Witam niedzielnie ...
łojjj jjoanno i ciszo -
że też Wam się chce - czytać mnie ![]()
pozdrawiam .....
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » A miało być pięknie.....
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 9 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Witam niedzielnie ...
łojjj jjoanno i ciszo -
że też Wam się chce - czytać mnie ![]()
pozdrawiam .....
Ja również witam w ten piękny jesienno-zimowy dzień. ![]()
To ja też się przywitam. ![]()
Przez tą zmianę czasu wszystko mi się miesza, nie lubię tego dnia.
Zbliżał się wieczór a mi się wydawało ze chmurzy się i deszcz będzie padał........
Dobrej nocy.
No to na dzień dobry
coś z historii
Czas na horror
Wcześnie rano po wyjściu do pracy byłego i A...do szkoły, spałam w najlepsze , bo byłam na długim zwolnieniu lekarskim,
gdy z pokoju G. dochodzi szczekanie jej psa. Córka także była wyjątkowo w domu .
Pokój dziewczyn usytuowany był blisko drzwi wejściowych .
Gdy pies zaszczekał, G. wstała i otworzyła drzwi, by wypuścić go na podwórko .
W tym momencie do mieszkania wtargnął chłopisko z 1,85 mówiąc, że źle się czuje i chce pomocy.
Mamo chodź, bo ktoś ............ nie zdążyła dokończyć, bo ja już stałam obok.
Przystojniak jak diabli, w czarnej skórzanej kurtce, z ręką za pazuchą i patrzy dziwnym wzrokiem.
Jak mogę panu pomoc ? - pytam.
Boli mnie serce - odpowiada i wchodzi bez pardonu do pokoju, i siada na córki tapczanie ,a mnie młotki w głowie
walą jak szalone.
Czuję co jest grane, a strach o córkę dodaje mi odwagi.
Wysyłam G... do mojego pokoju po propranolol, a następnie do kuchni po wodę i odgradzam ją od drzwi - swoją
osobą.
Mówię do niej, idź po ojca , bo przecież on jest u L.... wymieniam nazwisko najbliższego sąsiada .
Ona nie łapie, patrzy na mnie zdziwiona, bo wie, że ojciec jest w pracy,ale ja ją wypycham na zewnątrz, więc
już o nic nie pyta i idzie do pana L... . w szlafroku.
W tym momencie widzę, że przy krzakach blisko furtki stoi samochód, a oparty o niego stoi inny zbir .
No to wiem, już jestem pewna ............
Zaczynam krzyczeć, żeby córka uciekała, bo jest to napad.
I czuję za sobą tego, co był w mieszkaniu.
Drę się z całej siły i szarpie z tym bandziorem, bo on chce mnie wciągnąć do mieszkania.
Nie dawałam się. Tamten widząc szaloną kobitę, a drugą gdzieś biegnącą, zaczął tego wołać do samochodu,
zapuszczając silnik.
Uciekli. Udało mi się jednak odczytać numery rejestracyjne.
Córkę zawróciłam. Zabarykadowane odczekałyśmy i gdy poczułyśmy się bezpiecznie wyszłyśmy z naszej twierdzy.
Na miejscu, gdzie stał samochód leżała strzykawka i waciki .
No tak, rękę przecież chował, a ja myślałam, że.........
Zebrałam to w torebkę foliową i pojechałyśmy na policję.
Nie mieli żadnej wątpliwości, że był to napad. Numery auta były fałszywe. Dowody przyjęli.
Nie mieli również wątpliwości, że jedynie moja zimna krew i rozum uratować nam mogły życie.
Nie mogę sobie wyobrazić, co by było gdyby córka sama była w domu. Miała wtedy 22 lata.
Mój były wrócił z pracy i gdy opowiadałam, pokazując jemu wyłamane do krwi paznokcie przy palcach obu rąk,
powiedział cytuję:
"coś mi nie dawało w pracy spokoju, bo gdy rano wyjeżdżałem oni już byli i z jednym
z nich spojrzeliśmy sobie w oczy".
Mój były pracował od domu zaledwie 10 minut jazdy samochodem.
Nie mieliśmy w domu jeszcze telefonu.
Po kilku godzinach znalazłam w ogrodzie naszego podwórkowego Misia - otrutego.
To dlatego nie przyleciał na ratunek.........
Weterynarz określił kilkanaście godzin jego odejścia, więc Misio musiał zostać otruty późnym wieczorem
poprzedniego dnia.
Więc obrabowanie mieszkania zostało zaplanowane.
Byłby to cholerny pech, bo nie odkupiliśmy straconych rzeczy po włamaniu pierwszym, które miało miejsce
kilka lat wcześniej. Wtedy jednak niczyje zdrowie czy życie nie było narażone.
Takie były uroki mieszkania na zadupiu osiedla , gdzie kiedyś diabeł mówił dobranoc.
Matko Święta rzeczywiście horror! Trzeba mieć zimną krew w takich sytuacjach.
Dla rozładowania zaś tej strasznej atmosfery opowiem Wam o moim złodzieju.Otóż moje drzwi wyjściowe są od ulicy a podwórko mamy z drugiej strony i tam latem spędzamy dużo czasu.Otóż nigdy nie zamykałam drzwi,gdy szłam na podwórko,bo pieski zawsze dają nam znać jak ktoś podjedzie lub podejdzie po furtkę.Otóż któregoś dnia pieski się zagapiły i mieliśmy w domu niespodziewanego intruza.Oczywiście nie zdążyłam go złapać,ale zauważyłam kradzież.Z domu znikła waza do zupy pełna jajek.
Znajoma rano przyniosła mi jajka,a ja w pośpiechu nie miałam nic pod ręką i włożyłam jajka do wazy.
żyworódko
Dziękuję za instrukcję w sprawie wyszukiwania wątków.
No jest tego tyle, że...........na razie nie szukam. ![]()
Cisza to ja
No ładny prezent dla Wątusia z okazji jego 7 urodzin (wątek liczy już 7 stron) - horror...
No ale skąd mogłaś wiedzieć, że będzie miał urodziny ![]()
A tak do rzeczy..........
Myślę, że w takich sytuacjach włącza się nam jakiś zmysł o którego istnieniu w normalnych warunkach byśmy nie pomyśleli.
Dla mnie to całe zdarzenie, które opisałaś to horror oczywiście, ale jak jeszcze wspomniałaś o tej strzykawce (nie mogę patrzeć na strzykawki bo igły bo wkłucie) więc to mega horror.
Takie mam pytanie czy długo "zbierałaś się" po tym wydarzeniu......bo przecież każdy podjeżdżający samochód mógł to wydarzenie przypominać, przynajmniej mi by przypominał.
Co do złodziei..........
Moja siostra była ostatnio na wycieczce z pracy m.in. w Wiedniu.
Jej koleżanka, która też z nią jechała ma w Wiedniu siostry, które pierwszy raz od ich wyjazdu z Polski odwiedziła.
I u jednej z sióstr mieszkała na czas wycieczki.
Siostra mieszka na parterze i na noc, było ciepło, otworzyła drzwi balkonowe na całego.
Na to ta koleżanka czyli jej siostra zgodnie z polskim zwyczajem: no co ty robisz?
Na to siostra: a kto ci tu wejdzie....
Co za życie.........
A taki horror w moim życiu.........
Działo się to w mieście chyba z kilkanaście lat temu. Ruchliwa ulica, pełno ludzi, chyba wiosna to była,
niedaleko przystanek tramwajowy.
Ulica. Chodnik. Wzdłuż chodnika parking. Za parkingiem schody (kilka stopni) wzdłuż tego parkingu.
Te schody prowadziły do sklepów. Jest ich tam chyba z kilkanaście. Nad wejściem do tych sklepów takie zadaszenie z filarami.
Chodzę sobie po tym chodniku w tę i z powrotem. Czekałam na rodziców, którzy mieli podjechać samochodem i mnie zabrać. Tu się z nimi umówiłam, telefonów komórkowych wtedy nie było.
I tak sobie chodzę a w pewnym momencie zauważyłam, że identycznie chodzi facet wzdłuż tych sklepów pod filarami. Ja zawracam, on też, ja idę on też. Miał na sobie ciemny kapelusz, ciemny płaszcz. I chyba taką twarz bez wyrazu, potem juz nie zwracałam uwagi.
I ani uciekać no bo gdzie ani krzyczeć no bo dlaczego?
I tak chodziłam a we mnie narastał coraz większy strach, strach psychiczny.
I w końcu umęczona psychicznie i fizycznie no bo i nogi już tez wysiadły, pomyślałam sobie usiądę sobie na ławce na przystanku tramwajowym wśród ludzi.
Trochę się uspokoiłam, może to tylko taki zbieg okoliczności.
Aż tu nagle on wchodzi i siada koło mnie na tej ławce.
Całe szczęście nie widziałam jego twarzy z bliska.
Zerwałam się i przed siebie na ten parking pobiegłam.
Tam na szczęście stał już samochód.........bo nie wiem co byłoby dalej.
Nigdy bym nie pomyślała że można się tak bać w biały dzień wśród tłumu ludzi a jednak.....
Dobrej, spokojnej nocy wszystkim życzę. ![]()
Dobry dzionek ![]()
A ja spędziłam dzisiejszą noc na 'czuwaniu' na forum. ![]()
Nie wylogowałam się, zresztą nie pierwszy to już raz.
Ja przeżyłam trzy horrory...i oby na tym koniec!
Opowiem ten najmniej drastyczny.
Było lato. Nie pamiętam już, skąd wracałam tak późno do domu.
Gdy wysiadłam z autobusu, było około 21,30.
Właśnie przestał kropić deszcz, a na przystanku stał wysoki, dobrze zbudowany facet pod czarnym, dużym parasolem i jeszcze dwie osoby. Właśnie dlatego zwróciłam na niego uwagę.
Do mojego bloku było jakieś 400 m, z tym, że wejście nie od ulicy, więc w sumie dłuższa droga.
Z prawej strony chodnika, na pewnym odcinku były działki, a następnie przestrzeń niezabudowana, bo w dole biegła linia tramwajowa. Po lewej stronie rosły przydrożne drzewa.
Po kilkunastu krokach, idąc, poczułam jakiś niejasny niepokój. Obróciłam się i zobaczyłam, że za mną idzie ten facet, cały czas pod parasolem. Szedł dość szybko.
Stanęłam i schyliłam się, niby to poprawiając buta, bo chciałam, żeby mnie wyprzedził. Facet minął mnie, ale zaczął zwalniać kroku. Ja też zaczęłam iść wolnymi kroczkami tak, aby utrzymać między nami, pewną 'bezpieczną' kilkunastu metrową odległość i aby ona nie zmniejszała się.
Po ruchu parasola widziałam, że ogląda się do tyłu. Wokół żywej duszy, tylko czasem przejechał jakiś samochód.
Moje myśli biegły szybko, że jak 'coś', to wyskoczę na jezdnię. Poza tym, liczyłam, że w końcu jacyś ludzie się pojawią.
Facet doszedł do mojego bloku, obrócił się w moją stronę i stanął pod drzewem. Cały czas trzymał w ręku parasol.
Ja też stanęłam, czekając na jego ruch. I tak dobrą chwilę (dla mnie całe wieki) staliśmy oboje.
Nagle, z za bloku wyszedł mężczyzna i w tym momencie ten facet rzucił się pędem...
Ja, cała w drgawkach wbiegłam do bloku, później jeszcze winda...i nareszcie drzwi mieszkania.
Zawsze wierzę w mojego ANIOŁA STRÓŻA, że ostrzeże/obroni mnie przed każdym niebezpieczeństwem, co niejednokrotnie już się stało.
EDIT:
jjoanno, fakt, wątków jest masa, ale gdy szukasz jakiegoś konkretnego, to spróbuj wklikać jakieś hasło typu 'list', czy inne, które kojarzą Ci się z tym wątkiem. Poza tym, może zapamiętałaś nick którejkolwiek osoby, wypowiadającej się w tym wątku, to wówczas klikasz w jej nick, a następnie w 'pokaż wszystkie posty' i może po wypowiedziach dojdziesz...do celu. ![]()
No piękne te horrory ![]()
To ja dodam jeszcze jeden, a kiedyś i następne..........
coś z historii .....
Cudze listy
Wracam do domu i jak zwykle podglądam, czy w skrzynce jest jakaś poczta. Jest.
Wyciągam zadowolona, że to żadne awizo, czego nienawidzę i przecież już wszelkie sprawy pozałatwiane i co najmniej dwa lata eks da mi spokój, a innych ważnych poleconych, nie spodziewam się.
Biorę koperty i idę do mieszkania.
Dobrze, że starym zwyczajem nie oderwałam boku koperty, a najpierw obejrzałam i stwierdziłam, że ten list jest do innego adresata, zamieszkującego przy innej ulicy w moim osiedlu.
Oglądam pozostałą korespondencję, a ta także pod tamten adres. Nazwisko odbiorcy to samo, imiona różne.
Co za gamoń, myślę o listonoszu, który wrzucił tę korespondencje do mojej skrzynki, ale stwierdzam, że nie ma stempli pocztowych, więc pocztę tę wrzucił pewnie, pracownik z konkurencji Poczty Polskiej.
Jestem jeszcze nie rozebrana, myślę sobie, więc pójdę z tą korespondencją, bo może jest ważna dla kogoś.
W głowie mi świta, że to niezbyt daleko ode mnie. Nazwę ulicy znam doskonale, ale nie umiem w myśli zlokalizować numeru.
Przywołałam zasadę nadawania numerów, że idą one z nurtem Wisły, jak i do niej i idę na wyczucie, a tam niespodzianka, bo jest numer 4 i zaraz 16 ty, a numeru 2 nie ma i już.
Obchodzę ulicę wzdłuż i wszerz i ani, ani.
Pytam pana wchodzącego pod 4 ty, a on nie wie gdzie jest 2. Pod 16 mogę dostać się znając kod.
Nie daję za wygraną, a także ciekawość mnie prowadzi i chodzę od bloku do bloku, sprawdzając numerację, bo ciemno i z daleka nie widać.
Pytam przechodniów, jednak oni też nie wiedzą. Stoję już ponownie bezradna przy numerze 4, gdy wychodzi pani z pieskiem.
Pytam ją, a ona mówi, a wie pani tam w krzakach za blokami, trzeba przejść przez boisko i na wprost.
Dziękuję serdecznie i kieruję się wg wskazówki, ale nie podoba mi się to, bo gdzie to w krzaki wchodzić po ciemnicy.
A muszę też przejść przez boisko, gdzie kilka lat temu na gałęzi drzewa powiesił się młody chłopak.
Już chciałam zrezygnować i pójść w dzień, ale zaczyna mi się pokazywać dach stojącej chałupki, która ni przypiął, ni wypiął, stoi poza blokami, hen gdzieś na skraju pola. Robię ręką znak krzyża i śmiało idę, psiocząc na numeracje, które się pop.... przy budowie bloków.
Dotarłam. Widzę dzwonek, więc naciskam. Co prawda widzę skrzynkę na listy, ale diabli wiedzą, czy jaja kukułczego i ja komuś nie podrzucę.
Wychodzi ktoś i grubym głosem pyta - czego?
Ja nieśmiało pytam, czy tu mieszka iksiński, a ten sam głos pyta, a do którego idzie?
Ja odpowiadam, że do trzech i wymieniam Marcina, Krzysztofa, Roberta.
Głos nieprzyjemny - to z trzema się pani umówiła?
Ja - nie, nie umówiłam się z żadnym z nich, ale mam listy do oddania.
On- to nie może pani od razu tak gadać?
Ja- no przecież pytałam czy mieszka tu iksiński.
On- ale nie powiedziała pani, o którego idzie. Ja też iksiński - dodaje.
Ja- no tak, więc weźmie pan te listy ode mnie? Znalazłam je w swojej skrzynce- informuję.
Uchyla się furtka, a w niej widzę postać nieciekawą.
Ostrożnie podaję te koperty i wycofuję się do tyłu, a on przygląda mi się przez chwilę i proponuje, żebym wstąpiła na kielicha.
O żesz, myślę sobie..........aleś mnie facet rozpoznał..........
Podziękowałam uprzejmie i oddaliłam się spiesznie.
To zabawienie się w doręczyciela zabrało mi godzinę.
Pewnie kurier nie znalazłszy adresata i nie zawracając sobie głowy szukaniem............
uszczęśliwił tym mnie, bo mieszkam pod 2.
Ale już po sprawie, jedynie to zaproszenie na kielicha, jakoś mi pulsowało w skroniach........
Dobrej nocy ![]()
.
Doberek - na kawcię zapraszam 
dziwne - prawdziwe zdarzenia wspominacie ...
to może ja opiszę - takie co utkwiło mi w pamięci ...
po szkole pierwsza moja praca - była w Krakowie ( mieszkam jakieś 60-70 km odległosci )
kwaterę z dziewczynami - mieliśmy wynajętą na osiedlu Mogiła - tj. spory kawałek za Nową Hutą
pewnego popołudnia - wracałam z "koleżankami" - przesiadając się na tramwaj - w centrum NH - na rondzie ...
na wysepce - było sporo ludzi....
do mnie doczepili się DWAJ pijani młokosi .... ( widać było,że z prawem mają na bakier
)
dość natarczywie mnie zaczepiając - szarpałam się z nimi - oni koniecznie chcieli mnie zaciągnąć - do takiego małego parku ...
moje pseudo "koleżanki " wsiadły do tramwaju - tak samo inni ludzie .... Nikt ! nie stanął w mojej obronie ...
w pewnym momencie - udało mi się wylecieć na sam środek ulicy -prawie wprost pod nadjeżdżający radiowóz....
zatrzymali się tylko dlatego -że nie wyglądałam na Polkę
potem mnie odwieźli - jeden natarczywie chciał się ze mną umówić ...
drugie zdarzenie - wracałam w niedzielę w nocy do Krakowa - byłam umówiona z koleżanką - że dosiądzie się na kolejnej stacji ...
niestety coś jej wypadło .... jadę - na kolejnej stacji wsiadło jakieś 8-10 "wojaków" podpitych wracających z przepustki ...
oczywiście - dosiedli się do mnie ....pili gorzołkę jeszcze - były żarty ..śmiechy ...itp..
pociąg jechał do Płaszowa - a ja potrzebowałam się dostać do Gł. - zeby przesiąść się na tramwaj ( którego o tej porze nie było !)
Dwóch podpitych - zaoferowali - że mnie odprowadzą .... między innymi przez Planty ... ojjjjj - ale miałam stracha ....
mam takiego pecha - zawsze jak jadę przykładowo w autobusie - i jest jakiś pijaczek - zawsze do mnie
się przyczepi ......
jakies przyciąganie .... hiii
Podejrzana
Byłam w Śródmieściu i przechodząc przez Nowy świat weszłam do ekskluzywnego sklepu z kosmetykami, by ewentualnie dokonać zakupu kremu do twarzy, którego już w domu miałam niewielką ilość.
Pochodziłam sobie po sklepie, by nacieszyć oczy. Tu postałam, tam postałam. Coś wzięłam do ręki, by się przyjrzeć, poczytać, zdobyć wiedzę na temat nowych kosmetyków, których obecnie jest zatrzęsienie. Wybrałam wreszcie krem, poszłam do kasy, zapłaciłam i wychodzę, a tu w bramce wyjściowej alarm.
Idę dalej, bo przecież niczego nie ukradłam, więc to pewnie nie o mnie chodzi.
Jednak o mnie!
Pan ochroniarz niemalże łapie mnie za fraki, by mnie zatrzymać.
Proszę ze mną mówi. Dokąd - pytam? O tu........ i przesuwa się na bok, by nie utrudniać innym przejścia.
Co pani kupiła?.........pyta.
Krem - odpowiadam.
Proszę paragon.
Proszę...... podaję razem z zakupionym kremem.
Nic więcej pani nie ma? Nie - z tego sklepu nie mam nic więcej.
Proszę pokazać torebkę.
Moją torebkę? Chyba pan nie ma prawa kontrolować mojej torebki.
Więc wezwę policję.
Proszę bardzo - mówię.
Niczego nie ukradłam i nie obawiam się , a pan mnie nie będzie rewidował.
Ludzie przechodzą w tą i z powrotem. Sklep znajduje się w ruchliwym miejscu.
Przechodzą, zatrzymuję się, przyglądają............
Złapali złodziejkę............. może też bym tak myślała o kimś.
Podchodzi do nas ktoś z personelu i pyta ochroniarza czy przepuścił ten zakup przez bramkę?
On na to......... NIE.
Kobitka przechodzi z tym moim już, bo przecież zapłaconym kremem, a bramka daje sygnał.
Każe ochroniarzowi zrobić to samo - bramka wyje.
Zagadka rozwiązana.
Na spodzie pudełka było maleńkie metalowe coś, co Ona nazwała zakodowaniem /czipem/, mówiąc, że ta partia tak miała w iluś przypadkach.
Mówiłam o tym - zwróciła się do ochroniarza.
On mnie przeprasza, ona mnie przeprasza........tłumaczy, że on nowy........ a ja dopiero teraz robię się czerwona..............ale ze złości.
Obejrzało mnie ileś osób. Ile z nich pomyślało, że jestem złodziejką ?
tego nie da się ustalić.
Ba-Cho
Pewnie jesteś ciekawej urody kobietą i istotnie przyciągasz.
Szkoda, że także nieciekawe typy.
Co do koleżanek, to nie wypowiem się, bo musiałabym użyć brzydkiego słowa.
Pozdrawiam. ![]()
.
cisza ... witaj ..
to co opisałaś w sklepie ... to masakra ....
nie cierpię czegoś takiego - jak za każdym klientem łażą natarczywie i w każdym widzą złodzieja ...
mam u siebie parę takich sklepów - z taką ochroną - nie wchodzę już tam...
tak samo nie cierpię - zbyt nachalnych i wydaje im się,że uprzejmych ... sprzedawców
przekraczasz próg sklepu - i to ich sakramentalne : w czym mogę pomóc !! - ???? hi
Witajcie ![]()
Dziś pobiłam swój rekord życiowy - 3 godziny w kolejce do lekarza rodzinnego, przede mną 6 osób.
Tak się zastanawiam nad słowami, które przytoczyła Ba-Cha a mianowicie "w czym mogę pomóc".
I tak..........
Wchodzę do sklepu, wzrokiem szukam sprzedawcy, aby powiedzieć dzień dobry, po czym zajmuję się oglądaniem nie zwracając uwagi na sprzedawcę. Jeżeli w tym momencie pada "w czym mogę pomóc" a ja na ten moment pomocy nie potrzebuje to i u mnie wywołuje to negatywną reakcję. Już nie mam ochoty więcej nic oglądać, bo czułabym się obserwowana, to by mi przeszkadzało, wiec nie mam wyjścia, wychodzę.
W innym wypadku gdy oglądając jakąś rzecz, mam ochotę o coś zapytać, rozglądam się i w tym momencie pada "w czym mogę pomóc" i jeśli odpowiedź mnie satysfakcjonuje to istnieje duże prawdopodobieństwo kupna. Jeżeli w momencie, gdy potrzebuję "w czym mogę pomóc", a widzę, że sprzedawca rozmawia przez telefon to też wychodzę.
Ostatnio w dużym sklepie agd, gdy potrzebowałam tego "w czym mogę pomóc" to mocno się musiałam natrudzić, bo jeden gdzieś tam uciekł do magazynu, drugi akurat obsługiwał klienta, w końcu znalazłam.
Tak więc różnie to bywa z tym "w czym mogę pomóc". Wszystko zależy od sytuacji.
W tej w której nie potrzebuję tego "w czym mogę pomóc" to zawsze sobie tłumaczę że przyszły takie czasy, że klient nasz pan i jakoś żyje.......:)
Nie podoba mi się ten zwyczaj (raczej to chyba jakieś ustalenie) gdy podchodząc do kasy, zwykle w sklepach spożywczych, kasjerka pierwsza mówi dzień dobry. Mi bardziej wypada, bo to ja podchodzę. Sama z kolei nie mówię pierwsza, bo jakoś tak się czuje jakbym zwracała jej uwagę.
I to tyle rozważań.........:)
Ba-Cha
Jak to określiła Cisza jesteś kobietą o ciekawej urodzie, która przyciąga wszystkich, tylko ci "weseli" są po prostu śmielsi.
żyworódko
znalazłam ten wątek..........wchodząc w archiwum skojarzyłam, że na czerwono są napisane tytuły wątków i tak krok po kroku znalazłam.......nawet długo nie szukałam
Cisza to ja
Gratuluję. No bo żeby ze zwykłej, sąsiedzkiej przysługi zrobić horror to mistrzostwo świata.
Co do tej sytuacji w sklepie. To niewiarygodne jak szybko i łatwo korzystając ze swojej funkcji, w tym przypadku ochroniarza przykleić etykietkę "złodziejka" a po "pięciu minutach" powiedzieć przepraszam i wszystko jest w porządku.
Dobrej nocy wszystkim życzę ![]()
pozdrawiam niedzielnie .... ...
jjoanno - ja nie mogę ??? hiiii czy Ty mnie czytasz ???? dawno ! powinno Ci się znudzić

Ba-Cha
Czytam Ciebie tutaj, bardzo jak widać uważnie.
Ale kto wie, w końcu wieczory będą coraz dłuższe, więc może się skuszę na więcej...........:)
ps. bardzo ładna kartka
Pozdrawiam. ![]()
Jestem rozbita. Te ostatnie dni sprawiły, że opadłam z sił. Nachodziłam się po cmentarzach, a pewnie jeszcze nie za bardzo
po wszczepionej grypie funkcjonuje, więc wykończyłam się na maksa.
Aż trudno uwierzyć, ale dzisiaj spałam 16 godzin. Wstałam wcześnie rano i czułam się tak słaba, że pacnęłam spowrotem. Jedynie uchyliłam okno, bo miałam wrażenie, że się duszę.
Obudziłam się prawie o zmierzchu w wyziębionym mieszkaniu i chyba to, że dawka tlenu była duża, spowodowało tak długi sen.
Ostatnio żyłam w dużym stresie, a ja tak mam, że odstresowuję się snem i potrafię przespać nawet 20 godzin.
Nie było to więc coś nowego, ale dawno też tak nie miałam.
Zaglądałam tutaj, czytałam, ale głowę miałam pustą.
Dziękuję, że jesteście.
Ta cudna /słodka/mysz sprawiła, że się uśmiecham.
Dobrej nocy Wam i sobie życzę. ![]()
.
Ciszo, ja mam podobnie. Stres mnie osłabia i czuję się wyssana z życiowej energii. Nic mi się wtedy nie chce i mogłabym zapaść w jakiś zimowy sen... Dzisiaj strasznie człowiekowi ciężko o "spokojne życie"...a szkoda, bo baaaaaaaardzo i mi jego brakuje...
Życzę zdrówka i sił...
Witam poniedziałkowo ....
zakopujemy dołki
... trzymajcie się .....
zawsze- wybieram muzykę ![]()
Całe szczęście, że często uśmiecham się. Należę bowiem do osób, które rzadko okazują, że im w duszy marsz żałobny gra.
Dołki chyba zakopane, bo obudziłam się zupełnie inna.
Kota niestety nie pogłaszczę mimo, że aż 4 sztuki są w pobliżu.
Mieszkają w budynku gospodarczym. Są podrzutkami przez dzikie kotki. Od lat tak mamy, że kotki z działek przychodzą kocić się tu do nas, a potem część dzieci zostawiają i idą sobie znów tam, skąd przyszły.
Kiedyś jedna z mam wrzuciła mi przez okno dwoje swoich dzieci, a dwoje wyniosła jeszcze ślepe.
Tak wiec te nasze, nie nasze koty chadzają własnymi drogami. Tu jeść dostaną, przezimują też w dobrych warunkach, a wiosna następuje zmiana. Czasem któreś na dłużej zatrzyma się.
Nie oswajam jednak żadnego, bo często nie ma mnie w domu, czasem miesiąc, albo dłużej, a zwierzę domowe cierpi, gdy jest
zostawiane. W ogóle już nie przyzwyczajam się do zwierząt z podanych powodów.
Polubiłam życie bez ograniczeń.
'Lombard'........ lubię i chętnie słucham.
Dziękuję Ba-Cho
Margolinko
Najważniejsze, żeby nie poddać się, nie rozklejać, bo potem ciężko jest poskładać.
Życie jest takie, a nie inne i jeśli czegoś w nim zmienić nie można, to trzeba zaakceptować, by nie zwariować.
jjoanno
To ty jeszcze nie wiesz, że w systemie lecznictwa polskiego panuje zasada - pacjencie lecz się sam!
Nie znoszę lekarzy /w sensie zawodu/ pójście do przychodni, to dla mnie wielka wyprawa, a już czekanie 3 godziny, chyba by mnie rozwaliło.
Na szczęście zbyt często jeszcze w przychodniach nie przesiaduję.
Co do natrętnych sprzedawców, to zmykam szybciej, niż weszłam. Nienawidzę gdy nadmiernie się mną opiekują. Nie kupuję też towaru przy którym nie ma ceny. Nie pytam o ceny, których uwidocznienia unikają prywatni sprzedawcy na straganach.
Nie kupię np owoców od kogoś, kto wygląda na brudasa, lub śmierdzi alkoholem.
Skoro jestem przy zakupach to powiem, że czyściochą wielką to ja nie jestem, ale gdy przychodzę z zakupami do domu, to je wszystkie /które mogę myć wodą/ wkładam do zlewu i myję z dodatkiem płynu, a te których myć wodą nie da się, przecieram ściereczką i dopiero wkładam do lodówki.
Nigdy nie biorę pierwszego z brzegu, a sięgam gdzieś dalej, bo nie są wymacane, okasłane........... itp
Dziwaczka ze mnie? Może i tak. Tak jednak mam i już.
Pozdrawiam kobietki.
Miłego dnia i Tobie też.....tak, tak... Tobie ![]()
Dzięki Kochane za wskazówki.Obiecuję,że nigdy nikomu nie powiem już:W czym mogę pomóc.
Od dziś tylko się pokażę,że jestem.Do takich wniosków doszłam czytając Wasze wpisy! ![]()
Podjęłam próbę wstawienia obrazka.........niestety nieudaną ![]()
Więc już lepiej będzie napisać ![]()
śmiech............
Staram się dużo śmiać. Często jest tak, że nie ma aż takiego powodu aby się śmiać, a ja się śmieje..........tak dla zdrowia właśnie.
koty........
Mam dwa koty i dwa psy. Niestety, gdy psy były małe koty były akurat na wyprawach marcowych i jak wróciły to zostały już wrogami psów a nie przyjaciółmi. Wcześniej jak mieliśmy koty i psy to żyły sobie w wielkiej przyjaźni.
Teraz jest tak, ze psy urządzają sobie polowania na koty i przez to koty nie są zbyt oswojone.
Nie dadzą się pogłaskać.
Nie tak dawno kotka miała małego kociaka. Więc sobie postanowiłam, że w końcu oswoję sobie kota do pogłaskania.
Obserwowałam go od małego, dzień w dzień zaglądałam do kociej nory.
Widocznie nie byłam zbyt lubianym gościem, bo matka-kotka wzięła kociaka i się wyprowadziła w nieznane mi miejsce. Gdy w końcu mały kociak wyszedł był zupełnie dziki.
Miałam nadzieje ze póki jest jeszcze mały to jeszcze coś z tego będzie. Niestety pies go upolował i tak to się źle skończyło.
muzyka.........
Jakby to było bez muzyki? Nie wyobrażam sobie.......
służba zdrowia........
No wiem, że lecz się sam, gorzej z receptami. Z jednej strony ciężko te 3 godziny, ale z drugiej strony patrząc to cały czas jakieś rozmowy się tam toczyły m.in. o chorobach ![]()
Dowodem na to że się sama wyleczyłam niech będzie ta historia..........
Było to kilka lat temu.
Miałam bardzo wysoka gorączkę i nic poza tym.
Trochę domowymi sposobami próbowałam się leczyć, ale nic nie pomagało.
W końcu poszłam do lekarza. Diagnoza: wirus. A na wirusa to tylko leki na obniżenie temperatury.
Zgodziłam się z tą diagnozą bo wiedzę internetową na ten temat miałam.
I tak tydzień obniżałam tę temperaturę ale poprawy nie było.
Było już tak źle że zaczęłam mieć jakieś omamy.
W końcu konsylium rodzinne uznało ze jest sobota i nie ma na co czekać trzeba jechać na pogotowie.
Więc pojechałam. Tam lekarz zbadał mnie po czym powiedział, że powinnam zostać w szpitalu.
Nie byłam na to przygotowana psychicznie, na dodatek wróciły wspomnienia z wcześniejszego pobytu, gdy trafiłam do szpitala prosto z ulicy z wypadku.
Nie chciałam by to znowu się powtórzyło.
Przypomniało mi się, że trochę bolały mnie zatoki więc poprosiłam o wypisanie antybiotyku.
Podpisałam jeszcze jakiś dokument, ze nie zgadzam się na pobyt w szpitalu.
Już w domu gdy wzięłam pierwszą tabletkę od razu poczułam się lepiej.
I tak oto uchroniłam się od szpitala. Z drugiej strony jak ja mogłam sobie postawić taką błędną diagnozę. O tam całym wydarzeniu wie tylko moja kuzynka.
Teraz gdy byłam u lekarza na poczekalni siedział młody chłopak. Opowiadał jak poszedł do lekarza z bólem gardła, lekarz dał mu jakieś lekarstwa. Brał je i tak to się dla niego źle skończyło że gdyby jeszcze wziął ze dwie tabletki to byłoby po nim.
Na koniec ten chłopak pyta wszystkich, jaki tu jest najlepszy lekarz. I nikt nie umiał mu odpowiedzieć.
"w czym mogę pomóc"
ja już nic o sprzedawcach pisać nie będę ![]()
Dobrej nocy ![]()
ps. niby wszystko jest tak jak w tych podpowiedziach a obrazka nie ma ![]()
Dzięki Kochane za wskazówki.Obiecuję,że nigdy nikomu nie powiem już:W czym mogę pomóc.
Od dziś tylko się pokażę,że jestem.Do takich wniosków doszłam czytając Wasze wpisy!
Nie przesadzajmy. Tu chodzi o takie, które na siłę wpierają tę pomoc, są wręcz nachalne.
Jeśli widzisz zagubioną klientkę, to pewnie, że uśmiech i chęć pomocy, jest połową sukcesu.
Trzeba jednak mieć wyczucie. ![]()
Kiedyś miałam zamiar wejść do kwiaciarni i otworzyłam już drzwi, gdy nagle ktoś na mnie prawie napadł w wejściu.
Stanęłam jak wryta, słowa nie mogłam wydusić, a to była młoda sprzedawczyni, która chyba szefowi chciała się przypodobać i mnie serdecznie powitać, co ja odebrałam tak, a nie inaczej. Nie kupiłam niczego, ale szef zauważył
mój stan przedzawałowy. Wyszłam, mając nadzieję, że zamiast pochwały to pouczenie dziewczyna dostanie.
Innym razem weszłam do sklepu z markową bielizną i nie było w nim klientów, bo to wczesna pora była.
Zamierzałam kupić jakiś biustonosz, a że mam zawsze problem z dobraniem, więc najpierw chodzę zglądam, macam.
Ja chodziłam przy półkach, a za mną jak cień chodziła młoda kobieta. Ja w prawo, ona też, ja zmieniam kierunek i ona też. Tak sobie chodziłyśmy, aż mnie poniosło bo w sklepie tylko kasjerka, ja, no i ta młoda za mną chodząca
i wreszcie wrzasnęłam:
"czego pani tak za mną chodzi?... czy od razu pani mnie jako złodziejkę zakwalifikowała?"
Nie wejdę już nigdy do tego sklepu - dodałam i kieruję się do drzwi, na co wychodzi kierowniczka i mnie przeprasza mówiąc, że to nowa na próbie.
No niech ją sobie pani próbuje mówię, ale w jakiś normalny sposób, bo w taki to ona pani klientów jedynie odstraszy.
Weszłam do prywatnej przychodni lekarskiej, gdzie byłam umówiona na spotkanie w sprawie pracy.
Przychodnię tę prowadził znajomy lekarz.
Otwieram drzwi, dzwoneczek sygnalizuje, że wchodzi ktoś i nagle /jak tam w kwiaciarni/ wyskakuje dziewczyna,
a jej dzień dobry, to jak krzyczenie na mnie.
Znów miałam głupią minę, ale wyszedł ten mój znajomy i gdy już byliśmy sami i rozmawialiśmy o ewentualnej
u niego pracy, to spytałam dlaczego chce tę młodą dziewczynę zamienić na mnie.
No, już pani wie dlaczego - odpowiedział. Tu wchodzą chorzy ludzie i nie mogę sobie pozwolić, by stan ich zdrowia
pogorszył się w chwili wejścia do przychodni. Dziewczyna miała być miłą dla pacjentów, ale nie napadać ich.
No i w taki sposób popracowałam sobie ja.
jjoanno
Ba-Cha pewnie nam zapoda sposób wklejania obrazków. Nie za bardzo znam to forum, a też czasem bym coś
dołączyła.
Poćwiczymy i na pewno uda się kiedyś.
![]()
.
WITAM troche czytalam tu .Fajne pogawedki....Ja dostaje szalu jak jestem w sklepie i cos przymierzam i wiem ze cos jest fajne ale mi jest w tym nie ladnie wtedy podbiega ktos ze sklepu i tak stoi i podziwia te rzecz i ze jest mi w tym super ,,,No mysle sobie wariatka ciuch super ale nie dla mnie,,Mowie nie dziekuje i wychodze,,
Witaj Jade ![]()
Ja także wierzę jedynie w to, co widzę w lustrze.
Zostań z nami, brakuje tu nowych kobitek na pogaduchy.
Pozdrawiam.
Witam,
skoro brakuje tu nowych to i ja pozwolę sobie napisać kilka słów w pierwszym moim poście na tym forum.
Przeczytałam wszystkie posty.... niektóre dokładnie inne troszkę mniej
i sama nie wiem od czego zacząć, może od tego, że główna historia jest bardzo poruszająca i jak już parę osób napisało wręcz nie prawdopodobna, ale życie takie jest, że pisze nam scenariusze, które nie zawsze są spełnieniem naszych marzeń, co wcale nie oznacza, że zawsze są złe. Wszystko co nam się w życiu przydarza czy to dobrego czy złego zawsze czegoś nas uczy. I mnie różne sytuacje w życiu spotkały choć może nie było ich wiele bo młoda jeszcze jestem i może nie tak przejmujące jak niektóre tutaj, ale każdy z nas ma jakiś bagaż doświadczeń który dźwiga na swoich barkach.
Jeśli chodzi o koty to mam jedną humorzastą kotkę, która wabi się Wena. I jest przy mnie zawsze kiedy mi smutno jakby wyczuwała mój nastrój. Czasem tylko siedzi i zerka czasem przychodzi i się przytula, a czasem ochoczo zaczepia do zabaw i gonitwy. I kocham ją bardzo mocno.
Co do "miłych pań w sklepie". Sama kiedyś pracowałam w handlu w różnych branżach. I w jednym z pierwszych salonów w których pracowałam dowiedziałam się od innego pracownika, że zapytanie "czy mogę w czymś pomóc?" jest najgorsze co można zrobić. Ponieważ z góry zakłada sie, że można komuś pomóc we wszystkim, a przecież nikt nie jest alfą i omegą. Dużo lepszym rozwiązaniem jest powiedzenie oczywiście po dłuższej chwili od wejście klienta do sklepu (nikt nie lubi jak się od progu na niego naskakuje): "jeśli mogę w czymś pomóc jestem do państwa dyspozycji/ jestem w pobliżu" lub coś podobnie brzmiącego.
Co tyczy się lekarzy to długie kolejki i oczekiwanie nie zawsze jest ich winą, a raczej naszego kochanego ministerstwa, ale mniejsza o to bo nie lubię zbyt wiele dyskutować na takie tematy, przypomniał mi się za to jeden raz kiedy to siedziałam w poczekalni oczekując swoje kolejki i podsłyszałam taką oto rozmowę dwóch starszych pań:
X: dzień dobry Pani Y
Y: dzień dobry Pani X, jak zdrówko
X: a bardzo dobrze, przyszłam bo wie Pani dawno już u doktora Z nie byłam i chciałam zobaczyć co u niego słychać
Chciałam dodać link do piosenki która ostatnio za mną chodzi, ale okazało się że nie mam ów przywileju póki co.... tak więc polecę jeszcze na koniec happysad - taką wodą być ... miłego słuchania
Pozdrawiam
Co do stania w kolejce do gabinetu,to wina jest w organizacji przychodni i lekarzy również.Chodzę z synem do okulisty,bo jeszcze niepełnoletni.Przeszłam już trzech okulistów.Obecni chodzę prywatnie,płacę 80 zł i idę na konkretna godzinę.Do pierwszego musiałam zarezerwować cały dzień.do drugiego kilka godzin.
Jak idę do naszej przychodni rodzinnej,to lekarz dziecięcy średnio jednego pacjenta trzyma 20 min.Ktoś powie,że dobry lekarz,bo pewnie wnikliwie bada pacjenta.Otóż nie:to lekarz,który jednym palcem stuka na klawiaturze,a wszystkie kartoteki w komputer wpisane.Drugi to współmałżonek pierwszego.Do tego to strach iść,bo przypadkiem możesz usłyszeć,ze już limit na ten rok wykorzystałeś.Ja kiedyś usłyszałam:Jak Pani śmiała w ciążę zajść?
Byłam z trzecim dzieckiem w ciąży i zwichnęłam sobie wtedy nogę.
Trzeci lekarz jest zatrudniony u dwóch wyżej i boi się przepisywać cokolwiek,dawać jakiekolwiek skierowania.Miesiąc czasu chodziłam do Niego z kamieniami na woreczku żółciowym,którego też były resztki,zanim dostałam skierowanie na USG.Lekarz po operacji zapytał się jak ja tyle czasu wytrzymywałam ten ból.
Do tych dwóch ostatnich lekarzy już nie trzeba długo stać w kolejce ![]()
Ja nie moge ocenic jak jest ze sluzba zdrowia w polsce poniewaz mieszkam za granica juz jakies prawie 30 lat..Co do pewnych komentarzy to wiem ze tak jest bo mam jeszcze rodzine w polsce i slyszalam rozne historie,mianowicie tak jak jest u nas chyba nie ma tak zadny kraj jezeli chodzi o leczenie dostep do roznych specjalistycznych aparatow,sama chet naszych lekarzy w leczeniu pacjetow i ta ryczliwosc pomoc.Wiem bo moj tata jest od jakiegos czasu chory i od jakiegos roku to tylko lekarze i szpital.No szpitale sa super warunli obsluga no musisz miec ekstra ubespieczenie szpitalne wtedy masz wieksze wygody bo cie jest ciebie stac na pokoj jednoosobowy etc....U nas jest inaczej i zawsze czy u lekarza czy w szpitalu masz jakis maly lub troche wiekszy procencik do zaplaty ale uwierzcie kazdego jest na to stac...U nas nie ma samych ludzi bogatych widze terz ludzie borykajacych sie od pierwszego do pierwszego ale sa placowki takie jak opieka spoleczna ktore super pomagaja ludziom w ciezkiej sytuacji finansowej lub mieszkalnej,,,,Nie ma u nas raju bo pracowas trzeba ,czlowiek goni od rana do nocy za groszem na lepsze zycie,sa tacy ze wola wziasc plecak na grzbiet i sie tulac,,,,,Sory za bycmoze bledy w pisaniu......pozdrawiam
Witam nowe Myszki
na tym wątku ..... ![]()
dziewuszki - napiszę
jak wklejam obrazki .... tylko może popołudniu - bo teraz czasu nie mam
jestem po zakończonym remoncie - do sprzątania mam wszystko !!
...
pozdrawiam.....
Witam wszystkie dziewczęta w tym zakątku CISZY. ![]()
(...)W końcu poszłam do lekarza. Diagnoza: wirus. A na wirusa to tylko leki na obniżenie temperatury.
Zgodziłam się z tą diagnozą bo wiedzę internetową na ten temat miałam.(...)
Z dalszego ciągu Twojej opowieści wynika, że lekarz też miał wiedzę... internetową.
Zaraziłaś się bakteriami, miałaś grypę, a powikłaniem nieleczonej grypy, były zaatakowane zatoki.
Też wyczytałam z internetu. ![]()
........................................................
A mnie to nie przeszkadza, a nawet bardzo lubię, gdy wchodząc do sklepu, jestem witana z uśmiechem i pytaniem: w czym mogę pomóc? ![]()
Też się uśmiecham i jeśli chcę 'coś' konkretnego kupić, to mówię, że interesują mnie np. buty ze skóry, podaję rozmiar, fason, kolor. Pani prowadzi mnie do właściwej półki, podaje buty te i tamte, a ja sobie przymierzam. To mi skraca czas zakupów.
Natomiast, jeżeli chcę się rozejrzeć tak ogólnie, to tak właśnie informuję.
Co prawda, nie przypominam sobie, abym była witana już w drzwiach.
Mnie z kolei zdarzyło się kiedyś, że ekspedientka odpowiadała mi w trakcie czytania gazety, kiedy pytałam o ceny produktów, bo nie były wystawione. Powiedziałam jej, że gazetę niech sobie poczyta w domu, bo w pracy to ma określone obowiązki, za które jej płacą. Szybko zareagowała, wstała, podeszła do półki i było już w porządku.
Nie lubię, jeżeli ekspedientka 'na siłę' udowadnia mi, że dobrze mi w tej np. garsonce. Zachwala i fason i kolor i że ten rozmiar.
A ja widzę, że tu mi się marszczy, tam za luźna i nie ten kolor. To wówczas już zdenerwowana odpowiadam, że przede wszystkim mnie musi odpowiadać, bo ja w tym będę chodzić. Ale zdarza się, że nieraz same powiedzą/odradzą, że ten towar nie dla mnie.
A przy okazji, wiecie dziewczęta, mnie się wydaje, że te lustra w sklepach są powiększające. W domu jak spojrzę w lustro, to jestem szczuplejsza...a, jakie jest Wasze zdanie?
.............................................................
przypomniał mi się za to jeden raz kiedy to siedziałam w poczekalni oczekując swoje kolejki i podsłyszałam taką oto rozmowę dwóch starszych pań:
X: dzień dobry Pani Y
Y: dzień dobry Pani X, jak zdrówko
X: a bardzo dobrze, przyszłam bo wie Pani dawno już u doktora Z nie byłam i chciałam zobaczyć co u niego słychać
Nie wiem, czy dobrze odebrałam, że bierzesz tą odpowiedź Pani 'X' na pytanie Pani 'Y' dosłownie.
Bo ja raczej potraktowałabym, jako wymijającą...
Hey ... jjoanno -
co do obrazków - można wgrywać z wgrywacza - tam jak wejdziesz masz - galerię obrazków
hi - tylko nie wiem jak to się przesyła
jak chcesz - z tamtego - przesłać swoje prywatne fotki - i nie chcesz aby latało po Necie - "ptaszkujesz" - plik prywatny - i będzie ok !
ja przesyłam z vpx.pl
mam "swoje " obrazki na folderach .....
robię to tak ...
wybieram obrazek - musisz sobie zapisać
otwierasz stronkę hostingu
klikasz : [ wybierz pliki]
klikasz wybrane zdjęcie = [otwórz]
[wyślij]
schodzisz poniżej - w bezpośrednich linkach - : BBCode
[zaznacz wszystko]
[kopiuj] - gotowe do przeniesienia na forum - potem klikasz tylko [wklej] ....
jak coś nie będziesz wiedzieć to pytaj ...
rumiankowa napisał/a:przypomniał mi się za to jeden raz kiedy to siedziałam w poczekalni oczekując swoje kolejki i podsłyszałam taką oto rozmowę dwóch starszych pań:
X: dzień dobry Pani Y
Y: dzień dobry Pani X, jak zdrówko
X: a bardzo dobrze, przyszłam bo wie Pani dawno już u doktora Z nie byłam i chciałam zobaczyć co u niego słychaćNie wiem, czy dobrze odebrałam, że bierzesz tą odpowiedź Pani 'X' na pytanie Pani 'Y' dosłownie.
Bo ja raczej potraktowałabym, jako wymijającą...
Z przebiegu całej rozmowy tych kobiet, dało się wywnioskować, że nie była to wymijająca odpowiedz ponieważ Pani 'X' jeszcze kilkukrotnie powiedziała, że po prostu nudzi jej się w domu, więc przychodzi do lekarza posiedzieć, pogadać, spotkać 'znajomych' w poczekalni. Zresztą odniosłam wrażenie, że obie kobiety znają się właśnie z poczekalni.
.......................................................................................
A jeśli chodzi o lustra w przymierzalniach to mam wrażenie zupełnie odwrotne ... że tak w sklepach wysmuklają.
No tak, przytoczona przez Ciebie cała rozmowa tych Pań, faktycznie wskazywała na taki sposób 'spędzania 'czasu przez Panią 'X'.
Witam wszystkie Panie zwłaszcza te nowe ![]()
Z dalszego ciągu Twojej opowieści wynika, że lekarz też miał wiedzę... internetową.
Zaraziłaś się bakteriami, miałaś grypę, a powikłaniem nieleczonej grypy, były zaatakowane zatoki.
Też wyczytałam z internetu.
Tak właśnie było. Tylko ja idąc do tego lekarza pierwszego kontaktu nic o zatokach nie wspomniałam. Trochę mnie zabolało, zaraz przeszło, dlatego uznałam, że to nieważne.
Dziwne to było bo wcześniej to albo gardło albo zatoki albo kaszel. A w tym przypadku to tylko podwyższona temperatura i dreszcze i tak przez cały okres choroby.
Kiedyś myślałam, że to tylko ja sobie choroby wyszukuje w internecie. Do czasu aż usłyszałam wypowiedź jednego lekarza w telewizji. Mówił, że pacjenci przychodzą do niego i mówią, że w internecie to tak i tak. Na to on im odpowiada: to niech pana/panią internet wyleczy.
Więc się pilnuję ![]()
Co do luster, nie zauważyłam, ale wolałabym, aby mnie pogrubiły ![]()
............
Jeżeli chodzi o rozmowę pani x i y to myślę, że przeważnie ludzie starsi idąc do lekarza chcą po prostu porozmawiać nie tylko o swojej chorobie.
Ba-Cha
Może zacznę od tego skąd się wziął pomysł na wklejanie obrazków.
Zaczęło się od obrazka z myszą ![]()
Najpierw ja się nią zachwycałam, potem Cisza.
A potem jak zobaczyłam że wkleiłaś 3 sztuki, to pomyślałam, przecież to niesprawiedliwe że Ty trzy a ja ani jednego ![]()
Samouctwo jak widać bez efektów.
Więc zgodnie z Twoją podpowiedzią podejmuję próbę wklejenia obrazka: ![]()
-zapisałam obrazek (zgapiony z jednej ze stron z Twoich obrazków
)
-otworzyłam hosting
-wybrałam plik
(tam też pisze niżej "zmniejsz obrazki", rozumiem że nie ma potrzeby klikania tam?)
-następnie jest wyślij ........i tu już nie ryzykowałam, bo nie wiedziałam co się stanie?
Poproszę o dalsze wskazówki.........
Zaznaczam, ze jestem cierpliwa.....poczekam, aż posprzątasz ![]()
Dobrej nocy wszystkim ![]()
hiiii jjoanno - tak samo jak TY - zapytałam ????
jak próbowałaś - i gotowe miałaś do przeniesienia - to miałaś wkleić
- jak nie spróbujesz ...to się - nie nauczysz
ja- uczyłam się dość opornie ....hiiiiiii
co do obrazka - pisałam w cudzysłowiu ,że to "moje "
żadna tajemnica - skąd je biorę - bo przeważnie są podpisane z jakiej stronki ściągnięte ....
miłego dnia - i klikania ![]()
Witaj rumiankowa
rozgość się. Witajcie i Wy moje miłe.
Pozytywna myśl na dzisiaj rozbawiła mnie niesamowicie.
Wpadłam tutaj na czas wypicia porannej herbatki, bo od czasu choroby, coś na kawkę warczę.
Poprzestawiało mi się i tyle. Przed chorobą piłam mleko, które bardzo lubiłam, a teraz też mnie odrzuca.
No, ale jest tyle innych płynów /poza tym, na pierwszą literę alfabetu/, że nie będę narzekała, bo nie ma na co.
A dlaczego mnie ta myśl rozbawiła?
Ano dlatego, że zaraz wkładam ciuchy robocze, wchodzę na drabinę i muszę oczyścić rynny, bo liści w nich dużo.
Jak sobie tak poskaczę, to seksowność będzie się przelewała razem z tym szajsem z rynien.
Przestało padać, więc się zbieram, bo później nie wiadomo jak będzie.
Miłego dnia ![]()
Cisza to ja ! Ja takie objawy,to miałam jak zaszłam w ciążę w wieku 38 lat. ![]()
Cisza to ja ! Ja takie objawy,to miałam jak zaszłam w ciążę w wieku 38 lat.
O żesz!
Wypluj to kobito, bom w pierwszej chwili zaniemówiła ![]()
Ostygłam jednak szybko, bo nie seksiłam się od jakiegoś czasu, więc skąd ciąża.
Nawet gdybym się seksiła to już w moich jajnikach nie ma ikry - rybą zodiakalną jestem.
A gdyby nawet stał się cud - to po świecie w klatce jako okaz bym była wożona, a to mogłoby być ciekawe,
bo lubię podróże.
No dobra.....rynny poczyszczone, ja po prysznicu, pranie w pralce i wszystko gra.
No, może nie wszystko, bo ciut kości mnie bodą /nie ma tu błędu/, ale to do jutra już minie.
Teraz luzik i czas szykować obiado-kolację.
Miałam o tym nie pisać, tym bardziej, żeby nie psuć miłego nastroju tu dziś panującego, ale napiszę.....
Dałam się wkręcić w pewien wątek, co prawda jako obserwator, ale jednak........
Ogólnie:
4 dni manipulacji, 4 strony manipulacji........
manipulacji emocjami, uczuciami, czasem i nie wiem czym jeszcze.........
i pewnie gdyby nie żyworódka trwałoby to dalej
mogę zrozumieć trollowanie
ale czegoś takiego to już zrozumieć nie potrafię........
zwrócenie na siebie uwagi? niska samoocena?
już lepiej sobie dać z tym spokój i tyle.
Kropka.
Ba-Cha
Póki co mam dosyć "wrazeń" ![]()
Naukę wklejania obrazków zostawiam na później.
Bo rozumiem że jak nie zaryzykuję to się nie nauczę ![]()
W każdym bądź razie dziękuję za wszelkie udzielone rady.
bulinka_1969 napisał/a:Cisza to ja ! Ja takie objawy,to miałam jak zaszłam w ciążę w wieku 38 lat.
O żesz!
Wypluj to kobito, bom w pierwszej chwili zaniemówiła
Ostygłam jednak szybko, bo nie seksiłam się od jakiegoś czasu, więc skąd ciąża.
Nawet gdybym się seksiła to już w moich jajnikach nie ma ikry - rybą zodiakalną jestem.
A gdyby nawet stał się cud - to po świecie w klatce jako okaz bym była wożona, a to mogłoby być ciekawe,
bo lubię podróże.No dobra.....rynny poczyszczone, ja po prysznicu, pranie w pralce i wszystko gra.
No, może nie wszystko, bo ciut kości mnie bodą /nie ma tu błędu/, ale to do jutra już minie.
Teraz luzik i czas szykować obiado-kolację.
To był żart! A swoja drogą to fajnie mieć taką pociechę na starość.Najstarsza latorośl już wspomina,że niedługo opóści nasze progi,a pociecha mała mówi:kofam Cię i lubię Cię
.
A tak w ogóle,to już widzę,że zaczęłaś porządki świąteczne? Pewnie trzeba by się było już nad tym zastanowić. ![]()
To był żart!
A swoja drogą to fajnie mieć taką pociechę na starość. Najstarsza latorośl już wspomina, że niedługo opuści nasze progi, a pociecha mała mówi: kofam Cię i lubię Cię.
A tak w ogóle,to już widzę,że zaczęłaś porządki świąteczne? Pewnie trzeba by się było już nad tym zastanowić.
Ależ ja wiem, że to żarty.... moje przecież też. ![]()
Mnie dużo radości daje wnuczek 7 lat i pomimo, że ograniczają jemu kontakty ze mną, to znajduje okazje, żeby przyjść do mnie na przytulaski i mówi mi, że jestem najfajniejszą babcią w całym kraju.
Nie, to nie świąteczne porządki, ale przymus, bo mieszkam w takich warunkach, że suszenie prania o tej porze roku jest ciut uciążliwe, a w mrozy będzie gorzej. Łapię więc chwile......... ![]()
No wiem Cisza to ja,że masz ciężko,bo czytałam Twoje powiadanie od początku i bardzo Ci współczuję.Mam nadzieję,że moje dzieci nigdy się ode mnie nie odwrócą.
Hellou wieczorkiem ....
coś na osłodę hiiiii
cisza - co do suszenia prania - w zimie - mam strych - ale jakoś nie lubię tam wychodzić ...
w łazience mam okienko - uchylam - ono wychodzi na taką logge - to cyrkulacja powietrza jest ...
wnuków - jeszcze nie mam - młodzi nad tym pracują hiiiiiii ...
Kurcze........ ślinianki mi pracują! ![]()
Uwielbiam torty, później jednak herbatka Slim Figura.
I pewnie ta herbatka pozwala mi utrzymać moje 62 kg od wielu lat.
Co do suszenia to w łazience niemożliwe, bo za mała. Wykorzystuję jednak kabinę prysznicową i na kiju leżącym na jej obudowie na skos, uwieszam wszystko co cieknie i na wieszakach, bo więcej da się powiesić.
Kuchnię mam dużą z aneksem na piec.
Stawiam suszarkę na szafki kuchenne, które mam pod oknem, uchylam je /okno/ i sporo węgla w piec.
Suszy się migiem. W mrozy też jak muszę to tak robię, ale wtedy jest o wiele gorzej.
Zawsze więc, no... prawie zawsze - łapię odpowiednią pogodę.
Na ten moment jestem powypierana na kilka miesięcy ![]()
Witam ....
koffffam polskie piosenki - tak ładuję pozytywną energię na cały dzień ...:P
cisza poruszyłaś temat - herbatek "rozweselających" hiiiiiiiii
pijesz non-stop:P ????????? - czy robisz przerwy ????
Oj też zjadłabym takiego torta, tylko żeby nie był za słodki i żeby nie miał za dużo masy ![]()
Co do suszenia prania to z tym akurat nie mam problemu, bo albo w łazience albo na balkonie albo rozwieszam na suszarce w nieużywanym pokoju.
A tak ogólnie lubię jak pranie pachnie świeżym powietrzem.
I lubię też polskie piosenki..............co polskie to jednak nasze ![]()
Odniosę się też do Twoich słów Cisza "kości bodą".
Ponieważ zdarzyło mi się być ubodzoną przez zwierzę i to chyba nie raz, już dokładnie nie pamiętam. Ale przez kości nie, bo raczej mnie bolały ale wyszukałam w encyklopedii i wydaje mi się, że te kości Ciebie po prostu kłuły. ![]()
Tylko nie kości proszę
!
Wczoraj wlazło mi coś w miednicę i kuło jak ....,a poza tym w nocy jak się wszystko wyluzuje,to mnie zaczyna boleć w boku i ulgę przynosi zwijanie się w kłębuszek.Starość nie radość
.
Witajcie. ![]()
Miałam o tym nie pisać, tym bardziej, żeby nie psuć miłego nastroju tu dziś panującego, ale napiszę.....
Dałam się wkręcić w pewien wątek, co prawda jako obserwator, ale jednak........
Ogólnie:
4 dni manipulacji, 4 strony manipulacji........
manipulacji emocjami, uczuciami, czasem i nie wiem czym jeszcze.........
i pewnie gdyby nie żyworódka trwałoby to dalej
mogę zrozumieć trollowanie
ale czegoś takiego to już zrozumieć nie potrafię........
zwrócenie na siebie uwagi? niska samoocena?
już lepiej sobie dać z tym spokój i tyle.
Kropka.
W podsumowaniu napisałam, jeszcze jednego posta.
Że też niektórzy, dają sobie wciskać takie kity.
Cieszy mnie, że Ty nie.
............................................
Ba-Cha
Póki co mam dosyć "wrazeń"
Naukę wklejania obrazków zostawiam na później.
Bo rozumiem że jak nie zaryzykuję to się nie nauczę
W każdym bądź razie dziękuję za wszelkie udzielone rady.
Ja też dołączam się do podziękowań, bo również skorzystam z pouczeń...kiedyś.
Musi najść mnie taka vena, jak do prasowania.
.........................................
(...) nie seksiłam się od jakiegoś czasu, więc skąd ciąża.
Nawet gdybym się seksiła to już w moich jajnikach nie ma ikry - rybą zodiakalną jestem.
A gdyby nawet stał się cud(...)
No...przecież cuda się zdarzają. Tak dla przezorności radziłabym Ci jednak, zaopatrzyć się w test ciążowy. ![]()
.........................................
Dopisuję, bo nie wiem jakim cudem wcięło mi połowę posta...co za ból...
Nie mam sznurów na pranie ani w łazience, ani na balkonie.
Rozwieszam je na suszarce, w ciepłe dni na balkonie, a gdy zimno, to w kuchni późnym wieczorem - rano już jest suche.
Te ociekające wodą rzeczy, też tak jak Cisza, przewieszam przez kij w kabinie prysznicowej.
Potrzeba, jest matką wynalazku.
.........................................
U mnie dzisiaj posucha, tylko słonecznik i parę odnalezionych cukierków.
Ale za to jutro...impreza rodzinna i obowiązkowo tort, a także inne delicyje. ![]()
.........................................
Czy kości bodą/bolą, czy też, to jest ból mięśni?
Cisza, bulinka, ja na tego rodzaju bóle, stosuję maść KUR-A-SAN. Bardzo mi pomaga.
.......................................
Spokojnej nocy, a ja jeszcze zajrzę do wątku "Samobójstwo, wyjście, ucieczka, czy..."
Nowa userka pisze o samobójstwie...może się odezwie, to z nią pogadam...
Oj, pozwoliłam sobie ja wczoraj poszaleć. ![]()
Poszłam odebrać wyniki mammografii z lekkim skurczem serca, bo coś ostatnio mnie pod lewą pachą bodło/bolało.
Niczego sama nie wymacałam, ale niepokojące to było.
Nie ma czym martwić się, bo żadnych zmian nie stwierdzono, a to pewnie jakieś nerwobóle się tam umiejscowiły.
Kolejne badanie mam dobre, więc jednak w moim przypadku cud, że tak dobrze ze mną jest, bo na mój tryb życia
to można się było spodziewać, że ruiną w środku się staję.
Z tej radości poszłam do siostry, która blisko szpitala mieszka, a po drodze kupiłam mały tort owocowy, bo łaziło za mną
gdy tu taki smakowity kawał ujrzałam.
Siostra też ucieszyła się, bo właśnie jej cukier się obniżył, więc już dwie zadowolone.
Przysiadłyśmy do tego tortu, to dla szwagra został już mały kawałek, ale on woli piwo, niż tort, więc niewielka strata.
Po czymś takim i po dość 'ciężkim' obiedzie zawsze racze się herbatą Slim Figura, bo ona spała nadmiar tłuszczu.
Piję także herbaty czerwoną i zieloną /liściastą/ ale jeśli już, to po jednej z tych trzech dziennie lub zamiennie.
Nie miewam dzięki temu żadnych dolegliwości gastrycznych.
Tak więc weekend rozpoczął się dla mnie dobrą energią, którą gdzieś na zewnątrz trzeba rozładować i nie grabienie liści mam na myśli, ani żadne inne prace, a pójściem tam gdzie ludzie śpiewają. ![]()
Miłego weekendu dla Pań, które tu są ze mną, a także dla tych, którzy wątek jedynie podczytują, choć fajnie by było, żeby zza kotary powychodzili.
Ja swój dzisiejszy dzień (zresztą nie pierwszy) poświęciłam na walkę z telewizją cyfrową ![]()
Stawka jest wysoka: 5 programów które miałam, a których teraz nie mam w komplecie.
Mam albo 3 z 5 albo 2 z 5.
Wczoraj były 2 z 5, pozostałe 3 z 5 to: brak sygnału lub zły sygnał czyli nic.
Dziś postanowiłam zaatakować antenę.
Sprawa wcale nie jest prosta bo trzeba wejść na dach ganku.
Tam do ściany jest przymocowana antena.
Żeby wejść na ten ganek i dostać się do anteny trzeba zdjąć skrzydło okna, które znajduje się na strychu.
Co też nie jest proste, bo w końcu dawno otwierane (no bo po co?). Więc jak chwyciłam, żeby otworzyć to się tak zacięło, że o mało wszystkiego nie wyrwałam.
No ale jakoś dobrze się to skończyło. I zaczęła się trasa: antena- schody-telewizor (przeszukiwanie automatyczne, tak mnie wcześniej poinstruowano).
Skończyło to się tak, że są 3 z 5, nie ma 2 z 5, części pozostałych też nie ma.
Od poniedziałku znowu na dach......... ![]()
Po trudach walki wzięłam sobie gazetę do poczytania. A tam na pierwszej stronie też o walczących. Więc nie jestem sama ![]()
Na koniec zacytuje jednego z nich: "po co mi ta cyfra? i tak umrę analogowy".
Miłego weekendowego odpoczynku ![]()
My mamy telewizję z telekomunikacji.Chociaż mam extra odbiera,ale mam na nią nerwa,bo rachunki kolosalne.Za telewizję,telefon z którego nie korzystamy i internet płacę co miesiąc 180zł. Jak podpisywałam ostatnią umowę,to chciałam zrezygnować z telefonu,ale mi powiedzieli,że bez telefonu nie ma internetu,a że internet dla naszej rodziny w domu najlepszy z telekomunikacji,bo bez limitu,szybki i zawsze odbiera,to musiałam zostawić wszystko.Teraz już się pozmieniało,więc czekam do końca umowy,żeby tylko internet zostawić,a telewizję to może z polsatu cyfrowego?

My mamy telewizję z telekomunikacji.Chociaż mam extra odbiera,ale mam na nią nerwa,bo rachunki kolosalne.Za telewizję,telefon z którego nie korzystamy i internet płacę co miesiąc 180zł. Jak podpisywałam ostatnią umowę,to chciałam zrezygnować z telefonu,ale mi powiedzieli,że bez telefonu nie ma internetu,a że internet dla naszej rodziny w domu najlepszy z telekomunikacji,bo bez limitu,szybki i zawsze odbiera,to musiałam zostawić wszystko.Teraz już się pozmieniało,więc czekam do końca umowy,żeby tylko internet zostawić,a telewizję to może z polsatu cyfrowego?
To strasznie dużo płacisz! ![]()
Ja za telefon, internet i Tv przez internet płaciłam 120,- zł.
W trakcie umowy nic nie można zrobić, ale na miesiąc przed końcem wymawiasz, że korzystać przestajesz, albo proponują Ci dobre warunki umowy poprzez no. obniżenie dotychczasowych kosztów.
To prawda, że przez TP jest najkorzystniej, bo jeśli przejdziesz do innego dostawcy usług, to i tak jest TP własnością linii, więc w razie awarii, będziesz chodzić i prosić, a oni laskę nebeską kładą.
Teraz jest duża konkurencja i dużo promocji.
Ja mam telefon stacjonarny, z którego nie telefonuję, bo do mnie nań dzwonią i płacę 35'- zł/mieś.
Pakiet internet mam 1-10 MG /szybki i prawie bezawaryjny/ a koszt to 49,-zł/mieś.
Tak wiec koszty nie są takie wysokie.
Gdy miałam TV przez internet to łącznie płaciłam 120,- zł. Skąd wiec u Ciebie tak dużo?
Przed przedłużeniem umowy stawiaj żądania na obniżenie kosztów. Zwykle nie chcą puścić klienta, to coś z tym zrobią.
jjoanno
Widzę, że ty też taka 'Zosia-samosia' jesteś........ jak i ja ![]()
No cóż, trzeba umieć sobie radzić i czasem za tego, co w portkach jaja nosi, ale facetem go trudno nazwać
/piszę wyłącznie o swoim przypadku/ - ze wszystkim sobie radzić.
żyworódko
Polazłam na tamten wątek o samobójstwie............. i już wiem, że nie powinnam tego robić.
Rozwaliłam się niesamowicie.
Kto nie ma w tym osobistego doświadczenia - nie powinien zabierać /moim zdaniem/ głosu.
No cóż, są tacy, co w każdej dziedzinie mają coś do powiedzenia.
Na poprawę humoru wyćwiczyłam wstawianie obrazków na wątku
i czasem coś wstrzelę.
DOBREJ NOCY
...... i Tobie też.

Doberek niedzielnie .... 
cisza - wciągnęła Cię zabawa forumowa ?
obrazki - i fajnie
co do smutnych wątków - często czytam na psychologii - mało kiedy odpisując - bo słaba jestem w odciąganiu od ostatecznego kroku - przejmujący jest tam wątek : samobójstwo poprzez powieszenie ...
z początku mojego Netowania - nawet tam się udzielałam - bo straszne wrażenie zrobiły na mnie słowa Netki - która do męża powiedziała-żeby to zrobił - no i zrobił !!! okropne !!
Bulinko starsznie dużo płacisz !
bez telefonu - za kablówkę i Net - płacę 91 zeta
telekomunikacja upada - bo np. większość z moich znajomych - polikwidowało telefony stacjonarne !
miłej niedzieli ......
Witam w niedzielny poranek. ![]()
żyworódko
Polazłam na tamten wątek o samobójstwie............. i już wiem, że nie powinnam tego robić.
Rozwaliłam się niesamowicie.
Kto nie ma w tym osobistego doświadczenia - nie powinien zabierać /moim zdaniem/ głosu.
No cóż, są tacy, co w każdej dziedzinie mają coś do powiedzenia.
Ja zaglądam do wątków o samobójstwach i gwałtach i wypowiadam się.
Jest ich dużo, ale nie są oblegane - w przeciwieństwie do tych o seksie i zdradach.
Gdyby wypowiedzi ograniczały się do tych osób, które mają za sobą próby samobójcze i były ofiarami gwałtu, to te wątki byłyby "martwe'.
Myślę, że wiele z tych osób oczekuje na jakiś odzew...wirtualne wsparcie, chce pogadać, nie być samym w momencie załamania psychicznego. Wielu osobom natychmiastowa reakcja userów pomogła, są na to dowody, że nadal żyją i czynnie uczestniczą w życiu forum. Dziękują za wsparcie.
Najboleśniejsze dla mnie, są te jednorazowe posty osób, informujące o podjętej decyzji...ale skoro o tym piszą, to świadczy, że jednak mają jakieś wahania. Może jakiś wpis sprawi, że zaniechają targnięcia się na swoje życie.
Parę razy, już w nocy zaglądałam do tego wątku, ale userka nie odezwała się...w rezultacie zapomniałam się wylogować i spędziłam noc na forum ( nie pierwszy raz).
....................................................
Moja koleżanka uwielbia żaby. Ma ich mnóstwo, różnej wielkości.
Mnie też obdarowała - taką siedzącą pod parasolem z łopianu.
Podobnież, żaba 'sprowadza' pieniądze do domu(?). Oby. ![]()
Życzę spokojnej niedzieli. ![]()

Żabkę z pieniążkiem w pyszczku noszę w portfelu ![]()
Słoń dupką do drzwi ustawiony też jest. Podobno działa tak samo jak Żyd liczący mamonę.
Na zdrowie - żyd z czosnkiem.
He, he............. zabobony.
Dostałam jednak to wszystko, więc z przymrożeniem oka stoją, wiszą sobie i już.
Zabobony, czy też nie, ale ja na brak pieniędzy i zdrowia nie narzekam ;-)
Miłej niedzieli.
Ja spadam. Dziś będę imprezować.
Miałam wczoraj iść tam, gdzie ludzie grają, ale położyłam się jedynie na chwilę i byłam długo tam, gdzie ludzie chrapią.
Chyba ciśnienie zewnętrzne mnie powalało.
.
Witam i ja ....
cisza.... hiiii zapoczątkowałaś - zdjęcia ,wkleiki z mocniejszymi słówkami
:lol:
przynajmniej nie będę mieć obiekcji wkleić - cosik z "pieprzykiem" internetowym ![]()
będzie na Ciebie
:lol:
żyworódka jestem tego samego zdania - pojedyncze wpisy o samobójstwie - są tragiczne ...
ale też - są po jakimś czasie ....
...

I ja witam w niedzielne popołudnie
Ale fajnie, kolorowo się zrobiło ![]()
bulinko
I ja nie będę oryginalna i też napiszę bardzo dużo płacisz.
Moim zdaniem wpływ na wysokość opłat mają nasze potrzeby i miejsce zamieszkania.
Ja dużo telewizji nie oglądam, bardziej słucham w czasie gdy np. przeglądam internet.
I do tej pory zanim jeszcze nastała telewizja cyfrowa miałam 5 programów, teraz (pod warunkiem, że ustawię) będzie 18 bardzo dobrej jakości i to ze zwykłej anteny siatkowej.
Z tego co wyczytałam na razie nic nie będą kodować. Więc mój koszt telewizji na dzień dzisiejszy
wynosi 0 zł.
W internecie przeglądam strony internetowe i słucham muzyki i te 3 G mi wystarcza.
Niedaleko jest nadajnik (czy jakoś tak to się nazywa) więc z łączeniem i użytkowaniem nie jest źle. Jest to internet bezprzewodowy. Koszt 29 zł.
Zgadzam się z Ciszą trzeba przed podpisaniem umowy stawiać żądanie obniżenia kosztów.
Ja niedawno właśnie przedłużałam umowę z tą moją siecią.
I już wstępnie byłam nastawiona na to, że mi obniżą, bo wcześniej obniżali.
Ale na początku usłyszałam, że zapłacę więcej do tego laptop, potem że lepsze oferty dla nowych niż dla starych. W końcu znalazła się dla mnie oferta, zapłacę i mniej 10 zł i jeszcze mi 1 G dodali. A za to "targowanie się" dostałam parasol ![]()
Jak rozwiązywałam umowę z TP na telefon stacjonarny to do ostatniej chwili namawiali mnie żebym została.
....................
Takie wątki o samobójstwie to nie dla mnie. Też dałam się "skusić". Przeżywam to, że jak to jest możliwe że wśród ludzi, pewnie i są jacyś bliscy, można być aż tak bardzo samotnym, aby myśleć o takim kroku.
Ostatnio jakoś tak wyszło, że się naczytałam za bardzo.
Najpierw jakaś kobieta pisała o swoim małym dziecku, które wyciągało rączki do ojca, a ojciec na to, że nie ma teraz czasu i poszedł do kochanki.
Potem historia tej rzekomej zdrady szwagra. Następnie historia kobiety, która nienawidziła swojego syna, ale pod wpływem otoczenia wychowywała go i przez cały ten czas utrudniała mu życie, a w dniu kiedy skończył 18 lat po prostu wyrzuciła go z domu.
Do tego to samobójstwo zrobiła to? nie zrobiła?.
To wszystko tak się we mnie nagromadziło, że teraz wiem, że muszę uważać.
Cisza to ja
Po tym jak mój mąż postanowił przeżyć największą "przygodę" swojego życia staram sobie radzić sama. I chociaż ja jako tako odbudowałam relacje z nim, tak już relacje teściowie-zięć są chyba nie do odbudowania. Także ja na wsi, on w mieście.
I tak się porobiło ze ja stałam się bardziej "techniczna" a on bardziej kulinarny. ![]()
Swego czasu przeglądając obrazki natknęłam się na obrazki z "pieprzykiem" (jak to Ba-Cha nazwała) i też miałabym obawy, żeby ewentualnie wstawić.
Także dobrze, że miałaś w sobie tyle odwagi i przetarłaś szlaki ![]()
I tak się zastanawiam, dwa ładne obrazki, dwie żabki, ale ten z "pieprzykiem" śmieszniejszy.
Jaką moc ma ten "pieprzyk" ! Przynajmniej ja ją czuję ![]()
Dobrej nocy ![]()
Dziękuję Kyntio.
Rozbawiłaś mnie tą żeliwną patelnią, bo kto by mi rękę rozbujał?
Na łobuzice, to i moździerz za mało, bo wszystko od takich odbija się.
Pozdrawiam.Bilet w jedną stronę
Po raz kolejny świat spadł na moją głowę i mocno poturbował .
Nie czas jednak było guzy liczyć, a walizkę pakować.
Z biletem w jedną stronę, pozamykawszy swoje tutaj sprawy, leciałam pełna obaw.
Wnuczek miał zaledwie osiem miesięcy, a jego mamę miał rak.
Wyrzucili z niej trzy kilogramy śledziony rakowej, a zwyczajnie ten organ waży około 20 dag. Prawdopodobnie ciąża przyśpieszyła rozwijanie się komórek rakowych poprzez ucisk .
Łapałam się na tym, że chwilami miałam żal do wnuczka, że to przez niego.
Zaraz potem wyrzuty sumienia, że tak myślę i bieganie na wysokie wzgórze do bazyliki Serca Jezusa, by z pokorą prosić o zdrowie dla obojga .
Wróciła ze szpitala - szkielecik obleczony skórą.
Kilka miesięcy morderczej nad nią pracy lekarzy, zięcia i mojej. Miała ogromną wolę życia . Miała przecież dla kogo żyć.
Gdy nabierała powoli ciała i cera nie była już ziemista, zostawiłam ich wierząc, że będzie bardziej zmobilizowana, gdy zostanie sama, bez pomocy, bez rozczulania się .
Wracam do domu - oświadczyłam.
Za długo tutaj zajmowałam Wam przestrzeń życiową.
Zięć bardzo serdecznie mi dziękował za pomoc, a przy pożegnaniu opowiedział, jak to moja córka wydzwaniała do nich i ostrzegała, żeby mnie tam nie brać, bo jestem psychicznie chora, mam zaburzenia
i jestem niebezpieczna dla dziecka.
Myślę, że powinna ciocia to wiedzieć, bo ja czułem jednak niepokój - powiedział.Nie wiem czy dobrze zrobił mówiąc mi to, ale wiem, że kontakty młodych bardzo się rozluźniły, a ustały całkowicie, gdy dowiedzieli się o moim pobiciu.
Ja nadal ?fruwałam? raz w roku do nich , a raz w roku przyjeżdżali oni.Nie mogło jednak być za dobrze???? znów złe wieści .
cdn
Kochana prosze powiedz skad czerpiesz wszystkie swoje sily zyciowe. Czytam Twoja historie i placze . Ja ze swoim bolem wydaje sie smieszna przy tym co ty przeszlas. Zycze Ci z calego serca samych pieknych chwil w Twoim zyciu oby Bog wynagrodzil ci wszystkie przykre chwile. Pozdrawiam cieplutko i czekam na cdn
Wiem,że dużo płacę.Jakiś miesiąc temu byliśmy z mężem w telekomunikacji i pytaliśmy,czy można teraz internet bez telefonu,no i ponoć można.Zaproponowano nam jednak pakiet z telefonem podpiętym jakoś pod komputer,telewizją i internetem a 100zł. Mogliśmy od razu podpisać chociaż umowa nam się kończy dopiero w czerwcu.Zrezygnowaliśmy,bo w tym pakiecie było bez programów,które nasze latorośle oglądają,no i zresztą my też.Na dodatek nie było Baby TV,a to by była tragedia dla naszej czteroletniej córeczki.
/..../
Kochana proszę powiedz skąd czerpiesz wszystkie swoje siły życiowe. Czytam Twoja historie i płacze . Ja ze swoim bólem wydaje się śmieszna przy tym co ty przeszłaś. Życzę Ci z całego serca samych pięknych chwil w Twoim życiu oby Bóg wynagrodził ci wszystkie przykre chwile. Pozdrawiam cieplutko i czekam na cdn
Witaj Lianko ![]()
Sama nie wiem skąd biorę siły, by ciągnąc dalej.
Pewnie postawiona jestem na ziemi, by poprzez cierpienia wciąż się czuć potrzebną.
Nie ma co kochanie płakać nad moim losem.
Mówi się, że kowalem swego losu każdy bywa sam. Więc pewnie czymś sobie zasłużyłam, by było właśnie tak.
Wspomniałaś ciut o swoim bólu, może wiec podzielisz się ze mną /z nami/ swoją historią, która sprawia, że o bólu napisałaś.
W gromadzie zawsze jest lepiej, a tu w tym wątku jak już chyba zdążyłaś zauważyć jest cicho i spokojnie, więc zostań z nami.
Pozdrawiam.
Oj, kobiety
z tą żabą to wyskoczyłam jak Filip z konopi, ale to wzięte z netu, więc nie spodziewałam się nagany za ewentualne wulgaryzmy.
Nie dajmy się zwariować, ciut luzu i humoru zawsze przyda się, by tą nieraz szaro-burą pogodę rozjaśnić.
Tak więc ciut 'pieprzyków' przyda się na pewno, bo wtedy i trawienie jest lepsze.
Co do pieprzu, to jest on bardzo zdrowy na bóle brzucha.
Ziarnko do brzuszka i facet do łóżka i po bólu. ![]()
Miłego dnia.
.
Hey pozdrawiam - u mnie pogoda typowo listopadowa - ale
>>> ![]()
witam Liankę ....
masz racje cisza nie trzeba smucić się nad swoim losem ...
zawsze jest ktoś kto ma jeszcze gorzej ... 

No i udało się!
Taki malutki, ale ma oznaczać ciszę i spokój, który tu panuje. ![]()
Witaj Lianko ![]()
Są już obrazki z pieprzem czy bez pieprzu.
A ponieważ lubię aforyzmy, sentencje i wszelkie myśli wspomagające to nasze życie będę je wstawiać.
Na dziś:
Zawsze jest ktoś kto ma jeszcze gorzej.....
Ba-Cha
jjoanno

Ba-Cho
Jak coś na 'k' przybędzie, to do rymu będzie. ![]()
.
hiiiiiiiii - Myszki -
cieszy mnie - że spodobała się WAM zabawa z fotkami ![]()
teraz jak taki listodad dołujący z tą pogodą - że trzeba szukać odskoczni ..:lol:
/..../
teraz jak taki listopad dołujący z tą pogodą - że trzeba szukać odskoczni ..:lol:
Pogoda sprawia, że mój organizm wariuje. ![]()
Dziś mam białą noc za sobą /jestem meteoropatką/, a pójście do Filharmonii przed sobą. Spałam prawie do teraz, więc mam nadzieję, że za kilka godzin będzie już wszystko ok.
Miłego ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 9 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » A miało być pięknie.....
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024