netkobietyWszystkie działy
Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek

mamuśka

79 odpowiedzi49 420 wyświetleńzałożony przez patipati, 06.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 80 z 80 ]

66

Odp: mamuśka

bardzo fajnie się to czyta, może myslalas o książce?:)

67

Odp: mamuśka

To raczej nie jest takie proste, napisanie to jeszcze nic, potem musi ktoś jeszcze to wydać . Ale dzięki.

68

Odp: mamuśka

15-06

Po porażce z Wiktorem, wpadłam w wir pracy czułam się jak kretynka sama przed sobą, jednak nie było mi dane zapomnieć o tym kompromitującym pomyśle wybadania zamiarów Wiktora w stosunku do mojej osoby, siedzę sobie w naszej agencji reklamowej, zawalona robotą, w panice poszukująca kolejnego dobrego grafika bo złapaliśmy dużego klienta, a tu w kolejce  rekrutowanych osób zobaczyłam Wiktora.
Miałam ochotę zapaść się pod ziemię tym bardziej że chyba nie wszystko pamiętałam z ostatniego spotkania. Chcąc czy nie musiałam go zaprosić do biura, przedłużając jeszcze bardziej napięcie osób czekających na rozmowę o pracę.
Wszedł ucałował mnie czule w policzek, albo może zwyczajnie a tylko sobie to wyolbrzymiłam jak nasze pierwsze spotkanie po latach. Usiadł i zanim zaproponowałam mu kawę przeszedł do rzeczy.Powiedział, ze mój telefon i reakcja na wieść, że wyjeżdża dały mu do myślenia, że zaczął się zastanawiać co by było gdybyśmy się nie rozstali.Czy byłby teraz moim mężem, ojcem Stasia. Ja znałam odpowiedź wtedy towarzyszyło naszej miłości zbyt wiele emocji i zbyt wiele nas różniło każde z nas  było na zupełnie innym etapie życia i miało inne pragnienia. Nie odezwałam się jednak, słuchałam co ma mi do powiedzenia, tym bardziej ze rzadko zdobywał się na takie rozmowy przynajmniej kiedyś, więc wolałam nie przerywać.
Potem dodał że choć ma wątpliwości i serce mu mocniej zabiło jak mnie spotkał i wspomnienia ożyły to wyjedzie i zobaczymy co życie przyniesie bo nie chce mi rujnować życia,a przyszedł tu żebym wiedziała,że nie jestem mu obojętna.Potem spojrzał na zegarek i powiedział że jest już spóźniony. Pożegnaliśmy, pocałował mnie tak samo jak na powitanie i wyszedł.
Reszta rozmów przebiegła bez rewelacji zatrudniłam jakąś dziewczynę, miała dobre portfolio, a ja nie miałam siły dłużej wysłuchiwać przechwałek.
  Wróciłam do domu wcześniej niż zwykle Aleks zabrał Stasia do swojej matki więc mogłam spokojnie przeanalizować słowa Wiktora. Wnioski do jakich doszłam to że jak zwykle namieszał mi w głowie i znika, po co w ogóle przyszedł i mi to powiedział, a może liczy na jakiś krok z mojej strony, ale przecież powiedział że tak czy tak wyjeżdża.W co on znowu gra.
Najwyraźniej Wiktor nie zdawał sobie sprawy, ze w tym wypadku czas działa na jego nie korzyść bo Alex robi wszystko żeby jakoś posklejać ta naszą rodzinę, Staś na nowo się do niego przywiązuje i za parę miesięcy mogę już nie mieć sumienia rozwalać dziecku rodziny. Ale co za mną moimi uczuciami czasem się zastanawiam, czy to możliwe że Alex tak bardzo się zmieniła jak zaszłam w ciążę,jak to możliwe żeby osoba którą się zna tyle lat nagle przeszła taką metamorfozę osobowości, a może to ja się zmieniłam tylko o tym nie wiem, a może po prostu przestaliśmy się kochać. Nie wiem jak funkcjonują inne małżeństwa z wieloletnim stażem czy u nich to tez tylko fikcja. A może czas na uniesienia już minął i zwyczajnie zbyt wiele od siebie oczekujemy.No i co ja mam zrobić z Wiktorem. No dzisiaj to już chyba nie zasnę.

69

Odp: mamuśka

20-05

Wiktor już nie zadzwonił, ja tez nie dzwoniłam,dużo myślałam o przeszłości i naszym spotkaniu i o tym co mi powiedział  w moim biurze. Doszłam do wniosku, że chyba każda z nas ma takiego byłego faceta idealizowanego przez lata w naszej wyobraźni, który jest jak uciekające marzenie, ale czy to marzenie jak już je osiągniemy nadal będzie takie idealne ?
Czy moja fascynacja tym człowieka nie polega na tym że nigdy nie spróbowałam z nim prawdziwego życia, Alex też był ideałem dopóki nie zaczęły się prawdziwe obowiązki i nie przespane noce. Wiktor nie wyglądał na rozpaczającego z powodu rozwodu, mówił że chce odzyskać wolność, a więc to raczej  on zakończył to małżeństwo. Jaki on naprawdę jest? Czy to facet taki na całe życie, czy może skacze z kwiatka na kwiatek udając ideała.
Tak czy inaczej Wiktor jest powodem narastającego bałaganu w naszym domu i piętrzącej się pracy na moim biurku, nie źle namieszał mi w głowie.
Po jaką cholerę wtedy go spotkałam.

70 Ostatnio edytowany przez patipati (2014-07-25 22:23:07)

Odp: mamuśka

01-06


Wiktor powoli uleciał z moich marzeń, świetlanej przyszłości u jego boku jakoś nie mogę sobie wyobrazić. Staś szaleje za troje, Alex chyba się pogubił w moich nastrojach,humorach i ich braku, starania o nas zawiesił albo odłożył na wieczne nigdy. A ja no cóż, powinnam być szczęśliwa, dziecko nie budzi mnie po nocach, zaległa praca odwalona, czas wolny po 19.  Tylko co ja mam właściwie robić w te wolne puste wieczory.siedzę z lampką czerwonego wina i zastanawiam się jak tak Alex może wytrzymać. Od czasu rozmowy  z Wiktorem byłam drażliwa i rozkojarzona, więc Alex zaczął się zamykac w pokoju w którym śpi zaraz po tym jak Staś usnął. Nie to żebym bardzo pragnęła jego towarzystwa, ale te puste wieczory są nie do wytrzymania, teraz dopiero widzę jak samotna jestem. Mam cudowne dziecko, fajną pracę i nie mam do kogo gęby otworzyć po 19. Pamiętam jak marzyłam o takiej błogiej ciszy kiedy jeszcze Staś płakał po nocach.
A teraz, to nieprawdopodobne jak zmieniają się nasze potrzeby, czy my tez się tak zmieniamy z biegiem czasu. To by wyjaśniało dlaczego jest tak mało udanych par z wieloletnim stażem, nasza osobowość i oczekiwania od życia i partnera ciągle się zmieniają.
Jeśli ja sama jestem zaskoczona tempem zmian mojej osobowości, to co ma powiedzieć druga osoba, jak można kochać kogoś kto co jakiś czas pragnie czegoś innego.Zaczynam się zastanawiać czy to normalne, najpierw chciałam ciszy i spokoju, potem Wiktora,a jeszcze wcześniej Alexa, a teraz marzę żeby mieć się do kogo odezwać po 19.Marzyłam o pracy , a teraz po pracy czuję się zmęczona. Czego ja właściwie chcę?
W  takie wieczory patrzę z tęsknotą w przeszłość, zawsze wtedy zastanawiam się czy te wszystkie szaleństwa, romantyczne wieczory i miłosne uniesienia są już za mną. Ciekawe czy inne kobiety też zadają sobie to pytanie. A zaraz nasuwa się kolejne: Czy nasze życie nie może być idealne, usłane różami. ale po chwili jakiś głos mi podpowiada, że to by było strasznie nudne. Jeszcze kilka takich wieczorów i zacznę szukać przyjaciół w internecie.
A może by tak zawołać tu  Alexa, przynajmniej nie siedziałabym  sama,zamiast tracić energię na szukanie kogoś kto nie istnieje moze spróbuję jakoś naprawić to co już mam? Nie, nie za długo czekałam na odzyskanie pozycji w tym układzie, to on ma się o mnie starać.Ale z drugiej strony w jego tempie to się zestarzeje na tej kanapie i wtedy to już naprawdę nikt mnie nie zechce. Nie wiem czy to kilka kieliszków wypitego wina, czy tęsknota za bliskością drugiego człowieka, czy starach przed samotnością, czy tez akt kompletnej desperacji. Zawsze samotność mnie przerażała, postanowiłam go zawołać. Jednak nie potrafiłam i nie chciałam tak po prostu, musiałam mieć jakiś powód pretekst, punk zaczepienie, cokolwiek.
Nagle uświadomiłam sobie że przez te dwa lata stałam się tak zaradna, że nie ma powodu żeby go zawołać no chyba że wywołam trzęsienie ziemi albo pająka giganta. Tego zawsze się bałam.
Nagle wpadłam na szatański pomysł jakiś czas temu Staś zrzucił ze stołu laptopa mojej koleżanki kiedy u niej byliśmy i miałam go zanieść do naprawy i jeszcze tego nie zrobiłam. Powiem ze zapomniałam, a ona dzwoniła zapytać się co z tym kopem i żeby rzucił okiem.Matko to zgroza żebym musiała tak kombinować żeby zawołać swojego własnego faceta i spędzić z nim trochę czasu.
Więc albo szybko się zakocham w kimś innym albo wrócę do Alexa.

71 Ostatnio edytowany przez patipati (2014-07-26 23:27:36)

Odp: mamuśka

18-06

Raz kozie śmierć, poszłam zawołać Alexa ale on spał w najlepsze, nie budziłam go, w końcu wróciłam na kanapę i zaczęłam rozmyślać. Samotność samotnością, desperacja desperacją, ale jak my właściwie odbudujemy to wszystko, jak zapomnieć te wszystkie złe chwile i jak zacząć ufać na nowo.Czy mogę zaufać komuś kto tyle razy mnie zawiódł, niby dlaczego teraz miałoby być inaczej. Może te jego starania nie mają nic wspólnego ze mną, może to tylko i wyłącznie ze względu na Stasia i wspólny dom. A może on też myślał o kimś innym, a może nawet się spotykał z kimś innym i mu nie wyszło i wrócił z podkulonym ogonem. Nie zapytam go wprost, ale skoro ja próbowałam z kimś innym to może on też. strasznie to zagmatwane, tak bardzo chciałabym wyjechać na jakiś czas i zobaczyć co życie przyniesie,ale nie do Stanów do Wiktora. Tak po prostu spakować siebie i Stasia i odpocząć gdzieś pod palmami, sprawdzić czy coś takiego jak tęsknota jeszcze dla nas istnieje, albo spotkać jasnowidza który powie co z tego wyniknie.Zupełnie nie wiem co robić. Alex, Wiktor, czy ktoś nowy, tak bardzo nie chcę być sama, dobijają mnie te samotne wieczory, człowiek to istota stadna, więc czemu tak trudno znaleźć nam partnera na całe życie.

72

Odp: mamuśka

18-12

Mamuśka, czyli ja zrobiła generalny remont swojego poplątanego życia. Zaczęłam od pozbycia się Alexa, który lawirował miedzy nami, kolegami i swoją mamusią jak zaczynał go męczyć życie rodzinne. Wykupiłam agencję reklamową od mojej fajnej aczkolwiek w sprawach zawodowych bardzo upierdliwej koleżanki. Staś chodzi do przedszkola, teraz wreszcie mam trochę czasu dla siebie, z którym kompletnie nie wiem co zrobić. Na randki nie chodzę, bo ..... właściwie sama nie wiem, pracownicy wykonują za mnie większość obowiązków, a ja zamiast się cieszyć wolnym czasem kapcieje z dnia na dzień. Chyba tempo ostatnich miesięcy dało o sobie znać, byłam tak zaganiana, że zupełnie zapomniałam co to relaks, jednak dzięki temu spłaciłam ostatecznie Alexa i dom jest już tylko mój, co znaczy że mój byłby partner może co najwyżej przyjść tu z wizytą do dziecka i nie będzie mi się już plątał po nogami raz udając kochającego ojca, a za chwilę zachowując się jak obrażony nastolatek.
W tym całym zamieszaniu zupełnie zapomniałam o pisaniu i fryzjerze, kosmetyczce i spotkaniach towarzyskich itp. Działałam jak zaprogramowany robot, który ma wykonać określone zadanie.
Co dało mi aż taką determinację, a raczej kto? Mój nie do końca mądry były Alex i już zresztą nawet nie mój, nie wiem ale chyba niczyj na chwilę obecną.
Otóż wyjechałam ze Stasiem na kilka dni służbowo, oczywiście jego tatuś miał być bardzo zajęty w tym czasie więc musiałam zabrać dziecko.
Wyjazd się nieco skrócił, kiedy wróciłam myślałam,że zemdleje, już po drodze wścibskie sąsiadki informowały mnie jakie imprezy są w domu od 3 dni. Po cichu otworzyłam drzwi, swoją drogą to nie wiem czemu się zakradałam, bo w domu było tak głośno,że nawet jak bym tam granat wrzuciła i tak by nikt nie usłyszał. Ale do rzeczy Alex kompletnie pijany leżał w objęciach jakiś małolat, kilka, a może kilkanaście osób ostatkiem sił tańczyło, wysłałam Stasie do jego pokoju, żeby na to nie patrzył, ale tam spali jacyś ludzie, w całym domu syf. Nie wiedziałam co robić.
Zaczęłam od pozbycia się intruzów, początkowo nie chcieli wyjść ale jak zagroziłam, że zadzwonię na policję poszli sobie, potem zrobiłam bardzo wyraźne zdjęcie Alexowi i jego dwu znajomym i wrzuciłam na FB, żeby wszyscy łącznie z jego klientami mogli go zobaczyć w bardzo nie wyjściowym stanie, a następnie obudziłam całą trójkę i wywaliłam za drzwi, Alex trochę się opierał, ale w końcu wyszedł.
Jakby tego było mało, za dwie godziny zadzwoniła oburzona teściowa jak ja mogłam w taki mróz w środku nocy wyrzucić jej synka z domu, w odpowiedzi wysłałam jej zdjęcie ukochanego synka w objęciach nieznajomych i kilka fotek z imprezy i bałaganu jaki po niej został.
Chyba się obraziła, więcej nie zadzwoniła. Ja natomiast zrozumiałam, że muszę jak najszybciej wyeliminować Alexa z mojego życia i tak wpadłam w wir pracy.

73

Odp: mamuśka

Nie liczę godzin  dni.... Zaczyna się wiosna, nawet nie wiem kiedy przeminęła zima. Z agencji wyszła wielka klapa, jeden nieuczciwy klient i wszystko szlak trafił, nie chcąc popaść w długi sprzedałam agencję. Tak tak jestem bezrobotna!! Na razie nie narzekam, właściwie dopiero teraz zobaczyłam jak bardzo byłam zaganiana, ile straciłam, nawet nie zauważyłam że wiosna idzie. Ostatnie tygodnie były jakimś koszmarem. Początkiem mojego końca był dzień w którym uśpiłam czujność, wszytko szło tak dobrze, byłam pewna, że problemy mam już za sobą. Kiedy zadzwoniła do mnie sekretarka, że mają gigantycznego klienta, ucieszyłam się.
Rzeczywiście zamówienie obejmowało kompleksową usługę reklamową w kilku państwach, więc zgodziłam się na wydłużony okres płatności. W myślach już planowałam super wakacje.
Facet okazał się oszustem i nie zapłacił, czekam miesiąc półtora, a potem poszłam na policję. Po moim kliencie ani śladu, za materiały i transport musiałam zapłacić sama.
Szybko spłaciłam długi i na wypłaty dla moich pracowników nic już nie zostało.
Teraz, no cóż żyjemy ze Stasiem z oszczędności, postanowiłam trochę odpocząć i na spokojnie zastanowić się co dalej.
Mój eks partner głupawy Alex jak usłyszał co się stało, chciał wykorzystać sytuację i niby że taki dobry wrócić do nas.
Paplał coś że się nami zaopiekuje i takie tam. Pogoniłam zanim skończył swój monolog.Staś oczywiście śmiertelnie się na mnie pogniewał, że wygoniłam tatusia. A ja z tej złości i bezradności zawsze obrywam od dziecka za tego pseudo tatusia, co za pomocą dziecka chce załatwiać swoje sprawy,usiadłam na podłodze i jak tylko zamknęłam drzwi za Alexem rozpłakałam się.
Powinnam cale to głupawe i egoistyczne zachowanie Alexa z czasów ciąży i pierwszego roku Stasia nagrywać i pokazać kiedyś juniorowi, żeby zobaczył jaki jest naprawdę ten jego idealny ukochany tatuś.
Nic mnie bardziej nie wkurza niż prowadzenie takich rozmów przy dziecku, a po za tym na co on liczył, że mu uwierzę, że niby pokocham go od nowa. Przysięgam za każdym razem jak go widzę wydaje mi się głupszy niż poprzednio. Ta teoria właściwie by tłumaczyła czemu kiedyś był prawie idealny. Jeśli głupieje z wiekiem to 10 lat może to nie ja zgłupiałam z miłości tylko on był mądrzejszy o każdy dzień z tych 10 lat.
Jestem silna, samodzielna, ale czasem chciałabym się poczuć jak taka słaba kobietka, którą ktoś się opiekuje.

74

Odp: mamuśka

Głupota Alexa postępuje, przychodzi, wydzwania, miesza dziecku w głowie. Ja nie wiele mogę zrobić, wyrzucam go drzwiami ładuje się oknem tarasowym, do tego mały, który jeszcze niewiele rozumie wziął stronę swojego tatusia.
Jeszcze kilka takich numerów to spakuję siebie i Stasia i wyjadę gdzieś daleko na koniec świata. Niebywałe ile jeden człowiek potrafi drugiemu namieszać w życiu. Najgorsze jest to że jak już myślę, że mam go z głowy on wraca jak bumerang i cały ten cyrk zaczyna się od nowa.
Myślałam już nawet żeby poprosić o pomoc jakiegoś innego samca, żeby zaczął uczestniczyć w naszym  życiu na jakiś czas, tak na pokaz dla Alexa. Obawiam się jednak żeby kolejny oszołom nie namieszał mi potem w życiu.
RAAAATUNKU!!!!! Ja wszystko wymyka mi się z pod kontroli, jak w słabej komedii, im bardziej uciekam przed Alexem tym bardziej on chce być blisko nas.
A swoją drogą ciekawa jestem jakie są jego prawdziwe intencje, dlaczego teraz chce wszystko naprawić?
A mówi się, że to kobiety są skomplikowane i zagadkowe.

75

Odp: mamuśka

Bardzo wciągające. Masz taki charakterystyczny styl. Kiedyś też próbiwałam coś napisać, niestety nic z tego nie wyszło ;P

76

Odp: mamuśka

Dzięki, szkoda że czas mi nie pozwala, żeby częściej tutaj pisać, ale dzięki Waszym pochlebnym opiniom zaczęłam zarabiać na pisaniu.
Pozdrawiam

77

Odp: mamuśka

Wczoraj odwiedziła mnie koleżanka, dziewczyna, która jak twierdzi nie ma szczęścia do facetów. Coś w tym jest, na studiach była zawsze nieszczęśliwie zakochana, albo wybierała facetów, którzy jej nie chcieli, albo wiązała się z mężczyznami przez których potem płakała. Dlatego decyzję o ślubie podjęła właściwie bardziej z rozsądku niż miłości. Spotkała takiego mądrego, ułożonego, statecznego faceta, który bardzo o nią dbał. Wydawał się być idealnym materiałem na ojca. Czar prysł kiedy urodziło się ich pierwsze dziecko, sam zaczął się zachowywać jak rozkapryszony dzieciak. Po latach nieudanego małżeństwa Aśka zostawiła go przysięgając, że już z nikim się nie zwiąże, jednak po kilku miesiącach spotkała zwariowanego romantyka, zakochała się po uszy.On też się okazał dupkiem delikatnie mówiąc, trzecią i ostatnią szanse dała kolejnemu facetowi, był idealny, jednak kiedy razem zamieszkali czar prysł. Aśka przyszła z pełnym sercem żalu i pełną butelka wina. Moja koleżanka wymyśliła sobie teorię, że to ona ma zgubny wpływ na facetów, bo każdy z nich po pewnym czasie zachowuje się dokładnie tak samo, popełnia te same błędy, dokładnie takimi samymi zachowaniami doprowadza ją do furii.
Nie byłam w stanie jej wytłumaczyć, że to nie jej wina , a rodzaj męski tak ma. A z drugiej strony może jednak coś w tym jest, może nieodpowiednio dobrane pary, generują niewłaściwe zachowania, będąc poirytowane na partnera czy partnerkę. Sama nie wiem co o tym myśleć, ale jej teoria jest warta przemyślenia.

78

Odp: mamuśka

Wczoraj doszłam do wniosku, że po pierwsze opisywana koleżanka nie ma racji, bo to nie nasze zachowanie sprawia, że faceci się wypaczają. Po drugie to naprawdę istoty z innej planety.
Byłam na spacerze ze Stasiem w parku, spotkałam Wiktora, zapytał czy może się do nas przyłączyć, wypiliśmy kawę z automatu, nawiasem mówiąc mógł się nieco bardziej wysilić. Spacerowaliśmy, żartowaliśmy było całkiem miło, Wiktor coś przebąkiwał o kolejnym spotkaniu, aż na horyzoncie pojawił się Alex.
Mój były partner i niestety ojciec mojego Stasia był strasznie oburzony, że na randki jak to określił zabieram dziecko, zaś Wiktor strzelił focha, że Alex śmiał do nas podejść.
Cała sytuacja jest tym dziwniejsza, że Wiktora nie widziałam kilka miesięcy, nic mu nie obiecywałam, Alex bądź co bądź przecież mógł podejść, żeby się przywitać, ale nie miał prawa komentować mojej znajomości z Wiktorem bo nic o niej nie wie.
Najzabawniejszy był finał tego spotkania, obaj wielce obrażeni sobie poszli, a późnym wieczorem kompletnie pijani, zapukali do moich drzwi poinformować, że się zaprzyjaźnili, i razem zamierzają poszukać razem drugiej połówki. zapomnieli tylko wyjaśnić, czy będą się dzielić jedną czy każdy poszuka swojej.
Zdumiona wysłuchałam tego co mieli do powiedzenia, zamknęłam drzwi i siadłam przed telewizorem z kieliszkiem wina.
Straciłam resztki wiary w rodzaj męski, po Alexie nie spodziewałam się niczego, ani złego, ani dobrego, ale Wiktor wydawał się  być rozsądnym, dobrze wychowanym facetem na poziomie.
A może wszyscy mężczyźni są nieco upośledzeni emocjonalnie? Może dlatego w niezręcznych sytuacjach wybierają najprostsze rozwiązania. Wiktor nie był pewien czy Alex jest ewentualnym zagrożeniem ( chociaż  znajomość z Wiktorem od dawna stała w miejscu) to postanowił się do niego przyłączyć, zamiast ponieść ewentualną porażkę.

79

Odp: mamuśka

Walentynki, przed laty był to dla mnie wyjątkowy dzień, jednak w tym roku, poprzednim i jeszcze poprzednim, zwykły aż do bólu. Mały poszedł wcześniej niż zwykle spać. Obdzwoniłam wszystkie koleżanki, jednak te niezamężne szalały w klubach, zapijały samotność, lub wybrały się na łowy, reszta spędzała ten czas ze swoimi partnerami.
A ja po raz setny zrobiłam bilans swojego życia uczuciowego. Jak to możliwe, że wybierając i przebierając trafiłam tak źle, że dzisiaj nie miałam z kim obejrzeć głupiego filmu na domowej kanapie, że nikt mnie nie zaprosił na kolacje, od nikogo nie dostałam głupiej symbolicznej walentynki.
Gdzie się podziali Ci wszyscy faceci, którzy chcieli ze mną spędzać dzień zakochanych? Dziwne, ale właśnie dzisiaj poczułam się tak bardzo samotna jak jeszcze nigdy.
Nie sądziłam, że to banalne święto tak mnie poruszy. Najbardziej jednak zabolała mnie postawa moich przyjaciółek, kiedyś byłyśmy nierozłączne, a teraz poszły szaleć nawet mnie nie zapytały czy idę z nimi.
Mam cudowne zdrowe dziecko, jestem niezależna, a jednak ciągle szukam i ciągle mam wrażenie, że czegoś mi brakuje. Tym czymś jest bez wątpienia partner tylko że jak już się jakiś pojawia, to zawsze coś nie wychodzi.
A z drugiej strony zastanawiam się czy warto sobie komplikować życie facetami.
W końcu  Ci co się nadają na  życie są nudni jak flaki z olejem, a Ci inni i tak wcześniej czy później zawiodą.
Najchętniej bym zlikwidowała to cholerne święto, które dobija wszystkich nie do pary. W końcu Ci sparowani i szczęśliwi mogą sobie okazywać uczucia bez okazji.
Kto wymyślił święto, które dyskryminuje singli, a jeszcze bardziej singli z odzysku.
Tak zdecydowanie ktoś powinien zakazać tego święta, człowiek w tym dniu głupieje. Ja zdecydowany wróg Alexa zaczęłam się zastanawiać jak by wyglądał ten dzień gdyby ten samolubny samiec z nami był.
To najlepszy dowód, że w walentynki desperacja singli sięga zenitu.

80 Ostatnio edytowany przez Vian (2015-04-18 01:51:50)

Odp: mamuśka

Cześć net kobitki, dawno nie pisałam, chciałam Was zaprosić do zapoznania się również z bardziej praktycznymi tekstami mojego autorstwa.
<ciap! - spam> znajdziecie tu ciekawe porady jak praktycznie urządzić dom, jakie dodatki wybrać itd.
Miłej lektury.

Posty [ 66 do 80 z 80 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026