Eh, witam się z wami przy kawce, której miałam nie pic, ale pogoda jest taka okropna, samopoczucie tak kiepskie, ze dziś sobie na nią pozwolę
. Cały tydzień pada!!! u was tez? Cala noc śniła mi się córka. Byla oczywiście od razu duza po urodzeniu i gadała, a nawet wybrzydzała w czapeczkach, które chciałam jej założyć
. Dzis zajmę się obiadkami, sprzątaniem itd, by dzień szybko zleciał do jutrzejszego usg
. Zaczynają się pytania pt "Czy już mamy czego gratulować?", chociaż do terminu jeszcze 6 dni
.
Troche inna ja - Powiem krotko. Zrób wszystko, by jak najszybciej się usamodzielnić i uciekać z tego domu. Im dłużej będziesz w tym tkwić, tym trudniej będzie Ci powrócić do równowagi. Ja wiem, ze nie raz i nie dwa ktoś będzie próbował wzbudzić w Tobie wyrzuty sumienia, bo matce trzeba pomoc. Jednak jak napisała Penny, Ona sama musi chcieć coś zmienić. Poki co to Ty się meczysz. Niektórym jest wygodnie ze swoim nałogiem, a społeczeństwo coraz bardziej alkoholizm usprawiedliwia, co sprawia, ze tacy ludzie czuja się bezkarni bo przecież są "chorzy". Ale fakt - to temat rzeka. Ja się w tego wygrzebałam, bo szybko odizolowałam się od człowieka, który mnie niszczył. Po drugie miałam tyle szczęścia, ze spotkałam na swojej drodze mojego faceta który miał na tyle cierpliwości, by znosić moje stany psychiczne. Jednak 19 lat życia z perfidnym człowiekiem, wychowywanie się w strachu, domu pełnym agresji zrobiły swoje. Wspomnień nic nie wymaże, ale w moim przypadku uczyniły mnie silniejsza bo doceniam wszystko co mam teraz i radze sobie lepiej z problemami, które w porównaniu z tamtymi są naprawdę błahe. Nigdy nie chciałabym zgotować swojemu dziecku tego co sama przeżyłam. Nie bierzcie na swoje barki słabości takiego człowieka. Bo to niszczy bardziej te osoby, które chcą pomoc.
Penny, jak dobrze, ze do ślubu z tamtym nie doszło. I rozumiem, ze to musiało być dla Ciebie straszne. Niełatwo zakończyć związek, który trwał tyle lat i miałaś nadzieje, ze On się zmieni. Dobrze, ze znalazłaś w sobie sile, by to zakończyć.
Ewelina, nie wiem czy to Cie pocieszy, ale oczywiście nasz wsparcie masz, tylko szkoda ze wirtualne. Mozemy Ci zaoferować póki co dobre słowo i jeżeli Ci to pomaga choć w małym stopniu, to pisz. Trzymam za Ciebie kciuki.