Dzieki dziewczyny. Nie sadzilem ze tyle osob sledzilo watek. Walczylem i stawalem na glowie a chodzilem na rekach , nie dalem rady. Dzis taki pierwszy dzien ze swiadomoscia ze to juz koniec i dalszej czesci tej historii nie bedzie. Nie bylo czarnej rozpaczy , oczy suche , pieka ale nie ma czym plakac. Te 5 miesiecy walki przygotowalo mnie w jakims sensie na to. Zainwestowalem mnostwo siebie w ten zwiazek i zaczynam od zera.
Podobne tematy
Daniel
chociaż nie wierzę w ewolucję to jednak mówi się, że wielki wybuch jest początkiem czegoś nowego, lepszego. Tego się trzymaj!
Twój związek się zakończył dość dawno temu; teraz tylko zostało to doprecyzowane.
Twierdzisz, że zaczynasz od zera. Mam inne zdanie, zobacz ile i jakich zmian dokonałeś w sobie. Nie są to zmiany na gorsze.
Dzieki stokrotka
tylko zeby za wybuchowo nie bylo ![]()
Wielokropku tak , masz racje. Z perspektywy czasu wiem ze skonczyl sie wczesniej. Tak , sporo sie zmienilo , bardziej poznalem siebie i bardziej zaczalem doceniac siebie. Nie mozna sie zatracic.
Witajcie :* jestem tu z wami pierwszy raz, ale przeczytałam całą historie, i widze w niej siebie. Byłam z nim 3 lata, któregoś dnia, powiedział, że to koniec, że sie dusi, męczy, że już tak nie może. Była histeria, płacz, środki uspakająjące i prawie miesiąc rozłąki, w trakcie którgo ja prosiłam, błagałam, wytykałam sobie swoje błędy, nie widząc jego błędów. Byłam gotowa zrobić wszystko, żeby wrócił, a on mowil, ze potrzebuje czasu, zeby przemyslec, odpoczac. Mial czas dla kolegow, dla rodziny, spedzil z nimi czas, nie opisywal na sms. W koncu pekl, spotkal sie ze mna na dluga rozmowe o wszystkim. O błędach moim i jego, o tesknocie wiekszej niz chec rozlaki.
Za 4 miesiace bierzemy slub, przeszlismy wiele chwil, brak sexu, ktory o malo nie zakonczyl naszego zwiazku, awantury.
Ale to wszystko nas uratowało, sprawiło, że sobaczylismy siebie na nowo.
Ktos tu napisał, że pisanie sms na siłę, i probowanie w kazdym wyjasniac ze sie kocha tylko pogarsza sprawe, jesli ktos chce odpoczac, czuje ze "ma nas dosc", to takie sms sprawiaja, ze ma nas jeszcze wiecej.
Pozdrawiam, kibicuje szczerze i zcze szczescia ! ![]()
Odkopałaś mój temat
Sprawa już dawno zakończona
rozstaliśmy się i dobrze się stało. Z perspektywy czasu mogę to powiedzieć głośno i jestem pewny na 100 %. to nie było to i chciałem to ciągnąć na siłę.
Gwoli ścisłości od 2 miesięcy jestem w nowym związku z fantastyczną kobietą.
202 2013-02-25 01:09:36 Ostatnio edytowany przez Sasinka1990j (2013-02-25 01:11:34)
hhahah nawet nie zwrocilam uwagi na daty, tylko historia mnie uwiodła ![]()
Pozdrawiam
data sie zgadza, tylko rok jakos mi zle mignął ![]()
Jak miło czytać że komuś się ułożyło po wcześniejszych problemach;) a mogę zapytać jak poznałeś nową partnerkę?
Jak miło czytać że komuś się ułożyło po wcześniejszych problemach;) a mogę zapytać jak poznałeś nową partnerkę?
tutaj na forum ![]()
![]()
a ja odpisałam Ci na moim wątku, wdzięczna byłabym za męską radę:)
Również odpisałem. Tam nie ma co radzić , trza żyć dalej. Ludzie się rozstają po 5 , 10 , 15 , 20 czy 30 latach. I żyją dalej o są szczęśliwi , i spotykają następnych partnerów.
Miesiąc się z kimś spotykałaś ? No bądź poważna ![]()
A czytałeś cały mój wątek? mi nie chodzi o samo rozstanie ale o potworne wyrzuty sumienia że to przeze mnie:(
A czytałeś cały mój wątek? mi nie chodzi o samo rozstanie ale o potworne wyrzuty sumienia że to przeze mnie:(
Czytałem. Tak się zdarza , czasem się związek rozwala przez Nas , czasem przez partnera , czasem przez oboje osób a czasem przez nikogo , po prostu ludzie do siebie nie pasują.
Wystarczy to zaakceptować i wyciągnać wnioski to drugi raz nie popełnisz tych samych błędów.
Wyciągnij z tego pozytywy. Każdą porażkę obracaj w sukces.
Witaj Poprostu Daniel. I choć wątek już starszy i zamknięty - to jednak czytałam go z 30 minut. Śledziłam słowo po słowie, wyrażenie po wyrażeniu. Próbowałam się postawić w Twojej sytuacji. Bardzo imponowałeś mi tym, że walczyłeś, że próbowałeś, że czekałeś. Że miałeś tyle siły, aby dalej czekać.
Chciałabym Ciebie prosić o radę w mojej sytuacji. Choć wiem, że moja sytuacja daleka jest od Twojej historii to jednak czuję, że Ty również możesz mi dać cenne rady (tak jak bags i reszta:) ) . Wejdź, kliknij na mój temat i poczytaj. Aktualnie moja sytuacja wygląda tak, że cholernie znów ręka świerzbi, aby porozmawiać, spotkać się i spróbować, ale świadomość tego, że On woli samotność, bez zobowiązań i "nie myślenie" o przyszłości powoduje, że rezygnuję z ponownego kontaktu.
Mam też pytanie. Jak sobie poradziłeś po rozstaniu ? , Ile czasu minęło "zanim się ogarnąłeś?" , Czy rozpamiętywałeś? Czy wspomnienia waliły Cię po "gębie jak bumerang"? Po jakim czasie zacząłeś się spotykać z innymi i poznałeś Ją - Fantastyczną Kobietę? ![]()
Przepraszam, że tyle pytań.
Pozdrawiam ciepło w ten zimowo - wiosenny / wiosenno - zimowy dzień :-)
Hej , dzięki
Sam przeszedłem przez to wszystko , nie słuchałem rad innych . Wierzyłem w miłości , w miłość która z perspektywy czasu była tylko złudzeniem. To mi się wydawało miłością tylko, nie było warto walczyć i się upokarzać.
Co do Twojej sytuacji - przeczytałem i jestem w grubym szoku. Do kogo Cie ręka tęskni ? Z Kim Ty chcesz spróbować ? Z kim i o czym chcesz gadać ?
Z gościem który nie chce być w związku ? Który do tego nie dojrzał ? Który związek traktuje tylko jako zaspokajanie swoich potrzeb ?
On nie chce obowiązków , on nie chce tracić czasu na czyjeś problemy, nie chce z kimś dzielić trosk i problemów bo traci swój czas który mógłby poświęcić na granie na komputerze.
A związek to obowiązki, poświęcenie, problemy, zobowiązania. To wszystko zabiera jego "cenny" czas.
On chce żyć bez zobowiązań. Jak ich nie ma to między Wami jest fajnie, ale jak trzeba iśc do pracy, pomóc przy tacie , coś załatwić to nagle mu to wszystko nie pasuje.
To egoista, gość który mentalnie jest w szkole średniej co najwyżej. Ty powinnaś się tylko cieszyć że w miarę szybko , w młodym wieku się zorientowałaś jak bardzo BEZWARTOŚCIOWY to facet. MAsz teraz szanse i czas ułożyć sobie życie z kimś odpowiedzialnym.
I nie broń go bo w co drugiej linijce piszesz "czasem się opiekował" , "czasem pomagał" , "czasem" etc etc. związek jest ciągle a nie czasem.
Związek polega na PARTNERSTWIE < WSPARCIU < WSPÓŁPRACY < WSPÓŁTWORZENIU < WSPÓŁDZIELENIU a on nie zna słowa "WSPÓŁ" , jest tylko on.
Jak Cię ręka swędzi to wykorzystaj ją do czegoś bardziej pożyteczniejszego
posmaruj się kremem czy co tam Wy kobiety lubicie robić
Teraz co do Twoich pytań do mnie , jak widać po rozstaniu poradziłem sobie bardzo dobrze aczkolwiek trzeba zaznaczyć że nie nastąpiło to od razu. Swoje musiałem odchorować. Dostać swoją lekcję.
Ale jestem zadowolony, dużo się nauczyłem, wyszedłem dojrzalszy , bardziej doświadczony , silniejszy. Jestem teraz lepszym człowiekiem, partnerem, facetem. Zyskałem na tym ja i...moja obecna PARTNERKA
Bo jesteśmy dla siebie właśnie partnerami
Ile czasu minęło ? Pierwsze 2-3 miesiące byłem "rozbity". Biegałem, walczyłem, nic do mnie nie trafiało. W tym właśnie czasie bardzo dużo rozpamiętywałem, rozgrzebywałem , analizowałem , wspominałem.
Mniej więcej w październiku zacząłem się ogarniać. Powoli bo powoli zacząłem stawać na nogi. Zacząłem żyć samodzielnie i godzić się z tym rozstaniem. Przyjąłem to na klatę. Z każdym dniem było co raz lepiej
czas pomagał , działał na moją korzyść.
Z czasem się okazało że moja była w tym całym okresie swoich "przemyśleń" miła zaufanego "przyjaciela" z pracy . Oferował jej wsparcie, spacerki , kolacje. Okazało się że poznali się kilka miesięcy przed tym jak postanowiła odejść , jak się pewnie domyślasz, odeszła do niego. Jest z nim parę miesięcy , mieszkają już razem
A dawałem sobie obie ręce uciąć że nikt się w jej życiu nie pojawił. Że to nie przez kogoś. Dobrze że mam jeszcze ręce. To pomogła mi kompletnie zamknąć temat.
Nie ma żadnego rozpamiętywania , wspomnienia nie wracają jak bumerang. Moja była jej już tylko po prostu osobą którą znam. I tyle. Już od dawna nie ma nic, obecnie czekam już któryś tydzień jak łaskawie wybierze się do sądu złożyć pozew
Kiedy zacząłem się spotykać ? Otóż fantastyczną kobietę czyli A.. poznałem mniej więcej w październiku....na tym forum. Złapaliśmy się na jakimś wątku, wymieniliśmy mailem i wspieraliśmy się bo oboje mieliśmy swoje problemu. Z czasem problemy znikły a Nam się super gadało, od pierwszego telefonu w sumie to wyglądało jakbyśmy sie znali od dawna. Pierwsza rozmowa telefoniczna trwała 4 godziny 33 minuty pamiętam jak dziś
Super się dogadywaliśmy oczywiście była to relacja czysto koleżeńska, żadnych podtekstów nie było. Z czasem się zaprzyjaźniliśmy i postanowiliśmy się spotkać w sylwestra. No i bum.. jak ją zobaczyłem na dworcu...
spotykamy się do dziś. Jesteśmy parą. Jest cudownie. wracając do początku postu wiem teraz że to co było z moją byłą to było złudzenie, wydawało mi się że byłem szczęśliwy. Ponieważ dopiero teraz doznaję dużo silniejszych uczuć. To jest miłość i to jest szczęście.
Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki.
Jak masz jakieś pytania to wal.
Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Jestem Ci niezwykle wdzięczna:)
Tak, powoli bo powoli ale uświadamiam sobie, że w tym związku był tylko ON nie MY. Tylko jak sam wiesz, człowiek porzucony inaczej przyjmuje pewne rzeczy, inaczej wszystko odbiera, rozmyśla, analizuje. Ale dzięki mojej rodzinie, przyjaciołom i tym forum, ludziom, którzy tutaj są i obiektywnie na to wszystko patrzą, uświadomiłam sobie (a może dopiero uświadamiam, bo to jest ciągły proces) że nie wart jest mojego cierpienia i łez. Wspomnienia, wspomnieniami, ale liczy się efekt, to co zrobił. Żal i ból - to uczucia, które pozostały.
Tak, masz rację. Związek to partnerstwo, to okazywanie uczuć, dzielenie problemów, trosk i poleganie na drugiej osobie. Niestety tego ostatniego u niego nie miało miejsca. Nawet jak niespodziewanie coś się waliło to On nie był niestety pierwszą osobą, do której bym zadzwoniła. Była to zawsze inna osoba (zależy jaka sytuacja) ale on był drugi z kolei. Nawet jak auto padło, to sama sobie poradziłam, bo wiedziałam, że On nie przyjedzie.
Tak więc, może to tylko pustka po tym człowieku tak rani. A może ogólna pustka po drugiej osobie. Że nie ma się do kogo przytulić. Ale co to za przytulanie bez miłości, bez polegania na sobie. A może to tylko pusty czas, który mija i mija, a kiedyś zapełni go zupełnie inna - lepsza osóbka:)
Postaram się być twarda. Urwałam już kontakt z nim, jego znajomymi, a co do rodziny, to powoli urywam, ale nie zamierzam z nimi go mieć,bo wiem że tak będzie mi o wiele łatwiej. A po co mi słyszeć co u niego się dzieje:) pewnie nic nowego ![]()
Rajciu! serdecznie, ale to seerrrdecznie gratuluję Tobie i Fantastycznej Kobiecie na A... (dziewczyny z imieniem na A... są fajne!;) ) Aż tylko pozazdrościć i życzyć szczęścia, pomyślności. Kurcze... ale życie potrafi zaskakiwać! nie potrzeba się widzieć, aby się "poznać", a dokonaliście tego tutaj, na tym wątku:) i może dobrze, że napisałam, przynajmniej ta "historia" ma swój szczęśliwy THE END:) Jeszcze raz gratuluję Wam i z całego serca życzę powodzenia i gorących wakacji !
Co do ręki... spokojnie daję radę
jak świerzbi to potrafię ją "ukarać" ![]()
212 2013-04-02 01:10:29 Ostatnio edytowany przez cachmir (2013-04-02 01:11:11)
Hej Daniel
GRATULUJĘ I BARDZO SIĘ CIESZĘ!
pozdrawiam serdecznie
Dzięki dziewczyny
Nie dziękuje żeby nie zapeszyć ale naprawdę są to bardzo solidne , prawdziwe i szczere fundamenty i z każdym dniem tygodniem stawiamy na tych fundamentach kolejne piętra z napisem Związek/partnerstwo, a z każdym piętrem wzmacnia się zaangażowanie. Krótko mówiąc rozwija sie to w prawidłowym kierunku i jest prawdziwe i silne jak nigdy dotąd. Wyjątkowe. Awesome.
Współpracujemy, lubimy się, przyjaźnimy, kochamy. Zapowiada się coś grubszego
Cashmirka gdzie się podziewałaś całymi miesiącami ?
Malaciałem - myślę że to bardziej tęsknota ogólnie za kimś niż konkretnie za nim. Bo jako mężczyzna, partner był kompletnie bezwartościowy i pora to sobie głośno przed lustrem powiedzieć. Może byłaś przyzwyczajona do takiego trybu życia i stąd Ci czegos teraz brakuje. Ale widać że jesteś rozsądna. Sama sobie zdajesz z tego wszystkiego sprawę. Trzymaj fason a czas będzie rozwiązaniem
Trzymam kciuki.
Danielu, dwa pytania,
- czy w nowym związku jest się bardziej czy mniej wymagającym?
- jak potoczyły się losy Twojej ex?
Oo ale odkopales temat, mail mi przypomnial ![]()
Juz odpowiadam, czy jest sie bardziej czy mniej wymagajacym? Na pewno nie mniej! Przez to co mnie spotkalo nie obnizylem swoich wymagan co do partnerki, nie chcialem miec gorzej, mniej , slabiej.
Czy wymagam wiecej w takim razie ? Tez nie, jestem dalej soba, chce tego samego teraz po prostu mam dziewczyne ktora te "wymagania" spelnia. W ogole nie wiem czy wymagania to dobre slowo. To sa raczej uczucia, oczekiwania, potrzeby, wspolne cele. Na pewno jest inaczej-lepiej. Nauczylem sie nie zatracac i szanowac samego siebie i dzieki temu moja obecna dziewczyna tez mnie szanuje.
Nie uzalezniamy sie od siebie , nie zaslaniamy sobie calego swiata, mamy zwiazek ktory jest fajny, mieszkamy razem, rozpieszczamy sie, bawimy sie ale kazde ma z Nas tez swoja strefe w ktorej sie realizuje czy to zawodowo czy hobbistycznie i partner "tylko" wspiera ![]()
Co do mojej eks, to mam z nia kontak raz na jakis czas cos napisze. Obecna o tym wie i jej nie przeszkadza. Jest z gosciem dla ktorego mnie zostawila. Zawodowo utknela w miejscu, w zwiazku ma jakies problemy i pare tygodni temu pisala ze sie rozstaja ale sprawa ucichla. Zycze jej jak najlepiej ale jakos nie wnikam i nie przejmuje sie jej zwiazkiem ![]()
Jakby cos to pytaj smialo ![]()
Juz odpowiadam, czy jest sie bardziej czy mniej wymagajacym? Na pewno nie mniej! Przez to co mnie spotkalo nie obnizylem swoich wymagan co do partnerki, nie chcialem miec gorzej, mniej , slabiej.
Pocieszające
Jestem podobnym typem do Ciebie, trafiłam jak kulą w płot zdaje się z tym moim nieszczęsnym eksem. Bo też nie doceniał nic a nic, tak jak Twoja była żona.
Co do mojej eks, to mam z nia kontak raz na jakis czas cos napisze. Jest z gosciem dla ktorego mnie zostawila. Zawodowo utknela w miejscu, w zwiazku ma jakies problemy i pare tygodni temu pisala ze sie rozstaja ale sprawa ucichla. Zycze jej jak najlepiej ale jakos nie wnikam i nie przejmuje sie jej zwiazkiem
To też pocieszające
Nawet bardziej, poczekamy, zobaczymy! ![]()
P O W O D Z E N I A !
Tez kiedys po rozstaniu myslalem ze nic dobrego mnie juz nie spotka, ze juz bedzie tylko zle i ze to byla ta jedyna i ostatnia.
Tez pocieszalem sie czytajac innych historie jak dochodza do sie i dostawalem rady zeby dac sobie czas. I to naprawde dziala
Uwazam ze po rozstaniu nie mozna obnizac swoich potrzeb i oczekiwan, ani tez karac za poprzedni zwiazek obecnego partnera wyzszymi wymaganiami.
To ze sie trafilo na niewlasciwa osobe nie oznacza ze trzeba zmieniac system wartosci.
Nalezy wyciagnac wnioski z bledow bo dzieki temu jestesmy lepsi.
Moze banalny przyklad to zoobrazuje lepiej: kiedys pytam mojej bylem idziemy na rower? Nie chce mi sie. To moze na basen? Nie chce mi sie. No i siedzielismy razem w domu zeby spedzac czas razem.
Teraz pytam dziewczyny- idziemy na rower? Nie moge, musze pisac prace. Wsiadam i sam jade
nie wymagam zeby jezdzila ze mna ale wyciagnalem wnioski i nie rezygnuje ze wszystkiego.
Trzeba szanowac siebie zeby partner mogl nas szanowac
"W ogole nie wiem czy wymagania to dobre slowo."
Ewentualnie można je zastąpić słowem "oczekiwania". Ludzie dobierają się według jakichś tam swoich kryteriów. Teoretycznie miłość może wybuchnąć pomiędzy dwojgiem, z pozoru, niepasujących do siebie ludzi, ale czy przetrwa czy żar wygaśnie ....
*****
Dwa lata temu żona postanowiła od Ciebie odejść. Czy łączą Was jeszcze jakieś emocje?
Oczekiwania tak, to dobre slowo. Nie obnizylem oczekiwan ani nie mam ich jakos wiecej.
Z mojej strony uczuc nie ma absolutnie zadnych jezeli chodzi o te milosne, zostaly emocje taki jak sympatia taka zwykla ludzka. Jak pisalem kontakt mamy i jest on czysto kolezenski, zyczenia swiateczne urodzinowe etc..
Niech się od ciebie uczy the pass ![]()
Przykre jest w tej historii to, że znowu najbanalniejsze rozwiązanie okazało się prawdziwe - zdrada partnetki. Te Twoje posty, że na pewno nikogo nie ma, że na pewno odchodzi w emocjonalną pustkę...czytałem i wierzyłem Ci w to co piszesz, a ona cóż - przeskoczyła z jednego koszyka do drugiego.
W sumie trudno się dziwić, ile jest osób, które czując umierającą miłość w związku wolą go zakończyć i zostać singlem? Z 90% przygotowuje sobie "nowe życie" będąc w starym związku i potem tylko zgrabnie podmienia partnera. Tragedia.
Ale fajnie czytać że się pozbierałeś i że ta historia ma dobre dla Ciebie zakończenie
Wydajesz się być spoko gościem, dobrze że nie cierpisz przez jakąś harpię. Powodzenia dla Ciebie i Twojej partnerki!
Niech się od ciebie uczy the pass
Musze stanąć w Jego obronie . Właśnie On jak i wiele Osób na forum udziela cennych rad i wspiera , doceń to OK .
Tez kiedys po rozstaniu myslalem ze nic dobrego mnie juz nie spotka, ze juz bedzie tylko zle i ze to byla ta jedyna i ostatnia.
Tez pocieszalem sie czytajac innych historie jak dochodza do sie i dostawalem rady zeby dac sobie czas. I to naprawde dziala![]()
Uwazam ze po rozstaniu nie mozna obnizac swoich potrzeb i oczekiwan, ani tez karac za poprzedni zwiazek obecnego partnera wyzszymi wymaganiami.
To ze sie trafilo na niewlasciwa osobe nie oznacza ze trzeba zmieniac system wartosci.
Nalezy wyciagnac wnioski z bledow bo dzieki temu jestesmy lepsi.
Moze banalny przyklad to zoobrazuje lepiej: kiedys pytam mojej bylem idziemy na rower? Nie chce mi sie. To moze na basen? Nie chce mi sie. No i siedzielismy razem w domu zeby spedzac czas razem.Teraz pytam dziewczyny- idziemy na rower? Nie moge, musze pisac prace. Wsiadam i sam jade
nie wymagam zeby jezdzila ze mna ale wyciagnalem wnioski i nie rezygnuje ze wszystkiego.
Trzeba szanowac siebie zeby partner mogl nas szanowac
I ja odgrzebałam posty.
Bardzo bardzo sie cieszę, że wszystko świetnie się ułożyło.
Jak ten czas szybko leci....
Pozdrawiam:)
Ja również przecytałam cały temat...historię . jednak przeczucie mnie nie myliło co do ex
Daniela... choć jak wiadomo nie uprzedza się faktów.
Dobrze że już nie męczy się i nie bije z myślami i czeka łaskawie na księżniczkę.
Powodzenia i wszystkiego najlepszego Danielu.
pozdrawiam
Ja również natrafiłem na ten post, widze po latach... Bardzo mi... jakby to nazwać.. nie wiem czy "pomógł" to dobre określenie...
Zauwazyłem, jakbyś Danielu opowiadał moje życie... Z tym, że troszeczke mniej skomplikowane.
Kropka w kropke te same odczucia i podobne zachowania ze strony żony i moje... ![]()
Niestety najgorsza prawda i różnica między nami jest taka , że... mamy 3,5 letniego syneczka , ktorego oboje kochamy nad życie...
Przez przypadek w trakcie "dawania sobie czasu" i próby przestania bycia nachalnym płaczliwym mężusiem , wyszlo na jaw , że żona spotyka sie po kryjomu wlasnie z kolegą z pracy...
Nawet podczas mojej wyprowadzki na tydzien do przyjaciela , kiedy miala miec czas , aby to wszystko sobie na spokojnie przemyslec , okazalo sie (mniejsza o to jak) , że spotkala sie z nim 2 razy...
Nie mozna dostac wiekszego ciosu...
Mimo to ... przebaczyłem... przynajmniej sie staram , bo wiem ze caly czas ją SZCZERZE KOCHAM, i wiem ,ze ludzie popelniają błedy , gubią się w zyciu... Jest za duzo do stracenia.
Nie kłocimy się , zyjemy bardzo dobrze, nawet dostatnie , pomagam w domu we wszystkim , kochamy syna , jest mu z nami bardzo dobrze , bo to widać.
Żona po prostu powiedziala mi jakis czas temu , że juz tego nie widzi , ze wypalilo sie w niej to co bylo na początku. Faktycznie wczesniej zrobilem sporo błędów i za wiele rzeczy sie obwiniam. Wydaje mi sie ze wszystko zaczelo sie psuć od momentu pojawienia sie dziecka.. naszego najukochanszego skarbu... Zagubilismy sie w tym wszystkim... Stalismy sie idealną mamą , idealnym tatą a zapomnielismy o byciu mężem i żoną... Seksu bylo coraz mniej , az w koncu całkiem umarł...
Ja caly czas tak jak Ty Danielu patrzylem przez rozowe okulary - ze moze to przejsciowe , moze sie ulozy , nie dopuszczalem do swiadomosci ze cos sie moze wiekszego stac.. ze moze znalezc sobie "pocieszyciela". Kiedy pare miesiecy przed oficjalnym uswiadomieniem mnie przez zone o tym co mysli, zauwazylem ze jest źle i bardzo sie zmienilem.. Niestety jak sie okazalo za pozno.
Teraz zyjemy razem w mieszkaniu z synem i wiszącym nad nami stwierdzeniem "potrzeba czasu , zobaczymy jak bedzie"... ![]()