Ahh ziemniaczana, mi tez tego brakuje, osoby ktora zapytalaby:"jak sie czujesz?". Niby glupie pytanie ale jednak. Wsrod tylu znajomych ktorych mam, tylko jedna zadala mi to pytanie jak powiedzialam ze sie rozstalam z chlopakiem. Tez mam takie napady bezsilnosci (teraz juz zdarzaja sie rzadziej) ze czuje ze nie wytrzymam, lzy sie zbieraja z oczach i musze natychmiast sie gdzies schowac gdzie nikt nie bedzie slyszal mojego placzu, wtedy jest mi lepiej. Ostatnio pobieglam do lazienki i pod prysznicem ryczalam jak glupia, ale za to potem bylo lzej.
Nie lubie okazywac slabosci i raczej wole to przezywac w samotnosci (kazdy reaguje na taki cios inaczej ale odczucia i emocje sa takie same) ale masz racje, sama obecnosc kogos juz duzo daje.
Coraz czesciej mysle ze sie juz nie odezwie. Wrocil, zaczal nowe zycie beze mnie, a moja osoba juz poszla w kąt, jak zabawka, ktora nic dla niego nie znaczyla, więc nie ma sensu sie odzywac i przerabiac wszystko od poczatku. Bo po co? Tak jest latwiej, zadzwonic, nie patrzec w oczy i myslec ze juz wszystko zalatwione. Ja tak mysle ze gdyby chociaz troche mnie kochal, to porozmawialby ze mna a nie od razu konczyl zwiazek.
A to zeby sobie kogos znalezc i zobaczyc jego mine: bezcenne ! ![]()