 2013-05-15 22:33:41
Luc, ja akurat CIEBIE szanuję...W odróżnieniu od opinii co poniektórych z Twoją się akurat liczę...
6 803 2013-05-15 22:37:03
hehe adler ty to masz 1000 pomysłów na minutę:), przypominasz mi moją kuzynkę, też bliźniak zodiakalny jak ty, samouk, światowiec i w gorącej wodzie kąpana
6 804 2013-05-15 22:37:09
brzydulla napisał/a:jak rzuciłaś hasło to podaj przykłady,inaczej będziesz niewiarygodna...
I tak jestem dla Ciebie niewiarygodna (i zapewne dla Miss też), więc nic się nie zmienia.
nie niewiarygodna tylko nie potrafisz zrozumieć że są ludzie z pewnymi ograniczeniami i ich życie nie da się porównać do Twojego (Ty coś możesz czyli wszyscy inni też)
6 805 2013-05-15 22:39:57
Luc, jesteś fantastyczną, mądrą kobietą.Masz klasę.
6 806 2013-05-15 22:43:52
Zawsze tysiac pomyslow na minute!
Sie mi nudzi inaczej.
6 807 2013-05-15 22:47:03
![]()
6 808 2013-05-15 22:49:07
nie niewiarygodna tylko nie potrafisz zrozumieć że są ludzie z pewnymi ograniczeniami i ich życie nie da się porównać do Twojego (Ty coś możesz czyli wszyscy inni też)
Być może nie potrafię zrozumieć bo tak już jest, że zawsze patrzymy na innych przez pryzmat własnej osoby.
Na pewno nie mogę zrozumieć pesymizmu bo jestem urodzoną optymistką, nie mogę zrozumieć defetyzmu bo mnie niepowodzenia zawsze mobilizowały, nie załamywały.
Nie użalam się nad sobą bo TO mnie dołuje.
Niemniej jednak wiele rzeczy rozumiem.
Wcale nie uważam, że jeżeli ja coś potrafię to inni też. Wiem, że tak nie jest. Ja też nie potrafię wielu rzeczy, które potrafią inni.
6 809 2013-05-15 23:01:56
Luc, ja się nie użalam.Ja jestem wściekła na to, że mija mnie coś ważnego w życiu.Dla mnie bardzo ważnego, bo nie widzę w moim przypadku wycięcia seksualności.To jak spanie, jedzenie, picie.Podstawowa biologiczna potrzeba, niestety ubrana w pewne społeczne zachowania, moralność, emocje i wartości.Nie da się jej zaspokoić bez spełnienia pewnych warunków.Taką samą potrzebą jest potrzeba kochania.Tylko to nie zależy ode mnie, a przynajmniej w małym procenice.
6 810 2013-05-15 23:02:46
to dlaczego zakładasz że jest wiele do zdziałania i zużytkowania energii dla mnie?
co do defetyzmu-może nie miałaś tylu niepowodzeń? ja zaobserwowałam że kiedykolwiek wykażę się minimalnym optymizmem czy nie daj boże tzw wiarą w siebie rzeczywistość przywala mi takiego lewego sierpowego że słabo mi się robi więc zdecydowałam że dziękuję bardzo, nie będę się wygłupiać
6 811 2013-05-15 23:38:07
Ja jestem wściekła na to, że mija mnie coś ważnego w życiu.
Asterko wiem. I już pisałam, że pewno też nie czułabym się dobrze w Twojej sytuacji.
Ale powtórzę: przegrana dopiero z chwilą śmierci.
Brzydulla rzeczywiście wielu niepowodzeń nie miałam. A może ich nie dostrzegam?
Niektórzy moi rówieśnicy są w tym samym miejscu co ja, inni dalej, inni w tyle.
Wiesz ile osób zapewne zazdrości Ci wykształcenia?
Wiem, że przykłady z życia nie bardzo na Was działają, ale nie mogę się powstrzymać.
Ostatnio odnowiła ze mną znajomość koleżanka z podstawówki. Miała problemy (nieważne jakie). Ostatnio czasem u mnie nocuje bo leczy dziecko w moim mieście.
Krótki opis: jest niezbyt ładna, figurze daleko do doskonałości, sporo niższa ode mnie (sic!), pochodzi z patologicznej rodziny, wcześnie wyszła za mąż chcąc uciec z domu (i uciekła z deszczu pod rynnę), mąż prymitywny, alkoholik, od którego uciekła po latach, tułała się po obcych domach, bo nie miała się gdzie podziać, z dwuletnim dzieckiem. Mąż poszedł na odwyk, wróciła i mąż zginął w wypadku. Jest naprawdę uboga, jedyne co ma to po mężu małe mieszkanie. Z pensji ledwo się utrzymują. Pomaga całej swojej rodzinie: siostrze chorej psychicznie (mąż popełnił samobójstwo), schorowanej starej matce, choremu na schizofrenię bratu, chorej psychicznie siostrzenicy, zupełnie nieporadnemu życiowo siostrzeńcowi i ....każdemu spotkanemu człowiekowi.
Skończyła pięćdziesiątkę, więc raczej ma już z górki.
Wiecie co? Ona poraża optymizmem. Zaraża nim ![]()
6 812 2013-05-15 23:54:58 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-15 23:57:48)
Luc, takim się trzeba urodzić.Są ludzie, któzy nie mają nic i potrafią być szczęśliwi i pełni optymizmu.Są ludzie, którzy mają wszystko, a uważają się za najnieszczęśliwsze istoty na świecie.Zawsze podkreślam, że Bóg daje każdemu problemy na jego miarę, takie jakie daje unieść.
Mnie jest swoje nieść bardzo ciężko - ja już przegrałam Luc, bo chciałam zawsze mieć drugie dziecko, normalną rodzinę i poczucie bezpieczeństwa.Nigdy się nie pogodzę z tym , że tak się nie stało.Nigdy się nie pogodzę, że mój syn zostanie po mojej śmierci ZUPEŁNIE sam.Nigdy się nie pogodzę z tym, że jestem sama i tak juz zostanie.Wybacz przy całym szacunku dla różnych osób pokrzywdzonych i nieszcęśliwych - ich tragedii nie odbieram na codzień, nie żyję z nimi i nimi.Mogę współczuć, starać się pomóc, podać rękę, ale żyję z własnymi traumami, potrzebami i myślami.I one są istotą mego życia.
6 813 2013-05-16 00:03:09
Luc, takim się trzeba urodzić.
Nigdy się nie pogodzę z tym , że tak się nie stało.Nigdy się nie pogodzę, że mój syn zostanie po mojej śmierci ZUPEŁNIE sam.Nigdy się nie pogodzę z tym, że jestem sama i tak juz zostanie.Wybacz przy całym szacunku dla różnych osób pokrzywdzonych i nieszcęśliwych - ich tragedii nie odbieram na codzień, nie żyję z nimi i nimi.Mogę współczuć, starać się pomóc, podać rękę, ale żyję z własnymi traumami, potrzebami i myślami.I one są istotą mego życia.
Fakt, takim trzeba się urodzić.
Co do pozostałych kwestii. To oczywiste, tylko egoista pociesza się tym, że inni mają gorzej.
Piszesz, że nie możesz się z tym pogodzić. Powiedz (po dłuuuższym zastanowieniu) czy gdybyś się z tym pogodziła, byłoby Ci lżej?
6 814 2013-05-16 00:04:58
Luc, fajnie że są tacy ludzie jak ta pani:) ciekawa jestem co ją tak trzyma przy "życiu", ci ludzi dla których żyje?
6 815 2013-05-16 00:14:51
ciekawa jestem co ją tak trzyma przy "życiu", ci ludzi dla których żyje?
Ona chyba zawsze taka była. Nie sądzę, aby "trzymało ją przy życiu" to, że może komuś pomóc.
Po prostu taka jest. A pomaga w sposób zupełnie naturalny. Ona nie wyobraża sobie, że mogłoby być inaczej.
Myślę, że jest z gatunku tych co zdjęliby ostatnią koszulę i dali bardziej potrzebującemu.
Masz rację, fajnie, że są tacy ludzie. Dzięki nim świat jeszcze nie zszedł całkiem na psy.
6 816 2013-05-16 00:28:20
Pogodzenie się z tym nie leży w mojej naturze.To jakby kazać Twojej znajomem przestać się troszczyć o ludzi.Wiadomo , że z czasem przestanie boleć.Tak boleć.Są rzeczy ważne i mniej ważne.Te o których pisałąm są dla mnie sensem życia.Inaczej zawsze będę odczuwać , że było ono zamiast.
6 817 2013-05-16 00:29:56
Są ludzie, którzy mają wszystko, a uważają się za najnieszczęśliwsze istoty na świecie.
takich to bym od razu wystrzelała
6 818 2013-05-16 00:34:08
Asterka10 napisał/a:Są ludzie, którzy mają wszystko, a uważają się za najnieszczęśliwsze istoty na świecie.
takich to bym od razu wystrzelała
Jeżeli ktoś uważa się za nieszczęśliwego to znaczy, że jednak nie ma wszystkiego, czegoś mu brakuje.
Asterko troszkę wymijająca jest Twoja odpowiedź, ale niech będzie ![]()
6 819 2013-05-16 00:35:29 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-05-16 00:37:10)
Pogodzenie się z tym nie leży w mojej naturze.To jakby kazać Twojej znajomem przestać się troszczyć o ludzi.Wiadomo , że z czasem przestanie boleć.Tak boleć.Są rzeczy ważne i mniej ważne.Te o których pisałąm są dla mnie sensem życia.Inaczej zawsze będę odczuwać , że było ono zamiast.
Asti, ale ty masz dopiero 42 lata
Luc, no ja wiem czego mu brakuje-kopa w dupę z rozpędu
6 820 2013-05-16 00:45:01
Koliberku kochany, co tu ściemniać...Tą najlepszą najbardziej aktywną i atrakcyjną część życia mam za sobą.Zegar biologiczny mi lada moment spierdnie, jeśli nie już bo mam policystyczne jajniki.Atrakcyjniejsza nie będę, szczuplejsza również.Młoda tym bardziej.A nawet jako 35 miałam przegwizdane jeśli chodzi o branie.Właściwie całe życie.Tym bardziej, że z dorosłym niepełnosprawnym dzieckiem pies z kulawą nogą się mną nie zainteresuje.Teraz mogę pracować, za jakiś czas pewnie nie.Będę się starzeć w domu, z rzadka z niego wychodząc .Żyć od 1 do 15, bo na resztę miesiąca mi zabraknie.Może raz na dwa tygodnie uda mi się spotkać z koleżanką, o ile przyjdzie do mnie.To hipotetyczny scenariusz, bardzo realny niestety.
6 821 2013-05-16 00:53:45
ehh życie to niejebajka:)
6 822 2013-05-16 00:58:22
Tą najlepszą najbardziej aktywną i atrakcyjną część życia mam za sobą.
Rozumiem, że masz na myśli aktywność i atrakcyjność w sensie fizycznym, w aspekcie relacji damsko-męskich?
Bo w innych aspektach można być aktywnym i atrakcyjnym bez względu na wiek.
6 823 2013-05-16 01:01:38 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-16 01:04:47)
Pewnie, że można .Tylko dla kogo?Dla siebie i wąskiego grona przyjaciół.Pewnie, że nie odpuszczę, ale w pewnym momencie mogę przestać być również atrakcyjna intelektualnie, mentalnie i charakterologicznie.W różowo rysującej się przyszłości pokona mnie bieda, beznadzieja i samotność.
6 824 2013-05-16 01:03:19
Pewnie, że można .Tylko dla kogo?Dla siebie i wąskiego grona przyjaciół.
Czasem to wystarcza.
6 825 2013-05-16 01:06:10
Jak na razie wystarcza, choć z trudem.