Aaaa Alewin imię które wybrała Penny z mężem czyli TEO to nie jest ani Teofil ani Teodor tylko samo TEO ![]()
9 101 2013-07-07 22:33:58 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-07-07 22:59:11)
Podobne tematy
9 102 2013-07-07 22:49:08
oj fragola TEO fajnie ale czy w urzedzie przejdzie too hmm nie wiem:)
9 103 2013-07-07 22:54:03
w urzędzie może przejdzie ale chrzciny nie wiem. Mi się podoba TEO ładne imię ciekawe skąd peeny go wytrzasnęła
9 104 2013-07-07 22:58:41
W urzędzie powinno nie być problemów bo podobno już można dawać dzieciom zdrobniałe imiona.. co do chrztu.. hmm myślę że Teo od Penny nie będzie chrzczony hehe prawda Penny? ;]
9 105 2013-07-07 22:59:59 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-07-07 23:00:35)
Dokładnie tak, u nas ma być Teo
I przejdzie raczej w urzędzie bo w 2013 roku weszła w życie ustawa zezwalająca na nadawanie jako imię skrótu czyli np. nie musi być Jakub tylko może być Kuba - ta sama zasada działa przy Teo jako skrócie od Teofil czy Teodor
My z mężem mamy na pewno baaaardzo specyficzny gust jeśli chodzi o imiona
I wiemy o tym
Na pewno wiele osób uważa te imiona, które nam się podobają za dziwaczne - gdyby Teo był dziewczynką to nazywałaby się prawdopodobnie Mia albo Tara (buddyjskie imię).
I totalnie rozumiem ludzi, którzy robią na to wielkie oczy
Ale uważam, że fajne to jest kiedy dzieciaki mają przeróżne imiona - np. w USA gdzie normalne jest wymyślanie imion, zwłaszcza wśród społeczności czarnoskórej. U nas wciąż dominuje oficjalny kalendarz z imionami świętych - według mnie to trochę nudne. Przecież świat powinien być różnorodny
Jedyne co mnie razi to właśnie nadawanie imion zagranicznych z polską pisownią - jeśli jest Jessica to super, OK, ale nie Dżesika... Jestem z wykształcenia anglistką i po prostu nie mogę przejść obok czegoś takiego obojętnie
Aha, no i wydaje mi się, że jeszcze naprawdę warto zwrócić uwagę na to jakie się nosi nazwisko. Tak jak to napisała alewin np. Bartek Bartkowiak to mogłoby być dziwne połączenie
Podobnie np. Jessica (albo Dżesika) Kiełbasa. No chyba same wiecie o co mi chodzi
Np. moja kumpela ma męża pół-amerykanina i mają na nazwisko Stiehl więc mogli sobie pozwolić na obcobrzmiące imię - Xavier. Bo pasuje do nazwiska. Ale już na przykład Xavier Cholewka - wyobrażacie to sobie?
Co zaś do imion, jeśli komuś brakuje pomysłu to ja z chęcią się podzielę listą moich ulubionych
Dla chłopca przepiękne wydaje mi się imię Miłosz - zawsze chciałam tak nazwać syna ale mężowi się nie podobało więc trudno
Amadeusz to kolejny mój faworyt. Z męskich fajne jest również Alan ale mi kojarzy się z Alanem Anderszem głównie
Natomiast jeśli chodzi o imiona żeńskie to oprócz Mia zawsze podobało mi się Amelia (ale niestety jest niesamowicie popularne w Polsce), Róża, Rozalia i klasyczne, polskie Maria - którego ja sama używam na codzień mimo, że tak naprawdę na imię mam Natalia
A jeśli chodzi o popularność to z tego co wiem według ostatnich rankingów najpopularniejsze damskie imiona to Julia, Amelia i Lena, a męskie Mikołaj, Antoni i Franciszek. Gdzieś tak czytałam
Chociaż wśród moich znajomych jest teraz jakaś faza na Leo i Leona, oraz Bruno i Brunona. Gdzie się nie odwrócę to jest Leoś i Bruno ![]()
Edit: nie chrzcimy dziecka bo jesteśmy oboje praktykującymi buddystami ![]()
9 106 2013-07-07 23:03:09
Naprodukowałyście, ze tylko dzisiejszy dzien czytałam godzine!
Jutro napiszę wiecej, a dziś tylko tyle: też sie pokłóciłam z mężem i... spi na kanapie(!) masakra
przeraziła mnie sprawa Eweliny. oby jeszcze nie urodziła. mam nadzieje,ze zajrzy jeszcze do nas.
Penny, Kobra, Agatka czekam, 3mam kciuki. Bedzie dobrze! ![]()
Edyta, podziwiam Twoją postawę i zrozumienie dla pracy męża. Zaufanie i spokój są b wazne. Ja bym tak nie potrafiła.
9 107 2013-07-07 23:06:04
mi sie tam TEO bardzo podoba
ciekawa jestem jak w koncu zdecydujemy nazwać synka:) juz mi sie tak fajnie przyjelo Oliwier ale sama do konca nie jestem pewna...
9 108 2013-07-07 23:15:57 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-07-07 23:50:19)
Mi się podobają imiona takie:
dla dziewczynki Mia, Lethi, Kasandra, Jasmin, Oriana, Aleksandra, Wanessa, Ines.
a dla chłopaków Olivier, Marcin, Ksawery, Szymon, Przemek, Tobiasz, Michael jednak mój faworyt to Alan, Alanek ![]()
Myśleliśmy też na imieniem Przemysław-Przemek-Przemuś.. ale jakoś zrezygnowaliśmy.
edit: Ale nie dałabym np. synowi na imię Marek, Andrzej, Tomek a dziewczynce Roksana, Sandra, Ewelina, Patrycja, Zuzanna ..
9 109 2013-07-08 00:20:30 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-07-08 00:28:44)
Co do imienia Oliver, nie wiem co tego doktorka tak zdziwiło
. Przecież to obecnie dosyć popularne imię, przynajmniej u nas w regionie. I jakby to kogoś obchodziło
, to mi się to imię bardzo podoba
. Poza tym: Marcel, Seweryn, Dominik, Filip....Ale to w zasadzie bez znaczenia, bo każdemu podoba się coś innego
.
Co do postawy Edyty: Uważam, ze jest rozsądna
. To właśnie chyba kwestia zaufania. Mozecie mnie uważać za naiwna, ale ja takiego smsa kompletnie zignorowałabym. Bardziej ufam mojemu facetowi niż samej sobie
. Wiem, ze to może być zgubne, ale tak wypracował sobie na to zaufanie przez wiele lat. Wprawdzie mój mąż nie ma fb, ale za to ma nk, znam nawet hasło, nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło by go sprawdzać. Mozeeee gdy miałabym naprawdę mocne podstawy do podejrzeń. Eh, mam nadzieje, ze ta ufność mnie kiedyś nie zgubi
.
Azizja, mam nadzieje, ze nic bardzo poważnego mąż nie przeskrobał ![]()
Lena, miłego tygodnia z facetem
.
Malinowy Elfie, co tam u Ciebie i Lenki?
Nie mogę spać, mam bóle brzucha. Nie rodzę
ale odczuwam dyskomfort, wiec sobie wstałam by zabić czas.
9 110 2013-07-08 02:51:37
maz jak zwykle wybral towarzystwo a rano prosil zeby isc z nim do ostodka uzaleznien. mysle ze pora sie rozstac nie widze juz zadnego wyjscia
9 111 2013-07-08 06:01:32
a ja odwiozlam meza na baze i co ?? zostalam sama teraz
Synus nie chcial zeby tatus jechal bo okropnie sie wiercil jak jechalismy ... no nie dziwie sie mu ... ja tez zadowolona nie jestem bo rozlaka dluga przed nami ... az 4 tygodnie
tesknie juz za nim okropnie
a jeszcze jednego dnia za nami nie ma ... eeh do dupy !!
Dawid strasznie mnie kopie w dole brzucha o_O ... no chyba ze raczkami tak wymachuje ? ... ide nyny dalej bo nie spie od 4 o_O
Asiu ... z mezem to serio az tak zle ?? tzn te wasze relacje ??
ja na mojego wczoraj bylam WSCIEKLA ... ale dzis mi przeszlo ... musialabym nie miec serca zeby rozstac sie w klutni
... Kocham Go <3
9 112 2013-07-08 06:38:55 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-07-08 06:42:49)
Dziewczyny, poboli, poboli i przestanie, najważniejsze żeby z dzidziami było ok!!
. Ja jak powiedziałam nie czuje się jakby mnie ten temat dotyczył
, ale wcześniej bardziej myślałam o porodzie i dla mnie bardziej stresujące od bólu była myśl uwłaszczających godności "niespodzianek" jeżeli wiecie co mam na myśli
. Ale wiem, ze to głupie
.
Kobra, ja tez się tego obawiałam, ale coś Ci powiem...
Bedzie Cie tak bolało, ze nie poczujesz nawet, jeśli popuścisz ;ppp I nawet się nie zorientujesz kiedy.
Mnie tez robiono lewatywę, ale jestem przekonana, ze trochę popuściłam podczas skurczy partych. Trwały w moim przypadku 55 minut.
Co do wód, to odeszły mi ponad 13 godzin wcześniej, w środku nocy. Właściwie to nie jestem pewna, czy by mnie to obudziło, gdyby nie dość nieprzyjemny ból w dole brzucha ;-).
Penny, u nas na wsi mieszka Dżesika Ruchała
.
9 113 2013-07-08 07:56:53
maz jak zwykle wybral towarzystwo a rano prosil zeby isc z nim do ostodka uzaleznien. mysle ze pora sie rozstac nie widze juz zadnego wyjscia
Szczerze współczuje.
Niech sam idzie.
9 114 2013-07-08 08:16:06
Cześć ![]()
Widziałyście wpis Eweliny na fb? URODZIŁA!!!
Piszecie jak szalone i już nic nie pamiętam. Póki co nie rodzę i chyba jeszcze się nie zapowiada. Co wieczór mam bóle jak na @, brzuch coraz niżej i wczoraj jak chciałam zjeść obiad to nie mogłam się schylić do rosołu tylko musiałam nogi rozkraczyć, zeby brzuch się zmieścił ![]()
Kobra i penny Wy pewnie będziecie szybciej, więc trzymam kciuki ![]()
Edytko co za tupet ma ta osoba. Ja to pewnie bym najpierw pogadała z mężem i wspólnie ustaliła, co za gnojek chce Wam namieszać w życiu. Pamięta, że jak poznałam mojego męża to komuś się to nie podobało i oboje dostawaliśmy jakieś głupie wiadomości na nk. Nie znaliśmy się za wiele, ale usiedliśmy razem, poczytaliśmy te bzdury i stwierdziliśmy, że olewamy sprawę i ucichło.
9 115 2013-07-08 08:22:38
Ojej, nie mam Eweliny na fb, ale wszystko ok? dziecko na pewno w inkubatorze. to teraz trudny dla niej czas, jak nie ma jeszcze wsparcia męża. może skojarzy chłop, ze mógł się do tego przyczynić ![]()
Agatko, kurcze ja tak nie miałam nawet po terminie. chyba mój brzuch był jednak mały ![]()
9 116 2013-07-08 08:28:44 Ostatnio edytowany przez polsza (2013-07-08 08:30:19)
Hej
witam Was słonecznie
Humor jakiś kiepski od rana. Mam nadzieję, że w miarę upływu godzin się poprawi. Mąż dziś będzie w pracy do 20
i tak cały tydzień. Chyba oszaleję w tym mieszkaniu. Dziś robię sobie kolejny dzień leniucha
Jutro wyjdę w końcu do ludzi, bo mam spotkanie biznesowe. W końcu jakiś powód, aby się ubrać jak człowiek i umalować
Jakieś głupie sny mi się śniły
Co do imion to każde jest ładne na swój sposób
Ważne, aby podobało się rodzicom i mieli poczucie, że w żaden sposób nie krzywdzą dziecka
Jeszcze nie mamy pomysłu na imiona. Jakoś o tym nie rozmawialiśmy. Na pewno będzie polskie, bo mamy polsko brzmiące nazwisko.
Zielony Domku jak tam po opalaniu? Nie cierpisz za bardzo?
Asiu bardzo mi przykro z powodu sytuacji z Mężem.
Dorotko mam nadzieję, że Mąż zdąży na poród. Doskonale rozumie co czujesz, bo mój tata i brat też jeżdżą
Taki zawód. Mam nadzieję, że szybko Wam zleci ta rozłąka.
Cyniczna jak Adaś?
Edytko jak się dzis czujesz?
Agatka coś się nie odzywała. Pewnie odpoczywała z Mężem przez weekend
Kobra jak się czujesz? Brzuszek już nie boli?
Ja już po śniadanku. Za 2 godziny pewnie moja głodzilla znowu się odezwie
Jakie macie plany na dziś?
edit. O, i Agatka sie znalazła
Jejku, z jednej strony szczęście, że kolejne dziecko się pojawiło, a z drugiej.... Mam głęboką nadzieję, że z Malutką wszystko dobrze!
9 117 2013-07-08 08:31:07 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-07-08 08:34:02)
Nieee, ja mam Ewelinę na fb, ale nic nie widziałam! Jej, mam nadzieje, ze z dzidziusiem wszystko ok!! Pewnie stres przez chłopa się przyczynił do tak wczesnego porodu
. Oby wszystko było ok.....Biedna Ewelinka, znowu to samo musi przeżywać co za pierwszym razem ![]()
Cyniczna, niezłe połączenie imienia i nazwiska, biedna ta dziewczyna.
Agatka, ja tez źle spalam bo miałam bóle brzucha i wstałam o 5. Ale tez nie mam przeczucia, ze urodzę, a termin już w środę. Jade dziś na miasto (polatam trochę, pozałatwiam sprawy, może przyspieszę co nieco
), potem mam lekarza.
Polsza, teraz czuje się ok, a Ty jak tam?
9 118 2013-07-08 08:41:03
kochane jestem jeszcze w dwupaku.miałam dostęp do neta ale nie pamiętałam hasła żeby się zalogowac.skórcze były słabe więc podali mi magnes i przeszło.na drugi dzień żaden skórcz już się nie rysował na Ktg.dziś wracam do domu.mała jest dużą i rozpycha macice co powoduje u mnie ból.szyjka chyba ok bo nic nie mówili i skoro dziś mnie puszcza to na pewno ok.dziękuję że w tych dniach byłyścię ze mną.Wasze wsparcie jest dla mnie bardzo ważne.pozdrawiam was mocno.
9 119 2013-07-08 08:43:16 Ostatnio edytowany przez polsza (2013-07-08 08:43:54)
A ja całkiem OK. Oszczędzam się jak tylko się da. Korzystam ze zwolnienia. Biorę leki. Brzuch podolewa od czasu do czasu, ale na całe szczęście nie są to bóle skurczowe tylko takie jak przed @. No i jem, jem, jem. Brzuchol mi odstaje. Jest taki jak w 4 miesiącu. Ale co dziwne - waga stoi w miejscu.
Mąż o nas dba i zabrania się przemęczać. Dziś więc tylko nastawię pranie, wrzucę naczynia do zmywarki i zetrę kurze. Koniec mojej "pracy" na dziś
I tak mi mijają dni. Oglądam denne seriale. Jutro kupię sobie jakieś krzyżówki, żeby nie zdurnieć do końca i pobudzić trochę mózg do myślenia.
o, Ewelina!! CO ZA ULGA! ![]()
9 120 2013-07-08 08:46:58
Ewelina to dobrze że mała jeszcze w brzuchu,bo już się wystraszyłam tym co Agatka napisała
Kobra no takie bóle też miałam przed samym porodem własnie w nocy,wiec po dzisiejszym maratonie załatwiania spraw moze na porodówke sie wybierzesz ![]()
9 121 2013-07-08 08:50:07
Oooo to ja chyba coś pomieszałam. Przepraszam!!!! Dobrze Ewelinko, ze wracasz do domu. Odpoczywaj, ile się da.
Azizja ja mam dość spory brzuch przez wielowodzie. Chociaż teraz lekarz mówił, ze wód mam w normie. Może Jaś urósł ![]()
Kobra to polataj po mieście i może coś się ruszy ![]()
9 122 2013-07-08 09:07:53
Ewelinko ... ciesze sie ze jestes w dwu paku
znalazlam cie i zaprosilam na fb :* :*
9 123 2013-07-08 09:21:16 Ostatnio edytowany przez Edyta88 (2013-07-08 10:14:03)
Ja też się cieszę Ewelinko, dzielne z Was dziewczynki :*
U mnie bez zmian... ale jestem prawie pewna, że to małolata jakaś sobie żarty urządza z nudów... Azizja, jak dostałam tego smsa to wcale taka spokojna nie byłam, ale spojrzałam na sprawę bez emocji to doszłam do wniosku, że po tych błędach i stylu pisania to raczej małolata. Z mezem porozmawiam oczywiście, bo muszę tą sprawę tak czy inaczej wyjaśnić. Dziękuję Kochane za wsparcie :*
Asiu, jest aż tak źle? Trzymaj się Kochana. Nie ma szans, żeby poszedł na tą terapię, a nie tylko obiecywał? ściskam Cię mocno :* AZIZJA jak tam sytuacja z meżem?
9 124 2013-07-08 10:19:25
Ewelina fajnie ze u Ciebie jest ok. Maz zawsze obiecuje kiedys sie zapisal i piszedk moze na 2 takie spotkania. dzie wrocil przed 5rano wstawiony. on by musial isc na odwyk zamknity ale wiem ze nie pojdzi. Dzis kaze mu sie wyprowadzic bo zadne moje argumenty do niego nie przemawiaja a ja mam dosc patrzenia na jego przepita wychudzona gebe. Martynka juz wrocila i po co ma ogladac tatusia pijanego. Jestem z tym sama nikt mi nie pomoze zeby go zmusic do leczenia.
9 125 2013-07-08 10:24:14
Asiu bardzo Ci współczuję
nawet nie chcę myśleć, co czujesz
Bezradność jest najgorsza... Chyba jeśli on sam do tej nie dojrzeje, to nikt i nic go nie zmieni
Siły i wytrwałości Wam życzę...
9 126 2013-07-08 10:55:46
Asia, myślę, że to samo powiedzą Ci te dziewczyny, które miały pijącego kogoś z rodziców jak ja - nie pozwalaj dziecku na to patrzeć. Twoja córka będzie miała do końca życia traumę związaną z alkoholem - w najlepszym wypadku po prostu będzie go nienawidzić, w najgorszym albo sama w to wpadnie albo wybierze sobie męża takiego samego jak tatuś. Nawet nie wiesz ile energii i cięęęężkiej terapii mnie kosztowało przepracowanie DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) i rozstanie się z moim pijącym narzeczonym... A wszystko dzięki ojczymowi, który pił. I pije zresztą nadal oczywiście.
Ewelina - ufff, co za ulga! Nie wolno nas tak straszyć! Oraz to niekulturalne wpychać sie przed kolejkę!!!
Zapamiętaj i nawet nie próbuj robić tego więcej!
Kobra - dzisiaj do 00:00 rodzimy i basta! Nawet poprosiłam w mojej Gonpie żeby dzisiejszą praktykę grupową z okazji nowiu odprawili przy okazji w intencji urodzenia się Teo
Ja btw. dzisiaj znowu wyłażę na słońce a potem zabiorę się za mycie okien! O! ![]()
9 127 2013-07-08 11:09:22
Ojj Agatka, chyba pomyliłas osoby hehe jak przeczytałam Twojego posta, że Ewelina urodziła, to aż mi serce zaczeło walic
na szczescie mała jest jeszcze w brzuchu.
Ewelinko, a Ty postaraj się nie denerwowac i jak najwięcej odpoczywac. Siedz u rodziców, bo przynajmniej u nich może bedziesz miała troche spokoju.
Widzę, kwestia imion się tu przewijała
ja szczerze podziwiam Penny i osoby, które nie boją się dawać dziecku takich imion
owszem, niektóre mi się podobają jak własnie Teo ale no nie dałabym tak synowi na imię
mój zreszta nie zgodziłby mi się nawet na to hehe ale Dżesika to już dla mnie kompletna porażka. Wiadomo, ile ludzi tyle opinii. My dla syna mamy wybrane imię i na pewno będzie to Igor. Ani nie oklepane ani nie staroświeckie imię, nie znam żadnej osoby o takim imieniu, więc kwestię syna mamy załatwioną. Gorzej z córką, bo mi się podobają własnie same te oklepane czyli Julka, Lena
i jeśli wyjdzie dziewucha to nie mam zielonego pojęcia jak ją nazwiemy, podoba mi się imię Martyna jeszcze i Emilka ale mojemu nie bardzo.
Penny, to jak będziesz myła okna to weź może się od razu za fugi, może akurat coś da
ja zamierzam po 37tc brać się za generalne sprzątanie, bo panicznie boje się wywoływanego porodu
Byłam dziś na pobraniu krwi i dajcie spokój
babka 4 razy pobierała mi krew tzn próbowała to robić. Mówiłam jej na samym początku, żeby spróbowała z lewej ręki, bo z prawej nigdy mi nie umiano pobrać ale ona sie uparła. Nie to, że zakręcona była i pobrała tylko na morfologię krew a nie jeszcze na HBS jak chciałam, to wzięła tak grubą igłę, że na sam jej widok łzy mi w oczach stanęły
nigdy w życiu nie bolało mnie tak pobieranie krwi, masakra, siniaki to chyba na pół ręki będę miała a krew leci mi do tej pory, choć minęły już 2h. Nigdy więcej nie pójdę do tego labolatorium.
9 128 2013-07-08 11:18:08 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-07-08 11:18:36)
Ewelinka, dobrze, ze wróciłaś.
Polsza, dzięki za troskę! Adaś ma się dobrze, tylko słabo spal w nocy i nam marudzi... Krosty zniknęły z klatki piersiowej i plecków, ale nie chcą zejść z buzi... Szorstkie to dziadostwo, a nawet nie mogę mu tego niczym posmarować.
9 129 2013-07-08 11:22:26
Cynicznahipo, a próbowałaś krem oilatum?
9 130 2013-07-08 11:47:59
Ewelina super że wszystko ok! trzymaliśmy za was kciuki, powiem małej żeby się tak nie rozpychała ![]()
Asia współczuję wiem coś o alkoholizmie, mój dzięki bogu nie lubi alkoholu. wiem że cieżko ci będzie się z nim rozstać ale musisz to zrobić dla dobra dziecka, pewnie są grupy wsparcia dla osób współuzależnionych powinnaś poszukać w swojej okolicy, terapia może pomóc.
co do imienia nam też wujek mówił że nie ładne imię ale zostaje Amanda i koniec. to nasza córeczka więc nikt nie ma prawa wybierać za nas imienia ![]()
Penny Kobra dzisiaj wasz dzień rodzenia powodzenia ![]()
ja z mężem się pogodziłam, przeprosiłam go a on powiedział że wie że go kocham i że jak się wydzieram to nawet tego nie słucha bo wie że to hormony
nawet rano był sex
ja już bym chciała aby było tak jak przed ciążą, brzuch mi przeszkadza i nie możemy sie kochać jak zawsze, nasze współżycie zaczyna być nudne i monotonne.
Dorota trzymaj się bez męża, miesiąc to nie tak długo, mój mąż chce jechać do norwegi do pracy i będzie przyjeżdżał co 3 miesiące, nie umiem sobie tego wyobrazić
9 131 2013-07-08 11:57:10 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-07-08 12:05:28)
Dziewczyny ale ja Wam zazdroszczę tego seksu, przytulania a nawet kłócenia się a potem godzenia z Waszymi chłopami na prawdę
;/
Joasia za żadne skarby go nie puszczaj, wiem co mówię.. u nas też miało być na jakiś czas ale jakoś się nie śpieszy by zjechać na dobre.. widujemy się bardzooo rzadko a jak już to na weekend jakiś.. ;/ Teraz ma urlop na wakacje a potem następny dopiero w święta bożego narodzenia.. także spoko nie.. Zastanawiam się czy jak coś uda mu się w ogóle na nasz ślub zjechać.. podejrzewam że jak teraz nie uda nam się pobrać to innego terminu nie będzie chyba że na grudzień/styczeń ![]()
w co wątpię..
edit: Ja powoli wymiękam.. staram się być silna, ale przychodzi czas kiedy idę do łóżka a ono jest puste i zasypiam sama, nikt mi nie mówi nic na dobranoc, nie przytula, nie budzi rano (no chyba że Olik) i w nocy chyba mojego coś tknęło bo zadzwonił a ja zaryczana, pytał co i jak ale dziś rano już nie pamiętał co mówiłam i znowu mu powtórzyłam to tylko były słowa które zawsze mówi w sytuacji gdy jest mi źle "wiem że ci źle,ale dobrze wiesz że nie mogę zjechać!" ;|. Powoli mam dość bo nie daję rady, jak on jest to wiem że mogę spokojnie wyjść do sklepu, czy przespać się czy cokolwiek innego bo zajmie się małym jak się obudzi, czy będzie płakać.. a tak wiem że jestem skazana tylko na siebie.
Dziewczyny przepraszam że znowu zaczynam, ale czasem jest dobrze a czasem dopada mnie taki nastrój że mam dość.. teraz od kilku dni jestem nie do życia, nie potrafię z nim normalnie rozmawiać, płaczę po nocach, nie śpię, potem w dzień padam na pysk i jeszcze denerwuję się na synka jak długo płacze albo marudzi, oczywiście nie daję tego po sobie poznać.. ale chciałabym tylko jeden dzień tylko dla siebie by móc od wszystkiego odpocząć ;(:?
9 132 2013-07-08 12:02:45
Fragola, nie tylko Ty zazdrościsz tego seksu, a nawet samego przytulania
mi też tego brakuje bardzo ale niestety mój nie ma w ogóle ochoty, wczoraj też do niczego nie doszło także dupa.
Ja choć wiem, że mój mi za wiele nie bedzie pomagał i więcej go nie bedzie niż będzie to jednak nie wiem czy puściłabym go na dłuzej niż miesiąc w świat
wiadomo, pieniądze są potrzebne ale tez nie każdym kosztem... dlatego podziwiam dziewczyny, ktore tal wytrzymuja, choć to zapewne kwestia przyzwyczajenia.
9 133 2013-07-08 12:08:34 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-07-08 12:47:23)
Selen dopóki nie mieliśmy dziecka to było ok. Gdy on był np. w Holandii a ja w Niemczech albo gdzie indziej.. było trochę inaczej a teraz to zupełnie co innego ja siedzę 24/h w domu jak ten debil i jeszcze nawet nie mogę się przytulić do swojego ukochanego.
Na szczęście i nieszczęście mój ma zawsze ochotę na seks.. czasem nawet myślę że tylko po to zjeżdża do Polski, jest ciągle nie wyżyty a ja czasem nie mam sił, lecz mu nie odmawiam, nie umiem, nie potrafię..
9 134 2013-07-08 12:28:31
Cynicznahipo, a próbowałaś krem oilatum?
Chciałam, ale pediatra powiedział, żeby niczym tego nie smarować...
9 135 2013-07-08 12:36:19
Fragola ja wiem już byłam w związku na odległość i to było straszne, rozstaliśmy się. ja nie chcę aby jechał ale nie ma wyjścia tak naprawdę jeśli nie pojedzie to będzie nadal pracował za 2000 na rękę i nigdy sie nie wyprowadzimy od jego rodziców. nie wiem jak to będzie ja sobie nie umiem wyobrazić że go nie ma i choć jesteśmy małżeństwem to ja tęsknie za nim nawet jak jest w pracy
on chce do norwegi bo tam dobre zarobki, myślałam że jak pojedzie to do Anglii i nas tam weźmie a teraz to już nie wiem, ja nie chcę tu zostać na tej wiosce sama ja już dostaje tu szału a mieszkam dopiero 3 miesiące, dobrze cie fragola rozumiem, ja tez chce do miasta do ludzi a tu ino z teściową rozmawiam czasem zazdroszczę mężowi że do pracy jeździ i nie musi tu siedzieć
nie będę ci pisała trzymaj się bo to głupie wiem że ci ciężko i tak naprawdę łatwiej ci nie będzie no chyba że twój wróci na stałe ale jak sama wiesz na to sie nie zanosi. szkoda że nie mieszkamy w jednej wiosce byśmy mogły codziennie chociasz na kawę sie spotkać i pobiadolić
Selena mnie to nadal dziwi że że twój nie ma ochoty na sex, dla mnie to dziwne
widzisz my się tydzień nie kochaliśmy a ja już zaczynałam myśleć że go nie pociągam już. a co do ciąży to do mnie tez nie dochodzi że w niej jestem tak do końca
czuję się dzisiaj słabo jakoś w głowie mi się kręci, dopiero się wykąpałam, maleńka jak zawsze się wierci. czy wy też wieczorami nie macie wcale energii? ja nie umiem normalnie wstać z łóżka czasem
9 136 2013-07-08 12:52:53
Joasia - a dlaczego nie możesz wtedy pojechać z nim?
Ja was dziewczyny podziwiam za to mieszkanie na wsi, ja bym naprawdę nie umiała. Całe życie wielkie miasto, masa ludzi, atrakcji, nawet jak mojego męża tu nie było bo siedział w Gdańsku to miałam mnóstwo osób naokoło. Masakra tak samej siedzieć, nawet jesli w wielkim, pięknym domu. To ja już wolę nasze 50m kwadratowych mieszkania
Cyniczna - też gdzieś czytałam, że na potówki nie powinno się niczym smarować tylko dużo wietrzyć.
Fragola - to naturalne, że tak się czujesz. Hormony szaleją, poza tym masz malutkie dziecko i jesteś skazana na siebie - a jak człowiek nie ma do kogo za przeproszeniem gęby otworzyć przez cały dzień i jedyny kontakt to telefoniczny z mężem, który jest setki kilometrów dalej, to wręcz dziwne by było gdyby Ci to nie przeszkadzało. Musicie na spokojnie zastanowić się z mężem co dalej - bo prędzej czy później po prostu wpadniesz w depresję albo zaczniesz obwiniać męża i syna o swój smutek a potem czuć wyrzuty sumienia. Tak się nie da żyć na dłuższą metę. Musicie mieć jakiś plan co dalej.
Kobra, jak tam u Ciebie? Bo Teo siedzi jak siedział i ani myśli się ruszać. Liczyłam na to, że rano dostanę jakichś skurczy a tu NIIIIIIIIC... Arghhhhh....
9 137 2013-07-08 12:54:06
Joasia ja nawet w ciąży nie miałam spokoju z seksem, jemu się ciągle chciało.. dodatkowo podniecały go większe i nabrzmiałe piersi - nie oszukujmy się większość facetów lubi okrągłości w tych miejscach, a że nic mi z nich nie leciało mógł to robić do woli..
No tak szkoda że to nie ta sama wiocha
mam kuzynkę która też mieszka na strasznym zadupiu sama z mamą i dwójką dzieci, a nie opodal żona jej brata z trójką dzieci i jedna u drugiej przesiaduje non stop, ale nie dziwię się bo co maja robić jak dzieci się bawią szczególnie że obaj mężowi są zagranicą.. i czasem zjeżdżają, brakuje mi właśnie takiej kobitki tu co mogła by do mnie codziennie przychodzić lub ja do niej.. na kawę, ploty albo żeby posiedzieć chociaż..
No właśnie ja się boję takiego finału że się rozstaniemy bo to mnie powoli wykańcza.. i widzę że jego też, sam powiedział że się wypala będąc tam ale nie może zjechać bo nie damy rady finansowo, niestety ale to prawda ;/
Bo to co on tam zarobi za miesiąc to tutaj musiałby 4 miesiące pracować ..;/
9 138 2013-07-08 12:56:17 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-07-08 13:01:29)
Penny no tak plan był obiecał że wróci do Polski i będzie tu pracować jak spłaci nasz kredyt na dom i inne zobowiązania i tak liczyłam pi razy drzwi to z 5 lat jeszcze, nie wiem czy tyle dam radę wytrzymać.. serio ;/ ![]()
Marzę by stąd uciec do miasta, od dziecka chciałam tam mieszkać blisko szkoły, sklepy, cywilizacjaaa no ale chyba nie jest mi pisane.Bo jak mam tu tyle jeszcze samej siedzieć to chciałabym chociaż w głupiej kawalerce na początek zamieszkać, byle w mieście i mieć kontakt z ludźmi choćby codziennie w sklepie, zawsze co.. a tu co? wszędzie daleko, wszędzie trzeba jechać.. na spacer idę to w ciągu pół godziny całą wioskę obejdę a po lesie nie lubię chodzić.. bo z której strony bym nie poszła to las żeby pojechać do miasta-las, żeby obok do wioski-las co prawda droga betonowa ale po co tego lasu tu tyle.;/
edit: Po za tym wiem jak ja chodziłam do szkoły.. żeby spotkać się z koleżanką to nie lada wyczyn bo na wiosce to jedno,dwa góra trójka dzieci w podobnym wieku i tak co wioskę a w mieście trochę inaczej mają gdzie dzieciaki pójść, czy się rozerwać a tu ? Jedyną atrakcją naszą było boisko.. także no comment.
9 139 2013-07-08 13:29:41
Penny no ja jestem realistką żeby mnie tam ściągnął musiałby tam mieć stałą i stabilna prace a z tym ciężko pewnie z 2 lata minimum trzeba pracować aby dostać jakiś kontrakt. po drugie trzeba załatwić mieszkanie a jak wiadomo każdy po prostu marzy aby wynająć mieszkanie rodzinie z maleńkim dzieckiem. to wszytko trzeba ogarnąć bo jak już z małą bym pojechała musi tam być chociasz załatwione mieszkanie i on musi mieć na bank prace. a w Anglii był 5 lat tam szybciej by wrócił na kontrakt i ma paru znajomych zawsze to pomoc, ale nie wiem czemu on chyba nie chce tam wracać ;(
Fragola jak ja cie rozumiem u mnie wiocha też zabita dechami, a co gorsza ja całe życie mieszkałam w mieście i dla mnie to jakiś horror że np jak zabraknie mi mleka to już nie ma naleśników bo nie ma gdzie go kupić a do miasta jak mówiłam mogę jechać jak mam dużo spraw do załatwienia ;( dzisiaj chciałam jechać aby mamie zawieść ciuszki małej do prania bo tutaj pralka zostawia śladu z rdzy ale teściowa nie widzi w tym problemu bo pierze ręcznie swoje co dla mnie jest chore! i chciałam kupić odplamiacz bo niektóry ciuszki małej co prałam mają pełno śladów od pralki ale powiedział że to za mały powód aby jechać do miasta ;( ja się czuję jak więzień a jak on jeszcze pojedzie to ja nie wiem z kim będę rozmawiać
9 140 2013-07-08 13:47:29
Ja też bylam w związku na odleglość, niby tylko 60km ale tęsknota i tak byla silniejsza. Teraz sobie nie wyobrażam by znów mieszkać osobno. Choć mało się widujemy to jednak rano mogę obudzić się koło niego i przez te 30minut coś pogadać a tak to człowiek żył z dnia na dzień i tylko odliczał dni do spotkania. Nie dla mnie związki na odległośc, choć przyznam się szczerze, że wszystkie moje związki takie były i sama nie wiem jak wytrzymywałam
Heh, a ja jestem we wrocku a czuje się i tak samotna i praktycznie nie widze większej różnicy miedzy tym miastem a małą mieściną w której mieszkałam od dziecka. Tam przynajmniej miałam wszędzie blisko, wszystko pod nosem, i przede wszystkim znajomych i ludzi z którymi mogłam się spotykać. A tu jestem sama jak palec, żeby gdziekolwiek dojechać potrzebuję dużo czasu a jak przyjdzie dziecko to już w ogóle.
9 141 2013-07-08 13:51:30
Joasia no właśnie by wyjechać z małym dzieckiem na obczyznę trzeba mieć wszystko pewne mieszkanie, pracę no i język też trzeba umieć.. wiadomo oboje bo jeśli on będzie w pracy a by się np. coś stało trzeba się jakoś dogadać nie zawsze można spotkać polskiego lekarza, czy pielęgniarkę, po za tym będzie trzeba załatwić to czy tamto a faceta nie ma więc trzeba sobie jakoś poradzić..
9 142 2013-07-08 14:38:48
To ja Was zaskoczę dziewczyny nie potrafie mieszkać w mieście... mieszkałam w Lublinie półtora roku i to był najgorszy czas, wszędzie pełno ludzi w sklepach kolejki w autobusach tłok, na ulicy korki, w banku kolejki, w przychodni kolejki, anonimowi sąsiedzi którzy nie burkną nawet jak się im powie dzień dobry, jak dla mnie miasto jest dobre na kilka godzin zakupów pózniej wole wrócić do siebie, a mieszkam w lesie, sąsiedzi mieszkają na tyle daleko że nie widzą co się u mnie dzieje, samochód przejeżdza raz na kilka godzin bo to ślepa ulica prowadzi do lasu i jeżdżą tylko mieszkańcy. Akurat znajomi z miasta jak tylko zbliża się lato rezerwują terminy bo mamy domek nad rzeką weekendy spędzamy tam bo że tak brzydko się wyraże każdy się wprasza ja jestem w ciąży i naprawdę wolałabym poleżeć niż obsługiwać gości ale co zrobić jak państwo z miasta zjeżdza czy ja chce czy nie i jeszcze wymagają np ostatnio znajomi wypomnieli nam że nie było karkówki z dzika a oni chcieli, mój M nie ma czasu polować bo siedzi na budowie tak też im powiedziałam to stwierdzili że skoro się zapowiadali to powinien upolować, szkoda tylko że nie wiedzą że dzik na zawołanie z lasu nie wychodzi masakra!
9 143 2013-07-08 15:02:18
Agatka z tym dzikiem to mnie rozwaliłaś hehe, nigdy nie jadłam, bo nie lubię mięsa ale jak tak bardzo im smakuje to niech tez zaczną polować i tyle :] wcale się nie dziwię że chciałabyś spokój i ciszę niż usługiwać. U nas tak niema do nas żadni znajomi się nie pchają.. żadni miastowi nikt nigdy czasu nie ma i tyle.. Ja kocham miasto, uwielbiam zakupy, mnóstwo ludzi.. wynika to chyba z mojego charakteru jestem bardzo nie spokojną osobą, towarzyską, wszędzie mnie pełno, lubię latać załatwiać pod warunkiem że to kilka kroków a nie muszę autem się pakować jeździć itp. Życie na wiosce to nie dla mnie, za cały dzień może 10 samochodów przejedzie, nawet gdy się wyjdzie na ulicę gdyby się chciało nie ma kogo o ognia po prosić.. zero ludności.. ;/ nie dla mnie taka "sielanka" ktoś chce się zamienić?
9 144 2013-07-08 15:19:30
Dziewczyny jeszcze gdybym miała takich znajomych co to by chcieli do nas przyjeżdżać to bym tu chciała mieszkać bo uwielbiam organizować różne spotkania, przyjęcia.. większe,mniejsze zawsze mi to świetnie wychodziło . Kocham gotować i piec ale jak nie ma dla kogo to tego nie robię.. kiedyś chciałam się właśnie organizowanie imprez zająć zawodowo to usłyszałam że w tym fachu liczy się wykształcenie w tym kierunku a nie kreatywność i pomysłowość bo nikt kto nie ma "doświadczenia" nie zostanie zatrudniony.. a myślałam że liczy się jaki kto ma gust.. zaproponowałam nawet że zrobię kilka takich imprez na próbę za darmo by mogli mnie sprawdzić no ale nie.
Organizowałam w rodzinie już wiele takich różnych imprez i ludzie byli zadowoleni bo jednak domowe jedzenie, ciasta czy torty to domowe a nie z mnóstwem chemii i ulepszaczy, ale dla pracodawcy to się nie liczy..
9 145 2013-07-08 15:28:42 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-07-08 15:29:44)
Fragola, moja mama miała przez 15 lat firmę eventową, ja razem z nią pracowałam przez pewien czas i to bzdura, że trzeba mieć w tym kierunku wykształcenie
Zwłaszcza, że wiem to naprawdę dobrze bo sama przeprowadzałam rekrutację
I wiem, że wybierałam ludzi, którzy mieli dobre pomysły, pasję i serce do tej roboty a nie jakiś papier. Zresztą, w dzisiejszych czasach papier to w ogóle można sobie w p... wsadzić. Ja skończyłam już jedne studia, drugie kończę - i nikt NIGDY, NIGDZIE mnie nie poprosił o dyplom. Równie dobrze mogłabym sobie w CV wpisać, że skończyłam Oxford a nie Uniwersytet Warszawski...
A jeśli chodzi o miasto kontra wieś - każdy ma swoje preferencje i to normalne
Mnie moi rodzice wywieźli pod Warszawę do wielkiej, pięknej willi jak miałam 10 lat. Super fajnie, doprawdy... Dzieciaki wiejskie mnie nie znosiły bo moi rodzice mieli dobre samochody i duży dom, za to nie mieli szklarni i upraw ogórków więc uznana zostałam za "miastową", dzieciaki ze szkoły (oczywiście kurde prywatnej bo po co posyłać do państwowej żebym moze miała szansę się z kimś zakolegować...) nie miały jak do mnie dojechać do tego pipidówa, żywej duszy nie było naokoło a rodzice całymi dniami w pracy. Pamiętam, że nie znosiłam tego domu, tego miejsca i wszystkiego co z nim związane. I jako dzieciak wcale nie cieszyłam się ogrodem, łąkami czy miliardem zabawek typu kosz do koszykówki albo trampolina bo co mi z tego było skoro i tak byłam sama? A wcześniej, na zwykłym, warszawskim osiedlu miałam podwórko, a na nim koleżanki i kolegów. Także dla mnie wieś, nawet taka podmiejska (tzw. "sypialnia warszawy") to jest totalna trauma i obiecałam sobie, że nigdy nie zrobię takiej krzywdy moim dzieciom. O! ![]()
9 146 2013-07-08 15:46:31
Też myślałam że liczy się to że mam wiele wiele pomysłów i smykałkę do tego jednak NIE. Pasja to nie wszystko. ;/ Taki słowa usłyszałam od tych "pracodawców"
9 147 2013-07-08 17:20:48
Dziewczyny moje życie to wielka porażka. Leżę i ryczę choć wiem że to bez sensu. Była dziś u nas kuratorka bo mąż ma nadzór. Rozmawiała z nim, powiedziała że ma wybrać albo kumple albo rodzina. Dodała że złożyła skierowanie na przymusowe leczenie i że jeśli się ni podporządkuje wyrokowi sądu to odwieszają mu wyrok który ma w zawiasach. Mąż powiedział że może iść siedzieć- czyli ma wszystko w dupie. Po jej wizycie mnie przytulił (nie pogodziliśmy się) zapytał nawet czy mała kopała, i że jak przyjdzie to posprzata i poszedł po wypłatę o 12stej. Wcięło go, wysłałam mu esa żeby przyniósł tą kasę i cisza. Zadzwoniłam wyłączony telefon. Dostałam esa od operatora że jest już dostępny więc zadzwoniłam a on olewka nie odebrał. Wkur......... się napisałam tyle że to koniec i że skoro on ma mnie w du.. to ja jego też i że ma przyjść po ubrania. powiem Wam że jest to dla mnie mega trudne. Jak urodzę to pójdę do psychologa żeby mnie postawił na nogi i trzeba będzie się rozwieść i ustalić alimenty
9 148 2013-07-08 17:32:05 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-07-08 17:39:56)
Asia strasznie Ci współczuję, czyli jak dobrze rozumiem to Twój mąż poszedł po wypłatę i go wcięło? I ani jego ani kasy? Myślisz że poszedł znowu pić? Nie wiem co Ci poradzić na prawdę
tak Ci współczuję, nie wiem co zrobiłabym na twoim miejscu, nie chce sobie nawet tego wyobrażać, to musi być straszne kochać kogoś, kto tak bardzo zawodzi i rani
jesteśmy z Tobą kochana.
Cyniczna co tam? jak samopoczucie? Jak Adaś.. ? ![]()
Farmazonik, Elfiku co u was? jak maleństwa?
Dziewczyny słuchajcie mam pytanie bo już całkiem zgłupiałam dziś znajoma dodała na fejsie wpis że jej córka w sobotę czyli 6 lipca skończyła 4 miesiące i zaczyna 5 a urodziła się 6 kwietnia. I z moich kalkulacji wyszło że albo ja źle liczę miesiące Olika albo jestem głupia całkiem.. bo według niej Olik 12 lipca kończy 5 miesiące i zaczyna 6.. pomóżcie bo już sama zgłupiałam.. Nie śmiejcie się ale teraz mi tak namieszała że głowa boli.. napisałam jej że dziewczyna źle liczy bo przecież Olik 12 lipca skończy dopiero 4 miesiąc.. to się z mną kłóci..
9 149 2013-07-08 17:56:27
Asia, przykro mi i strasznie Ci współczuje
nie zasługujesz by życ z takim człowiekiem. Pewnie już setki razy próbowałas z nim gadac i jeśli rozmowy dalej nic nie daja to chyba nie ma sensu tkwić w takim związku. Jesli zdecydowalby się na leczenie to jeszcze jakaś szansa by była ale widać, ze jemu to nie po drodze ![]()
Fragola, no moim zdaniem koleżanka tez źle liczy. Olik kończy 4 miesiąc, nie piąty.
9 150 2013-07-08 18:01:38
No właśnie też myślę że Olik 12 lipca kończy 4 miesiąc i zaczyna 5 ale jej nie da się przegadać.. ona wie lepiej hehe.
9 151 2013-07-08 18:04:06
Ewelina....ufff.....Kamień spadł mi z serca!
Penny, u mnie nic się nie dzieje, ale po "przyjemności" załatwiania spraw z polskimi urzędasami chyba z nerwów urodzę.
Później odniosę się do Waszych postów, bo jestem wykończona, do tego strasznie bolą mnie uda, chodzę jak starsza babcia i trochę plecy tez dokuczają
. Idziemy uczcić, (ja herbatka, a mój mężuś winkiem) jego podwyżkę, którą dziś dostał
. Moj zdolny, sprytny mąż, jestem z niego dumna
. Jedyna dobra wiadomość dzisiejszego dnia.
9 152 2013-07-08 18:07:11
Ooo Kobra to pogratuluj męzusiowi podwyżki
mój może też dostanie teraz, bo szef mu obiecał, że jak wróci z urlopu a M. się sprawdzi w robocie na jego miejscu to dostanie złotówkę podwyżki
na godzinę oczywiście, to w ciagu miesiacu zawsze te 200zł więcej wyjdzie
ale to pewnie tylko słowa były
Kochana, mnie też tak uda bolą od chodzenia. Jeszcze Ty to czujesz już ciężar, a ja mam mały brzuch i już mi wszystko przeszkadza. Chodze jak kaczka wypięta do przodu ![]()
9 153 2013-07-08 18:56:28 Ostatnio edytowany przez d25 (2013-07-08 18:57:25)
Asiu ... współczuje niesamowicie ... nie chciałabym przezywać czegoś takiego .. okropnie mi ciebie szkoda
wpadnij do mnie
co ty na to
?? przesyłąm tobie i dzidzi buziaczki :* :*
Fragola ... widocznie z matmy twoja znajoma kiepska bardzo była
Kobra odpoczywaj bo wnet będziesz potrzebowała duuużo sił
nic się nie dzieje jak na razie ??
Selene .... jak brzusio ?
polsza .... jak u ciebie samopoczucie ?
penny a jak tam Teo ? siedzi grzecznie dalej ?
mój maluszek od wczoraj to wypina się strasznie ... ciężko mi było dziś autem jechać
tak się wypiął że masakra
a nie miałam gdzie zjechać żeby go uspokoić
pomalutku dojechałam ![]()
ps. muszę wytrzymać tę rozłąkę - bo najważniejsze żeby domek szybko skończyć i iść mieszkać do własnego domku ![]()
9 154 2013-07-08 18:57:31 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-07-08 18:59:54)
Fragolcia, Adaś cały w kaszce takiej szorstkiej... Pediatra nie pozwolił tego smarować i jakoś nie chce znikać mimo kąpieli w potasie, krochmalu...
Ja natomiast... krocze się goi, ale zaparcia nie znikają. Codziennie cierpię w łazience. Pomagają jedynie czopki glicerolowe. MASAKRA. Do tego okropnie się pocę! Normalnie kropelki lecą ze mnie. Jutro idę do internisty, niech mi da skierowanie na badania, może to nadczynność tarczycy... Ech, same problemy od porodu...
Kobra, serdecznie gratulujemy mężowi podwyżki ;-).
Penny, urodzisz wreszcie?! ;ppp
9 155 2013-07-08 19:07:53
dzięki za wsparcie chociaż w Was mam wsparcie, bo nic rodzicom nie powiedziałam. M dalej nie ma i uważam że pije bo co innego by mógł robić, gdyby chciał sobie tylko wszystko przemyśleć to by odebrał telefon albo by coś napisał. Takie życie a on sam się pakuje za kratki chyba że sobie wyolbrzymiłam wszystko i faktycznie siedzi gdzieś i myśli w co wątpię
9 156 2013-07-08 19:55:57
Asiu kochana, strasznie mi przykro. Wiem, że Ci ciężko. Musisz przede wszystkim myśleć o dzieciach. Jeśli nie ma innego wyjścia i mąż się nie zacznie leczyć pewnie najlepszym wyjsciem będzie rozstanie, bo on Was zniszczy swoim nałogiem. Trzymaj się :*
9 157 2013-07-08 20:19:54 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-07-08 20:28:12)
Selene, Cyniczna, dziękuje w jego imieniu
.
D25, raczej nic się nie dzieje, oprócz tego, ze jestem obolała. A co do Twojego męża, to gdzie On wyjeżdża? co ile się widzicie? Moze pisałaś, ale nie pamiętam.
Joasia, super ze się pogodziliście. Z tego co opisujesz - Twój mąż to fajny i cierpliwy facet
. Doceniaj kogo masz ![]()
Co do związków na odległość: Współczuje. Ja byłam z moim facetem w rozłące 7 miesięcy, gdzie widzieliśmy się średnio co 1.5 miesiąca. Dla mnie to było okropne. My jesteśmy do siebie bardzo przywiązani, praktycznie od początku związku razem mieszkamy, wiec rozłąka była dla mnie ciężka. Dlatego nie wyobrażam sobie tak na dłuższą metę i rozumiem Twoje rozterki Fragola. Moze warto powrócić do planów wyjazdu razem do Irlandii lub Norwegii? Pisałaś coś o barierach językowych, ale jeżeli nie znasz angielskiego to nic nie stoi na przeszkodzie, by się go nauczyć
. Gdy ja wyjechałam pierwszy raz, tez nie znałam języka. W każdym razie wszystko jakoś dałoby się załatwić, gdybyście podjęli decyzje, bo taka rozłąka na dłuższą metę to nie jest dobre rozwiązanie ![]()
Joasia, co racja to racja - prawie zawsze założenie jest takie, ze pojedzie się "na chwile" dorobić. U nas tez taki był plan
.
Co do mieszkania miasto/ wieś - Ja się wychowywałam na wsi
. I w życiu nie zmieniłabym tego. Dzieciństwo pod tym względem spędziłam super, zawsze coś się działo
. Miałam mnóstwo zwierzątek, które kochałam, swoja działeczkę, mnóstwo przestrzeni, drzew, dużo koleżanek z którymi ciągle wymyślaliśmy fajne zabawy, las w pobliżu, ciągły kontakt z natura, itd itd. Gdy jeździłam czasem do cioci do miasta na kilka dni to nudziłam się strasznie. Współczułam tym dzieciom, które tylko kręciły się w kolo bloku i siedziały na trzepaku
. Jednak były tez minusy mieszkania na wsi: Jak piszecie - zadupie, daleko wszędzie, a gdy zaczynałam dorastać wstydziłam się przed chłopakami, ze mieszkam na takim wypizdowie
. Poza tym z wiekiem musiałam się zmierzyć z zacofaniem większości mieszkańców: Ploty, obgadywanie, ocenianie. I to masowe pijaństwo: Gdy byłam mala myślałam, ze każdy facet pije i ze to jest normalne
. Po maturze wyjechałam, zmieniając kilka razy miejsca zamieszkania, były to miasta, do tej pory mieszkamy w mieście, jednak dom budujemy w Polsce na wsi i nie wiem kiedy ale kiedyś tam zamieszkamy, w spokoju prowadząc sielankowe życie, uprawiając własne warzywka i hodując kurki
. Taki jest plan
.
Ale się rozpisałam
Penny, a Ty jak tam?? chyba nici z tego naszego dzisiejszego rodzenia, co????
Myślałam, ze ten straszny ból ud to jakiś zwiastun, ale to chyba po prostu zwykle zmęczenie, bo dużo dziś robiłam.
Asia - Z alkoholikiem nie będziesz szczęśliwa ani Ty, ani Twoje dzieci. Gdyby moja mama odeszła w porę od mojego ojca, to może teraz bym go tak nie nienawidziła? A mamę bardzo kocham, ale jest gdzieś w środku zal, ze nie zaoszczędziła nam tego wszystkiego. Ze nie miała na tyle odwagi by odejść ze względu na nas, bo zawsze żyła głupią nadzieja, ze on się zmieni. Wiem, jak jest Ci trudno, wiele pod tym względem przeżyłam i napatrzyłam się jak ciężko było mojej mamie. Byla sama. Mieszkała pod jednym dachem z tym człowiekiem, ale wszystko było na jej głowie, bo on nie pomagał, jedynie przeszkadzał i niszczył wszystko co moja mama próbowała zbudować.
9 158 2013-07-08 20:30:48
Kobra teraz pojechał na 4 tygodnie do Francji potem przyjedzie na tydzień i od nowa na 4 tyg i tydzień w domu i tak w kółko ..
a co do mieszkania " gdzie " to ja zostałam wychowana na wsi i za żadne skarby nie zamieniła bym tego ... buduje się " niby w mieście " ale jest to wieś
bo w papierach miasto a z wyglądu wieś
![]()
mam i ja extra wspomnienia z dzieciństwa i chce żeby i moje dziecko miało wspomnienia z biegania po trawach na boso paćkania sie w błocie itd ... a nie siedzenie w4ścianach i nic tylko balkon-tv-zabawki ... choć rozumiem że niektórzy po prostu nie maja wyjścia i wychowują się w mieście.
ps. postanowiłam że po porodzie zostanę dawcą szpiku
tylko muszę się dowiedzieć się po jakim czasie mogę się zapisać i pobrać próbki swoje .
9 159 2013-07-08 20:31:57
U mnie częstotliwość skurczy bez zmian ale pomału stają się coraz boleśniejsze więc kto wie... kto wie... może dziś w nocy coś się ruszy?
Dzisiaj zrobiłam maraton, najpierw energiczny spacer do apteki jakieś 10min w jedną stronę, potem sex, potem mycie okien, siedzenie na słońcu i na koniec podjechałam do przyjaciółki po karuzelkę, którą kupiła Teo i weszłam na 4 piętro schodami. Jeśli to wszystko razem nic nie da to ja się poddaję
Kobra, no chyba 8.07 już odpadł - nie ma raczej opcji by którakolwiek z nas urodziła w 3,5 h ![]()
Asia - wiem, że nie jest łatwo zrobić ostateczny krok (ah, ileż to razy ja tak czekałam na mojego ex i obiecywałam sobie, że TYM RAZEM TO JUŻ NA PEWNO KONIEC...) ale musisz go w końcu zrobić. Nikt go nie zrobi za Ciebie. A żyjąc w takim związku niszczysz życie sobie, swojej starszej córce i swojemu nienarodzonemu maleństwu. Taka prawda. Niszczysz ich na całe życie. Będą mieli na zawsze piętno wychowywania się w patologicznej rodzinie. Na zawsze ich związki będą naznaczone tym co ty teraz robisz ze swoim mężem. Na zawsze. Mam nadzieję, że te słowa pomogą Ci nie wybaczać więcej - bo ileż można wybaczać? Nie jesteś już sama na świecie. Jesteś JEDYNĄ osobą, która może ochronić swoje maluchy - JEDYNĄ. A póki co skazujesz je na cierpienie...
9 160 2013-07-08 20:51:49
Asia --- dziewczyny mają rację, skoro sama pisałaś że już z nim rozmawiałaś wiele razy, tłumaczyłaś, prosiłaś i to nic nie dało to chyba nie ma sensu po raz kolejny wybaczać, dawać szansy i łudzić się że się zmieni.. bo nic na to nie wskazuje skoro ON sam ma to gdzieś i nie przeszkadza mu wizja zamknięcia w zakładzie karnym.. ;|. Skoro on idąc po wypłatę woli się "odciąć" od świata i wypić z koleżkami zamiast wrócić do domu, do was i zabrać was gdziekolwiek.. na lody, na spacer to przerażające i uważam że powinnaś jak najszybciej to zakończyć by dać swoim dzieciom poczucie bezpieczeństwa i uchronić je od złych wspomnień i doświadczeń. Tutaj przede wszystkim liczy się ich psychika, i przyszłość i Twoja oczywiście. A o męża bym się nie martwiła skoro jest takim egoistą niech radzi sobie sam, przecież i tak ciągle podkreśla że są rzeczy ważniejszy niż ty i dzieci.. choćby swoim zachowaniem..
9 161 2013-07-08 20:59:08 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-07-08 21:02:27)
Moj ojciec tez powinien siedzieć za przemoc fizyczna i psychiczna na rodzinie, ale nasze państwo jest bardzo nieudolne a mój ojciec skubany sam w ręce sprawiedliwości by się nie oddal..... Byłoby wtedy najlepiej dla wszystkich. A tak tylko darł japę, okradał nas, nawet jedzenie wyrzucał - tak na złość. Temat rzeka. I właśnie Asia - mój ojciec zawsze był wredny ale z czasem przez alkohol całkiem mu odbiło. Przykro mi to pisać, ale nie będzie lepiej, tylko gorzej....I nie pisze tak, by Cie zdołować tylko rozwiać złudne nadzieje. Niech się idzie leczyć albo zakończ to. Moze poczucie straty go zmobilizuje.
Penny, to powodzenia
. Ja mam tylko nadzieje, ze urodzę do końca tygodnia, nie później....
9 162 2013-07-08 21:03:39
Kobra, Penny, Agatka --- a ja Wam wróżę i coś mam takie przeczucia że urodzicie do piątku.. hehe a tak na serio to powiem wam że dziś śniła mi się Penny w swojej ślubnej sukience, w niej rodziła haha i malowała paznokcie między skurczami hahaha
i urodziła kota TEO i od razu jak wyciągnęli go z niej to wstała, wzięła go na ręce i paradowała po szpitalu chwaląc się jakie to ma kochane i słodkie dziecko haha to może ja już odpuszczę nocne czytanie waszych postów.. dobra jestem co
;]
9 163 2013-07-08 21:09:52
hahaha, Fragola, niezły sen!!
A co to dla Penny malować paznokcie miedzy skurczami, pffff!!! ![]()
A tak serio, za dużo na tym forum przebywamy
. Mi tez czasem w nocy się śni któraś z Was, chociaż osobiście Was nie znam
.
9 164 2013-07-08 21:11:53 Ostatnio edytowany przez fragola_369 (2013-07-08 21:14:28)
Edytko a co do tych smsów to jeśli wcześniej nie miałaś żadnych powodów by nie ufać mężowi to też by je zlała i zaczekała z wyjaśnieniami do jego powrotu, pokazała je i pogadała na spokojnie. Sama to przeszłam, mimo że mojego |M| była wyrzuciła, i zrujnowała to gdy się dowiedziała że się pozbierał ma kogoś i już ją olał po całości zaczęła wypisywać do mnie jaka to jestem, potem jaki on nie jest, że ciągle jeździ do niej, kocha się z nią itp itd. a Do niego pisała prośby i groźby, raz że kocha, przeprasza ma wrócić, a raz że jestem ku*wa nie chce nas znać, że nas zniszczy, że mam dziecko z innym i mieszka u niego etc. dużo by wymieniać i jeszcze potem po dwóch latach naszego bycia razem (w między czasie ona miała kilkunastu partnerów) wypisywała obrażając mnie, jego, nasze rodziny ... i nadal czasem to robi, ale to chyba nie kwestia zazdrości tylko jest mocno chora, bo to normalne nie jest..
edit: PS. zapomniałam napomknąć że to były paznokcie u stóp ![]()
9 165 2013-07-08 21:23:13
Wiecie co faceci to chyba mają nie tak w głowie poukładane
ja ze swoim też się pożarłam ![]()
mój jest uparty jak coś sobie wbije do tej głowy to ciężko cokolwiek zmienić
a dzisiaj sobie wymyslił że idzie wynająć stancję i bedziemy mieszkać gdzie indziej...no rozwalił mnie tym tekstem,coś już znalazł i w czwartek jedzie zobaczyć
kur...a,jak kiedyś jeszcze jak mieszkaliśmy u mnie chciałam iść na stancje do miasta, to gdzie on tam będzie wynajmował,a dzisiaj mając swój dom no poniekąd jego,on wyskakuje z tekstem że idziemy na stancję mieszkać,nie wiem albo sama głupia jestem albo sie napiłam ![]()