A miało być pięknie..... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » A miało być pięknie.....

Strony Poprzednia 1 2 3 4 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 do 120 z 553 ]

61 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-09-21 23:39:08)

Odp: A miało być pięknie.....
elizabetta napisał/a:

Jedni mają wszystko:super rodzinkę,zdrowie,pieniądze itp.-a dla innych zostaje tylko ból i cierpienie.

Wiesz co? ....... ja chyba stałam nie w tym miejscu jak rozdawali czyste kartki do zapisania życia i przez pomyłkę, albo z pazerności wyrwałam już częściowo zapisane.
Pozdrawiam.


   Białaczka

Po trzech latach od operacji,  leciałam samolotem,  mając znów bilet w jedna stronę. 
Tym razem chemioterapia, bo przyczepiła się ... białaczka.
Ponowna walka o życie.
Takie same schematy. Taki sam ból. Taka sama nadzieja.
Czy i tym razem Bóg oddał ją nam, bo widział naszą walkę, desperację, żal do NIEGO, o to,
co z nią wyprawia?
A może poskutkowała obietnica, którą wpisałam do księgi tam, na górze
w Bazylice Serce Jezusa?         
A może chciał sprawdzić, czy moja obietnica nie jest  przypadkiem czekiem bez pokrycia?
A może chciał mnie zmobilizować do działania, bo już traciłam siły?
Nie poznam już odpowiedzi na zadawane pytania i wątpliwości.
Gdy znów córka wracała do siebie, a ja odlatywałam do siebie, to jeszcze raz poszłam do
Bazyliki podziękować i wpisałam, że pamiętam o złożonej obietnicy.
Obiecałam bowiem, że jeśli Bóg zwróci mi tę kruchą istotę, to ja zrobię coś bezinteresownie dla ludzi.
Słowa dotrzymałam.
Po powrocie do domu i krótkim odpoczynku wzięłam się do pracy społecznej i do tej pory działam na
rzecz kobiet, chcących wyjść z nałogu.

Myślałam, że już zapanuje spokój.
Miałam dość......... ale życie napisało dla mnie inny scenariusz i miało dla mnie kolejną   
niespodziankę  ...........


cdn

Zobacz podobne tematy :

62

Odp: A miało być pięknie.....

Wypadek

Czy to się kiedyś skończy?   
Takie pytanie sobie zadawałam, gdy dotarła do mnie wiadomość, że zięć będąc służbowo  w Polsce
rozbił wypożyczony tutaj samochód.
Jego przyjazd służbowy połączony był częściowo z urlopem, by po kilku latach nieobecności tutaj, mógł także odwiedzić swoich najbliższych.
Przeplatał więc sprawy służbowe z rodzinnymi, a że nie był u swojej rodziny przez 6 lat przez to, co tam
u nich działo się więc miał wiele do nadrobienia, bo rodzina spora.
Jeździł dużo. Miał także przyjechać do mnie i gdy nie stawił się na czas, a w rozmowach telefonicznych, był pokrętny, wiedziałam, że coś zadziało się.
Moja intuicja zawsze mi podpowiada zwłaszcza te złe rzeczy poprzez sny, złe samopoczucie, uciskiem w gardle.

No i wyszło, że z przemęczenia zasnął za kierownicą. 
Wylądował na przydrożnym drzewie.
Jemu poza kilkoma siniakami i otarciami nic poważniejszego nie stało się, choć to wszystkich dziwiło,
bo auto  nadawało się już jedynie do kasacji . 
Samochód nie jest ważny, a życie tak. 
Jednak przez ten wypadek wszyscy mocno  zubożeliśmy .
Do dziś zastanawiam się jak to mogło się zadziać, że on wyszedł z takiego wypadku bez większego szwanku.
Odpowiedź jest tylko jedna........

cdn

63

Odp: A miało być pięknie.....

Witaj Cisza.   smile

cisza to ja napisał/a:

{...} Do dziś zastanawiam się jak to mogło się zadziać, że on wyszedł z takiego wypadku bez większego szwanku.
Odpowiedź jest tylko jedna........

Nie wiem, jakie Ty masz wytłumaczenie...bo ja myślę, że każdy ma swoją świeczkę życia i jego jeszcze nie zgasła.

Jest wiele takich wypadków, że samochód do kasacji, a kierowca żyje. Innym razem jest mała stłuczka, a ofiary śmiertelne.

Czekam na dalszy ciąg...
Pozdrawiam Cię serdecznie.   smile

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

64 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-09-24 11:54:43)

Odp: A miało być pięknie.....
żyworódka napisał/a:

Nie wiem, jakie Ty masz wytłumaczenie...bo ja myślę, że każdy ma swoją świeczkę życia i jego jeszcze nie zgasła.

   ....?.../

Pewnie tak smile

65

Odp: A miało być pięknie.....

Po burzy świeci słońce, a po smutku nastaje radość

Gdy zięć był u swojej rodziny, gdzie miał miejsce ten wypadek, to u mnie była córka
z synkiem i z drugim dzieciątkiem w brzuszku.
Miał po nich przyjechać tym samochodem....
Gdy już wyszło na jaw, co tam zadziało się, pojechałam z nimi, bo samych
w tak długą podróż puścić bałam się ze względu na zaawansowaną ciążę córki.
To, co zobaczyłam bardzo mną wstrząsnęło.
Wtedy pomyślałam sobie, że Bóg zięcia oszczędził dla tych dzieci, a ponadto, że przecież już jej
jednego zabrał i tak ciężko była przez życie skrzywdzona, że już należy się jej spokój i radość.
Ciąża nie była planowana. Była to wpadka pomimo środków anty.
Zaszła w półtora roku po chemioterapii, a lekarze ostrzegali, żeby przez pięć lat uważali.

Wnuczek urodził się w Wigilię Bożego Narodzenia.
Teraz skończy cztery latka.
Na tę chwilę wszyscy czują się dobrze i są szczęśliwi.
Jednak to szczęście zakłóca mi niepokój przy kolejnych badaniach i gdy słyszę, że nie ma obaw
czuję jak powietrze ze mnie schodzi.

66

Odp: A miało być pięknie.....

Całe życie to jedna wielka zagadka..  Jak ludzkie losy nieraz są bardzo skomplikowane! Mówi się : nieszczęścia chodzą parami. Coś w tym jest. Znam kogoś, kto od dziecka nie ma łatwego życia. Same problemy. I choć dobrze mu się teraz powodzi, ma pieniądze i pracę, to nie jest szczęśliwy. Sprawy rodzinne są jego kulą u nogi.  Ale są też odwrotne historie. Niektórzy mają szczęście i to nieraz w nadmiarze. Niesprawiedliwy ten świat.  Cisza to ja, czytam każdy twój post i teraz czekam na następny!   Pozdrawiam cię serdecznie!

Można być wolnym nosząc kajdany.

67

Odp: A miało być pięknie.....

cisza  to ja ,przyszlam sie pozegnac bo jutro wracam juz do domku w koncu wiec pewnie nie predko tu wroce.Zycze ci wytrwalosci i wszystkiego co najlepsze.Trzymaj sie cieplo

68 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-09-25 14:31:09)

Odp: A miało być pięknie.....
bognaboch7 napisał/a:

Całe życie to jedna wielka zagadka..  Jak ludzkie losy nieraz są bardzo skomplikowane! Mówi się : nieszczęścia chodzą parami. Coś w tym jest. Znam kogoś, kto od dziecka nie ma łatwego życia. Same problemy. I choć dobrze mu się teraz powodzi, ma pieniądze i pracę, to nie jest szczęśliwy. Sprawy rodzinne są jego kulą u nogi.  Ale są też odwrotne historie. Niektórzy mają szczęście i to nieraz w nadmiarze. Niesprawiedliwy ten świat.  Cisza to ja, czytam każdy twój post i teraz czekam na następny!   Pozdrawiam cię serdecznie!

bognaboch
Dużo o tym myślę patrząc na innych, którzy mają drogę usłaną płatkami róż, a ja swoją usłaną cierniami.
Nie wiem zupełnie czym sobie na to zasłużyłam. Przecież staram się czynić dobro. Jest we mnie dużo miłości dla ludzi. Nie pielęgnuję w sobie nienawiści. Nie odgrywam się na tych, którzy mnie krzywdzili.
Całe swoje życie starałam się iść uczciwą drogą. Dorabiałam się ciężką pracą.
Od najmłodszych lat byłam opiekuńcza, pomocna, ale gdzieś spychana na tyły przez rodziców i rodzeństwo jako ktoś gorszy.
Pomimo tego pokazałam wszystkim, że coś osiągnęłam /wykształcenie, dobre stanowiska pracy/ czym także wzbudziłam ich niechęć  i zamiast cieszyć się moimi osiągnięciami kpili ze mnie.

Myślę, że to już tak ukształtowało się  moje życie, że ja jestem do dawania, bo mam mnóstwo przykładów na to, że gdy mogli brać, to byli przy mnie. Teraz gdy ja jestem dla siebie najważniejsza - skurczyło się grono niegdyś moich sympatyków.
A może odgórnie mi przydzielono taką rolę?
Kto to wie?

agnieto1987
Dziękuję, że byłaś.
Życzę wszystkiego dobrego.
Do ewentualnego.......... smile

69 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-09-25 18:08:55)

Odp: A miało być pięknie.....

Nie widziałam go jeszcze?..

Ja nie widziałam jeszcze w realu swojego najmłodszego  wnuczka , bo szczerze mówiąc nie bardzo 
teraz mam za co latać. To są niemałe koszty a ja nie odbiłam się jeszcze po tych wszystkich lotach
i zdarzeniach.  No i pewnie już  nie odbiję się,  bo wciąż jakieś niespodziewane wydatki się pojawiają.                       
Im także teraz przy dwojgu dzieciach i kilkuletniej przerwie w pracy córki, nie przelewa się.
Dostaję filmy i zdjęcia dzieci na bieżąco. Są wspaniałe i zdrowe, co jest dla mnie pocieszeniem.
Córka telefonuje prawie codziennie.           
Jest pod stałą opieką lekarza onkologa i  na ten moment nie ma niczego niepokojącego.
Modlę się, żeby Bóg ją oszczędził, bo przecież dzieci wychować musi, a nikogo tam bliskiego
do pomocy nie ma. 
Nie przyjadą już chyba tu do mnie, bo to, co zadziało się do tej pory pomiędzy moimi córkami
sprawiło, że tamta zwyczajnie boi się, że panująca u mnie atmosfera spowoduje, że będą nieporozumienia,
a te zwłaszcza po jej chorobach, nie są nikomu potrzebne.
Tamta teściowa mieszaka 10 godzin podróży ode mnie, ale gdy tam przyjadą, to już na tamtym
terenie zorganizujemy spotkanie.
Nie pałam sympatią do zięcia matki, bo ta odmówiła im pomocy i pomimo, że jest od kilku lat wolna, 
a także to, że przez lata pracując w szpitalu, miała przygotowanie do takiej pomocy ? odmówiła.
Ja nie patrząc na swoje straty podziękowałam za pracę gdzie sobie dorabiałam do renty i latałam tam,
bo uważałam, że jest to mój  obowiązek moralny.
Przecież to dziecko zawsze traktowałam jak własne.

70

Odp: A miało być pięknie.....

To wszystko, co działo się przez kilka lat spowodowało, że zaczęłam odczuwać głód emocjonalny
w sensie uczuć do mężczyzny.
Byłam do bólu osamotniona i pragnęłam silnych ramion, w których mogłabym czuć się bezpiecznie.
Wspomniałam wcześniej, że zaczęłam pracę społeczną z kobietami, które pragnęły uwolnić się od picia.
Pracowałam z nimi na terenie   klubu AA.
Przychodził tam ktoś, kto jak się okazało był wolnym mężczyzną, nie  mający już zobowiązań finansowych, bo syn wydoroślał. Mogłam być pewną, że tak jest, bo i jego syn czasem przychodził, jeśli w klubie
działo się coś interesującego np koncerty.
Złapaliśmy dobry kontakt, oboje czuliśmy się dobrze w swoim towarzystwie.
On mnie czasem podwoził do domu, czasem gdzieś coś załatwić, ale nie było pomiędzy nami podtekstów erotycznych, a szczere normalne rozmowy o życiu, różnych jego aspektach, a czasem zwykłe bleblanie o wszystkim i o niczym.
Trwało to około trzech lat, gdy w mojej głowie zaświtało, że ja nie tylko sympatią go darzę.
Myślę, że z jego strony także coś zaiskrzyło, bo wiele drobiazgów o tym świadczyć mogło.

Miałam jednak ogromne hamulce moralne, bo on był o kilka lat ode mnie młodszy.

Jednak  gdy go pierwszy raz ujrzałam......

cdn

71

Odp: A miało być pięknie.....

Pamiętam dzień, w którym On przyjechał na kawę .
Był inny, niż wszyscy tam przychodzący. Wnosił ze sobą jakieś fluidy , które na mnie silnie działały.
Fluidy, chemia, feromony - jak zwał ...........nie ważne .
Ważne, że zajął mi  mój umysł i duszę .
Gdy drzwi otwierały się, a nie był to On, czułam rozczarowanie .
Gdy nie było go przez kilka dni - zżerała mnie tęsknota.
Nie byłam w stanie zapanować nad swoimi uczuciami i On to wiedział, i był blisko mnie .
Siadał z kawą w moim pokoju i gadaliśmy, ile czas i ludzie pozwolili.
Byłam jak zaczarowana.
Opowiadał mi dużo o sobie i swoim życiu.
Miał zaufanie, bo zdradził mi wiele swoich tajemnic, a ja umiałam słuchać.
Mieliśmy doskonały kontakt wzrokowy .
Uwielbiałam jego orzechowe oczy.

Pewnego dnia spotkałam znajomą i rozmawiałyśmy, gdy zza węgła wyłonił się On.
Przyglądałam się oniemiała z wrażenia jak idzie.
Jego kocie ruchy pobudziły moje zmysły. Już wiedziałam, że to, co do niego czuję - to miłość .
Doszedł, przywitał się i mnie mocno przytulił..... jak nigdy wcześniej.
Czy jego to wszystko bawiło ?
Chyba nie, bo którejś nocy zapragnął być ze mną . I jeszcze .......
Mógł mieć wiele innych kobiet.
Bywał u mnie , albo ja u niego przez dwa lata ..............
Nawet wtedy gdy już odeszłam z klubu , więc gdyby nie chciał .........
Wiele razy słyszałam od niego, że tęskni za mną.
Czułam to. Okazywał mi radość przy swoich kolegach, którym /czułam to także/ ,spodobałam się .
Gdy dzwonił jego telefon - odbierał .
Matce, siostrze, synowi oraz innym mówił, że jest u mnie - więc nie robił z tego tajemnicy .............

I przestał dzwonić, a ja po dłuższym czasie wysłałam smsa z pytaniem, czy u niego wszystko w porządku.
Natychmiast zadzwonił, ale po głosie czułam, że skończyło się.
Zaczął mnie przepraszać, a ja nie dosłuchałam do końca i życząc jemu szczęścia - rozłączyłam się.

To, że odszedł - trudno.   Podjął decyzję.    Ja nadal jemu życzę szczęścia .
Dziwne ...........? Chyba nie .
Dał mi dużo radości. Przy nim poczułam się znów kobietą. Zmieniłam się.
Mówią, że odmłodniałam .
Po prostu znów w życiu byłam szczęśliwa.

Tęsknię jeszcze za nim..... czasem bardzo. 
On o tym jednak nie dowie się nigdy .
Nie chcę także wnikać dlaczego tak naprawdę odszedł .
Czy jedynie różnica wieku ?   
No i po co mi to wiedzieć ?

72 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-09-27 19:20:05)

Odp: A miało być pięknie.....

Cisza,  smile zapomniałaś wpisać tytułu postu... To były piękne dni...

www.youtube.com/watch?v=ptvbwoXiKQ0

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

73

Odp: A miało być pięknie.....
żyworódka napisał/a:

Cisza,  smile zapomniałaś wpisać tytułu postu... To były piękne dni...

No tak, zapomniałam.
Za link do tej piosenki serdecznie dziękuję. Wycisnęłaś mi łezkę z oka.

Dziękuję.

74

Odp: A miało być pięknie.....
cisza to ja napisał/a:

Tęsknię jeszcze za nim..... czasem bardzo. 
On o tym jednak nie dowie się nigdy .
Nie chcę także wnikać dlaczego tak naprawdę odszedł .
Czy jedynie różnica wieku ?   
No i po co mi to wiedzieć ?

Tak, czasem lepiej rzewnie wspominać, niż poznać prawdę...

Ale to takie bolesne,
te historie miłosne,
jakby w połowie urwane
słowo, niedopowiedziane...

Czekam na c.d.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

75

Odp: A miało być pięknie.....

Popłakałam się...

76 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-09-28 22:04:01)

Odp: A miało być pięknie.....
żyworódka napisał/a:

Ale to takie bolesne,
te historie miłosne,
jakby w połowie urwane
słowo, niedopowiedziane...

Tak..... urwane, bez słów.... to boli.
Wolę jednak to, niż jakieś bezsensowne wyjaśnienia, które i tak niczego nowego w moją wiedzę nie wniosą.
Po co mi zmyślane powody, bo tych prawdziwych już nie poznam.
Coś z jego strony zadziało się. Czegoś nie udźwignął, albo pojawiła się młodsza.....   i tyle.

Anik38 napisał/a:

Popłakałam się...

Ja też sad

Pozdrawiam.

77 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-09-28 22:03:07)

Odp: A miało być pięknie.....

Nie spotykamy się

Ja nie chodzę tam , gdzie on nadal przebywa .
Mam nowe "bezpieczne" miejsce.
 
Zdarzyło się jednak dwa razy, że ja tam musiałam być.
On przyszedł, spojrzał, ukłonił się i ...... widziałam wahanie.
Ułatwiłam jemu..... bo  wtedy wychodzę , bez słów , bez spojrzeń , bez złości.
Wychodzę i już .
Nikt się nie domyśla , co jest grane.
Wiem ja i on .

Jednak udaje mi się zauważyć jego zmieszanie , niepewność , jakby jakąś obawę..
Oboje nie czujemy się dobrze w nowej sytuacji .
Myślę , że mamy  "raz tak , a raz inaczej".........czyli ambiwalentny stosunek do tego.

Najlepszym więc wyjściem jest nie widywać się w ogóle.
Wyleczę się z niego.
Potrzebuję tylko czasu .
A wtedy będzie to jedynie piękny sen, który się prześnił .

Ot i tyle w tym temacie.

78

Odp: A miało być pięknie.....
cisza to ja napisał/a:

Nie spotykamy się

Ja nie chodzę tam , gdzie on nadal przebywa .
Mam nowe "bezpieczne" miejsce.
 
Zdarzyło się jednak dwa razy, że ja tam musiałam być.
On przyszedł, spojrzał, ukłonił się i ...... widziałam wahanie.
Ułatwiłam jemu..... bo  wtedy wychodzę , bez słów , bez spojrzeń , bez złości.
Wychodzę i już .
Nikt się nie domyśla , co jest grane.
Wiem ja i on .

Jednak udaje mi się zauważyć jego zmieszanie , niepewność , jakby jakąś obawę..
Oboje nie czujemy się dobrze w nowej sytuacji .
Myślę , że mamy  "raz tak , a raz inaczej".........czyli ambiwalentny stosunek do tego.

Najlepszym więc wyjściem jest nie widywać się w ogóle.
Wyleczę się z niego.
Potrzebuję tylko czasu .
A wtedy będzie to jedynie piękny sen, który się prześnił .

Ot i tyle w tym temacie.

Ale to nie znaczy że nie spotka cię już w życiu nic dobrego!   Tyle się już złego wydarzyło, czas nastawić się do życia pozytywnie!  Może to trudne, ale takie nastawienie "przyciąga" dobro.  Stań przed lustrem, wyprostuj się, głowa do góry i powiedz głośno : "jestem otwarta i zdolna przyjąć każde dobro". Jest to afirmacja, która powtarzana codziennie, zmienia nasze życie na lepsze. Nie są to żadne zabobony!  To dobra i sprawdzona metoda. Jej autorka, znana w świecie terapeutka Louise L. Hay, wydała książkę "Pokochaj swoje życie". Warto ją przeczytać. Pozdrawiam cię ciepło i przy okazji dziękuję ci za przesłany link!  :-)

Można być wolnym nosząc kajdany.

79

Odp: A miało być pięknie.....

bognaboch7,
dziękuję Ci bardzo.
Tak, wiem i stosuję różne afirmacje, bo bez nich byłabym już w czarnej dziurze.
Znam swoją wartość i urodę. Dopieszczam się komplementami, ale też i je słyszę dość często.
Jestem kobietą dość jeszcze zgrabną, uśmiechniętą, w miarę zadbaną i zawsze miałam spore powodzenie, ale co do mężczyzn, jeśli mi coś nie pasuje - jestem nieprzystępna.
Wiem, że przez to tracę, bo nie pozwalam sytuacji rozwijać się, jednak nie potrafię z mężczyzną być blisko, jeśli do niego nic oprócz sympatii nie czuję.
Rzadko przecież w tym wieku zdarza się, że mężczyźni szukają jedynie przyjaźni, a ja już niczego więcej chyba nie zaoferuję.
Napisałam 'chyba', bo w życiu przecież różnie bywa i może zadziać się, że iskry kiedyś mnie przelecą
i znów wpadnę po uszy.
Na teraz jeszcze nie....... i pewnie takie przekazy wysyłam od siebie.

80

Odp: A miało być pięknie.....

- Dobry wieczór Cisza!
- "Witaj"
- Co robisz?
- "Zaczęłam porządkować"
- A co Ty tam wyciągasz spod tego stołu?
- "Kulki"
- Znowu ta Twoja znajoma tu była?
- "Boże widzisz i nie grzmisz!", "wszystko oblepione"
- No rzeczywiście, teraz to jeszcze więcej czasu zajmie Ci to sprzątanie
- "Przez kilka lat porobiłam wielkie porządki"
- No właśnie przez kilka lat, nie gniewaj się, ale może Ty po prostu jesteś źle zorganizowana?
- "Pracowałam przez szereg lat na ciekawych, samodzielnych i bardzo odpowiedzialnych  stanowiskach"
- Tak tylko pytałam. Pomyślałam sobie, że Ci pomogę, poukładam książki na półkach
- "Lejesz miód na moje serce"
- No bez przesady, no dobra biorę się do roboty! smile

1. Literatura piękna- proza własna:
   - Cisza to ja "Jestem wyciszona, spokojna, zrównoważona, cierpliwa"
2. Literatura piękna- proza obca:
   - Lekarka " Da pani radę - mówiła, bo jest pani silna osobowością"
3. Kryminały:
   - Cisza to ja "Złodziej w sklepie"
4. Science fiction:
   - Dwóch autorów "Otrzymałam już 2 maile powątpiewające"
5. Dramaty:
   - teściowa "Szkoda życia marnować na teściową, ja swoją pokochałam"
6. Biznes, nauki ekonomiczne:
   - Cisza to ja "Byłam też filarem finansowym"
7. Poradniki:
   - Dom i ogród: Cisza to ja "Czy aby da się to wszystko posklejać, żeby rysy nie były widoczne"
                       Cisza to ja "Mają drogę usłaną płatkami róż"
   - Zwierzęta domowe i hodowlane: Cisza to ja "przychodził jedynie na noc, co mnie wkurzało, bo  to ni pies ni wydra"
   - Muzyka, taniec, śpiew: Cisza to ja "Co mi w duszy gra"
   - Kuchnia, potrawy: Cisza to ja "Gdzie pieprz rośnie"
   - Seks, relacje partnerskie: Starsza pani "Dlaczego kobiety w trakcie tak krzyczą"
                             Cisza to ja "Wyszłam za mąż z miłości, ale ślub bardziej wzięłam z teściową
                             Cisza to ja "I co takiego stało się, że pooglądał sobie gołe panienki"

- No dobrze, ja już na dziś skończyłam. A co Ty robisz pod tym łóżkiem, znowu te kulki?
- "Głowę mi rozsadza, a tu nade mną takie ble, ble, ble"
- Daj już sobie z tym spokój i tak wszystkich nie znajdziesz. Szkoda zdrowia
-"Treść żołądkowa cofała się"
- To ja już sobie lepiej pójdę, możne jeszcze przyjdę Ci poukładać te książki, bo trochę tego jeszcze zostało. Chyba ze zrobisz mi awanturę, że coś Ci poprzestawiałam?
- "Nie jestem awanturna. Staram się być tolerancyjna". "Jest we mnie dużo miłości dla ludzi"
-No to fajnie. Dobranoc smile

81

Odp: A miało być pięknie.....
cisza to ja napisał/a:

bognaboch7,
dziękuję Ci bardzo.
Tak, wiem i stosuję różne afirmacje, bo bez nich byłabym już w czarnej dziurze.
Znam swoją wartość i urodę. Dopieszczam się komplementami, ale też i je słyszę dość często.
Jestem kobietą dość jeszcze zgrabną, uśmiechniętą, w miarę zadbaną i zawsze miałam spore powodzenie, ale co do mężczyzn, jeśli mi coś nie pasuje - jestem nieprzystępna.
Wiem, że przez to tracę, bo nie pozwalam sytuacji rozwijać się, jednak nie potrafię z mężczyzną być blisko, jeśli do niego nic oprócz sympatii nie czuję.
Rzadko przecież w tym wieku zdarza się, że mężczyźni szukają jedynie przyjaźni, a ja już niczego więcej chyba nie zaoferuję.
Napisałam 'chyba', bo w życiu przecież różnie bywa i może zadziać się, że iskry kiedyś mnie przelecą
i znów wpadnę po uszy.
Na teraz jeszcze nie....... i pewnie takie przekazy wysyłam od siebie.

To życzę ci szczęścia  i w miłości  i w dalszym życiu. :-)

Można być wolnym nosząc kajdany.

82

Odp: A miało być pięknie.....

bognaboch7
Dziękuję. Pozdrawiam smile

jjoanno
Dobry wieczór. smile
Jest mi bardzo miło, że wpadłaś i poukładałaś wreszcie moje porozrzucane książki.
Jestem zachwycona, bo od lat takiego porządku nie miałam, a to z tej prostej przyczyny, że nie jestem, jak słusznie zauważyłaś, dobrze zorganizowana.
Nie zrobię Ci awantury, bo niby dlaczego?
Jesteś kulturalna, inteligentna, błyskotliwa, z właściwym poczuciem humoru i lubisz porządki, więc mamy wiele wspólnego.
Nie zgadzam się jedynie w kwestii 'kulek', bo nigdzie nie potoczyły się, ale to jest taki drobiazg, że nie warto nim przejmować się.
W ogóle to kulkami nie przejmuje się tak naprawdę, bo robię o wiele gorsze rzeczy, tylko nie chwalę się nimi na forum publicznym. Do wymienionych powyżej przez Ciebie moich cech, śmiało możesz dopisać jeszcze skromność.
Zastanawiam się jedynie, czy Twoja tu u mnie wizyta to z sympatii, czy z zazdrości? 
Tak czy inaczej nie rozumiem obu powodów, ale może jest zupełnie inny?
Bo chyba nie jedynie zrobienie mi porządków Ciebie do mnie sprowadziło....... więc co?
Powiesz?

Na teraz życzę miłych snów, bo chyba te porządki Cię mocno wyczerpały.
Dobrej nocy.

83 Ostatnio edytowany przez bognaboch7 (2012-09-30 11:10:25)

Odp: A miało być pięknie.....

cisza to ja, przepraszam za ingerencję,  ale - brawo! to super odpowiedź na tego rodzaju post. Pozdrawiam!

Można być wolnym nosząc kajdany.

84

Odp: A miało być pięknie.....
bognaboch7 napisał/a:

cisza to ja, przepraszam za ingerencję,  ale - brawo! to super odpowiedź na tego rodzaju post. Pozdrawiam!

Nie przepraszaj.
Jesteś tu zawsze mile widziana.
Pozdrawiam smile

85

Odp: A miało być pięknie.....

Dziękuję,  miłej niedzieli! :-)

Można być wolnym nosząc kajdany.

86

Odp: A miało być pięknie.....
jjoanna napisał/a:

1. Literatura piękna- proza własna:
   - Cisza to ja "Jestem wyciszona, spokojna, zrównoważona, cierpliwa"
   - Cisza to ja "Do wymienionych przez Ciebie moich cech, śmiało możesz dopisać jeszcze skromność"
2. Literatura piękna- proza obca:
   - Lekarka " Da pani radę - mówiła, bo jest pani silna osobowością"
3. Kryminały:
   - Cisza to ja "Złodziej w sklepie"
4. Science fiction:
   - Dwóch autorów "Otrzymałam już 2 maile powątpiewające"
5. Dramaty:
   - teściowa "Szkoda życia marnować na teściową, ja swoją pokochałam"
6. Biznes, nauki ekonomiczne:
   - Cisza to ja "Byłam też filarem finansowym"
7. Poradniki:
   - Dom i ogród: Cisza to ja "Czy aby da się to wszystko posklejać, żeby rysy nie były widoczne"
                       Cisza to ja "Mają drogę usłaną płatkami róż"
   - Zwierzęta domowe i hodowlane: Cisza to ja "przychodził jedynie na noc, co mnie wkurzało, bo  to ni pies ni wydra"
   - Muzyka, taniec, śpiew: Cisza to ja "Co mi w duszy gra"
   - Kuchnia, potrawy: Cisza to ja "Gdzie pieprz rośnie"
   - Seks, relacje partnerskie: Starsza pani "Dlaczego kobiety w trakcie tak krzyczą"
                             Cisza to ja "Wyszłam za mąż z miłości, ale ślub bardziej wzięłam z teściową"
                             Cisza to ja "I co takiego stało się, że pooglądał sobie gołe panienki"

Witaj smile

Teraz już widzę, że niepotrzebnie ukryłam się pod dialogiem, który był takim skleceniem na siłę i nie ma nic wspólnego z porządkami.
Więc po co to było?
Raz, że na tamten moment zabrakło mi pomysłu na wstęp.
Dwa, że potrzebowałam asekuracji z obawy, czy być może nie za bardzo ingeruję w nieswoje życie.
W każdym bądź razie cel został osiągnięty, bo "nie zrobię ci awantury bo niby dlaczego?"
Słowa "kulki" czy "zorganizowana" to czysty przypadek.

Te właściwe "porządki" to półki z książkami.
Układam Twoje książki, a jednocześnie widzę jaki ja mam porządek w moim życiu, bo w końcu JA je układam. Ten wniosek nasunął mi się już po układaniu i bardzo mnie zaskoczył.

Teraz trochę z odrobiną humoru:)

Nie wiem czy zauważyłaś, ale położyłam książkę na półkę, chociaż tytuł "Do wymienionych powyżej moich cech, śmiało możesz dopisać jeszcze skromność" to ni pies ni wydra.
Pierwszy i ostatni raz zaproponuje co i tak jest łamaniem  mojego regulaminu możliwy najkrótszy tytuł " Jestem skromna". Więc moja prośba, zmień tytuł.

Teraz już na poważnie.

Sympatia czy zazdrość?
Skoro nie rozumiesz powodów, to dlaczego akurat te słowa? Przypadek? Jedno słowo przeciwko drugiemu?
Sympatia? Tak, jak najbardziej.
Zazdrość? Temat na kolejny post.
"Może jest zupełnie inny?"
Jest, ale nie zupełnie inny a powiązany z sympatia ale o wiele ważniejszy.
Odpowiem trochę tajemniczo.
Jesteś moim nauczycielem, który uczy mnie całego alfabetu, nie tylko jednej, dwóch czy trzech literek.
Długo szukałam, nie do końca chyba byłam świadoma czego szukam, ale znalazłam. Może jeszcze gdzieś są, nie wiem i specjalnie nie szukam.
W Twojej historii znalazłam trzy słowa.
Jakie to słowa?
Na razie nie chcę ich ujawniać, ale kiedyś wstawię je na najwyższej półce z napisem "biały kruk".
no wystarczy tej powagi.

Teraz już trochę mniej poważnie smile

Nie chce ich ujawniać, bo chce dać ci szansę abyś Ty je odnalazła, bo robisz już porządki w swoim życiu kilka lat.:)

Pozdrawiam smile

87

Odp: A miało być pięknie.....

Witaj cisza.
Twoja historia faktycznie brzmi nieprawdopodobnie, bo aż nieprawdopodobne, aby jedną osobę życie doświadczało tak wiele razy kolejnymi ciosami i kłodami rzucanymi pod nogi. A Ty jak ten feniks podnosisz sie z popiołów i odradzasz silna i jednocześnie kobieca i nie ma w tym skrajności. Podziwiam Cię i mam nadzieję, że opisanie tu historii swojego życia jest dla Ciebie jak oczyszczająca terapia. Inteligentna z Ciebie kobieta i cieszy mnie niezmiernie, że jednak nie skorzystałaś z pomocy sznura i jestes tu dziś z nami.

Śpij dobrze, jesteś takim promyczkiem pokazującym, ze to słoneczko jednak kiedyś musi zaświecić;)

Możesz podciąć mi skrzydła. Nie są mi potrzebne by latać

88

Odp: A miało być pięknie.....

Ciszo podczytuję Cię. Po raz 3 czytam dogłebnie twoje posty.
I naprawdę trudno uwierzyć że jedną dusze spotkało tyle cierpień,trosk,nadziei,strachu,żalu i całej gamy uczuć.
Gdybym mogła...po prostu mocno bym Cię uściskała smile

Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych.

89

Odp: A miało być pięknie.....
jjoanna napisał/a:

(...)Teraz już na poważnie.

Sympatia czy zazdrość?
Skoro nie rozumiesz powodów, to dlaczego akurat te słowa? Przypadek? Jedno słowo przeciwko drugiemu?
Sympatia? Tak, jak najbardziej.
Zazdrość? Temat na kolejny post.
"Może jest zupełnie inny?"
Jest, ale nie zupełnie inny a powiązany z sympatia ale o wiele ważniejszy.
Odpowiem trochę tajemniczo.
Jesteś moim nauczycielem, który uczy mnie całego alfabetu, nie tylko jednej, dwóch czy trzech literek.
Długo szukałam, nie do końca chyba byłam świadoma czego szukam, ale znalazłam. Może jeszcze gdzieś są, nie wiem i specjalnie nie szukam.
W Twojej historii znalazłam trzy słowa.
Jakie to słowa?
Na razie nie chcę ich ujawniać, ale kiedyś wstawię je na najwyższej półce z napisem "biały kruk".
no wystarczy tej powagi.

Teraz już trochę mniej poważnie smile

Nie chce ich ujawniać, bo chce dać ci szansę abyś Ty je odnalazła, bo robisz już porządki w swoim życiu kilka lat.:)

Pozdrawiam smile

Witaj. smile
A miałam Ci zanucić piosenkę...a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój...

Cisza, tworzy się tu na forum, na naszych oczach kolejna Twoja historia.
Tajemnicze wypowiedzi userki jjoanna, są zapowiedzią dalszego ciągu jej obecności w Twoim wątku.
Czyżby zarejestrowała się specjalnie dla Ciebie, znacie się?

Czy swoimi wypowiedziami chce ci pomóc "w porządkowaniu"? Coś pominęłaś, nie dopowiedziałaś, a wg niej powinnaś?
Ja przynajmniej tak kumam z jej postów.

Ale to nie jest istotne.
Z pewnością wiesz, że otwierasz się na tyle, na ile chcesz. Masz do tego całkowicie prawo.

Trzymaj się! smile

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

90

Odp: A miało być pięknie.....

jjoanno,
jesteś młodą kobietą, nie zmuszaj mnie proszę do wysilania moich zwojów mózgowych, bo w moim wieku jest to bardzo
niebezpieczne.
Wal kobieto prosto z mostu, albo i nie. Wybór pozostawiam Tobie.
Zagadki lubię, ale już mi nie chce się ich rozwiązywać.
Książki już poukładane, nowych nie zamierzam nabywać, a tę, którą teraz piszę, skończę pewnie jeszcze za swojego życia.
Boję się, że jak te książki już uporządkowane, będziesz od początku porządkowała, to ja niczego nie znajdę.
Ponieważ zapowiedziałaś ciąg dalszy, więc do zobaczenia.

SzaraMyszko20
witaj smile
To o czym napisałam, jest prawdą. To są moje przeżycia i doświadczenia.
Będzie więcej, ale na to potrzebuję czasu.
Tak, dobrze myślisz, że to taka moja terapia, bo wiadomo, że noszenie w sobie ciężarów jest niekorzystne.
Wyrzucam więc je powoli.
Pozdrawiam.

Kyntio,
wirtualne przytulenie też daje pozytywną energię.
Odwzajemniam. smile

żyworódko,
nie, nie znam jjoanny i nie staram się domyślać, kto to może być.
Jeśli zarejestrowała się tu dla mnie, to mi jedynie schlebia.
smile


Poranna kawa wypita. Obchód w internecie zrobiony, zbieram się na cmentarz, by umyć pomnik mojej przyjaciółce.
Byłam wczoraj ze światełkiem, ale nie wzięłam odpowiednich przyborów. Pogoda zapowiada się ładna, więc ją wykorzystam
na spełnienie dobrego uczynku.
Do zobaczenia wieczorem
Pozdrawiam....... i Ciebie też smile
.

91

Odp: A miało być pięknie.....

Hey Cisza tongue  czytałam ten wątek z początkiem września - potem nie miałam czasu
dziś od początku - przeczytałam  .....
pięknie opisałaś swoje życie tongue   jego koleje - czasami bardzo smutne ...
pośmiałam się w duchu - jak opisywałaś Eksa - jak mu nie wyszło    - i co mu pozostało ...dobre ... lol
szkoda,że Ci nie wyszło z tym Przyjacielem ....                 powinnaś być przykładem walki dla wielu z Nas tongue


pozdrawiam - i czekam na cdn.!!!       http://vpx.pl/i/2012/10/01/7BFzg.jpg

  Nie zmieniaj się ! ... to najlepszy komplement - jaki można usłyszeć od drugiej osoby .... 

92

Odp: A miało być pięknie.....

Witaj!

"Wal kobieto prosto z mostu". To wybieram.

Postaram się, choć jest to dla mnie niezwykle trudne, a nawet nie wiem czy potrafię.
Nie wiem czemu ukrywam się pod przenośniami, zagadkami, może ze względu na swoją wrażliwość, a nawet nadwrażliwość. Tak, to chyba o to chodzi.

OKROPNA cecha charakteru.

Przykład:
No bo kto by się przejął faktem, że na cztery osoby tylko ja nie dostałam "słoneczka", ja się przejęłam. 

Na pocieszenie zostało mi tylko "do zobaczenia".
Nawet takimi drobiazgami należy się cieszyć, takie życie, choć młode.

Zarejestrowałam się na tym forum miedzy innymi dla Ciebie, ale przede wszystkim dla Ciebie.
Teraz już mam tę pewność, że jeżeli tu nie będę to nie będę nigdzie.
I o taką naukę mi chodziło, tego mnie nauczyłaś, za co jestem Ci bardzo wdzięczna.
Uchroniłaś mnie przed kolejnym "ciosem" o wiele bardziej bolesnym.
Byłam/jestem/będę pewna ze takiego ciosu u Ciebie nie dostanę.

Przykład:
"U Ciebie nie dostałam TYLKO "słoneczka", a ktoś inny mógłby napisać "nie wymądrzaj się gów***ro"". Znowu przykład, bo znowu czuję że wymyślam te "chore" zagadki.

Chciałam napisać dużo wcześniej, ale co miałam napisać "jesteś wspaniałą Kobietą", "współczuję Ci że, aż taką drogę musiałaś przejść", "podziwiam Cię, że masz w sobie tyle siły". A nie jestem nawet pewna, czy w ogóle można znaleźć słowa, którymi mogłabym wyrazić swój podziw w stosunku do Twojej osoby.

Na tamten moment takie słowa wydawały mi się zbyt banalne. Po Twoich odpowiedziach na tego typu słowa od Innych w końcu dostałam obuchem w głowę i chyba dotarło do mnie, że może Ty właśnie na takie słowa czekasz.

A może znowu się mylę, może znowu trzeba mnie "walnąć"?
Może tak może nie, to już nie jest istotne, po co mi kolejna analiza samej siebie. Nie mam na to siły. Zamykam to "chore" pytanie.

I to tylko niewielka część tego, co chciałam napisać.......za dużo  emocji......i zapowiadam ciąg dalszy, bo tym razem muszę sprzątać sama po sobie, jak posprzątam ......odejdę.

Pozdrawiam.

ps. Jeżeli są jakieś "zagadki", zawsze możesz zapytać.
Zapytasz, odpowiem.
Nie zapytasz, "zagadek nie było" albo nie jestem dla Ciebie osobą wartą zapytania.
Ale to już nie mój problem. Twoja strata. Nie moja. Ja już się od Ciebie dużo nauczyłam i za Tą wiedzę bardzo Ci jeszcze raz dziękuje.
I ten ps.to też Twoja nauka, bo gdyby nie Ty, napisałabym.... przepraszam.
A nie mam za co przepraszać, bo za co, za to, że chciałam, ale nie potrafiłam pomóc.
I to kolejna nauka.....dziękuję.......i chyba mogłabym tak bez końca.....

93 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-10-01 23:01:34)

Odp: A miało być pięknie.....

Ba-Cha
witam serdecznie smile
Wklejony tekst jest mądry i warto sobie uświadomić, że właśnie życie nie lubi zastoju.
Ja od najmłodszych lat chodzę wyboistymi drogami i czuję się do teraz jak -wańka-wstańka.
Co się podniosę, to znów chlapnę na siedzisko i długo mnie boli.
Czasami mam jednak chęć  poddać się i przespać życie nakryta kołdrą na głowę.
Nie jest to jednak możliwe, bo chociażby po żarełko trzeba się spod niej wysunąć, a także w innych
różnych musikach i do sklepu po zakupy wyjść.
Przyszła jesień i teraz jakoś mi gorzej, niż w lecie, bo dni są krótsze, więc szaro, buro i ponuro, a dziś w dodatku deszczowo.

Wybrałam się na cmentarz w celu umycia pomnika, bo jakoś rodzina przyjaciółki nie wykazuje inwencji w tym kierunku, ale usprawiedliwiam ich tym, że muszą tu dojeżdżać, a ja mam dość blisko. Wypucowałam pomnik jak trzeba i zaczął padać deszcz. Myślę sobie, że dobrze, bo poprawił po mnie i będzie czyściej.
Nie przewidziałam tego, bo gdy z domu wychodziłam było słońce i nie wzięłam parasolki, więc i mnie trochę spłukało.

Przyjaciółka zmarła dwa lata temu na raka. Trzymałam ją za rękę, a raczej ona mnie , do ostatniej chwili.
Miałam w niej duże wsparcie, bo była terapeutką i w wielu moich beznadziejnych sytuacjach, ukazywała mi światełko w tunelu.
Była bardzo dzielna i do końca przytomna. Jednak patrząc na nią prosiłam Boga w duchu, by mi oszczędził takiego zakończenia.
Bardzo mi jej brakuje, bo była ostatnio jedyną osobą, z którą mogłam porozmawiać o moich problemach.

Może to wydać się dziwne, że przyjaciółka była tą jedyną, bo mam przecież dwie siostry, ale.......

cdn

jjoann
Przyznaję, że zastanawiałam się nad słoneczkiem dla Ciebie, ale nie wiedziałam jak postąpić.
Nie chciałam szczerzyć zębów /bo to przecież uśmiech/, bo miałam wrażenie, że właśnie w zęby masz ochotę
mnie trzasnąć. Nie wiem skąd takie wrażenie.
No popatrz... i zwiodła mnie moja intuicja, bo okazujesz się coraz sympatyczniejszą osóbką.
Nie posyłam do diabła nawet młodych osób, bo wiem, że i od nich wiele nauczyć się można.
E tam, wcale nie wiesz, co ja lubię słyszeć.
Teraz jednak nie powiem, bo jestem jakaś zmęczona i z trudem myślę.
Wiek robi swoje.
Pozdrawiam smile  smile

94 Ostatnio edytowany przez Ba-Cha (2012-10-02 08:06:49)

Odp: A miało być pięknie.....

cisza  ....      przed Nami najgorsza pora roku ...oby nastała złota jesień ....

pozdrawiam ....... http://vpx.pl/i/2012/10/02/fHBv.jpg ... lol

   

  Nie zmieniaj się ! ... to najlepszy komplement - jaki można usłyszeć od drugiej osoby .... 

95

Odp: A miało być pięknie.....

Ba-Cha,
trudno jest uśmiechać się, gdy wokół są ruiny i nie widać wyjścia z nich.

Takie też mam ostatnie dni, bo mocno stresujące, a w związku z tym czuję przemęczenie i zniechęcenie.
Mam już od trzech miesięcy sprawę z 'Orange', której końca nie widać, choć mi obiecują, że to już, tuż, tuż
i graja na zwłokę, a ja co kilkanaście dni mam awarię internetu albo telefonu, albo wszystko razem.
Skusili mnie na pakiet Witaj HD /TV przez internet/ i od tego wszystko zaczęło się walić.
Okazało się, że ze względu na inną szybkość internetu, na co miałam umowę, a inną szybkość konieczną do zaproponowanego pakietu, nie można było tej usługi wdrożyć, a próba konfiguracji nowego dekodera skończyła się rozwaleniem wszystkiego, czego do tej pory zebrać nie mogą, bo co i rusz coś w centrali nawala.
Wcześniej miałam pakiet TV, który przez dwa lata był dobrze odbierany.
Oni więc wpadli na pomysł, by mnie zmusić do zmiany szybkości internetu, co wiązałoby się z dodatkowymi /moimi/ kosztami, a też i na inne rozwiązania, a ja żądałam zdjęcia całkowicie tej usługi i rozwiązanie z ich winy umowy o pakiet telewizyjny.
Przepychanka trwała i dopiero teraz chyba zaczynamy się dogadywać.
Nie mniej jednak czuję na swojej skórze jak bardzo klient jest małym okruszkiem wobec machiny biurokracji
i niekompetencji niektórych pracowników, mających władzę w postaci umowy /którą mi wciśnięto/, nawet tej niekorzystnej i zawartej w pełni dobrej wiary i woli z mojej strony.
Nie chcę jednak zmieniać dostawcy usług, bo to bez sensu, gdyż właścicielem linii jest TP i wszelkie późniejsze awarie, to nowy problem.

Jest to jedna ze stresujących mnie ostatnio spraw, bo dochodzą jeszcze problemy z wnuczką, o czym kiedyś napiszę, a w takiej sytuacji słuchanie Rysia, którego uwielbiałam doprowadziłoby mnie do płaczu i sama zaczęłabym też śpiewać "whisky moja żono..........", a sklep mam za blisko, więc muszę pilnować się, by nie wpaść w płaczliwy nastrój.
Biedny Rysio nie podniósł się nigdy, choć próbował, a złoty strzał, ułatwiony przez kogoś życzliwego uwolnił go od
wszelkich spraw tego życia.

Życzę miłego wieczoru....... i Tobie też  smile
a ja chyba sobie zlegnę, bo wyczerpujący dzień miałam, gdyż od rana przez  kilka godzin szukano przyczyny kolejnej awarii mojego internetu, co mnie znów rozwaliło.

96

Odp: A miało być pięknie.....

Hey cisza .... a jednak gdzieś czuje przez ekran - sprawiłam ,że maciupki uśmieszek pojawił się ...:P  u Ciebie

piosenkę Rysia - kofffffam  lol - jak mi źle - słucham między innymi jej .....
muzyka - jest dobra na wszystko - dziś zaseruję Ci  ...troszkę modlitewną  ....:P

z tymi ofertami - na podwyższenie szybkości netu - to mnie atakują reguralnie co 3 miesiące ...
mam przez kablówkę ..... i śmiga dobrze ........

          http://vpx.pl/i/2012/10/04/eJmsL.jpg   pozdrawiam  .....

  Nie zmieniaj się ! ... to najlepszy komplement - jaki można usłyszeć od drugiej osoby .... 

97

Odp: A miało być pięknie.....

Witaj!

Tak jak poczytałam o Twoich problemach z dostawcą internetowym, przypomniały mi się moje kłopoty z dostawcą energii elektrycznej.

Piszę już o tym spokojnie, ale jak sobie przypomnę ............

Pewnego dnia, a działo się to w zeszłym roku ja i moi rodzice dostaliśmy pismo z nakazem zapłaty. Z tego nakazu wynikało, ze mamy zadłużenie wobec  Eneii plus jeszcze inne dodatkowe koszty. Było tego ogółem około 6 tyś. Na początku jakieś niedowierzanie, pomyłka chyba, bo niby jakim cudem skoro rachunki za prąd płacone były regularnie.
Ale po wgłębieniu się w dalszą część tego pisma okazało się, że  kilkanaście lat temu pracownik
Eneii sporządził dwie umowy na ten sam adres. Podpisu pracownika na umowie nie było, był tylko podpis kierownika, który już nie żył. Pan B. na którego nazwisko spisano umowę również nie żył.
Był on nam znany bo mieszkał niedaleko, numer domu się zgadzał, ale nazwa miejscowości w której mieszkał była inna.
Długów narobił jego brat, który z kolei gdzie indziej był zameldowany.
Domniemano, że skoro pan B. nie żyje, spłaty zadłużenia powinny dokonać osoby zameldowane pod tym adresem czyli my.
Gdzieś to wszystko toczyło się za naszymi plecami z kilka lat.
Nigdy nie było żadnego pisma, żadnej interwencji ze strony pracowników.
A działo się tak dlatego, że to niewielka gmina, więc każdy czy to listonosz czy to pracownicy
kierowali się nazwiskiem, adresem już nie.
Na początku były próby wyjaśnienia tej pomyłki u kierownika, a także w najbliższym oddziale.
Nic to nie dało, winnych nie było.
Na tamten czas to nie miałam zielonego pojęcia co to jest "nakaz zapłaty".
Dowiedziałam się, że są dwa tygodnie do sporządzenia odpowiedzi na nakaz tzw. sprzeciw.
Jeżeli sprzeciw nie wpłynie do sądu, zapada wyrok.
Nie było wyjścia, trzeba było udać się do prawnika.
Prawnik został naszym pełnomocnikiem, sporządził sprzeciw i miał nas reprezentować w sądzie.
Cała ta usługa kosztowała 600 zł.
Jakiś czas później dostaliśmy pismo, że nastąpiła pomyłka i że sprawa została z sądu wycofana.
Po jakimś czasie odzyskaliśmy swoje pieniądze.

Stracony czas, koszty poniesione z dojazdami, nerwy to wszystko bilans tego zdarzenia.

Po tym wszystkim, to pozostał mi jakiś taki uraz do wszelkich pracowników "spisujących", bo nigdy nie jestem pewna czy on aby wszystko dobrze spisał czy gdzieś nie buja w obłokach.

Więc czuwajmy bo nie znamy dnia ani godziny.........:)

Pozdrawiam i życzę dobrej nocy smile

98

Odp: A miało być pięknie.....

Ba-cha  - smile
jjoanna -  smile

Weszłam tu, żeby napisać coś zupełnie innego, ale postanowiłam zmienić zdanie, bo coś
za smutno się zrobiło.
Nie będę psioczyć na urzędników, bo sama urzędniczką byłam przez 30 lat, ale powiem krótko,
że niektórym życzę, by dostali sraczki w miejscu, gdzie wc nie jest osiągalne.
Czytając to, o czym napisała jjoanna przypomniałam sobie jak niedawno z przyjaciółką
Przeżywałyśmy......


    Wesoły pogrzeb

E. była na pogrzebie swojej znajomej. Nic w tym specjalnego, bo znajoma /teściowa jej siostry/ dożyła sędziwego wieku i przyszedł jej czas. Nie chorowała, zmarła po prostu na starość.
Należało więc ją pochować do zmarłego przed laty jej męża, gdzie wszystko było gotowe, jedynie usunąć płytę pomnika, wstawić trumnę, zamurować i pomodlić się za spokój jej duszy.
Gdy kondukt żałobny dotarł do miejsca, gdzie rozdzielały się alejki i zaczął skręcać w prawo,
mąż E. zwrócił uwagę, że to nie tu, bo do grobu, w którym czekał mąż na swoją już także zmarłą idącą do niego żonę, powinno się skręcić w lewo.
No i konsternacja.............
W prawo czy w lewo, czy na pewno w lewo, skoro grób jest w prawo i tam czekają grabarze, a dlaczego czekają tam,  a nie tu gdzie powinni?
Kto ma rację, a kto się myli?
Kondukt stanął jak wryty i ani w prawo, ani w lewo, bo pewność została podważona.
Ksiądz wzniósł oczy ku górze, jakby niemo prosił Stwórcę o wskazówki.
Ministrant niestrudzenie trzymał krzyż i ani drgnął.
Mąż E. zaczął skręcać się pod wpływem spojrzeń, zdziwionych gości pogrzebowych.
Ktoś zażartował, że Marysia nie chce iść do Jasia. Ktoś inny.... a może to Jaś Marysi nie chce do siebie...
 
Gdy tak sobie żartowali, po cichutku, żeby babcia  /96 lat/ nie słyszała, bo jeszcze jakiś numer wywinie, winowajca zamieszania pobiegł z kimś jeszcze do kancelarii, by ustalić prawdomówność tego pierwszego.
Trwało to ze 40 minut, ale gdy przybiegli, to już pewni byli, że mają iść w lewo.
Trzeba było więc ściągnąć ekipę grabarzy, co czekała przy grobie na prawo, żeby zadziałali przy grobie na lewo.
Zdejmowanie płyty i cała reszta trwała dodatkowych 40 minut.
Tak więc babcia miała 80 minut gratisowych na  ziemskim padole, który przyszło jej na zawsze opuścić.

Już po pogrzebie, E. z mężem poszli zobaczyć ten grób, do którego usiłowano babcię włożyć, skręcając nie tu, gdzie trzeba.
I co zobaczyli?
Stanęli jak wryci, bo przygotowano do pochówku grób  zmarłego, który nosił to samo imię i nazwisko, co zmarły przed laty mąż babci, tyle, że ten, którego jej chciano przydzielić był o całe 25 lat od niej młodszy i pochowany z inną datą, niż jej ślubny Jasio.

Sprawa do końca została wyjaśniona. Ustalono bowiem, że w kancelarii poszukano po imieniu i nazwisku, nie sprawdzając reszty.
A gdyby mąż E. nie spostrzegł, że idą w niewłaściwym kierunku, to babcia pochowana by była w grobie nieznanego sobie faceta.
Nieznanego, ale za to młodego........... smile

E. opowiadała, a ja zarykiwałam się ze śmiechu. Siedzący obok panowie patrzyli na nas podejrzliwie, bo jak można być tak wesołymi, pijąc jedynie kawę, a w dodatku to przecież dwie starsze panie.
Jeden śmiało zapytał: "z czego panie tak śmieją się"?, a my obie na raz odpowiadamy........ "z pogrzebu".
I znów się śmiejemy, ale to przecież nie uchodzi, więc szybko wyszłyśmy.
Teraz ja pisząc tę notkę,.......... robię to samo czyli zaśmiewam się.

                      Co za zbieg okoliczności!

Dobrej nocy smile

99

Odp: A miało być pięknie.....

Oj, pośmiałam się i ja, tym bardziej, że się na śmiech nie nastawiałam.:)
Niezwykły zbieg okoliczności, niesamowite, że takie rzeczy dzieją się naprawdę.:)

Jeżeli już o pogrzebach mowa to przypomniało mi się...........

Pewna starsza pani już za swojego życia upominała córkę i zięcia, że ona po śmierci koło swojego męża leżeć nie chce. Po jej śmierci jej wola nie została uszanowana. Zięć zlecił grabarzom wykopanie grobu koło jej męża. Mieli z tym duży problem, bo ziemia się ciągle obsuwała. I osunęła się tuż przed samym pochówkiem, także zmarła spoczęła przy mężu prawie że w pozycji bocznej.
Potem przez jakiś czas "odwiedzała" ich.

Pamiętam również jak nie żyjąca już sąsiadka powiedziała "mój (nieżyjący mąż) to mi mówił, ja prawie całe życie na tobie leżałem, po śmierci ty na mnie będziesz leżeć". I tak się stało.:)

Przypomniała mi się historyjka, już nie pogrzebowa, której bohaterem był mój wujek.
Wujek był inkasentem w mojej "ulubionej" firmie.
Było to w czasach, gdy osobiście roznoszono książeczki opłat za prąd.
Gdy pewnego razu wujek nie zastał nikogo w mieszkaniu, wcisnął tę książeczkę w szparę pod drzwiami.
Następnego dnia przychodzi do pracy, a tu wszyscy się z niego śmieją.
Okazało się, że dzwoniła pani od wciśniętej książeczki z pretensjami, że naruszył jej intymność smile

Chce też nadmienić, że nie pierwszy raz doprowadziłaś mnie do śmiechu smile
Działo się to na innym wątku dotyczącym wielkości jąder.
Cytuję:
"Nie z wielkości jaj wynika dzieci cała zgraja.
Słoń ma tylko jedno dziecko, choć ma całkiem duże jaja.

czy jakoś tak"

I to ostatnio mój ulubiony cytat, a jeszcze bardziej mnie rozśmieszyło to dodane "czy jakoś tak".
Ja sobie tak to zrozumiałam, że Ty pisząc to nie do końca wiedziałaś jak to z tymi jajami jest. smile

I jak to piszę też się śmieję.........:)

Miłej nocy i dnia smile

100

Odp: A miało być pięknie.....

Witam ...  ale macie wspomnienia  http://vpx.pl/i/2012/10/05/pIELF.jpg ....  lol

ja za to byłam na bardzo wesołej stypie lol

lata temu - będąc z Teściami na wakacjach - w jej rodzinnych stronach
był pogrzeb jakiejś tam dalekiej ciotki - kuzynostwo spotkało sie po latach ...
wesoła imprezka z harmonią i śpiewami- tańcami odbyła się wieczorkiem   .... ( tylko NIE! w domu zmarłej ,hi )

pozdrawiam ....

  Nie zmieniaj się ! ... to najlepszy komplement - jaki można usłyszeć od drugiej osoby .... 

101

Odp: A miało być pięknie.....

Witam

Smutno tu bo i Cicho się zrobiło smile
Mam nadzieję, że to tylko kłopoty techniczne i powrócisz tu na wesoło smile

Skoro mamy i pogrzeb na wesoło i stypę na wesoło, to tak jeszcze dodam od siebie.........

Myślę, że kiedyś pogrzeby i stypy bardziej sprzyjały kontaktom międzyludzkim.
Tak było przynajmniej na wsi.

Kiedyś:
Kiedyś ludzie zbierali się wieczorem w domach przy trumnie zmarłego.
Następnego dnia był pogrzeb.
Przeważnie ludzie z tej samej wsi i okolicy. W jednym pomieszczeniu mężczyźni rozmawiali, w drugim kobiety rozmawiały i modliły się na zmianę.

Teraz:
Teraz trumnę przywozi się do kościoła godzinę przed mszą, potem pogrzeb.
Może i są rozmowy w miedzyczasie, ale takie wyrywkowe.

Kiedyś:
Kiedyś stypy odbywały się w domach, więc i posiedzieć można było dłużej.

Teraz:
Teraz stypy odbywają się w lokalach, jedno danie, drugie danie, kawa/herbata, ciasto i ....wypada już wyjść.

No to ja już chyba wyczerpałam "ten" temat. Oby. smile

Życzę Wam dobrej nocy smile

102

Odp: A miało być pięknie.....

Jestem, jestem.......... witajcie smile

Właśnie włączyli mi internet po kilkudniowej ciszy i mam nadzieję, że już nie będę miała opisanych problemów.
Odinstalowali mi wreszcie ten nieszczęsny pakiet TV przez internet i uznając swoją winę nie żądają ode mnie żadnych opłat.
No, zestresowałam się jak cholera, ale już to za mną, bo w sobotę podpisałam nową umowę.
Ufff........... ulżyło mi, ale mam dużo zaległości w necie i tutaj jedynie zajrzałam.

Do zobaczenia wkrótce smile

103

Odp: A miało być pięknie.....

Witaj smile

No to fajnie, że te wszystkie problemy z internetem masz już za sobą.

Byłam tu codziennie z nadzieją, że w końcu powrócisz. smile
Bo jak tak prawie dzień w dzień zaglądałam tutaj już od miesiąca, to można się przyzwyczaić.
Już mi brakowało..........:)

Do zobaczenia smile

104

Odp: A miało być pięknie.....

Wnuczka
Zamiast opisywać, co mi wnuczka robi, to wkleję tu treść maila, który do niej wysłałam.

Kochana 'X'......,
przyznaję, że jest mi bardzo przykro, iż zamknęłam wczoraj drzwi nie zapraszając Ciebie do środka i nie zareagowałam na wyciągniętą do mnie Twoją rękę.
Pragnę Tobie wyjaśnić dlaczego.
Otóż po wszystkim, co ze mną wyczyniasz,  przychodzisz do mnie, jakby nigdy nic i wyciągasz łapkę jak do swojej kumpelki.
Chciałabym, żebyś zrozumiała, że z ludźmi, nie postępuje się w taki sposób.
Po pierwsze jestem Twoją babcią i należy mi się szacunek.
Po drugie, ja Tobie niczego złego nie zrobiłam. Zawsze byłam dla Ciebie dobra i Ciebie kochałam, a to naganne przecież nie jest.
Nadal Cię kocham, ale nie akceptuję Twoich wobec mojej osoby zachowań.
I nie będę z Tobą rozmawiała, ani wpuszczała Ciebie do mojego mieszkania, dopóty, dopóki Ty nie zrozumiesz
jak bardzo Twoje zachowania mnie ranią.
Już raz przyjęłam podaną mi przez Ciebie rękę, ale to niczego w Twoim stosunku do mnie............. nie zmieniło.

Przypomnę Tobie kilka Twoich wybryków, a także wybryków wciągniętych w Twoje zabawy innych osób.

- Będąc na  wakacjach namówiłaś, by  telefonował do mnie chłopiec i robił sobie żarty, które polegały na tym, że chłopiec kazał mi iść zamówić msze bo niedługo umrę, kilkunastoletni chłopiec proponował mi randkę i przysłał mi taksówkę, żebym gdzieś dojechała.
Zamówiliście mi pizzę do domu.
W taki sposób włączyliście w swoje zabawy nie tylko mnie, ale i inne osoby, bo taksówkarz dojechał za darmo, a pizzy  niezamawianej, po prostu nie przyjęłam, więc także mieli straty.
Do zabawy wykorzystaliście czyjś telefon z zastrzeżonym numerem, a jeden raz dzwoniliście z tego numeru /x x./.
-Na parapetach w przedpokoju pisałaś mi różne wulgaryzmy takie jak: 'tu mieszka suka, kurwa, dziwka'
Co starłam jedne napisy, Ty zamieszczałaś następne.
-Wrzuciłaś mi do kuchni przez okno surowe jajko, które rozbryznęło się po szafkach.
-Wyzywasz mnie wulgarnie. Kiedyś zła ułożyłaś wiersz zapytanie: 'co ty na to, dziwko, kurwo, szmato'.
-Wołasz za mną  ,baba Jaga'.
-Wzięłaś bez zezwolenia mój telefon i wszystko z niego wykasowałaś.
- Zeskrobałaś mi powłokę plastikową z klapy skrzynki pocztowej.
- Nie mogę tutaj ominąć faktu kradzieży z mojego mieszkania kilku rzeczy, które to rzeczy po mojej interwencji zwróciła mi Twoja mama, a także kartkę, którą znalazłam przy furtce i nie chciałam Tobie oddać, bo na niej był numer mojego telefonu z dopiskiem 'kurwa babcia'.
- Waliłaś mi w szyby okna w pokoju i uciekałaś na druga stronę, udając, że nie wiesz o co chodzi.
- Ostatnio upodobałaś sobie dzwonienie wieczorami od furtki.

To wszystko o czym tu napisałam sprawiło, że moich drzwi otwartych dla Ciebie już nie ma.
Nie znaczy to, że ich nie otworzę, ale zrobię to tylko wtedy, gdy Ty zrozumiesz, że na moją postawę zapracowałaś sobie solidnie.
Wszystko o czym mówię Twojej mamie i dziadkowi Ty kwitujesz, że ja jestem głupia, zmyślam i nie mam dowodów.
Dowody rożne mam. Ten mail jest także dowodem. Kartkę z napisem 'kurwa babcia' pokazywałam kilku osobom. Kilkoro czytało napisy na parapecie. Jest numer telefonu, z którego się z  wakacji zabawiałaś. Jest zgłoszenie w pizzy i jest w korporacji taksówkowej.
Gdy waliłaś w moje szyby, był u mnie gość.
Obecnie Twoje zachowania obserwują nowi mieszkańcy pobliskiego bloku, którzy rozmawiają o tym ze mną i widząc Twoje wobec mnie zachowania - pytają jak mi mogą pomóc.
Przegięłaś z zabraniem drabiny gdy byłam na strychu i o mało co, nie spadłam, bo schodząc tyłem szukałam nogą stopnia drabiny, niebezpiecznie opuszczając się na dół.
Nie liczysz się z moimi uczuciami i wypierasz wszystkiego, a gdy skarżyłam Twojej mamie na Twoją wobec mnie i I. agresję
wypchnęłaś mnie z waszego mieszkania, do czego nie miałaś prawa, bo rozmawiałam z Twoją matką, a moją córką.

Dotychczas nie podejmowałam żadnych kroków poza tym, że informowałam twoją mamę i dziadka.
Ale mam już dosyć. Mam prawo do normalnego, spokojnego życia jak każdy człowiek. I prawa swojego będę broniła.
Jeśli sobie przemyślisz wszystko, o czym tutaj napisałam, to możesz do mnie przyjść, ale ze swoją matką, by w jej obecności
cofnąć zarzuty, że ja zmyślam i kłamię.

Wtedy dopiero gdy przyjdziesz do mnie jako do swojej babci, możemy porozmawiać.
Wyłącznie jak wnuczka z babcią.

Pozdrawiam Ciebie
Twoja babcia /.../

105

Odp: A miało być pięknie.....

Przeczytałam - dla mnie, to jest po prostu nie do  s t r a w i e n i a...

Cisza, życzę Ci spokojnej nocy i kolorowych snów.  smile

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

106

Odp: A miało być pięknie.....

Przykre to co napisałaś...........bardzo przykre.....
Mam nadzieję, że ten mail coś zmieni na dobre w relacjach między Wami.

Pozdrawiam.
Dobrej nocy smile

107

Odp: A miało być pięknie.....

Frania
Dziś wzięłam się za super porządki, z praniem włącznie. Pogoda dość dobra, to i przeschło, a część nawet wyschła. Przepalam codziennie w piecu, więc doschło sobie w mieszkaniu i mam spokój na dłuższy czas.
Pranie - wielka sprawa....... uśmiać się można!
Przecież teraz  jedynie wkłada  się do pralki i można się byczyć do woli .
Kiedyś to była wielka ceremonia. Pralka wirnikowa, balijka, kocioł i durszlak do przelewania krochmalu, żeby gluty nie przeleciały. No i farbka obowiązkowo, bo wtedy biel była jeszcze bielsza.
Kuchnia cała zastawiona, zalana, zadeptana, no i obowiązkowa awantura, bo ja zawsze nie w porę  robiłam w domu pranie.
Z takim nie w porę praniem wchodziłam na strych by je rozwiesić, bo pogoda była nijaka, więc suszenie na dworze odpadało, a wchodziłam, bo w tv leciał Bolek i Lolek, ulubiona dobranocka mojego eksa, więc nie reagował na moją prośbę, by to on tam raczył wejść.
Już prawie byłam na strychu...... prawie, bo spadłam z ostatnim szczeblem drabiny w dłoni, a pranie poleciało za mną i wylądowało na mojej głowie. Pewnie dlatego łupnęłam głową mocniej i kilka szwów trzeba było zakładać, bark wybity i siniaki wszędzie były gdzie to możliwe, a nawet i nie...
Co prawda eks wystraszony, że mogłam się zabić i kto pranie robić będzie, natychmiast wykonał drabinę aluminiową, z dobrymi stopniami i służy ona dzielnie do dziś, a którą to właśnie moja wnuczka odstawiła, gdy znów na strych musiałam poleźć, ale już nie z praniem, a  w innym celu. No i to mi przypomniało, że przecież już miałam drabinową przygodę, ale byłam o 25  lat młodszą, więc żyję, a teraz  trudno sobie wyobrazić, jak to dla mnie skończyć mogło się.

Nie o drabinie jednak pisać chciałam, ale o praniu i 'Frani', która miała swoje fochy i gdy zdarzyło się , że  zachciało się jej schrupać guzik, haftkę, albo końcówkę suwaczka lub je schować sobie pod wirnik - to już był bal na sto dwa.
Ale i tak moja "Frania" była cudownym wynalazkiem i pobiła o kilka głów - matczyną tarę .
Suszenie na sznurach , gdy było słońce i wiatr, to dopiero była radość i ten trzepot, a zapach świeżutki, aż dech zapierało .
No i później wizyta w maglu, gdzie oprócz maglowania bielizny, maglowano ozorami i tam dopiero można było dowiedzieć się, co kto je i jak, lub z kim śpi - bo wiedzą sąsiedzi, kto na czym siedzi.
Dzisiaj pranie to luksus. Nie ma bałaganu, kociołków, krochmalu, farbek ... ale też nie jest prawdą, że ta czynność nie wymaga intelektu .
Tak też dziś myślałam, a raczej w ogóle nie myślałam, bo wyprałam swoje  swetrzysko kochane, z którego zrobił się sweterek dla przedszkolaczka .............
buuuuuuu...............teraz wysilę intelekt jak  go przywrócić do użytku .


żyworódko,
mam tak silne soki żołądkowe, że strawią wszystko.
smile

jjoanno smile
Nie zmieni.
Przerabiane to jest za długo.
Postawa jej matki wobec mnie, upoważnia także wnuczkę do takich  zachowań.
Gdy wydorośleje i być może zrozumie, ja już będę uodporniona na wszelkie zło
i miłość rodzinną.
Obie one są przekonane, że ja jestem złym człowiekiem.
Czasami zastanawiam się, że być może rację mają.

108

Odp: A miało być pięknie.....

Ciszo, to bardzo przykre co napisałaś... niestety tak to jest że najbliżsi potrafią najdotkliwiej zranić... sad

"Mądrego widać, głupiego słychać."

109

Odp: A miało być pięknie.....

Margolinko,
czasem zastanawiam się, czy sobie na to ciut nie zasłużyłam.
Ciut, ale chyba nie aż tyle!
Rozumiem, że rodzina odrzuca niektórych, bo przecież ja będąc alkoholiczką mam za sobą także wiele złego.
Na pewno nie raz córkę zawiodłam. Bywało, że gdy mnie potrzebowała, to ja właśnie byłam w delegacji, albo wróciłam do domu po alkoholu. Jednak nigdy córki nie zwymyślałam wulgarnie, nie pobiłam, nie wyrzuciłam z domu gdy nie chciała uczyć się dalej i nie chciała także pracować, nie walczyłam gdy oświadczyła, że przyjmuje chrzest świadków Jehowy. Wychodziła za mąż mając 25 lat, więc była mocno dorosła, ale siedziała w mojej kieszeni długo. To ja pomagałam, bo tata zajął się kochanką.
Czy mogła o tym zapomnieć?
Moja wnuczka nie widziała mnie nigdy po alkoholu, a potrafiła mi nieraz powiedzieć, że z alkoholiczką gadać nie będzie.
Nigdy wnuczki nie skrzywdziłam. Skąd w niej nienawiść do mnie?
Odpowiedź jest prosta. Naszpikowana została tą nienawiścią przez swoich najbliższych.
To oni ją krzywdzą, wypaczając jej świat, obrzydzając jej moją osobę, pozbawiając ją prawa do miłości.
Ona jest ofiarą głupoty i manipulacji dorosłych i to ona teraz mota się, bo nie wie co jest dobre, a co złe, co jest prawdą, a co fałszem.
Jak można swojemu dziecku zrobić taką wodę z mózgu!
Jak w ogóle można swoje sprawy czy porachunki załatwiać, posługując się swoimi dziećmi?

Zachowania wnuczki - to skutek.
Przyczyną są zachowania matki.
Smutne, ale ja z tym niczego już zrobić nie mogę.

Pozdrawiam.

110

Odp: A miało być pięknie.....

Nie chce byc niegrzeczna, ale robisz z siebie taka ofiare, ze mi tylko po przeczytaniu Twoich postow wlacza sie lampka ostrzegawcza. Przypominasz mi osoby z mojej rodziny, ktore latami temu postanowilam odseparowac od siebie, bo po prostu mecza swoja postawa, egotyzmem, i doszukiwaniem sie wszedzie krzywdy, ktora sie im jakowo dzieje.

To nie ma wspolnego nic z depresja, ale z taka zacieta plyta w charakterze- rola wiecznej meczennicy Ci tak do gustu przypadla, ze teraz Ci zastapila alkohol. Jak narkotykiem sie litoscia wzgledem siebie podbudowujesz.

Problem jest taki, ze Twoje zycie sie o jote nie zmieni, jezeli cos naprawde z nim nie zrobisz, zamiast wiecznie uzalac sie nad soba.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

111

Odp: A miało być pięknie.....

Witam.

adlernewman napisał/a:

Nie chce byc niegrzeczna, ale robisz z siebie taka ofiare, ze mi tylko po przeczytaniu Twoich postow wlacza sie lampka ostrzegawcza.

Niby nie chcesz, ale tak naprawdę, to Twoja wypowiedź jest niegrzeczna, wręcz sarkastyczna.

adlernewman napisał/a:

To nie ma wspolnego nic z depresja, ale z taka zacieta plyta w charakterze- rola wiecznej meczennicy Ci tak do gustu przypadla, ze teraz Ci zastapila alkohol. Jak narkotykiem sie litoscia wzgledem siebie podbudowujesz.
Problem jest taki, ze Twoje zycie sie o jote nie zmieni, jezeli cos naprawde z nim nie zrobisz, zamiast wiecznie uzalac sie nad soba.

Cisza nie użala się, pisze KALENDARIUM ZDARZEŃ ze swojego życia. Opowiada jak zmieniała je - krok po kroku, szła ku lepszemu i nadal idzie...
Posiada dobrą, retrospektywną pamięć, dlatego pisze w sposób uporządkowany, przejrzysty i dodatkowo ciekawy.
Po alkohol nie sięga, jeśli zatem wypisanie się, stanowi dla niej dobrą formę terapii, którą sobie sama narzuciła, to nie należy jej w tym przeszkadzać, zniechęcać czy poddawać krytyce.

"Ludzi poznajemy w momencie, kiedy sytuacja jest dla nich trudna, wtedy pokazują prawdziwą twarz" - przeczytane na forum

112

Odp: A miało być pięknie.....

Witam

adlernewman napisał/a:

Nie chce byc niegrzeczna, ale robisz z siebie taka ofiare, ze mi tylko po przeczytaniu Twoich postow wlacza sie lampka ostrzegawcza. Przypominasz mi osoby z mojej rodziny, ktore latami temu postanowilam odseparowac od siebie, bo po prostu mecza swoja postawa, egotyzmem, i doszukiwaniem sie wszedzie krzywdy, ktora sie im jakowo dzieje.

To nie ma wspolnego nic z depresja, ale z taka zacieta plyta w charakterze- rola wiecznej meczennicy Ci tak do gustu przypadla, ze teraz Ci zastapila alkohol. Jak narkotykiem sie litoscia wzgledem siebie podbudowujesz.

Problem jest taki, ze Twoje zycie sie o jote nie zmieni, jezeli cos naprawde z nim nie zrobisz, zamiast wiecznie uzalac sie nad soba.

Pożyjesz, przeżyjesz.......może zrozumiesz

Na  dziś to mogę zacytować Ci Twoje własne słowa napisane przez Ciebie w innym wątku:

"Takich urojeń w życiu nie czytałam"

113 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-10-12 23:40:19)

Odp: A miało być pięknie.....
adlernewman napisał/a:

Nie chce byc niegrzeczna, ale robisz z siebie taka ofiare, ze mi tylko po przeczytaniu Twoich postow wlacza sie lampka ostrzegawcza. Przypominasz mi osoby z mojej rodziny, ktore latami temu postanowilam odseparowac od siebie, bo po prostu mecza swoja postawa, egotyzmem, i doszukiwaniem sie wszedzie krzywdy, ktora sie im jakowo dzieje.

To nie ma wspolnego nic z depresja, ale z taka zacieta plyta w charakterze- rola wiecznej meczennicy Ci tak do gustu przypadla, ze teraz Ci zastapila alkohol. Jak narkotykiem sie litoscia wzgledem siebie podbudowujesz.

Problem jest taki, ze Twoje zycie sie o jote nie zmieni, jezeli cos naprawde z nim nie zrobisz, zamiast wiecznie uzalac sie nad soba.

Witaj,
ja myślę, że Ty pijesz za dużo 'Martinich'  /to z Twojego podwórka/, proponuję przerzucić się na Martini, bo je bardzo lubiłam kiedyś.
Po Martini nie robi się tylu błędów, a po Martinich to nie wiem, bo takiego nigdy nie piłam, to chyba coś nowego, a ja kilkanaście lat nie pijam w ogóle alkoholu. No i zobacz, co straciłam.
Zwykle cytując poprawiam błędy, ale co tam, niech sobie będą. Przypomnę jedynie, że jest taka funkcja sprawdzaj pisownię. Może zaczniesz używać?

Ps.
Moje życie zmieniło się już o dwie joty.
Dziękuję za rady.
Nie użalam się nad sobą przez wiele już lat, a depresja jest dalekim wspomnieniem.

114 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-10-13 00:06:02)

Odp: A miało być pięknie.....

żyworódko, smile
masz rację.
Idę małymi krokami, ale wciąż do przodu.
Mój chód jest bardzo stabilny i nie rzuca mnie na boki.
Wciąż chodzę na obcasikach.

jjoanno smile
zrozumie, albo i nie.
Pewnie przypominam 'adlernewman' kogoś, do kogo ma złość. Może ktoś podobny do mnie skrzywdził ją.
Napisała przecież o wywaleniu osób ze swojego życia.
Nie przejęłam się tym, co napisała.


Dopiero wróciłam do domu ze wspaniałej imprezy pt. 'Najpiękniejsze Arie i Duety Świata'.
Jak sama nazwa wskazuje był to repertuar operowy, a więc w Operze.
Jedną z solistek była Ramona Rey /Katarzyna Okońska/, którą miałam okazję kiedyś poznać.
Dziewczyna, która zaczynała od malutkiego stworzonego przez siebie zespołu w Gryficach.
Wypatrzona przez Igora Czerniawskiego, tego od przeboju 'Skóra', w kilka lat zrobiła zawrotną karierę.
Jest artystką klubową, ale teraz pod czujnym okiem Beaty Wardak została oszlifowana i coraz częściej można podziwiać ją na wielkich scenach. Ma piękny, mocny głos, a że sama jest także piękną kobietą, to z przyjemnością dziś jej słuchałam i patrzyłam.
Sama p. Wardak nazwała ją diamentem i trudno z nią nie zgodzić się.

Dobrej nocy smile

115

Odp: A miało być pięknie.....

Nad pisownia sie nie bede, ze tak powiem, rozpisywac (a tak powaznie, forma mnoga od Martini jest Martinich, chyba, ze sie uprzemy przy purystycznym traktowaniu rzeczownikow pochodzenia obcego).

Zastanawia mnie bardziej DLACZEGO ktos ma potrzebe zalewania 4 stron(!) komputera uzaleniem sie nad soba- maz byl potworem, corka jest przeciw, wnuczka tez, nawet nowa partnerka meza jest be. Dziwne, ze to Ty tylko jestes taka pokrzywdzona przez wszystkich i niezrozumiana.

Ja moge zrozumiec, ze komus malzenstwo nie wyszlo, ale z tego co tu czytalam to wynika, ze Twoj maz byl (i jest) jakims geniuszem zla, ktory potrafi caly swiat przeciwko Tobie nastawic. Niesamowity czlowiek z niesamowita, nadprzyrodzona moca. Boze, on to przeciez jak Doctor No albo Fantomas!

A co do paru czlonkow mojej rodziny, to nie mam tam zadnych zalow do nich, tylko mi zawsze na nerwy dzialali postawa umeczonej Matki Polki. Sorki, ale jakos nie mam upodobania do psychicznych wampirow.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

116

Odp: A miało być pięknie.....
adlernewman napisał/a:

Nad pisownia sie nie bede, ze tak powiem, rozpisywac (a tak powaznie, forma mnoga od Martini jest Martinich, chyba, ze sie uprzemy przy purystycznym traktowaniu rzeczownikow pochodzenia obcego).

Zastanawia mnie bardziej DLACZEGO ktos ma potrzebe zalewania 4 stron(!) komputera uzaleniem sie nad soba- maz byl potworem, corka jest przeciw, wnuczka tez, nawet nowa partnerka meza jest be. Dziwne, ze to Ty tylko jestes taka pokrzywdzona przez wszystkich i niezrozumiana.

Ja moge zrozumiec, ze komus malzenstwo nie wyszlo, ale z tego co tu czytalam to wynika, ze Twoj maz byl (i jest) jakims geniuszem zla, ktory potrafi caly swiat przeciwko Tobie nastawic. Niesamowity czlowiek z niesamowita, nadprzyrodzona moca. Boze, on to przeciez jak Doctor No albo Fantomas!

A co do paru czlonkow mojej rodziny, to nie mam tam zadnych zalow do nich, tylko mi zawsze na nerwy dzialali postawa umeczonej Matki Polki. Sorki, ale jakos nie mam upodobania do psychicznych wampirow.

Mimo że mnie to nie dotyczy, ale wtrącę parę słów, gdyż reakcja adlernewman na posty "ciszy" jest gorzej niż przykra.. Po co pisać złośliwe posty? By komuś dokuczyć? Nie podoba się historia czyjegoś życia? To lepiej nie wtrącać swoich pięciu groszy i zająć się sobą. Cisza, czytałam twoje posty od początku. Pozdrawiam cię ciepło.

Czas się nie spieszy, to my nie nadążamy..

117

Odp: A miało być pięknie.....
samanthab313 napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Nad pisownia sie nie bede, ze tak powiem, rozpisywac (a tak powaznie, forma mnoga od Martini jest Martinich, chyba, ze sie uprzemy przy purystycznym traktowaniu rzeczownikow pochodzenia obcego).

Zastanawia mnie bardziej DLACZEGO ktos ma potrzebe zalewania 4 stron(!) komputera uzaleniem sie nad soba- maz byl potworem, corka jest przeciw, wnuczka tez, nawet nowa partnerka meza jest be. Dziwne, ze to Ty tylko jestes taka pokrzywdzona przez wszystkich i niezrozumiana.

Ja moge zrozumiec, ze komus malzenstwo nie wyszlo, ale z tego co tu czytalam to wynika, ze Twoj maz byl (i jest) jakims geniuszem zla, ktory potrafi caly swiat przeciwko Tobie nastawic. Niesamowity czlowiek z niesamowita, nadprzyrodzona moca. Boze, on to przeciez jak Doctor No albo Fantomas!

A co do paru czlonkow mojej rodziny, to nie mam tam zadnych zalow do nich, tylko mi zawsze na nerwy dzialali postawa umeczonej Matki Polki. Sorki, ale jakos nie mam upodobania do psychicznych wampirow.

Mimo że mnie to nie dotyczy, ale wtrącę parę słów, gdyż reakcja adlernewman na posty "ciszy" jest gorzej niż przykra.. Po co pisać złośliwe posty? By komuś dokuczyć? Nie podoba się historia czyjegoś życia? To lepiej nie wtrącać swoich pięciu groszy i zająć się sobą. Cisza, czytałam twoje posty od początku. Pozdrawiam cię ciepło.

A chce mi sie piec groszy wtracic, bo mi sie w glowie nie miesci jak mozna swiadomie karmic taka postawe, jaka prezentuje Autorka.

Jak na razie z tego watku, wsrod tego calego balaganu, wylania sie jeden wspolny mianownik- zgorzkniala kobieta, ktora usprawiedliwia wszystkie swoje niepowodzenia zla wola meza, corek, wnukow i kogo tam jeszcze. I oczekuje ciaglego wspolczucia, wiec ta historie ciagnie i ciagnie.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

118 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-16 20:29:15)

Odp: A miało być pięknie.....

Adlernewman - usunięte przez moderatoraAutorka wątku wielokrotnie wspomina o tym jak wiele złego sama wyrządziła i ilu rzeczom sama jest winna.
usunięte przez moderatora

Jeżeli Autorce wątku pomaga pisanie na forum i znajduje tu zrozumienie oraz wsparcie, to dlaczego Tobie to przeszkadza?! - pytanie było retoryczne.

Ja odbieram ten wątek jako swoistego rodzaju katharsis Autorki.
Ty zaś próbujesz....no właśnie, czego?

119

Odp: A miało być pięknie.....
adlernewman napisał/a:

Jak na razie z tego watku, wsrod tego calego balaganu, wylania sie jeden wspolny mianownik- zgorzkniala kobieta, ktora usprawiedliwia wszystkie swoje niepowodzenia zla wola meza, corek, wnukow i kogo tam jeszcze. I oczekuje ciaglego wspolczucia, wiec ta historie ciagnie i ciagnie.

Kobieto Ty chyba cierpisz na bezsenność, a co do zgorzkniałości, to nie wiem, która z nas bardziej, bo Twoje wypowiedzi do innych przeczą twojemu radosnemu usposobieniu.
Nie pij więcej Martini /upieram się przy tej formie/, bo Ci strasznie w głowie miesza i nawet to, że byłaś w związku z mężatym
facetem /to tez z Twojego podwórka / mówi samo za siebie. No..... chyba, że znów będziesz powoływać się na języki obce, którymi ja pochwalić się nie mogę.
Co do ciągnięcia się mojej historii, to przypominam, ze historia ma to do siebie, że jest długa i czasem nudna, więc radze jej nie czytać.
Nie czytałam w zasadach forum, że wątek ma ograniczoną ilość postów, czy trwania pod względem czasu.
Założyłam wątek w innym dziale, ale moderatorka przeniosła go tutaj, więc pewnie uznała, że będzie to historia.
Nie zamierzam przestać pisać, więc proszę Cię, nie trać czasu na czepianie się mnie i nie zaglądaj tutaj, bo dostaniesz frustracji jeśli jeszcze jej nie masz.

Nie zamierzam dalej z Tobą dyskutować, więc jest to moja ostatnia wypowiedź do Ciebie.
Trolli nie karmię, bo dłużej wtedy żyją i zjadają innych.

120 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-16 20:31:24)

Odp: A miało być pięknie.....

usunięte przez moderatora
A czego tu niby nie rozumiem?

Czytalam i czytalam ten watek i po prostu im wiecej sluchalam jak nienawistna jest cala rodzina Autorki, to mialam tym wieksze watpliwosci czy sytuacja wyglada tak jak Ona ja opisuje. Tesciowa Jej nie lubila, maz jest diablem wcielonym, corki przekabacone przez bylego meza i nawet wnuczka przeciwko Niej? A nie prosciej wydawaloby sie wytlumaczyc sytuacje, ze moze Cisza To Ja jest (to spekulacja, nie fakt, zeby sie ktos znowu nie czepial) problematyczna kobieta?

To prawda, iz Autorka opisala swoja depresje i alkoholizm, ale malo w tym stwierdzenia faktu, a bardziej takie nastawienie "Patrzcie, tak mi zycie dokopalo, ze nie bylo innego wyjscia."W jak wielu przypadkach gdyby facet tak pisal, to byscie go od razu zlinczowaly jako bezlitosnego chama i buraka bez serca?

Moze i Ona odbiera swoje wpisy jak katharsis. Dziwne to jednak katharsis, bo nie opiera sie ono na wstrzasie (siebie samej) ale na byciu wynagradzana emocjonalnie za stawianie sie ciagle w roli ofiary.  No, a ja nie lubie takiego zachowania, bo nie tylko jest mega nuzace, ale takze nieproduktywne.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

Posty [ 61 do 120 z 553 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » A miało być pięknie.....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021