Debby, no w związku z serduszkiem ![]()
2 276 2013-07-15 14:20:25
Podobne tematy
2 277 2013-07-15 20:59:46
A z sercem ok czuje sie dobrze nic mnie nie boli takze jest ok. Oczywiscie musialam w zwiazku z tym wprowadzic pewne zmiany w moim zyciu: rzuciłam palenie ( i tak palilam od czasu do czasu na imprezach tylko i czasami w domu), nie pije alkoholu, od tego weekendu zaczne brac leki bo jak wezme teraz to bede musiala sie zwalniac z pracy bo powoduja skutki uboczne a nie chce zaniedbywac pracy ogolnie sie wszystko zmieni. Udało mi sie w koncu skontaktowac z klinika w warszawie ale tak jak sie spodziewalam na wolny termin moge liczyc za rok , 2 lata wiec bede musiala uderzyc do mojego lekarza zeby to jakos przyspieszyc. staram sie cieszyc kazdym dniem i nie myslec zle na dzien dzisiejszy jest dobrze i to sie liczy. a wczesna jak u ciebie jak sie trzymasz.. wiem jestes na innym watku ale musialabym przeczytac go od poczatku zeby byc na biezaco a troche tego duzo..
2 278 2013-07-19 10:06:57
No trzymam się fatalnie, nie kontaktujemy się już prawie 5 tygodni, znów... Już kiedyś był okres 7 tygodni, kiedy była cisza, miało już tak nie być, okropnie cierpię, okropnie. Mam nadzieję, że z Twoim sercem będzie wszystko dobrze...
2 279 2013-07-19 21:06:17
Poczatki zawsze sa najgorsze ja tez strasznie cierpialam jak sie nie odzywał tez liczylam ile juz mija czasu płakałam po nocach katowałam sie ze to moja wina. Nie widzialam sie z nim 3 miesiace i juz nie jest mi tak ciezko jak myslalam poswiecilam sie pracy, staram sie nie dowiadywac co u niego a bylaby mozliwosc bo mamy wspolnych znajomych od ktorych tez sie po czesci odłaączylam, mam przyjaciol ktorzy mnie wspieraja i to mi starczy i powiem ci ze ja nawet nie chce zeby sie odzywał , zeby wiedzial co sie teraz dzieje w sensie ze z moim sercem bo wiem ze gdyby sie odezwał to zburzyloby wszystko to nad czym pracowalam przez te 3 miesiace wiem ze wszystkie uczucia by wrocily i cierpienie byloby jeszcze gorsze dla mnie. Tobie tez sie uda osiagnac to co mnie, mi duzo pomogło to forum dzieki ktoremu poznałam moja kochana przyjaciółke ktora mnie wspiera z calego serca i z ktora mam kontakt codziennie ona tak na prawde mi pomogla. Ty na pewno tez masz obok siebie kogos kto pomoze ci przez to przejsc musisz sobie uswiadomic ze tak mialo byc i ze placzem i cierpieniem swiata nie zmienisz i czasu nie cofniesz jak sobie to uswiadomisz tym bedzie ci łatwiej mowie ci. Trzymam za ciebie kciuki i dawaj znak co u ciebie na tym forum bo innych nie czytam. Chcialabym kiedys przeczytac twoj wpis ze juz ci przeszlo i ze jestes szczesliwa na pewno tak bedzie wierze w to:))
2 280 2013-07-19 21:13:55
Kari dzięki, dzięki! Bardzo miło mi coś takiego usłyszeć :* mam nadzieję, że spotkanie dojdzie do skutku ! : )
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, u mnie minęło już sporo czasu i jest naprawdę super.
2 281 2013-07-19 22:09:55
Kari dzięki, dzięki! Bardzo miło mi coś takiego usłyszeć :* mam nadzieję, że spotkanie dojdzie do skutku ! : )
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, u mnie minęło już sporo czasu i jest naprawdę super.
No ja tez mam taka nadzieje ze sie w koncu spotkamy:))) bierzcie z nas przyklad dziewczyny i nie dajcie sie faceci sie na cos jednak przydaja gdyby nie nasze troski nigdy bysmy sie nie spotkały:)) i w ten sposob na to patrzcie
2 282 2013-07-27 23:26:17
Widziałam go..... z daleka przez okno autobusu on mnie nie widział ja go tak..jak do tego doszło? to proste przez tydzien mieszkalam u siostry ktorej wspołlokatorka wyjechala a ze od niej mam blizej do pracy to przyjechalam, najsmieszniejsze jest to ze przez tydzien mieszkalam zaledwie 5 min drogi od niego na tym samym osiedlu.On nawet o tym nie wiedzial i pewnie nadal nie wie ze bylam tak blisko chyba ze juz mu koledzy powiedzieli z ktorymi sie widziałam. pewnego razu wracalam autobusem z pracy i go zobaczylam jak wracal z pracy z jakims kolega.. po mojej reakcji wiem ze jeszcze sie nie wyleczylam... w gardle zrobila mi sie wielka gula i walczylam ze soba zeby sie nie rozpłakac w tym autobusie dobrze ze mialam okulary przeciwsłoneczne to nikt nie widzial moich oczu... to spotkanie uswiadomilo mi ze ta cała moja siła ktora mialam przez te 3 miesiace byla jedna wielka sciemą dziś cały dzien przelezalam w łózku płaczac.. nie przeszło mi nadal za nim tesknie. nasi wspolni znajomi z ktorymi sie widzialam w w czasie pobytu u siostry mowili mi ze pyta o mnie ale nie wiem czy to prawda czy zartuja nie rozmawialam z nimi na ten temat.. Za tydzien tez tam jade.. wiem teraz powiecie ze nie powinnam bo to za blisko niego ale nie moge unikac miejsc w ktorych kiedys razem bylismy tym bardziej nie bede unikala odwiedzin u siostry bo on mieszka blisko bo popadłabym w paranoje.. Musze sie podniesć dac rade bo tak dlugo zyc nie mozna.. W piątek sa moje imieniny ( teraz sie wyda jak mam na imie:pp) wiem ze on o nich zapomni tak samo jak o urodzinach jestem na to przygotowana i musze sie z tym pogodzic..
2 283 2013-07-29 00:15:14
Nie przejmuj się debby..
Takie sytuacje i "nawroty" będą miały miejsce co jakiś czas, ale sama zobaczysz że po każdym takim incydencie będziesz coraz szybciej do siebie wracać.
Dlaczego powinnaś go unikać?
Tak naprawdę chodzi tylko o to, ze wychodząc gdziekolwiek będziesz żyła myślą że możesz go zobaczyć, czyli znow zacznies się skupiać NA NIM.
Cala twoja praca nad sobą wcale nie poszła na marne. Zaczęłaś się od neigo odzwyczajać a to już duży postęp ![]()
Jeśli twoje myśli znów będą zaczynały obsesyjnie kręcić się wokol niego to zwyczajnie zajmij się czymś innym, wyjdz, rozerwij się.
Pozdrawiam ![]()
2 284 2013-07-30 21:16:49
Dziękuje ci ziemniaczana za dobre słowa wiele dla mnie znaczą, ja sama widze różnice miedzy tym co było kiedys ze mna a co jest teraz niebo a ziemia wiec zdaje sobie sprawe ze dołki sie beda zdarzac ale juz nie na taka skale jak kiedy pogodzilam sie z tym ze juz go nie ma i nie bedzie a moze wlasciwie nigdy nie bylo wiec zaczelam zyc swoim zyciem i mam nadzieje ze nie bede miala tej "przyjemnoci" sie z nim widziec
2 285 2013-07-30 23:31:25
Lepiej nie, na chwile obecną unikaj jak ognia ;P
2 286 2013-07-31 18:24:44
Cześć dziewczyny, długo mnie tutaj nie było.. trochę się pozmieniało:). Debby wiesz chyba warto uśmiechnąć się do siebie i powiedzieć: "dałam radę, żyję już swoją rzeczywistością, nie oglądam się wstecz" Pewnie jak go zobaczyłaś to "coś" drgnęło. Z czasem to uczucie się zmniejszy a później już jest tylko lepiej. wtedy poznajemy kogoś kto jest nas wart. Tego życzę Ci z całego serca.
A co u mnie ? trochę się wydarzyło. Postanowiłam nie odzywać się do P. i nie czekać na jakikolwiek znak... aż któregoś dnia dostałam list z prośbą abym go odwiedziła. W liście zapewniał że mocno mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie. Pomyślałam że znowu próbuje tych swoich gierek na mnie. Jednak coś mną szarpnęło i pojechałam w odwiedziny. strasznie się ucieszył, ale nie o to chodzi. gdy tak stanęłam przed nim i na niego popatrzyłam to pomyślałam sobie że nie wybaczyłam mu tych kłamstw, że to co czuje do niego nie jest już tak silne jak było. Tak naprawdę rozmawiałam z nim jak z dobrym znajomym, gdzieś to uczucie uleciało. możecie mnie potępiać ale jeżdżę do niego w odwiedziny, utrzymuje kontakt z jego znajomymi. Dlaczego? Dlatego że z bliższych mu osób zostałam mu tylko ja. tylko ja go tam odwiedzam. Dziwne to uczucie stanąć po kilku miesiącach naprzeciw osoby którą się kochało i kocha nadal (tylko ze inaczej) i nie czuć tych emocji co kiedyś. czuć coś co czuje się do każdego dobrego znajomego czy przyjaciela. Zrozumiałam jedno że P. poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji nie jest mi wstanie dać. jestem taka mądra bo poszłam do psychologa, w tej całej historii mojego życia zapomniałam o swoich potrzebach. zapomniałam o sobie czyli o najważniejszej osóbce. Dziewczyny musimy pamiętać o sobie i swoich potrzebach, większość postów mówi o tym czego on chciał czy potrzebował, co robiłyśmy dla niego a tak naprawdę zapomniałyśmy o sobie. Każda z nas musi to zrozumieć. Zobaczcie P. obiecał mi że zawsze będziemy razem że nigdy mnie nie zostawi. Jednak teraz jestem sama nie ma go przy mnie bo jest tam. pozwolił sam aby tam wylądować miał szanse tam nie trafić i co? NIC NIE ZROBIŁ. Zostawił mnie nie dotrzymał obietnicy. po takim czasie nauczyłam się żyć w swojej rzeczywistości, radzę sobie sama ze wszystkim. jestem silniejsza, jestem nowa.
2 287 2013-07-31 19:36:52
Witam. Chciałabym się przyłączyć do tematu i opowiedzieć wam swoja historie. Mam nadzieje, że chociaż w pewnym stopniu mi to pomoże. Zacznę od początku. Dwa lata temu poznałam swoja miłość, kogoś kto był całym moim światem, powietrzem którym oddychałam, człowiekiem który rano nadawał sens mojemu zyciu. Niestety, do czasu... Miesiąc temu mnie zostawił. W lipcu miał wyjeżdżać za granicę do pracy (tak jak co roku na wakacje), tyle że teraz na pół roku. Tydzień przed wyjazdem miałam jakies takie dziwne uczucie, ze juz go nigdy w zyciu nie zobacze, jak go tylko zobaczylam to od razu plakalam. Ale wmawialam sobie, ze to emocje przed wyjazdem i tak dluga rozłąką. Dzień po jego wyjezdzie było wszytsko ok, rozmowy przez telefon, skype. Jednak następnego dnia, cos mnie podkusiło i weszłam na jego pocztę ( nie wiedział, ze znam hasło) a tam pół godziny po zakonczeniu rozmowy ze mną wysłał maila do jakies dziewczyny z portalu randkowego, ze podoba mu sie jej ogłoszenie, ze potrzebuje bliższego kontaktu, zeby sie odezwala jak bedzie zainteresowana. Swiat mi sie zawalil w ciagu jednej sekundy... bylam w takim szoku, ze nie wiedzialam cos sie dzieje. zadzwonilam do niego zaplakana i zaczełam krzyczec dlaczego on mi to zrobil, jak mógł, a on caly czas, ze nie wie o co mi chodzi. rozlaczylam sie bo nie mialam sily z nim rozmawiac. po kilku godzinach zadzwoniłam, nie odbierał, napisałam, ze chce z nim porozmawiac, to odpisał, ze nie mamy juz o czym. weszłam pozniej na swojego maila a on napisał, ze nie wie o co mi chodzi, ale mam racje powinnismy sie rozstac, tak bedzie lepiej dla nas, jemu tez nie jest lekko, chciał to zrobic dawno ale nie wiedzial jak... odpisalam mu, ze nigdy bym sie po nim takiego czegos nie spodziewala, a on nawet nie przeprosił i nie miał zamiaru sie z tego tlumaczyc. po tygodniu uznałam, ze nie moze mnie tak zostawic bez wytlumaczenia, ze po dwoch latach mi sie nalezy. Napisalam do niego, czy mnie zdradzał, dlaczego to zrobil ale to nic nie dalo bo on odpisal, ze tak chciał. teraz po miesiacu sie znowu odezwałam, piszac mu sms'a, ze nie umiem sie o niego nie martwic, zeby napial co u niego. odpisał, owszem, ze wszystko dobrze i, ze nie musze sie o niego martwic.. I to pokrótce cała historia. Co ja czuje? No właśnie i to jest najwiekszy problem. Kocham tego człowieka, zrobiła bym dla niego wszystko, również zrobiła bym wszystko zeby do mnie tylko wrócił. Nie wyobrażam sobie zycia bez niego. Nie jem, nie spie, placze po nocach, ledwo funkcjonuje. Nie powiem, miał ze mna cudownie, czasami wydawało mi sie, ze to ja bardziej staram sie o niego niz on o mnie. a on mnie potraktował jak smiecia i wyrzucił do kosza... I co ja mam teraz zrobic, jak zapomniec?
2 288 2013-07-31 21:02:00
justynko oczywiśćie że coś drgnęlo chciało mi się plakać w tym autobusie ale na drugi dzien o tym zapomnialam i zajelam sie soba. Mam nadzieje ze wiesz co robisz w zwiazku z P oczywiscie nie pochwalam odwiedzin u niego ale jesli czujesz ze te odwiedziny nie jiszcza cie wenetrznie to w pozadku. Piszesz tu ze jestes sama co się stało z twoim mężem??
miska85 wiem dokładnie co czujesz tez tak się czułam na początku ( co prawda nie bylam z nim w zwiazku ale to długa historia mozesz ja przeczytac na tym forum jesli chcesz) ale teraz po prawie 4 miesiecach nie widzenia sie z nim czuje sie lepiej juz nie placze nie powiem mysle o nim ale nie tak obsesyjnie jak kiedys nie odzywam sie do niego on do mnie tez nie i tak ejst dobrze. Znalazlam w miedzyczaie prace i zyje swoim zyciem usunelam wszelkie nr kontaktowe zdjecia i zachowuje sie jakby ktos taki sie w moim zyciu nie pojawil nigdy i to pomaga. Facet ktorego opisujesz jest typowym przykladem klasycznego dupka mysle ze szukał okazji i dobrego pretekstu zeby cie zostawic a tym telefonem stworzylas mu idealna okazje. Nie pisz do niego nie dzwon zapomnij wiem ze to trudne ja tez przez to przechodzilam ale uwierz mi z czasem bedzie lepiej. Pewnie nie jedna noc jeszcze przepłaczesz mi tez sie to zdarza ale musisz skonczyc z ta znajomoscia zanim cie zniszczy wewnetrznie. Zawsze mozesz napisac tutaj jak poczujesz sie smutno na pewno ci pomozemy przez to przejsc nie bedziesz sama pamietaj ty jestes najwazniejsza nie on.
2 289 2013-07-31 21:15:19
Staram sie ze wszystkich sił, ale nie wychodzi. Jest chwila gdzie mysle, ze jestem silna, to on ma o mnie zabiegac, to ja jestem tu najwazniejsza. ale niestety to tylko chwila... zaraz powraca mysl, jestem do niczego, zostawil mnie i nigdy w zyciu juz nikogo sobie nie znajde.. bede sama. a ja sie cholernie boje samotnosci. przeraza mnie ta mysl, ze juz go nigdy nie przytule, nie dotkne, nie pocaluje. zawsze trafialam na totalnych dupków, ktorzy zostawiali mnie po miesiacu, dwoch, a on byl calkiem innych. rozumial mnie jak nikt inny, czulam sie taka bezpieczna, kochana. pierwszy raz w zyciu. a teraz go nie ma... to jest niewyobrazalny bol jak budzisz sie rano i wydaje Ci sie, ze to byl zly sen a po 5 min usiwadamiasz sobie, ze jednak nie, on Cie naprawde nie chce..:( i tylko lzy...
2 290 2013-08-01 00:10:55
Po pierwsze nie poniżaj się już dla niego. Nie po to żeby On pożałował i wrócił tylko żebyś nie straciła szacunku wobec siebie. Ja tak dawałam się tłamsić przez 2 lata 7 letniego związku aż... się rozstaliśmy. I wiesz co wtedy zrobiłam? Zamknęłam się na niego na miesiąc żeby wybeczeć wszystko, wypluć gniew, smutek, zebrac sily. Nie spotykalam sie z nim chodz pracowalismy obok siebie. Absolutne odciecie kontaktu. Gdy wrocialam do pracy postanowilam ze chodzby nie wiem jak bylo to trudne bede zadowolona i szczesliwa. NA SILE. Widując go grałam obojętna lub wyluzowaną a wracałam do domu i wyłam. Ale byłam twarda. Moich lez nigdy wiecej nie zobaczył. I chodzilam z podniesiana glowa, zadowolona, piekna. Nie dalam do siebie podejsc. Bolalo, serce krwawilo, strach, emocje, ból. Na poczatku zgrywal cwaniaka. A potem zaczal uciekać, znikać aż po pol roku zaczal mnie szukac, czekac na mnie po pracy, gaaaapić sie oczami pelnymi bólu. Ale nie dałam do siebie podejść, porozmawiać. Już nie... Za późno mój drogi. Zasługujesz moja droga na kogoś wspaniałego! Ja jestem sama ale do dziś mam satysfakcje że otrzasnelam się po tym bólu i jestem godna a on pozostal żałosnym frajerem który nie doceniał tego co miał.
2 291 2013-08-01 00:22:25
Miśka tak na pocieszenie. Znam ten ból o poranku. Ojjjj boli. Nachodzi Cię taka fala, koszmarna fala. Ze koszmar trwa, że to się stało. Ale obiecuje Ci że jeśli to przejdziesz, jeśli uda Ci si to przetrwać już nigdy nie bedziesz bac się samotności. Musisz być silna i dać sobie czas. Najpierw powiedz sobie ze dajesz sobie miesiąc, potem kolejny. I rycz ile Ci się zachce, wspominaj sobie, wyj. Ile zechcesz. Ale nie kontaktuj sie z nim. Niech on sobie żyje ale w Twoich wspomnieniach. Rozmawiaj z nim w głowie, wyobrazaj sobie wszytsko co chcesz, na pewno Ci sie sni czasem. Niech trwa ten ból chodz wydaje Ci się ze nie minie. I on potrwa jeszcze. Mozg jest tak skonstruowany ze wypycha to co zle aby sie nie przeciazac i przypominaja Ci sie tylko te dobre chwile. I wtedy boli jeszcze bardziej. Ale to minie bo potem mózg zaciera wspomnienia. Taka jest jego konstrukcja. Tylko trzeba na to czasu. Mi też pomagała myśl ze poki nie umarlam i zyje to nie jest zle. I ze bede sobie cierpiec do konca zycia ale bede zyc. Takie to troche moze straszne ale dajac sobie szanse i czas na cholerny bol dajesz sobie szanse na pozbycie sie emocji. Ale zajmuj sie tez obowiazkami. Nie zaniedbuj się, nawet jesli nie czujesz motywacji. Wiem zeto bardzo trudne ale dasz rade. Chodz teraz wydaje Ci się to nie mozliwe zeby przestalo bolec- przestanie. Ja po rozstaniu przeszlam ten koszmar (trwal 8 miesiecy) i nastepnego chlopaka bardzo kochalam ale tez zerwalam. I tez bylo trudno ale juz nie balam sie samotnosci, juz bylam bardzo godna, silna. Przetrwanie pierwszego rozstania da Ci olbrzymie poklady siły. Dasz dziewczyno rade!
2 292 2013-08-01 00:26:40
A huśtawki nastrojów to normalka. W ciągu jednego dnia można być super pewna siebie zołzą siedem razy i jednocześnie słabą nic niewartą, winną wszystkiego zalosna kobietą. Ale pamietaj że na taki wizerunek samej ciebie wplynal partner . To nie są fakty. To jest jego zdanie a nie rzeczywistość. Do widzenia facetom ktorzy zanizaja poczucie wartosci kobiety. Moj tez tak robił i jak odeszlam to rozkwitlam jak kwiat. Drugi probowal mnie stlamsic tylko przez chwile i od razu dostal strzała w d...ę. Jesteś silna i nie poddawaj sie.
2 293 2013-08-01 15:09:40
Dokładnie tostownica ma racje miska musisz byc silna dla samej siebie nie możesz się załamać. żyj dla siebie nie dla innych
2 294 2013-08-01 17:07:34
Dziękuje wam wszystkim za to co mi tu piszecie. Wiem, ze macie we wszystkim racje i, ze trzeba sie trzymac. Postaram sie zrobic, to jak najlepiej bede umiala. Wiem tez, ze bedzie bardzo ciezko, bo zawsze sie mowi jedno a drugie sie robi. Jak sie czlowiek nie przejedzie na wlasnych bledach, to sie nie mauczy. Jak bedzie mnie kusiło napisać do niego, to napisze tutaj. Wiem, ze moge u was wsparcie. Najlepiej sie rozmawia z osobami ktore mialy podobne przezycia.
2 295 2013-08-01 17:29:29
Dziękuje wam wszystkim za to co mi tu piszecie. Wiem, ze macie we wszystkim racje i, ze trzeba sie trzymac. Postaram sie zrobic, to jak najlepiej bede umiala. Wiem tez, ze bedzie bardzo ciezko, bo zawsze sie mowi jedno a drugie sie robi. Jak sie czlowiek nie przejedzie na wlasnych bledach, to sie nie mauczy. Jak bedzie mnie kusiło napisać do niego, to napisze tutaj. Wiem, ze moge u was wsparcie. Najlepiej sie rozmawia z osobami ktore mialy podobne przezycia.
Miśka przeczytałam Twoje posty. I jestem w identycznej sytuacji, sięgnij do mojego pierwszego posta. Też czuję się jak po środku piekła, czuję dokładnie to, co Ty... I również już sobie z tym nie radze... Nie wiem co począć...
2 296 2013-08-01 18:27:33 Ostatnio edytowany przez miska85 (2013-08-01 21:58:14)
Ja przeczytałam twój post.
2 297 2013-08-01 20:11:24
Ja już jestem na etapie, że bym nie wracała póki co... Więc jestem jakieś 1/4 kroczku przed Tobą. Ale tu wcale lepiej nie jest.
2 298 2013-08-01 21:33:25
Witaj...
Przeszedłem wiele i wiele więcej czytałem na tym forum ale...
Choć dla świata jesteś TYLKO człowiekiem tak nie staraj się być i traktować kogoś jak CAŁY swój świat. Tak nie tyle nie wolno co nie powinno się nawet myśleć
Przez x czasu okazywałaś radość, smutek, gniew, podniecenie. ciekawość, zadumę - byłaś sobą. Nic nie udawałaś, oddawałaś partnerowi siebie i robiłaś wsio, by on się czuł wspaniale - syndrom współuzależnienia - a Ty żyłaś jak nieświadomy potencjalnego zagrożenia kotek. Są ludzie, którym tego zwyczajnie dawać w nadmiarze nie wolno. Którzy patrzą z zimnym wzrokiem i w lukrowanych słowach - bo słyszysz to co na daną chwilę chcesz usłyszeć - dają Ci w pysk, im bardziej pokazujesz, że Ci zależy na "rozwiązaniu", "wyjaśnieniu".
Z tego bycia sobą paradoksalnie tak się uzależniłaś od partnera, że teraz gubisz się co jest nim fizycznie a co wyobrażeniem jego w Twojej głowie. Wyparcia, zaprzeczenia patologiczne, chore by nie powiedzieć urojone wizualizacje to krok od depresji, po której polecisz błyskawicznie na dno. Jeśli tego nie zastopujesz teraz sama przy wsparciu psychologa, to wykończysz się psychicznie i skończysz w odosobnieniu bez klamek.
Byłaś sobą przed związkiem i jesteś teraz też sobą, tyle że na teraz to samej siebie dopatrujesz się w jego wyobrażeniu.
Paradoksalnie na teraz masz taki konwejer myśli w głowie, że nie wiesz czy kochasz jego fizyczną postać, czy jego wyobrażenie w Twojej głowie. oderwij się od tego, odpocznij i pomyśl.
"Związek dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku."
Najgorsze jest wlasnie w tym wszytskim, ze nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Co on by nie zrobil, to bym do niego wrocila. chociaz wiem, ze nie zasluguje na to. wystarczyl by jeden jego sms. ale nie wierze, ze mozna sie odkochac z dnia na dzien, to jest nie mozliwe...
Lobotomia umysłowa, prawie jak narkotyczne uzależnienie od partnera. Jego brakuje i z miejsca detoksowy "zgon".
Zapamiętaj:
O miłość się nie błaga. o fałszywą nie warto a o prawdziwą nie trzeba.
NIe mamy wpływu na ludzi, którzy pojawiają się w Naszym życiu, ale mamy wpływ na to, czy w nim pozostaną.
i najważniejsze: Nie rób priorytetu w życiu z kogoś, dla kogo jesteś tylko opcją - jedną z wielu.
Przemyśl to wszystko co tu już zostało powiedziane na spokojnie, bez emocji. Bo gdy do gry dochodzą emocje - wyłącza się myślenie. Pozdrawiam.
2 299 2013-08-13 21:13:52
słowa bagsiu jak zwykle bardzo mądre ale niestety cięzko je zastosować:(( u mnie mija 5 miesiac odkad sie ostatni raz z nim widzialam i jakos raz jest lepiej raz gorzej, ostatnio niestety gorzej tesknie za nim przez tydzien mieszkalam u siostry 5 minut drogi od niego i bardzo to przezylam musialam sie wyprowadzic bo juz nie wyrabialam psychicznie codziennie płacz i depresja ale trzeba jakos sie podniesć bo tak zyc nie idzie, było dobrze ba nawet znakomicie i znow wrocilam do punktu wyjscia:// te hustawki nastrojow mnie dobijaja. Jeszcze zeby bylo smieszniej dowiedzialam sie ze 2 jego kumpli sie we mnie buja sa spoko ale ni moj typ.. czemu nie on? wiem ze wypytuje nadal naszych wspolnych znajomych o mnie.. dziwne
2 300 2013-08-14 22:34:59
Debby pyta sie o Ciebie znajomych tak po prostu, troche z ciekawosci. Czemu w zyciu jest tak ze gdy dwoje ludzi cos polaczy a potem sie rozstaja to nie potrafia utrzymywac przyjacielskich relacji? Oczywiscie po rozstaniu musi minac czas na to aby emocje opadly. Sama mam taka przyjazn moj byly chlopak z czasow licealnych kiedys bolalo jak odszedl a teraz to moj najlepszy przyjaciel. Minal czas na wyleczenie i zagojenie ran. Teraz dogadujemy sie swietnie i jest dobrze. Debby pytalas o meza otoz utrzymujemy kontakty poprawnie politycznie jest zwyczajnie czyli nijak. Udajemy cos co chyba zgaslo. A z P. Dochodze do wnioskow ze oprocz przyjazni nie jestem dac wiecej chociaz kocham. Jednak te klamstwa za duzo waza nie potrafie zapomniec. Te klamstwa jego doprowadzily mnie do lez a zadna kobieta nie powinna plakac przezcz faceta. Bags ma racje bylam i nadal jestem opcja dla P. Wtedy bo dostaraczalam rozrywki bylam odskacznia od szarej rzeczywistosci a teraz tylko ja interesuje sie jego losem w zk. Po prostu teraz jestem. On noe zdaje sobie sprawy z tego ze moje uczucia sie zmieniaja. Wyjdzie niedlugo ja mu pomoge stanac na nogi i ogarnac wolnosc. Dziewczyny wiem jak boli serce jak dusza krwawi po pierwsze pozwolcie sobie na bol lzy bo to etap gojenia sie ran. Debby izolacja od osyrza zadajacego rany to najlepsze wyjacie. Dalas rade i z Ciebie bralam przyklad nie zawiedz mnie prosze. Dziewczynuy piers do przodu usmiech na twarz pomimo wszystko i do przodu nie ogladac sie wstecz. A gdy przyjdzie taki moment ze siezaczniecie usmiechac do tego co bylo to najgorsze za Wami. Ja w nas wszystkie wierze i trzymam za nas kcuki. Mamy siebie i zawsze mozemy sie wspierac. Zacznijmy myslec o sobie:) buziaki gorace dla wszystkich
2 301 2013-08-14 23:28:26
słowa bagsiu jak zwykle bardzo mądre ale niestety cięzko je zastosować:(
Ja też "cepa" w potylicę dostałem gdy mi to podesłał sakramentalny współtowarzysz niedoli
34 kroki to też czarna magia początkowo, ale po "wykuciu" daje efekty i wprawia w osłupienie partnera wytrącając go z pewności siebie.
Bags ma racje bylam i nadal jestem opcja dla P.
Dziękuję za słowa uznania
ten cytat ma swoje drugie dno i moc.
2 302 2013-08-15 11:55:18
Bardzo mi miło justynko że brałas ze mnie przyklad nie spodziewałam sie ze moge byc dla kogos przykładem nawet nie wiesz jak te słowa dały mi teraz siłe..dziękuje:) Dziś znów mi się śnił ja nie wiem czemu tak się dzieje staram sie o nim nie myslec a on sie pojawia w nocy i niszczy wszystko. Nie wiem od czego to zalezy ze osoba o ktorej chcemy zapomniec , o ktorej nie mysli przeciez tak czesto śni nam sie czy to nasza podswiadomosc probuje nam cos powiedziec czy po prostu za ta osoba tesknimy ze przyciagmy ja we śnie. Zastanawialiscie sie kiedys nad tym? W sobote jade na "impreze" do jego kumpla kupił mieszkanie i mnie zaprosił mam nadzieje ze go tam nie bedzie choc sniło mi sie ze był... Staram się układać sobie życie sama bez niego mineło zbyt wiele czasu i powinnam sie ogarnac i nie myslec mam nadzieje ze sie uda.
2 303 2013-08-15 20:17:54
Debby trzymam za Ciebie kciuki. Pamietaj udawaj ze jest super niech on cierpi. Jestem z Toba duchem i wiem ze dasz rade. Baw sie dobrze .:) a jak on bedzie to go niezauwazaj:)
2 304 2013-08-15 20:29:38
Dzieki justyś wiem ze go nie bedzie kumpel wie ze nie chce go widziec nie zrobiłby mi tego pomimo ze mowilam ze to jego impreza i moze zapraszac kogo chce nie patrzac na mnie. zobaczymy co bedzie musze zaczac sie zbierac na nowo
2 305 2013-08-16 00:43:57
Dobra rada : nie starajcie sie analizowac, interpretowac tego co ONI robią. Równie dobrze możecie zacząć analizować dlaczego ktoś kupuje snickersy zamiast marsów i szukać w tym głębszego dna.
Apopos snów - jak o czymś często myślisz to ci się śni.
A najlepiej w ogóle nie interesować się pajacami. A jak ktos sam zaczyna opowiadać - przerwać mu mówiąc- "ale co mi właściwie do tego, to już zamknięty temat"
Nie zastanawiać się i nie wyobrażać - "o jakby to było jakbyśmy się minęli na ulicy. A może go spotkam i co bedzie?
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
Polecam podejście: "mam to juz w dupie. A nawet jeśli nie mam to będe mieć."
Skuteczność - 100 %.
Pozdrawiam ![]()
2 306 2013-08-16 09:47:53
Hej, podłączę się do tematu.
Ziemniaczana - dobrze mówisz, tylko, żeby dotrwać do takiego podejścia, też trzeba czasu.
Z tymi rozstaniami to jak z żałobą. Trzeba przejść wszystkie fazy po kolei.
Ta huśtawka uczuć jest nie do zniesienia. Sama przechodzę teraz przez to wszystko i dopiero jestem w fazie początkowej.
Ból, rozczarowanie i niedowierzanie, że doszło do rozstania. Wiem, że to minie, ale nie jest łatwo. W jednej chwili myślę, że to dobrze, za chwile mam nadzieję, że jednak może sobie to jakoś ułożymy.
Dziewczyny, najważniejsze, to się nie dać
Jak tylko nachodzą mnie myśli, że to może ze mną jest coś nie halo, zaglądam tu do Was i to też daje mi siłę
Pozdrawiam
)
2 307 2013-08-16 10:33:35
Dzięki ziemniaczana twoje posty zawsze poprawiaja mi humor.. Dziwnie jest przeciez pamietacie ze było ze mna juz dobrze sama nakrecalam inne dziewczyny zeby sie nie poddawały a teraz znowu wracam do punktu wyjscia, to przez to mieszkanie u siostry na jednym osiedlu obok niego mnie na pewno spowodowało ze znowu zaczelam płakac, i myslec o nim i gdybym miala do niego jakis kontakt w tym akcie ropaczy pewnie bym sie odezwała ale na szczescie nie mam. Nie mozliwe jest calkowite odciecie sie w moim przypadku skoro spotykam sie z jego znajomymi ( 2 z nich sie we mnie kocha) zawsze jest ryzyko ze go spotkam i zawsze ktorys z nich wejdzie na jego temat. Za 3 godz mam fryzjera mam nadzieje ze to poprawi mi humor bo od wczoraj znowu zaczelam płakac po nocach.. Nie dobrze. Jak sobie pomysle ze moze kogos miec bo moze to az mnie rozrywa od srodka.. czemu tak jest?
2 308 2013-08-17 12:39:38
Dzis nastąpi przełom czuje to... Zostalam zaproszona przez jego kumpla dziś oficjalnie obejrzec mieszkanie a wczoraj sie dowiedzialam ze idziemy razem na domowke do..... tej laski z sylwestra co mi go probowala odbic. no jak to uslyszalam na poczatku nie chcialam sie zgodzic ale pomyslalam ze jezeli pojde moge dowiedziec sie czegos co raz na zawsze pomoze mi o nim zapomniec i otworzy mi oczy. Mam nadzieje ze go tam nie bedzie, obiecalam ze bede grzeczna zadnych scen tylko usmiech na twarzy, siostra zrobi mnie na bóstwo i bede wygladac slicznie co nie bedzie trudne bo ona jest brzydka jak noc. Na poczatku chcialam jej wszystko opowiedziec a najlepiej zrzucic z balkonu ale to bedzie dziecinne pokaze klase nie bede tam sama wiec bede sie dobrze bawic z kumplem. Mam nadzieje ze emocje nie wezma góry nade mna nie chce zrobic z siebie zazdrosnej psychicznej laski.. Trzymajcie kciuki:)
2 309 2013-08-17 13:30:07
Wielki szacunek miał do Ciebie w takim razie skoro Cię zwyzywał na sam koniec. Dupek.
2 310 2013-08-17 23:12:23
Debby kochana nie jestes sama. Podoba mi sie i popieram twoja postwe ze bedziesz sie dobrze sie bawic. Znizanie sie do zazdtosnej laski .... masakra. Wierze ze dasz rad. Nie wylewaj lez bo nie warto . Tyle juz osiagnelas masz powody do dumy. Odzylas po rozstaniu. Jest taka piosenka " to co nam sie zdarzylo do ulozenia w glowie mam to nie byla milosc...." jestes teraz lepsza osoba . Jestem z Ciebie dumna. Daj znac jak bylo na imprezie:) wierze w Ciebie. Zrob sie na bostwo piers do przodu usmiech na twarz i pewny krok. Trzymaj sie:)
2 311 2013-08-19 20:51:19
No i po imprezie działo sie bardzo duzo.. przyszedl na te impreze dowiedzialam sie pare minut przed wyjsciem takze nie moglam sie wycofac podalismy sobie ręce kulturalnie jak dorosli ludzie. Poszlam na papierosa przyszedł do mnie tez zapalic zapytal co słychac odpowiedzialam mu tez zapytalam co u niego rozmawialismy normalnie nie dawałam po sobie poznac nic. Spytal czemu skasowalam jego nr gadu powiedzialam dlaczego on ze rozumie. Oczywiscie tak jak sie spodziewalam wiedzial o mojej chorobie a tak dokladniej ze cos jest nie tak wiec mu opowiedzialam podszedł do mnie i mnie przytulił zdekoncentrowalo mnie to pytam co robisz a on na mnie spojrzal jakbym nie wiem o co go zapytala i mowi no jak to co pocieszam cie. To bylo nawet miłe.. Dziać sie zaczeło potem kumpel z ktorym bylam na tej imprezie zaczal robic sceny ze z nim rozmawiam gdzie wczesniej obiecalam mu ze bede grzeczna ze nie bede robic scen i zachowywac sie jak obrazona ksiezniczka bo on przyszedł a teraz sie ma do mnie o to pretensje. Wyzwał mnie od hipokrytek i poszedł.. mysle sobie spoko zajebisty jest najpierw mnie zaprasza a potem mi jakies sceny urzadza wiec reszta ekipy po tego kumpla poszla wiec zostalam z nim i gadalismy normalnie. Było mi ciezko nie powiem ale przeciez musialam zachowac sie z klasa. Zabawa zaczela sie dopiero po paru piwach zostalismy znowu w kuchni sami nie pamietam juz od czego sie zaczela rozmowa chyba mnie zapytal co dalej bedzie z nami wyrzucilam mu wszystko to co czuje, ze go kocham i nie pozostawil mi wyboru i musialam podjac taka decyzje udało mi sie nie plakac patrzyl tak na mnie inacze z taka skrucha w oczach niestety okazalo sie ze przespał sie z jakas laska i jeszcze probowal zwalic to mnie ze przeciez ja sie nie odzywalam i nie chcialam miec z nim kontaktu zmurowalo mnie jeszcze po tym "wyznaniu" podszedl i mnie pocałował no bylam w szoku powiedzialam ze nie moze to sie wiecej powtorzyc ( w sensie całowanie sie ze mna). Nie wiem co mam zrobic mam teraz takie gówno w głowie ze nie macie pojecia postanowilismy rozmawiac normalnie ze soba ale juz bez seksu ani innych podobnych rzeczach. Wiem co powiecie ze powinnam zerwac kontakt ze to mnie zniszczy i macie racje takze przepraszam jezeli tu kogos zawiodłam bo na mnie liczyłyscie niektore braly byc moze ze mnie przyklad a ja sie zachowalam sie nie madrze. Sama nie wiem co mam zrobic z jedej strony nie chce miec z nim kontaktu bo to bedzie bez sensu zwlaszcza ze sie przespał z jakas lafirynda nie powinnam chciec go znac ale z drugiej strony nie bylismy razem nigdy oficjalnie mial do tego prawo.. To wszystko jest takie trudne boje sie ze bedzie jak kiedys ze wroce do punktu wyjscia ze znowu zaczniemy ze soba sypiac i historia sie zacznie od poczatku. Nie ukrywam ze nadal go kocham i mam nadzieje ze sie obudzi ze bedziemy razem ale wiem ze to nierealne:(((
2 312 2013-08-20 00:10:58
Debby nie zawiodlas mnie. Dalas rade nie rozplakalas sie. Wiem doskonale co teraz przezywasz. Nawet bardzo. Prosze Cie nie zmarnuj tylko walki o siebie. Teraz bedzie inaczej a to dlatego ze wiesz jak jest bez niego. Wiesz ze dasz rade sama. Kochana rozumiem Cie bardziej niz myslisz. Teraz niech on naprawia wasza relacje. Widzisz u mnie jest inaczej bo P. Jest w zakladzie i to ja decyduje kiedy sie spotkamy. Jednak on niedlugo wychodzi a ja sie tego momentu boje. Wiesz dlaczego? Bo moze byc tak jak bylo a ja juz nie chce tego samego. Ty tez nie chcesz wiec niech on sie troche wysili i naprawia. Trzymaj sie. I niech ta znajomosc bedzie na Twoich warunkach. Rozumiem Cie.
2 313 2013-08-20 07:55:42
Dzieki justynko ja wlasnie sie boje ze on ma w dupie nasze relacje dlatego ja nie bede pierwsza pisac dzwonic nic bedzie tak jakbysmy sie wtedy w sobote nie spotkali i nadal milczeli 5 miesiecy. Jest mi ciężko bo nie wiem co mam robic staram sie zachowywac normalnie a nie strzelac fochy jak dziecko bo on ma mnie gdzies.. i jeszcze ta laska z ktora sie przespał.. to wszystk jest dla mnie za trudne
2 314 2013-08-20 08:17:50
YDebby zastosuj zasade ograniczonego zaufania. Mowil ze chce aby bylo lepiej to niech czyny ida za slowami. Teraz bedziesz twardsza i nie lap sie na jego czule slowka... pamietaj ze on wie jak do Ciebie dotrzec w ktora strune uderzyc aby zagralo. A ty pomyslisz" o nie to juz nie ta struna" . A. Teraz sama sobie odpowiedz czy bedziesz w stanie utrzymywac z nim relacje patrzec na niego a w myslach miec dziewczyne z ktora on sie przespal? ..... odpowiedz na to pytanie a bedziesz wiedziala co zrobic. Trzymaj sie, jestem z toba.
2 315 2013-08-20 09:45:12 Ostatnio edytowany przez wczesna (2013-08-20 10:14:18)
Ojoj, debby... Nic nie zrobiłaś źle, po prostu kochasz, to przeszkadza w racjonalnym myśleniu... Nie odzywaliście się do siebie 5 miesięcy? Naprawdę? Ktoś tu wyżej poradził, czekaj na czyny i pod żadnym pozorem nie wierz już w słowa. I żyj dalej, tak, jakbyście się nie spotkali. Doradziłabym, żebyś na nic czekała, ale czy da się nie czekać, skoro się kocha?...
2 316 2013-08-20 10:10:13
Ojoj, debby... Nic nie zrobiłaś źle, po prostu kochasz, to przeszkadza w racjonalnym myśleniu... Nie odzywaliście się do siebie 5 miesięcy? Naprawdę? Ktoś tu wyżej poradził, czekaj na czyny i pod żadnym pozorem nie wierz już w słowa. I żyj dalej, tak, jakbyście się nie spotkali. Doradziłabym, żebyś na nie czekała, ale czy da się nie czekać, skoro się kocha?...
No właśnie czy można nie czekać gdy się kogoś drugiego kocha - to taki paradoks, że gdy druga strona czekała na nasz ruch milczymy teraz ona milczy my myslimy i chcemy coś zrobić.
Kiedyś ludzie sobie tacy bliscy teraz obcy.
Miałem iść na ślub do kościoła naszych znajomych kuzyna mojej byłej z jego wieloketnią dziewczyną którą znam studiowaliśmy razem nie poszedłem bo nie mógłbym znieść widoku jej w objęciu innego faceta. Masakra jakaś. Sieczkę w głowie mam że szok.
2 317 2013-08-20 17:11:49 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-08-20 17:14:29)
A mnie ciekawi jedna rzecz - czy on kiedykolwiek nazwal jakoś jego uczucia do Ciebie debby?
Nie wiem, sympatia, przyjaźń, milosc?
Kiedy ty mu "wygarnelas" - co on na to powiedział?
"Przez Ciebie przespalem sie z jakąś lafiryndą"
No tak bo jakbyś mu (wybacz ze wyrażenie) dawala to by z nią nie spał, przecież.
Nic tylko twoja wina ;D
CHOOOORE
Cwaniaczek i egoista.
Czego on właściwie chce? Tęskni za przyjaciółką/koleżanką (tu w domyśle twoją osobą) czy za twoim tyłkiem?
Kochana Ty mu musisz DOBITNIE I STANOWCZO zaznaczyć, że wasze relacje NIGDY PRZENIGDY nie wrócą na stare tory.
Powiedz, że się zmieniłaś, że nie potrzebujesz już ukladu "bez zobowiązań".
Jak chce tylko pobzykać to niech spada do swojej lafiryndy.
Nie pozwól mu się znowu wykorzystać.
Chcesz też kontaktu - proszę bardzo. Ale tym razem ustal granicę - skoro macie być TYLKO kolegami to zero kontaktu fizycznego. Albo to uszanuje albo niech spada. Nie pozwól nigdy "niezobowiązująco" przekroczyć mu tej granicy. A jakby go znowu na całowanie wzięło - niech się w dupe lepiej pocałuje.
Pozdrawiam ![]()
2 318 2013-08-20 20:36:47
Justynko: No właśnie cały czas się nad tym zastanawiam bije się z myślami czy dobrze zrobiłam podejmując taką decyzję przecież utrzymywanie dobrych kontaktów wzbudzi we mnie znowu nadzieje i znowu sie bede meczyc:/
Wczesna: Tak nie mieliśmy kontaktu 5 miesięcy sama tak zdecydowalam a on nawet sie nie staral zeby to zmienic tłumaczył w sobote ze szanował tylko moja decyzje co wiem ze nie bylo prawda bo jak widac świetnie sie bawił i pewnie jakbysmy sie nie spotkali przez przypadek w sobote na tej imprezie juz nigdy bysmy kontaktu nie mieli. A czemu cie to tak dziwi ze 5 miesiecy nie milismy kontaktu?
Ziemniaczana: Tak nazwał swoje uczucia ale jakos dziwnie powiedział że jestem dla niego kims więcej niz przyjaciółką ale kims mniej niż partnerka czyli w sumie nie wiem kim bo nie umiem tego nawet określić. Jak mu powiedziałam co czuje nic nie mowił ale widzialam ze jest mu głupio , wiem że nie mam na co liczyć spytałam wprost czy chcesz ze mna byc powiedzial ze nie zabolało strasznie ale szanuje to co innego mi zostało. Ja tez tak to odebrałam ze skoro ja sie nie odzywalam to sie z kims przespał jakbym mu była tylko do tego potrzebna ale twierdził ze tak nie jest wiec ja juz sie w tym wszystkim gubie. Na razie sie od niedzieli nie odzywa takze ja tez nie bede sie wychylać. Szczerze mówiąć ja nie wiem jak to się wszystko potoczy juz nie mam na nic wpływu jestem za słaba nie umiem mu sie oprzeć chodz wiem że musze bo to mnie zabije:/
2 319 2013-08-21 01:38:38
Z doświadczenia powiem tylko tyle : należy ufać czynom, nigdy - słowom.
Czasem ludzie po prostu coś chcą utrzymać przy sobie ot tak : dla wygody, dla "bezpieczenstwa"
2 320 2013-08-21 07:59:29
Mądre slowa ziemniaczana może tak ma byc zebym sie w koncu obudziła i przejrzala na oczy. Musze sobie to wszystko poukładac w głowie na spokojnie i wyciągnąc odpowiednie wnioski.
2 321 2013-08-21 08:31:15
Ziemniaczana masz racje. Slowa nic nie znacza jezeli za nimi nie ida czyny. Po co byc opcja jedna z wielu....
2 322 2013-08-21 10:43:55
Hej dziewczyny
postanowiłam napisać bo sama kiedyś leczyłam się na tym forum. W sumie niedawno , bo niecały rok temu. Debby szkoda mi Ciebie , bo tak zaglądając od czasu do czasu na ten wątek widziałam jak się męczysz i na prawdę uważam , że skoro 5 miesięcy wytrzymałaś to dałabyś radę, a teraz wracając do niego wszystko wróci do starego punktu, a potem bardzo prawdopodobne niestety ( czego Ci nie życzę) że wrócisz na ten wątek ponownie pisać , że ma Cię gdzieś:( taki typ. Jeżeli gościu przez 3 lata ( z tego co pamiętam) trzymał Cię jako przyjaciółkę z benefitem to teraz tego nie zmieni. On miał układ jaki mu pasuję Ty cierpiałaś. Ja bym nie wracała do kontaktu po co Ci taki kolega co będziesz musiała tylko się ograniczać , żeby nie pokazać swoich uczuć i męczyć tym samym bardzo. Żyj sobie swoim życiem jak przez te 5 miesięcy a zobaczysz kiedyś przejrzysz na oczy , że to dupek bez przyszłości. Ja wyleczyłam się z byłego właśnie dlatego, że zerwałam definitywnie kontakt. Nie warto takim ludziom pokazywać nasze słabości, uczucia. Oni tego nie doceniają.
2 323 2013-08-21 20:57:44
Dziękuje wam dziewczyny za słowa wsparcia ze mnie nie potepiacie powoli zaczynam ukladac sobie to wszystko w głowie, macie racje i osoby z mojego otoczenia tez ze nie powinnam utrzymywac z nim kontaktu, sama nie wiemc zemu to robie skoro sie wyraznie okreslił moze ze strachu ze zostane sama , ale w sumie i tak jestem sama bo z nim nie jestem takze nie wiem o co mi chodzi. Muszę w koncu to raz na zawsze zakonczyc bo tak sie nie da ale boje sie ze sobie tym razem nie poradzę ze nie dam rady sie juz pozbierac
2 324 2013-08-23 23:38:02
Ja podobnie jak artystka wyleczyłam się z byłego dopiero po definitywnym zerwaniu kontaktu.
2 325 2013-08-24 00:00:11
Jestem w podobnej sytuacji od miesiaca mecze sie niemiłosiernie mało jem chodze pozno spac a jak sie budze to nie mam ochoty wstac z łózka byłam z chłopakiem prawie 8 miesiecy po czym zostawił mnie a za powody podał ze do siebie nie pasujemy jako para ciezko mi jak patrze na telefon i nie ma tam zadnego smsa ale mysle sobie ze nie ma innego wyjscia jak przetrwac i przezyc to wszystko;) staram sie myslec pozytywnie chociaz czasem brakuje mi sił takze jak ja dam rade to ty tez;)
2 326 2013-08-24 01:06:19
Jestem w emocjonalnym dołku wszystko wraca z podwojna sila nie mam sily w moim przypadku odpowiedz powinna byc oczywista zerwac kontakt bo i tak niczego juz nie zmienie nic juz nie zalezy ode mnie.. Dziś zostawił mi wiadomosc na gg jak mnie nie było z pytaniem czy jestem nie wiem po co byla mu ta wiedza ale wlasnie kazda taka glupota rozdziera mi serce jeszcze jak sobie pomysle ze teraz moze byc z ta laska z ktora sie przespał bo jak to okreslil "ja sie nie odzywałam" jest jeszcze gorzej". Po tym wszystkim wiem jedno nigdy wiecej sie nie zakocham i zadne stwierdzenia ze napewno spotkam kogos wartego uwagi mi nie pomaga wrecz przeciwnie jeszcze bardziej mnie denerwuja i chodz wiem ze osoby z mojego otoczenia mowiace te slowa chca dobrze i doceniam to ale w moim życiu nigdy nie pojawi sie zaden facet wole płakac z samotności niz z porzucenia bo tego bolu po prostu sie zniesc nie da.
2 327 2013-08-24 14:30:16 Ostatnio edytowany przez justynas29 (2013-08-24 14:32:50)
Debby Slonce co nie zabija to wzmacnia. Skoro tak przezywasz to wszystko to zerwij wszelki kontakt. A na gg zablokuj go, nie bedziesz miala wiadomosci od niego. Debby nie ma takich slow ktore dadza ulge w tym bolu. Trzeba to przejsc. Daj sobie czas na odchorowanie tego wszystkiego. Wyplacz sie a potem spojrzysz na swiat. Przede wszystkim dalas rade i teraz tez dasz. Niepozwol aby jeden dupek zniszczyl to na co tyle pracowalas. Nie zmarnuj tego. Pamietaj o sobie bo Ty jestes najwazniejsza. Jestem z toba o kazdej porze jakbys chciala pogadac to smialo pisz na gg 551437
Mnie tez dopadaja smutli tesknie za tym co bylo. A jutro jade do niego w odwiedziny....
2 328 2013-08-24 14:38:25
dzieki justynko:) przepłakalam dzis poł nocy jestem zla i wsciekla jednoczesnie nie na niego tylko na siebie.. jestem załosna uganiam sie za kims kto mnie nie chce i jeszcze mam nadzieje ktora tak napraede moge sobie wsadzic e dupe...
2 329 2013-08-24 22:31:26
Wlasnie nadzieje...ale tak naprawde na co? Na czekanie, strach, niepewnosc, zastanawianie sie co zrobilam zle? Milosc nie na tym polega. W milosci nie myslimy o takich rzeczach. W milosci jeden szanuje drugiego. A my debby mamy nadzieje?! Widzisz ja jutro jade odwiedzic P. Jade z jego bratem teoretycznie, P. Sie zdenerwuje i bedzie zazdrosny. Wiesz co zrobie sie na bostwo i niech bedzie zly. Mowi ze kocha mnie ale za tym nie ida czyny. Widzisz on potrafi przez 3 tygodnie nawet listu nie napisac. Jak dba tak ma. Gdy P. Mowi justys kocham cie jestes ta jedyna to jakos nie moge w to uwietzyc. Dlaczego? Bo za tym nie ida czyny. Gdyby bylo tak jak mowisz to by napisal czy nawet zadzwonil znalazlby sposob aby skontaktowac sie ze mba. Fakt ze teraz nie moge wyslac mu kartek i znaczkow i musi sam to zalatwiac . Znowu go usprawiedliwiam.. Debby nie ma sensu czekanie i wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki...trzymajcie kciuki za mnie:)
2 330 2013-08-24 22:43:33
On mi tak powiedzial, ze mnie nie kocha, nie wierze w to ze mogl sie odkochac w jeden/dwa dni. Kilka dni wczesniej przyszedl do mnie i sam z siebie powiedzial mi ze kocha mnie najbardziej na swiecie i nigdy nie zostawi. NIestety pozniej powiedzial, ze ma dosc.
Faceci to świnie. Mój były w sobotę zapewniał mnie o miłości itp. a we wtorek zerwał ze mną bo twierdził, że nie czuje tego co kiedyś. Eh...
2 331 2013-08-24 23:13:21
i ja wlasnie tego nie ogarniam nie chce miec nadziei bo ja wiem ze nie ma na co a jednak mam. Dziś do mnie napisal rozmawialismy przez chwile na gg same takie pirdoły ale wlasnie przez takie pierdoly ja mam znow nadzieje i to jest dołujace. Nie wiem co ja mam zrobic naprawde nie wiem. Justys daj znak jak poszły ci odwiedziny.
2 332 2013-08-25 00:12:44
Debby jak dziewczyny wczesniej wspomnialy, lepiej urwac calkowicie kontakt bo tym sposobem bedzie Ci latwiej i zapomnisz. Mi podobnie jak innym dziewczynom po calkowitym zerwaniu kontaktu bylo lepiej i wyzucilam sobie go z serca i glowy ![]()
2 333 2013-08-25 00:28:52
Debby jak dziewczyny wczesniej wspomnialy, lepiej urwac calkowicie kontakt bo tym sposobem bedzie Ci latwiej i zapomnisz. Mi podobnie jak innym dziewczynom po calkowitym zerwaniu kontaktu bylo lepiej i wyzucilam sobie go z serca i glowy
Debby jesteś dla mnie zagadką stulecia, choć raptem rok bytności na forum mi stuknął "kwartał" temu. Zaczynaliśmy razem niemalże ramie w ramię z Ziemniaczaną i My z tego wyszliśmy na prostą - przez owy rok. Ty jak widzę dalej jesteś w punkcie wyjścia i każdy krok w przódy robisz jak na sprężynie...
Coś tu Cię wciąga zamiast byś Ty sama, bez pardonu i definitywnym krokiem się od tego odcięła. Twój początek i teraźniejszość to niemalże "pole position" Ziemniaczanej. A zobacz nie to gdzie ja, ale gdzie Ona jest teraz ![]()
2 334 2013-08-25 01:05:27
saffari napisał/a:Debby jak dziewczyny wczesniej wspomnialy, lepiej urwac calkowicie kontakt bo tym sposobem bedzie Ci latwiej i zapomnisz. Mi podobnie jak innym dziewczynom po calkowitym zerwaniu kontaktu bylo lepiej i wyzucilam sobie go z serca i glowy
Debby jesteś dla mnie zagadką stulecia, choć raptem rok bytności na forum mi stuknął "kwartał" temu. Zaczynaliśmy razem niemalże ramie w ramię z Ziemniaczaną i My z tego wyszliśmy na prostą - przez owy rok. Ty jak widzę dalej jesteś w punkcie wyjścia i każdy krok w przódy robisz jak na sprężynie...
Coś tu Cię wciąga zamiast byś Ty sama, bez pardonu i definitywnym krokiem się od tego odcięła. Twój początek i teraźniejszość to niemalże "pole position" Ziemniaczanej. A zobacz nie to gdzie ja, ale gdzie Ona jest teraz
Ja sama dla siebie jestem zagadka bags. Widocznie jestescie ode mnie znacznie silniejsi ja czuje ze sie cofam w tym momencie do tyłu bo przez 5 miesiecy kiedy sie z nim nie kontaktowalam bylo w miare ok a jedna glupia impreza zepsula wszystko. "pole position ziemniaczanej"? to znaczy co?
2 335 2013-08-25 01:14:24
bags napisał/a:saffari napisał/a:Debby jak dziewczyny wczesniej wspomnialy, lepiej urwac calkowicie kontakt bo tym sposobem bedzie Ci latwiej i zapomnisz. Mi podobnie jak innym dziewczynom po calkowitym zerwaniu kontaktu bylo lepiej i wyzucilam sobie go z serca i glowy
Debby jesteś dla mnie zagadką stulecia, choć raptem rok bytności na forum mi stuknął "kwartał" temu. Zaczynaliśmy razem niemalże ramie w ramię z Ziemniaczaną i My z tego wyszliśmy na prostą - przez owy rok. Ty jak widzę dalej jesteś w punkcie wyjścia i każdy krok w przódy robisz jak na sprężynie...
Coś tu Cię wciąga zamiast byś Ty sama, bez pardonu i definitywnym krokiem się od tego odcięła. Twój początek i teraźniejszość to niemalże "pole position" Ziemniaczanej. A zobacz nie to gdzie ja, ale gdzie Ona jest terazJa sama dla siebie jestem zagadka bags. Widocznie jestescie ode mnie znacznie silniejsi ja czuje ze sie cofam w tym momencie do tyłu bo przez 5 miesiecy kiedy sie z nim nie kontaktowalam bylo w miare ok a jedna glupia impreza zepsula wszystko. "pole position ziemniaczanej"? to znaczy co?
Pozycja startowa. Ale w czym silniejsi? Ne rozumiem; może jako facet tak, ale do reszty dziewczyn? Ktoś mi kiedys "przygadał" na tym forum, bym to co radzę innym, stosował też i do siebie. Może w tym jest ukryty klucz do Twojego "jestestwa". Mną ta sugestia "potrząsnęła", to może i na Ciebie podziała. ![]()
2 336 2013-08-25 01:19:19
No w tym silniejsi ze potraficie poradzic sobie z odrzuceniem szybciej lepiej niz ja, nie wiem. Cos w tym zdaniu jest mam nadzieje ze mna potrzasnie sama wlasciwie nie wiem na co ja czekam jak to określila moja przyjaciołka " on sie nie walnie w głowe i nagle sie nie zakocha na zabój" i ma racje sama nie wiem co mnie jeszcze przy nim trzyma
2 337 2013-08-25 02:33:45
Bo ja wiem .. ja dość dlugo do siebie dochodzilam.
Stanowczo za długo.
W sumie gdy patrze wstecz wstyd mi.. wstyd mi za to, że kiedykolwiek dałam odczuć swojemu ex tą swoją slabosc po zerwaniu.
Ze zamiast okazać klasę na samym początku zachowywałam się jak desperatka. Że dałam mu poczuć się górą.
Ech gdybym miala tą siłę i wiedzę co teraz ...;p
Debby, debby co do tej nowej milosc powiem tak - nie zarzekaj sie bo nigdy nic nie wiadomo... Bedziesz sobie szla po ulicy i trafi Cię nie wiadomo skąd ![]()
Łeb sobie dam uciąć że gdyby na twojej drodze pojawił się ktoś intersujący to od razu by ci przeszlo wzdychanie i wypłakiwanie sobie oczu za "kolegą".
Poza tym jesteś przewrażliwiona. Napisał na gadu - może chcial sobie od tak po prostu pogadac. Nie doszukuj sie w tyn nie wiadomo czego.
To jest taka prosta zasada. Albo się coś docenia albo się to coś traci. A ludzie paradoksalnie - nie chcą i nie pozwalają się komuś "stracić".
Kiedyś gdzieś tu widziałam fajne powiedzonko : "jeśli chcesz - znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz - znajdziesz powód".
Pozwólcie się "stracić" kiedy ktoś na was nie zasluguje ![]()
2 338 2013-08-25 13:22:50
czasami pozwolenie komus siebie stracic wcale nie jest takie proste.
2 339 2013-08-25 15:49:54
Niestety faceci tak się nie przywiązują jak my kobiety.
2 340 2013-08-25 16:16:32
Hej jestem po odwiedzinach u P. Jechalam z jego bratem i znowu dowiedzialam sie pare nowosci na temat P. Jego brat klamie przyjaciele klamia a i sam P.klamie. wszyscy klamia nikt nie mowi prawdy kazdy sie wybiela mam taki metlik w glowie. Nie ogarniam juz tych klamstw. Mam dosc. P. Wszystkie moje watpliwosci staral sie rozwiac dla jego spokoju mowilam ze jest Ok. Ale nie jest. Bo w co ja mam wierzyc co jest prawda? Zagubiona jestem..... P.zaczal bac sie ze mnie straci ze odejde.mial lzy w oczach gdy mowil ze mi nagadaja bo chca abysmy sie rozstali. Niech mi ktos wytlumaczy czemu oni wszyscy klamia?! Czemu kazdy sie wybiela?