netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zakręcony problem

101 odpowiedzi13 702 wyświetleniazałożony przez BlackSheep, 21.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zakręcony problem

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 102 ]

1 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-21 03:02:04)

Temat: zakręcony problem

Witam wszystkich czytelników.

Mam duży problem. Jestem z żoną w sumie 9 lat, w tym ponad 1,5 roku jako małżeństwo. Mamy 14 miesięczną córeczkę. ja mam 28 latek ona 30. Tyle tytułem wstępu.

Kilka dni temu dowiedziałem się, po wnikliwym śledztwie 'na własna rękę', że żona mnie zdradziła na wyjeździe firmowym ze swoim żonatym kolega z pracy, z którym na co dzień pracuje (praktycznie biurko w biurko). Przyciśnięta do muru, dzięki bluffowi (że z nim rozmawiałem) przyznała się, wyglądała na zdruzgotaną. Tłumaczyła, że to jego wina, że słuchał, że przytulił, że mu powiedziała, że nam się nie układa (fakt od kilku miesięcy mam problemy finansowe), że alkohol był, że sam zaczął ją rozbierać .... No szlag jasny mnie trafił, jak by do pięciolatka mówiła. Po dłuższym 'dokopywaniu się do brudów' wyszło mniej więcej tak: on to chłop z 'otwartego związku', lubi sobie poswingować, poopowiadał jej o tym swingu, potem zjawił się u niej w pokoju, dobrał się do niej, ona mu dała i pozwoliła na wszystko (pytałem, były całusy, lodzik, kilka pozycji i finał na zewnątrz (podobno na zewnątrz - ma iść do ginekologa), pieprzyła się bez gumy z nim ..., rzesz kurwa jego mać). Najbardziej zabolało mnie to, że stwierdziła że a) było jej dobrze z nim b) że miał małego i to ją zaskoczyło (?!).

Na drugi dzień myślę, będzie posypywanie głowy popiołem, dzień wcześniej przepraszała, od idiotek się nazywała, że jak ona się teraz w pracy pokarze, że dała się wykorzystać, że mnie zraniła, że wszystko spieprzyła itp. ale okazało się, że się mylę ... i to bardzo.

Jak mantrę powtarzała co JEGO żona o niej pomyśli (bo też pracuje w tej samej firmie), albo co ON o niej pomyśli, że jest pierwsza lepsza itp. Zero słowa o mnie i o naszej córce ... Potem było odwracanie kota ogonem, że to MOJA wina, że ona potrzebowała dowartościowania, poczucia się sexi , że ja zapomniałem że mam kobietę u swego boku, która potrzebuje dowartościowania itp. a ON był na miejscu i tak jakoś poszło... Po przyjeździe ze szkolenia wyprowadziła się do mamusi z córką twierdząc, że mnie nie kocha, że nic do mnie nie czuje itp (po 9 latach bycia razem z dnia na dzień można zapewne stracić wszystkie uczucia do osoby z którą się jest...)

Oczywiście wtedy nabrałem podejrzeń, że coś jest nie tak ale zawzięcie wszystkiemu zaprzeczała, aż do dnia, w którym bylem pewien tylko chciałem to od niej usłyszeć, szła dalej w zaparte i tylko dzięki bluffowi udało mi się ją złamać ... Kolejne dni to sama trauma, dla mnie w sumie ... ona w sumie uważa sprawę za zamkniętą, było to jednorazowe, nic więcej nie oczekiwała, on jest z wolnego związku to nikomu nie zrobiła szkody bo JEGO żona o wszystkim wie i leje na to, a JA to kurwa pies ? Po szkoleniu w pracy na drugi dzień przyszedł do niej, zapytał czy wszystko ok i spytał się czy 'dalej razem pracujemy', przytaknęła...

W sumie stanęło na tym, że mam dwa wyjścia, albo się rozwiodę albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego'. Przy czym gdy pytałem czy ten jeden raz, nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek to jeden i ostatni to stwierdziła, że nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas, na pewno ON już od niej nic nie dostanie...

Tylko, że cholera ciągle ją kocham... nawet w tych chwilach, gdy czuję się podle wiem, że będę tęsknił za nią. Może nawet bym chciał... może bym o tym zapomniał przy kimś innym. Nie wiem... wszystko mi się w życiu popieprzyło... mam totalnego doła i jestem wkurzony. A teraz sam potrzebuję zachęty, bo po prostu nie widzę sensu... wiem, że nigdy tego nie zapomnę, że to będzie we mnie siedzieć. Nie mam ochoty na wizyty u psychologa.

Są takie badania (być może stanowiące jedynie wsparcie naiwnych), że 70% osób, które zdradziło nigdy więcej tego nie robi. Opublikował to Lew Starowicz. Nie wiem ile w tym prawdy, ale ... tonący brzytwy się chwyta. Myślę, że żałowałbym, że skreślę to wszystko, że nie dał bym drugiej szansy. Jeśli jej nie wykorzysta... trudno, wtedy nie będę miał wyjścia.

CO WY na to, proszę pomóżcie ... bo już sam nie wiem co mam robić, w domu siedzę sam, ona u mamusi a ja po ścianach chodzę ...
Zaznaczę z góry, że nie mam zamiaru iść wet za wet bo to tylko bardziej na mnie się odbije niż na niej ...
Najlepsze na koniec - na koniec października mamy/będziemy mieć tą dziewiątą rocznice bycia razem (od pierwszej randki) ...

2

Odp: zakręcony problem

Coś mi się zdaje, że nie wytrzymasz tego "chodzenia po ścianach" - zaproponujesz jej powrót i próbę odbudowania związku.
I może nawet się uda, kto wie...

Za wcześnie, żebyś rezygnował z małżeństwa, bo widać, że nie masz jeszcze chęci się poddawać. Więc może spróbuj. Gwarancji nie ma, że to wytrzymasz - może zaczniesz ją nękać zazdrością,, może będziesz to wypominał przy każdej kłótni... może brak zaufania i bezpieczeństwa w związku Cię zadręczy. Albo będziesz w stanie pogodzić się z tym co się stało.
(Gdyby sprawy szły w złym kierunku zawsze możesz zweryfikować pogląd nt. psychologa, zdrada jest ciężka do strawienia).
Jak nie spróbujesz będziesz miał może do siebie pretensje, że nie zrobiłeś wszystkiego.
Trzymam kciuki.

3

Odp: zakręcony problem

czyli byliście ze sobą 8 lat, związek od czasów licealnych, ślub "bo dziecko w drodze". Zaniedbałeś ją, a ona postąpiła jak prostytutka. Dziwi mnie Twoje zachowanie. Dlaczego na dzień dobry nie poszedłeś wyrównać rachunków z tym gościem? Chyba jesteś jakimś bardzo "miłym" facetem -.-

Druga sprawa, jak chcesz, to pewnie związek da się jakoś odbudować skończoną liczbą kwiatów i  komplementów. Jednak praktyka pokazuje, że z reguły zdradzona osoba nie zapomina o tym wydarzeniu i rzutuje to na dalszą relację, a ludzie ostatecznie "po próbach ratowania" i tak po kilku latach się rozstają.

Swoją drogą to pewnie gdyby zaszła z nim w ciążę to dla wygody by Ci wmówiła, że to Twoje i byś należał do tych 10-20% naiwniaków którzy wychowują nieswoje dziecko i nic o tym nie wiedzą.

4 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-21 02:34:39)

Odp: zakręcony problem

Swoją drogą to pewnie gdyby zaszła z nim w ciążę to dla wygody by Ci wmówiła, że to Twoje i byś należał do tych 10-20% naiwniaków którzy wychowują nieswoje dziecko i nic o tym nie wiedzą.

Jak tylko powiedziała, tzn. nie odpowiedziała na moje pytanie o zabezpieczenie to stwierdziłem jedno, że IDZIEMY do ginekologa ... i tak przecież nie mam zamiaru jej w jakikolwiek sposób 'ruszać' na dzień dzisiejszy, cały czas 'widzę ich razem' oczyma wyobraźni i mam wstręt ...

Jak nie spróbujesz będziesz miał może do siebie pretensje, że nie zrobiłeś wszystkiego.

To już kilka osób mi mówiło, że lepiej próbować i przegrać, niż żałować że się nie próbowało ... jednak jak ona nie może dać mi obietnicy, że będzie pracować nad sobą to sam nie wiem ... Druga strona medalu to moment na złożenie pozwu, kiedy upłynie trochę czasu nie będę mógł się w pozwie powołać na zdradę bo od zdrady minął jakiś czas i nie spowodowało to bezpośrednio ustania pożycia w naszym związku (mam na myśli pożycie, fizyczne, psychiczne i ekonomiczne wg. wykładni prawa) i tu jest pies pogrzebany ... albo teraz albo wcale i mogę sobie w brodę pluć potem ... Dylemat jak cholera.

czyli byliście ze sobą 8 lat, związek od czasów licealnych, ślub "bo dziecko w drodze". Zaniedbałeś ją, a ona postąpiła jak prostytutka. Dziwi mnie Twoje zachowanie. Dlaczego na dzień dobry nie poszedłeś wyrównać rachunków z tym gościem? Chyba jesteś jakimś bardzo "miłym" facetem -.-

Sam się zaskoczyłem JEJ zachowaniem i tą szczerością do bólu, kiedy przyszedł czas prawdy ... do gościa próbowałem podbić, on nie widzi problemu bo się moja zgodziła ... miało tak być, tak jak on ma ze swoją żona w 'wolnym związku' ... ALE chyba każdy z zainteresowanych zapomniał mnie o zdanie zapytać... Z jego żoną też gadałem, olała to całkowicie jak bym jej pogodę zapowiadał ... nie jestem impulsywny, cierpliwy jestem. Wolę wszystko 'na chłodno analizować' bo wiem, że nie będę emocjami szastał a te są niekiedy zlym doradcą, to taka mała dyplomacja w życiu (żeby komuś powiedzieć spierdalaj a ten ktoś poczuje podniecenie nadchodzącą podrożą)

Poznaliśmy się na studiach ... niby od pierwszego wejrzenia ... znaleźliśmy się na auli na pierwszym wykładzie ... najlepsze jest to, że jak ją poznałem to ona taka szara myszka była, wyrobiła się przy mnie (pewność siebie, samoocena, mówienie głośno swojego zdania itp) do czego ją zachęcałem a teraz to wychodzi że jak się pojawiły problemy to leci na bok, na kasę poleciała (miałem taką opinie jednego znajomego, który o sprawie wie)?

Ślub to tylko formalność była bo np. jak ja byłem w szpitalu to ona nie mogła mieć żadnej informacji o moim stanie bo nie jest żoną ... Tyle lat razem więc oficjalnie trzeba bylo to uregulować ... O dzieciaka staraliśmy się ponad 6 miesięcy, miała już schizy że bezpłodna jest, mnie na badania słała, zaskoczyło, ciążą była zagrożona, pierwsze 3 miesiące przeleżała jak kłoda, ja skakałem, żeby było ok i wszystko szlag jasny trafił ... Niby się mówi 'co przeżyjesz to twoje' ale czy ma to sens ... w moim przypadku...

5

Odp: zakręcony problem

I sam sobie odpowiedziałeś. Ją kręci pewność siebie, śmiałość, siła, swoboda. Ty masz problemy, ona straciła poczucie bezpieczeństwa a ten cwaniaczek wykorzystał moment jej słabości. Ona nie mówi, że nigdy więcej tego nie zrobi, bo jest uczciwa - przecież tego nie planowała, a wyszło jak wyszło. Woli nie gwarantować.

Wiem, co piszą inni - kto zdradził ma teraz walczyć o uczucie i zaufanie drugiej strony. Ale związek się nigdy nie udaje, gdy chce tylko jedna osoba.

Kochasz ją i chcesz być z nią, no i dziecko. Ona tym wszystkim zaryzykowała, nie zawahała się. Przechodzicie poważny kryzys. I trzeba poważnie do tego podejść.

6 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-21 03:17:37)

Odp: zakręcony problem
Artemida napisał/a:

I sam sobie odpowiedziałeś. Ją kręci pewność siebie, śmiałość, siła, swoboda. Ty masz problemy, ona straciła poczucie bezpieczeństwa a ten cwaniaczek wykorzystał moment jej słabości. Ona nie mówi, że nigdy więcej tego nie zrobi, bo jest uczciwa - przecież tego nie planowała, a wyszło jak wyszło. Woli nie gwarantować.

Wiem, co piszą inni - kto zdradził ma teraz walczyć o uczucie i zaufanie drugiej strony. Ale związek się nigdy nie udaje, gdy chce tylko jedna osoba.

Kochasz ją i chcesz być z nią, no i dziecko. Ona tym wszystkim zaryzykowała, nie zawahała się. Przechodzicie poważny kryzys. I trzeba poważnie do tego podejść.

Nie siedzę przecież i nie ryczę na świat, nie pije na umór bo 'się stało', logicznie do tego podchodzę. Zająłem się sobą, biegam, do znajomych wychodzę, piwnicę odgraciłem nawet - jeżeli ma być koniec to niech widzi co straciła...


Powiem szczerze, że poważnie podchodzić to trzeba razem, jak ja niewidzie nawet skruchy za popełniony czyn to jak mam dalej w to brnąć ... jedne rzucone w emocjach 'na wyznaniu' przepraszam nie załatwia sprawy ... do tego dochodzi ich praca razem... niby jednorazowe, a jak mu się znowu zachce ... a ona 'nie pomyśli' ... nie potrafię sobie tego wyobrazić, że dziennie widzą się 8h i jakoś do tematu nie powrócą chociażby w rozmowie ... tak się większe romansidła zaczynają ... jemu to lotto bo ma zielone światło od swojej żony, co/kogo sobie stuknie to jego ... a moja jakoś tego nie widzi, że krzywdzi i mnie i małą ... bo przecież CO ON o niej powie i JEGO żona, jest z tego co widzę dzisiaj ważne ... Paranoja

7

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:

piwnicę odgraciłem nawet - jeżeli ma być koniec to niech widzi co straciła...

Bardzo dobry pomysł. Masz jeszcze coś do sprzątania? Gdy się robi gruntowne porządki z wyrzucaniem, wiele rzeczy się w głowie układa.

BlackSheep napisał/a:

Powiem szczerze, że poważnie podchodzić to trzeba razem, jak ja niewidzie nawet skruchy za popełniony czyn to jak mam dalej w to brnąć ... jedne rzucone w emocjach 'na wyznaniu' przepraszam nie załatwia sprawy ... do tego dochodzi ich praca razem... niby jednorazowe, a jak mu się znowu zachce ... a ona 'nie pomyśli' ... nie potrafię sobie tego wyobrazić, że dziennie widzą się 8h i jakoś do tematu nie powrócą chociażby w rozmowie ... tak się większe romansidła zaczynają ... jemu to lotto bo ma zielone światło od swojej żony, co/kogo sobie stuknie to jego ... a moja jakoś tego nie widzi, że krzywdzi i mnie i małą ... bo przecież CO ON o niej powie i JEGO żona, jest z tego co widzę dzisiaj ważne ... Paranoja

Czy powiedziałeś jej, że albo wspólne budowanie od nowa, albo rozwód? Może by ją to otrzeźwiło? Choć z tego co piszesz strasznie jest nieodpowiedzialna...

8 Ostatnio edytowany przez Swanen (2012-10-21 04:01:20)

Odp: zakręcony problem

Mi sie wydaje, ze jesli twoja zona naprawde chce naprawic wasze relacje to musi sie odseparowac od tego faceta. Mozesz jej to zasugerowac a nawet nalegac na to. Nie wyobrazam sobie, ze tak dalej biurko w biurko z nim bedzie sobie siedziala jesli rzeczywiscie zdecydowana jest to skonczyc.

9 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-21 09:30:25)

Odp: zakręcony problem

Witaj BalckShip.

Nomoreagain za przeproszeniem , piszesz farmazony!

Za wcześnie, żebyś rezygnował z małżeństwa, bo widać, że nie masz jeszcze chęci się poddawać. Więc może spróbuj.

On ma próbować?
On niczego w tej sytuacji już nie musi, co najwyżej może- bo to nie on zdradził i nie On za jej zdradę ponosi winę! I to nie on ma walczyć o małżeństwo!

BlackSheep- problemy finansowe ma większość polskich rodzin.
I co, masowo się z tego powodu zdradzają?
Przy pierwszej lepszej okazji wskakują obcym do łóżka?
No nie! Radzą sobie z tym problemem wspólnie, wzajemnie się wspierając.
Są spory, nawet dochodzi do kłótni, bo to jest normalne w takich sytuacjach.

Nawet nie próbuj się obwiniać, za to co ona zrobiła Waszej rodzinie!

Zająłem się sobą, biegam, do znajomych wychodzę, piwnicę odgraciłem nawet - jeżeli ma być koniec to niech widzi co straciła...
Cieszy mnie Twoje podejście do siebie smile
Zaczynasz siebie szanować- na nią miej wywalone!
Bo szacunek do siebie to podstawa do tego aby Ciebie szanowano.
Wszystko co teraz robisz, robisz tylko i wyłącznie dla siebie.
Test na ojcostwo Waszego dziecka- obowiązkowo!
Może się okazać, że to już nie pierwszy jej wyskok!
A przy okazji uzyskasz pewność, że nie zaliczasz się do wcale nie małej grupy frajerów, łożących na utrzymanie nie swojego dziecka(ok.20%)

Nie proś, nie dzwoń, nie błagaj, nie odbieraj telefonów i niech do głowy nawet Tobie nie przyjdzie pomysł, aby teraz z nią się skontaktować.
Nie wierz w nic, co będzie do Ciebie mówiła i w 50% tego, co będzie robiła.
Plusem całej sytuacji jest to, że nie masz jej w domu.
Niech sobie posiedzi u swojej mamusi!
Dzięki tamu jej codzienny widok nie będzie Ciebie zadręczał.
A Ty wolny od jej obecności masz czas na bardzo chłodną analizę tego co zrobiła, jej zachowania post factum i tego, co Tobie w tej materii powiedziała.

Musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy z taką kobietą chcesz jeszcze żyć i czy dasz radę nauczyć się z tym żyć- bo tego co zrobiła nie zapomnisz nigdy.
Ta projekcja tego co zrobiła i opowiedziała to Tobie ze szczegółami będzie wracała do Ciebie jak bumerang co jakiś czas.
Czy będziesz w stanie(jeśli zgodzisz się na jej powrót) spojrzeć na swoje odbicie w lustrze bez obrzydzenia.
Dopiero wtedy podejmij decyzje.
To że w tej chwili chodzisz po ścianach, targają tobą emocje- to jest normalne.
Musisz postarać się je opanować, bo potrzebujesz chłodnej i pozbawionej emocji analizę jej postępowania.
Wszelkie rozmowy z nią nagrywaj ukrytym dyktafonem, ukrytą kamerą, a szczególnie te dotyczące jej zdrady- wraz ze szczegółami. Dobrze by by było nagrać też fagasa fakt zdrady potwierdzający
Będzie to pomocne przy orzekaniu o jej winie wraz konsekwencjami z tego płynącymi!

Tutaj nie ma miejsca na sentymenty i rozczulanie się nad sobą- jesteś na wojnie, którą ona wypowiedziała Waszej rodzinie i tej malutkiej, bezbronnej istocie-Waszemu(?)dziecku.
Znak zapytania usuń po testach potwierdzających Twoje ojcostwo.
Przy podejmowaniu decyzji weź pod uwagę fakty( cytaty poniżej)- które wg mojej zewnętrznej oceny mówią jednoznacznie: panienkę kopnąć w cztery litery, które gołe wystawiała fagasowi, wyrzucić z domu wraz ze złożonym przez Ciebie pozwem rozwodowym z wnioskiem o orzeczenie jej winy.

Teraz parę cytatów z Twoich wypowiedzi:

że słuchał, że przytulił, że mu powiedziała, że nam się nie układa, że alkohol był, że sam zaczął ją rozbierać ....

No nie wymiękam- ma tupet, z jej opowieści wynika, że niemal ją zgwałcił! No i ten k..a alkohol........ W tym miejscu to już się wzruszyłem
Czy ja już o takich usprawiedliwieniach zdrady gdzieś przypadkiem już na tym forum nie czytałem........
Oj, oj jaka biedna i nieszczęśliwa ta Twoja małżonka, problem, no to cyk po....ę się z obcym fagasem..... 
Kuźwa, człowieku, ocknij się- kryzysu w małżeństwie nie rozwiązuje się poprzez sypianie z obcymi facetami lecz poprzez rozmowę z partnerem wyjaśnianiem przyczyn i sposobu jego rozwiązania !
Gdyby tak miało być, jak postąpiła Twoja żona to szacowne małżonki i małżonkowie pieprzyli by się na bokach niczym norki!

]stwierdziła że a) było jej dobrze z nim b) że miał małego i to ją zaskoczyło
było odwracanie kota ogonem, że to MOJA wina, że ona potrzebowała dowartościowania, poczucia się sexi , że ja zapomniałem że mam kobietę u swego boku, która potrzebuje dowartościowania itp. a ON był na miejscu i tak jakoś poszło...

- zwala winę za zdradę na Ciebie bez żadnego poczucia winy- ot stało się i już!
Zimna wyrachowana sucz!

ona w sumie uważa sprawę za zamkniętą, było to jednorazowe, nic więcej nie oczekiwała

- no tak, facet ją tak zerżnął, że jej na razie wystarczy(pewnie do najbliższego firmowego szkolenia lub spotkania w hotelu!

twierdząc, że mnie nie kocha, że nic do mnie nie czuje itp

Skoro tak mówi- no to daj jej to czego chce- niech sobie poszuka szczęścia, ale już nie Twoich ramionach!

ALE chyba każdy z zainteresowanych zapomniał mnie o zdanie zapytać.

Racja, 100% racja- tak, tak,na pewno Twoja żona, gdy następnym razem  zechce znowu się p......ć, to oczywiście zapyta się Ciebie o Twoją zgodę. O naiwności........


... znaleźliśmy się na auli na pierwszym wykładzie ... najlepsze jest to, że jak ją poznałem to ona taka szara myszka była, wyrobiła się przy mnie (pewność siebie, samoocena, mówienie głośno swojego zdania itp) do czego ją zachęcałem a teraz to wychodzi że jak się pojawiły problemy to leci na bok, na kasę poleciała (miałem taką opinie jednego znajomego, który o sprawie wie)

Wychowałeś sobie wyrachowanego potwora- jak zaczęły się problemy finansowe- no to hop do łóżka faceta z kasą. Słuchaj, Twoja żona to przecież typowa prostytutka, wyzbyta wszelkich uczuć do Ciebie!
Uzmysłów sobie ten fakt i wbij go sobie do głowy!

W sumie stanęło na tym, że mam dwa wyjścia, albo się rozwiodę albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego'. Przy czym gdy pytałem czy ten jeden raz, nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek to jeden i ostatni to stwierdziła, że nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas, na pewno ON już od niej nic nie dostanie.

Noż k....a m..ć, przepraszam za słownictwo, ale to mnie już całkowicie rozwaliło.

Przeczytaj to co podkreśliłem- nad czym Ty się jeszcze zastanawiasz.
Bezczelna ta Twoja sucz, ona nie ma żadnych wyrzutów sumienia!
- albo przejdziemy nad tym do prządku dziennego, albo rozwód. nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas.
Już po tych dwóch powyższych zdaniach w sądzie powinieneś złożyć pozew rozwodowy.
Nie wiem na co Ty czekasz. Na jakiś cud? Jego nie będzie!

Uwolnij się od tego wybrakowanego towaru jak najszybciej.
Bo to coś, zwane Twoją żoną jest do nie naprawienia- żaden serwis tej wady nie jest w stanie usunąć!
Niech ten bubel używa ktoś inny ale na pewno nie będziesz nim TY!
Pozostaje tylko wymiana na towar wolny od wad.
Im szybciej to zrobisz tym lepiej dla Twojej psychiki.
A jak ona chce o Ciebie jednak walczyć- no to jej pozwól- niech się trochę połudzi.
A potem potraktuj ją ja śmiecia i wywal na ulicę-tam gdzie jej miejsce.
I nie nabierz się na wyświechtany argument: mamy przecież dziecko.
Bo po pierwsze nie bądź taki pewien, czy to rzeczywiście Twoje- dopiero testy to wyjaśnią.
Po drugie- ojcem zawsze jesteś, byłeś i będziesz
Człowieku, Ty masz dopiero 28 lat- znajdziesz sobie porządną, godną zaufania dziewczynę.
I ułożysz sobie życie na nowo. Zapomnij o suczy, z którą mieszkałeś!
Wystarczyło tylko 1,5 roku, a już masz poroże sad.

Decyzja jednak należy do Ciebie.

10 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-21 09:23:53)

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:

Kilka dni temu dowiedziałem się, po wnikliwym śledztwie 'na własna rękę', że żona mnie zdradziła na wyjeździe firmowym ze swoim żonatym kolega z pracy,

Jak zaczynałeś śledztwo to chciałeś dowiedzieć się o zdradzie. Dowiedziałeś się. Teraz czyń Waść następny krok -- rozwal rodzinę. Potem znajdziesz sobie kobietę, która jest Ciebie warta.

A jeśli nie chcesz rozwodu, to po cholerę robiłeś "wnikliwe śledztwo"?

No ale Ok! Rozlało się mleko... Co teraz? Przeczytaj metodę 180 stopni, cytowaną przez mark21 w jakimś wątku.

Na mojego nosa zdrada nie jest problemem. Problemem jest to, że wyporwadziła się od Ciebie mówiąć, że "nie kocha". To jest problem! Zamiast chodzić po ścianach weź się do pracy, fajnie że sprzątnąłeś piwnicę. Teraz trzeba czasu -- rok lub dwa. Muisz poczekać, aby dowiedzieć się, czy ją bardzo kochasz, czy ona kocha Ciebie. Wychodź z domu -- a nuż jakaś miła Pani się do Ciebie uśmiechnie... może tylko pogadać...?



nomoreagain -- bzdury piszesz moim zdaniem.

11

Odp: zakręcony problem

Witaj BalckShip.

Nomoreagain za przeproszeniem , piszesz farmazony!

Za wcześnie, żebyś rezygnował z małżeństwa, bo widać, że nie masz jeszcze chęci się poddawać. Więc może spróbuj.

On ma próbować?
On niczego w tej sytuacji już nie musi, co najwyżej może- bo to nie on zdradził i nie On za jej zdradę ponosi winę! I to nie on ma walczyć o małżeństwo!

BlackSheep- problemy finansowe ma większość polskich rodzin.
I co, masowo się z tego powodu zdradzają?
Przy pierwszej lepszej okazji wskakują obcym do łóżka?
No nie! Radzą sobie z tym problemem wspólnie, wzajemnie się wspierając.
Są spory, nawet dochodzi do kłótni, bo to jest normalne w takich sytuacjach.

Nawet nie próbuj się obwiniać, za to co ona zrobiła Waszej rodzinie!

Zająłem się sobą, biegam, do znajomych wychodzę, piwnicę odgraciłem nawet - jeżeli ma być koniec to niech widzi co straciła...
Cieszy mnie Twoje podejście do siebie smile
Zaczynasz siebie szanować- na nią miej wywalone!
Bo szacunek do siebie to podstawa do tego aby Ciebie szanowano.
Wszystko co teraz robisz, robisz tylko i wyłącznie dla siebie.
Test na ojcostwo Waszego dziecka- obowiązkowo!
Może się okazać, że to już nie pierwszy jej wyskok!
A przy okazji uzyskasz pewność, że nie zaliczasz się do wcale nie małej grupy frajerów, łożących na utrzymanie nie swojego dziecka(ok.20%)

Nie proś, nie dzwoń, nie błagaj, nie odbieraj telefonów i niech do głowy nawet Tobie nie przyjdzie pomysł, aby teraz z nią się skontaktować.
Nie wierz w nic, co będzie do Ciebie mówiła i w 50% tego, co będzie robiła.
Plusem całej sytuacji jest to, że nie masz jej w domu.
Niech sobie posiedzi u swojej mamusi!
Dzięki tamu jej codzienny widok nie będzie Ciebie zadręczał.
A Ty wolny od jej obecności masz czas na bardzo chłodną analizę tego co zrobiła, jej zachowania post factum i tego, co Tobie w tej materii powiedziała.

Musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy z taką kobietą chcesz jeszcze żyć i czy dasz radę nauczyć się z tym żyć- bo tego co zrobiła nie zapomnisz nigdy.
Ta projekcja tego co zrobiła i opowiedziała to Tobie ze szczegółami będzie wracała do Ciebie jak bumerang co jakiś czas.
Czy będziesz w stanie(jeśli zgodzisz się na jej powrót) spojrzeć na swoje odbicie w lustrze bez obrzydzenia.
Dopiero wtedy podejmij decyzje.
To że w tej chwili chodzisz po ścianach, targają tobą emocje- to jest normalne.
Musisz postarać się je opanować, bo potrzebujesz chłodnej i pozbawionej emocji analizę jej postępowania.
Wszelkie rozmowy z nią nagrywaj ukrytym dyktafonem, ukrytą kamerą, a szczególnie te dotyczące jej zdrady- wraz ze szczegółami. Dobrze by by było nagrać też fagasa fakt zdrady potwierdzający
Będzie to pomocne przy orzekaniu o jej winie wraz konsekwencjami z tego płynącymi!

Tutaj nie ma miejsca na sentymenty i rozczulanie się nad sobą- jesteś na wojnie, którą ona wypowiedziała Waszej rodzinie i tej malutkiej, bezbronnej istocie-Waszemu(?)dziecku.
Znak zapytania usuń po testach potwierdzających Twoje ojcostwo.
Przy podejmowaniu decyzji weź pod uwagę fakty( cytaty poniżej)- które wg mojej zewnętrznej oceny mówią jednoznacznie: panienkę kopnąć w cztery litery, które gołe wystawiała fagasowi, wyrzucić z domu wraz ze złożonym przez Ciebie pozwem rozwodowym z wnioskiem o orzeczenie jej winy.

Teraz parę cytatów z Twoich wypowiedzi:

że słuchał, że przytulił, że mu powiedziała, że nam się nie układa, że alkohol był, że sam zaczął ją rozbierać ....

No nie wymiękam- ma tupet, z jej opowieści wynika, że niemal ją zgwałcił! No i ten k..a alkohol........ W tym miejscu to już się wzruszyłem
Czy ja już o takich usprawiedliwieniach zdrady gdzieś przypadkiem już na tym forum nie czytałem........
Oj, oj jaka biedna i nieszczęśliwa ta Twoja małżonka, problem, no to cyk po....ę się z obcym fagasem..... 
Kuźwa, człowieku, ocknij się- kryzysu w małżeństwie nie rozwiązuje się poprzez sypianie z obcymi facetami lecz poprzez rozmowę z partnerem wyjaśnianiem przyczyn i sposobu jego rozwiązania !
Gdyby tak miało być, jak postąpiła Twoja żona to szacowne małżonki i małżonkowie pieprzyli by się na bokach niczym norki!

]stwierdziła że a) było jej dobrze z nim b) że miał małego i to ją zaskoczyło
było odwracanie kota ogonem, że to MOJA wina, że ona potrzebowała dowartościowania, poczucia się sexi , że ja zapomniałem że mam kobietę u swego boku, która potrzebuje dowartościowania itp. a ON był na miejscu i tak jakoś poszło...

- zwala winę za zdradę na Ciebie bez żadnego poczucia winy- ot stało się i już!
Zimna wyrachowana sucz!

ona w sumie uważa sprawę za zamkniętą, było to jednorazowe, nic więcej nie oczekiwała

- no tak, facet ją tak zerżnął, że jej na razie wystarczy(pewnie do najbliższego firmowego szkolenia lub spotkania w hotelu!

twierdząc, że mnie nie kocha, że nic do mnie nie czuje itp

Skoro tak mówi- no to daj jej to czego chce- niech sobie poszuka szczęścia, ale już nie Twoich ramionach!

ALE chyba każdy z zainteresowanych zapomniał mnie o zdanie zapytać.

Racja, 100% racja- tak, tak,na pewno Twoja żona, gdy następnym razem  zechce znowu się p......ć, to oczywiście zapyta się Ciebie o Twoją zgodę. O naiwności........


... znaleźliśmy się na auli na pierwszym wykładzie ... najlepsze jest to, że jak ją poznałem to ona taka szara myszka była, wyrobiła się przy mnie (pewność siebie, samoocena, mówienie głośno swojego zdania itp) do czego ją zachęcałem a teraz to wychodzi że jak się pojawiły problemy to leci na bok, na kasę poleciała (miałem taką opinie jednego znajomego, który o sprawie wie)

Wychowałeś sobie wyrachowanego potwora- jak zaczęły się problemy finansowe- no to hop do łóżka faceta z kasą. Słuchaj, Twoja żona to przecież typowa prostytutka, wyzbyta wszelkich uczuć do Ciebie!
Uzmysłów sobie ten fakt i wbij go sobie do głowy!

W sumie stanęło na tym, że mam dwa wyjścia, albo się rozwiodę albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego'. Przy czym gdy pytałem czy ten jeden raz, nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek to jeden i ostatni to stwierdziła, że nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas, na pewno ON już od niej nic nie dostanie.

Noż k....a m..ć, przepraszam za słownictwo, ale to mnie już całkowicie rozwaliło.

Przeczytaj to co podkreśliłem- nad czym Ty się jeszcze zastanawiasz.
Bezczelna ta Twoja sucz, ona nie ma żadnych wyrzutów sumienia!
- albo przejdziemy nad tym do prządku dziennego, albo rozwód. nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas.
Już po tych dwóch powyższych zdaniach w sądzie powinieneś złożyć pozew rozwodowy.
Nie wiem na co Ty czekasz. Na jakiś cud? Jego nie będzie!

Uwolnij się od tego wybrakowanego towaru jak najszybciej.
Bo to coś, zwane Twoją żoną jest do nie naprawienia- żaden serwis tej wady nie jest w stanie usunąć!
Niech ten bubel używa ktoś inny ale na pewno nie będziesz nim TY!
Pozostaje tylko wymiana na towar wolny od wad.
Im szybciej to zrobisz tym lepiej dla Twojej psychiki.
A jak ona chce o Ciebie jednak walczyć- no to jej pozwól- niech się trochę połudzi.
A potem potraktuj ją ja śmiecia i wywal na ulicę-tam gdzie jej miejsce.
I nie nabierz się na wyświechtany argument: mamy przecież dziecko.
Bo po pierwsze nie bądź taki pewien, czy to rzeczywiście Twoje- dopiero testy to wyjaśnią.
Po drugie- ojcem zawsze jesteś, byłeś i będziesz
Człowieku, Ty masz dopiero 28 lat- znajdziesz sobie porządną, godną zaufania dziewczynę.
I ułożysz sobie życie na nowo. Zapomnij o suczy, z którą mieszkałeś!
Wystarczyło tylko 1,5 roku, a już masz poroże sad.

Decyzja jednak należy do Ciebie.

12

Odp: zakręcony problem

Sorry Panowie, ale bzdury piszecie.

13 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-21 10:04:45)

Odp: zakręcony problem
Ze napisał/a:

Sorry Panowie, ale bzdury piszecie.

Po pierwsze, troszkę kultury. Wypadałoby się przywitać, szacowny meteorku!

Sorry, and whom you are? Żona BlackkShipa?

Po drugie- w którym miejscu?

14 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-21 11:01:23)

Odp: zakręcony problem

Mocne słowa się pojawiły, nawet Wami emocje widzę trzęsą po zapoznaniu się z tematem. Sprawa jest zakręcona, jak napisałem w temacie, choćby z uwagi na dziecko, pojechała do mamusi z małą i gra na dziecko, 'że małą olewam' bo sam w domu jestem i mi dobrze bo nie muszę się opiekować dzieckiem, robię co chce, highlife itp. Trochę tu mnie ma ... Pojechanie nawet do małej powoduje, ze i tak ją będę widział i nie wiem czy to ma sens ...

Widzę zdania są podzielone, panowie są na nie, panie na może warto ... Bierzecie takie opinie z 'własnego doświadczenia' czy jako zewnętrzny obserwator jest to na tyle oczywiste dla Was a ja tego nie widzę...

Mam coraz większy mętlik w głowie bo każde moje posuniecie wydaje się błędem ... odezwać się, nie odezwać, pojechać do dziecka, nie pojechać ...

Przed założeniem tego posta rozmawiałem z nią, oczekiwałem szczerej odpowiedzi i zapewnień, może skruchy, kto wie ... Usłyszałem na moje pytania o nas i o mała odpowiedź 'Czy musisz to wszystko tak analizować, zeschizujesz przez te Twoje myślenie i analizy, po co Ci to'

Z jednej strony brak konkretnych wskazówek, że czuje się winna ... z drugiej strony brak jakiejkolwiek reakcji na kwestie związane z tym, że razem pracują i moimi uczuciami do tego ... Jednoznacznie mam to odebrać jako olewka i traktowanie mnie przedmiotowo czy porostu sama sobie z tym jeszcze nie poradziła i sama przed sobą nie potrafi się przyznać...

Swanen napisał/a:

Mi sie wydaje, ze jesli twoja zona naprawde chce naprawic wasze relacje to musi sie odseparowac od tego faceta. Mozesz jej to zasugerowac a nawet nalegac na to. Nie wyobrazam sobie, ze tak dalej biurko w biurko z nim bedzie sobie siedziala jesli rzeczywiscie zdecydowana jest to skonczyc.

Na ten temat jedynie co udało mi się dowiedzieć to to, że sama nie wie jak to bedzie wyglądać i się tego boi z uwagi nawet na jego żonę bo razem takie 'psiapsółki' były ... Z racji, że oni sa w 'wolnym związku' to on moze przejść do spraw codziennych jak dla niego to norma że tak skacze z kwiatka na kwiatek... Tylko, że kobieta 'podobno' musi coś poczuć żeby doszło do zbliżenia a codzienne widzenie się napewno tego nie ułatwi zamknąć ...

15

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:

Mam coraz większy mętlik w głowie bo każde moje posuniecie wydaje się błędem ... odezwać się, nie odezwać, pojechać do dziecka, nie pojechać ...

Do dziecka pojechać, lub umówić się na jakimś neutralnym gruncie, dlaczego masz nie jechać?

16

Odp: zakręcony problem

Dobra to teraz głos Pani.
To ona spieprzyła sprawę, nie Ty, więc nic tutaj zaczynać nie powinieneś.
Ten pomysł z testem na ojcostwo nie jest zły.
Jeśli chcesz się zobaczyć z dzieckiem to zawsze możesz ją gdzieś zabrać bez tej swojej lafiryndy np. na spacer. Jeśli żonka będzie miała opory zawsze możesz zasugerować, że jak nie ona, to sąd Ci pomoże widywać się z córką.

Co do samej żonki.
Otóż, jeśli uważasz, że dajesz tej kobiecie szansę, to stawiasz jej wyraźne ultimatum poprawy. Nie takie, które można nagiąć, takie, gdy coś zrobi nie według tego postanowienie kończy się rozstaniem. Ona ma teraz o Ciebie walczyć, nie Ty o nią.
Gdybyś jednak uznał, że nie dasz rady żyć z takim potworem, to uspokój się i zacznij żyć od nowa.

Jeszcze jedno - to, że teraz powiedziała Ci, że Cię nie kocha jest istotne.
Zapamiętaj to sobie w szczególności do momentu kiedy Ci będzie płakać, że zmieniła zdanie, kiedy mamusia jej nagada lub będzie miała jej dość i będzie sobie szukała opiekuna.

Jak dla mnie wyjdź do ludzi. A po podjęciu decyzji rozejrzyj się za jakąś fajną kobietką. Bo o tej dobrego słowa nie jestem w stanie napisać.

17

Odp: zakręcony problem
Karolina1004 napisał/a:

Do dziecka pojechać, lub umówić się na jakimś neutralnym gruncie, dlaczego masz nie jechać?

Że sam z dzieckiem nie będę mógł być i będziemy we troje ... nie wiem czy dam rady to wytrzymać.

18

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Do dziecka pojechać, lub umówić się na jakimś neutralnym gruncie, dlaczego masz nie jechać?

Że sam z dzieckiem nie będę mógł być i będziemy we troje ... nie wiem czy dam rady to wytrzymać.

A nie możesz dziecka zabrać na spacer? Może umów się z żona, że podjedziesz po dziecko i zabierzesz na spacer. Nie powinna robić problemu, bo w sumie dlaczego?

19

Odp: zakręcony problem
Karolina1004 napisał/a:
BlackSheep napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Do dziecka pojechać, lub umówić się na jakimś neutralnym gruncie, dlaczego masz nie jechać?

Że sam z dzieckiem nie będę mógł być i będziemy we troje ... nie wiem czy dam rady to wytrzymać.

A nie możesz dziecka zabrać na spacer? Może umów się z żona, że podjedziesz po dziecko i zabierzesz na spacer. Nie powinna robić problemu, bo w sumie dlaczego?

Właśnie robi, mówiłem jej że wezmę małą do siebie np. na tydzień to sie oburzyła, że jak to, że dlaczego itp. Że to jest JEJ córka i że ja nie mogę jej zabierać córki ... skwitowałem to tylko słowami, że przecież do córki będzie mogła przyjechać i się z nią pobawić, ja jej nie zabraniam przecież tak 'jak ona mi nie zabrania przyjeżdżać' do jej mamusi i widzieć się z małą ...

20

Odp: zakręcony problem

witaj. podam ci moj sposob na rozjasnienie umyslu. przestan o tym myslec zajmij sie normalnymi codziennymi sprawami oczysc umysl z tych toksycznych mysli. nie kontaktuj sie z  zona przez jakis czas. wiem ze to trudne ale dziala przyjdzie w koncu taki dzien w ktory bedziesz pewien tego co chcesz naprawde, teraz kieruja toba emocje, mnostwo pytan bez odpowiedzi, wykonczysz sie, nie tedy droga. zeby podjac wlasciwa decyzje trzeba odseparowac sie od problemu na jakis czas.ja tez nie wierzylam w takie cos ale tak zrobilam mi to zajelo ok 2 tygodni, ale podjelam decyzje kotrej nie zaluje. pozdrawiam

21

Odp: zakręcony problem

Czemu Ty się zastanawiasz jaką decyzję podjąć? Czy ona w ogóle coś oznajmiła, że chce walczyć o to małżeństwo? Nie. A więc gdzie tu dylemat? W tej chwili wydaje jej się, że może wszystko ale tylko dlatego, że wie iż ma przy sobie kochającego męża , który daje jej poczucie bezpieczeństwa. Wtedy taki wyskok z kolegą z pracy , ma sens , trochę pikanterii, zakazany owoc, dobry sex... Ale patrz bez Ciebie to traci sens. Bo co pójdzie się p.....yć z nim , a on potem wróci do żony i zacznie zaliczać kolejne panienki. Jak ona się poczuje? Zostanie sama. Już nie będzie miała do kogo wrócić i to ona poczuje sie wykorzystana, a tamten facio z pracy też na 100% nie będzie jej szanować. Ona już przestanie być takim hojrakiem.

Daj sobie spokój, po co się męczyć z taką kobietą?

22

Odp: zakręcony problem

BlackSheep ja inaczej widzę to co się stało. Mogę się mylić.
Być może dla jej przyjaciela był to jednorazowy numer. Ale nie dla twojej żony. Gdyby traktowała to jako jednorazową przygodę nie wyprowadzała by się do mamy. Ona seks na wyjeździe traktowała jako wstęp do czegoś większego. Wyprowadzając się z domu chciała pokazać kochankowi że jest wolna, gotowa z nim kontynuować romans. A że nie wyszło to już inna sprawa. Nie próbuje naprawiać, mówi że nie wie czy to się nie powtórzy, ma nadzieje że kochanek ją doceni. Ciebie traktuje jak koło ratunkowe. Nie wyjdzie z kochankiem jesteś Ty. Ma do kogo wrócić.

Nie przerywaj kontaktów z córką.  Radzę zadzwonić do żony i umówić się na spotkanie w sprawie ustalenia twoich kontaktów z córką. Nie rozmawiaj z nią na inne tematy.

23 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-21 15:36:28)

Odp: zakręcony problem

BlackSheep
Tak, masz rację, my patrzymy przez pryzmat własnego doświadczenia.
Ona Ciebie po tym wszystkim kompletnie nie szanuje, bo jej na to pozwoliłeś!
Poniższe zdanie ją dyskredytuje całkowicie:

'Czy musisz to wszystko tak analizować, zeschizujesz przez te Twoje myślenie i analizy, po co Ci to'

Sorry admin,ale teraz naprawdę muszę zakląć: Kim ta kobieta do.k...y(censored) nędzy jest, aby w ten sposób Ciebie traktować!!!

Zero skruchy, empatii- toż to najzwyklejsza k...a(censored), pozbawiona wszelkich uczuć!
W jednym ma rację- po co Ci to- wykop ja z waszego domu na zawsze, po cholerę za kimś takim masz wylewać łzy!

Test na ojcostwo oczywiście obowiązkowy, Ty uzyskasz pewność a jej elegancko przywalisz po psychice! Niech się tak pewnie nie czuje.

Po tym powyższym cytacie nie dziw się, że będą leciały mocne słowa- bo z takimi osobnikami jak ona nie można inaczej postępować i inaczej ich określać. Podobny stosunek ma zresztą i do facetów zdradzających swoje żony.
Wybacz, to świadczy o jednym-ona to zrobiła w pełni świadomie. Zrobiła bo tego chciała mając w dupie co Ty będziesz czuł!

Jak to do Ciebie co poniżej napiszę nie dotrze, to weź rozpęd i walnij głową w ścianę, może wtedy włączysz logiczne myślenie!

We repeat ourselves once again what we write

słuchał, że przytulił, że mu powiedziała, że nam się nie układa, że alkohol był, że sam zaczął ją rozbierać ....

Bajeczka dla Ciebie ale wcale tak naprawdę nie  myśli.
Zrobiła to bo to chciała zrobić.
Koniec kropka- on jej nie zgwałcił

stwierdziła że a) było jej dobrze z nim b) że miał małego i to ją zaskoczyło
było odwracanie kota ogonem, że to MOJA wina, że ona potrzebowała dowartościowania, poczucia się sexi , że ja zapomniałem że mam kobietę u swego boku, która potrzebuje dowartościowania itp. a ON był na miejscu i tak jakoś poszło...

Skoro jej było dobrze- spakuj ją i dostarcz pod drzwi kochanka wraz z flaszką dla niego z podziękowaniem, że otworzył Tobie oczy, z kim Ty się ożeniłeś i kogo miałeś obok siebie.
Co on z nią zrobi, to już jego sprawa. To już Ciebie nie interesuje. I co z nią się będzie dalej działo- również.
Chciała się dowartościować, to niech ponosi pełne konsekwencje swojej decyzji. Z rozwodem z orzeczeniem o jej winie włącznie.

ona w sumie uważa sprawę za zamkniętą, było to jednorazowe, nic więcej nie oczekiwała

No jeszcze czego- ależ ta jej wypowiedź ubawiła..........Ma jej być lekko i przyjemnie. No i przecież było, czyż nie?

Jednorazowe, powiada.Czyżby?

Przy czym gdy pytałem czy ten jeden raz, nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek to jeden i ostatni to stwierdziła, że nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas,

Mówiąc to Tobie totalnie Ciebie zlekceważyła, dając jasno do zrozumienia, że następny raz nastąpi- ten widocznie miał za małego. Ale trafi na takiego z big cock- to będzie już całkiem happy.

nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek

Do cholery jasnej, przed kim Ty się płaszczysz? Ty kazałeś jej wskoczyć do łóżka z tym trolem.


jednej strony brak konkretnych wskazówek, że czuje się winna ... z drugiej strony brak jakiejkolwiek reakcji na kwestie związane z tym, że razem pracują i moimi uczuciami do tego ... Jednoznacznie mam to odebrać jako olewka i traktowanie mnie przedmiotowo czy porostu sama sobie z tym jeszcze nie poradziła i sama przed sobą nie potrafi się przyznać...

Oczywiście, że totalna olewka. I traktowanie przedmiotowe również. I tak masz odebrać!
Miej szacunek sam do siebie. Ją możesz już traktować tak samo jak panienkę lekkich obyczajów.

Mam coraz większy mętlik w głowie bo każde moje posuniecie wydaje się błędem ... odezwać się, nie odezwać, pojechać do dziecka, nie pojechać ...

Pisałem:

Nie proś, nie dzwoń, nie błagaj, nie odbieraj telefonów i niech do głowy nawet Tobie nie przyjdzie pomysł, aby teraz z nią się skontaktować.
Nie wierz w nic, co będzie do Ciebie mówiła i w 50% tego, co będzie robiła.

Jedyny kontakt z nią tylko przez Twojego adwokata.
Masz mętlik w głowie, bo nie panujesz nad emocjami.
Jedynym Twoim logicznym w Twojej sytuacji posunięciem będzie pozew o rozwód z orzeczeniem o jej winie- zbierałeś dowody jej zdrady, to do cholerki skorzystaj z nich!

I nie oglądaj się na nią- rób konsekwentnie swoje, nawet jak zechcesz dać jej szansę na budowę waszego małżeństwa od nowa- bo tego co było już nie ma. Zostały już po nim tylko ruiny.
Bo to ona zniszczyła wszytko co dotychczas było. To jest już inna osoba

Dlatego musisz sobie odpowiedzieć sam na istotne pytania:
1/ czy z taką kobietą chcesz i dasz radę jeszcze żyć
2/Czy jeżeli ona zdecyduje się na walkę o Ciebie- będziesz potrafił jej wybaczyć na tyle, że nie będziesz do tego co chwila wracał, nauczysz się z tym po prostu żyć- bo tego co zrobiła nie zapomnisz nigdy.
3/ Czy będziesz w stanie jej zaufać na tyle(biorąc pod uwagę, to co tobie powiedziała, a ja  zacytowałem), że nie będziesz jej non stop kontrolował, sam wpędzając się w obsesję.
100% zaufania już nigdy nie będzie.

Teraz to Ty jesteś panem sytuacji i to Ty dyktujesz warunki i konsekwentnie je egzekwujesz- jeden błąd panienki i cięcie - good by!
Ona rozpieprzyła wasze małżeństwo- to niech ona o Was walczy.
I ma non stop udowadniać Tobie, że na danie jej szansy zasługuje.

Co do dziecka- jak będzie Tobie utrudniać z nim kontakty, to zgłoś ten fakt na policję, najlepiej jako uprowadzenie.
Ona nie ma prawa ograniczać Tobie kontaktów, bo na jakiej podstawie?
Nie jesteście ani po rozwodzie ani w separacji.
Nie znęcałeś się ani nad rodziną ani nad dzieckiem
To ją powinno trochę otrzeźwić.
Jak nie, to pozostaje droga sądowa. I tyle.

Ja spoglądając z zewnątrz na podstawie cytatów, nie widzę żadnych powodów, aby ona od Ciebie jakąkolwiek szansę dostała.

Jak już pewnego dnia ochłoniesz, spojrzysz w lustro i pomyślisz:

k...a.. co Ty robisz człowieku?
Jaki przykład dajesz swojemu dziecku?
Jak chcesz nauczyć tego malutkiego człowieka nauczyć szacunku do siebie, skoro sam nie potrafisz szanowac siebie.
Stoisz przed lustrem upodlony, zeszmacony i zrezygnowany, zamiast podnieść wysoko głowę i żyć
Niczego się nie bój - jesteś wyjątkowym, wspaniałym facetem.
To co się stało nie jest Twoją winą, ale pamiętaj - życie to nie bajka, więc weź je w swoje ręce i głowa do góry!
Nie Ty jesteś pierwszym, i nie Ty jesteś ostatni.

BlackShip- jesteś młodym facetem, i jeszcze całe życie przed Tobą.
Tylko czy koniecznie z spędzone u boku Twoje jeszcze żony?

This is your life and it's your decision.

Co zrobisz ze swoim życiem, jak sobie je ułożysz- wybór należy do Ciebie.
Wraz z konsekwencjami z tego wynikającym.
Życzę dokonania takiego wyboru, który nie zrujnuje dalszego Twojego jeszcze przecież młodego życia.
Czy warto ryzykować?
Radze poczytać sobie to forum, zdradzający żałuje tylko jednego: że na zdradzie został przyłapany i sielanka z kochanką/ kochankiem została brutalnie przerwana.
                                                                                                       Pozdrawiam Mark21

24

Odp: zakręcony problem

witam, aż nie można czytać tego jak postępuje twoja żona. Jest beznadziejna kobieta nie widzącą niż oprócz czubka własnego nosa. Zachowała się jak pierwsza lepsza, troszkę wypiła, albo i nie, na horyzącie pojawił się facet a ta już nogi rozkłada. i jeszcze ma tyle czelności że opowiada ze robiła mu loda było kilka pozycji. bezwstydna baba. Skoro czuła się taka nie dowartościowana, zaniedbywana itd to trzeba było usiąść i porozmawiać powiedzieć ze chciała by więcej czułości, zwrócenia uwagi czy czego jej tam brakowało. Nie jedna kobieta nie słyszy na co dzień komplementów od swojego mężczyzny i nie puszcza się!! Nie liczyła się dla niej rodzina, że być może, dziecko straci pełna rodzinę i tatuś będzie dochodzący, że rani Ciebie i twoje uczucia, wasze maleńkie dziecko tylko ona!!pier*** Zosia samosia.

25

Odp: zakręcony problem

stwierdziła że a) było jej dobrze z nim b) że miał małego i to ją zaskoczyło (?!).

Wg mnie to ona nadal tkwi w tym romansie.
Porozmawiaj z żoną tego jej fagasa.. to okaże się, na ile jest to "otwarty związek"- bo moim zdaniem ona zapewne nic nie wie.

26 Ostatnio edytowany przez walcząca z wilkami (2012-10-21 19:31:55)

Odp: zakręcony problem

Całkowicie popieram mark21 i andrzeja61 w ich opiniiach o tej sprawie.Oni mają rację,twoja żona jest pozbawioną uczuć wyższych su.ą,nie lituj sie nad nią,tylko zostaw ją we własnym sosie.Załóż sprawę rozwodową,a jeśli córka jest twoja-wystąp o opiekę nad nią i wysokie alimenty.Niech su.a haruje ciężko na te alimenty piep..ąc się z tym fagasem i swingując ze wszystkimi w biurze.Nie mam litości nad takimi tupeciarami,współczuję ci,jesteś wrażliwy facet,życzę ci lepszej kobiety.Ta ci wyrosła na piep..oną feministkę,bezduszną egoistkę.

27

Odp: zakręcony problem
mark21 napisał/a:

Nomoreagain za przeproszeniem , piszesz farmazony!

Za wcześnie, żebyś rezygnował z małżeństwa, bo widać, że nie masz jeszcze chęci się poddawać. Więc może spróbuj.

On ma próbować?

No i Nomoreagain się oberwało za moje słowa.
Mark21, patrz komu dajesz po łapkach smile

Rozwód to ogromne koszty emocjonalne. Znam z autopsji. Nadal potrafię się zadręczać wątpliwościami, czy mogłam zrobić coś jeszcze, więcej wytrzymać. Może mogłam uznać, że słowa, które od niego usłyszałam - rzucił w gniewie, może mogłam je obrócić w żart, może upokorzenia których doznawałam przez lata mogłam zignorować...
Na logikę wiem, że już dłużej nie mogłam. Ale uczucia, które mam kiedy o tym myślę - nie życzę nikomu.
Małżeństwo stanowiło dla mnie dużą wartość. Poczucie straty jest ogromne.

BlackSheep napisał/a:

Tylko, że cholera ciągle ją kocham... nawet w tych chwilach, gdy czuję się podle wiem, że będę tęsknił za nią. Może nawet bym chciał... może bym o tym zapomniał przy kimś innym. Nie wiem... wszystko mi się w życiu popieprzyło... mam totalnego doła i jestem wkurzony. A teraz sam potrzebuję zachęty, bo po prostu nie widzę sensu... wiem, że nigdy tego nie zapomnę, że to będzie we mnie siedzieć. Nie mam ochoty na wizyty u psychologa.

Są takie badania (być może stanowiące jedynie wsparcie naiwnych), że 70% osób, które zdradziło nigdy więcej tego nie robi. Opublikował to Lew Starowicz. Nie wiem ile w tym prawdy, ale ... tonący brzytwy się chwyta. Myślę, że żałowałbym, że skreślę to wszystko, że nie dał bym drugiej szansy. Jeśli jej nie wykorzysta... trudno, wtedy nie będę miał wyjścia.

Widać, że BlackSheep poszukuje szansy dla tego małżeństwa. Nie widzę natomiast, żeby dla jego żony małżeństwo stanowiło taką wartość jak dla niego. Strzeliła focha, jest ślepa na swoje winy i oczekiwanie, że to ona spróbuje ratować związek - jest chyba naiwnością. Czasem niestety obdarza się uczuciem kogoś z tego rodzaju "wrażliwością". Albo BlackSheep spróbuje to ratować - albo nikt.


BlackSheep, przeczytałam dalszą część wątku - nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś poradził się adwokata. Nawet jeśli nie dojdzie do rozwodu. Emocje nie są dobrym doradcą.
Widziałam tu radę, żebyś zażyczył sobie testu na ojcostwo córki, żeby "dowalić żonie psychicznie" - osobiście jestem zdania, że jeśli już - test należałoby przeprowadzić bez wiedzy małżonki. Nie wiem, czy jest taka możliwość i nie wiem, czy słusznie mam złe przeczucia, że w razie czego żona może wykorzystać coś takiego jako dowód, że jesteś mało z córką emocjonalnie związany, bo potrzebujesz potwierdzeń... Może to głupie, tak mi się po prostu nasunęło. Adwokat przyjrzy się sprawie "na zimno". I pewnie podpowie jak dokumentować zachowanie twojej żony - bo utrudnia ci kontakty z dzieckiem, a nie ma do tego prawa.

28 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-21 20:53:27)

Odp: zakręcony problem

Witaj Niewesoła, no i gafa wykryta,

Nomoreagain wybacz, nie było to celowe, copy- paste nie z tego postu. Przepraszam

Co do meritum- ja wcale nie napisałem, że ma jaśnie panią ma poinformować o teście- to oczywista oczywistość, że ma to zrobić potajemnie, a małżonkę poinformować o jego wyniku dopiero wtedy gdy okaże się że to nie on jest ojcem!

Co reszty- nie zmieniam swojego zdania, jak dotrze do niego co tak naprawdę się stało i na chłodno przeanalizuje jej słowa, to szybko podejmie decyzje.

W sumie stanęło na tym, że mam dwa wyjścia, albo się rozwiodę albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego'. Przy czym gdy pytałem czy ten jeden raz, nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek to jeden i ostatni to stwierdziła, że nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas, na pewno ON już od niej nic nie dostanie


Wystarczy?

29

Odp: zakręcony problem
mark21 napisał/a:

Wystarczy?

Może i wystarczy. Ba, całkiem prawdopodobne, że wystarczy. Co nie znaczy, że podejmując decyzję o rozwodzie nie będzie cierpiał.
Samo złożenie pozwu jest traumatyczne - bo to strona składająca stawia kropkę nad "i", a przynajmniej takie może mieć poczucie.

Na logikę - masz rację w tym co piszesz. Kobieta "dała ciała" w każdym znaczeniu. Racjonalny by był natychmiastowy rozwód.
Tylko, że poza rozumem - mamy jeszcze w sobie cały ten emocjonalny rozgardiasz, który powoduje, że wszystko staje się mniej oczywiste, a logicznie powzięte decyzje z jakiejś przyczyny - bolą.

Więc ja też nie zmienię zdania smile  Przynajmniej w tym tygodniu - chwilowo jestem nastawiona na walenie się we własną klatę, szukanie w sobie win, zastanawianie się nad straconymi szansami i ogólne samoudręczenie. To chyba taki "sympatyczny" etap porozwodowy, mam nadzieję, że krótkotrwały, bo mocno wredny.
A może gdybym dała jeszcze jedną szansę - cierpiałabym mniej...  albo więcej... logika mi tu na nic.

30

Odp: zakręcony problem

Przepraszam za poprzedni mój wpis. Zdenerwowało mnie destrukcyjne oceniające podejście kilku osób.
To nie jest internetowa gra kto ma rację. To nie jest miejsce na ocenianie. Większość z Waszych wpisów to przeniesienia.

Do Ciebie BlackSheep :
Przez internetowe forum nie uzyskasz tego, co Ci najbardziej potrzeba.
Poszukaj bezpośredniego wsparcia u najbliższych osób - najlepszy byłby jakiś jak najbardziej dojrzały facet z empatią (nie pomyl z "chęcią niesienia pomocy").
Jeśli chcesz przerwać Grę, w którą się wikłacie - stanowcza decyzja i otwarta propozycja terapii dla par jest dobrą opcją.
Miej się, czuj, mierz się śmiało ze swoim lękiem.

31 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-22 08:07:40)

Odp: zakręcony problem
Niewesoła napisał/a:
mark21 napisał/a:

Wystarczy?

Może i wystarczy. Ba, całkiem prawdopodobne, że wystarczy. Co nie znaczy, że podejmując decyzję o rozwodzie nie będzie cierpiał.
Samo złożenie pozwu jest traumatyczne - bo to strona składająca stawia kropkę nad "i", a przynajmniej takie może mieć poczucie.

Na logikę - masz rację w tym co piszesz. Kobieta "dała ciała" w każdym znaczeniu. Racjonalny by był natychmiastowy rozwód.
Tylko, że poza rozumem - mamy jeszcze w sobie cały ten emocjonalny rozgardiasz, który powoduje, że wszystko staje się mniej oczywiste, a logicznie powzięte decyzje z jakiejś przyczyny - bolą.

Więc ja też nie zmienię zdania smile  Przynajmniej w tym tygodniu - chwilowo jestem nastawiona na walenie się we własną klatę, szukanie w sobie win, zastanawianie się nad straconymi szansami i ogólne samoudręczenie. To chyba taki "sympatyczny" etap porozwodowy, mam nadzieję, że krótkotrwały, bo mocno wredny.
A może gdybym dała jeszcze jedną szansę - cierpiałabym mniej...  albo więcej... logika mi tu na nic.

Witam wszystkich serdecznie smile

Niewesoła- za co się walisz w klatę?
Przecież to Twój ex Tobie ślubował:
"ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską"- okazał się wiarołomcą.
Wiesz, ja patrzę z perspektywy czasu- i nie żałuję swojej decyzji.
Bo ja po prostu składanego ślubowania mojej ex dotrzymałem- to nie ja zniszczyłem moją rodzinę.
Moja zasada nr 1: nigdy nie skrzywdzę osoby, z którą jestem- ot takie wyniosłem wychowanie z rodzinnego domu.
Gdy jednak coś spieprzę( nie mówię o zdradzie- bo na to nigdy sobie nie pozwoliłem i nie pozwolę)- wina na klatę i walczę do upadłego- bo to ja skrzywdziłem kogoś(słowem, brakiem zrozumienia, zaniedbaniem), kogo kocham. I będę robił wszystko, aby to wyrządzone zło wynagrodzić i naprawić.
Facet z zasadami - no cóż, taki już jestem i wcale się tego nie wstydzę.

Największą głupotą jaką robią osoby zdradzone, to ta, że to one walczą o ratowanie zniszczonego zdradą związku, niszcząc swoją i tak już poharataną zdradą psychikę.
Efekt- taki jak u Ciebie.
Ja dzięki podejściu(z pomocą psychologa i grona sprawdzonych przyjaciół): od tego momentu to ja jestem najważniejszy wyszedłem dość szybko i na sprawie rozwodowej byłem silny jak nigdy.
Nie targały już mną żadne uczucia.

Ze przeprosiny przyjęte- nie wiem ani ile masz lat, ani tego czy jesteś kobietą czy mężczyzną.
To co napisałem to nie copy- paste.
Ja przeanalizowałem wszystkie słowa i jej zachowanie, jakie po wykryciu zdrady padły z ust jego żony.
I jej dalsze postępowanie- ucieczka pod opiekę mamusi, zabranie z domu dziecka, utrudnianie kontaktu z dzieckiem, zero skruchy, szantaż emocjonalny świadczący o wyrachowaniu: albo zaakceptujesz zdradę i przejdziemy do porządku dziennego albo rozwód.
Nie chce mi się już przytaczać wszystkich słów, które skierowała do BlackSheep'a- doskonale wiesz o jakie chodzi.

Więc nie mów głupstw o pomocnej dłoni dojrzałego faceta- ja jestem w średnim wieku.
Terapia? Dla kogo?- To On będzie wymagał pomocy terapeuty i wsparcia sprawdzonych przyjaciół.
A dla niej najlepsze miejsce to agencja towarzyska, a nie małżeństwo.
Przeczytaj sobie uważnie co pisze i co przeżywa End_aluzja(zdrada męża i powrót wiarołomcy), i innych, którzy walczyli samotnie o uratowanie związku i przegrali- jak ich ta walka wyniszczyła!
Dopiero wtedy proponuję zabierać głos

Miłego dnia 4All smile

32 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-22 09:02:41)

Odp: zakręcony problem

Od niniejszego wpisu nie oczekuję pomocy terapeutycznej, wychodzę z założenia że jeżeli ma coś być z tego to nikt z najbliższych nie powinien się dowiedzieć o sprawie bo zawsze będą komentarze a to na pewno mi nie pomoże ...

Wczoraj pojechałem do córki, wziąłem ją na spacer, oczywiście z moja bo jak to ja sam z dzieckiem, sama zaczęła rozmowę ... oświadczyłem jej, że czekam na jej gest i ruch, ja sobie dam rade a od wtorku małą zabieram do siebie ... Po 2h była spakowana przy drzwiach i zabrała się ze mną do domu bo mi przecież małej samej nie zostawi i co ona ma sama zrobić u mamusi (?!) Po drodze były jeszcze rozmowy, że wie co zrobiła, że czasu nie odkręci i nie zmieni tego co się stało, że źle jej z tym ale tak ogólnikowo jak by nie potrafiła się przyznać sama przed sobą i przede mną do tego co zrobiła, jak by przez to dała mi rolę zwycięscy, Pana życia i śmierci ... Przyjechaliśmy, stwierdziła, ze w domu pewnie będzie hekatomba ... zaskoczyła się. W domu po przyjeździe, palcem nie kiwnąłem na rozpakowywanie się, zająłem się mała, ona latała i zauważyłem baaaardzo wnikliwie się mi przyglądała ... Zacząłem prasować koszule - tak na zapas - a ona z wielkim zdziwieniem po co prasuję koszule skoro nigdzie nie idę ...

Dzisiaj poszła do pracy, myślę nad tym o czym będą rozmawiać w pracy skoro ja przez weekend rozmawiałem z nimi. Rano widziałem w jej telefonie smsa, że przeprasza, że sprawa wyszła i że ja z nimi się kontaktowałem ... zcieło mnie ... Jego żona leje na sprawę bo mają taki a nie inny układ, 100% pewne.

Jej zmiana nastawienia chyba jest spowodowana tym, że jakoś nie jestem na pokaz skrzywdzony, nie przyszedłem na kolanach wyznając miłość itp., że daję sobie rady chyba to ją boli w tym wszystkim ...

90% odpowiedzi w tym wątku to bezwarunkowe zakończenie tego związku, gdyby nie było malej może nie było by tematu, bo mieszkanie i inne rzeczy to tylko dobra materialne ...

Powiem szczerze, że w obecnej sytuacji myślę nad tym testem ...

33

Odp: zakręcony problem

BlackSheep najważniejsze co miałeś zrobić zrobiłeś. Córka jest  w domu. Nie pozwól na to aby żona ponownie ją zabrała. Jej miejscem zamieszkania jest wasz dom. Prawo masz po swojej stronie

Na podjęcie innych decyzji masz czas. Nie spiesz się z nimi. Zaczekaj aż przestaną kierować Tobą emocje. Najważniejsze co powinieneś teraz zrobić to zebrać dowody jej zdrady. To czy będzie rozwód to inna sprawa, ale mając dowody masz otwartą taką możliwość.

Zastanów się nad kilkudniowym wyjazdem w jakieś spokojne miejsce. Tam w ciszy będziesz mógł przemyśleć co dalej. W domu każde miejsce wiąże się z jakimiś wspomnieniami. Trudno jest podjąć obiektywną decyzję. Taki wyjazd da też żonie do myślenia.

34

Odp: zakręcony problem
andrzej61 napisał/a:

Zastanów się nad kilkudniowym wyjazdem w jakieś spokojne miejsce. Tam w ciszy będziesz mógł przemyśleć co dalej. W domu każde miejsce wiąże się z jakimiś wspomnieniami. Trudno jest podjąć obiektywną decyzję. Taki wyjazd da też żonie do myślenia.

Wyjazd na dzień dzisiejszy byłby bezsensu bo nie po to chciałem mała mieć u siebie, żeby wyjeżdżać ... Było by to nielogiczne ... Poobserwuję sobie jej zachowanie porostu, nic więcej na dzień dzisiejszy mi nie zostaje ...

35

Odp: zakręcony problem

Powiedz, że jej przebaczasz, bo bardzo ją kochasz, że teraz będziesz bardziej o nią zabiegał (czyt. pilnował)
I że chcesz o tym zapomnieć jeśli to się nie powtórzy.
Myślę, że w tych 70 % Lwa Starowicza jest więcej kobiet niż mężczyzn. :-)

36

Odp: zakręcony problem

BlackSheep twoja żona to skończona egoistka. Strasznie Ci współczuję...

37

Odp: zakręcony problem
4netka napisał/a:

Powiedz, że jej przebaczasz, bo bardzo ją kochasz, że teraz będziesz bardziej o nią zabiegał (czyt. pilnował)
I że chcesz o tym zapomnieć jeśli to się nie powtórzy.
Myślę, że w tych 70 % Lwa Starowicza jest więcej kobiet niż mężczyzn. :-)

Z uwagi na jej zachowanie nie moge tak ot, uciac wszystko i wybaczyc bo sie utwierdzi ze moze wszystko ... MUSZE widziec w niej chec poprawy inaczej nie moge a takie jasne przekazy nic mi nie dadza, tylko dla niej bedzie to informacje ze ja rozgrzeszam ...

38

Odp: zakręcony problem
4netka napisał/a:

Powiedz, że jej przebaczasz, bo bardzo ją kochasz, że teraz będziesz bardziej o nią zabiegał (czyt. pilnował)
I że chcesz o tym zapomnieć jeśli to się nie powtórzy.
Myślę, że w tych 70 % Lwa Starowicza jest więcej kobiet niż mężczyzn. :-)

Witaj,
No gratuluję konstruktywnego podejścia- on ma to powiedzieć przy jej postawie?
No wybacz, widzę że niewiele wniosków wyciągnęłaś z wypowiedzi żony BlackSheep'a.

39

Odp: zakręcony problem

mark21 widzę, że konsekwentnie będziesz podtrzymywał swoje zdanie, dla Ciebie wybór jest prosty ...

Sam się zastanawiam jak by to było jak będziemy razem, czy nie będę miał przed oczyma ich razem jak się będziemy kochać albo ta niepewność czy ona nie myśli on nim ...

Na pewno idę do prawnika, poradzić się, przygotować scenariusz, jeden z możliwych ...

40

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:

mark21 widzę, że konsekwentnie będziesz podtrzymywał swoje zdanie, dla Ciebie wybór jest prosty ...

Sam się zastanawiam jak by to było jak będziemy razem, czy nie będę miał przed oczyma ich razem jak się będziemy kochać albo ta niepewność czy ona nie myśli on nim ...

Na pewno idę do prawnika, poradzić się, przygotować scenariusz, jeden z możliwych ...

Nie, nie mówię że to jest wybór jest prosty.
Ja też musiałem podjąć najtrudniejszą decyzje w swoim życiu( romans mojej ex), też targany byłem sprzecznościami, tylko ja nie pozwoliłem jej wrócić do domu, aby jej obecność nie wpływała na moją decyzję- 15 lat małżeństwa poszło w p...u,

To co ja pisze Tobie, to chłodna analiza przeprowadzona na podstawie jej wypowiedzi zacytowanych przez Ciebie.
Ja już jestem wolny od emocji.

To jej lekkie podejście do tematu zdrady, ten cynizm, to mnie u niej przeraziło-
Zero współczucia, empatii do Ciebie.
Tylko buta i taka pewność siebie, jakiej Tobie niestety brakuje.

Ty zakochany po uszy nie dostrzegasz pewnych rzeczy, które my widzimy.
Bo jej słowa i postawa mówią jednoznacznie: następny raz będzie tylko Ty nie znasz dnia ani godziny!
Teraz po wpadce tylko lepiej się będzie ukrywać- to masz jak w banku!

Chcesz powtórki z rozrywki, chcesz jeszcze raz przez to przechodzić- próbuj, jak dasz radę z tym żyć.

Za szybko pozwoliłeś jej wrócić, po co?

Musisz chyba być niezłym twardzielem, skoro pozwoliłem jej na powrót do domu.

Radzę Tobie jeszcze raz przeczytać uważnie jej wypowiedzi, które tutaj zacytowałeś i odpowiedzieć sobie na spokojnie na pytania, które Tobie postawiłem.


Podkreślam - to jest Twoje życie i Twoja decyzja- ja wyrażam tylko swoje zdanie

41

Odp: zakręcony problem

Super,,,zona wrocila ,mieszkacie razem...wszystko bedzie ok
tylko teraz powiedz mi
co bedzie z twoja przyjaciolka?????

42 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-22 13:18:16)

Odp: zakręcony problem
mark21 napisał/a:
BlackSheep napisał/a:

mark21 widzę, że konsekwentnie będziesz podtrzymywał swoje zdanie, dla Ciebie wybór jest prosty ...

Sam się zastanawiam jak by to było jak będziemy razem, czy nie będę miał przed oczyma ich razem jak się będziemy kochać albo ta niepewność czy ona nie myśli on nim ...

Na pewno idę do prawnika, poradzić się, przygotować scenariusz, jeden z możliwych ...

Nie, nie mówię że to jest wybór jest prosty.
Ja też musiałem podjąć najtrudniejszą decyzje w swoim życiu( romans mojej ex), też targany byłem sprzecznościami, tylko ja nie pozwoliłem jej wrócić do domu, aby jej obecność nie wpływała na moją decyzję- 15 lat małżeństwa poszło w p...u,

To co ja pisze Tobie, to chłodna analiza przeprowadzona na podstawie jej wypowiedzi zacytowanych przez Ciebie.
Ja już jestem wolny od emocji.

To jej lekkie podejście do tematu zdrady, ten cynizm, to mnie u niej przeraziło-
Zero współczucia, empatii do Ciebie.
Tylko buta i taka pewność siebie, jakiej Tobie niestety brakuje.

Ty zakochany po uszy nie dostrzegasz pewnych rzeczy, które my widzimy.
Bo jej słowa i postawa mówią jednoznacznie: następny raz będzie tylko Ty nie znasz dnia ani godziny!
Teraz po wpadce tylko lepiej się będzie ukrywać- to masz jak w banku!

Chcesz powtórki z rozrywki, chcesz jeszcze raz przez to przechodzić- próbuj, jak dasz radę z tym żyć.

Za szybko pozwoliłeś jej wrócić, po co?

Musisz chyba być niezłym twardzielem, skoro pozwoliłem jej na powrót do domu.

Radzę Tobie jeszcze raz przeczytać uważnie jej wypowiedzi, które tutaj zacytowałeś i odpowiedzieć sobie na spokojnie na pytania, które Tobie postawiłem.


Podkreślam - to jest Twoje życie i Twoja decyzja- ja wyrażam tylko swoje zdanie

Ja tutaj właśnie umieściłem swój problem, żeby poznać opinie innych, szczere, internet daje po części anonimowość, dzięki której każdy może być szczery ...

Za szybko, nie za szybko, może coś w niej drgnęło jak miałbym małą wsiąść do siebie ... nie wiem, teraz będę mógł obserwować jej zachowanie ... może parę dni spędzonych w jednym domu pozwoili mi podjąć decyzje, skoro nie będę widział poprawy jej zachowania to po co mam więcej czekać i bardziej cierpieć jak by była u mamusi i nie widział bym,nie miał bym możliwości odnieść takiego czy innego wrażenia ...

Myślę, czasami, ze jej buta, postawa i całe to zdarzenie to 'kara' dla mnie, że ją olewałem, że wpędziłem nas w kłopoty finansowe, wiem, że nie mogę tutaj szukać usprawiedliwienia dla jej czynu, w dodatku za nią samą ale jest taka stara prawda, że coś musi być w temacie, że jedna czy druga strona decyduje się na zdradę, niby nie ma niewinnych ... sam już nie wiem...

43

Odp: zakręcony problem
tak bylo pieknie napisał/a:

Super,,,zona wrocila ,mieszkacie razem...wszystko bedzie ok
tylko teraz powiedz mi
co bedzie z twoja przyjaciolka?????

Jaką przyjaciółką ?

44

Odp: zakręcony problem
tak bylo pieknie napisał/a:

Super,,,zona wrocila ,mieszkacie razem...wszystko bedzie ok
tylko teraz powiedz mi
co bedzie z twoja przyjaciolka?????

No meteorku, z czytaniem ze zrozumieniem mamy kłopot?
A może już wątki się poplątały?

45 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-22 14:08:18)

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:
mark21 napisał/a:
BlackSheep napisał/a:

mark21 widzę, że konsekwentnie będziesz podtrzymywał swoje zdanie, dla Ciebie wybór jest prosty ...

Sam się zastanawiam jak by to było jak będziemy razem, czy nie będę miał przed oczyma ich razem jak się będziemy kochać albo ta niepewność czy ona nie myśli on nim ...

Na pewno idę do prawnika, poradzić się, przygotować scenariusz, jeden z możliwych ...

Nie, nie mówię że to jest wybór jest prosty.
Ja też musiałem podjąć najtrudniejszą decyzje w swoim życiu( romans mojej ex), też targany byłem sprzecznościami, tylko ja nie pozwoliłem jej wrócić do domu, aby jej obecność nie wpływała na moją decyzję- 15 lat małżeństwa poszło w p...u,

To co ja pisze Tobie, to chłodna analiza przeprowadzona na podstawie jej wypowiedzi zacytowanych przez Ciebie.
Ja już jestem wolny od emocji.

To jej lekkie podejście do tematu zdrady, ten cynizm, to mnie u niej przeraziło-
Zero współczucia, empatii do Ciebie.
Tylko buta i taka pewność siebie, jakiej Tobie niestety brakuje.

Ty zakochany po uszy nie dostrzegasz pewnych rzeczy, które my widzimy.
Bo jej słowa i postawa mówią jednoznacznie: następny raz będzie tylko Ty nie znasz dnia ani godziny!
Teraz po wpadce tylko lepiej się będzie ukrywać- to masz jak w banku!

Chcesz powtórki z rozrywki, chcesz jeszcze raz przez to przechodzić- próbuj, jak dasz radę z tym żyć.

Za szybko pozwoliłeś jej wrócić, po co?

Musisz chyba być niezłym twardzielem, skoro pozwoliłem jej na powrót do domu.

Radzę Tobie jeszcze raz przeczytać uważnie jej wypowiedzi, które tutaj zacytowałeś i odpowiedzieć sobie na spokojnie na pytania, które Tobie postawiłem.


Podkreślam - to jest Twoje życie i Twoja decyzja- ja wyrażam tylko swoje zdanie

Ja tutaj właśnie umieściłem swój problem, żeby poznać opinie innych, szczere, internet daje po części anonimowość, dzięki której każdy może być szczery ...

Za szybko, nie za szybko, może coś w niej drgnęło jak miałbym małą wsiąść do siebie ... nie wiem, teraz będę mógł obserwować jej zachowanie ... może parę dni spędzonych w jednym domu pozwoili mi podjąć decyzje, skoro nie będę widział poprawy jej zachowania to po co mam więcej czekać i bardziej cierpieć jak by była u mamusi i nie widział bym,nie miał bym możliwości odnieść takiego czy innego wrażenia ...

Myślę, czasami, ze jej buta, postawa i całe to zdarzenie to 'kara' dla mnie, że ją olewałem, że wpędziłem nas w kłopoty finansowe, wiem, że nie mogę tutaj szukać usprawiedliwienia dla jej czynu, w dodatku za nią samą ale jest taka stara prawda, że coś musi być w temacie, że jedna czy druga strona decyduje się na zdradę, niby nie ma niewinnych ... sam już nie wiem...

Słuchaj,już pisałem- wiesz ile rodzin ma kłopoty finansowe? Ile żon, mężów zaniedbuje swoich partnerów?
No to co z tego powodu sorry za słowa- istnieje masowe kopulowanie każdy z każdym?

Kara- no to gratuluję, a jak Ty zamierzasz ją za to co zrobiła waszej rodzinie ukarać?
Zdrada razy 10, 10000-- ?
Ona jest bardzo cwana i wyrachowana, jest takie powiedzenie: kto ma miękkie serce ten ma twardą dupę,.
Podstawowy błąd w rozumowaniu: nie obwiniaj się za to co zrobiła!!!!
Nie szukaj w tym momencie winy u siebie- to nie jest ten moment.

Mówiła Tobie, że czuje się zaniedbana przez Ciebie, że brakuje czułości?
O tym nic nie piszesz.
To jednak w żaden sposób nie usprawiedliwia tego co wam zrobiła.

Jak sobie przypomnisz o tych pikantnych szczegółach, pozycjach, małym penisie, i że jak jej było z nim dobrze które Tobie opowiadała, to gdy będzie w domu z Tobą może spowodować że nerwy puszczą i zrobisz coś, czego będziesz później żałował.
A oskarżenie o gwałt lub pobicie w Twojej sytuacji ............
Zastanów się, czy warto ryzykować.
Co Ty chcesz jeszcze obserwować? Wystarczająco już wiele od niej usłyszałeś.
Teraz inicjatywa powinna byc po jej stronie- nie Ty poszedłeś w tango z jakąś panienką, tylko ona bzykała się z fagasem z wielką przyjemnością.
Ty masz walczyć, ale o siebie- nie o nią.

Test na ojcostwo koniecznie- może być to jej nie pierwszy raz. Oczywiście bez jej wiedzy!!!!
A dopiero teraz jej puszczanie się odkryłeś

46 Ostatnio edytowany przez BlackSheep (2012-10-22 14:19:22)

Odp: zakręcony problem
mark21 napisał/a:

Słuchaj,już pisałem- wiesz ile rodzin ma kłopoty finansowe? Ile żon, mężów zaniedbuje swoich partnerów?
No to co z tego powodu sorry za słowa- istnieje masowe kopulowanie każdy z każdym?

Kara- no to gratuluję, a jak Ty zamierzasz ją za to co zrobiła waszej rodzinie ukarać?
Zdrada razy 10, 10000-- ?
Ona jest bardzo cwana i wyrachowana, jest takie powiedzenie: kto ma miękkie serce ten ma twardą dupę,.
Podstawowy błąd w rozumowaniu: nie obwiniaj się za to co zrobiła!!!!
Nie szukaj w tym momencie winy u siebie- to nie jest ten moment.

Mówiła Tobie, że czuje się zaniedbana przez Ciebie, że brakuje czułości?
O tym nic nie piszesz.
To jednak w żaden sposób nie usprawiedliwia tego co wam zrobiła.

Jak sobie przypomnisz o tych pikantnych szczegółach, pozycjach, małym penisie, i że jak jej było z nim dobrze które Tobie opowiadała, to gdy będzie w domu z Tobą może spowodować że nerwy puszczą i zrobisz coś, czego będziesz później żałował.
A oskarżenie o gwałt lub pobicie w Twojej sytuacji ............
Zastanów się, czy warto ryzykować.
Co Ty chcesz jeszcze obserwować? Wystarczająco już wiele od niej usłyszałeś.
Teraz inicjatywa powinna byc po jej stronie- nie Ty poszedłeś w tango z jakąś panienką, tylko ona bzykała się z fagasem z wielką przyjemnością.
Ty masz walczyć, ale o siebie- nie o nią.

Test na ojcostwo koniecznie- może być to jej nie pierwszy raz. Oczywiście bez jej wiedzy!!!!
A teraz dopiero wpadła.

Co do jej wcześniejszej wierności to nie mam dowodów na takie postępowanie, jej zachowanie, mowa ciała, gesty, które złożone teraz w całość przy obecnej sytuacji dały mi do myślenia wcześniej takiego stanu rzeczy nie zaobeserowalem, ja ogólnie jestem człowiekiem, który dużo obserwuje a jak masz podstawę to 2 do 2 samo sie dodaje ... jak teraz to mialo miejsce ...

Brak czułości, zaniedbania, bezpośrednio nie słyszałem takich slow od niej ... nigdy, z drugiej strony ja tez od niej nie słyszałem nawet słowa 'ze fajnie wyglądasz' wiec to nie tutaj chyba jest sens w szukaniu powodów ... Sama wiedziała, że mogłem ją zdradzić bo mówiłem jej o tej ablo tamtej pannie, która się do mnie przyczepiała, dawałem jej jasny sygnał, że nie chce niedomówień albo dwuznacznych sytuacji i ze nie interesuje mnie zdrada bo jestem z nią. Ona sama ma/miała podejscie ze zdrada w związku jest nie do wytlumaczenia i ze gdyby ja ja zdradzil to sama by mi drzwi pokazala - tak kiedys mnie zapewniala, zeby kazdy wiedzial co go czeka jak sie wydazy ... teraz widze jej swiatopoglad ulegl zmianie, zlamala wlasne zasady ... i to mnie przeraza najbardziej ... ja tez kiedys tak mowilem ze po zdradzie tylko drzwi i won ale zycie pokazuje ze to nie takie proste ...

kara dla niej ... sam nie wiem ... na pewno nie zdrada moja jej bo to nic nie da tylko mnie bardziej rozchwieje ... o ile bardziej się da.

tak samo piszesz o gwałcie ... ma na myśli ze teraz chciałbym jej pokazać 'kto' jest lepszy ja czy on bezwzgledu na jej zgodę ... nie jestem w stanie teraz o niej myśleć jak o obiekcie porzadania ... narazie mam obrzydzenie ...do niej, jej ciała ... nie jestem w stanie jej pocałować wiedząc, że on ją też całował ... i nie jestem tez przekonany czy kiedykolwiek bede mógł ...

47

Odp: zakręcony problem

Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i przeraża mnie jedna rzecz. Twoja żona w ogóle nie czuje się winna...
Właściwie spłynęło to po niej. Zgadzam się mark21, przede wszystkim nie daj sobie wbić winy w głowę, bo wtedy już pies pogrzebany (zawsze będziesz za mało czuły, za mało czasu jej poświęcał itp itd).
Ale masz też racje co do jednego- co zrobić skoro jest dziecko. Bez dziecka sytuacja byłaby jasna, teraz jest już dużo ciężej.
Jednak ja chyba w tej sytuacji (brak jakichkolwiek przeprosin, całokształt zachowania Twojej żony) nie potrafiłbym wybaczyć.
Wybaczyć tak...ale nie, że Ty musisz o słowo przeprosiny z jej strony prosić...chora sytuacja.

48 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-22 18:46:51)

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:
mark21 napisał/a:

Słuchaj,już pisałem- wiesz ile rodzin ma kłopoty finansowe? Ile żon, mężów zaniedbuje swoich partnerów?
No to co z tego powodu sorry za słowa- istnieje masowe kopulowanie każdy z każdym?

Kara- no to gratuluję, a jak Ty zamierzasz ją za to co zrobiła waszej rodzinie ukarać?
Zdrada razy 10, 10000-- ?
Ona jest bardzo cwana i wyrachowana, jest takie powiedzenie: kto ma miękkie serce ten ma twardą dupę,.
Podstawowy błąd w rozumowaniu: nie obwiniaj się za to co zrobiła!!!!
Nie szukaj w tym momencie winy u siebie- to nie jest ten moment.

Mówiła Tobie, że czuje się zaniedbana przez Ciebie, że brakuje czułości?
O tym nic nie piszesz.
To jednak w żaden sposób nie usprawiedliwia tego co wam zrobiła.

Jak sobie przypomnisz o tych pikantnych szczegółach, pozycjach, małym penisie, i że jak jej było z nim dobrze które Tobie opowiadała, to gdy będzie w domu z Tobą może spowodować że nerwy puszczą i zrobisz coś, czego będziesz później żałował.
A oskarżenie o gwałt lub pobicie w Twojej sytuacji ............
Zastanów się, czy warto ryzykować.
Co Ty chcesz jeszcze obserwować? Wystarczająco już wiele od niej usłyszałeś.
Teraz inicjatywa powinna byc po jej stronie- nie Ty poszedłeś w tango z jakąś panienką, tylko ona bzykała się z fagasem z wielką przyjemnością.
Ty masz walczyć, ale o siebie- nie o nią.

Test na ojcostwo koniecznie- może być to jej nie pierwszy raz. Oczywiście bez jej wiedzy!!!!
A teraz dopiero wpadła.

Co do jej wcześniejszej wierności to nie mam dowodów na takie postępowanie, jej zachowanie, mowa ciała, gesty, które złożone teraz w całość przy obecnej sytuacji dały mi do myślenia wcześniej takiego stanu rzeczy nie zaobeserowalem, ja ogólnie jestem człowiekiem, który dużo obserwuje a jak masz podstawę to 2 do 2 samo sie dodaje ... jak teraz to mialo miejsce ...

Brak czułości, zaniedbania, bezpośrednio nie słyszałem takich slow od niej ... nigdy, z drugiej strony ja tez od niej nie słyszałem nawet słowa 'ze fajnie wyglądasz' wiec to nie tutaj chyba jest sens w szukaniu powodów ... Sama wiedziała, że mogłem ją zdradzić bo mówiłem jej o tej ablo tamtej pannie, która się do mnie przyczepiała, dawałem jej jasny sygnał, że nie chce niedomówień albo dwuznacznych sytuacji i ze nie interesuje mnie zdrada bo jestem z nią. Ona sama ma/miała podejscie ze zdrada w związku jest nie do wytlumaczenia i ze gdyby ja ja zdradzil to sama by mi drzwi pokazala - tak kiedys mnie zapewniala, zeby kazdy wiedzial co go czeka jak sie wydazy ... teraz widze jej swiatopoglad ulegl zmianie, zlamala wlasne zasady ... i to mnie przeraza najbardziej ... ja tez kiedys tak mowilem ze po zdradzie tylko drzwi i won ale zycie pokazuje ze to nie takie proste ...

kara dla niej ... sam nie wiem ... na pewno nie zdrada moja jej bo to nic nie da tylko mnie bardziej rozchwieje ... o ile bardziej się da.

tak samo piszesz o gwałcie ... ma na myśli ze teraz chciałbym jej pokazać 'kto' jest lepszy ja czy on bezwzgledu na jej zgodę ... nie jestem w stanie teraz o niej myśleć jak o obiekcie porzadania ... narazie mam obrzydzenie ...do niej, jej ciała ... nie jestem w stanie jej pocałować wiedząc, że on ją też całował ... i nie jestem tez przekonany czy kiedykolwiek bede mógł ...

Ja tylko ostrzegam, ona i jej zachowanie wobec Ciebie może przekroczyć próg, którego już nie będziesz w stanie opanować. Mówiąc o gwałcie, mam na myśli, że potraktujesz ją jak zwykła dziwkę(a zasłużyła sobie na takie traktowanie), lub możesz jej przyłożyć.

Jak potrafisz zapanować nad emocjami, nad projekcją tego co wyczyniała z nim w łóżku- ok.

Wiesz, kobiety długo potrafią się ze zdradą maskować, też uważałem się za dobrego obserwatora i żadnych bardzo niepokojących sygnałów nie zauważałem.
U mnie moja doskonale wiedziała, że zdrada= get out of my life.
I co- nie powstrzymało jej.
Ja byłem po prostu konsekwentnym- ona do dzisiaj żałuje, ale to już jej problem, nie mój.
Często się wszystko zaczyna od przyzwolenia na drobne kłamstewka, nad którymi przechodzimy do porządku dziennego, bagatelizując je,  później tak się z kłamstwami oswajamy, że nawet nie zauważymy, że coś złego się dzieje(mowie wyłącznie o sobie).
No bo jak to- kocha i takie coś?

Postawiłem Tobie trzy pytania:
1/ czy z taką kobietą chcesz i dasz radę jeszcze żyć
2/Czy jeżeli ona zdecyduje się na walkę o Ciebie- będziesz potrafił jej wybaczyć na tyle, że nie będziesz do tego co chwila wracał, nauczysz się z tym po prostu żyć- bo tego co zrobiła nie zapomnisz nigdy.
3/ Czy będziesz w stanie jej zaufać na tyle(biorąc pod uwagę, to co tobie powiedziała, a ja  zacytowałem), że nie będziesz jej non stop kontrolował, sam wpędzając się w obsesję.
100% zaufania już nigdy nie będzie.

Odpowiedziałeś już sobie na nie?

Brak konsekwencji= brak szacunku dla siebie.
Skoro oboje mieliście taki sam stosunek do zdrady, to no cóż, musi ponieść konsekwencje swojego czynu.
Pamiętaj, kobiety szanują silnych- gardzą słabeuszami
Powtórzę- zrobiła to bo chciała tego.
Poczytaj sobie aby wyrobić sobie pogląd

http://www.netkobiety.pl/t43762.html;

http://www.netkobiety.pl/t44085.html

Właściwie szablon- zawsze tak samo:  kopiuj- wklej.
Oba przypadki wyrachowania- wypisz wymaluj Twoja żona

PS. Pytanie o karę jest czysto retorycznym, bo wiem, ze zniżenie się do jej poziomu jest tak płytkie, że zabija szacunek do siebie.

                                                                                                                           pozdrawiam Mark

49

Odp: zakręcony problem

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

50

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:

Myślę, czasami, ze jej buta, postawa i całe to zdarzenie to 'kara' dla mnie, że ją olewałem, że wpędziłem nas w kłopoty finansowe, wiem, że nie mogę tutaj szukać usprawiedliwienia dla jej czynu, w dodatku za nią samą ale jest taka stara prawda, że coś musi być w temacie, że jedna czy druga strona decyduje się na zdradę, niby nie ma niewinnych ... sam już nie wiem...

Takiego usprawiedliwienia jej zachowania mógłbyś szukać, gdyby przed zdradą wałkowała temat, że ją olewasz, nie poświęcasz uwagi itp. a ty byłbyś głuchy na te sygnały...-wtedy można gdybać nad winą obu stron.
W tej sytuacji nie możesz obwiniać siebie, bo w tym co przedstawiłeś nie widać ani źdźbła skruchy twojej żony.
Nie wiem czy w Twojej sytuacji jest sens czekać i obserwować żonę, bo co to da?
Mnie się wydaje, że ona cały czas trwa w wyczekiwaniu na kolejny ruch "kolegi z pracy", ty będziesz obserwować i może wyda ci się, że wszystko jest ok, a ona po prostu nauczy się lepiej maskować...a latka będą uciekać.
Nad daniem szansy mógłbyś się zastanawiać, gdyby ona cię błagała o powrót i prosiła o szansę.
Najlepszym krokiem dla ciebie będzie mimo wszystko złożenie pozwu - może to ją gwałtownie otrzeźwi i wtedy będziesz miał powód do zastanawiania się, bo teraz nie ma nad czym.
Powiem z własnego doświadczenia, gdy moja zdrada wyszła na jaw -podziałało na mnie to jak kubeł zimnej wody- były łzy, błaganie o szanse, staranie się i udawadnianie codziennie mojemu mężowi, że warto dać szansę, ale to ja się starałam, bo chciałam i to ja walczyłam, bo zepsułam...
U twojej żony niestety nie widać ani chęci ani walki o uratowanie waszego małżeństwa.

51

Odp: zakręcony problem

Mała nie jest warunkiem trwania tego związku. I nie jest własnością twojej żony bo ją urodziła i wcale nie ona musi ją wychowywać. Idź do adwokata, a może najpierw skontaktuj się ze stowarzyszeniem ojców, czy jakoś tak. Niepokoi mnie ten jej powrót do domu. I to bardzo. Mogę się oczywiście mylić, ale obyś za chwilę nie obudził się z ręką w nocniku. Już ci pokazała co potrafi. Wróciła. Tylko po co ? Jak masz pracę, gdzie np. na dłużej musiałbyś wyjechać to tego nie rób. Pilnuj domu i małej. Może przesadzam ale możesz nie być pierwszym, którego żona zdradziła, porzuciła a potem zagarnęła wszystko.

52

Odp: zakręcony problem
klarek napisał/a:

Mała nie jest warunkiem trwania tego związku. I nie jest własnością twojej żony bo ją urodziła i wcale nie ona musi ją wychowywać. Idź do adwokata, a może najpierw skontaktuj się ze stowarzyszeniem ojców, czy jakoś tak. Niepokoi mnie ten jej powrót do domu. I to bardzo. Mogę się oczywiście mylić, ale obyś za chwilę nie obudził się z ręką w nocniku. Już ci pokazała co potrafi. Wróciła. Tylko po co ? Jak masz pracę, gdzie np. na dłużej musiałbyś wyjechać to tego nie rób. Pilnuj domu i małej. Może przesadzam ale możesz nie być pierwszym, którego żona zdradziła, porzuciła a potem zagarnęła wszystko.

Rozwiń 'tą obawę związaną z jej powrotem' bo niewiem czy dobrze odebrałem...

53

Odp: zakręcony problem

Zdrada to zdrada nic jej nie usprawiedliwia, a najczesciej jest tak jesli raz zdradzi i ujdzie jej to plazem to za drugim razem juz tak dlugo sie nie bedzie zastanawiac. nie czuj sie winny jesli jest problem to trzeba o nim rozmawiac a nie ladowac w lozku z innym. Gdyby kazdy tak rozwiazywal problemy to nikt by nie byl wierny

54

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:
klarek napisał/a:

Mała nie jest warunkiem trwania tego związku. I nie jest własnością twojej żony bo ją urodziła i wcale nie ona musi ją wychowywać. Idź do adwokata, a może najpierw skontaktuj się ze stowarzyszeniem ojców, czy jakoś tak. Niepokoi mnie ten jej powrót do domu. I to bardzo. Mogę się oczywiście mylić, ale obyś za chwilę nie obudził się z ręką w nocniku. Już ci pokazała co potrafi. Wróciła. Tylko po co ? Jak masz pracę, gdzie np. na dłużej musiałbyś wyjechać to tego nie rób. Pilnuj domu i małej. Może przesadzam ale możesz nie być pierwszym, którego żona zdradziła, porzuciła a potem zagarnęła wszystko.

Rozwiń 'tą obawę związaną z jej powrotem' bo niewiem czy dobrze odebrałem...

Witam wszystkich serdecznie,

BlackSheep; przeczytaj jeszcze raz- zrozumiesz o co Klarkowi chodzi

55

Odp: zakręcony problem
dagmara84 napisał/a:

Zdrada to zdrada nic jej nie usprawiedliwia, a najczesciej jest tak jesli raz zdradzi i ujdzie jej to plazem to za drugim razem juz tak dlugo sie nie bedzie zastanawiac. nie czuj sie winny jesli jest problem to trzeba o nim rozmawiac a nie ladowac w lozku z innym. Gdyby kazdy tak rozwiazywal problemy to nikt by nie byl wierny

Witaj Dagmara, wystarczy ten cytat jej wypowiedzi:


W sumie stanęło na tym, że mam dwa wyjścia, albo się rozwiodę albo zaakceptuje jej wyskok i przejdziemy 'do porządku dziennego'. Przy czym gdy pytałem czy ten jeden raz, nawet gdy ja też jestem po części winny temu bo pozwoliłem wedrzeć się monotonii w nasz związek to jeden i ostatni to stwierdziła, że nie może mi tego obiecać ... bo sama nie wie co będzie za jakiś czas

Co tu jeszcze się rozpisywać.

56

Odp: zakręcony problem

Mam rozumieć, że uważacie, że to że wróciła daje je pozory że odpuściłem ? to że sobie mieszka nie zmieniło mojego podejścia do niej, a przynajmniej widzi, jak ja to odbieram że po swojemu i na swoje patrze - met. 180 stopni i to mnie umacnia coraz bardziej, znowu wczoraj byly biegi, wieczorem, oczy miala jak 5zl ... szok niedowierzanie ze jestem silny widze, ze powoduja jej metlik w glowie, jak mowie ze wychodze albo poprostu wychodze to odrazu ma milion pytan, gdzie, po co itp. delikatny usmiech i ide ... widze traci tą bute i pewnosc siebie ...

Dzisiaj popoludniu spotkanie z prawnikiem ... zobaczymy ...

57

Odp: zakręcony problem

i po co to. meczycie sie obydwoje, zadne z was nie mysli teraz racjonalnie. powinniscie zamieszkac osobno, tylko w ten sposob poukladacie to sobie.teraz gracie na wlasnych emocjach to nie doprowadzi do niczego dobrego, a dziecko wasze sie temu przyglada.

58 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-23 10:44:41)

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:

Mam rozumieć, że uważacie, że to że wróciła daje je pozory że odpuściłem ? to że sobie mieszka nie zmieniło mojego podejścia do niej, a przynajmniej widzi, jak ja to odbieram że po swojemu i na swoje patrze - met. 180 stopni i to mnie umacnia coraz bardziej, znowu wczoraj byly biegi, wieczorem, oczy miala jak 5zl ... szok niedowierzanie ze jestem silny widze, ze powoduja jej metlik w glowie, jak mowie ze wychodze albo poprostu wychodze to odrazu ma milion pytan, gdzie, po co itp. delikatny usmiech i ide ... widze traci tą bute i pewnosc siebie ...

Dzisiaj popoludniu spotkanie z prawnikiem ... zobaczymy ...

No kurna, BlackkSheep- jak tak jest, jak piszesz- wielki szacun, naprawdę--tak trzymaj smile
Nic tak nie dołuje kobiety jak widok po ja zdradzie nie zdołowanego faceta;)
Nie może wykminić- bardzo dobrze, nie jej makówka się zacznie gotować.

59

Odp: zakręcony problem
mark21 napisał/a:

No kurna, BlackkSheep- jak tak jest, jak piszesz- wielki szacun, naprawdę--tak trzymaj smile
Nic tak nie dołuje kobiety jak widok po ja zdradzie nie zdołowanego faceta;)
Nie może wykminić- bardzo dobrze, nie jej makówka się zacznie gotować.

Nie robie tego dla niej, zeby miala o czym myslec, to nie jest tez forma znecania sie nad nia, sam tego potrzebuje zeby sie dowartosciowac i jak narazie to dziala, ja nie mam wplywu na to co robi, narazie widze, ze przed tv siedzi i je, kiedy wczesniej tego sie wzbraniala na noc cos jesc ... ja robie swoje ... co z tego bedzie zobaczymy

60

Odp: zakręcony problem
BlackSheep napisał/a:
mark21 napisał/a:

No kurna, BlackkSheep- jak tak jest, jak piszesz- wielki szacun, naprawdę--tak trzymaj smile
Nic tak nie dołuje kobiety jak widok po ja zdradzie nie zdołowanego faceta;)
Nie może wykminić- bardzo dobrze, nie jej makówka się zacznie gotować.

Nie robie tego dla niej, zeby miala o czym myslec, to nie jest tez forma znecania sie nad nia, sam tego potrzebuje zeby sie dowartosciowac i jak narazie to dziala, ja nie mam wplywu na to co robi, narazie widze, ze przed tv siedzi i je, kiedy wczesniej tego sie wzbraniala na noc cos jesc ... ja robie swoje ... co z tego bedzie zobaczymy

Doskonale wiem że robisz to dla siebie, na nią masz wywalone, ale że przy okazji jak ona oberwie po psychice.......
No cóż efekt rykoszetu

61

Odp: zakręcony problem

oby tylko nie przyszly wyrzuty sumienia ze ja krzywdzisz w ten sposob, skoro potrafiles obwinic siebie o to ze cie zdradzila. to ci moze pomoc ale tylko na chwile i wrocisz znowu do punktu wyjscia

62

Odp: zakręcony problem
dagmara84 napisał/a:

oby tylko nie przyszly wyrzuty sumienia ze ja krzywdzisz w ten sposob, skoro potrafiles obwinic siebie o to ze cie zdradzila. to ci moze pomoc ale tylko na chwile i wrocisz znowu do punktu wyjscia

Niesądze ... tutaj czas, który dla siebie teraz mam potrzebuje, żeby sobie plan na przyszlosc ulożyć, ona nawet jak pęknie i bedzie walczyc to niewiem na tym etapie czy cos jej da ...

63

Odp: zakręcony problem

oby... mam obawy ze ona to wszystko wykorzysta przeciwko tobie.Badz czujny

64 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-23 11:45:27)

Odp: zakręcony problem
dagmara84 napisał/a:

oby tylko nie przyszly wyrzuty sumienia ze ja krzywdzisz w ten sposob, skoro potrafiles obwinic siebie o to ze cie zdradzila. to ci moze pomoc ale tylko na chwile i wrocisz znowu do punktu wyjscia

Dagmara- z tego co pisze i co robi- nie ma takiej opcji, jak dalej będzie tak konsekwentnym smile

Gdy ona się ocknie- on już będzie kimś innych- facetem szanującym przede wszystkim siebie.
I będzie miała pozamiatane- o to chodzi w tej metodzie.
On jej daje wyraźny przekaz: dam sobie radę bez Ciebie.

65

Odp: zakręcony problem

ok rozumiem ale moim zdaniem nie tedy droga. jak najbardziej niech mysli tylko o sobie tu duzy plus, i oby w tym przekonaniu szedl dalej a bedzie dobrze smile

Posty [ 1 do 65 z 102 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zakręcony problem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026