"mam nalegać na odpowiedzi? to chyba świadczy o nim jak bardzo chce dac mi "satysfakcjonującą odpowiedź".. j mam przynajmniej takie podejście do tego.."
Nie chodzi o to, żebyś nalegała, tylko o to jak powinnaś odebrać te odpowiedzi jakie od niego uzyskałaś. Dla mnie sa po prostu zbywające.
"jak zrobimy przerwe to oznacza koniec... ja mam taka zasadę i on też.. pzrecież tzreb dać rade razem a nie że jak będziemy małżeństwem i miec kryzys że jedno z nas wyjedzie na 2 tyg i się nie będzie odzywać dla mnie to bezsensu.."
Czasami ludzie muszą ochłonąć, pobyć sami, żeby zacząć na spokojnie myśleć. Nie ma to nic wspólnego z tym, że to koniec związku. To jest czas zarezerwowany tylko dla siebie, żeby coś złożyć w jedna całość i podjąć jakaś słuszną decyzje. Ale to jest tylko moje zdanie, jeżeli faktycznie Wam to nie pasuję, to nie ma najmniejszego sensu robić przerw.
no ładnie zaplanowałas żyie że masz 3 dzieci w takim wieku ..napewno nie byłaś z kimś długo by go poznać..ja bym nie mogła miec dziecka z kims nie będąć z nim min 5 lat.. a to i tak dla mnie za mało..ale w kązdym nas rządzą inne zasady.. mam nadzieje że uda się już następnym razem ale staraj się tez mądrzej postępować...może ja też pójdę do przodu..
Hmm wiesz to nie ma znaczenia na dobra sprawę czy będziemy z kimś krotko czy długo, zęby założyć rodzinę. Owszem tak jak napisałaś minimum 5 lat to całkiem dobry okres żeby kogoś poznać ale również moze się okazać omylny. Biorąc np moich dziadków pod uwagę i mnie, oni pobrali sie po pol roku znajomości i moja babcia zaszła od razu w ciąże i sa szczęśliwym małżeństwem aż do dnia dzisiejszego. A u mnie było podobnie tylko ze jak moj mąż poczuł ze mnie całkowicie "zdobył" ( chodzi mi ślub i ciąże) pokazał dopiero swoje prawdziwe oblicze
. Nie ma reguły. Znam kilka takich przypadków co znali się kilka miesięcy i są szczęśliwymi małżeństwami.
Zawsze chciałam mieć 3 dzieci i nie przeszkadza mi to ze mam je w tak młodym wieku, żałuje tylko, ze miłość do męża tak mnie zaślepiła, ze podjęłam kilka głupich decyzji, za które będę płacić wyrzutami sumienia pewnie do końca życia. Tylko gdybym nie była pewna, ze to nie jest miłość na cale życie... ehh ale czuje ze niestety będzie. Ale mniejsza o to nie będę się u Ciebie w wątku rozpisywać na swój temat ![]()
A masz już jakiś cel obrany?? Czy dalej się bijesz z myślami ??