Drodzy Współ-dyskutanci, zapraszam do wypowiedzenia się w takim oto temacie ![]()
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1878374#p1878374
Mam pyt:
czy ważny jest dla Was wzrost duchowy?
Chodzi Ci o pielęgnowanie swojej duchowości?
Mam pyt:
czy ważny jest dla Was wzrost duchowy?
O co chodzi?
OK, skoro należy najpierw wyjaśnić, to to zrobię: tak, o wzrost duchowy ![]()
A łopatologicznie i praktycznie:
Czy wystarczy Ci "chodzenie" do kościoła i słuchanie przez lata tego samego, czy dążysz do tego, by dowiadywać się jaki jest Boży plan dla Ciebie, indywidualnie i iść w tym kierunku ?
Czy stale szukasz motywacji, pocieszenia, inspiracji, czy jesteś gotów być inspiracją i pocieszeniem?
Czy masz swoje "sam na sam" z Bogiem i odszedłeś już od etapu "proszenia" i "wylewania żalów" a na miejsce tego potrafisz szczerze uwielbiać i... prosić o dary duchowe?
Czy dary duchowe są dla Ciebie ważne?
OK, skoro należy najpierw wyjaśnić, to to zrobię: tak, o wzrost duchowy
A łopatologicznie i praktycznie:
Czy wystarczy Ci "chodzenie" do kościoła i słuchanie przez lata tego samego, czy dążysz do tego, by dowiadywać się jaki jest Boży plan dla Ciebie, indywidualnie i iść w tym kierunku ?
Modlę się o wskazanie mi właściwej drogi.
Czy stale szukasz motywacji, pocieszenia, inspiracji, czy jesteś gotów być inspiracją i pocieszeniem?
Trudno powiedzieć. Myślę, że każdy ma czasem takie momenty, gdy chciałby aby ktoś się nad nim poużalał, ale tak na dobrą sprawę prowadzi to do niczego. Nie lubię się zwierzać, za to cieszy mnie bardzo gdy mogę pomóc komuś, albo być dobrym przykładem. To daje dużo pozytywnej energii nie tylko temu komu pomagam, ale i mnie
Czy masz swoje "sam na sam" z Bogiem i odszedłeś już od etapu "proszenia" i "wylewania żalów" a na miejsce tego potrafisz szczerze uwielbiać i... prosić o dary duchowe?
Czy dary duchowe są dla Ciebie ważne?
Prosić zawsze można, nie uważam, by było to przejawem braku dbałości o swoją duchowość, tak samo jak wylewanie żalów. Z Bogiem zawsze można porozmawiać jak z przyjacielem, którym jest, powiedzieć wszystko co nas boli wiedząc, że wysłucha i nie odtrąci, że nie ma tego gdzieś. Nie mniej jednak uwielbienie też jest ważne. Ja np. wieczorem gdy się modlę dziękuję za przeżyty dzień
I proszę o dary Ducha Świętego, które mogę pielęgnować, rozwijać
O to mi chodziło ![]()
Tzn. nie chcę, by to co wymieniłam miało wydźwięk negatywny- to są etapy. Chodzi o to, by je przechodzić, by do końca życia nie tkwić w jednym.
Zgodzę się, że by rozwijać relację z Bogiem nie należy tkwić ciągle w tym samym punkcie ![]()
594 2014-03-09 23:37:18 Ostatnio edytowany przez Jola70 (2014-03-09 23:46:03)
O to mi chodziło
Tzn. nie chcę, by to co wymieniłam miało wydźwięk negatywny- to są etapy. Chodzi o to, by je przechodzić, by do końca życia nie tkwić w jednym.
Niedobrze, żeby, porównując wzrost duchowy do cielesnego, zatrzymać się na etapie niemowlęctwa i biblijnie, pragnąć ciągle duchowego mleka, a nie pokarmów stałych.
A czy Cat modlisz się o jakieś konkretne dary Ducha Św? Mnie
Ja jestem na etapie poszukiwania nowych celów i podejmowania nowych wyzwań. Ponieważ w tym roku kończę pewien etap związany w moją pracą (opieka nad dzieckiem) i być może powrót do pracy w przedszkolu chasydzkim, to postanowiłam zacząć kurs psychoterapeuty. Ponieważ i tak z racji zawodu mojego męża i pomocy w jego pracy duszpasterskiej pomagam wielu ludziom w ich problemach, chciałabym robić to bardziej profesjonalnie. I tu się kłania biblijny dar niesienia pomocy.
Jola70, chcę wzrastać duchowo, zatem mam otwarty umysł na nowe rzeczy. Te od Boga.
Co do darów....co sądzisz o wszystkich darach wymienionych w Biblii?
Jola70, chcę wzrastać duchowo, zatem mam otwarty umysł na nowe rzeczy. Te od Boga.
Co do darów....co sądzisz o wszystkich darach wymienionych w Biblii?
Rozumiem, ja też.
Co do otwartego umysłu, to zafascynowała mnie książka Nicka Vujicica "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń". W wielu aspektach zupełnie nowe i odświeżające spojrzenie na wiele istotnych i bardzo istotnych rzeczy.
Wracając do darów, wierzę, że sa ludzie, którzy je posiadają, ale dla mnie osobiście dary są potrzebne wtedy, gdy wymaga tego sytuacja, natomiast owoce powinny "towarzyszyć" nam cały czas i są one bardzo istotne. Podobnie jak talenty, które można używać i pomnażać, zwłaszcza żeby służyć w miłości innym, albo zakopać.
597 2014-03-12 10:44:42 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-03-12 10:45:29)
Chciałabym przeczytać tę książkę, jak na razie ten tytuł widziałam wiele razy, a postać Nicka V. nie jest mi obca ![]()
Tak, również sądzę, że dary mają się ujawniać w danej chwili, wcale nie w sposób spektakularny czy mistyczny, ale po prostu w autorytecie Jezusa, jak choćby dar uzdrawiania czy wpędzania demonów, rozróżniania duchów...
Uważam też, nie nie warto się przed nimi bronić. Przed Duchem Św. de facto..
Chciałabym przeczytać tę książkę, jak na razie ten tytuł widziałam wiele razy, a postać Nicka V. nie jest mi obca
Tak, również sądzę, że dary mają się ujawniać w danej chwili, wcale nie w sposób spektakularny czy mistyczny, ale po prostu w autorytecie Jezusa, jak choćby dar uzdrawiania czy wpędzania demonów, rozróżniania duchów...
Uważam też, nie nie warto się przed nimi bronić. Przed Duchem Św. de facto..
Książka jest bardzo ciekawa, inspirująca i nie da się jej po prostu odstawić na półkę, nie zaglądając do niej często.
Czy mieliście kiedykolwiek w życiu taki moment, kiedy ewidentnie czuliscie istnienie/bliskość Boga?
Czuję Boga, gdy się modlę, gdy jestem na spacerze i widzę piękno przyrody, gdy czytam Biblię, gdy przyjmuję chleb i wino podczas Wieczerzy Pańskiej, gdy czuję,że powinnam komuś pomóc...
Jolu, ale mi chodzi o taki konkretny moment w życiu kiedy wrecz dobitnie poczulas Jego bliskosc i istnienie.
Może to nie jest trzymanie za rękę, ale bliskość tak. Moja znajoma opowiadała mi,że czuła jakby Jezus był w sali szpitalnej, gdy jej córka była po operacji kręgosłupa. A Ty kiedy czułeś taką bliskość?
Może to nie jest trzymanie za rękę, ale bliskość tak. Moja znajoma opowiadała mi,że czuła jakby Jezus był w sali szpitalnej, gdy jej córka była po operacji kręgosłupa. A Ty kiedy czułeś taką bliskość?
Tak, to było dawno temu kiedy byłem dzieckiem. Nosilem w sobie brzemie/wyrzuty sumienia i pewnej nocy, poczulem ze grzech zostal mi odpuszczony przez Boga - mialem 15lat i dosłownie czułem w 100% Jego bliskosc. Poplakalem sie wtedy ze szczecia ![]()
Takie "rozgrzanie serca" o którym pisał John Wesley. To przeżyliliśmy podobne spotkanie z Bogiem mniej więcej w tym samym wieku. Ja miałam wtedy 16 lat, ale u mnie więcej czasu od tego momentu minęło.
to było niesamowite uczucie, ktore pojawilo sie tak nagle. Po prostu przyszedl do mnie pewnej nocy i mi wybaczyl - ogromna ulga i poczucie szczescia ![]()
Ja poczułam wtedy wielką radość. Chyba było to największe uczucie radości jakie pamiętam. To było po modlitwie?
607 2014-03-17 09:33:06 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-03-17 09:52:43)
Jola70 napisał/a:Może to nie jest trzymanie za rękę, ale bliskość tak. Moja znajoma opowiadała mi,że czuła jakby Jezus był w sali szpitalnej, gdy jej córka była po operacji kręgosłupa. A Ty kiedy czułeś taką bliskość?
Tak, to było dawno temu kiedy byłem dzieckiem. Nosilem w sobie brzemie/wyrzuty sumienia i pewnej nocy, poczulem ze grzech zostal mi odpuszczony przez Boga - mialem 15lat i dosłownie czułem w 100% Jego bliskosc. Poplakalem sie wtedy ze szczecia
Wow...niesamowite doświadczenie!
Ale tak właśnie działa On! Jak mówi Biblia:
"Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna." (Izajasz 1:18)
lub...
"Pan wodzi oczyma swymi po całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy szczerym sercem są przy nim" (2 Kron.16,9)
Fakhir, przebaczenie płynące od Boga zmienia serce człowieka
A to co opisywałeś: radość, spokój- temu właśnie towarzyszy.
Jakby nie patrzeć: każdy człowiek z historii biblijnych zmieniał się, gdy spotkał na swej drodze Jezusa; poprzez uzdrowienie, krótką obecność. Ale tak działą moc Boża ![]()
Jeśli chodzi o mnie: tak, czułam Bożą obecność tak jak opisujesz: nawet, jeśli trudno to opisać. Chyba nie ma nic wspanialszego w ogóle niż "poruszać się w Bogu" lub jak to się również zwie "chodzić z Bogiem"
:) ...abstrahując od takiego jednorazowego wydarzenia- można to mieć znacznie częściej.
Ja poczułam wtedy wielką radość. Chyba było to największe uczucie radości jakie pamiętam. To było po modlitwie?
Nie, to pojawiło sie tak nagle..
609 2014-03-18 11:45:27 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-03-18 11:48:43)
Super
O to chodzi Fahkir. Mam pytanie... czujesz sie przez Boga kochany?
Fakhir, przebaczenie płynące od Boga zmienia serce człowieka
A to co opisywałeś: radość, spokój- temu właśnie towarzyszy.
Jakby nie patrzeć: każdy człowiek z historii biblijnych zmieniał się, gdy spotkał na swej drodze Jezusa; poprzez uzdrowienie, krótką obecność. Ale tak działą moc Boża.
Hmmm ja tez kocham Jezusa (npbzn) ale nie modle sie do Niego, nie jestem Chrzescijaninem tak jak Ty.. nie jestem ochrzczony.
A wierzysz, Że za Ciebie umarł i teraz jesteś wolny?
Super
O to chodzi Fahkir. Mam pytanie... czujesz sie przez Boga kochany?
Tak, z tym ze sa takie dni ze czasami w ogole Go nie czuje, albo mam watpliwosci czy moje wyzanie jest tym wlasciwym. a jak jest u Ciebie?
A wierzysz, Że za Ciebie umarł i teraz jesteś wolny?
Nie, ale wierze ze jest Mesjaszem i poslancem Bozym
"Jezus będzie przykładem i nauką poprzedzającą zbliżenie Ostatecznego Sądu. Strzeżcie się wątpić o jego przyjściu. Niech szatan nie sprawi abyście odrzucili te prawdę; on jest waszym otwartym nieprzyjacielem. Skoro Jezus pokazał się wśród cudów na ziemi, rzekł do ludzi: Przychodzę objawić wam prawdę, i oświecić was w wątpliwościach waszych. ..".
To jest jak z ?.małżeństwem mniej więcej
Jak już poczujesz się kochany, to nie musisz non stop przebywać z tą osobą, gadać z nią i się upewniać. ?Chodzisz? w tej miłości i ona cię zmienia. Fakhir, ja nie wiem jakie jest moje wyznanie. Wiem tylko, że jestem dzieckiem Boga, że On mnie kocha, a Jezus za mnie umarł i zmartwychwstał bym mogła żyć
I że jest Duch Święty, który czyni prawdziwe cuda!
Cześć. Chcę, a nawet muszę
się czymś z Wami podzielić. Prosiłam Boga, żeby pomógł mi być cierpliwą, opanowaną, niekrytykującą, niezniechęconą itd. Zrozumiałam, że ja nie mogę być taka, tylko Jezus może to sprawić we mnie: owoc Ducha Św. Staje się tak, gdy Jezus jest na tronie mojego życia, nie ja. Przyjęłam to przez wiarę i wreszcie ulga. Jestem cierpliwa, opanowana...Nastąpiła zmiana. Wiem i wierzę, że Duch Św. daje moc do owocnego i obfitego chrześcijańskiego życia. Bez starań, walki o to, żeby być dobrą. Nie znaczy to, że jestem doskonała, ale wiem, że biegnę w wyścigu z moim Panem. Miłego dnia.
616 2014-04-23 09:45:24 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-04-23 09:46:24)
Cześć. Chcę, a nawet muszę
się czymś z Wami podzielić. Prosiłam Boga, żeby pomógł mi być cierpliwą, opanowaną, niekrytykującą, niezniechęconą itd. Zrozumiałam, że ja nie mogę być taka, tylko Jezus może to sprawić we mnie: owoc Ducha Św. Staje się tak, gdy Jezus jest na tronie mojego życia, nie ja. Przyjęłam to przez wiarę i wreszcie ulga. Jestem cierpliwa, opanowana...Nastąpiła zmiana. Wiem i wierzę, że Duch Św. daje moc do owocnego i obfitego chrześcijańskiego życia. Bez starań, walki o to, żeby być dobrą. Nie znaczy to, że jestem doskonała, ale wiem, że biegnę w wyścigu z moim Panem. Miłego dnia.
Amen!! I tak ma być!
W końcu "Wszystko mogę w tym który mnie wzmacnia- w Jezusie" no i "Nie macie, bo nie prosicie"
:) Bóg jest wspaniały i tylko On jest w stanie zmienić serce człowieka ![]()
Moi Drodzy, ja z takim pytaniem (dziś mam chyba dzień pytań
) : Co Was buduje w Bogu? ![]()
Moi Drodzy, ja z takim pytaniem (dziś mam chyba dzień pytań
) : Co Was buduje w Bogu?
Co buduje w Bogu? Świadomość i wiara w to, że nigdy nie jestem sama. A z innej beczki, bo to pytanie można różnie zrozumieć: w Bogu buduje modlitwa, czytanie Biblii, dobrych chrześcijańskich książek i uczestniczenie z innymi wierzącymi w nabożeństwach, spotkaniach czyli budowanie Kościoła Bożego.
Witam, jak widać jestem nowa na forum i powoli szukam ludzi podobnych do mnie, tzn. o podobnych poglądach, zainteresowaniach... Chciałabym zachęcić wszystkich Katolików i Innych, którzy wyrażą taką wolę do podpisania petycji :Wniosek o odpowiedzialność ośrodków IN VITRO za zdrowie ich pacjentek i dzieci.
Witam, jak widać jestem nowa na forum i powoli szukam ludzi podobnych do mnie, tzn. o podobnych poglądach, zainteresowaniach... Chciałabym zachęcić wszystkich Katolików i Innych, którzy wyrażą taką wolę do podpisania petycji :Wniosek o odpowiedzialność ośrodków IN VITRO za zdrowie ich pacjentek i dzieci.
Amie, to jest netkafejka, która nie ma za zadanie nawoływać do petycji, ale do wzajemnej miłości, ma służyć wzajemnemu budowaniu, a nie podżeganiu
To nie to miejsce.
Amie, to jest netkafejka, która nie ma za zadanie nawoływać do petycji, ale do wzajemnej miłości, ma służyć wzajemnemu budowaniu, a nie podżeganiu
To nie to miejsce.
Nie nawołuję tylko zachęcam. Wydawało mi się, że to ważny temat dla wierzących w Boga. Gdy są różne protesty w Polsce to ludzie też o tym rozmawiają, tym żyją...IN VITRO to również temat do rozmowy i nie widzę w tym nic złego. Tym bardziej, jeśli dzieje się coś ważnego(kwestia petycji) w tej sprawie i dobrze byłoby działać wspólnymi siłami.
Pozdrawiam:)
Byłoby znacznie pożyteczniej, gdyby żyli ewangelią. I ją należy głosić.