netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

2 412 odpowiedzi272 075 wyświetleńzałożony przez alinkaaa, 25.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Strony Poprzednia 1 … 32 33 34 35 36 37 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 146 do 2 210 z 2 413 ]

2 146 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-02 20:38:36)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

to moze kazdemu takiemu bidakowi w pierdlu i nie tylko wyslesz paczkę??? Jestes ślepą i głucha na wszystko. Klapki na oczy i pomagać deklowi w pace, a meza i jego walke o Was olac po całości, bo ten dupek pomocy potrzebuje. A kim on jest dla Ciebie: mężem, szwagrem czy bratem.???? Wykorzystał cie, prawie doprowadził do upadku małżeństwa a ty jeszcze jemu paczuszki wysyłaj, bo on taki biedny. Popier.... Ci sie priorytety pod deklem równo. Moja zona grała podobnie jak ty, tez miała w doopie moje starania o małżeństwo. W rezultacie nie ma ona nic, ani meza ani kochanka, co ja przeleciał, wykorzystał naiwnośc, obrobił z kasy i wystawił za drzwi. Tego pragniesz dla siebie, to wyslij temu kretynowi tira frykasow od razu, bo paczka to zdecydowanie bedzie za mało.

2 147 Ostatnio edytowany przez debby1234 (2013-06-02 21:14:10)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

No niestety z bolem serca musze przyznac racje bagsowi ja mysle ze jak cie maz zostawi to przejrzysz na oczy tylko wtedy moze byc juz za pozno. Ja jestem w stanie na prawde wszystko zrozumiec ale nie rozumiem dlaczego masz w dupie meza i sie interesujesz jakims P ktory nie wiadomo kim dla ciebie jest. Obudz sie dziewczyno bo masz zajebistego meza a nie kazde dziewczyny maja takie szczescie jak ty, chyba brakuje ci adrenaliny ze tak sie zachowujesz.

2 148

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ależ się tu ostro zrobilo tongue

Justynas. Wysylasz mu paczke. Dajmy na to.

I co potem. Rozumiem ze po wyslanmiu paczki magicznym sposobem pan P zniknie z twoich mysli, marzeń, "serca". Juz nie bedzie Cie korcilo wiedziec co u niego, a wszelkie listy z ponowynymi prosbami bedziesz sobie wyrzucac do kosza nawet nie przeczytawszy. Pach! recepta na zycie idealne.

E tam. Nierealne w tym przypadku.

Ja Cie nie krytykują bo nie mam takiego prawa. Nie mi oceniać. Ale jeśli myślisz o swoim szczęściu to zamknij to raz a dobrze. Masz fajnego męża, masz o co walczyc. Jeśli zależy Ci na sobie - postaw po raz pierwszy byc może swoje szczeście, swoje zycie i swoje dobro ponad niego. Nie jestes niczym zobowiązana. Może po prostu masz za miekkie serce.

Chcesz naprawde wyslac? Wyslij dla czystego sumienia - bo i tak to zrobisz i tak. Tylko ze wtedy nie ma mowy o tym że wzielas się w garsć i wyrzucasz go definitywnie ze swojego zycia.

Jemu sie tam zle nie dzieje. Ma co jesc, ma co pic i dach nad głową. A za niewinnosc nikogo nie zamykaja. Skoro potrafil nabalaganic w swoim zyciu to najwyzsza pora zeby nauczyl się tez ponosić konsekwencje swoich działań.

Nie uważam że jest skrajnie zły. Nie znam go i nie mam prawa osądzać. Jednak nawet jeśli to nie jego wina - dlaczego ty masz na tym obrywać? Bo psychicznie raczej idylli nie przezywasz.

2 149

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Nie chce byś złośliwa ale proponuje moi państwo zająć się i kim i pomóc konuś kto na prawde tego chce i potrzebuje bo tutaj juz nic nie wskuramy zrobilismy co moglismu decyzja nalezy teraz do justyny czy skorzysta z naszych rad czy nie

2 150

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

No i dzis jest ten dzien- moje urodziny siedze w kuchni w pizamie o 7 rano i pisze ten post gdzie powinnam jeszcze spac. w sumie nie pownnam sie dzis smucic ale neistety jest mi smutno bo to pierwsze urodziny bez niego a wiem ze mi nawet nie złozy zyczen bo i po co:(( mimo tego bede starac sie o tym nie myslec.

2 151

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Nie da się ukryc że przecież na to liczysz.
bujać to my, ale nie nas wink

Nie traktuj życzeń jak "furtki" od postanowienia pt. "zero kontaktu".
Bo przecież ja go nie chcę broń boze, to już postanowione.
No ale jak napisze to przeciez wypada będzie odpisać, głupie dzięki chociaż.
Urodziny to taki "kruczek prawny" i luka w postanowieniu. Mały druczek pod klauzulą

Nie odzywamy się*
*nie dotyczy urodzin i innych okazji

Nie ma tak dobrze ;p
Odciąć się = odciąć się.
Bez wyjątku w żadnej sytuacji nie liczyć na nic.

Wiem wiem, gdyby napisał poczułabyś, że chociaż coś tam znaczyłaś, że pamięta - idealne podłoże do wykiełkowania innym rozmyslaniom, które znowu zawalą i zasyfią ci umysł.

Więc jeśli NAPRAWDĘ WYRZUCIŁAŚ GO ZE SWOJEGO ŻYCIA, permanentnie to lepiej żeby nie pisał, nie rozmyślaj, nie zastanawiaj sie.


A ode mnie - Wszystkiego najlepszego wink I żebys w końcu spotkała kogoś przy kim będziesz szczęśliwa, kogoś kto będzie Cię szanował. Ogółem dużo szczęscia w każdym aspekcie zycia wink

2 152 Ostatnio edytowany przez bags (2013-06-04 14:03:55)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
debby1234 napisał/a:

No i dzis jest ten dzien- moje urodziny siedze w kuchni w pizamie o 7 rano i pisze ten post gdzie powinnam jeszcze spac. w sumie nie pownnam sie dzis smucic ale neistety jest mi smutno bo to pierwsze urodziny bez niego a wiem ze mi nawet nie złozy zyczen bo i po co:(( mimo tego bede starac sie o tym nie myslec.

czegos tu nie rozumiem... czemu "domagasz" sie życzen od kogoś, kto powinien zdecydowanie zniknąć z Twojego życia??? Nie sprawdził sie w ogóle w roli partnera a ten jego "gest" nakręci tylko destrukcyjny kołowrotek myśli w Twojej głowie.
Kazdego roku o tej samej porze, kazdy Ci zyczy co tylko moze
Ja korzystajac z tej sposobnosci, zycze Ci mega sil - w tym Twoim problemie
Doskonalego drowia i duzo radosci.
Radosci z okruchow codziennosci, realizacji marzen w przyszlosci
Zadowolenia z partnera, przyjaciol mnostwo
By w Twoim zyciu nie bylo zbyt pusto.
Niech Ci rodzina na glowe nie wchodzi
Ale z kultura i pelna gracja na kazdym kroku
I w kazdej kwestii przyznaje Ci racje.
By Tobie nie brakowalo tego co Nam brakuje...
Bo i tak bedziemy szczesliwi, chocbysmy sobie to szczescie qwa narysowac big_smile

Pozdrawiam smile

2 153

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Dziękuje Wam za życzenia:)) To nie jest tak ze ja sie czegos od niego domagam wrecz przeciwnie może ziemniaczana masz racje mialam w glebi duszy nadzieje ze napisze chociaz glupie sto lat choc realnie wiedzialam ze to raczej nie mozliwe. Nawet teraz siedzac i piszac tego posta on jest dostepny na gadu i cisza..... tak wiem powinnam juz dawno skasowac jego nr ale nadal nie umiem. Zawsze pamietał o moich urodzinach wiec nie chce mi sie wierzyc ze w tym roku zapomniał. Wiem ze powinnam sie cieszyc dzis jest moj dzien ale chce mi sie plakac teraz wiem ze bylam nikim dla niego zwyklym zerem.

2 154

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Debby wszystkiego najlepszego. Niech zycie przepelni sie radoscia a smutli odejda w ciemny kat.
A tym kolesiem sie nie przejmuj lepiej dla Ciebie ze on sie nie odezwal wiesz ze moglby dac ci nadzieje wiesz o tym. A Ty stanelas na nogi.
Kochani ja odeslalam talon na paczke do przyjaciol P. Z listem ze nie interesuje mnie jego los i jego zycie. Sam nabawil sie problemow niech radzi sobie sam. Ja tej paczki nie robie. Chce stanac na nogi. Zapomniec i zyc normalnie. Jestem z siebie dumna ze to zrobilam a to dzieki Wam i Waszym osteym slowom. Dziekuje Kochani.
Debby jeszcze raz wszystkiego dobrego.buziaki

2 155

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

To w tym momencie swoja decyzja zrobilas mi miły prezent na urodziny.. to jednak on ma jakis przyjaciół.. Dobrze zrobiłas jestem z ciebie dumna mam nadzieje ze wytrwasz w swoim postanowieniu.

2 156

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Jest mi dzis ciezko dzwonili jego znajomi czemu go zostawiam on tam na mnie czeka... powiedzialam ze maja nie dzwonic i ze mnie to nie interesuje. Jest mi ciezko i czuje bol w srodku mam nadzieje ze to minie. Boje sie zostac sama.....

2 157

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Witam wszystkich!
Może zacznę od tego, że jest mi jakoś beznadziejnie i tutaj nie chodzi o to, że lubię się użalać nad sobą, po prostu chciałbym się komuś wygadać i chyba padło na "Was". Od kilku dobrych miesięcy jest mi cholernie źle, zdaje sobie sprawę, że gdybym mógł cofnąć czas to nie popełniłbym tych samych błędów i oddałbym wszystko by tylko móc cofnąć czas... chyba tak jak w tej piosence R.KELLY "if i could turn back the time", dostrzegam tak naprawdę  co straciłem....A straciłem miłość swojego życia (jednak człowiek jest głupi, bo faktycznie kolejny raz potwierdza się pewna myśl, że doceniamy jak coś stracimy.....
Nie wiem, jak Wy ale podejrzewam, że każdy z nas przechodzi w różnoraki sposób rozstanie, jeżeli chodzi o mnie to nigdy nie przypuszczałem, że aż tak będzie trudno, mimo że nie wyglądam z zewnątrz na mięczaka to w środku jestem "miękką pipką", bo zza dużo myślę o niej, analizuje, wspominam....chodź minęło już kilka bo aż albo dopiero 8 miesięcy.
Tylko nie mówcie, że powinienem się czymś zająć coś ze sobą zrobić, by jakoś zabić swój wolny czas. Staram się jak mogę w wolnych chwilach ćwiczę, spotykam się ze znajomymi (chodź bardziej na siłę) i mimo wszystko są takie dni kiedy jest ok, kiedy daję radę(mniej wspominam, rzadziej myślę), ale są też takie kiedy zamykam się w sobie (słucham muzyki i w środku płaczę). Mimo, że miała mnóstwo wad, mimo że nie zawsze potrafili się dogadać i mimo że sprawiłą mi nie raz tyle przykrości to BYŁA DLA MNIE WSZYSTKIM - kochałem ją jak głupi - jednak to wszystko spieprzyłem... Wiem, że już tego nie zdołam naprawić, bo ileż można prosić o przemyślenie jeszcze raz, o daciu szansy itd, zresztą ona zaraz po rozstaniu bardzo szybko z kimś się związała, co mnie bardzo zabolało, jeszcze ten durny facebook - ich wspólne zdjęcia, pocałunki, uściski powodują że gorzej już chyba nie może być. Ja jakoś nie umiem się z kimś związać(przynajmniej nie teraz) chodź nie narzekam na brak powodzenia to nie umiem złapać kogoś za rękę, przytulić pocałować, powiedzieć skarbie,a próbowałem w jakiś tam sposób się zaangażować (jednak to jest bez sensu nie umiem siebie i kogoś okłamywać, bez sensu.....
Czasem mam wrażenie że w życiu można kochać, prawdziwie kochać tylko raz....i ja już swój limit wyczerpałem. Jak sobie poradzić z samotnością? jak uwierzyć w lepsze jutro>? w nową miłość? i czy kiedyś będę mógł zapomnieć? Pogodzić się że naprawdę ją straciłem....

Nie wiem czasem co mam ze sobą zrobić...

2 158 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-05 22:13:03)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Niestety/stety witaj wink

Po pierwsze - musisz chcieć sobie pomóc. Bo inaczej można trąbić, gardło zdzierać a wszystko i tak w eter poleci.

Na początek skończ z durnym fb.
Jeśli brak ci silnej woli - usun ze znajomych, zablokuj, usun konto - cokolwiek tylko nie podglądaj.
Im dłużej będziesz żył jej (juz nie waszym!) zyciem tym trudniej będzie zacząć swoje własne.

Po rozstaniu każdy musi swoje "odcierpieć". Jednym zajmuje to mniej innym więcej. Wszystko zależy od tego jak kto jest wrażliwy, jak bardzo angazuje się emocjonalnie... Ale wielu tutaj w tym wątku i nie tylko było po rozstaniu wrakiem w czarnej d*upie na dnie rowu mariańskiego. A jednak pewnego dnia człowiek rano wstaje i zastanawia się kiedy mu tak naprawdę przeszło. Da się? Da. Łatwo nie jest. Ale wszystko jest mozliwe, tylko chcieć trzeba.

Nie znajdzie się szcześcia w życiu jeśli nie chce się go znaleść.

Może opisz na czym dokladnie polegało twoje "spieprzylem". Często po rozstaniu nachodzi bowiem faza obwiniania się, a wręcz przyjmowania wszystkiego na siebie, nawet wyssanych z palca bzdur. Także przybliż nieco sytuację wink

2 159

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Niestety/stety witaj wink

Po pierwsze - musisz chcieć sobie pomóc. Bo inaczej można trąbić, gardło zdzierać a wszystko i tak w eter poleci.

Na początek skończ z durnym fb.
Jeśli brak ci silnej woli - usun ze znajomych, zablokuj, usun konto - cokolwiek tylko nie podglądaj.
Im dłużej będziesz żył jej (juz nie waszym!) zyciem tym trudniej będzie zacząć swoje własne.

Po rozstaniu każdy musi swoje "odcierpieć". Jednym zajmuje to mniej innym więcej. Wszystko zależy od tego jak kto jest wrażliwy, jak bardzo angazuje się emocjonalnie... Ale wielu tutaj w tym wątku i nie tylko było po rozstaniu wrakiem w czarnej d*upie na dnie rowu mariańskiego. A jednak pewnego dnia człowiek rano wstaje i zastanawia się kiedy mu tak naprawdę przeszło. Da się? Da. Łatwo nie jest. Ale wszystko jest mozliwe, tylko chcieć trzeba.

Nie znajdzie się szcześcia w życiu jeśli nie chce się go znaleść.

Może opisz na czym dokladnie polegało twoje "spieprzylem". Często po rozstaniu nachodzi bowiem faza obwiniania się, a wręcz przyjmowania wszystkiego na siebie (nawet wyssanych z palca bzdur) niczym męczennik.

Nie nie to moja wina, czuję się strasznie,zawiodłem Ją - jej rodzinę bliskich już nie mówiąc o swojej i to chyba mnie TAK BOLI.....
Gdy jeszcze nie byliśmy razem, chodziłem na tzw. masaże ..... począwszy od relaksacyjnych po te bardziej pikantne, będąc z nią 4 lata zdarzało mi się być (do dziś nie wiem dlaczego na tych właśnie rzeczach) ok 3 razy ;/ nie mogłem z tym żyć, jakoś nie dawało mi spokoju myśl, że ją skrzywdziłem, po czym przyznałem się, bo myślałem że POWINNA O TYM WIEDZIEĆ i chyba źle zrobiłem..... wiem, że ona z tym walczyła próbowała mi wybaczyć ale się nie udało, były same kłótnie, wyrzuty i tak do roku....wiem że w między czasie spotykała się z tym kolegą z którym teraz jest..... dopiero po roku czasu podjęła decyzję, że nie poradzi sobie z tym i CHCĘ ZAKOŃCZYĆ to wszystko...

2 160 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-05 22:37:29)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Rozumiem, że ów masaż został przez nią zaklasyfikowany jako "zdrada" i to spowodowało, ze po roku zmagań ze sobą odeszła.

Pomijam sam kontekst "wiedziałeś że ją skrzywdzisz a jednak to zrobiłeś" bo uważam że w tej kwestii nie ma nic do wyjaśnienia. Ludzie sa ludzmi popelniaja bledy i no cóż...ponosza ich konsekwencje. A z tymi konsekwencjami właśnie najgorzej im idzie..;p

Powiem Ci, że dobrze zrobiła. Dla Was oboje.
Będąc z tobą i walcząc sama ze sobą zniszczyła by tylko Was oboje psychicznie. Nie bylibyście szczęśliwi. Po "zdradzie" da się odbudować związek, ale nie każdy potrafi zapomnieć, wybaczyc i zacząć od nowa. I wtedy tak naprawdę rozstanie jest jedynym wyjściem, bo związek zamienia się w toksyk. W końcu znienawidzilibyście się nawzajem.

Konsekwencje naszych błedów są czasem nieodwracalne. W tym temacie już nic nie zmienisz. Choćbys taczał się po ziemii i wył wniebogłosy - nic nie wskórasz. Zawaliłes - bywa. Jedyne co możesz zrobić to pracować nad sobą, nad cechami które przyczyniły się do rozpadu związku.

A co do tego że "tak mocno kochać można tylko raz" - nie można porownywać różnych miłości, bo każda jest inna. Póki co zajmij sie pracą nad samym sobą i przede wszystkim nad wyleczeniem się z byłej, dopiero potem bierz się za związki. Nie dziw się że nie umiesz się nikim zainteresować jeśli w sercu i w głowie masz ją.

Pozdrawiam smile

2 161

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Wczoraj zebrałam się w sobie i usunęłam jego nr gadu po czym sie rozpłakałam, ale dobrze zrobilam. mozecie zaczac mi gratulowac:DDD

2 162

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Debby gratuluje Ci jestem z Ciebie dumna:)
a ja po wczorajszej rozmowie jestem rozbita. odesłałam ten talon na paczkę i poczułam ulgę. oni do mnie zadzwonili i mówili ze dostali list w którym P. pyta czy talon doszedł bo on nie wie czy list do Justyny dotarł czy zagubił się gdzieś? martwi się ale o swoją paczkę:( i to mnie tez tak rozstroiło:( boli ale dla mnie jest lepiej ze się nie odezwe. strasznie boli.......

2 163 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-06 14:06:53)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

I dobrze zrobiłaś ;p
Fajnie że nabierasz do wszystkigo dystansu i potrafisz się z tego smiać:D

Justynas - czyżbyś dostała odpowiedź na swoje wątpliwości?
Przykro mi ze dla niego najwidoczniej byłaś głównie ... źródłem pomocy. Trafiłaś na kogoś kto potrafi jedynie oczekiwać dla siebie. Nigdy w kierunku odwrotnym.

A tęsknisz? Nie, nie za nim. Generalnie podczas rozstań nie tęsknimy za kimś z kim sie rozstajemy tylko za własnym wyobrażeniem danej osoby. Za tym co być mogło, wyimaginowanym przez nasze głowy. Pora otworzyc oczy na to CO JEST, a nie gonić za czymś czego NIE MA i być może nigdy nie było.

2 164

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

no jeszcze nie potrafie sie z tego smiac bo jest mi ciezko i tesknie ale raczej moim płaczem nic nie osiagne, nie sprawie ze on bedzie lepszy ani czasu nie cofne, mam nadzieje ze bedzie tyko lepiej

2 165

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

debby musimy być dzielne to dla naszego dobra. codziennie powtarzam sobie ze dam rade ze się nie ugne. płacze ale swój płacz traktuje jako zrzucenie żalu i oczyszczenie duszy. kazda łza to wyzdrowienie duszy. Trzymaj  się:)

2 166

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Rozumiem, że ów masaż został przez nią zaklasyfikowany jako "zdrada" i to spowodowało, ze po roku zmagań ze sobą odeszła.

Pomijam sam kontekst "wiedziałeś że ją skrzywdzisz a jednak to zrobiłeś" bo uważam że w tej kwestii nie ma nic do wyjaśnienia. Ludzie sa ludzmi popelniaja bledy i no cóż...ponosza ich konsekwencje. A z tymi konsekwencjami właśnie najgorzej im idzie..;p

Powiem Ci, że dobrze zrobiła. Dla Was oboje.
Będąc z tobą i walcząc sama ze sobą zniszczyła by tylko Was oboje psychicznie. Nie bylibyście szczęśliwi. Po "zdradzie" da się odbudować związek, ale nie każdy potrafi zapomnieć, wybaczyc i zacząć od nowa. I wtedy tak naprawdę rozstanie jest jedynym wyjściem, bo związek zamienia się w toksyk. W końcu znienawidzilibyście się nawzajem.

Konsekwencje naszych błedów są czasem nieodwracalne. W tym temacie już nic nie zmienisz. Choćbys taczał się po ziemii i wył wniebogłosy - nic nie wskórasz. Zawaliłes - bywa. Jedyne co możesz zrobić to pracować nad sobą, nad cechami które przyczyniły się do rozpadu związku.

A co do tego że "tak mocno kochać można tylko raz" - nie można porownywać różnych miłości, bo każda jest inna. Póki co zajmij sie pracą nad samym sobą i przede wszystkim nad wyleczeniem się z byłej, dopiero potem bierz się za związki. Nie dziw się że nie umiesz się nikim zainteresować jeśli w sercu i w głowie masz ją.

Pozdrawiam smile

Faktycznie dobrze zrobiła, zostawiając to wszystko z dnia na dzień, wręczając mi durny liścik o jakże to naszej wielkiej miłości? a po miesiącu już oficjalnie z kimś się związała? NIGDY TEGO NIE ZROZUMIEM, chodź z drugiej strony miała ku temu powód? ehhh życzę jej wszystkiego co najlepsze bo na to zasługuje i mam nadzieje, że kiedyś będę z nią mógł normalnie pogadać, przytulić i powiedzieć jak bardzo ŻAŁUJE....

2 167

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

To nie rozumiem. Nie rozmawialiście ze sobą od rozstania?

2 168

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
justynas29 napisał/a:

debby musimy być dzielne to dla naszego dobra. codziennie powtarzam sobie ze dam rade ze się nie ugne. płacze ale swój płacz traktuje jako zrzucenie żalu i oczyszczenie duszy. kazda łza to wyzdrowienie duszy. Trzymaj  się:)

Dzięki mam nadzieje ze dam rade

2 169

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

To nie rozumiem. Nie rozmawialiście ze sobą od rozstania?

;/ chyba nei potrafiłbym z nią rozmawiać, zza bardzo mnie to boli... może kiedyś będę mógł, jednak jak narazie nie umiem i CHYBA nie chce jej przeszkadzać, bo po co....

mnie już nie ma tak jak w tym filmie "jestem legendą" ;/

2 170

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Nadal jesteś wink
Nikt nie jest święty, każdy popełnia jakieś błedy ale nie oznacza to że do końca życia masz byc nieszczęsliwy bo cos tam zrobiłeś.
Swoja drogą - myslę że "kolega" pojawił się dużo wcześniej i był jednym ze "spustów" tego co miało nastąpić. A to że po miesiącu zaczęli być razem - to tylko formalność. Myślę, że ona była z nim myslami dużo wcześniej.
Więc poniekąd oboje spartoliliście.

Za swój błąd dostałeś już "karę" - nie jestescie razem.
Nie oznacza to jednak, że to końca życia masz pokutować i być nieszczęśliwy.
Masz teraz czas dla siebie -na zastanowienie się nad samym sobą, nad tym co chciałbys w swoim życiu zmienić, poprawic. A miłość - zawsze to powtarzam - jak ma przyjść to przyjdzie i tak, nawet niechciana - wyważy drzwi kopniakiem.
Poczytaj sobie swoją drogą wątek "prawo przyciagania" - mysle że znajdziesz tam sporo rad i wskazówek , które Ci pomogą.

2 171

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
ziemniaczana napisał/a:

Nadal jesteś wink
Nikt nie jest święty, każdy popełnia jakieś błedy ale nie oznacza to że do końca życia masz byc nieszczęsliwy bo cos tam zrobiłeś.
Swoja drogą - myslę że "kolega" pojawił się dużo wcześniej i był jednym ze "spustów" tego co miało nastąpić. A to że po miesiącu zaczęli być razem - to tylko formalność. Myślę, że ona była z nim myslami dużo wcześniej.
Więc poniekąd oboje spartoliliście.

Za swój błąd dostałeś już "karę" - nie jestescie razem.
Nie oznacza to jednak, że to końca życia masz pokutować i być nieszczęśliwy.
Masz teraz czas dla siebie -na zastanowienie się nad samym sobą, nad tym co chciałbys w swoim życiu zmienić, poprawic. A miłość - zawsze to powtarzam - jak ma przyjść to przyjdzie i tak, nawet niechciana - wyważy drzwi kopniakiem.
Poczytaj sobie swoją drogą wątek "prawo przyciagania" - mysle że znajdziesz tam sporo rad i wskazówek , które Ci pomogą.

Tak to prawda, on już był dużo wcześniej i zawsze powtarzała mi, że może być z każdym i może każdego mieć,więc wiesz..... Powiedziała, mi też że nigdy nie powiedział by mi gdyby do czegoś doszło stąd może też nasze rozstanie? po prostu napisała do mnie i powiedziała nara chłopaku? A ja natomiast nie umiałem kłamać... stąd moja szczerość...za która pokutuje...Zresztą gdy było między nami źle przez około dwóch miesięcy czułem że oddalamy się i wiem, że ona spotykała się z nim....może potrzebowała po prostu przyjaciela? albo sam już nie wiem.... nie ważne,

Bardzo dziękuję za odpowiedzi ...:)

2 172

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Jaki c&*& nienawidzę takich facetów. Najpierw zdobywają, później jak już rozkochają dziewczynę to ją rzucają, bo się nią nudzą.. ehh nie wiem co poradzić dla mnie koleś jest stracony.

2 173

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Oj dajcie mu spokój spieprzył no coz zycie ma nauczke czasu nie cofnie jak bedziecie na niego jechac. Ja nie dawno wrocilam ze spotkania z jego kumpelem i sie dowiedzialam bardzo ciekawych rzeczy a mianowicie ze podobno wypytuje o mnie naszych wspolnych znajomych czy sie przypadkiem nie odzywalam.. no sory jak chce to niech sam sie odezwie a nie ludzi pyta dla mnie to dziwne a dla was?? podobno kumpel nic mu nie odpowiedzial bo nie chcial z nim dyskutowac na ten temat.. jestem góra przynajmniej tak mi sie wydaje..

2 174 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-08 00:33:53)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

debby
- zapomnij o tym. nie roztrzasaj nie analizuj co tez mu chodzilo po glowie. To juz nie twoj problem, nie twoje zmartwienie. Staraj sie o tym nie myslec bo znow wroci "kociol we lbie". Jakiekolwiek ma intencje - niech Cie to juz nie obchodzi tak mocno jak tylko mozna. Zamkknęłaś ten temat i niech tak zostanie.

Przecież wiesz, że to ja...
Przyjaciela albo... zemsty. Może jej chodzilo o to zeby Cie ukarać ... A ze wyszlo jak wyszło ... to była kwestia czasu.
Kazdy zwązek da się uratować jeśli oboje ludzi o to walczy i zabiega.
Ona wolala wpaść w ramiona innemu, ty wcześniej też przeskorbałeś.
Trudno. Widocznie tak musiało być. TEGO już nie zmienisz. Ale nie zamykaj się w sobie bo to najgorsze co możesz zrobić. Nie zniechęcaj sie niepowodzeniami. Wszystko z czasem powinno się unormować. Ale co najważniejsze ... niczego nie oczekuj. Unikniesz w ten sposob rozczarowań. Nic na siłe.

Życie lubi zaskakiwać i nigdy nie wiemy co się stanie. Kto wie co bedzie jutro, pojutrze. Wykorzystujcie napotykane okazje najlepiej jak umiecie. Naprawdę - 3/4 sukcesu to motywacja i nastawienie wink

2 175

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Witajcie,

Postanowiłam napisać, ponieważ sobie nie radzę z moją sytuacją. Może uzyskam jakąś ciekawą radę, a jednocześnie pisząc się oczyszczę?

Zdublowałam wątek, przepraszam, ale widzę, że tutaj dyskusja się toczy i może obejmie nawet mnie.


Ziemniaczana, czytałam Twoje pierwsze i ostatnie posty. Nie wiem jak wygląda teraz Twoja sytuacja (środek pominęłam) ale jesteś niesamowita!Widać jak się zmieniłaś przez ten rok(?). Ile masz w sobie siły.


Byłam z moim mężczyzną trzy lata, dwa lata mieszkaliśmy razem. 25.02 br wrócił do domu i oznajmił, że chce się rozstać, tak po prostu wyprowadza się. Powód?Jest mnie za dużo, intensywność związku i odpowiedzialność go przerosły. Teraz wiem, że mógł się tak czuć. Przez ostatni rok miałam bardzo ciężką sytuację w rodzinie - śmiertelna choroba bliskiej osoby. Przytłoczyłam go tym, bo sobie nie radziłam - chciałam ciągle o tym mówić, nie cieszyłam się, żyłam jak w marazmie.
Pierwsze emocje, szok, niedowierzanie. Naładawna jakąś energią i siłą spakowałam jego rzeczy. Następnego dnia to do mnie dotarło. Prosiłam o spotkanie, chciałam rozmawiać. Niechętnie ale się zgodził. Zapytałam się czy da nam jeszcze jakąś szansę. Ustaliliśmy, że spotkamy się po dwóch tygodniach, nie utrzymując przez ten czas konatktu. Jakoś się trzymałam, perspektywa spotkania i nadzieja dawały mi siłę. Spotkaliśmy się, zwykła rozmowa, bez poruszenia tematu rozstania, zapronoponował kolejne spotkanie. I tak to się jakoś toczyło. Coraz więcej spotkać, nie tylko przyjacielskich. Coraz więcej zbliżeń. Nie inicjowałam tych spotkań, godziłam się jak odzywał się co dwa trzy, dni. Przez ten czas przeżywałam autentyczny koszmar, schudłam 7 kilo, nie spałam, nie jadłam, cały czas płakałam. Podczas spotkań, oczywiście wielka twardzielka z dystansem, to on pierwszy się przytulał, trzymał za rękę itd. Później wynajął mieszkanie z kolegą. Kolejny cios - nie chce ze mną mieszkać ale i nadzieja, bo może zaproponuje, żebym się doprowadziła. I tak kolejny miesiąc. Jego sms, moja euforia, spotkanie, ulga, spokój, później nie odzywał się jeden, dwa dni- moja histeria, panika, później sms i koło się zamykało. W maju nie wytrzymałam. Powiedziałam, że już dłużej tak nie mogę, nie umiem być zabawką za zawołanie, nie może jeść ciasteczka i mieć ciasteczka, nie może mieć związku bez związku. Oczywiście mówiłam to spokojnie, delikatnie, komunikaty typu "ja się czuję..." a nie "Ty robisz tak czy tak". Nie oczekiwałam deklaracji, chciałam wiedzieć jak wygląda sytuacja i co on planuje. Czekałam tak długo bo bałam się go przytłoczyć, stawiać pod murem. Podczas rozmowy ustaliliśmy, że próbujemy, że on nie rozumie mojej i ludzkiej potrzeby określania wszystkiego, nie wie, że ja mogę się tak czuć. Nie umie mi powiedzieć, że to koniec, ale
też
boi się, że wrócimy do punktu wyjścia, boi się znowu tej intensywności. Bo on uwielbia te spotkania i boi się, że ja będę chciała coraz więcej. Zapewniłam, że tak nie jest. Ja nie muszę mieć go cały czas, tylko muszę wiedzieć, że nie bawimy się sobą. Zaczeliśmy ustalać nowe zasady. Zapytałam się co z mieszkaniem. Czy widzi możliwość zamieszkania razem. Tak - porozmawiamy o tym w lipcu. Tak naprawdę niewiele się zmieniło. Owszem częściej dzwonił, spotykaliśmy się już prawie codziennie, więcej smsów, maili. Zwykłych, bez jakichkolwiek wyznań. Mi ciągle czegoś brakowało, tak naprawdę nikt nie wiedział, że się spotykamy, bałam się, że jestem otwartą furtką, ale nie mówiłam o swoich obawach. Płakałam jak byłam sama. Przy nim radosna, szczęśliwa, bez wyrzutów, potrzeby deklaracji itd. Zmieniłam fryzurę, nie mówiąc mu o tym, zaczęłam chodzić na rower, na siłownię. Kilka spotkań odmówiłam, żeby nie miał mnie w garsći, mówiąc, że jestem umówiona. Nieprawda, leżałam w domu płakałam i tęskniłam za tym jak było dawniej. Obiecałam sobie, że prztrwam, nie będę naciskać. Czym jest kilka miesięcy niepewności(może w pewnym sensie też mojej urojonej) w obliczu całej przyszłości?I tak trwałam, niby-twradzielka, ciągle z paniką, że to może być koniec. Prosił nawet, żebym to ja się odzywała, bo ciągle tylko on pisze, on dzwoni. Tak zrobiłam, zadzwoniłam, chwilkę pogadaliśmy. Coraz więcej nadziei na to, że wszystko wróci do normy. Podczas spotkań był taki cudowny, jedzonko, herbatka, film który lubię, przytulanie, pytał się czy czuję się bezpieczna. Wszystko idelanie. Przedwczoraj ja zaproponowałam spotkanie (chciałam sprawdzić, czy to nie jest tak, że nia ma miejsca na moje potrzeby), wszystko super. Następnego dnia wysłał mi maila z piosenką, później się nie odzywał. Wczoraj napisał mi "wybacz, że się nie odzywam, ale potrzebuję teraz trochę czasu". Napisałam rozumiem. Chociaż wcale nie rozumiem.

I chyba najważniejsze jak ja się czuję...tragicznie, nigdy tak się nie czułam, nawet nie umiem tego opisać. Byłam u psychologa, powiedziała, że mam depresję i muszę szybko coś z tym zrobić.

Nie sądziłam, że człowiek może tak cieprpieć. Nie skłamię mówiąc, że nia ma minuty, żebym o nim nie myślała. Autentycznie nie spodziewałam się po sobie takiej reakcji, nie wiem co się ze mną dzieje. To nie jest płacz, to jest rozpacz, coś mnie rozrywa od środka. To są takie uczucia, których nie da się kontrolować. Boję się tego co się dzieje, panicznie boję się przyszłości. Widzę czarną otchłań, jakby wszystko straciło sens. Myśl, że już nigdy więcej go nie zobaczę, nie przytulę, nie porozmawiam z nim, napawa mnie taką paniką, że nie mogę złapać oddechu, na jakiś czas tracę świadomość.
Nie umiem zaakceptować faktu, że on zniknie, tak po prostu. Był i nie ma...przecież on był ze mną, ja byłam z nim!
Tak samo myśl, że mogłabym spotykać się z kimś innym. Patrzę na różnych mężczyzn, ale nikt nie jest nim. To była moja miłość, byłam taka szczęśliwa, miałam wszystko. Teraz nie mam nic.  Nie wiem jak sobie pomóc, nie mam z kim o tym porozmawiać. Moja mama mnie nie rozumie, bardzo się kłócimy, to też mnie boli. Przecież jestem taka młoda, całe życie przede mną. No właśnie tyle przede mną, ale bez niego. On jest moją przeszłością i miał być moją przyszłością. Nie wiem co robić. Przecież czas leczy rany, ale czy ten czas nie musi być przepracowany, czy rana nie musi być zdezynfekowana?

Wiem, że wszyscy ze złamanym sercem przechodzą to samo, to się rządzi swoimi prawami, pewne etapy są schematyczne, ale ja...ja przeżywam to za bardzo. Nie tylko psychicznie ale i fizycznie.
Czytam tyle porad jak sobie poradzić, nic nie pomaga. I ja nie chcę natychmiastowego rozwiązania, będę tęsknić, będę cierpieć, ale ja straciłam sens życia. Nic mnie nie cieszy, bo nie ma jego, co to za szczęście, którgo nie można dzielić?A dzieliłam je zawsze z nim. Przyszłość mnie przeraża, absurdem jest dla mnie przyszłość bez niego, jakby to się nie mogło stać (zaprzeczenie?). W dodatku tyle wspomnień, mi się naprawdę wszystko kojarzy!Wszystko, nie wiem jak sobie z tym pomóc. Śpię około godziny dziennie, nie jem, bo wymiotuję. To jest dramat. Jestem zła na siebie, nigdy nie chciałam stać się taką osobą. Nie rozumiem co się ze mną dzieje. Nie wiem jak sobie pomóc. Wychodzenie ze znajomymi?Nie mam ich, każdy ma swoje życie, nikt nie ma dla mnie dużo czasu. A poza tym wychdzę gzdzieś i opd razu myślę o tym, że chciałabym, żeby tu był, że chciałabym mu o tym miejscu/spotkaniu opowiedzieć. Cokolwieik robię, płaczę bo z nim o tym nie porozmawiam. Wkacje bez niego, święta, urodziny?Nie dam rady....

W pracy wszyscy mają mnie dość a ja ich. To irracjonalne ale ja jestem zła na to, że wszyscy żyją jakby nic się nie stało i wymagają ode mnie powrotu do normalności. Przecież o kimś takim nie da się zapomnieć, był taką ważną osobą, tak się cieszyłam, że go mam, przy nim wszystko było łatwiejsze. Problemy?Nie ważne, ważne, że mam jego, że mam to co w życiu jest najważniejsze. Przez trzy lata nigdy nie myślałam, o tym, żeby go zostawić, nigdy nie myślałam o kimś innym. A mężczyźn w okół było wiele. Jak on może stać się moją przeszłością?Kimś kto był, a kogo nie ma?

Wiem, że popełniłam błąd uzależniając się emocjonalnie od niego. Ale to już się stało, co zrobić, żeby to odkręcić?


No i przede szystkim co zrobić, żeby to naprawić?Boję się spotkania (o ile do takowego dojdzie) boję się, że te przemyślenia wyjdą na moją niekorzyść, że on teraz dojdzie do wniosku, że nic z tego. A z drugiej strony, może to dobry sposób?dać sobie czas, przemyśleć to osobno?Na pewno się do niego nie odezwę, chyba, że jego milczenie będzie trwało miesiąc. na pewno nie napiszę, może zatęskni, zrozumie?Tak to podobno działa. A jeśli się odezwie czy odpisać, odebrać? Nie wiem, co robić, jestem tak zagubiona. Tęsknota, samotność i lęk przed przyszłością. Wszystko w jednym. Nie umiem się zająć sobą, nie mam na nic siły. Nie funkcjonuję już, tak się nie da żyć. Próbuję wszystkiego, ale nic nie pomaga...

Będę wdzięczna za jakąś odpowiedź.

2 176

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Tak czytałam Twojego dłuugiego posta niewiem1104 i trochę jestem przerażona. Tyle w nim negatywnych emocji, że aż mi się one udzielają.
Po pierwsze to właśnie te uczucia, emocje odróżniają nas od zwierząt. Pragniemy mieć bliską osobę, troszczyć się o nią, kochać, czuć że możemy na niej polegać. Z czasem to uczucie się wypala w jednej osobie albo w obojgu. Wiem jak to jest kochać, każda chwila, sytuacja, piosenka, potrawa przyciąga wspomnienia z tamtych chwil we dwoje, szczęśliwych chwil.
Ciężko jest je po prostu zgnieść jak papier i wyrzucić do śmietnika. Tak się nie da, ja do tej pory wspominam mojego ex ,a minęły już 3 lata. Był dupkiem, mogę śmiało tak o nim powiedzieć, ale były też takie chwile, których nigdy nie zapomnę. Dodam, że byliśmy ze sobą 3 lata.
Płakałam w nocy, uśmiechałam się w dzień co było ciężkie dla mnie, bo z natury jestem pesymistką. Także dużo schudłam. Przez mojego ex się pocięłam, na nogach na rękach, żałuje tego bardzo, bo nie był nigdy tego wart - ale dopiero po 3 latach to wiem.
Nauczyłam się być niedostępna, obojętna, nie pisać nie dzwonić pierwsza. Facet to zdobywca, jak zdobędzie to mu się już po prostu zaczyna nudzić.
Nie dzwoń do niego, nie pisz poczekaj na jego krok. Jeżeli nic nie zrobi w WASZYM kierunku tzn, że nie jest wart Twojej miłości. Niektórych ludzi nie da sie wyrzucić z głowy ale czas naprawdę leczy rany.
Obecnie jestem w 2,5letnim związku z innym facetem i zauważyłam, że też już się psuje. Mieszkamy razem, snułam znów wspólne plany. Boję się, że zostaną tylko moimi marzeniami, ale jakoś się z tym będę musiała pogodzić, bo jestem młoda, z tego co wiem atrakcyjna, nie głupia i wiem, że nie jeden facet by chciał ze mną być. Trzeba myśleć przede wszystkim o sobie. Realizuj się idź na studia, do wymarzonej pracy.
Ja np bardzo pragnę dziecka i mogę je wychowywać nawet bez ojca. Patrz na życie przez swój pryzmat nie cudzy, bo nikt za Ciebie życia nie przeżyje.

2 177 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-08 13:10:14)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Te 3 lata to chyba jakaś przeklęta liczba z tego co widzę;p

Moje pierwsze posty? Wierz mi najchętniej bym je usunęła gdybym mogła tongue, tzn... głupio mi za nie i wymazałabym ze swojego życia ten etap. Kiedy teraz na to patrze wstyd mi wręcz za samą siebie - że tak przezywalam, ze "stracilam" siebie. To nie bylam ja tongue

Teraz? Nareszcie czuję się sobą. Teraz czuję się "wolna" w każdym tego słowa znaczeniu. Ale nie powiem, dochodzenie do siebie zajelo mi sporo czasu. Stanowczo ZA DUŻO.

Każdy musi swoje "odcierpieć", od każdego zależy ile to będzie trwało. Ale myślę, że jest też szereg innych czynników : tak jak pisałaś - jeśli nie ma się nikogo to jest o wiele, wiele trudniej. Ciężko jest się przestawić na normalne życie. A tu wszyscy wymagają zachowywania jakby nic się nie stało. Czujesz że twoje życie sie rozpada na miliony kawałeczków a tu praca, studia, obowiązki. Człowiek nie zawsze ma czas na "reset" na to by w spokoju dojść do siebie. Z jednej strony dla jednych jest to zbawienne - rzucaja się w wir obowiązkow i zapominają. Ale nie wszyscy. Ja chyba nalezę do tej drugiej grupy, bo nie umiałam się na niczym skupić kiedy przyszedł dół. Ale pracuję nad tym nadal.

Czy w Twoim przypadku depresja była wywołana rozstaniem? Nadal bywasz u psychologa?

I nieco inna kwestia. Mówisz że udajesz "twardą". A robisz to po to ... by go odzyskać. Mimo to psychicznie jesteś wrakiem. Czy to ma sens? Czy naprawdę uważasz że odzyskanie Go jest warte tego co teraz przechodzisz?
A on albo ma gdzieś to, że ta cala sytuacja cię niszczy albo nawet nie jest tego swiadomy. "ooo jej tak odpowiada, nie przejmuje się wiec po co się decydować na cokolwiek". On nie potrzebuje deklaracji, ty tak.
Ale zacznij myśleć o swoich oczekiwaniach, potrzebach. Dlaczego masz robić coś wbrew sobie. Dałaś mu dużo czasu na zastanowienie. Naprawdę chcesz kogos kto sam nie wie czego chce od zycia? Myślisz ze to się zmieni?
Jemu najwidoczniej tak pasuje. Ale ty na tym cierpisz.
Dlatego spytam jeszcze raz : CZY NAPRAWDĘ UWAZASZ ZE TO CO SIĘ TERAZ Z TOBĄ DZIEJE JEST WARTE TEGO ZEBY GO ODZYSKAC?


EDIT
Wez pod uwagę swoje potrzeby i naucz się o nich mówic. zycie to ryzyko - jeśli odpuści - nie jest Ciebie wart. Ja wiem, że najchętniej zrobiłabyś wsyzstko byle go zatrzymać - ale naprawdę sprawdza się zasada, że jesli kocha to nie odpusci. A jeśli nie to im szybciej o nim zapomnisz tym lepiej. Nie mówię, że nie warto walczyc. Ale walczyć muszą DWIE OSOBY, i nie może to polegać na tym, że ta walka Cię niszczy.

Nie mozesz też utożsamiać SWOJEGO SZCZĘSCIA z jego osoba. Możesz być tak samo szczęsliwa bez niego, tylko nie chcesz w to uwierzyć. Niesłusznie. Ponadto - czy to nie jest tak, ze po prostu boisz się samotności? Czy gdyby w twoim zyciu pojawił się ktoś, kto by cię zainteresował - nie sądzisz, że zupełnie inaczej byś na to patrzyła? A ty karmisz się iskierkami nadzieji i nią żyjesz, i dopóki bedziesz ją miała - nie odetniesz się.

Myslę, że najlepiej dla Ciebie by było dać mu odczuć, jak to jest bez Ciebie. Jeśli kontakt z nim Cię rani - zaprzestań go. Nie nastawiaj się na nic i postaraj przestawić na myslenie - będzie co ma byc. Postaraj się oprócz wyobrażenia przyszłości z nim u boku, wyobrazić sobie SWOJE życie bez niego. Jak mogłoby wyglądać. Spróbuj wyobrazić sobie siebie - szczęśliwą, spełnioną bez niego. Co mogłabyś zrobić, co osiągnąć, co przyniosłoby ci satysfakcję?

Wiem że jest ciężko zerwać z dotychczasowym życiem, planami, marzeniami. Wszystko od nowa budować. Ale .. da się. Boimy się zmian - bo jesteśmy przyzwyczajeni do obecnego życia. Ale nowe nie musi znaczyć gorsze.
Są rzeczy na które nie mamy wpływu. Ale od nas zależy co z nimi zrobimy.

Pozdrawiam, trzymaj się wink

2 178

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Dokładnie wiem co przechodzisz bo ja tez przechodziłam to samo może nie w takiej hardkorowej wersji ale tez łatwo nie było nadal nie jest ale juz sie z kazdym dniem godze z sytuacja. U ciebie taki dzien tez nadejdzie jestem tego pewna, a nadal chodzisz do psychologa? moze warto nie przerywac terapii moze w jakis sposob ci pomoże. Co do tego kolesia to powinnas zerwac z nim jakiekolwiek kontakty bo cie niszczy od srodka, wiem to nie jest łatwe wyrzucic z zycia osobe ktora sie kocha ale czasami nie ma innego wyjscia. J a trzymam za ciebie kciuki mocno pisz tutaj śmiało bardzo chętnie cie tu "wysłuchamy" i pomożemy nie jesteś sama pamietaj o tym

2 179

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Niewiem1104 wiem jak sie czujesz bo przezyeam to samo. UzaleNilam sie emocjonalnie od P. I gdy trafil do zkaladu karnego nasze kontakty zostalu ograniczone. Mirsiac temu jak Ty cierpialam. U nas bylo podobnie jak u iebie. Czekalam w strachu na sms typy odchodze.ptzepraszam. srednio raz na miesiac taka akcja byla awantura i zrywanie a potem powrot. Jakis czas dobtze a potem bylo to samo. Widzisz jrst ciezko gdy go nie ma ale wyjdz do ludzi pisz tutaj co czujesz. Nie jrstes sama gdybys chciala sie wygadac to dawaj do nas jak w dym. Pamieyaj jrstes wartosciowa dziewczyna i nie mozesz pozwolic na yakie traktowanie. Gdyby kochal cie naprawde to nigdy by cie tak nie traktowal. Walka z uzaleznieniem jest zawsze ciezka ale dasz rade. U mnieminal miesiac i jest dobtze oczywiscie sa dni kiedy tesknie i placze ale mam ptawo do tych emocji. One przejda iw to wierze. Na pewnp masz wokol siebie ludI ptzyjaznych tobie i do nich wyjdz nie siedz samaw domu i nie rozmyslaj o tym. Nie rozbudzaj uczuc emocji ktore juz niech odchodza w ciemny kat. Daj sobie czas na detox i daj sobie cAs na szczescie. Walcz o siebie. Jestem z Toba

2 180 Ostatnio edytowany przez niewiem1104 (2013-06-09 10:46:13)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Dziewczyny,

Bardzo Wam dziękuję za odpowiedź. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Może to głupie ale wszystkie myśli, które mi się pojawiają (zazwyczaj się powtarzają) staram się zapamiętać, żeby Wam je napisać. Kilka razy w ciągu dnia układałam sobie to co Wam powiem.

Przepraszam, bo to będzie znowu długi post.

Wczoraj powiedziałam mojej Babci prawdę. Oczywiście nie całą, powiedziałam, że to stało się przedwczoraj. Ukrywałam przed nią ten fakt przez 4 miesiące, bo najpierw z Dziadkiem było źle a teraz jesteśmy w żałobie. Bałam się powiedzieć ale musiałam. I wiecie...płakała bardzo, bo bardzo go polubiła, ale też fajnie o tym ze mną rozmawiała. Już na samym wstępie powiedziała, że nie mogę do niego wrócić, że nawet jak będzie chciał, to nie może być tak, że to on dyktuje warunki. Powiedziała to nie wiedząc, że przez 4 miesiące faktycznie tak było. Wczoraj poczułam się strasznie wykorzystana, spotykał się ze mną tyle miesięcy, pomimo tego, że już na samym początku powiedziałam mu, że nie będę jego znajomą i jeśli chce utrzymywać taki kontakt to proszę, żeby tego nie robił. Ale widzicie spotykaliśmy się dalej, wszystko powoli, bo bardzo powoli ale można powiedzieć, że szło na przód. To nie były tylko spotkania, to był seks, to było wszystko. I nie wiem czy tego żałuję...bo narobiłam sobie dodatkowych nadziei, a z drugiej strony wiem, że próbowałam.

Przez trzy miesiące spotykałam się z nim nie mówić o tym, że tak naprawdę nie wiem o co chodzi, do czego to prowadzi, bo nie chciałam naciskać, nie chciałam, żeby czuł się przytłoczony. Chciałam mu pokazać, że może być fajnie. Było, sam o tym mówił. W końcu pękłam powiedziałam, że jest mi tak źle. Ustaliliśmy, że tak, to jest próbowaniem, że on się mną nie bawi i nawet nie wiedział, że mogę się tak czuć. Minął miesiąc, a on teraz, że potrzebuje czasu....

I co ja mam myśleć?Ktoś mi powiedział, że to dobrze, przemyśli sobie oddzielnie beze mnie, że zaczęliśmy się spotykać bardzo szybko po rozstaniu, w nim były jeszcze złe emocje, a teraz jest czas kiedy odczuje stratę, bo tak naprawdę nie miał jak jej odczuć.

I właśnie dlatego się do niego nie odzywam. To już 3 dzień a mi się wydaje jakby minęły miesiące cierpienia. Od czterech miesięcy jestem rozchwiana pomiędzy rozpaczą a nadzieją. Raz taki stan, a raz kolejny. Bo ja właśnie mam tę nadzieję. Wręcz gorzej: to głupie myślenie, przecież to nie może być koniec, jakby to nie mógł być koniec. Ja tego nie chcę więc to się nie stanie. Podobno trzeba myśleć pozytywnie, więc zastanawiam się czy nie myśleć, że do siebie wrócimy?Samospełniające się proroctwo, może tak to wyjdzie.

Nie mówiłam Babci wszystkiego, ale tylko po tym co jej mówiła, powiedziała, że jestem od niego bardzo zależna. Każdy to mówi i ja to też już wiem.

To straszne jak mój mózg/moja psychika funkcjonuje!Wszystko mi się kojarzy. Słuchajcie to jest długopis, którym pisał, kubek z którego pił, samochód który zobaczyłam. WSZYSTKO. Wszystko kręci się wokół niego. Tak jak pisałam moje życie podzieliło się na przed i po. Pomyślę o czymś i od razu myślę, to było jak byliśmy razem, a to już po tym jak mnie zostawił, np. ostatni raz tędy szłam jak byliśmy razem, ostatni raz tę bluzkę założyłam jak byliśmy razem itd itd. Wiem to chore, to obsesja, jakkolwiek to nazwać, ale to samo przychodzi, a ja nie umiem nad tym zapanować. Przez tego smsa, o tym,  że potrzebuje czasu czuję się jakby mnie zostawił kolejny raz, a jeszcze poprzedniego nie przeżyłam, bo ciągle je wypierałam. I teraz też wypieram. Nie dochodzi do mnie, że to się mogło stać, a jak dochodzi, rozpiera mnie w klatce, głowa mi ekslploduje to od razu myślę, że przecież chce czasu, nie powiedział, że to koniec.

Słuchajcie tęsknie za nim, za tym spokojem, który miałam, za tym, żeby pomysleć o czymś innym. Za tym uczucie, że coś jest dobrze, że on jest.

I te wspomnienia, one mnie zabijają. Plus strach przed samotnością, przed poznaniem kogoś nowego. Jak o tym myślę to dostaję autentycznej paniki. Ktoś inny miałby mnie dotknąć, ja bym miała dotknąć kogoś innego. Niemożliwe! Poza tym czy można pokochać kolejny raz, kogoś kto jednak jest inny?

Wiecie, słuchając Was, mówicie, że przeszłyście to samo, że potrzeba czasu, że niektóre z Was już z tego wyszły. Proszę Moje Drogie nie zrozumcie mnie źle, ale jak to czytam to myślę sobie, że ja przeżywam to bardziej, że Wy jesteście silniejsze, dlatego Wam się udało. Że ja cierpię bardziej i dopiero najgorsze przede mną. No i jestem słaba, bo jestem.

Zawsze byłam pesymistką z tendencją do dołków. Przypominam sobie jak to było zanim go poznałam. I wiecie zawsze bałam się samotności, czekałam na to, że kogoś poznam a jednocześnie nie wiedziałam czego potrzebuję. teraz już wiem i przez to jest jeszcze gorzej.

Dziewczyny, jest strasznie źle, wydaje mi się, że to zdefiniuje moje życie, że ja nigdy o tym nie zapomnę, bo o pewnych rzeczach nie da się zapomnieć...Jak by to miało być we mnie do końca życia. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym kiedyś pomyśleć o czymś innym. Nawet nie kimś, ale czymś. Bo ja od czwartku nie pomyślałam o niczym innym, nawet na chwilę.

łapię się na tym, że coś zobaczę np w tramwaju i myślę o tym, że mu to oopwowiem, że to wszystko co teraz się dzieje bez niego jeszcze mu opowiem. Ciągle chcę mu coś powiedzieć.

I układanie tych scenariuszy w głowie. Jak będzie wyglądało to spotkanie, jeśli się odezwie, no bo chyba musi....różnych scenariuszy, co mu powiem, jak mu powiem w zależności od tego co on powie mi.

I ta nadzieja. Jak się jej pozbyć?Czy to się kiedyś stanie, czy nawet za rok nie będę myślała, że już może zrozumiał, że może teraz dojrzeliśmy i chcemy być razem?Bo tyle jest par, które wracają do siebie po długich okresach.

Ziemniaczana, tak bardzo Ci zazdroszczę. Czy Ty już o nim w ogóle nie myślisz, nie tęsknisz, nie jest Ci źle być samą, nie boisz się poznać kogoś nowego?

Pozdrawiam Was.

2 181

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ta nadzieja jest zabójcza.
Pomyśl sobie, że jeśli kiedykolwiek macie jeszcze być razem - to bedziecie.

Twoja babcia ma rację. Stuprocentową.

On Cię wykorzystuje. Ma seks,ma czułość - a nie krępują go żadne zobowiązania wobec Ciebie.
Ja myślę, że Ty doskonale wiesz, że źle robisz. Czujesz to tylko boisz się temu dać wiarę. Boisz się poczuć i przyznać przed samą sobą że możesz być po prostu wykorzystywana. Taki mechanizm oszukiwania samej siebie. Po czym dalej brniesz w ten destrukcyjny schemat z każdym kolejnym spotkaniem. I znow wypieranie ze świadomości faktów, tych bolesnych, tych których nie chcesz, by były prawdziwe.

Najgorsza jest ta manipulacja. "Ja cię nie wykorzystuję". Przywiązał Cię tym do siebie. Gdybyś bowiem, uznała że tak jest - pewnie powiedziałabyś dość. A w momencie gdy ty zaczynasz tak mysleć uruchamia się mechanizm samoobwiniania się "jak ja mogę tak o nim myśleć" więc zostajesz i tadam ... zamkniety krąg.

Wiem że jest ciężko ale nie możesz tak trwać. Pod żadnym pozorem nie można dopuścić do sytuacji która miała miejsce przez ostatnie 4 miesiące. Jeśli jedna strona czuje się skrzywdzona rozstaniem to należy się totalnie odciąć, zapomnieć, nie kontaktować. To jak ciągłe drapanie niezagojonej rany - im dłużej bedziesz to robić tym dłużej będzie się goić.

Kiedyś pisałam że to tak jak z narkomanem. Po rozstaniu, zwłaszcza tym gwałtownym pozostają pewne potrzeby - bliskości, czułosci, bycia dla kogoś ważnym. I człowiek próbuje desperacko je zaspokoić, niczym narkoman żebrzący o działkę. A prawda jest taka że to co dostajesz to marne ochłapy tego za czym tęsknisz i czego Ci brakuje.

Jak na mój gust powinniście zerwać kontakt.
Ty odcinasz się całkowicie i bierzesz za odzyskiwanie siebie
Nie zdecydowałaś się na to wcześniej bo boisz sie go stracic. Nie możesz tak mysleć. Ty już go straciłaś. Twoja babcia ma absolutną rację - nie możesz ślepo podążać za jego warunkami. Gdzie w tym wszystkim jesteś TY do cholery?
Wiem, że cieżko będzie Ci zrezygnować ale musisz. Dla siebie samej. To naprawdę da się przeżyć, da się przejść. Ale musisz zawalczyć o siebie samą. On czuje, że jesteś od niego uzależniona. Wie, że nie musi podejmować żadnych decyzji bo po co - skoro i tak Cie ma. Pozwoliłaś mu to odczuć. Pokaż mu że się w tej kwestii myli. Że ty stawiasz własne warunki.

"Rani mnie kontakt z Tobą - więc go zrywam. Nie satysfakcjonuje mnie to co jest teraz."

Daj mu odczuć, że Cię stracił.

Naprawdę z całego serca Ci współczuję. Zyczę Ci dużo siły i motywacji byś potrafiła uporządkować swoje zycie.  A w razie potrzeby pisz - tutaj bądż PW. Trzymaj się.

2 182

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

ta historia mi przypomina to co działo się u mnie pamiętacie?? z ta roznica ze ja z tym facetem w zwiazku nie byłam. te same odczucia, te same mysli to samo cierpienie no identyko moze ktos sie ze mna nie zgodzi ze tak bylo ale ja tak mysle ze sytuacja niewiem11o4 i moja sa do siebie zblizone. Ten facet o ktoym teraz pisze tez mial co chcial, czułośc seks, wspolne spedzanie czasu ale bez zobowiazań bo przeciez jest dobrze jak jest. Tez cierpialam bardzo nie wyobrazalam sobie ze moge poznac innych facetow ze inni faceci mogliby mnie dotykac , rozmawiac ze mna , nadal sobie tego nie wyobrazam ale w mniejszym stponiu. Mi sie udało w jakims stopniu z tego wyjsc, zerwalam kontakt po 3 latach napisalam mu ze ma sie do mnie nie odzywac bo nie ma sensu skoro nie ma zamiaru ze mna byc, skasowalam nr gadu , tel narazie nie umiem zdjec tez nie ale przyjdzie z czasem dlaczego niewiem1104 ty tez dasz rade minelo 4 miesiace to w sumie dłuzej niz u mnie ja nie mam z nim kontaktu od 2 ale dasz dobie rade przyjdzie taki moment gdy powiesz sobie dosć. Ja prawde mówiąc odzyskałam równowage dzięki moim przyaciołom ale także dzięki ludziom poznanym tutaj z którymi mam kontakt do dzis i którzy równiez pomogli mi dobrym słowem . Dlatego pisz tu jezeli bedzie co zle pomozemy ci jak tylko bedziemy umieli i uwierz ze ty tez jestes silna tylko po prostu w to nie wierzysz.

2 183

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Oj Dziewczyny...

Ziemniaczana, ja przez całe te 4 miesiące bałam się tego wykorzystania, ale jak można zrobić coś takiego osobie z którą się było tyle lat i było się tak blisko?Tym bardziej, że mówiłam, że tak nie można.

Był ze mną na pogrzebie, wiedział jakie to ciężkie *tym bardziej, że rok temu miałam z tego powodu depresję), był u mojej rodziny, wspierał mnie. Ja się ciagle bałam, ale myślałam, że to moje paranoje. Że jest inaczej, jest mniej intensywnie, ale na to potrzeba czasu....to tylko mój brak poczucia bezpieczeństwa. Dlatego pomimo lęku brnęłam w to. I był taki wspaniały, ustaliliśmy sobie nowe rzeczy, których chcemy w związku itd.

A teraz?Macie rację ta nadzieja jest najgorsza, ale jednocześnie najlepsza. Ona daje ukojenie. Nie umiem dopuścić do siebie tej myśli, że nie ma nas, nie ma jego i nie będzie. Jak zaczynam o tym myśleć to wpadam w taki dziwny stan, jakby miała przekroczyć jakąś granicę w swojej psychice i się załamać. Dojść do jakiegoś punktu i nie wrócić.
Przecież on nie może zniknąć tak po prostu...


Ciągle mam w głowie jak on mi kiedyś mówił, że mężczyźni później rozumieją rozstanie, dlatego myślę, że on jeszcze zatęskni, przecież nie zapomni tego co było.

Dziewczyny, nic nie ma sensu, tak to czuję.

2 184

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Niestety muszę cię rozczarować nie zateskni gdyby tesknił napisalby , wrocilby do ciebie  anie robi tego milczy, ja tez mam ciagle nadzieje ze sie odezwie ze napisze ale wiem ze tego nie zrobi i ty tez musisz to zrozumiec.. to boli wiem ale czas leczy rany nie mozesz pozwolic by on toba zawładnął i zmarnowal ci zycie ktore mogłabys poświeciec na robieniu fajnych rzeczy, na spełnianiu swoich pasji. Musisz stanąć na nogi bo płacz i zamartwianie sie czasu nie cofną i nic nie zmienia musisz to zrozumiec w koncu tak jak ja.

2 185

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Niewiem... czytając Ciebie wiem doskonale jak się czujesz. Ja przechodziłam przez to już 4 razy w zyciu..teraz jest ten czwarty raz, z czego trzeci z jednym i tym samym facetem... 9 lat związku.  w sumie przetrwałam to tylko raz (za pierwszym razem). Ból kolejnych dwóch razów skończyl się dopiero wraz z decyzją o powrocie do związku...

Wiem jak bardzo można przeżywać rozstanie... z perspektywy czasu mogę powiedzieć Ci tylko jedno .. nadzieja pomaga przetrwać kolejne dni ale wiem, że w sumie przedłuża tylko cierpienie. W moim przypadku dwa razy nadzieja się spełniła ... Mój ukochany do mnie wrócił mimo ze nie dawał mi żadnych nadzieji i nie chciał utrzymywać żadnych kontaktów. Po kilku latach jednak sytuacja się powtórzyła i potem za chwilę znowu... Dziś przeżywam wszystko od nowa a mogłam już kilka lat temu zacząć nowe zycie..  kto wie może miałabym dziś rodzinę o której tak marzyłam (mam 33 lata).

Wiem, że rady innych osób prawdopodobnie nie zmienią Twojej decyzji o ewentualnym powrocie (mojej nic nie mogło zmienić kilka lat temu) . Dziś swiadomośc tego że czas leczy rany nie jest ani trochę pocieszające.

Beznadziejność każdego dnia i niesamowite cierpienie (też fizyczne) nie pozwala Ci na razie spojrzeć na swoje emocje z boku a tylko to pozwoli Ci iść dalej.

Mogę Ci powiedzieć co mi pomaga...
Skoro i tak już spędzam każdą sekundę na cierpieniu i rozpamiętywaniu mojego byłego postanowiłam to wykorzystać ... zakupiłam sporo książek o zwiakach i rozstaniach. To jest jedyny temat na którym mogę się skupic więc czytam te książki starając się wyciągnąć wnioski na przyszłość.. i zrozumieć siebie, swój bol, swoje zachowania...
Oczywiście nie zapominaj o tym, aby wychodzić do ludzi najczęściej jak się da...nawet jeśli czujesz ze idziesz tam a duchem nie jesteś obecna....bo ciągle myślisz o czymś innym. Wbrew pozorom chwile te pozwalają Ci chociażby na rozmyślanie bez łez....i na zmuszaniu siebie do czegoś innego niż tylko cierpienie...

pozdrawiam...

2 186

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

kochamzabardzo z twojego postu wychodz na to że ona ma teraz miec nadzieje cały czas bo u ciebie sie spełniła i co bedzie miec nadzieje i sie zawiedzie i bedzie jeszcze gorzej. Nie zgadzam sie z twoim zdaniem po co rozpamietywac skoro to i tak g.... da ?? czytanie ksiazec o rozstaniach no prosze cie przeciez sie mozna wpedzic w jeszcze wieksza depresje...

2 187 Ostatnio edytowany przez kochamzabardzo (2013-06-09 17:22:43)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Debby,
Wręcz przeciwnie... może niedostatecznie jasno opisałam sytuację.
Chodziło mi o to, że dziś ta nadzieja pozwala Niewiem przetrwać każdy dzień (przynosi to chwilową ulgę) ale tak naprawdę trzymanie w sobie nadzieji powoduje , że cierpi się  dłużej...
Dodatkowo chciałam też pokazać, że nawet jak się nadzieje ziszczą (będzie szansa powrotu) to jest baaardzo duże prawdopodobieństwo że sytuacja się kiedyś powtórzy.

Jakkolwiek życie się nie potoczy, czy chłopak ten będzie chciał wrócic, czy nie oraz czy Niewiem będzie chciała go z powrotem czy nie, to dopóki nie wyleczy się z chorobliwego uzależnienia i tak nigdy nic dobrego z tego ani kolejnego związku nie będzie.

Polecam książkę Pia Mellody "Toksyczna miłość"

pozdrawiam

2 188 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-09 17:19:48)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

A ja uwazam że skoro ma taka ochotę to czytanie itd ma sens. Podobnie jak analizowanie swojego przypadku.  Jesli nie to po co wchodzić na forum? Przeciez to też rozpamiętywanie.
Zle mowisz debby;p

Nadzieja - zawsze jakas tam jest. Grunt to nauczyć się ją oddzielic od faktów. Nauczyć się żyć pomimo jej, stwarzać sobie dalsze perspektywy. Tak jak mówiłam - wyobraź sobie siebie szczęśliwą, bez niego. Chociaż spróbuj. I myśl o tym codziennie, aż w końcu nauczysz sie żyć na nowo, bez niego. Najgorsze są pierwsze kroki.

Pomyśl sobie że jeśli macie być razem to i tak kiedys będziecie . Ale nie oczekuj tego, nie nastawiaj się. W międzyczasie zacznij prowadzić SWOJE zycie. Spróbuj sobie wbić do głowy, że bycie z nim to tylko jedna z opcji. Opcji które zależa tylko od Ciebie.

Czy on będzie żałował i chciał powrotu? Niewykluczone. Ale nie skupiaj się na tym i nie zyj jedynie tą myslą. Pozwól mu najpierw Ciebie stracić. Musi to poczuć. Ale nie chodzi o to żebys udawała. Chodzi o to żebys zrozumiała, że życie nie kończy się na jednej osobie. Teraz tego nie widzisz. Ja też byłam przekonana że to niemozliwe. I zle myslalam tongue

Nie potrafisz z niego zrezygnować bo tak naprawdę nie chcesz, w pewnym sensie (nie zrozum mnie źle;) ) "uparłaś się" na niego. I to wszystko co sie z tobą dzieje, to że tak bardzo przeżywasz wynika właśnie z tego. Podświadome przekonanie że jak mi bedzie tak bardzo źle to on magicznym sposobem nagle znowu zacznie kochać i będzie chciał wrócić, taki rodzaj "transakcji".  Ale to tak nie dziala. Tym sposobem nic nie osiągniesz. Jedyne co możesz zrobić - to stanąć na nogi. I napewno dasz sobie radę, cokolwiek by się nie działo.

Bo tak naprawdę za każdym "nie umiem" "nie potrafię" kryje się w rzeczywistości... "nie chcę".
Nastawienie to połowa sukcesu.

2 189

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

No to widocznie rzeczywiscie cos zle zrozumialam

2 190

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Moje Drogie,

Znowu potrzebuję Waszej pomocy. Jesteście bardziej doświadczone, pewne rzeczy macie za sobą. A ja jestem teraz emocjonalnie, psychicznie zagubiona.

Napisał do mnie dzisiaj po 4 dniach.

"Jeśli masz czas i ochotę na spacer to daj znać"

I co zrobić?Intuicja mi podpowiada od samego początku, że on się nie bawi, znam go, a z drugiej strony każda tak mówiła a wychodziło jak wychodziło.

Muszę się z nim spotkać, żeby to wszystko w końcu wyjaśnić. Może ostateczne powiedzienie koniec pozwoli zamknąć mi ten rozdział, nie będę trwać w zawieszeniu.

Planuję odpisać

"Mam czas jutro o tej i o tej, takie i takiej miejsce". Pomijąjąc ochotę oczywiście. Myślicie, że to dobry pomysł?

Ja nie wiem, straciłam nad wszystki kontrolę. Boję się co mi powie i boję się, że mną manipuluje, sprawdza na ile jestem uległa.

2 191

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Niewiem....
Zacznij Ty rozdawać karty.
Ja wiem, że całe Twoje ja w tej chwili chce mu jak najszybciej odpisać....
Wytrzymaj i jeśli naprawdę chcesz się z nim spotkać odpisz dopiero jutro.

Nie wiem jak to się skończy u Ciebie, ale on musi poczuć, że nie może tylko kiwnąć palcem a Ty już jesteś gotowa przyjąć go z powrotem.
Jeśli będzie mu na Tobie zależało nie zrezygnuje ....

A na spotkaniu ... Nie pytaj dlaczego.... Pokaż że jesteś silna i że możesz bez niego żyć..

pozdrawiam

2 192 Ostatnio edytowany przez kochamzabardzo (2013-06-10 11:15:36)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Niewiem,
Opiszę Ci jeszcze jedną z moich historii powrotów:

Płakałam strasznie przez 3 miesiące, w tym czasie brak kontaktów (mimo, że mieliśmy wspólne mieszkanie , sprawy do załatwienia itd.) . Unikał mnie jak tylko mógł. On miał już inna kobietę, był zakochany i wszystkim pokazywał jaki to on szczęśliwy i zakochany jest. Odkąd się dowiedziałam o tej dziewczynie (wspólna koleżanka)  przestałam mieć nadzieję, płakać nie przestałam, ale już nie miałam ochoty do niego pisać i podtrzymywać kontaktu (wcześniej powstrzymywałam się, ale myślałam o tym non stop).
Pewnego razu napisał maila krótkiego z zapytaniem o jakieś finansowe sprawy. Ja odpisałam sucho i z konkretami dopiero po tygodniu. Jeszcze tego samego dnia napisał kolejnego maila w którym wyraził żal z powodu tego, jak wyglądają nasze stosunki i że on chciałby mi powiedzieć prawdę . Kiedy odpowiedziałam, że nie jestem zainteresowana zaczął do mnie dzwonić i prosić o spotkanie. W końcu się zgodziłam, ale też w póżniejszym terminie (chciał jeszcze tego samego dnia).

Na spotkaniu wyglądałam najlepiej jak umiem... wiem , ze zrobiło to na nim wrażenie. 
Ja wysłuchałam prawdy (a było tego sporo: zdrada itd.) po czym wiedząc że mam już łzy w oczach powiedziałam spokojnie, ze mam nadzieję , że mu ulżyło, że już znam prawdę i że w takim razie mogę sobie już iść.
Zanim doszłam do samochodu dzwonił jeszcze raz , żeby znowu pogadać i wyjaśnić ze nie o to chodzilo... porozmawialiśmy.

Dzień później zerwał ze swoją nową dziewczyną i zadzwonil do znajomego żeby ten "przypadkiem" mnie o tym poinformowal.

Póżniej coraz częściej wynajdował powody żeby coś do mnie napisać a to przyjechać po jakąś rzecz do mieszkania...
W końcu wyznal mi , że on będzie czekać aż ja znowu go zechcę.....


Zechciałam.

BTW , happy endu nie było. Rozpadło się to znowu po 4 latach.

2 193

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Kochamzabardzo,

Wiesz Twoja histroia jest smutna ale tak naprawdę piękna....wiesz chodzi o to, że ja na samym początku jak mnie zostawił, poprosiłam dwa razy o spotkanie, pytałam się co chce z tym zrobić, jak to widzi - wszelkie odpowiedzi "nie wiem", "nie umiem Ci powiedzieć nie, ale boję się, że znowu się nie uda i tylko będziemy sobie przedłużać czas" itd. Przestałam pytać, spotykaliśmy się 3 miesiące (zawsze z jego inicjatywy, nawet żadnego kontaktu ja nie zainicjowałam) bez pytań co dalej. Naczytałam się głupot, że mężczyźni nie lubia takich pytań, deklaracji itp. Serce mi pękało ale trzymałam się tego. I tak to trwało. Później deklaracja, że próbujemy. Ok, wszystko szło znowu dalej nawet troszkę lepiej. Cudownie, jak w bajce, oczywiście moje ciągłe poczucie, że nie jest tak jak dawniej, nie jest codziennie. Kilka razy nawet odmówiłam sptkania, więc on zaczął mówić "Ty się nie odzywasz, napisz do mnie albo zadzwoń czasem a nie tylko ja"

I później nagle ten sms....a teraz kolejny. Intucyjnie czuję, że on się naprawdę nie wie czego chce, nie chodzi o inną kobietę, nie chodzi o zabawienie się mną, tylko po prostu nie wie czego chce. To swoją drogą też nie jest dobre ale....może jest do załatwienia, może jeszcze nie wszystko stracone...

Z drugiej strony boję się tego spotkania...ale do niego i tak musi dojść i tak.

Co Wy byście zrobiły?

2 194

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Chyba ostateczną decyzję to musisz podjąć sama....

Czuję, że chcesz tego spotkania, skoro tak to idź. W zasadzie skoro to on proponuje spotkanie to możesz po prostu czekać na to, co on powie.

Ty się przygotuj na to ze swojej strony : żadnego błagania , proszenia. Nie pokazuj jak bardzo Ci bez niego źle.  Bądź uśmiechnięta i wesoła ( dasz radę).

Jeśli w trakcie spotkania okaże się, że on chciał się spotkać bez konkretnej przyczyny, bez planu co dalej to chyba nie warto chodzić na kolejne spotkania. Dopóki będziesz się godzić na spotkania bez związku on to wykorzysta. ( w żadnym wypadku nie gódź się na seks bez zobowiązań... to nie doprowadzi Cię do tego, czego chcesz).

Jest jedno co moim zdaniem się sprawdza w sytuacjach cierpienia i bólu : rób odwrotnie niż podpowiadają Ci dziś emocje (oczywiście tylko w tej jednej kwestii, zwykle emocje są ok:)).

2 195

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

To już zależy od Ciebie - albo ignorujesz ten sms i zaczynasz żyć bez niego albo opcja nr 2, na moje oko chyba jakaś przystępniejsza. Mianowicie - spotkaj się z nim i przedstaw mu "nowe zasady".

Przede wszystkim intensywność spotkania - skoro nie jestescie parą - to znaczy że nie zachowujecie się jak para.
Żadnych przytulań, pocałunków - o innych rzeczach już nie wspomne.

Wytycz SWOJE granice.
Jeśli on nie chce związku - to niech zapomni o wyżej wspomnianych rzeczach.

Pokaż mu że taka relacja cię nie satysfkacjonuje, że dla Ciebie to marne ochłapy i w takim razie wolisz żyć bez niego. Że jesteś świadoma swojej wartości i stać Cię na ułożenie sobie takie życia jakiego pragniesz, takiego o którym ty decydujesz.

Tylko pytanie - jeśli macie być tylko kolegami - czy chcesz takiej relacji w ogóle?

Problem istnieje również w tym  ze jeśli zaczniesz stawać na nogi a jemu się nagle znowu przypomni, że chce się spotkać - tobie znowu wszystko się wywróci do góry nogami.

Dlatego jeśli nie chcesz być kaprysem jaśnie panicza - odetnij się totalnie. Pomyśl o tym jak byłoby Ci łatwiej.
Utrzymywać kontakt dalej (będziesz ciągle przyblokowana emocjonalnie i żyłą nadzieją) czy zrezygnować z kontaktu i zacząć w końcu żyć normalnie.

Niech zobaczy na czym naprawdę polega rozstanie. On musi to poczuć.
I jeśli miałoby dojść do ponownego zejścia się - to zawalczy. Nie możesz walczyć za niego.

Jeśli jemu zależy na Tobie to taki zimny prysznic, sprawi że zacznie się nagle zastanawiać co sie stało z jego "zabaweczką". Niech poczuje brak Ciebie. Wybrał rozstanie - to niech pozna wszystkie jego aspekty.

I nie skupiaj się wtedy na tym że jemu przykro że tak się zachowujesz (a takie słowa mogą paść). Czy jego obchodziło to że Tobie będzie smutno po rozstaniu? Że Tobie jest ciężej w takiej relacji i się męczysz?
On tego nie bierze pod uwagę - więc czemu ty miałabyś brać do siebie to co on pomyśli.

Pamiętaj - mi swojego czasu pomogło takie myslenie - jeśli macie być razem to i tak będziecie, i to on sam przyjdzie w łaskę.

Pytanie tylko - czy ty będziesz nadal chciała.
Teraz jesteś w dołku i Twoje zachowanie może znacznie odbiegać od tego prawdziwego, możesz zachowywać się nieracjonalnie zaślepiona jedną myślą. Z czasem zdystansujesz się i spojrzysz "na trzeźwo" na całą sytuację.

Cokolwiek by sie nie działo - wierzę że sobie poradzisz. Ja wiem że teraz to się wydaje niemożliwe - ale uwierz mi - przechodzilam przez to. A dziś minął ponad rok i zyję nadal. I wcale nie narzekam wink
Trzymaj się cieplutko i pisz w razie czego;)

2 196 Ostatnio edytowany przez niewiem1104 (2013-06-10 14:35:44)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Kochamzabardzo,

Zapytałabym się Ciebie o wiek, bo cholernie podoba mi się to co piszesz, jakaś dojrzałość od Ciebie bije...tak samo Ziemniaczana. Ja emocjonalnie czuję się dzieckiem, cofnęłam się. To co teraz się dzieje jest zabawą 15-latków....

Właśnie to jest najlepsze, że zmieniłam radykalnie fryzurę (czuję się lepiej) zapisałam się na basen, kupiłam rower....on o tym wszystkim wie. Z mojej strony jest dystans, nie chłód, ale dystans. Jestem szczęśliwą, spełnioną osobą, która może bez niego żyć, ale z nim mogłoby być jeszcze fajniej. Tak sobie przy nim gram, z nadzieją, że sama w to uwierzę....Opowiadam mu jak to dużo fajnych rzeczy się dzieje...

Ani razu nie powiedziałam, że tęsknie, że mi go brakuje. Nic. Słodka, miła, zabawna, radosna ale z dystansem. Może sama go z czasem nabiorę.
I widziałam, że pęka. Nagle "misiu", "kochanie", czego nie słyszałam przez trzy lata! Prawdę mówiąc, gdyby nie wydarzyło się to co się wydarzyło (jego wyprowadzka) to bym pomyślała, że facet mi się oświadczy!

Pracujemy w siostrzanych firmach, mamy wspólny komuniaktor, byłam na nim niewodoczna, od razu dzwonił trzy razy co się stało, czemu mnie nie ma itd.

Tylko ja już patrzę na to wszystko z lękiem, paranoją, starchem i perspektywą rozstania - bardzo szybko dotarło do mnie czym to jest, szybko zauważyłam konsekwencje.  On na pewno nad tym nie myślał, nie zastanawiał się.

Ja się tylko boję, że on chce ze mną być tylko mniej, bez wspólnego mieszkania, więcej czasu i przestrzeni dla siebie.

Już sama nie wiem, ale wiem i jestem pewna, że nie patrzę na to obiektywnie bez bagażu emocji.


I jeszcze jedno, które jest zapewnie czymś głupim: jak się do mnie odezwie (nigdy pierwsza tego nie robię) to przez jakiś czas oprócz uczucia ulgi, mam taką satysfakcję?Mam Cię w garści?Nie umiem tego nazwać....może on ma to samo?Dopóki wie, że ja jestem to nie odczuwa tej straty?Po tym jak się spotkamy, jak zadzwoni, napisze zaczynam myśleć, że wcale go nie potrzebuję, nie boję się być bez niego, aż mi się śmiać chce z tej mojej rozpaczy, zapominam o niej. Póżniej nie odzywa się jeden dzień albo tak jak to było teraz 4 dni i rozpacz wraca, zaczynam świrować i przeżywam rozstanie na nowo....emocjonalnie, psychicznie stałam się wrakiem, który nie panuje nad sobą.

2 197

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Mnie chlopak zistawil w piatek, mamy 4 miesiecznego synka i bylismy razem 7 lat, do dzis nie wiem co sie stalo, dlaczego tak z dnia na dzien mozna kogos zostawic skoro jak twuerdzi nadal mnie kocha tylko chce byc singlem. Nic z tego nie rozumiem pytalam czy znalazl sobie kogos ale on twierdzi ze nie, ja mu nie wierze bo przeczytalam jego wiadomosci na fb pisal z inna. Teraz wykasowal mnie ze znajomych zebym nie widzialam jego wpisow. Nie wiem co mam robic jest mi strasznie przykro bo wiazalam z nim przyszlosc i mocno go kocham

2 198

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Prosze o wsparcie

2 199

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Zlociutka...

Bardzo przykra jest Twoja historia. Zadajesz sobie teraz mnóstwo pytan, o to co się dzieje i dlaczego tak zrobił... ale uwierz mi przyjdzie czas że i tak się wszystkiego dowiesz. Na razie minęło kilka dni. Staraj na razie skupić się tylko na sobie i maleństwie, bo ono odczuje bardzo to jak ty będziesz to teraz przeżywać...to chyba tearz najważniejsze.

Co do Twojego partnera... ja nie chcę go oceniać bo w sumie niewiele wiemy o tym co się działo wcześniej. Może to jego niedojrzałość a może coś innego... Minie kilka tygodni na pewno będzie czas o tym porozmawiać z Twoim partnerem. On też dojrzeje do tego, aby Ci wyjaśnić co się stało.

Mam tylko nadzieję że Twój partner nie odszedł również od dziecka i weżmie na siebie odpowiedzialność za pomoc Tobie w opiekowaniu się maleństwiem

Życzę Ci dużo wytrwałości i sily w radzeniu sobie z tą sytuacją! Na pewno dasz radę!

2 200

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Niewiem..

Ja mam  30+ , ale z profilu ziemniaczanej wynika ze ma 21... Jeśli to jest prawda to jestem pod wrażeniem jej dojrzałości...To co pisze w osatnim poście to jest bardzo trafne. Popieram wszystko  w 100%. Uwierz we własną wartość.  Ja dopiero teraz zaczęłam tak naprawdę rozumieć to o czym piszę (co nie oznacza, że zawsze postępuję zgodnie z tym co mówi mi rozum).
Ja jestem bardzo podobna do Ciebie w tym jak odczuwam rozstanie, swietnie też rozumiem, to, że masz świadomość że to w jaki sposób czujesz tak naprawdę jest Twoją blokadą, ale jest to silniejsze od Ciebie... Mam tak samo.
Ja jestem w połowie drogi dziś do wyzdrowienia. Tym razem nie czekam na powrót. Tym razem dam radę sama.
pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie. Na pewno dasz radę, widać to nawet po tym jak bardzo świadoma jesteś swoich uczuć i emocji.

2 201 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-10 16:18:37)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

kochamzabardzo pisala juz ile ma lat w ktoryms z poprzedich wpisow tutaj wink

Ja byłam wrakiem w czarnej d**ie na dnie rowu mariańskiego. Mój pierwszy poważny związek, pierwsza osoba z którą byłam tak naprawdę blisko, 100% pewność co do tego, że to związek na cale zycie.
Do tego najlepszy przyjaciel, powiernik. Wcześniej raczej trzymałam wszystko w sobie.
Zrezygnowałam ze swojej największej pasji, odsunelam na bok znajomych, studia - wybrałam uczelnie która była najblizej. Nikt ode mnie tego nie wymagał, po prostu tak wybrałam.

Wskutek jednej sytuacji utracilam do niego zaufanie, blagal, przepraszal, scenki godne oscara - zdecydowalam się dać szansę - ale chyba nie umialam wybaczyć. Więc niszczylam psychicznie siebie(wciąż wracając do danej sytuacji) i jego ( bo z radosnej dziewczyny stalam się toksykiem). Z czasem chyba miłość przerodzila sie w uzależnienie - nadszedł okres gdy zaczęłam mieć wątpliwości co do własnych uczuć. Dusiłam się w związku i czułam się niczym potwór - wobec niego, tak przeciez "bezgranicznie kochającego". Ale nie potrafiłam odejść. Już wtedy czułam się zmęczona i zniszczona psychicznie zmaganiami z samą soba. A to był przecież dopiero początek smile

Rozstanie było dla mnie szokiem, choć poniekąd to ja ( totalnie rozchwiana emocjonalnie - ale jednak pewna ze bedziemy razem) je zainicjowałam. A tu niespodzianka, on już jednak (z dnia na dzien) mnie nie chce, on juz jednak nie kocha. Z takiej bliskości - nagle jak gdyby obce osoby. Totalny drastyczny detoks.
Z dnia na dzień zostałam sama. Znajomi, nieliczni i tak przecież mieli swoje życie. A na miejscu w sumie nie miałam nikogo. Teraz wiem, że po prostu uparlam się, że nie dam sobie rady. Ze "bez niego moje zycie nie ma sensu, bo ja tak nie chcę i już." Płacz, apatia, brak ochoty na wstawanie z łózka, hipersomnia. W dupie z sesją, w dupie z czymkolwiek. "Mi sie juz nie chce, nie mam sily na cokolwiek. Ja mam ochotę zdechnać co najwyzej."

Więc poniekąd rozumiem, jak parszywie mozna się czuć wink
Gdzieś kiedyś zasłyszałam, że rodzice nie przypuszczali, że moge tak sie zalamać. A tu przecież były obowiazki, studia i egzaminy, wszyscy oczekiwali po mnie, że jak gdyby nigdy nic wrócę sobie do normalności. No bo przeciez ja taka fajna, zawsze silna, twarda, mądra i charakterna - on mnie nie wart. . Mialam ochote ich za te gadanie wszystkich pozabiajać, no bo "oni przeciez g.... wiedza, nie rozumieja, ja wiem swoje". No ale coż...rozum na szczescie z czasem wrocil tongue

A czas przecież płynął.
Z czasem odnowiłam niektóre znajomosci, nawiązałam też wiele nowych. Choć nadal byłam święcie przekonana że moje zycie jest parszywe to tak naprawdę po mału wszystko się jakoś układało. Chyba nawet nie zauważyłam kiedy stwierdziłam - cholera mi wcale nie jest tak źle. Nie pamiętam dokładnie kiedy ani ile czasu mi to zajęło.
Nareszcie od baaaaardzo dawna zaczełam czuć sie sobą.

Poznałam się dzieki temu wszystkiemu lepiej. I niczego w życiu nie żałuję wink Traktuję to jako lekcję.
Teraz mam swoje życie. Jestem taka jak kiedyś i inna zarazem. Robie to co chcę, kiedy chcę. Śmieję się, żartuje i tryskam humorem smile Wiadomo są gorsze dni, ale to normalne, że każdemu zdarza się raz na jakiś czas dolek, gdy cos tam pojdzie nie po mysli. Ale generalnie - nie narzekam smile

Dlatego - głowa do góry. Naprawde nie warto niczego żałować wink Wszystko ma swój cel.
Dlatego dajcie sobie czas. On i tak kiedyś upłynie smile Nawet nie zauważycie kiedy staniecie na nogi wink


A co do Cb niewiem : myśle że oboje potrzebujecie odpoczynku od siebie.
Oboje powiniscie popracować nad soba, pobyć sami by zastanowić się czego tak naprawdę w życiu chcecie.
Ostudzić emocje, ochłonąć, nie kontaktować się przez jakiś czas w ogóle.
A ty sama z kolei musisz odzyskać równowagę emocjonalną, uspokoić się. Zacząć wierzyć w siebie. Powinnaś przyjrzeć się swojemu zachowaniu i popracować nad swoim "uzależnieniem".

Wczoraj zaczełam trochę czytać na temat "kobiet kochających za bardzo". Temat dość ciekawy i dopiero się w niego zagłębiam. Polecam wink


Złociutka - mysle że twoj partner może po prostu nie umiał się znaleźć w nowej sytuacji. Przerazila go odpowiedzialność i ... wziął nogi za pas. A jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o osobę trzecią ;]

Przede wsyzstkim masz się teraz o kogo troszczyć. Masz maleństwo i to na nim powinnaś się skupic. Jako ojciec jest za dziecko równie odpowiedzialny, przynajmniej finansowo - rozmawialiście o tym? Macie jakis kontakt?

2 202

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Jeden dzien mnie nie było a tu juz tyle wpisów:DD złociutka ja mysle ze twój partner przemysli sprawe i wroci faceci zawsze sie budza kiedy jest juz za poźno nie powinnas oczywiscie utrudniac mu kontaktow z dzieckiem ale sama do niego wracac nie powinnas niech wie co stracił. Niewiem i co poszłas z nim na ten spacer co mu odpisałaś? Widze ziemniaczana ze robisz tu za autorytet:DD moze powinnas załozyc wlasny watek "Jak sie pozbierac po rozstaniu":d nadawałabys sie swietnie mi tez duzo pomogłaś stanac na nogi :DD

2 203

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
debby1234 napisał/a:

Widze ziemniaczana ze robisz tu za autorytet:DD moze powinnas załozyc wlasny watek "Jak sie pozbierac po rozstaniu":d nadawałabys sie swietnie mi tez duzo pomogłaś stanac na nogi :DD

No baaa, autorytetów Ci u Nas dostatek big_smile

2 204

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

no bags ciebie oczywiscie tez mialam na mysli:)))

2 205

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Ziemniaczana,

Obym kiedyś doszła do tego etapu co Ty smile bez względu jak moja sprawa się potoczy i tak będę musiała nad sobą popracować. Nie wyjdę ze tego bez szwanku. Jeśli uda nam się wyjść z tej kwarantannym będę musiała zacząć się uniezależniać.

Co do mojego spotkania....wczoraj po 5 godzinach odpisałam, że mam czas dzisiaj. A więc za 11 godzin wszystko się wyjaśni.

Wczoraj już byłam taka spokojna, kupiłam najwyższe szpilki jakie były w sklepie, czerwony lakier pojawił się na paznokciach. Odżyłam!Czytałam ukochaną książkę. A dzisiaj?Strach, ale taki strach, który nie pozwala mi jakoś zebrać myśli. Tak się boję tego spotkania...

Staram się sobie pewne rzeczy racjonalizować: perspektywa jest gorsza niż sam fakt, czegoś się boimy a jak to się wydarzy to wcale nie jest takie złe itp. Ale to są krótkie momenty.

Wiem, że jeśli dzisiaj powie mi, że to koniec to pewnie na chwilę poczuję ulgę, powiem sobie OK już wiem jak jest, stało się, nic nie zmienię, ale po jakimś czasie uświadomię sobie, że to było ostatnie spotkanie, już nigdy więcej go nie zobaczę, nie usłyszę, nie przytulę on ZNIKNIE.

2 206

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Hej... Jestem tu nowa... I jestem w niemal identyczne sytuacji co Niewiem sad Identyczna, czuję to samo, przeżywam to samo (tyle, że od spotkania widzieliśmy się raz, skończyło się pocałunkami, ale kontakt mamy bardzo regularny). Minęły 3 miesiące od rozstania, a spotykam się z nim teraz w sobotę. Też czuję się uzależniona, też czuję, że rozmowy na chwilę mnie budują, a potem znów jest dramat... W każdym Twoim słowie widzę siebie. Boże, rozumiem Cię doskonale... I ja też pragnę, żeby wrócił, a odbieram sprzeczne sygnały sad Nie kontaktowaliśmy się półtora miesiąca, od półtora znów jest kontakt, nie daliśmy rady. Tęsknię. Czekam. Cierpię. Będę tu zaglądać, mogę? Wytrzymacie jeszcze i mnie?...

2 207 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-06-11 11:48:14)

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Witaj wczesna smile


"[...]Choć nałóg miłości występuje także u mężczyzn, zdecydowanie częściej wpadają w niego kobiety ? wynika to zarówno z odmienności psychiki obu płci, jak i uwarunkowań kulturowych. Ktoś, kto wpadł w miłosną obsesję, nie potrafi zerwać związku i odejść od partnera, nawet gdy ten wyraźnie ucieka przed zaangażowaniem się w budowanie relacji, jest fizycznie lub emocjonalnie niedostępny, niestabilny uczuciowo, jest totalnym egocentrykiem, notorycznie zdradza czy stosuje przemoc. Z miłosną obsesją mamy do czynienia również wtedy, gdy partner podjął decyzję o rozstaniu, a druga strona związku nie potrafi się z tym pogodzić. Błaga o powrót, usiłuje znów nawiązać kontakt, szantażuje i grozi, czasem nawet mści się. Miłosna obsesja powoduje utratę kontaktu z rzeczywistością. Niemożliwa staje się racjonalna ocena faktów. Sens życia widzi się w związku z ukochaną osobą. Natarczywe myśli o obiekcie swojej obsesji utrudniają skoncentrowanie się na własnych sprawach ? rozwoju osobistym, karierze, potrzebach. Tych, którzy na trzeźwo negatywnie oceniają związek, uważa się za wrogów [...]."

Dla niektórych wygląda znajomo prawda?

Gdyby ktos chciał trochę więcej poczytać, odsyłam tu smile
http://www.kobieceserca.pl/Uzaleznienie_spis_tresci.html

2 208

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Witajcie dziewczyny! Od wczoraj czytam to forum i dziękuję Wam za to co tu piszecie. Jesteście super. Ja jestem w totalnej rozsypce, ale dzięki temu co tu piszecie jest o wiele lepiej. Czuję, że dam radę. Byłam z chłopakiem prawie 4 lata, rozstaliśmy się 1,5 miesiąca temu. Ja nie mogę się po tym pozbierać. Wszystko co robię, wiem, że jest idiotyczne i że tak się nie powinno robić. Jak wiele z was zachowywałam się jak idiotka, wydzwaniałam nawet 100 razy dziennie potrafiłam zadzwonić z myślą o tym, że odbierze, że powie że kocha itp itd. Wiecie jak to jest. Obiecywałam, że się zmienię, że zrobię wszystko co chce. Wszystko. Jak idiotka, nawet sama siebie nie potrafiłam szanować i dałam się zmanipulować. Teraz żałuję wszystkiego co zrobiłam, powinnam pokazać klasę i to, że jak ktoś chce ze mną być to on ma się starać a nie ja! Powinnam znać swoją wartość. Teraz jak bym mogła cofnąć czas to od razu po rozstaniu powinnam zerwać kontakt i jestem pewna, że teraz byłabym w innym miejscu, że albo byli byśmy razem, albo ta sprawa byłaby już dawno zakończona i zapomniana. A tak ciągłe rozdrapywanie ran, nadzieja, złudzenie. Mam taki sam problem, że byliśmy nie rozłączni, cała rodzina nas znała, wszyscy lubili, myśleli, że będzie ślub. U mnie w rodzinie traktowali go jak członka rodziny mnie u niego tak samo. Spanie u siebie, wspólne śniadanka, obiady, kolację. To jest straszne coś się dzieję lub coś usłyszałam i od razu włącza mi się że muszę mu to powiedzieć, zadzwonić itd. Taka obsesja, wszystko się z nim kojarzy, łóżko, serial po prostu wszystko. Nawet zaczełam się zastanawiać czy to miłość czy po prostu przyzwyczajenie i starach że się już nikogo nie spotka. Wiem to chore jak można w wieku 21 lat myśleć, że się już nikogo nie spotka. Ale tak się myśli same dobrze o tym wiecie. Ja mam jeszcze taki problem, że dla niego zrezygnowałam ze wszystkiego, studia dzienne?? nie, poszłam na zaoczne, zerwałam kontakt z przyjaciółmi bo tylko on się liczył i teraz co? całe dnie siedzę, płaczę, myślę i się poniżam, wydzwaniając z nadzieją, że odbierze. On mi powiedział, że chciałbym ze mną być jak bym się zmieniła, ja sama nawet chciałabym się zmienić bo widzę, że się źle zachowywałam i w tym miał rację to nie był jego wymysł. I ja nawet się zmieniłam, ale to i tak nic nie wyszło, on jak by nie chciał tego dopuścić do siebie, nie wiem jak to wytłumaczyć. Ale teraz wiem jedno, że muszę sobie z nim wszystko wyjaśnić raz na zawsze powiedzieć co czułam i co czuję. On nie odbiera, ale ja wiem gdzie jutro go mogę spotkać i pojadę tam zaczekam i bez względu na to czy on będzie miał na to ochotę powiem wszystko co myślę i czuję. Aby raz na zawsze oddzielić wszystko grubą kreską, wyrzucić z siebie te negatywne emocje i zacząć żyć na nowo. Ja dziewczyny ze swojej strony mogę wam poradzić tylko jedno. Jeżeli dopiero co rozstaliście się z chłopakiem, nie dzwońcie, nie piszcie, niech on to zrobi pierwszy jeśli mu zależy przybiegnie szybciej niż wam się wydaje. Ja jak bym mogła cofnąć czas zrobiłabym to samo. Musimy być silne i znać swoją wartość.

2 209

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Wiem, że ma dziś zadzwonić, mamy porozmawiać, jutro też mamy poważnie porozmawiać,w  sobotę się spotkać. Byłam po rozstaniu silna i pewna siebie, urwałam kontakt, potem bylam chlodna i opanowana. Im bliżej jesteśmy, im częściej rozmawiamy, słabnę. Teraz siedzę i się trzęsę, chociaż wiem, ze zadzwoni za 3 godziny. Ale siedzę i się po prostu trzęsę. Straciłam całą siłę i boję się, że zacznę go naciskać, chcoiaż widzę, ze nie ma po co. Wiem, że piszę chaotycznie i przepraszam za literówki, ale trzęsą mi się ręce... Uzależniłam się od niego, chociaż jest egocentrykiem, narcyzem i osobą w depresji, co nie pozostało bez wpływu na mnie. On się oczyszcza kontaktem ze mną, bo rozmawiamy o tym co było, analizujemy, on pokazuje co sprawiało mu ból a mi głowa pęka od analizy tego. Na początku byliśmy na równi, teraz czuję, że on jest tym, który jest ważniejszy, większy, nabiera siły. Mnie to osłabia. Nie umiem tego jednak przerwać. Jutro powiem mu, że nie chcę wiecej analiz związku, żeby je skończyć, skoro i związek się skończył. Jak o tym, myślę, to mnie to przeraża, bo czasem pisał coś miłego, wracał do miłych wspomnień i dawało mi to siłę na kilka dni. Teraz sama się tego pozbawię i wiem, że będę bardzo cierpiała. Nie chcę tego, ale czytam wszędzie, że tak trzeba, że teraz nie myślę tylko czuję, więc trzeba zdać się na opinie z zewnątrz i dać sobą pokierować w rozsądny sposób. Ale czuję, że z każdym dniem bardziej się rozpadam. Ziemniaczana tu chyba tak miała, że odnowiła kontakt i potem znów było coraz gorzej, prawda?... Poczytam to raz jeszcze... jestem teraz w tym momencie przerażonym, maleńkim kłębkiem nerwów, czekającym aż pan się odezwie, chociaż ja wiem, że on mi świadomie nie chce zrobić krzywdy... Sama ją sobie robię, sama się od niego uzależniam, nie mogę zwalić tego na niego. Pomóżcie mi, błagam, napiszcie jakieś doraźne słowa, które ukoją to ciepienie...

2 210

Odp: Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Dlaczego na świecie spotyka się taki facetów. Dlaczego, nie można unikać rozstania. Ja zawsze dążyłam do tego, że jak jest problem to się rozmawia, próbuje naprawić i razem z tego wyjść. A faceci co? Rozstać się i cierpieć to jest ich bezsensowne wyjście z sytuacji. Dla mnie jak ktoś chce być ze sobą to powinien zapomnieć o wszystkim, oddzielić grubą kreską, rzucić się w swoje ramiona i zacząć wszystko od nowa. Wtedy się czuje, że to miłość z obu stron, a nie tylko z Twojej.

Posty [ 2 146 do 2 210 z 2 413 ]

Strony Poprzednia 1 … 32 33 34 35 36 37 38 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026