W twojej sytuacji ten kryzys ,to nic .
Dobrze sobie radzisz ,psychicznie mocno sie trzymasz oby tak dalej .
Pozdrawiam
Podział w sądzie kosztuje znacznie mniej niż u notariusza. Jak czujesz że knują, masz rację. Ja ich nie znam, ale wiem że knują. Są we dwoje, planują dla siebie a Tobie zostawia najmniej jak się da
W sądzie się czeka. Podpisz z nim zwykłe porozumienie przy świadku (przyjaciółce, siostrze, mamie). Potem złóż papier do sądu, wyznaczą termin i podzielicie majątek. On będzie chciał wpływać na Ciebie, ale Ty masz wiele atutów. Uprzejmie mu powiesz, że chyba nie chce, żeby jego dzieci chodziły głodne i obdarte. I cokolwiek będzie chciał zrobić, powtarzaj mu to jak mantrę.
Może jednak wybierzesz się na kurs metody Silvy? Bo ja tutaj nie napiszę Ci instrukcji planowania, wizualizacji itp. a Twoim przypadku ważne żebyś miała jasną wizję. I żebyś wzmacniała się codziennie, świadomie.
Osobiście pracowałam z książką 3 lata a potem jeden weekendowy kurs dał mi więcej niż samodzielna praca...
WITAM WSZYSTKICH.DZIŚ MIJA PONAD DWA MIESIĄCE OD TEGO WSZYSTKIEGO.JEST MI WSTYD.BO WYRZUCIŁAM GO Z DOMU,PRZYJEŁAM Z POWROTEM,ŻEBY DAĆ NAM SZANSE .PRZEZ TYDZIEŃ BYŁO CUDOWNIE.PO CZYM POWIEDZIAŁ MI ŻE WEŹMIEMY TAKA USTNĄ SEPARACJE.I WYNIÓSŁ SIĘ DO MAŁEGO POKOJU.MYSLAŁAM ŻE CHCE POBYĆ SAM .ALE CO WIECZÓR PRZEZ DWA TYGODNIE JEŹDZIŁ DO NIEJ.NIE NOCOWAŁ BO ONA TYMCZASOWO MIESZKA U SIOSTRY.POWIEDZIAŁAM MU ŻE DŁUŻEJ TEGO NIE WYTSZYMAM I ŻE MA SIĘ WYPROWADZIĆ.PÓŹNIEJ WYJECHAŁ NA DWA TYGODNIE W INTERESACH.PRZED WYJAZDEM POWIEDZIAŁ MI ŻE CHCE BYĆ MOIM PRZYJACIELEM.PRZYWIOZŁAM GO Z LOTNISKA A ON ZROBIŁ CO MIAŁ ZROBIĆ I DO NIEJ.I JUŻ ZOSTAŁ,CHYBA WYNAJELI SOBIE JAKIEŚ MIESZKANIE.SCHUDŁAM 13 KILO ZMIENIŁAM WYGLĄD ZADBAŁAM O SIEBIE ,ALE DO TARŁO DO MNIE ŻE TO NIC NIE DA.ŻE JESTEM NIC NIE WARTA I TAKA GŁUPIA,I ZŁA NA NICH.TO TAK STRASZNIE BOLI.CZYTAM TE POSTY,JEST TYLE KOBIET W TAKIEJ SAMEJ SYTUACJI JAK JA.ALE ZAWSZE MYŚLAŁAM ŻE TO MNIE NIGDY NIE SPODKA,ŻE LUDZIE SIĘ ROZSTAJĄ ,ALE NIE MY. DLACZEGO NIE MOGĘ GO WYMAZAĆ Z MOJEGO SERCA I GŁOWY.PŁACZE DZIEŃ I NOC.SZUKAM POMOCY JAK BYĆ SILNĄ JAK PRZETRWAĆ I JAK DALEJ ŻYĆ.NIE MOGĘ SIĘ POWSTSZYMAĆ ŻEBY DO NIEGO NAPISAĆ.ŻE CIERPIE BARDZO,I TAK BARDZO ZA NIM TĘSKNIE,I TAK BARDZO CHCE ŻEBY MNIE PRZYTULIŁ.ALE ON ODPISUJE KOCHANIE PRZJMIJ TO DO WIADOMOŚCI.ŻE MY NIE BĘDZIEMY RAZEM.
WITAM WSZYSTKICH.DZIŚ MIJA PONAD DWA MIESIĄCE OD TEGO WSZYSTKIEGO.JEST MI WSTYD.BO WYRZUCIŁAM GO Z DOMU,PRZYJEŁAM Z POWROTEM,ŻEBY DAĆ NAM SZANSE .PRZEZ TYDZIEŃ BYŁO CUDOWNIE.PO CZYM POWIEDZIAŁ MI ŻE WEŹMIEMY TAKA USTNĄ SEPARACJE.I WYNIÓSŁ SIĘ DO MAŁEGO POKOJU.MYSLAŁAM ŻE CHCE POBYĆ SAM .ALE CO WIECZÓR PRZEZ DWA TYGODNIE JEŹDZIŁ DO NIEJ.NIE NOCOWAŁ BO ONA TYMCZASOWO MIESZKA U SIOSTRY.POWIEDZIAŁAM MU ŻE DŁUŻEJ TEGO NIE WYTSZYMAM I ŻE MA SIĘ WYPROWADZIĆ.PÓŹNIEJ WYJECHAŁ NA DWA TYGODNIE W INTERESACH.PRZED WYJAZDEM POWIEDZIAŁ MI ŻE CHCE BYĆ MOIM PRZYJACIELEM.PRZYWIOZŁAM GO Z LOTNISKA A ON ZROBIŁ CO MIAŁ ZROBIĆ I DO NIEJ.I JUŻ ZOSTAŁ,CHYBA WYNAJELI SOBIE JAKIEŚ MIESZKANIE.SCHUDŁAM 13 KILO ZMIENIŁAM WYGLĄD ZADBAŁAM O SIEBIE ,ALE DO TARŁO DO MNIE ŻE TO NIC NIE DA.ŻE JESTEM NIC NIE WARTA I TAKA GŁUPIA,I ZŁA NA NICH.TO TAK STRASZNIE BOLI.CZYTAM TE POSTY,JEST TYLE KOBIET W TAKIEJ SAMEJ SYTUACJI JAK JA.ALE ZAWSZE MYŚLAŁAM ŻE TO MNIE NIGDY NIE SPODKA,ŻE LUDZIE SIĘ ROZSTAJĄ ,ALE NIE MY. DLACZEGO NIE MOGĘ GO WYMAZAĆ Z MOJEGO SERCA I GŁOWY.PŁACZE DZIEŃ I NOC.SZUKAM POMOCY JAK BYĆ SILNĄ JAK PRZETRWAĆ I JAK DALEJ ŻYĆ.NIE MOGĘ SIĘ POWSTSZYMAĆ ŻEBY DO NIEGO NAPISAĆ.ŻE CIERPIE BARDZO,I TAK BARDZO ZA NIM TĘSKNIE,I TAK BARDZO CHCE ŻEBY MNIE PRZYTULIŁ.ALE ON ODPISUJE KOCHANIE PRZJMIJ TO DO WIADOMOŚCI.ŻE MY NIE BĘDZIEMY RAZEM.
lalunia!!! mineły dopiro dwa miesiące
sobie płącz, sobie rozpaczaj
ale nie pisz do niego
nie proś
pateflona sobie daruj
schudłaś> dbasz o siebie?? DBAJ O SIEBIE!! badż sobą...
dbaj o swoje emocje, swoje dobro
potrzeba czasu, by otrząsnąc się z żalu
ale będzie dobrze, zobaczysz.. zajrzyj do kobiet na zakręcie - pogadaj z monia
jej pateflon bujał sie rok nie mogąc się zdecydować....
i odszedł
a ona teraz ZYJE
JAK ZNALEŚĆ W SOBIE SIŁĘ I IŚĆ DO ADWOKATA.ZAKOŃCZYĆ TO MAŁŻEŃSTWO.BOJE SIĘ O SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ.
Dobrze byloby zasiegnac porady prawnika. Nie chodzi o podejmowanie jakis krokow od razu ale o poznanie na czym sie stoi. Lalunia, nie znasz sie na prawie ani na terminologii prawniczej, podajesz jakies przyklady, ludzie doradzaja ale tez nie znaja stanu faktycznego a jak sadziesz twarza w twarz z prawnikiem, spokojnie zaprezentujesz sprawe, prawnik bedzie wiedzial o co i jak cie wypytac a potem ci powie jaki jest stan, jakie masz mozliwosci, co powinnas zrobic, etc.
Na pewno nie powinnas polegac na slowach meza, ze ci zostawi wszystko. Skoro chodzi na pasku tamtej kobiety to nie rownie dobrze ona moze go przekabacic i w sprawie pieniedzy.
do prawnika radcy prawnego czy adwokata.Doszłam do wnisku że muszę coś zrobić.
Jego rodzina mówiła mi że są ze mną,ale minęło trochę czasu i coś się zmieniło.Chyba wcześniej mieli nadzieję ,że będziemy razem.mąż wcześniej mówił mi ,że jak wróci z wyjazdu [był w chinach 2 tygodnie ze swoim ojcem]to złoży pozew.musieli się tam trochę po kłócić po powiedział mi że ojciec z jego bratem spiskują przeciwko nam.Czyli żeby tesc przepisał wszystko na jego brata. [SKLEP BARDZO DUŻY NA PAPIERZE MĘŻA ,ALE TEŚC MA PEŁNOMOCNICTWO DO NIEGO I MOŻE ROBIĆ CO CHCE][I JEST WSPÓŁWŁAŚCICIELEM JESZCZE INNEGO BUDYNKU TEŻ DOŚĆ DUŻEGO ,ALE ŻE MA GO Z MAJĄTKU ODRĘBNEGO] A my mamy podzielić się tymi co tu mamy..[2 budynki mieszkalne duże]a on powiedział że nie da nam zrobić krzywdy,że na razie nic nie będzie robić przez 1 rok.a później pójdziemy do notariusza i po rozwód.TYLKO mam nikomu tego nie mówić.i komu tu wierzyć.
Jego rodzina mówiła mi że są ze mną,ale minęło trochę czasu i coś się zmieniło.Chyba wcześniej mieli nadzieję ,że będziemy razem.mąż wcześniej mówił mi ,że jak wróci z wyjazdu [był w chinach 2 tygodnie ze swoim ojcem]to złoży pozew.musieli się tam trochę po kłócić po powiedział mi że ojciec z jego bratem spiskują przeciwko nam.Czyli żeby tesc przepisał wszystko na jego brata. [SKLEP BARDZO DUŻY NA PAPIERZE MĘŻA ,ALE TEŚC MA PEŁNOMOCNICTWO DO NIEGO I MOŻE ROBIĆ CO CHCE][I JEST WSPÓŁWŁAŚCICIELEM JESZCZE INNEGO BUDYNKU TEŻ DOŚĆ DUŻEGO ,ALE ŻE MA GO Z MAJĄTKU ODRĘBNEGO] A my mamy podzielić się tymi co tu mamy..[2 budynki mieszkalne duże]a on powiedział że nie da nam zrobić krzywdy,że na razie nic nie będzie robić przez 1 rok.a później pójdziemy do notariusza i po rozwód.TYLKO mam nikomu tego nie mówić.i komu tu wierzyć.
Nikomu oprocz siebie nie masz wierzyc a do prawnika trzeba pojsc po rade bez wzgledu na wszystko.
O zdradzie dowiedziałam się od swojego męża.To było w tamtym roku.Pisałam w tedy pod tekstem.MĄŻ CHCE ODEJŚĆ.Gdy się o tym dowiedziałam wyrzuciłam go z domu,później przyjęłam.Mieszkał z nami [mamy dwie córki 14 lat i 18 lat]ale po dwóch tygodniach zaczął z powrotem do niej jeździć.I kolejny raz kazałam mu spadać.Wrócił po miesiącu,w tym czasie zatrudnił ją w swojej firmie ,wynajął jej mieszkanie ,a po dwóch tygodniach dowiedziałam się że ona jest w ciaży.I tak naprawdę to on chce tego dziecka ,bo był pewny że to będzie syn,a ja dałam mu tylko córki.Do porodu zostało jej jakoś nie całe 1,5 miesiąca.Pracuje tam nadal,on dalej płaci na to mieszkanie.Bo twierdzi że dziecka się nie wyrzeknie i musi jej pomóc ,bo ona nic nie ma.Ona jest starsza odemnie o 2 lata,ja obecnie man 36lat.Tak nazprawde to moim zdaniem złapała go na tego dzieciaka,bo jest ustawiona do końca życia.A ja żyje w huśtawce emocjonalnej.Co będzie dalej z moim życiem Boje się odejśc.Nigdy wczesniej mnie nie uderzył ,a jesteśmy 19 lat razem ,a w tym roku to już zdarzyło się trzy razy.Głównie to ja sie na niego rzucałam ,ale jemu nic nie było a ja oczy podbite,a ostatnim razem wygladałam jak wypchany chomik z jednej strony.Później gdy o tym wspomniałam,że mówisz mi że mnie kochasz i tak mnie po biłeś,stwierdził że to jak zwykle ja zaczełam ,a on się tylko bronił.Tyle że pięściami.Wiem ze powinnam odejść ,ale nie po trafie.Strasznie boję się samotności.Boże to nie tak miało być.Tak bardzo go kochałam, myślałam,że jestem tą jedyną ,najważniejszą JAK JA STRASZNIE SIĘ
Lalunia
Odpowiedz sobie na jedno bardzo ważne pytanie. Wolisz żyć tak jak teraz: bita, poniżana, zdradzana niż zaryzykować pocierpieć dłużej lub krócej ale w końcu wyjść na prostą? Uwierz mi, doskonale wiem co czujesz. Wydaje Ci się, że bez niego nie ma już życia, że on i tylko on. Nic bardziej mylnego. Gdybyś od niego odeszła dasz radę, przetrwasz, z czasem będziesz szczęśliwa z nim będzie już tylko gorzej a pewnie w końcu i tak zostaniesz sama. Twojego męża z kochanką łączy już pewnie zdecydowanie więcej niż z Tobą. Zaraz będą mieli wspólne dziecko, wkrótce pewnie wspólne życie w którym dla Ciebie nie będzie miejsca.
Przepraszam, że piszę Ci to ale obawiam się, że Ty sama tego nie zobaczysz. Obawiam się, że nie zrobisz jednak nic i za jakiś niedługi czas przeczytamy Twojego kolejnego dramatycznego posta.
A i jeszcze jedno. Zabezpiecz się finansowo jak Ci to już wszyscy pisali wcześniej. Zrób to zanim wszystko pochłonie jego nowa rodzina. Przecież już będzie miał o jedną osobę do dziedziczenia więcej i to majątku którego dorabialiście się wcześniej. Gdybyś w sierpniu zeszłego roku zrobiła to co pisali Ci ludzie na forum to większość rzeczy byłaby tylko Twoja a teraz aż boje się pomyśleć.
lalunia.. pora chyba zacząć dbac o siebie i dzieci...
O zdradzie dowiedziałam się od swojego męża.To było w tamtym roku.Pisałam w tedy pod tekstem.MĄŻ CHCE ODEJŚĆ.Gdy się o tym dowiedziałam wyrzuciłam go z domu,później przyjęłam.Mieszkał z nami [mamy dwie córki 14 lat i 18 lat]ale po dwóch tygodniach zaczął z powrotem do niej jeździć.I kolejny raz kazałam mu spadać.Wrócił po miesiącu,w tym czasie zatrudnił ją w swojej firmie ,wynajął jej mieszkanie ,a po dwóch tygodniach dowiedziałam się że ona jest w ciaży.I tak naprawdę to on chce tego dziecka ,bo był pewny że to będzie syn,a ja dałam mu tylko córki.Do porodu zostało jej jakoś nie całe 1,5 miesiąca.
Ta ciąża kochanki to chyba słoniowa ciąża. ![]()
W sierpniu ubiegłego roku pisałaś, że kochanka jest w ciąży z twoim mężem, a teraz w połowie czerwca twierdzisz, że do jej porodu zostało półtora miesiąca, czyli ciąża kochanki twojego męża trwa równo jeden rok - prawie jak u słonicy.
PROSZE O dokładniesze przeczytanie mojej histori.W ciąze zaszła na przełomie pażdziernika listopada.