Lena, minia, dzięki za pamięć.
U mnie ok
. Mala zdrowa jak rybka, nic jej nie bierze choć mój mąż chorował ostatnio ciągle i miał z nią styczność cały czas bo do pracy nie chodził jakiś czas. W małżeństwie tez po burzach zaświeciło słonce
. Aczkolwiek nadal jest nadopiekuńczy, wczoraj np. pojechał ze mną do dentysty i gdy dentysta poprosił mnie do gabinetu to mąż zapytał się go, czy On tez może i polazł za mną, aż mi się głupio zrobiło, ale już się nic nie odzywałam żeby przy ludziach scen nie robić
.
A poza tym to mój poporodowy tłuszcz bardzo mnie polubił i nie chce mnie opuścić, wiec wzięłam przykład z tutejszych mam i biegam z wózkiem
. Mala zazwyczaj od razu śpi, wiec się rozgrzewam, potem szybkim marszem idę na równy teren i śmigam
. Oczywiście po 2 km mam już zadyszkę, no ale potrzebuje czasu by powrócić do kondycji
. Mala jak wiecie przemieszcza się już po całym domu i próbuje pożreć wszystko co napotka na swojej drodze
. Uwielbia rzucać moim telefonem, nie wiem jakim cudem on jeszcze działa
. Z niecierpliwością wyczekuje mojej ulubionej pory roku - wiosny i zaczynamy biwakowanie i zwiedzanie
.
Sorry, ze nie odniosę się do postów, ale dawno się nie odzywałam i dużo tego się nazbierało a zaraz pewnie bąbel ciekawski się obudzi 
Trzymajcie się!