Czemu ziemniaczana? nie wiem sama. Tak jakoś wyszlo ![]()
Szafirek ja nie chce sie z nim spotkac! Mialam na mysli to, ze jesli spotkam go znowu przypadkowo, np nad tym jeziorem, to moze wtedy fajnie byloby pogadac jesli nadarzy sie okazja. Ale bardziej mysle ze to zly pomysl. Gdyby przyjechal sam... to inna sprawa. Ale przy kolegach nie podeszlabym na pewno. No i wciaz wiem ze to on powinien wykazac jakąkolwiek inicjatywę, a jesli tego nie robi - widać mu nie zalezy....
Cherry_berry masz racje, z tym ze przyjezdza bo ladna pogoda itd.. Wiem ze on stara sie zachowywac znajac zycie normalnie. Ale z drugiej strony.. ja dalam mu spokoj unikam miejsc zwiazanych z nim, gdy ja chcialam utrzymywac kontakt to on dal mi jasno do zrozumienia ze nie, bo on chce o mnie zapomniec, zebym dala mu spokojitd.Wiec zwyczajnie pomyslalam zemoglby zmienic miejscowke bo naprawde w okolicy jest ich duzo. Zwlaszcza ze wie ze tam czesto chodze. Widzial mnie ostatnio, myslalam ze juz sie wiecej nie pojawi bo JA tam jestem, a on mnie przeciez jak ognia unikał. Dobrze ze chociaz na "czesc" go stać. Moze probuje sie zachowywac normalnie i dojrzale, moze mu przeszlo cokolwiek do mnie, zarowno negatywne rzeczy jak pozytywne.Tylko co ja poradze ze na jego widok rece zaczynaja mi sie trzasc? Wolalabym zeby zmienił miejscowkę chyba, jesli jestem mu najzupelniej w swiecie obojętna... Dziwnie jest mi udawac ze jestesmy tylko znajomymi..W zasadzie jestesmy teraz mniej niz znajomymi.. Znajomi ze soba rozmawiaja...
Co chaialabym mu powiedziec? Tak naprawde nic. Po prostu chcialabym zamienic pare slow jak starzy znajomi. Zobaczyc jak zachowowalby sie w stosunku do mnie. Wiem ze szansa na to ze on chcialby wrocic jest jak jeden do miliona. Ale jesli istnieje chocby ta jedna na milion to chcialabym aby się zdarzyla. Glupie co? Zabawnie jest dawac rady innym, "zapomnijcie, żyjcie swoim zyciem" samemu w sercu przezywajac wciaz dylemat. To nie jest kwestia tego ze ja nie umiem ruszyc dalej. Boje sie ze ja zwyczajnie... nie chcę. Nie wazne ile razy ktoś mi powie ze jestem glupia, ze to bez sensu, ze istnieje milion innych facetow z ktorymi moglabym byc szczesliwa... Nie i juz. Zna ktos to uczucie? Moge po tysiąckroć sobie powarzac w myslach "na nim nie konczy sie zycie.. Ale bede sama sie oszukiwac. Tak, staram sie ukladac sobie zycie alemimo wszystko nie zamykam tej historii. Wiem ze gdyby chcial wrocic na pewno nie powiedzialabym definitywnie NIE. Pomimo wszystko. Taki mam juz glupi charakter.