netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

16 696 odpowiedzi798 693 wyświetleniazałożony przez papciuszek, 26.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 16 697 ]

586 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2012-11-30 02:14:03)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Jeśli kolejnego mężczyznę prosiłam nie zrób mi krzywdy, jeśli nie dasz rady ze mną byc to mi to powiedz, a oni i tak robili po swojemu to zaczynasz wątpić w męski zdrowy rozsądek.Nie mozna całe zycie a priori wierzyć, że zainteresuje się tobą ktoś dobry , wyrozumiały i ciepły  gdy spotykasz całkiem inny typ faceta.

Hm, a mi się wydaje, że to się dośc szybko da poznać.. A przynajmniej zauwazyć sygnały, kiedy się już patrzy wstecz, i już wiedzieć na przyszłość. "Szybko", czyli tak po miesiącu, dwóch, a czasem i od razu. Ale rozumiem, że spotykasz też ten "dobry" typ faceta, tyle że zajęty - czyli ogólnie wierzysz, że istnieją? Bo to nie ufoludki tongue

Ja np mam alergię na typ ''podrywacza''. Ledwo cię zna, a już okazuje zainteresowanie. Od razu zapala się lampka. Mimo, że to miłe (dla ego), to musiałabym sie dłuugo przekonywać do takiego kogos, bo dla mnie takie ''instant attraction" jest po prostu dziwne wink Nie rozumiem ludzi w tym typie, bo sama tak nie mam.

Kiedy wchodziłam w związek, poznawałam obecnego partnera, bardzo uwaznie patrzyłam na jego zachowanie. Raz podniósł na mnie głos (poganiając do wyjścia), i wewnętrznie zaczęłam przygotowywać się do zakończenia związku, jesli sygnały się nasilą. Bo to już jest sygnał, a ja bardzo dobrze wiedziałam, czego za wszelką cene chcę uniknąć. Na szczeście był to sygnał jednorazowy.
Tak to jest, dopóki kogoś bardzo dobrze nie poznasz. (A nawet jak poznasz, tez może czasem zawieść -podkreslenie: czasem - jest tylko człowiekiem).
Wydaje mi się, że po paru drobnych rzeczach całkiem szybko da się rozszyfrować, z jakiej gliny jest ktos ulepiony. Każdy może się zmieniać z czasem, ale po szacunku do innych osób moim zdaniem już wiele widać.

Jeśli zwierzasz się facetowi, a on ci nagle wyjeżdża z chamskim komentarzem, to chyba go wystarczająco nie sprawdziłaś przed zwierzeniami. Ewentualnie daje ci taki spóźniony sygnał do ewakuacji wink

587

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Dodaj do tego biedę, brak czasu dla siebie, problemy w pracy.I grono osób mówiących "uśmiechnij się" w momencie, gdy Ty masz ochotę krzyczeć z bezradności.
Nie mam nikogo, komu bym mogła podrzucić syna na kilka godzin by wyjść się pobawić.I tak mam problem by wyjechać na jakieś szkolenie czy kurs, który muszę zrobić.Wszędzie, nawet do fryzjera , na zakupy chodzę z synem.
W internecie poznałam właśnie 2 kłamczuszków -zaliczaczy, w których nawet na drugi rzut oka byście tego nie dostrzegli.Nigdy więcej żadnych randek, szczególnie, ze pierwsze pytanie jest - jak wyglądasz i przyślij mi zdięcie.Ostatnio na jednym z portali zobaczyłam reklamę portalu erotyczno-randkowego na widok której mnie zatrzęsło."po co masz płacić za seks , samotne matki czekają na twego fiuta".Tak część mężczyn podchodzi do poznanych w internecie kobiet.
Widzicie,  gdzieś jeszcze miejsce w którym żyjąc tak jak żyję można spotkać i oczarować normalnego faceta?
Nie rozumiecie tego co czuję i obyście nigdy nie musieli rozumieć.
Więc na prawdę żegnam.Zdołowaliście mnie kompletnie, nie mam siły prowadzić dalej jałowych dyskusji.Syty głodnego nie zrozumie, szczęśliwy , smutnego i załamanego.
Łatwo dawać dobre rady, które teoretycznie powinny się sprawdzać.Jak widać tylko  teoretycznie.

To idz i nie wracaj, bo jasnej cholery mozna dostac czytajac te litanie jekow: jaka ja biedna i jak mi zle.
A co Ty sobie wyobrazasz, ze jestes jedyna kobieta samotnie wychowujaca dziecko, jedyna z chorym dzieckiem, jedyna, co ma iles tam kilo wiecej, co ma malo kasy i czasu dla siebie? Ja Ci na pewno pomnika Matki Martyrki nie postawie, bo jak dla mnie to zadnych oj woj cudow nie dokonujesz - po prostu wychowujesz dziecko jako matka samotna. Niepelnosprawne i tylko tym sie roznisz od setek podobnych Ci kobiet.

W jaki sposob obecnosc mezczyzny mialaby zmienic przyszly los Twojego dziecka?  Facet to tez twor smiertelny, moze nawet szybciej niz kobieta. Wiec czy bedziesz go miala czy nie to Twoje dziecko i tak samo kiedys zostanie. Moze warto pomyslec w jaki INNY sposob postarac sie go w miare mozliwosci usamodzielnic i przygotowac do zycia w doroslym swiecie. Nie wiem jaka to choroba, ale wiem, ze wlasnie tak mozna wspomoc niepelnosprawna ososbe: kursami, cwiczeniami, spotkaniami w osrodkach dla osob z podobnym schorzeniem, nauka jakiegos mozliwego zawodu itp. A nie izolowaniem go od calego swiata.

A co mezczyzn w Internecie to ja jako kobieta samotna z dzieckiem poznalam wlasnie przez Internet swojego meza. Choc go nawet tam nie szukalam, bo portal nie byl randkowy a raczej spoleczny, taki do pogadania i z kobietami i z mezczyznami.
Fakt, rozstalam sie z nim po 10-ciu latach ale nie z powodu dziecka, mojej urody czy jego checi zaliczania ladnych pan. Rozbieznosc charakterow. Zreszta kontakt mamy do dzis i to lepszy niz w malzenstwie.

A po rozwodzie poznalam, rowniez w Internecie pana, ktory zakochal sie i chcial ze mna byc pomimo mojej juz dwojki dzieci i nadal braku olsniewajacej urody.

Chodza tacy po swiecie i nie wolno kazdego do jednego wora wrzucac. Tylko trzeba umiec ziarno od plew oddzielic.

Jak mnie ktos poprosilby o zdjecie zaraz na poczatku klikania, to bylby to koniec kontaktow, jesli natomiast doszloby po dluzszej juz korespondencji do spotkania, to przed tym spotkaniem sama bym zdjecie wyslala, zeby nikogo swoja osoba nie zaskakiwac. I tez chcialabym zobaczyc zdjecie drugiej strony.
Ja klikalam z eks mezem prawie 4 miesiace zanim sie spotkalismy ale zanim polecialam do niego to i ja jemu i on mi zdjecie wyslal. Bo jak niby mialabym go na lotnisku rozpoznac, nie mowiac o tym, ze nie wyobrazam sobie 2 tygodni w towarzystwie mezczyzny calkiem nie odpowiadajacemu moim wyobrazeniom czy oczekiwaniom. I vice versa.

Tylko, ze zeby w ogole chciec sie z kims umowic na spotkanie, to ja musze byc najpierw zainteresowana czy zaintrygowana taka osoba. I "troszke" ja poznac. A zwykly palant dlugo nie potrafilby mnie intrygowac, sloma wczesniej czy pozniej wylazi z butow, nawet wirtualnie.

Wiec klikaj sobie dalej i flirtuj tylko wlacz tez filtr "uwaga skurwiel". Na 100 tam poznanych , na pewno jest 1-2 ch wartosciowych mezczyzn.

588

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mussuka, ostre słowa, ale wydaje mi się, że masz rację. Niestety, bardzo trudno jest będąc w trudnej sytuacji wyłączyć myślenie: "Jaka to ja jestem biedna i nieszczęśliwa, macie mi współczuć", ale z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to niemożliwe. Być może pamiętasz moje starsze posty na forum, w których narzekałam na swój brak powodzenia spowodowany nadwagą. Nie schudłam od tego czasu ani grama, a wręcz przeciwnie - niestety przytyłam. Mam jednak spore powodzenie i to wśród mężczyzn w swoim typie, fajnych, wartościowych. Zmieniłam jednak w sobie kilka rzeczy: zaczęłam szukać wśród miłośników większych kształtów, zrezygnowałam z portali randkowych na rzecz portali zrzeszających osoby o podobnych zainteresowaniach i zaczęłam uwidaczniać pozytywne cechy swojego charakteru: poczucie humoru, dojrzałość, życzliwość. Adoratorzy sami się znaleźli. Sądziłam, że może uda mi się przekonać Asterkę, że warto również uwierzyć w siebie, ale widzę, że niepotrzebnie się produkowałam, ponieważ ona nie chce niczego zmienić sad.

589

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Wilczyca89 napisał/a:

Mussuka, ostre słowa, ale wydaje mi się, że masz rację. Niestety, bardzo trudno jest będąc w trudnej sytuacji wyłączyć myślenie: "Jaka to ja jestem biedna i nieszczęśliwa, macie mi współczuć", ale z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to niemożliwe. Być może pamiętasz moje starsze posty na forum, w których narzekałam na swój brak powodzenia spowodowany nadwagą. Nie schudłam od tego czasu ani grama, a wręcz przeciwnie - niestety przytyłam. Mam jednak spore powodzenie i to wśród mężczyzn w swoim typie, fajnych, wartościowych. Zmieniłam jednak w sobie kilka rzeczy: zaczęłam szukać wśród miłośników większych kształtów, zrezygnowałam z portali randkowych na rzecz portali zrzeszających osoby o podobnych zainteresowaniach i zaczęłam uwidaczniać pozytywne cechy swojego charakteru: poczucie humoru, dojrzałość, życzliwość. Adoratorzy sami się znaleźli. Sądziłam, że może uda mi się przekonać Asterkę, że warto również uwierzyć w siebie, ale widzę, że niepotrzebnie się produkowałam, ponieważ ona nie chce niczego zmienić sad.

Bo jak sie naprawde chce to gory mozna przenosic. Wielopkropek ma wlasnie taka fajna sygnaturke:)

590

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Sie zgadzam.

Co zrobi Asterka to juz mnie zupelnie nie obchodzi. Godziny spedzilam na prozno usilujac Jej wyjasnic oczywiste rzeczy, a Ona ciagle swoje.

591

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja też jestem brzydka i mam swoje przemyślenia na ten temat.
Jasne, że najlepiej jest być piękną, mądrą, fajną i bogatą.
Albo chociaż jedno z powyższych.
Ale robi się niefajnie jak się nie jest żadną z w/w wymienionych.
Jako dziecko miałam całkiem normalną buzię. Byłam zawsze malutka, ale buzię miałam normalną. Malutka zostałam, buzia mi zbrzydła. Włosy zaczęły wypadać i się puszyć.
Kto nie wierzy, mogę wysłać zdjęcie. Mam też brzydką figurę - krótkie, grubiutkie, krzywe nogi niezależnie jak restrykcyją dietę zastosuję.
Jasne, że można to  trochę przykryć - odpowiednie ubranie, obcasy, makijaż. Ale to trochę jak zamiatanie smieci pod dywan -one tam są, tylko ich nie widać. Kiedyś ktośje znajdzie. Nie zawsze da się nosić wyszczuplające spodnie i obcasy - np na plaży. Czy jak ktoś ma partnera to w domu. Powiecie,że jak kocha to nie powinno mi to przeszkadzać? A jak myslę, że jakbym kochała to chciałabym być dla niego atrakcyjna zawsze nie tylko na pokaz...
Do wszystkich, którzy nas atakują za narzekanie: nie wiecie jak to jest! Prawdę, nawet chyba naukowo udowodnioną jest, że atrakcyjnym ludziom łatwiej na świecie. Gdyby wziąć pod uwagę 2 jednakowe osoby - jednakowe pod względem usposobienia, wieku, wykształcenia tylko jedną ładną a drugą brzydką, to ta ładna wzbudzałaby w ludziach pozytywniejsze emocje, i co za tym idzie, łatwiej by jej było osiągnąć cel.

Prawdą jest też, ze osobom atrakcyjnym łatwiej znaleźć partnera. Nie zawsze chodzi o urodę. Ale oto'coś', cokolwiek to jest, co działa na płeć przeciwną.
Przykłady z życia: moja mama nie była brzydka. Mała i troszeczkę przy kości, ale buzię miała ładną. Powiecie, że znalazła partnera skoro ja jestem? I owszem. Tylko że mój ojciec był alkoholikiem. Zapytałam ją kiedyś dlaczego w takiem razie za niego wyszła. Odpowiedziała, że to był jedyny,który ją chciał. Powiecie, że nieprawda? Mój ojciec umarł, kiedy miała 28 lat. Nikt inny się nią nie intresował, nigdy potem nie była na randce... Nikt, poza kilkoma osiedlowymi pijakami.
Ja wyglądam prawie jak klon mojej mamy, tylko brzydsza. Mam lat tyle co widać i nigdy w życiu nie umówiłam się z facetem. Bo żaden nie chciał się ze mną umówić... Jesteśmy takie kobiety myszy - faceci nawet jak się o nas potkną to nas nie zauważą.
Nigdy nie rozpaczałam z powodu braku faceta. Ale wiem, że brak urody utrudnia życie. Taki mysi  wygląd nie wzbudza respektu. Nie wzbudza sympatii. Już prędzej litość. Czasem nasila agresję.
Mam koleżankę, nie jest pieknością ale jest zgrabna i się ładnie ubiera. Jest sama i od zawsze jak ją znam rozpaczała z powodu braku partnera. Mam drugą koleżankę. Jest wysoka i dośc ładna choć do Anegeliny Jolie jej trochę brakuje. Ta z kolei nie może się opędzić od ofert...
Źle jest być brzydkim. W 9 przypadkach na 10 życie brzydkiego jest bardziej pod górkę.
Pozdrawiem wszystkie brzydule!!!

592 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-03 09:29:29)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Kobieto, po co piszesz o swoich problemach na tym forum pełnym "wrażliwych inaczej", które naczytały się poradników na życie i teraz bawią się w domorosłych psychoterapeutów????
Zaraz znajdą tysiące dobrych rad, przykładów z własnego życia i owych przecudnych książek , którymi udowodnią Ci , że Twoje problemy to jedynie Twoja wina.Bo gdybyś myślała optymistycznie świat by Cię kochał i podziwiał choćbyś była godzillą.
Mnie przywiodły tymi swoim radami do deprechy giganta, ryków w poduszkę, dobrze , ze nie miewam myśli samobójczych, bo by mnie tymi dobrymi radami wyprowadziły na cmentarz.
Dzięki Bogu mam cudownych przyjaciół, którzy znają mnie od lepszej strony i tą stronę mi pokazali.Których szlag trafiał gdy czytali "porady", które się nijak miały do mego życia.
Taka Mussuka poniżej poziomu forum śmie porównywać swoje życie do życia matki dziecka wymagającego 24 godzinnej opieki, dowożenia do szkoły, 3 godzin codziennej rehabilitacji, odrabiania lekcji, cotygodniowych wyjazdów do ośrodka oddalonego 200 km.Wydaje się jej , ze istnieją instytucje do których można takie dziecko podrzucić i ktoś zrobi coś za matkę.A w domu wszystko obleci gosposia, by mamusia mogła sobie poszukać chłopa, zadbać o siebie i powychodzić na imprezy.
Przecież życie w takim młynie od 8 lat to sama przyjemność i bułka z masłem.
Uciekaj stąd jak najprędzej, nim i Tobie oberwie się od tych toksycznych cioć dobra rada, które zamiast dbać o swoje domowe szczęście uciekają przed nim w obięcia internetu.Widocznie ich życie nie jest tak cudowne jak o tym piszą..

593

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Spoko, jestem przyzwyczajona.
Dlaczego piszę? Bo nie mam z kim pogadać... Mam parę koleżanek w Polsce, aletu tylko siedzę w swoim pokoiku i rozmyślam w jakiej czarnej wiadomo co jestem.

594

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Drogi  Wielokropku, nie uważam, że moje zawoalowane odniesienie się do wredoctwa Mussuki było takim strasznym przestępstwem.Koleżanki z postów powyżej "pojechały" sobie znacznie ostrzej kpiąc ze mnie w żywe oczy.Ich posty , aż ociekają jadem.Rozumiem , że TAKIE zachowanie jest w pełni akceptowalne?
Brzydulla, pogadaj lepiej ze mną przynajmniej jestem Cię w stanie zrozumieć i nie będę dawać rad oderwanych od Twego życia.
Wiesz, gdybym sama nie zainicjowała swoich związków do dziś byłabym pewnie  dziewicą i czasem zastanawiam się, czy to na prawdę byłoby, aż tak dużo gorzej.Patrzę na małżeństwa moich koleżanek i widzę często zmęczone życiem kobiety, które muszą iść na całą masę kompromisów i w dużej mierze zrezygnować z siebie.I które w trudnych chwilach i tak zostają same, bo faceci boją się problemów i odsuwają je jeśli tylko mogą. 
Myślę, że jeśli mamy taką sytuację jaką mamy, trzeba znaleźć w swoim życiu coś co będzie naszą pasją, jakieś zajęcie dzięki któremu się zrealizujemy, przyjaciół którzy nas zaakceptują i zrozumieją.Jesteśmy wyglądowo jakie jesteśmy , możemy to oswoić.
Myślę, że trzeba po prostu żyć najszczęśliwiej jak się da.Znależć te pozytywne strony swego życia i się ich trzymać.Długo nie mogłąm się pogodzić z tym, że mam w życiu jak mam.Że jestem sama, moi partnerzy okazali się pacanami , a inni potencjali mają kobiet do wyboru do koloru i pewnie nawet gdyby się o mnie potkneli to nie zauważą.
Przychodzi taka chwila, że masz alternatywę, albo się dręczyć, albo żyć.Ja wybrałąm to drugie.Na tyle ile potrafię.

595

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, naprawdę bardzo, bardzo mi (i pewnie nie tylko mi) przykro, że odrzuciłaś dobre rady wielu osób, które próbowały Cię zrozumieć i Ci pomóc - nawet, jeżeli chciały to zrobić poprzez wylanie Ci na głowę kubła zimnej wody. Zauważ, ile ciepłych słów, rad i pocieszenia otrzymałaś. Tego zdajesz się nie dostrzegać, tylko skupiasz się na wypowiedziach, które nie były Tobie przychylne, całkowicie pomijając te, przez które przemawia sympatia. Po przeczytaniu wielu Twoich wypowiedzi zastanawiam się, czego tak naprawdę od nas oczekiwałaś. Jak ktoś Ci napisał: "Tak, dalej użalaj się nad sobą, niczego w swoim życiu nie zmieniaj, bo jesteś taka beznadziejna", to się obruszałaś. Jak ktoś napisał: "Zmień coś na lepsze, może spróbuj to, to i to", to też Ci nie odpowiadało. Jak pisał: "Zaakceptuj i pokochaj siebie" - też nie. Więc o co Ci chodziło tak naprawdę?

596

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie potrafiłyście po prostu zrozumieć, że ja akceptuję i lubię siebie.Nie docierało , że jestem  w stanie, kiedy po raz kolejny mężczyzna , któremu zaufałam okazał się dupkiem i odnawiają mi się stare rany.I  muszę się wygadać, wyżalić i zostać poklepana po pleckach.I tylko tyle.Nie znacie mnie, takiej jaka jestem na codzień, poznałyście mnie w momencie, kiedy miałam deprechę i czarne myśli.I to nie był dobry moment do oceniania mego życia, mojego nastawienia, bo część Waszych rad już wykorzystuję.
Nie można kazać osobie, która przeżywa żałobę, uśmiechać się i zmieniać swoje życie.Musi minąć trochę czasu. Jeśli się chce komuś pomóc, nie można sobie pozwolić na irytację, przytyki i kpiny.Nie w każdym przypadku to skutkuje, w moim jest wręcz odwrotnie.Zimny kubeł wody tylko mrozi do szpiku kości i sprawia, że się jeszcze bardziej przygnębiasz.
Dobre rady muszą być adekwatne do sytuacji i osoby.Nie mogę wielu rzeczy w swoim życiu zmienić, mogę je jedynie bardziej zaakceptować, pogodzić się z tym, że jest tak , a nie inaczej i nie rwać szat.Nie zmienię nastawienia mężczyzn, tego, że zaczną we mnie dostrzegać kogoś więcej, niż przeciętną panią po 40.Jeśli sami nie mają na tyle rozumku i chęci, by zobaczyć co tam się kryje trudno. Jeśli nie podobam im się taka jaka jestem, jeśli nie widzą moich zalet i tego co ze mnie promieniuje, jeśli nie chcą się zatrzymać na chwilę i zastanowić  nie zamierzam się ze swoją osobą narzucać i udowadniać.Już się nastarałam.Zamierzam żyć i cieszyć się z tego co mam.Jeśli ktoś będzie chciał mnie poznać dobrze, jeśli nie trudno.Widać tak ma być.

597

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A czemu masz do wielu z nas pretensje? Trzeba bylo powiedziec na poczatku, ze chcesz sie tylko wyjeczec, to ludzie czasu by nie marnowali probujac znalezc Ci jakies wyjscia z sytuacji.

598

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Prawda jest taka, że jak się jest brzydką czy ma się trudności w nawiązywaniu kontaktów to strasznie dużo Cię w życiu omija... Takie 'sieroctwa' często zostają samotne, nie mają przyjaciół...ja nigdy nie narzekałam że nie mam partnera ale strasznie mi przeszkadzało że nie mogę nawiązać przyjaźni. Spotkałam w zyciu tylu wspaniałych ludzi, z którymi po prostu chciałam utrzymywać konktakt, bo ich lubiłam, bo mnie bawiło ich poczucie humoru, bo czułam się przy nich dobrze. Ale nic z tego najczęściej nie wychodziło, bo na spotkaniach ja siedziałam jak sierotka i tylko marszczyłam nos (czyt: śmiałam się) kiedy ktoś coś zabawnego powiedział... noi potem nigdy nikt mnie już nie zapraszał jesli nie musiał....
Uroda? Uroda to nie wszystko, ale pomaga, tak samo zresztą jaki kasa.... Kasa to nie wszystko, ale z nią lepiej niż bez niej...

599

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Udzielałam się w podobnym wątku ale nikt nie brał mnie na poważnie... Chciałabym żyć w świecie ludzi myslacych, ze liczy sie tylko charakter...

600

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wielu kobietom wydaje się ,że faceci podobnie postrzegają świat.Większość ocenia walory fizyczne- mając do wyboru inteligentniejszą i brzydszą i ładną i mniej bogatą w przymioty charakterologiczne , woli mieć partnerkę mniej lotną i empatyczną, ale ładniejszą.
Brzydkie kobiety strasznie muszą się napracować by ktoś je docenił , ba nawet zauważył.Zauważył, że też są kobietami.

601

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja gdy spotykam kobietę nie znam jej, siłą rzeczy patrzę na nią. I w ułamku sekundy wiem, czy mi się podoba wizualnie czy nie podoba. Ona nie musi być piękna, mieć figury modelki, perłowych ząbków czy ogromnych oczu, po prostu musi podobać się mnie, innym nie musi wcale. Patrzę czy dba o siebie, czy schludnie i czysto ubrana. To pierwsza reakcja.
Potem następuje rozmowa i to decyduje - ciekawość, uśmiech, to, że zainteresuje mnie sobą, że na luzie można pogadać, że fajnie się czas spędza. I już po 1 spotkaniu wiem - czy chcę więcej spotkań.

Dla świata może być brzydka, dla tego jedynego będzie piękna. Tak to wygląda.

602

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiesz Remi ilu jest mężczyzn patrzących w ten sposób?Może 1%.Wiesz jakie jest prawdopodobieństwo spotaknia takiego i tego, że akurat ty bedziesz w jego typie?Równe 0.Nie czarujmy się dla większośći mężczyzn ważna jest opinia kolegów, zazdrość innych facetów, opinie matek i sióstr.To często one, o ironio wytykają brzydotę innych kobiet.
Mnie się już nie chce czarować, zabawiać ,uśmiechać i starać się , bo efekt jest wciąż ten sam.W najlepszym wypadku -jak już ci tak bardzo zależy , no dobrze to z tobą będę.Na t0  minut,nim coś bardziej interesującego się nie przytrafi.Dziękuję za coś takiego.Wolę być sama.

603

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterka10, większość mężczyzn tak robi nie tylko 1% - ocenia najpierw wizualnie. Jak wizualnie się nie podoba to nawet nie próbuje jej poznać. Bo nie czarujmy się - naprawdę brzydka nikomu się nie podoba.

604

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Chodzi mi o to, że dla 1% ma jeszcze jakieś znaczenie charakter i zachowanie.A nie przyćmiewa tego uroda.Niestety , kupa facetów idealizuje charakter pięknych kobiet - oni chcą w nich widzieć to czego często w nich nie ma - dobro, inteligencję, empatię.
Tkwią w kanonach rodem ze średniowiecznej kultury, która w osobach pięknych widziała działanie Boga.A brzydota była karą za grzechy i zło charakteru.

605

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Chodzi mi o to, że dla 1% ma jeszcze jakieś znaczenie charakter i zachowanie.A nie przyćmiewa tego uroda.Niestety , kupa facetów idealizuje charakter pięknych kobiet - oni chcą w nich widzieć to czego często w nich nie ma - dobro, inteligencję, empatię.
Tkwią w kanonach rodem ze średniowiecznej kultury, która w osobach pięknych widziała działanie Boga.A brzydota była karą za grzechy i zło charakteru.

Takie gadanie nie ma sensu. Naturalnym i zdrowym jest wybieranie sobie partnerow atrakcyjnych fizycznie i zadne kanony czy swiatopoglad nie maja tu nic do rzeczy. Charakter ma znaczenie zawsze i dla kazdego, ale facet moze sie zdecydowac na flirt i seks z dziewczyna ktorej charakter nie jest porywajacy, a fizycznosc jest :-) Gorzej z kontynuacja takiej relacji.

606 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-12-26 02:08:15)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Często słyszałam męskie narzekania na to, że kobiety to materialistki, puszczalskie, pustaki.Cóż, kiedy głównym kryterium wyboru była uroda, pełen makijaż i super ciuchy?Ileż to razy słyszałam też o sobie od faceta - dlaczego taka fajna kobieta jest sama?Tylko pytający nigdy nie zastanowił się , dlaczego nie jestem z tą fajną kobietą, a tak strasznie narzekam na inne.Wiesz dlaczego - bo sam chciał mieć przede wszystkim atrakcyjną laskę, a mnie się można było wypłakać w rękaw i inteligentnie porozmawiać.
Kiedyś nieopatrznie zakochałam się w takim kumplu.Od tego czasu nie daję sobie płakać w rękaw.Mam przyjaciółki, którym na to pozwalam.One nie złamią mi serca

607 Ostatnio edytowany przez xerxes (2012-12-26 02:23:14)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wg mnie takie narzekanie na plec przeciwna nie jest zbyt madre. Wszystkie zachowania z czegos wynikaja i warto miec tego swiadomosc. A co do przyjazni damsko meskich to ja nie jestem optymista :-)

608

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Pewnie , wynika z braku empatii i nieumiejętności widzenia czegoś więcej.Część facetów przewróciłaby się o fajną , ciepłą, mądrą kobietę i nawet nie dostrzegła.

609

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

Asterka10, większość mężczyzn tak robi nie tylko 1% - ocenia najpierw wizualnie. Jak wizualnie się nie podoba to nawet nie próbuje jej poznać. Bo nie czarujmy się - naprawdę brzydka nikomu się nie podoba.

To nieprawda, że brzydka nikomu się nie podoba. Najgorsze jest to, gdy brzydka nie podoba się sobie, bo wtedy zachowuje się tak, że wydaje się nie tylko brzydka, ale nieciekawa, pozbawiona zalet.

Ja nie wiem, jak wyglądają Kobiety brzydkie, ale kiedy czytam ten wątek, to myślę, że są to Kobiety, które nie podobają się sobie.

Widzę czasami Kobiety nieurodziwe. Wcale nie są same. Mają niekiedy przy boku bardzo przystojnych Mężczyzn. A to znaczy, że kogoś jednak zainteresowały ich inne walory, niż wygląd.

Zainteresowanie Kobietami nieurodziwymi wzmacniają niektóre stereotypy, jak na przykład taki, że szanują one Mężczyzn. Ale szanować kogoś można wtedy, gdy się szanuje i lubi siebie.

610

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Animus napisał/a:

Ja nie wiem, jak wyglądają Kobiety brzydkie, ale kiedy czytam ten wątek, to myślę, że są to Kobiety, które nie podobają się sobie.

Brzydka to taka którą widzisz gdzieś -nieważne, na ulicy, w pubie i wiesz że nigdy w życiu byś się z nią nie umówił...
A brzydkie to nie znaczy upośledzone psychicznie od razu. Brzydka widzi w lustrze że jest brzydka. Tak mniej więcej jak łysy facet widzi że jest łysy. No trudno żeby podobała się sobie. To byłoby już naprawdę żałosne.
Weźmy np panie Grycan. Twierdzą że lubią swoje fałdki  i z upodobaniem prezentują je w obcisłych  ubrankach na wszelkich celebryckich eventach. Wcale nie uważam że to czyni je atrakcyjniejszymi.

Animus napisał/a:

Widzę czasami Kobiety nieurodziwe. Wcale nie są same. Mają niekiedy przy boku bardzo przystojnych Mężczyzn. A to znaczy, że kogoś jednak zainteresowały ich inne walory, niż wygląd.

No przecież w poprzednim akapicie napisałeś że nie wiesz jak wygląda kobieta brzydka... (nieurodziwa to synonim słowa brzydka). I mylisz się, najczęściej są same.

611

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja lubię siebie.Nawet tak żle nie wyglądam.Niestety, nie znam facetów, którzy lecą na intelekt i charakter.I mam dość udowadniania - popatrz na mnie zobacz  jaka jestem.Największe męskie zainteresowanie spotyka mnie nie wtedy, kiedy ciekawie rozmawiam (a potrafię), tylko kiedy się odpowiednio zrobię i zachowuję jak kretynka.Kapryszę, strzelam foszki i trzepoczę rzęsami.Wybacz,nie chcę jak część moich koleżanek udawać głupszej niż jestem.
Nieatrakcyjna  kobieta to też  taka na którą patrzysz "prze nią" i nie dostrzegasz.

612

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterka, z przeproszeniem, glupoty pleciesz.

Dziewczyno, osmym cudem swiata to ja na pewno nie jestem, a wielokrotnie faceci zwracali na mnie uwage, poniewaz mialam cos ciekawego do powiedzenia, poniewaz mialam dobre poczucie humour, poniewaz bylam przyjazna; wiec Ty mi tu nie wciskaj, ze wiekszosc mezczyzn zadowala sie ladna, umalowana buzia i dwoma komorkami mozgowymi. Wszystko zalezy od czlowieka. Tak, sa faceci, ktorzy albo sa sami pustakami albo traktuja kobiety przedmiotowa, ale jest ich ZDECYDOWANA mniejszosc.

613

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Dziewczyno, osmym cudem swiata to ja na pewno nie jestem, a wielokrotnie faceci zwracali na mnie uwage, poniewaz mialam cos ciekawego do powiedzenia, poniewaz mialam dobre poczucie humour, poniewaz bylam przyjazna; wiec Ty mi tu nie wciskaj, ze wiekszosc mezczyzn zadowala sie ladna, umalowana buzia i dwoma komorkami mozgowymi. Wszystko zalezy od czlowieka. Tak, sa faceci, ktorzy albo sa sami pustakami albo traktuja kobiety przedmiotowa, ale jest ich ZDECYDOWANA mniejszosc.

Jest duża różnica pomiędzy 'niebyciem ósmym cudem świata' a byciem, jak to panowie określają, pasztetem.

614

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Adlernewman ,nie patrz proszę przez własny pryzmat.Ty, nie obrażając masz męski mózg i męskie podejście do sprawy.Większość facetów jest zachwycona bo traktujesz ich jak kumpli - wtedy  uroda się nie liczy.Jesteś taka fajna, swojska baba, która nie przejmuje się pierdolotami, z którą można wypić , pośmiać się i po męsku pogadać .Ja nie startuję z pozycji najlepszy kumpel, przejmuję się pierdolotami i trzymam dystans.Taka już jestem, nie mam męskiej wrażliwości i męskiego podejścia do życia.Nie będę równiachą inny poziom wrażliwośći, sztuczna bym była jak cholera.

615

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Hej.
Wiesz co w tym wszystkim jest najgorsze ... Twoja niska samoocena .
Musisz uwierzyć w siebie , spotkac sie ze znajomymi, wspólnie wychodzić na imprezki , do kina czy gdziekolwiek.
Myśle ,że ktoś kiedyś powiedział Ci coś w stylu "jesteś brzydka" ,a Ty w to uwierzyłaś ... Zwykle to te osoby ,które to wypowiadają ,są mało inteligentne ,bez jakiejkolwiek kultury itd . Nie widziałam Cie ,ale jedno co mogę stwierdzić jesteś bardzo inteligentną osobą -a to sie liczy ... nie kiedy bardziej niż wygląd zewnetrzny... Bo porównaj sobie Pustą "blondynkę" o wysokich walorach, czy przeciętną dziewczynę (bo za taką Cie uważam) ,która potrafi trzezwo patrzec na świat , rozwiązać nie jeden problem itd itd .
Życzę powodzenia , jestem pewna ze jeszcze bedziesz szcześliwie zakochana - wtedy spojrzysz na ten wątek i bedziesz sie śmiała tongue
Tylko do wszystkiego potrzeba czasu . pozdrawiam smile

616

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:
Animus napisał/a:

Ja nie wiem, jak wyglądają Kobiety brzydkie, ale kiedy czytam ten wątek, to myślę, że są to Kobiety, które nie podobają się sobie.

Brzydka to taka którą widzisz gdzieś -nieważne, na ulicy, w pubie i wiesz że nigdy w życiu byś się z nią nie umówił...
A brzydkie to nie znaczy upośledzone psychicznie od razu. Brzydka widzi w lustrze że jest brzydka. Tak mniej więcej jak łysy facet widzi że jest łysy. No trudno żeby podobała się sobie. To byłoby już naprawdę żałosne.
Weźmy np panie Grycan. Twierdzą że lubią swoje fałdki  i z upodobaniem prezentują je w obcisłych  ubrankach na wszelkich celebryckich eventach. Wcale nie uważam że to czyni je atrakcyjniejszymi.

Animus napisał/a:

Widzę czasami Kobiety nieurodziwe. Wcale nie są same. Mają niekiedy przy boku bardzo przystojnych Mężczyzn. A to znaczy, że kogoś jednak zainteresowały ich inne walory, niż wygląd.

No przecież w poprzednim akapicie napisałeś że nie wiesz jak wygląda kobieta brzydka... (nieurodziwa to synonim słowa brzydka). I mylisz się, najczęściej są same.

Brzydota to wcale nie to samo co nieurodziwa. Dlatego tu opisałem objawy. Język nie jest rozrzutny, jak coś nazywa inaczej, to najpewniej są różne desygnaty. Dla mnie brzydota to samopoczucie, a brak urody to wygląd.

Potwierdziłaś to, pisząc o lusterku. Jak czasami mam okazję spojrzeć w lusteko to się nie oceniam, nie oceniam swojego wyglądu, ale chodzi mi o jakiś szczegół, na przykład stwierdzenie konieczności pójścia do fryzjera.

Może dlatego tak piszę, bo dawno wycofałem ze swojego użytku (wobec siebie i innych) ocenę według kryteriów dobra i zła. Pojęcie brzydoty jest bardzo subiektywne. Jest to więc kwestia gustu.

Nie trzeba się koniecznie podobać się sobie, aby zwrócić uwagę na siebie. Ale czasami to niepodobanie się sobie sprawia, że zachowujemy się w kontaktach z innymi ludźmi dziwnie i to jest zauważalne. Potem to idzie dalej i efekt jest taki, że nie wierzymy, że ktoś docenił coś więcej niż wygląd. To daje niebezpieczne skutki uboczne.

Popatrz, jak - pisząc o ulicy, pubie - zadecydowałaś za wszystkich napotkanych, że nigdy by się nie umówili z osobą nazwaną przez Ciebie "brzydką".

Dlatego wprowadziłem pojęcie "nieurodziwa" (i nie baw się w synonimy), aby dać szansę na spostrzeganie odmienne od zaproponowanego. Kiedy Mężczyzna patrzy na Kobietę, to niekoniecznie ocenia, ale widzi... widzi nie tylko twarz, widzi sposób poruszania się, uśmiech, spojrzenie, sposób mówienia, gesty.

Kobiety są świadome mowy ciała, to znaczy, że potrafią zinterpretować zachowanie, więcej wyczuć. Mężczyzna widzi całokształt, ulega wrażeniu. Podobno męskie półkule są zróżnicowane i wyspecjalizowane. Analiza włącza się dopiero wtedy, gdy opuszczamy półkulę uczuciową. To daje ogromną szansę Kobietom nieurodziwym, pod warunkiem jednak, że potrafią z tego korzystać i nie zakłócają pozytywnego odbioru.

617

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Animus, zlituj się, nie daj sobie tłuc jak chłop krowie na rowie.Na brzydkie  kobiety się nie patrzy.One są jak mucha.Jak szklanka cudza na barze.Wiesz,że istnieje, nie oceniasz trajektorii lotu muchy, ani stanu szklanki.Faceci nie widzą nieatrakcyjnych kobiet, albo starają się ich nie widzieć.Po co widzieć coś co psuje nam nasze pojęcie estetyki.Tak samo jest z kobietami po czterdziestce - istnieją, ale Twój wzrok prześliźnie się po nich bez zainteresowania.Istnieją i tyle.Zrozumiałeś?



Agatus jeśli przez ponad dwadzieścia lat nikt się Tobą nie interesował to i nie zainteresuje jak masz 42 lata.Inteligencja nawet przeszkadza...

618

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Animus napisał/a:

To nieprawda, że brzydka nikomu się nie podoba. Najgorsze jest to, gdy brzydka nie podoba się sobie, bo wtedy zachowuje się tak, że wydaje się nie tylko brzydka, ale nieciekawa, pozbawiona zalet.

dokladnie! my kobiety czesto same pokazujemy swiatu jakie to jestesmy brzydkie, nieciekawe, wiecznie nadasane, bo urode mamy taka a nie inna..
sama nie naleze do kobiet pieknych, majetnych, szczuplych. jedyne co sama wiem, ze mam w sobie ladnego to oczy. nic poza tym. ale co z tego? mimo wszystko jestem zazwyczaj dusza towarzystwa, ludzie spostrzegaja mnie jako wiecznie usmiechnieta. po co kazdy ma wiedziec, ze uwazam siebie za brzydka kobiete? ze to czy tamto mi we mnie nie pasuje? przeciez to naszym zadaniem jest pokazac innym ludziom, ze jestesmy piekne wewnatrz...
zadziwia mnie jedno... jak wiele kobiet swoja samoocene buduje na tym co inni mowia, badz co mysla, ze inny tak uwazaja...
czy te z Was co twierdza, ze sa brzydkie potrafia stanac przy lusterku, spojrzec sobie w lustro i powiedziec" Boze, ale ja jestem zaj*bista"?  ja sie tego nauczylam. moze i siebie tak tylko pocieszam, ale skoro dalej jestem sama, tzn ze jeszcze zaden nie byl wart mojej milosci...

kiedys od ex'a uslyszalam taka rzecz "wiesz M., Ty jak sie pomalujesz to wygladasz naprawde ladnie, a jak jestes bez makijazu to nie ma w Tobie nic pieknego". nie przejelam sie tym w ogole, po prostu faceta pogonilam, bo facet powinien mnie kochac i w makijazu, i bez. chora/zdrowa. w szlafroku, czy w spodnicy.
a wlasnie wydaje mi sie tak jak pisal Animus, ze wiekszosc z kobiet uwazajacych sie za brzydkie kiedys musialy to uslyszec i maja to wpojone gleboko w sobie. przez to co piszecie Kochane moje, stwierdzam, ze jestescie zakompleksione bardziej niz kobiety, ktore np nie maja piersi, badz reki czy nogi... i piszac to nie chce tu nikogo urazic, naprawde. tylko moze czas najwyzszy pokochac siebie i patrzec na siebie jako na istote piekna??

619

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
mery90 napisał/a:

Kochane moje, stwierdzam, ze jestescie zakompleksione bardziej niz kobiety, ktore np nie maja piersi, badz reki czy nogi... i piszac to nie chce tu nikogo urazic, naprawde. tylko moze czas najwyzszy pokochac siebie i patrzec na siebie jako na istote piekna??

Nie mogę patrzeć na siebie jak na istotę piękną bo piękna nie jestem. Dośc trywialne ale prawdziwe.

Nie jestem też duszą towarzystwa. Jestem niesmiała i zwykle w towarzystwie nie mam nic do powiedzenia.

Nie zamierzam siebie kochać bo nie ma za co. Bo co? Bo to ja? No i coz tego? Umiem sobie prosto w oczy powiedzieć że jestem nic niewarta.

620

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

Nie mogę patrzeć na siebie jak na istotę piękną bo piękna nie jestem. Dośc trywialne ale prawdziwe.

Nie jestem też duszą towarzystwa. Jestem niesmiała i zwykle w towarzystwie nie mam nic do powiedzenia.

Nie zamierzam siebie kochać bo nie ma za co. Bo co? Bo to ja? No i coz tego? Umiem sobie prosto w oczy powiedzieć że jestem nic niewarta.

i po co? bo lepiej jest stwierdzic fakt, jestem brzydka, nudna osoba i nic z tym nie zrobie bo po co sie starac? po co walczyc o lepsze jutro, o lepszych ludzi przy mnie.
sama pracujesz na to co i jakich ludzi masz wokol siebie. jesli Tobie jest dobrze zyc ze stwierdzeniem, ze jestes brzydka, ze nie jestes dusza towarzystwa,jestes niesmiala, to sobie tak zyj, ale nie narzekaj, tylko zaakceptuj zycie jakie sama dla siebie wybierasz. bo w takim razie po co to "uzalanie sie" ?? skoro nie zamierzasz nic w tym kierunku zrobic? bo nie rozumiem...

621

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Z tym nic nie da się zrobić.
Jak nie jesteś duszą towarzystwa to nią nie będziesz. TEGO NIE DA SIĘ NAUCZYĆ. Wiem, bo próbowałam.
Tak samo z brzydotą. Wyglądam jak przerośnięta mysz. Oczywiście,staram się jakoś uczesać-ale nawet to trzeba potrafić. Nawet makijaż trzeba umieć zrobić.Nie wystarczy iśc i kupić puder czy cień - trzeba to podobno jakoś dobrać do siebie,do koloru ubrania... dla mnie to czarna magia...

622

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

masz 39lat, mialas ok19lat na to zeby sie nauczyc jak dobraCc puder do cery, makijaz do twarzy. no zlituj sie nade mna i nie rob z siebie glupitkiej mamalygi ktora nic nie potrafi sama, ktorej wszystko trzeba na tacy dac...
idziesz do kosmetycznego, nawet i do glupiego rossmanna i prosisz sprzedawczynie, zeby Ci pomogla dobrac puder, cienie do powiek, tusz do rzes. one sie na tym znaja... po czym wchodzisz na www.youtube.pl i szukasz technik nakladania makijazu. trudne to takie? kobieto, zyjesz w XXI wieku, masz internet, mozesz sie wszystkiego nauczyc. nawet tanca na rurze... tylko trzeba chciec, a Ty najwidoczniej tego nie chcesz. chcesz zyc ze swiadomoscia ze jestes brzydka. i nic nie chcesz z tym zrobic. bo jesli bys chciala to bys juz dawno cos z tym wszystkim zrobila.

623

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Do tego trzeba mieć minimum zmysłu plastycznego. Dla mnie to bardzo trudne bo nie widzę różnicy pomiędzy odcieniami pudru, tzn między bardzo ciemnym albo bardzo jasnym to tak, ale pośrednie to już dla mnie prawie to samo, jakbym miała mózg faceta.
Jak miałam 19 lat to byłam zajęta zdawaniem matury i dostawaniem się na studia, kasy nie było na kosmetyki i takie tam.

624

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Chyba oczywiste, Mery90!

Do Asterki- mnie sie nie wydaje, ze sie zachowuje jak kumpela, ale jak najzwyczajniej normalna osoba, ktora nie buduje murow pomiedzy kobietami i mezczyznami. Dla mnie facet to czlowiek jak kazdy inny- chce go poznac, pogadac, moge lubic albo nie. To nie czasy wiktorianskie, kiedy sie chodzilo z przyzwoitka albo gebe otwieralo tylko gdy mezczyzna zapytal.

625

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

Do tego trzeba mieć minimum zmysłu plastycznego. Dla mnie to bardzo trudne bo nie widzę różnicy pomiędzy odcieniami pudru, tzn między bardzo ciemnym albo bardzo jasnym to tak, ale pośrednie to już dla mnie prawie to samo, jakbym miała mózg faceta.
Jak miałam 19 lat to byłam zajęta zdawaniem matury i dostawaniem się na studia, kasy nie było na kosmetyki i takie tam.

wiesz Kochana, znam matki, ktore maja male bobaski a znajda 5min na podkreslenie rzes tuszem. pisalam w poscie wyzej, ze sprzedawczyni pomogla by Ci dobrac tusz, zapytac mozesz, nikt Cie za to nie ukarze Kochana.
osobiscie tez nie mam zdolnosci plastycznych, nie umiem mieszac kolorow cieni tak ladnie jak moje kolezanki, ale metoda prob i bledow jako taki makijaz dzienny zrobic juz umiem, i wieczorowy tak samo. i wszystkiego sie nauczylam sama. ale jak juz pisalam TRZEBA CHCIEC!  a Ty, mimo, ze czytalam malo Twoich postow widze, ze szukasz na wszystko wymowek:/ i to Cie gubi... az w koncu zgubi... nie myslalas kiedys zeby isc do psychologa?

626

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja mówię że kasy nie było, nie czasu.

Nie szukam wymówek tylko jestem zniechęcona bo wszelkie próby jak dotychczas zawiodły mnie donikąd. 20 lat próbowania i nic,  można się zniechęcić.

627

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mery90, Jezus Maria potrafię się umalować, nawet ubrać.Jaki to da efekt -będę trochę mniej nieatrakcyjna.Makijaż i ciuchy nie uczynią ze mnie piękności, a facet widzi cię czasem bez sztafarzu.To tak jakby głąbowi dać słownik wyrazów obcych.Owszem będzie miał bogate słownictwo, ale inteligencji mu od tego nie przybędzie
Co do sprawstwa w swoim życiu - to jakich mamy wokoło ludzi nie do końca zależy od nas.Jeśli będziesz sama w moim wieku zobaczysz co to towarzyski ostracyzm.Ludzie na imprezach spotykają się parami, koleżanki mają domowe obowiązki, a zajętego mężczyzny nikt nie puści by poszedł na piwo z wolną koleżanką.Jesteś sama - siedzisz w domu, a znajome pary jadą na grila.Albo w lokalu bawią się na sylwestra.Nikt nie potrzebuje 42 singielki, chyba,że inne singielki.

628

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterka, to o makijazu bylo akurat do Brzyduli, nie do Ciebie

ok, sama mam towarzystwo gdzie kolezanki maja facetow, koledzy maja dziewczyny. czy przez to czuje sie gorsza? hmmm, czasami chcialabym miec kogos przy sobie, ale nie uzalezniam swojego zycia tak bardzo od posiadania faceta. nauczylam sie tego po zwiazku, ktory dal mi w kosc, i wiem, ze potrafie zyc jako singielka i cieszyc sie wszystkim. tylko ze akurat ja nauczylam dziewczyny zajetych kolegow, ze ja sie ich mezczyzn nie tykam, ze dla mnie to teren zajety- teren zakazany. i naprawde nie mam problemu, zeby spedzac z nimi czas sam na sam..
Asterka, duzo mezczyzn/kobiet starszych ode mnie traktuje mnie z gory, czego nie lubie, a bo Ty jestes mloda a ja stara i ja wiem duzo, a Ty g*wno.. ostatnio byla z nami na dyskotece kolegi mama i mowila, ze nigdy tak dobrze sie nie wybawila jak wlasnie z nami. ona jakos ani razu podczas rozmowy nie powiedziala o tej roznicy wieku miedzy nami, traktowala nas na rowni. ja nie wiadomo jak doswiadczona nie jestem, ale sporo wiem, i wiem tez, ze nawet 50latki, rozwodki, stare panny, singielki potrafia aktywnie spedzac czas. czy to w towarzystwie par czy tez wolnych ludzi. wystarczy chciec.. czlowiek jak sobie z gory zalozy, ze cokolwiek nie zrobi, to bedzie beznadziejne to faktycznie lepiej siedziec w domu, palic papierosy, pic hektolitry kawy i nic ze soba nie robic...

629

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

Z tym nic nie da się zrobić.
Jak nie jesteś duszą towarzystwa to nią nie będziesz. TEGO NIE DA SIĘ NAUCZYĆ. Wiem, bo próbowałam.
Tak samo z brzydotą. Wyglądam jak przerośnięta mysz. Oczywiście,staram się jakoś uczesać-ale nawet to trzeba potrafić. Nawet makijaż trzeba umieć zrobić.Nie wystarczy iśc i kupić puder czy cień - trzeba to podobno jakoś dobrać do siebie,do koloru ubrania... dla mnie to czarna magia...

Każda potwora ma swojego amatora.

Zastanawiam się czy jest coś co akceptujesz w sobie - może ucho, może palce, a może masz ładną pusię, wiesz twoja cytrynka ważna jest również smile Co lubisz w sobie?
A tak poza - wiadomo, że osobom nie za ładnym ciężej. Że więcej porażek przeżyją, że muszą mieć większą odporność, że dłużej szukać, że ciężko mieć akurat tego co się podoba. Ale warto próbować, kto nie próbuje - no nie osiągnie nic.

630 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2012-12-26 21:31:02)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Mery90, Jezus Maria potrafię się umalować, nawet ubrać.Jaki to da efekt -będę trochę mniej nieatrakcyjna.Makijaż i ciuchy nie uczynią ze mnie piękności, a facet widzi cię czasem bez sztafarzu.To tak jakby głąbowi dać słownik wyrazów obcych.Owszem będzie miał bogate słownictwo, ale inteligencji mu od tego nie przybędzie

Tu masz rację - jak masz faceta to nie czasami ale co dzień rano widzi cie saute i czar pryska...moje włosy akurat rano wyglądają jakby piorun w miotłę strzelił i nie ma na to rady, chyba że będę je spinać co wieczor i spać na wałku jak Japonka. Poza tym mam krótkie grube nózki,no jasne w spodniach odpowiedniego  kroju i na szpilkach wyglądają lepiej, ale przecież nie będę po domu chodzić na szpilkach...


Asterka10 napisał/a:

Co do sprawstwa w swoim życiu - to jakich mamy wokoło ludzi nie do końca zależy od nas.Jeśli będziesz sama w moim wieku zobaczysz co to towarzyski ostracyzm.Ludzie na imprezach spotykają się parami, koleżanki mają domowe obowiązki, a zajętego mężczyzny nikt nie puści by poszedł na piwo z wolną koleżanką.Jesteś sama - siedzisz w domu, a znajome pary jadą na grila.Albo w lokalu bawią się na sylwestra.Nikt nie potrzebuje 42 singielki, chyba,że inne singielki.

A tu akurat nie, wydaje mi się że z wiekiem podchodzą do tego spokojniej, moi starzy znajomi na ostracyzm mnie nie skazują i jak robią grila to mnie też zapraszają,nawet jesli jestem jedyną singielką... no,może się o tych mężów tak nie boją skoro jestem taka brzydka... ale są sytuacje których wolę unikać, np Sylwestra... o pewnej godzinie zaczynają grać np wolne piosenki i pary zaczynają się do siebie kleić a ty siedzisz jak taka dziumdzia... można się oczywiście zerwać,ale w sylwestra to nie takie proste,chyba że przyjedziesz własnym transportem. Pamiętam lata temu koleżanka mnie wyciągnęła gdzieś na jakieś zadupie, miałaśmy zostać do rana i rano jej tata miał nas odebrać, nikogo tam oprócz niej nie znałam... nie pamiętam ile par tam było, ale nawet jak jacyś single byli to się do północy potworzyły z nich pary, moją koleżankę też ktoś tam wyrwał, i siedziałam tam nad ranem na kanapie pełnej kurtek bo nawet spać się nie mogłam oddalić, jakoś to dziwnie było zorganizowane...

631

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Remi napisał/a:

Każda potwora ma swojego amatora.

No... tylko najczęściej też potwora smile To najczęsciej będzie taki który w komediach romantycznych jest przedstawiany jako dziwak-np będzie bezzębny, albo będzie mniej inteligentny od swojego psa, albo będzie po 40tce mieszkał z mamusią, w życiu prawdziwym ewentualnie jeszcze może się trafić alkoholik...


Remi napisał/a:

a może masz ładną pusię, wiesz twoja cytrynka ważna jest również smile Co lubisz w sobie?

Nie wiem, to są ładne i brzydkie? - poza tym to bez znaczenia, z tego na pewno wizytówki sobie nie zrobię.

632

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mery90 - nie palę.Wychodzę, kiedy mogę i wiem,że się będę dobrze bawić.Na sylwestra bez faceta się nie wybiorę, pojeść i posiedzieć przy stole to mogę w domu.Ogólnie na życie towarzyskie nie narzekam i tak nie mam na nie specjalnie czasu.
Remi, mnie się różne części ciała swoje podobają.Co z tego, jak facetom nie.

633

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:
Remi napisał/a:

Każda potwora ma swojego amatora.

No... tylko najczęściej też potwora smile To najczęsciej będzie taki który w komediach romantycznych jest przedstawiany jako dziwak-np będzie bezzębny, albo będzie mniej inteligentny od swojego psa, albo będzie po 40tce mieszkał z mamusią, w życiu prawdziwym ewentualnie jeszcze może się trafić alkoholik...

Mało dziś bezzębnych, za to spotkałem piękne kobiety z żółtymi zębami... Inteligencja - ponoć Einstein miał poniżej 160 cm i za piękny nie był, więc to wcale nie idzie w parze.... Dlaczego od razu alkoholik - a nuż taki nieśmiały, z kompleksem że jest brzydki gość... Brzydota rzecz względna - piękno rzecz względna... Ja wg kanonu piękna(jakiegoś, bo ktoś coś tam stworzył) interesuję się kobietami z inteligencją, siłą, charakterem, a nie idealnym kształtem nosa, porównaniem BMI wagi i wzrostu, czy pieprzykiem koło lewego ucha, albo nadmiarem tłuszczyku w okolicy brzucha....

brzydulla napisał/a:
Remi napisał/a:

a może masz ładną pusię, wiesz twoja cytrynka ważna jest również smile Co lubisz w sobie?

Nie wiem, to są ładne i brzydkie? - poza tym to bez znaczenia, z tego na pewno wizytówki sobie nie zrobię.

Chociażby na tym forum - penis. Ważna sprawa - ocena długości, szerokości, czy wygląda ładnie, czy jakoś nieciekawie itp... W tym samym tonie zapytać mogę o cytrynkę twą smile Coś złego? Nie, ale dalej nie napisałaś - co lubisz w sobie? Czekam więc.

634

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
mery90 napisał/a:

czlowiek jak sobie z gory zalozy, ze cokolwiek nie zrobi, to bedzie beznadziejne to faktycznie lepiej siedziec w domu, palic papierosy, pic hektolitry kawy i nic ze soba nie robic...

A tutaj to ja przypomnę Ci różnice wieku- jak sama wcześniej zauważylaś mam 39 lat więc  mam już za sobą pewne doświadczenia i niczego z góry nie zakładam. Kiedy miałam 22 lat wcale nie myślałam że coś może być ze mną nie tak,mimo że miałam już za sobą pewne porażki towarzyskie. Dopiero lata doświadczeń zrobiły  mnie tym czym jestem teraz. 20 lat prawie samych porażek powinno dać do myślenia.

635 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2012-12-26 21:53:52)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Remi napisał/a:

Mało dziś bezzębnych, za to spotkałem piękne kobiety z żółtymi zębami... Inteligencja - ponoć Einstein miał poniżej 160 cm i za piękny nie był, więc to wcale nie idzie w parze.... Dlaczego od razu alkoholik - a nuż taki nieśmiały, z kompleksem że jest brzydki gość... Brzydota rzecz względna - piękno rzecz względna... Ja wg kanonu piękna(jakiegoś, bo ktoś coś tam stworzył) interesuję się kobietami z inteligencją, siłą, charakterem, a nie idealnym kształtem nosa, porównaniem BMI wagi i wzrostu, czy pieprzykiem koło lewego ucha, albo nadmiarem tłuszczyku w okolicy brzucha....

Żółte zęby mam smile A to, że w ogóle jakieś mam  to zasługa nowoczesnej stomatologii bo 50 lat temu byłabym bezzębna. Trochę chyba spuścizna po rodzicach (mój ojciec podobno był bezzębny jak się żenił z mamą) a trochę moja bo w pewnym głupim wieku nie za bardzo przykładałam się do ich mycia.

Amator potwora to często alkoholik...

Brzydki i nieśmiały to głupie rozwiązanie- dwóch brzydkich i niesmiałych -nie ma to jak  2 sieroty życiowe razem- będą siedzieć i rozmyslać nad bezsensem zycia.
Poza tym mówisz jak moja mama 'no ty dziecko na wiele liczyć nie możesz' -no to jak niewiele to ja wolę nic. OK, nigdy nie płakałam akurat nad brakiem faceta. Co nie zmienia faktu że nie jest fajnie być brzydką.


brzydulla napisał/a:

Chociażby na tym forum - penis. Ważna sprawa - ocena długości, szerokości, czy wygląda ładnie, czy jakoś nieciekawie itp... W tym samym tonie zapytać mogę o cytrynkę twą smile Coś złego? Nie, ale dalej nie napisałaś - co lubisz w sobie? Czekam więc.

W życiu nie przyszłoby mi do głowy oceniać faceta po penisie więc nie wnikam jakiego ma. jedyny warunek żeby go mył smile

Czy coś w sobie lubię? Aktualnie nic. Kiedyś miałam bardzo dobry wzrok ale mi się zepsuł na studiach.

636

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Mery90 - nie palę.Wychodzę, kiedy mogę i wiem,że się będę dobrze bawić.Na sylwestra bez faceta się nie wybiorę, pojeść i posiedzieć przy stole to mogę w domu.

widzisz Kochana, ja ide na sylwestra bez pary, i wybralam opcje bez stolika, alkohol sobie kupie sama, jak zglodnieje to tez sobie dokupie. bo ja ide na sylwestra bawic sie, a nie siedziec przy stole;) lepiej wyglada kobieta tanczaca, cieszaca sie z zabawy, niz taka co podpiera podbrodek siedzac przy stole;)
zreszta wy strasznie dosadnie czytacie to co pisze, wiekszosc z tego co napisalam, czyt. podalam przyklady, to byla czysta ironia.

pytaniem jest czy chcecie byc brzydkie, samotne, nieszczesliwe, marudzace czy tez brzydkie, ale szczesliwe, usmiechniete, cieszace sie z zycia?? ja wybieram opcje nr2. Bog mnie stworzyl taka jaka jestem, a i zycie mimo mlodego wieku troche mnie nauczylo, i wiem, ze umiem byc szczesliwa bedac sama ze soba.

apropo brzydoty i pieknosci. moj kuzyn, jest naprawde przystojniakiem, nic mu nie brakuje, ani pieniedzy,czy dobrego samochodu ani inteligencji. jest magistrem wybranego przez siebie kierunku. myslicie, ze znalazl juz kobiete swojego zycia? pomimo tego, ze ma 30lat, dalej jest singlem. wiec nie zawsze piekny ma latwiej znalesc partnera;)

637 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-12-26 22:19:11)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mery90, ten stół to alternatywa siedzenia na krześle i tupania nogą.W rytm.Ileż można samej tańczyć?Ostatnie wesele koleżanki przetańczyłam z 11 synem, bo pies z kulawą nogą nie zaprosił mnie do tańca.
Czy ja gdzieś Kochana napisałam,że jestem nieszczęśliwa i ponura.Tylko nie rozumiem tego hura optymizmu.I dość mam ciągłych kompromisów i pójścia na ustępstwa.Pogadamy za parę lat, jak będziesz miałą tyle nieprzyjemnych doświadczeń, afrontów i wątpliwych komplementów co ja.Z takim balastem nieźle się trzeba nagimnastykować, by się uśmiechać i znaleźć pozytywy .Jak na razie jeszcze mi się udaje.
a co do kuzyna - jest zapewne wybredny i przebiera w kobietach jak ulęgałkach.Jak stwierdzi,że czas się wiązać szybciutko kogoś znajdzie.

638

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

mery90, a co zrobisz bez stolika jak zaczną grać wolne? No chyba że tam gdzie idziesz nie zaczną smile

Gdziekolwiek nie byłam to zawsze ok 1-2 uderzali w wolne a wolnego to już trudno samemu tańczyć...

Mój zasadniczy problem polega że jestem pozbawiona jakichkolwiek talentów artystycznych,w tym też poczucia rytmu więc mi z tańcem za bardzo nie wychodzi i nie jest to moje ulubione zajęcie. Jak już bym poszła to wolałabym posiedzieć, pogadać, wypić drinka czy dwa, zjeść coś dobrego,no ale z kim tu gadać jak wszyscy pląsają?

639

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Mery90, ten stół to alternatywa siedzenia na krześle i tupania nogą.W rytm.Ileż można samej tańczyć?Ostatnie wesele koleżanki przetańczyłam z 11 synem, bo pies z kulawą nogą nie zaprosił mnie do tańca.
Czy ja gdzieś Kochana napisałam,że jestem nieszczęśliwa i ponura.Tylko nie rozumiem tego hura optymizmu.I dość mam ciągłych kompromisów i pójścia na ustępstwa.Pogadamy za parę lat, jak będziesz miałą tyle nieprzyjemnych doświadczeń, afrontów i wątpliwych komplementów co ja.Z takim balastem nieźle się trzeba nagimnastykować, by się uśmiechać i znaleźć pozytywy .Jak na razie jeszcze mi się udaje.

Komuś musiałaś się kiedyś spodobać bo skąd ten syn? smile

Ale tak poza tym to bardzo Cię rozumiem i się zgadzam - i prawda, no można pląsać i samemu, ale po 20 latach to Ci się w końcu znudzi, i nie ma siły, w końcu zadasz pytanie czemu to życie musi być tak cholernie niesprawiedliwe?

Boże, jak ja 20 lat temu nienawidziłam jak mi mówili 'pożyjesz tyle co ja' smile

640

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Mery90, ten stół to alternatywa siedzenia na krześle i tupania nogą.W rytm.Ileż można samej tańczyć?Ostatnie wesele koleżanki przetańczyłam z 11 synem, bo pies z kulawą nogą nie zaprosił mnie do tańca.
Czy ja gdzieś Kochana napisałam,że jestem nieszczęśliwa i ponura.Tylko nie rozumiem tego hura optymizmu.I dość mam ciągłych kompromisów i pójścia na ustępstwa.Pogadamy za parę lat, jak będziesz miałą tyle nieprzyjemnych doświadczeń, afrontów i wątpliwych komplementów co ja.Z takim balastem nieźle się trzeba nagimnastykować, by się uśmiechać i znaleźć pozytywy .Jak na razie jeszcze mi się udaje.
a co do kuzyna - jest zapewne wybredny i przebiera w kobietach jak ulęgałkach.Jak stwierdzi,że czas się wiązać szybciutko kogoś znajdzie.

no Asterko nie zgodze sie;) kuzyn jest poprostu strasznie zakompleksiony i uwaza, ze kazda kobieta, ktora na niego spojrzy uwaza, ze jest brzydki, ze nie ma z nim o czym porozmawiac itd. ale u nas to chyba jest rodzinne skrzywienie...

Kochaniutkie, ja bym Was z checia wziela do siebie na kilka dni;) byscie troszke zmienily nastawienie, bo naprawde, bedac optymista zyje sie duzo latwiej.
ja akurat mam o tyle komfort, ze nie slysze zbyt duzo niemilych "komplementow" od kogokolwiek. raczej nie maja sie do czego przyczepic, jedynie do tych 15kg wiecej;) ale wychodzac gdzies czuje sie poprostu lepiej majac wlosy ulozone, zrobiony makijaz i jakos schludnie bedac ubrana. chociaz bywaja dni, ze wsiadam w samochod w tlustych wlosach, starych dresach i bez makijazu. i wiecie co? mimo, ze wygladam jak potwor, wchodze do sklepu, usmiecham sie i ludzie rowniez sie do mnie usmiechaja.
naprawde ludzie nas oceniaja po tym jak sie w pierwszych chwilach zachowujemy, i to takie pierwsze wrazenie ma najwieksze znaczenie(ja mam np wtedy najwiecej wpadek, ze powiem cos glupiego, a ktos tego nie zrozumie;) )

ja osobiscie nie chce dopuscic do tego, zeby za kilkanascie lat miec nieprzyjemne doswiadczenia itd.

a co do wolnych tancow to hmmm, sa na to sposoby idac gdzies jako singiel;)
a) idziesz napic sie drinka, wodki, soku, coli, herbaty, kawy
b)idziesz na papierosa
c)idziesz do toalety wink

jakby bylo w miejscu gdzie ciagle by grali przytulanki? hmmmm nie mam pojecia, ale ja mam zasade, idac na impreze nawet z kims staram sie byc nie zalezna i zebym zawsze miala mozliwosc powrotu do domu taksowka, badz piechota, zeby wlasnie w sytuacji kiedy zle sie bawie poprostu wsiasc w taksowke i pojechac do domku spac;)

641

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

Boże, jak ja 20 lat temu nienawidziłam jak mi mówili 'pożyjesz tyle co ja' smile

tez tego nie lubie;) bo czasy teraz sa inne, a za moje 20lat beda jeszcze inne;) wiec i doswiadczenia beda inne;)

642

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
mery90 napisał/a:
brzydulla napisał/a:

Boże, jak ja 20 lat temu nienawidziłam jak mi mówili 'pożyjesz tyle co ja' smile

tez tego nie lubie;) bo czasy teraz sa inne, a za moje 20lat beda jeszcze inne;) wiec i doswiadczenia beda inne;)

Ale niewykluczone że sama to kiedyś komuś powiesz...
Nie no, mimo wszystko nie jesteśmy takie archaiczne,życie w latach 90tych było tylko trochę inne od zycia teraz smile

643

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
mery90 napisał/a:

a co do wolnych tancow to hmmm, sa na to sposoby idac gdzies jako singiel;)
a) idziesz napic sie drinka, wodki, soku, coli, herbaty, kawy
b)idziesz na papierosa
c)idziesz do toalety wink

jakby bylo w miejscu gdzie ciagle by grali przytulanki? hmmmm nie mam pojecia, ale ja mam zasade, idac na impreze nawet z kims staram sie byc nie zalezna i zebym zawsze miala mozliwosc powrotu do domu taksowka, badz piechota, zeby wlasnie w sytuacji kiedy zle sie bawie poprostu wsiasc w taksowke i pojechac do domku spac;)

O ile pamiętam to jak uderzą w wolne to już tak jadą aż się wszyscy rozejdą...

Co do rozwiązań:
1. no ale jak bedziesz pić tego drinka przez godzinę to się w końcu uwalisz, a samotna pijana baba nad szklanką to jednak żałosny widok jakkolwiek by się nie starać
2.nie palę
3.godzinę w kiblu  siedzieć nie będę

A na taksówkę w sylwestra czeka się ponad godzinę!

644

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Brzydula, powiedz mi prosze jak masz na imie, bo sory, ale ten nick jest wg mnie dla Ciebie obrazliwy i nie zamierzam go uzywac;)

widzisz Kochana, ja juz pewnej dziewuszce 16sto letniej probujac przemowic do rozsadku zaczynam mowic "a bo jak ja mialam16lat" wink
mimo wszystko zycie w latach 90tych bylo naprawde inne niz terazniejsze;) ja sie sama smieje, ze patrzac na to co jest teraz, a co bedzie za 10lat to zostane stara panna dozywotnia ehehe. tylko ja mam zasade, ze biore zycie takim jakie dostaje, jesli mam byc szczesliwa z kims to bede, jesli mam byc sama to bede sama:)

645

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Bardzo lubię 'Brzydulę'. Niestety musiałam przez 2 'l' bo przez jedno było już zajęte.

Naprawdę było takie  inne? No może było mniej knajp,mniej się jeździło za granicę, mniej sklepów bo dopiero co komuna się skończyła,ale tak ogólnie tonie widzę jakiejś dramatycznej zmiany - z punktu widzenia codziennego życia jednostki.

646

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

kiedys mi sie wydaje nie bylo tylu zdrad, rozwodow, imprezy pewnie tez byly, ale od kad pojawil sie internet nie jest dobrze. ale ja w sumie w latach 90tych sie urodzilam, takze caly ten okres bylam dzieckiem, jednak wiem, ze nie chcialabym sie urodzic w obecnych czasach

647

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Brzydullo, tatusia syna to ja wyrwałam.Niestety okazał się być skończonym kłamcą i palantem.I na koniec znajomości usłyszałam "wstydziłbym się z tobą pokazać".Chyba nie chciałabyś mieć takiego faceta
Mery90, dajże spokój ze zbawianiem mnie na optymizm.Jestem na tyle ile mogę.Mam się sztucznie szczerzyć jak nie mam ochoty?Są dni, kiedy wszystko mnie boli, kiedy mam dość i nie jestem w stanie zmusić się do uśmiechu

648

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
mery90 napisał/a:

kiedys mi sie wydaje nie bylo tylu zdrad, rozwodow

Bo ja wiem? Może po prostu mniej się o tym mówiło...

mery90 napisał/a:

ale od kad pojawil sie internet nie jest dobrze

Z czy mnie jest dobrze?

mery90 napisał/a:

jednak wiem, ze nie chcialabym sie urodzic w obecnych czasach

Dlaczego nie? Ja bym własnie chciała.Dzieci mają teraz tyle mozliwości. Ja się urodziłam za komuny i za komuny skończyłam podstawówkę. Liceum już po komunie ale wciąż pokomunistycznemu,tylko na pochód się już nie chodziło.
Uczyłam się dobrze i bez wysiłku więc miałam mnóstwo czasu -mogłam się nauczyć 2 czy 3 języków obcych, wiadomo, dzieciaki chwytają szybko i prawidłowym akcentem. I wszystko inne - tyle rzeczy można teraz wygrzebać w internecie - z historii, geografii, fizyki- nauka może być naprawdę przyjemnością! A nie tylko drętwy podręcznik i, jak czasem trzeba było zrobić jakiś referat, to się wypożyczało jeszcze bardziej drętwą książkę z miejskiej biblioteki napisaną w latach 60tych! Na narty mozna jeździć...
Ja to wszystko straciłam w dzieciństwie i tylko trochę udało mi się nadrobić, że tak powiem, na starośc.

649

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Przeczytalam niniejszy wątek i śmiem twierdzić, że większość ludzi po prostu nie znosi osób użalających się i narzekających. Niestety, taka jest rzeczywistość. I nie ma w tym nic dziwnego: po pierwsze primo- łatwiej jest zapomnieć o swoich problemach i niedociągnięciach w towarzystwie optymisty, osoby z poczuciem humoru, niż w towarzystwie malkontenta i marudy, po drugie primo- mamy takie czasy, że wymaga się od nas urody, młodości, optyzmizmu, humoru i sukcesów. Więc dziewczyny -Brzydulla i Asterka nie dziwcie się, że niespotkacie się tu ze zrozumieniem. Zasadniczym moim pytaniem jest- czemu służy ta cała dysputa, czy chęci udowodnienia swoich racji interlokutorom, czy uzyskanie jakiejś życiowej porady... Życie, moim przynajmniej zdaniem, nie jest ani pasmem sukcesów i przyjemości i nie zawsze osoba na pozór wesoła, miła i uśmiechnięta, wewnątrz nie cierpi i nie jest wcale taka happy, ani nie jest też pozbawione w ogóle ludzi dobrych, empatycznych i mądrych (czy to mężczyzn czy kobiet) , zdarzeń i przypadków nam przychylnych. Ja też jestem brzydka, chociaż są brzydsze ode mnie, mężczyzny swego na dobre i złe także nie znalazłam, ale wiele z tych co znalazły, okazało się, że jednak się pomyliły i też nie są szczęsliwe. Generalnie nie zgadzam się z Alderwoman, że mężczyźni nie różnią się od kobiet, co nie oznacza, że nie są ludźmi.

650

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Brzydullo, tatusia syna to ja wyrwałam.Niestety okazał się być skończonym kłamcą i palantem.I na koniec znajomości usłyszałam "wstydziłbym się z tobą pokazać".Chyba nie chciałabyś mieć takiego faceta

Fakt, nie chciałabym.
Zawsze mówiłam że faceci mnie nie interesują.
Zycie pokazało,że faceci się również mną nie interesują.
Cóż.
Jakbym spotkała mądrego, kulturalnego, wykształconego, który potrafi zadbać o siebie i trochę też o mnie to bym nie pogardziła i byłabym bardzo dobra dla niego (no piekna niestety nie będę)- ale bym się nie czepiała, nie zrzędziła bo tak już mam. Ale z moim wyglądem i osobowością nieśmiałej myszy szanse na znalezienie takiego, który jeszcze by mnie w dodatku chciał oscylują w granicy zera. Albo nawet równają się zero.
Ale tu akurat wykazuję się optymizmem i z całym przekonaniem twierdzę że tysiąc razy lepiej być samemu niż się użerać z jakims palantem.

Posty [ 586 do 650 z 16 697 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026