Dominisia21 napisał/a:Markizik, ja kiedyś czytałam "Błękitny zamek". Fajna książka, szczegółów nie zdradzę, bo przecież jesteś jeszcze w trakcie. Niby "romans", ale taki ciepły, z humorem, bez żadnych wulgaryzmów, itp. A tak w ogóle lubię tę autorkę. I Anię z Zielonego Wzgórza, oczywiście też;) Ania Shirley to moja ulubiona bohaterka z czasów "bardzo wczesnej" młodości. Sentyment mam do niej do dzisiaj.
Niedawno miałam tak, że czytałam dużo książek Sandry Brown. Jak tak czasami czytam, że zabieram się za jednego autora i wybieram książki najlepiej ocenione. Więc polecam:
- "Zazdrość" - dla mnie najlepsza tej autorki, pojawia się motyw książki w książce, może wydarzenia są dość przewidywalne, ale i tak dobrze się czyta, thriller romantyczny
- "W objęciach chłodu" - dwoje ludzi (ona i on) uwięzionych w domu, bo jest śnieżna zawieja, poszukiwania pewnego mordercy, też thriller romantyczny
I akurat tej autorki tyle.
Tak się zastanawiam, jeśli chodzi o literaturę kobiecą, czyli te tak osławione romanse. Nie chodzi mi o harlequiny. Ich nie czytam, bo są głupie. Więc, czy wy mężczyźni czytacie takie rzeczy? Jeśli chodzi o mnie kobietę, to tak, ale takie książki dobrze oceniane i często polecane. I te koniecznie ze szczęśliwym zakończeniem, na dramaty nie jestem jeszcze gotowa;)
Ja bardzo lubię thrillery i sporo ich znam, thrillerów romantycznych mniej, ale też dość lubię, te podane przez Ciebie będę starała się wyszukać. A ze swojej strony polecam Ci również thriller romantyczny w sumie Lynn Erickson "Taniec na cienkim lodzie", to piszą dwie pisarki, które przybrały taki pseudonim, polecam 
Wątek faktycznie przemienił się czasem w co kto poleca, ale czasem chyba tak jest ciekawiej 
Ja teraz nic nie czytam, bo to co wypożyczyłam, to ostatnio tu opisałam i przeczytałam, także wkrótce znowu zawitam do biblioteki po nowe nabytki czytelnicze 
Do "Ani z Zielonego Wzgórza" mam też sentyment, przeczytałam prawie wszystkie cześci- nie wszystkie, bo potem już nie miałam tej ochoty, jednak te pierwsze części były najciekawsze. Mam np u siebie w domu "Ania z Avonlea", "Ania na uniwersytecie"
Z takich książek dla dzieci szkolnych lubiłam też bardzo "Dzieci z Bullerbyn", a wzruszał mnie jak pewnie wiele innych dzieci "O psie, który jeździł koleją". Nie czytałam wszystkich lektur szkolnych, bo mi się powiem szczerze nie chciało, ale z tych dziecięcych, to te zapadły w pamięć. Za to nie czytałam np "Potopu" czy "Nad Niemnem", przerażały mnie te lektury, że tak powiem, wiem, trochę wstyd, chyba nadrobię , już bez przymusu, "bo pani zadała" 