A miało być pięknie..... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » A miało być pięknie.....

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 582 ]

456

Odp: A miało być pięknie.....

Powyżej siedzą sobie trzy piękne kobiety  smile  a ja gdzieś biegam w swoich uratowanych sandałkach.
Dosiądę się jako czwarta, na razie niewidoczna, bo przecież w klawiaturę stukam.
Sandałki uratowane, a przez to i moje nogi też.
Wkładki za jedyne 20,- zł /chyba jakaś ulga dla emerytki/ całkowicie problem rozwiązały.
Nic nie piecze i nie skręca się pod stopą, więc komfort chodzenia jest właściwy.
Tak więc  we wkładkach był problem, a nie w cechach moich stóp.
Szkoda, że producent tak potraktował tę sprawę, ale ja nie będąc w życiu mściwą napiszę jednak pismo do Inspekcji Handlowej prosząc o zbadanie ogólnego sposobu załatwiania reklamacji, bo nie wierzę, że moja była jednostkowa. Nie chodzi o zemstę ale zadziałanie, by reklamacje były właściwie rozpatrywane.
Póki co, jeszcze jest na tyle ciepło /choć wieści donoszą, że w górach śnieg /, że jeszcze  sandałki wykorzystam tego lata.
Dość o obuwiu.
Moje dni upływają cicho i spokojnie. Nic właściwie nie dzieje się, ale to może i dobrze, bo wirówek emocjonalnych mam dość.
Nie wiem jedynie, czy ja nie udaję, bo od jakiegoś czasu gulę w gardle noszę, a to od lat był sygnał, że takie objawy to stres, który tam się umiejscowił. Przerabiam to od 'zawsze', więc jestem z tym zaprzyjaźniona, ale też być może wypieram swoje uczucia.
Lekarz na to nie znajdował sposobu, więc domowymi sposobami radzę sobie.
Ciekawe, że tam na wyjeździe do młodszej tego nie miałam......... albo teraz już nie kojarzę.
Moje wszystkie wnuczki są już w szkołach...... starzeją się... dorośleją.... zmieniają.
Moja piękna skończyła właśnie lat 17, a ja nie mogłam jej uściskać.

Czy tak już zostanie?

Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

457

Odp: A miało być pięknie.....

Hey w nowym tygodniu - wszystkie Myszki bez wyliczanki lol http://vpx.pl/i/2013/09/09/0_0_0_193479825_middleXOut0.jpg>>>> lol

cisza - taki drogi producent obuwia - a takie dziadostwo wkleił - masz racje - popieram napisz do PIH-u  smile

a ta gula - co Cię dławi - to nie czasem :tarczyca ?????
ja tak miałam na początku choroby smile


               spokojnego tygodnia życzę .........

458 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2013-09-11 13:37:04)

Odp: A miało być pięknie.....

https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/q71/1238875_1389374814624327_1996321575_n.jpg

A to tak sobie, a raczej chce pochwalić się, że mieszczę się w tych 10% smile
Zatem nie jest ze mną jeszcze źle.

Kto jeszcze? Śmiało proszę pisać smile

.

459 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-09-11 19:29:51)

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie dziewczęta.  smile

Cisza, zgłaszam się jako pierwsza i melduję, że ze mną też jest barrrdzo dobrze. big_smile

Pozdrawiam i robię miejsce dla następnej http://s5.rimg.info/b9ce7986cbe3b9b0f38b4d6e0fb48fc8.gifsmile

P.s.  edytowałam, bo zjadłam jeden wyrazić http://s4.rimg.info/e37e1ba0e7ef2d3838d3bb2468937055.gif...idę jeść!

460

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie smile

żyworódka napisał/a:

Pozdrawiam i robię miejsce dla następnej

Uprzejmie donoszę, że ze mną też nie jest źle lol

Ciszo smutno mi się robi jak czytam o Twoich relacjach rodzinnych.
Mój niepoprawny optymizm pozwala mi wierzyć, że wszystko jeszcze się może zmienić na lepsze. Czego Ci gorąco życzę.

461

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie smile

I ja także mogę się dopisać do grona szczęśliwców. Udało się przeczytać!
Chociaż przyznaję, że na początku byłam lekko przerażona.
I chyba to przerażenie mój mózg pobudziło big_smile

A poza tym........
Chwilowo remonty wstrzymane, czekam w kolejce na resztę mebli. Nie do końca wiedziałam jak te szafki w kuchni wymiarowo będą wyglądały. Na miejscu okazało się, że pod płytą gazową są szuflady o szerokości 80 cm. No szerokie, nigdy takich nie widziałam, więc jakoś ciężko było mi się do takich szerokich przekonać, tym bardziej, że płyta 60 cm. Na dodatek szafka górna będzie też 60, bo okap. Więc szafki górne będą się miały nijak do dolnych. Jak to będzie wyglądało to nie wiem. Póki co patrząc oczami wyobraźni taka asymetria w ogóle do mnie nie przemawia. No trudno, będzie jak będzie. Odpoczywam od tych dylematów. Chociaż z drugiej strony dalej oglądam w necie kuchnie innych użytkowników. Wcześniej wiadomo szukanie inspiracji, ale teraz to już chyba nałóg big_smile.

I już nic więcej nie napiszę, bo 13 piątek, oj pechowy dla mnie i jeszcze mi "zje" tekst big_smile

Pozdrawiam
Spokojnej nocy smile

462

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie dziewczęta. smile

jjoanna napisał/a:

I już nic więcej nie napiszę, bo 13 piątek, oj pechowy dla mnie i jeszcze mi "zje" tekst big_smile

Oj, dla mnie też...właśnie przeszłam szkołę forumowej 'przyjaźni'. hmm
Że też mnie nosi po takich tematach.

joanno, a kupujecie zmywarkę, bo mamy w planie - i najpierw było żeby 45-tkę, a koleżanka odradza, że lepiej 60-tkę.

My planujemy zakup płyty gazowej i elektrycznej, pół na pół.
A czemu szuflady 80-tki pod płytę gazową o wym. 60-ciu cm?
A nawet jak zamówiliście takie, to myślę, że można odwołać i kupić pod wymiar.

Najgorsze co może być, to urządzanie kuchni, u nas jeszcze wszystko fruwa w zamysłach.
Już jakieś wizje są, ale jestem bardzo zmienna w pomysłach.
Ja wolę oglądać kuchnie w sklepach, więc już parę wyjazdówek mamy za sobą.
A jeszcze w październiku mam wyjazd, wiec nie wiem, czy w tym roku zdążymy.


Też pozdrawiam i życzę spokojnej nocy smile

463 Ostatnio edytowany przez Ba-Cha (2013-09-14 08:16:46)

Odp: A miało być pięknie.....

Hey witajcie Dziewczęta - u mnie w piątek TRZYNASTEGO!! - całe miasto nie miało NETU lol i kablówki smile
do tego rzęsisty deszcz
lol  koniec świata .....

  jak byłam przeciwniczką zmywarki - tak teraz polecam lol genialne ustrojstwo lol
to tak jakby przyrównać pralki - "Frania" czy automat ???? 

do "60" - więcej garów wchodzi lol

             http://vpx.pl/i/2013/09/14/tumblr_mml252rdNB1rwr2xoo1_500.gif  ...

464

Odp: A miało być pięknie.....

Poczułam się słabo od samego czytania, a przeżyć to wszystko? Sama mam za sobą niejedno i z tym PS to nawet podobnie, ale jestem wrakiem człowieka,/mimo, że nigdy nie piłam, nawet palenie rzuciłam/. Jedno jest pewne siły masz nadprzyrodzone i ducha też. Pozdrawiam Cie serdecznie, dałaś mi nadzieję , siłę i więcej wsparcia niż ktokolwiek dotąd.

465

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie dziewczęta smile

Kurcze, z tego co piszesz (w telegraficznym skrócie), to też wiele w życiu przeszłaś, w sensie traumatycznych przeżyć. To dobrze, że z historii Ciszy czerpiesz dla siebie moc i siłę w pokonywaniu trudności.

Ba-cha, jedyny bardzo szczęśliwy dzień miesiąca 13-ty, to dzień urodzin mojego wnuczusia.
Ale było to już prawie przed północą.

A jeszcze wczoraj był do tego piątek!
W większości wszystkie sprawy załatwiłam w przeddzień, resztę odłożyłam na po niedzieli, a i tak fatum mnie dopadło w domu.
Nie twierdzę, że w każdego 13-tego coś nieprzyjemnego mi się przydarza, ale nie jest to dla mnie dobry dzień, a w ogóle liczba.
Dobrze, że do końca roku pozostało 3 i pół miesiąca....myślę, że dotrwam.

Odnośnie zmywarki:
men chce kupić z programem na 75 stopni, ale cena jest odpowiednio wyższa.
Najpierw temu przyklasnęłam, ale właśnie koleżanka twierdzi, że ma na 60 stopni i jest to temperatura wystarczająca, a oszczędniejsza w użyciu z uwagi na prąd.
Jeszcze muszę zadzwonić w tej sprawie do syna, ale chcę więcej opinii.
Będę wdzięczna jeśli się wypowiesz. smile

466

Odp: A miało być pięknie.....

Hey ... Żyworódko    - aż poleciałam do kuchni zerknąc na temp . lol lol

najwyższa u mnie to : 70 stp. - mam Boscha
koleżanka - dobrze mówi - starczy 60 stp. smile
częściej "piorę" gary na 45 stp. - a i tak wszystko dopucowane smile

467 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-09-15 16:37:48)

Odp: A miało być pięknie.....

Dzięki Ba-cha. smile
Też chcemy kupić boscha...i nie będę już rozpytywać, tylko kupimy tą na 60 stopni "prania".
Musze jeszcze mena o tym poinformować...i zmianę przeforsować.

A gdzie Cisza, ja się z a p y t o w y w u j ę???
I odpowiedzi oczekuję. smile

468

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie smile

Szaro, buro i ponuro czyli nadchodzi jesień sad

żyworódka napisał/a:

My planujemy zakup płyty gazowej i elektrycznej, pół na pół.
A czemu szuflady 80-tki pod płytę gazową o wym. 60-ciu cm?
A nawet jak zamówiliście takie, to myślę, że można odwołać i kupić pod wymiar.

Najgorsze co może być, to urządzanie kuchni, u nas jeszcze wszystko fruwa w zamysłach.
Już jakieś wizje są, ale jestem bardzo zmienna w pomysłach.
Ja wolę oglądać kuchnie w sklepach, więc już parę wyjazdówek mamy za sobą.

Co do zmywarki to póki co nie planuję, więc na ten temat się nie wypowiem.

Za gaz płacę ryczałtem czyli jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, więc wypada mieć płytę na gaz. Zastanawiałam się też nad piekarnikiem gazowym, ale chyba wybiorę jednak elektryczny.

Co do mebli. Wcześniej nie miałam do czynienia z płyta gazową nablatową, ze zlewem nablatowym. Nawet będąc w sklepie nie zwracałam na to uwagi tzn. na ustawienia mebli. Niekoniecznie tam gdzie kończy się szafka musi kończyć się zlew, jest możliwość małego przesunięcia. U mnie jest najpierw szafka 40, potem szafka pod zlewem jednokomorowym czyli pod tą jedną komorą szafka chyba 50, taka szafka na pojemnik na śmieci i potem te szuflady 80: 10 cm - na blacie 60 cm płyty gazowej- 10 cm. Nie jest to błąd, ale sama potem się zastanawiałam co można zrobić, czy można było dać szuflady 60. Można by było powiększyć tą szafkę na śmieci, ale znowu po co mi taka duża szafka "śmieciowa". Wstawić kolejną też nie za bardzo, bo wolnego blatu w dalszej części będzie mało tzw. blatu roboczego. Wcześniej przy dolnych szafkach wiedziałam, że będą szuflady pod płytą i zależało mi tylko na tym, aby była przerwa między zlewem a płytą. Teraz już przy górnych rozrysowałam co i jak a i tak wyszło inaczej innym fachowym okiem.
Dodam jeszcze, że meble robi brat mojego męża, który się między innymi tym zajmuje na co dzień.
Gdyby nie ten fakt raczej nie zdecydowałabym się na meble w zabudowie.
Szafki górne chciałam 50 cm, lepiej mieć 57 bo w razie wymiany drzwiczek na "lepsze" takich 50 nie robią. Także na każdym kroku czyha niespodzianka. Może jakbym miała z nim kontakt bezpośredni inaczej by to wyglądało. Nie wiem i jest jak jest.
Nie spodziewałam się, że robi się takie szerokie 80 cm szuflady, ale robi się, bo są takie wkłady plastikowe  na sztućce itp. O tym to wiedziałam, ale że takiej szerokości to już nie.

Chyba gorzej jest urządzać łazienkę niż kuchnię. Przynajmniej taka jak moja. Trochę więcej niż 3 m2 i trzeba zmieścić prysznic albo wannę (cały czas o tym myślę co ma być), umywalkę, wc, pralkę. Na dodatek przydało by się zakryć rury od centralnego ogrzewania tak, aby grzały i żeby ich nie było widać. I jeszcze jakieś szafki też by się przydały. I jeszcze trzeba brać pod uwage podłączenia. To dopiero jest wyzwanie big_smile.
Wczoraj akurat czytałam komentarz jednej z właścicielek takiej blokowej łazienki (a jest takich sporo): "jak się to wszystko upchnie to dopiero jest satysfakcja big_smile".

Też chodziłam po sklepach. Zawsze zabierałam ze sobą miarkę. W jednym takim sklepie narodził się właśnie pomysł na kuchnię. Pamiętam jak ukradkiem robiłam pomiary, bo przecież sprzedawca nie był mi potrzebny, bo i tak nie miałam przecież zamiaru u nich mebli zamawiać big_smile.

Zaczynać od początku wszystko (dobrze, że chociaż okno nowe), do tego myślenie o tym, aby było funkcjonalnie, żeby szafki dobrze rozplanować, żeby było miejsce do zmywania, gotowania i do innych czynności, żeby łatwo było utrzymać czystość, żeby jakoś to wyglądało, żeby było uniwersalnie, no i finansowo też trzeba się liczyć i do tego zmienność pomysłów to istna droga przez mękę smile Drugi raz już bym chyba nie chciała zaczynać.

Do tej pory nie wiem czy dobrze zrobiłam umieszczając lodówkę koło piekarnika. Zanim jeszcze nie było mebli to myślałam, no przecież inni też tak mają, potem po fakcie przez pół nocy, czytałam jakieś  forum czy tak można. Jedni za, drudzy przeciw. I dalej nie wiem, chociaż rozum podpowiada, że jednak to źle. Jednak pocieszam się, że aż tak dużo tego piekarnika używać nie będę.

I tak to jest najpierw wymyślasz, a jak coś nie jest tak już po fakcie, to się pocieszasz smile.

Najwięcej czasu to mi chyba zajęło wymyślenie co dać na ścianę między szafkami górnymi a blatem. Czy płytki czy tapeta, a może pomalować, także i szkło po głowie chodziło. W końcu mam płytki, a właściwie płyty gresowe szkliwione beżowe 60 x 60. I na dzień dzisiejszy to był dobry wybór, bo i łatwo umyć, nie ma za dużo fug i starczy na długi lata i nie ma tego zmartwienia, że
modne czy nie modne (to tak z przymrożeniem oka, bo za modą w tym przypadku, to przecież nie nadąży się). W tej chwili jest moda na białe meble (też przez chwilę miałam taki pomysł, ale jakoś mi przeszło, mam beżowe z ciemnym brązowy blatem (tu też miałam wątpliwości czy może trzeba było dać jasny blat). No dosłownie obłęd jakiś big_smile. Wcześniej była moda na ciemne meble (od takiego koloru zaczynałam). Teraz wiem, że do małych kuchni to tylko jasne.  Co do tych płyt jeszcze, żeby nie było za dobrze to mają jedną "wadę", łączenie przebiega akurat w połowie płyty gazowej. Ale przeciąć to i dopasować tak żeby na płytą gazową 60 była płyta gresowa 60 to kolejny kłopot.

I tak mogłabym jeszcze trochę popisać.
Ale na dziś już wystarczy, ciepło się zrobiło, trzeba iść się przewietrzyć, a na dodatek czuję, że pisałam dość chaotycznie i już mi się nie chce poprawiać sad

Także żyworódko wspieram Cię i oby jak najszybciej i oby się udało smile

Pozdrawiam wszystkich smile
Kurcze smile

469

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie serdecznie i Ty 'Kurczaku' także smile

Jestem, ale jakaś wypalona, cicha jakem 'cisza'.
Zrobiłam sobie przerwę od neta, bo coś za długo ostatnio przy nim urzędowałam.
Kupiłam sobie superancki fotel, w którym prawie leżę i nie chce mi się z niego wstawać, a to właśnie powodowało, że rozleniwiona
sprzed monitora nie odchodziłam.
Bałam się i mówię to poważnie, że mogę się uzależnić, bo przecież ja w tym dobra jestem.
Tymczasem okazuje się, że mam pełną kontrolę nad tym gadem i mogę bez niego /neta/ żyć.
Ciut mi znów nastrój poszedł, bo mój eks był kolejny raz w szpitalu i jak zwykle miałam w sobie niepokój.
Tak to jest gdy zostawia się wszystko na last minet, a on właśnie ma taki sposób na wszelkie ważne prace i właśnie teraz
gdy zimno i często pada, to wziął się za naprawę dachu nad swoją głową i przepracował się, bo o pomoc mu nie wychodzi
prosić, a płacić komuś nie lubi.
No i chyba przedobrzył, bo tydzień w szpitalu odpoczywał.
Ja wszystko zrobiłam wiosną.
Wszelkie przeglądy, naprawy, innowacje.......... i latem mogłam leżeć do góry cyckami i liczyć przelatujące nad moją głową samoloty.
Tak, tak.... mają nade mną tunel i lata ich kilkanaście dziennie na zachód i na Okęcie.
Gdy byliśmy małżeństwem, to ciągle były awantury, bo ja chciałam teraz, a on potem..... cokolwiek to znaczy.
Jemu zawsze było nie po drodze z moimi pomysłami, a nawet wciąż słyszałam, że ja to ciągle jakieś prace wymyślam.
Myślałam, że istotnie jestem Baba Jędza, która swojego chłopa chce robotą zajeździć, ale z tego, co teraz obserwuję gdy jestem
wolna , to mój system, by nie zwlekać z tym, co mnie i tak ominąć nie może i robić to najszybciej, jest dobry.
No i głowa wolna.
Na teraz czyli jesień i nadchodzącą zimę jestem całkowicie przygotowana, bo oczyszczanie na bieżąco rynien, a także ułożenie w nich kabelków /przeciwlodowych/ gdy już prószyć zacznie - to pikuś, albo jedynie pryszcz.
W taki sposób zbieram pieniądze na następny rok i najpierw przeglądy i remonty, a potem luzik i przyjemności.

No to chyba na dziś wystarczy.
Cieszę się, że jesteście kobitki i rozmawiacie sobie tutaj, bo wątek żyje.
Przyjemnej niedzieli Wam i Tobie też... tak, tak i Tobie smile

470

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie smile

Coś ostatnio stałam się "niszczycielem kuchennym". Przed chwilą przypaliłam rondel, wcześniej stłukłam na raz dwie szklanki, a jeszcze wcześniej przypaliłam garnek (już do użytku się nie nadaje). A to wszystko w niedługim okresie czasu. Takie rzeczy mi się wcześniej nie zdarzały, przynajmniej nie seriami. Aż strach wejść do kuchni i czegokolwiek dotknąć big_smile.

Akurat jestem w trakcie śledzenia wyników w siatkówce, udało mi się znaleźć taką stronę, że mogę obserwować zdobywanie punktów.  Rozpoczęły się Mistrzostwa Europy. Polacy jeden mecz przegrali, jeden wygrali. Dzisiaj grają kolejny niby ze słabszym przeciwnikiem, ale różnie to bywa. Wygrywają dobrze, przegrywają źle, a może i specjalnie przegrywają, żeby mieć takie miejsce w grupie, żeby potem nie trafić np. na mocną Rosję i tym samym szybko odpaść. Tak więc krytyka, spekulacje  i do tego presja na wyniki, szczególnie, że grają na własnym terenie. Jakoś to tak wszystko nieciekawie wygląda.

W Twoim ostatnim poście Ciszo padło takie słowo jak uzależnienie. I tak pomyślałam o sobie czy jestem od czegoś uzależniona. I wydaje mi się, że nie. Chociaż wcześniej to chyba byłam uzależniona od oglądania seriali. A teraz jak obejrzę to dobrze, jak nie to nie. A taki komputer. Gdzie jest ta granica, czy tyle i tyle godzin to już uzależnienie czy to się po prostu "czuje", że coś już jest nie tak. I chyba o to "czucie" właśnie chodzi. Przynajmniej ja tak to odbieram względem siebie.

Parę lat temu chyba trzy, dokładnie nie pamiętam przed świętami wielkanocnymi postanowiłam sprawdzić jak to będzie bez telewizora i komputera. Akurat przed tymi świętami, aby była większa motywacja smile Były to trzy dni. Po tym czasie stwierdziłam, że dałoby by się wytrzymać a nawet przyzwyczaić. Więc gdybym znowu chciała sobie zrobić takie "ciche" dni to dałabym radę. Chociaż z drugiej strony może było łatwiej, bo więcej zajęć było przed świętami. Chyba wszystko zależy od pomysłu jak "ten" czas zastąpić.

Teraz zamiast pisać i śledzić wyniki mogłabym np. pójść na spacer. Na pewno wyszło by mi to na zdrowie. Ale...No właśnie nie do końca. W mojej miejscowości akurat nie praktykuje się spacerów.
I jakby mnie tak co niektórzy zobaczyli taką spacerującą to pewnie i niejeden zainteresowałby się moim zdrowiem czyli moją "głową" big_smile

Więc są takie sytuacje, że zdrowiej jest siedzieć przy komputerze. smile
I tym optymistycznym akcentem zakończę.........

Pozdrawiam wszystkich serdecznie smile

471

Odp: A miało być pięknie.....
jjoanna napisał/a:

Witajcie smile
Teraz zamiast pisać i śledzić wyniki mogłabym np. pójść na spacer. Na pewno wyszło by mi to na zdrowie. Ale...No właśnie nie do końca. W mojej miejscowości akurat nie praktykuje się spacerów.
I jakby mnie tak co niektórzy zobaczyli taką spacerującą to pewnie i niejeden zainteresowałby się moim zdrowiem czyli moją "głową" big_smile

Więc są takie sytuacje, że zdrowiej jest siedzieć przy komputerze. smile
I tym optymistycznym akcentem zakończę.........

Pozdrawiam wszystkich serdecznie smile

Jakaś dziwna jest ta twoja miejscowość, może byś napisała co to za miejscowość w której ludzie spacerujący są źle widziani.

472

Odp: A miało być pięknie.....

witam niedzielnie Dziewczęta lol
Katarzyno
na każdej małej pipidówie tak jest ....
a co dopiero usiąść na ławce lol:lol: łoj - to od razu na polowanie wyszłaś ... smile
u mnie - w taką pogodę jak dzisiaj przykładowo osiedle moje jest wyludnione ... pozdrawiam..

473

Odp: A miało być pięknie.....

Szukałam czegoś, co mi spadło na podłogę i w zakamarku pod kranem ujrzałam stojąca sobie farbę, a raczej jej resztki w hoboku - pozostałość po malowaniu kuchni, chyba przed dwoma laty.
Ileś razy ją przesuwałam, bo przecież czasem w kątach sprzątam, ale nie zajęła mojego umysłu na tyle, bym nią zainteresowała się.
Widocznie nie był to ten czas.
Teraz wyjęłam z zamiarem podjęcia decyzji czy wyrzucić, czy wykorzystać, ale jeśli wykorzystać to znaczy nastawić się na robotę, na co ochoty nie miałam, bo taką ochotę mam już coraz rzadziej.
W lecie planowałam pomalować przedpokój niewielki, a więc mało kłopotliwy, ale nie znalazłam do tego weny.
Otworzyłam puszkę, dokonałam badania organoleptycznego poprzez węch, wzrok, dotyk i stwierdziłam, że mój 'Dulux' ma się zupełnie dobrze.
Postawiłam tę farbę na oczach, by znów nie skryła się na dłuższy czas i zaczęła mnie wreszcie w nie kłuć.
Wczoraj nie wiem czemu obudziłam się bardzo wcześnie z uczuciem wyspania, więc podniosłam swoje zwłoki, by nastawić wode na kawe i znów mój wzrok padł na farbę.
O żesz..... pomyślałam, mam okazję ten czas wykorzystać.
Przy kawie lepiej się myśli, więc wymyśliłam, że wykonam coś, do czego podchodziłam od kilku już lat jak pies do jeża.
Moja przepastna  na całą ścianę szafa, którą uwielbiam, bo skrywa wszystko, więc w moim mieszkaniu jest zawsze porządek, prosiła mnie od dawna, żebym odświeżyła ją wewnątrz, to znaczy nie tyle ją, co ścianę, na której została zamontowana, a która bezczelnie w przeciwieństwie do mebla ? zżółkła.
Nie zwlekając by zamiar się nie rozproszył zabrałam się do roboty i o 10ej już stałam na drabinie i zaczęłam opróżniać górę.
Powoli malowałam ścianę, czyściłam półki i przęsło po przęśle dotarłam do samiuśkiego końca.
Gdy byłam przy czwartej części, to pierwsza już była suchutka.
Spokojnie więc mogłam ją ponownie zagospodarować.
Skończyłam o 17ej.
Usiadłam i piałam z zachwytu, a zaraz potem piałam z bólu, bo gdy uprawiałam taniec na drabinie, to nie czułam nic niepokojącego, a gdy skończyłam i poczułam wolność, to odezwało się przepracowanie.
A dopiero co krytykowałam swojego eksa........no, ale on mógł te swoje prace robić wiosną, a ja nie mogłam...... bo zapomniałam o farbie ;-)
No dobra, koniec żartów. To co zrobiłam i jak się po tej pracy czułam dowiodło mi, że żegnaj z takim szaleństwem, bo nie ten wiek i nie ta możliwość przerobowa.
Z drugiej strony cieszy mnie to, co zrobiłam, bo gdy szafę otwieram to widzę w środku błysk, a pewnie ten błysk musi już do końca moich dni wystarczyć.

Dzisiaj  obudziłam  o 11ej ..... rozciągam się... macam, patrzę w lustro mojej kochanej szafy i z radością stwierdzam, że jeszcze pożyję.

W hoboku  zostało jeszcze ciut farby, ale przedpokój poczeka sobie do wiosny i się okaże, czy mi przeszło...... czy  ......... ale co sobie śmietnik z głowy teraz robić będę smile

No i mam dla siebie nagrodę, bo dziś pójdę sobie do kina na 'Dianę'.

Pozdrówka smile

474

Odp: A miało być pięknie.....

Jest czas na tyranie, więc musi być i na przyjemności.
Brak życiowej równowagi powoduje mętlik, co ja już dobrze znam.
Wczoraj poszłam na 'Dianę' i powiem, że ciut mnie ten film przygnębił, ale i rozczarował.
Za mało /moim zdaniem/ było normalnego życia.

Dzisiaj nabrałam ochoty na muzykę.
Poszłam sobie na jazz i jeszcze mi stopy latają i głowa się kiwa.
Dwie godziny dobrego jazzu poprawiły mi ostatnio jesienny nastrój.

Jutro idę zwiedzać piwnice pod Rynkiem Starego Miasta.
jest to niebywała okazja, by zobaczyć podziemne miasto, które odkryte zostało niedawno.
A że jest to we wczesnych godzinach popołudniowych, to jeszcze zdążę na wcześniej zaplanowaną sztukę
'Onanizm".... tylko bez sprośnych skojarzeń proszę.
Sztuka jest o obżarstwie na tle emocji.

W sobotę mam w planie spacer w Łazienkach chińską aleją, bo do niedzieli jedynie można zobaczyć lampiony,
które są w nim nowością.

No i z cichej, spokojnej kobiety robię się latawicą.
Dobrej nocy smile

475 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2013-09-28 17:45:37)

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie dziewczęta. smile

Zacznę od najstarszych postów. Będę parę razy edytowała, bo piszę na dotyk i obawiam się, że przez niewłaściwe kliknięcie moja 'praca' uleci w kosmos, czego niejednokrotnie doświadczyłam. sad

Ba-cha, ostatecznie kupiona została zmywarka 60- tka, o temp. grzania od 40 do 70 stopni:
- jednorazowy pobór wody - 6 litrów,
- możliwość ograniczenia mycia w jednej komorze,
- woda z ostatniego płukania jest zatrzymywana przez 72 godziny i użyta do kolejnego wstępnego mycia. Jeżeli jej się nie użyje, w tym   
  określonym czasie, to samoczynnie zostanie wypuszczona,
- posiada zabezpieczenie przed wylewaniem się wody na zewnątrz.

To takie najważniejsze, wyczytane plusy - zobaczymy jak się sprawdzi w użytkowaniu.

........................................................................

jjoanno, piszę Twój nick z małej litery, to jakoś bardziej wizualnie mi się podoba.  big_smile

U mnie mąż miał jakoś duże parcie na zmianę sprzętu AGD i mebli w kuchni.
Ja chciałam gdzieś dopiero w listopadzie, bo w październiku mam wyjazd.
Ale jak ze dwa razy pojeździliśmy po sklepach, to stwierdziłam, że trzeba ruszać z miejsca.
Zmywarka jest, piekarnik elektryczny wolno stojący jest, kuchenka gazowa czteropalnikowa jest ( posiada jeden palnik Woc do gotowania na parze, tylko jeszcze trzeba dokupić odpowiedni garnek) i...jeszcze indukcyjna na dwa palniki.
To życzenie męża, bo "niektóre potrawy lepiej gotować na indukcyjnej". Mnie tam 'sio rybka', ale niech się spełni jego życzenie.  big_smile
Osób z domu ubywa, a palników przybywa.  big_smile
Tym bardziej, że wszystkim on się zajmuje, a ja tylko zatwierdzam, czy mi to pasuje tzn. jestem konsultantem.
My też płacimy za gaz ryczałtem, więc dla mnie jest to zbędny wydatek...ale, "mówi się trudno i kocha się dalej".

Teraz nie ma problemu z zakupem, wszystko załatwiał przez internet z dostawą do domu pocztą kurierską.
Jest zdjęcie towaru, pomiary, parametry, cena...czasem można znaleźć coś w promocji.
Tak, że w tydzień czasu sprzęt został sprowadzony.
Jeszcze czekamy na zlewozmywak, bo chcę jednokomorowy z grafitu, z taką półką do ociekania umytych naczyń. właśnie w cenie promocyjnej około 180 zł mniej od poprzedniej.

Szafki kupujemy gotowe, jednak ciemne, ale nie bardzo. Tyle, że dwie górne będą zaszklone, więc będą nadawały trochę jasności. W rogu u góry będzie szafka narożna.
Mąż w internecie zrobił projekt, który jest prawie codziennie zmieniany w szczegółach, dopasowywany do potrzeb.
W punkcie również zrobili mu darmowy projekt wg przedstawionego przez niego, oraz wycenę zakupu szafek.
Będzie kupował 'po trochu', aby przewozić własnym samochodem oraz sam złoży meble.
Z oferty sklepu wynika bardzo duża cena za transport i montaż mebli.
Gładzie mamy już kilka lat temu zrobione, a teraz mąż sam będzie malował...on się w tym realizuje, a ja nie namawiam, ale też nie protestuję.

cdn...mam gościa.

Moim zdaniem, lodówka nie powinna stać koło piekarnika. Myślę, że wiąże się to, ze zwiększonym poborem prądu na chłodzenie, bo jest ona ogrzewana od zewnątrz. Ale jeżeli nie jesteś skora do częstych wypieków...;)   U mnie piekarnik będzie w sąsiedztwie zmywarki. Poza tym na drugiej ścianie będę miała wbudowaną pralkę i tym sposobem w łazience mam miejsce na bidet.
To urządzenie jest tak funkcjonalne, niezbędne i wygodne, że nie wyobrażam sobie łazienki bez niego.

Też raczej między dolnymi, a górnymi półkami będą takie większe płyty, żeby było mniej fug. Ale to już jest taka kosmetyka, na później.
Wkłady na sztuczce są plastykowe i drewniane. Ale jeszcze nie orientowałam się w cenach.
jjoanno, tę szafkę na 40-ści dolną, będziesz miała z koszyczkami?
Bo ja tak, jest to bardzo dobre i użyteczne rozwiązanie na włożenie butelek, pojemników. Wysuwasz taką szafkę i masz zawartość na widoku i łatwo dostępną. 

Aha, szafki będą stały  na nóżkach, żeby można na bieżąco wymyć podłogę, bez odsuwania mebli, jak to miałam dotychczas.

Kończę, bo jeszcze bardziej boli mnie głowa, gdy myślowo przerabiam ten remont.  sad
Jeszcze muszę napisać do Ciszy, ale może później....

476

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie dziewczęta u progu niedzielnego dnia. smile

cisza to ja napisał/a:

Jest czas na tyranie, więc musi być i na przyjemności.
Brak życiowej równowagi powoduje mętlik, co ja już dobrze znam(...).

W zupełności się z Tobą zgadzam.
Tylko z tego co piszesz, to u Ciebie albo praca pracę goni, albo rozrywkom nie ma końca. big_smile
Ale suma sumarum w ostatecznym rozrachunku szale się równoważą.

Film, muzyka, teatr, spacer - jednym słowem 'odchamiasz się'.  big_smile
Tylko proszę Cię bez obrazy, bo tylko przytoczyłam określenie używane w gronie moich znajomych -  tak właśnie podkreślamy pójście na jakieś rozrywki, że 'idziemy się odchamić'.  big_smile

Muszę przyznać, że w tym roku byłam tylko na występie baletu, w którym tańczyła moja wnuczusia.
A tak, to były spotkania rodzinne i wyjazdy...wyjazdy, jednym słowem częste pakowanie i rozpakowywanie walizek i jeszcze mnie to czeka. smile

Jak czytam, to nastał taki czas remontów, w mniejszym lub większym zakresie.
Do końca roku jeszcze pozostało trzy miesiące, zatem Ciszo życzę Ci, abyś dostała 'natchnienia',  zmobilizowała się i pomalowała ten mały przedpokój. Myślę, że wtedy będziesz miała takie całkowite zadowolenie, bo zniknie ta puszka farby z Twojego pola widzenia i będzie świeżość i w szafie i w przedpokoju w jednym nieomal czasie.
Serdecznie Cię do tego namawiam zgodnie z powyższą motywacją. smile

Ja jeszcze spróbuję zasnąć...bo najpierw zbudziłam się bardzo wyspana, a teraz jednak mnie morzy...

Miłego dnia dla wszystkich życzę. smile

477

Odp: A miało być pięknie.....

Hey witajcie dziewczęta - czytam,że remontujecie ,malujecie na całego hiiii

mam to już za sobą  - chociaż moi chcą zlikwidować wannę - a wstawić kabinę z głębokim brodzikiem i różnymi bajerami

co Wy na to ??? wanna czy prysznic ????
lepiej mieć to i to - no! ale łazienka zbyt mała smile

Żyworódko ??? - i jak zadowolona jesteś ???? z "machiny piorącej gary" ???? lol

           http://vpx.pl/i/2013/09/29/x_garnek_pl-ga6387-d702015787ab0a11410554a3-wiewiorka.jpg

478

Odp: A miało być pięknie.....

pozdrawiam u uśmiech zostawiam wink)))))

479

Odp: A miało być pięknie.....

Remonty, zakupy, modernizacje ....... uwielbiałam takie rzeczy.
O jednej jednak nigdy nie marzyłam.
To zmywarka smile
Ja po prostu lubię zmywać i wcale nie żartuję.
Kabina z brodzikiem i bajerami - TAK smile
Wiewióra cudna. Kiedyś mnie tak nazywano z powodu rudej kitki., która to kitka na ten moment siwieje, ale co tam smile

A u mnie..............
Wczoraj miałam tzw 'sądny dzień' i od rana byłam zabiegana, a o zmierzchu postanowiłam jeszcze pojechać do Łazienek Królewskich,
by pospacerować aleją chińską, pięknie lampionami udekorowaną, co zresztą było w planie.
I tak byłam w centrum więc to nie była jakaś dodatkowa wyprawa.
Stałam na przystanku i kombinowałam jakim autobusem podjechać. Odjechał jakiś, potem następny i podjechał 171, który wcale tam gdzie ja potrzebowałam - nie przejeżdżał.
Zdecydowałam jednak i to w ostatniej chwili wsiąść by złapać na dwa pozostałe przystanki taki, którym podjadę do celu.
Jak pomyślałam, tak zrobiłam, a że na dwa przystanki siadać nie chciałam, no i jeszcze staro się nie czuję, żeby rzucać się na miejsca siedzące, więc stałam trzymając się poręczy.
Autobus w pewnym momencie tak zahamował, że prawie stanął dęba, a ja nie byłam w stanie utrzymać się, bo zwyczajnie mi poręcz wysunęła się z ręki.
Przeleciałam przez część autobusu głową do przodu, roztrącając kilka osób i przy ich przerażającym krzyku spadłam pomiędzy siedzenia.
Próbowali mnie podnieść, ale poprosiłam, żeby nie, bo nie wiedziałam czy wszystko mam na miejscu.
Pomacałam głowę, bo miałam wrażenie, że mózg mi zabulgotał. Powoli podniosłam się  i ku radości innych, i własnej stwierdziłam,
że nic mi się nie stało.
Pan kierowca przepraszał jak umiał tłumacząc to nagłe zahamowanie, a ja go pocieszałam / smile  / i zapewniałam, że nie mam pretensji, bo przecież nie zrobił tego celowo.
Spacer odbyłam, lampiony podziwiałam i spokojnie wróciłam do domu.

Dziś nie mogłam wstać z kanapy.... wszystko mnie boli, chyba siniaki zaczną wyłazić.
Dzisiejsze plany wzięły w łeb i niedzielę przesiedzę przed komputerem. Ledwie udało mi się ugotować rosół, ale za to przepyszny.

Przebierałam, wybierałam, to dostałam....... kuksańca od losu.
Mam jednak przekonanie, że jestem zaopiekowana, bo na to co się zadziałało....... nic się nie stało?
Miłej niedzieli Wam życzę   
          i Tobie 'alis401' - też smile

480

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie smile


Katarzynko

O tych spacerach to tak trochę pisałam z przymrużeniem oka, chociaż fakt faktem spacerów to u nas jak na lekarstwo. Przeważnie matki z małymi dziećmi, może ewentualnie jakaś młodzież. Tak się nawet trochę zastanawiałam nad tym zjawiskiem i wydaje mi się, że w ciągu dnia to każdy po prostu koło domu się nachodzi i już nie czuje potrzeby spacerowania. Nie ma tu też sklepu ani innego punktu, żeby można było się przejść choćby w jakimś celu. Poza tym to przemieszczamy się przeważnie rowerami i samochodami. No i chyba wieś to rządzi się swoimi prawami smile

Ciszo

Jak tak pisałaś o "Dianie" to przyznam, że i mi zachciało się kina. Może mi się uda wybrać na "Mój biegun" inspirowany prawdziwą historią Jaśka Meli. Może, bo dla mnie to prawdziwa wyprawa (30 km). Tak czytając Twoje słowa "za mało normalnego życia" jeżeli chodzi o "Dianę" naszła mnie taka refleksja, że to jej życie normalne nie było i tak nawet twórcy filmu postarali się, aby tej normalności nie było. Normalność się nie sprzeda, tak mi się to jakoś wszystko skojarzyło. Jeżeli miałabyś jeszcze ochotę napisać coś o tym filmie to chętnie poczytam smile

Miałam trochę popisać, ale coś trochę źle się czuję, więc Ba-cho i Żyworódko jeszcze napiszę....:)

alis dla Ciebie także uśmiech smile

Pozdrawiam smile

481

Odp: A miało być pięknie.....

rany julek ja ciągle w biegu. nie mam czasu na małe co nieco dla siebie.
człowiek ciągle w biegu.
pozdrawiam

482

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie niedzielnie smile

Widzę, że większość w ferworze remontów.
Ja już remontom mówię: nie. Po ostatnim mam dość.
Choć chyba nie ma tego złego, bo przez ostatni remont znalazłam się na tym forum.

cisza to ja napisał/a:

Przebierałam, wybierałam, to dostałam....... kuksańca od losu.

Oj tam, nie kuksaniec, najwyżej prztyczek smile

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego tygodnia. Wbrew wszystkim kuksańcom i prztyczkom od losu smile

483

Odp: A miało być pięknie.....

ja na samą myśl o remoncie dostaje palpitacji serca.
przeprowadzka i remont to najgorsze co może dla mnie być.
remoncik od czasu do czasu trzeba zrobić chodź by dla odświeżenia mieszkanka;)

484

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie dziewczęta. smile

Ba-cha, "pranie" na ten czas jeszcze nie zrobione.
Zlewozmywak właśnie przed chwilą dostarczył kurier.
Następnie sukcesywnie mąż będzie przywoził szafki i instalował po kolei sprzęt.
Tak, że jeszcze trochę, a nawet i sporo czasu zejdzie, zanim nastąpi oficjalne uruchomienie zmywarki. big_smile

Cisza, też lubiłam myć naczynia, ale od dłuższego czasu widzę, że bardzo wysusza mi się skóra na rękach i myślę, że to wina coraz gorszej jakości płynów do naczyń.
To po pierwsze, a po drugie, nerwowo już nie wytrzymuję jak men, pojedynczo myje np.: jeden kubek, łyżkę, czy widelec w samej ciepłej wodzie, a licznik nalicza metry zużycia. Ta woda ciepła nie jest na tyle gorąca, aby mieszać ją z zimną, a jest trzy razy droższa. Tak, że w moim przypadku, chodzi o oszczędności i moje nerwy.
Po trzecie, chyba zaczynam się robić taka sterylna, bo widzę różnicę umytych naczyń w zmywarce, a ręcami.


alis401 napisał/a:

rany julek ja ciągle w biegu. nie mam czasu na małe co nieco dla siebie.
człowiek ciągle w biegu.
pozdrawiam

Alis, to może spiesz się...powoli.  big_smile

Spokojnego dnia wszystkim życzę. smile

485

Odp: A miało być pięknie.....

No to mamy coś wspólnego z 'alis' bo ja też ciągle w biegu i zupełnie /u siebie/ tego zrozumieć już nie mogę.
Nie pracuję już zawodowo, ani na lewo, czyli w szarej strefie, zatem mam czasu po sufit, a jakoś nie mogę wyhamować i istotnie
praca pracę goni, albo rozrywkom nie ma końca......... smile
Rzadko się zdarza, żebym siedziała i nudziła się.
No, ale jak się nudzić, gdy pogoda ładna, słońce świeci, a trawa wciąż rośnie.... no jak?
Liście już z drzew lecą równo i gdy trawa będzie wysoka, to czort nawet z liśćmi nie poradzi, a już na pewno ja słaba kobitka,
co to grabiami już tak nie daje rady. Co prawda kupiłam sobie dmuchawę i teraz je /liście/ zdmuchuję na gromadkę, ale jak wcisną się
w nieskoszoną trawę to i dmuchawa nie poradzi.
Mieszkam pod dębami, pewnie dlatego taka silna /mimo wszystko/ jestem.
Skosiłam więc trawę i już mi lepiej, ale w mięśniach gorzej...... jutro mały szlif grabiami i czekać będę na te liście, ale nie leżeć i czekać,
a latać na rozrywki smile
Tak mam, że jak wdzieję robocze ubranie to już wykorzystam je na maksa.
Gdy idę na rozrywki, też na maksa się wyszykuję i nie widać po mnie, że poprzedniego dnia grabie w rączkach miałam.
Po cięższych pracach kilka dni przerywnika musi być, więc stąd takie zagęszczenie rozrywek.
Pewnie dlatego zmywać ręcznie lubię, bo przy okazji rączki moczę, by na nich robót ziemnych widać nie było.
W rękawiczkach nie bardzo umiem.
Taki jest los kobiety samotnej, którą życie przymusiło do tego co robi, a której mężczyźni boją się wyraźnie i żaden ni cholery
nie chce pomóc.......... ale na tańce zapraszają. 
Gdyby odwrotnie miało być, to i ja pewnie przychylniejsza bym była big_smile

Pozdrawiam smile

486 Ostatnio edytowany przez jjoanna (2013-10-01 22:53:35)

Odp: A miało być pięknie.....

Witajcie wieczorową porą smile

Tak się wątek rozpędził, że zaczynam mieć obawy czy nadążę.
I już dwa razy zdarzyło mi się czytać nie tylko do przodu ale i do tyłu big_smile

Jeśli chodzi o zmywanie, to przyznaję, że też lubię zmywać (wyjątek: zatłuszczone patelnie).
Ja akurat to robię się chyba bardziej ekologiczna (czy nawet nie wiem jak to nazwać). I trochę odpychają mnie te tabletki, nabłyszczacze i to co tam się jeszcze daje. No może nie tyle ekologiczna co przeciwna "jedzeniu chemii z chemicznego talerza". To już dla mnie za dużo. Trochę żartem, ale coś w tym jest, jakiś dziwny uraz. Może dlatego, że wokół mnie coraz więcej skorupiaków tzn. raków niż ludzi. Zdarza mi się od czasu do czasu zmywać naczynia (oczywiście nie wszystkie) w wodzie po ugotowanym makaronie (taka porada gdzieś tam wyczytana). Nie jest może to przyjemnie myć w takiej "mazi", ale potem po opłukaniu błyszczy!.

Żyworódko

Dla mnie kupowanie sprzętu AGD to chyba jest najgorsze z tych wszystkich remontowych rzeczy, tyle tego wszystkiego, że po prostu się gubię i nie wiem czym się kierować przy zakupie, aby dobrze wybrać.
Zgadzam się co do zakupów przez internet. Jest wygodniej i taniej. Tak kupiłam płytę gazową, chociaż najpierw przyjrzałam jej się w sklepie. Lodówka za jakiś czas też przez internet, bo o takich wymiarach nawet nie ma w sklepie.
Nie mam koszyczków w tej szafce 40, ale tak przekonywająco o ich użyteczności napisałaś, że zainterweniowałam i jeszcze można zrobić, bo w końcu jeszcze prawie "golutkie" te szafki, także wypada podziękować za ten post. smile
Teraz mam meble na nóżkach, ale mój kręgosłup namawia mnie na zabudowę i przekonuje "niech tam się dzieje co chce i tak tego widać nie będzie". Muszę go posłuchać big_smile

We wstępie napisałam, że boję się, że nie nadążę bo i czytać i pisać no i jeszcze w internecie szukać. Trochę czasu to zabiera. Tak było wcześniej z hobokiem (Cisza), potem z bidetem.

O ile w przypadku hoboka nie wiedziałam co to jest (teraz to nawet wiem, że gdzieś mam taki pusty hobok.... miałam hobok, a nie wiedziałam co mam:D)
Z bidetem to jeszcze gorzej, bo owszem gdzieś mi się ta nazwa obiła o uszy, a nawet o oczy to moje pierwsze skojarzenie było z pisuarem big_smile.

No i na koniec pytania:
Zlewozmywak z półką do ociekania naczyń- wiem, że jest takie dodatkowe "wgłębienie", chyba na mycie warzyw czy coś takiego, ale półka to nie słyszałam?
Ten dodatkowy palnik z tym specjalnym garnkiem to do gotowania na parze? Bardziej mi podchodzi pod potrawy kuchni azjatyckiej np. ryż czy coś takiego. Ale może i na parze?
Przyznam, że ciekawa jestem wykorzystania możliwości takiego garnka.
............................................
Myślę, że wątku znajduje się wiele ciekawych informacji dla kogoś kto remonty zaczyna.
Sama się o tym przekonałam.
Jeszcze mi jedna rzecz przyszła do głowy. Warto pomyśleć o ergonomii (chyba tak to się nazywa) oczywiście w miarę możliwości. Chodzi o to, aby zachować ciąg: lodówka, zlew, kuchnia czyli wyjmowanie żywności- umycie- gotowanie.

No to tyle na dziś.
Wiem, że remonty to trauma, ale może warto coś napisać i wyrzucić z siebie....:D

Pozdrawiam smile

487

Odp: A miało być pięknie.....

To jeszcze ja - nocny Marek.  smile

Ten zlewozmywak tak wygląda:
              http://zlewozmywaki-kuchenne.com/userdata/gfx/691546c7e53a0056ac525e165365bc29.jpg
Można go montować dwustronnie. Ja tę półkę będę miała z lewej strony, a komorę z prawej strony.
Umyte na bieżąco naczynia, kładę do obcieknięcia na półkę, zamiast do suszarki znajdującej się w szafce.
Tym sposobem zyskuję dodatkowo szafkę do innego wykorzystania.
Zlewozmywak ma dodatkowo wejście do pojemnika na płyn do mycia naczyń. 

O bidecie to ja już wiedziałam/słyszałam wiele, wiele  lat temu, za sprawą filmu pt. "Indianin w Paryżu" lub "Meksykanin w Paryżu" albo coś koło tego.
Z tego filmu pamiętam tyle, że jakaś kobieta (piękna) 'sprowadziła' tego mężczyznę do Paryża i on u niej zamieszkał. Pierwszy raz w życiu był w mieście i wszystko dla niego było nowością.
Pytał się jej, do czego służy to urządzenie, ale ona mu nie powiedziała.
Jest scena, że ona wychodzi na dwór, a on wychyla się przez okno wysokiego budynku i krzyczy do niej, że już wie: że to jest do mycia dupy. big_smile
Zaiste...nie pamiętam fabuły filmu, a doskonale widzę tę scenę i jego w kowbojskim kapeluszu. big_smile:D:D


jjoanna napisał/a:

Jeszcze mi jedna rzecz przyszła do głowy. Warto pomyśleć o ergonomii (chyba tak to się nazywa) oczywiście w miarę możliwości. Chodzi o to, aby zachować ciąg: lodówka, zlew, kuchnia czyli wyjmowanie żywności- umycie- gotowanie.

Jestem tego samego zdania.
Niestety, mam bardzo dobrą lodówkę, z której póki co nie zrezygnuje, a nie można jej zabudować, więc będzie stała osobno z z przylegającą do niej wysoką szafką 40-stką.

Chyba żeby jeszcze coś zmienić.....się dało...w zatwierdzonych planach...

No, udało się, zdążyłam przed północą. smile

488

Odp: A miało być pięknie.....

wow! fajowy wink ten zlewozmywak

489

Odp: A miało być pięknie.....

Żyworódka na dobranoc, ja na dzień dobry przy kawce.

Nie mogę powstrzymać się, by nie napisać o takim wspaniałym wynalazku jak bidet.
Miałam ze 23 lata gdy poszłam do ginekologa, ale zanim... to weszłam do toalety i ku moim oczom ukazało się coś,
czego niestety wcześniej nie znałam.
Nie znam, to poznam .... pomyślałam i zaczęłam kombinować.
Domyśliłam się do czego to służy, zwłaszcza, że było to w wc  przy ginekologu.
No i jak nacisnęłam przycisk, to wytrysk /tylko bez niewłaściwych skojarzeń/ był pod sufit, nie mówiąc już o tym,
że spadał wprost na mnie.
Mokre włosy i ubranie, a ja w szoku.
Skończyło się tak, że ja z przychodni uciekłam na zewnątrz.
Na szczęście było lato, więc kobitka z mokrą głową nikogo nie zdziwiła.

Pewnie nie tylko ja nie umiałam się z tym obejść, bo bidet niestety został zdemontowany po jakimś czasie.

Wiele lat po tej przygodzie będąc w delegacji w Białymstoku, odwiedziłam znajomych i gdy weszłam do ich toalety, to moim oczom
ukazał się znajomy już widok.
Piękny bidet kusił, ale mnie jedynie rozśmieszył i wzrok mój powędrował na sufit, na którym żadnych śladów nie było.
Śmiejąc się wyszłam, a koleżanka zdumiona patrzy i pyta, co  mnie tak rozśmieszyło.
Opowiedziałam i obie się już rechotałyśmy, bo okazało się, że zanim ona nauczyła się nim posługiwać, to miała tak samo.
Na szczęście była we własnym domu.

Zlewozmywak prezentowany na zdjęciu - super smile

Ergonomia... o rany! Sięgam po wiedzę jjoanno. big_smile

Miłego dnia.

490 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2013-10-04 20:21:52)

Odp: A miało być pięknie.....

Przed oknem od pokoju ustawiłam na długim pniu karmnik dla ptaków, by je zachęcić i przyzwyczaić,
że mają w tym miejscu pokarm.
Jeszcze dobrze do mieszkania nie wróciłam, jak już się zlatywały, a gdy to montowałam nie widziałam nawet jednego
i dookoła panowała cisza.
Mam więc teraz atrakcje, bo to co sikory wyprawiają to istny taniec.
Karmnik jest dla małych ptaków, a duże mają w innej części ogrodu, ale cwaniaki przylatują i do tego
i za wszelką cenę usiłują podjeść sobie ziarenek.
Mam więc rozrywkę zapewnioną.
smile





.

491

Odp: A miało być pięknie.....

A ja sobie pobiadolę...........

Ostatni czas jakoś mocno mi wszedł w kości.... i nie tylko.
Rozbiłam się po raz drugi, upadając na chodnik, z którego wystawała ruchoma płyta. Nie widzę w tym swojej winy z racji, że jestem
Struś Pędziwiatr, bo akurat wcale nie pędziłam. Czyżbym już nie podnosiła nóg tak jak dotychczas, czy to po prostu pech?

Porządki z opadłymi liśćmi, złe samopoczucie, choroba mojej siostry sprawiły, że nastrój mam obniżony.
Do tego oczywiście ostatnie trzy dni, wspomnienia o utracie osób, które kochałam, cmentarze i zapach palących się świateł sprawiły,
że nadmiernie zaczęłam myśleć o zbliżającym się końcu.
Jak zwykle w ostatnich latach unikałam spotkań na cmentarzu, bo jakieś ble, ble przy grobach mi nie pasuje.
Nawet udało mi się, bo byłam wcześnie rano, lub późno wieczorem, ale za to w szczególny sposób odczułam swoją samotność.
Krótkie teraz widne dni też dokładają swoje do całości.
Koniec biadolenia, bo mi w nawyk przejdzie.

Potrzebuję kilka dni na odreagowanie i mam nadzieję, że wszystko się unormuje.
Optymistka.... przecież nic już nie będzie takie samo, jak nie ma dwóch identycznych dni, a zegar wciąż bije i bije i wyrzucenie go
do śmieci niczego nie zmieni.

492 Ostatnio edytowany przez jjoanna (2013-12-23 21:15:29)

Odp: A miało być pięknie.....

Niech te radosne
Święta Bożego Narodzenia
dostarczą wiele zdrowia, szczęścia
i zadowolenia
a nadchodzący Nowy Rok
spełni wszystkie Wasze marzenia!

https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRgpMzq38GZh5YCahd1qcnd2DYUOl-Y_Bm1tmruktCtFxdEcnojFg

493

Odp: A miało być pięknie.....

Ciszo i pozostałe dziewczyny odwiedzające ten wątek: Radosnych (na ile się da) i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia.

494

Odp: A miało być pięknie.....


A ode mnie wraz z życzeniami: zdrowia, spełnienia marzeń, pogody ducha, spotykania na swojej drodze samych życzliwych i przyjaznych ludzi..... ta przepiękna kolęda.
Dla Ciebie Ciszosmile, jjoannysmile, Lucysmile, Ba-chysmile i dla tych, którzy zajrzą do tego wątku.:):):):):)

495 Ostatnio edytowany przez Ba-Cha (2013-12-24 08:19:53)

Odp: A miało być pięknie.....

życzę - przemiłych- pogodnych świąt BN - dla całego wątku CISZY .. zdrówka smile

    serdecznej atmosfery przy stole  http://vpx.pl/i/2013/12/24/7dfdd2c81dXaGcv.jpg >>> lol

                 http://vpx.pl/i/2013/12/24/31487AS60.gif  pozdrawiam wszystkie Mychy smile  ... świątecznie lol 

496 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-04-19 05:55:52)

Odp: A miało być pięknie.....

W wątku Ciszy powiało ciszą.....:(
jjoanna też zamilkła..... sad

Jeśli zaglądacie czasem tak 'po cichu', to przeczytacie moje świąteczne życzenia dla Was i pozostałych uczestników......:

Życzę zdrówka, spokojnie spędzonych świąt: smacznego jajka i wędlinki do śniadanka, przepysznej babki do kawki, mokrego śmigusu-dyngusu (dobrymi perfumami), realizacji planów i dużo uśmiechu od ucha do ucha.......big_smile


http://g.wieszjak.polki.pl/p/_wspolne/pliki_infornext/171000/pisanki_batikowe_171936.jpg

Serdecznie pozdrawiam.:)

497 Ostatnio edytowany przez Ba-Cha (2014-04-19 07:56:48)

Odp: A miało być pięknie.....

ŻYWORÓDKO  dla Ciebie lol- I DLA  DZIEWCZYN CAŁEGO WĄTKU  - ZDRÓWKA - MIŁYCH POGODNYCH ŚWIĄT .....    pozdrawiam smile:)

498

Odp: A miało być pięknie.....

To i ja przerywam ciszę w wątku Ciszy!:)

Tobie Żyworódko i Tobie Basiu a także pozostałym nadal tu zaglądającym życzę pełnych zdrowia, spokoju i radości świąt Wielkiej Nocy oraz bogatego zajączka smile

https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSthSbUDFYArxEK4660XXSv6HxpLdr0qyehy0JDHqu0DKXX5R5X

499

Odp: A miało być pięknie.....

Ciszy i wszystkim kafejkowiczom życzę spokojnych, rodzinnych Świąt.

500 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-04-26 02:25:35)

Odp: A miało być pięknie.....

Dziękuję Basi, jjoannie i Luc za życzenia świąteczne, pomimo tego, że nie były dla mnie radosne......ale liczą się Wasze dobre chęci. smile

jjoanno, cieszę się, że przerwałaś milczenie, nawet liczyłam na to smile.....zatem, skrobnij czasem co u Ciebie słychać.

Tylko Cisza bez odzewu.......:(
Pozdrawiam wszystkich. smile

501 Ostatnio edytowany przez luc (2014-04-26 03:01:34)

Odp: A miało być pięknie.....
żyworódka napisał/a:

omimo tego, że nie były dla mnie radosne..

Żyworódko - a co się stało? sad
Oczywiście jeśli chcesz o tym pisać.

Edit - doczytałam w wątku Marudek.
Bardzo mi przykro. Ale na szczęście już jest dobrze?

502

Odp: A miało być pięknie.....
luc napisał/a:
żyworódka napisał/a:

omimo tego, że nie były dla mnie radosne..

Żyworódko - a co się stało? sad
Oczywiście jeśli chcesz o tym pisać.

Edit - doczytałam w wątku Marudek.
Bardzo mi przykro. Ale na szczęście już jest dobrze?

Dzięki Luc. smile
Tak, jest dobrze, mama już w domu.
Pozdrawiam Cię serdecznie. smile

503

Odp: A miało być pięknie.....

Pewnie nikt mnie już nie pamięta, bo nie było mnie dłuuuugo...... nawet nie zaglądałam, bo życie jak zwykle mnie trzymało za grdykę i nie chciało poluzować.
Widzę powyżej życzenia świąteczne jednych, drugich świąt.
Dziękuję.
Zaraz będą święta następne i to ja życzenia złożę, a przynajmniej mam taką nadzieję.
Mam również nadzieję, że pozostanę tu na dłużej i powoli nauczę się znów tu funkcjonować.

Pozdrawiam wszystkich, których wzrok zawiśnie na tej notce smile

504

Odp: A miało być pięknie.....

Trollica zwana niegdyś moją koleżanką uniemożliwiła mi pisanie bloga na Interii.
Pisanie pomagało mi czasem rozładować napięcia, które się we mnie zbierały po jakichś przeżyciach.
Blog zamknęłam, wydrukowałam sobie i przeniosłam się tutaj, bo czasem jednak mam potrzebę coś napisać.
Teraz Interia zamknęła całą blogową platformę i wiele osób nie mogących dopasować się do nowych gdzieś warunków
zawiesiło się w próżni, a szkoda bo pomimo, że już tam nie pisałam, to odwiedzałam swoich licznych blogowych przyjaciół.
No cóż, w Internecie nie ma niczego pewnego smile

505

Odp: A miało być pięknie.....

Gdyby moje małżeństwo przetrwało, to dziś byłaby kolejna rocznica ślubu.
Niestety, pozostały blade wspomnienia miłości i nadziei.
To musiało się tak skończyć, bo ja dawałam za wiele z siebie, a mój mąż brał i tak naprawdę w tym małżeństwie nie było NAS.
Był on ze swoją matką, a długo w tyle  - ja.
Wszystkim kobietom /jeśli tylko mam okazję/ to mówię, żeby nie zgadzały się zamieszkać po ślubie z matką swojego wybranka zwłaszcza, gdy matka jest samotna.
Jedna nawet wynajęta deska gwarantuje, że dzień, a zwłaszcza noc, należeć będzie tylko do nich.

506 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2015-10-16 08:31:24)

Odp: A miało być pięknie.....

Coś mnie wcześnie z łózka zgoniło wiec sobie popiszę. Zwykle śpię do ósmej albo dłużej.
Wczoraj byłam na cmentarzu, bo były imieniny mojej matki i tam spotkałam siostrę z mężem.
Przez lata było tak, że po cmentarzu zawsze szliśmy do mnie /nas/ na małe co nie co, bo przecież była rocznica naszego ślubu.
Teraz w tym dniu czasem spotykamy się już bez umawiania i wtedy idę do siostry na kawę i tak właśnie zadziało się wczoraj.
Jutro ich rocznica ślubu, a za trzy dni byłaby mojej starszej, gdyby nadal małżeństwo trwało.
Mówią, że październikowe małżeństwa są trwałe, a po naszych przypadkach widać, że niezupełnie.
Jedynie siostra ze szwagrem trzymają się na dobre i złe.
I jak to bywa w rodzinie porusza się tematy trudne, spychane, zamiatane pod dywan, bo one mają tendencje do wysypywania się w najmniej spodziewanym momencie.
Takim trudnym tematem jest jak zwykle moja starsza córka, która walczyła z rakiem i daj Boże dzielnie wygrała mimo, że jedną ze swoich ładnych piersi straciła.
Pomimo moich starań żeby uzdrowić nasze relacje i propozycji chęci pomocy - córka stanowczo odmówiła i zażądała, żebym nie zajmowała się jej życiem, ani jej dziećmi.
Musze się z tym pogodzić, choć jest mi bardzo ciężko.
Modliłam się za nią i o jej zdrowie i czasem wyć mi się chciało, bo trudno mi było znieść myśl, że za ścianą toczy się walka o życie.
Gdy zobaczyłam ją bez włosów serce mi pękało, że nie mogę podejść, przytulić, pocieszyć, a także, że nie mogę pocieszyć dzieci, bo one bardzo ode mnie właśnie
w trakcie tej choroby odstały.
Tak więc czas w tej rodzinie zawsze działa na moją niekorzyść i nie mam już żadnej nadziei na jakiekolwiek polepszenie.
Moja córka to tzw typ niereformowalny i chociaż to ona zrobiła mi dużo złego, to ja zawsze wyciągam rękę.
Chyba to jednak już był ostatni raz z mojej strony, bo kolejnego odrzucenia chyba już nie zniosę.
Dziękuję Bogu, że darował jej życie i czuję prawdziwą radość gdy ją widzę ładnie ubraną z już ładnie odrosłymi włosami, które z jaśniutkich odrosły ciemne
A widuję ją przede wszystkim przez okno, gdy gdzieś wychodzi lub wraca.
Jej choroba sprawiła, że nie umiałam przez długi czas pozbierać się i trwałam zamknięta w dużym smutku, ale dobrze, że moja dawno przebyta depresja nie
odezwała się, bo gdyby teraz wzięła mnie w swoje szpony, to już bym do 'żywych' chyba nie wróciła.
Przez długi czas żyłam w swojej złotej klatce i choć jednak z czasem z niej wyfruwałam, to fruwanie już nie sprawiało mi należytej radości.
No i na teraz mam trzy osoby, które są dla mnie ważne i o które mimo, że pokonały swojego raka - ja czuć już zawsze będę niepokój, czy na pewno już ten
sukinsyn nie odezwie się
Mam nadzieję, że nie, ale lęk o moje dwie córki i siostrę - jest silniejszy od tej nadziei.

507

Odp: A miało być pięknie.....

Chyba uczę się żyć na nowo.
Znów traumatyczne przeżycia sprawiły, że wycofałam się z normalnego życia, a najlepiej czuję się w swoich czterech ścianach, albo daleko od domu.
Ile jednak można uciekać?
Przed przeznaczeniem jednak uciec się nie da.
Jesień, a po niej zima sprawiają, że na długo od domu oddalić się nie mogę w obawie, że w moim mieszkaniu ogrzewanym codziennym paleniem w piecu
mogą powstać nieodwracalne szkody.
Muszę więc swoje życie na ten czas przeorganizować.
Muszę.... muszę.... muszę.
Jak ja nie lubię już czegoś musieć!
Wczoraj jednak musiałam powalczyć z rynnami, w których zaległy liście w tym roku wyjątkowo wcześnie opadające.
Drabina, szczotka, woda do spłukania.
Wszystko przygotowane do zimy.
Rynny wyposażone w kabelki odladzające, by zachowały przez okres zimy drożność, a tym samym nie uległy zniszczeniu dostały szczotki / nowość na rynku/,
które nie pozwalają by w nich ułożyły się liście i inne śmieci, co zaoszczędzi mi kilkakrotnego w roku - czyszczenia.
Nie jest problem zmieść to, co spada na dół, bo i tak chodnik przed domem zmiatam regularnie.
Koszt szczotek nie jest taki wielki, sprawa opłacalna bo ja już nie za bardzo mam siłę i ochotę udowadniać światu, że sobie ze wszystkim radzę, a prosić innych
o pomoc - to płacić.
Dziś po wczorajszym skakaniu w tę i nazad po drabinie czuję wszystkie kosteczki, a kręgosłup mnie upomina, że już też ma dosyć.
Konieczny więc odpoczynek, by zregenerować siły do następnych wysiłków.
Dziś jest ponuro, deszczowo i wietrznie, a ja mimo przepracowania zadowolona.

508

Odp: A miało być pięknie.....

witaj cisza po długim "niebycie" 2 lata to troszkę długo smile
może i jjoanna się odezwie ????? lol

pozdrawiam  lol

509 Ostatnio edytowany przez Ba-Cha (2015-10-22 07:50:14)

Odp: A miało być pięknie.....
Ba-Cha napisał/a:

Hey dziewczęta lol Żyworódka- Cisza- JJoanna

jjoanno  - o remontach zapomniałam - wszystko wyszło ok! lol
jak czytałaś - miałam rozłożone w czasie
pierwsze : wymiana prądu +  wyburzenie pieca kaflowego + gładzie + malowanie 4 pomieszczeń = SPRZĄTANIE  smile
potem remont kuchni + loggy ( wymiana wszystkiego ! )  = SPRZĄTANIE..
czyszczenie szlifierką oscylacyjną framug drzwi ( reszta w piwnicy ) przez Syncia  - malowałAM ja lol - 5 szt hi =
SPRZĄTANIE ... lol        pozdrawiam..... smile smile

poczytałam wstecz .... uśmiechnęłam  się  ....
no tak - nigdy nie wiadomo co cię czeka jeszcze w życiu ... hii
sprzedaliśmy tamto mieszkanie - rozdzieliliśmy się ... na 2 mieszkania smile
jak sobie przypomnę do jakiego syfu się wprowadziliśmy w styczniu tego roku ... ( termin gonił smile ) dżises ....
remont trwał 4 miechy .... wszystko było do wymiany instalacje gazu- prądu- centralnego - piony -  wszystko oprócz starych "nowych" okien
ruina była totalna ....     
ale teraz mieszkam z MAM w ciepluteńkim i słonecznym mieszkaniu ... lol
udało nam się lol z jednego mieszkania - kupić i  zamieszkać w Dwóch  lol
starczyło na wszystko lol

510 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2015-10-24 14:14:34)

Odp: A miało być pięknie.....

Przeznaczenie powoli wyciąga po mnie swoje łapska.
Od dłuższego już czasu słyszałam szeptem podpowiadane, że mój eks zamierza sprzedać posiadłość.
Ze mną jednak nie było żadnych rozmów.
Ale po prawdzie to ja żadnych praw tu nie mam, więc o czym ze mną rozmawiać?
Wczoraj wyjęłam ze skrzynki kartkę i wizytówkę dewelopera.
Na kartce napisane było, żeby skontaktować się z nim w sprawie nieruchomości.
No i wszytko już stało się dla mnie jasne.
Szepty i podszepty zaprzyjaźnionych z jego rodziny osób były szczere.
Zaniosłam jemu tę pocztę, był zdziwiony i spytał skąd ja to mam.
Wyjęłam ze swojej skrzynki - odpowiedziałam i wyszłam.
I teraz targają mną zmienne wichry, bo jakkolwiek wierzyłam w te szepty, to wydawało mi się, że sprawa jest odległa.
Z jednej strony to bardzo się cieszę, że córce i jej dzieciom poprawi się z pewnością, bo po sprzedaży całości tutaj mają szansę na
wcale ładny domek z niewielkim placem.
Utrzymanie porządku tutaj jest bardzo wyczerpujące bo to duży teren, a i dom jest już stary, wymagający remontu ogromnymi środkami finansowymi,
więc sprawa nie jest opłacalna.
Niezależnie od wszystkiego to nikt tutaj szczęśliwym nie był, więc i nie ma czego żałować.
Przerwanie tego 'zaklętego kręgu' może sprawić, że młodzi resztę swojego życia przeżyją w dostatku i radości.
Mnie bieda tez nie grozi, bo mam wystarczającą na moje potrzeby emeryturę, ale mam obawy co do adaptacji w nowym miejscu, bo mniemam,
że mi kupią jakieś małe, ciasne ale własne i z daleka od nich.
Nie będę jednak snuła projekcji na ten temat, bo nie znam jutra i nie wiem co się wydarzy.
Nauczyłam się żyć dniem dzisiejszym i nie marzyć za bardzo, by nie mieć rozczarowań.
Mimo wszystko niepokoju się wyzbyć, to nie taka łatwa sprawa.
Czas i to wcale nie odległy wszytko pokaże, co było pisane.
Czekam więc.

Ba-Cha witaj smile
sprawiłaś mi ogromną radość swoją wizytą.
Nie wiesz nawet jak zazdroszczę Tobie stabilizacji po zrealizowaniu swoich mieszkaniowych planów
i urządzenie tegoż wg własnych marzeń.
Nawet takie problemy o jakich przeczytałam w innych wątkach bledną gdy ma się dwa oddzielne pokoje.
Jestem pełna szacunku dla Ciebie, że opiekujesz się swoją Mam, mając w sobie zrozumienie i ciepło.
Pozdrawiam serdecznie.

511

Odp: A miało być pięknie.....

CISZA witaj .... lol

no z tą cierpliwością i ciepłem .... to nie tak hmm
czasami NIĄ rzygam tak po prostu  hmm chodzi o MAM hmm   ... no ale co mam robić ???
byleby gorzej nie było .....

a Ty pisz - tutaj tego swojego bloga netkowego ...  lol
słaba jestem w pisaniu tak ładnych postów...

posiłkuje sie wklejkami  http://imgup.pl/di/E4YI/0-0-0-33091935-middle.jpg każdy Twój post czytam ... lol lol

pozdrawiam smile

512

Odp: A miało być pięknie.....

"Jestem wrzodem na waszej dupie. Swędzi was, boli, zbiera się i co jakiś czas pęka. Pękając zawsze mnie pobrudzi"

To była odpowiedź na usilne starania mojej wnuczki, by mnie zarzucać cytatami z Biblii.
Dlaczego?
Dlatego, bo jak się okazało wnuczka zaczyna swoją życiową drogę ze Świadkami Jehowy .
Historia się powtarza...... najpierw jej matka gdy miała lat 20 oświadczyła w domu, że wybrała sobie wiarę.
I dostała na tym tle kota.
Jednak nie sprzeciwiałam się, bo przecież ja nie wiem co najlepsze jest dla innych.
Skoro tak wybierają, to znaczy, że to ma dla nich wartość, a ja to muszę uszanować.
Wyszła też za Świadka, rozwiodła się z nim i została wykluczona z tej wspólnoty, bo drugie dziecko urodziła z wolnego związku.
I żyli zawieszeni w próżni wszyscy razem.
Teraz wnuczka...... i jakby nigdy nic przychodzi ze mną porozmawiać.
Myślałam że mając lat 18 dojrzała do tego, żeby mnie przeprosić za to, co mi złego robiła, za starą k...ę, za inne epitety,
za intrygi i opluwanie, a nawet używanie siły swoich rąk wobec mnie, a tu nic - ona chciała mi czytać Biblię.... czyli to mnie nawracać.
I nie docierało do niej, że ja mam żal o wszystko, co mnie złego spotkało i to najpierw o tym trzeba porozmawiać, przeprosić i poprosić i wybaczenie,
a marzeniem moim wziąć ja w ramiona, przytulić i powiedzieć, że nigdy jej, nie przestałam kochać.
Czekam na to samo od jej matki, a mojej córki, z którą to ja usiłuję od dawna dojść do porozumienia, a która ponownie mnie odrzuciła, nawet wtedy,
gdy zmagała się z rakiem.

Ale to są moje pobożne życzenia.
Czy one kiedyś się spełnią?
Czy mnie Jasna Pani, którą corocznie proszę na Jasnej Górze - wysłucha, a może już wysłuchała skoro takie rzeczy wokół mnie się dzieją?
Przecież wszystko od czegoś się zaczyna.
Oj, weszłam w ogromne emocje.
Zamykam komputer i muszę wyjść z domu, bo zwyczajnie zaczyna mnie dusić.

513

Odp: A miało być pięknie.....

Witaj Cisza, zwracam się na razie do Ciebie, bo Twój wątek, bardzo mnie wciągnął, przeczytałam wszystko jak dobra książkę.
Bardzo podoba mi się Twoje podejście do życia, Twoja wewnętrzna siła.
Mimo że, nie mam pojęcia skąd czerpiesz takie duże pokłady siły i wytrzymałości psychicznej, to podziwiam Cię i jestem myślami i sercem z Tobą.
Wiem, że Twój wątek powstał kilka lat temu, ale ja jego odnalazłam dopiero kilka dni temu i czytałam z zapartym tchem.
Pięknie piszesz i tak jak wspomniała jedna z dziewczyn, faktycznie masz lekkie pióro.
Ja niestety nie potrafię tak ładnie i z sensem pisać, dlatego wolę Ciebie podczytywać.
Troll który, nazwał Cię"wampirem emocjonalnym" nie ma zielonego pojęcia, co to tak naprawdę znaczy.
Ja mam taką osobę w rodzinie, a po Twoich wypowiedziach, uważam, że daleko Ci do wysysania z ludzi energii.
Ty tą dobra energią właśnie obdarowujesz ludzi i za to Ci wielkie dzięki.
Pozdrawiam
Agnieszka

514

Odp: A miało być pięknie.....

Żyworódka, pamiętam Ciebie z mojego wątku z wierszami i dziękuję za postawienie się w mojej obronie. To było bardzo miłe z Twojej strony.
Pozdrawiam
Agnieszka

515

Odp: A miało być pięknie.....

Witaj  „agnesitas" smile
Jest mi bardzo miło, że zawitałaś w moim wątku i nie ukrywam, że także miło z powodu komplementów.
Prawdę mówiąc to ja sama nie wiem skąd biorę siłę, by to wszystko nieść, ale podobno każdy w życiu musi nieść swój krzyż, a na nim jest tylko tyle
ile można udźwignąć.
Z tą wytrzymałością psychiczną to jest różnie, ale nauczona przykrym doświadczeniem czyli półroczną depresją wiem, że nie powinnam się poddawać,
bo już mogę się nie wygrzebać.
W uodpornieniu pomogły mi terapie jakie mam za sobą, bo zrozumiałam, że głową muru nie przebiję i za nic nie zmienię drugiego człowieka,
a jedynie mogę zmienić siebie.
I to zrobiłam.
Moje zmiany nie wszystkim pasują, a zwłaszcza tym, którzy już nie mogą mi skakać po głowie,
bo zwalę i nie jest ważne kim jest ochotnik do skakania.
Jestem niezwykle spokojną kobietą, ale gdy potrzeba to zamieniam się w tygrysicę i pokazuję kły
i pazury.
Nie jestem natomiast jak słusznie zauważyłaś wampirem emocjonalnym, bo wampir nie daje ludziom ciepła i energii, a jedynie zabiera.
Nikt mnie w realu tak nie nazwał, a wręcz przeciwnie ludzie szukają mojego towarzystwa mówiąc, że we mnie słychać ciszę, co zawarłam w swoim nicku.
Jeśli ktoś mi zarzuca, że jest inaczej, to chyba sam ma z tym problem.
Być może to, o czym ja tu wciąż piszę daje powody do wyciągania takich wniosków, ale to są nieporozumienia jedynie z moimi bliskimi /córka i jej dzieci,
a także jej tato, a mój już były/ bo ich istnienie w moim polu i odwrotnie jest mocno zakłócone z różnych powodów i z moim także udziałem.
Często tez opisuję, że pracuję ciężko fizycznie, a zaraz po tym, że siedzę np. w loży opery, wyciągnąć więc można wnioski, że moje życie to  praca albo
zabawa, ale to też jest mylne.
Przecież w międzyczasie jest wiele spraw, zakupy, sprzątanie mieszkania, pranie, prasowanie,
czytanie książek i wiele innych czynności, o których nie piszę, bo byłoby to śmieszne gdyż każda z nas robi w kółko to samo, a czasem leżenie do góry cyckami,
bo taką mam ochotę.
Gdy siadam do pisania bo mam taką potrzebę to piszę akurat o tym, co mi w duszy gra, dodając czasem do tego grania coś na inną nutę.
Powiem szczerze, że możliwość przelania moich uczuć na dany moment przynosi mi ulgę i rozładowuje, a w ogóle pisanie o swoich przeżyciach jest
terapeutyczne i odwodzi właśnie od dołków i depresji.
Miałam tutaj przerwę dwuletnią i nawet nie zaglądałam na forum myśląc, że wątek mój już dawno gdzieś w archiwum utonął, ale gdy weszłam i ku mojemu
zadowoleniu znalazłam go, to znów nabrałam ochoty na pisanie.
Może taki zastój był mi potrzebny?
Dużo się działo w tym czasie, bo rak mojej starszej córki mnie jednak mocno zdołował, ale odrzucona po raz kolejny rzuciłam się w wir wycieczek, wyjazdów,
odwiedzin..........
ale to już w innym wątku.

Pozdrawiam serdecznie Agnieszko Ciebie, a także wszystkich, którzy poświęcą  swój czas by  zajrzeć do mojego wątku.

Chcę jeszcze dodać, że wyłączyłam możliwość mailowego kontaktu ze mną, bo nie wszyscy są mili, a ja nie mam ochoty wchodzić w polemiki.
Jeśli ktoś chce ze mną porozmawiać, to proszę tutaj.

516

Odp: A miało być pięknie.....

https://fbexternal-a.akamaihd.net/safe_image.php?d=AQC60ovuAMoQZi0x&url=http%3A%2F%2Fwww.promocja1975.pl%2Fimages%2Fzaduszki_swiatelko_dla_tych_co_odeszli5.gif

517 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2015-11-03 13:57:17)

Odp: A miało być pięknie.....

Ostatnie dni były dla mnie jak zwykle dość trudne.
Trudne, bo nie lubię spotykać znajomych na cmentarzach  zwłaszcza tych z rodziny eksa.
Nigdy nie wiem co odpowiedzieć na zadawane mi pytanie „co słychać”, bo przecież dużo słychać, a nie za dużo chcę o tym rozmawiać.
Na szczęście przebrnęłam przez to wszystko bez wpadania na siebie.
Pogoda wyjątkowo piękna, sprzyjała  spacerowaniu po nekropoliach, a nie bieganiu bo zimno i czym prędzej do domu.
Ostatnio dość często myślę o przejściu na tamtą stronę.
Nie wiem czy jest to związane z moim wiekiem, zdrowiem, czy samotnością.
Boję się starości w swojej sytuacji, bo wiem, mając tego wieloletnie dowody, że nie mogę liczyć na swoją rodzinę, a na tych, co bym mogła – mam za daleko.
Mam już wykupione miejsce pochówku, by nie sprawiać kłopotu córce lub komuś innemu, komu przyjdzie mnie odprowadzić na miejsce spoczynku.
Jest także nowy pomnik, a w osobnej teczce dokumenty potrzebne na tę chwilę i moja ostatnia wola – kremacja w całunie i drewniana urna.
Nie chcę być trwale zamknięta w porcelanie czy metalu, bo za bardzo ceniłam sobie wolność, podróże i przygody, więc gdy drewno rozpadnie się kiedyś,
to może jeszcze pofruwam w obłokach wink

A tymczasem pofrunę dziś na konsultację w sprawie wyników moich ostatnich badań,
które powtórzone wskazują, że być może już będę często deklamować znany cytat
z wiersza Kochanowskiego „Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz”.
Oswoiłam się z chorobą nadciśnieniową i buntowaniem się mojego serca, a dziś pewnie dojdzie nowe, ale o tym po wizycie, bo po co snuć projekcje.

518

Odp: A miało być pięknie.....

No, nie powiem.... trzepnęło mną solidnie.
Potwierdziło się to, co podejrzewałam, a mianowicie obturacja płuc.
Od  około czterech lat jestem leczona na nadciśnienie i serce i systematycznie na 'dzień dobry' łykam tabletki.
Do przychodni trafiłam z nadciśnieniem 220/120 i potańczono ze mną natychmiast przy pomocy nitro, ekg, badaniem krwi na cito.
Byłam zadowolona, że tak dobrze mną się zaopiekowano, a wcześniej przez około lat 15 omijałam lekarzy.
Gdy rzuciłam alkohol i palenie papierosów, rzuciłam się także w wir badań w tym badanie spirometryczne, które nie wykazało nieprawidłowości.
Gdy zatelefonowano do mnie, że w pobliżu są  badania spirometrii, gęstości kości i tkanki tłuszczowej w ramach ogólnopolskiego programu badania osób starszych,
to jak nie skorzystać z takiej okazji?
Tam okazało się, że badania poza spirometrią  nie wykazały nieprawidłowości.
Sama zaś spirometria wskazywała na niewydolność płuc.
Gdy poszłam do swojej lekarki jak co trzy miesiące po receptę, to zasugerowałam jej konieczność wykonania badania spirometrycznego i prześwietlenia płuc
gdyż zauważyłam częste męczenie się, mam kaszel i ogólne osłabienie, nie informując jej o badaniach, jakie miałam miesiąc wcześniej.
No i te potwierdziły, że jest niezbyt dobrze.
Poszłam za ciosem myśląc, że nie zaszkodzi chyba wspomóc się ziołami i udałam się na wizytę do O. Bonifratrów gdzie trafiłam na lekarkę kardiologa.
No i się zaczęło.... mało, że wyszłam stamtąd z worem ziół i buteleczkami oleistych, to też z zaleceniem przeprowadzenia szeregu badań analitycznych.
Co także ważne, to lekarka przeglądając wyniki badań, jakie miałam przy sobie stwierdziła, że na to, co obecnie mi dokucza już 3 lata wstecz wskazywały wyniki moich badań.
Dlaczego więc moja  to przemilczała? 
Nie wiadomo.
Teraz czeka mnie wizyta u niej i na razie nie wiem jak jej przedstawię tę wizytę u Bonifratrów, a jeszcze bardziej nie wiem, jak zażądać skierowania na wymienione
przez kardiolog badania, by je zrobić maksymalnie na NFZ, a nie odpłatnie.
Może uspokoi ją to, że ja nie zamierzam rezygnować z leczenia farmakologicznego, a ziołowe traktuję jako wspomagające.
Oczyszczanie organizmu tą metodą powinno /tak myślę/ spotkać się z jej aprobatą
Zapewne też dostanę skierowanie do pulmonologa, bo płuca to jego specjalność.

Mam zagwozdkę, ale muszę to jakoś poukładać.

519

Odp: A miało być pięknie.....

Witaj Ciszo po długiej nieobecności.
Dużo siły życzę, bo chyba czeka Cię znów trudny czas.

520 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2015-11-07 01:54:49)

Odp: A miało być pięknie.....
luc napisał/a:

Witaj Ciszo po długiej nieobecności.
Dużo siły życzę, bo chyba czeka Cię znów trudny czas.

A nie dam się moja droga.
Nie dam się nikomu i niczemu.
Pozdrawiam serdecznie smile



Dzisiaj  /wczoraj/miałam niesamowity przypływ energii, a słysząc, że idą deszcze postanowiłam wleźć na dach i zrobić porządki bo opadające liście
ułożyły się jak kołdra na dachu. Gdyby był wiatr, to by z nimi zatańczył, a tak - to musiałam ja.
Mogłam wezwać znajomego, który nie raz to robił, ale szkoda mi pieniędzy, bo nie wiem ile jeszcze wydać będę musiała na ratowanie zdrówka.
Wczoraj wyczyściłam wszystko wokół domu, a dziś mnie naszło na to i jak zwaliłam, to sama nie wierzyłam, że ich tam tyle się ułożyło.
Oczyściłam też rynny, w których mam szczotki, bo jednak nie liście, ale inne sopertasy pod nimi się zbierały przez całe lato.
Mam więc już spokój do wiosny.
Tym bałaganem liściowym mocno zdenerwowałam swoją wnuczkę, która wypisz wymaluj zachowuje się jak jej matka, a moja córka.
Nie zdążyłam jeszcze zejść z drabiny gdy trybem rozkazującym nakazała mi robić porządki.
No i wyszłam z siebie i jak jeszcze nigdy wcześniej ordynarnie nie odezwałam się do niej, tak teraz kazałam jej wziąć szczotkę i zamiatać,
albo odp....ć się ode mnie.
Stanęła jak wryta, bo to dla niej coś nowego, ale może zrozumie, że ja też potrafię.
Moja delikatność i kultura nikomu tu nie jest potrzebną i nie docenianą.
Młoda skończyła już lat 18 więc jest dorosłą i gdyby co, jak dorosła będzie ponosić konsekwencje swoich do mnie zachowań.
Skończyłam z rynnami, zaczęłam na dole i nie wierzyłam, że tego są trzy worki po 220 l.
Tak się ułożyło w zagłębieniach blachy falistej, którą jest pokryta moja część.
A teraz chce mi się skakać z radości bo właśnie zaczął padać deszcz.
Bingo!

Posty [ 456 do 520 z 582 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » A miało być pięknie.....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024