Utrzymujecie kontakt? Rusza go w ogole ze cierpisz, co sie z Toba dzieje? Interesuje sie dzieckiem?
Moja walka obecnie polega na udwaniu ze mi przeszlo. Nie kontaktuje sie z nim, udaje ze ze sobie poradzilam. Choć czasem dopada mnie slabosc i myslenie.. a co gdybym zaproponowala mu spotkanie. Co gdybym zwyczajnie sie odezwala. Kazdy mi odradza i jakos mnie topowstrzymuje zwlaszcza po tym jak calkowicie chcialzerwac ze mna kontakt. Ale boje sie ze kiedys nie wytrzymam. Zreszta sama juz nie wiem co jest sluszne a co nie.
Czy umialabym wybaczyc? Na dzien dzisiejszy mysle ze tak. Chociaz na sercu na pewno pozostalaby rana. Chciclabym sie chociaz moc o tym przekonac.
Mamy słaby kontakt, ale w tym tygodniu ciągle daje o sobie jakoś delikatnie znać.
W końcu udało nam się pogadać spokojnie od czasu jego odejścia, ale to i tak nic nie zmienia. Powiedział, ze chciałby mieć ze mną kontakt, bo wiadomo... po tylu latach razem, tym bardziej że mam w domu tonę jego rzeczy.
Z dzieckiem na szczęście ma kontakt, na początku był słaby, ale teraz jest już oki, jednak nie podoba mi się to ponieważ "tatuś na telefon" dla nastolatka to żadna rodzina ![]()
Ale cóż? Ważne że się kontaktują.
Nie wiem co Ci doradzić z tą walką i milczeniem? Wszyscy twierdzą że milczenie pomaga, rozpisywałam się już na ten temat na którymś forum.
Zależy od człowieka, teraz właśnie takie milczenie testuje na moim mężu, zobaczymy.
Podobno na szablonowych facetów to działa, bo nagle zdają sobie sprawę że mogą nas utracić.
Wydaje mi się jednak, że na mojego to nie zadziała.
Okaże się.
Walczyłam na początku, szalałam, wymyślałam rożne rzeczy i dzięki temu miałam z nim kontakt, który dawał mi siłę do życia.
Ale z czasem robiłam z siebie "pajaca" a on wciąż nie dawał żadnej szansy, więc zrezygnowałam.
Usłyszałam takie słowa od dojrzałego i dość dobrze mi znanego mężczyzny, który kilka lat temu tak jak mój przechodził "drugą młodość":
WALCZ O NIEGO JEŚLI GO KOCHASZ!
GDYBY MOJA ŻONA NIE STANĘŁA WTEDY POD ŚCIANĄ I NIE CZEKAŁA AŻ PROBLEM SAM SIĘ ROZWIĄŻE, DZIŚ BYLIBYŚMY NADAL RAZEM, POMIMO ŻE BYŁ TO TOKSYCZNY ZWIĄZEK I DZIŚ JESTEM SZCZĘŚLIWY BO MAM DRUGIE ŻYCIE I DRUGĄ KOCHAJĄCĄ ŻONĘ...
Hm....????