Fragola, wiem, że to nie jest łatwe ale MUSISZ się uspokoić i odetchnąć. Domyślam się, że teraz myśli nie dają Ci spokoju, że analizujesz tą sytuację od każdej strony - ale niestety nic mądrego nie wymyślisz. To nie jest tak, że nagle wpadniesz na jakiś genialny pomysł. W obecnej sytuacji decyzja zarówno o rozstaniu jak i o pozostaniu razem przyjdzie z czasem. Dopiero jak zobaczysz jego reakcję, jak przegryziesz się z problemem i jak opadną emocje poczujesz co powinnaś zrobić.
Spójrz na fakty - masz jakąś dziewczynę, której nie znasz, nic o niej nie wiesz. Być może mówi prawdę ale równie dobrze może mówić "swoją prawdę". Może z nim gadała i dorobiła sobie teorię, że on z nią flirtował. Być może dla niego to była tylko głupia rozmowa. Być może robił sobie jaja z kolegami. Być może zaczepiali jakieś małolaty na fotce z nudów i sprawdzali jak łatwo uda im się je wkręcić. Opcji jest miliard. Niestety nie dowiesz się jak było naprawdę. Masz tylko opcję - zaufać swojemu facetowi albo nie. Od tego co wybierzesz zależy Twoja przyszłość.
Powiem Ci tak - ja ostatnio w Gdańsku przepłakałam całą noc. Nie chciałam wam tu o tym pisać ale w obliczu tej historii też się uzewnętrznię. O co poszło? O to, że mój chłopak obiecał, że za 15 min. przyjdzie do łózka (dochodziła północ) a przyszedł o 3 w nocy dopiero. Zasiedział się w studiu dłubiąc przy swojej muzyce. To był przyczynek afery a dołożyło się moje przekonanie, że wcale już mnie nie docenia, że od kiedy przyjechałam (wtedy to był drugi dzień) to nie zwraca na mnie uwagi, że mnie nie przytula, nie okazuje czułości a na dodatek, że nie mogę mu ufać, bo mimo że obiecuje to słowa nie dotrzymuje.
Najpierw mu wszystko wygarnęłam, potem trzasnęlam drzwiami od studia i wróciłam do sypialni. Ja całą noc wyłam jak pokutnica a on najzwyczajniej w świecie poszedł spać tam w studiu na podłodze. Dla mojej głowy opanowanej przez emocje przekaz był już calkowicie jasny - GDYBY MNIE KOCHAŁ TO BY PRZYSZEDŁ. Prawda?
Ano nie prawda
Facet to facet, myśli inaczej... Następnego dnia godziliśmy się chyba do 15. Ja ciągle sfochowana. Uniosłam się dumą właśnie. Że nie przyjmę przeprosin, że nie uwierzę w to, iż następnym razem do mnie przyjdzie. Że przecież tak łatwo nie mogę wybaczyć bo PRZEPŁAKAŁAM CAŁĄ NOC! Taki to był dramat! Dla mnie w tamtym momencie to był koniec naszego związku. Mówię serio!
A wystarczyło w pewnym momencie schować tą bezsensowną dumę do kieszeni... Uznać, że udowodnienie racji nie jest wcale ważniejsze niż związek... Pewno, nadal było mi trochę przykro - ale wiesz co, następnego dnia jak mój chłopak siedział w studio i miał do mnie przyjść pamiętał rozmowę. Przyszedł, zapytał czy nie będe mieć nic przeciwko jeśli jeszcze godzinke podłubie. A wszystko dzięki temu, że przeczekalam jednak szalejące emocje.
Najśmieszniejsze, że następnego dnia cała afera nie wydawała się już taka ogromna - w sensie jej powód. To ja dorobiłam w swojej głowie wszystkie argumenty przeciwko mojemu chłopakowi i przeciwko naszemu związkowi. Podczas gdy tych argumentów ZA było prawdopodobnie tyle samo...
Czasem trzeba dać za wygraną.
Czasem trzeba uwierzyć drugiej osobie.
Jesli Twój facet gadał na jakiejś durnej fotce z równie durną siksą to niech wie, że tego nie akceptujesz. Ale czy to naprawdę wystarczający powód by przekreślić wasz związek?
A może chcesz mu coś udowodnić swoim zachowaniem? Rzucaniem słuchawką? Planami by go do domu nie wpuścić?
Nie mówię, że tak jest - sama sobie odpowiedz na to pytanie.
Na koniec zaś kwestia waszego mieszkania... Fragola - ale tak między Bogiem a prawdą - jaka była wasza umowa gdy zaczęliście się starać o dziecko? Że gdzie będziecie mieszkać? Czy nie było planu? Bo jeśli miało byc tak, że on zostaje w Niemczech a ty tu - aż nagle zmieniłaś zdanie - to niestety musisz się pogodzić z tym, że jemu ta zmiana nie pasuje.
Aczkolwiek taka różnica poglądów według mnie jest już dość konkretnym powodem do rozstania. Jesli nie wyobrażasz sobie ani miesiąc dłużej tkwić w związku na odległość to raczej to, a nie jakieś internetowe flirty, powinno Cię skłonić do poważnego zastanowienia się nad waszą przyszłością...