netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

2 412 odpowiedzi272 073 wyświetleniazałożony przez alinkaaa, 25.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 2 413 ]

326 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-06 22:53:21)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Czemu ziemniaczana? nie wiem sama. Tak jakoś wyszlo big_smile

Szafirek ja nie chce sie z nim spotkac! Mialam na mysli to, ze jesli spotkam go znowu przypadkowo, np nad tym jeziorem, to moze wtedy fajnie byloby pogadac jesli nadarzy sie okazja. Ale bardziej mysle ze to zly pomysl. Gdyby przyjechal sam... to inna sprawa. Ale przy kolegach nie podeszlabym na pewno. No i wciaz wiem ze to on powinien wykazac jakąkolwiek inicjatywę, a jesli tego nie robi - widać mu nie zalezy....

Cherry_berry masz racje, z tym ze przyjezdza bo ladna pogoda itd.. Wiem ze on stara sie zachowywac znajac zycie normalnie. Ale z drugiej strony.. ja dalam mu spokoj unikam miejsc zwiazanych z nim, gdy ja chcialam utrzymywac kontakt to on dal mi jasno do zrozumienia ze nie, bo on chce o mnie zapomniec, zebym dala mu spokojitd.Wiec zwyczajnie pomyslalam zemoglby zmienic miejscowke bo naprawde w okolicy jest ich duzo. Zwlaszcza ze wie ze tam czesto chodze. Widzial mnie ostatnio, myslalam ze juz sie wiecej nie pojawi bo JA tam jestem, a on mnie przeciez jak ognia unikał. Dobrze ze chociaz na "czesc" go stać. Moze probuje sie zachowywac normalnie i dojrzale, moze mu przeszlo cokolwiek do mnie, zarowno negatywne rzeczy jak pozytywne.Tylko co ja poradze ze na jego widok rece zaczynaja mi sie trzasc? Wolalabym zeby zmienił miejscowkę chyba, jesli jestem mu najzupelniej w swiecie obojętna... Dziwnie jest mi udawac ze jestesmy tylko znajomymi..W zasadzie jestesmy teraz mniej niz znajomymi.. Znajomi ze soba rozmawiaja...

Co chaialabym mu powiedziec? Tak naprawde nic. Po prostu chcialabym zamienic pare slow jak starzy znajomi. Zobaczyc jak zachowowalby sie w stosunku do mnie. Wiem ze szansa na to ze on chcialby wrocic jest jak jeden do miliona. Ale jesli istnieje chocby ta jedna na milion to chcialabym aby się zdarzyla. Glupie co? Zabawnie jest dawac rady innym, "zapomnijcie, żyjcie swoim zyciem" samemu w sercu przezywajac wciaz dylemat. To nie jest kwestia tego ze ja nie umiem ruszyc dalej. Boje sie ze ja zwyczajnie... nie chcę. Nie wazne ile razy ktoś mi powie ze jestem glupia, ze to bez sensu, ze istnieje milion innych facetow z ktorymi moglabym byc szczesliwa... Nie i juz. Zna ktos to uczucie? Moge po tysiąckroć sobie powarzac w myslach "na nim nie konczy sie zycie.. Ale bede sama sie oszukiwac. Tak, staram sie ukladac sobie zycie alemimo wszystko nie zamykam tej historii. Wiem ze gdyby chcial wrocic na pewno nie powiedzialabym definitywnie NIE. Pomimo wszystko. Taki mam juz glupi charakter.

327

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
Cherry_Berry napisał/a:

Bags: miłego wieczoru. Nie ma nic błazeńskiego w walce o związek i swoje szczęście, myślę, że to wymaga dużej odwagi. Chylę czoła. Mój były nie chciał walczyć, ja próbowałam. Przynajmniej nie mam sobie nic do zarzucenia.

Racja Cherry ale pod warunkiem, że robią to obie strony. Nawet niepewnie i trochę komicznie - przekomarzając się kto ma racje.
Bo jak na razie to jest jak walka przez 2 armie, które nic o sobie nie wiedzą lub też2 osoby stojące do siebie plecami i obrzucające się pretensjami po obwodzie globu, nie widząc się.
A co więcej... moja sytuacja walki to odwrotność Twojej. Ja próbuje , żona nie chce... póki co jak na razie.

szafirek92 napisał/a:

Wielkimi krokami zblizaja sie urodziny bylego. Wiem juz co mu napisze, ale dalej nie wiem czy mam o zapytac o spotkanie czy czekac na jego ruch?

Sorry że to tak skwituję, ale zapytanie się o spotkanie w tych okolicznościach jest jak wpraszanie się na urodziny bez zapowiedzi.
JA też miałem 1000 pomysłów na minutę na jakieś dwa tygodnie przed rocznicą. A to bukiet (opcja z posłańcem też była), a to kolacja, a to jakaś impreza - wyciągnąć ją na dyskotekę czy temu podobne. Przepytałem wszystkie znajome dziewczyny, które znają moją sytuację łącznie matką i bratową. Odpowiedzi sprowadzały się do jednego pytania: kwiaty??? a co w delegacji byłeś, że cię nie widziała, zaprosiła Cię? Wywaliły Cię z domu a ty chcesz tam jechać ją zabrać gdzieś? esek chłopie, esek i tyle!

Wiec jeśli nie potraktuje Cię jak gościa - nawet specjalnego - nie proś się o to... pomyśl z jego punktu widzenia o tym.

328

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Czuje sie beznadziejna... Kazdy tu zaczyna sie brac w garść, do kazdegocos dociera... Tylko nie do mnie... Z jednej strony wszystko WIEM i to wydaje sie jak najbardziej uzasadnione :odpuść, na nim nie konczy sie swiat.Tylko do cholery, czemu jest tak ciezko? Czemu za kazdym razem gdy ma byc lepiej dzieje sie cos co nagle mi o nim przypomina? Jestem beznadziejna pod wzgledem swojej chorej milosci bez przyszlości. Nawetnie oczekuje rad. Ja po prostu musze gdzies to z siebie wyrzucic. Do glowy przychodzą mi tysiące pomyslow a wiem ze i tak ich nie zrealizuje. Wkurza mnie moja wlasna wrazliwość i sentymentalność. Zawsze musze wpakowacsie w cos bez przyszłości.Mam tyle powodow byz zrozumiec ze on zwyczajnie olał temat..Ale nie.. ja wciaz glupia wierzę... Znacie bardziej beznadziejny przypadek? smile

329

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Dziewczynki czuje sie dokladnie tak jak wy.... u mnie minelo tylko 4 dni od zerwania ale ja wariuje zrobil to w okropny sposob nie kochal mnie juz od dawna ni epotrafie wyjsc z domu wstac z lozka to wszystko jest zbyt ciezkie dla mnie. Kiedys mnie zostawil facet po 4 latach okropnie to przeszlam depresja itd. miejmy nadzieje ze teraz tak nie bedzie... chcialabym z kims pogadac ale nie mam z kim wiec jakby ktoras z was chciala pogadac przez komunikator niech da znac. z tym teraz bylam ponad rok razem bylo cudownie nie wiem co mu w danej chwili odskoczylo moze ma inna moze nie, nie mam z nim kontaktu po zerwaniu nie szukal go ze mna.... byl cudownym no i jest super facetem to ja jestem jakas nie bardzo  skoro kolejny zrywa ze mna. sad dziewczyny pomozcie...

330

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Moge po tysiąckroć sobie powarzac w myslach "na nim nie konczy sie zycie.. Ale bede sama sie oszukiwac. Tak, staram sie ukladac sobie zycie alemimo wszystko nie zamykam tej historii. Wiem ze gdyby chcial wrocic na pewno nie powiedzialabym definitywnie NIE. Pomimo wszystko. Taki mam juz glupi charakter.

Boże, ziemniaczana. Żyć bez niego nie możesz, a gdyby wrócił to byś powiedziała nie?
Nie sądzę:-)

Ja też już układałam scenariusze, że wróci z kwiatami, a jego rzeczy spakowane, kwiaty do kosza i pa.
I moja przyjaciółka mówi: "co Ty piep.rzysz. Będziesz latała w skowronkach tak jak na początku"
I w głębi serca to jednak jej muszę przyznać rację, cokolwiek sobie nie myślę i nie mówię.

Apropos kontaktu, staliśmy ostatnio z moim poprzednim na przejściu dla pieszych i nawet żadne z nas na siebie nie spojrzało,
chociaż w pewnym momencie myślałam, że zacznę się śmiać. Także widzisz:o

ślepo zakochana: pisz z nami będzie Ci łatwiej. Napewno czas Ci szybciej zleci.
wiem, że na początku to koszmar.

331

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

najlepszym sposobem zemsty na kobiecie/facecie ktory zostawil jest... zmiana. W praktyce zmiana stylu, schudniecie, zmiana srodowiska/znajomych, pracy, miejsca zamieszkania. Doprowadzenie sie do takiej atrakcyjnosci, ze jak kiedys cie spotka na ulicy bedac ze swoja nowa oblesna dziewczyna, kolana mu sie ugna i stwierdzi, ze popelnil blad. Nie musisz byc wyzywajaca, wystarczy ze piekna, delikatna, urzekajaca. Najwazniejsze jednak jest... zebys nie dawala takiemu ch.... drugiej szansy, bo on juz pokazal na co go stac i gwarantuje ze nie chcesz tego przechodzic ponownie gdy spotka "kogos nowego".

332

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

"Boże, ziemniaczana. Żyć bez niego nie możesz, a gdyby wrócił to byś powiedziała nie?
Nie sądzę:-)"

Czarownica:  napisalam "NIE POWIEDZIALABYM definitywnie nie" wink, oczywiscie ze chcialabym wrocic! Chyba zle
przeczytalas:)

slepozakochana :witaj smile Forum pomaga, pisz jesli sobie nie radzisz. Jak kazdy tu.

thirdkingdom: z tym "zadbaniem" o siebie masz absolutną rację, jednak to co mowisz nie powinno byc podyktowane chęcią zemsty a zrobione dla samego/samej siebie.

" Najwazniejsze jednak jest... zebys nie dawala takiemu ch.... drugiej szansy, bo on juz pokazal na co go stac i gwarantuje ze nie chcesz tego przechodzic ponownie gdy spotka "kogos nowego"."

I tu sie troche nie zgodze. Zalezy z jakiego powodu ludzie sie rozstają. Po drugie czasem dopiero po pewnym czasie czlowiek zaczyna cos rozumiec. Ja osobiscie uwazam ze nigdynie nalezy sie zarzekac "na pewno do niego/niej" nie wrocę bo nie wiadomo co zycie przyniesie i jak sie potoczą losy.

333 Ostatnio edytowany przez czarooownica (2012-08-07 11:31:53)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Czarownica:  napisalam "NIE POWIEDZIALABYM definitywnie nie" wink, oczywiscie ze chcialabym wrocic! Chyba zle
przeczytalas:)

rzeczywiścieprzeoczylam pierwsze "nie" ;-)

thirdkingdom nie zgodze sie z Tobą, że ugną mu się kolana i będzie żałował, jeżeli naprawdę będzie Kochał tamta.
wiem z doświadczenia. kiedyś miałam taakiego faceta, że po rozstaniu z nim nie widziałam już dla siebie przyszłości.
ba, twierdzilam, że postawil taka poprzeczke, że zaden nie przeskoczy. I co?
I nieprawda, gdy tylko sie zakochałam (a zakochalam sie juz nieraz:D) nawet nie myslalam o tamtym, a co dopiero zebym miala jeszcze porownywac.
I z tym dwaniem drugiej szansy raczej nie ma reguły.

334 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-07 13:11:43)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

mnie korci najzwyczajniej w swiecie zaproponowac mu jakiś spacer, po prostu isc pogadac ... nie mowie juz nawet o tym zeby do siebie wrocic... Po prostu spotkac sie z nim a nie zastanawiac sie ciagle czy cokolwiek sie zmienilo, czy mamy jakies szanse.. Ale oczywiscie wiem ze nie moge tego zrobic bo pewnie zostanie to odebrane przez nego jak proba zblizenia sie czy cokolwiek takiego... Ale moze wlasnie gdyby mnie odrzucil, gdyby znow mnie odtrącil, moze wtedy przestalabym się łudzić i dwuznacznie wszystko interpretowac.. Moze w koncu na nowo dotarloby do mnie ze to koniec i juz? Pozbylabym sie falszywych zludzen, obudzila sie. Ale wtedy rowniez zepsulabym to wszystko nad czym tyle pracowalam. Cala swoją rzekomą obojętnosc do niego. Tak jak napisal bugs-chyba czuje sie wystarczajaco silna by stawic czola ponownemu odrzuceniu. Z tym ze teraz to by bylo jedynie potwierdzenie tego ze nie ma sie nad czym w ogole zastanawiac. Oczywiscie zapewne tego nie zrobie. Ale wciaz sie zastanawiam jakby zareagowal na zwyczajna propozycję spaceru czy cos. Jako znajomi, a nie była para. Choc znajac zycie wszystko skonczy sie na pomysle w mojej glowie tylko.

Czy tylko ja mam dzisiaj taki parszywy dzien ze nie moge sie na niczym skupic?

335

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

No super ze jest takie forum i kazdego wysluchacie ale chyba tutaj dzisiaj duzo osob nie ma. mialam kiedyts 4 lketni zwiazek pierwszy ten chlopak mnie zranil i to bardzo. Pierwsza milosc i popadlam w ddepresje blagalam Boga zeby dal mi kogos dobrrego na mojej drodze.  i po roku samotnosci znalazl sie on pan R. bylo cudownie zakochalam sie znowu po uszy, zawsze moglam na niego liczyc w kazdej sytuacji jaka byla. Moglam polegac na nim bardzo. Odpowiadalo mi to bo w tamtym chlopaku tego nie mialam bylam mega szczesliwa ze go poznalam . Zakochalam sie po kilku miesiacach swiata poza nim nie widzialam, przyjezdzal codziennie spedzalismy czas, mielismy rocznice w kwietniu powiedzial mi ze to byl najlepszy rok w jego zyciu ze bardzo bardzo mnie kocha  i dziekuje bylo super. Raczej byl osoba o trudnym charakterze zawsze chcial zeby bylo po jego mysli ale przymykalam na to oko. kiedys bylismy n a grillu u siostry i troche wypilismyu ja zaczelam sie smiac pokaz tel cos zobacze a on ze go zaczynam konrtolowac i ze albo sie zmienie albo to bedzie koniec i ze moje humorki go denerwuja. Ale nie mialam ich czesto jak to kobieta przy okresie i tyle . i wtedy ja poszlam do baru i on tam tez przyszedl i zaczal mnie wyzywac od najgorszych i powiedzial albo zrywamy teraz albo zeby mi na mysl nie przyszlo z nim zerwac ja mowialam ze nie chce ze przyszlam tylko tutaj pogadac z kolezanka. Na drugi dzien napisal sms ze to dla niego byl najgorszy wieczor ze nikt go tak nie wkurzyl jak ja wczoraj ja zaczelam mowic dajmy sobie szanse  przeciez cudowny rok mamy za soba bez ani jednej klotni to byla jedna jedyna. Wybaczylam mu powiedzial ze mnie kocha i chce sporbowac to bylo gdzies pod koniec maja .   potem bylo juz ok byl zapracowany ale widzielismy sie co 2 dzien czasami codziennie i 15 lipca mielismy jechac na wczasy z moimi rodzicami  i rodzina, bylam mega szczesliwa. Pojechalismy tam w sumie za jego kase bylo  fajnie odbrze sie bawilam, ale rodzice zauwazyli ze on byl jakis nie taki niezadowolony w sumie kladlismy sie spac bez niczego on odwracal sie i szedl spac ja myslalam a pewnie cche odpoczac nie zwrocilo to mojej wiekszej uwagi . Po powrocie pod koniec lipca w czwartek nie widzielismy sie bo mowilam zeby posiedzial w domu zeby sie rodzice nie denerwowali czy cos, w piatek przyjechal do mnie bo znajomi przyszli przyjechal na 2 godz bo na drugi dzien do pracy wiec ok, w sobote na chwilke no bo tez ciagle praca i ledwo na oczy widzial. W niedziele przyhjechal wieczorem na mecz siatkowki chcialam zeby sie polozyl obok mnie , to na chwile i tyle mowie patrz jestem sama w domu bo cos porobimy a on na to ze zle sie czuje ze jakas goraczka go lapie i poszedl do domu. W poniedzialek jechalam do babci do krk odwiozl mnie i moja siostre z malym dzieckiem na pkp bylo ok.Pozniej wogole nie dzownil wiec za akzdymrazem dzwonilam ja do niego , ale odebral i rozmawial naawet ponad 5 min, mowil ze zapracowany i nie ma czasu gadac ale wieczorami tez dzwonilam ja do niego, wtedy juz czulam ze cos jest nie rtak bo zawsze on dzwonil kilka razy dziennie,ale mysle ok. Mowil ze wraca dopiero z pracy po czym brat go widzial jak jechal autem, wiec to bylo klamstwo. I tak poniedzialek, wtorek, sroda w czwartek wieczorem pryzjechalam o 21, zadzownil i mowi ze jedzie po cos tam i da znac jak wroci zdziwilo mnie to ze woli jechac gdzies tam niz spotkac sie ze mna . Wiec po 22 zaczelam dzwonic do niego i nic i nic dzwonilam tak az do 24 bo strasznie si emartwilam sad nie odebral nie napisal nic wiedzialam ze jest juz cos nie tak. Wiec rano w piatek wzielam ubralam sie i poszlam do niego do domu z mama mialam zawsze dobry kontakt stwierdzilam ze pogadam z nia , a tu otwieram mama zla  i pytam czy jest robert zdziwoona odpowiada ze tak jestg ,a ja mysle przeciez mial byc w pracy ale dobra. On zdziwiony ze przyszlam zawolal mnie na gore, widzialam ze jest zly i mial jazde z rodzinka pytam sie gdize byl tej nocy i ze sie martwilam, powiedziaql ze go to nie interesuje i ze to nie spowiedz nie bedzie mi mowil, ale ze byl w duzym miescie cos zaltawic i zapytalam czy to chodzi o kogos powiedzial ze nie znie ma nikogo ze nie byl tam z zadna dziewczyna i mnie nie zdradzil.Wiec zapytalam czy cchce byc ze mna a on ze nie....:(

Opadly mi rece wtedy swiat stanol do gory nogami nie moglam nic zrobic czulam sie jak nie pwoiem kto, jak nikt.Jeszcze wczesniej powiedzial po co tu przyszlam:( wzielam wyjelam karte z tel bo byla jego oddalam tez koszulke i wyszlam, rodzice krzyczeli ze klamalam razem z nim ze nie bedzie pil na tygodniu (czyli byl na jakiejs imprezie) ze nie wstaje do pracy bylam w szoku, mama mowila ze nie chce ze man gadac sad a mialysmy swietny kontakt poczulam sie jak nikt. wrocilam sie do tego pokoju zapytalam czy tego chciales odpowiedzial ze juz skonczyl ze mna rozmawiac wiec ubralam buty i wyszlam czulam sie jak nie powiem co . Myslalam ze sie opamieta i przyjedzie wtedy wieczorem przeprosi ale nic  juz dzisiaj 5 dzien cisza... wie gdzie mieszkam zna domowy... ale nic sie nie odzywa,  a ja zalamana w domu nei wychodze nigdzie sad

Nie zachowal sie fajnie ale no prezez caly przeszlo rok bylo super kazdemu mowilam ze jestem mega szczesliwa ze to najlepsze co mnie spotkalo i ze on mnie kocha czulam to... a teraz wogole juz mu na mnie nie zalezy przestal kochac, zostalam rzucona bez powiedzienia tak naprawde przez co.... a w sumie powiedzial ze go od dluzszego czasu wkurzalam(tylko troche brzydziej ) To byl swietny przystojny, dobry chlopak, pracowity.... chcial za rok slub myslal o mnie powaznie. Moze poznal kogoso ale po co by mowil ze nie ? nie odzywam sie do niego nie bede go prosic nie kocha mnie jak kazdy sad zranil mnie i cala moaj rodzine bo byli za nim bardzo bardzo sad

Napiszcie co mysliscie prosze fajnie ze moglam sie wygadac sad z gory dzieki

336

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

slepo zakochana, dziwna historia.

czy napewno było tak dobrze też dla niego w tym związku? może o tym nie mówił, a Ci się tak wydawało.
pamiętam jak zerwałam kiedys ze swoim ex- on do mnie pisal zebym tego nie wyrzucala do smieci, ze bylo tak pieknie, ze przezylismy
tyle pieknych chwil, że, że, że... no, a ja to widzialam inaczej. tzn. pieknie też było, ale ostatnie miesiące to był dla mnie
po prostu koszmar. miałam wrażenie, że się w ogóle nie rozumiemy.

sila po Twojej stronie taka, ze jestes jeszcze młoda i tego Ci zazdroszczę.

337

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Nie mowil mi nic tylko kiedys wlasnie ze mam humorki staralam sie oto zmienic ale czasami je mialam kazdy ma zly dzien a raczej przy swoim facecie kobieta powinna czuc sie ok i jak jest zle to tez o tym mowic. na serio z naszych wspolnych znajomych nikt w to nie wierzy jeszcze nikt go nie widzial nie wiadomo gdzie sie podziewa co robi i z kim.... Dziwna hiostoria nie wiem jak na nia patrzec czuje sie okropnie nic mi sie nie chce, nawet zyc. Zauwazylam ze pije coraz wiecej alkoholu tak nie mozna... Tesknie za nim cholernie, jeszcze wyszlo od jednej kumpeli ze czasami jak wracal ode mnie to szedl na piwko do baru i kazal jej nie mowic i jakby co to go nie widzialam takze klamal mnie. Najbardziej prawdopodobne ze znalazl kogos zreszta sama nie wiem, mowil ze nie. Nie wiem dziewczyny pomozcie mi jakos sad

338

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Bags w ogole nie pomyslalam o tym w ten sposob wink
Chodzilo mi o to ze piszac mu zyczenia bede miec jednoczesnie okazje zeby zapytac czy zechce sie spotkac w ogole kiedys ze mną, (tak jak mowil przed wyjazdem ze gdy wroci to moze sie spotkamy) nie konkretnie z okazji jego urodzin wpraszając sie do niego - broń Boże wink teraz ten pomysl z zapytaniem coraz mniej mi sie podoba wiec pewnie skonczy sie na sms z zyczeniami i tyle.


A tak w ogóle to snil mi sie dzisiaj znowu. Ale to byl calkiem inny sen. Taki pozytywny. Do tej pory snilo mi sie jak rozmawiamy o nas, jak ciagle mnie odrzuca. A dzisiaj.... Zadzwonil do mnie i pytal wlasnie o spotkanie, ja nie chcialam sie zgodzic. A potem zaczal mi wysylac sms z milionami buziaków i napisal ze to zerwanie to byl tylko taki zart, test na wstrzymanie zeby sprawdzic jak sie bede czula.
W mojej glowie cos sie zaczelo zmieniac skoro takie odwrotnosci teraz mi sie snią. Za dużo mysle.

slepo zakochana: przeczytalam to wszystko co napisalas i naprawde nie wiem co Ci napisac. Ty latałaś za nim, dzwonilas, staralas sie a on?
Moze on nie czul tego samego co Ty do niego? Tak jak bylo w moim  przypadku, ale musze przyznac ze swietnie szło mu udawanie i kłamać to potrafi.

339

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

kurcze nikt nie wie co mi napisac.... napewno nie czul tego co ja bo by nie zerwal, ja nie daje rady:(  tez mam sny  z nim ale to nic nie zmienia.... nie kocha mnie poprostu....

340

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
szafirek92 napisał/a:

Bags w ogole nie pomyslalam o tym w ten sposob wink


A tak w ogóle to snil mi sie dzisiaj znowu. Ale to byl calkiem inny sen. Taki pozytywny. Do tej pory snilo mi sie jak rozmawiamy o nas, jak ciagle mnie odrzuca. A dzisiaj.... Zadzwonil do mnie i pytal wlasnie o spotkanie, ja nie chcialam sie zgodzic. A potem zaczal mi wysylac sms z milionami buziaków i napisal ze to zerwanie to byl tylko taki zart, test na wstrzymanie zeby sprawdzic jak sie bede czula.
W mojej glowie cos sie zaczelo zmieniac skoro takie odwrotnosci teraz mi sie snią. Za dużo mysle.

Mój mi się śni codziennie.
Nazwijmy go X.
W zeszłym tyg. poznałam Y. o tym samym imieniu.
Strasznie fajny facet i łapię się na tym, że czekam aż napisze, albo porozmawiamy na Skype.
I dziś mi się śni,że spotkałam się z Y w moim rodzinnym domu, jedliśmy obiad z moimi rodzicami.
I niespodziewanie wraca z zagranicy X.
Obudziłam się i zaczęłam się śmiać.
Bądź co bądź czekam na X. z utęsknieniem.

341

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
slepo zakochana napisał/a:

kurcze nikt nie wie co mi napisac.... napewno nie czul tego co ja bo by nie zerwal, ja nie daje rady:(  tez mam sny  z nim ale to nic nie zmienia.... nie kocha mnie poprostu....

mnie tez zawsze najbardziej bolalo to, ze nikt nie potrafi zrozumiec, co czuję. ale tak już jest.
tzn. my się domyślamy bardzo dobrze, ale przecież same do końca nie potrafimy się ogarnąć...
czasu potrzeba.
albo właśnie takiego "przyjaciela" jakim dla mnie jest Pan Y.

342

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Witam kobietki, dawno mnie tu nie było i widzę, że sporo się działo. Dobrze, że jesteście, czytając Wasze posty czuję, że nie jestem sama, że nie tylko ja mam gorsze dni, dzięki Wam robi mi się lepiej.
Ostatnio nie mogę się na niczym skupić, jakoś nawet myśli nie potrafię zebrać w sensowną całość. Wróciłam na kilka dni do pracy (jedyny pozytyw - mam zajęcie, które odciąga mnie od myślenia) i starałam się jakoś naprostować moje życie, aby wróciło do tzw. normy, ale niestety nie udaje mi się to kompletnie. Moja najbliższa przyjaciółka wyjechała, znajomi są wiecznie zajęci, a ja jako jedyna "singielka" w gronie czuję się strasznie samotna. Czuję ogromną pustkę, już nie chodzi tylko o brak byłego, ale ogólnie nie mam do kogo czasami "gęby" otworzyć, potrzebuję wsparcia, a dobijam się tylko coraz bardziej. Za 2 dni znów wracam na urlop i wiecie co cholernie się tego boję... że zamknę się od świata i będę tylko dobijała się myślami, na wyjazd gdziekolwiek nie mam szans, wszystkie oszczędności wydałam na wyjazd do 'byłego", na żadne miejscowe atrakcje nie mam co liczyć - mała miejscowość, normalnie przeraża mnie to wszystko... Siedzę sama i tylko głupie myśli przychodzą mi do głowy, chciałabym o tym wszystkim zapomnieć, odciąć się, ale nie wiem w jaki sposób, jedyny postęp jaki zrobiłam to fakt, że w żaden sposób nie kontaktuję się z byłym, nie chce mnie to nie jego strata, nie będę się płaszczyła przed nim, znam swoją wartość i skoro on jej nie widzi to jego strata.

czarooownica dobrze mieć takiego "przyjaciela", ale też trzeba z tym uważać, żeby drugiemu nie zrobić krzywdy z rozbudzoną nadzieją... Ja też ostatnio kogoś poznałam, dobrze się nam rozmawia i tyle, skoczyła mi samoocena nie powiem, ale widzę, że u niego kroi się chęć na coś więcej, ale niestety ja nie chcę dawać mu złudzeń, nie jestem gotowa na nowy związek i na dzień dzisiejszy nie chcę z nikim być, więc musiałam "ukrócić" tą znajomość


slepo zakochana czytając twoją historię odnoszę wrażenie, że tak naprawdę przez ten pierwszy rok byłaś tak zauroczona swoim facetem, że może nie widziałaś sygnałów, że tak naprawdę twój facet może nie do końca jest szczęśliwy. Sama wiem, że jak człowiek zakochany to na wiele przymyka oko dopiero z czasem widzi co się dzieje. Rozumiem Cię doskonale, najgorsze w rozstaniu jest to, że nie znasz powodu dla którego zerwał, możesz snuć tylko domysły, ale jaka jest prawda nie wiesz i tylko sama siebie zadręczasz. Masz nadzieję, że to tylko kiepski żart... Myślenie tu nic nie pomoże, a on jak będzie chciał to ci powie prawdę, jak nie to niestety nie jesteś w stanie tego zmienić. Wiem, że łatwo  mówić,ale wszystkie musimy nauczyć się żyć na nowo dla siebie samej i wtedy będzie już tylko lepiej. Jesteś młodziutka , całe życie przed Tobą i uwierz, że jesteś wyjątkowa,  jedyna w swoim rodzaju, że zasługujesz na szczęście i wiesz co jestem pewna, że je niedługo na swojej drodze spotkasz.

343 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-07 16:42:28)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

slepo zakochana: nie wiem czy cie to pocieszy czy zdołuje ale u mnie juz ponad 3 miesiace od zerwania i jest o tyle tylko lepiej za zamiast plakac codziennie placze srednio raz na tydzien:P Mialam okres gdy bylolepiej trwal moze ze dwa tygodnie, teraz jestem mniej wiecej w tym samym miejscu. Poza tym ze od czasu do czasu gdzies wyjde i w miare przyzwoicie spedze czas ciagle zyje jakas chorą nadzieją ze wroci. I wiem ze z tej chorej beznadziejnej milosci bede sie leczyc znajac mnie miesiacami jeszcze jak nie dluzej.Mam juz taki glupi charakter...

kajol : no wlasnie.. ja tez jestem w zasadzie jedyną singielką w towarzystwie.. Poza tym wlasnie samotnosc dobija, znajomi nie zawsze maja dla mnie czas, zreszta nie czuję sie z nimi jakos za specjalnie "zżyta". Brakuje mi kogos z kim moglabym spedzac te wolne chwile, kogos kto zawsze bedzie obok, z kim dogadywalabym sie bez slow... Tak mialam z bylym a teraz jest pustka.. Jestem mloda? Fakt. Ale to i tak nic nie zmienia. Powinnam wychodzc do ludzi? No tak. Ale nie zawsze jest do kogo.

344

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

kochane ja mam 21 lat tutaj cos zle pisze mi ze 19 nie wiem czemu. To drugi raz jak sie tak zawiodlam. Nie no on byl szczesliwy nie sadze zeby tyle ze mna byl jakby nie mowil mi to chociaz ostatnio bylo coraz mniej to widac, nie chcial sie przytulac odpychal mnie byl jakis dziwny i to byly sygnaly ale myslalam ze mi sie wydaje sad ja narazie tylko raz wyszlam z domu odkad zerwal ze mna nie daje rady miec sztuczny usmiech.. Chcialabym myslec ze to dran ze tak postapil nie pogadal tylko od razu to zakonczyl, ja chcialabym wiedziec i pogadac znim normalnie wyjasniajac wszystko i na spokojnie , a on wyrzucil mnie ze swojego zycia , nie tylko ale tez  z domu. to bylo w tamten piatek mija dopiero 5 dzien:( dalej w to nie wierze ze go  nie ma... nikt do mnie nie dzowni nie pisze nikomu jestem niepotrzebna sad jedynie wyjde na dzialke z siostra i pogadam z mama to tyle...no i zaczal sie alkohol nie chce pic tak jak po pierwszym rozstaniu  to bylo na umur ale to nie w tym rzecz. On sie tam nie przejmuje co sie ze mna dzieje , gdzie jestem co robie... Byl za mna widziala to siostra do kotrej chodizlismy kilka razy w tygodniu, planowal slub mowil ze jestem najwazniejsza  i to bylo w maju jeszcze, lub pod kpniec kwietnia wiec do przesady to nie kawal czasu. Kazdy  znas tutaj cos przeszedl ja wiem, ale jestem bardzo wrazliwa wszytskim sie przejmuje nie mam juz nikogo sad On mnie nie kocha, myslalam ze po 2 dniach sie ocknie przyjedzie przeprosi moze bym wtedy wybaczyla on nic, zna tel domowy , wie gdzie meiszkam ale zupelnie nic.... zawiodl mnie i cala moja rodzine wiem ze ma inna napewno skoro tak zrobil ale nie spotkam sie  znim bo nie mam gdzie no chyba ze na miescie kiedys, ale w sumie nie chce co mu powiem czesc ? wtedy by to dopiero bolalo.. nie chce mi sie zyc sad

345

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

ziemniaczana : mam tak samo jak ty dokladnie, pewnie powinnam wychodzic ale nie zawsze jest  zkim wiec wole siedziec  w domu bo boje sie ze pojde na miasto i narobie glupot na miescie opije sie albo cos... tak mialam z poprzednia depresja zawiodlam rodzicow i wszystkich dookola wiem ze teraz nie moge bo moi rodizce tego nie wytrzymaja .... on wyciagnal mnie od jednego faceta a wplatal w niego... on pewnie teraz naawet o mnie nie mysli a ja tutaj sie martwie... pewnie smieje sie  z kumplami ze mnie i cieszy ze ma wolnosc bo go niby kontrolowalam wiec ma  teraz spokoj tego chcial wiec nie moge za nic w swiecie sie do niego odezwac chodzbym miala nie wiem co...

346 Ostatnio edytowany przez czarooownica (2012-08-07 17:02:27)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Tak jak Was czytam to się cieszę, że nie zostałam sama.
Ze mam super znajomych od lat, pierwszy tydz. mieszkalam u swojej kolezanki, ktora raczej nie wie co to znaczy,
bo jej maz to jej pierwszy facet, ale pomogla mi bardzo duuuzo. Bo ryczałam i nie musiałam
mówić do ściany.
Poza tym non stop się z kimś spotykam.

kajol: mam nadzieje, ze nie robie mu wielkich nadziei, on wie jaka jest sytuacja, ze tak naprawde
w tym momencie nie jestem ani w zwiazku ani singielka,
czekam na powrot X.

slepo zakochana: mój X. jeszcze 2 tyg. przed wyjazdem mówił, że musimy zacząć
załatwiać sprawy związane ze ślubem najpóżniej zimą, bo na wszystko trzeba
czekac, mieliśmy się pobrać za 2lata także wiem, co to znaczy.

347

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

nie kazdy ma tyle szczescia ze ma sie gdzie zwrocic sad

348 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-07 17:46:58)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

dzisiaj walcze ze soba .. Po raz pierwszy od dawna ciagle mi chodzi poglowie zeby go gdzies wyciagnac, zaprponowac spacer czy cokolwiek, zwyczajne kolezenskie wyjscie... To bez sensu wiem! Wiem ze on pewnie pisze sobie do innych i ma mnie gleboko w powazaniu ale nie wytrzymuje dzis, nie wiem co sie ze mna dzieje... Wiem ze nie moge bo zaprzepaszcze wszystko co przez ten czas budowalam... A znajac zycie skonczyloby sie na tym ze:
- nie odpisalby pewnie gdybym napisala mu smsa, wtedy zaczelabym sie czuc jeszcze gorzej, wiec lepiej jakbym zadzwonila
- nie odebralby gdybym zadzwonila
- jesli by jednak odebral to pewnie by powiedzial ze nie moze bo ma sto tysiecy rzeczy do zrobienia zreszta i ze to bez  sensu, zebym dala sobie spokoj, ze myslal ze juz mi przeszlo, wiec pewnie ja zaczelabym naciskac na spotkanie, gdyby ulegl, jak zwykle nie powiedzialby mi nic nowego znowu zrobilabym z siebie idiotke i wszystko od nowa... A znajac zycie o wszystkim by zaraz wiedzieli jego kumple i kompromitacja na calego.
Pewnosci co prawda nie mam ale to dosc prawdopodobny scenariusz.

Co chcialabym tym osiagnac? Nie wiem sama. Nie zaproponowalabym powrotu czy cos. Najprostszy powod: chcialabym naprawic nasze stosunki, zwlaszcza ze ostatnio pare razy sie widzielismy i bylo dziko. Ach wiem ze to bez sensu. To jemu powinno na tym zalezec. Nie mi.

No i zlamalabym swoja zasade. Gdyby jemu zalezalo-odezwalby sie. Nie odzywa sie sam-nie zalezy mu. Chyba ze mu duma nie pozwala... Ale czy powinnam wowczas tesknic za kims dla kogo wlasna duma jest wazniejsza niz ja?

Jestem beznadziejna i tępa jakas pod tym wzgledem przynajmniej sad Zawsze myslalam ze jestem twarda, ze dam sobie rade... Duzo rzeczy sie czlowiek o samym sobie dowiaduje gdy jest na dnie,gdy nagle traci cos, co wydawaloby sie zawsze mialo byc w jego zyciu. Typowy błąd - uzalezniem swoje szczescie od niego. W moim wyobrazeniu, gdyby nagle wrocil od razu zaczelabym sie czuc szczesliwa. Najgorszy blad PP. Powinnam uwazac ze moge byc zarowno szczesliwa z nim jak i bez niego. Ale przynajmniej zdaje sobie z tego sprawe....Zawsze jakis postęp.

Obym jakos sie ogarnela i nie odezwala. Mam nadzieje ze to przejsciowy kryzys. Naprawde od dawna nie mialam ochoty by sie odezwac. A teraz, nagle...

349

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

za duzo myslisz ziemniaczana.

zadzwoń- się przekonasz.
ja gdybym sie nie odezwala do X. pierwsza, pewnie do dzis bysmy nie rozmawiali.
a ja, chociaz i tak mam kabaret w glowie, miałabym jeszcze wiekszy.

ale mój odpowiedział ochoczo- rozmawialiśmy na Skype 2h.
no nie wiem skomplikowane towszytko....

350 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-07 18:05:11)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

"zadzwon -sie przekonasz "


tak, przekonam sie jaką idiotką jestem:D


nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge, nie moge..... , nie moge!

On nie chcialkontaktu, on ma pewnie nową panne do gadania, ja od 2 miesiacy sie nie odzywam w zasadzie bo on mnie wciaz splawial, ostatnim razem napisal mi zebym juz nie mieszala sie w jego zycie (ponad miesiac temu)
Z drugiej storny wiem ze on tez czuje czasem pustke, brakuje mu kogos (ale nie mnie) itd. Czasem przez te jego statusy na fb czuje sie tak jakbysmy grali w jakas gre pt. "pokaz komu bardziej NIE zalezy". Bo wiem ze wielokrotnie  pokazywal jak to mu swietnie podczas gdy w rozmowie z kolezanka pisal jak mu beznadziejnie.

351

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

a co z alinkaaa?

352

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

mam nadzieje ze baluje w najlepsze ze swoim tak intensywnie ze nie ma czasu napisac:)

353

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ziemniaczana wytrzymaj smile Sama wiesz, że to najgorsze co możesz zrobić. Jak będzie chciał to sam się odezwie. Szczerze to zrobisz z siebie desperatkę wink Pomyśl o tych złych chwilach o swoim bólu, cierpieniu... Wytrzymałaś już dużo... Przeczekaj ten kryzys wink jutro będzie lepiej. 3mam za Ciebie kciuki smile

354 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-07 19:15:05)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Wiem nadzik,wiem. Najgorsze jest to ze wiem ze cos sie w nim zmienia, ze zaczyna odczuwac brak TEJ osoby. Moze nie wszystko stracone?  dlatego zaczelo mnie znow korcic.Ale chyba daleko mu do odezwania sie do mnie.
I wiecie co jest najdziwniejsze? Nie nienawidzę go. Pomimo wszystko. Nie umiem znienawidzic. Zreszta za co? Ze przestal kochac? Moze latwiej byloby zyc nienawidząc. Moze.

Uff na szczescie dzis z pomocą przyszli znajomi i zaraz jade sie zrelaksowac:)

355

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

ziemniaczana: o wiele łatwiej! Ja gdy sobie przypominam jak przez niego cierpialam zaraz po rozstaniu, zreszta teraz tez, te wszystkie sytuacje w których pokazywał ze mial mnie gdzies, ze bylo cos wazniejszego niz ja, od razu czuje sie lepiej.. ale tylko przez chwile. Potem przychodza do glowy moje bledy, ktorych wedlug mnie bylo wiecej, byc moze jestem zbyt surowa dla samej siebie, i od razu znowu on zostaje "oczyszczony" ze wszystkich win w moich oczach.
Także nie zalamuj sie, moj dobry humor znika tak samo szybko jak sie pojawia.

Moj pojutrze ma urodziny. To dopiero bedzie dla mnie dzien wyzwania! Chyba w ogole na fb nie bede wchodzic zeby nie zobaczyc czy jakas dziewczyna mu zbyt wylewnych zyczen nie zlozyla bo znowu mnie serce zaboli... Co jak co, ale ten fb to nic pozytecznego nie przynosi.

356

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

ja tez z niecierpliwoscia czekam jak sie twoja sytuacja potoczy szafirku:) I trzymam kciuki.

357

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ziemniaczana: trzymaj i nie puszczaj, ja tez codziennie mysle o Was i juz nawet sie modlic zaczelam zebysmy jak najszybciej sie pozbieraly... wink

358

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

a ja chciałam do niego napisać.
ale kumpela mi mówi, zebym zyla dalej spokojnie, bo jak nie odpisze to sie zdenerwuje.
co do fb, ciesze sie, ze zawiesilam konto, zreszta X. nigdy nie przesiadywal
na portalu i wiem, ze to sie raczej nie zmienilo.

dostaję sms, a dwuletnia córka mojej kumpeli mówi: "co to, wujek?"
ja: "wujek już do mnie nie pisze"
ona: "bedzie pisał, wróci wujek, taaak. z psem wróci"

mała jest fenomenalna big_smile

najważniejsze, że wieczór miałam zajęty, bo wtedy jest najgorzej.

359

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ja sie nie chce zbierac,ja chce zeby on wrocil...:P

Dzisiaj dopadlo mnie cos strasznego: co jesli on tylko udawal milosc? Co jesli mowil to co chcialam slyszec? Wierzylam ze byl idealny, ze znalazlam kogos wyjatkowego..No wlasnie przeciez ideały sie nie zdarzają! Mogl byc poprostu cholernie dobrym graczem. A ja glupia dalam sie nabrac.... I im czesciej sie zastanawiam, patrze wstecz na pewne sytuacje tym bardziej zauwazam wiele sytuacji gdy zwyczajnie sciemnial. A ja wierzylam ze spotkalo mnie cos tak pieknego...I ta perspektywa jakos tak mnie przerazila:( Ze moglam zwyczajnie dac sie oszukac.

360

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Kochane nie daje rady sad dzisiaj umieram z tesknoty sad  snil mi sie ze byl obok ze chcialam sie przytulic... snil mi sie tez inny ze moj byly patrzyl jak sie calujemy i nic  ztego sobie nie robil sad . Czuje to dzisiaj czuje ma inna to super facet przystojny wiec nie bedzie mial problemu. Dzisiaj juz 6 dzien jestem sama wiec dopadl mnie najwiekszy zal, smutek on nigdy juz nie zadzwoni nigdy z nim nie porozmawiam.... nie uslysze jego glosu i nie zobacze pieknego usmiechu... kiedys moze bedzie lzej.. znacie moja sytuacje boli ze to b ylo z dnia na dzien zliczylam ile razy sie poklocilismy w ciagu ponad roku to bylo jakos 4 klotnie nic wiecej sad
Daj mi Boze wiecej sily  sad

361

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ślepo zakochana...

Teraz musisz przerobić coś na wzór pogrzebu, przejść przez te wszystkie tego etapy. Wiem, że to jest ciężkie do zrobienia, bo partner nadal żyje, ale jesteś Ty, jest - gdzieś tam - on lecz nie ma Was... i to ten związek, "Was" trzeba "pochować", by wyjść na prostą.
Stopniowo przełączyć myślenie z jego, was jako związku na siebie i zająć się sobą. Tak jak pisze w moim awatarze - jesteś "odrzutem" a musisz stać się na nowo kimś.
Wyrzuć z siebie tą złość, żale ale nie na niego. Jego zostaw w spokoju samemu na zasadzie, że jego nie ma.
I najważniejsza kwestia - nie myśl o topieniu tych smutków w alkoholu czy... odniesieniu swojego czynu do pogrzebu.
Jesteś młoda, cały świat przed Tobą. Masz jeszcze wiele do zrobienia w życiu, miłości itd.
Furtkę powrotu do siebie warto sobie zostawić, ale nie żyć jedynie tą nadzieją, że wróci.

Powodzenia, bo teraz jest Ci naprawdę ciężko... ja to wiem.

362

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Wiesz raz juz przechodzilam takie cos trwalo to rok ponad jak zapominalam, nie sadzilam ze bede musiala jeszcze raz przez to przechodzic. Przetrwalam  6 dni i zyje dalej takze wydaje mi sie ze zyc bez niego sie da... Najbardziej mi smutno ze on ma mnie gdzies pewnie naawet nie mysli co robie z kim robie on nas juz dawno pogrzebal. To nie powod ze dzwonilam do niego ze sie martwilam on uznal to za kontrole a naprawde tak nie bylo. Od momentu  okropnego zerwania nie odezwal sie ani raz, wiecie chcialabym zeby kieyds mi to na spokojnie wytlumaczyl co tak naprawde bylo powodem rozstania. Wydaje mi sie ze ktos inny, ale moze byc roznie. Przy alkoholu zapominam na chwile o tym co czuje . Ja go naprawde kochałam sad

363

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
slepo zakochana napisał/a:

Od momentu  okropnego zerwania nie odezwal sie ani raz, wiecie chcialabym zeby kieyds mi to na spokojnie wytlumaczyl co tak naprawde bylo powodem rozstania.

Uwierz mi, że nie pomogłoby Ci to wcale, ani troche nie byloby Ci lżej.
Pamiętam jak mi kiedyś jeden ex tłumaczył dlaczego to płakałam dwa tyg.,
a chyba najbardziej po tym co usłyszałam.
To się tylko tak wydaje, że gdyby człowiek wiedział to by może zrozumiał i byłoby lżej. Nieprawda.

I nie pij alkoholu, bo podbija tylko emocje
(tak było zawsze przynajmniej u mnie): jeszcze intensywniejsze myśli i czułam, że to jest jeszcze bliżej mnie.
Postaraj się czymś zająć, ja wiem, że cięzko, bo przez pierwsze 2tyg.
sama chodziłam jak neptyk, nie jadłam nie spałam.
Kurcze, dobrze byłoby gdybyś znalazła jakąś bratnią dusze...

364 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-08 11:09:26)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

ja przez pierwsze dwa tygodnie latalam za nim.... nie umialam sobie znalesc miejsca, olałam totalnie studia - zwyczajnie nie umialam sie na niczym skupic. Jesc tez sie nie chcialo, alkohol? Jak najbardziej... Mimo tego ze nadal jest mi cholernie ciezko (a niedlugo mina 4miesiace) to w porownaniu do tych pierwszych dni jest o wiele lepiej bo przynajmniej gdzies wyjde, zapomne na chwile. Wtedy tylko chodzilam bez sensu w kolko, niczym nie umialam sie zajac. Bol rozrywal mi klatke piersiową,lezalam w lozku i mialam ochote sie drzeć, wyć nie wiem co jeszcze. Wszystkie plany wspolne, wszystko co budowalismy odeszlo. A ja tym żylam, moje zycie obracalo sie wokol zwiazku. A tu nagle koniec. Stracilam nie tylko chlopaka. Stracilam najlepszego przyjaciela. I ta druga strata zabolala chyba najbardziej.

slepo_zakochana masz jakiegos przyjaciela bliskiego? kolezanke? Kogos kto zwyczajnie przy tobie bedzie? To normalne ze cierpisz, bo stracilas cos co bylo dla ciebie wazne. Jesli ma kogos to dodatkowy cios w samoocenę... Przykro mi ze musisz drugi raz przez to przechodzic. Wiem jak to boli.(poniekąd, bo kazdy przechodzi wszystko inaczej). Ja sobie nie wyobrazalam tygodnia bez niego. Widzielismy sie dzien w dzien przez caly zwiazek a on nagle zniknal z mojego zycia. Traktowalam go jak czlonka rodziny, tyle czasu u mnie spedzal. I nagle nie ma go, puste krzeslo obok gdy pije kawę przy stole. Wszystko sie kojarzy ale jego nie ma. Probowalam przespac doslownie caly ten czas, ale juz zwyczajnie nie moglam. Budzilam sie o 4-5 nad ranem i wiercilam w lozku. Kiedy pomyslalam ze musze z niego wstac opuszczaly mnie wszelkie sily. Ale wstawalam. Mimo bolu,mimo tego wszystkiego. Swojego czasu naprawde zaczelam myslec o glupich rzeczach, ze nie chce juz zyc, ze po co. Ale jednak zyje. Tamten okres byl straszny. Malo konkretow z niego pamietam. Rzeczywiscie pomagalo wyjscie gdzies i rozmowy.... Chyba kazdego meczylam swoja historią:P Codzienie liczylam na to ze kiedys wroci. Do tej pory liczę. Ale nie tędy droga by za nim latac. Postanowilam wziać się (albo przynajmniej udawac ze się wzielam) w garsc. Ze predzej go tym dosiebie przyciagne gdy zrozumie ze juz nie jestem JEGO. Ze potrafię. I tak nadal staram się to ciągnąć.

Czy teraz jest lepiej? Na pewno tak. Boli chyba troche mniej. Teraz czuje sie jak zombie. Totalnie zdezorientowana, bez celu w zyciu, bez czegokolwiek czego mozna byloby sie chwycic i isc w tym kierunku. Studia? Jakos przestalo mi zalezec, zreszta nigdy mnie jakos nie fascynowaly. Ze wzgledu na niego dojezdzalam 50 km codziennie na uczelnie, nie zaznalam nigdy studenckiego zycia, przez co zbytnio nawet znajomych tam nie mialam.

Wszyscy zawsze uznawali mnie za twarda babke, ktorej nic nie wzrusza. Nikt nie potrafil uwierzyc ze tak sie zalamalam. Nawet moi rodzice ktorzy znaja mnie od zawsze dziwili sie ze jestem tak slaba psychicznie. On mnie zlamal. Zlamal mnie na pol i nie umiem sie zreperowac. Kiedys gdzies wyczytalam "niektorzy ludzie sa jak hartowane szkło. Ciezko jest ich zlamac, ale gdy juz sie to stanie, rozsypują sie na tysiace kawaleczkow ktorych nic nie jest w stanie posklejac". Czasem sie z tym utozsamiam. Mam tylko nadzieje ze znajdzie sie ktos na tyle cierpliwy kto pomoze mi te kawaleczki wyzbierac i posklejac razem do kupy.
Ja zawsze z wierzchu bylam twarda wiec nic mnie nie ruszalo, ale przed nim sie otworzylam, zaufalam. A on byl jak wirus ktory spowodowal spustoszenie we mnie, w sercu, glowie, odporny na wszystko, jak do tej pory nie umiem sie wyleczyc. Zalamanie totalne, apatia, brak checi do czegokolwiek. Zadnych planow. Zyje dniem dzisiejszym, staram sie go jakos "przetrwac" w miare mozliwosci jak najlepiej. Sukcesem jedynie moze moge nazwac to ze na zewnatrz znow udaje ze jest ok. O moim dole, o tym co naprawde czuje w sumie pisze tylko tutaj. Czasem mama widzi ze placze wiec  jeszcze moze ona. Ale poza tym udaje ze jest juz ok, ze sie pozbieralam. Moze latwiej bedzie w to uwierzyc samej gdy wszyscy wokol beda tak mysleli.

365 Ostatnio edytowany przez bags (2012-08-08 11:44:30)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
czarooownica napisał/a:
slepo zakochana napisał/a:

Od momentu  okropnego zerwania nie odezwal sie ani raz, wiecie chcialabym zeby kieyds mi to na spokojnie wytlumaczyl co tak naprawde bylo powodem rozstania.

Uwierz mi, że nie pomogłoby Ci to wcale, ani troche nie byloby Ci lżej.
Pamiętam jak mi kiedyś jeden ex tłumaczył dlaczego to płakałam dwa tyg.,
a chyba najbardziej po tym co usłyszałam.
To się tylko tak wydaje, że gdyby człowiek wiedział to by może zrozumiał i byłoby lżej. Nieprawda.

Im człowiek mniej wie tym dłużej żyje. Nie zadręczaj się tym teraz i odstaw na bok alkoholowego odstresowywacza. To pogłębia kryzys zamiast wyciągać. Pod jego wpływem bardziej się rozczulasz jak na dokładkę "szumi w głowie".

I tak jak mówi czaroownica... zajmij się czymś by oderwać myśli od niego.
Co do bratniej duszy.. oparcie w kimś bliskim z rodziny to owszem ale nowy "partner" - klin-klinem jest nie na miejscu. Taka chęć musi przyjść sama.

Kiedy człowiek żle się czuje psychicznie - to automatem ta relacja przechodzi na poczucie fizyczne i odwrotnie... jak człowiek żle sie czuje fizycznie - to automatem to poczucie przechodzi na psychikę.

366

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

slepo zakochana: Moim marzeniem bylo zeby moj byly wytlumaczyl mi o co tak naprawde chodzi, tym bardziej ze nie mial odwagi zerwac ze mna osobiscie tylko przez telefon. Wiadomo ze rozmowa na zywo to zupelnie co innego, chcialam przynajmniej zobaczyc jego reakcje, ale coz, nie bylo mi to dane. Jest tyle spraw o ktore chcialabym go zapytac ze nawet nie wiem od czego mialabym zaczac.  A wiesz co jest najgorsze? Ze nawet nie probowal ze mna wczesniej porozmawiac, zapytac dlaczego tak sie dzieje, tylko wszystko od razu przekreslil.
Domyslam sie co czujesz, u Ciebie to wszystko jeszcze jest świeze, ja przez tydzien nie wierzylam jak on mogl mi to zrobic. Ale teraz gdy minal juz ponad miesiac to wszystko stalo sie jakies odlegle. Oczywiscie ze jestem na niego wsciekla ale teraz wiecej mysle o sobie a o nim staram sie zapominac. Pamietam jak zwijalam sie z placzu (nigdy bym nie pomyslala ze mozna tak plakac), rzucalam czym sie da ze zlosci.
I jeszcze jedno, moj tez sie nie odezwal ani slowem od zerwania oprocz tego ze zlozyl mi zyczenia urodzinowe, chociaz szczerze mowiac wolalabym zeby tego w ogole nie robil, moze wtedy latwiej by mi bylo go znienawidziec.

367

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Wiecie co kazda osoba tutaj  z was mowi a ta osoba pewnie nie byla warta ? Ja tak teraz sie zastanawiam ze moj byly byl warty to swietny chlopak nie klocilismy sie wszystko bylo ok swiata poza mna nie widzial. Nagle jak wyjechalam na te kilka dni stal sie dziwny to tylko jja do niego dzwonilam on nie. Wszystko przekreslil 3 dniami zlymi gdzie mnie nie bylo ? nie mozliwe. Czuje to ze znalazl inna lepsza ode mnie. zranil nie tylko mnie ale  cala moja rodzine bardzo go lubili i spedzalismy z moimi bardzo duzo czasu razem, oni plakali razem ze mna... Nikt nikogo nie zostawia z dnia na dzien musi byc ktos inny lub przestal kochac. Ludzilam  sie ze przez te kilka dni zadzwoni przeprosi powie ze bardzo bardzo kocha i nie umie zyc beze mnie, ale nie cisza, a ta cisza zabija... sad ja nie mialam z nim zbyt zlych chwil wiec nie mam co zlego wspominac, jedynie to przykre zerwanie .

To chlopak ktory nie robi krzywdy innym osoba i wiem to , to nie wiem dlaczego mnie skrzywidzil chyba naprawde mnie nie kochal juz. Smutno mi ze teraz pewnie siedzi i smieje sie  ztego do kumpli i do brata cieszy sie ze moze imprezowac i robic co chce. Wtedy co mnie zwyzywal moglam go zostawic ale chcialam probowac bo kocham tego czlowieka, jest tak strasznie pusto bez niego ze zabija mnie to od srodka. Wiem nigdy sie nie dowiem prawdy pewnie naawet jak gdzies sie spotkamy to naawet  slowa czesc nie powiemy. Kiedys bolalo teraz jeszcze bardzoej poniewaz to 2 raz... Tutaj kazdy ma jakies problemy kazdy ma jakies strapienia, smutki. Jaa tylko chcialabym wiedziec co robi z kim... ale przeciez nie moge sie juz  tym interesowac bo to nie moja sprawa. Nikt  z moich znajomych nie moze w to uwierzyc ze on zakonczyl ze mna jak to mowi abylismy jak brat i siostra.

Dzisiaj dopiero 6 dzien chcialabym zeby to byl juz 6 miesiac nie dam rady tak, nie moge oddychac, jesc, spac  Czuje ze juz z inna jest przytula i ja caluje dlaczego? sad Argument jak si ekogos zostawia ze od dawna go wkur.... to nie zaden argument . Ciekawe czy kiedys zateskni i pomysli o mnie i bedzie chcial wrocic ? Ci faceci wszyscy co nas zostawili wcale sie tym wszystkim nie przejmuja a my biedne sie martwimy. Moj wogole ma gdzies co o nim mowia i co mysla wiec napewno sie ta sytuacja nie przejmuje ma to daleko gdzies.
Nie umiem zyc chce umrzec sad zeby mi nic glupiego do mysli nei przyszlo.... boje sie, tak bardzo sie boje sad

368 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-08 16:24:06)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

slepo_zakochana czytajac Ciebie widze siebie zaraz po rozstaniu.. Z tym tylko ze mnie facet zostawil po 3ech latach i nigdy nie zwyzywal.. Argument: przestalem Cie kochac. A dwa dni wczesniej zakochany po uszy, płakał jak dziecko. Ba jeszcze pare godzin przed zerwaniem : kotek poradzimy sobie, wszystko bedzie dobrze. A po zerwaniu : "przestalem Cie kochac". Tez byl dla mnie jak rodzina, my kazda wolną chwilę spedzalismy razem, o dziwo z jego inicjatywy zawsze.

Podobnie jak ty nie umiem powiedziec ze to zly chlopak. Bynajmniej poki byl ze mna nie moglabym mu w sumie nic zarzucic. I zawsze mial do mnie szacunek. Nie obwiniaj sie, jesli wybral inna to nie dlatego ze Ty jestes gorsza! Absolutnie nie! Widzisz czasem ludzie po prostu sami nie wiedza czego chcą, wolą uciec od problemow niz sie z nimi zmierzyć. Poza tym wyzwiska- tego absolutnie nie jestem wstanie pojąć. Obie strony powinny sie szanowac, a zwlaszcza facet kobietę! Mowisz ze nic nie robi sobie z rozstania. Ile on ma lat? Faceci sa juz tacy glupi (w zasadzie nie tylko oni i pewnie nie wszyscy:) ) ze nagle im sie chce "zaszalec". Rzucaja sie w wir imprez, spotkan, flirtow ale z czasem orientują sie ze wolnosc jest jednak troche przereklamowana. Przyklad mojego exa: pisal komus tam ze na poczatku fajnie bo w koncu wolny, mogl robic co chcial i z kim chcial. A teraz coraz czesciej mu brakuje tej drugiej osoby, czuje pustke, ba nawet przyznal sie ze za mna plakal bo mu mnie brakowalo jakis tam czas temu. Wiec wolnosc jednak nie do konca taka fajna.

Nie bede ci prawic morałow "tego kwiatu jest pol swiatu" bo wiem jak to wkurza. Nie bede mowila nie martw sie bo to wkurza jeszcze bardziej. Wiem ze jest ciezko, ze boli. Ale gratuluje Ci jednej rzeczy -nie odzywasz sie do niego. I bardzo dobrze. Ja niestety nie potrafilam i jeszcze bardziej wszystko pochrzaniłam. Ale z drugiej strony spojrz jak on to skonczyl, jak zostalas potraktowana. JAK "NIC" jak to sama wczesniej ujelas. Czy on zainteresowal sie Tobą po zerwaniu? Nie. A mniemam ze wiedzial jak ciezko przechodzilas wczesniejsze rozstanie i ze teraz moze byc podobnie. A on zwyczajnie uciekl, odciął się od tego problemu, jakby nigdy go nie dotyczyl. Dla mnie to "od dawna mnie wkurzasz" to tylko glupi pretekst. Skup sie teraz na sobie. Jestes wartosciową osobą, nie obwiniaj sie o rozpad tego zwiazku. Zajmij sie czyms co lubisz. Sport, zakupy, jakies hobby. Zadbaj o siebie. Nic tak nie poprawia humoru kobiecie jak poczucie ze jest atrakcyjna. Usun z widoku wszystko co ci o nim przypomina, unikaj piosenek i miejsc zwiazanych z nim. Powinno być łatwiej nieco wziąść się w garść. Wiec do dziela smile A gdy bedzie smutno pisz tutaj, jak kazdy. Moze niczego to nie zmieni ale przynajmniej sie wygadasz i bedzie lzej:)

369

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Co do jednego dziewczyny macie racje. Moj tez mnie nie zwyzywal, przez cale dwa lata ani razu sie porzadnie nie pokłocilismy. Taka juz jestem ze nie lubie kłotni i staram sie ich unikac a gdy cos jest nie tak to przezywam to wewnątrz. Chociaz przyznam sie wam ze jeszcze chwile a bym po prostu wybuchła, i stało sie to, dopiero jak ze mną zerwał. Przypomnialo mi sie jak na ostatnim sylwestrze wypomnial mi ze ani razu sie nie pokłocilismy jeszcze i zaczał mnie przezywać, ot tak, dla jaj, chcial sie poklocic o cokolwiek. A widział wczesniej ze mialam kiepski humor (sprawy rodzinne). Czy to, ze nie kłocilismy sie wcale tez moglo byc powodem? Teraz to przerozne sytuacje analizuje i szukam podtekstów w moim i jego zachowaniu. Nie czepialam sie go, mogl sobie chodzic na imprezy beze mnie jako ze mieszkalismy kawalek drogi od siebie, zaufałam mu a on co? Widać dalam mu za duzo wolnosci. I znowu obwiniam siebie.

370

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Oczywiscie ze niczego to nie zmieni zdaje sobie sprawe. Nie ja z moim nic nie napisalam przez tyle dni, nie zadzownilam wiec w sumie jestem z tego dumna nie blagalam go o wrocenie do siebie. On ma 24 lata ale on juz sie wyimprezowal do 22 roku zycia mowil ze chce stabilizacji i wkoncu to znalazl byl bardzo wiarygodny. No nie byl zly, to dobry czlowiek no wtedy jak mnei zwyzywal to nie bylo mile ale przeprosil chcialam dac szanse wiec bylismy dalej razem. To w sumie tylko to jest zly wspomnieniem reszta byla mega udana nie widze swiata poza nim. sad Nie on wogole sie mna nie zainteresowal nie obchodze go zupelnie, wie ze to przezywam bo wie jak bardzo tamto rozstanie przezywalam i jak dlugo mnie to bolalo doskonale wie co  zrobil, w jego oczach i glosie bylo widac ze kompletnie juz nic do mnie nie czuje ze nie licze sie dla niego i chcial zbeym jak najszybciej wyszla z jego domu, wiec to zrobilam. Wiesz sa momenty gdzie jest ok a teraz np placze jak bobr... Przechodzilam to juz kiedys wiem jakie sa kolejne etapy rozstania najgorsze pierwsze kilka miesiacy pozniej moze wroci to do siebie. Z tym bylym bylym o tyle bylo gorzej ze widywalam go codziennie bo w jednej paczce bylismy i przez to zawsze wiedzialam co robi gdzie jest i  z kim, a o tym nie wiem zupelnie nic... Nie wiem umowilam sie dzisiaj z dwo akolezankami nie wiem czy isc poniewaz po co mam sie na sile usmiechac ? a jak jego na miesice spotkam ? nie wiem co robic z tym. Chyyba za wczesnie zeby wychodzic z domu po rozstaniu sama nie wiem.
Dziewczyny ja czuje to ze on ma kogos ja to wiem, chociaz nie spotkalam go jeszcze z zadna jak tak bedzie to serce mi chyba peknie . Dziekowac Bogu ze mam taka mame  i siostre bez nich nie dalabym napewno rady. Wiesz moi byli zzyci  od 15 lipca do 25 lipca bylam z nim i cala moja rodzina na wczasach mieszkalismy w domkach obok to byl juz czlonek rodziny, nie wiadomo po co pojechal ze mna nate wczasy, jak zakonczyl ze mna 4 sierpnia.... nic nie dawalo znakow ze to zrobi moze jedynie ze tak malo mnie przytulal i za reke trzymal ale nie bralam takich sczegolow do glowy bo bez sensu... juz wtedy wiedzial  co zrobi napewno.. chce umrzec na serio...

ok sport zakupy ok , ale ja narazie nie mam sily wychylic nosa z pokoju a co dopiero zrobic cos dla siebie? po co i tak nikogo takiego samego nie spotkam ... kiedys sie dowiem co bylo prawdziwa przyczyna ...

371

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

A ja uwazam ze powinnas gdzies wyjsc. Moze Ci sie wydaje ze to nic nie da ale zobaczysz ze istnieja inne rzeczy poza nim. Jesli masz taka okazje to powinnas korzystac z zycia.

Widzisz, u mnie ta decyzje podejmowal juz od jakiegos czasu, to nie bylo pochopne. Owszem, zauwazylam ze ostanio w ogole brakowalo czulosci, przestal sie do mnie zwracac tak jak powinien do swojej dziewczyny, a na weselu tydzien przed rozstaniem to ani razu mnie nie pocalowal, ba nawet za reke nie chcial mnie wziac tak jakby sie męczyl ze mną, jakby sie nie mogl doczekac kiedy sie skonczy. Nawet jak juz mialam wracac do domu to mi powiedzial: A to jedź, ja tu jeszcze zostane". Zapalila mi sie czerwona lampka w glowie ale tak jak Ty, nie zwrócilam szczególnej uwagi na to.
Tak bardzo zaluje ze nie zareagowalam na to, zaluje ze poszlam na to wesele.
Ale mam nadzieje, ze moze kiedys on chociaz przez chwile pozaluje swojej decyzji.

372 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-08 17:03:04)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Jesli nie dla siebie to .. z zemsty.Nic tak faceta nie uderzy jak widok Ciebie nie przejmującej się, pieknie wyglądającej. Moze Cie miec gdzies, ale i tak go to uderzy. Z jednej strony nie dziwie Ci sie ze nie chcesz nigdzie wychodzic,bo sama tak mialam. Wiem tez ze czas niemilosiernie sie dluzyl : wydawalo mi sie ze mijaja godziny a to tylko 5 minut. A moze ktoś mu coś nagadal na Ciebie? I dlatego tak sie wkurzyl? Moze jakas plotka ktora uderzyla w jego męskie ego?

Dziewczyny nie obwiniajcie sie. Ja tez mialam taki okres, gdy stwierdzilam ze to wszystko moja wina, ze wcale mu sie nie dziwie ze ze mną zerwal.. zreszta on rozpowiadal jaka to ja bylam zabrocza itd... Zgonil na mnie ze spotykalismy sie codziennie ze nie mial na nic czasu! A teraz on bierze cala wine na siebie, ze mnie skrzywdzil, ze cierpialam przez niego, chociaz nie wiem, mozemu to schlebia zwyczajnie i sie popisuje. Zalosne.
Wina nigdy nie lezy po jednej stronie i Wy nie jestescie niczemu winne. Skoro byli z Wami rok czy dluzej to mieli bardzo duzo czasu żeby Was poznac i powiedzieć co ewentualnie im nie pasuje. Gdyby powiedzieli z pewnością mogłybyscie to naprawić.

slepo_zakochana przezylas juz jedno rozstanie czyli wiesz doskonale ze jednak sie da, ze jeszcze mozna znalesc szczęście. Teraz na pewno tez dasz sobie radę :*Wszystkie jakos damy wink

373

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

"Wina nigdy nie lezy po jednej stronie i Wy nie jestescie niczemu winne. Skoro byli z Wami rok czy dluzej to mieli bardzo duzo czasu żeby Was poznac i powiedzieć co ewentualnie im nie pasuje. Gdyby powiedzieli z pewnością mogłybyscie to naprawić".

Podpisuje sie pod tym!
Moj mi powiedzial co mu nie pasowalo ale zeby to naprawic to chęci nie wykazywał, ja wręcz przeciwnie, wiem ze moglabym to zmienic.
Damy rade, takich jak my juz nie znajda na pewno;)

slepo zakochana: ja zaraz po rozstaniu bylam taka rozstrzęsiona ze nie potrafilam nawet posta na forum napisac, udalo mi sie dopiero gdy minal prawie miesiac!
Pisz tutaj, to naprawde duzo daje, ja do osob wylewnych nie naleze ale juz czuje ile mi to pomoglo i wiem ze nie trzeba dusic w sobie emocji.
I bądz twarda. Po rozstaniu zadzwonilam do niego RAZ, nastepnego dnia, i postanowilam ze wiecej sie o uczucia prosic nie bede. Poza tym byl jeszcze jakis sms z tym jak mnie zranil i ze od dawna przeczuwalam ze przestalam byc dla niego wazna i jeszcze pare rzeczy ktore mi lezaly na sercu. Lżej mi sie zrobilo od razu. Od tamtej pory sobie milczymy.

374

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Z jednej strony wszystko WIEM i to wydaje sie jak najbardziej uzasadnione :odpuść, na nim nie konczy sie swiat.Tylko do cholery, czemu jest tak ciezko?)

Po prostu byłaś z nim bardzo mocno związana emocjonalnie, dalej jesteś, więc myślę, że to zupełnie normalne, że bardzo to przeżywasz. Potrzebujesz po prostu więcej czasu niż inni. No i rozumiem, że chciałabyś, żebyście rozmawiali jak znajomi, trudno wyrzucić z głowy wszystkie dobre chwile, jakby to wszystko co było między wami nie było nic warte. Może za jakiś czas rozmawianie będzie możliwe, na razie chyba za wcześnie.
slepo zakochana - dasz rade, wylej tutaj swoje żale, na pewno ci ulży

A mój były dziś zadzwonił, chciał się spotkać, pogadać. Zgodziłam się, a teraz się waham czy nie powinnam była odmówić. To będzie pierwsze spotkanie od zerwania, ciekawa jestem czy będzie przepraszał... och, żebym tylko się nie rozkleiła. To będzie test czy jestem w stanie się z nim po prostu przyjaźnić.

375

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Cherry_Berry: Ile czasu minęlo od rozstania? A moze chce wrócic? Powodzenia zycze:) I nie pokazuj mu ze jest dla Ciebie wazny. Ja bym tak zrobila na Twoim miejscu.

376

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

tez mi sie wydaje ze moze chce wrocic cherry_berry:)

377

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Juz zaczynam łapac lekkiego dola.. Dziewczyny, coraz bardziej dreczy mnie mysl zeby w ogole nie skladac mu tych zyczen skoro nie utrzymujemy kontaktu.. Juz nie wiem co mam robic zeby bylo najlepiej.. Nie chce zeby pomyslal ze na niego czekam.. jutro chyba oszaleje od myslenia.

378

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

a mi się wydaje, że cherry_ już nie chce do niego wracać.
napisz nam po spotkaniu co wyszło smile


Przefarbowałam się na czerwono, chciałam po drodze napisać do X.
Tylko moją chęć przyćmiewa stach. Minął już miesiąc,a jeszcze 3 tyg....
Złapałam się dziś na tym, że nawet nie sprzątnęłam jego rzeczy,
jedynie zdjęcia schowałam do komody.
Kwiaty, rzeczy w łazience, a nawet ubrania- wszystko na swoim miejscu.
Bo wydaje mi się, że będzie jeszcze bardziej pusto, jeszcze bardziej brak...
Chociaż dziś miałam jakiś gorszy dzień i jak myślałam o nim to tylko źle.
Wyobrażałam sobie jego powrót. Scenariuszy napisałam już miliony,
zobaczymy, który okaże się prawdziwy.

379

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
szafirek92 napisał/a:

zlozyl mi zyczenia urodzinowe, chociaz szczerze mowiac wolalabym zeby tego w ogole nie robil, moze wtedy latwiej by mi bylo go znienawidziec.

Chciał "dobrze" dla Ciebie i pokazał "klasę". Odpłać się tym samym. Niech przynajmniej wie, że masz "jeszcze" szacunek do niego...

380

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
szafirek92 napisał/a:

Juz zaczynam łapac lekkiego dola.. Dziewczyny, coraz bardziej dreczy mnie mysl zeby w ogole nie skladac mu tych zyczen skoro nie utrzymujemy kontaktu.. Juz nie wiem co mam robic zeby bylo najlepiej.. Nie chce zeby pomyslal ze na niego czekam.. jutro chyba oszaleje od myslenia.

oj szafirek, trudno radzić.
jezeli czujesz taka potrzebe to napisz... tylko tak bardzo neutralnie.
ja gdybym dostała od któregoś z byłych sms z życzeniami, byłoby mi miło.
ale ja jestem baba, poza tym od tych rozstań minęło już tyle czasu, ze
dawno rozeszło się po kościach. no nie wiem.

381

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

szafirek napisz mu te zyczenia! wlasnie pokaz klase. A przy okazji zobaczysz jak on reaguje na Ciebie. Jesli bedzie mu zalezec na pewno nie poprzestanie na "dziekuje". A jesli nie odpisze wcale lub odesle zdawkowe "dzieki" to chyba sytuacja sie wyklaruje - nie zalezy mu. Bede czekac z niecierpliwoscia jak sie potoczą wasze sprawy:)

Alinkaaa chyba dobrze sie bawi bo chyba zapomniala o nas:D i bardzo dobrze, oby i jej sie ukladalo.

382

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Dziękuje za szybką reakcje;*
Macie rację, mimo wszystko na zyczenia moge sie zdobyc i je zlozyc.
"Wszystkiego Najlepszego" powinno wystarczyć..  ja wlasnie na jego zyczenia odpowiedzialam zwykłym "dzięki",ale to bylo dwa tyg po rozstaniu, takze wiecie, teraz juz  inaczej na to wszystko patrze.
Sama jestem ciekawa jak zareaguje. Nie powinnam sie na nic nastawiac, i nie bede.
Na pewno napisze co i jak, gdy bedzie po wszystkim.

Oj alinkaa sobie grabi;) Mam nadzieje ze wszystko u niej ok, moze nie ma dostepu do neta;)

383 Ostatnio edytowany przez czarooownica (2012-08-08 21:19:59)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Spodziewamy się chyba baaaardzo długiego posta od alinkaaa, inaczej będą baty big_smile

Jak mija wieczór dziewczyny?:)

Ps. Napisałam do X.
Łatwo dawać rady, niech to szlag.

384

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

No i po spotkaniu. Nie chce wrócić, i chyba nigdy tego nie zaproponuje (na szczęście), zakochał się w dziewczynie 8 lat młodszej niż ja, ona mieszka na drugim końcu Polski, poznali się w necie, zrobił mnóstwo planów i postanowień. Było miło i na luzie, spojrzałam na niego z dużym dystansem, na chłodno przeanalizowałam te jego plany. I wiecie co? Dziękuję Bogu, że już nie jesteśmy razem big_smile co za szczęście, że to wyszło po roku a nie po np. 5 latach! serio, z tych jego planów... cóż jak wyjdzie cokolwiek, to będzie dużo. Znam ją tylko z opowiadań, ale trzeba przyznać, że się dobrali. Oboje - zero trzeźwego spojrzenia na życie, nie pokończone szkoły średnie, on ma gównianą pracę, ona wcale, w dodatku on nie ma aspiracji żeby osiągnąć coś więcej, a plany? ho ho ho! I jeszcze głośno opowiadał ile zarobił w tym mies., chwalił się jakby to nie wiem co było, medal olimpijski co najmniej. Wie, że teraz nie pracuję i mi ciężko, nie wiem czy na złość tak gadał czy nie, w każdym razie mnie byłoby wstyd się chwalić takimi marnymi zarobkami.
Najciekawsze, że chce ją sprowadzić do siebie, ale nie jest u siebie, tylko u ojca, po części na jego garnuszku, bo za tysiąc na rękę nikt się nie utrzyma w dużym mieście. ów rodzic musiałby być idiotą, żeby pozwolić na sprowadzenie laski, której nigdy nie poznał no i bądźmy szczerzy - darmozjada bez szkoły i pracy. Co więcej JUŻ mu nie pasuje wiele jej cech, ponoć zachowuje się jak gówniara. Opcją drugą jest wyjazd do niej i uwicie wspólnego gniazdka, ale z jego obecnymi kompetencjami i ew. jej wkładem mogliby wynająć najwyżej piwnicę, a jeść chyba tynk ze ściany. I jest święcie przekonany, że to się uda. Komiczne, prawda?

Reasumując fajny z niego kolega, ale nie życiowy partner. Z kimś takim nie można budować wspólnej przyszłości, ja oczekuję od faceta czegoś więcej. Jeszcze nie rozumie, że na świecie nie ma świętych mikołajów, którzy rozdają prezenty. Myślę, że drogo za to zapłaci.

385

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ziemniaczana....

Kiedyś Ci pisałem, że po Naszych rozstaniach lecą na Nas pewnie wiązanki jak na magistrali telefonicznej. I chyba miałem racje smile

Dzisiaj się przypadkiem dowiedziałem, że kartek w biblii by zabrakło na treści tych łacińskich wiązanek a na mój temat wyszły do ludzi i krążą po wsi dziesiątki historyjek, jaki to ze mnie był kawał sq***la, że kobieta musiała mnie wykopać. I co najciekawsze... nikt z ludzi w te opowieści nie wierzy, znając mnie z tej innej strony.

I chyba tęsknota się do niej zaczęła dobijać, bo sporadycznie co parę dni zagląda na moje konto na nk... coś chyba w lesie ciężko choruje smile

386

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
Cherry_Berry napisał/a:

No i po spotkaniu. Nie chce wrócić, i chyba nigdy tego nie zaproponuje (na szczęście), zakochał się w dziewczynie 8 lat młodszej niż ja, ona mieszka na drugim końcu Polski, poznali się w necie, zrobił mnóstwo planów i postanowień. Było miło i na luzie, spojrzałam na niego z dużym dystansem, na chłodno przeanalizowałam te jego plany. I wiecie co? Dziękuję Bogu, że już nie jesteśmy razem big_smile co za szczęście, że to wyszło po roku a nie po np. 5 latach! serio, z tych jego planów... cóż jak wyjdzie cokolwiek, to będzie dużo. Znam ją tylko z opowiadań, ale trzeba przyznać, że się dobrali. Oboje - zero trzeźwego spojrzenia na życie, nie pokończone szkoły średnie, on ma gównianą pracę, ona wcale, w dodatku on nie ma aspiracji żeby osiągnąć coś więcej, a plany? ho ho ho! I jeszcze głośno opowiadał ile zarobił w tym mies., chwalił się jakby to nie wiem co było, medal olimpijski co najmniej. Wie, że teraz nie pracuję i mi ciężko, nie wiem czy na złość tak gadał czy nie, w każdym razie mnie byłoby wstyd się chwalić takimi marnymi zarobkami.
Najciekawsze, że chce ją sprowadzić do siebie, ale nie jest u siebie, tylko u ojca, po części na jego garnuszku, bo za tysiąc na rękę nikt się nie utrzyma w dużym mieście. ów rodzic musiałby być idiotą, żeby pozwolić na sprowadzenie laski, której nigdy nie poznał no i bądźmy szczerzy - darmozjada bez szkoły i pracy. Co więcej JUŻ mu nie pasuje wiele jej cech, ponoć zachowuje się jak gówniara. Opcją drugą jest wyjazd do niej i uwicie wspólnego gniazdka, ale z jego obecnymi kompetencjami i ew. jej wkładem mogliby wynająć najwyżej piwnicę, a jeść chyba tynk ze ściany. I jest święcie przekonany, że to się uda. Komiczne, prawda?

Reasumując fajny z niego kolega, ale nie życiowy partner. Z kimś takim nie można budować wspólnej przyszłości, ja oczekuję od faceta czegoś więcej. Jeszcze nie rozumie, że na świecie nie ma świętych mikołajów, którzy rozdają prezenty. Myślę, że drogo za to zapłaci.

Cherry...

Szczerze i bez urazy do Ciebie - zamienił stryjek siekierkę na kijek jeśli o jego wybór co do Was chodzi.
" zero trzeźwego spojrzenia na życie, nie pokończone szkoły średnie, on ma gównianą pracę, ona wcale, w dodatku on nie ma aspiracji żeby osiągnąć coś więcej, a plany? ho ho ho! I jeszcze głośno opowiadał ile zarobił w tym mies., chwalił się jakby to nie wiem co było, medal olimpijski co najmniej."
Plany pewnie tak dalekosiężne jak rzucanie się z motyką na księżyc. Przelicznik ilości (kasy) do jakości (życia we dwoje) godny na prawdę nagrody nobla w dziedzinach nadzwyczajnych w życiu.
"Co więcej JUŻ mu nie pasuje wiele jej cech, ponoć zachowuje się jak gówniara. Opcją drugą jest wyjazd do niej i uwicie wspólnego gniazdka, ale z jego obecnymi kompetencjami i ew. jej wkładem mogliby wynająć najwyżej piwnicę, a jeść chyba tynk ze ściany."
No to ambitne plany małżeńskie pewnie mają... piłkarska gromadka pociech i byle do przodu smile
Kolega z kogoś takiego??? pożycz 5 zł na wieczne oddanie, bo nie mam na chlebek...
Ja Cie proszę...

387

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Przede mną prawdopodobnie rozwód. W zeszłym roku mąż miał romans, wybaczylam. Przez prawie rok zyliśmy szczęśliwie a tu nagle mąż stwierdził, że on chce żyć własnym życiem, a jeszcze dwa dni wcześniej zapewniał mnie o swej milości i o tym że jestem najważniejsza. I tak się zastanawiam co oznacza w dzisiejszych czasach słowo "miłość". Czy to możliwe, że miłość może wyparować z dnia na dzień. Dla mnie to takie nierealne, bo ja mimo wszystkich krzywd wyrządzonych przez męza nie przestałam go kochać ani odrobinę. Czuję żal, czuję się oszukana ale nie potrafię wyłączyć swojej miłości dla niego. Nie wiem, jak można tak łatwo szastać tym słowem, według mnie jak się kogoś kocha to robi się wszystko żeby związek był udany, to jest przede wszystkim dawanie. Bo miłość nie jest łatwą sprawą, wymaga od nas poświęceń, pójścia na kompromisy. Ja dawałam i dawałam, i przez ten rok coś tam otrzymywałam, tyle ile mi wystarczało a teraz osoba, która jest dla mnie wszystkim, zaczyna traktować mnie tak jakbym nic nie znaczyła. Więc nic nie rozumiem. Najgorsze jest to, że mamy dzieci, które muszą teraz cierpieć bo ichh tacie znudziło się życie rodzinne, ten świat wywraca się do góry nogami. Walczyłam o uczucie, ale powiedziałam sobie dość, nie mam już sił. Czekam na to co przyniesie mi czas, jest ciężko ale wiem że cokolwiek nie zrobię to i tak nic nie zmieni, bo to druga strona musi chcieć...

388

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Oszukana...
pozwolisz, że zapytam: ślub kościelny czy cywilny macie?

389

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

ślub kościelny

390 Ostatnio edytowany przez bags (2012-08-08 23:38:37)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

No to zapraszam tu http://www.kryzys.org/viewforum.php?f=2
Jest tam wiele wątków podobnych do Ciebie i znajdziesz pomoc, wsparcie itp.

Też jestem po ślubie kościelnym, w potwornym kryzysie małżeńskim i tam mi ludzie pomogli stanąć na nogi od tej sakramentalnej strony. Tobie też dużo to forum może dać dobrego w tej sytuacji.

Posty [ 326 do 390 z 2 413 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026