Netkafejka Wierzących w Boga - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka Wierzących w Boga

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 623 ]

261

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

Czy sądzicie, że człowiek jest w stanie kontrolować swoje emocje i nie musi im ulegać? Czy może się wytłumaczyć, że "to było silniejsze ode mnie" ?

Emocji jako takich nie, ale skutki ich to już tak.. Emocje same w sobie są dobre, Bóg nam je dał, żeby nasze życie nie były jedną wielką obojętnością. Kwestia co z nimi robimy. Jeśli pielęgnujemy gniew w sobie, zbluzgamy kogoś a gniew staje się w końcu nienawiścią, to nie jest to dobre. Jednak gdy gniewając się odkrywamy na czym nam zależy, co nas boli, co jest dla nas ważne, a po kłótni poprawiamy nasze wzajemne relacje to powiedziałabym, że gniew jest niezbędny. Uczucia i emocje pomagają nam poznać nas samych.

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

A jeśli człowiek usprawiedliwia w ten sposób np.zdradę współmałżonka? Jeśli mówi: 'To było silniejsze ode mnie'.
Jeśli tkwi w narzekaniu, ciągłym smutku....

263

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

A jeśli człowiek usprawiedliwia w ten sposób np.zdradę współmałżonka? Jeśli mówi: 'To było silniejsze ode mnie'.
Jeśli tkwi w narzekaniu, ciągłym smutku....

A to nie są już skutki tych emocji? Bo nie bardzo rozumiem, to małżonek, który zdradził mówił, że było silniejsze od niego/niej?
Po zdradzie trzeba przeżyć taki stan, coś na kształt żałoby. Emocje są tu naturalne, jednak nie powinny ogarniać takiej osoby i trwać wiecznie. Później dopiero, jeśli to możliwe, należy wybaczyć.

264

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Chodzi mi o to, że ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że potrafią kontrolować swoje emocje. Mogą wybierać to, jak się czują, mogą siebie kontrolować. A to, co psychologia odrzuca to fakt, iż można być nowym, odrodzonym w Chrystusie człowiekiem, być człowiekiem wolnym, ale jednocześnie świadomym i całkowicie odpowiedzialnym za swoje decyzje i konsekwencje.
Jak i radość. Brak radości, uczucie trwogi w sercu, to brak zaufania Bogu. Radość możemy wybrać, podobnie jak smutek. Czy chrześcijanin powinien czuć się usprawiedliwiony, użalając się nad sobą?

265

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Hm... Z jednej strony się zgadzam a z drugiej nie big_smile
Zauważ, że Jezus też przeżywał emocje smile Czy to wyrzucając kupców ze świątyni, czy to płacząc przy grobie Łazarza itp. Nasze nastroje i emocje mogą też wynikać ze stanów chorobowych, wahań hormonów (oj tak tongue) czy zwyczajnej reakcji na to, że to co nas spotyka, nie jest takie jakbyśmy chcieli. Emocje dużo o nas mówią.
Jednak jeśli mówisz o takim jakby trendzie, czyli ogólnie stanie jaki panuje w naszym sercu, to zgadzam się, człowiek, który wierzy w Boga i Bogu, jest generalnie szczęśliwy i radosny.
Ja akurat jestem osobą, która potrafi się dość mocno kontrolować, jednak moim zdaniem nie należy mylić tego z brakiem odczuwania różnych emocji. Bywa, że coś nawet na forum przeczytam takiego, że różne emocje we mnie grają, ale kontrola ich polega na tym, że nie wysyłam dosadnych wiadomości do autorów tych treści, tylko się wyciszam. Ostatnio zauważyłam, że jeśli mam taką możliwość, pomaga mi czytanie Pisma Świętego. Uspokajam się wtedy wewnętrznie.

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Witam po dłuższej przerwie.
Te święta były dla mnie inne niż wszystkie przeżyte do tej pory.

267

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
mysterious_chocolate napisał/a:

Witam po dłuższej przerwie.
Te święta były dla mnie inne niż wszystkie przeżyte do tej pory.

rozwiń temat jeśli łaska smile

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Dopiero teraz naprawdę zrozumiałam i poczułam, co zrobił dla świata Jezus Chrystus.

269

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Jeszcze poczuj co zrobił dla CIEBIE smile ale już mówię: amen!

270

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
mysterious_chocolate napisał/a:

Dopiero teraz naprawdę zrozumiałam i poczułam, co zrobił dla świata Jezus Chrystus.

Pięknie smile smile
A Ty jak się czujesz?

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Czuję się strasznie, ale nie chcę o tym gadać. Nie chcę nawet myśleć. Chcę zapomnieć, wymazać to wszystko z pamięci.

272 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-04-07 14:23:48)

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Skuteczna ewangelizacja - kiedy jest skuteczna?

Osoby (nawet na tym forum) dzielą się na wierzące lub niewierzące.
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by niewierząca osoba uwierzyła. W końcu nikt raczej nie urodził się z pełną wiarą.
Coraz częściej spotykam się ze stwierdzeniem, że JEŚLI jesteś wierzący to.... np. się módl, a coraz trudniej ot tak powiedzieć: Zwróć się z tym do Boga bo w Nim jest ratunek/odpowiedź (w domyśle: czy jesteś wierzący, czy też nie). Czy używacie tego sformułowania -Wy, osoby wierzące - w obliczu ludzkich problemów?
Przyznam, że ja uległam tej "nietykalności" i często mówię: Jeśli jesteś wierzący to zwróć się do Boga- co z założenia jest dla mnie właściwie bezsensowne, bo przecież osobie, która wierzy Bogu, nie muszę tego mówić.

I co..... przekonuje ludzi do Boga najskuteczniej? Podyskutujmy smile

273

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

Skuteczna ewangelizacja - kiedy jest skuteczna?

Osoby (nawet na tym forum) dzielą się na wierzące lub niewierzące.
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by niewierząca osoba uwierzyła. W końcu nikt raczej nie urodził się z pełną wiarą.
Coraz częściej spotykam się ze stwierdzeniem, że JEŚLI jesteś wierzący to.... np. się módl, a coraz trudniej ot tak powiedzieć: Zwróć się z tym do Boga bo w Nim jest ratunek/odpowiedź (w domyśle: czy jesteś wierzący, czy też nie). Czy używacie tego sformułowania -Wy, osoby wierzące - w obliczu ludzkich problemów?
Przyznam, że ja uległam tej "nietykalności" i często mówię: Jeśli jesteś wierzący to zwróć się do Boga- co z założenia jest dla mnie właściwie bezsensowne, bo przecież osobie, która wierzy Bogu, nie muszę tego mówić.

I co..... przekonuje ludzi do Boga najskuteczniej? Podyskutujmy smile

Napisałaś, że ludzie dzielą się na osoby wierzące i niewierzące. Uważam jednak, że wśród osób wierzących bardzo ważny jest jeszcze podział na wierzące i znające Boga  oraz na wierzące i nieznające Go, bo nieczytające Biblii; niewiedzące, czego od nich Bóg chce; niechodzące do kościoła lub chodzące dwa razy do roku albo tylko na chrzest dziecka, komunię i z innych wymuszonych okazji i po prostu nie chcące mieć z nim naprawdę nic wspólnego przez całe życie; negujące Boga i to, co zrobił, np. zmartwychwstanie...
Dlatego ewangelizacja powinna dotyczyć nie tylko osób niewierzących w ogóle, ale tych, którzy są od niego daleko.
Dlatego, gdy mówisz temu wierzącemu, ale obojętnemu, żeby zwrócił się do Boga, to on nie wie, czego Ty od niego chcesz.

274

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

Skuteczna ewangelizacja - kiedy jest skuteczna?

Osoby (nawet na tym forum) dzielą się na wierzące lub niewierzące.
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by niewierząca osoba uwierzyła. W końcu nikt raczej nie urodził się z pełną wiarą.
Coraz częściej spotykam się ze stwierdzeniem, że JEŚLI jesteś wierzący to.... np. się módl, a coraz trudniej ot tak powiedzieć: Zwróć się z tym do Boga bo w Nim jest ratunek/odpowiedź (w domyśle: czy jesteś wierzący, czy też nie). Czy używacie tego sformułowania -Wy, osoby wierzące - w obliczu ludzkich problemów?
Przyznam, że ja uległam tej "nietykalności" i często mówię: Jeśli jesteś wierzący to zwróć się do Boga- co z założenia jest dla mnie właściwie bezsensowne, bo przecież osobie, która wierzy Bogu, nie muszę tego mówić.

I co..... przekonuje ludzi do Boga najskuteczniej? Podyskutujmy smile

A modlitwa nie jest właśnie zwróceniem się do Boga?
W moim przypadku głównie wygląda tak, że zwracam się do Niego swoimi słowami a nie formułkami.
Niewierzący nie będzie chciał się zwrócić od razu do Boga, bo uważa, że Go nie ma... Najpierw musi się pojawić w takiej osobie pewna wątpliwość, a może, może jednak, jest? smile

275

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Jola70 napisał/a:

Uważam jednak, że wśród osób wierzących bardzo ważny jest jeszcze podział na wierzące i znające Boga  oraz na wierzące i nieznające Go, bo nieczytające Biblii; niewiedzące, czego od nich Bóg chce; niechodzące do kościoła lub chodzące dwa razy do roku albo tylko na chrzest dziecka, komunię i z innych wymuszonych okazji

Też prawda. Mało tego, znam osoby które chodzą do kościoła regularnie i to nie tylko w niedziele, spowiadają się, przystępują do Komunii, ale jak ich spytać o Boga, to języka w gębie zapominają. Kiedyś miałam takiego kolegę, jego rodzina była bardzo blisko związana z Kościołem katolickim, nie do pomyślenia było by, żeby ktoś z nich nie poszedł do kościoła w niedzielę, a on - młody chłopak - nie buntował się, ale też i nie zastanawiał dlaczego to robi. W sumie w Boga wierzył, ale Go nie znał, nie szukał, nie interesowało go to. Boga zostawiał w kościele, tak jakby poza tym budynkiem Go nie było.

276

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

I co..... przekonuje ludzi do Boga najskuteczniej?

Pewien wydawca, gdy odbierał honorowy doktorat na uniwersytecie amerykańskim, w swojej przemowie powiedział: Pozwólcie, że dodam osobiste wyznanie. Jestem przekonany, że najgorszą chorobą obecnego czasu jest odrzucenie Boga. Uczyniliśmy sobie zastępczych bogów na tej ziemi;to początek naszego upadku".

Wracając do pytania. Na pewno przekonuje Duch Św.: "A gdy On (Duch św.)przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości i o sądzie", który mieszka w nas. Jeśli coś robimy, on nam w tym pomaga, tylko nie zawsze widać tego efekty od razu,choć czasami tak. Czasami my siejemy (mówimy, przekonujemy),ktoś inny, podlewa, a ktoś inny zbiera plon.

277

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Jola70 napisał/a:

I co..... przekonuje ludzi do Boga najskuteczniej?

Pewien wydawca, gdy odbierał honorowy doktorat na uniwersytecie amerykańskim, w swojej przemowie powiedział: Pozwólcie, że dodam osobiste wyznanie. Jestem przekonany, że najgorszą chorobą obecnego czasu jest odrzucenie Boga. Uczyniliśmy sobie zastępczych bogów na tej ziemi;to początek naszego upadku".

Wracając do pytania. Na pewno przekonuje Duch Św.: "A gdy On (Duch św.)przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości i o sądzie", który mieszka w nas. Jeśli coś robimy, on nam w tym pomaga, tylko nie zawsze widać tego efekty od razu,choć czasami tak. Czasami my siejemy (mówimy, przekonujemy),ktoś inny, podlewa, a ktoś inny zbiera plon.

Trudno się nie zgodzić. Ja uważam, że najskuteczniej a przynajmniej da do myślenia, to postawa; miłość, bezinteresowność. Łatwo jest klepać językiem o Bogu, ale Boga trzeba.... zaprezentować.

278

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Ktoś powiedział kiedyś, że jesteśmy dla ludzi piątą ewangelią.
Tylko, że nas jako ludzi i nasze życie ogląda niewiele osób. Nie jesteśmy sławni:)

279

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

A, zdziwiłabyś się wink Bo tu nie chodzi o globalną ewangelizację, ale całkiem lokalną.

280

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

To jeszcze zależy, czy mieszkasz tam gdzie mieszkasz całe życie czy od kilku tylko lat.
Mnie się trochę "boją":), jak już wiedzą kim jestem, choć nie mówię o tym w co wierzę na prawo i lewo. Jestem pewnego rodzaju "ciekawostką", bo to niestety nie Śląsk Cieszyński.
Mogą też godzinami rozmawiać o kościele,jacy to są tam niedobrzy ludzie, że to super,że u nas księża się żenią, ale tak naprawdę tylko narzekają, a nie chcą zmian. Biblię jest do czytania dla księży - twierdzą. I to nie są ludzie z zapadłej wsi.
A powiedzenie chociaż słowa o Jezusie powoduje reakcję jak z Dziejów Apostolskich: posłuchamy o tym kiedy indziej.

281

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Taaa, znam to smile A żony tzw. pastorowe łatwo nie mają, bo długość spódnicy jest obliczona oczami jednymi i drugimi co do milimetra big_smile

A nie sądzisz, że w naszym religijnym kraju, temat Boga jest totalnym tabu?

282

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Witam, chętnie przyłączę się do dyskusji smile

Również jestem wierząca, myślę że głęboko ale wiadomo to różnie może z tym być, czasem przez sytuacje widzę jak jeszcze mała jest moja wiara... Na razie wtrącę tylko, że chrześcijanin to człowiek radosny, który promieniuje Bogiem! smile
Najgorsze to czerpać a nie dawać innym, przyjmować łaski, dobro, pogłębiać wiarę a nie dzielić się nią z innymi - w końcu zalega i zapycha nasze wnętrze powodując "zatwardzenie" (bez skojarzeń tongue).
"Wiara bez uczynków jest martwa" - to prawda... Trzeba świadczyć, bardziej swoim życiem i postępowaniem niż przekonywaniem, bazując na swoim doświadczeniu może od razu nie widać skutków ale jak po pewnym czasie widzi się owoce to aż serce się cieszy. smile
I jeszcze uwaga do gorliwych ewangelizatorów (jeśli ktoś takim się czuje): nie zapychać ludzi Słowem Bożym! Nie ładować w nich na siłę prawdy. To jest jak z jedzeniem: jeśli za dużo zjesz to zrobi ci się niedobrze i możesz nawet zwrócić... Taka metafora big_smile
Ludzie muszą czuć głód Ewangelii dlatego trzeba mieć takt i stopniować. Mam kolegę, który jest naprawdę dobrym człowiekiem i ma normalnie dar ewangelizacji tylko jest tak gorliwy w głoszeniu, że przynosi to odwrotne skutki, ale na szczęście ostatnio sobie to uświadomił.

283 Ostatnio edytowany przez Jola70 (2013-04-11 13:18:29)

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Cat, zgadzam się. Podejmuje się temat,ale w kontekście kościoła. To jest ludziom bliższe. A Bóg, gdzież on Jest. Daleko - a może być w nas i to nie w postaci opłatka.
On jest  i odczuwa się go we wszystkim, w krajobrazie, dziecku, rozgwieżdżonym niebie...

284

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
muzykaduszy napisał/a:

Witam, chętnie przyłączę się do dyskusji smile

Również jestem wierząca, myślę że głęboko ale wiadomo to różnie może z tym być, czasem przez sytuacje widzę jak jeszcze mała jest moja wiara... Na razie wtrącę tylko, że chrześcijanin to człowiek radosny, który promieniuje Bogiem! smile
Najgorsze to czerpać a nie dawać innym, przyjmować łaski, dobro, pogłębiać wiarę a nie dzielić się nią z innymi - w końcu zalega i zapycha nasze wnętrze powodując "zatwardzenie" (bez skojarzeń tongue).
"Wiara bez uczynków jest martwa" - to prawda... Trzeba świadczyć, bardziej swoim życiem i postępowaniem niż przekonywaniem, bazując na swoim doświadczeniu może od razu nie widać skutków ale jak po pewnym czasie widzi się owoce to aż serce się cieszy. smile
I jeszcze uwaga do gorliwych ewangelizatorów (jeśli ktoś takim się czuje): nie zapychać ludzi Słowem Bożym! Nie ładować w nich na siłę prawdy. To jest jak z jedzeniem: jeśli za dużo zjesz to zrobi ci się niedobrze i możesz nawet zwrócić... Taka metafora big_smile
Ludzie muszą czuć głód Ewangelii dlatego trzeba mieć takt i stopniować. Mam kolegę, który jest naprawdę dobrym człowiekiem i ma normalnie dar ewangelizacji tylko jest tak gorliwy w głoszeniu, że przynosi to odwrotne skutki, ale na szczęście ostatnio sobie to uświadomił.

Bardzo dobre uwagi. Tylko,że czasami by się tak chciało, żeby ktoś od razu zrozumiał. A tak się nie da.
My do pewnych rzeczy dochodzimy lub też nie:) przez lata.
Myślisz, że ludzie czują głód ewangelii w naszych czasach?

285

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

Taaa, znam to smile A żony tzw. pastorowe łatwo nie mają, bo długość spódnicy jest obliczona oczami jednymi i drugimi co do milimetra big_smile

A nie sądzisz, że w naszym religijnym kraju, temat Boga jest totalnym tabu?

Co do twojej wypowiedzi Cat to myślę, że w większości tak jest. Przede wszystkim ubolewam nad tym, że wiele starszych ludzi ma trochę "wypaczony" obraz Boga, nie mówię, że wszyscy bo to w każdym wieku może być, ale widząc po moich rodzicach, dziadkach... Rozumiem, że mieli inne wychowanie, żyli w innych czasach, inaczej im przekazano doświadczanie Boga, teraz ciężko już to naprostować tylko że oni wychowują swoje dzieci, ich dzieci swoje dzieci i te wzorce się przejmuje. Nie dziwię się że wielu może to zrażać skoro obraz kościoła widzą poprzez media, wychowywanie w wierze jako tradycję. I tak dochodzi do tego, że deklarujących się katolików może być i 90% społeczeństwa z czego 60% to niedzielni goście, albo tylko tak mówiący a za plecami jadą po kościele równo... co jest śmieszne, bo mówią sami na siebie. Albo rozwalają mnie tacy co dla ślubu mówią, że są. Krew zalewa...

286

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

To narastało przez ileś wieków, więc i dziwić się specjalnie nie ma czemu:)
Ale na zachodzie czy północy Europy był ewangelicyzm i też ludzie odchodzą od Boga. Postępuje laicyzacja.

287

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Jola70 napisał/a:
muzykaduszy napisał/a:

Witam, chętnie przyłączę się do dyskusji smile

Również jestem wierząca, myślę że głęboko ale wiadomo to różnie może z tym być, czasem przez sytuacje widzę jak jeszcze mała jest moja wiara... Na razie wtrącę tylko, że chrześcijanin to człowiek radosny, który promieniuje Bogiem! smile
Najgorsze to czerpać a nie dawać innym, przyjmować łaski, dobro, pogłębiać wiarę a nie dzielić się nią z innymi - w końcu zalega i zapycha nasze wnętrze powodując "zatwardzenie" (bez skojarzeń tongue).
"Wiara bez uczynków jest martwa" - to prawda... Trzeba świadczyć, bardziej swoim życiem i postępowaniem niż przekonywaniem, bazując na swoim doświadczeniu może od razu nie widać skutków ale jak po pewnym czasie widzi się owoce to aż serce się cieszy. smile
I jeszcze uwaga do gorliwych ewangelizatorów (jeśli ktoś takim się czuje): nie zapychać ludzi Słowem Bożym! Nie ładować w nich na siłę prawdy. To jest jak z jedzeniem: jeśli za dużo zjesz to zrobi ci się niedobrze i możesz nawet zwrócić... Taka metafora big_smile
Ludzie muszą czuć głód Ewangelii dlatego trzeba mieć takt i stopniować. Mam kolegę, który jest naprawdę dobrym człowiekiem i ma normalnie dar ewangelizacji tylko jest tak gorliwy w głoszeniu, że przynosi to odwrotne skutki, ale na szczęście ostatnio sobie to uświadomił.

Bardzo dobre uwagi. Tylko,że czasami by się tak chciało, żeby ktoś od razu zrozumiał. A tak się nie da.
My do pewnych rzeczy dochodzimy lub też nie:) przez lata.
Myślisz, że ludzie czują głód ewangelii w naszych czasach?

Myślę, że tak i to duży tylko oni tego tak nie postrzegają. To siedzi we wnętrzu człowieka. Na pewno czują głód MIŁOŚCI i próbują na wszelkie sposoby go zastąpić w różny sposób. Karykatura miłości jest teraz bardzo popularna, media przekazują ją przede wszystkim poprzez emocje, silne uczucia, doznania - w ten sposób zniekształcamy sobie jej cel, sens, dziwimy się, że tak szybko przemija. Ja sama ciągle się bronię przed tym uprzedmiotowianiem miłości, czasem jest naprawdę ciężko... Bóg jest Miłością więc myślę, że często ludzie szukając miłości szukają Boga choć mogą o tym nie wiedzieć. smile Znam wiele osób zagubionych, usychających, normalnie wraki wewnątrz, czasem wystarczy uśmiech, dobre słowo, wsparcie i widać w nich potem te pragnienia, ten głód, tą nadzieję. Zadziwiające jak mały gest może być istotny w życiu człowieka.

288

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Jola70 napisał/a:

Cat, zgadzam się. Podejmuje się temat,ale w kontekście kościoła. To jest ludziom bliższe. A Bóg, gdzież on Jest. Daleko - a może być w nas i to nie w postaci opłatka.
On jest  i odczuwa się go we wszystkim, w krajobrazie, dziecku, rozgwieżdżonym niebie...

Dokładnie.

289

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Witam nową duszę smile (muzykaduszy)

Co do laicyzacji: wczoraj oglądałam film "Królowie nocy"- mniejsza o treść, ale w pewnym momencie była przysięga/pasowanie  'na policjanta', która kończyła się słowami "Tak mi dopomóż Bóg" -i tak sobie pomyślałam, że dziś by to nie przeszło. Nigdzie smile A nawet gdyby, można by było mieć z tego powodu (np. jako osoba, która wymaga wypowiedzenia takiej formułki) nieprzyjemności i to nawet na drodze sądowej.
Czy to dobrze?
Nie wiem, co myśleć. To znaczy dla mnie jako osoby wierzącej Bogu, to normalne, że bym takie coś i to z radością powtórzyła ALE jestem jak najdalej od tego, by kogokolwiek przymuszać. Zatem może i dobrze. Smutno, ale dobrze.

290

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

A nie sądzisz, że w naszym religijnym kraju, temat Boga jest totalnym tabu?

Pytanie było nie do mnie, ale odpowiem. Zgadzam się z tym, mówienie o Bogu jest u nas tabu. Jak coś tylko wspomnę, to albo patrzą na mnie jak na wariata, albo zaraz pojawia się temat księży katolickich i ich występków, czym katolicy uwielbiają wprost usprawiedliwiać własne grzechy. O Bogu się nie rozmawia. Jedynie dzieci jeszcze chętnie słuchają, ale im starsze tym jest gorzej. Podyskutować "w realu" w ogóle nie ma z kim, no chyba, że ze Świadkami Jehowy, ale oni raczej prowadzą monolog niż dyskusję. Pozostają tylko grupy biblijne w parafii albo niezawodny net i jego fora dyskusyjne smile.  Jedynie w necie rozmawianie o Bogu to nie jest "obciach".

291

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Kizia podsumowałaś to bardzo trafnie.
W Krakowie jest trochę "możliwości" porozmawiania o Bogu. Dla studentów (moja córka skończyła go raz jako uczestnik, a teraz jest pomocnikiem) są kursy Alfa. Przychodzą na nie przede wszystkim katolicy, ale jest dla wszystkich. Są spotkania w Klubie Inteligencji Katolickiej, u Dominikanów. Jesli ktoś chce coś znaleźć, to chyba może. U nas w kościele jest Godzina Biblijna i po nabożeństwie rozmowy przy kawie i herbacie.

292

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

"Tak mi dopomóż Bóg" -i tak sobie pomyślałam, że dziś by to nie przeszło. Nigdzie smile A nawet gdyby, można by było mieć z tego powodu (np. jako osoba, która wymaga wypowiedzenia takiej formułki) nieprzyjemności i to nawet na drodze sądowej.

Sędziowie składając przy powołaniu ślubowanie przed Prezydentem RP, mogą dodać na końcu ślubowania zwrot: "tak mi dopomóż Bóg" i jest to uregulowane ustawą smile
Podobnie jest ze ślubowaniem posłów i senatorów.

293

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Z tym mówieniem o Bogu, faktycznie, nie jest to łatwy temat do rozmów. Myślę, że ludzie dużo swobodniej rozmawiają np. o seksie niż o Bogu... Akurat w moim otoczeniu przeważają osoby wierzące, więc dla nas to normalny, ciekawy temat do dyskusji. Jednak jeśli chodzi o ogólny trend, to zgadzam się z muzykąduszy.

294

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
luc napisał/a:
Catwoman napisał/a:

"Tak mi dopomóż Bóg" -i tak sobie pomyślałam, że dziś by to nie przeszło. Nigdzie smile A nawet gdyby, można by było mieć z tego powodu (np. jako osoba, która wymaga wypowiedzenia takiej formułki) nieprzyjemności i to nawet na drodze sądowej.

Sędziowie składając przy powołaniu ślubowanie przed Prezydentem RP, mogą dodać na końcu ślubowania zwrot: "tak mi dopomóż Bóg" i jest to uregulowane ustawą smile
Podobnie jest ze ślubowaniem posłów i senatorów.

O, to ciekawa wiadomość wink

Co do "bogowego" tabu; tak, o Kościele można nawijać godzinami, ale o Bogu ... e-e.
Zdarzyło mi się w moim życiu poruszać temat Boga już tysiące razy; z przeróżnymi osobami; znajomymi i nieznajomymi. Tak..bezkościelnie - tylko Bóg. Ludzie przeróżnie reagowali; od totalnego zaskoczenia osób, które deklarowały się jako wierzące, ale: nawiązujące dalszą rozmowę (raczej tak) lub nie...po zamykania Boga w murach Kościoła Katolickiego, nie chcący mieć z Nim nic wspólnego, bo zły, mroczny, daleki.

Jednak większość ludzi zaskakiwała mnie pozytywnie: po totalnym zaskoczeniu, gdy myślałam, że nic z tego nie będzie, oni się otwierali. Wylewali swoje żale, swoje najgłębsze myśli o Bogu.

295

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Catwoman - mam podobne doświadczenia. Czyli jednak coś w tym jest wink Ludziom obraz Boga przesłania zły skutecznie poprzez postrzeganie go głównie materialnie, bez tej metafizycznej sfery. Jak się ją trochę ludziom ukaże te inne spojrzenie to jest szok.

296

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

muzykaduszy jak na tak młodą osobę (Ty), to powiem Ci, że.... nieźle smile Mało kto w wieku 18 lat interesuje się swoim duchowym wnętrzem smile Jak to się stało?

297

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Jestem ciekawa jak to jest u Was. Czy rozpoczynacie dzień i czy znajdujecie na to czas, żeby nie tylko pomodlić się, ale np. przeczytać fragment Biblii i jakieś rozważanie na ten temat. Są np. takie rozważania przypisane do każdego dnia w roku.
Przyznam się, że cieżko mi rano wcześniej z tego powodu wstawać, ale każdy dzień, który rozpocznę taką chwilą przed Bogiem łatwiej "przejść", mimo natłoku zajęć, spraw do załatwienia i krótkiej doby:) Czy też macie takie doświadczenia?

298

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Mam podobnie jak Ty smile Ja rano "gadam" z Bogiem; znowuż Mu dziękuję za... wszystko smile I za piękną pogodę- wiosnę wreszcie:) I za kolejny dzień, w którym mogłam się obudzić.
I tak cały dzień właściwie mam smile

299

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Ja z rana zazwyczaj jestem półprzytomna, ale jak się budzę to zwykle kieruję myśli do Boga, z jakimiś prośbami, podziękowaniami, tak ogólnie jakbym się witała wink Nie są to jakieś długie modlitwy, ale ja generalnie wolę się modlić krócej, ale częściej. Jednak nie jestem jakoś tak przywiązana do pory, szczerze mówiąc dużo efektywniej mi to idzie w ciągu dnia i wieczorem tongue

300

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

No ja też tak..... "chodzę" z Bogiem cały dzień.

301

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Prawdę mówiąc nie chodziło mi tylko o modlitwę,ale "karmienie" się innymi rzeczami.

302

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

No to ja się chyba najbardziej karmię tą społecznością.

303

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

allegra widziałam, że założyłaś temat "Człowiek wg religii...." itd. Być może pomocny w rozwijaniu dyskusji będzie dla Ciebie ten film:  http://ibog.pl/index.php/archives/6803

304

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Film obejrzałam, jednak z częścią stwierdzeń się nie zgadzam. Moim zdaniem prowadzący momentami myli pragnienia z emocjami a psychologię bardzo ogranicza. Mogę się mylić, ale takie jest moje zdanie smile

305

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

A ja też mam takie.....wybiórcze wrażenia po tym filmie. Coś tam zawsze można wyłowić.

306

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Kochani, czytając jeden wątek, taki oto pomysł zagościł w mej głowie: Czy jakiejś określonej muzyki nie słuchacie, bo uważacie, że ma znamiona szatańskie? Czy istnieje coś takiego -wg Was- jak "boża" muzyka?

307 Ostatnio edytowany przez Cleopatra (2013-05-17 18:58:21)

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Witam serdecznie, bardzo Cieszy taki wątek na forum jakby laickim  smile
Przy okazji napiszę coś o sobie, ale dziś odezwę się w sprawie muzyki. Osobiście nie słucham metalu ani rocka, ale to taka wrażliwość mojego ucha a może nie tylko ucha... Natomiast nie miałabym specjalnie nic przeciwko niezbyt głośnej techno muzyce, jednak usłyszałam kiedyś świadectwo Leszka Dokowicza i  ... może same posłuchajcie?

http://www.youtube.com/watch?v=4ju2KgXmJHs

308

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

Kochani, czytając jeden wątek, taki oto pomysł zagościł w mej głowie: Czy jakiejś określonej muzyki nie słuchacie, bo uważacie, że ma znamiona szatańskie? Czy istnieje coś takiego -wg Was- jak "boża" muzyka?

Kiedyś słuchałam takiej dość ostrej muzyki wink Ale kiedyś.

Są zespoły, które nie kryją się z tym, że ich muzyka jest ''bardziej szatańska'' (wystarczy posłuchać o czym śpiewają), ale nawet mnie nie ciągnie do nich w żaden sposób. Jakoś tak mój gust wpasowuje się w piosenki o pozytywnej lub neutralnej wymowie. Dlatego bardzo lubię Piotra Rubika, Enye, M.Buble, Dorotę Osińską...
Jednak rzadko, ale miewam taki nastrój na ostrzejsze brzmienie, gdzie na pewno nie śpiewają o miłości bliźniego, ale ja mam tę ''przewagę'', że jak się nie wsłucham to nie rozumiem o czym śpiewają. big_smile  Przykładowo piosenka Korn Twisted Transistor ma tekst, który po przetłumaczeniu jest brrr... okropny, ale posłuchać czasem można.

309

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Weszłam na ten wątek grzebiąc na forum w oczekiwaniu na coś i poczułam się tak przyjemnie spokojna - dlatego miło mi będzie do Was dołączyć smile

Padło pytanie o muzykę... Słucham bardzo różnych gatunków, dlatego płyty z różnych gatunków metalowych nierzadko wpadaą mi w ręce. Jednak od liceum, gdy ta muzyka mnie zainteresowała zwracam uwagę na teksty, żeby się nawet przypadkiem nie zaplątać w coś, co może być dla mnie problemem. To znacznie pomogło rozwinąć mi mój język angielski, bo wtedy nie było jeszcze tłumaczeń w Internecie.
Catwoman, pytałaś o bożą muzykę - jest mnóstwo zespołów lub muzyków które intencjonalnie kierują się w tym kierunku. Osobiście kojarzę cztery grupy, dwie rockowe (p.o.d, w którym się zasłuchiwałam w swoim czasie, Ox i Armia) i metalowa - Illuminandi. Wiem jednak, że bardzo łatwo znaleźć dziś taką muzykę, wystarczy wpisać "christian" na last.fm wink

Spokojnej nocy

310

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Hej ewa118 wink
Co do muzyki; tak, jak ktoś chce może oczywiście bez trudu znaleźć muzykę gospel; nie wiem, czy to "boża" muzyka, ale gospel  big_smile  Można znaleźć nawet chrześcijański rock lub heavy metal. Jak kto woli.

Wiele razy spotkałam się ze stwierdzeniem, że jakaś muzyka jest "boża" a jakaś nie. Nie wiem tylko na czym polegała ta 'magia' jednej i brak magii drugiej.
Spotkałam się również ze stwierdzeniem, że rock, metal, heavy metal to muzyka demoniczna. Ja jednak wysnułam swoją tezę; człowiek, który ogólnie lubi mroczne klimaty, takież ciuchy, literaturę, interesuje się powiedzmy magią, Księgą Szatana to i interesuje się taką muzyką, ale nie odwrotnie; świętego wierzącego widzącego tylko obraz Jezusa tak ta muzyka pewnego dnia zniewala, że zaczyna mieć pianę na ustach.

Lubię słuchać muzyki w ogóle, bo dzięki temu dowiaduję się wiele o ludziach, którzy np. piszą słowa piosenek. A lubię poznawać ludzkie punkty widzenia z perspektywy myśli człowieka smile

311

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

"Lubię słuchać muzyki w ogóle, bo dzięki temu dowiaduję się wiele o ludziach, którzy np. piszą słowa piosenek. A lubię poznawać ludzkie punkty widzenia z perspektywy myśli człowieka smile " - oj tak, bardzo podobnie na to patrzę smile Właśnie dlatego grzebię w tak różnej muzyce wykonawców z wielu krajów, przedstawicieli różnych gatunków z bardzo, bardzo rozmaitymi tekstami.

312

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Moi Kochani/e;
zapodaję bardzo fajne... kazanie, coś w ten deseń, chociaż nie przepadam za słowem "kazanie" bo to oznacza jakiś nakaz. To inaczej: zapodaję coś budującego i coś, co stawia ważne pytanie. Właściwie chyba najważniejsze jeśli chodzi o rozwój życia duchowego:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=LBYnRlldgiU

313

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Dzięki Cat smile
http://www.youtube.com/watch?v=aZBhyPiyeOs
Ja bardzo lubię tego pana, z poczuciem humoru, jest duszpasterzem małżeństw wink

http://www.sok.com.pl/przez-smiech-do-lepszego-malzenstwa-mark-gungor/

314

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

Kochani, czytając jeden wątek, taki oto pomysł zagościł w mej głowie: Czy jakiejś określonej muzyki nie słuchacie, bo uważacie, że ma znamiona szatańskie? Czy istnieje coś takiego -wg Was- jak "boża" muzyka?

Jeśli słowa piosenki odnoszą się do szatana albo go chwalą, to nie mam wątpliwości, że czegoś takiego słuchać nie chcę, ale sam rodzaj muzyki o tym nie świadczy. Jest nawet taki gatunek muzyczny - chrześcijański rock.  Ja osobiście muzyki metalowej nie lubię, ale nie uważam, że jest z gruntu zła. Boga można chwalić w różnych piosenkach czy utworach. Ja osobiście lubię piosenki zespołu TGD, ale podobają mi się też nasze zwykłe pieśni kościelne ze Śpiewnika Ewangelickiego - często powstały one w XVII czy XVIII wieku.

315

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Słuchajcie, mam do Was pytanie:
jak podążanie za Bogiem ma się do bycia... asertywnym?
Czy w życiu, które ma być w duchu Bożym jest miejsce na tzw."zdrowy egoizm" ?
Np. nie mam ochoty czegoś dla kogoś robić, ale czy jako osoba idąca za Bogiem, nie powinnam zdobyć się na poświęcenie? .....

316

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga
Catwoman napisał/a:

Słuchajcie, mam do Was pytanie:
jak podążanie za Bogiem ma się do bycia... asertywnym?
Czy w życiu, które ma być w duchu Bożym jest miejsce na tzw."zdrowy egoizm" ?
Np. nie mam ochoty czegoś dla kogoś robić, ale czy jako osoba idąca za Bogiem, nie powinnam zdobyć się na poświęcenie? .....

Szczerze mówiąc to nie zastanawiałam się nad tym wcześniej...
Mi się zdarza nieraz walczyć z lenistwem, gdy mnie ktoś o coś poprosi, szczególnie jeśli wymaga to większego wysiłku. Nie chce mi się, ale pomagam, szczególnie gdy w zasadzie nie ma powodów, żeby powiedzieć nie. Po prostu trzeba sobie jakoś wyznaczyć granicę, uważam, że należy pomagać innym jak tylko się da, ale kiedy sprawia mi to duży trud czy powoduje, że nie mam czasu na równie ważne rzeczy, to według mnie trzeba to przemyśleć.
Chociaż ja chyba za mało pomagam innym, znaczy tak na co dzień osobom w moim otoczeniu tak, czasem obcym, ale nieraz czuję, że to za mało... Chyba mnie Catwoman zmotywowałaś do refleksji...

A tak w ogóle to może się zintegrujemy trochę na forum co? Bo od czasu do czasu odzywa się wiele osób, ale ogólnie dyskusja jakoś słabo idzie. A przecież możemy o wszystkim rozmawiać, Bóg jest wszędzie smile
O mnie już jest tutaj: http://www.netkobiety.pl/t23015.html

smile

317

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Ooo lenistwo to jest okropne cholerstwo. Ale już nawet nie o lenistwo chodzi, a o jakieś tam inne "niechciejstwa". Np. nie daję pieniędzy żebrzącym Romom. A może powinnam.

Gdy tak kiedyś -lata temu- nad tym rozważałam, otworzyłam nagle Biblię na słowach "Nikomu nic winni nie bądźcie oprócz miłości" - i muszę przyznać, że to nieco zmieniło moje myślenie w tego typu tematach.
Zatem tym chcę się kierować.

318

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Co do Romów to nigdy nie wiemy jak to naprawdę jest. Już niejeden film widziałam, niejeden artykuł czytałam o tym, jaka to zorganizowana forma zarabiania pieniędzy. Uważam, że gdy mam powiedzmy 5zł i chce się nimi podzielić i dam je osobie, które tego zupełnie nie potrzebuje, to przez to nie dam tego osobie, która może nie mieć na chleb...

319

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

A co z dzisiejszym nie tyle trendem, co i w owej kwestii "oświeceniem" kobiet, pt: "JA jestem ważna" , "Od dziś JA się liczę",  "Moje potrzeby stawiam na pierwszym miejscu" ?

320 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2013-06-03 22:24:50)

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

To już egoizm, jeżeli wszystko bierzemy ''pod siebie''. Każdego dotyka wink Jednak czasem można się tak w siebie zapatrzyć, że można przegapić, że rani się innych bądź nawet ich nie zauważa. No ale gdy zapomnisz o sobie na rzecz innego człowieka do tego stopnia, że ''JA'' nie istnieję, to już jest trochę niebezpieczne, bo rodzi uzależnienie.
Żyjesz dla innych, ale w tym wszystkim jesteś Ty.
Ja ogólnie uważam, że jak stawia się Boga na pierwszym miejscu, to jakoś tak samo się układa i wychodzi. Jak nie wychodzi, znaczy się, że Pan Bóg spadł w naszym rankingu, że tak powiem:P

Aha, Bóg przecież mówi, żeby kochać bliźniego jak siebie samego. A nie da się kochać siebie i jednocześnie być dla siebie złym smile

321

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Da się, ale wtedy to miłość toksyczna big_smile

322

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Witam smile

Pozwolicie że wstawię pewne opowiadanie
spisane z pewnej książki.

"Ludzkie krzyże"

Był sobie człowiek,który narzekał na swoje życie.Skarżył się
że jest mu ciężko,bo mieszkanie niwygodne,za ciemnie,za ciasne,
że dochody za małe,że jego rówieśnicy,którzy podobne ukończyli
szkoły ,zarabiają daleko więcej niż on.Mówił ,że innym jest łatwiej
żyć,że lepiej dają sobie radę ze złymi ludzmi ,z trudnymi okoliczno-
-ściami że im wszystko układa się korzystnie,a jemu jest zle i to
z roku na rok coraz gorzej.
Twierdził,że gdyby się urodził kilkadziesiąt lat wcześniej ,albo
kilkadziesiąt lat pózniej , to wtedy na pewno byłoby wszystko inaczej.
Chodził wciąż smutny ,skwaszony i zniechęcony.

Razu pewnego,gdy spał ,śniło mu się ,że ktoś go budzi.Otworzył
oczy i zobaczył postać stojącą koło jego łózka.Chociaż nigdy
Anioła nie spotkał , wiedział,że jest to Anioł.Nie czuł w sobie żadnego
lęku.Anioł stał nad nim,jakby czekając na jego przebudzenie.A gdy
spostrzegł ,że on nie śpi,łagodnym ,zapraszającym ruchem dał mu znak
aby wstał:
- Wstań proszę - powiedział
Człowiek ów,wcale tym nie zdziwiony ,podniósł się z łóżka.
Stanął obok tajemniczego gościa.Popatrzył pytająco na niego.
a wtedy Anioł z uśmiechem powiedział:
- Pójdz ,proszę ze mną.
Człowiek spytał go nieśmiało:
- Dokąd chcesz,żebyśmy poszli?
- Zaraz zobaczysz - odpowiedział Anioł.

Podążył więc za nim.Anioł wiódł go przez jego mieszkanie
wyprowadził go na klatkę schodową i zaczął wstępować po
schodach na górę.Człowiek wciąż nie wiedział,dokąd idą i co to
ma wszystko znaczyć,ale nie śmiał pytać.Był tylko pewny,że to
chodzi o jakąś bardzo ważną sprawę,która go bezpośrednio dotyczy.
Postępował w milczeniu za Aniołem coraz bardziej ciekawy ,dokąd go
wiedzie ten wysłannik Boga.Szli długo po schodach aż stanęli przed
drzwami.W pierwszej chwili, niemógł zorientować się dokąd drzwi
prowadzą,ale za moment poznał,że to drzwi wiodące na jego strych.
Anioł otworzył drzwi i weszli do wnętrza.Wtedy człowiek zobaczył
że to wcale nie jest strych jego domu. To była wielka sala ,pod której
ścianami stały nagromadzone krzyże - tysiące ,dziesiątki tysięcy,
nieprzeliczona ilość. Krzyże były różne,dziwne: ogromne , małe,
i całkiem maleńkie,proste,heblowane,ozdobne ze złota,z drewna
malowane.Wysadzane drogimi kamieniami i całkiem zwyczajne
cięte z brzozy.
Przyglądał się uważnie tym krzyżom.Każdy z nich był inny.
Czasem zdawało mu się,że znalazł dwa identyczne,ale pózniej
zauważał,że tak nie jest,że różnią się jednak pomiedzy sobą
przynajmniej jakimś szczegółem.

Po chwili człowiek przełamując niesmiałość spytał Anioła:
- Skąd tyle tu krzyży? Po co tu stoją i do kogo należą?
Usłyszał jego głos:
-- To są ludzkie krzyże.
- Ludzkie krzyże?- powtórzył człowiek ,niewiele z tego rozumiejąc.
_ Każdy musi jakiś nieść - mówił dalej Anioł.
--Ach tak .Teraz rozumiem,dlaczego tyle tych krzyży i dlaczego
każdy z nich jest inny.Ale po co przyszliśmy tutaj?
Anioł odpowiedział:
- Pan Bóg polecił mi ,abym ciebie tu przyprowadził .
- Pan Bóg? - zdziwił się ów człowiek. -- Dlaczego?
--Narzekasz na swój krzyż. Mówisz, że ci bardzo ciężko z nim iść.
Bóg zezwolił,abyś tu przyszedł i wybrał sobie inny krzyż,jaki tylko
zechcesz, i żebyś z tym nowym krzyżem szedł dalej przez życie
nie narzekając.
Człowiek słuchał tego ,co Anioł mówił,prawie nie wierząc swoim uszom.
W końcu powiedział:
-- Czyż to jest możliwe,żeby Wielki Bóg chciał się zajmować takim
człowiekiem jak ja?
--Pan Bóg naprawdę przysłał mnie do ciebie.-potwierdził Anioł.
- Będę mógł wybrać krzyż taki,jaki tylko zapragnę?- Spytał wciąż
nieufny.
-- Tak ,naprawdę - powtórzył Anioł jego słowa.
-- Możesz wybrać taki krzyż,jaki tylko zechcesz.
- I bedę mógł z nim iść przez całe życie? - pytał człowiek chcąc się upewnić.
--Tak będziesz mógł iśc z nim,jeżeli tylko zechcesz,przez całe twoje zycie.
-Odpowiedział Anioł.
Człowiek wiedział już,który krzyż wybierze.Piękny, złoty krzyż
przyciągał jego wzrok od pierwszej chwili. Pomyslał:
"Wreszcie będę miał wspaniałe życie"
Spytał niesmiało Anioła wskazując na ten krzyż: - Czy mogę go wziąść?
Anioł skinął głową - Tak.
Uradowany człowiek podbiegł do upatrzonego krzyża,objął go mocno,aby
go włożyc na swoje ramiona ,ale nadaremnie.Nie potrafił go nawet ruszyć.
Krzyż był bardzo ciężki.Mimo to człowiek nie chciał z niego zrezygnować.
Wytężył wszystkie siły .Nic nie pomogło. Krzyż nawet niedrgnął.
Zaskoczony tym i rozczarowany powiedział do Anioła: -Za ciężki.
-Spróbuj znalezść inny , który będzie lepszy dla ciebie- powiedział
spokojnie Anioł.
Człowiek rozejrzał się po sali i skierował się w stronę innego krzyża,
również złotego,choć nie tak dużego ,który wcześniej już spostrzegł.
Krzyż ten był wysadzany wspaniałymi kamieniami,ozdobiony
wyszukanym ornamentem.Podszedł do niego ,z trudem położył go sobie
na ramiona .Zrobił z nim parę kroków i przekonał się,że niestety ten też
jest za ciężki,a poza tym dokuczliwie gniotą go w ramiona te wspaniałe
ozdoby i drogie kamienie,które go tak zachwycały.
Odezwał się trochę do siebie,trochę do Anioła:
- Jest niemożliwe,żebym mógł z nim iść dłuższy czas.
- Znajdziesz na pewno krzyż bardziej dla ciebie odpowiedni.Tylko
nie zniechęcaj się - pocieszył go Anioł.
Człowiek rozglądał się w poszukiwaniu i po chwili podszedł do krzyża
też złotego,który był o wiele mniejszy .Faktycznie ,był on również
lżejszy ,ale za to krótki.Gdy ułożył go sobie na ramionach i zaczął z nim
iść,, krzyż ten tłukł go po nogachi plątał mu krok.Odłożył go na miejsce.
Wziął inny krzyż,ale ten też mu nie odpowiadał.Potem spróbował nieść
inny i znowu inny.Coraz bardziej nerwowo ,już nie chodził ,ale biegał
po tej sali szukając krzyża dla siebie.Czas płynął, a on wybierał i wybierał
bez końca.Wciąż nie mógł znalezść krzyża ,z którego byłby zadowolony.
Bo były za długie,za krótkie,za ciężkie,albo zbyt uciskały go ozdoby,
albo po prostu ,nie podobały mu się w kształcie lub kolorze.Już zdawało mu się
że nie zdecyduje się na żaden ,że nie znajdzie dla siebie odpowiedniego.
Przyszło mu nawet do głowy ,że może przez zapomnienie czy przeoczenie
nie zrobiono stosownego krzyża dla niego.I gdy był na skraju rozpaczy
że bedzie musiał wziąć krzyż jaki bądz,pierwszy lepszy,wtedy wreszcie
znalazł taki,który był odpowiedni dla niego.Wszystko mu się w nim
podobało: i ciężar i długość ,kolor i ozdoby. Wszystko było takie jakie chciał.
Był świetny,najlepszy.Uszczęśliwiony podszedł z tym krzyżem do Anioła
i powiedział: - Znalazłem.
-Cieszę się ,że znalazłeś - odrzekł Anioł.
Człowiek ów,jakby z obawy ,by mu tego krzyża nie odebrano powtórzył:
- Tak ten mi odpowiada.Proszę cię ,pozwól mi z tym krzyżem iść przez
całe życie.
Anioł usmiechnął się tajemniczo:
- Dobrze. - a potem dodał.- A czy ty wiesz ,że to twój krzyż?
Człowiek patrzył z niepokojem na Anioła nie rozumiejąc o co chodzi.
Wreszcie zapytał:
- Nie wiem o czym mówisz?
Wtedy Anioł powiedział mu wyraznie.
-- Ten krzyż,który znalazłeś to jest twój krzyż.
To jest ten sam, który od początku życia niesiesz na swoich ramionach.


Pozdrawiam

323

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Dobre smile Lubię tego typu metafory.

324

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

smile Dziękuję Cate smile

Ja również,mogę powiedzieć że odzwierciedlają nasze życie.
Niekoniecznie musimy  się zgadzać ,bo każdy i tak będzie patrzył
po swojemu... tak jak rozumie,pojmuje.

Jutro jeśli pozwolisz wstawię o dwóch panach ,którzy przebywali w szpitalu.


Pozdrawiam tongue

325

Odp: Netkafejka Wierzących w Boga

Jak tylko macie coś budującego, godnego podumania, dawać smile

Posty [ 261 do 325 z 623 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka Wierzących w Boga

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024