To i ja przedstawię moje stadko 
Gorol, zwany Haniebną Paszczą tudzież Krrrnąbrrrnym Czarrrnym Labrrradorrrem - samiec z hodowli, "ostatni z miotu, bez krzty polotu". 45 kg ADHD, szczenię w dorosłym ciele. Żywi się kapciami, szczotkami do wc, wiklinowymi koszyczkami, damskimi kosmetykami i papierosami. Ulubione sporty: obgryzanie ścian do gołej cegły, wleczenie pana brzuchem po chodniku i witanie się z panią z rozpędu "ojej, dlaczego upadłaś?". Pod pantoflem Sary, bezgranicznie w niej zakochany.
Labradorka Sara, czyli Biała Dama, zaadoptowana przez nas w wieku pięciu miesięcy. Katowana przez poprzedniego właściciela, przez pierwsze dni u nas moczyła się ze strachu przy każdym głośniejszym dźwięku. Maniery mafioso w białych, koronkowych rękawiczkach - rozdanie labom po kości kończy się tym, że Sara gryzie swój przysmak, pod pachą trzyma ten przeznaczony dla Gorolka, a jak ma ochotę pójść się napić, to przyciska Gorola jedną łapką do podłogi, żeby nie mógł się ruszyć i zrewindykować swojej kosteczki. Umie uwolnić się z każdej obroży i regularnie przegryza Gorolkowe.
Na DT sędziwy bokser Rambo, czy jak kto woli: Dziambo-Ram, zwany też pieszczotliwie Kufoludkiem. Właściciel po ośmiu latach wiernej psiej przyjaźni pozbył się "kłopotu", który zaczął chorować. Z rozpaczy pies osiwiał i trzeba go było szybko przygarnąć, co też dzięki zgodzie i wsparciu mojego najlepszego na świecie męża uczyniłam. Już u nas boksiu wygrał walkę z nowotworem, przez chorobę stracił prawie wszystkie zęby, ale radość życia odzyskał i na spacerach szaleje jak szczeniak. Całe dnie spędza wesolutko popierdując mi w poduszkę i od czasu do czasu włączając się w labkowe zabawy, z których to jednakże szybko wycofuje się, zniesmaczony i zgorszony.

