netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

2 412 odpowiedzi272 078 wyświetleńzałożony przez alinkaaa, 25.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 2 413 ]

456

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Utrzymujecie kontakt? Rusza go w ogole ze cierpisz, co sie z Toba dzieje? Interesuje sie dzieckiem?

Moja walka obecnie polega na udwaniu ze mi przeszlo. Nie kontaktuje sie z nim, udaje ze ze sobie poradzilam. Choć czasem dopada mnie slabosc i myslenie.. a co gdybym zaproponowala mu spotkanie. Co gdybym zwyczajnie sie odezwala. Kazdy mi odradza i jakos mnie topowstrzymuje zwlaszcza po tym jak calkowicie chcialzerwac ze mna kontakt. Ale boje sie ze kiedys nie wytrzymam. Zreszta sama juz nie wiem co jest sluszne a co nie.

Czy umialabym wybaczyc? Na dzien dzisiejszy mysle ze tak. Chociaz na sercu na pewno pozostalaby rana. Chciclabym sie chociaz moc o tym przekonac.

Mamy słaby kontakt, ale w tym tygodniu ciągle daje o sobie jakoś delikatnie znać.
W końcu udało nam się pogadać spokojnie od czasu jego odejścia, ale to i tak nic nie zmienia. Powiedział, ze chciałby mieć ze mną kontakt, bo wiadomo... po tylu latach razem, tym bardziej że mam w domu tonę jego rzeczy.

Z dzieckiem na szczęście ma kontakt, na początku był słaby, ale teraz jest już oki, jednak nie podoba mi się to ponieważ "tatuś na telefon" dla nastolatka to żadna rodzina sad
Ale cóż? Ważne że się kontaktują.

Nie wiem co Ci doradzić z tą walką i milczeniem? Wszyscy twierdzą że milczenie pomaga, rozpisywałam się już na ten temat na którymś forum.
Zależy od człowieka, teraz właśnie takie milczenie testuje na moim mężu, zobaczymy.
Podobno na szablonowych facetów to działa, bo nagle zdają sobie sprawę że mogą nas utracić.
Wydaje mi się jednak, że na mojego to nie zadziała.
Okaże się.
Walczyłam na początku, szalałam, wymyślałam rożne rzeczy i dzięki temu miałam z nim kontakt, który dawał mi siłę do życia.
Ale z czasem robiłam z siebie "pajaca" a on wciąż nie dawał żadnej szansy, więc zrezygnowałam.

Usłyszałam takie słowa od dojrzałego i dość dobrze mi znanego mężczyzny, który kilka lat temu tak jak mój przechodził "drugą młodość":
WALCZ O NIEGO JEŚLI GO KOCHASZ!
GDYBY MOJA ŻONA NIE STANĘŁA WTEDY POD ŚCIANĄ I NIE CZEKAŁA AŻ PROBLEM SAM SIĘ ROZWIĄŻE, DZIŚ BYLIBYŚMY NADAL RAZEM, POMIMO ŻE BYŁ TO TOKSYCZNY ZWIĄZEK I DZIŚ JESTEM SZCZĘŚLIWY BO MAM DRUGIE ŻYCIE I DRUGĄ KOCHAJĄCĄ ŻONĘ...

Hm....????

457 Ostatnio edytowany przez kasikakasika (2012-08-11 16:52:05)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Czy umialabym wybaczyc? Na dzien dzisiejszy mysle ze tak. Chociaz na sercu na pewno pozostalaby rana. Chciclabym sie chociaz moc o tym przekonac.

Wybacza się nawet najcięższe przewinienia, jeśli widać skruchę w tym co jest później.

Nasz Papież też przebaczył Ali Agcy...
"Przebaczanie jest mocne mocą miłości. Przebaczanie nie jest słabością" - JP II

458 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-11 17:21:41)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:

Nie wiem co Ci doradzić z tą walką i milczeniem? Wszyscy twierdzą że milczenie pomaga, rozpisywałam się już na ten temat na którymś forum.
Zależy od człowieka, teraz właśnie takie milczenie testuje na moim mężu, zobaczymy.
Podobno na szablonowych facetów to działa, bo nagle zdają sobie sprawę że mogą nas utracić.
Wydaje mi się jednak, że na mojego to nie zadziała.
Okaże się.
Walczyłam na początku, szalałam, wymyślałam rożne rzeczy i dzięki temu miałam z nim kontakt, który dawał mi siłę do życia.
Ale z czasem robiłam z siebie "pajaca" a on wciąż nie dawał żadnej szansy, więc zrezygnowałam.

Usłyszałam takie słowa od dojrzałego i dość dobrze mi znanego mężczyzny, który kilka lat temu tak jak mój przechodził "drugą młodość":
WALCZ O NIEGO JEŚLI GO KOCHASZ!
GDYBY MOJA ŻONA NIE STANĘŁA WTEDY POD ŚCIANĄ I NIE CZEKAŁA AŻ PROBLEM SAM SIĘ ROZWIĄŻE, DZIŚ BYLIBYŚMY NADAL RAZEM, POMIMO ŻE BYŁ TO TOKSYCZNY ZWIĄZEK I DZIŚ JESTEM SZCZĘŚLIWY BO MAM DRUGIE ŻYCIE I DRUGĄ KOCHAJĄCĄ ŻONĘ...

Hm....????

pytanie co kto rozumie pod pojeciem walka? Na poczatku dzwonilam ,lapalam sie wszystkiego by chociaz sie spotkac. On ciagle, twardo - nie. Powiedzial zebym dala mu spokoj. Ze w nim wygaslo, ze nie kocha. Ze to bez sensu. Wiec ile mozna robic z siebie idiotke? W koncu postanowilam nie odzywac sie. i tak leci juz 2gi miesiac. Wlasnie myslenie ze moze jak zobaczy co stracil, ze juz na niego nie czekam, ze zrezygnowalam sprawi ze sie jednak obudzi. Ze wyszaleje sie i w koncu zateskni. I tak trwam juz ponad 2 miesiace w mileczeniu.

W tym czasie znalazl sobie dziewczyne, wiec znalazlam w sobie na chwile sile zeby o nim zapomniec. Pomyslalam to koniec. Ma inna. Nie bedzie juz moj. Jakos tam o nim zapomnialam chwilowo, ruszylam naprzod. Do czasu.
Zaczelo sie od glupiego klikniecia "lubie to" pod moim zdjeciem. Szczerze zamurowalo mnie bo on unikal mnie jak ognia, wiedzial ze bardzo cierpialam po zerwaniu, nie chcial w ogole miec nic ze mna do czynienia (ponoc pod pretekstem tego zeby MNIE nie ranic). Wiem ze to pierdola aczkolwiek mnie to zaskoczylo. No chyba ze zrobil to niechcacy... Nie wiem co mnie tknelo weszlam na jego fb bo wciaz znalam haslo. Okazalo sie ze zerwal z dziewczyna po tygodniu. Zaraz po tymze zerwaniu pisal jakiejs kolezance ze mial chwile slabosci, sluchal naszych piosenek i plakal jak dziecko. Odezwala sie we mnie nadzieja, tak silna jak nigdy przedtem,myslalam ze wszystko zaczyna isc w dobrym kierunku. I tu sie przeliczylam bo nie stalo sie absolutnie... nic. Teraz walcze ze sobą zeby sie sama nie odezwac. Nie wiem co robi, czy ma kogos, czy sie kims interesuje. Nie wiem czy za mna teskni czy moze tamten incydent byl przypadkowy. Bardzo chcialabym moc cokolwiek zrobic. Poki co wszyscy starsi i madrzejsi,w tym moja mama mowi zebym odpuscila, ze jesli on kiedykolwiek zateskni sam sie odezwie. No wlasnie latwo mowic. Poki co czekam mimo narastajacej we mnie checi by sie odezwac. Kontaktu nie mamy wcale poza tym ze ostatnio wpadl nad jezioro na ktore ja zawsze jezdze, ale tu konczy sie na "czesc" gdy sie zobaczymy. I tak sobie trwam w nadzieji ze moze kiedys bedziemy znowu razem. Bezczynnosc mnie zabija, podobnie jak samotnosc.Ostatnimi czasy prawie ciagle siedze w domu. Jakos nie znajduje ukojenia w spedzaniu czasu ze znajomymi, a Ci nie zawsze maja czas. I mam metlik w glowie bo nie wiem czy milczenie jest dobrą droga. I wciaz mysle mysle mysle a to myslenie mnie zabija.



kasikakasika Dobrze ze chociaz z dzieckiem utrzymuje kontakt a nie umył rączki. Zapewne dla dziecka to nie jest zbyt komfortowa sytuacja gdy nagle tatus znika bo juz mu sie nie chce. Czym sie kierują faceci w ogole? Jak to jest ze tyle czasu pozwalaja nam wierzyc ze kochaja, ze nie odajdą a nagle im sie wolnosci zachciewa? Ja bym nie umiala. Nawet gdybym nie kochala nie potrafilabymkomus tego zrobic i szukac szczescia gdzie indziej. A moze to przez to ze mam glupi charakter i wierze ze wszystko da sie naprawic. Ze nigdynie odpuszczam. Z jednej strony to dobra cecha. A z drugiej moje przeklenstwo.

459

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ziemniaczana,
Czytałam Twoją historię jakiś czas temu, byłam na etapie kliknięcia "lubię to" na fejsie smile, widziałam Twój entuzjazm i potem to spotkanie nad jeziorem, ale widzę że nic więcej się nie przytrafiło.
Czekaj dziewczyno, nic nie wskórasz póki co, nie zmusisz go do powrotu siłą...
Niech zatęskni. Jeśli jest Ci przeznaczony, to wróci, jak nie teraz to za jakiś czas...
Staram się tak to tłumaczyć, sobie również.
Wiem, że każdy najdrobniejszy gest z ich strony daje nam nadzieję.
U mnie działa to podobnie, jak wiem gdzie jest i co robi jestem spokojniejsza, a jak nie mam żadnych wieści to szaleje jak nastolatka. Ale co się dziwić? Nie mam doświadczenia jeśli chodzi o mężczyzn. Mój świat się zatrzymał na etapie 17-latki, to wtedy go poznałam i od wtedy byliśmy razem.
Pomimo wszystko uważam, ze to piękne, bo taka miłość rzadko się zdarza.
Gdzieś tam głęboko wierzę, że zestarzejemy się jeszcze razem, tak jak mówiliśmy o tym przez te wszystkie lata.
Chcę w to wierzyć! I jeśli działa to na mnie destrukcyjnie, to umrę ze swoją miłością wciąż go kochając szaleńczą, szczeniacką miłością!!!!!!!!!!!!

460

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Kurcze taka milosc od 17stego roku zycia.. To rzeczywiscie piekne i az zal zaprzepascic! Ja tez myslalam ze ten moj to bedzie ten z ktorym razem osiwieje. Choc wolalabym osiwiec z naturalnych przyczyn a nie od strasu ...
Zreszta ja rozpaczam po 3letnim zwiazku .. A co tu mowic po 20stulatach...

No wlasnie czekam, czekam i jakos doczekac sie nie moge. Nie wyobrazam sobie nikogo na jego miejscu. Malo jest ludzi z ktorymi sie tak dobrzedogaduje. W zasadzie to byla pierwsza osoba ktorej tak zaufalam i przed ktora tak sie otworzylam.

"Gdzieś tam głęboko wierzę, że zestarzejemy się jeszcze razem, tak jak mówiliśmy o tym przez te wszystkie lata.
Chcę w to wierzyć! I jeśli działa to na mnie destrukcyjnie, to umrę ze swoją miłością wciąż go kochając szaleńczą, szczeniacką miłością!!!!!!!!!!!!"

Wiec chyba umrzemy razem smile

Przepraszam nie wiedzialam czy czytalas kiedykolwiek mniej wiecej moj wątek dlatego przytoczylam pokrotce te historię:)

461

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Przepraszam nie wiedzialam czy czytalas kiedykolwiek mniej wiecej moj wątek dlatego przytoczylam pokrotce te historię:)

Spokojnie, nie przepraszaj mnie smile
Dobrze, ze mi przypomniałaś, bo nie pamiętałam, że Ty to Ty smile

Moja miłość to blisko 20 lat oddania, było źle przez ostatnie 2 lata, potem już bardzo źle, ale w życiu nie spodziewałam się że tak się może stać. Ale walczyliśmy ze sobą o pozycję w związku, bo oboje się zmieniliśmy.
Jest to dla mnie wielką porażką życiową.
Mam już prawie dorosłego syna, inni powiedzą że powinnam się cieszyć, bo mogę zacząć życie od nowa, ale ja nie chcę.
MOJA MIŁOŚĆ JEST JEDYNA NA CAŁE ŻYCIE!
Wiem to!

Ja też czekam, cieszę się że nie jestem sama w tym moim czekaniu.
Nie wydajesz się osobą skrytą wink;)
Też często myślę o tym, jak mogłoby być z kimś innym  i jakoś tego nie widzę.
Koleżanki powtarzają: Ty nie znasz normalnego życia! Tkwiłaś w bagnie...
Ale moje serce słucha tylko siebie!
KOCHAM PONAD WSZYSTKO!

462

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:
ziemniaczana napisał/a:

Przepraszam nie wiedzialam czy czytalas kiedykolwiek mniej wiecej moj wątek dlatego przytoczylam pokrotce te historię:)

Spokojnie, nie przepraszaj mnie smile
Dobrze, ze mi przypomniałaś, bo nie pamiętałam, że Ty to Ty smile

Moja miłość to blisko 20 lat oddania, było źle przez ostatnie 2 lata, potem już bardzo źle, ale w życiu nie spodziewałam się że tak się może stać. Ale walczyliśmy ze sobą o pozycję w związku, bo oboje się zmieniliśmy.
Jest to dla mnie wielką porażką życiową.
Mam już prawie dorosłego syna, inni powiedzą że powinnam się cieszyć, bo mogę zacząć życie od nowa, ale ja nie chcę.
MOJA MIŁOŚĆ JEST JEDYNA NA CAŁE ŻYCIE!
Wiem to!

Ja też czekam, cieszę się że nie jestem sama w tym moim czekaniu.
Nie wydajesz się osobą skrytą wink;)
Też często myślę o tym, jak mogłoby być z kimś innym  i jakoś tego nie widzę.
Koleżanki powtarzają: Ty nie znasz normalnego życia! Tkwiłaś w bagnie...
Ale moje serce słucha tylko siebie!
KOCHAM PONAD WSZYSTKO!

Kochana!!!kochaj go, jak długo chcesz, ale twój związek jest jak uzależnienie, skąd to wiem? Bo sama w takim tkwiłam, ale przejrzałam na oczy, po ponad 16 latach, więc trochę mój "ciąg" długo trwał, ale opamiętałam się i zobaczyłam to w normalnym świetle, iz tkwiłam w toksycznej relacji, on brał z niej wszystko, ja tylko dawałam, wspierałam, a on ciągle ranił ......... gdy o tym piszę szlag mnie trafia, jaka byłam głupia, zapatrzona w niego, ale wyzwalam się powoli z piekła, zaczynam oddychać i pomalutku patrzę w odbicie w lustrze już bez poczucia wstydu, chociaż wiem, iż to on powinien się wstydzić.

Głowa do góry, jeszcze dla nas zaświeci słońce, zacznijmy żyć przede wszystkim dla siebie a nie dla niego !!!!

463

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

hej dziewuchy,
troche mnie nie było, troche sobie poczytalam,
kasikakasika, strasznie Ci wspolczuje, Twoj przyklad pokazuje, ze o zwiazek
trzeba dbac ZAWSZE.
ja mam dzisiaj slabszy dzien, caly czas mysle,
dawno nie mialam takiej fazy. Od naszego ostatniego spotkania mineło juz 5tyg.
tak strasznie mi Go brak, i taaaaak bardzo tęsknie.
Mam nadzieje, ze spotkamy sie za 3 tyg. i wszystko bedzie dobrze...

464

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Forum jest anonimowe stad moja wylewnosc. Ai przez to ze za duzo mysli siedzi w glowie, czlowiek juz z nimi wariuje.

"Głowa do góry, jeszcze dla nas zaświeci słońce, zacznijmy żyć przede wszystkim dla siebie a nie dla niego !!!!"
Zyję. Ale to  nie zmienia faktu ze za nim tesknie, ze kocham, ze wolalabym byc z nim teraz niz siedziec i uzalac sie na forum.

Co innego gdy zwiazek jest toksyczny. Moj taki nie byl. Po prostu naglewszystko walnelo i koniec. Prawdziwej przyczyny dokonca nie znam. Myslalam ze to moja wina. Moich problemow z nerwicą, natręctwem myslowym i dosc zaborczym charakterem. On teraz bierze wszystko na siebie bo sie "wypalilo". Nie zaznacza ze przez to ze bylam taka czy taka. Po prostu nie kocham i juz.. A prawda znajac zycie lezy sobie gdzies posrodku.

Znajac mnie nie rusze do przodu. I bede tak sobie czekac do usr*anej smierci. Jesli cokolwiek mialoby sie zaczac dziac to powinno juz zaczac. A na to sie nie zanosi.

kasikakasika ja zawsze wzorowalam sie na milosci moich rodzicow. Pierwsza milosc, malzenstwo, z 25 lat razem jak nie wiecej. Moj ideal milosci. Ale i tu zaczelo sie wszystko sypać. Po malu przestaje wierzyc w ideę prawidziwej milosci.


Czarownica zycze ci powodzenia:) Chyba w pogodzie cos wisi bo wszyscy dola dzisiaj zlapali.

465

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Dopóki nie usłyszę słów " NIE KOCHAM CIĘ" będę się łudzić i wierzyć że wróci, a wróci, wiem to!

466

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

ja uslyszalam i jakos dalej sie łudze big_smile

467

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

ja uslyszalam i jakos dalej sie łudze big_smile

To mnie podbudowałaś wink
ha ha ha

468

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:

Dopóki nie usłyszę słów " NIE KOCHAM CIĘ" będę się łudzić i wierzyć że wróci, a wróci, wiem to!

ja tez nie usłyszałam. chociaz prosilam zeby mi powiedzial, przeciez kazdy moze sie odkochac.
ale nie powiedział.

na poprawe nastroju wróciłam z roweru, pije piwo ;-)

469

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Kolega utwierdzil mnie w przekonaniu ze mozna mowic "nie kocham" kochając, probujac oszukac samego siebie.
W zasadzie to on w duzej mierze przyczynil sie do tego ze wciaz sie ludze. U niego minely ponad 4miesiace gdy jednak sie przemogl i odezwal, gdy doszedl do wniosku ze jednak nie wytrzyma. Moze dlatego wciaz się łudzę?

Z drugiej strony kasikakasika twoj luby to juz dorosly facet a nie szczeniak. Facet w tym wieku powinien raczej wiedziec czego chce. Wziąć odpowiedzialnosc. Co tez im nagle odbija...A my glupie wyplakujemy oczy, i czekamy czekamy...

470

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Kolega utwierdzil mnie w przekonaniu ze mozna mowic "nie kocham" kochając, probujac oszukac samego siebie.
W zasadzie to on w duzej mierze przyczynil sie do tego ze wciaz sie ludze. U niego minely ponad 4miesiace gdy jednak sie przemogl i odezwal, gdy doszedl do wniosku ze jednak nie wytrzyma. Moze dlatego wciaz się łudzę?

Z drugiej strony kasikakasika twoj luby to juz dorosly facet a nie szczeniak. Facet w tym wieku powinien raczej wiedziec czego chce. Wziąć odpowiedzialnosc. Co tez im nagle odbija...A my glupie wyplakujemy oczy, i czekamy czekamy...

Toć jemu hormony uderzyły przed 40-stką do głowy.
To taki wiek, wszyscy mówią ze się wyszaleje i wróci z podkulonym ogonem!
Zobaczymy?
Tylko pomimo mojej bezgranicznej miłości nie będę umiała wybaczyć mu zdrady. Dlatego czy taki powrót miałby sens? Chyba tylko po to żeby było mi lżej, bo wtedy poczuję się wygraną!

471

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
czarooownica napisał/a:

na poprawe nastroju wróciłam z roweru, pije piwo ;-)

SMACZNEGO smile

Ps. Ja mam szlaban na alkohol, biorę tabletki ;( buuu

472

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:
czarooownica napisał/a:

na poprawe nastroju wróciłam z roweru, pije piwo ;-)

SMACZNEGO smile

Ps. Ja mam szlaban na alkohol, biorę tabletki ;( buuu

Ja też biorę, dzięki nim stanęłam na nogi, a alkohol pomaga, ale na krótko, to tylko złudzenie

473

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
holubka napisał/a:
kasikakasika napisał/a:
czarooownica napisał/a:

na poprawe nastroju wróciłam z roweru, pije piwo ;-)

SMACZNEGO smile

Ps. Ja mam szlaban na alkohol, biorę tabletki ;( buuu

Ja też biorę, dzięki nim stanęłam na nogi, a alkohol pomaga, ale na krótko, to tylko złudzenie

Moje działają w ciągu dnia, ale noce mam do bani, nie śpię nawet po nich, a to juz drugi rodzaj tabletek na sen sad

474

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:
kasikakasika napisał/a:

SMACZNEGO smile

Ps. Ja mam szlaban na alkohol, biorę tabletki ;( buuu

Ja też biorę, dzięki nim stanęłam na nogi, a alkohol pomaga, ale na krótko, to tylko złudzenie

Moje działają w ciągu dnia, ale noce mam do bani, nie śpię nawet po nich, a to juz drugi rodzaj tabletek na sen sad

Od miesiąca biorę Zoloft, jest dużo lepiej, chociaż też mało śpię, ale jestem dużo spokojniejsza, to pierwsze w życiu tabletki na tz. deprechę, ale jest lepiej, więc warto !

475

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
holubka napisał/a:
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

Ja też biorę, dzięki nim stanęłam na nogi, a alkohol pomaga, ale na krótko, to tylko złudzenie

Moje działają w ciągu dnia, ale noce mam do bani, nie śpię nawet po nich, a to juz drugi rodzaj tabletek na sen sad

Od miesiąca biorę Zoloft, jest dużo lepiej, chociaż też mało śpię, ale jestem dużo spokojniejsza, to pierwsze w życiu tabletki na tz. deprechę, ale jest lepiej, więc warto !

Moje przepisała mi póki co rodzinna, bo do psychiatry jest długa kolejka sad

476

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:
kasikakasika napisał/a:

Moje działają w ciągu dnia, ale noce mam do bani, nie śpię nawet po nich, a to juz drugi rodzaj tabletek na sen sad

Od miesiąca biorę Zoloft, jest dużo lepiej, chociaż też mało śpię, ale jestem dużo spokojniejsza, to pierwsze w życiu tabletki na tz. deprechę, ale jest lepiej, więc warto !

Moje przepisała mi póki co rodzinna, bo do psychiatry jest długa kolejka sad

lekarz rodzinny też je może przepisać, leki nasenne uzależniają, a Zoloft jest lekiem innej generacji, poczytaj o nim , mi bardzo pomógł, odzyskałam spokój, a było ze mną źle... bardzo źle, myślałam już o najgorszym....w takim byłam dołku, ale najgorsze już jest za mną:)

477

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
holubka napisał/a:

lekarz rodzinny też je może przepisać, leki nasenne uzależniają, a Zoloft jest lekiem innej generacji, poczytaj o nim , mi bardzo pomógł, odzyskałam spokój, a było ze mną źle... bardzo źle, myślałam już o najgorszym....w takim byłam dołku, ale najgorsze już jest za mną:)

Brałam Xanax, nie działał, teraz Sanval, też nie działa. Postanowiłam że dam sobie tydzień, bo to aż dziwne bo w życiu nie brałam żadnych tabletek na sen. Nie mam problemu z zaśnięciem, usypiam bez tabletek bardzo szybko, tylko minie max 5 godzin, budzę się i nie śpię. Kombinowałam już i kładłam się wcześniej spać, to budziłam się o 1 czy 2 i do rana już nie spałam.

478

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

lekarz rodzinny też je może przepisać, leki nasenne uzależniają, a Zoloft jest lekiem innej generacji, poczytaj o nim , mi bardzo pomógł, odzyskałam spokój, a było ze mną źle... bardzo źle, myślałam już o najgorszym....w takim byłam dołku, ale najgorsze już jest za mną:)

Brałam Xanax, nie działał, teraz Sanval, też nie działa. Postanowiłam że dam sobie tydzień, bo to aż dziwne bo w życiu nie brałam żadnych tabletek na sen. Nie mam problemu z zaśnięciem, usypiam bez tabletek bardzo szybko, tylko minie max 5 godzin, budzę się i nie śpię. Kombinowałam już i kładłam się wcześniej spać, to budziłam się o 1 czy 2 i do rana już nie spałam.

W moim przypadku pomógł wysiłek fizyczny, zaczęłam biegać, nie dość że przychodziłam zmęczona i prawie padałam ze zmęczenia, to wycisk powodował pozbywanie się negatywnych emocji, kolejnym plusem jest lepsze samopoczucie i lepsza figura, biegam i biegam z muzą w uszach i nic już mnie nie zatrzyma ! To działa ! 12 km dziennie i żyję ! Chociaż palenia jeszcze nie rzuciłam, a chciałabym !

479

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
holubka napisał/a:

W moim przypadku pomógł wysiłek fizyczny, zaczęłam biegać, nie dość że przychodziłam zmęczona i prawie padałam ze zmęczenia, to wycisk powodował pozbywanie się negatywnych emocji, kolejnym plusem jest lepsze samopoczucie i lepsza figura, biegam i biegam z muzą w uszach i nic już mnie nie zatrzyma ! To działa ! 12 km dziennie i żyję ! Chociaż palenia jeszcze nie rzuciłam, a chciałabym !

Jestem za słaba na wysiłek fizyczny, schudłam jakieś 10 kg w tym czasie, nie mogę się maltretować, bo zniknę. Jestem chuda jak patyk smile koleżanki się śmieją, ze mąż nie będzie chciał wrócić do takiego szkieleta wink zresztą, on też jest suchy... mocno schudł!

480

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:
holubka napisał/a:

W moim przypadku pomógł wysiłek fizyczny, zaczęłam biegać, nie dość że przychodziłam zmęczona i prawie padałam ze zmęczenia, to wycisk powodował pozbywanie się negatywnych emocji, kolejnym plusem jest lepsze samopoczucie i lepsza figura, biegam i biegam z muzą w uszach i nic już mnie nie zatrzyma ! To działa ! 12 km dziennie i żyję ! Chociaż palenia jeszcze nie rzuciłam, a chciałabym !

Jestem za słaba na wysiłek fizyczny, schudłam jakieś 10 kg w tym czasie, nie mogę się maltretować, bo zniknę. Jestem chuda jak patyk smile koleżanki się śmieją, ze mąż nie będzie chciał wrócić do takiego szkieleta wink zresztą, on też jest suchy... mocno schudł!

No to co piszesz, jest nadzieja dla was , czuje to, ale czas musicie sobie go ofiarować, nie naciskaj, pozwól by to on zatęsknił, by zrozumiał co stracił.... czego życzę Wam obojgu, niech chociaż u Was się uda, a ty kochana pracuj nad sobą, bo sama wiesz, że warto smile

481

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
holubka napisał/a:

No to co piszesz, jest nadzieja dla was , czuje to, ale czas musicie sobie go ofiarować, nie naciskaj, pozwól by to on zatęsknił, by zrozumiał co stracił.... czego życzę Wam obojgu, niech chociaż u Was się uda, a ty kochana pracuj nad sobą, bo sama wiesz, że warto smile

To co piszę, to mój punkt widzenia, a jaki jest jego tego nie wie nikt!
Będę walczyć o niego, bo to moja miłość smile
wiem, że możemy się "dogadać" i zmienić to co było złe w naszym związku, tylko do tego trzeba dwojga, a skoro z jego strony nie widać żadnej szansy, to nie daje mi to ani trochę siły żeby tę walkę podjąć sad

482 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-11 21:29:08)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

no i az wstyd... caly dzien przeplakany. Oc o?o nic. Bo mam dosc. A myslalam ze najgorsze juz za mna...Jak widac-wcale nie.

Wiecie jak czlowiek ma za duzo czasu to wymysla rozne scenariusze. Najczesciej w glowie mam te w ktorych wraca. Przekonuje sama siebie ze niby wowczas musialabym byc twarda, udawac zimną i niedostępną..Ale w tej chwili pragnelabym sie tylko z calego serca przytulic i wypłakac. A potem "i żyli dlugo i szczesliwie"....

Te marzenia dobijająjeszcze bardziej. Najgorsze jest to ze nie umiem sie odpedzic od mysli. Wysilek fizyczny?Kiedys go uwielbialam.Ale teraz zwyczajnie nie umiem sie zmotywowac. Najchetniej siedzialabym caly dzien bez celu. Jedyne co jako tako poprawia humor to plywanie. Ale teraz pogoda taka parszywa... A do tego ze od kiedy on sie tam zjawil bede wciaz sie zastanawiac czy przypadkiem znowu nie przyjdzie... Co za paranoja.

kasikkasik zycze ci z calego serca zeby facet jednak oprzytomnial. To w koncu 20lat. Tego nie da sie od tak sobie "wymazac". Mam nadzieje ze sie uda:)

483

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

no i az wstyd... caly dzien przeplakany. Oc o?o nic. Bo mam dosc. A myslalam ze najgorsze juz za mna...Jak widac-wcale nie.

Wiecie jak czlowiek ma za duzo czasu to wymysla rozne scenariusze. Najczesciej w glowie mam te w ktorych wraca. Przekonuje sama siebie ze niby wowczas musialabym byc twarda, udawac zimną i niedostępną..Ale w tej chwili pragnelabym sie tylko z calego serca przytulic i wypłakac. A potem "i żyli dlugo i szczesliwie"....

Te marzenia dobijająjeszcze bardziej. Najgorsze jest to ze nie umiem sie odpedzic od mysli. Wysilek fizyczny?Kiedys go uwielbialam.Ale teraz zwyczajnie nie umiem sie zmotywowac. Najchetniej siedzialabym caly dzien bez celu. Jedyne co jako tako poprawia humor to plywanie. Ale teraz pogoda taka... Alewiem ze od kiedy on sie tam zjawil bede wciaz sie zastanawiac czy przypadkiem znowu nie przyjdzie... Co za paranoja.

Mogłaś zostać na forum zamiast beczeć w poduszkę, my tu wylewamy swoje żale z holubką i nie wiem jak ona, ale ja póki co nie uroniłam ani jednej łzy

484

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Wiecie jak czlowiek ma za duzo czasu to wymysla rozne scenariusze. Najczesciej w glowie mam te w ktorych wraca. Przekonuje sama siebie ze niby wowczas musialabym byc twarda, udawac zimną i niedostępną..Ale w tej chwili pragnelabym sie tylko z calego serca przytulic i wypłakac. A potem "i żyli dlugo i szczesliwie"....

My kobiety kochamy "gdybać" i "rozkminiać" na części setne każde słowo czy gest smile
Hm? Jeszcze na to nie wpadłam żeby myśleć o scenie jego powrotu wink, ale teraz pewnie zacznę.
"Moje" męskie ramiona, marzenie.

485

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

no i az wstyd... caly dzien przeplakany. Oc o?o nic. Bo mam dosc. A myslalam ze najgorsze juz za mna...Jak widac-wcale nie.

Wiecie jak czlowiek ma za duzo czasu to wymysla rozne scenariusze. Najczesciej w glowie mam te w ktorych wraca. Przekonuje sama siebie ze niby wowczas musialabym byc twarda, udawac zimną i niedostępną..Ale w tej chwili pragnelabym sie tylko z calego serca przytulic i wypłakac. A potem "i żyli dlugo i szczesliwie"....

Te marzenia dobijająjeszcze bardziej. Najgorsze jest to ze nie umiem sie odpedzic od mysli. Wysilek fizyczny?Kiedys go uwielbialam.Ale teraz zwyczajnie nie umiem sie zmotywowac. Najchetniej siedzialabym caly dzien bez celu. Jedyne co jako tako poprawia humor to plywanie. Ale teraz pogoda taka parszywa... A do tego ze od kiedy on sie tam zjawil bede wciaz sie zastanawiac czy przypadkiem znowu nie przyjdzie... Co za paranoja.

kasikkasik zycze ci z calego serca zeby facet jednak oprzytomnial. To w koncu 20lat. Tego nie da sie od tak sobie "wymazac". Mam nadzieje ze sie uda:)

Też miałam takie stany, mam nerwicę, którą leczę, po zdradach przeszłam załamanie nerwowe, i dopiero leki i psychiatra postawili mnie do pionu, potrafiłam całymi dniami chodzić w piżamie i nic nie robić, nic mnie nie obchodziło, chciałam zasnąć i się nie obudzić, mój mąż dalej jeszcze pomieszkuje w naszym domu, ale już jestem blisko,  uwolnić się z tego piekła.   Trzymaj się ziemniaczana, nie jesteś sama pamiętaj o tym, zawsze znajdziesz wsparcie, ból kiedyś minie, ja już wiem o tym, boli ale inaczej, znośniej, zaczęłam się nawet uśmiechać, co ostatnio mi się raczej nie przytrafiało.

486

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:
ziemniaczana napisał/a:

no i az wstyd... caly dzien przeplakany. Oc o?o nic. Bo mam dosc. A myslalam ze najgorsze juz za mna...Jak widac-wcale nie.

Wiecie jak czlowiek ma za duzo czasu to wymysla rozne scenariusze. Najczesciej w glowie mam te w ktorych wraca. Przekonuje sama siebie ze niby wowczas musialabym byc twarda, udawac zimną i niedostępną..Ale w tej chwili pragnelabym sie tylko z calego serca przytulic i wypłakac. A potem "i żyli dlugo i szczesliwie"....

Te marzenia dobijająjeszcze bardziej. Najgorsze jest to ze nie umiem sie odpedzic od mysli. Wysilek fizyczny?Kiedys go uwielbialam.Ale teraz zwyczajnie nie umiem sie zmotywowac. Najchetniej siedzialabym caly dzien bez celu. Jedyne co jako tako poprawia humor to plywanie. Ale teraz pogoda taka... Alewiem ze od kiedy on sie tam zjawil bede wciaz sie zastanawiac czy przypadkiem znowu nie przyjdzie... Co za paranoja.

Mogłaś zostać na forum zamiast beczeć w poduszkę, my tu wylewamy swoje żale z holubką i nie wiem jak ona, ale ja póki co nie uroniłam ani jednej łzy

Ja też !!! ja już nie mogę płakać, jestem na etapie : rozszarpać drania !!!! U mnie nie zobaczy już łez, chyba że ze szczęścia hahahaha

487 Ostatnio edytowany przez bags (2012-08-11 21:42:15)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

"Głowa do góry, jeszcze dla nas zaświeci słońce, zacznijmy żyć przede wszystkim dla siebie a nie dla niego !!!!"

Co innego gdy zwiazek jest toksyczny.  Chyba w pogodzie cos wisi bo wszyscy... jak jeden dola dzisiaj zlapali.

Ja to już chyba  mam zaćmę i zaćmienie księżyca w jednym
...
Ziemniaczana i Wszystkie Inne Szanowne Netkobietki...
Rozepiereducha taka, że mi tchu ze śmiechu od 15.00 godz. brakuje - po telefonie "pseudo żony".
Macie wielkie pole do popisu swej radości, że nie tkwicie w toksycznym związku.

Ja się dzisiaj dowiedziałem... od żony, żem 4 litery nie facet - szok aż z butów wyskoczyłem... bo poszedłem do księdza po pomoc w swojej małżeńskiej i zarazem sakramentalnej sprawie. A te 4 litery tylko dlatego, że nie załatwiłem sprawy po męsku zdaniem żony na początku całej awantury... Kurza ślepota albo pomroczność jasna żonie się na oczy rzuciła...
Rezultat jest taki: ksiądz - wróg duchowny sakramentalnie, żony teściowa - wróg zaraz po mężu, mąż - diabeł wcielony do potęgi bliżej nieokreślonej pewnie, aleeeeeeeee mamusia to wyrocznia najwyższej klasy i nieskazitelnie czysta... bardziej niż sakrament małżeństwa... To ja się pytam... gdzie tu prawda i Boga pozycja???

Audiotele do Tego u góry... centrala żonie nawaliła smile

488 Ostatnio edytowany przez bags (2012-08-11 21:41:50)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

...

489

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

och, u mnie tez nie zobaczy. Nikt nie wie obecnie ze nadal cierpie poza rodzicami. Nawet najblizszym znajomym powiedzialam ze zamknelam ten temat, ze jest ok.

490

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

och, u mnie tez nie zobaczy. Nikt nie wie obecnie ze nadal cierpie poza rodzicami. Nawet najblizszym znajomym powiedzialam ze zamknelam ten temat, ze jest ok.

U mnie łzy jeszcze płyną, niestety sad

491

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
bags napisał/a:
ziemniaczana napisał/a:

"Głowa do góry, jeszcze dla nas zaświeci słońce, zacznijmy żyć przede wszystkim dla siebie a nie dla niego !!!!"

Co innego gdy zwiazek jest toksyczny.  Chyba w pogodzie cos wisi bo wszyscy... jak jeden dola dzisiaj zlapali.

Ja to już chyba  mam zaćmę i zaćmienie księżyca w jednym
...
Ziemniaczana i Wszystkie Inne Szanowne Netkobietki...
Rozepiereducha taka, że mi tchu ze śmiechu od 15.00 godz. brakuje - po telefonie "pseudo żony".
Macie wielkie pole do popisu swej radości, że nie tkwicie w toksycznym związku.

Ja się dzisiaj dowiedziałem... od żony, żem 4 litery nie facet - szok aż z butów wyskoczyłem... bo poszedłem do księdza po pomoc w swojej małżeńskiej i zarazem sakramentalnej sprawie. A te 4 litery tylko dlatego, że nie załatwiłem sprawy po męsku zdaniem żony na początku całej awantury... Kurza ślepota albo pomroczność jasna żonie się na oczy rzuciła...
Rezultat jest taki: ksiądz - wróg duchowny sakramentalnie, żony teściowa - wróg zaraz po mężu, mąż - diabeł wcielony do potęgi bliżej nieokreślonej pewnie, aleeeeeeeee mamusia to wyrocznia najwyższej klasy i nieskazitelnie czysta... bardziej niż sakrament małżeństwa... To ja się pytam... gdzie tu prawda i Boga pozycja???

Audiotele do Tego u góry... centrala żonie nawaliła smile

Daj ją na antenę TVN wink ha ha ha
Bags...
Dobrze, że wprowadza Cię to w śmiech smile

492 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-11 21:52:40)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

dziwie sie ze twoja luba jeszcze do Papieza nie zadzwonila albo podania nie wyslala o Twoją ekskomunikę.

Czy to nie zalosne?Gdy czlowiek traci wlasna osobowosc? Gdy pozwala soba manipulowac, bedąc niczym marionetka, której ktoś pociąga za sznurki? A swoją drogą po co ten telefon? Po męsku znaczy jak? Trzasnąć drzwiami i isc do baru zachlac sie w trupa?

No coz z tego co widze to kazdy kto probuje pomoc twojemu, ekhem "malzenstwu" staje sie wrogiem smiertelnym nr jeden. A mamusia pewnie z takich co to zawsze ma racje, znaczy nieomylna, nie popelnia bledow. A nawet gdyby zauwazyla ze sie "omyliła" to za cholere sie nie przyzna i bedzie w tym slepo trwala zgadza sie? Nawet kosztem dobra swojej corki.

Powiem Ci tak. Współczuj swojej małżonce. Braku charakteru i przyszloci.Bo z taką mamuską to nie sadze by ktorykolwiek związek wytrzymał.

I masz racje smiej sie. Czasem jest tak parszywie ze juz tylko smiac sie pozostaje:)

kasikakasika: ja nadal placze. Z tym ze jak wczesniej wspomnialam nikt nie ma o tym pojecia. Nikt procz rodzicow bo jednak widzą.

493

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ze śmiechu to chyba nie zasnę dzisiaj. Żeby się powstrzymać albo "uspokoić" niepohamowane żądze śmiechu, to aż kilka drinków zaliczyłem ze znajomymi... nawet barman się zwijał za barem ze śmiechu, znając tylko tekst telefonu żony bez całej "tragicznej" opowieści.
Jak sobie pomyślę jaki kabaret się szykuje na ewentualną rozprawę sądową z tytułu rozwodu, to aż mi baaaardzo żal sędziego albo sędziny, że będą musieli tego wysłuchiwać. Nawet ksiądz da się pewnie namówić na rolę świadka w mojej obronie normalnego inaczej. A mi z tego wszystkiego nawet brewka nie pyknie. Kurcze, kabarety będą miały nowe mięso armatnie do nowych programów.
Jakby głupota ludzka mogła latać... to bym poznał baaaardzo odległą galaktykę poza astronomiczną... Kopernik się będzie zwijał ze śmiechu w grobie.

Czego to ludzki rozum nie wymyśli... smile

494

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
bags napisał/a:

Ze śmiechu to chyba nie zasnę dzisiaj. Żeby się powstrzymać albo "uspokoić" niepohamowane żądze śmiechu, to aż kilka drinków zaliczyłem ze znajomymi... nawet barman się zwijał za barem ze śmiechu, znając tylko tekst telefonu żony bez całej "tragicznej" opowieści.
Jak sobie pomyślę jaki kabaret się szykuje na ewentualną rozprawę sądową z tytułu rozwodu, to aż mi baaaardzo żal sędziego albo sędziny, że będą musieli tego wysłuchiwać. Nawet ksiądz da się pewnie namówić na rolę świadka w mojej obronie normalnego inaczej. A mi z tego wszystkiego nawet brewka nie pyknie. Kurcze, kabarety będą miały nowe mięso armatnie do nowych programów.
Jakby głupota ludzka mogła latać... to bym poznał baaaardzo odległą galaktykę poza astronomiczną... Kopernik się będzie zwijał ze śmiechu w grobie.

Czego to ludzki rozum nie wymyśli... smile

współczuję z całego serca sad

495

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:

Daj ją na antenę TVN wink ha ha ha
Bags...

Ludzie jeszcze przestaną reklamy oglądać i sprzedaż Danio spadnie poniżej zera... metoda na głoda śmiechoterapii osiągnie apogeum głupoty... bezgranicznej

496

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
bags napisał/a:

Ze śmiechu to chyba nie zasnę dzisiaj. Żeby się powstrzymać albo "uspokoić" niepohamowane żądze śmiechu, to aż kilka drinków zaliczyłem ze znajomymi... nawet barman się zwijał za barem ze śmiechu, znając tylko tekst telefonu żony bez całej "tragicznej" opowieści.
Jak sobie pomyślę jaki kabaret się szykuje na ewentualną rozprawę sądową z tytułu rozwodu, to aż mi baaaardzo żal sędziego albo sędziny, że będą musieli tego wysłuchiwać. Nawet ksiądz da się pewnie namówić na rolę świadka w mojej obronie normalnego inaczej. A mi z tego wszystkiego nawet brewka nie pyknie. Kurcze, kabarety będą miały nowe mięso armatnie do nowych programów.
Jakby głupota ludzka mogła latać... to bym poznał baaaardzo odległą galaktykę poza astronomiczną... Kopernik się będzie zwijał ze śmiechu w grobie.

Czego to ludzki rozum nie wymyśli... smile

To ja już wiem skąd u Ciebie takie teksty odjazdowe, Twoje życie to wieczny kabaret, powinieneś zebrać kupę forsy za to!

497

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

ja tez uwielbiam wypowiedzi bagsa big_smile

498

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Dziewczyny biora Zoloft i inne specyfiki, ciesze sie, ze jednak nie jestem w takiej "kondycji".

bags, nie wiem dlaczego, ale odnosze wrazenie, ze mimo wszystko radzisz sobie z sytuacja?

499

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
czarooownica napisał/a:

Dziewczyny biora Zoloft i inne specyfiki, ciesze sie, ze jednak nie jestem w takiej "kondycji".

bags, nie wiem dlaczego, ale odnosze wrazenie, ze mimo wszystko radzisz sobie z sytuacja?

Bags jest dzielny, zabija śmiechem i żartem i wszystkie niepowodzenia.

500

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
kasikakasika napisał/a:
bags napisał/a:

Ze śmiechu to chyba nie zasnę dzisiaj. Żeby się powstrzymać albo "uspokoić" niepohamowane żądze śmiechu, to aż kilka drinków zaliczyłem ze znajomymi... nawet barman się zwijał za barem ze śmiechu, znając tylko tekst telefonu żony bez całej "tragicznej" opowieści.
Jak sobie pomyślę jaki kabaret się szykuje na ewentualną rozprawę sądową z tytułu rozwodu, to aż mi baaaardzo żal sędziego albo sędziny, że będą musieli tego wysłuchiwać. Nawet ksiądz da się pewnie namówić na rolę świadka w mojej obronie normalnego inaczej. A mi z tego wszystkiego nawet brewka nie pyknie. Kurcze, kabarety będą miały nowe mięso armatnie do nowych programów.
Jakby głupota ludzka mogła latać... to bym poznał baaaardzo odległą galaktykę poza astronomiczną... Kopernik się będzie zwijał ze śmiechu w grobie.

Czego to ludzki rozum nie wymyśli... smile

To ja już wiem skąd u Ciebie takie teksty odjazdowe, Twoje życie to wieczny kabaret, powinieneś zebrać kupę forsy za to!

Słuchaj...
a jak można inaczej interpretować i podchodzić do tematu sakramentu małżeństwa, gdy partner wiedział w co się "pakuje" tzn. widziały gały co brały - mnie za męża - a teraz robi z tego "cyrk" rozwodowy, bo mąż się okazał być mądrzejszy od wyroczni (teściowej) nad sakramentem małżeństwa. Jak się nie można z tego śmiać, jak nawet Ten u góry przez pośredników ma "bujdę na resorach" z przysięgi.

Parsknąłem śmiechem jak koń gdy usłyszałem tekst, że żona chciała mi dać szansę...
Ja się spytałem grzecznie: na co? Na powrót? Gdzie?
A odpowiedź była... do NAS. A co... czułeś się z NAMI jak w piekle???
ZONK! smile

501

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
bags napisał/a:

Parsknąłem śmiechem jak koń gdy usłyszałem tekst, że żona chciała mi dać szansę...
Ja się spytałem grzecznie: na co? Na powrót? Gdzie?
A odpowiedź była... do NAS. A co... czułeś się z NAMI jak w piekle???
ZONK! smile

A więc walka "na noże" trwa nadal, kto popuści pierwszy?
Patrząc po Tobie - nie odpuścisz!
A jej mamusia nie pozwoli na to!
PAT.

502

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Fajnie bags, ze potrafisz sie smiac.
Ale to chyba uroda Was- facetow.
Bo my kobiety rozkladamy jedno zdanie na trzy, i wszedzie szukamy drugiego dna,
zupelnie niepotrzebnie.
Zazdroszcze Ci, inaczej kazda z nas  juz dawno by swoja "milosc"
wywiala z glowy.
Ale fajne jest to forum, taki moj drugi dom.

Przyjechala dzis do mnie moja siostra ze swoimi dziecmi.
Dzieciaki sa przeslodkie, o 6.00 odprowadzam ich na dworzec,
jada nad morze. Zaczyna mnie chyba kuksac juz instynkt macierzynski,
maskara. Mysle podwojnie w zwiazku z tym o X. Nawet ona mi o tym powiedziała.

503

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Kasika

Postaw się w mojej sytuacji...
Masz ślub kościelny...
Partner Cię miesza równo z błotem razem z matka i chce rozwodu - pod pretekstem matki, że jesteś - za przeproszeniem - szurnięta delikatnie mówiąc. A potem stwierdza, że chciał Ci dać szansę. TAK... DOKŁADNIE SZANSĘ!!!
Szansę na co? Na dalsze toczenie wojny z teściową po powrocie?
Paranoja? Dla mnie jak najbardziej jest to odp. TAK.

Bez względu na wynik tej wojny i ewentualnej rozprawy sądowej, ja już jestem wygrany. Przed sądem żona się ośmieszy do granic możliwości, bo nie zna podstaw medycznych mojej choroby przynajmniej na tyle co ja, już nie wspominając o dokumentacji medycznej, której nie widziała na oczy a z uporem maniaka trzyma się twierdzenia matki.
Sędzia też człowiek i nie trzeba mu uświadamiać treści przysięgi ślubu kościelnego.
Resztę już samemu można sobie dopowiedzieć... pierwszy post mojego wątku - to wszystko mówi przeciwko żonie, ale ona twardo stoi przy swoim - ma rację, mamusia tym bardziej i basta. Monty Python to pikuś przy tym co się kroi. 

Mi to wisi, bo ja kretyna przed sądem z siebie nie zrobię... czego o partnerce i teściowej nie mogę powiedzieć. Kto z mieczem wojuje - ten przed sądem...

504

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Czaroownica...

Potrafię się śmiać, bo przerobiłem już traumę po rozstaniu, coś na wzór pogrzebu. Przeszedłem wszystkie etapy, zaliczyłem wiele wizyt z os. duchownymi, psychologami - sam się też tym zagadnieniem interesuję - zrobiłem rachunek sumienia naszej 3. Wszystko co się dało by odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie DLACZEGO?
W połowie sierpnia stuknie 3 m-ce od rozstania.
Ale jak widzę, że dla kogoś zdanie matki jest ważniejsze niż sakrament małżeństwa i świadomość, że tkwię w toksyku, to żadne żale mnie się nie trzymają. Ja wiem doskonale na co się decydowałem składając przysięgę przed ołtarzem, co do partnerki... zostawię to bez komentarza. 

P.S.

Przeczytaj sobie mój wątek na tym forum, to zobaczysz/zobaczycie ile roboty odwaliłem, by dojść do tego jak się dzisiaj zachowuję w tym moim temacie.

505 Ostatnio edytowany przez Cherry_Berry (2012-08-12 01:27:25)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

oj bags, współczuję ci chłopie
póki co żona jest dostępna tylko w promocyjnym pakiecie z teściową... hmm albo zdarzy się cud, albo będziesz musiał poczekać aż szanowna teściowa przeniesie się na łono Abrahama... ale cuda się zdarzają przecież, może jak wieś zareaguje na ich knowania to małżonka się obudzi smile trzymam kciuki, żeby tak było
i myślę, że ona może nie przywiązywać takiej wagi jak ty do znaczenia sakramentu małżeństwa i wszelkich zw. z tym konsekwencji, skoro zrobiła awanturę o księdza
Właśnie, moja mama też mi mówiła, że mój obecny eks nie jest wart funta kłaków, że zasługuję na lepszego, że gdyby tylko pojawił się atrakcyjniejszy facet (pod względem charakteru, wyglądu) to bym go zostawiła i nawet się nie obejrzała za siebie. Myślałam "e tam, akurat, gówno się zna, nie wie jak go kocham, jak on kocha mnie, przecież jesteśmy dla siebie stworzeni!" i wyszło jak wyszło

czarownica: też cię lubię smile  ta wizyta to dobry pomysł, możesz bardzo skorzystać, też kiedyś chodziłam do psychologa i wiele dzięki temu zmieniłam na lepsze, przestałam kręcić sie w kółko i lepiej rozumiem siebie. bags też pisał, że chodził i zobacz jak świetnie sobie daje radę z paskudną sytuacją, nie koloryzuje, nie ściemnia, nie wypiera tego, co się dzieje

a na przesypianie całej nocy dobry jest Imovane, sprawia, że się człowiek nie wybudza, lek tylko na receptę

szafirek92 napisał/a:

Zostal mi jeszcze pluszowy mis, ktorego dostalam na studniówke. Tak bardzo bylo mi go szkoda wyrzucac, ale patrzec na niego tez nie moge.

nie wyrzucaj go! schowaj gdzieś na strychu czy w piwnicy, za parę lat, jak już zapomnisz o złości i tym co teraz się dzieje, będzie wspaniałą pamiątką

o rany, jak ja szybko dochodzę do siebie. To chyba dlatego, że przeżyłam duuużo gorsze rzeczy niż to rozstanie i nabrałam odporności. Muszę się teraz opiekować bardzo chorą bliską osobą, to pomaga wrócić do rzeczywistości i skupić się na "teraz". Dziwię się, bo po poprzednim chłopaku, w którym oczywiście byłam zakochana, nie uroniłam nawet jednej łzy, zerwałam w kłótni, zirytował mnie bezgranicznie, bo chciał mi dyktować co mam w życiu robić, a dyktatura w związku jest dla mnie czymś niewybaczalnym. Już się na takich napatrzyłam, co tresowali swoje kobiety i postanowiłam, że nigdy w życiu nie pozwolę na coś takiego. I przez 3 tygodnie nawet o nim nie pomyślałam, dopiero kiedy sam przyszedł przeprosić zrobiło mi się żal.

506

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

"spójrz na matkę oblubienicy swej, a będziesz wiedzieć co Cię w przyszłości czeka" smile
Pakiet promocyjny wart szczególnej uwagi, godny zainteresowania jako koncept iście szatański.Tędy rzeknę Wam, żem takiej  propozycyji przyjąć nijak nie mogę, szczodrość i hojność "ofiarodawcy" aż nadto mnie peszy i godzien takiej oferty nie jestem, w zgoła odmiennym pojmowaniu przeze mnie istoty sprawy i całokształtu pakietu zwanego sakramentem małżeńskim.

507

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

spotkalam sie rano z kolezanka- dziewczyna dwadziescia kilka lat, rok temu mąż zostawił ją z dzieckiem i poszedł do jakiejs lafiryndy (nie mam szacunku do kochanek zonatych facetow, sorry). co przeżyła myślę, że nie musze opisywac. ale, sluchajcie, zakochala sie.

takze wszystko w zyciu jest mozliwe:)

rozmawialysmy tez o moim X. kurcze, wiecie czego sie obawiam, ze dobra- wroci za 3 tyg.
i wyjdzie na to, ze zmarnowalam prawie 2miesiace dlatego, ze na niego czekałam.
rozmawiamy raz w tyg., on sie wcale poza tym nie odzywa.
to w zasadzie wychodzi na to, ze może go wcale nie interesuje co u mnie.
ale wiecie co, leci 5 tydz. bez niego i mam takie wzloty i upadki.
wczoraj tesknilam jak jasna cholera, a dzis jest mi jakos tak... wszystko jedno.

niemniej jezeli skonczy sie rozstaniem, to mam nadzieję, że poradzę sobie z tym tak
szybko jak Cherry_Berry . wink

508

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Problem w radzeniu sobie polega raczej na tym ze czlowiek NIE CHCE w glebi duszy ruszyc z miejsca a nie ze nie umie.

Przyznaje sie, ze mna tak chyba wlasnie jest:)

No nic nowy dzien, niedziela. Humor - do bani lezalam w lozku do 12, nie mialam ochoty wstac. Teraz siedze przy kubku kawy i w zasadzie nie mysle o niczym. Niestety nie zapowiada sie by dzisiejszy dzien przyniosl cos optymistycznego.

Musze cos zrobic z moim poglebiajacym sie pesymizmem patrzenia na swiat.

509

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Problem w radzeniu sobie polega raczej na tym ze czlowiek NIE CHCE w glebi duszy ruszyc z miejsca a nie ze nie umie.

.

ziemniaczana, ale dlaczego nie chcesz?

ja sobie zyje w tej durnej nadziei, dzis mam taki dzien, ze nie chce mi sie nawet myslec o X.
-to chyba za sprawa kolezanki i jej szczescia, bo ciesze sie strasznie.

ale przyjdzie wtorek, najpozniej sroda i i tak bedzie sms do X. Nie wiem czy nie
jestem w tym wszystkim smieszna trochę.

510

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

śmieszna?
U Ciebie widac chociaz resztki nadzieji. Utzymujecie kontakt jako taki, interesujecie sie swoim zyciem.

Ja nie mam kontaktu z bylym nie widze zadnych oznak by on mial kiedykolwiek sie odezwac. Cala ta sytuacja odbiera mi cala energie. Nie mam sily na nic. Nie mam sily by wyjsc ze znajomymi, nie mam sily by wziac sie za siebie, nie mam sily na sport na nic, po prostu na nic.

"Nie chce" bo chcialabym bym z nim Ze nie dostrzegam tego ze moglabym znalesc szczescie bez niego.
Moglabym? Jak narazie mi nie wychodzi. Staralam sie byc SZCZESLIWA ale nie wychdzi. Jestem zmeczona juz wszystkim.  Mam dosć. Psycholog? Moze by pomogl. Nawet nie mam motywacji by do niego sie udac i sobie pomoc. I czuje tylko ze jest coraz gorzej.

511 Ostatnio edytowany przez czarooownica (2012-08-12 15:47:59)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

śmieszna?
U Ciebie widac chociaz resztki nadzieji. Utzymujecie kontakt jako taki, interesujecie sie swoim zyciem.

Ja nie mam kontaktu z bylym nie widze zadnych oznak by on mial kiedykolwiek sie odezwac. Cala ta sytuacja odbiera mi cala energie. Nie mam sily na nic. Nie mam sily by wyjsc ze znajomymi, nie mam sily by wziac sie za siebie, nie mam sily na sport na nic, po prostu na nic.

"Nie chce" bo chcialabym bym z nim Ze nie dostrzegam tego ze moglabym znalesc szczescie bez niego.
Moglabym? Jak narazie mi nie wychodzi. Staralam sie byc SZCZESLIWA ale nie wychdzi. Jestem zmeczona juz wszystkim.  Mam dosć. Psycholog? Moze by pomogl. Nawet nie mam motywacji by do niego sie udac i sobie pomoc. I czuje tylko ze jest coraz gorzej.

"Utrzymujecie kontakt jako taki" dobrze powiedziane big_smile nie chce mi sie na ten temat rozwodzic dzisiaj.

ziemniaczana, musisz ruszyc z miejsca, cos zaczac robic, bo tak nie mozna, sfixujesz dziewczyno.

I przypomniala mi sie jedna sytuacja. 3 lata temu poznalam K. Moja znajoma jakos w tym czasie tez zaczela sie spotykac z chlopakiem.
Moj zwiazek rozpadl sie po kilku miesiacach, jej zwiazek trwal troche dluzej ok. roku, jakos tak.
Jej facet ułozyl sobie zycie z inna, wzieli slub. A ona się jeszcze nie otrzasnela, ciagle o nim mysli, chociaz  minely juz 2lata.

Mam nadzieje, ze u Ciebie nie bedzie to tak wygladac. yikes

512

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Mam bardzo zle przeczucie ze jeszcze kilka takich dni jak dzisiaj i pekne, znaczy sie nie wytrzymam i do niego napisze...;/

513 Ostatnio edytowany przez czarooownica (2012-08-12 17:02:01)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

...

514

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Mam bardzo zle przeczucie ze jeszcze kilka takich dni jak dzisiaj i pekne, znaczy sie nie wytrzymam i do niego napisze...;/

Ja Ci radzic nie bede, ze nie, bo sama jestem kiepska w te klocki.
Mysle, ze dobrze byloby zebys znalazla jakis pretekst dlaczego sie odzywasz.
Tylko przemysl sobie dobrze czy warto.

515

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Wlasciwie nie szukam rad. Tylko juz nie wytrzymuje ztymwszystkim w glowie dlatego musze to gdzies z siebie wyrzucic.
Po co chcialabym sie odezwac? Bo mam ochote zaryzykowac, sprawdzic czy cokolwiek sie zmienilo. Bo wiem ze on czuje sie samotny. Z drugiej strony cos mi mowi zeby jeszcze poczekac, zeby kontynuowac tą gre. Bo jesli sie odezwe to rzecz jasna wszystko zaprzepaszcze. Postaram sie wytrzymac tak dlugo jak sie da. A jesli kiedys nie wytrzymam to no coz....  To przynajmniej bede wiedziec.

516

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Wlasciwie nie szukam rad. Tylko juz nie wytrzymuje ztymwszystkim w glowie dlatego musze to gdzies z siebie wyrzucic.
Po co chcialabym sie odezwac? Bo mam ochote zaryzykowac, sprawdzic czy cokolwiek sie zmienilo. Bo wiem ze on czuje sie samotny. Z drugiej strony cos mi mowi zeby jeszcze poczekac, zeby kontynuowac tą gre. Bo jesli sie odezwe to rzecz jasna wszystko zaprzepaszcze. Postaram sie wytrzymac tak dlugo jak sie da. A jesli kiedys nie wytrzymam to no coz....  To przynajmniej bede wiedziec.

Ja gdybym miała decydować to napisalabym juz teraz, po co czekac?
minelo juz wystarczajaco duzo czasu, zeby sie okreslić.

517

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

ale dlaczego chcesz pisac do eks? nie ma sensu.... ja juz 3 tygodnie tak wytrzymuje. powiem szczerze ze coraz lepiej mi jest. najgorsze sa weekendy. i widze ze nie tylko u mnie bo u was dziewczyny tez. nieodzywanie sie do eks jest najlepszym wyjsciem. jest kilka plusów. jeden i to ten najwazniejszy-to ty czujesz sie z dnia na dzien lepiej, nie oczekujesz odp. od niego, nie czekasz na sms. zerwany kontakt równa sie mniejszym analizowaniem i zastanawianiem. a po drugie-jak nie bedziesz odzywac sie to on w pewien sposob odpocznie(zrowumie). w ten spoosb pokazesz mu ze on juz ci nie jest potrzebn. a po trzecie- w tym czasie jak nie utrzymujecie kontaktu to ty czujesz sie coraz lepiej i wtedy jest coraz wieksza szansa poznac kogos nowego(wyjatkowego).

ja w tym tygodniu mam randke. no moze spotkanie. ogolnie nie znamy sie, ale mamy sporo wspolnych znajomych. wiec sprawdzony juz jest tongue boje sie jak cholera

518

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
11panienka11 napisał/a:

ale dlaczego chcesz pisac do eks? nie ma sensu.... ja juz 3 tygodnie tak wytrzymuje. powiem szczerze ze coraz lepiej mi jest. najgorsze sa weekendy. i widze ze nie tylko u mnie bo u was dziewczyny tez. nieodzywanie sie do eks jest najlepszym wyjsciem. jest kilka plusów. jeden i to ten najwazniejszy-to ty czujesz sie z dnia na dzien lepiej, nie oczekujesz odp. od niego, nie czekasz na sms. zerwany kontakt równa sie mniejszym analizowaniem i zastanawianiem. a po drugie-jak nie bedziesz odzywac sie to on w pewien sposob odpocznie(zrowumie). w ten spoosb pokazesz mu ze on juz ci nie jest potrzebn. a po trzecie- w tym czasie jak nie utrzymujecie kontaktu to ty czujesz sie coraz lepiej i wtedy jest coraz wieksza szansa poznac kogos nowego(wyjatkowego).

ja w tym tygodniu mam randke. no moze spotkanie. ogolnie nie znamy sie, ale mamy sporo wspolnych znajomych. wiec sprawdzony juz jest tongue boje sie jak cholera

ale mam wrazenie, ze ziemniaczana ciagle mysli o tym zeby sie odezwac, tylko czeka
na odpowiedni moment.

daj nam znac koniecznie jak bylo na randce wink

519

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
11panienka11 napisał/a:

ale dlaczego chcesz pisac do eks? nie ma sensu.... ja juz 3 tygodnie tak wytrzymuje. powiem szczerze ze coraz lepiej mi jest. najgorsze sa weekendy. i widze ze nie tylko u mnie bo u was dziewczyny tez. nieodzywanie sie do eks jest najlepszym wyjsciem. jest kilka plusów. jeden i to ten najwazniejszy-to ty czujesz sie z dnia na dzien lepiej, nie oczekujesz odp. od niego, nie czekasz na sms. zerwany kontakt równa sie mniejszym analizowaniem i zastanawianiem. a po drugie-jak nie bedziesz odzywac sie to on w pewien sposob odpocznie(zrowumie). w ten spoosb pokazesz mu ze on juz ci nie jest potrzebn. a po trzecie- w tym czasie jak nie utrzymujecie kontaktu to ty czujesz sie coraz lepiej i wtedy jest coraz wieksza szansa poznac kogos nowego(wyjatkowego).

ja w tym tygodniu mam randke. no moze spotkanie. ogolnie nie znamy sie, ale mamy sporo wspolnych znajomych. wiec sprawdzony juz jest tongue boje sie jak cholera

ja nie odzywam sie bez mala 2-3 miesiace. Masz racje na poczatku tez bylo mi lepiej.  A bo mam wlasne zycie,a bo mi sie tak nawet podoba. Ale przestalo mi sie podobac. I minelo dosc duzo czasu wobec czego moglo sie duzo zmienic. Z tego co pamietam panienka ty utrzymywalas kontakt z exem a ja wcale. Moj mnie nie zwodzil. On zwyczajnie zerwal kontakt. A potem i jemu przestalo byc tak kolorowo. Wiem ze zaczela mu doskwierac nieco samotnosc. Dlatego zaczelo mi chodzic po glowie odezwanie sie do niego. I najzwyklejsza tesknota. Wciaz mam nadzieje ze on kiedys tam wroci,nie powinnam jej miec ale wciaz mam. Jesli się odezwę okaze sie czy ta nadzieja  ma jakiekolwiek podstawy. Choć obawiam sie ze znam doskonale odpowiedz tylkonie potrafie jej do siebie przyjać.

I masz racje czarownica czekam na odpowiedni moment jesli takowy w ogole nadejdzie. Ale poki co wytrzymam ile moge. Wiem ze nie odzywanie sie i olanie tematu jest najlepszym wyjsciem tylko czasem zwyczajnie ciezko. A ty czarownica chyba wiesz o tym najlepiej:P Ale mam wrazenie ze Tobie sie uda. Taka babska intuicja smile

520

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Cześć dziewczyny. Widzę, że nie tylko mnie dopadł gorszy okres. Już minął miesiąc od rozstania i prawie 2 tygodnie kompletnej ciszy, a ja mam wrażenie jakby to było wczoraj, nie jest łatwiej ani lżej. Czuję się jak na kolejce górskiej raz lepiej a za chwilę kompletny dół, chyba jestem już od tego wszystkiego rozchwiana emocjonalnie. Ziemniaczana wiem dokładnie co czujesz, bo przeżywam to samo co Ty, ciągle walczę z tym, żeby się nie odezwać do niego, tak mi strasznie go brakuje, naszych rozmów i w ogóle...nie potrafię znaleźć sobie zajęcia ani miejsca. Moja najbliższa przyjaciółka wyjechała, nie mam za bardzo z kim nawet pogadać, duszę wszystko w sobie, wiem, że to nie dobre rozwiązanie, ale to silniejsze ode mnie...Proszę dajcie mi kopniaka, żebym mogła wybić sobie z głowy pisanie do niego...

Posty [ 456 do 520 z 2 413 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026