netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zakręcony problem

101 odpowiedzi13 703 wyświetleniazałożony przez BlackSheep, 21.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zakręcony problem

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 102 z 102 ]

66 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-23 12:17:41)

Odp: zakręcony problem
dagmara84 napisał/a:

oby... mam obawy ze ona to wszystko wykorzysta przeciwko tobie.Badz czujny

Masz  na myśle kwestie, że jak pęknie i mi się np. rozpłacze, bijąc w pierś to skapituluje i dam jej wrócić bo ona 'dorosła do tego' ?? Nie sądze... gdyby tak miało być a ONA by tego żałowała to od pierwszych chwil dawała by mi znaki/sygnały, że żałuje a tego do tej pory nie ma, nie widze, że żałuje, teraz jej tylko dałem do myślenia, a to nie to samo ...

W pracy z tego co wiem, dalej sie u niej nic nie zmienilo, uwazaja, że nic się nie stało, i przeszli do porządku dziennego ... ona nawet jak to się skończy u niego też nic nie będzie mogła sobie wymyślić, gościu ma układ, że może wszystko, mają dzieci i napewno nie rzuci takiego ukladu dla niej bo nagle teraz ona tego bedzie potrzebowac, nawet w przyszlej zdradzie, kolejnym razem bedzie ta drugą dla niego, zawsze ... tylko że płacić nie musi ...

67 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2012-10-23 12:35:54)

Odp: zakręcony problem
mark21 napisał/a:

Witaj BalckShip.

Nomoreagain za przeproszeniem , piszesz farmazony!

Za wcześnie, żebyś rezygnował z małżeństwa, bo widać, że nie masz jeszcze chęci się poddawać. Więc może spróbuj.

On ma próbować?
On niczego w tej sytuacji już nie musi, co najwyżej może- bo to nie on zdradził i nie On za jej zdradę ponosi winę! I to nie on ma walczyć o małżeństwo!

BlackSheep- problemy finansowe ma większość polskich rodzin.
I co, masowo się z tego powodu zdradzają?
Przy pierwszej lepszej okazji wskakują obcym do łóżka?
No nie! Radzą sobie z tym problemem wspólnie, wzajemnie się wspierając.
Są spory, nawet dochodzi do kłótni, bo to jest normalne w takich sytuacjach.

Nawet nie próbuj się obwiniać, za to co ona zrobiła Waszej rodzinie!

Zająłem się sobą, biegam, do znajomych wychodzę, piwnicę odgraciłem nawet - jeżeli ma być koniec to niech widzi co straciła...
Cieszy mnie Twoje podejście do siebie smile
Zaczynasz siebie szanować- na nią miej wywalone!
Bo szacunek do siebie to podstawa do tego aby Ciebie szanowano.
Wszystko co teraz robisz, robisz tylko i wyłącznie dla siebie.
Test na ojcostwo Waszego dziecka- obowiązkowo!
Może się okazać, że to już nie pierwszy jej wyskok!
A przy okazji uzyskasz pewność, że nie zaliczasz się do wcale nie małej grupy frajerów, łożących na utrzymanie nie swojego dziecka(ok.20%)

Nie proś, nie dzwoń, nie błagaj, nie odbieraj telefonów i niech do głowy nawet Tobie nie przyjdzie pomysł, aby teraz z nią się skontaktować.
Nie wierz w nic, co będzie do Ciebie mówiła i w 50% tego, co będzie robiła.
Plusem całej sytuacji jest to, że nie masz jej w domu.
Niech sobie posiedzi u swojej mamusi!
Dzięki tamu jej codzienny widok nie będzie Ciebie zadręczał.
A Ty wolny od jej obecności masz czas na bardzo chłodną analizę tego co zrobiła, jej zachowania post factum i tego, co Tobie w tej materii powiedziała.

Musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy z taką kobietą chcesz jeszcze żyć i czy dasz radę nauczyć się z tym żyć- bo tego co zrobiła nie zapomnisz nigdy.
Ta projekcja tego co zrobiła i opowiedziała to Tobie ze szczegółami będzie wracała do Ciebie jak bumerang co jakiś czas.
Czy będziesz w stanie(jeśli zgodzisz się na jej powrót) spojrzeć na swoje odbicie w lustrze bez obrzydzenia.
Dopiero wtedy podejmij decyzje.
To że w tej chwili chodzisz po ścianach, targają tobą emocje- to jest normalne.
Musisz postarać się je opanować, bo potrzebujesz chłodnej i pozbawionej emocji analizę jej postępowania.
Wszelkie rozmowy z nią nagrywaj ukrytym dyktafonem, ukrytą kamerą, a szczególnie te dotyczące jej zdrady- wraz ze szczegółami. Dobrze by by było nagrać też fagasa fakt zdrady potwierdzający
Będzie to pomocne przy orzekaniu o jej winie wraz konsekwencjami z tego płynącymi!

Tutaj nie ma miejsca na sentymenty i rozczulanie się nad sobą- jesteś na wojnie, którą ona wypowiedziała Waszej rodzinie i tej malutkiej, bezbronnej istocie-Waszemu(?)dziecku.
Znak zapytania usuń po testach potwierdzających Twoje ojcostwo.
Przy podejmowaniu decyzji weź pod uwagę fakty( cytaty poniżej)- które wg mojej zewnętrznej oceny mówią jednoznacznie: panienkę kopnąć w cztery litery, które gołe wystawiała fagasowi, wyrzucić z domu wraz ze złożonym przez Ciebie pozwem rozwodowym z wnioskiem o orzeczenie jej winy.

Teraz parę cytatów z Twoich wypowiedzi:

że słuchał, że przytulił, że mu powiedziała, że nam się nie układa, że alkohol był, że sam zaczął ją rozbierać ....

No nie wymiękam- ma tupet, z jej opowieści wynika, że niemal ją zgwałcił! No i ten k..a alkohol........ W tym miejscu to już się wzruszyłem
Czy ja już o takich usprawiedliwieniach zdrady gdzieś przypadkiem już na tym forum nie czytałem........
Oj, oj jaka biedna i nieszczęśliwa ta Twoja małżonka, problem, no to cyk po....ę się z obcym fagasem..... 
Kuźwa, człowieku, ocknij się- kryzysu w małżeństwie nie rozwiązuje się poprzez sypianie z obcymi facetami lecz poprzez rozmowę z partnerem wyjaśnianiem przyczyn i sposobu jego rozwiązania !
Gdyby tak miało być, jak postąpiła Twoja żona to szacowne małżonki i małżonkowie pieprzyli by się na bokach niczym norki!

]stwierdziła że a) było jej dobrze z nim b) że miał małego i to ją zaskoczyło
było odwracanie kota ogonem, że to MOJA wina, że ona potrzebowała dowartościowania, poczucia się sexi , że ja zapomniałem że mam kobietę u swego boku, która potrzebuje dowartościowania itp. a ON był na miejscu i tak jakoś poszło...

- zwala winę za zdradę na Ciebie bez żadnego poczucia winy- ot stało się i już!
Zimna wyrachowana sucz!

ona w sumie uważa sprawę za zamkniętą, było to jednorazowe, nic więcej nie oczekiwała

- no tak, facet ją tak zerżnął, że jej na razie wystarczy(pewnie do najbliższego firmowego szkolenia lub spotkania w hotelu!

twierdząc, że mnie nie kocha, że nic do mnie nie czuje itp

Skoro tak mówi- no to daj jej to czego chce- niech sobie poszuka szczęścia, ale już nie Twoich ramionach!

ALE chyba każdy z zainteresowanych zapomniał mnie o zdanie zapytać.

Racja, 100% racja- tak, tak,na pewno Twoja żona, gdy następnym razem  zechce znowu się p......ć, to oczywiście zapyta się Ciebie o Twoją zgodę. O naiwności........


... znaleźliśmy się na auli na pierwszym wykładzie ... najlepsze jest to, że jak ją poznałem to ona taka szara myszka była, wyrobiła się przy mnie (pewność siebie, samoocena, mówienie głośno swojego zdania itp) do czego ją zachęcałem a teraz to wychodzi że jak się pojawiły problemy to leci na bok, na kasę poleciała (miałem taką opinie jednego znajomego, który o sprawie wie)

Wychowałeś sobie wyrachowanego potwora- jak zaczęły się problemy finansowe- no to hop do łóżka faceta z kasą. Słuchaj, Twoja żona to przecież typowa prostytutka, wyzbyta wszelkich uczuć do Ciebie!
Uzmysłów sobie ten fakt i wbij go sobie do głowy!

W sumie stanęło na tym, że mam dwa wyjścia, albo się rozwiodę albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego'. Przy czym gdy pytałem czy ten jeden raz, nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek to jeden i ostatni to stwierdziła, że nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas, na pewno ON już od niej nic nie dostanie.

Noż k....a m..ć, przepraszam za słownictwo, ale to mnie już całkowicie rozwaliło.

Przeczytaj to co podkreśliłem- nad czym Ty się jeszcze zastanawiasz.
Bezczelna ta Twoja sucz, ona nie ma żadnych wyrzutów sumienia!
- albo przejdziemy nad tym do prządku dziennego, albo rozwód. nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas.
Już po tych dwóch powyższych zdaniach w sądzie powinieneś złożyć pozew rozwodowy.
Nie wiem na co Ty czekasz. Na jakiś cud? Jego nie będzie!

Uwolnij się od tego wybrakowanego towaru jak najszybciej.
Bo to coś, zwane Twoją żoną jest do nie naprawienia- żaden serwis tej wady nie jest w stanie usunąć!
Niech ten bubel używa ktoś inny ale na pewno nie będziesz nim TY!
Pozostaje tylko wymiana na towar wolny od wad.
Im szybciej to zrobisz tym lepiej dla Twojej psychiki.
A jak ona chce o Ciebie jednak walczyć- no to jej pozwól- niech się trochę połudzi.
A potem potraktuj ją ja śmiecia i wywal na ulicę-tam gdzie jej miejsce.
I nie nabierz się na wyświechtany argument: mamy przecież dziecko.
Bo po pierwsze nie bądź taki pewien, czy to rzeczywiście Twoje- dopiero testy to wyjaśnią.
Po drugie- ojcem zawsze jesteś, byłeś i będziesz
Człowieku, Ty masz dopiero 28 lat- znajdziesz sobie porządną, godną zaufania dziewczynę.
I ułożysz sobie życie na nowo. Zapomnij o suczy, z którą mieszkałeś!
Wystarczyło tylko 1,5 roku, a już masz poroże sad.

Decyzja jednak należy do Ciebie.

Mark nic dodać, nic ująć trafiłeś w 10. Brawo wink

68

Odp: zakręcony problem

Ona sie teraz tak zachwouje bo wie ze w tej chwili to bez sensu ciebie prosic o wybaczenie wie ze jestes wkurzony . czeka az ochloniesz a potem bedzie zgrywac ofiare ze tak zle ja teraz traktowales zobaczzysz, dlaczego sie nie wyprowadzi? dlaczego siedzi z toba pod jednym dachem? gdyby nie zalowala to byscie nie mieszkali w jednym domu.Mam nadzieje ze bedziesz stanowczy i nie dasz sie jej

69

Odp: zakręcony problem
dagmara84 napisał/a:

Ona sie teraz tak zachwouje bo wie ze w tej chwili to bez sensu ciebie prosic o wybaczenie wie ze jestes wkurzony . czeka az ochloniesz a potem bedzie zgrywac ofiare ze tak zle ja teraz traktowales zobaczzysz, dlaczego sie nie wyprowadzi? dlaczego siedzi z toba pod jednym dachem? gdyby nie zalowala to byscie nie mieszkali w jednym domu.Mam nadzieje ze bedziesz stanowczy i nie dasz sie jej

Liczę się z tym, że będzie chciała odwrócić kota ogonem, że teraz sama niewie co ma robić, u mamusi juz nie mieszka i ze mną się zabrała po części dla małej, po częsci z powodu pytań mamusi, nikomu ze 'swoich' nie powiedziała, dlatego pozbierała się i przyjechała 'do swojego domu' tutaj mam już pewność ...

Myślę, że maksymalnie wytrzyma tydzień i bedzie chciała 'sie otworzyć' i wyznac mi swoje uczucia, zapewne bedzie też kokietować sobą a może nawet będzie propozycja sexu ... 'że niby na zgode' ... liczę się z tym i myślę że nie dam się w to wciągnąć i nie będę grał w jej gre ...

Czy istnieją jeszcze normane kobiety na tym świecie ...

70

Odp: zakręcony problem

darz rade sie w to nie wciagnac? nawet nie bedziesz wiedzial kiedy a bedzie cie miala po swojej stronie. tym ze pozwoliles jej mieszkac dajesz jej szanse. ona ma juz ciebie w garsci i dobrze o tym wie.niech sie wyprowadzi do mamy spowrotem takie granie w kotka i myszke nic wam nie da. olej ja dosc juz ciebie zniszczyla i tak nie dasz rady z nia zyc,a jesli jej wyubaczysz ciagle beda do ciebie wracalay wspomnienia przy kazdej klotni bedziesz jej wypominal zdrade. masz 28 lat cale zycie przed toba poznasz kobiete ktora bedzie zaslugiwala na twoje uczucia.:)

71

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:

Na ten temat jedynie co udało mi się dowiedzieć to to, że sama nie wie jak to bedzie wyglądać i się tego boi z uwagi nawet na jego żonę bo razem takie 'psiapsółki' były ... Z racji, że oni sa w 'wolnym związku' to on moze przejść do spraw codziennych jak dla niego to norma że tak skacze z kwiatka na kwiatek... Tylko, że kobieta 'podobno' musi coś poczuć żeby doszło do zbliżenia a codzienne widzenie się napewno tego nie ułatwi zamknąć ...

Z tym uczuciem u kobiet, ktore zdradzaja do nie do konca prawda - nie sugeruj sie tym, ale mi bardziej chodzi o to, ze trudno jest zakonczyc cos jak sie siedzi razem ze wspolsprawca a twoja zona dodatkowo wydaje sie troche zagubiona, jakby sama nie wiedziala co chce. Dodatkowo ty nigdy nie bedziesz pewny, ze oni juz to na pewno zakonczyli romans wiec jesli zona chce z toba zostac to nalegaj na zmiane pracy. Masz podstawy, by zadac tego.

72 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-23 16:08:51)

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:
dagmara84 napisał/a:

Ona sie teraz tak zachwouje bo wie ze w tej chwili to bez sensu ciebie prosic o wybaczenie wie ze jestes wkurzony . czeka az ochloniesz a potem będzie zgrywać ofiarę ze tak zle ja teraz traktowales zobaczzysz, dlaczego sie nie wyprowadzi? dlaczego siedzi z toba pod jednym dachem? gdyby nie zalowala to byscie nie mieszkali w jednym domu.Mam nadzieje ze bedziesz stanowczy i nie dasz sie jej

Liczę się z tym, że będzie chciała odwrócić kota ogonem, że teraz sama nie wie co ma robić, u mamusi juz nie mieszka i ze mną się zabrała po części dla małej, po częsci z powodu pytań mamusi, nikomu ze 'swoich' nie powiedziała, dlatego pozbierała się i przyjechała 'do swojego domu' tutaj mam już pewność ...

Myślę, że maksymalnie wytrzyma tydzień i bedzie chciała 'sie otworzyć' i wyznac mi swoje uczucia, zapewne bedzie też kokietować sobą a może nawet będzie propozycja sexu ... 'że niby na zgode' ... liczę się z tym i myślę że nie dam się w to wciągnąć i nie będę grał w jej gre ...

Czy istnieją jeszcze normane kobiety na tym świecie ...

Na ostatnie Twoje pytanie odpowiedź brzmi: Tak.
Rozejrzyj się tylko dookoła siebie, może jeszcze nie w tej chwili, nie w tym momencie, ale są na pewno.
Ty po prostu trafiłeś na wybrakowany model, no cóż każdemu może się zdarzyć.
To tak jak kupujesz nowego mercedesa- jeden zrobi milion kilometrów, a drugi zepsuje się po przejechaniu tysiąca.
Tylko takiego modelu jak Twoja żona to żaden serwis nie przyjmie.
Naprawa nieopłacalna- zalecana wymiana na kogoś wolnego od wad.

Piszesz:

Liczę się z tym, że będzie chciała odwrócić kota ogonem, że teraz sama nie wie co ma robić, u mamusi już nie mieszka i ze mną się zabrała po części dla małej, po części z powodu pytań mamusi, nikomu ze 'swoich' nie powiedziała, dlatego pozbierała się i przyjechała 'do swojego domu' tutaj mam już pewność ...

To mamusia jeszcze nie wie jak córkę wychowała?
Nie chcę już powtarzać, co Tobie powiedziała- sam doskonale wiesz, a nie miała odwagi szanownej rodzicielce zakomunikować, co zrobiła Waszemu dziecku i Tobie?
No to pora aby jej rodzice się dowiedzieli.


Złamałeś jednak 180-tkę, wpuszczając ja do domu. Masz z nią bezpośredni kontakt>

Piszesz dalej:

Myślę, że maksymalnie wytrzyma tydzień i bedzie chciała 'sie otworzyć' i wyznac mi swoje uczucia, zapewne bedzie też kokietować sobą a może nawet będzie propozycja sexu ... 'że niby na zgode' ... liczę się z tym i myślę że nie dam się w to wciągnąć i nie będę grał w jej gre ...

Pewny jesteś aż tak swojej siły?
Pamiętaj, że masz do czynienia z osobą wyrachowaną, a Ty jednak ją jeszcze kochasz.

Tylko, że cholera ciągle ją kocham... nawet w tych chwilach, gdy czuję się podle wiem, że będę tęsknił za nią

Ona będzie z tego na 100% skorzystać! Wie o Twoich uczuciach doskonale- a teraz gdy jest z Tobą w domu, nie omieszka wykorzystać tej okazji stworzonej przez Ciebie.
Pamietaj- ona ma cały czas nad Tobą kolosalną przewagę emocjonalną- ona jest zimna i wyrachowana, Ty jesteś targany sprzecznościami: od miłości do nienawiści.
Uważaj, stąpasz po naprawdę cienkiej linie. I spieprzysz wszystko, nad czym konsekwentnie pracujesz.

Jakby to obrazowo Tobie przedstawić: widzisz dziuplę, w niej szerszenie, wiesz że mogą śmiertelnie użądlić, a Ty i tak do dziupli wkładasz kija. Może zdążysz uciec, a może nie.

Dagmara w tym co pisze ma dużo racji:

nawet nie bedziesz wiedzial kiedy a bedzie cie miala po swojej stronie. tym ze pozwoliles jej mieszkac dajesz jej szanse. ona ma juz ciebie w garsci i dobrze o tym wie.
olej ja dosc juz ciebie zniszczyla i tak nie dasz rady z nia zyc,a jesli jej wyubaczysz ciagle beda do ciebie wracalay wspomnienia przy kazdej klotni bedziesz jej wypominal zdrade. masz 28 lat cale zycie przed toba poznasz kobiete ktora bedzie zaslugiwala na twoje uczucia

Pamiętaj jedną rzecz, ale bardzo ważną:
Ty ją nadal jednak kochasz- ona Ciebie nie(raczyła Tobie to jasno zakomunikować)

Weź to wszystko co Tobie piszemy jednak pod uwagę

Pozdrawiam Mark

73

Odp: zakręcony problem
mark21 napisał/a:

Ty ją nadal jednak kochasz- ona Ciebie nie(raczyła Tobie to jasno zakomunikować)

Weź to wszystko co Tobie piszemy jednak pod uwagę

Pozdrawiam Mark

A skad ty to wszystko wiesz, co mysli jego zona, jakimi intencjami sie kierowala, co Blacksheep ma zrobic? Nie boisz sie proponowac takich ekstremalnych srodkow? Poniesiesz konsekwencje jesli sie rozejda a potem sie okaze, ze jednak nie bylo warto?

74

Odp: zakręcony problem
Swanen napisał/a:
mark21 napisał/a:

Ty ją nadal jednak kochasz- ona Ciebie nie(raczyła Tobie to jasno zakomunikować)

Weź to wszystko co Tobie piszemy jednak pod uwagę

Pozdrawiam Mark

A skad ty to wszystko wiesz, co mysli jego zona, jakimi intencjami sie kierowala, co Blacksheep ma zrobic? Nie boisz sie proponowac takich ekstremalnych srodkow? Poniesiesz konsekwencje jesli sie rozejda a potem sie okaze, ze jednak nie bylo warto?

Ja tylko zacytowałem jej słowa, które mu powiedziała.
Najpierw czytaj od początku, szczególnie to co ona mówiła do BlackSheepa, później atakuj, ok.

Warto to przeczytać:

W sumie stanęło na tym, że mam dwa wyjścia, albo się rozwiodę albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego'.
Przy czym gdy pytałem czy ten jeden raz, nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek to jeden i ostatni to stwierdziła, że nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas, na pewno ON już od niej nic nie dostanie."

Nadal uważasz, że nie mam racji?

Ja pisałem:

Dlatego musisz sobie odpowiedzieć sam na istotne pytania:
1/ czy z taką kobietą chcesz i dasz radę jeszcze żyć
2/Czy jeżeli ona zdecyduje się na walkę o Ciebie- będziesz potrafił jej wybaczyć na tyle, że nie będziesz do tego co chwila wracał, nauczysz się z tym po prostu żyć- bo tego co zrobiła nie zapomnisz nigdy.
3/ Czy będziesz w stanie jej zaufać na tyle(biorąc pod uwagę, to co tobie powiedziała, a ja  zacytowałem), że nie będziesz jej non stop kontrolował, sam wpędzając się w obsesję.
100% zaufania już nigdy nie będzie.
..............................................................................................................................................................

Teraz to Ty jesteś panem sytuacji i to Ty dyktujesz warunki i konsekwentnie je egzekwujesz- jeden błąd panienki i cięcie - good by!
Ona rozpieprzyła wasze małżeństwo- to niech ona o Was walczy.
I ma non stop udowadniać Tobie, że na danie jej szansy zasługuje.
This is your life and it's your decision.

Co zrobisz ze swoim życiem, jak sobie je ułożysz- wybór należy do Ciebie.
Wraz z konsekwencjami z tego wynikającym.
Życzę dokonania takiego wyboru, który nie zrujnuje dalszego Twojego jeszcze przecież młodego życia.

;


Ja przeanalizowałem wszystkie słowa i jej zachowanie, jakie po wykryciu zdrady padły z ust jego żony.
I jej dalsze postępowanie- ucieczka pod opiekę mamusi, zabranie z domu dziecka, utrudnianie kontaktu z dzieckiem, zero skruchy, szantaż emocjonalny świadczący o wyrachowaniu: albo zaakceptujesz zdradę i przejdziemy do porządku dziennego albo rozwód.
Nie chce mi się już przytaczać wszystkich słów, które skierowała do BlackSheep'a- doskonale wiesz o jakie chodzi.

Nie, nie mówię że to jest wybór jest prosty.
Ja też musiałem podjąć najtrudniejszą decyzje w swoim życiu( romans mojej ex), też targany byłem sprzecznościami, tylko ja nie pozwoliłem jej wrócić do domu, aby jej obecność nie wpływała na moją decyzję- 15 lat małżeństwa poszło w p...u,

To co ja pisze Tobie, to chłodna analiza przeprowadzona na podstawie jej wypowiedzi zacytowanych przez Ciebie.
Ja już jestem wolny od emocji.

To jej lekkie podejście do tematu zdrady, ten cynizm, to mnie u niej przeraziło-
Zero współczucia, empatii do Ciebie.
Tylko buta i taka pewność siebie, jakiej Tobie niestety brakuje.

Ty zakochany po uszy nie dostrzegasz pewnych rzeczy, które my widzimy.
Bo jej słowa i postawa mówią jednoznacznie: następny raz będzie tylko Ty nie znasz dnia ani godziny!
Teraz po wpadce tylko lepiej się będzie ukrywać- to masz jak w banku!

Chcesz powtórki z rozrywki, chcesz jeszcze raz przez to przechodzić- próbuj, jak dasz radę z tym żyć.

Za szybko pozwoliłeś jej wrócić, po co?

Musisz chyba być niezłym twardzielem, skoro pozwoliłem jej na powrót do domu.

Radzę Tobie jeszcze raz przeczytać uważnie jej wypowiedzi, które tutaj zacytowałeś i odpowiedzieć sobie na spokojnie na pytania, które Tobie postawiłem.


Podkreślam - to jest Twoje życie i Twoja decyzja- ja wyrażam tylko swoje zdanie

A to napisał BlackSheep:

Masz  na myśle kwestie, że jak pęknie i mi się np. rozpłacze, bijąc w pierś to skapituluje i dam jej wrócić bo ona 'dorosła do tego' ?? Nie sądze... gdyby tak miało być a ONA by tego żałowała to od pierwszych chwil dawała by mi znaki/sygnały, że żałuje a tego do tej pory nie ma, nie widze, że żałuje, teraz jej tylko dałem do myślenia, a to nie to samo ...

W pracy z tego co wiem, dalej sie u niej nic nie zmienilo, uwazaja, że nic się nie stało, i przeszli do porządku dziennego ... ona nawet jak to się skończy u niego też nic nie będzie mogła sobie wymyślić, gościu ma układ, że może wszystko, mają dzieci i napewno nie rzuci takiego ukladu dla niej bo nagle teraz ona tego bedzie potrzebowac, nawet w przyszlej zdradzie, kolejnym razem bedzie ta drugą dla niego, zawsze ... tylko że płacić nie musi ...

To jak - dalej podtrzymujesz swoje zdanie?

75

Odp: zakręcony problem

No właśnie mark21! Wiem, że byłeś zdradzony, a teraz proponujesz takie ostre rozwiązania. Może za ostro? Może nie ma sensu tak się zacietrzewiać?

76 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-23 17:59:32)

Odp: zakręcony problem
sam22 napisał/a:

No właśnie mark21! Wiem, że byłeś zdradzony, a teraz proponujesz takie ostre rozwiązania. Może za ostro? Może nie ma sensu tak się zacietrzewiać?

A co byś Ty zrobił na jego miejscu, przy takiej jej postawie?
Błagałbyś ją  na kolanach, wyczyszczając z kwiatów wszystkie kwiaciarnie w okolicy. Życzę powodzenia.
Obyś nigdy nie miał okazji znaleźć się w jego sytuacji

Moje przejścia nie mają nic wspólnego z tym co piszę - bo to już historia, dla mnie wystarczająco odległa.
Jestem szczęśliwym człowiekiem- mam u boku osobę, którą kocham i ona kocha mnie.
A ja nie żałuje podjętej decyzji.

Nie będę znowu jej cytował, bo szkoda na to czasu.

Podkreślam zawsze, że decyzja należy do BlackSheepa- bo to jest jego cyrk i jego małpy, i tyle.

77

Odp: zakręcony problem
mark21 napisał/a:

Ja tylko zacytowałem jej słowa, które mu powiedziała.
Najpierw czytaj od początku, szczególnie to co ona mówiła do BlackSheepa, później atakuj, ok.

Czytam od poczatku i  chodzi o to, ze ty nie tylko cytujesz lecz rowniez mozno interpretujesz i to ze swojego punktu widzenia a twoja sytuacja nie jest taka sama, jak Blacksheepa. W dodatku dajesz raczej ekstremalne rady. Tego nie wolno robic.

78

Odp: zakręcony problem
Swanen napisał/a:
mark21 napisał/a:

Ja tylko zacytowałem jej słowa, które mu powiedziała.
Najpierw czytaj od początku, szczególnie to co ona mówiła do BlackSheepa, później atakuj, ok.

Czytam od poczatku i  chodzi o to, ze ty nie tylko cytujesz lecz rowniez mozno interpretujesz i to ze swojego punktu widzenia a twoja sytuacja nie jest taka sama, jak Blacksheepa. W dodatku dajesz raczej ekstremalne rady. Tego nie wolno robic.

Jest cytat- jest komentarz i tyle.
Kontrowersyjny? Nie sądzę tym przypadku.

Mam prawo do takiej oceny i takiej konkluzji.

Wiedziała doskonale jakie mogą być konsekwencje zdrady- jasno sobie to powiedzieli.

Jest osobą dorosłą, zrobiła to świadomie, bo chciała to zrobić i opowiedziała ze szczegółami (szczególnie okrutne dla faceta-jakby chciała, aby jeszcze bardziej BlackSheepa to zabolało).

From the beginning:
Pisałem wyraźnie: że to jego życie i on ma decydować- ja z nią jeżeli jej będzie potrafił wybaczyć, żyć nie będę!
Enemy in my house- never!

Nie chce  mi się już cytować jej słów, które mu powiedziała- no bo skoro czytałeś uważnie, od początku, to je znasz doskonale.
No to czego Ty właściwie oczekujesz. Współczucia dla niej, litości.
Przecież wnioski nasuwają się same- nie tylko jak tak twierdzę.
Podobne zdanie mają panie tutaj piszące.
Ja mam odwagę pisać co myślę, a  nie uprawiać political correctness.
Czy według Ciebie elegancka będzie taka propozycja:walcz o nią, może się uda, rób za dywanik, wykup kwiatki w okolicy, biedaczka się pogubiła, a teraz ma depresję lub migrenę.
No to życzę powodzenia.
Jakieś inne pomysły?

1,5 roku po ślubie, 14 miesięczna córeczka, kompletnie nieodpowiedzialna matka i żona, w dodatku arogancka, butna, cyniczna,pozbawiona empatii- no to dawaj, zaproponuj mu rozwiązanie.
Proszę bardzo, napisz co Ty byś zrobił, gdybyś się znalazł na jego miejscu?
Opisz proszę, może się dam przekonać.
                                                                                                                                                Pozdrawiam Mark





Podkreśliłem wyraźnie: To jego życie i do niego należy decyzja
No to proszę bardzo- napisz proszę, co ty byś zrobił w jego sytuacji.

79

Odp: zakręcony problem

To nie chodzi o litosc dla jednej czy drugiej strony tylko o to, ze nie doradza sie komus, by sie rozstal z zona czy mezem.

Jestem kobieta.

80 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-23 23:15:33)

Odp: zakręcony problem
Swanen napisał/a:

To nie chodzi o litosc dla jednej czy drugiej strony tylko o to, ze nie doradza sie komus, by sie rozstal z zona czy mezem.

Jestem kobieta.

Sorry, ale nie wiedziałem.
Ale w dalszym ciągu unikasz odpowiedzi, jak Ty byś postąpiła będąc w jego sytuacji.

Przecie ma swój rozum, mówiłem aby wszystko przemyślał na zimno, bez emocji.

Plusem całej sytuacji jest to, że nie masz jej w domu.
Niech sobie posiedzi u swojej mamusi!
Dzięki tamu jej codzienny widok nie będzie Ciebie zadręczał.
A Ty wolny od jej obecności masz czas na bardzo chłodną analizę tego co zrobiła, jej zachowania post factum i tego, co Tobie w tej materii powiedziała"

To, że je pozwolił wrócić- moim zdaniem popełnił duży błąd.
Bo pozbawił się możliwości przemyślenia wszystkiego na spokojnie.

A to kto powiedział?

Czy musisz to wszystko tak analizować, zeschizujesz przez te Twoje myślenie i analizy, po co Ci to"

No pewnie, po co ma analizować- jak to powiedziała masz dwa wyjścia- rozwód albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego"
Do tej zacytowanej dorzuć sobie jej inne wypowiedzi i potraktuj je tak jakby wypowiedział je Twój mąż.

Jaka byłaby Twoja ocena i jaka byłaby reakcja?
Bo ja się domyślam- walizki za drzwi i won z mojego życia.

81

Odp: zakręcony problem

Goraco się zrobilo ... na forum widze ...

Co do jej powrotu to nie biore tego jako porażka, to że sobie siedzi tutaj mi nie przeszkadza, dalej robie swoje, porządki, biegam, ona siedzi, patrzy obserwuje i myśli ... niech mysli ...

Jednak i tak widzę jedno rozwiązanie, wczoraj zakomunikowała mi że w piątek mają impreze firmową z okazji odejścia starego kierownika, wiem, że dzisiaj ją spakuję i postawię walizkę pod drzwiami bo sam jej mówiłem że pracę ma jako pracę traktować i nie życzę sobie żadnych imprez firmowych z jego czy bez jego udziału, dała mi słowo a po 2 dniach sama je złamała ... to dużo mówi ...

82 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-24 07:45:31)

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:

Goraco się zrobilo ... na forum widze ...

Co do jej powrotu to nie biore tego jako porażka, to że sobie siedzi tutaj mi nie przeszkadza, dalej robie swoje, porządki, biegam, ona siedzi, patrzy obserwuje i myśli ... niech mysli ...


Jednak i tak widzę jedno rozwiązanie, wczoraj zakomunikowała mi że w piątek mają impreze firmową z okazji odejścia starego kierownika, wiem, że dzisiaj ją spakuję i postawię walizkę pod drzwiami bo sam jej mówiłem że pracę ma jako pracę traktować i nie życzę sobie żadnych imprez firmowych z jego czy bez jego udziału, dała mi słowo a po 2 dniach sama je złamała ... to dużo mówi ...

Zrobiło się gorąco, bo nikt nie lubi ludzi aż tak wyrachowanych, tak perfidnych osób.
I żeby nie było- równie surowo oceniłbym tak postępujących facetów.

Jej postępowanie wskazuje na jedno- ma romans z Tym facetem!
Dla siebie i swojego spokoju zrób jednak test na potwierdzenie ojcostwa- cosik mi się wydaje, że to jednak nie pierwszy raz.
Może się mylę, ale całokształt jej postępowania na to wskazuje.

Nie mówiłem, że jej powrót to Twoja porażka.
Twierdziłem, tylko że nie jest to dobre dla Ciebie.
To co o niej napisałem na li tylko na podstawie cytowanych przez Ciebie jej wypowiedzi  potwierdziły moją diagnozę.
To jest zimna wyrachowana, pozbawiona empatii kobieta.

Porażką to jest to jak ona Was ( córeczkę i Ciebie) traktuje.
To co postanowiłeś zrobić to jest jedyne  rozsądne wyjście w Twojej sytuacji.
Nie ma sensu żyć z kimś, kto nawet nie wykazuje odrobiny skruchy.
I nie zna znaczenia czterech podstawowych słów: kocham, przepraszam, dziękuje, proszę,wybacz mi.
Mam nadzieję, że masz zebrane dowody zdrady- będzie to bardzo istotne przy sprawie rozwodowej,.

Przykro mi, bo dla Ciebie i córeczki jest to dramat, którego Ty długo nie zapomnisz.

Swanen, sam22- i co, nie miałem racji w swoich, Waszym zdaniem, idących zbyt daleko ocenach i wnioskach?

A dla wszystkich pod rozwagę:

Gdy ja czasem płaczę i żal mnie dopada-
Ty spójrz w ufne oczy oczy swego dziecka- on nie zna słowa zdrada

Życzę miłego dnia 4all

83 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-24 09:22:53)

Odp: zakręcony problem
mark21 napisał/a:

Swanen, sam22- i co, nie miałem racji w swoich, Waszym zdaniem, idących zbyt daleko ocenach i wnioskach?

Hej mark21! Jeśli żona chce iść na imprezę firmową a on jej zabronił, to moim zdaniem powinni się rozejść. Po cholerę gość ma się resztę życia denerwować, że ona idzie na imprezę firmową. Dla mnie jedynym stosownym rozwiązaniem jest metoda 180 stopni, którą podałeś i którą innym polecam -- ochrania ona osobę zdradzoną, daje wolność osobie która zdradziła i dopiero wtedy wychodzi na wierzch prawda o związku.

Ustalenie z żoną, że nie będzie chodzić na imprezy firmowe -- to jest ograniczenie jej wolności. Prawdopodobnie zgodziła się na to mimo swojej woli, być może od razu kłamała. To jest zaprzeczenie metody 180 stopni, działanie przeciwne.

Ty, mark21, proponujesz radykalne środki -- sprawdzanie ojcostwa, atakowanie jej. A w metodzie, którą podałeś niczego takiego nie ma. Nie ma tam walki. Czy nie sądzisz, że popychasz autora wątku w walki, której on wcale nie ma ochoty staczać? Spójrz -- gość się wziął w garść, prowadzi już swoje indywidualne, niezależne od żony życie, biega, sprząta, pracuje. Po co mu walka? Czy nie lepiej, aby skupił się na przyszłości?

Tak czuję, choć zdrady nie przerabiałem. Ja jestem z drugiej strony zdrady -- mam "awantury"/"fochy" o imprezę firmową, o delegacje, bo żona jest chorobliwie zazdrosna.

mark21 napisał/a:
sam22 napisał/a:

No właśnie mark21! Wiem, że byłeś zdradzony, a teraz proponujesz takie ostre rozwiązania. Może za ostro? Może nie ma sensu tak się zacietrzewiać?

A co byś Ty zrobił na jego miejscu, przy takiej jej postawie?
Błagałbyś ją  na kolanach, wyczyszczając z kwiatów wszystkie kwiaciarnie w okolicy.

Na litość boską mark21! Przecież sam cytowałeś metodę 180 stopni -- tam nie ma żadnych kwiatów czy płaszczenia się przed żoną.

84 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-24 09:24:10)

Odp: zakręcony problem
sam22 napisał/a:
mark21 napisał/a:

Swanen, sam22- i co, nie miałem racji w swoich, Waszym zdaniem, idących zbyt daleko ocenach i wnioskach?

Hej mark21! Jeśli żona chce iść na imprezę firmową a on jej zabronił, to moim zdaniem powinni się rozejść. Po cholerę gość ma się resztę życia denerwować, że ona idzie na imprezę firmową. Dla mnie jedynym stosownym rozwiązaniem jest metoda 180 stopni, którą podałeś i którą innym polecam -- ochrania ona osobę zdradzoną, daje wolność osobie która zdradziła i dopiero wtedy wychodzi na wierzch prawda o związku.

Ustalenie z żoną, że nie będzie chodzić na imprezy firmowe -- to jest ograniczenie jej wolności. Prawdopodobnie zgodziła się na to mimo swojej woli, być może od razu kłamała. To jest zaprzeczenie metody 180 stopni, działanie przeciwne.

Ty, mark21, proponujesz radykalne środki -- sprawdzanie ojcostwa, atakowanie jej. A w metodzie, którą podałeś niczego takiego nie ma. Nie ma tam walki. Czy nie sądzisz, że popychasz autora wątku w walki, której on wcale nie ma ochoty staczać? Spójrz -- gość się wziął w garść, prowadzi już swoje indywidualne, niezależne od żony życie, biega, sprząta, pracuje. Po co mu walka? Czy nie lepiej, aby skupił się na przyszłości?

Tak czuję, choć zdrady nie przerabiałem. Ja jestem z drugiej strony zdrady -- mam "awantury"/"fochy" o imprezę firmową, o delegacje, bo żona jest chorobliwie zazdrosna.

Nie zabroniłem jej, sama oświadczyła wiedząć co 'mi obiecała' że praca to ma być tylko praca, żadnych kontaktów poza pracą z nikim z pracy, nie tylko z NIM. 2 dni potrzebowala żeby pokazać co myśli o tej obietnicy,, zapytala sama czy piątek mam wolny bo z małą bym posiedział bo ona ma impreze na którą ją zaproszono i chciała by iść, powiedziałem, że nie mam planów a to że będę z małą w niczym mi nie przeszkadza i to był koniec tematu ... Nie usłyszała odemnie 'przypomnienia' że sama obiecała dwa dni temu to i to, nie zapytałem czy ON tam bedzie a nawet nie sugerowałem jej żeby nie szła bo mi się to nie podoba... Nie było żadnego 'trzymania w złotej klatce' bo to bezsensu, ona świadomie to zrobiła więc sama daje mi karty w tej rozgrywce ...

A ich firmowe imprezy dopuszczają osoby towarzyszące, znam połowe załogi więc dla nikogo to nie był by problem ... więc sam22  widzisz ...

85 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-24 10:19:02)

Odp: zakręcony problem
sam22 napisał/a:
mark21 napisał/a:

Swanen, sam22- i co, nie miałem racji w swoich, Waszym zdaniem, idących zbyt daleko ocenach i wnioskach?

Hej mark21! Jeśli żona chce iść na imprezę firmową a on jej zabronił, to moim zdaniem powinni się rozejść. Po cholerę gość ma się resztę życia denerwować, że ona idzie na imprezę firmową. Dla mnie jedynym stosownym rozwiązaniem jest metoda 180 stopni, którą podałeś i którą innym polecam -- ochrania ona osobę zdradzoną, daje wolność osobie która zdradziła i dopiero wtedy wychodzi na wierzch prawda o związku.

Ustalenie z żoną, że nie będzie chodzić na imprezy firmowe -- to jest ograniczenie jej wolności. Prawdopodobnie zgodziła się na to mimo swojej woli, być może od razu kłamała. To jest zaprzeczenie metody 180 stopni, działanie przeciwne.

Ty, mark21, proponujesz radykalne środki -- sprawdzanie ojcostwa, atakowanie jej. A w metodzie, którą podałeś niczego takiego nie ma. Nie ma tam walki. Czy nie sądzisz, że popychasz autora wątku w walki, której on wcale nie ma ochoty staczać? Spójrz -- gość się wziął w garść, prowadzi już swoje indywidualne, niezależne od żony życie, biega, sprząta, pracuje. Po co mu walka? Czy nie lepiej, aby skupił się na przyszłości?

Tak czuję, choć zdrady nie przerabiałem. Ja jestem z drugiej strony zdrady -- mam "awantury"/"fochy" o imprezę firmową, o delegacje, bo żona jest chorobliwie zazdrosna.

mark21 napisał/a:
sam22 napisał/a:

No właśnie mark21! Wiem, że byłeś zdradzony, a teraz proponujesz takie ostre rozwiązania. Może za ostro? Może nie ma sensu tak się zacietrzewiać?

A co byś Ty zrobił na jego miejscu, przy takiej jej postawie?
Błagałbyś ją  na kolanach, wyczyszczając z kwiatów wszystkie kwiaciarnie w okolicy.

Na litość boską mark21! Przecież sam cytowałeś metodę 180 stopni -- tam nie ma żadnych kwiatów czy płaszczenia się przed żoną.

Po pierwsze,  "metoda nie ma nic'- czyli cały schemat postępowania jest egoistycznie skierowany wyłącznie na siebie.
Realizując ją konsekwentnie, całą energię koncentrujemy wyłącznie na własnej osobie.
Ma pokazać jedynie, że doskonale sobie poradzę czy partner będzie z nami, czy też nie.
Tak, on ma po części oddziaływanie na psychikę drugiej strony, ale to tak działa
Nie ma tam w niej nic, co uniemożliwia podjęcie decyzji w tę lub w tamtą stronę- zostaję lub odchodzę,
Co testu, podkreślam- ona ma nic o tym nie wiedzieć- to gdzie Ty widzisz atak?
To jest po prostu racjonalne podejście po zdradzie, tym bardziej że miała seks bez zabezpieczenia, o czym raczyła poinformować BlackSheep'a.
Masz pewność, że to był pierwszy raz?
Bo ja nie.

Co do postępowania po zdradzie.
To on dyktuje warunki, na jakich strona zdradzająca może wrócić i czy taką szansę otrzyma.
Jeżeli zakomunikował, że nie będzie tolerował imprez firmowych, to ona ma to wykonać bezdyskusyjnie.
Jak powie, że ma się z tej pracy zwolnić, to ona ma to zrobić.
Tak, jest to ograniczanie wolności, ale na takich samych zasadach, jak ta, że bez pytania o zgodę męża wskoczyła fagasowi do łóżka.
Koniec, kropka!
To ona ma udowodnić, że chce ratować to co zniszczyła.
A właściwym będzie walczyć o szansę na budowanie od podstaw tego co sama zniszczyła, bo to co było to już odległa historia- odbudowa chociaż części zaufania to proces bardzo długotrwały i nie zawsze kończy się sukcesem
Jak jej to nie pasuje- to jest jej wybór, taki sam jak wskoczyć gościowi do łóżka, czy jednak nie!

Musi się liczyć z pełną kontrolą i nie może mieć o to pretensji
To BlackSheep  w tej sytuacji jest Air Force One i to on decyduje o losach małżeństwa .


Pozew rozwodowy to jeszcze nie rozwód- zawsze w każdej chwili można go wycofać, czy tez na sali sądowej pogodzić się i spróbować.
Co do ataku, w którym miejscu go widzisz,.
Ja cały czas mówię o konsekwentnym postępowaniu- wszystko dla siebie, nic dla niej. 
Co do kwiatów- pytanie czysto retoryczne, bo jakoś nic tak naprawdę nie zaproponowałeś.

A decyzja i tak należy nie do mnie, a do Black Sheep'a.
Ja szanując siebie, zdrajczynie pożegnałem, bo zdrada to zabijanie w nas szczerej miłości przez zdradzających ślubnych, przypomina podanie nieświadomemu tego faktu - śmiertelnej dawki radioaktywnego polonu w herbatce - jak to zrobiono np. Litwinience.
Nie zabija od razu, ale choć trwa to długo, wszyscy wiedzą kto i dlaczego, rozkłada narządy od środka komórek
i niestety nie ma na to żadnego lekarstwa ... Prędzej czy później musi nastąpić koniec...

I tyle w tym temacie, jak macie inne zdanie, oddaje pole-napisałem już wszystko co miałem do napisania.

                                                                                                                             Pozdrawiam wszystkich Mark

86

Odp: zakręcony problem

A ja autora wątku podziwiam. Ja nie byłabym w stanie wybaczyć zdrady, zwłaszcza jak nie widziałabym skruchy i obietnicy, że to ostatni raz wraz z zapewnieniami, że pierwszy. Na Twoim miejscu rzuciłabym ją, wzięła rozwód i starała się zapomnieć, bo ona od początku nie starała się o Twoje przebaczenie, miała gdzieś Twoje uczucia... Strasznie mi przykro, że spotkało to wartościowego mężczyznę... sad A dziecko - ktoś już radził testy na ojcostwo. Jeśli się potwierdzi, że to Twoje dziecko, ostudź emocje do żony jak najbardziej potrafisz i z dzieckiem się widuj.

87

Odp: zakręcony problem

Black sheep i sam widzisz jak by wygladalo dalej wasze malzenstwo, ciagle podejrzenia nieufnosc.A dlaczego juz dzisiaj chcesz sapakowac jej rzeczy? impreza jest dopiero w piatek.ona moze ciebie tylko podpuszczac co do tej imprezy chce zobaczyc twoja reakcje, jesli ci sama obiecala ze nie bedzie chodzic(dla mnie takie obietnice sa bez sensu, co to za zycie) a w ten piatek wyjdzie to dopiero w piatek powinienes ja spakowac.Pomieszkajcie troche osobno to jest najlepsze rozwiazanie dla was oboje zroumiecie czy tesknicie za soba albo ze ten zwiazek juz nie ma sensu.teraz gracie sobie tylko na emocjach i w niczym to wam nie pomoze

88

Odp: zakręcony problem
dagmara84 napisał/a:

Black sheep i sam widzisz jak by wygladalo dalej wasze malzenstwo, ciagle podejrzenia nieufnosc.A dlaczego juz dzisiaj chcesz sapakowac jej rzeczy? impreza jest dopiero w piatek.ona moze ciebie tylko podpuszczac co do tej imprezy chce zobaczyc twoja reakcje, jesli ci sama obiecala ze nie bedzie chodzic(dla mnie takie obietnice sa bez sensu, co to za zycie) a w ten piatek wyjdzie to dopiero w piatek powinienes ja spakowac.Pomieszkajcie troche osobno to jest najlepsze rozwiazanie dla was oboje zroumiecie czy tesknicie za soba albo ze ten zwiazek juz nie ma sensu.teraz gracie sobie tylko na emocjach i w niczym to wam nie pomoze

Sorki ale chyba nie zrozumiałaś co mam na myśli, jak ją w piątek spakuje to stwierdzi że robie jej na złość, dzisiaj ją spakuje ma czas na myslenie o sobie, o nas , o małej. W obecnej sytuacji mogę żądać od niej takich czy innych rzeczy skoro ona nie daje mi żadnych pozorów nawet ...

89

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:
dagmara84 napisał/a:

Black sheep i sam widzisz jak by wygladalo dalej wasze malzenstwo, ciagle podejrzenia nieufnosc.A dlaczego juz dzisiaj chcesz sapakowac jej rzeczy? impreza jest dopiero w piatek.ona moze ciebie tylko podpuszczac co do tej imprezy chce zobaczyc twoja reakcje, jesli ci sama obiecala ze nie bedzie chodzic(dla mnie takie obietnice sa bez sensu, co to za zycie) a w ten piatek wyjdzie to dopiero w piatek powinienes ja spakowac.Pomieszkajcie troche osobno to jest najlepsze rozwiazanie dla was oboje zroumiecie czy tesknicie za soba albo ze ten zwiazek juz nie ma sensu.teraz gracie sobie tylko na emocjach i w niczym to wam nie pomoze

Sorki ale chyba nie zrozumiałaś co mam na myśli, jak ją w piątek spakuje to stwierdzi że robie jej na złość, dzisiaj ją spakuje ma czas na myslenie o sobie, o nas , o małej. W obecnej sytuacji mogę żądać od niej takich czy innych rzeczy skoro ona nie daje mi żadnych pozorów nawet ...

Odpisałem Tobie na priva, trzymaj się!

90

Odp: zakręcony problem

ale w tej chwili dajesz jej szanse. jesli ci sama powiedziala ze nie pojdzie na zadna impreze to koniec dyskusji zlamala dane slowo i jak wroci walizki znajduje przed dzwiami i nawet nie powinienes jej tlumaczyc co to znaczy. w ten sposb co ty robisz to przypomina sznataz albo idziesz na impreze albo sie wynosisz takich rzeczy sie nie robi.

91

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:

Goraco się zrobilo ... na forum widze ...

Co do jej powrotu to nie biore tego jako porażka, to że sobie siedzi tutaj mi nie przeszkadza, dalej robie swoje, porządki, biegam, ona siedzi, patrzy obserwuje i myśli ... niech mysli ...

Jednak i tak widzę jedno rozwiązanie, wczoraj zakomunikowała mi że w piątek mają impreze firmową z okazji odejścia starego kierownika, wiem, że dzisiaj ją spakuję i postawię walizkę pod drzwiami bo sam jej mówiłem że pracę ma jako pracę traktować i nie życzę sobie żadnych imprez firmowych z jego czy bez jego udziału, dała mi słowo a po 2 dniach sama je złamała ... to dużo mówi ...

Jak juz pisalam, naleganie na zmiane pracy wydaje mi sie jak najbardziej zasadne. Natomiast jak to juz Sam22 napisal zakaz chodzenia na imprezy firmowe jest bez sensu chocby dlatego, ze takie imprezy jak imieniny kierownika nie sa niby obowiazkowe, ale politycznie jest na nich bywac. Wiadomo, o prace trzeba dbac.

Mam nadzieje, ze ty jednak kierujesz sie wlasnym zdaniem w tej kwestii and nie podpowiedziami.

92 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-24 13:37:56)

Odp: zakręcony problem
Swanen napisał/a:
BlackSheep napisał/a:

Goraco się zrobilo ... na forum widze ...

Co do jej powrotu to nie biore tego jako porażka, to że sobie siedzi tutaj mi nie przeszkadza, dalej robie swoje, porządki, biegam, ona siedzi, patrzy obserwuje i myśli ... niech mysli ...

Jednak i tak widzę jedno rozwiązanie, wczoraj zakomunikowała mi że w piątek mają impreze firmową z okazji odejścia starego kierownika, wiem, że dzisiaj ją spakuję i postawię walizkę pod drzwiami bo sam jej mówiłem że pracę ma jako pracę traktować i nie życzę sobie żadnych imprez firmowych z jego czy bez jego udziału, dała mi słowo a po 2 dniach sama je złamała ... to dużo mówi ...

Jak juz pisalam, naleganie na zmiane pracy wydaje mi sie jak najbardziej zasadne. Natomiast jak to juz Sam22 napisal zakaz chodzenia na imprezy firmowe jest bez sensu chocby dlatego, ze takie imprezy jak imieniny kierownika nie sa niby obowiazkowe, ale politycznie jest na nich bywac. Wiadomo, o prace trzeba dbac.

Mam nadzieje, ze ty jednak kierujesz sie wlasnym zdaniem w tej kwestii and nie podpowiedziami.

Po co ona miała by dbać o nią skoro docelowo miała by ja zmienic, niejednokrotnie bywałem na ich firmowych imprezach i nie było problemu ...


dagmara84 napisał/a:

...w ten sposb co ty robisz to przypomina sznataz albo idziesz na impreze albo sie wynosisz takich rzeczy sie nie robi.

Co do szantażu, że albo impreza to tak by było np. w piątek przed imprezą gdybym tak zrobił, teraz chce jej dać jasny znak, że musi się zastanowić nad samą sobą, przecież nie mówie jej gdzie ma iść, ma możliwość - do mamusi, będzie musiała powiedzieć dlaczego, do TEGO gościa i jego żony, skoro nic sie nie stalo to ją przezimują trochę przecież, ja tutuaj problemu nie widzę, miała wybór, zrobiła jak uważała za słuszne teraz też może, a do imprezy bedzie miała czas na myślenie i to nie jest szantaż ... tak by bylo gdybym czekał 'do za pięć dwunasta' ... wisi mi i powiewa, czy oni tam będą się na króliczki rozmnażać jej wola ...

93

Odp: zakręcony problem

prawda jest taka gdyby cie to nie obchodzilo nie zabranialbys jej wychodzic na ta ipreze.

94 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-24 17:07:57)

Odp: zakręcony problem
dagmara84 napisał/a:

prawda jest taka gdyby cie to nie obchodzilo nie zabranialbys jej wychodzic na ta ipreze.

Droga Dagmaro- prawda jest taka, że teraz to BlackSheep rozdaje karty, a nie ona.

Nie pasuje- mówi się trudno.
To był jej świadomy wybór. Nie ciągną tam jej na siłę.
Skoro wybrała- Time to Say Good By!

Swanen-

Natomiast jak to juz Sam22 napisal zakaz chodzenia na imprezy firmowe jest bez sensu chocby dlatego, ze takie imprezy jak imieniny kierownika nie sa niby obowiazkowe, ale politycznie jest na nich bywac. Wiadomo, o prace trzeba dbać.

Nie moja droga, na ten moment liczy się nie włażenie w dupę kierownikom i innym dupkom, a przede wszystkim ratowanie rodziny, którą zniszczyła.
Więc za przeproszeniem, nie pisz głupot bardzo Ciebie proszę.
Idąc na tę imprezę jasno pokazuje, jak podchodzi do tego co się stało!!

PS.
Cały czas czekam na Twoją odpowiedź, w ramach konstruktywnej dyskusji, na pytania które skierowałem do Ciebie.
Dla przypomnienia:

A to kto powiedział?

   

Czy musisz to wszystko tak analizować, zeschizujesz przez te Twoje myślenie i analizy, po co Ci to"
Powiedziała masz dwa wyjścia- rozwód albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego"

Do tej zacytowanej dorzuć sobie jej inne wypowiedzi i potraktuj je tak jakby wypowiedział je Twój mąż.

Jaka byłaby Twoja ocena i jaka byłaby reakcja, gdyby tak potraktował Ciebie twój mąż?

No napisz- nie chowaj się za lakonicznymi postami

95

Odp: zakręcony problem

W ogóle... Dlaczego jeszcze Black Sheep jest ze swoją żoną? Po pierwsze to ona powinna go błagać o wybaczenie, po drugie - z miejsca powinna rzucić tą pracę (to nawet nie powinno podlegać dyskusji! Strasznie, a to strasznie mnie denerwują kazania na temat "szantażu" - przecież "odcinasz się od niego albo ja" to żaden szantaż! Przysięga małżeńska, nawet cywilna, do czegoś zobowiązuje, tak moim zdaniem), a po trzecie - jak ona w ogóle się zastanawia, czy pójść na imprezę firmową?! Przecież to powinno być oczywiste, że nie ma mowy o jej pójściu tam! Pierdzielę... Black Sheep, pomyśl, na prawdę pomyśl, czy jest sens w to dalej brnąć? Przecież ona Cię krzywdzi i będzie krzywdzić nadal. Normalnie nie mogę na to patrzeć, czytać tego jak się męczysz i jak bardzo masz z nią przewalone. sad

96

Odp: zakręcony problem

BlackSheep
Dodatkowo wysłałem linka do tematu,

Pozdrawiam Mark

97

Odp: zakręcony problem

BlackSheep, mark21 -- dziękuję za informację. Może macie rację.

98

Odp: zakręcony problem
nomoreagain napisał/a:

czyli byliście ze sobą 8 lat, związek od czasów licealnych, ślub "bo dziecko w drodze". Zaniedbałeś ją, a ona postąpiła jak prostytutka. Dziwi mnie Twoje zachowanie. Dlaczego na dzień dobry nie poszedłeś wyrównać rachunków z tym gościem? Chyba jesteś jakimś bardzo "miłym" facetem .

hahahahaha jakie podejście, boki  zrywać. Że żonka się puściła to gość ma po pysku dostać? hahahahaha . A co , zgwałcił ją? Jaka  ona  biedna , nic nie mogła zrobić , on ją rozebrał i już jakoś tak dalej poleciało. była taka bezbronna .


Do autora: jej teksty  zdobyło jej dobrze, i nie może obiecać że więcej tego nie zrobi...

nie osłabiaj mnie że się w ogóle zastanawiasz nad decyzja!  Rozwód z  orzeczeniem jej winy , zmiana zamków w drzwiach i nigdy więcej nie wpuszczaj do domu.

chcesz wybaczyć?! no to wyobraź sobie że za rok robi to z  dwoma i też było fajnie. Ciekawe co wtedy poczujesz. Ona powie że przecież niczego ci nie obiecała....

tyle ode mnie.

99

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:
Swanen napisał/a:
BlackSheep napisał/a:

Goraco się zrobilo ... na forum widze ...

Co do jej powrotu to nie biore tego jako porażka, to że sobie siedzi tutaj mi nie przeszkadza, dalej robie swoje, porządki, biegam, ona siedzi, patrzy obserwuje i myśli ... niech mysli ...

Jednak i tak widzę jedno rozwiązanie, wczoraj zakomunikowała mi że w piątek mają impreze firmową z okazji odejścia starego kierownika, wiem, że dzisiaj ją spakuję i postawię walizkę pod drzwiami bo sam jej mówiłem że pracę ma jako pracę traktować i nie życzę sobie żadnych imprez firmowych z jego czy bez jego udziału, dała mi słowo a po 2 dniach sama je złamała ... to dużo mówi ...

Jak juz pisalam, naleganie na zmiane pracy wydaje mi sie jak najbardziej zasadne. Natomiast jak to juz Sam22 napisal zakaz chodzenia na imprezy firmowe jest bez sensu chocby dlatego, ze takie imprezy jak imieniny kierownika nie sa niby obowiazkowe, ale politycznie jest na nich bywac. Wiadomo, o prace trzeba dbac.

Mam nadzieje, ze ty jednak kierujesz sie wlasnym zdaniem w tej kwestii and nie podpowiedziami.

Po co ona miała by dbać o nią skoro docelowo miała by ja zmienic, niejednokrotnie bywałem na ich firmowych imprezach i nie było problemu ...

No to niech zmienia, ale jesli pracuje to niech dba.

100

Odp: zakręcony problem
4netka napisał/a:

Powiedz, że jej przebaczasz, bo bardzo ją kochasz, że teraz będziesz bardziej o nią zabiegał (czyt. pilnował)
I że chcesz o tym zapomnieć jeśli to się nie powtórzy.
Myślę, że w tych 70 % Lwa Starowicza jest więcej kobiet niż mężczyzn. :-)

jakie przebaczasz?! laska cieła się z  koleżką z  pracy, przyznała że się świetnie bawiła i nie obiecuje że to pewnie powtórzy ! Czy tylko ja  to czytałem?!

101

Odp: zakręcony problem

Nie tylko Ty.
Ja po pierwszej rozmowie bym nie dał rady nie widząc w ogóle skruchy...
To nie jest materiał na kobietę z którą ma się spędzić resztę życia.

Posty [ 66 do 102 z 102 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zakręcony problem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026