Kobra, specjalnie dla Ciebie zrobiłam research internetowy i nic nie znalazłam na temat tego, że samo położenie dziecka na tym etapie ciąży może mieć jakieś niebezpieczne rezultaty.
Przy porodzie - owszem to problem, a w zasadzie nie problem tylko po prostu skierowanie na cesarkę. Natomiast martwić sie tym karzą na 4-5 tygodni przed porodem a ty masz jeszcze 7 do planowanego 
Możesz spróbować przekręcić dzidźka - czytałam o dwóch metodach:
1. Uklęknij i podeprzyj się rękami (pozycja na czworaka) a następnie weź latarkę i kieruj światło po brzuchu z boku na dół, do łona. Powtarzaj to codziennie po kilka razy. Dziecko widzi światło i może, choć nie musi niestety, za nim podążyć.
2. W tej samej pozycji - przyłóż słuchawki z muzyką do wzgórka łonowego. Dziecko może też podążyć bowiem za dźwiękiem.
Ja akurat dziś byłam na wizycie i a propos czegoś tam moja pani ginekolog wspomniała, że nasze maluchy na tym etapie mają jeszcze wystarczająco dużo miejsca żeby jednego dnia mieć głowę na dole, a drugiego już przy przeponie
To było akurat chyba w związku z moją radością dotyczącą tego, że Teo chyba ciągle wisi głową w dół bo kopniaki zasadza centralnie w żołądek
I proszę mi tu nie pisać o żadnym odwoływaniu ślubu - z Olą wszytko będzie dobrze a mamusia i tatuś będą małżeństwem już za tydzień. I koniec kropka, jasne?! 
.
.
A ja z kolei właśnie wróciłam z wizyty. Dziś rano się okazało, że moja pani ginekolog utknęła gdzieś za granicą ale na szczęście udało mi się wymóc na klinice wizytę u innej, u której zresztą kiedyś już byłam. Zbadała mnie - wszystko jest oczywiście OK, szyjka zamknięta i twarda. Mam zakaz wsadzania tam sobie paluchów
I nastraszyła mnie, że mogłam sobie przebić pęcherz płodowy takim badaniem na własną rękę
A to coś co czułam to według niej mogła być... główka Teo
Oczywiście przez błony wszystkie itd. ale jak opisałam kształt i sytuację to powiedziała, że mogło tak być, że akurat napierał główką - stąd ból - i jak wsadziłam palucha to to poczułam. Niezły hardkor, co? 
Ah, no i kolejne dobre wieści z frontu - podniosłam sobie wyniki hemoglobiny samymi moimi soczkami burakowymi
Mam obecnie 11,7, przy normie 12 (a ciążowa norma 11) więc mogę oficjalnie mieć w d..e wszelkie chemiczne specyfiki. Pani ginekolog pochwaliła moją tendencję do naturalnego leczenia się dietą zamiast faszerowania chemią także jestem super happy
Myślę, że mój tybetański buddyjski lekarz byłby ze mnie dumny 