brakuje mi cholernej odwagi by się zabić
Tylko po co się zabijać? Czy nie wiesz, że nic nie trwa wiecznie? Ani szczęście, ani smutek ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka Wierzących w Boga
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 10 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
brakuje mi cholernej odwagi by się zabić
Tylko po co się zabijać? Czy nie wiesz, że nic nie trwa wiecznie? Ani szczęście, ani smutek ![]()
ja jestem nieszczęśliwa odkąd pamiętam, zawsze ilekroć wydaje mi się, że jest dobrze, okazuje się to złudzeniem.
A ja myślałam, że netkafejka już umarła a tu takie poważne dyskusje...
Mysterious_chocalate, przecież nie jesteś w żaden sposób winna tego co Ci się stało. To naturalne, że tak się czujesz, ale pomyśl, że to wszystko siedzi w Twojej głowie. Przed tymi tragicznymi wydarzeniami na pewno dostrzegałaś piękno życia, prawda?
Wierzysz Boga więc proś Go o siłę, o to, żebyś mogła odczuć jego doskonałą Miłość. Ja obiecuję w swoim imieniu, że będę o to modlić się dla Ciebie.
Tak poza tym witam nowe koleżanki z netkafejki ![]()
ja jestem nieszczęśliwa odkąd pamiętam, zawsze ilekroć wydaje mi się, że jest dobrze, okazuje się to złudzeniem.
Naprawdę ZAWSZE??
może przez pierwsze trzy lata życia, wtedy nie byłam świadoma pewnych rzeczy, więc mogę powiedzieć, że zawsze
Przede wszystkim musisz chciec sie ¨pozbierac¨, postarac sie zamknac pewne kwestie zyciowe.. a Modlitwa napewno Ci w tym pomoze ![]()
może przez pierwsze trzy lata życia, wtedy nie byłam świadoma pewnych rzeczy, więc mogę powiedzieć, że zawsze
Wierzę, że nie znalazłaś się w tej właśnie Netkafejce przez przypadek, bo przypadków nie ma ![]()
Chcę zapytać i proszę o szczerą odpowiedź: Chcesz zamienić to, co masz teraz w sercu, na coś o 180 stopni przeciwnego?
Nie da się tego zmienić
Nie da się tego zmienić
Pytam, czy chcesz, a nie czy się da.
Chcę
ale dla samej siebie nie ma sensu, mnie już nic nie cieszy
Tylko kto ma przeżyć Twoje życie, jeśli nie Ty sama? Właśnie dla siebie samej ma sens, by się zebrać "do kupy" i być zdolnym do dzielenia szczęścia z inną osobą/ami. Człowiek nieszczęśliwy nie ma do zaoferowania drugiemu człowiekowi nic, prócz nieszczęścia.
To od kiedy zaczynamy tą zmianę?
Daj znać jak będziesz gotowa.
To zrób to w takim razie dla nas, jeśli jeszcze nie możesz dla siebie. My liczymy na Ciebie, że odbijesz się od dna na którym się znalazłaś. Myślę, że powinnaś też wyjechać stamtąd, żeby zacząć nowe życie, np. na studia. Co o tym myślisz?
Nie, nie chcę wyjeżdżać na studia, wtedy byłabym jeszcze bardziej samotna
nie, ja to przemyślałam i jednak stwierdzam, że nie ma czego ratować w moim życiu
Nie, nie chcę wyjeżdżać na studia, wtedy byłabym jeszcze bardziej samotna
nie, ja to przemyślałam i jednak stwierdzam, że nie ma czego ratować w moim życiu
A co masz do stracenia, żeby spróbować coś zmienić? Skoro czujesz się już tak źle to może być już tylko lepiej....
Chocolate- napisałaś w swoim profilu o swoich zaintersowaniach.Dalej piszesz opowiadania i wiersze, czytasz?
Mogłabyś wysłać mi jakąś Twoją twórczość?
A tak w ogóle,skąd jesteś?
tak, dalej piszę
nie wiem, może coś się znajdzie
mistyczna czekoladko - Nie pozostaje mi nic innego niż podpisać się do pokornych słów netkoleżanek. Dziewczyny, z tego co tutaj czytam, jesteście wielkie i takie... przepełnione wiarą, że aż pozazdrościć.
Dodam od siebie, że gdyby nie religia i codzienne rozmawianie z panem Bogiem, chyba nie byłabym dziś tutaj na sofce i stukała w klawiaturę. Aczkolwiek nie mogę się nazwać dobrą katoliczką. Odkąd spotkała mnie pewna tragedia, utraciłam wiarę. Powiem inaczej - wstydziłam się chodzić do kościoła, o spowiedzi już nie powiem. Tak bardzo chciałabym ponownie zaczerpnąć wiary, tylko nie wiem do końca jak. Jak przełamać ten cały wstyd? Rozmawiam często z Bozią, proszę ją o czuwanie, ale nie potrafię dawać zbyt wiele w zamian. Wiem, że powinnam porozmawiać z księdzem, ale naprawdę nie wiem jak. Od czego zacząć... Czy muszę? Czy muszę się spowiadać z "grzechów" za które żałuję? Pamiętam noc po tym piekle... Bardzo długo płakałam, ale nigdy nie zapomnę tego ciepła, które mnie oplątało. Wtedy po raz pierwszy poczułam moc, a raczej szept Ducha Swietego, który przez całą noc zapewniał mnie, że nie zgrzeszyłam.
Mam takiego fajnego księdza na parafii, ale naprawdę boję się porozmawiać o tym, choć w końcu chciałabym przyjmować komunie świętą, aby czuć moc Bożą jeszcze bardziej.
sephora nie musisz się ani mierzyć z żadnym człowiekiem, ani tym bardziej dawać coś Bogu w zamian, bo nie ma absolutnie niczego -prócz miłości do Niego- co mogłabyś Bogu dać.
Luz, nie masz żadnego kredytu, wszystko zostało za Ciebie zapłacone tam na Golgocie ![]()
Po prostu, zostawiając z tyłu wszystkich ludzi i konfesjonały, zwróć się właśnie do tego, który.... obiecał nigdy, przenigdy nie opuścić Cię w potrzebie. Nie obiecał też nigdy, że będzie łatwo, ale obiecał BYĆ i trzymać rękę na pulsie, nieść Cię na rękach, blisko serca.
Ku pokrzepieniu serc:)
"Dlatego nie upadamy na duchu: bo choć zewnętrzny nasz człowiek niszczeje, to jednak ten nasz wewnętrzny odnawia się z każdym dniem.
Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały,
Nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne." (2. list Pawła do Koryntian 4,16-18)
i
"Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny." (2. list Pawła do Koryntian 5,1)
ja bym chciała poczuć takie ciepło...właśnie jestem po kolejnym ,,seansie'' nocnego płakania i mam dosyć
ja bym chciała poczuć takie ciepło...właśnie jestem po kolejnym ,,seansie'' nocnego płakania i mam dosyć
Ale jak płaczesz, to nie płacz w poduszkę, która nic nie poradzi ![]()
Bóg też nic nie poradzi
Ja się chyba jednak pożegnam
miło się gadało...i przepraszam, że zachowuję się w ten sposób ale inaczej nie umiem
czuję, że to już czas...czas na mnie.
mysterious_chocolate rozumiem, że zamierzasz odebrać sobie życie?
Raczej zamierza iść spać....
Raczej zamierza iść spać....
Też to tak można nazwać.
Nie przesadzaj Cat.
Takie osoby jak "mistyczna czekoladka" nie maja tyle siły żeby sobie odebrać życie. To tylko wołanie o pomoc,zwracanie na siebie uwagi i wieczne marudzenie- jak mi źle na tym świecie...
No chyba że jest jak Weronika z powieści P. Coelho - "Weronika postanawia umrzec"...
Nie przesadzaj Cat.
Takie osoby jak "mistyczna czekoladka" nie maja tyle siły żeby sobie odebrać życie. To tylko wołanie o pomoc,zwracanie na siebie uwagi i wieczne marudzenie- jak mi źle na tym świecie...
Przemo77, w 50% masz rację
No ale niektórzy jednak odbierają sobie to życie, aczkolwiek uważam, że jak ktoś nałyka się prochów to absolutnie nie zamierza się zabić. Ale to już tak na marginesie całej tej dyskusji....
Wiem i widzę, że "chocolate" woła o pomoc. Ale jednocześnie nie chce ... zrobić nic w tym kierunku. A ja wyznaję zasadę: albo narzekamy, albo pomagamy.
Dobra. Na mnie też już czas...
Tyle że ja nie wołam o pomoc tylko gaszę kompa i przekręcam sie na bok w moim łóżeczku ![]()
Pa.
PS. Nałykanie sie dużej ilości środków nasennych to najbardziej "lightowe" smobójstwo. Bez bólu zasypiasz i już sie nie budzisz. Bardzo fajna sprawa gla tych którzy nie widzą sensu dalszego istnienia lub nie mają dla kogo żyć itp
Dobranoc i fajnie, że tu zajrzałeś ![]()
Już się miałem wyprowadzić stąd kiedy napisałaś
więc jeszcze troszeczkę zostałem. Choć temat tego watku nie bardzo do mnie przemawia bo jakiś bardzo religijny nie jestem
No właśnie! Toż to w szoku jestem.
No właśnie! Toż to w szoku jestem.
Aż tak mnie dobrze znasz że jesteś tym zdziwiona?
Ja o Tobie tak wiele chyba nie wiem ![]()
Choć z tego co wiem jesteś od jakiegoś czasu redaktorką dziełu (chyba kulturalnego - jak mi sie wydaję) a Twój nick pochodzi od sprawności fizycznej jaka posiadasz
- dobrze kojarze?
Ps Twój nick wpadł mi w oko bo uwielbiam koty
i kobiety a Ty jesteś ich połączeniem ![]()
Dobrze
Sorry, tak mi się wyrwało i wyszło to tak, jakbyś był naczelnym ateistą tego forum ![]()
Nie nazwałbym siebie ateistą
Nie wykluczam istnienia boga (ani Boga). Zwyczajnie nie myślę o tym. Jego istnienie (czy też nieistnienie) nic wielkiego dla mnie nie zmienia.
Nie nazwałbym siebie ateistą
![]()
Nie wykluczam istnienia boga (ani Boga). Zwyczajnie nie myślę o tym. Jego istnienie (czy też nieistnienie) nic wielkiego dla mnie nie zmienia.
Nigdy w życiu się nad tym nie zastanawiałeś?
Bardzo wiele razy tyle że nie znalazłem argumentów ani na poparcie tezy o istnieniu ani o nieistnieniu bytu zwanego potocznie bogiem (czy też Bogiem w rozumieniu kościoła).Przestałem o tym myśleć w tych kategoriach. To znaczy kategoriach wiary. Bardziej wiedzy(nauki i historii) a tam jednoznacznie nic stwiedzić nie można w tym temacie.
A Ty wierzysz czy wiesz?
A gdybyś miał się dowiedzieć o jakimś bogu, jakiego boga chciałbyś znać?
Napewno nie takiego jakim widzi go kościół.
Nawet nie wiem czy chciałbym wiedzieć (mieć pewność) że istnieje jakiś bóg.
Czy dla Ciebie wiara w Boga jest bardzo ważna? Czujesz jego istnienie?
A gdyby był zbudowany tylko z miłości, dawał wolność, rozumiał Cię lepiej niż Ty samego siebie i chciał być zawsze przy Tobie?
Takiego który daje wolnośc wyboru (błądzenia i grzeszenia
) ale nie takiego dla którego trzeba zabijać czy składać ofiary. Nie takiego przed którym trzeba klękać i drżeć. Do którego trzeba "klepać pacierze" a który i tak opuszcza cię kiedy go potrzebujesz...
"W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą; kto się więc boi, nie jest doskonały w miłości." ( 1 Jana 4,18)
"Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz" (Jana 6,37)
.... takiego Boga ja poznałam. ![]()
sephora nie musisz się ani mierzyć z żadnym człowiekiem, ani tym bardziej dawać coś Bogu w zamian, bo nie ma absolutnie niczego -prócz miłości do Niego- co mogłabyś Bogu dać.
Luz, nie masz żadnego kredytu, wszystko zostało za Ciebie zapłacone tam na GolgociePo prostu, zostawiając z tyłu wszystkich ludzi i konfesjonały, zwróć się właśnie do tego, który.... obiecał nigdy, przenigdy nie opuścić Cię w potrzebie. Nie obiecał też nigdy, że będzie łatwo, ale obiecał BYĆ i trzymać rękę na pulsie, nieść Cię na rękach, blisko serca.
Ku pokrzepieniu serc:)
"Dlatego nie upadamy na duchu: bo choć zewnętrzny nasz człowiek niszczeje, to jednak ten nasz wewnętrzny odnawia się z każdym dniem.
Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały,
Nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne." (2. list Pawła do Koryntian 4,16-18)i
"Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny." (2. list Pawła do Koryntian 5,1)
Wiesz, niby musieć nic nie muszę, ale czy nie na tym polega nasza religia rzymsko-katolicka? Na spowiadaniu się panu Bogu naszemu w postaci księdza?, odwiedzać kościół, gdyż tam przekazywana jest nauka Ducha Świętego czy przyjmowanie opłatka, aby moc Boża miała jeszcze większą potęgę? Tak mnie przynajmniej uczono, w końcu ludzie po coś to robią... Osobiście nie lubię i nigdy nie lubiałam się spowiadać :s Za każdym razem strasznie się stresowałam, brrr.
sephora,
religia może na tym polega, ale wiara-niekoniecznie ![]()
Skoro stresujesz się spowiedzią i najpewniej NIC Ci ona nie daje proponuję zwrócić się do Tego, który wie o Tobie wszystko, wybaczy zawsze i wszystko, ma mnóstwo czasu i przyjmie Cię taką, jaka jesteś. Nie oceni.
sephora,
religia może na tym polega, ale wiara-niekoniecznie
Skoro stresujesz się spowiedzią i najpewniej NIC Ci ona nie daje proponuję zwrócić się do Tego, który wie o Tobie wszystko, wybaczy zawsze i wszystko, ma mnóstwo czasu i przyjmie Cię taką, jaka jesteś. Nie oceni.
Tylko wiesz co, Cat, jeśli Sephora jest katoliczką, to ma pewne obowiązki względem Kościoła Katolickiego czyli chodzenie do spowiedzi, do komunii, wiara w katolickie dogmaty. Jeśli tego nie robi, nie chce robić,to nie jest praktykująca wg KK.
Jeśli ma na to inne spojrzenie, to może ewentualnie zmienić wyznanie, gdzie tego nie ma.
No właśnie- albo jesteś z nami albo przeciwko nam
- cały kk
No właśnie- albo jesteś z nami albo przeciwko nam
- cały kk
Nie wiem, co DOKŁADNIE uważa KK w czasach dzisiejszych o tej jedności z nim
Ale mogę zacytować słowa Jezusa na ten sam temat ![]()
"Odpowiedział mu Jan: Nauczycielu! Widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi za nami, jak wypędzał w twoim imieniu demony, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził za nami.
Ale Jezus rzekł: Nie zabraniajcie mu, ponieważ nie ma takiego, kto by dokonywał cudów w imieniu moim i mógł zaraz potem źle o mnie mówić.
Bo kto nie jest przeciwko nam, ten jest za nami." (Mk 9, 38-40) ![]()
Cat- z całym szacunkiem - masz w domu orginalne Pismo Święte i znasz staro aramejski (czy tez hebrajski) czy cytujesz te piękne sentencje z wielokrotnych tłumaczeń , przekładów , przeróbek i interpretacji ? Bo jeśli to drugie to wole poczytać Harrego Potera.
Serio -nie mam zbyt dużego szacunku do tego zbioru materiałów jakim jest teraz PŚ. Kościół zbyt daleko odszedł od orginałów a za bardzo dopasował je do swoich potrzeb.
Przemo77 nawet gdybym miała najoryginalniejsze Pismo Św., znała aramejski i hebrajski, to pamiętaj, że jest jeszcze rzecz, której nie da się przeskoczyć: kultura tamtych czasów.
Zamiast poddawać wszystko w wątpliwość, korzystam z tego, co zastały moje czasy, a przede wszystkim, buduję relację z Bogiem dzień po dniu; bo nawet gdybym nie miała Biblii, da radę bez tego, jeśli znasz Go osobiście.
Nie znam go osobiście. Nigdy nikt nas sobie nie przedstawił...
Obraz Boga przedstawiany przez kk jest znacząco inny od Twojego- jak mi sie wydaje...
Być może. Nigdy nie interesowała mnie określona "wizja" Boga, zawsze chciałam Go poczuć w swoim życiu, doświadczyć taki, jakim jest.
Takiego który daje wolnośc wyboru (błądzenia i grzeszenia
) ale nie takiego dla którego trzeba zabijać czy składać ofiary. Nie takiego przed którym trzeba klękać i drżeć. Do którego trzeba "klepać pacierze" a który i tak opuszcza cię kiedy go potrzebujesz...
Bóg daje wolność wyboru, dał go już w Raju. Gdyby było inaczej bylibysmy zaprogramowanymi robotami nie ludźmi. A grzeszników nie byłoby na Ziemi w ogóle. Ludzie składali (chyba chodzi Ci o Stary Testament) ofiary bardziej dla siebie, żeby uzmysłowić sobie, że Bóg istnieje. Jemu nie są potrzebne żadne ofiary, bo On jest wszechmogący, wszechobecny i Jego jest wszystko. On nigdy nie opuszcza,gdy Go potrzebujemy, ale nie może zabić, ukarać każdego człowieka, który krzywdzi drugiego, bo Ziemia byłaby prawie pusta.
Jolu z istnieniem tego całego boga wiąże się wiele zabawnych paradoksów. Ale nie chce mi się już rozwijać tego tematu. Zwyczajnie interesowało mnie skąd ludzie biorą ta pewność że on istnieje. Jak na razie nikt mi tego nie wyjaśnił. Ja jego obecności jakoś szczególnie nie czuje.
Jeśli istnieje to ok a jeśli nie to też się z tego powodu "nie potne". Jest mi to obojętne.
Przemo77, a czemu nie chcesz dowiedzieć się SAM czy On istnieje czy nie? .... zamiast słuchać suchych relacji nas tu. Gdybym opierała się ma baśniach, mitach i sprawozdaniach innych, tkwiłabym teraz nie-wiadomo-gdzie. Odważyłam się, zrobiłam pierwszy krok w Jego stronę- a On w moją kolejnych tysiąc.
Dokładnie, trzeba choć trochę chcieć poznać Boga, zacząć się zastanawiać nad swoim życiem, czy naprawdę toczy się ono w taki a nie inny sposób zupełnym przypadkiem?
Przemo77, Kościół Katolicki pokazuję piękny obraz Boga, jednak trzeba się w ten obraz zgłębić.
Całą noc ryczałam jak głupia. Głupia! Naprawdę chciałam to zrobić. Położyć się i krwawić. Ale nie miałam siły nawet podnieść ręki, by przeciąć sobie żyłę.
Czekoladko - nie rób tego jeśli masz wątpliwości a Ty je masz i to widać!!!! Przetniesz sobie żyły i w tej samej sekundzie zaczniesz panikować i krzyczeć - co ja robie.
Ty nie chcesz ze sobą skończyć , Ty chcesz pomocy!
Tylko tyle a aż tyle....
Pamietej tez, ze to Bog daje Zycie i tylko on ma prawo je odebrac..
To nie do końca tak ale powinnaś zwrócić się Czekoladko o pomoc do fachowców.
Depresję można wyleczyć ale sama musisz zacząć działać. Nie rób rzeczy, które nie prowadzą do niczego.
Nikt Ci nie zabroni targnąć się na swoje życie. Powiem więcej; nie zostaniesz ukarana za to. Tylko czy ma to sens? Spójrz na góry, morze, lasy... Który widok jest piękniejszy? Ten czy ciemne wnętrze trumny i obrzydliwy nagrobek pod płotem cmentarza?
Wiele osób tkwi w ubóstwie, samotności, przygnębieniu na własne życzenie. Podświadomie czerpiąc wzorce np z domu. Są tak zaprogramowani w dzieciństwie i tak funkcjonują. Tak jak z komputerem trzeba zrobić format i wgrać nowy soft. Są na to techniki, które pomogły zmienić życie wielu ludziom.
Osoby wierzące twierdzą, że każdemu Bóg dał misję. Może Twoją jest w przyszłości uratowanie czyjegoś życia. Kończąc swoje nie uratujesz drugiego.
Mysterious_chocolate, z jakiego województwa jesteś?
Dokładnie, trzeba choć trochę chcieć poznać Boga, zacząć się zastanawiać nad swoim życiem, czy naprawdę toczy się ono w taki a nie inny sposób zupełnym przypadkiem?
Przemo77, Kościół Katolicki pokazuję piękny obraz Boga, jednak trzeba się w ten obraz zgłębić.
Bez obrazy ale to sa komunały jakimi karmią dzieci w szkole katecheci.
Juz mówiłem - na jakiej podstawie twierdzisz że on istnieje? Podaj dowody...
Przemo77 to jest wiara, a wiara nie opiera się na dowodach naukowych ludzi. Może się opierać na osobistych doświadczeniach z Bogiem i one dla mnie są najcenniejsze. Tylko każdy człowiek z osobna musi (jeśli chce) się na to otworzyć.
"A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.Wszak jej zawdzięczają przodkowie chlubne świadectwo."(Hebr.11,1-2)
i dalej:
"Przez wiarę poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boga, tak iż to, co widzialne, nie powstało ze świata zjawisk.
Przez wiarę złożył Abel Bogu wartościowszą ofiarę niż Kain, dzięki czemu otrzymał świadectwo, że jest sprawiedliwy, gdy Bóg przyznał się do jego darów, i przez nią jeszcze po śmierci przemawia.
Przez wiarę zabrany został Henoch, aby nie oglądał śmierci i nie znaleziono go, gdyż zabrał go Bóg. Zanim jednak został zabrany, otrzymał świadectwo, że się podobał Bogu.
Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają."(Hebr.11,6)
Przez wiarę zbudował Noe, ostrzeżony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było widzieć, pełen bojaźni, arkę dla ocalenia rodziny swojej; przez nią wydał wyrok na świat i odziedziczył usprawiedliwienie, które jest z wiary.
Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie.
Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej na obczyźnie, zamieszkawszy pod namiotami z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tejże obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg.
Przez wiarę również sama Sara otrzymała moc poczęcia i to mimo podeszłego wieku, ponieważ uważała za godnego zaufania tego, który dał obietnicę,(...) Przez wiarę Abraham poniósł na ofiarę Izaaka, gdy był wystawiony na próbę, i ofiarował jednorodzonego, on, który otrzymał obietnicę,(...) Przez wiarę Izaak udzielił Jakubowi i Ezawowi błogosławieństwa, zapewniającego przyszłość(...)
Przez wiarę był Mojżesz po narodzeniu ukrywany przez rodziców swoich w ciągu trzech miesięcy, ponieważ widzieli, iż dziecię było śliczne, i nie ulękli się rozkazu królewskiego. Przez wiarę Mojżesz, kiedy dorósł, nie zgodził się, by go zwano synem córki faraona I wolał raczej znosić uciski wespół z ludem Bożym, aniżeli zażywać przemijającej rozkoszy grzechu.(...) Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego; trzymał się bowiem tego, który jest niewidzialny, jak gdyby go widział.
Przez wiarę obchodził Paschę i dokonał pokropienia krwią, aby ten, który zabijał pierworodne, nie dotknął się ich.
Przez wiarę przeszli przez Morze Czerwone jak po suchej ziemi, gdy zaś Egipcjanie podjęli tę próbę, potonęli.
Przez wiarę runęły mury Jerycha, okrążone przez siedem dni.
Przez wiarę nie zginęła nierządnica Rahab wraz z nieposłusznymi, bo przyjęła przyjaźnie wywiadowców.
I cóż powiem jeszcze? Zabrakłoby mi przecież czasu, gdybym miał opowiadać o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie i Samuelu, i o prorokach. " [Biblia Warszawska]
Jeszcze celem uzupełnienia.
Przez wiarę zginęły miliony ly ludzi na świecie.
Jeszcze celem uzupełnienia.
Przez wiarę zginęły miliony ly ludzi na świecie.
To nie jest prawdziwa wiara, tylko powoływanie się na imię Boga. I nie tylko ginęły. W to samo imię szykanuje się osoby w przeróżnych wyznaniach, narzuca chore przepisy, nachodzi w domach itd.
Przez tą wiarę gineły miliony. Przez to że ktoś uważał że on ma monopol na wiare(rację) i inni albo sa z nim albo przeciwko niemu a co za tym idzie trzeba ich zabić. Nie tylko kk sie opiera na tym kanonie wiary.Inne religie nie są lepsze.
Nie dziekuję. Wole własne sumienie...
No i spoko! Niczego tak w człowieku nie doceniam - osobiście- jak własne sumienie. O ile nie jest niebezpieczne ![]()
... "A po sabacie, o świcie pierwszego dnia tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga Maria, aby obejrzeć grób.
I oto powstało wielkie trzęsienie ziemi, albowiem anioł Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy odwalił kamień i usiadł na nim. A oblicze jego było jak błyskawica, a jego szata biała jak śnieg. A strażnicy zadrżeli przed nim ze strachu i stali się jak nieżywi. Wtedy anioł odezwał się i rzekł do niewiast: Wy się nie bójcie; wiem bowiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego. Nie ma go tu, bo wstał z martwych, jak powiedział; chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał."
(Mt.28,1-6)
Tym radosnym akcentem składam Wam życzenia z ..kolejnej okazji do uświadomienia sobie, że Jezus żyje!
<jupi>
Największa nadzieja i szczęście -jak dla mnie
bo....
"Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby zbawić to, co zginęło." (Mt.18,11)
Czy sądzicie, że człowiek jest w stanie kontrolować swoje emocje i nie musi im ulegać? Czy może się wytłumaczyć, że "to było silniejsze ode mnie" ?
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 10 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka Wierzących w Boga
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024