netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

181 odpowiedzi32 120 wyświetleńzałożony przez sam22, 26.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 182 ]

66

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

sam22- powiem Ci że czasem zadaje sobie podobne pytania. Czy związek oparty na przyjaźni i uczuciu ale niekoniecznie na wyłączności(wierności) i posiadaniu siebie nie jest często lepszy niż takie jałowe małżeństwo brane tylko dla zasady - bo wszyscy biorą to i my musimy...

hm.. może jest lepszy, uważam, że to indywidualna kwestia, ale przede wszystkim związek musi opierać się na SZCZEROŚCI!
Bo co byście czuli, gdyby kochająca i starająca się o Was żona, na każdej delegacji dmuchała się z jakimś gościem, a po ośmiu latach małżeństwa dopiero by to wyszło? czy nie czulibyście się oszukani, gdybyście przez te 8lat byli wierni dla niej?

Osobiście byłam jakiś czas w otwartym związku, ja to zainicjowałam, gdy mój partner dowiedział się o moich schadzkach z innym, on się potem odgrywał, więc i ja sobie pozwalałam.. tkwiliśmy w tym 3lata, oparte na zazdrości, osobnych wyjazdach, przemilczaniu różnych spraw.. aż oboje stwierdziliśmy że z tym koniec-definitywnie, upłyneły kolejne lata, i jesteśmy sobie wierni, za pół roku będziemy ślubować wierność przed ołtarzem..nie mam wątpliwości, że związek oparty na wierności jest sto razy lepszy, mimo że każdy czasem chciałby skoczyć w bok, to nie robi się tego, żeby nie skrzywdzić osoby, którą się kocha..

67

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Ciekawe czy Iguana wychowuje lub będzie wychowywać dziecko wspólnie w 3,4? Ciekawe co gdy będzie siedzieć z dzieckiem, a partner sobie spokojnie spał z inną. Ciekawe czy wciągnie dziecko w swoją filozofię...
Miłość niesie w sobie egoizm, zazdrość, cierpienie również. To nie tylko piękna opowieść o dzieleniu się z innymi wszystkim. Można mieć poglądy jak Iguana, jej sprawa. Ja sobie nie wyobrażam, by moją ukochaną jakiś obcy facet na moich oczach kolokwialnie przeleciał. I a potem wstawiał teksty mi, że to dlatego, że ją kocham. Dla mnie to choroba.

68 Ostatnio edytowany przez Bullitt (2012-11-03 21:15:23)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Remi napisał/a:

Ja sobie nie wyobrażam, by moją ukochaną jakiś obcy facet na moich oczach kolokwialnie przeleciał. I a potem wstawiał teksty mi, że to dlatego, że ją kocham. Dla mnie to choroba.

Pożądny chłop z ciebie, że cuckoldu nie uznajesz.

69

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Remi, masz prawo do swoich poglądów, podobnie jak ja mam prawo do swoich i nigdy nie twierdziłam, że to co jest dobre dla mnie, ma być dobre dla wszystkich.

Ciekawe czy Iguana wychowuje lub będzie wychowywać dziecko wspólnie w 3,4?

O ile zdecyduję się na dzieci, wówczas będę je wychowywać z jednym mężczyzną - ich ojcem.

Ciekawe co gdy będzie siedzieć z dzieckiem, a partner sobie spokojnie spał z inną.

Ciężko mi na dzień dzisiejszy "gdybać".

Ciekawe czy wciągnie dziecko w swoją filozofię...

Na pewno pozwolę mojemu dziecku dokonać samodzielnego wyboru. Natomiast co do "mojej filozofii" to nie zamierzam dziecka wtajemniczać, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami sypialni - moi rodzice też się ze mną tym nigdy nie dzielili.

Miłość niesie w sobie egoizm, zazdrość, cierpienie również.

Nie przeczę i nigdzie nie twierdzę, że moja miłość jest tego wszystkiego pozbawiona. Jednak radzimy sobie z tym razem.

Remi, nie zamierzam Cię przekonywać, że moje wybory są słuszniejsze od Twoich, bo wcale tak nie uważam. Ty masz swoją drogę, ja swoją. Dla mnie wiele rzeczy mających miejsce w związkach monogamicznych jest "chore", ale nie mam na to wpływu. A swoim doświadczeniem dzielę się wyłącznie dlatego, że być może ktoś dzięki temu będzie w stanie coś więcej zrozumieć na ten temat.

70

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Ludzie, nie osądzajmy, bo tak samo nas osądzą. Wiem, że temat wzbudza kontrowersje, budzi skrajne emocje, ale...... Szanujmy się nawzajem smile

71

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

zdecydowanie "wierność nade wszystko". nie potrafię sobie tego wyobrazić innego wyjścia, chyba nie mam do tego predyspozycji ;  )

72

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Bullitt napisał/a:
Remi napisał/a:

Ja sobie nie wyobrażam, by moją ukochaną jakiś obcy facet na moich oczach kolokwialnie przeleciał. I a potem wstawiał teksty mi, że to dlatego, że ją kocham. Dla mnie to choroba.

Pożądny chłop z ciebie, że cuckoldu nie uznajesz.

Iguana, Catwoman - szanuję poglądy i wybory każdego, swoje zdanie wypowiadam i nie ma ataku, są pytania tylko, by znać lepiej daną sytuację.

Bullitt - co byś powiedział, gdybym skończył w ustach twojej żony i na twoich oczach?

73 Ostatnio edytowany przez Iguana (2012-11-03 21:49:27)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Remi napisał/a:

Iguana, Catwoman - szanuję poglądy i wybory każdego, swoje zdanie wypowiadam i nie ma ataku, są pytania tylko, by znać lepiej daną sytuację.

Chętnie odpowiem na wszelkie pytania, o ile nie będą one brzmiały tak jak to poniżej... bo to raczej moim zdaniem trochę zbyt dosłowne jednak wink i bardziej chyba na priv się nadaje.

Bullitt - co byś powiedział, gdybym skończył w ustach twojej żony i na twoich oczach?

74 Ostatnio edytowany przez Bullitt (2012-11-03 23:00:48)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Remi napisał/a:

Bullitt - co byś powiedział, gdybym skończył w ustach twojej żony i na twoich oczach?

Ja milczałbym jak grób, to G17 przemówiłby w moim imieniu i jego dźwięk zabrałbyś ze sobą w wieczność czy w inne hokus pokus w które tam sobie wierzysz. Coś się tak zapieklił?, w tej konkretnej materii podzielam twój pogląd.

75

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Iguana - kim dla Ciebie jest twój mężczyzna, określasz przyjaciel. Kim jest naprawdę?

76

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Moim najlepszym Przyjacielem, kochankiem i miłością mojego życia smile Ale nie jest to związek sformalizowany.

77

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Iguana napisał/a:

Moim najlepszym Przyjacielem, kochankiem i miłością mojego życia smile Ale nie jest to związek sformalizowany.

A kim jest dla dziewczyny z którą sypia, o czym ciebie informuje?

78

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

A kim jest dla dziewczyny z którą sypia, o czym ciebie informuje?

W angielskim istnieje takie określenie jak "play partners" a polski odpowiednik to będzie chyba coś w rodzaju "niezobowiązujący układ oparty na seksie".

79

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Pozwólcie, ze się wtrącę: nie każdy ma takie pojęcie związku jak Ty, Remi czy .....JA!
Dla mnie może istnieć jedynie związek monogamiczny, ale takiego.... rozłamu związku również doświadczyłam i wiem, że w trójkącie czy nawet czworokącie można być całkowicie szczerym, wolnym, otwartym i zadowolonym. Tu nie musi się czaić nic za rogiem:) O ile człowiek czuje, że się do takiego układu nadaje.
Poza tym! To nie musi trwać wiecznie, moze być pewnym etapem w związku. Może za jakiś czas związek wejdzie na inny.... "pułap".

80

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Catwoman napisał/a:

Pozwólcie, ze się wtrącę: nie każdy ma takie pojęcie związku jak Ty, Remi czy .....JA!
Dla mnie może istnieć jedynie związek monogamiczny, ale takiego.... rozłamu związku również doświadczyłam i wiem, że w trójkącie czy nawet czworokącie można być całkowicie szczerym, wolnym, otwartym i zadowolonym. Tu nie musi się czaić nic za rogiem:) O ile człowiek czuje, że się do takiego układu nadaje.
Poza tym! To nie musi trwać wiecznie, moze być pewnym etapem w związku. Może za jakiś czas związek wejdzie na inny.... "pułap"

Zgadzam się i naprawdę życzyłabym sobie, chociaż to raczej nieosiągalne, aby przynajmniej większość monogamistów potrafiła się zdobyć na tyle otwartości i zrozumienia smile

81

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Remi napisał/a:
Iguana napisał/a:

Moim najlepszym Przyjacielem, kochankiem i miłością mojego życia smile Ale nie jest to związek sformalizowany.

A kim jest dla dziewczyny z którą sypia, o czym ciebie informuje?

Co jeśli ów play partner zakocha się, będzie miłością życia twojego ukochanego? Oprócz seksu są rozmowy przecież... Co wtedy?

Co byś wybrała - bycie play-partnerem czy bycie ukochaną?

82

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Remi napisał/a:
Remi napisał/a:
Iguana napisał/a:

Moim najlepszym Przyjacielem, kochankiem i miłością mojego życia smile Ale nie jest to związek sformalizowany.

A kim jest dla dziewczyny z którą sypia, o czym ciebie informuje?

Co jeśli ów play partner zakocha się, będzie miłością życia twojego ukochanego? Oprócz seksu są rozmowy przecież... Co wtedy?

Co byś wybrała - bycie play-partnerem czy bycie ukochaną?

Znamy tę kobietę od przeszło dwóch lat, do zbliżenia między nimi doszło pod dłuższym czasie znajomości, mając tym samym pewność, że jest to osoba, której taki a nie inny układ odpowiada i potrafi w to wejść odpowiedzialnie. Z kobietami niestety często bywają różne problemy, są zdecydowanie bardziej rozemocjonowane niż mężczyźni. Dlatego też mój Przyjaciel uważa, aby ich nie ranić. Obydwoje wolimy się najpierw upewnić, że ta kobieta ma świadomość tego w co się "pakuje". Wcześniej mieliśmy już kilka problematycznych doświadczeń, ale udało nam się odpowiednio wcześniej wyłapać problem, zanim ktoś rzeczywiście na tym ucierpiał.

Co byś wybrała - bycie play-partnerem czy bycie ukochaną?

Może wyjdę na zachłanną, ale wybieram rybki i akwarium wink Dla mojego Kochanka jestem "play-partner", dla mojego Przyjaciela jestem Ukochaną.

83

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Jeśli jednakże zajdziesz w ciąże, pojawi dziecko, pojawi inna realność - zaakceptujesz, że mężczyzna prześpi z inną, bo ona play-girl. Napisałaś - partner uważa by nie ranić ich, czyli można zranić, lecz gdy informuję - jesteś dla seksu, mam czyste sumienie. Wobec siebie na pewno, wobec kogoś to już inna kwestia. Piszesz- udało się wcześniej wyłapać problem - kobiece uczucia problemem?
Dla kochanka jestem taka, dla Przyjaciela jestem taka, a co dla kogoś w kim się zakochasz i powie to co ja? Odrzucisz?

84

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Remi, poruszasz wiele kwestii równocześnie i nie jestem pewna czy uda mi się na nie wszystkie odpowiedzieć jednoznacznie, ale postaram się.

Remi napisał/a:

Jeśli jednakże zajdziesz w ciąże, pojawi dziecko, pojawi inna realność - zaakceptujesz, że mężczyzna prześpi z inną, bo ona play-girl.

Po pierwsze sugerujesz w swojej wypowiedzi, że nasz związek nie jest realny i tutaj chciałabym Cię wyprowadzić z błędu. Jest w pełni realny z problemami mniejszymi i większymi oraz radościami, z jakimi mają do czynienia również pary monogamiczne. Jeżeli zajdę w ciążę, nadal nie będę miała nic przeciwko, że mój Przyjaciel od czasu do czasu spotka się z inną kobietą, bo wiem, że nie odbije się to ani na mnie ani na dziecku.

Napisałaś - partner uważa by nie ranić ich, czyli można zranić, lecz gdy informuję - jesteś dla seksu, mam czyste sumienie.

Uważam, że można czasami zranić kogoś nieświadomie - ale ma to również miejsce w relacjach monogamicznych, więc nie widzę powodów dla których relacje otwarte miałyby być pozbawione tego typu problemów.

Wobec siebie na pewno, wobec kogoś to już inna kwestia. Piszesz- udało się wcześniej wyłapać problem - kobiece uczucia problemem?

Kobiece uczucia nie są problemem, ale problemem mogą być wynikające z tych uczuć zachowania - tj. łamanie wcześniej ustalonych zasad, czy manipulowanie nami celem ugrania czegoś dla siebie. W jednym ze skrajnych przypadków kobieta, która chciała się zaangażować w znajomość z moim Przyjacielem, a ten zanim do czegokolwiek doszło, powiedział jej, że "nie", zaczęła mi grozić. Dlatego teraz jesteśmy jeszcze bardziej ostrożni w dobieraniu sobie znajomych.

Dla kochanka jestem taka, dla Przyjaciela jestem taka, a co dla kogoś w kim się zakochasz i powie to co ja? Odrzucisz?

Tylko, że ja już jestem zakochana i mój Przyjaciel prezentuje przeciwny do Twojego pogląd. Chcąc natomiast polemizować, gdybym spotkała na swej drodze interesującego mężczyznę, a mojego Przyjaciela nie byłoby w moim życiu, a ów mężczyzna okazałby się zagorzałym monogamistą, wówczas z dużym prawdopodobieństwem nie weszłabym w taki związek. Z prostego powodu, już raz byłam w monogamicznym związku przez 5 lat i więcej takich związków nie chcę tworzyć. Czy można to nazwać odrzuceniem? Raczej świadomym wyborem bym to określiła.

85

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Zadałem sobie pytanie - czy widząc przepiękną kobietę, ona mi mówi - jesteś, świetny - prześpimy ze sobą, ale wiedz, że ja kocham A. Nie pokocham cię.
Odpowiedziałem tak - czemu pokochać kogoś będąc tym trzecim. Może pokochać, będąc tym jedynym. 
I powiem szczerze Iguana - możesz być najpiękniejsza, ponętna i bóstwem, ja jednak wybiorę inną. Taką przy której dla niej samej będę.

86

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Remi napisał/a:

Zadałem sobie pytanie - czy widząc przepiękną kobietę, ona mi mówi - jesteś, świetny - prześpimy ze sobą, ale wiedz, że ja kocham A. Nie pokocham cię.
Odpowiedziałem tak - czemu pokochać kogoś będąc tym trzecim. Może pokochać, będąc tym jedynym. 
I powiem szczerze Iguana - możesz być najpiękniejsza, ponętna i bóstwem, ja jednak wybiorę inną. Taką przy której dla niej samej będę.

Remi, cieszę się, że wybierzesz inną - odpowiednią dla siebie kobietę, a nie wyjdziesz z założenia, że wbrew moim decyzjom, jesteś w stanie mnie zmienić i będziemy żyli razem długo i szczęśliwie wink

Tym optymistycznym akcentem kończę na dzisiaj. Dziękuję Tobie oraz pozostałym użytkownikom za ciekawą wymianę poglądów i życzę dobrej nocy smile
Iguana

87

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Remi napisał/a:

I powiem szczerze Iguana - możesz być najpiękniejsza, ponętna i bóstwem, ja jednak wybiorę inną. Taką przy której dla niej samej będę.

Problem w tym czy ktokolwiek będzie zainteresowany twoją propozycją czy jak akwizytor będziesz próbował wciskać swój towar, na który nikt nawet nie spojrzy.

88

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Iguana - określasz swojego partnera (bo chyba można go tak nazwać) przyjacielem, choć mówisz, że go kochasz. Z jednej strony wydaje mi się to dziwne i nie do końca zrozumiałe, a z drugiej spowodowało to u mnie chwilę zadumy nad moimi relacjami z kilkoma kobietami....również przyjaciółkami.

Znam się z jedną moją przyjaciółką już 10 lat. Seks okazjonalnie się zdarzył zanim poznałem moją narzeczoną, jak i również po zakończeniu przeze mnie tego związku. Miło było usłyszeć, że 8 lat na to czekała (moja przyjaciółka). Oboje wiemy, że to co jest między nami, to jest coś więcej niż przyjaźń......ale coś mniej niż związek (w tradycyjnym tego słowa znaczeniu). Mimo, że ewidentnie "mamy się ku sobie". W sumie, ze wszystkimi przyjaciółkami uprawiałem seks. Nigdy natomiast nie zdarzyło mi się uprawiać seksu z inną kobietą kiedy akurat byłem w związku. Niby nic nadzwyczajnego....ale w sumie, o moich przyjaciółkach wiem więcej niż ich partnerzy (o ile akurat jakiegoś mają), a fakt bycia w związku nie przeszkadza im w uprawianiu seksu ze mną (acz nie są to jakieś stałe układy, po prostu epizodycznie się zdarza).


Trudno mi na dobrą sprawę sprecyzować moje relacje z kilkoma kobietami i tak się zacząłem zastanawiać (przy okazji twoich słów) gdzie zaczyna, a gdzie kończy się związek. One wiedzą, że kocham je na swój specyficzny, pokręcony sposób. Ja wiem, że one czują do mnie to samo. Takie coś więcej jak przyjaźń, a coś mniej jak tradycyjny związek. No i seks na deser. Czy to wystarczy, aby taką relację nazwać związkiem?

89

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
yoghurt007 napisał/a:

Iguana - określasz swojego partnera (bo chyba można go tak nazwać) przyjacielem, choć mówisz, że go kochasz. Z jednej strony wydaje mi się to dziwne i nie do końca zrozumiałe, a z drugiej spowodowało to u mnie chwilę zadumy nad moimi relacjami z kilkoma kobietami....również przyjaciółkami.

(...)

Trudno mi na dobrą sprawę sprecyzować moje relacje z kilkoma kobietami i tak się zacząłem zastanawiać (przy okazji twoich słów) gdzie zaczyna, a gdzie kończy się związek. One wiedzą, że kocham je na swój specyficzny, pokręcony sposób. Ja wiem, że one czują do mnie to samo. Takie coś więcej jak przyjaźń, a coś mniej jak tradycyjny związek. No i seks na deser. Czy to wystarczy, aby taką relację nazwać związkiem?

yoghurt007, kieruję się nieco inną motywacją określając mojego Ukochanego mianem Przyjaciela, a nie Partnera. Chyba w tym momencie już odbiegniemy od tematu, ale odpowiem.

Takie przyjaźnie o jakich piszesz też miały miejsce w moim życiu. Mam przyjaciela - którego z kolei nazywam najlepszym kumplem, z którym znamy się od 1 klasy podstawówki i który mnie rozdziewiczył ponad 10 lat temu. W sumie spaliśmy ze sobą 2 razy w całym moim krótkim życiu i też znamy się jak własną kieszeń, ale związkiem bym tego nie nazwała. Piszę o tym natomiast, aby uzmysłowić Ci, że odróżniam przyjaźń od miłości.

Dlaczego zatem, o osobie którą kocham, piszę mój Przyjaciel? Ponieważ nie jest to związek partnerski, abym mogła pisać mój partner smile Jednak w dalszym ciągu związek. Natomiast pisanie "mój Kochany", "mój Luby", "Miłość mojego życia" jakoś mi trąci na dłuższą metę hagiografią. Nasz związek nie tylko pod względem otwartości różni się od wielu innych, ale również jest nietypowy pod względem podziału ról, ale o tym może napiszę kiedyś w jakimś innym temacie.

A tak na dobrą sprawę, to raczej możemy się z moim Przyjacielem określać, jak nam się żywnie podoba... na potrzeby forum przyjęłam taką formę. W codziennym życiu zwracam się do niego bardziej personalnie smile

90 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-11-05 02:27:47)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Nawiązując do Iguana oraz Yoghurt: przyjaźń + seks jest super.

Odwracając pytanie -- czy żona mogłaby iść do łóżka ze swoim przyjacielem? Pewnie by mogła, ale wolałbym nie znać szczegółów. Byle kochała potem tak samo, nie przyniosła choroby albo innej szkody.

91

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Iguana napisał/a:

Żyję w otwartym związku od 2,5 roku ...........

Dzięki Iguana, że chciałaś napisać. Problem zdrady wygląda inaczej.

Singowanie:  A chodzą tam razem, aby razem to przeżyć i razem się tym cieszyć .... Co czuję, kiedy widzę jak on uprawia sex z inną kobietą? Na ogół radość z faktu, że się dobrze bawi. Czasami poczuję lekkie ukłucie zazdrości, które działa na mnie raczej motywująco, a on tym bardziej lubi, jak widzi to w moich oczach.

A jakie macie ograniczenia w seksie? Na przykład zagorzali swingersi nie dopuszczają, aby małżonek kochał się z kimś bez ich wiedzy, albo nie na ich oczach. A Wy? Jakie macie zasady? On musi Ci powiedzieć, bo jak nie powie to jest zdrada?

Z mojej perspektywy wolałbym tylko wiedzieć (albo i nie wiedzieć... wszystko jedno), że żona na delegacji poszła z kolegą się popieścić, niż to oglądać, albo uczestniczyć. W odwrotej sytuacji symetrycznie -- lepiej aby nie patrzyła, bo może powstać właśnie "ukłucie zazdrości".

Czy u Ciebie jest tak, że Ty i twój Przyjaciel kochacie się, jesteście ze sobą na dobre i na złe i możecie uprawiać seks w każdym momencie kiedy chcecie i z kim chcecie, czy może macie do tego jakieś zasady (np. musi Cię o tym poinformować)?

Drugie pytanie -- ile w społeczeństwie jest takich par jak Wy?

92

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
sam22 napisał/a:

A jakie macie ograniczenia w seksie? Na przykład zagorzali swingersi nie dopuszczają, aby małżonek kochał się z kimś bez ich wiedzy, albo nie na ich oczach. A Wy? Jakie macie zasady? On musi Ci powiedzieć, bo jak nie powie to jest zdrada?

Tak, to jedno z takich ograniczeń. Jeżeli dowiedziałabym się o czymś po fakcie, to już nie byłoby mi do śmiechu. Zarówno on, jak i ja, kiedy planujemy jakieś kontakty "zewnętrzne" to najpierw rozmawiamy o tym między sobą. Jeżeli np. mój Przyjaciel wyjeżdża w delegację i niespodziewanie pozna jakąś atrakcyjną kobietę, z którą chciałby przeżyć miłe chwile, a z jakichś powodów nie mógłby się tym ze mną podzielić w czasie rzeczywistym, to przynajmniej chcę o tym wiedzieć tak szybko jak to tylko możliwe. Taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła, ale zakładam, że może kiedyś nastąpić. Zazwyczaj to wygląda tak, że obydwoje mamy wystarczająco dużo czasu aby się skonsultować w danej sprawie. 

Z mojej perspektywy wolałbym tylko wiedzieć (albo i nie wiedzieć... wszystko jedno), że żona na delegacji poszła z kolegą się popieścić, niż to oglądać, albo uczestniczyć. W odwrotej sytuacji symetrycznie -- lepiej aby nie patrzyła, bo może powstać właśnie "ukłucie zazdrości".

Rozumiem. Oczywiście każdy ma gdzieś swoje granice i indywidualne preferencje. W moim wypadku to ukłucie zazdrości jest mile widziane, mnie to najzwyczajniej w świecie nakręca smile Podobnie jest w przypadku mojego Przyjaciela, on lubi patrzeć mi w oczy jak całuję się z innym mężczyzną. Myślę, że to naprawdę jest ciężko zrozumieć komuś, kto nigdy tego nie doświadczył. Oczywiście do takiego poziomu zaufania doszliśmy z czasem, nie od razu tak było. Poniekąd też pewne okoliczności skłoniły nas, aby zaryzykować w tym kierunku.

Ważną zasadą jest też to, że kochankowi nie pozwalam nawet w połowie na tyle, na ile pozawalam mojemu Przyjacielowi. Są takie praktyki, których nie robię z nikim innym i nie czuję nawet takiej potrzeby.

Czy u Ciebie jest tak, że Ty i twój Przyjaciel kochacie się, jesteście ze sobą na dobre i na złe i możecie uprawiać seks w każdym momencie kiedy chcecie i z kim chcecie, czy może macie do tego jakieś zasady (np. musi Cię o tym poinformować)?

Jeśli jest to nowy kochanek/kochanka to każdorazowo się konsultujemy "przed". Jeśli jest to osoba, którą znamy dłużej, to wystarczy mi świadomość tego, że "teraz" spędzają czas razem i to jest ok. Wiem, przecież, że nie będą odmawiać różańca w tym czasie.

Drugie pytanie -- ile w społeczeństwie jest takich par jak Wy?

Myślę, że takich par jest niewiele, chociaż osobiście znam może z 20 (z 3 dużych miast). Tak więc, w skali kraju to może być kilkaset par.  Jednak struktura tych układów jest bardzo zróżnicowana. Różne pary mają różne zasady.

93

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Iguana napisał/a:

Jeżeli dowiedziałabym się o czymś po fakcie, to już nie byłoby mi do śmiechu. ...... chcę o tym wiedzieć tak szybko jak to tylko możliwe.

Echh... to wcale nie jest tak jak mi się wydawało. Dzięki za tę szczerość.



on lubi patrzeć mi w oczy jak całuję się z innym mężczyzną. Myślę, że to naprawdę jest ciężko zrozumieć komuś, kto nigdy tego nie doświadczył.

Nie doświadczyłem, ale rozumiem. Nie pytaj dlaczego smile. Gorzej jest jak nie patrzysz mu w oczy. I najgorzej, jeśli on wyszukuje twojego spojrzenia?



Ważną zasadą jest też to, że kochankowi nie pozwalam nawet w połowie na tyle, na ile pozawalam mojemu Przyjacielowi. Są takie praktyki, których nie robię z nikim innym i nie czuję nawet takiej potrzeby.

To też mi się wydaje dziwne. Co za różnica, czy tak czy siak. Chyba że nie pozwalasz ze względów higienicznych i bezpieczeństwa.



Jeśli jest to nowy kochanek/kochanka to każdorazowo się konsultujemy "przed".

Nie dałbym rady. Dlatego mam inny pogląd. "Wiesz kochanie! W sklepie jest taka fajna dziewczyna i chce się z nią umówić. Co Ty na to?" Brrr! Chyba że konsultacja wygląda tak "Poznałem dziewczynę w sklepie i chyba się umówię z nią".



Jeśli jest to osoba, którą znamy dłużej, to wystarczy mi świadomość tego, że "teraz" spędzają czas razem i to jest ok. Wiem, przecież, że nie będą odmawiać różańca w tym czasie.

No i super! To rozumiem.


Jeśli byłabyś tak miła, to powiedz mi jeszcze:

(1) czy często osoby, ktorym wydawało się to fajne (np. kochanki twojego Przyjaciela), nagle wymiękają i nie radzą sobie emocjonalnie, jako bycie tylko "sex przyjaciółka/koleżanka"?

(2) serce nie sługa; Przyjaciel trafi na kogoś, której dusza będzie lepiej współgrać i zakochają się w sobie; co to oznacza dla Ciebie? Zdradę emocjonalną, czyli zdradę po prostu? rozpad związku? pozostanie "przyjaciółmi"? wtedy zaczniesz szukać kogo innego?


Dopuszczasz sytuację, że wychowacie dziecko, a potem jak będzie duże, to rozejdziecie się?

94

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
sam22 napisał/a:

Echh... to wcale nie jest tak jak mi się wydawało. Dzięki za tę szczerość.

Nie po to jestem z kimś w otwartym związku, aby mi ktoś za plecami rogi bił smile Ta szczerość i przejrzystość to całe sedno sprawy.


Nie doświadczyłem, ale rozumiem. Nie pytaj dlaczego smile. Gorzej jest jak nie patrzysz mu w oczy. I najgorzej, jeśli on wyszukuje twojego spojrzenia?

Raczej nie rozpatruję tego w kategoriach "gorzej" i "najgorzej". Myślę, że trzeba byłoby o to Jego spytać. Najczęściej to ja wyszukuję jego spojrzenia niż On mojego... jak bierzemy razem w czymkolwiek udział, to jesteśmy w tym w 100% razem i cały czas mamy ze sobą kontakt - werbalny, wzrokowy, fizyczny.

Ważną zasadą jest też to, że kochankowi nie pozwalam nawet w połowie na tyle, na ile pozawalam mojemu Przyjacielowi. Są takie praktyki, których nie robię z nikim innym i nie czuję nawet takiej potrzeby.

To też mi się wydaje dziwne. Co za różnica, czy tak czy siak. Chyba że nie pozwalasz ze względów higienicznych i bezpieczeństwa

Względy higieniczne i względy bezpieczeństwa oczywiście są ważne, ale nie najważniejsze w tym wypadku. Są rzeczy, które zostawiamy tylko dla siebie i którymi nie chcemy się dzielić z nikim innym. Tak jak pary żyjące w monogamicznych związkach, mają swoją intymność, do której nie chcą nikogo dopuścić, tak i my mamy takie obszary. Tylko tyczą się one niektórych obszarów erotyki.

Jeśli jest to nowy kochanek/kochanka to każdorazowo się konsultujemy "przed".

Nie dałbym rady. Dlatego mam inny pogląd. "Wiesz kochanie! W sklepie jest taka fajna dziewczyna i chce się z nią umówić. Co Ty na to?" Brrr! Chyba że konsultacja wygląda tak "Poznałem dziewczynę w sklepie i chyba się umówię z nią".

To nigdy nie jest osoba poznana przez przypadek w sklepie smile To jest osoba, z którą też najpierw nawiązaliśmy już jakiś kontakt i na bazie tego kontaktu jestem w stanie stwierdzić np. "Podoba mi się X., czy miałbyś coś przeciwko, abym zjadła z nim kolację w czwartek?".

(1) czy często osoby, ktorym wydawało się to fajne (np. kochanki twojego Przyjaciela), nagle wymiękają i nie radzą sobie emocjonalnie, jako bycie tylko "sex przyjaciółka/koleżanka"?

Nie, nie często. Osoby z którymi nawiązujemy dłuższe relacje, są osobami, które z jakichś powodów i na skutek życiowych okoliczności nie szukają związku i taki układ z założenia im po prostu odpowiada. Znacznie częściej zdarza się, że to we mnie zakochują się mężczyźni, niż w moim Przyjacielu kobiety - głównie też dlatego, że mam znacznie więcej czasu i okazji aby poznawać płeć przeciwną aniżeli mój Przyjaciel. Chociaż nie wiem nawet czy można to nazwać zakochaniem... raczej mam wrażenie, że mężczyźni po prostu chcą mnie zdobyć, ale i tak by nie wiedzieli co z tym fantem zrobić gdyby im się udało. Staram się też z tego powodu ostrożnie dobierać osoby z którymi się spotykam. Nie chcę nikogo skrzywdzić, ani paść ofiarą jakiejś podłej intrygi.

(2) serce nie sługa; Przyjaciel trafi na kogoś, której dusza będzie lepiej współgrać i zakochają się w sobie; co to oznacza dla Ciebie? Zdradę emocjonalną, czyli zdradę po prostu? rozpad związku? pozostanie "przyjaciółmi"? wtedy zaczniesz szukać kogo innego?

Myślę, że spokojnie moglibyśmy stworzyć trójkąt i tak ułożyć sobie życie, żeby wszyscy byli zadowoleni. Myślę, że najlepiej na ten temat mógłby wypowiedzieć się mój Przyjaciel, ale On tu nie zagląda. Mimo krótkiego stażu naszej relacji wiele razem przeszliśmy. Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Nie wiedzę powodów, dla których mielibyśmy się rozstawać w przypadku zauroczenia się któregokolwiek z Nas smile Zdradą emocjonalna byłaby dla mnie wówczas, gdyby to wszystko działo się bez mojej wiedzy.

Dopuszczasz sytuację, że wychowacie dziecko, a potem jak będzie duże, to rozejdziecie się?

Nie planujemy na dzień dzisiejszy dzieci. Nie planujemy się rozstawać.

Pozdrawiam
Iguana

95

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Iguana- ale to o czym piszesz to nie jest poliamoryzm tylko otwarty związek. Fakt - sama tak to nazywasz ale ja jednak bardziej jestem ciekawy jak wyglądałoby życie w np dwóch związkach na raz. Ciekawe czy jest tu ktoś kto jest w takim związku. Chętnie bym poczytał o jego doświadczeniach.

96

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

Iguana- ale to o czym piszesz to nie jest poliamoryzm tylko otwarty związek. Fakt - sama tak to nazywasz ale ja jednak bardziej jestem ciekawy jak wyglądałoby życie w np dwóch związkach na raz. Ciekawe czy jest tu ktoś kto jest w takim związku. Chętnie bym poczytał o jego doświadczeniach.

Poliaomoria jest określeniem ogólnie grupy zjawisk, w tym także otwartych związków. Poliamoria ma najszerszy zakres znaczeniowy, dlatego związku tego typu zaliczane są do związków "poli". Istnieje w sieci kilka artykułów na ten temat, zachęcam do lektury.

97

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Iguana- już sporo o tym czytałem. Chodzi mi dokładnie o zjawisko związków równoległych. Jestem ciekaw czy w tym samym czasie można darzyć jednakowym uczuciem więcej niż jedną osobę.  Czy jednak jeden z tych związków uznajemy za główny(wazniejszy) a drugi jako depełniejący. Czy można być wolnym w związku. Czerpać z niego energie i dawać samemu taką samą ale jednocześnie nie czuć ograniczeń. Ciekawi mnie ten aspekt.

98

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Moim zdaniem można żyć w związkach równoległych, ale jest to bardzo trudne tak naprawdę. Czym innym jest mieć luźny układ z 3 osobami równocześnie, a czym innym jest związek, gdzie mowa już o zobowiązaniach, codziennych problemach, ale również o bliskości i intymności. Tak naprawdę utrzymanie bliskości i intymności z więcej niż jedną osobą jest najtrudniejsze w tym wszystkim. Wejście w równoległy związek, bez szkody dla tego drugiego związku. To wymaga, jak z resztą w przypadku monogamicznych związków, ciężkiej pracy tak naprawdę: wielu godzin rozmów, bezwzględnej szczerości, licznych kompromisów i współpracy wszystkich zainteresowanych.

99

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Iguana napisał/a:

Tak naprawdę utrzymanie bliskości i intymności z więcej niż jedną osobą jest najtrudniejsze w tym wszystkim. Wejście w równoległy związek, bez szkody dla tego drugiego związku.

A to w ogóle możliwe, takie rozdwojenie jaźni. To trochę taka schizofrenia emocjonalna.

100

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Jesteśmy wychowywani jako monogamiści. Tak nas determinuje rodzina ,szkoła i ogólnie kultura.
Zastanówmy sie jak by to wyglądało gdybyśmy od dzieciństwa nie byli tak kierowani aby uważać związek monogamiczny za jedynie słuszny. Ciekawi mnie czy możnaby wtedy nawiązywać realnie prawdziwe , szczere i dlugotrwałe relacje uczuciowe z więcej niż jednym partnerem. Jak by wyglądało takie społeczeństwo.  Byc może byłoby więcej empatii , tolerancji i zrozumienia a mniej zdrad i rozstań.

101

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Bullitt napisał/a:
Iguana napisał/a:

Tak naprawdę utrzymanie bliskości i intymności z więcej niż jedną osobą jest najtrudniejsze w tym wszystkim. Wejście w równoległy związek, bez szkody dla tego drugiego związku.

A to w ogóle możliwe, takie rozdwojenie jaźni. To trochę taka schizofrenia emocjonalna.

Możliwe smile Miłość jest podzielnym uczuciem i starcza jej zazwyczaj dla wszystkich... cała logistyka natomiast przysparza problemów. Bliskość i intymność z więcej niż jedną osobą jest trudna, ale nie jest niemożliwa. Z jedną osobą nawet bywa trudna a czasami niemożliwa, a co dopiero z dwoma. Czasami ludzie oddalają się od siebie nie tylko ze względu na kogoś innego, ale również z powodu pracy, uzależnień, depresji itd. Związki poliamoryczne nie są pozbawione tych problemów, a dodatkowo jeszcze dochodzi ich mnogość w postaci rozwiązywania problemów więcej niż dwóch osób.

102

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Iguana- masz całkowitą rację. Podnosisz ważny temat. Poliamoria wcale nie jest łatwiejszą drogą. Jest (jak sądzą) dużo trudniejsza ale być może cała ta sprawa jest warta tego trudu. Być może ,nie na pewno...

103

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

Ciekawi mnie czy możnaby wtedy nawiązywać realnie prawdziwe , szczere i dlugotrwałe relacje uczuciowe z więcej niż jednym partnerem.

Uważam, że można. Kiedyś kochałam jednocześnie dwóch facetów, z jednym byłam w związku, z innym nie. Żadna z tych "miłości" nie była gorsza czy lepsza, była inna. Ostatecznie wybrałam jednego, bo jednak im dwojgu nie odpowiadało by tworzyć uczuciowy trójkąt (tzn. jednemu tak, drugiemu nie) ale wspominam to uczucia do nich jako tak samo mocne, chociaż nieco inne.

104

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Ja nie byłbym w stanie uczciwie kochać dwóch kobiet na raz, któraś z nich zostałaby w końcu tą "pierwszą" a druga pozostałaby drugą. Poza tym nie ma opcji, żebym dzielił się kobietą z innym facetem, tutaj działa mój instynkt terytorialny, który nie dopuszcza intruzów na moim terenie.

105

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Bullitt napisał/a:

Ja nie byłbym w stanie uczciwie kochać dwóch kobiet na raz, któraś z nich zostałaby w końcu tą "pierwszą" a druga pozostałaby drugą. Poza tym nie ma opcji, żebym dzielił się kobietą z innym facetem, tutaj działa mój instynkt terytorialny, który nie dopuszcza intruzów na moim terenie.

To zrozumiałe, większość mężczyzn, których znam przejawia takie właśnie poglądy. Natomiast mój Przyjaciel nie traktuje innych mężczyzn jako intruzów, bo wychodzi z założenia, że oni nie stanowią dla niego żadnego zagrożenia - i ma rację.

106

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Iguana napisał/a:

Natomiast mój Przyjaciel nie traktuje innych mężczyzn jako intruzów, bo wychodzi z założenia, że oni nie stanowią dla niego żadnego zagrożenia - i ma rację.

Dla mnie to brzmi jak zaklinanie rzeczywistości bądź innymi słowy próba pogodzenia się z faktem, że nie ma się wpływu na sytuację.

107

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Wpływ Autorka ma smile Przecież sama wybrała, nikt nie kazał jej swingować:)

108

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Catwoman napisał/a:

Wpływ Autorka ma smile Przecież sama wybrała, nikt nie kazał jej swingować:)

Autorka może i tak ale ja miałem na myśli jej przyjaciela.

109

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Bollitt- i tu wychodzi z Ciebie typowy samiec wink Chcesz posiadać kogoś na własnośc i nie chcesz czy tez nie potrafisz się dzielić.
A można być z kimś nie posiadając go.

110

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

Bullitt- i tu wychodzi z Ciebie typowy samiec wink Chcesz posiadać kogoś na własnośc i nie chcesz czy tez nie potrafisz się dzielić.

Ja nie potrafię dostrzec sensu tego dzielenia się - to trochę tak jak mieć Mercedesa, który spełnia wszystkie oczekiwania i przyjąć propozycje kogoś kto chce podzielić się swoim BMW w zamian za możliwość korzystania z mojego Merca. Gdybym chciał mieć BMW to kupiłbym je zamiast Merca i tyle.

Przemo77 napisał/a:

A można być z kimś nie posiadając go.

To dla mnie oznacza koleżeństwo czy relacje przyjacielskie.

111

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Rozbawiłes mnie tym porównaniem;) Nie mówię że męska potrzeba posiadania kobiety na wyłączność i bycia jej jedynym jest całkiem zła ale uważam jednocześnie że to nie jest jedyna możliwość.
No i kobieta to jednak nie samochód wink

112

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Jak daleko sięgają wasze, Panowie, marzenia, fantazje co do kobiet? Czy ograniczają się do 1?

113

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Bullitt napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Wpływ Autorka ma smile Przecież sama wybrała, nikt nie kazał jej swingować:)

Autorka może i tak ale ja miałem na myśli jej przyjaciela.

Mój Przyjaciel ma mocno dominujące zapędy, jeśli coś mu się nie podoba dowiaduję się o tym jeszcze zanim zdąży się odezwać - czasami wystarczy jedno spojrzenie. Zapewniam Cię, że nie występuje w naszej relacji z pozycji ofiary, która musi się godzić ze swym losem. Dla niego sprawa jest prosta - nie czuje się zagrożony obecnością innych mężczyzn w moim życiu, więc nie ma nic przeciwko tej obecności. Pewnie gdybym Go zaniedbywała, to zmieniłby zdanie... ale też nie ze względu na ich obecność, a zmianę mojego nastawienia i poziomu zaangażowania. 

Ja nie potrafię dostrzec sensu tego dzielenia się - to trochę tak jak mieć Mercedesa, który spełnia wszystkie oczekiwania i przyjąć propozycje kogoś kto chce podzielić się swoim BMW w zamian za możliwość korzystania z mojego Merca. Gdybym chciał mieć BMW to kupiłbym je zamiast Merca i tyle.

Nie sądzę aby relacje międzyludzkie można było przyrównać do kupna samochodu. Jednak używając tego, niekoniecznie trafnego porównania... to moim zdaniem, w przypadku mojej (i tylko mojej) relacji to wygląda tak - jestem wielką fanką motoryzacji, mam swojego wymarzonego Forda Mustanga, ale od czasu do czasu lubię przejechać się Mercedesem dla odmiany, sprawdzić jakie możliwości daje BMW, popatrzeć z ciekawością na Alfa Romeo, urządzić wyścigi na rowerach itd. By po tym wszystkim stwierdzić, że mój Mustang i tak jest najlepszy na świecie.

114

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Catwoman- możesz jaśniej sie wyrazić bo nie wiem czy dobrze zrozumiałem pytanie? Masz na myśli to czy fantazjujemy o sexie z jedną czy kilkoma partnerkami?

115

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Wiem, że jesteście w stałych związkach- monogamicznych. Jednak z czego to tak naprawdę wynika?

116

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Przemo77 napisał/a:

No i kobieta to jednak nie samochód wink

Fakt jest mniej funkcjonalna wink

Iguana napisał/a:

Nie sądzę aby relacje międzyludzkie można było przyrównać do kupna samochodu. Jednak używając tego, niekoniecznie trafnego porównania... to moim zdaniem, w przypadku mojej (i tylko mojej) relacji to wygląda tak - jestem wielką fanką motoryzacji, mam swojego wymarzonego Forda Mustanga, ale od czasu do czasu lubię przejechać się Mercedesem dla odmiany, sprawdzić jakie możliwości daje BMW, popatrzeć z ciekawością na Alfa Romeo, urządzić wyścigi na rowerach itd. By po tym wszystkim stwierdzić, że mój Mustang i tak jest najlepszy na świecie

Lekko zejdę z tematu ale to ważne - masz na myśli Mustang'a musclecar'a z 65-70 czy to plastikowe badziewie dla skazanych na viagre??? mad  wink
Porównanie sprytne ale nie do końca bo Twój Mustang też pewnie chciałby zobaczyć jak prowadzą go inne kierowniczki wink i kto wie może spotkałby taką za którą pojechałby prosto w przepaść. big_smile

Catwoman napisał/a:

Jak daleko sięgają wasze, Panowie, marzenia, fantazje co do kobiet? Czy ograniczają się do 1?

Teraz tylko do 1 bo trzeba akumulować siły na starość lol a w przeszłości w erze singlowej to nie była kwestia fantazji tylko okoliczności i sposobności. Mogę powiedzieć, że na 100% "sucho" bez żadnych dopalaczy mój zasięg skuteczny to były 2 w jednej serii. 2 kobiety dla jednego faceta to już w zupełności wystarczą a i tak może pary zabraknąć jak one mają swój dzień lol

117

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Bullitt napisał/a:

Porównanie sprytne ale nie do końca bo Twój Mustang też pewnie chciałby zobaczyć jak prowadzą go inne kierowniczki wink i kto wie może spotkałby taką za którą pojechałby prosto w przepaść. big_smile

Przecież pisałam już kilkukrotnie, że mój Przyjaciel również spotyka się z innymi kobietami - więc albo nie do końca się dobrze rozumiemy, albo gdzieś coś przeoczyłeś smile

118

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Catwoman napisał/a:

Wiem, że jesteście w stałych związkach- monogamicznych. Jednak z czego to tak naprawdę wynika?

I znów chyba nie do końca" trybie"...
Z czego wynika że jesteśmy w stałych związkach czy z czego wynika (nawiazując do twojego poprzedniego postu) że fantazjujemy o jednej lub większej ilości partnerek ? wink
Pomóż mi Cat zrozumieć sens Twojego pytania bo chciałbym cos sensownego napisac ale boję sie że trafie jak kula w płot wink

119

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Iguana napisał/a:
Bullitt napisał/a:

Porównanie sprytne ale nie do końca bo Twój Mustang też pewnie chciałby zobaczyć jak prowadzą go inne kierowniczki wink i kto wie może spotkałby taką za którą pojechałby prosto w przepaść. big_smile

Przecież pisałam już kilkukrotnie, że mój Przyjaciel również spotyka się z innymi kobietami - więc albo nie do końca się dobrze rozumiemy, albo gdzieś coś przeoczyłeś smile

Pisałaś, że wszystko konsultujecie ze sobą a mnie chodzi o sytuację kiedy on informuje Cię o swoim adieu au revoir na zawsze. Jasne monogamistą to też się przytrafia ale ja nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że poliamoryści tak naprawdę boją się samotności jako takiej więc trzymają się w grupie dopóki nie poznajdują sobie kogoś do pary na wyłączność.

120

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Bullitt napisał/a:

Pisałaś, że wszystko konsultujecie ze sobą a mnie chodzi o sytuację kiedy on informuje Cię o swoim adieu au revoir na zawsze. Jasne monogamistą to też się przytrafia ale ja nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że poliamoryści tak naprawdę boją się samotności jako takiej więc trzymają się w grupie dopóki nie poznajdują sobie kogoś do pary na wyłączność.

Gdyby poinformował mnie jako ostatnią, że odchodzi, czy też, że się zakochał w kimś, z kim zamierza wieść inne życie beze mnie... oznaczałoby to dla mnie, że się w stosunku do niego bardzo pomyliłam. Oczywiście ostatecznie nie mam wpływu na jego nieprzewidziane zmiany planów - ale jak słusznie zauważyłeś, jest to niezależne również od rodzaju związku. Mam wręcz wrażenie, że znacznie częściej takie "żegnam" przytrafia się parom monogamicznym niż w otwartych związkach. Jednak jest to poparte jedynie moimi obserwacjami, a nie mam na to niezbitych dowodów.

Co do samotności, to być może tak jest w niektórych wypadkach, osobiście nie boję się być sama - należę do kobiet zaradnych, niezależnych i samowystarczalnych. Ponad to uważam, że miłość można znaleźć w każdym wieku i że każdy koniec jest początkiem czegoś nowego. Jeśli kiedyś z moim Przyjacielem się rozstaniemy to na pewno będzie mi bardzo przykro z tego powodu, ale też nie będzie to koniec mojego świata. Samotność mi też nie grozi z innych względów - bardzo sobie cenię moją rodzinę i przyjaciół. Żaden facet nie jest mi ich w stanie zastąpić i mając tak wartościowych ludzi wokół siebie nigdy nie czułam się samotna.

Ludzie bardzo często doszukują się w moim związku jakiejś patologii. Wiadomo, że kto szuka ten znajdzie - bo ani ja ani mój przyjaciel nie jesteśmy idealni i żadne z nas nigdy tak też nie sądziło. Jednak fakt pozostawania przez nas w relacji otwartej jest wynikiem świadomego wyboru, opartego na doświadczeniach z przeszłości. Tak jest nam razem dobrze - mimo swoich niedoskonałości, potrafimy sobie z nimi doskonale radzić i nie krzywdzimy się przy okazji nawzajem. Wspieramy się i darzymy się głębokimi uczuciami. I być może, ktoś uważa swój inny związek za bardziej wartościowy, bardziej moralny, czy też bardziej poprawny... mój związek dostosowany jest do moich potrzeb i inny mi nie jest potrzebny smile

121

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Ja nie doszukuję się patologii w Twoich relacjach, ja staram się je zrozumieć co jak dotąd mi nie wychodzi.

122

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Bullitt napisał/a:

Ja nie doszukuję się patologii w Twoich relacjach, ja staram się je zrozumieć co jak dotąd mi nie wychodzi.

Chętnie pomogę Ci zrozumieć (nie mylić z "przekonam, że moje lepsze"), ale musiałabym wiedzieć, czego dokładnie nie rozumiesz.

123

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Iguana- a dla mnie to co piszesz ma sens .Rozumiem Cię  i w pewien sposób nawet Ci zazdroszczę tej wolności. Choć to po części na pewno skutek tego że mój związek nie jest idealny pod niektórymi względami.
Ale samo liberalne myślenie o uczuciach i sexualności człowieka jest mi bliskie. Czuje podobnie jak Ty że można być szczęśliwym w innym rodzaju związku(innym niż monogamiczny).
Różnimy się jednak tym że Ty masz też doświadczenia w tej dziedzinie. Ja jak narazie wink nie byłem w takiej sytuacji.
Ciekawi mnie jak bym sie wtedy czuł. Czy potrafiłbym jednakowo traktować dwie partnerki.
Wiem że Twój związek nie jest tu akurat najlepszym przykładem bo nie jest to relacja równoległa a raczej jeden główny związek uczuciowy i kilka przyjacielsko-erotycznych.
Mnie bardziej by "kręciło" (jak sądzę) być związany uczuciowo i erotycznie z dwiema kobietami jednocześnie i podobnie silnie.

124 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-11-12 15:33:04)

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Jakby moja żona pojechała na delegację i tam się z kimś zabawiła i wróciła tak samo kochająca i szczęśliwa, bez choroby i ciąży, jak przed wyjazdem to nie widzę problemu. Niekoniecznie chciałbym o tym wiedzieć. Prawdopodobnie za takie twierdzenie powinienem dostać ekskomunikę. Moja żona po przeczytaniu tego uznałaby, że jej nie kocham, albo co gorsze szukam usprawiedliwienia dla swojej "ewentualnej zdrady". Granica zdrady jest dość umowna -- u nas w Polsce jest to flirt, pocałunek, seks. U Arabów kobiety zasłaniają prawie wszystko. Mogę sobie wyobrazić, że zabraniam swojej żonie w ogóle kontaktu wzrokowego i cielesnego z innymi facetami (np. nie pozwalam jej tańczyć, albo rozmawiać przy grillu z innymi).

W takich związkach, gdzie ludzi łączy jedynie miłość i chęć bycia ze sobą, chęć spędzania czasu razem powinno być lepiej, bo zawsze się nawzajem szanujemy. Nikt nie będzie wprost krzywdził tej drugiej osoby. Każdy może odejść w każdej chwili. To jest forma jakby "chodzenia ze sobą", ale przedłużona na cały czas trwania związku -- bez narzeczeństwa, deklaracji. Związek oparty o miłość, uczciwość, o pragnienie przejścia przez wiele lat razem. Wydaje się, że to powinno piękne i silne.

Ale niestety tak nie jest -- ludzie składają sobie przysięgę, łączą ich majątki, dzieci. Fakt! Trzeba gdzieś mieszkać, trzeba coś jeść, ktoś musi zająć się dziećmi. To oczywiste, że jeśli kobieta chce mieć dziecko, to powinna mieć zapewnione bezpieczeństwo/byt w czasie, kiedy będzie się dzieckiem zajmować. I tak drążąc temat dochodzimy do innych niż miłość/seks/partnerstwo kwestii życia, ale to już inny temat, temat rzeka.


Wklejone, offtopic, science fiction, planeta Utopia:

Była sobie planeta inaczej zorganizowana niż Ziemia. Nie wyznawali tam żadnej religii, ale naukowo badali losy ludzi i wiedzieli w jaki sposób obecne działania wpływają na szczęście lub nieszczęście w przyszłości. Nauka i religia stanowiła jedność. W odróżnieniu od Ziemii wszyscy dążyli do bycia uczciwymi, dobrymi, pracowitymi. Wiedzieli, że każde zło wraca do człowieka jako nieszczęście w ciągu paru lat, a każde dobro w konsekwencji przynosi szczęście.

Nie używali oni pieniądza, ale wszyscy zgodnie pracowali jak mrówki w mrowisku dla wspólnego dobra, z podziałem na role/zawody/specjalizacje. Ci co uprawiali rośliny oddawali zboże za darmo do pierkarni. Piekarz miał za darmo zboże, więc chleb oddawal za darmo. Ci co prowadzili elektrownie mieli chleb za darmo, więc piekarz miał prąd za darmo. Rolnicy mieli za darmo chleb i energię. Były organizacje, które pozyskiwały surowce, oddawały te surowce za darmo. Z tego budowano maszyny, urządzenia. Fabryki miały za darmo wszystko, produkty oddawały za darmo. Nie było konkurencji, ale postęp technologiczny był napędzany filozofią życia, aby innym dostarczyć maksymalnie dużo szczęścia.

Ludzie na tej planecie nie znali luksusu, wszyscy żyli mniej więcej na tym samym poziomie -- co najwyżej ktoś miał starą chatkę, bo zamieszkał w niej wiele lat temu, a kto inny miał nową, bo był młody i taką zajął niedawno. Domy też były za darmo. To były małe domki na jedną rodzinę, prawie wszędzie można było znaleźć po kilka pustych, nowych domków, które każdy mógł w dowolnej chwili zająć. Na Ziemii rzecz jasna każdy by od razu chapnął domek nowowybudowany, a swój stary zostawił. Tam tak nie było, bo wiadomo, że takie działanie było nieuczciwością woboce społeczeństwa i za chwilę pojawiłoby się wielu chętnych, którzy chcieliby pomóc w naprstowaniu światopoglądu. Każdy w tej cywilizacji czymś się zajmował, każdy chciał mieć udział w działaniu całej cywilizacji. Ludzie wiedzieli, że lenistwo, brak zajęcia spowoduje w krótkim czasie napływ nieszczęścia. Ludzie tam bardzo dużo pracowali, ale utrzmywali równowagę pomiędzy prywatnym życiem (egoizmem w dobrym sensie) a życiem zawodowym. Nie było klas robotniczych, bo z pewnych powodów (???) każdy (nawet Ci od nauki, Ci co robili badania, nauczyciele) spędzał część swojego czasu na najbardziej prostych stanowiskach (praca na montażu w fabryce, albo sprzątanie). Było tak, że kilka godzin w biurze, praca umysłowa, potem kilka godzin fizycznie, potem czas dla rodziny. Nie było tam weekendów ani świąt, ale każdy wypoczywał ile chciał.

Jeśli dwoje ludzi chciało spędzić ze sobą wiele lat, to po prostu poza pracą się spotykali, kochali się, uprawiali seks. Gdy decydowali się na poważny związek, to zajmowali jakąś nową chatkę, albo jedno wprowadzało się do drugiego. Po urodzeniu dziecka rodzina mogła liczyć na pomoc dosłownie ze wszystkim -- od opieki nad niemowlakiem (nie wtrącał się nikt do rodziny, ale jak tylko rodzina chciała, to niemal wystarczyło pomyśleć i już były osoby chętne do pomocy), po wszystko co matka robiła przed urodzeniem, a ze względu na brak czasu nie mogła robić po porodzie. Ojciec jak chciał to mógł kompletnie zrezygnować z pracy i zajmować się dzieckiem, albo podzielić czas praca/rodzina w odpowiednim wg jego i matki stosunku. W skrajnych przypadkach matka mogła dalej pracować (przerwy na karmienie), albo ojciec był wśród tych osób, które dzieckiem się cały czas zajmowały.

Związki były wolne w tym sensie, że jeśli dwoje miało ochotę na seks, to po prostu to robili. Jeśli jakiejś parze źle się ze sobą żyło, to się rozstawali. Nie było tragedii związanej z miejscem zamieszkania, nie było tragedii w związku z opieką nad dzieckiem. Były bóle rozstania, gdy jedno wciąż kochało a drugie chciało odejść. Ale wszyscy tam byli na to przygotowani, taka osoba od razu miała pomoc ze wszystkich stron. Było to przerabiane jawnie, wszyscy znali takie przypadki, tak się po prostu działo. Niektórzy szli przez całe życie z jednym partnerem, czasami uprawiali seks z kim innym, ale to były tylko chwilowe zauroczenia. Czasami szli przez wiele lat z jednym partnerem, a potem jakoś miłość umierała i się rozstawali bez gniewu czy tragedii.

Z wychowaniem dzieci nie było problemu, bo gdy tylko dziecko zaczynało samodzielnie myśleć, a rodzice mieli inne pasje niż wychowanie, to dziecko trafiało pod opiekę nauczyciela. Nauczyciel miał pod swoją pieczą kilkoro dzieci. One dorastały w jego towarzystwie, on ich uczył zasad życia w społeczeńśtwie. Co ciekawe to nauczyciele dobierali sobie dzieci, ale każde dziecko miało do wyboru kilku nauczycieli. Nikt do niczego nie był zmuszony. Nauka przez wiele lat była trudna, bo czasami dziecko z nauczycielem nie żyło najlepiej, ale musiało tak być. Szanowali się, ale czasami dziecko było zmuszane do prawidłowych zachowań, moralnych rzecz jasna. Praktycznie wszystkie dzieci, które mogły żyć samodzielnie bez rodziców mieli swojego nauczyciela. Rodzice, dzieci i nauczyciele byli związani dość luźno w relacjach międzyludzkich. Często jak dziecko dorosło, to potem wiodło swoje własne życie. Czasami nawet zupełnie zatracał się kontakt z rodzicami.

Z rozsataniami dwojga ludzi nie było problemów takich jak na Ziemii, bo można było w każdej chwili zająć nowy domek, albo iść do kogoś innego. Wszystko co materialne było zapewnione (jedzenie, energia, transport). Nawet na starość ludzie nie bali się rozstawać, bo wszystko mieli zagwarantowane. Jeśli dwoje ludzi było ze sobą, to tylko dlatego że tak chcieli oboje. Rozstania były tak oczywiste, że nawet ludzie patrzyli, czy czasem dwoje nie jest ze sobą na siłę z jakiegoś powodu (np. ktoś ogranicza wolę drugiego). Związki były bardzo silne, albo się drogi rozchodziły. Rozpad nie polegał na tym, że nagle ktoś komuś oświadczył, że odchodzi... to działo się nautralnie. Na przykład kobieta poznawała kogoś, często się z nim spotykała, łączyły ich wspólne pasje, a mężczyzna a którym mieszkała był pochłonięty jakimiś pasjami w pracy i jakoś cały ten związek się "rozmywał". Czasem mężczyzna był zaangażowany, kochał, ale skoro ona do kogo innego ochodziła, to trudno -- tak lepiej niż na siłę być razem.

Ale nie żyło się tam łatwo. Na Ziemii wszyscy pracują, bo jak nie będą pracować, to nie dostaną jedzenia. Tam też wszyscy pracowali, bo była gigantyczna presja społeczna, aby nie pasożytować na cywilizacji, tylko do niej dokładać. Jeśli ktoś miał zadatki na lenia, nauczyciel miał z kimś trudności, to potem wokół takiej osoby tworzyło się środowisko, które w ramach dbania o resztę społeczeństwa trochę kontrolowało działania lenia. Nie było też marnotrawstwa. Jak ktoś opuszczał domek to prawie wszyscy wiedzieli dlaczego. Domek był wymieniany na nowy, stare sprzęty do utylizacji (zazwyczaj stare sprzęty były zastępowane na sprzęty nowej generacji, bo postęp technologiczny = osiągnięciom naukowym). Jak ktoś otrzymał komputer do wykonywania pracy, to potem patrzyli czy faktycznie komputer jest mu potrzebny, czy "wkład cywilizacji" w wyprodukowanie tego komputera jest niższy niż osiągnięcia lub ilość pracy jaką dzięki temu zyskają.


Zgodnie z regulaminem naszego forum kolorowa czcionka (z wyjątkiem sygnaturek i postów pisanych w kafejkach) zarezerwowana jest wyłącznie dla moderacji. Bardzo proszę, abyś w przyszłości stosował się do tej zasady. Z góry dziękuję i pozdrawiam, Mod. Olinka

125

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Fajna historyjka smile Fajny świat, ale chyba trochę za luźny mi by się znudził taki smile brak tajemniczości, intryg - przecież to kręci, podnieca, fascynuje..

Co do zdrady podoba mi się Twoje podejście. Też wolałabym nie wiedzieć.

126

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
KamciaDiabliczka napisał/a:

Fajna historyjka smile Fajny świat, ale chyba trochę za luźny mi by się znudził taki smile brak tajemniczości, intryg - przecież to kręci, podnieca, fascynuje...

Jeśli coś fascynuje to druga osoba. Natomiast tajemniczość, intrygi to samo zło moim zdaniem. W takim świecie ludzie nie porozumiewają się mówiąc, ale telepatycznie, czyli praktycznie każdy zna każdego myśli. Naprawdę myślisz, że tajemniczość jest fajna? Ja tam wolę wszystko otwarte, całkowitą przejrzystość.

127

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
sam22 napisał/a:
KamciaDiabliczka napisał/a:

Fajna historyjka smile Fajny świat, ale chyba trochę za luźny mi by się znudził taki smile brak tajemniczości, intryg - przecież to kręci, podnieca, fascynuje...

Jeśli coś fascynuje to druga osoba. Natomiast tajemniczość, intrygi to samo zło moim zdaniem. W takim świecie ludzie nie porozumiewają się mówiąc, ale telepatycznie, czyli praktycznie każdy zna każdego myśli. Naprawdę myślisz, że tajemniczość jest fajna? Ja tam wolę wszystko otwarte, całkowitą przejrzystość.

Również zdecydowanie preferuję "grę w otwarte karty". Jakiekolwiek intrygi i wyrachowanie kojarzy mi się z manipulacją. Ponad to uważam, że trzeba mieć sporo odwagi aby nie bać się prawdy o sobie i bliskich, dlatego też tak cenię sobie ludzi, którzy na tę odwagę się zdobywają.

128

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
Iguana napisał/a:
sam22 napisał/a:
KamciaDiabliczka napisał/a:

Fajna historyjka smile Fajny świat, ale chyba trochę za luźny mi by się znudził taki smile brak tajemniczości, intryg - przecież to kręci, podnieca, fascynuje...

Jeśli coś fascynuje to druga osoba. Natomiast tajemniczość, intrygi to samo zło moim zdaniem. W takim świecie ludzie nie porozumiewają się mówiąc, ale telepatycznie, czyli praktycznie każdy zna każdego myśli. Naprawdę myślisz, że tajemniczość jest fajna? Ja tam wolę wszystko otwarte, całkowitą przejrzystość.

Również zdecydowanie preferuję "grę w otwarte karty". Jakiekolwiek intrygi i wyrachowanie kojarzy mi się z manipulacją. Ponad to uważam, że trzeba mieć sporo odwagi aby nie bać się prawdy o sobie i bliskich, dlatego też tak cenię sobie ludzi, którzy na tę odwagę się zdobywają.

Ja też lubię grę w otwarte karty, choć czasem nie chciałabym wiedzieć niektórych rzeczy..
Mi ten świat by nie pasował.. kiedyś byłam z facetem takim grzecznym wszystko miałam co chciałam, wszystko co ja mówiłam to święte - nie umiał tupnąć nogą bo ja tylko ja.. znudził mi się taki związek.. w moim świecie, życiu musi się coś dziać.. Nawet jak to samo zło, zdrada, intrygi chciałabym wszystkiego przeżyć w swoim życiu, sprawdzić jak co smakuje..

Mi się tajemniczość podoba, poza tym do tajemniczych rzeczy, osób nas ciągnie, do zagadek.
Tajemniczość to coś co powinna posiadać każda kobieta - Moim zdaniem dla mężczyzny powinna być kimś kogo powinien on odkrywać każdego dnia po troszku a nigdy do końca.. - wtedy życie jest ciekawe big_smile

129

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Kamcia! Mówiąc wprost -- w tamtym świecie jakbyś miała chcicę, to poszłabyś na seks z tyloma facetami z iloma byś chciała i nikt by Cię za to nie skrytykował. Tych facetów też nie. To inna filozofia życia. Mogłabyś też żyć z jakimś jednym przez pół życia, a z innymi czasem się spotkać. Tam nie ma zdrad... ludzie się kochają, ale seks tez uprawiają jak chcą. To normalne. Zdrada u nas bierze się stąd, że jakaś osoba boi się, że partner odejdzie do kogoś lepszego. Tam związki są stabilne, bo jak związek się nie rozpada, to znaczy, że dwie osoby po prostu chcą ze sobą iść przez życie. Nawet jak dwoje było ze sobą wiele lat, a potem ich drogi się rozeszły, a spotkają się potem po wielu latach to też czasem idą do łóżka... aby chwilę pobyć ze sobą, wspomnieć stare czasy. Może skrajna wizja, a może całkiem normalna...

130

Odp: Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?
sam22 napisał/a:

Kamcia! Mówiąc wprost -- w tamtym świecie jakbyś miała chcicę, to poszłabyś na seks z tyloma facetami z iloma byś chciała i nikt by Cię za to nie skrytykował. Tych facetów też nie. To inna filozofia życia. Mogłabyś też żyć z jakimś jednym przez pół życia, a z innymi czasem się spotkać. Tam nie ma zdrad... ludzie się kochają, ale seks tez uprawiają jak chcą. To normalne. Zdrada u nas bierze się stąd, że jakaś osoba boi się, że partner odejdzie do kogoś lepszego. Tam związki są stabilne, bo jak związek się nie rozpada, to znaczy, że dwie osoby po prostu chcą ze sobą iść przez życie. Nawet jak dwoje było ze sobą wiele lat, a potem ich drogi się rozeszły, a spotkają się potem po wielu latach to też czasem idą do łóżka... aby chwilę pobyć ze sobą, wspomnieć stare czasy. Może skrajna wizja, a może całkiem normalna...

Niektórzy uczeni dowodzą, że taka konstrukcja społeczna jaką opisałeś powyżej znacznie utrudniłaby nam przetrwanie gatunku. Z dwóch głównych względów:
1. pierwszy to ekonomiczny - ludzie łącząc się w pary monogamiczne zaczynają pracować na wspólne dobro, dzięki czemu jest im łatwiej - zbudować dom, wychować wspólne dzieci, osiągnąć jakiś status społeczny itd. W momencie, gdyby to wszystko było takie płynne, że każdy mógłby z każdym, to po pierwsze, nie wiadomo co należy się dzieciom i po kim, po drugie każdy dorosły musiałby pracować na swoje konto wyłącznie.
2. drugi to "genetyczny" - ludzie w ryzykowny sposób by się "tasowali" mnożąc choroby genetyczne i te przenoszone drogą płciową. W dodatku w wielu wypadkach trudno byłoby o ustalenie ojcostwa, co pozostawiałoby większość kobiet na lodzie.

Idea życia w monogamii ma więc swoje racjonalne uzasadnienie, co nie znaczy, że nie można ustanowić od tej reguły wyjątków i żyć wedle własnych przekonań. Jednak mimo korzyści, jakie dostrzegam tworząc relacje otwarte, daleka jestem od działań aktywistycznych na rzecz legalizowania związków poliamorycznych. Rodzina jest ważna moim zdaniem, jako komórka społeczna i jako wartość sama w sobie.

Może to wynika z faktu, że również zostałam wychowana w rodzinie monogamicznej, gdzie na dobre i złe potraktowano bardzo dosłownie. Jednak dzięki temu, moi rodzice są  już blisko 30 lat po ślubie, a moja mama nie wyobraża sobie życia z innym mężczyzną. On z resztą również, ze strachu przed tym, że może ją stracić postanowił się bardzo zmienić i mu się to udało. Razem na to pracowali, razem przez to przeszli i uważam, że to jest piękne. I dlatego nigdy nikomu nie powiem, że związki poli są w jakiś sposób lepsze on mono, bo wcale tak nie uważam.

Natomiast zostałam przez moich rodziców wychowana nieco inaczej niż wychowywano moją mamę - ona sama podkreśla, że chciała aby jej dzieci mogły mieć własne zdanie i wybór. Wpoiła mi wiele cennych wartości. Jak również to, że mam prawo decydować o sobie.

Natomiast moje dotychczasowe życie miało bardzo burzliwy przebieg. Na bazie licznych doświadczeń, począwszy od dzieciństwa po dzień dzisiejszy, wykształciłam w sobie poliamoryczne zdolności i potrzeby. Dlatego, próbują się na siłę dostosować do modelu monogamicznego nie czuję się dobrze. I być może kiedyś te potrzeby się przekształcą, może zacznę inaczej to pojmować, a może wręcz się ugruntują  jeszcze bardziej.


Pozdrawiam,
Iguana

Posty [ 66 do 130 z 182 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Wierność nade wszystko, swingowanie, związek otwarty?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026