netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

blad mojego zycia

205 odpowiedzi20 596 wyświetleńzałożony przez lagrimasdeamor, 28.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 206 ]

66

Odp: blad mojego zycia
EmiLka99 napisał/a:

Jeszcze nic nie stracone :* Pozytywne myślenie,byliście tyle lat razem,łączy Was piękne uczucie ,jakby Twój mężczyzna zrezygnował z Ciebie popełnił by wielki błąd i wątpię żeby tak się stało.Nie dziwię się trochę jego reakcji ,musi mieć czas na przemyślenie poukładanie sobie tego został bardzo zraniony .A Ty będziesz miała siłę,nawet czasem nie zdajemy sobie sprawy ile możemy wytrzymać .Nie rezygnuj ,nie wątp w to .

Dziękuję za wsparcie :* Wiem ze zranilam go strasznie. Siebie przy okazji tez, zrobilam przez wlasna glupote nam obojgu pieklo na ziemi. Bede walczyc, chociaz bym miala poswiecic na to swoje zycie.

67

Odp: blad mojego zycia

chociaz bym miala poswiecic na to swoje zycie. to już zakrawa o wybacz ale psychozę.

68

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

chociaz bym miala poswiecic na to swoje zycie. to już zakrawa o wybacz ale psychozę.

wiem, bo jestem strasznie zdesperowana ;( nie potrafie sie dzisiaj uspokoic:(

69

Odp: blad mojego zycia

Zaraz psychoza smile po prostu dziewczyna jest załamana ,człowiek różne rzeczy wygaduje w takiej sytuacji ,ze strachu ,obawą że straci ukochaną osobę ,to normalne.

70

Odp: blad mojego zycia

Po prostu nie jestem zwolennikiem dawaniu się emocjom tak długo.
Przecież to wydarzyło się miesiąc temu, nie wczoraj.

71

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

Po prostu nie jestem zwolennikiem dawaniu się emocjom tak długo.
Przecież to wydarzyło się miesiąc temu, nie wczoraj.

racja, ale im dalej tym czuje sie gorzej, jestem w coraz wiekszej depresji chociaz wiem ze nie moge jemu tego okazac bo wzbudzi to w nim co najwyzej politowanie. wychodze ze znajomymi, staram sie rozmawiac jak najwiecej, ale czuje w srodku taka pustke ze nie umiem sobie poradzic a gdy wracam do 4 scian do domu to nie umiem znalezc sobie miejsca. probowalam czytac, ogladac tv, cokolwiek ale na niczym nie umiem sie skupic:(

72

Odp: blad mojego zycia

Miesiąc to nie tak długo na przygaszenie emocji ,każdy jest inny a myślę że im dłużej to trwa tym większy strach .Niech tu się wygada dziewczyna ,niżeli do niego miała by tak wypisywać .Mam nadzieje że tego nie robi...

73

Odp: blad mojego zycia

Ależ oczywiście, niech gada...przecież nikt nie zabrania. Ale prócz tego ....rób coś ze sobą lagrimasdeamor. Kiedy następna wizyta u psychologa?

74

Odp: blad mojego zycia
EmiLka99 napisał/a:

Miesiąc to nie tak długo na przygaszenie emocji ,każdy jest inny a myślę że im dłużej to trwa tym większy strach .Niech tu się wygada dziewczyna ,niżeli do niego miała by tak wypisywać .Mam nadzieje że tego nie robi...

nie robie, wykasowalam nawet Jego nr zeby mnie nie korcilo na wyslanie jakiegos szybkiego smsa hmm

75

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

Ależ oczywiście, niech gada...przecież nikt nie zabrania. Ale prócz tego ....rób coś ze sobą lagrimasdeamor. Kiedy następna wizyta u psychologa?

bylam u psychologa wczoraj, kolejna wizyta za tydzien....babka mi uswiadomila skad sie biora moje problemy i bledy ktore popelniam...zeby tylko jeszcze On mogl zrozumiec ze nie chcialam go skrzywdzic specjalnie, ze negatywne emocje mnie przerosly i kazaly uciec, podczas gdy tak naprawde tego nie chcialam, panika przed bliskoscia ostateczna wziela nade mna gore i utracilam wszystko co mialam najcenniejsze.

76 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-30 13:48:00)

Odp: blad mojego zycia

Szkoda, że nie zaczełaś robić porządku ze sobą dużo wcześniej.
Ale widzisz, nic się nie dzieje przypadkiem... teraz masz na to czas, wyobraź sobie co by było gdybyś go poślubiła ,po jakimś czasie wyszłoby mnóstwo Twoich lęków, cech, których on by nie akceptował bo by ich nie zrozumiał. Zostałabyś z tym zupełnie sama.

ps. Ktoś kiedyś powiedział:
"Mężczyz­na uczy­ni wszys­tko dla ko­biety, którą nieg­dyś kochał, nig­dy jed­nak nie za­kocha się w niej powtórnie.  "

77

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
Artemida napisał/a:

Lagrimasdeamor, a może przestań się kajać? Nie ukrywałaś, że się boisz. Mówiłaś mu o swoich obawach, a on Twoje uczucia zignorował, mało, wmawiał że coś Ci się wydaje. Może to nie strach tylko Opatrzność czuwała nad Tobą?

Teraz on się wścieka, patrzeć na Ciebie nie chce. No i krzyżyk na drogę! Kochał Ciebie czy swoje plany? Przywiązany był do myśli, że odtąd będzie Twoim mężczyzną, będzie Cię kochał i wspierał, czy do planów z kim zatańczy na weselu?

Wiem, przemyślałaś i chcesz go. Ale jeśli on ma Tobie zrobić łaskę, jeśli masz żyć w poczuciu winy, to może lepiej dać sobie spokój? Czy chcesz go wściekającego się na Ciebie? Chyba nie. Chcesz żeby był dobry i kochający. A był taki? Jak okazywał Ci miłość? Lekceważąc Twoje uczucia?

Mówię poważnie - on myśli, Ty też myśl. Masz czas. Może Opatrzność ma dla Ciebie inny plan?

Nie moge zrzucac winy na niego. On byl dobry, kochajacy, czuly, nigdy mnie nie zawiodl. A jesli chodzi o moje obawy to widocznie nie wyrazalam tego wystarczajaco glosno. Potem nagle byla panika, blokada i ...."nie moge, nie jestem pewna co czuje" . Przeszlismy oboje przez pieklo. Wiem ze ludzie maja gorsze problemy, sa gorsze katastrofy w zyciu, ale chwilowo czuje jakby caly swiat mi sie zawalil. Teraz robie liste naszych dobrych wspomnien ktora chce mu dac, zeby poczytal przed podejmowaniem decyzji. Strasznie sie przy tym wzruszam;( Wiem ze on tam tez cierpi, a ja nie moge go teraz przytulic:(

Ja tak czułem, że to rozstanie, które mu zafundowałaś było wielce nie przyjemne, bez otworzenia się i wypowiedzenia co się naprawdę dzieje. Twoja blokada, panika i ucieczka, własnie tym bardziejże on Cie jak piszesz nigdby nie zawiódł - on po prostu nie umial i nie wiedzial jak sobie to wytłumaczyć. Dla tego mówił że zniszczyłaś jego spojrzenie na związek. Ktoś kto się oddaje, nie krzywdzi i nagle zostaje porzucony - takiej osobie trudno się z czymkolwiek pozbierać, bo nie ma punktu zachaczenia, nie dałas mu nic takiego - że on źle coś zrobił, że Ty coś zrobiłaś ... to takie dryfowanie i próba walki z czymś czego nie można uchwycić.
Co do listy - nie ograniczaj się, do tego że to wymieniasz, ale opisz co przy każdej z tych chwil przeżywałaś i czułaś --- i to ma być sedno - to co sprawia że się wzruszasz powinno sie przede wszystkim znaleźć na tej liście.

78

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:
Artemida napisał/a:

Lagrimasdeamor, a może przestań się kajać? Nie ukrywałaś, że się boisz. Mówiłaś mu o swoich obawach, a on Twoje uczucia zignorował, mało, wmawiał że coś Ci się wydaje. Może to nie strach tylko Opatrzność czuwała nad Tobą?

Teraz on się wścieka, patrzeć na Ciebie nie chce. No i krzyżyk na drogę! Kochał Ciebie czy swoje plany? Przywiązany był do myśli, że odtąd będzie Twoim mężczyzną, będzie Cię kochał i wspierał, czy do planów z kim zatańczy na weselu?

Wiem, przemyślałaś i chcesz go. Ale jeśli on ma Tobie zrobić łaskę, jeśli masz żyć w poczuciu winy, to może lepiej dać sobie spokój? Czy chcesz go wściekającego się na Ciebie? Chyba nie. Chcesz żeby był dobry i kochający. A był taki? Jak okazywał Ci miłość? Lekceważąc Twoje uczucia?

Mówię poważnie - on myśli, Ty też myśl. Masz czas. Może Opatrzność ma dla Ciebie inny plan?

Nie moge zrzucac winy na niego. On byl dobry, kochajacy, czuly, nigdy mnie nie zawiodl. A jesli chodzi o moje obawy to widocznie nie wyrazalam tego wystarczajaco glosno. Potem nagle byla panika, blokada i ...."nie moge, nie jestem pewna co czuje" . Przeszlismy oboje przez pieklo. Wiem ze ludzie maja gorsze problemy, sa gorsze katastrofy w zyciu, ale chwilowo czuje jakby caly swiat mi sie zawalil. Teraz robie liste naszych dobrych wspomnien ktora chce mu dac, zeby poczytal przed podejmowaniem decyzji. Strasznie sie przy tym wzruszam;( Wiem ze on tam tez cierpi, a ja nie moge go teraz przytulic:(

Ja tak czułem, że to rozstanie, które mu zafundowałaś było wielce nie przyjemne, bez otworzenia się i wypowiedzenia co się naprawdę dzieje. Twoja blokada, panika i ucieczka, własnie tym bardziejże on Cie jak piszesz nigdby nie zawiódł - on po prostu nie umial i nie wiedzial jak sobie to wytłumaczyć. Dla tego mówił że zniszczyłaś jego spojrzenie na związek. Ktoś kto się oddaje, nie krzywdzi i nagle zostaje porzucony - takiej osobie trudno się z czymkolwiek pozbierać, bo nie ma punktu zachaczenia, nie dałas mu nic takiego - że on źle coś zrobił, że Ty coś zrobiłaś ... to takie dryfowanie i próba walki z czymś czego nie można uchwycić.
Co do listy - nie ograniczaj się, do tego że to wymieniasz, ale opisz co przy każdej z tych chwil przeżywałaś i czułaś --- i to ma być sedno - to co sprawia że się wzruszasz powinno sie przede wszystkim znaleźć na tej liście.

dziekuje za rade. to bardzo dobry pomysl z opisaniem tych uczuc ktore mi towarzyszyly przy kazdej z tych chwil, tak wlasnie zrobie

79

Odp: blad mojego zycia

To co było a Tobie wydaje się, że może być nadal - już nie istnieje. Zabiłaś to sama. Oczywiście na coś zupełnie nowego szansa zawsze jest ale Tobie brakuje wyobraźni na to. Masz zrobić tak, żeby poznał Ciebie na nowo. Pokazać mu całkiem nowe Ja. Oczywiście nowe Ja nie bierze się z powietrza i trzeba na nie zapracować. Jest to trudne. Należy pamiętać, żeby nie zmieniać siebie na siłę ani pod kogoś a właśnie rozwijać samego siebie i tym zachęcać, wabić, ciekawić, kusić - potrafisz tak? Jeżeli nie to zapomnij.

Chcesz pisać jeden list? Dziewczyno jak chcesz już pisać listy to rób to codziennie ale w słowach krótko i umiejętnie. Pisz tygodniami i przerwij pisanie - będzie chciał wiedzieć dlaczego. Do każdego listu możesz załączyć drobny kwiat np. niezapominajkę. Listy pisz piórem na papeterii i je pieczętuj. Teraz nie on ciebie a Ty jego zdobywasz. Wysil się. Gdy przerwiesz pisanie wyjedź gdzieś na trochę - słońce, plaża, ocean czy jakieś morze - coś w tym kierunku. Gdy wrócisz to zero kontaktu od siebie, teraz jego ruch i poznasz odpowiedź.

80

Odp: blad mojego zycia

TakiSobieKtośZwyczajny  nieźle skomplikowane wink

81

Odp: blad mojego zycia
TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:

To co było a Tobie wydaje się, że może być nadal - już nie istnieje. Zabiłaś to sama. Oczywiście na coś zupełnie nowego szansa zawsze jest ale Tobie brakuje wyobraźni na to. Masz zrobić tak, żeby poznał Ciebie na nowo. Pokazać mu całkiem nowe Ja. Oczywiście nowe Ja nie bierze się z powietrza i trzeba na nie zapracować. Jest to trudne. Należy pamiętać, żeby nie zmieniać siebie na siłę ani pod kogoś a właśnie rozwijać samego siebie i tym zachęcać, wabić, ciekawić, kusić - potrafisz tak? Jeżeli nie to zapomnij.

Chcesz pisać jeden list? Dziewczyno jak chcesz już pisać listy to rób to codziennie ale w słowach krótko i umiejętnie. Pisz tygodniami i przerwij pisanie - będzie chciał wiedzieć dlaczego. Do każdego listu możesz załączyć drobny kwiat np. niezapominajkę. Listy pisz piórem na papeterii i je pieczętuj. Teraz nie on ciebie a Ty jego zdobywasz. Wysil się. Gdy przerwiesz pisanie wyjedź gdzieś na trochę - słońce, plaża, ocean czy jakieś morze - coś w tym kierunku. Gdy wrócisz to zero kontaktu od siebie, teraz jego ruch i poznasz odpowiedź.

Podoba mi sie ten pomysl...mamy sie spotkac w niedziele....postaram sie dla niego wystroic, zeby wygladac jak najlepiej...nie moze mnie zobaczyc umeczonej i z sincami pod oczami.Bede starala sie do niego jak najwiecej usmiechac, moze tez to odwzajemni. Mam zaplanowany wyjazd do Pragi z kolezankami, mysle ze to mi dobrze zrobi.

82

Odp: blad mojego zycia

W niedziele.. na kolacji w restauracji(Ty zapraszasz, Ty płacisz) a pod koniec daj mu pierwszy list. Ty nie masz postarać się tylko właśnie to zrobić - masz wzbudzić u niego pożądanie. On musi odczuć, że traci coś pięknego. Emocje trzymaj mocno na wodzy. Zapomnij o płaczu, błaganiu o litość bo staniesz się jego zabawką, nawet przez chwilę może chcieć zemścić się na Tobie a rozkosz zemsty za sprawą Nemezis bardzo szybko wymyka się z pod kontroli. Sama przestawiaj się z emocji na rozsądek. Chyba, że aż tak bardzo, jednak Tobie na nim nie zależy a to już inna sprawa..

83

Odp: blad mojego zycia

pożądanie na całe wspólne życie nie wystarczy.

84 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-08-30 16:31:21)

Odp: blad mojego zycia

Poważnie uważacie, że Kobieta powinna zdobywać mężczyznę? Miliony lat było inaczej i sprawdzało się. Mężczyzna  jest myśliwym, zdobywcą.  Chce gonić króliczka. A jeśli króliczek biegnie za myśliwym, pada przed nim na wznak, podrzyna sobie gardło i zdziera z siebie skórę, co to za polowanie?

Nie wiem jak czują inne Kobiety, ale mnie odstręczają mężczyźni, którzy nie są  szarmanccy, nie okazują  zaangażowania, oczekują że Kobieta będzie się starać, zabiegać, zdobywać. Jeśli jestem dla NIEGO cenna, chcę być z nim. Jeśli nie jestem cenna ja, tylko moje starania, usługi jakie mu oddaję - do diabła z takim związkiem. Do diabła z takim facetem. Dla mnie to niemęskie i całkowicie aseksualne.

Mężczyzna ma być silny. Wiem, że gdybym ja miesiąc przed ślubem chciała odwołać wszystko i uciekła, mój Kochany pobiegłby za mną. Choćbym nie wiem co robiła i mówiła  (czy krzyczała), byłby blisko na tyle żeby mnie widzieć i czekałby aż  uspokoję się na tyle, żeby porozmawiać. Wiem też, że  nigdy nie doszłoby do takiego wybuchu moich emocji, bo mój Kochany nie pozwoliłby sobie na zlekceważenie moich uczuć.

"A jeśli chodzi o moje obawy to widocznie nie wyrażalam tego wystarczająco głośno."

Żartujesz? Przestań obwiniać siebie o  wszystko! Mężczyzna musi w życiu różne rzeczy "wziąć na klatę". Nawet gdybyś  histeryzowała bez najmniejszego powodu nie ma Cię traktować jak kolegi. Jesteś Kobietą. Miał 5 lat, żeby Cię poznać, dlaczego nie słuchał? Może był nastawiony raczej na nadawanie niż na odbiór. Dlaczego byłaś zmęczona, przemęczona pracą? Co to ma być? Kobieta nie może pracować ponad siły (nikt nie powinien, ale zwłaszcza Kobieta NIE MOŻE), bo choruje od tego. Mężczyzna zmęczony pada i śpi. Kobieta zmęczona może wciąż pracować skutecznie. Aż umrze. Mamy możliwości korzystania z rezerw, bo to na czas opiekowania się dzieckiem. Ale nie możemy do tych rezerw sięgać z byle powodu. Gdzie on był, gdy Ty pracowałaś ponad siły? Co miał w uszach, że nie słyszał jak mówisz o swoich obawach? Co za zwyczaj podły, żeby Kobietę zostawić sobie samą, gdy doszło do tego, że Jej emocje (strach) przejęły kontrolę? Co za chamstwo skończone, żeby się  później wściekać i obrażać, nie dać szansy?

Wyobraź sobie życie z kimś takim. Toż to horror. Skoro  przed ślubem (w czasie zdobywania) nie słucha Cię, jak się zachowa gdy będziesz "zarezerwowana" wyłącznie dla niego?

Może jednak rację miały babcie, że wspólne mieszkanie przed ślubem nie robi związkowi dobrze...  A już na pewno nie działa korzystnie na Kobiety i na uczucia mężczyzn.

Ale się gromy posypią, że jestem niedzisiejsza:). Ale, niestety, paskudnie to działa: facet nie musi pokazać że jest męski i zaradny, żeby dostać bliskość i seks. Ona zapłaci swoją część za mieszkanie i on nie musi w związek inwestować NIC. A jak nie inwestuje, to mu nie zależy. Jest z nią póki fajnie, jak coś nie pasuje wychodzi z układu nic nie tracąc, w czasie wspólnego życia miał  seks na zawołanie, i służącą za darmo. Ona leczy rany, pokiereszowana, odrzucona, wykorzystana. On mieszka z następną. Dowiaduje się, że Kobieta nie jest NIC warta. I tylko  czasem się dziwi dlaczego seks przestał go cieszyć, dlaczego wcale nie ma motyli w brzuchu (bo są coraz słabsze, a potem przestają się pojawiać), dlaczego seks jest jak z prostytutką tylko mniej dopracowany technicznie i dlaczego wszystko traci smak.

W naturze mężczyzny jest oddanie Kobiecie. Tej jedynej. Jeśli nie ma założenia, że Kobieta ma być jedna na całe życie, nie ma starannego wybierania, tylko chwycenie z łapanki jakiejkolwiek, która miło  się uśmiecha i nadstawia tyłek (jej się zdaje, że jest tą jedyną) i traktowanie jej jak poczekalni, po czym porzucenie gdy inna wyda się fajniejsza.

Przepraszam za OT, nie mogłam się  powstrzymać.

85

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
Anul napisał/a:

przekonaj go że poczebowałaś czasu na przemyślenia ... ale nie chciałaś go zranić ...zeby dal ci jescze jedna szanse

Probuje caly czas...ale on poki co nie daje szansy mi sie wypowiedziec:( Chce mu powiedziec co czuje i jak bardzo mi zalezy zeby uratowac ten zwiazek...wiem ze popelnilam wiele bledow ale dostalam solidnego kopa w d.... i chyba bylo mi to potrzebne zeby sie przekonac co naprawde czuje. Wiem ze to byl fatalny moment bo wszystko bylo juz gotowe do slubu, wiec wyszlo straszne upokorzenie przed rodzina, znajomymi itd. Boje sie ze strace go na zawsze. A on jest bardzo honorowy i dumny. Im wiecej go zapewniam o swoich uczuciach, tym bardziej mnie od siebie odsuwa, jestem zrozpaczona i nie wiem co zrobic. Zachowalam sie dziecinnie i nieodpowiedzialnie hmm

To teraz ja Ci cos doradze. Nie naciskaj go, daj mu czas. Pokaż tylko ze czekasz i mozesz czekac tak dlugo jak bedzie tego chcial. Wiesz,  mimo wszystko uwazam ze dobrze zrobilas, teraz przynajmniej wiesz ze to jest ten mężczyzna na 100%, potrafisz docenić to co Ci dał, a tak moze byłabys nieszczesliwa tak jak ja w tym momencie. Jak kocha to na pewno wybaczy i da Ci szanse zeby naprawic to wszystko.

86

Odp: blad mojego zycia

Ja tam jestem za 100% partnerstwem, nie za pobłażaniem komuś tylko dlatego, ze jest określonej płci.
Powiedziałabym inaczej: być może nie zdążyli się po prostu najzwyczajniej w świecie w tym związku...zaprzyjaźnić.

87

Odp: blad mojego zycia

najgorsze jest w tym wszystkim to ze nie ma miedzy nami dialogu, on nie pozwala mi sie wypowiedziec. czuje sie odrzucony, to zrozumiale,ale nie daje mi szansy na to zeby wytlumaczyc co tak naprawde sie stalo, dlaczego do tego doszlo i co sie na to zlozylo. patrzy na ta sprawe jednostronnie -on zostal skrzywdzony i on cierpi. a gdy mowie ze ja tez cierpie to on mowi: "masz co chcialas". wcale tego nie chcialam. chcialam chwili oddechu, zeby sie uspokoic, chwili zastanowienia. a teraz to wszystko zaczyna sie zamieniac w obled, czasami czuje ze juz trace zmysly, odbilo sie to bardzo na moim zdrowiu bo od kilku dni tak mnie boli zoladek ze nie potrafie przez pol godziny rano wstac z lozka. Jego to w ogole nie rusza. zamknal sie na mnie i wydaje mi sie ze zaczyna sobie troche ze mna pogrywac i mscic sie na mnie. znalazl sobie nowa wspollokatorke do mieszkania-kolezanke z pracy...nie wiem kim jest ta dziewczyna ani jakie ma wobec niej plany. twierdzi ze to po to, aby splacac kredyt bo nie ma pieniedzy zeby splacac sam (wczesniej placilismy razem). Ale to nie mogl wziac jakiegos kolegi? To wyglada troche jak chec odegrania sie na mnie. Z drugiej strony mowi, ze czuje obrzydzenie do kobiet i nie chce sie z nikim wiazac. Ale to sa wszystko lakoniczne wypowiedzi. Nie wiem co mu siedzi w glowie i nie umiem tego z niego wyciagnac.

88

Odp: blad mojego zycia

To, że czuje obrzydzenie do kobiet nie znaczy że sie z żadną nie będzie umawiał. Będzie się umawiał, chocby dlatego by uprawiać seks czego na pewno mu brakuje + je....rzucać, tak jak rzucono jego.

89

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

To, że czuje obrzydzenie do kobiet nie znaczy że sie z żadną nie będzie umawiał. Będzie się umawiał, chocby dlatego by uprawiać seks czego na pewno mu brakuje + je....rzucać, tak jak rzucono jego.

byc moze....zastanawiam sie ile to pieklo jeszcze potrwa....bo taka chora sytuacje mozna ciagnac w nieskonczonosc hmm

90

Odp: blad mojego zycia

napisalam do niego list, zrobilam liste naszych dobrych wspomnien, napisze tez jak widze ratowanie naszego zwiazku - dam mu to wszystko w niedziele jak sie spotkamy, nie bede go blagac ani sie upokarzac, dam mu to z usmiechem, chociaz bedzie ciezko, jak przywiezie mi wszystkie moje rzeczy, pewnie razem z suknia slubna sad ubiore sie w najlepsze ciuchy i pomaluje. jesli bedzie chcial rozmawiac to porozmawiamy, ale nie bede na nic naciskac

91

Odp: blad mojego zycia
TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:

To co było a Tobie wydaje się, że może być nadal - już nie istnieje. Zabiłaś to sama. Oczywiście na coś zupełnie nowego szansa zawsze jest ale Tobie brakuje wyobraźni na to. Masz zrobić tak, żeby poznał Ciebie na nowo. Pokazać mu całkiem nowe Ja. Oczywiście nowe Ja nie bierze się z powietrza i trzeba na nie zapracować. Jest to trudne. Należy pamiętać, żeby nie zmieniać siebie na siłę ani pod kogoś a właśnie rozwijać samego siebie i tym zachęcać, wabić, ciekawić, kusić - potrafisz tak? Jeżeli nie to zapomnij.

Chcesz pisać jeden list? Dziewczyno jak chcesz już pisać listy to rób to codziennie ale w słowach krótko i umiejętnie. Pisz tygodniami i przerwij pisanie - będzie chciał wiedzieć dlaczego. Do każdego listu możesz załączyć drobny kwiat np. niezapominajkę. Listy pisz piórem na papeterii i je pieczętuj. Teraz nie on ciebie a Ty jego zdobywasz. Wysil się. Gdy przerwiesz pisanie wyjedź gdzieś na trochę - słońce, plaża, ocean czy jakieś morze - coś w tym kierunku. Gdy wrócisz to zero kontaktu od siebie, teraz jego ruch i poznasz odpowiedź.

W nawiązaniu do powyższego. już dawno chodziło mi po głowie założenie tematu o tym, jak kobiety - gdy przyjdzie im sie naprawde postarać zdobywają mężczyzn jakie mają z tym problemy i jak nie potrafia się do tego zabrać, bo przywarło, że to mężczyzna jest łowcą, albo to on powinien imponować itd.
Sprawdza się bowiem powiedzenie, że by zdobyć kobietę, mężczyzna musi pieknie mówić, przytulać, zachowywać się tak siak i inaczej (tu cała lista powinna nastapić), za to kobieta wystarczy że się uśmiechnie, pokaże odrobine golizny, do której pozwoli sie zblizyć - i załatwione. Morał z obserwacji tego taki, że jak przychodzi kobiecie zdobyć mężczyznę - powalczyć o niego - no to ... pyta tak jak autorka, co robić, jak robić - a jak slyszy działaj - to odpowiada nie wiem jak - jestem gotowa, ale .... z calości wynika brak mi wyobraźni.

Zaczynam mieć powoli kształt tytułu dla takiego tematu : "jak to kobietay (nie)potrafi zdobywać mężczyzn"

A papeteria, list , kwiatek, atrament (sam pisze piórem) choć w tylu romansidłach się powtarzają, to ... inwencja autorki był jak pamiętam ... a może smsm raz na tydzień .... po przeczytaniu czego opadły mi nie tylko ręce.

92

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:

napisalam do niego list, zrobilam liste naszych dobrych wspomnien, napisze tez jak widze ratowanie naszego zwiazku - dam mu to wszystko w niedziele jak sie spotkamy, nie bede go blagac ani sie upokarzac, dam mu to z usmiechem, chociaz bedzie ciezko, jak przywiezie mi wszystkie moje rzeczy, pewnie razem z suknia slubna sad ubiore sie w najlepsze ciuchy i pomaluje. jesli bedzie chcial rozmawiac to porozmawiamy, ale nie bede na nic naciskac

A po co po co będziesz pisać o tym jak chcesz ratować związek? Jaki to będzie miało znaczenie jeśli on nie będzie chciał. Widzisz najpierw on musi chcieć. Znów zaczynasz patrzeć egoistycznie na sprawę. O tym jak - powinniście porozmawiać - bo tak się może złożyć, że on jeśli się zdecyduje - będzie miał inny pomysł - a jak będzie miał Twoją wizję, która mu się nie spodoba, to zamiast krok do przodu, będziesz musiała nadrabiać jeszcze więcej. Przestań patrzeć na związek, jako poletko, które na swoją modłę chcesz uprawiać. On też miał plany pamiętasz - właściwie to jemu się wydawało, że MACIE plany, za to Ty miałas juz raz swój plan, który zrealizowałaś bez oglądania się na niego - i uciekłaś.

93

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:

napisalam do niego list, zrobilam liste naszych dobrych wspomnien, napisze tez jak widze ratowanie naszego zwiazku - dam mu to wszystko w niedziele jak sie spotkamy, nie bede go blagac ani sie upokarzac, dam mu to z usmiechem, chociaz bedzie ciezko, jak przywiezie mi wszystkie moje rzeczy, pewnie razem z suknia slubna sad ubiore sie w najlepsze ciuchy i pomaluje. jesli bedzie chcial rozmawiac to porozmawiamy, ale nie bede na nic naciskac

A po co po co będziesz pisać o tym jak chcesz ratować związek? Jaki to będzie miało znaczenie jeśli on nie będzie chciał. Widzisz najpierw on musi chcieć. Znów zaczynasz patrzeć egoistycznie na sprawę. O tym jak - powinniście porozmawiać - bo tak się może złożyć, że on jeśli się zdecyduje - będzie miał inny pomysł - a jak będzie miał Twoją wizję, która mu się nie spodoba, to zamiast krok do przodu, będziesz musiała nadrabiać jeszcze więcej. Przestań patrzeć na związek, jako poletko, które na swoją modłę chcesz uprawiać. On też miał plany pamiętasz - właściwie to jemu się wydawało, że MACIE plany, za to Ty miałas juz raz swój plan, który zrealizowałaś bez oglądania się na niego - i uciekłaś.

no ucieklam :/no w sumie masz racje z tymi sposobami na ratowanie zwiazku....to juz powinno byc wspolne. mam straszny metlik w glowie

94

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
TakiSobieKtośZwyczajny napisał/a:

To co było a Tobie wydaje się, że może być nadal - już nie istnieje. Zabiłaś to sama. Oczywiście na coś zupełnie nowego szansa zawsze jest ale Tobie brakuje wyobraźni na to. Masz zrobić tak, żeby poznał Ciebie na nowo. Pokazać mu całkiem nowe Ja. Oczywiście nowe Ja nie bierze się z powietrza i trzeba na nie zapracować. Jest to trudne. Należy pamiętać, żeby nie zmieniać siebie na siłę ani pod kogoś a właśnie rozwijać samego siebie i tym zachęcać, wabić, ciekawić, kusić - potrafisz tak? Jeżeli nie to zapomnij.

Chcesz pisać jeden list? Dziewczyno jak chcesz już pisać listy to rób to codziennie ale w słowach krótko i umiejętnie. Pisz tygodniami i przerwij pisanie - będzie chciał wiedzieć dlaczego. Do każdego listu możesz załączyć drobny kwiat np. niezapominajkę. Listy pisz piórem na papeterii i je pieczętuj. Teraz nie on ciebie a Ty jego zdobywasz. Wysil się. Gdy przerwiesz pisanie wyjedź gdzieś na trochę - słońce, plaża, ocean czy jakieś morze - coś w tym kierunku. Gdy wrócisz to zero kontaktu od siebie, teraz jego ruch i poznasz odpowiedź.

W nawiązaniu do powyższego. już dawno chodziło mi po głowie założenie tematu o tym, jak kobiety - gdy przyjdzie im sie naprawde postarać zdobywają mężczyzn jakie mają z tym problemy i jak nie potrafia się do tego zabrać, bo przywarło, że to mężczyzna jest łowcą, albo to on powinien imponować itd.
Sprawdza się bowiem powiedzenie, że by zdobyć kobietę, mężczyzna musi pieknie mówić, przytulać, zachowywać się tak siak i inaczej (tu cała lista powinna nastapić), za to kobieta wystarczy że się uśmiechnie, pokaże odrobine golizny, do której pozwoli sie zblizyć - i załatwione. Morał z obserwacji tego taki, że jak przychodzi kobiecie zdobyć mężczyznę - powalczyć o niego - no to ... pyta tak jak autorka, co robić, jak robić - a jak slyszy działaj - to odpowiada nie wiem jak - jestem gotowa, ale .... z calości wynika brak mi wyobraźni.

Zaczynam mieć powoli kształt tytułu dla takiego tematu : "jak to kobietay (nie)potrafi zdobywać mężczyzn"

A papeteria, list , kwiatek, atrament (sam pisze piórem) choć w tylu romansidłach się powtarzają, to ... inwencja autorki był jak pamiętam ... a może smsm raz na tydzień .... po przeczytaniu czego opadły mi nie tylko ręce.

Piszesz ze kobiety nie potrafia zdobywac mezczyzn, byc moze masz racje, ale nie da sie przeciez zrobic nic na sile - jezeli bede do niego przychodzic, zadreczac go, to on sie wycofa zupelnie - daje mi wyraznie do zrozumienia ze poki co nie chce kontaktu. no to napisz mi prosze jak Twoim zdaniem mam w inny sposob dzialac? gdy go zapraszam gdzies - mowi nie. jego matka nie chce ze mna rozmawiac. jego znajomi tez nie. odrzuca kazdy mozliwy sposob kontaktu. gdy mowie ze go kocham to nie wierzy w ani jedno slowo. jak w takim razie mam dzialac?wszystko przynosi odwrotna reakcje do oczekiwanej.

95 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2012-08-31 14:14:11)

Odp: blad mojego zycia

Kobiety nie potrafią zdobywać, bo są przyzwyczajone do bycia zdobywanymi. Napisałem wcześniej jak powinnaś zdobywać ? każdym sposobem który przyjdzie Ci do głowy, którym sprawisz, że on poczuje, że Tobie na nim zależy. To co Ty robisz teraz oceniam na zachowanie nieśmiałej dziewczynki, której która pokłóciła się z chłopakiem na poziomie gimnazjum i chce naprawić stosunki, a nie zakochanej kobiety, która skrzywdziła faceta. Nie ma przepisu, nie ma sposobu to Ty go znasz, nie ja, nie kto inny. Stoisz z boku trzymasz się nadziei, że on samotnie przemyśli całą sytuację a nie będzie się słuchał innych źle nastawionych , po tym co zrobiłaś, ludzi wobec Waszego związku. A jednocześnie pozostając przy tym spojrzeniu, doskonale wiesz, że ludzie z nim będą rozmawiać o tym , nawet próbując go pocieszyć i różne będą mu podsuwać rozwiązania. Stoisz i przez ten czas nie zrobiłaś nic co by przyniosło efekt zbliżenia. Ustępowałaś pola. W środku czułaś, rozmyślałaś, a dla czego np., nie poszłaś drugi raz, trzeci do jego matki, by pokazać, że naprawdę Ci na nim zależy. To że się poddałaś, tak jak dałaś mu czas do namysłu ? to dla mnie strata najcenniejszych szans. Nie rozumiem tego. Owszem ludzie tu pisali ? daj mu czas ? ale to nie kłótnia była ? tylko walka o związek. Sama jako kobieta powinnaś wiedzieć jak ktoś obrażony myśli. Obrażony to oczywiście przenośnia. Ale dam CI przykład. Tu na tym forum jest wątek ?kobiety na zakręcie? mocno popularny w tym dziale, ale z czasem stał się dość zamknięty, choć bardzo żywy ? ale zamknięty, w ten sposób że rozmawia tam kilka kobiet, z których część jest na podobnym etapie ? podejmowania decyzji o rozstaniu z mężem, który zdradził. Piszą tam również kobiety, które są tuz po rozstaniu i takie, które się rozstały. Był środku wakacji tam motyw, gdzie jedna z nich podjęła decyzję, by dać mężczyźnie szansę -?. Zapytaj jak to się stało? w między czasie druga , wystawiła walizki za drzwi ? i płakała? zapytaj jak to się stało, że obydwie się tak dobrze rozumieją?. Odpowiedź ? bo w pierwszym przypadku facet nie popuścił, mimo, że wyparował z domu prosił, nalegał, rozmawiał, naciskał --- był mimo że słyszał, że to małżeństwo to koniec ? po niecałym miesiącu widać, że ona się wciąż waha, czy po tym obiecanym miesiącu nadal powinna być z nim? ale osoby które tam piszą , czują że ona szuka pretekstu by mimo doznanej krzywdy ? znaleźć dla siebie wymówke ? by z nim być nadal, bo go kocha, a jego starania mimo wyrządzonej krzywdy, dają na to szansę ? ona mówi na głos ? nie będę z nim, ale robi to w taki sposób, że widać, że myśli inaczej ? tyle, że ją cała sytuacja bardzo boli?. Teraz ta druga ?. Ta co wystawiła walizki ? ona tez jest skrzywdzona ? krzyczała na męża, powyrzucała jego rzeczy kazała się wynosić, ale ryczy i tęskni ?. i jedna osoba napisała mi, jak to rozumieć, choć rozumiałem? ona go by przyjęła, gdyby rzucił się jej do kolan, przyznał, że jest draniem i błagał do skutku ? by ból przeszedł. Rozumiesz co mam na myśli? Kobiety takie sa ? jedno mówią , a myślą inaczej ? tak się mówi , ale to nie chodzi o kobietę,  człowieka ? człowiek skrzywdzony umie wybaczyć, ale musi dać mu się nadzieje i poczucie że ból, to jedno a starania drugiej strony są szczere, pełne zaangażowanie, prawdziwe i mówione z sercem i przekonaniem, on są obecne i trwałe, pełne, tu i teraz, i wciąż na każdym kroku w dowolnej chwili zwątpienia, ta osoba przypomina jej, że będzie dobrze, że zrozumiała błąd, że będzie się starała. Po to jest ta obecność potrzebna tej osoby. Osoby skrzywdzone może i słuchają słów, ale one muszą czuć i widzieć to całe wnętrze? zastanów się gdy Ci było kiedyś źle? czy osoba która była Ci droga ? choćby on ? gdy pomagał ? to czy sms ? sprawiłe, że się poczułaś lepiej, tak samo, gdybyś go usłyszała, a czy sama rozmowa umiała sprawić to samo, co przytulenie? Czy gdy Ci było źle, ważne były słowa, czy to, że mogłaś być z osobą w ramionach które znałaś? . Zestaw to sobie z tym co Ty zrobiłaś i z tym, kiedy pisałaś ? czy jeden sms na tydzień wystarczy, jak mu przypomnisz że mu na Tobie zależy ??? jeden sms na tydzień ? gdy facet cierpi 24 h na dobę?
Wiem że znajdzie się wiele osób mówiących daj mu czas ? nie będę się nimi spierał, i nie będę ani ich , ani Ciebie do tego przekonywał, pytałaś mnie o zdanie ? masz odpowiedź, tyle, że ja o tym pisałem w Twoim wątku od początku. A pytanie o recepty ? pisałaś o tym co serce Ci mówiło ? że jesteś gotowa na wszystko, by ratować związek. Z tego co napisałaś widać, że nie posłuchałaś serca, więc może w końcu nadszedł czas byś go zaczęła słuchać. Nie patrz na innych, nie patrz jak ocenią Twoje zachowanie, olej ich i ich zdanie, zatrać się w tym, nawet jeśli będziesz o tym kiedyś mówiła, że było szalone ? ale daj mu poczuć jak go kochasz i jak bardzo chcesz z nim być, wtedy nie będzie słuchał innych ? bo będzie czuł to, co mu chcesz dać i co będzie miał, gdy pozwoli byście do siebie wrócili.

96

Odp: blad mojego zycia

Piszesz bardzo madre rzeczy Dunkis ale musze znalezc jakis zloty srodek miedzy pokazywaniem ze mi zalezy a byciem nachalna. Bo nie moge z siebie zrobic desperatki blagajacej go o powrot-uwierz, probowalam, to na niego nie dziala i wzbudza u niego odraze.

97

Odp: blad mojego zycia

jest tylko jeden sposób
nie na siłę
i cierpliwie
zawsze
gdy jest okazja
i gdy jej nie ma
nie desperacko a rozsądnie
dbaj o siebie
dbaj o pamięć o nim
rozwijaj i jedno i drugie równolegle
jeśli zapomnisz o nim
lub o sobie
jeśli jedno zawiedzie
nigdy nie wróci

pokazałaś że masz słaby charakter, teraz pokaż że potrafisz też w drugą stronę


i tak długo jak będzie trzeba,
jeśli to ON to nawet lata

ale to już twoje życie i twoje decyzje

98

Odp: blad mojego zycia
black1977 napisał/a:

jest tylko jeden sposób
nie na siłę
i cierpliwie
zawsze
gdy jest okazja
i gdy jej nie ma
nie desperacko a rozsądnie
dbaj o siebie
dbaj o pamięć o nim
rozwijaj i jedno i drugie równolegle
jeśli zapomnisz o nim
lub o sobie
jeśli jedno zawiedzie
nigdy nie wróci

pokazałaś że masz słaby charakter, teraz pokaż że potrafisz też w drugą stronę


i tak długo jak będzie trzeba,
jeśli to ON to nawet lata

ale to już twoje życie i twoje decyzje

dziekuje za madre slowa:*

99

Odp: blad mojego zycia

@lagrimasdeamor
Sądzisz, że załatwisz to z dnia na dzień i wrócicie do starego, do tego co było? Napiszę ponownie - tego już nie ma i nie będzie. Aktualnie biegasz po ruchliwej drodze z opaską na oczach. Odreaguj trochę. Jeżeli mieszkasz w jakimś większym mieście zapisz się na siłownie czy na kursy walki, gdzieś, gdzie odreagujesz fizycznie i psychicznie. Dopiero wtedy zaczniesz rozsądnie myśleć i planować a nie działać chaotycznie. Zdecydowanie popieram słowa Dunkis - nie umiecie już nawet kokietować mężczyzn. Flirt ograniczacie do pytania - "a jak lubisz?"

@Artemida, bogini łowów (raczej już księżniczko) i pewnie Ją facet zdobywał ale teraz przestało mu zależeć i Ona ponownie ma pokazać mu, że warto. Jeżeli jej działania doprowadzą do celu po jej myśli to bieguny ponownie odwrócą się, tyle że również należy rozegrać to umiejętnie.

Tak facet ma zdobywać ale Wy też macie swoją rolę przy tym. Obecnie kobieta jest tak łatwa, że nic a nic nie trzeba starać się przy Was. To szybko nudzi obie strony i zamiast w jakość to po ilości idzie..

Kobiety. Jeżeli sądzicie, że facet gdy uwodzi kobietę nie planuje tego to jesteście w błędzie. Wy macie robić to samo.

100

Odp: blad mojego zycia

jakie listy, kolacje , strojenie się ??  Jeśli nie będzie chciał wrócić to nie wróci. Daj mu odetchnąć

101

Odp: blad mojego zycia

Widzielismy sie wczoraj...przy okazji kolejnej przeprowadzki....na poczatku byl zimny i zamkniety, po jakims czasie udalo nam sie porozmawiac troche...proprosilam,zeby pomyslal o tych dobrych chwilach, ktore nas laczyly....powiedzial ze mysli, bo inaczej by sie do mnie w ogole nie odezwal wiecej....mowi ze mam mu dac spokoj i pozwolic pomyslec o tym i zeby nie probowac wplywac na jego decyzje ani go przekonywac, bo im wiecej probuje tym bardziej go to wkurza, kazal mi odpuscic....mowi ze nie wie ile to bedzie trwalo, miesiac, pol roku czy rok....musze wiec czekac.....nie wiadomo tak naprawde na co...:(

102

Odp: blad mojego zycia

lagrimasdeamor  byle nie czekac jak ta księżniczka w wiezy zamknięta smile
Korzystaj z życia, umawiaj się z ludźmi, zapisz się na lekcje tańca, rób cokolwiek, ale niech Twoje cenne życie nie czeka na jedną decyzję, bo może się skonczyć (to życie) twoje lub jego jutro. I wtedy nic już nie będzie miało sensu smile Głowa do góry!

103

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

lagrimasdeamor  byle nie czekac jak ta księżniczka w wiezy zamknięta smile
Korzystaj z życia, umawiaj się z ludźmi, zapisz się na lekcje tańca, rób cokolwiek, ale niech Twoje cenne życie nie czeka na jedną decyzję, bo może się skonczyć (to życie) twoje lub jego jutro. I wtedy nic już nie będzie miało sensu smile Głowa do góry!

Dzieki:* troche sie pozbieralam do kupy, bylam w weekend na koncercie, troche mi sie humor poprawil. Zacisne zeby i wytrzymam, musze uszanowac to ze chce ode mnie odpoczac, mam nadzieje ze w koncu zlosc mu przejdzie i za mna zateskni. Tym bardziej ze wczoraj wyladowalismy w lozku...po wszystkim powiedzial ze tak nie moze bo to mu miesza w glowie i nie moze podjac w taki sposob trzezwej decyzji, ale juz sam fakt daje nadzieje chyba....

104

Odp: blad mojego zycia

"Tym bardziej ze wczoraj wyladowalismy w lozku...po wszystkim powiedzial ze tak nie moze bo to mu miesza w glowie i nie moze podjac w taki sposob trzezwej decyzji, ale juz sam fakt daje nadzieje chyba...."

Rozczaruję cię ale nie. Faceci nie chodzą do łóżka z kobietą by jej coś OBIECAĆ lub PRZEKAZAĆ ale żeby po prostu się zrelaksować, gdy mają głowę pełną myśli. Wybacz, ale równie dobrze może w identycznym celu pójść do łóżka z sąsiadką- ale akurat Ty się nawinęłaś.
Może moje słowa są brutalne, ale chciałam Ci przekazać przez to, żebyś nie robiła sobie zbyt ogromnych nadziei, bo on może zatęsknić, ale musisz się liczyć z tym, że zdecyduje iż juz nie chce z Tobą być.
I też trzeba będzie przeżyć.

105

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

"Tym bardziej ze wczoraj wyladowalismy w lozku...po wszystkim powiedzial ze tak nie moze bo to mu miesza w glowie i nie moze podjac w taki sposob trzezwej decyzji, ale juz sam fakt daje nadzieje chyba...."

Rozczaruję cię ale nie. Faceci nie chodzą do łóżka z kobietą by jej coś OBIECAĆ lub PRZEKAZAĆ ale żeby po prostu się zrelaksować, gdy mają głowę pełną myśli. Wybacz, ale równie dobrze może w identycznym celu pójść do łóżka z sąsiadką- ale akurat Ty się nawinęłaś.
Może moje słowa są brutalne, ale chciałam Ci przekazać przez to, żebyś nie robiła sobie zbyt ogromnych nadziei, bo on może zatęsknić, ale musisz się liczyć z tym, że zdecyduje iż juz nie chce z Tobą być.
I też trzeba będzie przeżyć.

wiem ze moze tak zdecydowac sad i boli mnie to ze nie moge nic na to poradzic:(

106

Odp: blad mojego zycia

Przeczytałam jeszcze raz pierwszy post autorki .I stanę teraz trochę po stronie Twojego mężczyzny ,chyba nikt tu o to nie spytał ale...Co na to wasze rodziny ? przecież z pewnością były już wysłane zaproszenia ,całe przygotowania ślubne dobiegały końca ,a Ty miesiąc przed zmieniasz nagle zdanie ,motasz się wycofujesz ,odwołujesz całą uroczystość to bardzo poważna decyzja ,gdyby mi facet coś takiego wywinął to nie wiem czy bym jemu to wybaczyła ,a za chwile nagle zmieniasz zdanie a tu już wszystko odwołane,po rodzinie poszło ,chłopakowi się zawala świat ,nie dziwie się jemu ,jego reakcji ,nie mam pojęcia co bym zrobiła na jego miejscu...Tyle pracy włożone w przygotowania,cały zapał ,oczekiwanie na ten wyjątkowy dzień .Strasznie nie odpowiedzialne ,trzeba było wcześniej się przekonać czy to jest to ,skoro miałaś już jakieś oznaki ,wątpliwości .Nie wiem co o tym myśleć ,rzeczywiście to był Twój największy błąd i konsekwencje muszą być poniesione ,możesz jego stracić bezpowrotnie i wcale mnie to nie zdziwi ,tak samo jak on bałabym się ,czy za chwile albo po ślubie gdy znowu poczujesz że jego masz w 100% nie odwidzi Ci się .Sama się nad tym zastanów czy Twoja reakcja nie jest teraz taka z jedynego powodu -bo czujesz że tracisz jego ,a jak już znowu będziecie razem ponownie nadejdą wątpliwości ,bo przecież z czegoś się wzięły te poprzedzające całe wydarzenie jakie ma teraz miejsce.

107

Odp: blad mojego zycia

zapytał smile a Autorka wyjasniła.

108

Odp: blad mojego zycia
EmiLka99 napisał/a:

Przeczytałam jeszcze raz pierwszy post autorki .I stanę teraz trochę po stronie Twojego mężczyzny ,chyba nikt tu o to nie spytał ale...Co na to wasze rodziny ? przecież z pewnością były już wysłane zaproszenia ,całe przygotowania ślubne dobiegały końca ,a Ty miesiąc przed zmieniasz nagle zdanie ,motasz się wycofujesz ,odwołujesz całą uroczystość to bardzo poważna decyzja ,gdyby mi facet coś takiego wywinął to nie wiem czy bym jemu to wybaczyła ,a za chwile nagle zmieniasz zdanie a tu już wszystko odwołane,po rodzinie poszło ,chłopakowi się zawala świat ,nie dziwie się jemu ,jego reakcji ,nie mam pojęcia co bym zrobiła na jego miejscu...Tyle pracy włożone w przygotowania,cały zapał ,oczekiwanie na ten wyjątkowy dzień .Strasznie nie odpowiedzialne ,trzeba było wcześniej się przekonać czy to jest to ,skoro miałaś już jakieś oznaki ,wątpliwości .Nie wiem co o tym myśleć ,rzeczywiście to był Twój największy błąd i konsekwencje muszą być poniesione ,możesz jego stracić bezpowrotnie i wcale mnie to nie zdziwi ,tak samo jak on bałabym się ,czy za chwile albo po ślubie gdy znowu poczujesz że jego masz w 100% nie odwidzi Ci się .Sama się nad tym zastanów czy Twoja reakcja nie jest teraz taka z jedynego powodu -bo czujesz że tracisz jego ,a jak już znowu będziecie razem ponownie nadejdą wątpliwości ,bo przecież z czegoś się wzięły te poprzedzające całe wydarzenie jakie ma teraz miejsce.

Reakcja rodziny jest oczywista - jego rodzina nie chce mnie znac. Wiem ze zachowalam sie nieodpowiedzialnie i glupio. Doszlam juz do tego skad wziely sie watpliwosci, mysle ze gdybysmy naprawili to co sie zepsulo to wiecej by sie to nie powtorzylo. No ale teraz nic juz chyba nie zalezy ode mnie

109

Odp: blad mojego zycia

No nic.

110

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
EmiLka99 napisał/a:

Przeczytałam jeszcze raz pierwszy post autorki .I stanę teraz trochę po stronie Twojego mężczyzny ,chyba nikt tu o to nie spytał ale...Co na to wasze rodziny ? przecież z pewnością były już wysłane zaproszenia ,całe przygotowania ślubne dobiegały końca ,a Ty miesiąc przed zmieniasz nagle zdanie ,motasz się wycofujesz ,odwołujesz całą uroczystość to bardzo poważna decyzja ,gdyby mi facet coś takiego wywinął to nie wiem czy bym jemu to wybaczyła ,a za chwile nagle zmieniasz zdanie a tu już wszystko odwołane,po rodzinie poszło ,chłopakowi się zawala świat ,nie dziwie się jemu ,jego reakcji ,nie mam pojęcia co bym zrobiła na jego miejscu...Tyle pracy włożone w przygotowania,cały zapał ,oczekiwanie na ten wyjątkowy dzień .Strasznie nie odpowiedzialne ,trzeba było wcześniej się przekonać czy to jest to ,skoro miałaś już jakieś oznaki ,wątpliwości .Nie wiem co o tym myśleć ,rzeczywiście to był Twój największy błąd i konsekwencje muszą być poniesione ,możesz jego stracić bezpowrotnie i wcale mnie to nie zdziwi ,tak samo jak on bałabym się ,czy za chwile albo po ślubie gdy znowu poczujesz że jego masz w 100% nie odwidzi Ci się .Sama się nad tym zastanów czy Twoja reakcja nie jest teraz taka z jedynego powodu -bo czujesz że tracisz jego ,a jak już znowu będziecie razem ponownie nadejdą wątpliwości ,bo przecież z czegoś się wzięły te poprzedzające całe wydarzenie jakie ma teraz miejsce.

Reakcja rodziny jest oczywista - jego rodzina nie chce mnie znac. Wiem ze zachowalam sie nieodpowiedzialnie i glupio. Doszlam juz do tego skad wziely sie watpliwosci, mysle ze gdybysmy naprawili to co sie zepsulo to wiecej by sie to nie powtorzylo. No ale teraz nic juz chyba nie zalezy ode mnie

Jak by nie patrzeć pójście do łóżka - dobrze wróży - to nie tylko relaks, ale na pewno i tensknota i inne uczucie. Teraz zależy od typa smile jakim jest, może nawet już decyzje podjął, żal mu, moż enie umie sie przyznać do tego, albo po prostu czuje, że tak musi , że tak wypada, albo inaczej, że nie wypada tak szybko pozwolić wam do siebie wrócić. Pytanie tylko w tej sytuacji, czy przez przypadek duma nie będzie większa od woli rodziny.

111

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

"Tym bardziej ze wczoraj wyladowalismy w lozku...po wszystkim powiedzial ze tak nie moze bo to mu miesza w glowie i nie moze podjac w taki sposob trzezwej decyzji, ale juz sam fakt daje nadzieje chyba...."

Rozczaruję cię ale nie. Faceci nie chodzą do łóżka z kobietą by jej coś OBIECAĆ lub PRZEKAZAĆ ale żeby po prostu się zrelaksować, gdy mają głowę pełną myśli. Wybacz, ale równie dobrze może w identycznym celu pójść do łóżka z sąsiadką- ale akurat Ty się nawinęłaś.
Może moje słowa są brutalne, ale chciałam Ci przekazać przez to, żebyś nie robiła sobie zbyt ogromnych nadziei, bo on może zatęsknić, ale musisz się liczyć z tym, że zdecyduje iż juz nie chce z Tobą być.
I też trzeba będzie przeżyć.

Jedna uwaga - można by do tego tak podejść w jednym przypadku - gdyby nie było uczucia. To nie tak że życie należy traktować wyłącznie jako okazję. Zastanów się nad taym Catwoman - gdybyś była w podobnej sytuacji - bawiłabyś się ? gdybyś naprawdę kochała dałabyś rade traktować taka sytuacje, w jakiej jest autorka - jako przerwę w związku i hulaj dusza bawmy sie, a jak druga osoba się zdecyduje to zamieniłabyś się w tęskniącą cnotliwą dziewczynkę? Osobiśceie wątpie - bo tęsknota i uczucie by pewnie przeszkadzało. A nie sądzę, że facet, który tak przeżywa tą sytuację w ten sposób na to patrzył. Pójście z sąsiadką do łóżka - owszem to pewnie by i był relaks - ale z osobą, którą sie darzy uczuciem - z którą rozstanie się mocno przeżywa, już raczej relaksem nie jest.

112

Odp: blad mojego zycia

Dunkis odpowiadając na Twoje pytanie: tak.
I byłam w takiej sytaucji, gdy poszliśmy do łóżka z moim eksem po rozstaniu. Uprzednio będąc ze sobą wiele lat i planując wspólne życie.
I tak się rozstaliśmy, ale coś nas tchnęło, on może chciał się dowiedzieć czy coś poczuje, czy coś się zmieni- ale nie zmieniło się nic:)

113

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
Catwoman napisał/a:

"Tym bardziej ze wczoraj wyladowalismy w lozku...po wszystkim powiedzial ze tak nie moze bo to mu miesza w glowie i nie moze podjac w taki sposob trzezwej decyzji, ale juz sam fakt daje nadzieje chyba...."

Rozczaruję cię ale nie. Faceci nie chodzą do łóżka z kobietą by jej coś OBIECAĆ lub PRZEKAZAĆ ale żeby po prostu się zrelaksować, gdy mają głowę pełną myśli. Wybacz, ale równie dobrze może w identycznym celu pójść do łóżka z sąsiadką- ale akurat Ty się nawinęłaś.
Może moje słowa są brutalne, ale chciałam Ci przekazać przez to, żebyś nie robiła sobie zbyt ogromnych nadziei, bo on może zatęsknić, ale musisz się liczyć z tym, że zdecyduje iż juz nie chce z Tobą być.
I też trzeba będzie przeżyć.

Jedna uwaga - można by do tego tak podejść w jednym przypadku - gdyby nie było uczucia. To nie tak że życie należy traktować wyłącznie jako okazję. Zastanów się nad taym Catwoman - gdybyś była w podobnej sytuacji - bawiłabyś się ? gdybyś naprawdę kochała dałabyś rade traktować taka sytuacje, w jakiej jest autorka - jako przerwę w związku i hulaj dusza bawmy sie, a jak druga osoba się zdecyduje to zamieniłabyś się w tęskniącą cnotliwą dziewczynkę? Osobiśceie wątpie - bo tęsknota i uczucie by pewnie przeszkadzało. A nie sądzę, że facet, który tak przeżywa tą sytuację w ten sposób na to patrzył. Pójście z sąsiadką do łóżka - owszem to pewnie by i był relaks - ale z osobą, którą sie darzy uczuciem - z którą rozstanie się mocno przeżywa, już raczej relaksem nie jest.

On do tego nie podchodzi jak do latwej okazji - tego akurat jestem pewna. Wiem ze dla niego to duzo znaczylo. Ale potem powiedzial tez ze seks mąci mu w głowie i nie jest w stanie podjąć trzeźwej decyzji. Kazal mi czekać, nie odzywać się, zostawić go w spokoju, żeby mógł ode mnie odetchnąć i zastanowić się czego naprawdę chce. Powiedział że jak będę mu zawracać głowę to nic z tego nie będzie. Muszę więc czekać i pokazać mu że jestem cierpliwa. Ale każdy dzień dłuży się strasznie sad

114

Odp: blad mojego zycia

Ależ mój eks też nie podchodził do tego jak do spuszczenia sobie z krzyża smile
Tyle że ja tu nie czekałam- oboje zdecydowaliśmy, że trzeba się rozstać i koniec.
Seks niczego nie zmienił.

115

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

Ależ mój eks też nie podchodził do tego jak do spuszczenia sobie z krzyża smile
Tyle że ja tu nie czekałam- oboje zdecydowaliśmy, że trzeba się rozstać i koniec.
Seks niczego nie zmienił.

no to sytuacja nieco inna mimo wszystko....kazdy przypadek jest inny i nie da sie przewidziec niczego

116

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Ależ mój eks też nie podchodził do tego jak do spuszczenia sobie z krzyża smile
Tyle że ja tu nie czekałam- oboje zdecydowaliśmy, że trzeba się rozstać i koniec.
Seks niczego nie zmienił.

no to sytuacja nieco inna mimo wszystko....kazdy przypadek jest inny i nie da sie przewidziec niczego

Catwoman, własnie przed chwila usłyszałaś słuszną uwagę. Nie ma co innych mierzyć swoją miarą smile
Cazsem, gdy się komu przypomni co stracić może, łatwiej podjąć decyzję.

117

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Ależ mój eks też nie podchodził do tego jak do spuszczenia sobie z krzyża smile
Tyle że ja tu nie czekałam- oboje zdecydowaliśmy, że trzeba się rozstać i koniec.
Seks niczego nie zmienił.

no to sytuacja nieco inna mimo wszystko....kazdy przypadek jest inny i nie da sie przewidziec niczego

Catwoman, własnie przed chwila usłyszałaś słuszną uwagę. Nie ma co innych mierzyć swoją miarą smile
Cazsem, gdy się komu przypomni co stracić może, łatwiej podjąć decyzję.

Powiedzialam mojemu kochanemu zeby pomyslal o wszystkich naszych dobrych chwilach ktore przezylismy i ktore mozemy jeszcze przezyc. Powiedzial :"mysle o tym, gdybym nie myslal to bym Cie wyrzucil z serca i z domu na zawsze". Dalam mu list oraz liste wspomnien o ktorych pisalam wczesniej....

118

Odp: blad mojego zycia

pozwólcie że coś zacytuję:

" Czasami, mimo, że coś nas niszczy, nie potrafimy od tego odejść. Czasami, po prostu boimy się zmian. Czasami samych siebie. A czasami kochamy zbyt mocno, by uwierzyć, że miłość potrafi zabić. "

119

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:

no to sytuacja nieco inna mimo wszystko....kazdy przypadek jest inny i nie da sie przewidziec niczego

Catwoman, własnie przed chwila usłyszałaś słuszną uwagę. Nie ma co innych mierzyć swoją miarą smile
Cazsem, gdy się komu przypomni co stracić może, łatwiej podjąć decyzję.

Powiedzialam mojemu kochanemu zeby pomyslal o wszystkich naszych dobrych chwilach ktore przezylismy i ktore mozemy jeszcze przezyc. Powiedzial :"mysle o tym, gdybym nie myslal to bym Cie wyrzucil z serca i z domu na zawsze". Dalam mu list oraz liste wspomnien o ktorych pisalam wczesniej....

Nic innego powiedzieć nie mógł, bo zapwene powiedział to co myśli. Gdybyś go zdradziła, choć porzucenie przez niektórych i tak może być odbierane, pewnie by nawet nie spojrzał na Ciebie, ale, że pewnie Cię nadal kocha, co prawda nie wiadomo z czym ta miłośc tak naprawde musi walczyć , by przemóc sie i do Ciebie wrócić, to nadal uważam ża macie ogromne szanse, a im częściej do alkowy z nim pójdziesz i swoje talenta mu ujawnisz, tym rychlej pozytywnego rozstrzygnięcia możesz się spodziewać.

120

Odp: blad mojego zycia

"nadal uważam ża macie ogromne szanse, a im częściej do alkowy z nim pójdziesz i swoje talenta mu ujawnisz, tym rychlej pozytywnego rozstrzygnięcia możesz się spodziewać."   --ale do tego nie trzeba wychodzić za mąż. Można być po prostu dziewczyną na telefon smile
ps. głupszej rady w życiu nie słyszałam: załatwić sobie małżeństwo przez łóżko. w XXI wieku.

I na ile to wystarczy?? Zastanów się zanim coś palniesz.Masz 36 lat a dajesz rady jak 19-letnia wiejska stara panna.

121

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

pozwólcie że coś zacytuję:

" Czasami, mimo, że coś nas niszczy, nie potrafimy od tego odejść. Czasami, po prostu boimy się zmian. Czasami samych siebie. A czasami kochamy zbyt mocno, by uwierzyć, że miłość potrafi zabić. "

I właśnie z tego to powodu, zanim stwierdzi ktoś, że ból jest większy niż można było się wydawać, jak i miłość mniejsza niźli on, tym wolniej, choć uparcie prawda dociera do głowy. Tyle, że czasu na to trzeba sporo. A miłość potrafi zabić, ale zarówno osobę kochaną, jak i kochającą. Kochaną szybciej, niż kochającą, bo ta ostania z większą ilością rzeczy musi walczyć w sobie.

122

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Catwoman, własnie przed chwila usłyszałaś słuszną uwagę. Nie ma co innych mierzyć swoją miarą smile
Cazsem, gdy się komu przypomni co stracić może, łatwiej podjąć decyzję.

Powiedzialam mojemu kochanemu zeby pomyslal o wszystkich naszych dobrych chwilach ktore przezylismy i ktore mozemy jeszcze przezyc. Powiedzial :"mysle o tym, gdybym nie myslal to bym Cie wyrzucil z serca i z domu na zawsze". Dalam mu list oraz liste wspomnien o ktorych pisalam wczesniej....

Nic innego powiedzieć nie mógł, bo zapwene powiedział to co myśli. Gdybyś go zdradziła, choć porzucenie przez niektórych i tak może być odbierane, pewnie by nawet nie spojrzał na Ciebie, ale, że pewnie Cię nadal kocha, co prawda nie wiadomo z czym ta miłośc tak naprawde musi walczyć , by przemóc sie i do Ciebie wrócić, to nadal uważam ża macie ogromne szanse, a im częściej do alkowy z nim pójdziesz i swoje talenta mu ujawnisz, tym rychlej pozytywnego rozstrzygnięcia możesz się spodziewać.

haha smile to z alkowa to rozumiem ironiczne bylo?:) wiem ze on mnie nadal kocha, pytanie tylko czy da rade sie przemoc i ponownie mi zaufac...to jest najwiekszy problem....boli mnie to ze nie jestem w tej chwili w stanie nic wiecej zrobic, bo moge tylko zepsuc to bardziej. mam nadzieje ze czas podziala na moja korzysc i ze dostane jeszcze jedna szanse, ktorej juz na pewno nie zmarnuje. chce sie zmienic, dla niego ale tez dla siebie. bylam zbyt egoistyczna i zapatrzona we wlasne problemy, zamiast zajac sie tym ze zwiazek mi sie rozwala hmm

123

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

Dunkis odpowiadając na Twoje pytanie: tak.
I byłam w takiej sytaucji, gdy poszliśmy do łóżka z moim eksem po rozstaniu. Uprzednio będąc ze sobą wiele lat i planując wspólne życie.
I tak się rozstaliśmy, ale coś nas tchnęło, on może chciał się dowiedzieć czy coś poczuje, czy coś się zmieni- ale nie zmieniło się nic:)

On chciał sprawdzić czy jeszcze czuje , w Twoim przypadku... ok, ale to Twój przypadek, a w przypadku autorki, wątpie w to że Twoja historia ma tu odzwierciedlenie, bo w ich przypadku nie ma mowy o tym by coś sprawdzać, bo wyraźnie miłość, jest, u Ciebie nie było. Zatem słusznie napisałaś, o sobie, że czym łóżko było. Powtarzam, mają szansę. A jeżeli nawet im nie wyjdzie, to przynajmniej sobie przyjemność zrobili i nic w tym złego.

124

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:
Dunkis napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:

Powiedzialam mojemu kochanemu zeby pomyslal o wszystkich naszych dobrych chwilach ktore przezylismy i ktore mozemy jeszcze przezyc. Powiedzial :"mysle o tym, gdybym nie myslal to bym Cie wyrzucil z serca i z domu na zawsze". Dalam mu list oraz liste wspomnien o ktorych pisalam wczesniej....

Nic innego powiedzieć nie mógł, bo zapwene powiedział to co myśli. Gdybyś go zdradziła, choć porzucenie przez niektórych i tak może być odbierane, pewnie by nawet nie spojrzał na Ciebie, ale, że pewnie Cię nadal kocha, co prawda nie wiadomo z czym ta miłośc tak naprawde musi walczyć , by przemóc sie i do Ciebie wrócić, to nadal uważam ża macie ogromne szanse, a im częściej do alkowy z nim pójdziesz i swoje talenta mu ujawnisz, tym rychlej pozytywnego rozstrzygnięcia możesz się spodziewać.

haha smile to z alkowa to rozumiem ironiczne bylo?:) wiem ze on mnie nadal kocha, pytanie tylko czy da rade sie przemoc i ponownie mi zaufac...to jest najwiekszy problem....boli mnie to ze nie jestem w tej chwili w stanie nic wiecej zrobic, bo moge tylko zepsuc to bardziej. mam nadzieje ze czas podziala na moja korzysc i ze dostane jeszcze jedna szanse, ktorej juz na pewno nie zmarnuje. chce sie zmienic, dla niego ale tez dla siebie. bylam zbyt egoistyczna i zapatrzona we wlasne problemy, zamiast zajac sie tym ze zwiazek mi sie rozwala hmm

To że CIę kocha różni Cię od sytuacji z Catwomen, co chłopa między nogi wzięła, po to by on mógł sprawdzić, czy to coś więcej niż porządanie.

125

Odp: blad mojego zycia
Catwoman napisał/a:

"nadal uważam ża macie ogromne szanse, a im częściej do alkowy z nim pójdziesz i swoje talenta mu ujawnisz, tym rychlej pozytywnego rozstrzygnięcia możesz się spodziewać."   --ale do tego nie trzeba wychodzić za mąż. Można być po prostu dziewczyną na telefon smile
ps. głupszej rady w życiu nie słyszałam: załatwić sobie małżeństwo przez łóżko. w XXI wieku.

I na ile to wystarczy?? Zastanów się zanim coś palniesz.Masz 36 lat a dajesz rady jak 19-letnia wiejska stara panna.

Nie tylko w ten sposób sie załatwia, niektórych sie kupuje jak wieprze na rynku, szczególnie te chętniejsze i na kase łase.
To , że Tobie nie starczyło na wiele, to wcale nie znaczy że im nie starczy i nie pisałem o załatwianiu sobie małżeństwa przez łóżko, a o przypomnienie tego co ich łączyło i łączy, jeśli tego nie widzisz, to rzeczywiście moje rady wg Ciebie tylko wg. seksu krążą i jesli tylko tak to pojmujesz, podobnie jak to by obecny czas wykorzystać do tego by się rozrywki chwytać, to niewiele wnosisz.

126

Odp: blad mojego zycia
Dunkis napisał/a:
Catwoman napisał/a:

"nadal uważam ża macie ogromne szanse, a im częściej do alkowy z nim pójdziesz i swoje talenta mu ujawnisz, tym rychlej pozytywnego rozstrzygnięcia możesz się spodziewać."   --ale do tego nie trzeba wychodzić za mąż. Można być po prostu dziewczyną na telefon smile
ps. głupszej rady w życiu nie słyszałam: załatwić sobie małżeństwo przez łóżko. w XXI wieku.

I na ile to wystarczy?? Zastanów się zanim coś palniesz.Masz 36 lat a dajesz rady jak 19-letnia wiejska stara panna.

Nie tylko w ten sposób sie załatwia, niektórych sie kupuje jak wieprze na rynku, szczególnie te chętniejsze i na kase łase.
To , że Tobie nie starczyło na wiele, to wcale nie znaczy że im nie starczy i nie pisałem o załatwianiu sobie małżeństwa przez łóżko, a o przypomnienie tego co ich łączyło i łączy, jeśli tego nie widzisz, to rzeczywiście moje rady wg Ciebie tylko wg. seksu krążą i jesli tylko tak to pojmujesz, podobnie jak to by obecny czas wykorzystać do tego by się rozrywki chwytać, to niewiele wnosisz.

On sie boi bliskosci bo gdy zblizamy sie do siebie fizycznie to widze ze on zaczyna sie przelamywac, traci wtedy ta zimna maske ktora probuje przybrac, przestaje udawac ze mu nie zalezy i ze swietnie sobie beze mnie radzi. Przez jakis czas nie chcial mi w ogole patrzec w oczy - bal sie kontaktu wzrokowego. Gdy nasze oczy wreszcie sie spotkaly to usmiechnelam sie do niego. Mimowolnie odwzajemnil usmiech. Wierze w to ze uda nam sie. Bede cierpliwa, bede na niego czekac, juz nie placze, pozbieralam sie troche psychicznie, musze miec sile zeby dac rade cokolwiek sie nie stanie

127 Ostatnio edytowany przez woj (2012-09-04 12:28:18)

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:

On sie boi bliskosci bo gdy zblizamy sie do siebie fizycznie to widze ze on zaczyna sie przelamywac, traci wtedy ta zimna maske ktora probuje przybrac, przestaje udawac ze mu nie zalezy i ze swietnie sobie beze mnie radzi. Przez jakis czas nie chcial mi w ogole patrzec w oczy - bal sie kontaktu wzrokowego. Gdy nasze oczy wreszcie sie spotkaly to usmiechnelam sie do niego. Mimowolnie odwzajemnil usmiech. Wierze w to ze uda nam sie. Bede cierpliwa, bede na niego czekac, juz nie placze, pozbieralam sie troche psychicznie, musze miec sile zeby dac rade cokolwiek sie nie stanie

cieszę się:), powodzenia
i zgodzę się z tym co było powiedziane, dla większości mężczyzn bliskość fizyczna ma również znaczenie emocjonalne, łatwo się zakochać w dziewczynie z którą się kochasz, albo obudzić te uczucia jeżeli one już tam są

128

Odp: blad mojego zycia
woj napisał/a:
lagrimasdeamor napisał/a:

On sie boi bliskosci bo gdy zblizamy sie do siebie fizycznie to widze ze on zaczyna sie przelamywac, traci wtedy ta zimna maske ktora probuje przybrac, przestaje udawac ze mu nie zalezy i ze swietnie sobie beze mnie radzi. Przez jakis czas nie chcial mi w ogole patrzec w oczy - bal sie kontaktu wzrokowego. Gdy nasze oczy wreszcie sie spotkaly to usmiechnelam sie do niego. Mimowolnie odwzajemnil usmiech. Wierze w to ze uda nam sie. Bede cierpliwa, bede na niego czekac, juz nie placze, pozbieralam sie troche psychicznie, musze miec sile zeby dac rade cokolwiek sie nie stanie

cieszę się:), powodzenia
i zgodzę się z tym co było powiedziane, dla większości mężczyzn bliskość fizyczna ma również znaczenie emocjonalne, łatwo się zakochać w dziewczynie z którą się kochasz, albo obudzić te uczucie jeżeli one już tam są

dziekuje:) wierze w to ze czas zagoi rane i ze bedzie mozna myslec o powrocie do siebie....a wspomnienie bliskosci fizycznej tez pewnie w jakims stopniu wplywa troszke na plus, bo bylo nam razem dobrze pod tym wzgledem, tak jak pod wieloma innymi. Wiadomo, seks to nie wszystko, ale jest to rowniez wazny aspekt, zarowno dla mezczyzny jak i dla kobiety

129 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-04 13:18:58)

Odp: blad mojego zycia
lagrimasdeamor napisał/a:

nie ma miedzy nami dialogu, on nie pozwala mi sie wypowiedziec.

czuje sie odrzucony, to zrozumiale,ale nie daje mi szansy na to zeby wytlumaczyc co tak naprawde sie stalo, dlaczego do tego doszlo i co sie na to zlozylo.

patrzy na ta sprawe jednostronnie -on zostal skrzywdzony i on cierpi.

a gdy mowie ze ja tez cierpie to on mowi: "masz co chcialas".

wcale tego nie chcialam. chcialam chwili oddechu, zeby sie uspokoic, chwili zastanowienia. a teraz to wszystko zaczyna sie zamieniac w obled, czasami czuje ze juz trace zmysly, odbilo sie to bardzo na moim zdrowiu bo od kilku dni tak mnie boli zoladek ze nie potrafie przez pol godziny rano wstac z lozka.

Jego to w ogole nie rusza. zamknal sie na mnie i wydaje mi sie ze zaczyna sobie troche ze mna pogrywac i mscic sie na mnie.

znalazl sobie nowa wspollokatorke do mieszkania-kolezanke z pracy...nie wiem kim jest ta dziewczyna ani jakie ma wobec niej plany. twierdzi ze to po to, aby splacac kredyt bo nie ma pieniedzy zeby splacac sam (wczesniej placilismy razem). Ale to nie mogl wziac jakiegos kolegi? To wyglada troche jak chec odegrania sie na mnie. Z drugiej strony mowi, ze czuje obrzydzenie do kobiet i nie chce sie z nikim wiazac. Ale to sa wszystko lakoniczne wypowiedzi. Nie wiem co mu siedzi w glowie i nie umiem tego z niego wyciagnac.

Jesteś bardzo napięta. Stąd ból brzucha. On pokazuje swoją niedojrzałość. Proszę, zacznij kochać SIEBIE. Zatroszcz się o SIEBIE. On najwyraźniej nie zamierza się o Ciebie starać, troszczyć, a wszystko w Tobie się gotuje nie dlatego, że nie ma go przy Tobie. Brzuch Cię boli bo odbierasz SOBIE dobre myśli, uczucia, żeby dać JEMU, a ON nie daje TOBIE nic i wprost mówi, że nie zamierza. Nie stać Cię, żeby dawać przez całe życie. Czy zastanawiałaś się, jak wyglądałoby dalej wspólne życie?

Facet jest strasznie dziecinny. Większość Kobiet przed ślubem miewa wątpliwości, niektóre mają lęki, odchyły itd.To świadczy o bardzo poważnym podejściu do sprawy i wrażliwości. On Ciebie zniszczy, jeśli mu pozwolisz. Ignoruje Twoje potrzeby, widzi wyłącznie siebie. Swoją  zranioną dumę. Gdyby kochał Ciebie, na hasło: "wracam" rozłożyłby czerwony dywan i zamówił orkiestrę.

Nie byłaś nigdy w dobrym związku. Dlatego ten wydaje Ci się cudowny, gdy go już nie ma i gdy nie pamiętasz, że wcale nie było kolorowo. Przestań przypominać sobie same dobre rzeczy. Przypomnij sobie parę złych, otrzeźwiejesz. No chyba, że dopiero gdy boli czujesz że żyjesz...

Dunkisie, czy naprawdę uważasz, że dla mężczyzny atrakcyjna jest kobieta, która za nim biega, wyraźnie okazuje że jej bardzo zależy, bardziej niż jemu? Życie pokazuje, że taką kobietę mężczyzna lekceważy. Traktuje jak pogotowie seksualne,  ewentualnie przystań do wypadów na bardziej interesujące laski. W najlepszym razie jeśli łaskawie zgodzi się z nią być dłużej, to tylko do czasu, gdy znajdzie atrakcyjniejszą, w której się zakocha i która NIE BĘDZIE ZA NIM BIEGAĆ, tylko go  sobie owinie wokół palca.

Gdy się jest niedojrzałym chłopaczkiem, który potrzebuje, żeby mu Kobieta matkowała, żeby się nim opiekowała, nie chciała niczego dla siebie i wciąż świadczyła, chciałoby się żeby takie kobiety istniały. Rozumiem, że chcesz rozsiewać swoje memy wszędzie, może Kobieta w kryzysie, gdy szaleją emocje, wyłączy rozum i posłucha, uwierzy że tak powinno być, Z PRZEKONANIEM opowie koleżankom i będziesz miał większą szansę trafić Na taką, która matkowanie swojemu mężczyźnie uzna za właściwe.

Ale lepiej tego nie rób, bo gdy dojrzejesz i nie będziesz chciał mateczki, tylko Kobiety, która zna swoją wartość, będzie o taką trudno - większość utknie w nieszczęśliwych związkach z Piotrusiami Panami i nie rozwinie się do tego stopnia, żeby dojrzały mężczyzna mógł się zachwycić.

Rozumiesz co mówię?

130

Odp: blad mojego zycia

Artemida, masz sporo racji w tym co piszesz, ale uważam, że zupełnie skreślasz narzeczonego Autorki.
Czy on NIE MIAŁ PRAWA zostać urażony? Odrzucony? To i tak moim zdaniem cud, że chce jeszcze z nią gadać, że daje jeszcze jakieś szanse temu związkowi, nie zamknął drzwi.
Pomyśl jak TY bys się czułą, gdyby miesiąc przed ślubem, Twój narzeczony, ukochany, wybrany spieprzył, bo NIE WIE. Jak czuje się w takiej sytaucji człowiek? Skoro ktoś mi robi cos takiego, to znaczy że nie chce ze mną być i koniec. A nie jeszcze mu rozkładać czerwony dywan!!! Plisss!!!

Co byś pomyślała o takim partnerze? Czy byłby w 100% wiarygodny, godny zaufania??
zanim doradzisz  Autorce coś takiego jak rozstanie....pomyśl....

Uważam, że jest szansa by się zejść, ale uważam też ze to dobry czas by sobie przemyśleć wszystko, dojrzeć, zastanowić się nad sobą.

Posty [ 66 do 130 z 206 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026