naprawdę lepiej ubezpieczyć dom nawet gdyby to miało kosztować ponad 500 zł rocznie,u nas na wsi większość ludzi ma nie ubezpieczone domy,gdy przyszło gradobicie był płacz bo nie mogli liczyć na odszkodowanie,ale pierwsi sie po nie pchali,niektórym dachy naprawiła opieka,gmina inni sami łatali we własnym zakresie,najlepsze jest to że Ci ludzie więcej przepalą i przepiją w ciągu roku niż to ubezpieczenie wynosi,wiadomo nie pokryje wszystkich strat,ale tak jak w naszym przypadku lepiej było dostać 10 tysięcy odszkodowania niż nic
Podobne tematy
modzia napisał/a:Catwoman napisał/a:Mozna mieć nieubezpieczony dom, bo nie każdego na to stać. Po prostu. Zwłaszcza gdy mieszka się na terenach największego ryzyka, np. blisko zbiornika wodnego typu staw, jezioro, koszty ubezpieczenia są znacznie wyższe.
Niesamowite.. wiesz, w życiu bym nie wpadła na to, że na obszarach podwyższonego ryzyka opłaty są wyższe. Dziękuję, że mnie oświeciłaś...
Drążąc jednak temat głębiej.. im większe ryzyko tym bardziej warto ubezpieczyć choćby samą nieruchomość. Ktoś wyżej pisał kwoty rzędu 300zł rocznie. To aż tak wiele?oświeciłam Cię, ale jednak nie dotarło...
Nie ma obowiązku wykupienia ubezpieczenia all risks. Można wybrać jedną lub kilka z wielu opcji! Od włamania, zalania, pożaru, zdarzeń losowych.. Tańszą opcją jest jeśli ubezpieczymy się np TYLKO od pożaru, ale od szkód wyrządzonych przy gaszeniu już nie. Nie uważasz, że lepsze to niż nic??
Podobnie jest z ubezpieczniem auta, myślisz że w jakim celu podajesz informacje typu gdzie parkujesz samochód w nocy - na ulicy, na parkingu strzeżonym lub nie, na podjeździe czy w garażu? Do statystyk? Hahaha..
Mam pytanie: jakie macie najlepsze = najtańsze rozwiązania odnośnie opału ? Zima idzie, te koszty będą zdecydowanie duże.... właśnie dowiedziałam się, ze podczas zimy, tj. około 5 mies. zużywamy około 1 tony mułu/ mies. Tona mułu kosztuje około 360 zł.
Catwoman my palimy ekogroszkiem koszt tony to w naszym przypadku 830PLN z transportem ale ekogroszek najlepszej jakości. Na CAŁY rok do ogrzewania zimą i podgrzewania ciepłej wody latem potrzebujemy ok 5 ton. Nie jest to tani sposób niestety.Marena pisała o kominku z płaszczem wodnym i ogrzewaniu drewnem ale nie wiem jaki jest koszt drewna, chyba to najtańszy sposób.
Drewno nie do wszystkiego się nadaje. W klasycznym piecu- nie ma nawet mowy o oszczędnościach bo wypala się bardzo szybko- więc jest raczej na rozpałkę, przed mułem.
O kurde...ten ekogroszek to cholernie drogi! Nasz sąsiad ma za 15 zł worek na dzień.
u nas pali się głównie drewnem,co prawda nie wiem ile drzewa wchodzi na przyczepę ale idą nam takie 2 na jakieś pół roku,czyli na okres grzewczy,koszt to jak pisałam wcześniej u nas ok 600-700 zł,ale wszystko robimy sami zaczynając od zabrania drzewu z lasu,pociecia go i wrzucenia do piwnicy,jeśli ktoś liczy na gotowe 2 przyczepy to wydatek minimum 1400 zł,teraz już w zasadzie pali się przez cała dobę,temperatura na piecu ok 45 stopni,w wieksze mrozy góra 60 stopni
Czasy nie są łatwe, trzeba oszczędzać. U mnie też koszty życia wysokie.. Mam parę pomysłów wyszukanych na necie na niższe rachunki. Gotowanie z przykrywką to do 30% mniej zużytej energii i ładowarki od komórek pozostawione w kontakcie, no i pranie w niższych temperaturach to też oszczędzanie.
U mnie jednym ze sposobów oszczędzenia jest zakręcanie gazu.
Miałam dwa lata temu stara kuchnie gazową, butla gazu wytrzymywała mi miesiąc,ale zawsze w szafce od butli śmierdziało gazem.
Trochę ze strachu a trochę na próbę , zaczęliśmy co wieczór przed snem zakręcać zawór na butli. Robimy to zawsze , dodatkowo wyjeżdżając gdzieś na kilkanaście godzin też.
Teraz butla starcza mi na miesiąc i trzy tygodnie a bywa że i na dwa miesiące jak dobrze nabita. Czyli oszczędzam połowe.
Drugim krokiem w oszczędzaniu było kupienie listwy ledowej do kuchni pod szafki.
Zawsze wieczorami siedząc przed tv w salonie zostawialiśmy zapalone światło pod okapem w kuchni.
Są tam dwie małe żarówki 25 wat . Więc najpierw wykręciłam jedną, ale potem wpadłam w sklepie na te ledowe lampki pod szafki.
Są bardzo oszczędne, a okapu już nie włączam wieczorami, wymieniliśmy też wszystkie żarówki w domu na te energooszczędne.
74 2012-11-06 14:38:24 Ostatnio edytowany przez chandler (2012-11-06 15:53:38)
Witajcie! Ja wydaję na węgiel ponad 2000 na sezon,co jest i tak oszczędnością od kiedy obłożyłem domek izolacją ze styropianu.Inwestycja już mi się zwróciła. Inna sprawa że oprócz ogrzewania węglowego wszytko w domu mam na prąd.Rekordowym moim rachunkiem było ponad 800zł , na dwa miesiące.
Staram się zmniejszyć zużycie wszystkiego co podnosi koszty życia. Powymieniałem żarówki z tradycyjnych (40W-60W), na ledowe(3.5) . Zachęcam żonę by prała na krótszych programach ( jeśli ciuchy są lekko brudne , to poco prać np.2godziny, skoro ten sam efekt przyniesie 40minutowa przepierka). Gdy chcę zagotować wody na jedną szklankę to nie nalewam 1.5 litra wody , bo po zalaniu reszta stygnie. Na pozór to są błahe sprawy, ale gdy ten czajnik załączasz 300 razy w miesiącu to może warto i tu się zastanowić.
Miłe panie ! Gdy jedziesz do pracy sama, to zaproponuj koleżance z tej samej firmy co twoja podwożenie za kasę. To kolejne pieniążki zaoszczędzone.. Jak wy oszczędzacie ? Podzielcie się..Nara. Jak będę miał ciekawy pomysł na odłożenie forsy to , jeśli nie będziecie miały sprzeciwu napiszę.
My na razie mieszkamy z teściami i oszczędzanie energii jest bardzo trudne, myślę, że z czasem się to zmieni. Natomiast tak:
cały październik zapisywałam ile dokładnie wydajemy na art. spożywcze, nawet drożdżówki w drodze do pracy czy sok- wszystko. Wyszło nas (2 osoby) ok. 430 zł. (2 razy zdarzył się kebab i 2 razy pizza:)) i NAPRAWDĘ na jedzeniu już nie zaoszczędzimy bardziej, bo musielibyśmy jeść wszystko marki "tesco", czego jednak chciałabym uniknąć.
Wszystkie znane mi sposoby oszczędzania już chyba wymieniłam, nic innego już mi do głowy nie przychodzi.
No, gotujemy czasem obiad na 2 dni i jemy dużo soczewicy i kasz, bo są pożywne, syte - nie chce się po tym jeść.
Chodzimy na basen 2 razy w tygodniu-to wydatek ok. 120 zł/ mies., myślałam nawet jakim kosztem na to ""zarobić"" bo do najzamożniejszych ludzi na świecie nie należymy, ale samo sie znalazło: zaczęlismy jesc mniej słodyczy, ot tak jakoś. I pić mniej alkoholu. Jednak tak naprawdę..... te "oszzędności" coś za coś, to iluzja; bo zawsze pojawi się coś nowego
Np. urwana noga od stolika, lekarstwo dla zwierzaka czy część do auta ![]()
Prawdą jest, ze nie narzekamy:) mamy wszystko, czego nam potrzeba do życia ![]()
76 2012-11-06 19:13:01 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-11-06 19:15:34)
Catwoman ja ten miesiąc mam znów masakryczny:(
Lekarz - koszt kosmiczny a to dopiero początek, mam nadzieję że już żadnej kasy w aptece nie zostawię ale... nie mam na to wpływu. Nowe wydatki to prezenty imieninowe przemyślane i niezbyt drogie ale jednak...więc ten miesiąc zaczynamy znów kiepsko i aż nie chcę myśleć jak kiepsko się skończy. Pozostaje nadzieja, że dzisiaj wygram w Lotto
i będę mogła wyyydawać i wyyyydawać bez ograniczeń ![]()
A wracając do rzeczywistości, zwracam uwagę żeby światło nie świeciło się bez potrzeby, żarówki wszędzie mamy energooszczędne jakieś ledy czy coś
tym akurat zajmuje się mąż. Zaczął się "sezon" na dania do odgrzania
bigosy fasolki itd. Mamy dobrze ocieplony dom a pogoda jak na razie nas rozpieszcza, więc mamy oszczędności na ogrzewaniu już dość spore w porównaniu z rokiem poprzednim. Robię zakupy na tydzień razem z planem gotowania więc zmniejsza się liczba wyjazdów "do miasta"
ale jak mała wróci do przedszkola to jednak będę musiała jeździć
Co do jedzenia to jednak nie da się oszczędzić już bardziej w moim przypadku, chyba że "spadnę" na najtańsze artykuły a to odpada bo mają kiepską jakość. Przy dzieciakach jednak muszą być owoce i nabiał do przegryzienia w lodówce ![]()
Duża pozycja to zakup chemii do domu ale to na jakieś 2 miesiące więc w następnym miesiącu koszt odpada.
Też jestem przerażona bo oszczędzić się już więcej nie da ![]()
W tym miesiącu doszedł też koszt wizyty i Weta mam nadzieję pierwszy i ostatni w listopadzie ![]()
Ja trochę googlowałam i wyczytałam, że na przykład optymalne jest, aby lodówka była ustawiona na 7 stopni, a zamrażarka to -18 stopni. Oszczędza się tez sporo przy używaniu zmywarki.
chodząc po sklepach widzę co podrożało i o ile,na niektórych produktach ceny poszły naprawdę dużo w górę,u nas udaje się zaoszczędzić troche na opłatach,mimo że na oddzielnych mieszkaniach jestem z teściową to rachunki typu woda,prąd płacimy na zmianę,teraz zapłaciłam np,370 zł za prąd dużo to nie jest biorąc pod uwagę prawie 200 m2,3 lodówki,2 pralki,komputer itp
najwiecej traci sie jakby nie było na jedzenie,ach zeby to człowiek mógł sie najeść raz na dwa tygodnie
lena812 może to dość bezpośrednie pytanie ale po co Ci aż 3 lodówki?:P
Ja mieszkam w Essen wraz z narzeczonym,co miesiąc sobie wmawiamy,że musimy zacząć oszczędzać bo za dużo kasy na jedzenie wydajemy,ale ciężko Nam idzie.
Ale gdybym już miała pasa zacisnać to napewno:
Napoje gazowane typu cola,fanta,sprite poszłyby w odstawkę.
Soki wysoko słodzone zamieniłabym na zwykłą wodę mineralną i syrop do rozcieńczania lub herbatę granulowaną:)
Zgrzewka wody nie kosztuje dużo a 1 butelka syropu lub 1 op.herbaty granulowanej starczy na długo:)
Nie kupowałabym codziennie w małych sklepikach,lepiej zrobić zakupy raz na tydzień lub dwa. Teraz mieszkam troszkę dalej od supermarketu więc zakupy robię większe( a zarazem tylko kupuję to co potrzebne) i rzadziej:)
Zaaawsze robię listę,czego już nie mam,co mi się kończy i staram się zaplanować jakie obiady chcę zrobić w tym tygodniu,po prostu żeby nie kupować niepotrzebych produktów.
Jak nie mam listy to wybieram z pułek to co mi w oko wpadnie " może mi się przyda,może obiad z tym zrobię"itp.
Uwieeeelbiam słodycze...jak przechodzę koło działu ze słodyczami to aż oczy mi się świecą ale jak już mam coś kupić to wybieram produkty z niższej pułki czyt.tańsze:)A tańsze nie znaczy gorsze.
Jak mam wolny czas i mogę pochodzić po kilku sklepach to staram się zrobić rozeznanie gdzie i co jest tańsze.
Jeśli chodzi o rachunki to zaczęłam oszczędzać na telefonie.Nie kupuję karty co miesiąc tylko co dwa.
Ogrzewanie w mieszkaniu mam gazowe.Na noc odkręcam tylko troszkę grzejnik w sypialni ( chybaże na dworze -10,choć w zimnym lepiej mi się śpi)a w dzień zakręcam całkowicie.I wtedy odkręcam tylko w salonie:)
Jeśli chodzi o prąd: nie zostawiam włączonych świateł tam gdzie mnie nie ma:) Czyli wychodząc z kuchni-wyłączam wszystkie światła w kuchni.
Jeśli nie ma potrzeby to nie zapalam największego światła w salonie...
Na noc wyłączam listwy i inne urządzennia w których świecą się diody:) Rocznie pobiera takie ustrojstwo do 150zł.
Mam także wszędzie energooszczędne żarówki:)
Oszczędzam także na ubraniach...niektórzy lubią markowe a mnie zadowalają takie z ryneczku albo taniego sklepu.I nie kupuję czegoś co MOŻE kiedyś założę tylko to co na prawdę potrzebne np.kurtka lub buty na zimę.
No to chyba tyle:)
Ja staram się oszczędzać dużo wody i orądy: myć naczynia w zmywarce na programie eco, nie puszczać wody ciurkiem, nie palić niepotrzebnie światła. Niby nic ale dużo można zaoszczędzić a takich rzeczach.
Ogrzewanie w mieszkaniu mam gazowe.Na noc odkręcam tylko troszkę grzejnik w sypialni ( chybaże na dworze -10,choć w zimnym lepiej mi się śpi)a w dzień zakręcam całkowicie.I wtedy odkręcam tylko w salonie:)
Ja rowniez mam ogrzewanie na gaz. Nie wiem czy dobrze przekażę to, przed czym przestrzegał nas pan montujacy w domu ogrzewanie, ale takie zakręcanie i odkrecanie przynosi odwrotny skutek i tylko zludne oszczednosci. Najlepiej utrzymywać stałą temperaturę w mieszkaniu.
Podaje przykład:
- trzymanie stalej temperatury w mieszkaniu wymaga np. 40 cylki pieca/ 24 godziny
- jezeli mieszkanie jest wychłodzone po calym dniu, po wieczornym uruchomieniu pieca do ponownego uzyskania wymaganej temperatury piec musi przcowac przez np. 40 cylki/ 4 godziny. Czyli wychodzi na jedno, o ile nawet nie drożej
Wszystko zależy od urzadzenia jaki steruje czy systemu ogrzewania (my mamy podlogowkę - wylaczanie i właczanie mija sie z celem bo nagrzewanie plytek trwa dzień
)
81 2012-11-15 11:14:17 Ostatnio edytowany przez punia20 (2012-11-15 11:15:47)
Ja mam silne postanowienie odłożenia trochę kasy. Z każdej strony coś próbuje rozkminić. Wiem o gaszeniu światła, wyłączaniu listwy jak nie korzystam i nie pozostawianiu urzadzen w tryb stand-by i o żarówkach energooszczędnych i mysle, ze w tym miesiacu cos niecos zaoszczedze
To dbanie o swiatlo i nie zzzeranie pradu jak sie nie korzysta z urzadzen jest dobre, ale ja ponadto oszczedzam poprzez to, ze nie robie prania wstępnego i piorę w temperaturze 30-40 stopni. Zrwacam uwagę,a by grzejniki nie były zastawione meblami, czy grubymi zasłonami. Zainwestowalismy w dobre okna, które nie przepuszcają zimnego powietrza do domu. pozdrawiam:)
Szkoda ze wcześniej nie czytałam tego wątku, jeżeli chodzi o ocieplenia domowe oczyszczalnie kotły itp to pozwólcie ze wypowiem sie jakoekspert:-) a więc tak po pierwsze to wy i tak płacicie grosze 1000 zl to ja place za 90 metrowe mieszkanie, gdybym miała pła.cić tyle za węgiel albo groszek na sezon grzewczy to byla bym w 7 niebie ktoś tv napisał o ociepleniu domu 20 cm styropianu owszem ale to nie jest standart. Można sobie zrobić dom pasywny wydaje sie wtedy dużo na budowę ale rachunki znikome. Dodatkowo mogę powiedziec ze polecam własne studnie nawet nie do tego aby mieć wodę do gotowania ale właśnie do ogrodu itp rzeczy. Ja teściom zrobiłam takie podliczenie ile wydają i przy jakich zmianach koszty zejdą o połowę teraz płacą liche rachunki :-) trzeba pomyśleć albo poradzić sie specjalistów a jeżeli chodzi o ocieplenia ważne aby nie powstały mostki termiczne no i ocieplenie np dodatkowo ściany garażu gdy jest łączony z domem itp takich rad są setki a dobramie kilku moze bardzo zmniejszyć rachunki
1000 zl to ja place za 90 metrowe mieszkanie
Rany, co to za mieszkanie? Bo to jakaś horrendalna kwota. Chyba, że za cały sezon grzewczy ![]()
moja koleżanka za ogrzanie domu geotermalnie płaci rachunki za prąd zimą 800 zł,samo założenie tego ogrzewania kosztowało ponad 50 tysiecy
zimą tj. 3-4 mies?
Na rachunkach można sporo zaoszczędzić montując np. rekuperatory, pompy ciepła, kolektory, piec kondensacyjny, kominek z płaszczem wodnym itd, ale to wszystko wychodzi najkorzystniej na etapie projektowania domu.
Najtańszym rozwiązaniem jest piec węglowy i jak w nim palisz to masz ciepło prawie za darmo, dla wygody jest gaz, olej i prąd.
Ojjj czy tak wygodnie? Węgiel- jeśli nie mówimy o mule, jest bardzo drogi! Ok. 600 zł za tonę! muł połowę tańszy.
zimą tj. 3-4 mies?
miesięcznie zapomniałam dodać ![]()
Ale w porównaniu z opałem już nie wspominając o prądzie wychodzi najtaniej. Wszystko zależy też od metrażu, ilości osób w mieszkaniu, ile czasu się w nim przebywa - dużo zmiennych i do każdego przypadku trzeba podchodzić indywidualnie.
koleżanki dom to taki wysoki 2 piętrowy budowany jak za komuny,w sumie nie wiem po co im taka chałupa na trzy osoby
zielonooka_szatynka napisał/a:1000 zl to ja place za 90 metrowe mieszkanie
Rany, co to za mieszkanie? Bo to jakaś horrendalna kwota. Chyba, że za cały sezon grzewczy
czynsz znaczy się ;-) więc jak dla mnie płacenie 2000 za ogrzewanie + prąd i tak wychodzi mi dużo taniej
93 2012-12-19 13:16:18 Ostatnio edytowany przez zielonooka_szatynka (2012-12-19 13:25:42)
Ja posiadam 90 metrowe mieszkanie w nowym budownictwie
muszę płacić za windę, woda wliczona jest w czynsz ale trzeba się liczyć z dopłatami, ogrzewanie, prąd gaz, za to się płaci tak samo przecież, kanalizacja .... i się zbiera ładna sumka. Mi się by bardziej kalkulowało posiadanie domu nawet z piecem na węgiel czy ekogroszek bo wynosiło by mnie to dużo taniej. Mogę napisać na przykładzie domu teściów:
budynek ma jakieś 30 - 35 lat został ocieplony styropianem 12 cm. Jest całkowicie podpiwniczony i ma dwie kondygnacje nadziemne, powierzchnia użytkowa budynku nie wliczając piwnicy/ garażu 210 m2.
Wodę mają własną, kanalizacja - szambo a nawet 4 połączone ze sobą szamba i jednorazowy wywoź wychodzi około 150 zł, a takich wywozów jest dajmy na to 3 do roku czyli kwota 450 zł, opał w postaci węgiel/ekogroszek na cały sezon grzewczy wychodzi 1500 - 1700 zł, stała opłata za elektryczność około 300 - 350 zł. ogrzewanie wody do mycia itp, przez piec, stała temperatura utrzymywana w domu podczas zimy wynosi 24-25 stopni. czyli oni stałą opłatę miesięczną za taki dom mają 300 - 350 zł + 1 na kwartał dodatkowo 150 zł czyli liczmy już te 500 zł + na sezon grzewczy max 2200 zł, i top nigdy nie jest "na raz" a tyle to ja płacę u siebie za o połowę mniejszą powierzchnie przez 2 miesiące. Widzę tu że wypowiadają się same właścicielki domów ;-) więc jak patrzę na to ile wydajecie to uwierzcie mi to pikuś ;-) w porównaniu z opłatami za mieszkanie ;-)
A dodam może dla jasności bo i to moim zdaniem jest ważne gdzie kto mieszka czyli w jakim mieście ja i teściowie stolica.
Widzę tu że wypowiadają się same właścicielki domów ;-) więc jak patrzę na to ile wydajecie to uwierzcie mi to pikuś ;-) w porównaniu z opłatami za mieszkanie ;-)
Zawsze o tym wiedziałam ![]()
Dlatego wybudowaliśmy dom.
zielonooka_szatynka mieszkałam w bloku przez 25 lat,wiec wiem że to spory wydatek,sam czynsz to zależy za jakie mieszkanie ale my płaciliśmy ok400-500 zł miesięcznie -dodam że na wsi,było 80 zł za wodę zimna i ścieki ,do tego prąd ok 220 zł,i podaję tu kwoty z przed 7 lat,bo juz tyle w bloku nie mieszkam
teraz mieszkając w domu dużo mniej wydajemy,choc wiadomo trzeba było włożyć pieniądze w dach,oczyszczalnię,ocieplenie itd
zielonooka_szatynka napisał/a:Widzę tu że wypowiadają się same właścicielki domów ;-) więc jak patrzę na to ile wydajecie to uwierzcie mi to pikuś ;-) w porównaniu z opłatami za mieszkanie ;-)
Zawsze o tym wiedziałam
Dlatego wybudowaliśmy dom.
I wszystko się zgadza też chciała bym wybudować dom ale nie chcę pakować się w kredyty, mieszkanie kupiłam bez kredytu, gdybym chciała je sprzedać spokojnie starczyło by mi na wybudowanie domu około 150m z niewielką działką ale na skrajnych obrzeżach warszawy lub już poza nią a nie uśmiecha mi się dojeżdżanie do "prawie centrum" i stanie w gigantycznych korkach ;-D więc na razie będzie tak że mieszkać będę w bloku a na działkę odkładać "do skarpety" ;-).
Myślałam też kiedyś o kupnie domu i nawet parę oglądałam w okolicach które mi odpowiadały no ale zawsze dochodziłam do wniosku że mi się absolutnie nie podoba ich układ funkcjonalno przestrzenny tu bym coś wyburzyła tam bym dostawiła i dlatego właśnie poodkładam trochę i wybuduje taki jaki chcę ;D
my wpakowaliśmy duzo kasy w remont domu mojego faceta,dzisiaj po paru latach stwierdzilismy że lepiej byłoby postawić nowy obok,bo mamy sporą działkę,no i mieszkali byśmy całkiem sami
w stare domy niestety trzeba wkładać non stop kasę,bo tu stukniesz,tam odleci ![]()
my wpakowaliśmy duzo kasy w remont domu mojego faceta,dzisiaj po paru latach stwierdzilismy że lepiej byłoby postawić nowy obok,bo mamy sporą działkę,no i mieszkali byśmy całkiem sami
w stare domy niestety trzeba wkładać non stop kasę,bo tu stukniesz,tam odleci
hehehe no ja akurat dużo o tym wiem ;-) w końcu to moja praca ;-)
mieszkam w bloku i nie narzekam
no, ale pewnie dlatego, że nie mam porównania i wyboru
)
w każdym razie odnośnie oszczędności - do tego, co już napisano powyżej mogę dodać jeszcze moje 2 uwagi
niedawno był u mnie akwizytor sprzedający nakładki (wkrętki) na krany (kuchnia, łazienka, prysznic), które napowietrzają wodę i zużycie jej spada o jakieś 30%. Myślę, ze warto, ocenię, jak się sprawdzają za jakiś czas ![]()
druga oszczędność to zakupy przez internet. Normalnie robiłam je z dziećmi, po odebraniu ich ze szkoły, więc naciągały mnie i kupowałam zawsze dwa razy więcej, niż planowałam (no dobra, sama też wrzucałam do koszyka pod wpływem impulsu
). jak wrzucam produkty do wirtualnego koszyka, i widzę podsumowanie, to jeszcze 3x się zastanowię, czy wszystko jest niezbędne, no i nie kupuję rzeczy, które kuszą mnie promocją. pomijając już oszczędności w czasie ![]()
przez dwa lata woziłam koleżankę do pracy i z pracy, bo i tak miałam po drodze, ale nie przyszło mi do głowy, żeby brać pieniądze....
Nie mam sposobu na oszczędzanie-jedynie logika- nie kupować więcej niż jest w stanie się zjeść, żeby nie wyrzucać. Obiady staram się wykombinować najpierw z tego co mam w lodówce, zamrażalce czy spiżarni.
Ciężko jest oszczędzić na jedzeniu w dzisiejszych czasach...
To była dla mnie najważniejsza kwestia. Odkąd zamieszkałam sama, non top wyrzucałam jedzenie, bo się psuło. Zbyt wiele kupowała i moja jednoosobowa instytucja nie potrafiła tego przejeść. Zaczęłam kupować tylko jedzenie na jeden dzień do przodu (mam kilka tanich marketów po drodze do domu). Zakupy tylko z kartką. Dużo pomaga też rodzina, która zawsze podzieli się czymś, co można odgrzać później.
Rada, by korzystać z ekologicznych (czyli tanich) środków czystości również się sprawdziła. Czyszczenie octem, proszkiem do pieczenie etc. jest równie skuteczne.
Na pewno zainteresuję się wspomnianymi wcześniej orzechami piorącymi.
Kolejnym punktem na mojej liście by zaoszczędzić to rezygnacja z abonamentu na komórkę (tv nie posiadam, bo szkoda mi pieniędzy i czasu). W dzisiejszych czasach, gdy można się ze znajomymi kontaktować za pomocą darmowego skype'a na którym mogę rozmawiać z nimi przez kilka godzin, więc teraz 50 zł na telefon wystarcza mi spokojnie na 3 miesiące. Następnym krokiem będzie internet prepaid.
Rady typu: wyłącznie prądu to oczywiste. Spróbuję jeszcze wyłączać gaz na noc i gdy wychodzę z domu, może to również przyniesie jakieś oszczędności.
Najwięcej obecnie wydaję na dużego psa i paliwo.
Na psie się oszczędzać nie da, ale za to na paliwie już tak.
Kiedyś tankowałam benzynę 95, bo taniej. Jednak sprawdziłam że na całym baku 95 przejechałam o 150 km mniej, niż na całym baku benzyny 98. Spalanie gorszej benzyny dużo szybsze. Przerzuciłam się z powrotem na 98.
Na początku każdego miesiąca planuje swoje wydatki i oszczędności (wyznaczam minimum, które musi trafić na
konto oszczędnościowe). Miło jest gdy na koniec miesiąca mogę przelać więcej pieniędzy niż założyłam wcześniej.
Każdy wydatek i wpływ zapisuję. Prowadzę jeden plik w excelu w którym mam zapisane wszystkie wydatki prywatne, z pracy i inne. Uczę się zarządzania budżetem, bo muszę kontrolować kilka kont bankowych i kart, a taki plik w tym zdecydowanie pomaga.
Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach najlepszym układem być "normalnie" żyć jest układ 1+1, gdzie oboje dorosłych pracuje.
Rozmawiając ze znajomymi, który mają dzieci to muszą liczyć się z każdym groszem pomimo tego, że nie zarabiają najgorzej. Gdy mieszkam sama, jestem w podobnej sytuacji. Oglądam kilka razy wydany grosz, a jeżeli nie dostanę podwyżki, to na wakacje i w kolejnym roku nie uda mi się pojechać.
Gdy znajomi wspominają, że chcą się wyprowadzić od rodziców i zamieszkać bez drugiej połówki w zanadrzu, to odradzam jak tylko mogę. Lepiej żyć przy rodzicach (dokładać się do rachunków), odkładać na własne M, i w odpowiednim momencie razem z drugą osobą zamieszkać razem. Bardziej bezbolesne i mniej przytłaczające rozwiązanie. Ciężkie czasy, ale i tak chyba lepsze niż kiedyś.
To prawda; osoby mieszkające same mają naprawdę duży wydatek. Nic tylko mieć super płatną pracę.
Osobiście..... znam baaaardzo niewiele singli, którzy zdecydowali się w wieku ok. 30 lat wyprowadzić od rodziców
Każdy by chciał, ale albo go nie stać, albo mu szkoda kasy, bo mieć powiedzmy 2700 zł na rozrywki TYLKO a mieć na rozrywki ok. 400 zł to wieeelka różnica ![]()
Przeczytałem ten temat właściwie w całości oprócz tego co mnie nie dotyczyło i niestety nie znalazłem niczego w sumie nowego / konkretnego / czegoś czego bym nie wiedział. Może ktoś ma jeszcze jakieś pomysły? ![]()
zostać płatnym mordercą lub prostytutką?
Myślę, że wtedy podwyżki nie są straszne ![]()
104 2012-12-23 15:09:25 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2012-12-23 15:10:52)
Myślę, że ten wątek powinien być obowiązkowy dla osób, które mają problemy z oszczędzaniem, jesteście kopalnią wiedzy ![]()
Osobiście na razie utrzymywanie domu nie jest na mojej głowie, ale moi rodzice, gdy byli w gorszej sytuacji finansowej gdy byłam mała, narobili sobie takich nawyków, które mają do dziś, choć tak naprawdę nie muszą już żyć specjalnie oszczędnie.
Polecam:
- robienie własnych przetworów. Kompotów, dżemów, kiszonych ogórków czy kapusty itp, wtedy oszczędza się nie tylko na tych produktach, ale i na kupowanych sokach czy owocach zimą, gdy są droższe.
- wykorzystywanie wszystkich zjadliwych części jedzenia np.warzywa z zup na sałatkę, mięso z zupy na obiad czy do pierogów, nieostre kości dla psów, suche pieczywo przemielone na bułkę tartą itp
- na wakacje do rodziny, u nas w zasadzie wyjazdy do pensjonatów zaczęły się dopiero gdy miałam jakieś 12-13 lat.
- jedzenie dla psów można zrobić samemu. Psia karma, a już szczególnie psie smakołyki, są drogie. U nas gotuje się im płatki/kaszę z mięsem, które zostaje np.z obiadu lub kośćmi albo na korpusach, które kosztują mało. I wolą to od karmy.
- nie chodzenie do restauracji, do kina baaardzo rzadko rodzinnie, u nas było tak: jak już to my-dzieci osobno za swoje, jak byliśmy mali to też tak było, spędzaliśmy czas razem w domu z przyjaciółmi ![]()
- alkohol, słodkie napoje czy jakieś wymyślne rzeczy spożywcze, które wcale nie są niezbędne, pojawiają się okazyjnie
- kominek palony drewnem z własnej działki (póki to drewno jest i ma się pozwolenie na ścięcie)
- zamiast wyższej temperatury w domu- więcej warstw na sobie ![]()
- rzadkie kupowanie gotowych dań, mrożonek
- upieczenie ciasta (gdy robi się np.2 na raz) jest tańsze niż kupno (przy czym mamy dość energooszczędny piekarnik)
- inwestowanie w lokaty itp ewentualnych oszczędności.
- odłączanie urządzeń elektrycznych na noc (oczywiście tych, które można odłączyć
)
- dbanie o zdrowie, żeby nie chorować, a jak się pojawia jakieś przeziębienie to najpierw naturalne metody -miód, czosnek itp.
- dzieci nie muszą mieć super drogich zabawek ani markowych ciuchów, tak samo zresztą dorośli ![]()
Większość pomysłów pewnie się już pojawiła, chciałam tak mniej więcej opisać jak to u mnie wyglądało. Dzięki temu moi rodzice przetrzymali uboższe lata tak, że prawie tego nie odczułam i wyszli na prostą.
P.S Mieszkamy w domu ![]()
Porady są ciekawe, nie pasuje mi tylko jedna z nich a mianowicie odkładanie pieniędzy na lokaty. Chociaż w sumie to też zależy co kto dokładnie ma na myśli. Bo jeżeli mówimy o zwykłym koncie do którego po prostu dokładamy w lepszych chwilach co nieco grosza 'aż się uzbiera' lub podpisaliśmy z bankiem umowę że zobowiązujemy się do wpłacania comiesięcznie takiej a takiej kwoty przez x lat ( ostatnio mi to proponowano ) to może jest to jakieś ciekawe dla niektórych rozwiązanie.
Jeśli z kolei założymy sobie lokatę i chcielibyśmy z tego mieć jakieś konkretne zyski z lokat to już nie jest tak ciekawie, prawie zawsze oprocentowanie jest marne ( nie widziałem więcej niż 6 % na czysto ) więc naszych środków musiałyby iść w co najmniej dziesiątki i setki tysięcy by było to zyskowne bo tak będziemy mieli zyski rzędu połowy zasiłku ( przy dobrych wiatrach ) a często i mniej ...
Hm, tylko czy chodzi o to, by życie przewegetować? Oczywiście nie chodzę do kina zbyt często (filmy oglądam za darmo na portalach do tego przeznaczonych) ale do pubu ,kawiarni owszem- żeby się spotkać ze znajomymi i po prostu wyrwać się z domu. Nie żałujemy an to pieniędzy, bo po tygodniu jesteśmy po prostu zmęczeni i chcemy się trochę rozerwać- a kisić się w domu cały czas też nie działa dobrze na -przynajmniej moją - psychikę.
Co do przetwarzania jedzenia z zupy itd.- jestem jak najbardziej ZA, ale wydaje mi się, że większość rodzin to robi.
Wyłączać prąd na głównej listwie gdy np. idzie się spać - też bdb praktyka, stosowana przeze mnie, przez moich teściów już nie; ani prąd, ani woda.
Oczywiście, gdybyśmy mieli jakąś krytyczną sytuację to wierzę że więcej pomysłów powstałoby samoistnie, ja umiem oszczędzać, tylko mój mąż mi uświadomił, że bez sensu też przeżyć życie niczym pustelnicy. Zatem staramy się żyć normalnie, nie szastać pieniędzmi, chociaż z tym bywa różnie; mój mąż np. kupił sobie wczoraj konsolę do gry za 300 zł (pomijając fakt, ze nie mamy TV i to też trzeba będzie kupić) - miałabym ochotę zrobić o to jazdę ale w sytuacji, gdy wydałam nasze 700 zł na akcję charytatywną.....dam spokój ![]()
Oczywiście, gdybyśmy mieli jakąś krytyczną sytuację to wierzę że więcej pomysłów powstałoby samoistnie, ja umiem oszczędzać, tylko mój mąż mi uświadomił, że bez sensu też przeżyć życie niczym pustelnicy. Zatem staramy się żyć normalnie, nie szastać pieniędzmi, chociaż z tym bywa różnie; mój mąż np. kupił sobie wczoraj konsolę do gry za 300 zł (pomijając fakt, ze nie mamy TV i to też trzeba będzie kupić) - miałabym ochotę zrobić o to jazdę ale w sytuacji, gdy wydałam nasze 700 zł na akcję charytatywną.....dam spokój
No właśnie ważne, żeby nie przeginać w żadną ze stron
Bo później może być tak, że "świnka skarbonka" pełna, my chorzy śmiertelnie ale nie przeczytaliśmy żadnej książki, nie byliśmy w kinie, nad morzem, w górach i prowadziliśmy życie z kalkulatorem, mało szczęśliwe i spontaniczne, świnia stoi na półce a my nie mamy czego wspominać.... tak bym baaardzo nie chciała:)
Catwoman gratuluje hojności:)
a na marginesie znasz się na kotach?? ![]()
znam sie:)
Jedzenie średnio - 1000 zł
Przedszkole - 500 zł bez dodatkowych kosztów wyjazdów.
Media - 700+ zł
Raty - 2000 zł
2xPaliwo - 1600 zł
Średnio licząc 1 miesiąc stałych wydatków to 5800+ zł. To oczywiście bez ubezpieczeń i zdarzeń losowych czy świąt. A tu jeszcze trzeba od czasu do czasu jakąś przyjemność sobie sprawić, ktoś zawsze ma urodziny, imieniny czy inną okoliczność. O wakacjach nawet nie wspominam czy własnym hobby, które musiałem zredukować ze względu na koszty.
110 2012-12-28 01:49:00 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-12-28 02:01:37)
W skrajnych przypadkach poprawa samej techniki jazdy pozwala zaoszczędzić 2-3 litry paliwa na 100km, a razem ze stylem to nawet więcej. Z moich dotychczasowych doświadczeń z kilkoma samochodami wynika, że przy prawidłowym stanie technicznym samochodu, można na co dzień zejść z zużyciem paliwa poniżej poziomu deklarowanego przez producenta. Ale podstawa to dobra technika i przewidująca jazda. Nawet dynamika jazdy jest znacznie mniej istotna.
Co do samego samochodu, podstawą są tu czyste filtry powietrza i oleju, świeży olej, wyregulowane zawory, sprawny termostat silnika, dobre kable zapłonowe, czysta kopułka, oraz niezużyte świece zapłonowe ,a także wąskie i dobrze napompowane opony.
Tankowanie paliwa o większej liczbie oktanowej niż zalecana przez producenta, jest kontrskuteczne, przy założeniu że paliwa 95 i 98 oktanowe są de facto jednakowej jakości, bo większa liczba oktanowa oznacza tylko że proces spalania przebiega spokojniej, a więc moc silnika jest mniejsza, czyli jego obciążenie ,a więc zapotrzebowanie na paliwo, większe. Oczywiście trudno się w tym połapać w sytuacji gdy na niektórych stacjach paliwo 98 jest z automatu "podrasowane", a na niektórych stacjach benzyna 95 to po prostu benzyna bardziej ochrzczona od 98.
Jeśli z kolei założymy sobie lokatę i chcielibyśmy z tego mieć jakieś konkretne zyski z lokat to już nie jest tak ciekawie, prawie zawsze oprocentowanie jest marne ( nie widziałem więcej niż 6 % na czysto ) więc naszych środków musiałyby iść w co najmniej dziesiątki i setki tysięcy by było to zyskowne bo tak będziemy mieli zyski rzędu połowy zasiłku ( przy dobrych wiatrach ) a często i mniej ...
Co innego jeżeli co miesiąc odkładasz np. 100 zł przez 20 lat. Wtedy zaoszczędzisz 24 tys. złotych ,a lokaty skutecznie chronią te pieniądze przed inflacją.
2xPaliwo - 1600 zł
Kurs doskonalenia techniki i instalacja LPG... Gaz psuje silnik tylko albo wtedy gdy został źle zestrojony i poskładany na złych podzespołach albo gdy jest to silnik wybitnie gazu nie lubiący z powodu kiepskiej jakości stopów użytych do wyprodukowania zaworów i ich gniazd.
Tankowanie paliwa o większej liczbie oktanowej niż zalecana przez producenta, jest kontrskuteczne, przy założeniu że paliwa 95 i 98 oktanowe są de facto jednakowej jakości, bo większa liczba oktanowa oznacza tylko że proces spalania przebiega spokojniej, a więc moc silnika jest mniejsza, czyli jego obciążenie ,a więc zapotrzebowanie na paliwo, większe. Oczywiście trudno się w tym połapać w sytuacji gdy na niektórych stacjach paliwo 98 jest z automatu "podrasowane", a na niektórych stacjach benzyna 95 to po prostu benzyna bardziej ochrzczona od 98.
Nie jest to prawdą. Przykład pierwszy z brzegu: starsze silniki, do których zalecana jest tylko benzyna 95, po wlaniu 98 spalanie może się zwiększyć poprzez spalanie stukowe.
Co innego jeżeli co miesiąc odkładasz np. 100 zł przez 20 lat. Wtedy zaoszczędzisz 24 tys. złotych ,a lokaty skutecznie chronią te pieniądze przed inflacją.
Owszem ale to już co najmniej paroletnie zobowiązanie. Wpłacać te 100 czy 200 zł / miesiąc choćby przez 8 / 10 lat to niby nie jest jakiś wielki problem ani bardzo obciążające koszta ale zdecydowaną większość ludzi nie stać na takie 'ekstrawagancje' lub zwyczajnie wydają wszystko co do grosza.
Swoją drogą zna ktoś jakąś atrakcyjną lokatę o normalnym oprocentowaniu?
Bullitt napisał/a:2xPaliwo - 1600 zł
Kurs doskonalenia techniki i instalacja LPG... Gaz psuje silnik tylko albo wtedy gdy został źle zestrojony i poskładany na złych podzespołach albo gdy jest to silnik wybitnie gazu nie lubiący z powodu kiepskiej jakości stopów użytych do wyprodukowania zaworów i ich gniazd.
Z całym szacunkiem ale czy Ty zainstalowałbyś gaz do Skyline'a R34???. Kurs doskonalenia techniki jazdy
nie wiem czy Jańczak, Stolarski, Owczarek, Bochenek czy Trela dają lekcje? Może warto ich zapytać?
I odezwał się męski głos
I bardzo dobrze, tego brakowało:)
115 2012-12-30 21:09:10 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-12-30 21:30:28)
Z całym szacunkiem ale czy Ty zainstalowałbyś gaz do Skyline'a R34???.
To po co się skarżysz na koszty jak jeździsz czymś takim? A skądinąd, technicznie jest to do zrealizowania. Czy bym zamontował gaz do Skyline'a? Nie, z przyczyny następującej: nie kupiłbym tego auta bo mi się nie podoba.
Kurs doskonalenia techniki jazdy
nie wiem czy Jańczak, Stolarski, Owczarek, Bochenek czy Trela dają lekcje? Może warto ich zapytać?
Być może ty jeździsz dobrze, ale nie przyznasz mi racji że gdy strzelam w ciemno sugerując: "trzeba poprawić technikę" mam większe szanse trafić, niż mówiąc "jeździsz doskonale"? Nazwiska które podałeś, nic mi nie mówią. Czy to są drifterzy? A jeżeli tak i ty jesteś/ byłeś, to na litość boską, ilu normalnych kierowców jest drifterami? Twoim zdaniem wszyscy do pracy bokiem jadą że na mnie naskakujesz? Zwróć uwagę że na publicznym forum de facto pisze się bardziej do ogółu czytelników internetu niż, do konkretnej osoby, nawet jeżeli piszący nie jest tego świadom. Własne spostrzeżenia nt. kwalifikacji polskich kierowców mogę pominąć, mam po swojej stronie informację że firmy które posyłają swoich pracowników na kursy, notują znaczny spadek kosztów utrzymania floty samochodowej.
Nie jest to prawdą. Przykład pierwszy z brzegu: starsze silniki, do których zalecana jest tylko benzyna 95, po wlaniu 98 spalanie może się zwiększyć poprzez spalanie stukowe.
To jest raczej niemożliwe. Paliwo 98 jest bardziej odporne na spalanie stukowe niż 95 więc wlanie 98 do silnika na 95 nie może nagle spowodować spalania stukowego. Owszem, zużycie paliwa wzrośnie, bo moc silnika spadnie na paliwie które mniej gwałtownie się spala i wzrośnie jego obciążenie. Owszem, jeżeli wlejesz 95 do silnika na 98 to sprawa jest prosta: albo obrywa silnik, albo, jeżeli ma czujnik s. stukowego, to przechodzi w tryb awaryjny i spalanie też rośnie.
Pisałem o termostacie w samochodzie więc dodam jak poznać czy dobry: Auto powinno się nagrzewać do 90 stopni nawet na dużym mrozie i utrzymywać stale tę temperaturę, co najwyżej schodząc odrobinę przy puszczeniu gazu gdy temp. na dworze jest poniżej zera. Przeciętna żywotność termostatu to dwa lata. Inny jeszcze sposób na oszczędzenie benzyny w zimie, to nie włączanie ogrzewania przed nagrzaniem silnika. Silnik szybciej się nagrzeje i wtedy będzie mniej palić, a i ogrzewanie szybciej zacznie dzięki temu działać.
Tak czytam wasze posty i sie zalamalam... Od lutego ide na swoje i po odliczeniu wszystkich rachunkow za wynajem mieszkania zostaje mi 1000zl na zycie na 2osoby... Mam nadzieje ze nie bedzie tak zle...
Tak czytam wasze posty i sie zalamalam... Od lutego ide na swoje i po odliczeniu wszystkich rachunkow za wynajem mieszkania zostaje mi 1000zl na zycie na 2osoby... Mam nadzieje ze nie bedzie tak zle...
To zależy co znaczy NA ŻYCIE.
118 2013-01-02 22:29:33 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-02 23:11:14)
- na wakacje do rodziny, u nas w zasadzie wyjazdy do pensjonatów zaczęły się dopiero gdy miałam jakieś 12-13 lat.
)
No, moja rodzina z centralnej Polski też sobie tak oszczędzała zwalając się do nas. Pomyśl tylko, czy to taka sama frajda dla tej rodziny -nawet jeśli żywicie się na mieście(co nie jest takie proste bo co wieczorem, sami jedzą a wam nie dadzą? rodzina w końcu przecież) i zaplacicie za zużycie wody i prądu to jednak przez tydzień albo 2 są więźniami we własnym mieszkaniu - 1 czy 2 pokoje mają wyłaczone z użytku, do szafy się nie dostaną no bo wy tam śpicie, kolejka do łazienki dwa razy dłuższa...
Oszczędzanie oszczędzaniem ale żeby tak kosztem innych?
a ja cały poprzedni rok starałam się zbierać wszystkie paragony z zakupów,dzisiaj wszystko podliczyłam i wyszło że wydaliśmy coś między 13-15 tysięcy przez cały rok na takie rzeczy jak jedzenie,chemia,pampersy i mleko oraz inne odzywki dla dziecka oraz leki,w tę kwotę nie jest wliczone paliwo i opłaty za samochód,a także opłaty za dom,kupno odzieży i obuwia,wyprawka do szkoły oraz rozrywki
mnie ta kwota wydaje się za duża,chyba przesadziliśmy trochę z wydatkami ale praktycznie jedzenie kupuje się cały czas prawie to samo,leki sporadycznie,chemię też nie ta z najwyższej półki cenowej
niewinnaala napisał/a:Tak czytam wasze posty i sie zalamalam... Od lutego ide na swoje i po odliczeniu wszystkich rachunkow za wynajem mieszkania zostaje mi 1000zl na zycie na 2osoby... Mam nadzieje ze nie bedzie tak zle...
To zależy co znaczy NA ŻYCIE.
Na wszystko inne poza rachunkami za mieszkanie i media... Czyli 1000zl nam zostaje na jedzenie srodki czystoscí,ubrania rozrywka itp.
Na wszystko inne poza rachunkami za mieszkanie i media... Czyli 1000zl nam zostaje na jedzenie srodki czystoscí,ubrania rozrywka itp.
No to nie tak źle. Ja w pierwszej pracy miałam 500 zł na wszystko, rachunki wliczając.
allegra90 napisał/a:- na wakacje do rodziny, u nas w zasadzie wyjazdy do pensjonatów zaczęły się dopiero gdy miałam jakieś 12-13 lat.
)No, moja rodzina z centralnej Polski też sobie tak oszczędzała zwalając się do nas. Pomyśl tylko, czy to taka sama frajda dla tej rodziny -nawet jeśli żywicie się na mieście(co nie jest takie proste bo co wieczorem, sami jedzą a wam nie dadzą? rodzina w końcu przecież) i zaplacicie za zużycie wody i prądu to jednak przez tydzień albo 2 są więźniami we własnym mieszkaniu - 1 czy 2 pokoje mają wyłaczone z użytku, do szafy się nie dostaną no bo wy tam śpicie, kolejka do łazienki dwa razy dłuższa...
Oszczędzanie oszczędzaniem ale żeby tak kosztem innych?
Mam dużą rodzinę i nikomu długo na głowie nie siedzieliśmy
Zwykle był z tydzień u babci, parę dni u jednej siostry mamy, parę u kolejnej czy u rodziny taty, taka objazdówka przez kawałek Polski. Zresztą to było bardziej czasowe wspólne zamieszkanie, mama nieraz gotowała obiady, sprzątaliśmy itp,nie chcieliśmy być uciążliwi. Nasz dom też zawsze był i jest otwarty,więc i u nas często bywała rodzina. A dzieci (wtedy ja z moim kuzynostwem), bawiły się razem, miały zajęcie. Rodzina sama nas zapraszała, a że mamy zażyłe stosunki i nie sądzę, żeby kiedykolwiek ktoś miał takie odczucia jak napisałaś
Nawiązując do dyskusji o samochodach -faktycznie zapomniałam wspomnieć, że od dawna mamy samochód na gaz.
Catwoman napisał/a:niewinnaala napisał/a:Tak czytam wasze posty i sie zalamalam... Od lutego ide na swoje i po odliczeniu wszystkich rachunkow za wynajem mieszkania zostaje mi 1000zl na zycie na 2osoby... Mam nadzieje ze nie bedzie tak zle...
To zależy co znaczy NA ŻYCIE.
Na wszystko inne poza rachunkami za mieszkanie i media... Czyli 1000zl nam zostaje na jedzenie srodki czystoscí,ubrania rozrywka itp.
Trudno to oceniać, bo każdy ma inną zupełnie sytuację życiową, inne potrzeby również. Ale na pocieszenie dodam, że mnie i mężowi też zostaje 1,000 zł na życie
tzn. na: jedzenie (ok. 500 zł/ mies) no a te pozostałe 500 zł na rozrywki, bieżące potrzeby. Żyjemy ![]()
Najdrożej wychodzi jedzenie: 2 osoby dorosłe + 1 dziecko = 1000+/miesiąc do tego paliwo do 2 samochodów to ponad 1500+, no i opłaty stałe wraz z przedszkolem ale bez rat to kolejne 1500+. Odłożenie czegokolwiek jest praktycznie niemożliwe.
Ano właśnie, paliwo
200 zł /mies.
Ale odkładamy
Mało bo mało, a jednak da się.
brzydulla napisał/a:allegra90 napisał/a:- na wakacje do rodziny, u nas w zasadzie wyjazdy do pensjonatów zaczęły się dopiero gdy miałam jakieś 12-13 lat.
No, moja rodzina z centralnej Polski też sobie tak oszczędzała zwalając się do nas. Pomyśl tylko, czy to taka sama frajda dla tej rodziny -nawet jeśli żywicie się na mieście(co nie jest takie proste bo co wieczorem, sami jedzą a wam nie dadzą? rodzina w końcu przecież) i zaplacicie za zużycie wody i prądu to jednak przez tydzień albo 2 są więźniami we własnym mieszkaniu - 1 czy 2 pokoje mają wyłaczone z użytku, do szafy się nie dostaną no bo wy tam śpicie, kolejka do łazienki dwa razy dłuższa...
Oszczędzanie oszczędzaniem ale żeby tak kosztem innych?Mam dużą rodzinę i nikomu długo na głowie nie siedzieliśmy
Zwykle był z tydzień u babci, parę dni u jednej siostry mamy, parę u kolejnej czy u rodziny taty, taka objazdówka przez kawałek Polski. Zresztą to było bardziej czasowe wspólne zamieszkanie, mama nieraz gotowała obiady, sprzątaliśmy itp,nie chcieliśmy być uciążliwi. Nasz dom też zawsze był i jest otwarty,więc i u nas często bywała rodzina. A dzieci (wtedy ja z moim kuzynostwem), bawiły się razem, miały zajęcie. Rodzina sama nas zapraszała, a że mamy zażyłe stosunki i nie sądzę, żeby kiedykolwiek ktoś miał takie odczucia jak napisałaś
Może tylko nic nie mówili...
allegra90 napisał/a:brzydulla napisał/a:No, moja rodzina z centralnej Polski też sobie tak oszczędzała zwalając się do nas. Pomyśl tylko, czy to taka sama frajda dla tej rodziny -nawet jeśli żywicie się na mieście(co nie jest takie proste bo co wieczorem, sami jedzą a wam nie dadzą? rodzina w końcu przecież) i zaplacicie za zużycie wody i prądu to jednak przez tydzień albo 2 są więźniami we własnym mieszkaniu - 1 czy 2 pokoje mają wyłaczone z użytku, do szafy się nie dostaną no bo wy tam śpicie, kolejka do łazienki dwa razy dłuższa...
Oszczędzanie oszczędzaniem ale żeby tak kosztem innych?Mam dużą rodzinę i nikomu długo na głowie nie siedzieliśmy
Zwykle był z tydzień u babci, parę dni u jednej siostry mamy, parę u kolejnej czy u rodziny taty, taka objazdówka przez kawałek Polski. Zresztą to było bardziej czasowe wspólne zamieszkanie, mama nieraz gotowała obiady, sprzątaliśmy itp,nie chcieliśmy być uciążliwi. Nasz dom też zawsze był i jest otwarty,więc i u nas często bywała rodzina. A dzieci (wtedy ja z moim kuzynostwem), bawiły się razem, miały zajęcie. Rodzina sama nas zapraszała, a że mamy zażyłe stosunki i nie sądzę, żeby kiedykolwiek ktoś miał takie odczucia jak napisałaś
Może tylko nic nie mówili...
Jak się ludzie kochają, to chcą się czasem spotkać, serio
Mam nadzieje, że sama tego w życiu doświadczysz.
Spotkać się można bez zwalania się komuś na głowę. Czyli, jakbym miała rodzinę w górach to bym wynajęła pokój w pensjonacie i spotkała się z rodziną na kawie,w parku, poszła z nimi połazić po górach... Z wyjątkiem oczywiście rodziców ale to inny układ.
129 2013-01-03 21:30:13 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-01-03 21:31:22)
brzydulla, czepiasz się ![]()
Niektórzy to naprawdę lubią! Ja tego nie rozumiem co prawda, ja chcę mieć w życiu święty spokój i nie miałabym ochoty ani przyjmować rodziny, ani do rodziny jeździć, natomiast w mojej rodzinie panują takie zwyczaje i nikt nie narzeka. Z tego co widzę.
Może narzekają anonimowo na forach internetowych!
Kiedyś byłam na takim własnie, tzn czytałam co ludzie anonimowo na temat mówią.
A jeszcze jak pomysleć że niektórzy po prostu tak oszczędzają-Twoim kosztem!