Witaj BalckShip.
Nomoreagain za przeproszeniem , piszesz farmazony!
Za wcześnie, żebyś rezygnował z małżeństwa, bo widać, że nie masz jeszcze chęci się poddawać. Więc może spróbuj.
On ma próbować?
On niczego w tej sytuacji już nie musi, co najwyżej może- bo to nie on zdradził i nie On za jej zdradę ponosi winę! I to nie on ma walczyć o małżeństwo!
BlackSheep- problemy finansowe ma większość polskich rodzin.
I co, masowo się z tego powodu zdradzają?
Przy pierwszej lepszej okazji wskakują obcym do łóżka?
No nie! Radzą sobie z tym problemem wspólnie, wzajemnie się wspierając.
Są spory, nawet dochodzi do kłótni, bo to jest normalne w takich sytuacjach.
Nawet nie próbuj się obwiniać, za to co ona zrobiła Waszej rodzinie!
Zająłem się sobą, biegam, do znajomych wychodzę, piwnicę odgraciłem nawet - jeżeli ma być koniec to niech widzi co straciła...
Cieszy mnie Twoje podejście do siebie 
Zaczynasz siebie szanować- na nią miej wywalone!
Bo szacunek do siebie to podstawa do tego aby Ciebie szanowano.
Wszystko co teraz robisz, robisz tylko i wyłącznie dla siebie.
Test na ojcostwo Waszego dziecka- obowiązkowo!
Może się okazać, że to już nie pierwszy jej wyskok!
A przy okazji uzyskasz pewność, że nie zaliczasz się do wcale nie małej grupy frajerów, łożących na utrzymanie nie swojego dziecka(ok.20%)
Nie proś, nie dzwoń, nie błagaj, nie odbieraj telefonów i niech do głowy nawet Tobie nie przyjdzie pomysł, aby teraz z nią się skontaktować.
Nie wierz w nic, co będzie do Ciebie mówiła i w 50% tego, co będzie robiła.
Plusem całej sytuacji jest to, że nie masz jej w domu.
Niech sobie posiedzi u swojej mamusi!
Dzięki tamu jej codzienny widok nie będzie Ciebie zadręczał.
A Ty wolny od jej obecności masz czas na bardzo chłodną analizę tego co zrobiła, jej zachowania post factum i tego, co Tobie w tej materii powiedziała.
Musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy z taką kobietą chcesz jeszcze żyć i czy dasz radę nauczyć się z tym żyć- bo tego co zrobiła nie zapomnisz nigdy.
Ta projekcja tego co zrobiła i opowiedziała to Tobie ze szczegółami będzie wracała do Ciebie jak bumerang co jakiś czas.
Czy będziesz w stanie(jeśli zgodzisz się na jej powrót) spojrzeć na swoje odbicie w lustrze bez obrzydzenia.
Dopiero wtedy podejmij decyzje.
To że w tej chwili chodzisz po ścianach, targają tobą emocje- to jest normalne.
Musisz postarać się je opanować, bo potrzebujesz chłodnej i pozbawionej emocji analizę jej postępowania.
Wszelkie rozmowy z nią nagrywaj ukrytym dyktafonem, ukrytą kamerą, a szczególnie te dotyczące jej zdrady- wraz ze szczegółami. Dobrze by by było nagrać też fagasa fakt zdrady potwierdzający
Będzie to pomocne przy orzekaniu o jej winie wraz konsekwencjami z tego płynącymi!
Tutaj nie ma miejsca na sentymenty i rozczulanie się nad sobą- jesteś na wojnie, którą ona wypowiedziała Waszej rodzinie i tej malutkiej, bezbronnej istocie-Waszemu(?)dziecku.
Znak zapytania usuń po testach potwierdzających Twoje ojcostwo.
Przy podejmowaniu decyzji weź pod uwagę fakty( cytaty poniżej)- które wg mojej zewnętrznej oceny mówią jednoznacznie: panienkę kopnąć w cztery litery, które gołe wystawiała fagasowi, wyrzucić z domu wraz ze złożonym przez Ciebie pozwem rozwodowym z wnioskiem o orzeczenie jej winy.
Teraz parę cytatów z Twoich wypowiedzi:
że słuchał, że przytulił, że mu powiedziała, że nam się nie układa, że alkohol był, że sam zaczął ją rozbierać ....
No nie wymiękam- ma tupet, z jej opowieści wynika, że niemal ją zgwałcił! No i ten k..a alkohol........ W tym miejscu to już się wzruszyłem
Czy ja już o takich usprawiedliwieniach zdrady gdzieś przypadkiem już na tym forum nie czytałem........
Oj, oj jaka biedna i nieszczęśliwa ta Twoja małżonka, problem, no to cyk po....ę się z obcym fagasem.....
Kuźwa, człowieku, ocknij się- kryzysu w małżeństwie nie rozwiązuje się poprzez sypianie z obcymi facetami lecz poprzez rozmowę z partnerem wyjaśnianiem przyczyn i sposobu jego rozwiązania !
Gdyby tak miało być, jak postąpiła Twoja żona to szacowne małżonki i małżonkowie pieprzyli by się na bokach niczym norki!
]stwierdziła że a) było jej dobrze z nim b) że miał małego i to ją zaskoczyło
było odwracanie kota ogonem, że to MOJA wina, że ona potrzebowała dowartościowania, poczucia się sexi , że ja zapomniałem że mam kobietę u swego boku, która potrzebuje dowartościowania itp. a ON był na miejscu i tak jakoś poszło...
- zwala winę za zdradę na Ciebie bez żadnego poczucia winy- ot stało się i już!
Zimna wyrachowana sucz!
ona w sumie uważa sprawę za zamkniętą, było to jednorazowe, nic więcej nie oczekiwała
- no tak, facet ją tak zerżnął, że jej na razie wystarczy(pewnie do najbliższego firmowego szkolenia lub spotkania w hotelu!
twierdząc, że mnie nie kocha, że nic do mnie nie czuje itp
Skoro tak mówi- no to daj jej to czego chce- niech sobie poszuka szczęścia, ale już nie Twoich ramionach!
ALE chyba każdy z zainteresowanych zapomniał mnie o zdanie zapytać.
Racja, 100% racja- tak, tak,na pewno Twoja żona, gdy następnym razem zechce znowu się p......ć, to oczywiście zapyta się Ciebie o Twoją zgodę. O naiwności........
... znaleźliśmy się na auli na pierwszym wykładzie ... najlepsze jest to, że jak ją poznałem to ona taka szara myszka była, wyrobiła się przy mnie (pewność siebie, samoocena, mówienie głośno swojego zdania itp) do czego ją zachęcałem a teraz to wychodzi że jak się pojawiły problemy to leci na bok, na kasę poleciała (miałem taką opinie jednego znajomego, który o sprawie wie)
Wychowałeś sobie wyrachowanego potwora- jak zaczęły się problemy finansowe- no to hop do łóżka faceta z kasą. Słuchaj, Twoja żona to przecież typowa prostytutka, wyzbyta wszelkich uczuć do Ciebie!
Uzmysłów sobie ten fakt i wbij go sobie do głowy!
W sumie stanęło na tym, że mam dwa wyjścia, albo się rozwiodę albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego'. Przy czym gdy pytałem czy ten jeden raz, nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek to jeden i ostatni to stwierdziła, że nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas, na pewno ON już od niej nic nie dostanie.
Noż k....a m..ć, przepraszam za słownictwo, ale to mnie już całkowicie rozwaliło.
Przeczytaj to co podkreśliłem- nad czym Ty się jeszcze zastanawiasz.
Bezczelna ta Twoja sucz, ona nie ma żadnych wyrzutów sumienia!
- albo przejdziemy nad tym do prządku dziennego, albo rozwód. nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas.
Już po tych dwóch powyższych zdaniach w sądzie powinieneś złożyć pozew rozwodowy.
Nie wiem na co Ty czekasz. Na jakiś cud? Jego nie będzie!
Uwolnij się od tego wybrakowanego towaru jak najszybciej.
Bo to coś, zwane Twoją żoną jest do nie naprawienia- żaden serwis tej wady nie jest w stanie usunąć!
Niech ten bubel używa ktoś inny ale na pewno nie będziesz nim TY!
Pozostaje tylko wymiana na towar wolny od wad.
Im szybciej to zrobisz tym lepiej dla Twojej psychiki.
A jak ona chce o Ciebie jednak walczyć- no to jej pozwól- niech się trochę połudzi.
A potem potraktuj ją ja śmiecia i wywal na ulicę-tam gdzie jej miejsce.
I nie nabierz się na wyświechtany argument: mamy przecież dziecko.
Bo po pierwsze nie bądź taki pewien, czy to rzeczywiście Twoje- dopiero testy to wyjaśnią.
Po drugie- ojcem zawsze jesteś, byłeś i będziesz
Człowieku, Ty masz dopiero 28 lat- znajdziesz sobie porządną, godną zaufania dziewczynę.
I ułożysz sobie życie na nowo. Zapomnij o suczy, z którą mieszkałeś!
Wystarczyło tylko 1,5 roku, a już masz poroże
.
Decyzja jednak należy do Ciebie.