Joasiu ... Masz przekichane
wspolczuje ... Ale wiesz co ?? Ja od juz prawie 2tygodni jestem zla i nie wiem co zrobic ... Bo mam dom duzy i mieszkam w nim teraz ja z mezem i ojcem no i tymczasowo jest siostra ...
Jedna wyprowadzila sie miesiac temu teraz idzie druga a najbardziej wk...w tym jest to ze moj ojciec nie pracuje i powiedzialam ze sama z mezem nieede utrzymywac domu i jego bo ja sie buduje i dom rodzinny przepisany na mnie nie bedzie ... To siostry maja to gleboko i ich to nie intetesi ....
A ja powiedzialam ojcu zeby szukal roboty bo przeciez u nas dziecko w drodze + budowa to nie da sie tak bo my kasy nie produkujemy !! No ale chyba jednym weszlo drugim uchem wyszlo .... A problemik jest taki ze maz chce wrocic do siebie do domu - ale ja tam nie chce i mam problem z tym
co robic zeby bylo dobrze??
Mieszkam w miejscu gdzie wszedzie blisko ... Sklep czy ośrodek zdrowia a to tescia mam 2km ... Masakra ... Co robic??
6 761 2013-06-01 18:29:40
Podobne tematy
6 762 2013-06-01 18:42:55
Dziewczyny ;/ jak tak was czytam to chyba się cieszę że ja z tatą Nikodema mieszkamy osobno..
Przez 4 lata związku nie kłóciliśmy się tyle co przez 5 miesięcy mojej ciąży. I to głównie o pierdoły związane z mały. ;/
Jestem bardzo wrażliwa i robi mi się przykro czytając was ;( bardzo wam współczuje. Ale trzymam kciuki żeby wszystko się ułożyło.
d25 - może porozmawiaj z mężem. Może będzie chciał zostać tam gdzie teraz mieszkacie..
6 763 2013-06-01 19:57:15
A mnie się mieszka bardzo dobrze z tatą Lilly
Oby tak dalej i oby tak na zawsze !!
cebulka, po narodzinach syna macie zamiar zamieszkać razem czy nie ?
6 764 2013-06-01 20:39:39
Hej dziewczynki, ja już w Warszawie od rana ale byłam tak padnięta, że dopiero teraz znalazłam chwilę na forum ![]()
My z mężem też jeszcze póki co mieszkamy osobno - i to w dwóch miastach - ale de facto co tydzień, dwa się widzimy i spędzamy razem czas. Natomiast myślę, że dla nas to było bardzo potrzebne, ta rozłąka, bo ja w ciążę zaszłam po 3 miesiącach naszego bycia razem i jeśli byśmy od razu jeszcze do tego zamieszkali ze sobą to mogłoby być ciężko. Zwłaszcza, że ja lubię swoją przestrzeń, on też "stary kawaler". Teraz tak przyzwyczajamy się do siebie po trochu, ja zrezygnowałam ze swojego mieszkania jak wiecie i przeprowadziłam sie tutaj do tego służbowego, które jemu firma opłaca, więc tak jakby wykonałam krok w jego stronę, on za to zgodził się wprowadzić wszystkie zmiany jakie ja chcę w naszym mieszkaniu w Gdańsku.
Edyta, mam czasem tak samo, że wydaje mi się, że za nim nie tęsknię. Najgorzej jak zdarza nam się nie widzieć dłużej, 2-3 tygodnie, ja sobie żyje swoim rytmem, on swoim, po czym nagle np. on przyjeżdża tutaj i przez pierwszy dzień - dwa jest tak dziwnie. Ale to normalne - ludzie muszą się do siebie przyzwyczaić.
6 765 2013-06-01 20:44:48
A mnie się mieszka bardzo dobrze z tatą Lilly
Oby tak dalej i oby tak na zawsze !!
cebulka, po narodzinach syna macie zamiar zamieszkać razem czy nie ?
U nas to ciężka sprawa. Bo żadne z nas nie ma swoje mieszkania więc oboje mieszkamy u rodziców.. I on zaproponował żeby to ja się do niego wprowadziła ale nie wyobrażam sobie mieszkać z jego matka. A moja mama z kolei nie zgodziła się na to żeby on u nas zamieszkał i on z reszta tez nie chce. Więc na razie stanęło na tym ze będziemy mieszkać dalej osobno nawet po narodzinach Nikosia..
6 766 2013-06-01 20:54:00
Ja mieszkam z mezem i ojcem oraz siostra ktora wnet sie wyprowadza i ze wszystkim zostane sama ... Co mnie to dobija wlasnie ...
Bo dziecko w drodze budowa trwa i moj maz nie jest w stanie utrzymac domu i mojego ojca ( bo on do roboty nie pojdzie '' ojciec moj '' )
po prostu sytuacja u mnie w domu ie za ciekawa
a ja juz z tego wszytkiego nie daje rady
tylko sie denerwuje
![]()
6 767 2013-06-01 21:04:05
Ja mam o tyle dobrze, że mama i jej partner mnie wpierają i mi pomagają:) A dowiedziałam się, ze prawdopodobnie będę miała synka ![]()
6 768 2013-06-01 21:14:46
Myślałam że tylko ja mam takie głupie problemy co do mieszkania..
Ale widzę że jest nas więcej..
Eh aż szkoda gadać ;(
6 769 2013-06-01 21:21:11 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-06-01 21:22:32)
Cebulka - o rany, to ciężka sytuacja... A nie możecie spróbować czegoś wynająć? Bo takie mieszkanie oddzielnie kiedy dziecko już jest na świecie to musi być trudna sytuacja. Warto żeby tata uczestniczył w życiu małego a wiadomo, ze tak na odległość się nie da. Albo może udałoby Ci się przekonać jednak twoją mamę żeby pozwoliła mu być z wami, przecież to i tak tylko rozwiązanie czasowe bo docelowo znajdziecie sobie coś własnego, prawda?
A co do zaparć, o których pisałyście - ja to dzięki mojemu kochanemu syndromowi jelita nadwrażliwego mam zaparcia od zawsze... Więc pewno po porodzie nawet nie zauważę różnicy. Już się tak przyzwyczaiłam do problemów z wypróżnianiem, że jak czasem uda mi się załatwić normalnie to jestem w głębokim szoku...
Marta94, witamy na forum
W którym tygodniu ciąży jesteś?
6 770 2013-06-01 21:37:48
Cebulka witam w klubie. Tez przez 4 lata związku nie pokłóciliśmy się tyle razy co teraz od ponad miesiąca. Średnio co 2, 3 dni nie odzywamy się do siebie. Standard. A z tym mieszkaniem to fakt kiepska sprawa. A Twój gdzieś pracuje jeśli mozna spytać, bo wiesz moglibyście coś wynająć czy coś, bo wiadomo że pomoc Ci się przyda jego jak Mały sie urodzi.
Julia jakie ładne imię ![]()
Marta witamy
pisz co u Ciebie, który tydzień i ogólnie cos o sobie.
6 771 2013-06-01 21:54:19
Cebulko ... Jest tragedia u mnie !! Zazdroszcze jak ktos ma spokoj i wspierajaca sie rodzine ... Az lezka sie mi kreci w oku ... Tak zazdroszcze spokoju ...
6 772 2013-06-01 22:02:33
Penny i trocheinnaja - niestety nie stać nas żeby coś wynająć, ja nie pracuje teraz. A on zarabia różnie, umowę podpisaną ma na najniższa krajową ale zarabia zawsze więcej tylko nie ma ustalonej stawki raz jest po prostu więcej a raz mniej - takie uroki pracy w budowlance. Cały czas mu powtarzam że nie wyobrażam sobie sama wstawać w nocy dzień w dzień do małego. Albo każdego dnia go sama kąpać tą są czynności w których on spokojnie może mi pomóc ale nic sobie z tego nie robi. Zdaje mi się że po prostu uważa że tak będzie dla niego wygodniej.
A moja mama nie zaakceptowała go przez 4 lata więc myślę że się to nie zmieni. Chyba tradycyjnie ja będę musiał ustąpić i jak nie będę sobie radziła sama to wynieść się do niego. Innego wyjścia na dzień dzisiejszy nie widzę...
6 773 2013-06-01 22:06:38
Cebulko ... Jest tragedia u mnie !! Zazdroszcze jak ktos ma spokoj i wspierajaca sie rodzine ... Az lezka sie mi kreci w oku ... Tak zazdroszcze spokoju ...
;( eh, ja mam wsparcie mamy na szczęście. Ale to nie to samo, bo wiem że jak mały się urodzi to będzie się strasznie wtrącać bo przecież "wie lepiej dwójkę dzieci wychowała" nie wątpię w to ale będzie mi ciężko. Od razu krzyczę i się denerwuje. Boje się że mój syn tez przez to wszystko będzie taki zderwicowany.
MASAKRA jednym słowem!
6 774 2013-06-01 22:07:18
Cebulka, moją historię chyba znasz:) Tydzień 15 się zacznie:)
6 775 2013-06-01 22:12:30 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-06-01 22:17:23)
D25, trudno coś poradzić w tej sytuacji, bo my jedynie z grubsza mamy podany obraz całej sytuacji. Jednak jedno jest pewne, ze musicie z mężem pójść na jakiś kompromis, bo macie różne wizje w kwestiach mieszkaniowych. Szczerze powiedziawszy nie dziwie się Twojemu mężowi, bo z tego co opisujesz musi utrzymywać zdrowego faceta, który z jakiś powodów nie pracuje. Chyba, ze coś źle zrozumiałam. Jednak sami budujemy dom w PL, wiemy ile funduszy to pochlania wiec rozumiem Twojego męża, ze nie ma ochoty łożyć dodatkowo na teścia. Wiec może najlepszym rozwiązaniem rzeczywiście będzie, gdy przeprowadzisz się do męża? być może wtedy Twój ojciec zreflektuje się i weźmie się w garść. Wiadomo, ze dopóki nie skończycie budowy nie zawsze będzie jakbyście chcieli bo jesteście zdani na "łaskę" jednej czy drugiej strony. Przede wszystkim nie stresuj się i bierz pod uwagę, ze to przejściowe kłopoty, za jakiś czas będziecie na swoim. 2 km to naprawdę niedaleko, zwłaszcza, ze masz prawko.
Julia - mi również bardzo podoba się imię, które wybraliście dla córeczki.
Edyta - Z tego co opisujesz, postawa Twojego męża Cie rozczarowała i może w związku z tym i uczucia do niego się zmieniły. Nie wiem czy brak tęsknoty świadczy o braku uczucia, nie byłam w takiej sytuacji. Na pewno musicie popracować nad waszym związkiem, bo wiadomo, ze bywają gorsze i lepsze dni a gdy pojawi się w domu dziecko to dodatkowa próba dla związku. Jednak wszystko można przetrwać o ile się dąży do poprawy a i miłość trzeba pielęgnować.
Ja mieszkam z moim facetem praktycznie od początku związku. W rozłące byliśmy raz - kilka miesięcy, tęsknota była nie do opisania, jednak ja ja zabijałam imprezując na maksa, zajmując sobie cały czas. Jest już takie przywiązanie, ze naprawdę nie wyobrażam sobie np mieszkania oddzielnie. Jednak rożne są sytuacje w życiu i jak trzeba to trzeba. Wiec mam nadzieje cebulka, ze znajdziecie jakieś rozwiązanie, trzymam kciuki.
Troche inna ja - Pewnie się z czasem dotrzecie
. Gdy my zamieszkaliśmy razem, tez bywało różnie. Czasem naprawdę trzeba czasu.
Farmazonik, jak się czujesz?
Penny, a jak tam pobyt w Krakowie się udał?
Opowiadaj ![]()
Ale się rozpisałam. My dziś spędziliśmy z mężusiem bardzo fajny dzień. On jest taki radosny, ma tyle zapału i pozytywnej energii i to wszystko zasługa właśnie naszej córeczki
. Ta ciąża naprawdę bardzo go zmieniła
.
6 776 2013-06-01 22:13:50
Cebulka, moją historię chyba znasz:) Tydzień 15 się zacznie:)
Tak znam, też pisałaś w tym roku maturę ?
A jak twój chłopka, coś się zmieniło ?
Eh ale mam dziś doła ;( mam nadzieje że jutro będzie ładna pogoda bo chyba nie wytrzymam tu!
6 777 2013-06-01 22:15:37
Już po maturach, chyba dobrze mi poszło:) Adaś był ze mną, i mi podpowiadał;] A Grzesiek zaraz po maturach wyjechał do niemiec
6 778 2013-06-01 22:19:00
Oj dziewczyny współczuję. d25 aż tak źle jest?chodzi tylko o pieniądze czy coś więcej?
Marta ja już chyba też Twoją historię kojarzę
i Ci współczuję ojca dziecka. A teraz jak sobie radzisz?
Cebulka mi też się wydaje że Twojemu chłopakowi po prostu będzie wygodniej jak będziecie osobno, bo w końcu dziecko to nie same przyjemności tylko kupa roboty. A tak to pobawi się chwilę z małym i potem fruu do domu a Ty zosatniesz ze wszystkim sama.
Ja też nie mam za dobrze w domu. Jest nas dość dużo a domek nie duży. Od zawsze siostra mnie gnębiła, niemalże znęca się nade mną teraz tylko psychicznie. A wcześniej zdarzało się że mnie uderzyła. I oczywiscie ma mamę po swojej stronie. Za jakiś rok może wyprowadzę się na "swoje " i tylko to mnie pociesza bo czasem mam dość ![]()
6 779 2013-06-01 22:20:26
Teraz jest dobrze:) Dziwnie mi było po wyjeździe Grześka, zostawił dla mnie list. Miałam chwile załamania po tym liście, ale już jest dobrze:) Mam wsparcie rodziny, przyjaciół, no i mam już wakacje:)
6 780 2013-06-01 22:21:10
edyta to nie fajnie że tak z mężem ci się nie układa, może nie tęsknisz bo maleństwem się zajmujesz ciągle, sama nie wiem.
Edyta, Dorota dzięki za wsparcie mnie czasem po prostu trafia szlak i nie nie umiem się opanować. Dorota ja cie rozumiem, bo ojca nie wyrzucisz przecież, a kasa leci szybko, nie wiem co powinnaś zrobić
marta witam, gratuluje synka;)
cebulka współczuje sytuacji, a właśnie u niego nie możecie zamieszkać? jak ja cię rozumiem! ja mam trochę inną sytuację bo ja mieszkam u mojego męża, mamy pokoik nie duży ale w sam raz dla naszej 3 i drugi pokój mamy tez właściwie bo jego brat przyjeżdża raz na 2 miesiące na tydzień a i tak jak jest to albo baluje gdzieś albo jedzie na wakacje wiec mamy 2 pokoje i taki przedsionek, a mi i tak jest źle choć nie powinnam narzekać! ja bym chciała mieć swoje własne mieszkanie gdzie będę mogła w majtkach po kuchni latać a tu się ciągle czuje obco choć już ponad miesiąc tu mieszkam, myślałam że jak meble kupimy i przywiozę swoje rzeczy lepiej się poczuje ale nie ciągle czuje jakbym miała tu mieszkać tydzień i tyle. mam nadzieję że rok i się wyniesiemy choć narzekać nie powinnam oprócz babki to jest ok, teściowa nawet miła, teściu nie najgorszy ale jednak ja chce na swoje bez nikogo
6 781 2013-06-01 22:29:57
Joasia, teoretycznie mogę u niego zamieszkać tylko że jego i tak nie ma w domu od 6 rano do 17-18 czasami nawet później. Takie uroki pracy ;/ I była bym skazana na towarzystwo jego rodziców. Tata jest w porządku
ale mama ;/ masakra ;/ mój J jest jej najmłodszym synem i zarazem syneczkiem mamusi po mimo tego że ma ponad 20 lat. I ona nigdy jakoś mnie nie zaakceptowała, zachowywała się zawsze w stosunku do mnie jak bym jej syna chciał zabrać ;( nie rozumiem takiego myślenia. Jeżeli nie będę sobie radzić to się tam przeprowadzę, zrobię to tylko i wyłącznie dla Nikodema.
6 782 2013-06-01 22:40:03
Dobrze, że ja nie mam takich problemów jak ty cebulka:) Ale życzę ci, żeby wszystko było dobrze:) Mój największy problem sam zniknął więc jest chyba dobrze:)
6 783 2013-06-01 23:00:35
Nie wiem czemu, ale zawsze miałam tendencje do komplikowania sobie życia. Mam nadzieje że to wszystko jakoś się rozwiąże, a dziś po prostu miałam słabszy dzień. Dlatego cieszę się że już się kończy, i mam nadzieję że jutrzejszy dzień będzie znacznie lepszy.
Miłej niedzieli wam życzę ![]()
6 784 2013-06-01 23:28:35
No nie powiem dziewczyny, dla mnie to jakaś totalna abstrakcja o czym piszecie. Ja od 18 roku życia mieszkałam sama. Fakt, że miałam mieszkanie po babci w Warszawie ale oprócz tego normalnie studiowałam i pracowałam żeby się utrzymać. Nawet z własnymi rodzicami w tym wieku nie byłam w stanie wytrzymać, a co dopiero z cudzymi...
Wiadomo - ciąża wszystko komplikuje, pracować się nie da itd. ale tym bardziej podziwiam was, że postanowiłyście zajść w ciążę nie mając super wygodnych i komfortowych dla was warunków mieszkaniowych.
Jeśli ja miałabym się z kimś gnieździć i jeszcze dodatkowo przeżywać pierwszą ciążę to pewno z moim charakterem zaczęłabym mordować po miesiącu ![]()
Właśnie łażenie w gaciach po kuchni (w moim wypadku to w zasadzie łażenie na golasa bo uwielbiam
), mój porządek, mój rytm dnia - to wszystko daje mi balans i poczucie równowagi w życiu i dla mnie jest numerem jeden. Wiele mogę poświęcić, czas, pieniądze itd. byleby mieć ten własny dom, w którym mogę się czuć swobodnie.
6 785 2013-06-02 00:02:44
... ale tym bardziej podziwiam was, że postanowiłyście zajść w ciążę nie mając super wygodnych i komfortowych dla was warunków mieszkaniowych.
Jeśli ja miałabym się z kimś gnieździć i jeszcze dodatkowo przeżywać pierwszą ciążę to pewno z moim charakterem zaczęłabym mordować po miesiącu
Widzisz Penny nie każdy może sobie pozwolić na ułożenie życia "po swojemu" tzn chodzi mi właśnie o mieszkanie itd. Np w moim przypadku byłoby to nie możliwe. Już nawet nie chodzi o względy finansowe (choć te jak wiecie i u mnie zadowalające nie są - tym bardziej ostatnio). Ale nawet gdyby mnie było stać, to u nas w rodzinie panuje zasada, że młodsze dziecko zostaje z rodzicami. Nie wyobrażam sobie wyprowadzki i pozostawienia mojego Taty samego w domu. Ma 70 lat, jest po udarze i choruje na nadciśnienie. Na szczęście potrafi "zrobić koło siebie", bo reakcja lekarzy była natychmiastowa, ale mimo wszystko potrzebuje kogoś kto przypilnuje wizyt lekarskich, itd...a że Tacie zdarzają się skoki ciśnienia to zostawienie go samego w domu na dłużej byłoby ryzykowne. Wiadomo wychodzimy z domu sami, ale jednak mam go jakoś na oku.
6 786 2013-06-02 00:26:05
Hej hej, ja nie mówiłam, że nie wyobrażam sobie życia z rodzicami. Napisałam, że nie wyobrażam sobie decyzji o ciąży jeżeli nie mam zapewnionych komfortowych warunków życiowych
A to dwie różne rzeczy.
Jeżeli któreś z moich rodziców wymagałoby całodobowej opieki i jeżeli sprawiałoby to, że źle się czuję w miejscu, w którym mieszkam zapewne poczekałabym z decyzją o dziecku.
Zresztą, tak naprawdę moja wypowiedź nie dotyczyła sytuacji, w której pojawiają się chorzy rodzice wymagający opieki - a raczej tej, kiedy jest konieczność mieszkania ze zdrowymi teściami, którzy włażą na głowę i których charakter nam ewidentnie nie odpowiada. To jednak trochę co innego bo wiadomo, że jeśli jest chora mama czy tata to człowiek podejmuje zupełnie inne decyzje i godzi się na dużo więcej - w końcu to nasi ukochani rodzice ![]()
Mam nadzieję, że widzisz różnicę ![]()
6 787 2013-06-02 07:23:47
Troche inna ja ... Chodzi i o kase i o zachowanie ...moj ojciec jest zdolny do pracy ale spodobalo mu sie siedzenie w domu ...
Dorabia sobie ale co z tego jak to co zarobi idzie na piwo lub fajki !!
A gdzie dokladanie sie do pradu , gazu itd ???poprostu doluje mnie to ze jak maz zscznie wklsdac oszczednosci w mojego ojca to kasa bedzie szla szybciej i kiedy pojdziemy na swoje ???
Mysle ze jeszcze tak z 2lata i wejdziemy do swojego domku ![]()
kobra ...a jak u was budowa ?? Duzy domek budujesz??
6 788 2013-06-02 07:46:39
Hej hej, ja nie mówiłam, że nie wyobrażam sobie życia z rodzicami. Napisałam, że nie wyobrażam sobie decyzji o ciąży jeżeli nie mam zapewnionych komfortowych warunków życiowych
A to dwie różne rzeczy.
Ja uważam podobnie.
Wyprowadziłam się zaraz po 18-tych urodzinach i nauczyłam się radzić sobie sama.
Na rodziców i tak nie mogłam liczyć, wiec tylko mi to na dobre wyszło.
U nas cala noc przespana dzisiaj! Jestem wypoczęta i na nowo pełna motywacji.
Po zmianie mleka z Bebiko na Bebilon Comfort jeszcze nie zauważam różnicy - choć może jest trochę spokojniejszy?
Kupki jeszcze nie było, niestety.
6 789 2013-06-02 08:44:42
Cyniczna - Adaś przespał Ci całą noc dzisiaj i go nawet nie karmiłaś?
moja Majka dzis 6h wytrzymala bez jedzenia poszla spać po karmieniu o 20 i obudzila się o 2 w nocy... ja w końcu się wyspałam:)
teraz odkąd pomału kolki ustępują coraz więcej spi i mniej płacze.. trwa to od kilku dni i jestem pewna że ma na to wpływ zmiana sposobu karmienia (czyli to że mieszam pokarm)
ja czytałam o tym że tak naprawdę są dwa sposoby karmienia albo odciągać i oddzielnie podawac swoje a potem dokarmić modyfikowanym, albo tak jak ja teraz robie odciągam przeważnie co 3h 50-60ml i uzupełniam resztę modyfikowanym.
do tego dodaje kropelki delicol i naprawdę jest mega poprawa.
Też przeszłam z mleka Nan pro - na Bebilon Comfort, ale samo przejście na to mleko dużo nie dalo.
Lekarz mi zalecil krople Discoflor, które przez 2 tygodnie nic nie pomogly i na wlasną reke zaczelam podawac krople discoflor które ci cyniczna polecam, kupka się wyregulowala robi prawie codziennie, a jak nie zrobi wieczorem to rano następnego dnia..
i to bez bólu 2 razy kwęknie i kupka już jest..
teraz mój brzdąc dalej śpi odsypia chyba te nieprzespane 3 tygodnie:)
fakt kręci się dalej przez sen i kwęka ale nie jakoś mocno i jej to nie wybudza:)
co do posiadania dziecka, ja też uważam że zanim bym się zdecydowala na dziecko to musiałabym mieć ustaloną jasną sytuację, gdzie będę mieszkać i czy mnie będzie na to dziecko stać:) bo wiadomo dziecko kosztuje i to nie mało... same szczepionki dziecka do 2 roku zycia to koszt ok.2-3 tys zl, plus wizyty u lekarzy leki itp...
a w dzisiejszych czasach wiadomo jak jest z pracą raz jest a raz jej nie ma, dlatego ja po studiach nie chciałam od razu dziecka chciałam znaleźć pracę, żeby nie jechać tylko na pensji mojego męża, bo przecież on też może stracić pracę i wtedy byśmy zostali bez stalych srodkow do zycia... uważam że oboje ludzi w związku powinno pracować zanim się zdecydują na dziecko... nie rozumiem kobiet które siedzą w domu, mąż pracuje a one tylko czekają aż zajdą w ciążę...
no chyba że szukają pracy ale nie udaje się jej znaleźć, chociaż uważam że jak się bardzo chce to się ją znajdzie może nie w wyuczonym zawodzie ale choćby w sklepie itp... w większych miastach jest łatwiej bo jest multum galerii a tam nie jest problem dostać pracę.. wiem bo moja kolezanka z marszu dostala prace w Zarze,i w H&M - trzeba tylko chcieć wiadomo to nie jest łatwa praca ale na pewno lepsze to niż siedzenie w domu...a zawsze pare groszy wpadnie
6 790 2013-06-02 08:57:39
mm co do płatnych szczepionek,no niestety nie każdego stać na nie - w sumie niewielu
mnie mimo że stać nie zdecydowałam się,dziecko i tak szczepienie musi przejść,chyba że źle na nie reaguje,tak jak dziecko mojej koleżanki źle zniosło te pierwsze szczepienia,płatne też,więc zrezygnowała całkiem,tyle że to zgłosiła do sanepidu aby problemów nie mieć,
w/g opinii znajomych którzy zaszczepili chociaż raz płatnymi szczepionkami stwierdzili że nie ma sensu tak szczepić
to samo się tyczy szczepionki na rotawirusy,dzieci gorzej odchorowały jej podanie,po 3 dni gorączka,biegunka itd
co do posiadania dziecka? chyba tez nie zdecydowałabym się na nie gdybyśmy mieszkać nie mieli gdzie,wiem zdecydować się a wpaść to różnica
ale nie wyobrażam sobie zajść w ciążę i mieszkać z facetem osobno gdy się dziecko urodzi - chyba kombinowałabym z każdej strony jak tu zamieszkać razem
a finanse no też podstawa,nie wiem ja nie rozumiem ludzi którym w domu się nie przelewa,jadą na krechę w sklepach a fundują sobie 3 czy 4 dziecko
6 791 2013-06-02 09:04:44
Cyniczna - Adaś przespał Ci całą noc dzisiaj i go nawet nie karmiłaś?
Eee, nieee, nie ma tak dobrze! Dostał butle o 21, potem o 2, a potem po 5.
Ale jak zjadł, to od razu zasypiał. Dlatego napisałam, ze noc przespana ;-)))).
6 792 2013-06-02 10:37:34
Trudno, możecie mnie potępiać.. Nie będę mieszkać z kimś na siłę bo jeżeli ja będę nieszczęśliwa to dziecko też. Nie rodzę już teraz zaraz tylko mam termin na koniec września. Do tego czasu wszystko się może zmienić.
6 793 2013-06-02 10:45:10
To ja tak na swojego narzekalam ale widze, ze u Was jest jeszcze gorzej
wspolczuje tym, które musza mieszkac z teściami lub rodzicami pod jednym dachem. Ja sobie tego jakoś nie wyobrażam. Oczywiście jesli nie mialabym innego wyboru, to bym sie na to zgodziła ale uważam, ze młodzi powinni mieszkać sami i sami się docierać. Wiadomo, że w tych czasach jest cięzko z praca, a kredyt to ma juz chyba co 2 para ale od czegos trzeba zacząc. My również mamy kredyt na glowie do 50 roku życia ale tez i własny kąt. Mam chyba trochę podobny charakter do Kobry i jesli mieszkalabym z innymi domownikami to na dłuższą mete, by to nie przeszło, byśmy sie chyba wszyscy pozabijali. Jak przychodzi dziecko na świat, to rodzice najczesciej wiedza wszystko najlepiej, wtrącaja sie, mówią co mamy robic, a czego nie powinniśmy, a tego bym nie zdzierżyła. Jestem po prostu za nerwowa. Już samo mieszkanie z rodzicami nie było takie latwe, często sie klocilismy, a jak wyjechalam na studia i mielismy kontakt głownie tel to relacje od razu sie poprawily i tak jest do tej pory. Nie powiem, że mi się udało, bo moj facet z bratem dostali dom (został na nich przepisany) i zrobislimy odrębne mieszkania, wiec mamy swoją lazienke, kuchnię i jak narazie jeden pokoj, bo w drugim jeszcze mieszka ich 35 letni brat kawaler, pijak i dalej pisac nie bede :]
Kwestia finansowa jest również bardzo ważna. Ja co prawda nie pracuę i póki co dochodów nie mam ale mam odlożone pieniązki i jak na razie zakupy dla dziecka robię ja, zapewne cała wyprawkę również ja fundnę ale moj po porodzie bedzie kupował i pampersy i mleko. Nie chcę być na jego utrzymaniu, dziwnie bym się czuła no ale oszczędności kiedys na pewno się skończą i jakoś życ będzie trzeba.
I mm83, z pracą w wielkim mieście wcale nie jest tak łatwo. Mieszkam we wroclawiu, a to wcale nie wiocha, a zanim zaszlam w ciąże przechodzilam wszystkie galerie, pozostawialam setki CV, kolejną setkę wysłałam na maila i jak widac roboty nie znalazlam. Tak naprawdę, to tych ogloszeń jest malo w galeriach, a jak już kogos potrzebują to chyba z niewiadomo jakim doświadczeniem. Nawet w mcdonaldzie mnie nie chcieli
gdyby tak prosto bylo z robota, to bym nie siedziala teraz na bezrobotnym tylko na platnym l4.
Kłótnie sa w każdym związku ale najważniejsze, by dojśc do kompromisu, dogadać się i nie unosic sie dumą tylko schować sobie ją do kieszeni. Wyjaśnic wszystko i żyć dalej normalnie.
Edyta, wydaje mi się, ze nie tęsknisz tak za mężem, bo opieka nad dzieckiem pochłania caly Twoj czas. Przyzwyczailas się zapewne do tego, ze Kornelką zajmujesz się tylko Ty, nie masz pewnie zbytnio czasu by tęsknić, myślec, bo tak malym dziecku robota zawsze sie znajdziesz i stad wydaje Ci się, ze troche jakbyście się oddali od siebie. Nie ma co się dziwic, rzadko sie widujecie. Ja jak ze swoim widziałam sie raz na 2-3 tyg, miałam podobnie jak Penny, każdy zyl swoim życiem, kontakt tel niby byl ale jak przyszło do spotkania, to na początku bylo tak dziwnie, sztywno, no ale potem już ok.
6 794 2013-06-02 10:53:13
Dziewczyny, nie generalizujcie aż tak bardzo.
Mieszkanie z teściami/rodzicami nie musi być horrorem.
Wystarczy ustalić jakieś tam granice, szczerze gadać, jeśli coś się nie podoba i tyle.
My mieszkamy z rodzicami męża. Dom jest duży, ale i tak na siebie wpadamy. Spotykamy się przy posiłkach, kawce.
To bardzo fajni ludzie, jasne, ze maja swoje przyzwyczajenia, które czasami irytują, ale są od nas dużo starsi, wiadomo, ze nie dogadamy się nie każdej płaszczyźnie.
Wiadomo, ze nie planujemy koczować u nich wiecznie, ale na razie jest tak wszystkim wygodniej, teściom tez - maja syna na miejscu, co potrzeba, to zrobi. No i wnusio pod ręką ;-).
Teściowa jest kobieta, która do niczego się nie wtrąca, a w razie potrzeby służy dobra rada i słowem. Teść to artysta, ale dobry człowiek, miewa swoje za uszami, ale kto nie?
Jestem i zawsze byłam zwolenniczka szczerych dyskusji. Bez rozmowy ciężko rozwiązać jakikolwiek problem.
6 795 2013-06-02 10:56:15
Hmm... a u nas nasz maluszek tylko przyspieszyl decyzje o wspolnym zamieszkaniu-choc na poczatku nie bylo mowy o tym... Gdybysmy nie zaszli w ciaze pewnie dalej spotykalibysmy sie raz na jakis czas... Na poczatku bylo ciezko ale sytuacja sie wyklarowala
I to w ostatniej chcwili bo niewiele brakowalo a babcia sprzedalaby domek i byloby po ptakach wiec nieraz warto zaryzykowac mimo niepewnej sytuacji
Choc jak same wiecie na poczatku tez nie zapowiadalo sie kolorowo-wspolne mieszkanie z tesciami-badz co badz ludzie cudowni-ale tak jak Penny czy Cyniczna wyprowadzilam sie z domu przed 18 i teraz dostosowywanie sie do innych bylo dla mnie katorga... Samo to ze zeby zejsc do lazienki sie wyszczac trza bylo sie ubierac w nocy coby czasem na tescia w gaciach nie trafic...takie pierdoly ale jednak przeszkadzaja ![]()
U nas nic a nic sie nie dzije oprocz tego ze puuuchne
W piatek bylam u gina i wszystko sie trzyma wysoko,skurczy brak wiec czekamy dalej
Juz sie nie ludze ze urodze przed terminem:P A moja polozna jak na zlosc w dniu naszego terminu rozpoczyna urlop ![]()
6 796 2013-06-02 11:20:31 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-06-02 11:27:28)
D25, my zbudowaliśmy dom 130 m2 plus piwnica. Domek stoi w stanie surowym i nie wiemy co z tym fantem dalej zrobić
. Nie wiemy kiedy i czy wrócimy do Polski i czy jest teraz sens kończyć ten dom skoro nas tam nie ma....
Co do tego wspólnego mieszkania, ja rozumiem naprawdę rożne sytuacje, a zwłaszcza te, gdzie trzeba rodzicami się zaopiekować. Tez po maturze się wyprowadziłam z domu, od tamtej pory byłam samodzielna finansowo. Raz dałam się namówić na mieszkanie z teściami i zwialiśmy raz dwa na stancje
. Jednak, gdyby życie mi się potoczyło tak, ze: nie pracowałabym, zaszłabym w ciąże, mój facet utrzymywałby mnie i mieszkalibyśmy u jego rodziców to miałabym w sobie na tyle pokory, by jednak nie narzekać... Oczywiście jeżeli byłoby źle, to w odpowiednim momencie porozmawiałabym o jakiś ewentualnych zmianach, ale jeżeli sama miałabym tez jakiś pomysł, byłabym w stanie wesprzeć w tym faceta finansowo i wykazać jakąś swoja inicjatywę. Facet się nie rozdwoi a teściowie jacy by nie byli udostępniają swoje mieszkanie i maja prawo we własnym domu zachowywać się jak im się podoba, niestety. Jednak tak jak Cyniczna mówi, zawsze można się jakoś dogadać, jeżeli strony są otwarte na komunikacje. A oczywiście z tym bywa rożnie ![]()
Cebulka, dziewczyny napisały o sytuacji, w której One by się nie odnalazły. Nikt nie zamierzał Cie potępiać, każdy układa sobie życie po swojemu. Rob tak, aby Tobie było dobrze i nie sugeruj się nami, jeżeli masz inne zdanie to ok. Mam nadzieje, ze znajdziecie rozwiązanie, a to nie zawsze przychodzi na pstrykniecie palca, wiadome. Ja życzę Tobie, jak i innym dziewczynom jak najlepiej.
Cyniczna, super!! Oby już tak zostało i Adaś ładnie spal w nocy ![]()
Jestem niewyspana...Chyba wam pisałam, ze mój mężuś bardzo ingeruje w moje odżywianie i stal się zwolennikiem zdrowej żywności (aż do przesady). Wczoraj niepotrzebnie go posłuchałam i nie zjadłam kolacji tak jak czułam, ze potrzebuje, tylko jakieś owoce. Potem pol nocy ssało mnie z głodu. Ostatni raz go posłuchałam!!!
![]()
6 797 2013-06-02 12:26:49
Kobra nie słuchaj męża bo umrzesz z głodu, oni mają dobre intencje ale często przeginają. mój też mi zabrania jeść słodycze i lody a mnie strasznie ciągnie do lodów i jak nie zjem raz na 2 dni to czuję że umieram więc on gada ja jem i tyle;) co do zdrowego odżywania to ostatnio się zapuściłam pod tym względem więc zamierzam dzisiaj zjeść 2 pomarańcze aby trochę odbudować swoje witaminki. jutro mam wizytę u doktorka, a jednak dotrwałam;) ten miesiąc bardzo mi się dłużył przez te bule brzucha a teraz już mam wizyty co 2 tygodnie ustalone więc będę pod stałym nadzorem i będę spokojniejsza.
na temat mieszkania - każdy ma tak jak umie sobie zorganizować, ja odziedziczę połowę mieszkania po babci i jak coś bym spłacała moją siostrę, ale to dalekie plany bo babcia dzięki bogu dobrze się miewa, nas nie stać na wynajęcie mieszkania bo 700 złoty wynajem plus rachunki wyjdzie gdzieś 1000 więc mój musiałby zarabiać z 3000 aby nas utrzymać a u nas w mieście nie ma na to szans. i nie zgadzam się z tobą mm że jest łatwo z pracą, to zależy od regionu, u nas jest bezrobocie teraz zwalniają z famaku 1500 osób i nawet do sklepu mnie nie chcieli bo mam wyższe wykształcenie. pracowałam 3 lata w trakcie studiów ale to za mało mówią za małe doświadczenie więc już podłamana sytuacją chciałam iść do tesko i wtedy zaszłam w ciąże. i nikt mi nie powie że nie próbowałam i że nie chciałam i że z pracą jest łątwo, mój od jutra idzie do pracy i niestety mimo 3000 włożonych na doszkolenie ostatnio nie dostał pracy w zawodzie i tytuł inżyniera też może sobie wsadzić u nas jest tak że jak nie masz znajomości to pracy dobrej nie dostaniesz i tyle. ja każdą pracę miałam po znajomości i się tego nie wstydzę. my i tak wyjedziemy bo tu nas nic nie trzyma, mąż tylko czeka aż malutka będzie mieć z pół roku i wtedy pojedzie do Anglii i pół roku zostanę tu sama po czym on po załatwieniu mieszkania i wszystkiego nas tam ściągnie. on tam był 5 lat i by wrócił tam gdzie pracował.
miłego dnia dziewczyny;)
6 798 2013-06-02 12:34:24 Ostatnio edytowany przez Julia UK (2013-06-02 12:43:43)
trochę inna ja, Kobra-dziękuję
Imię wybraliśmy wspólnie-jednogłośnie-Lilly -w Polsce Liliana
Ogromnie mi się podoba !
cebulka, planowaliście poczęcie maluszka czy "powstał" z wpadki ? I nic się nie martw bo wszystko może się ułożyć .Nie jesteście jakąś patologią, która powołała na świat dziecko .
Nie zgadzam się trochę z pennylane , która twierdzi, że nie mając mieszkania nie powinno się decydować na dziecko . A przecież jeśli dwoje ludzi się kocha i chcą mieć potomka a jednak nie mają swojego lokum i powiedzmy, że nic nie wskazuje na zmianę przez 10 lat to wtedy co ? Bez przesady ! Nie każda znajduje sobie partnera z własnym M czy takiego , który ma kasę i raz dwa sobie i rodzinie własne gniazdo sprawi . Jak by na to patrzeć to w Polsce połowa małżeństw nie powinna mieć dzieci .Brak warunków mieszkalnych to nie patologia !!
Ja zaszłam w nieplanowaną ciążę z mężczyzną który ma swój dom ale co by było gdyby nie miał ?
EDIT.
Kobra, nieruchomość to najlepsza inwestycja ! Chociażby dla samego dziecka! Ja na Waszym miejscu zajęłabym się dalszą budową domu .Dzisiaj jesteście w Norwegii a jutro możecie zachcieć wrócić .
Na kiedy masz termin porodu bo już się pogubiłam ?
6 799 2013-06-02 12:47:18
Oj dziewczyny, widzę, że czytanie ze zrozumieniem szwankuje jednak u większości z was ![]()
Wrócę do mojego posta i zacytuję raz jeszcze - nie zdecydowałabym się na dziecko bez zapewnionych KOMFORTOWYCH WARUNKÓW MIESZKANIOWYCH.
Dla jednego wystarczająco komfortowe jest mieszkanie z teściami czy rodzicami - vide Cyniczna - dla innego oddzielnie, dla jeszcze innego razem we własnym mieszkaniu.
Ja odniosłam się do tego, ze coraz więcej was tu jest na forum dziewczyn, które się skarżą codziennie, że wam źle we własnym domu. Że teściowa upierdliwa, że babcia nie sprząta itd. itd. Dla mnie to właśnie byłoby katorgą a nie sam fakt mieszkania z kimś.
Na dowód dodam, że my planujemy za rok czy półtora zamieszkać właśnie z moimi rodzicami - szukamy teraz wspólnie dużego domu, który podzielimy na dwie części. Chcemy tego bo potrzebujemy dużo miejsca, co za tym idzie dużego wkładu finansowego więc chcemy sprzedać trzy nieruchomości, które mamy i zainwestować je w coś wspólnego.
Natomiast podejmując tę decyzję rozmawiamy dużo i często - właśnie o granicach, które każda z rodzin chce wprowadzić. Po to aby nie doszło do takich konfliktów, że ktoś nam będzie wchodził na głowę. Dom to miejsce, w którym powinniśmy się czuć w stu procentach komfortowo, gdzie powinniśmy móc wypocząć a nie męczyć się z tego czy innego powodu.
Julia, przede wszystkim ty demonizujesz moją wypowiedź
Nigdzie nie napisałam, że ktoś ma mieć własne M ale jeśli decydujesz się na posiadanie dziecka z facetem a macie zero perspektyw na wspólne mieszkanie to potem proszę się nie dziwić jak pół życia będą kłótnie i awantury bo borykanie się z nieprzyjaznymi teściami mnie osobiście wpuściło by szybko w stany depresyjne... I po kiego grzyba w takich warunkach wychowywać dziecko? W imię tego aby po prostu je mieć - bo fajnie mieć potomka? Serio? ... No nie wiem.
Nikogo nie potępiam ale nie jesteśmy dziećmi... Podejmujemy decyzje - ponośmy ich konsekwencje... Czasem możemy popełnić błąd - może nam się wydawać, że dana sytuacja nie będzie problematyczna a taką się okazuje - wtedy uważam, że jako dorośli ludzi powinniśmy zrobić wszystko aby dążyć do zapewnienia komfortu sobie i całej naszej rodzinie.
Tyle!
6 800 2013-06-02 12:59:07
Znacie to przysłowie "każdy orze jak może" Jest w tym sporo racji
różnie się życie układa. Jednemu się wszystko udaje a inny musi się napracować, jedni mają super start inni dużo pracują a mają nie wiele. Po prostu życie. Ehh.
Joasia zauważyłam na fb że studiowałaś w tym samym kierunku co teraz ja kończę. Oj z tą specjalnością chyba ciężko będzie coś znaleźć, a juz na pewno nie super płatnego
Robiłaś w tym kierunku magistra?
Fajnie że dotrwałaś do wizyty.
Ja dzisiaj pobiłam swój rekord haha wstałam o 4.30 i zjadłam śniadanie bo czułam że umieram z głodu
Mój Maluszek jakiś leniwy od paru dni jest ![]()
6 801 2013-06-02 13:09:32
Ale ja Cię doskonale rozumiem
Tylko , że to co piszesz na ogół w praktyce wygląda inaczej ![]()
"Nie zdecydowałabym się na dziecko bez zapewnionych komfortowych warunków mieszkaniowych" -czyli jakich ? Przecież często taka super teściowa zmienia się po narodzinach wnuka i staje się zrzędą
I jak przewidzisz te "komfortowe warunki" ?
Ja z kolei nie wyobrażam sobie nie mieszkać z ojcem dziecka ale nigdy, przenigdy nie chciałabym mieszkać razem z teściami czy nawet z własnymi rodzicami
mimo, że mam cudownych rodziców i przyszłych teściów !
6 802 2013-06-02 13:18:07
"Nie zdecydowałabym się na dziecko bez zapewnionych komfortowych warunków mieszkaniowych" -czyli jakich ? Przecież często taka super teściowa zmienia się po narodzinach wnuka i staje się zrzędą
I jak przewidzisz te "komfortowe warunki" ?
Julka, bo tu chodzi o to, by moc polegać na samym sobie, a nie liczyć na innych ;-))).
6 803 2013-06-02 13:27:13
Julia UK napisał/a:"Nie zdecydowałabym się na dziecko bez zapewnionych komfortowych warunków mieszkaniowych" -czyli jakich ? Przecież często taka super teściowa zmienia się po narodzinach wnuka i staje się zrzędą
I jak przewidzisz te "komfortowe warunki" ?
Julka, bo tu chodzi o to, by moc polegać na samym sobie, a nie liczyć na innych ;-))).
Ale co ma jedno z drugim ? Polegać na samym sobie to jedno a użerać się z teściową , która przeobraziła się w jędzę to drugie
Zapytałam się pennylane jak przewidzi zachowanie teściów/rodziców w przyszłości ? Często te wyznaczone wcześniej granice nie idą w parze z rzeczywistością i w trakcie wspólnego mieszkania wychodzą spory-niestety ![]()
6 804 2013-06-02 13:33:05
Cynicznahipo napisał/a:Julia UK napisał/a:"Nie zdecydowałabym się na dziecko bez zapewnionych komfortowych warunków mieszkaniowych" -czyli jakich ? Przecież często taka super teściowa zmienia się po narodzinach wnuka i staje się zrzędą
I jak przewidzisz te "komfortowe warunki" ?
Julka, bo tu chodzi o to, by moc polegać na samym sobie, a nie liczyć na innych ;-))).
Ale co ma jedno z drugim ? Polegać na samym sobie to jedno a użerać się z teściową , która przeobraziła się w jędzę to drugie
Zapytałam się pennylane jak przewidzi zachowanie teściów/rodziców w przyszłości ? Często te wyznaczone wcześniej granice nie idą w parze z rzeczywistością i w trakcie wspólnego mieszkania wychodzą spory-niestety
Po co przewidywać cokolwiek? Najlepiej się usamodzielnić i nie mieszkać z rodzicami ;-). O to tutaj chodzi.
6 805 2013-06-02 13:40:46
ja na jednych garach z teściową żyłam ponad 2 lata,mimo że sobie aż tak w drogę nie wchodziłyśmy,nie kłóciłyśmy się to i tak na poddaszu zrobiliśmy osobne mieszkanie,inaczej szybko bym zwiała z tego domu,bo na dłuższą metę życie z teściami to nie życie
moja teściwa po 4 dniach się z własnymi córkami kłóci jak przyjadą,więc ze mną byłoby to samo prędzej czy później,a ja jestem wredna więc mogłabym za dużo powiedzieć i byłoby jeszcze gorzej ![]()
6 806 2013-06-02 13:49:02 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-06-02 13:55:56)
Julia - ja to wszystko wiem, ale: zima dom musi być ogrzewany, jak raz wpuści się wodę to zima trzeba ogrzewać cały czas bo w innym przypadku rury popękają. A skoro nie będziemy w tym domu mieszkać to po co ogrzewać, to jest tez dodatkowy koszt. Dodatkowa sprawa - okna, plastiki gwarancja max 20 lat, później rozszczelniaja się, trzeba wymieniać na nowe - koszt 20 000 zl, jeszcze zależy od okien, ale drewniane tez trzeba pielęgnować. Nie wiem jak z tynkami, ale nie mogą być wilgotne. To wszystko się zużywa, natomiast w stanie surowym dom może sobie stać i stać, a zawsze można skończyć kiedy będzie bliżej powrotu...Fajnie by było przyjeżdżać nawet na wakacje do własnego domu, ale jakby tak się głębiej nad tym zastanowić, to już nie jest takie proste
. Nie podjęliśmy decyzji gdzie osiądziemy się na stale. Poki co jest nam tu dobrze, a po co coś zmienić, gdy jest dobrze. Jedyny minus, to tęsknota za ludźmi, ale gdy w grę wchodzi przyszłość i komfort dziecka to już własne sentymenty spadają na dalszy plan...
troche inna ja, a ja uważam, ze jeżeli człowiek ma w sobie trochę determinacji, to zawsze mu się uda
. Ja z mojego rodzinnego domu wyszłam w przysłowiowych samych skarpetkach
. Gdy wyjechałam do Irlandii, po tygodniu znalazłam prace na zmywaku, bo nie wyobrażałam sobie być na utrzymaniu faceta. Nawet wstydziłam się jeść za jego pieniądze, a gdy kupił mi bluzę za 50 euro czułam się zażenowana. Moze dlatego, ze nikt mi w życiu nic nie dal bezinteresownie, własny ojciec mnie okradał i ja wiedziałam, ze muszę sobie poradzić sama. Gdy ogień w dupę parzy, to człowiek sobie zawsze poradzi i nie ma czasu narzekać bo robota jest zajęty
.
Jednak Julia - Nigdy nie mów nigdy, los bywa przewrotny
. Co do slow Penny, ja rozumiem co ma na myśli. Kazdy inaczej postrzega ten komfort o którym mowa. Grunt, żeby dążyć do tego, by było dobrze i nie marudzić po fakcie
.
A odpowiadając na Twoje pytanie - termin mam na 10 lipca wg okresu i 21 lipca wg USG ![]()
6 807 2013-06-02 14:11:35
Kobra, ja do samej ciąży studiowałam i dorabiałam na własne potrzeby .Nie były to ogromne sumy ale na przysłowiowe waciki miałam .Mieszkałam u siostry więc o tyle dobrze.... Teraz nie pracuję i jestem na utrzymaniu narzeczonego , który nie chce słyszeć o tym bym w takim stanie biegała w weekendy do pracy. Mam lokatę na którą mój ojciec i dziadek wpłacają mi od dziecka pieniądze. Nie wybierałam pieniędzy nawet na czesne tylko wzięłam pożyczkę studencką z zamiarem oddania gdy zacznę już pracować w zawodzie
Wiem, że los bywa przewrotny i nieraz chcąc nie chcąc musimy zamieszkać razem z teściami/rodzicami .Ale pisząc, odniosłam się bardziej do sytuacji pennylane, która zamieszka z rodzicami nie dlatego , że musi ale , że chce -i to jest różnica !
A z tym domem to masz rację .Nie pomyślałam o tym ![]()
6 808 2013-06-02 14:13:09
w każdym waszym poście jest zawarta prawda, przy planowaniu jakies warunki sa raczej konieczne. Ja jak się starałam wiedziałam, że mam gdzie mieszkać, z Tata nie mieszka mi sie źle, zgadzam się że wyznaczenie granic jest istotne. Dodam, że wtedy mój mąż dobrze zarabiał więc byliśmy spokojni. Ale racja też jest taka, że nie wszystko da sie przewidzieć. Kwestia poczęcia dziecka na wpadce to w ogóle inna historia bo tu cięzko mówić o warunkach i planach. Tak więc zgadzam się z każdą z Was.
u nas z pracą też jest ciężko selene tak jak u ciebie, miasto mniejsze co prawda. Mam nadzieje że kiedys jak juz troche maluchy podrosną to znajdziemy sobie prace.
6 809 2013-06-02 14:14:26 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-06-02 14:18:03)
Julia - odpowiedziałam na Twoje pytanie zanim je zadałaś ![]()
"Czasem możemy popełnić błąd - może nam się wydawać, że dana sytuacja nie będzie problematyczna a taką się okazuje - wtedy uważam, że jako dorośli ludzi powinniśmy zrobić wszystko aby dążyć do zapewnienia komfortu sobie i całej naszej rodzinie."
W praktyce - jeśli teściowa okazuje się potworem to trzeba zakasać rękawy, pracować dwa razy więcej i zdobyć własne lokum.
Wiadomo, że różnie w życiu bywa. Jednak to, że znajdujemy się w jakiejś sytuacji nigdy, powtórzę NIGDY, nie oznacza, że w tej sytuacji musimy zostać...
Tak jak to napisała Trochę inna ja - czasem trzeba się mocno napracować, żeby mieć wygodnie - ale ja uważam, że warto ![]()
Zwłaszcza jeśli w perspektywie jest maluch, który naprawdę odbiera emocje panujące wokół niego, a takie kłótnie pod wspólnym dachem bardzo na dziecko wpływają ![]()
Swoją drogą - co do pracy - ja na przykład też nie pracuję i utrzymuje mnie mąż. Tzn. pracuję ale tylko w radiu gdzie zarabiam ledwo 1000 zł (na Warszawę to jest nic) i to tylko 4h w tygodniu tam jestem więc to żadna praca.
I wcale nie uważam, żeby to było bezwarunkowo ŹLE.
Ja po prostu swój komfort mam, długo na niego pracowałam, wcale nie spadło mi wszystko z nieba, choć na pewno miałam dużo łatwiej niż wiele z was, czy wiele z moich znajomych, bo miałam zawsze pomoc rodziców, no i nasza rodzina nie należała do ubogich.
Nie mniej jednak, nawet mi zabrało sporo czasu ustalenie jak chcę żyć, gdzie mieszkać, w jakim związku funkcjonować itd. Wiem, że dla niejednej kobiety okres ciąży z facetem 300km dalej (ja w Wawie, on w Gdańsku) to byłoby coś nie do zaakceptowania.
Każdy ma swój pomysł na życie
I dlatego, od samego początku dyskusji, pisałam wprost - że ja was dziewczyny podziwiam bo JA OSOBIŚCIE nie mogłabym tak funkcjonować. Tyle co miałam do powiedzenia ![]()
6 810 2013-06-02 14:23:20
sory za składnie, boli mnie brzuch od rana, magnez i no-spa nie zadziałały. Skurcze sa znosne, ale już zmeczona jestem, chyba sprobuje sie zdrzemnac.
6 811 2013-06-02 14:49:49
A tak zmieniając temat
.
Julia - Ty chyba tez masz wysłać do szpitala ta listę życzeń na poród? coś mi się kojarzy, ze wspominałaś. Ja już pisze ja miesiącami i dalej nie wiem co napisać
. Wiesz już co zamierzasz w niej umieścić? Ja napisałam kilka punktów, nawet nie wiem czy to aż trzeba im pisać. Napisałam ze chciałabym by mój mąż był przy mnie cały czas, a także by mógł spać ze mną na sali, ze nie akceptuje studentów podczas porodu, ze życzyłabym sobie lewatywę
, i nie chciałabym by użyto kleszczy jeżeli nie będzie takiej konieczności i ze chciałabym rodzic w wannie i na tym się kończy, nie wiem co jeszcze dopisać....A koniecznie muszę im to wysłać jutro. Czytałam na pewnym forum, ze kobiety wypisują listę na kilka stron A4, ale ja nawet nad tymi punktami musiałam się nagłowić
.
6 812 2013-06-02 15:11:45
Dokładnie, każdy orze jak może. U mnie w domu nigdy się nie przelewało i nie jestem nauczona życia w "luksusie", przyjemnościach. I może wyda Wam się to dziwne, ale gdyby mój facet zarabiał chociażby 4tys, to nie wiem czy umialabym życ w takim związku. Chyba za bardzo byśmy się różnili. Np. dla Penny 1000zł to mało, a ja gdybym tyle zarabiala to skakałabym z radości, bo dla mnie to dużo, choć może wydawać Wam się to śmieszne. Póki co żyjemy z dochodów mojego, a on kokosów nie zarabiała, bo ok 2tys na rękę, czasami mniej, czasami więcej w zależności od miesiąca i jakoś nie klepiemy biedy. Starcza nam i na kredyt, i na rachunki, paliwo, naprawa auta, na życie i na odłożenie pieniędzy i nie zauważyłam, żebyśmy jakoś przesadnie oszczędzali. Więc jak widać można, wystarczy tylko z głową wydawać pieniądze. Gdybym jeszcze ja poszła do pracy i zarabiała chociaż te 1200zł to już jak w raju byśmy mieli :] zobaczymy jak będzie, jak się dziecko urodzi, narazie odkładam jak najwięcej pieniędzy na mleko i pampersy, by potem jak najmniej wydawać. Liczę jednak na to, że mały lub mała za rok dostanie się do żłobka, a ja pójdę do pracy choćby na pół etatu. W domu bym chyba nie usiedziała.
Penny, to chyba my Ciebie powinniśmy podziwiać, że tak wytrzymujecie tyle bez siebie no i te km
mi by było strasznie ciężko, chciałabym aby facet na co dzień tez uczestniczyl w wychowaniu dziecka.
Kobra, to Wy tam macie prawie jak w raju na porodówce:D to sale są osobne, jak mąż może spać w jednej sali z żoną? ehh gdyby u nas była taka lista życzeń haha
6 813 2013-06-02 15:31:33 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-06-02 15:47:39)
Selene, właśnie siedzę na tyłku i uzupełniam ta listę, położne mówiły, ze spanie z partnerem na sali jest jak najbardziej możliwe, ale wolałam to jeszcze dopisać. Moj facet będzie miał urlop na mój poród, wiec chciałabym by był ze mną. Nie chciałabym niczego przeoczyć, skoro mogę pisać o swoich oczekiwaniach, ale z drugiej strony nie chce wyjść na jakąś paniusie, która za dużo wymaga
. Jednak kazały mi wysłać ta listę, wiec coś w niej trzeba umieścić
. Te laski co pisały na kilka stron A4 to chyba myślą, ze jada do SPA a nie na poród
. Ja chciałabym mieć lewatywę, bo tutaj nie robią jak się nie poprosi, a i poród w wannie wydaje się fajnym pomysłem, podobno przynosi ulgę.
Chyba skreślę o tych studentach...w końcu gdzieś muszą nabywać praktyki, wiec nie powinnam być tak samolubna....A uważacie, ze warto pisać o tych kleszczach? w końcu położne same wiedza najlepiej co robić... i pewnie nie użyją ich jeżeli nie będzie takiej konieczności...
A co do tych zarobków Selene, 1000 zl na Warszawę to naprawdę mało, a jeżeli się wynajmuje mieszkanie to już całkiem. Nie mieszkałam w Wawie, ale zanim wyjechałam do Norwegii to był tez pomysł przeprowadzki tam, wiec badałam teren. Tez pracowałam i za 900 zl, ale to naprawdę dużo zależy od regionu.
6 814 2013-06-02 15:48:16 Ostatnio edytowany przez Selene1 (2013-06-02 15:53:52)
Pewnie, jak dają takie.możliwości to czemu by nie skorzystać? :-) o porodzie w wannie też czytałam dużo dobrego, u nas chyba trzeba zapłacić za takie coś, nawet síe nie orintuje. Wiesz, Ty też jesteś w obcym kraju a tam zapewne po ang mówić nie będą więc dobrze żebyś.miała faceta przy sobie a i Tobie byłoby napewno łatwiej i lżej. Jak dają udogodnienia to korzystaj ile możesz :-)
Tak wiem, że to zależy od regionu. Pisałam ogólnie, że tys to dla mnie dużo :-) tutaj mieszkania napewno schodzą taniej niż w warszawie.
Co do kleszczy to w sumie sama nie wiem co Ci doradzić. Ciężko przewidzieć jak będzie poród wyglądał ale tak jak piszesz lekarze powinni wiedzieć co robia i jeśli takiej potrzeby by nie było to napewno kleszczy nie użyją. Do studentów nic nie mam także oni by mi nie przeszkadzali :-)
6 815 2013-06-02 15:51:04
Kobra, tak
Mam napisać swój "Birth plan" ![]()
Po pierwsze mam zaznaczyć w jakim miejscu chcę rodzić (w domu, w szpitalu) . Położna mi mówiła, że przy pierwszym dziecku zazwyczaj najlepiej w szpitalu a dopiero następne porody w domu no ale mam napisać o miejscu narodzin Lilly ![]()
Druga ważna sprawa to w jaki sposób chcę urodzić -mam do wyboru : łóżko, wodzie lub przez cesarskie cięcie-wybieram w wodzie
Tak jak Ty ![]()
Chcę by narzeczony był podczas całego porodu jak również siostra i mama (jak już będzie u nas) ale tylko w początkowej fazie
Zaznaczę, że T ma przeciąć pępowinę.
Dalej muszę jasno określić czy zgadzam się na zastrzyk przyśpieszający wydalenie łożyska-jeszcze nie wiem na co się zgodzę !
Napiszę również, że zgadzam się by malutka otrzymała witaminę K i chcę by umieścili mi ją na brzuchu a nie zabrali od razu
To tyle
Jak sobie przypomnę to dopiszę
6 816 2013-06-02 15:56:19 Ostatnio edytowany przez Julia UK (2013-06-02 16:03:03)
Kobra, tak
Mam napisać swój "Birth plan"
Po pierwsze mam zaznaczyć w jakim miejscu chcę rodzić (w domu, w szpitalu) . Położna mi mówiła, że przy pierwszym dziecku zazwyczaj najlepiej w szpitalu a dopiero następne porody w domu no ale mam napisać o miejscu narodzin Lilly
Druga ważna sprawa to w jaki sposób chcę urodzić -mam do wyboru : łóżko, w wodzie lub przez cesarskie cięcie-wybieram w wodzieTak jak Ty
Chcę by narzeczony był podczas całego porodu jak również siostra i mama (jak już będzie u nas) ale tylko w początkowej fazie![]()
Zaznaczę, że T ma przeciąć pępowinę.
Dalej muszę jasno określić czy zgadzam się na zastrzyk przyśpieszający wydalenie łożyska-jeszcze nie wiem na co się zgodzę !
Napiszę również, że zgadzam się by malutka otrzymała witaminę K i chcę by umieścili mi ją na brzuchu a nie zabrali od razuTo tyle
Jak sobie przypomnę to dopiszę
EDIT.
A i wyrażam zgodę na ewentualnych studentów
I że zaraz po porodzie chcę małą karmić piersią
Bynajmniej spróbuję ![]()
Ps.Ups
Zamiast edytuj kliknęłam cytuj ![]()
6 817 2013-06-02 16:11:44
OK, dzięki
. Pewnie, jak sobie coś przypomnisz Julia to napisz, ja to jutro wysyłam. To i ja się zgodzę już na tych ewentualnych studentów
. Czytałam właśnie, ze nawet się przydają, bo skaczą przy pacjentce, przynoszą jej wszystko, a i tak bezpośrednio w poród nie ingerują. Ja nie chce by mój facet przecinał pępowinę, w ogóle ma zakaz "tam" zaglądać
. On po prostu ma awaryjnie przy mnie być
. O tym zastrzyku to nie wiem, nie zastanawiałam się tak samo jak o witaminie K...ale zaraz o tym poczytam.
Selene, właśnie tez tak myślę, ale może warto zaznaczyć, sama nie wiem. Na sama myśl słowa "kleszcze" mnie dreszcze przechodzą.:/
6 818 2013-06-02 16:27:43
Kobra, ja napisałam to o czym mnie uświadomiła położna . Nie wiem jak jest w Norwegii ale tutaj mogą podać zastrzyk przyśpieszający wydalenie łożyska .Ale do mnie należy decyzja czy chcę by wydaliło się naturalnie czy "z pomocą" ![]()
Jeśli chodzi o kleszcze to uważam, że nie ma sensu nic pisać bo przecież chyba położna nie wyskoczy z tymi kleszczami gdy nie będzie takiej potrzeby ![]()
A jak jest u Was z karmieniem ? Nie musisz napisać jak zamierzasz karmić dziecko ? Tutaj nic na siłę i jeśli nie chcę karmić naturalnie to nikt mnie nie będzie zmuszał ani krzywo patrzył . Ja chcę nakarmić zaraz po porodzie
Zobaczymy jak pójdzie
6 819 2013-06-02 16:31:30
Kobra, studenci moga być milsi niż same położne
pamiętam, jak ja miałam operację ze znieczuleniem zewnątrzoponowym. Dwie studentki koło mnie lataly, przygotowaly mnie do operacji, a później trzymaly za rękę. Na początku trochę się krępowałam lataniem nago przed nimi ale potem było mi już wszystko obojętne. Po prostu lekarze są już zmęczeni codziennością i nie do końca muszą być mili i życzliwi
jak czytam niektóre opinie o porodach, to aż mi ręce opadają. Sama teraz zastanawiam się nad szpitalem, w którym rodzić, bo chciałabym się zapisać do szkoły rodzenia i jak czytam o tym, że kobieta mówi położnej, że jej odeszły wody, a ta krzyczy do sprzątaczki " idz na korytarz, bo jedna się zlała" no to szczęka i cycki opadają...
6 820 2013-06-02 16:37:13
trochę inna ja - ja zrobiłam licencjat i zaczęłam chodzić na magisterkę ale zrezygnowałam bo stwierdziłam że szkoda kasy i energii i dobrze zrobiłam bo miesiąc później zaszłam w ciążę i była zagrożona do 3 miesiąca i i tak bym musiała przerwać studia. co do pracy ja chciałam bardzo zawsze pracować w domu dziecka ale u nas jest 1 i brak etatów, jak zaczynałam studia praca była ale chcieli licencjat, jak skończyłam już było za późno. jak pisałam zależy jaki region koleżanka z mojego roku znalazła pracę po miesiącu w zawodzie bo przeprowadziła się do nysy a tak szukają w tym zawodzie, u mnie w klb niestety nie;( jeśli znajdę kiedyś pracę, zrobię magistra ale jeśli mam pracować w sklepie to mam gdzieś studia;) może u ciebie będzie praca, u mnie nie ma aktualnie dlatego my myślimy o wyjeździe.
co do warunków to u mnie była wpadka nie planowaliśmy i był to szok, ja nie pracowałam, on pracował wtedy ale chciał się zwolnić bo pracował od 6-20 za 2000 zł, brak mieszkania, i musieliśmy zbudować nasze życie od 0. i jestem z nas dumna w ciągu paru miesięcy wzięliśmy ślub, mamy dach nad głową, on zmienił prace i pracuje 8 godzin dziennie, zrobiliśmy remont. i co najważniejsze dogadaliśmy się i się kochamy choć na początku prawie się rozstaliśmy. ciąża choć nie planowana to zbliżyła nas do siebie i teraz kochamy to dziecko i nie zgodzę się z tym że trzeba mieć jakieś warunki żeby mieć dziecko bo myśmy nie mieli żadnych. koniec kropka bo zaraz wszystkie sie tu pokłócimy;)
malinowy elfie połóż się to najlepsze lekarstwo wiem z doświadczenia;)
moja mała dzisiaj bardzo ruchliwa mam wrażenie że coś kombinuje bo rączkami wypycha mi brzuch;)
6 821 2013-06-02 16:41:28 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-06-02 16:49:52)
Selene, właśnie po przemyśleniu sprawy, studentów zostawiam
.
Julia, mnie położna nie uświadomiła, gdy byłam u niej z ta lista to mówiła tylko, ze to jeszcze za wcześnie, ale ja nie lubię odkładać na ostatnia chwile wiec napisze już sama. Czego się spodziewać wiem mniej więcej z "mojej norwegii" tam na forum dziewczyny pisały jak to mniej więcej wygląda i byłam oglądać szpital, gdzie tez uzyskałam kilka informacji.
Co do karmienia, to tutaj tez jest podobnie jak u Ciebie. Na liście tego nie umieściłam, bo wydaje mi się, ze wystarczy jak powiem na miejscu, chociaż w sumie...może i dopisze i zapełnię trochę lukę w tych papierach bo uboga ta moja lista
.
Tutaj podobno maja tendencje do odsyłania do domu, gdy prawie rodzisz
, wiec na pytanie, które mi zadali "Co możemy zrobić, byś czuła się bezpiecznie",napisze, żeby mnie do chałupy nie odsyłali
.
Joasia, coś mnie ominęło, ktoś się tu kłócił? ![]()
6 822 2013-06-02 16:41:45
Asia, mała puka i pyta się "co mamusiu dasz mi dziś na kolację?"
Mam dzisiaj jakiś dziwny brzuch. Rano wstałam i zobaczylam, że jest on większy z prawej strony, w sensie bardziej wysadzony, że tak to nazwę, a z drugiej mało co. Jakąs tam "piłeczkę" już mam i zaczelam się zastanawiac czy to czasem nie dzidzia siedzi z jednej strony brzucha? 15tc dziś mi się zaczął.
6 823 2013-06-02 16:49:02
Selene, już 15??? ale ten czas leci....Niedługo poznasz płeć! ![]()
6 824 2013-06-02 16:55:01
Też nie wiem kiedy to zlecialo :-) 19 czerwca idę do gina i liczę na to, że już poznam płeć, bo jak nie to będę bardzo zawiedziona :-P
6 825 2013-06-02 17:45:39
Selena też myślę że chce coś dobrego na kolacje. co do brzucha twojego to możliwe że maluszek siedzi z jednej strony u mnie jak mała siedziała z jednej strony to miałam wyraźną różnicę tak jak ty z jednej strony była twarda gulka a z drugiej mięciutki ale takie rzeczy to miałam w 20 tygodniu bodajże dopiero, teraz to ciągle mi wypycha coś dzisiaj z rana nogami mnie wypychała a teraz w pobliżu pępka rękami ale jak ją pogłaszczę to się obraca:) tez jestem w szoku że to już 15 tydzień u ciebie kiedy to zleciało to nie wiem;)