Kobra - Teo jest niezwykle spokojnym bomblem raczej
My się z moim chłopakiem śmiejemy, że Teo uprawia jogę jak mama bo on ma zazwyczaj dwie albo trzy sesje w ciągu dnia kiedy robi takie powolne ruchy, przesuwa nogami czy tyłkiem pod skórą. Chyba się rozciąga wtedy
Czasem oczywiście kopie, głównie jak jestem głodna, ale nie jest to bolesne zupełnie
Myślę, że tu też kwestia tego mojego łóżyska na przedniej ścianie ma znaczenie, po prostu oddziela mnie od mojego synalka więcej warstw
Aczkolwiek wolę opcję, że jest po prostu małym, grzecznym i spokojnym płazem
Fragola - no i widzisz jak się wszystko poukładało. Na pewno teraz już inaczej patrzysz na całą sytuację - a minęły ledwo dwa dni. Zobaczysz, że za następne dwa będzie jeszcze lepiej, a za dwa tygodnie jak przyjedzie do Ciebie Twój chłopak będziecie w stanie przeprowadzić naprawdę rzeczową i spokojną rozmowę. Co do kolegi - ja myślę, że jeśli nie masz ochoty by przyjeżdżał to powiedz to wprost. Masz swojego faceta ledwo na kilka dni więc to zrozumiałe, że nie chcesz się nim z nikim dzielić - zwłaszcza, że kolega jeszcze to sobie odbije
Azizja - no nie powiem, niezły hardkor z Twoim facetem. Tutaj już raczej ja jestem bliższa rozważaniu tego czy naprawdę warto być razem. Szanuję Twoją decyzję - ale pytałaś sama siebie co jeśli te sytuacje się powtórzą? Ile razy mu wybaczysz? Spróbował trzy razy - to do trzech razy sztuka czy więcej? Nawet nie chcę sobie wyobrażać co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Najłatwiej jest nam powiedzieć zawsze "ja to bym od razu odeszła" - ale wydaje mi sie, że to nie takie hop siup. Jednak żyć ze świadomością, że nasz facet umawiał się na erotyczne spotkania z innymi panienkami nie jest raczej przyjemnie
.
.
A ja dzisiaj załatwiłam poprawny odpis mojego aktu urodzenia więc jutro mogę wyruszać znowu na podbój gdańskiego USC
Może tym razem uda się zarezerwować termin ślubu.
Poza tym chciałam się pochwalić, że moja trawa rośnie! Jest już taki delikatny, zielony meszek widoczny
Jupi 
Edit: Ah, jeszcze co do tych ślubów! Ja myślę, że jeśli komuś się marzy ślub kościelny to nawet jeśli nie jest bardzo silnie wierzący to może go chcieć. Tak samo w drugą stronę - jeśli ktoś owszem wierzy ale nie ma potrzeby ani ochoty przechodzić szkolenia przedmałżeńskiego albo dawać w łapę księdzu i decyduje się na cywilny ma do tego pełne prawo. Rodziny, które nie rozumieją takich podstawowych rzeczy mnie po prostu szokują. Babcie i ciotki, które już na starcie wtykają swoje nosy i pięć groszy do cudzego małżeństwa powinny dostawać linijką po łapach - albo po tych nosach właśnie - w ramach nauczki
My z moim chłopakiem - ups, narzeczonym
- planujemy teraz zrobić ten cywilny, podpisać papierek, ponazywać się nazwiskami wszyscy kolektywnie
i załatwić tzw. kwestie prawne
A za rok, kiedy miał być ślub, myślimy o uroczystości weselnej poprzedzonej ślubem buddyjskim. Co prawda praktykujemy inne ścieżki - ale buddyzm to buddyzm - no i ostatecznie mi nie przeszkadza aby ślubu udzieliła nam mistrzyni Zen, czyli szkoły, w której praktykuje mój chłopak. Na pewno jest to dużo bliższe mojemu sercu niż ksiądz i jego straszenie, że jeśli nie będę się modlić to pójdę do piekła
(nikogo nie chcę urazić ale raz byłam na ślubie kościelnym znajomych i przerażona byłam tym, że ksiądz zamiast w takim pięknym dniu mówić o miłości czy szczęściu poświęcił 30 minut na szczegółowe opisywanie gdzie trafią małżonkowie jeśli nie poświęcą się wierze katolickiej i nie będą regularnie uczęszczać w mszach świętych... dla mnie to trochę masakra
).