Ja nie udaje nikogo, jestem bezposredni, nie przesadzam z komplementami bo od tych b pociagajacych one tego oczekuja.
To badz mniej wylewna, nieugodowa, jak czuje sie za pewnie to jest powod ze czuje sie wazniejszy.
Fatalne zauroczenie to problem czy syndrom sztokholmski ale jest tylu facetow wartych kochania ze zdziwilabys sie, zamieszkaj u mnie;)
Powazniej to mialem lokatorke ale nawiazalem z nia blizszy kontakt, taka byla umowa, wychodzilismy razem, gotowala mi, ogladalismy razem tv, tyle ze co z tego jak ciagle mowila jakie ma tyly w zyciu i ze chce wyjechac szybko z kraju, roibla tyle tylko co musiala. Chwilami czulem dobrze i dlatego ze ktos jest obok, ze jest tak urocza.. Klocilismy sie nieraz, mialem czasem chec ja wyrzucic tyle ze jej nie zalezalo na niczym, stare rzeczy tez miala pozostawiane, jak teraz u mnie, w poprzednich miejscach ale jakies by znalazla. Znajomych troche miala i pomocnych facetow, wiadomo ladna kobieta ma to jak w banku.
Ktos nie dostaje czegos co chce i potrzebna rozmowa, byle szczera niz powtarzac to samo, u nas byl brak zrozumienia wiec zawsze tak samo tlumaczyla sie nie dbajac o moje potrzeby, na wszystko miala wymowke i bylem czesto bezsilny..
Podobne tematy
no ale faceci chyba mniej sie przejuja maja gdzies mile komplementy im tylko zalerzy aby kobieta posprzatala w domu ugotowala, i w lozku dogodzila taki jest moj facet, siedzi na czatach i gada z innymi babami zali sie na mnie jaka ja zla i nie dobra, za dobra wlasnie jestem bo nigdy sie tak nie poswiecilam zadnemu facetowi jak jemu, a on to ma w dupie i za to wystawia mi za drzwi torby bo jego byla zona przyjezdza z dziecmi i nie ma gdzie zamieszkac ja zawsze jego dziecmi sie opikowalam bardziej niz on, a on teraz woli ja do domu sprowadzic kobiete ktora go zdradzila, oszukala i zostawila, a ja za dobra musze sie wyprowadzac, wiec powiedz mi moze lepiej sie zrobic twarda , wredna suka ktora bedzie olewala facetow, takie kobiety wolicie?????
Tak badz zolza to wtedy przejrzy na oczy, to trudne ale wystarczy tez narzekac i sie boczyc.
Ja musze zostac draniem jak nie chce byc sam, niestety to dziala u obu plci - jestes ok to inni maja cie gdzies:(
Chodz do mnie, mi tak nie dogadzala zadna, mieszkam w stolicy, spokojna okolica;)..
Spoko, hahahaha tylko ja sie teraz przeradzam w zolze, wiec zapraszasz nadal, ja nie jestem z wawy, ale mam zamiar sie przeprowadzic , wiec lokal juz mam ile za wynajem??? ps musze uciec od swojego tyrana tylko nadal nie wiem czy potrafie
w @ masz odp na pytania i jednoczesnie zgodne z tematem watku:)
71 2012-07-13 20:10:37 Ostatnio edytowany przez mcnt (2012-07-13 20:15:13)
Hehe, mam tak samo. Z tym że mój mi kupuje prezenty i myśli że tym samym się stara i jest do mnie w porządku bo przecież nie zdradza itp.
a jak mnie np. głowa boli to się mnie pyta "a co ja ci na to poradzę?"
Na początku naszego bycia razem jak go odwiedzałam w pracy to wyraźnie się cieszył, jak nie mógł się mną zająć to przepraszał(niepotrzebnie, rozumiałam to przecież)
Teraz jak go odwiedzam zachowuje się jakby mnie nie było-w takim razie czego zaprasza i mówi że byłoby mu bardzo miło?!
No ręce opadają. Myśli że dwa lata bycia razem to dużo
Nie chcę tworzyć nowego tematu więc się podczepiam
hejka! dawno mnie tu nie było..ale nie z lenistwa albo że tylko przyszłam się wyżalić..poprostu splot zdarzeń spowodował że zostałam tam nie na tydzień a na parę tygodni. Cóż mogę powiedzieć. po rozmowach z Wami prowadziłam tam sama ze sobą intensywne przegadywanki-za nim porozmawiałam z nim.Niestety splot nie miłych zdarzeń losowych(nie przez niego)spowodowały że chcąc nie chcąc nie mogłam okazywać mu swej pogardy, jak tu doradzał mi kolega-potrzebowałam kogoś wsparcia a on był jedyną osobą co była akurat wtedy przy mnie;/ Jednak nadszedł dzień kiedy wszystko się uspokoiło i wyrzuciłam wszystko mu na stół. był w ciężkim szoku że pewne rzeczy które wydawały mu się u nas ok , są u mnie tak fatalnie odbierane. Raczej jak zawsze nie byłam zadowolona z tej rozmowy. Usłyszałam zdania typowo konkretnie stąpającego faceta po ziemi. Jakiekolwiek pytania padły przyszłościowe, odpowiedzi były inne od tego czego oczekiwałabym w rozmowie szczerej o uczuciach. Znów sytuacje, które wydarzyły się w moim życiu, można powiedzieć że oddały mi wszystko co brakowało mi w tej rozmowie.Zaopiekował się mną i zadbał o psychiczny spokój. więc może nie umie mi okazać uczuć w drobnych sytuacjach codziennych a za to w większy da mi poczucie bezpieczeństwa?? a może to są zwykłe odruchy ludzkie które nie mają nic wspólnego z naszym związkiem?...był mi bardzo potrzebny i odebrałam to jako okazanie uczuć. Później odbyło się wiele fochów i dyskusji które bardziej zmotywowały go w stosunku co do mnie. No i do dnia dzisiejszego(kiedy to wróciłam do siebie do domu) bardzo dbał o mnie. Ale przez ten cały czas tez były parę głupich nie porozumień ,przez które wzmogły się u nas uczucia typu "że mamy już siebie dosyć". oboje mamy ciężki charakter ciężko nam się zmienić. kiedy emocje biorą w górę myślimy złościami a nie kategoriami ustalonymi..Ostatniego dnia przeprowadziliśmy też rozmowę.. 1 raz miałam "przewagę nad nim". w końcu mogłam mu bez jego ataków na mnie wyrazić moje odczucia względem jego codziennych zachowań.miałam uczucie że mnie słuchał i brał "do serca" to co mówiłam.był aktywny w rozmowie dyskutował sam o sobie:)byłam tam bardzo długo nigdy tyle się nie widzieliśmy non stop, ale mimo tego mam taki lekki nie dosyt wszystkiego..chciałabym zostać tam dłużej..dać szanse temu by poszło to w jednym konkretnym kierunku: albo rozstanie albo bycie dalej z pozytywnym patrzeniem wprzód...
stwierdzę fakt, że od ok 5 tygodniu nie usłyszałam od niego"kocham Cię" ani nic innego..troche mnie to dziwi...były sytuacje kiedy mu chciałam to powiedzieć ale ze względu na to że on mi tego nie mówi sam ..nie chciałam.. wiem że usłyszałabym od niego odpowiedź a nie wyraz uczucia.. tak już zaczęłam na to patrzeć..przymkłam narazie na to oko bo okazał mi to teraz inaczej..mam nadzieje że były to uczucia..a nie odruch ludzki..
Widze ze ludzie sa bardzo niedopasowani (cos co wykorzystuje sie dla innych jako wymowke, powod dania kosza) a jedyne co ich trzyma razem to atrakcyjnosc fizyczna, gdyby nie to w innym dziale mysleliby glosno czemu ich nie chce nikt fajny, szukaliby w sobie wad i uginali pod ogniem drwin oraz zarzutow wyssanych z palca. Gdyby nie bezrozumny pociag jedna klotnia wystarczylaby czy watpienie w uczucia do partnera, zamiast tego utarczki i dawanie szans bez konca wiedzac ze nie zmieni sie dla nas ani nie ustapi w tym co uwaza za wazne. Ulatwic sobie zycia zmieniajac go na innego zadna nie pomysli a to najwiekszy blad
"a jedyne co ich trzyma razem to atrakcyjnosc fizyczna, gdyby nie to w innym dziale mysleliby glosno czemu ich nie chce nikt fajny, szukaliby w sobie wad i uginali pod ogniem drwin oraz zarzutow wyssanych z palca. "
troszeczke się mylisz.. oboje mamy inne ideały atrakcyjności nie wyglądam jak jego wymarzona ani on mój....a to że ktoś ma kompleksy (i ja też je mam!) nie oznacza że trzeba odrazu walać się po forach i wypisywać że mi się nie układa bo mam to złe to złe i to złe..przecież mam tez pozytywne cechy an których się skupiam..
"Gdyby nie bezrozumny pociag jedna klotnia wystarczylaby czy watpienie w uczucia do partnera, zamiast tego utarczki i dawanie szans bez konca wiedzac ze nie zmieni sie dla nas ani nie ustapi w tym co uwaza za wazne. Ulatwic sobie zycia zmieniajac go na innego zadna nie pomysli a to najwiekszy blad"
kiedyś widziałam taki tekst starszych ludzi. gdy wypowiadali się na temat tego jak to się stało że są tyle lat ze sobą.powiedzieli: żyli w czasach gdzie dbali bardziej o "rzeczy", to że były one już stare i nudne nie oznaczało że muszą iść do kosza.
i to jest moja odpowiedź na Twój atak o pociagach i zmienianiu facetów jak skarpetek..nikt mi nie obiecaj że jak pójde do innego że będzie mi lepiej..
mam czas dokonam wyboru..
76 2012-08-13 21:00:16 Ostatnio edytowany przez Asteroida24 (2012-08-13 21:08:28)
rozmawiałam mnóstwo razy ale on mówi że chce być ze mną i że jest zamknięty w sobie..nawet jeśli to jest prawdą nie mam pojęcia jak go otworzyć..i czy jakby kochał mnie i ufał sam by się nie otworzył? przyszłam na forum bo liczyłam że ktoś był bądź zna takie sytuacje.., jeśli masz rację i mnie kłamie jak to rozpoznać..przecież nie będe go szpiegować by się dowiedzieć jak jest..
Skoro Powiedział tobie że jest zamkniety w sobie,nie próbuj go otworzyć.Będzie chciał to się sam otworzy.Im bardziej będziesz cos próbowała,tym bardziej on sie bedzie zamykał.Mój ukochany jest podobny przypadek..Chociaż przytula mnie nazywa kochanie,ale w ciągu 2 lat uslyszałam 2 razy ,że mnie kocha.On uważa ,że miłosć powinno sie czuć ,a nie o niej mówić.Najpierw próbowałam go zmieniać i zaczęły się kłotnie,usłyszałam nawet słowa ,że kiedys byłam inna.Wtedy zaczełam mysleć i racja przeciez on taki zawzse był,akceptowałam to na początku,lecz sie zakochałam porządnie i zaczełam domagac się więcej.I to było złe baaaardzo złe.Uwierz ,że jeśli nie będziesz naciskała,on sam sie zacznie zmieniać,nawet tego nie dostrzeże.Ale czas...czas....czas....Mój również nie lubi gdy płacze,niektórzy mężczyzni boją się łez kobiecych...A co do walentynek haha .Mój wcale walentynek nie uwaza,wiec ja nic nie mówić powiedziałam oki nie uważasz toleruje....Kupiłam mu prezent na walentynki i dodałam prosze,ja Tobie daje bo ja ten dzień uważam kochanie...Za dwa dni dostałam wielkie serce i pierścionek.A na sercu napis,jestes moim największycm skarbem..Dlaatego mówie warto nie próbować zmieniać,bo on sie zacznie czuc nierozumiany,choć ci o tym nie powie..Kochajmy nie za coś,lecz pomimo wszystko..Acha i mój uważa wyłączanie komórek ,czy grozby odejściem za dziecinade,może jednak ma cos w tym racji.....Po co dodawać oliwy do ognia..Zaakceptuj jakim jest,nie wymagaj..Ciesz sie z każdej drobnostki a uwierz że sie zmieni...Chwal go oni to bardzo lubią..Dziecko pochwalone też chętniej pewne rzeczy robi-z facetami podobnie..Chciałam ,aby mój załatwił pewna sprawe,w kółko cos mu wypadało...Raz jemu powiedziałam,że ciesze sie że mam tak fajnego faceta co potrafi tyle spraw załatwic naraz..Że jestem dumna i wspomnialam wczesniejsze sprawy ktore kiedyyyyys załatwił...Na drugi dzień dostałam od niego tel.mój luby zaczął załatwiać to czego wcześniej WYMAGAŁAM..Musisz sie nauczyc podejścia do niego,a wtedy będzie dobrze,a może jeszcze lepiej..
"a jedyne co ich trzyma razem to atrakcyjnosc fizyczna, gdyby nie to w innym dziale mysleliby glosno czemu ich nie chce nikt fajny, szukaliby w sobie wad i uginali pod ogniem drwin oraz zarzutow wyssanych z palca. "
troszeczke się mylisz.. oboje mamy inne ideały atrakcyjności nie wyglądam jak jego wymarzona ani on mój....a to że ktoś ma kompleksy (i ja też je mam!) nie oznacza że trzeba odrazu walać się po forach i wypisywać że mi się nie układa bo mam to złe to złe i to złe..przecież mam tez pozytywne cechy an których się skupiam..
"Gdyby nie bezrozumny pociag jedna klotnia wystarczylaby czy watpienie w uczucia do partnera, zamiast tego utarczki i dawanie szans bez konca wiedzac ze nie zmieni sie dla nas ani nie ustapi w tym co uwaza za wazne. Ulatwic sobie zycia zmieniajac go na innego zadna nie pomysli a to najwiekszy blad"
kiedyś widziałam taki tekst starszych ludzi. gdy wypowiadali się na temat tego jak to się stało że są tyle lat ze sobą.powiedzieli: żyli w czasach gdzie dbali bardziej o "rzeczy", to że były one już stare i nudne nie oznaczało że muszą iść do kosza.
i to jest moja odpowiedź na Twój atak o pociagach i zmienianiu facetów jak skarpetek..nikt mi nie obiecaj że jak pójde do innego że będzie mi lepiej..
mam czas dokonam wyboru..
Ok wiem ze jak na kims zalezy widzi sie wiele zalet, nawet tych ktore prawie nie wystepuja u obiektu uczuc, rozumiem tez ze ciezko bedzie od niego uwolnic bo jest to przyciaganie i nadzieja cos sie stanie a wtedy bedzie taki jak dawniej.
Jak uwazasz ze masz czas i nie bedziesz go potem zalowala bo moglby byc spedzony na radosci zamiast mysleniu, klotniach itp to nie ma sprawy, ja juz nie szukam rad na temat kobiet i nie pytalbym tez o problem w zwiazku. Powiem tak jesli drugiej stronie nie jestem potrzebny to nie bedzie zwracala uwagi na moje potrzeby, dziwila sie co mi nie odpowiada, mimo ze nie bylem z jedna ostatnio o ktorej duzo mysle to przerabialem cos podobnego i obojetnie jak by nie urzekala lepiej kogos takiego nie poznawac nigdy bo po co meczyc sie na darmo?? Jesli do tego on widzi ze bardzo starasz sie a jeszcze dowie ze piszesz o tym na forum to zapomnij ze cos sie zmieni, bedzie czul sie za pewnie w tej relacji, w pozycji tego co wymaga a nie cos daje
Asteroida24
mówisz , że Twój ukochany jest taki jak mój..a TY jestes taka jak ja albo byłas że miałas większe potrzeby w okazywaniu uczuć..
"On uważa ,że miłosć powinno sie czuć ,a nie o niej mówić."
a mój wystrzelił ostatnio coś takiego, że milość nie istnieje.. to co odczuwa się to poprostu tylko tak się odzywa takie określenie.. a co czuje bóg wie:)
zakochania nie ma..i coraz częściej sie poprawia jak powie to słowo.. gdy zapytałam go-to skoro na początku mnie kochał to co teraz jest , jakie uczucie? powiedział: sprawdzam czy dam radę zyć z Tobą... ;/;/;/;/
"Mój wcale walentynek nie uwaza,wiec ja nic nie mówić powiedziałam oki nie uważasz toleruje....Kupiłam mu prezent na walentynki i dodałam prosze,ja Tobie daje bo ja ten dzień uważam kochanie.."
podziwiam że dałaś rade taka postawę przyjąc..to dosyć miłe jeśli coś się wspólnie obchodzi...a obchodzicie chociaz wspólnie rocznice? pamięta o nich?
".Dlaatego mówie warto nie próbować zmieniać,bo on sie zacznie czuc nierozumiany,choć ci o tym nie powie."
może masz z tym racje ale czy to nie zmienianie nie powinno iść w dwie strony?! on ode mnie wymaga bym spookglądała inaczej na świat i uczucia inaczej= tj on..mam byc taka jak on?dlaczego? chyba te zpowinien mnie zaakceptopwac.. ja jestem otwarta w uczuciach. powiem mu wiele rzeczya on sam nigdy..tylko odpowie bezuczuciowo..ja po 2 latach zwiazku już podchodze poważniej do wszystkiego nie jak na 1 lepszego kolesia..ciężko p;racujemy. ja tez by być razem to się jakimiś rzeczami przejmuję a on chciałbym miała tak jak on wszystko w d...
"Chwal go oni to bardzo lubią..Dziecko pochwalone też chętniej pewne rzeczy robi-z facetami podobnie..Chciałam ,aby mój załatwił pewna sprawe,w kółko cos mu wypadało...Raz jemu powiedziałam,że ciesze sie że mam tak fajnego faceta co potrafi tyle spraw załatwic naraz..Że jestem dumna i wspomnialam wczesniejsze sprawy ktore kiedyyyyys załatwił...Na drugi dzień dostałam od niego tel.mój luby zaczął załatwiać to czego wcześniej WYMAGAŁAM."
podobno tak jest..ale mój tego nie znosi! powiedzial mi to na początku związku.. jego to oniesmiela i zniechęca do robienia rzeczy..widze to po jego zachowniu.. probowałam go podebrac na różne rzeczy.. nawet wyglądu nie moge pochwalić on powie że wie to i to i nie musze mu tego mówić..akceptuje moje zdanie jak mnie i o to zapyta i tyle...;/ nie mam tak jak z Twoim...
wogóle nie widzę jego starań w tym wszystkim jego sposób załatwiania sprzeczek... ech szkoda słów..
właśnie jestem od rana po jednej wymianie zdań i do teraz strzela focha . mowiac ze ze mna sie gadac.. tylko dlatego ze nie umie przyznac sie do porazki iz o czyms zapomnial i nie pomyslal... nie odezwie sie dopoki ja nie uznam swojej wina choreeeeeeeeee
peeter
"Ok wiem ze jak na kims zalezy widzi sie wiele zalet, nawet tych ktore prawie nie wystepuja u obiektu uczuc, "
może Ty sobie tak wymyslasz ale pzreciez każdy człowiek ma w sobie plusy i minusy i nie trzeba ich sobie wymyślać..przecież ja wiem czym w zyciu się kieruje on te najważniejsze cechy ma..
"jesli do tego on widzi ze bardzo starasz sie a jeszcze dowie ze piszesz o tym na forum to zapomnij ze cos sie zmieni, bedzie czul sie za pewnie w tej relacji, w pozycji tego co wymaga a nie cos daje"
wie ze pisze czasami na forum.. nie zaskoczy go to...
no tak to tez mu ostatnio w rozmowie napomniałam.. dominator.. za bardzo się mną rzadzi i chce ukladac po swojemu.. ostatnio juz mu to dokaznie pokazalam z enie bedzie tak jak chce..ale dzis znow probuje postawic na swoim...;/
Kochana ja taka byłam i jestem jak ty..Tylko on mysli ,że byłam nie wie ze dalej taka jestem,bo skrywam to w sobie.Może o to chodzi w miłości ,że trzeba się poświęcać może to co robie to takie poświęcenie w imię miłości.Nie jest łatwo kochać do tego tak bardzo...Rocznice czy obchodzimy?Nie....nie robimy tego,ale czasem da mi prezent bezokazyjnie..Kiedy się najmniej spodziewam..Ostatnio to się sama z soebie też śmiałam ,bo zaczelismy taka dziecinna klotnie ,że ja mu powiedzialam -Co ty myslisz?-Zonzacz ile facetów się za mna ogląda szybko bym sobie kogos znalazzła,on urażona duma i to samo..-Ja też bym mógł miec niejedną,myslisz,że tylko ty masz pwodzenie..A pózniej zaczeliśmy sie śmiac..Nie ejst kolorowo w związkach grunt żeby umiec sie dogadać i próbować zaakceptować daną sytuacje.Acha i dodam,że on tez nie był w moim typie,ani ja w jego.Ostatnio ze wzgledu na to ,że ma duzo problemów znów zaczął być nerwowy to ja do niego ,że rozumiem ,kotkowałam mu ,i kochaniowałam.A on sie zachowywał jak rozpieszczony dzieciak.Tym bardziej sobie pozwalał.Temat mu nie pasował to mówił przestań o tym gadać bo mnie denerwujesz..Przestawałam...Pózniej o czymś innym mówiłam to znów ,że po co nerwy dodatkowo robie..Wreszcie sie wkurzyłam i powiedziałam spokojnie ale stanowczo.-Jeśli cie tak denerwuje,to po co jesteś ze mna?-Jeśli cie tak denerwuje to może nie dzwoń do mnie ,a będzie ci lepiej ,będziesz miał lepszy humor.On zaczął,że to nie o to chodzi.To ja do niego dalej....-Jesli cos cię denerwuje czego nie chcesz robić zakończ to...Jeśli męczy cię nasz związek poprostu zakończ,nie będe płakała ,może potem,ale obiecuje że ty tego nie zobaczysz...Jeśli cię denerwuje dzwonienie do mnie ,nie dzwoń...Jeśli cię denerwuje pomaganie mi,nie muszisz potrafie sama sobie poradzic..Jeśli wkurza cie moja osoba -nie spotykajmy się....Wiesz jak zmiękł?Sama się zdziwiłam ,że tak stanowczo a zarazem spokojnie potrafiłam to powiedzieć.....Bo w tym momencie bylo juz mi obojetnie,a to było przedwczoraj..Powiedział...Skarbie.....Chce ci pomagać i będe,bo to moja sprawa....I przestań takie głupoty gadać,że nie chce być z tobą...Masz racje że jestem nerwowy....Sorry nie usłyszałam ..o nie...Więc jak już cie to zmęczy tez wez postaw na jedną szale ,bądz twarda...Bo to wkurza jak ty komus wchodzisz w d....a ktos nc sobie z tego nie robi...Może go za bardzo rozpieściłaś,może jest za pewny ciebie...Wie,że i tak nie odejdziesz..Ale zle jak powiedział,że przestaje wierzyć w miłość...Czyli zaczyna sie brak wiary w miłość,w was....I jeśli mówi,że on nie wie czy bedzie umiał z toba być,oznacza,że bierze pod uwagę rozstanie..Bo cos mu tam nie pasuje w związku..Więc co pierwsze nie okazuj mu uczuć...Nie mów i nie pytaj czy kocha...Zostaw to jak jest,ale nie wylewaj więcej z siebie..Po co?Bądz taka jak on...Niech obaczy,jak to jest....A jak zauważy ,że sie cos zmieniło,to powiedz,że ty tez pomału pzrestajesz wierzyć w miłość i w wasz związek..Pozdrawiam
Ja tam w poswiecanie sie nie wierze. Ludzie sie powinni dobierac pod wzgledem charakteru, zeby siebie nie meczyc. Nie ma sensu zyc z kims kogo sie nie rozumie.
Prywatnie, po kiego grzyba mi facet, ktory mnie informuje codziennie, ze mnie kocha? Przeciez jak kocha to widac, bez zadnego gadania i serenad pod oknem. Kocha, bo robi kolacje, kiedy wie, ze pozno zmeczona wroce/ kupi mi ksiazke ktora chcialam przeczytac/ wyjdzie ze mna do pubu jak widzi, ze sie nudze/ jak nie umie spac w nocy to sie jak najciszej zachowuje, zeby mnie nie obudzic...itd. To wszystko oznacza milosc, szacunek i zainteresowanie, ktorego zadne kwiatki i zapewnienia dozgonnej milosci zastapic nie moga.
Niektore dziewczyny brzmia tutaj jak ksiezniczki co adoracji potrzebuja, a nie normalnych relacji z drugim czlowiekiem. Jezeli jest to tak Im potrzebne, powinny sobie znalezc mezczyzne, ktory chce byc sluga, podnozkiem i "yes" manem, ktory w dodatku jest licencjonowanym terapeuta. Zycze powodzenia w szukaniu!
Mozliwe ze to niedopasowanie, w zyciu slodko nie jest i jak podoba sie to ma inne wady maminsynek, len, pijak, babiarz czy tyran. Ja bym nic na sile nie robil, to trudne, wiem cos o tym ale potrzymac go na dystans robic to co on i przekonac jak to przyjmie, postara sie zmienic, dotrzec do przyczyny czy mu obojetne, moze wie ze stoi na mocnej pozycji to pozwala sobie na wszystko. Sa tez typy dominujace, mam male doswiadczenie ale moja nietpowa lokatorka z ktora zzylem sie robila cos podobnego, lubila stawiac na swoim, wyniosla to z domu od matki i jak w zwiazkach tak i ze mna nie liczyla co mam do powiedzenia, mimo ze nie u siebie i do tego korzystala z mojej goscinnosci. Dlugo pozwalalem jej na to i zle to skonczylo trzeba takie zachowania szybko ukrocac i dzialac radykalnie bo inaczej komus wchodzi to w krew widzac ze mu uchodzi plazem
Dwie sprawy sa tu istotne. Z jednej strony niektorzy ludzie sa po prostu do siebie niedopasowani- jezeli facet imprezowicz zejdzie sie z domatorka, to konflikt interesow zawsze bedzie. Czasem zapominamy rowniez, ze pary sie dobieraja z bardzo niodpowiednich powodow (ona pierwsza ktora mnie pokochala, nie chce byc sama, jest czas na rodzine, nie chce sam zadnych decuzji podejmowac itd), wiec cudow oczekiwac nie mozna.
Z drugiej strony, niektore osoby maja nierealistyczne oczekiwania, ze facet im zycie zorganizuje, caly swiat zastapi, ze dziewczyna sie poswieci- oczekiwania tak nierealistyczne, ze ich rozwiazanie tylko w gabinecie psychologa lezy.
Charakter tez istotny, moze byc typowo konfliktowy, w zetknieciu z nia moj tez taki byl az dziwilem bo lubie zgode i nie mialem ochoty jak wtedy stawiac tez na swoim co odbierala jako proby pokazania mi siebie w nieprawdziwym swietle czy silowanie z nia. Wg mnie wielu tez ma wlasne wyobrazenia na temat zwiazku, byla w jakims i tez zwraca na pewne aspekty duza wage, inne olewa czy oczekuje czegos z bylego patnera by i u nas bylo. Czlowiek potrafi tak skomplikowac te sfere ze zastanawiam czy ideal zwiazku moze istniec, wtedy jak jest blisko tego wierza ze sa 'polowkami jablka' ktore odnalazly sie:)
Czesciej to kobiety oczekuja od nas nie tylko wygody ale rozrywki tego ze ktos im pokaze jak zyc, bawic sie a ona jak znudzone dziecko bedzie co rusz dostawac nowe podarki i rzucac je w kat, to jeden z powodow ze trudno sie dzis sparowac. Wzrosly oczekiwania bo pokazuje sie w tv kolorowy zawrot glowy u nas zas jak zawsze problemy, bieda i katolicki slub co dla poprzednich pokolen byl jak kajdany z ktorych ciezko bylo uwolnic sie bez utraty dobrego imienia a w malych miescinach pewnie dalej wytyka sie ich palcami..
A po cos sie facet silowal? Co Cie trzymalo w zwiazku z kobieta, ktora jak Ci sie wydaje Cie wykorzystywala i chciala zawsze na swoim postawic? Przeciez chyba nie myslales, ze ona sie nagle jednego dnia zmieni...
Z doswiadczenia Ci moge powiedziec, ze sie trwa w takich "partnerstwach" z bardzo nieodpowiednich powodow. Ja sie przez dwa lata meczylam z facetem, ktory pil za duzo, byl kontrolujacym gburem, damskim bokserem i takim egoista, ze sie w glowie nie miesci. Dlaczego? Bo mi rola swietej matki Joanny od aniolow sie podobala, bo sie czulam swietnie bedac centrum zainteresowania znajomych, ktorzy ciagle z troska pytali"A co on Ci teraz zlego zrobil? Ach Ty taka biedniutka, a on takim brzydko postepujacym panem doktorkiem!". Na szczescie, kolega mnie w lepetyne trzepnal i powiedzial mi, ze jak chce byc swieta meczennica to bede swieta i martwa meczennica, bo on jednego dnia sie zapomni i dak mi dolozy, ze w szpitalu/ cmetarzu wyladuje. Terapia szokowa zadzialala i na szczescie ten caly zwiazek jest przeszloscia. Milo nie bylo ale sie nauczylam, z drugim czlowiekiem trzeba sie dogadywac, a nie swoje kompleksy starac sie wyleczyc.
Nie wiem jak ona ale nie zaliczam tej relacji do zwiazku, mieszkala u mnie bo inni mieli ja gdzies widac poznali sie na niej ale potrzebowala kogos w tym czasie, byla wyjatkowo ladna, nie mialem innej na oku to przemeczylem sie pare mcy, pod koniec starala sie sprzatajac i gotujac mi kolacje jednak mialem dosc tych hustawek raz zgodna i pogodna a potem fochy.
Dobrze ze to daleko nie posunelo a zaloze sie ze podobnie bylo z innymi, sadzila ze tylko dominujacy typ ja ujarzmi ale watpie, do tego potrzebna jej wola a nie zalezy to od niego, tak jednak sobie wymyslila i robila swoje to co poradzic.
To swietnie zrobilas, podziwiam takie kobiety bo wiekszosc na forach tylko dopytuje co zrobic by on byl jak dawniej, by ukladalo sie a taki wezel trzeba rozciac i koniec problemu.
Asteroida24
cięzko udawać ..cokolwiek a najgoirzej jesli idzie o uczucia. podziwiam! od jakiegos czasu po tych wszystkich nasyzch rozmowach przestaje juz mu okazywac tą czułość i broń boże nie pytam o to czy kocha mnie i ja mu też tego już nie mówię..
"Ostatnio to się sama z soebie też śmiałam ,bo zaczelismy taka dziecinna klotnie ,że ja mu powiedzialam -Co ty myslisz?-Zonzacz ile facetów się za mna ogląda szybko bym sobie kogos znalazzła,on urażona duma i to samo..-Ja też bym mógł miec niejedną,myslisz,że tylko ty masz pwodzenie..A pózniej zaczeliśmy sie śmiac..Nie ejst kolorowo w związkach grunt żeby umiec sie dogadać i próbować zaakceptować daną sytuacje"
a to takie teksty to u nas są na porządku dziennym on często żartuje sobie tak do mnie..ale chyba jeszcze nie spotkał tej która ofen mu się narzuca.upss jeden raz był taki i to na początku związku..u mnie on wie o wszystkim kto jaki koles pisze i jak ja na to reaguję..wie że jak się rozejdę z nim będzie miał kto o mnie walczyć..nie wiem czy to wzbudza w nim zazdrość..nie okazał mi tego..
"Pózniej o czymś innym mówiłam to znów ,że po co nerwy dodatkowo robie..Wreszcie sie wkurzyłam i powiedziałam spokojnie ale stanowczo.-Jeśli cie tak denerwuje,to po co jesteś ze mna?-Jeśli cie tak denerwuje to może nie dzwoń do mnie ,a będzie ci lepiej ,będziesz miał lepszy humor.On zaczął,że to nie o to chodzi.To ja do niego dalej....-Jesli cos cię denerwuje czego nie chcesz robić zakończ to...Jeśli męczy cię nasz związek poprostu zakończ,nie będe płakała ,może potem,ale obiecuje że ty tego nie zobaczysz...Jeśli cię denerwuje dzwonienie do mnie ,nie dzwoń...Jeśli cię denerwuje pomaganie mi,nie muszisz potrafie sama sobie poradzic..Jeśli wkurza cie moja osoba -nie spotykajmy się....Wiesz jak zmiękł?Sama się zdziwiłam ,że tak stanowczo a zarazem spokojnie potrafiłam to powiedzieć.....Bo w tym momencie bylo juz mi obojetnie,a to było przedwczoraj."
takie jak Ty "jeśli" tez już mówiłam..ale zawsze zostaje przy mnie,.... nie powie mi jak Twój jak sobie coś przemyśli. ciężko coś z mojego wydobyć..albo poprostu nie ma co wydobywać..nigdy nie powie ze sie myle że przecież wiesz że się dla mnie liczysz itp nigdy takich rzeczy nie usłyszałam,, nawet po jakimś namyśle bądź w wielkiej kłotni bezsensownej:(
chociaż ostatnio sprowokowałam delikatnie go ..tematem wyglądu..stwierdził że wie że są tacy faceci(uniesionym głosem) co lecą na wygląd ale nie mówił że nie on..(nie powie takiej dobrej rzeczy o sobie tlyko sie oburzy) i wtedy powiedzisł że pomimo tego jestem piękna..ale odebrałam to jako bardziej zwykłe słowo niż komplement..czuję że on uwaza wszystko co widzi za piękna a mnie bleeeeeeeeeeee ;/
może go rozpieściłam fakt...kiedyś był pewny siebie ale mniej..a przy mnie jakby sie mu skrzydła rołożyły prawiłam mu komplementy itp (ale nie można pominąć że pzrez 2 lata też poprostu dorasta on)...poza tym ta glipa pewność że wie że go kocham..
wiesz zapytałam ostatnio go co ceni we mnie, co wyróznia mnie spośród innych dziewczyn że jest właśnie ze mną? klapłam jak usłyszałam odpowiedź. to że go kocham i jestem mu wierna......tak myślą faceci? tylko my myślimy o innych cechach? nie wiem ja odebrałam to jako tekst typu :cenię Twoją naiwność... przecież jak z kimś się jest wiadomo że jest uczucie i tzreba być mu wiernym..
adlernewman
moim zdaniem nie trzeba byc księżniczką nie wymagam codziennych zapewnień..ale właśnie zachowań..a tu też lipka..
Ty mówisz o ludziach którzy mieszkają ze sobą a nie którzy sa na jakąś odległość gdzie nie prowadzą normalnego życia...robienie kolacji.wspólne spanie....
a podobno przeciwieństwa sie przyciagają..to jak to jest w końcu z tym nie dopasowaniem? wedlug mnie to z facetami cos jest a nie z kobietami.. ja mam taki styl- spotykam się z kimś widze że znajomość rozwija się ..prosto z mostu mówię czego oczekuję i jakie mam wewnętrzne poglądy kaze się komuś zastanowić akceptuje albo spada.. a po 2 latach budzi się taki książę z bajki i twierdzi że nie wyobrażał sobie pewnych rzeczy tak..a jak? pisałam biało na czarnym o co mi chodzi i tłumaczyłam.. i pózniej temu są kłótnie..tylko 1 dwa miesiące trzeba być miłym a później wszystko inne ma być lepsze od Ciebie i to niby jest wporządku.. a panna która domaga się zmian jest nazywana księżniczką albo nadaje się do psychologa, terapeuty! wymysł!
peeter
"Wg mnie wielu tez ma wlasne wyobrazenia na temat zwiazku, byla w jakims i tez zwraca na pewne aspekty duza wage, inne olewa czy oczekuje czegos z bylego patnera by i u nas bylo. "
to fakt jak się jest w paru dziwnych związkach.. pewne rzeczy chcarakter, bądź sposób bycia jest poszukiwanyw nowym związku.. tak jak np jest u mnie doceniam u niego wierność i szacunek w stosunku do mnie nawet w kłótniach..chociaż niektóre zachowania są złe ale ja w nerwach tez mam swoje zagrywki..
"Czesciej to kobiety oczekuja od nas nie tylko wygody ale rozrywki tego ze ktos im pokaze jak zyc, bawic sie a ona jak znudzone dziecko bedzie co rusz dostawac nowe podarki i rzucac je w kat, to jeden z powodow ze trudno sie dzis sparowac. Wzrosly oczekiwania bo pokazuje sie w tv kolorowy zawrot glowy u nas zas jak zawsze problemy, bieda i katolicki slub co dla poprzednich pokolen byl jak kajdany z ktorych ciezko bylo uwolnic sie bez utraty dobrego imienia a w malych miescinach pewnie dalej wytyka sie ich palcami"
nie tylko my ale wy faceci też wymagacie wiele rzeczy od nas i to nie konkretnie zgodny z moralnym rozsądkiem.. i później macie nam wiele rzeczy za złe..nie trzeba nas obsypywac cudami..brylancikami.. zachowujcie się wobec nas jakby ście na skochali a nie byli dla zabawy..
nie każdemu miesza się od tv w głowie bo ja np nie oglądam jej a jak już to programy typu olimpiady i kabarety:) poprostu czuję w sercu czego mi brakuje..
A co to za roznica?
Ja chodzilam ze swoim chlopakiem przez prawie rok zanim zamieszkalismy razem. On tylko pracowal w moim miescie a dom mial 25 kilometrow ode mnie. Wcale mu to nie przeszkadzalo sprawdzic czy kolacje zjadlam, jak sie czuje czy mi ksiazke kupic. Z drugiej strony pewnie raz w zyciu slyszalam, ze mnie kocha i moze pare razy, ze "slicznie wygladasz w tej sukience". W wiekszosci zas, nawet jak razem mieszkamy to on swoje uczucia tylko wyraza w stwierdzeniu "Jestes moim przyjacielem" albo w zartach "Jezu kochany, Ty dziecko homoseksualne z obsesja na punkcie penisa, sie odsun. Innych chlopcow sobie poszukaj! Ja juz jestem za stary." (jestem dziewczyna, musze podkreslic). Ja widze jak on na mnie patrzy, jak zawsze mnie za reke bierze, jak sie przejmuje gdy mam grype. Nie musze slyszec "Kocham Cie nad zycie" kazdego dnia.
nie pisałam ...ale mój książę napisał do mnie wczoraj.. i dziś też sie odezwał.. chciał nawet na skypie pogadać ale zapomniał że mnie nie ma i że wychodzę z kumpela na piwko.. kazał iść latarniami nie między blokami i dać znać jak wrócę" wow
boi się???:) powiedziałam że się nie zamelduję bo on takie zasady ustalił-sam się nie melduje..
Jestem racjonalista ale jak nie ma fatum ze przyciagam dziwne osoby (moze te normalne juz sa w zwiazku - typowy zarzut kobiet ktore nie chca pozostalych wolnych facetow) to jest cecha charakteru czy cos co robie ze trafiam akurat na takie, jak zastanowie sie to nie znalem przecietnej ale milej, dobrej i takiej co nadaje na zone, zawsze cos nie tak. Tylko co z tego ze probuje juz dlugi czas poznac jesli za kazdym razem ktos nie pasuje komus, zreszta co mowic o e-randlach jesli mialem z 20 spotkan na kilka lat?
a blackmadchen zawczasu spisuje co sobie zyczy, mysli ze mamy taka pamiec no chyba ze zakocha sie ale ja tak mam ze pamietam wiele detali co do niej:D Uznaje ze jak zdobyta to zaprowadzi swoje reguly, trzeba o tym pamietac krecac z wladczym gosciem dlatego polecam tych mniej pewnych siebie, niech ma swe zdanie ale zdolny do ugody, co trudno takich znalezc? Mysle ze nie bo niejeden taki ucieszy sie ze zostal zauwazony przez kobiete, nie bojcie sie tez uwodzic albo choc zaczepic, chcecie zmian to ktos musi zapoczatkowac nowe zwyczaje. Wtedy inni - ci lepsi beda mieli szanse wykazac sie i pokazac ile tracicie lecac na niby-macho
ale mój mieszka dużo dalej na tyle że nie zdąży przyjechac do mnie zrobić mi kolację za nim wrócę do domu..wszyscy podajecie czarowne tematy dowodu miłości..a ja jak jestem inna to co? mieszkamy od siebie dalej niż Ty z nim.. ja od 7 lat nie byłam chora-więc lekarstw nie może mi przywieźć..
wiesz to nie jest tak że ja nie dostrzegam jakiś miłych zachowań..ale uwierz że w tłumie jego braku powagi, nie żadko złośliwości i innych rzeczach.. gubią się tego jego bardzo drobne gesty..może ja już poprostu się tak zraziłam że wszystko co widze,że on robi dla mnie,układam w głowie, że robi to z przymusu..bo przeciez nie z uczucia..w końcu on do mnie czuje "coś" a nie miłość..mam poczucie że lepiej byc jego koleżanką niż dziewczyną. one lepiej traktowane są niż ja..np u jakiejs dziewczyny otyłej która nie wstydzi się latać ze swoim ciałem w krótkich bluzkach powie że dobrze , że ma wyjebane na innych opinie, ale ja gdybym wyglądała jak ona nie byłoby mi możliwe tak latac i tak wyglądać jak ona!itp itd
wiem że jesteś kobietą..i liczę się z tym że możesz być juz o krok do przodu z "rozumem" ode mnie ale też że może jesteśmy inne..
' Ja widze jak on na mnie patrzy, jak zawsze mnie za reke bierze,"
ja tego wzroku nie widzę..jestem chyba poza gdzieś.. a jak za rękę mnie bierze? jak głupol..wygłupia się ciągle..stara się być poważny jak strzelę focha..ale nawet wtedy ma problem z głupi minami by utzrymać je na wodze..
wiem o czym mówisz ale u mnie to jest z tym ciężko..nie u mnie a u mojego partnera..nie chce się cieszyć jak małolata że zrobi raz na miesiąc gest w moją stronę(jak dziś że pokazał że się będzie martwić)..a pzrez resztę dni będę tylko ulotną cieczą w jego życiu..
" Tylko co z tego ze probuje juz dlugi czas poznac jesli za kazdym razem ktos nie pasuje komus, zreszta co mowic o e-randlach jesli mialem z 20 spotkan na kilka lat? '
wiesz ja juz wierzę w jedno..by znaleźć kogoś trzeba wiele nerwów. nieudanych związków i tak nie wiesz czy się z kimś dobrym zwiążesz a może nigdy nie znajdziesz...
" spisuje co sobie zyczy, mysli ze mamy taka pamiec no chyba ze zakocha sie ale ja tak mam ze pamietam wiele detali co do niej:D "
wiesz to nie są jakies bajery typu skarpetki na lewo majtki na prawo itp u mnie się to kręci według zasad moralnych..jestem inna niz dzisiejszy świat..którym żadzi seks , wolność i rozwody..i tym są moje warunki..poza tym ktoś chyba wie na co sobie pozwala a na co nie..może śmiało na początku zmienic kurs na inną..
"znaje ze jak zdobyta to zaprowadzi swoje reguly, trzeba o tym pamietac krecac z wladczym gosciem dlatego polecam tych mniej pewnych siebie, niech ma swe zdanie ale zdolny do ugody, co trudno takich znalezc? Mysle ze nie bo niejeden taki ucieszy sie ze zostal zauwazony przez kobiete, nie bojcie sie tez uwodzic albo choc zaczepic, chcecie zmian to ktos musi zapoczatkowac nowe zwyczaje. Wtedy inni - ci lepsi beda mieli szanse wykazac sie i pokazac ile tracicie lecac na niby-macho"
a Ty myślisz że mój był typ macho? miał przede mną jedną dziewczynę.. wcale nie miał się za macho..ujęła mnie w nim skromność delikatnośc bo takowa posiadal, i właśnie zgodnośc do ugody .. nagle się zmienił?! bo albo udawał kogoś innego albo moja osoba go zmieniła na gorsze.. albo........ mnie faceci którzy zachowuja się jak frajerzy nie przyciągaja wybieram zawsze z grupki kolesia który wydaje się inny niż wszyscy..ale na to nie ma zasady..bo chyba okazuje sie tak ze czasami ktos zle zachowuje sie dla pozoru (bo mysli ze mnie to przyciagnie) a tak naparwde ma serce aniola..ale ja takiemu juz nie dam szansy..pierwsze wrazenie..jest wazne..
Wiesz...Głupia ta odpowiedz z jego strony była..Że jest z Tobą bo go kochasz i jestes mu wierna..To znaczy ,że jeśli byś przestała go kochać co odejdzie?A może w tej odpowiedzi się kryło jestem pewien twojej miłości i wiem ,że nie odejdziesz,dlatego sobie moge pozwalać..Widzisz mój to chociaż przemyśli,a pózniej próbuje być miły...Z 4 miesiace temu zapytałam się go..Czy mnie wogóle jescze kocha..A on odpowiedział -Gdybym cię nie kochał to bym z Tobą nie był...A jak u niego z planowaniem?Bo mój np. mówi ,że za rok wyjedziemy sobie na 2 tygodnie na wakacje,bo w tym roku rady nie daliśmy..Więc widzi następny rok,więc musi kochac bo by tak daalllekkoo nie planował..Mówię trzymaj go bardziej na dystans,żeby poczuł że cos może stracić.Wtedy dostanie motywacji do naprawienia czegoś w waszym związku,lub zroumienia gdzie tkwi problem czemu jesteś inna...Tylko wtedy nie mów,że robisz to bo jestes jak on..Bo wtedy to potraktuje jako wyzwanie..Kto dłużej...Może nie musi,ale lepiej nie ryzykować..I to prawda co poprzedniczka pisze,że miłości nie tzreba okazaywać w słowac..Ważne ,że sie pzrejmuje gdy jesteś chora...Ważne,że wie co lubisz i czasem ci to przyniesie...Że zrobi cos z myślą o Tobie...To oznacza,że kocha...Mój np potrafił mi małą maskotke dać...Powiedział,że był w sklepie i była tak słodka jak ja dlatego musiał ją kupic...Zaczęłam się smiać i podziekowałam..A zaznaczam ,że to była mała świnka maskotka,dlatego sie smiać zaczęłam..I o ile dobrze zrozumiałam,to dla niego jestes piekna...To tez jest miłość...Bo obojętnie czy masz niedoskonałości,dla niego są te zreczy też piękne...To dobrze świadczy..Gorzej jak facet zaczyna wytykać,że to mu sie nie podoba,że przytylaś,że masz za małe piersi..To jest wtedy niedobrze...I pamiętaj faceci lubią kobiety pewne siebie,i za tą pewność nas szanują..I nie mówmy im co się w nas nie podoba,bo i tak nie usłyszysz,ech..przestań wyglądasz super...Wcale tak nie jest..Lepiej teksty typu..-Spójrz jaką masz cudowną kobiete! Napewno nic nie odpowie,ale jesli nie zaprzeczy to dla niego jesteś cudowna...
"A może w tej odpowiedzi się kryło jestem pewien twojej miłości i wiem ,że nie odejdziesz,dlatego sobie moge pozwalać"
dlatego tez zakończyłam rozmowę łazienkową..poszłam na balkon ze szklaneczką whisky wypłakałam swoją nawinosć potajemnie....
jak się wykąpał..przyszedł do gry mieliśmy iść już spać..a on wziął koc i położył się na balkonie obok mnie i zapytał czy on mnie tak złości że muszę pić..oczywiście zaprzeczyłam..
ciężko mi uwierzyć w to że może byc taką świnia..wiesz przed nim rozstałasm się z kolesiem co dał mi starsznie po dupie..szukałam podświadomie pewnych cech i na 1 randce z obecnym(on nie wiedział o moich przejściach)..okazał mi tyle uczucia ciepła opiekuńczości ,tego co mi brakowało, że myślałam że trafiłam..czesto jak rozmawiamy mówi żebym pamikętała ż ejak mi będzie źle że moge odejść, żeebym nie myślała że muszę z nim być tj działa iw drugą stronę..
hyy mój też niby planuje..ale napewno nie jest pewien czy chce miec dzieci ze mną i czy jestem tą...
".Powiedział,że był w sklepie i była tak słodka jak ja dlatego musiał ją kupic...Zaczęłam się smiać i podziekowałam..A zaznaczam ,że to była mała świnka maskotka,dlatego sie smiać zaczęłam."
hahaha dobre ale bardzo słodkie...moj chyba nie ma takich gestów hehehehe czasami mysle czy jak kiedys zdecyduje sie na mnie zeby miec mnie za zone czy wtedy nie bedzie taki jak Wasi faceci..moze dla "zwyklej" dziewczyny nie chce byc taki..znam takich chlopakow..ale nie jest powiedziane z eon taki bedzie..moze miec charakter po kims z rodziny...
tak to milośc jak zamyka się oczy na wady.. ale jeśli go zapytam zaznaczajac ze nie bede zla..o wyglad to powie ze moglabym schudnac..wiec widzi te doskonalosci..
gadalismy cos o piersiach..ja akurat mam te z mniejszych..i wiem ze jemu sie podobaja inne i wytknelam mu czy nie wolalby miec to czego chce(nie tylko cycki) a on ze czasami mysli nad tym.. i tyle..nie powie np ale ja nie mysle tlyko kategoriami wygladu itp nic..
nie czuje sie przy nim piekna.. dopceniam komplementy innych..jego nikle rzadkie sa jak slowa nic nie znaczace..
co do tej pewnosci siebie jakis okres temu jej nie miałam bo faktycznie zmpojke głupoty nabrałam kg ale zrzuciłam większą częśc i czuję się dobrze(wiem że jemu mało)..ale nabrałam pewności siebie tym bardziej że inni faceci mimo że mam 3 kg więcej lataja za mną..to podnosi samo ocenę.. i mowię mu o tym że oni zwracają na mnie uwage.. mówię tez tj piszesz..a on wtey tylko sie zaśmieje.. albo takie jego komiczne tak tak Kochanie..ciągle żarty..i ja mam pzrez to poczucie że naparwdę to tlyko żarty te słowa i to bycie razem..
czasami jeszcze w lipcu jak naszły mnie jakies mysli..bycia mila dla niego..np jak jechalismy na koncert pwoiedzialam mu(bo tak bylo) ze wyglada bardzo ladnie i seksi.. i on Ty tez Kochanie..
tak bylo? to czemu mi tego nie powiedzial za nim ja powiedzialam.. o innej dziewczynie powie ze jest ladna czy fajnie wyglada bez zastanowienia..ja czasami tez wygladam chyba pod jego gust..
97 2012-08-17 19:34:28 Ostatnio edytowany przez Asteroida24 (2012-08-17 19:42:53)
Wiesz a, moze jak poszedł tam do ciebie na balkon,położył się obok ciebie i spytał czy on cię tak denerwuje...To moze była dobra okazja aby pogadać.Bo ja np. chytam takie okazje jak widzę ,że mój się pyta czyli zaczyna jakiś temat o nas..Nie żeby zaraz mu wyjeżdżac,że ma się zmienić czy coś...Tylko np. że cięzko ci jest jego zrozumieć w niektórych kwestiach,a bardzo byś chciała.A wiesz,że nie da sie z nim porozmawiać bo jest zbyt zamkniety w sobie..Daletego wolisz sie napić i przemyślec w samotności..Tak wiesz podejść do niego z drugiej strony..Że fajnie jest się czuć kochaną,np. jak on czuje że go kochasz i fajnie by było jakbyś też czasami to poczuła.Że nie chodzi ci o słowa...A jak będzie sie bronil,czy unosił..możesz pwoeidzieć -Wiedziałam,że tak sie to skończy,że mnie nie rozumiesz lub nie chcesz rozumieć..Położyć sie spać i tyle..Może wtedy by sam sobie pomyslał wszystko..Tak samo głupio ,że mówi ,że jesli tobie z nim niedobrze to że możesz odejśc..To możesz pwoeidzieć..Że szkoda ,że on mie potrafi czasami sie postarać,żebyś się czuła dobrze..Ja np. swojemu otwarcie mówię,że czasami jestem szcęsliwa jak niewiem co,a czasami mam dosć do takich nie nerwów doprowadza..
A on się wtedy spytał, to po co z nim jestem..Ja odpowiedziałam,że jestem bo kocham i że czasami mamy kłotnie to nie znaczy ,ze zaraz mam zrywać..Że jesteśmy dorosli9( Ja29 on 31) O ile dwoje chce tego związku,bo jeśli jedno juz niechce to bez sensu...Wtedy tylko mnie przytulił i pocałował..Ale odczułam w tym uścisku wszystko...Jeśli uczucie jest,to sie poprostu to czuje..W jaki sposób na ciebie patrzy,w jaki do ciebie mówi,jak cię przytula....Ty też to musisz czuć w jakiś sposób.A jesli chodzi o taaak dalekie planowanie jak rodzina czy ślub..O nie nie rozmawiam z nim o takich rzeczach ,kiedyś sam mówił,że chce dziecko i że chce tak do 35 roku mieć..A co do wesela,hmmm...Kiedyś pwoiedziałam o ślubie to pwoeidział,że nie tzreba ślubu,żeby razem być...A kiedy ja zaczęłam mówic kiedy indziej ,że nawet nie wiem czy bym go chciała za męża bym sie długo musiała zastanowić,to on znów zaczął że jakby chciał ślub to mam miec jego nazwisko..Czaisz?Kiedy ja już odpuściłam ,a nawet z lekka przeciw byłam.Za facetami nie trafisz..Uważam jesli o mnie chodzi ,że czas sam pokaże,czy będzie dziecko czy będzie slub....Wole czekac i zobaczyć..Niech to wyjdzie od niego,a nie ode mnie..Żeby nie czuł,żadnej presji..Ale jakby mi powiedział,że on nie ejst pewnien czy jestem tą ...To wiesz co?To bym powiedziała,że może zrobicie sobie pause w zwiazku ,żeby sie zastanowił,bo pod znakiem zapytania jest cięzko żyć..Takie rzeczy sie pwoinno wiedzieć..Chociażby czy na ten moment jesteś tą z która naprawde chce być..Czy tylko jest bo jest bo tak wygodnie...Jest aby być,dopóki sie ktos lepszy nie trafi..Wtedy co?Powie sorry ,ale jednak to nie było to?W życiu tzreba mieć jakis cel,jakiś plan,choćby na przyszły rok...
jakaś wymiana zdań padła..ale już wcześniej to ja usłyszałam tekst :że nie umiem go zrozumieć i że myślę , że on musi mieć takie same myśli jak ja na ten temat(o tym za co mnie ceni)...także wiesz..zużył..w sumie próbowałam podjąć dyskusje ale on już był tak zmęczony że mamrotnął coś pod nosem, nawet nie wiem co.. powiedziałam że idę spać i poszedł..wiesz ja te teksty o tym, że też chcę czuć się kochana itp..mówiłam..i zawsze mówi ja wiem kochanie że chcesz, że powiniem "dawać" Ci inne rzeczy ale ja nie wiem nie potrafię tak, jestem inny niż Ty......itp itd moja szczerość jest równie wielka jak Twoja..owszem po puszczeniu moich nerwów, trochę się staje czuły, ale później powrót, nie chce mi się z nim w kółko omawiać to samo. ostatnio stwierdziłam że ostatni raz mówię co nie pasuje mi, tak dobitnie, szczerze..oczywiście wrażenie miałam że mnie nie słucha, tylko śpi ale spoko:) jak później po tej rozmowie coś było nie tak, opadły mi już ręce i on stwierdził, że ja co jakiś czas..inaczej niż zawsze mówię do niego..powinnam mu przypominać nad czym ma pracować;/ kur.. przecież wałkujemy temat od stu lat, a ja mam latacć i ciągle mu przypominać?! bawić się w zgrzędliwą jędzę..;/
to fakt za nimi można nie nadążyć..czasami chlapnie mi że on raczej się żenić nie będzie chciał albo jak wyżej pisałam że nie wie czy jestem tą..a czasami mówi że jak my się będziemy żenić to widzi to tak itp itd..takie właśnie nie zdecydowanie..jeden raz mówią tak inny tak..
wiesz ja dużo rozmyślam i wiele rzeczy które tu piszesz przerobiłam, jak widzisz..zadawałam mu też pytanie, o tym jak na dzień dzisiejszy mnie widzi...powiedziałam mu, że niech nie mierzy tak daleko mówiąc te oschłe słowa..wolę by mówił teraz, na dzień dzisiejszy tylko..nie wiem co odpowiedział bo to dawno temu gadaliśmy o tym..wtedy chyba odpowiedział że chce być ze mną..ale postanowienia, że myśl tylko o dzisiejszym dniu i tylko te uczucia wyrażaj, nie wprowadził w swoje życie..:(
on pauz w związku nie uznaje albo jesteśmy razem albo się rozchodzimy.. w pewien sposób ten nie spotkany weekend jest dla nas czymś w rodzaju pauzy, może coś sobie przemyśli..tylko mi nie powie o tym..albo i nie..
"Jest aby być,dopóki sie ktos lepszy nie trafi..Wtedy co?Powie sorry ,ale jednak to nie było to?"
tez zarzuciłam mu w rozmowie to, o charakterze co we mnie ceni..tylko zapytałam go o to a jak znajdzie się taka, że też Cie będzie kochac i będzie Ci wierna, to co pójdziesz do niej...to sypał to co pisałam wyżej że koloruję.
trudny ten mój chłopak..ja tez nie jestem lekka..ale jemu to aż tak nie przeszkadza chyba..bo nigdy sam nie przyjdzie i nie wyrzuci mi coś , że coś źle robię według niego..tylko jak ja mam do niego ALE, wtedy broniąc się wyrzuca mi moje błędy..mimo że mówiłam mu, by mówił mi o tym zaraz po sytuacji.. że to że ze mna rozmawiał by o tym, tez będzie znaczyło dla mnie coś..ale nie bo po co..
wczoraj jak poszłam z ta kumpelą do lokalu i to zadzwonił..pech chciał że wracałam i była na okolo cisza..napisałam mu że odezwę się do niego rano..pomyślałam że coś się stało, więc odebrałam..odezwał się jego pretensjonalny obojętny chamidłowaty głos. gdzie jestem i czy już jestem w domu? a ja oczywiście przyznałam się że wracam.. jak dojdziesz puść sygnał z jakiejkolwiek komórki.baj. dziś się pytam -co to miał znaczyć ten telefon? a on nic... fajnie -uśmiechnęłam się że zadzwonił..ale ja jak dzwoniłam bo sie martwiłam- albo był zbyt zajęty by się do mnie odezwać albo nie miał kom ze sobą i się wkurzałam..jego to nie obchodzi..:(i co mam mu to wyrzucić? pokazać, dac mu powód do tego by widział że znów jest nade mną górą?! nie poprostu następnym razem nie wezmę kom.. niech wie jak mnie to wkurza..
jak czytam tak rady jakie tutaj mi dajecie. i widze że praktycznie ja wszystkiego stosowałam i wszystko wymyślałam..to tak naprawde dostrzegam że chytam się brzytwy tonąc..skaczę z rozwiązania na rozwiązanie jak oszalała..zbyt bardzo się staram pomóc nam a i tak z tego nic nie ma..
dziś od środy pierwszy raz pogadamy ze sobą ciekawe jaka ta rozmowa będzie..napoewno wg niego normalna na luzie.. nie wspomni o kłótni czy o wczoraj..
99 2012-08-18 12:22:09 Ostatnio edytowany przez Asteroida24 (2012-08-18 12:34:22)
Więc odpowiedz jest jedna..Lepiej się zastanów czy dasz radę byc z taką osobą jak on.Ale jednak widzisz sprawdzał,jak wyszłas z koleżanką czy jesteś w domu..Wez wszystkie za i przeciw.Jak w waszym związku jest z twojej strony więcej męczarni,to przykre co powiem ,ale to nie ma sensu..Naprawde.Bo nigdy nie usłyszysz od niego co chcesz,rozmów tez sie w kółko tych samych nie da w kółko powtarzać.Trzeba jeden temat o końca rozwałkować ,a nie w kółko to samoo...to samo..W zaiązku musi iść cos do przodu,a nie stać w miejscu..Tak samo jak z ciążą,jeśli sie płód pzrestaje rozwijać,znaczy że obumarł..Może głupie porównanie,ale tak jest z miłością..I peeter tez miał racje,że ludzie dobierają sie czasami niewłąściwie i poprsotu nie pasują do siebie.Wtedy najlepiej uciąć taki węzeł..Lepiej uciąć te dwa lata niż pózniej by z dwóch się 4 miały zrobić,a tyu byś była coraz większym kłębkiem nerwów.Sama widzisz że nawet rozmowy z nim są bez sensu, bo móisz co cię boli,a on po czasie znów robi to co robi..Mój to chociaż pokazuje mi przytula,nawet jak oglądamy tv i sie obracam od niego to mnie ciągnie ,żebym sie odwróciła i się przytuliła..Dzwoni do mnie najmniej 2 razy dziennie,aby powiedzieć dzień dobry i co bedzie robił,a pozniej gdy już kładzie się do łóżka ,i opowiada co w danym dniu zrobił taka rozmowa potrafi trwać 2 godziny..Gdy się spotykamy widzę,że jest szczęsliwy..Przecież nie znam go od wczoraj ...Czasami potrafi dzwonić nawet 4-5 razy dziennie,że własnie urwał sie z pracy i jedzie tam czy tam..Na nawet 3 minutki..To znaczy ,że mysli,że lubi rozmawiać ze mną..Oczywiście ,że czasami ma swoje złe dni,jak każdy..My tez je mamy..Ale jak tak bym sobie miała na kartkę rozpisać, to więcej jest tych szczęśliwych dni,niz tych złych..Jedyne dni wolne jakie ma to sobota po połudiu i niedziela i wtedy spędzamy je razem..Kiedy pojechałam do Polski w tym na wielkanoc na tydzien, to dzwonił rozniez 1 dziennie i słał eski typu..Właśnie idę do fryzjera,zrobic sie dla ciebie ładnym..Lub jestem w pracy ,ale sercem i myślami jestem przy tobie..I wiem,że jeśli bym czuła,że przez niego tylko cierpie...Wiem,że bym nie wytrzymała i zaczęła sama się w tym związku dusić,więć poprostu bym powiedziała, co mnie boli,że nasze rozmowy kończa sie niczym,że nie potrafię tak życ w niepewności non-stop i wolałabym zakończyć.Bo bym już nie musiała bic się z myślami,kocha-czy nie...Chce być naprawde-a może nie..Bawi sie mną-może nie..Zwariowałabym..Wolałabym byc sama,nie szukać nikogo czas spędzać z przyjaciółmi i zobaczyc..Gdybym sie dowiedziała,że ma kogoś znalazł sobie, to wtedy może też bym sie zastanowiła..Wiem ,że to sie niechce od początku z kims innym itd,ale to lepsze niż tkwic w tym samym punkcie tak długi czas..Pamietaj JESLI KOGOS KOCHASZ DAJ MU ODEJŚĆ,JAK WRÓCI JEST TWÓJ,JAK NIE WRÓCI NIGDY NIE BYŁ TWÓJ...Acha i jescze jedno?Jak reaguje na ciebie jego rodzina?Bo jesli o mojego chodzi,lubia mnie bardzo..Wspólne grile mamy tez już poza sobą..A nawet matka sama jego pwoiedziała do niego,że kiedy wreszcie zamieszkamy razem...Bo mi o tym powiedział,że miał taką rozmowę..Więc to tez jest duży plus jeśli lubi cię jego rodzina...Chociaż ja sie jego kiedyś spytałam ,a co by było gdyby matka była przeciwna naszemu związkowi?On powiedział,że to jego życie a nie matki i że ona mu nie bedzie mówiła co ma robic..
"Wez wszystkie za i przeciw"
zabrzmi śmiesznie ale ciężko mi tak ogarnąć czy więcej dni szczęśliwych jest, czy złych..i postanowiłam spisywać całe dnie, dając plusy minusy jemu i pisze o tym jakie mam odczucia..narazie wychodzi że nie jest to to, czego chcę...od ostatniej kłótni mojej z nim, cos we mnie pękło, jeszcze nigdy tyle dni nie miałam tego uczucia obojętnosci w sobie..
"Bo nigdy nie usłyszysz od niego co chcesz,rozmów tez sie w kółko tych samych nie da w kółko powtarzać.Trzeba jeden temat o końca rozwałkować ,a nie w kółko to samoo...to samo..W zaiązku musi iść cos do przodu,a nie stać w miejscu..Tak samo jak z ciążą,jeśli sie płód pzrestaje rozwijać,znaczy że obumarł..Może głupie porównanie,ale tak jest z miłością."
wiem masz rację.. ja mu wciąż powtarzam że związek powinien iść do przodu a nie trwać w miejscu.. ten bez ruch mnie wkurza..
była wczoraj czy przedwczoraj mała spinka na temat zachowań jego. bo on dzwonił do mnie jak wyszłam gdzieś i prosił o to bym dała znać że wróciłam.. oczywiście zwróciłam uwagę że wszystko działa w dwie strony. a on się mi nie zameldował jak wrócił ostatnio..nie zrobiłam mu o to pretensji zaraz po-tylko w rozmowie na ten temat stwierdziłam fakt że wyszło że ja dałam znać a on nie, że to takie nie fair..on mi powiedział że nie prosiłam go teraz żeby dał mi znać jak dojdzie do domu...ja powiedziałam mu "że będę taka jak on.. nie ma że tylko ja mam się martwić , a on myśli że dostanie to co chce..ja dwa lata prosiłam żebys do mnie się odzywał, teraz się poddałam i już nie zwracam na to uwagi i czy wracasz do domu. czy dajesz mi znać itp " zatkało go. później głupkowato sie tłumaczyl, ale nie potrafił mi powiedziec wprost, że poprostu czuje do mnie więcej i zaczął rozumieć to że ja też się moge martwić o niego i by to robił..ale by mógł bez moich próśb też samoczynnie to zrobic myśląc o moich uczuciach..w końcu po 2 latach ciężko mi uwierzyć że jak go poprosze o sygnał czy telefon do mnie,że to zrobi..a nie będę kolejne miesiące żebrać o znak i martwić się o niego.. jeżeli naparwdę zmieniło coś się w nim.. dużo by ułatwiłoby to by poprostu siadł i ze mną pogadał..
ogolnie on chyba czeka znów na gwiazdkę z nieba że wszystko wróci do normy, że zapomne i będę znów latać ott tak za nim..
"Mój to chociaż pokazuje mi przytula,nawet jak oglądamy tv i sie obracam od niego to mnie ciągnie ,żebym sie odwróciła i się przytuliła"
no mój tez tak..ale tylko ze względu na wykorzystanie mnie bo on uwielbia jak go głaskam i po to mnie ciągnie za soba:P zazdroszczę Ci....
"Dzwoni do mnie najmniej 2 razy dziennie,aby powiedzieć dzień dobry i co bedzie robił,a pozniej gdy już kładzie się do łóżka ,i opowiada co w danym dniu zrobił taka rozmowa potrafi trwać 2 godziny..Gdy się spotykamy widzę,że jest szczęsliwy..Przecież nie znam go od wczoraj ...Czasami potrafi dzwonić nawet 4-5 razy dziennie,że własnie urwał sie z pracy i jedzie tam czy tam..Na nawet 3 minutki..To znaczy ,że mysli,że lubi rozmawiać ze mną.."
u mnie może nie dzwoni ale co rano pisze i ugadujemy się na wieczorną rozmowe(ale wiem że jakbyy mógł by nie pisał do mnie..bo on nie lubi formy sms czy gg)..czasami napsize cos tam nawet jak mnie nie ma bądx sama się 1 nie odezwę..ale np gdy zdarza się tak że tak jak ostatnio np musiał nocować u kuzynów to odezwie się o 7 do mnie pzred wyjściem do nich a później już nie napisze co będzie robił czy tam coś przed spaniem.. a wtedy właśnie bym chciałam by to robił, że jest gdzies i myśli o mnie, nie ukrywam że bardziej byłabym spokojniejsza i wierząca w jego uczucia..
"Właśnie idę do fryzjera,zrobic sie dla ciebie ładnym..Lub jestem w pracy ,ale sercem i myślami jestem przy tobie"
oj kiedy ja takie słowa usłyszałam..:( bądź widziałam że coś jest dla mnie..
aż normalnie przykro mi czytać te Twoje opowiadania o Twoim związku...jestes pielęgnowanym kwiatuszkiem...teraz juz pewnie piękna różą...:)
wiesz jestem typem człowiek co dużo zniesie..sama wiem jakie mam w swoim seru rozterki tylko ich poprostu głośno nie wyrażsam i dlatego daje sie innym wyczuć w zwiazku..ale tak jak dziś pękło coś, obudziłam się i wiem czego potrzebuję - rozkwitac w zwiazku!!!
"Wiem ,że to sie niechce od początku z kims innym itd,ale to lepsze niż tkwic w tym samym punkcie tak długi czas..Pamietaj JESLI KOGOS KOCHASZ DAJ MU ODEJŚĆ,JAK WRÓCI JEST TWÓJ,JAK NIE WRÓCI NIGDY NIE BYŁ TWÓJ.."
wiem..ale nie zerwę dla sprawdzenia czy wróci bo on jest taki jak ja. poprostu już nie wrócimy za nic w świecie do siebie ot z czystej zasady choćby serce nam pękało( w moim przypadku)... poprostu wykaże się obojętnością zawalczy albo nie..bo tego jego czas na pokazanie czy chce się starac...
"Acha i jescze jedno?Jak reaguje na ciebie jego rodzina?"
raczej chyba nie maja nic do mnie.kazdy ma jakies wady więc za coś mogą mnie nie lubic..ale szagierka zadzwoni zapyta co u mnie sama przyjkdzie pogada.. "teściowa" tez rozmawia normalnie z emna. wspólnie tez imprezujemy często wypady w góry na koncerty wspólne sylwestry itp nie jest źle..
mojego partnera rodzina nie wtrąca się w to kto z kim jest.. kązdy tam ma swój wybór..więc mój tez by przyjąl taką postawę jak Twój..
ja ogólnie mam 2 pasje paznokcie i po 8 latach zaczęłam od niedawna szkicować.. wystawiłam swoje prace ostatnio na fc, paznokcie tez widział, bo mam swojego bloga z nimi, nigdy nic nie wspomniał..nie pochwalił mnie za moje zdolności, nawet nie skomentował.. to dla mnie przykre..inni mówia mi że mam talent i wogóle..mam nawet porpozycje do szkicowania kumpeli dziecka..a on nic..:(
Czytając to miałam wrażenie, że mówisz o moim chłopaku, różnica jest tylko taka, że mi mówił, że mnie kocha. Ale też nie okazywał uczuć nie starał się o mnie jednym słowem, za to ja starałam się z całych sił im bardziej mnie ranił tym bardziej się starałam. W końcu coś pękło, zerwałam z nim po 3tygodniach wróciliśmy do siebie jest całkiem inny dostaję kwiaty, komplementy co nie miara, przytulania mam aż nadto. Ale co się nacierpiałam to nacierpiałam i ja i on schudliśmy dość sporo przez to cierpienie ale teraz jest cudownie. Nie polecam bo to boli takie rozstanie ale nam pomogło.
W moim poprzednim związku jak mi mój były mówił, że on nie wiem czy mnie kocha to było żegnaj. Postanowiłam w tedy, że nic na siłę, a on chciał być poprostu w jakiś tam sposób proszony żeby został ze mną... Warto żebyś przemyślała too...
Mi zdaje sie ze ciagle mowa tu o kims co za duzo dostal, widzi jak kobieta stara sie i dlatego ma to gdzies, czesc z nich to z natury zadni adoracji narcyzi a reszcie nie chce sie, co sie dziwic ze radzi sie by ozywic zwiazek to pokazac ze strona niedoceniajaca moze latwo stracic te druga. Wystarczy wzbudzic troche podejrzen, mala zazdrosc bo to juz swiadczy ze zalezy mu (ewentualnie tylko narusza jego terytorium:/).
Jak dla mnie to gdyby istniala zlota rybka to jedno z zyczen byloby takie by wszyscy dranie i faceci nie do zycia ktorzy nie sprawdzili sie w zwiazku z wlasnej winy znalezli razem na malej wysepce gdzie nikt nie przybija ani nie pojawi blisko.
Kobiety mialyby zas do wyboru wsrod pelnych zyczliwosci, usmiechu facetow ktorzy zrobia duzo by ona czula przy nich szczesliwa, wczesniej musialyby jeszcze zapomniec o tych zle wybranych co nagle znikneli i inni ospali oraz gnebiciele
czarnaKasia
on na początku mi mówił teraz mu sie ubzdurało że to jakiś wymysł słowny jest..zamiast kocham Cię mówi że odzwierciedlala zachowaniem typu że sie spotyka ze mna ze cos czuje do mnie itp itd;/
"W końcu coś pękło, zerwałam z nim po 3tygodniach wróciliśmy do siebie"
no własnie jesli ja podejme decyzje zerwania to juz do siebie nie wrócimy on też jest żelazny pod tym wzgledem..
"Ale co się nacierpiałam to nacierpiałam i ja i on schudliśmy dość sporo przez to cierpienie"
wiem jak boli rozstanie to błąkanie się bez końca bez sensu...ale jakbym przezyla to rozstanie.. to ze dalabym rade dwa dni bez niego..to sobie wytluymacze ze dam rade dalej zyc bez niego i nie ma powrotow..
a po jakim stazu zwiakzu sie z nim rozstalas?
przemyślę bo ciąglę myślę..jak dla mnie może iś ć w swoją stronę..jak narazie nawet jak teraz jestem taka oschła i jak mówię mu o tym że nie z abardzo podoba mi się z nim być albo że jakoś dziwnie obojętny mi jest itp.. to nie mówi mi jak wczesniej że moge z nim zerwać itp tylko mówi jakies plusowe zreczy albo milknie.. tera zpojade do niego po 2 tyg przerwie mam mieszane uczucia..zobaczymy czym się wykaże..
za nie długo nasza rocznica..
peeter
no to teraz dostaje prawie nic.. jestem oschła.nie mowie do niego Skarbie Kochanie.. pokazuje mu to prawdziwe zwatpienie w sobie jakie mam.. zaczyna sie martwic czy mu przyprawiam rogi.wiec chyba juz weszlam na jego teren prywatny..
takkk gdyby dalo sie takie zyczenie spelnic bylby raj na ziemi..ale musialy by zle baby tez zniknac..
uwierz ze jesli facet da kobiecie to poczucie szczescia i wartosci ona nawet przez sekunde nie pomysli o innym a tym bardziej o zadnym eks!
106 2012-08-25 12:54:56 Ostatnio edytowany przez peeter (2012-08-25 13:27:20)
Tak zle baby tez dobrze by zniknely:D W ogole to tyle ludzi, wrecz za wiele a jak co do czego to nie ma wsrod nich dobrych kandydatow na znajomych czy kogos bliskiego.
Piszecie o trudnych facetach a ja uwazam ze ludzie sa po prostu trudni, plec nie jest tak wazna.
Sam przekonalem sie gdy oszukiwala mnie i mieszkala nic nie dajac w zamian dziewczyna, mimo to placilem za to nerwami gdy nie podobalo rodzince ze ona nie pracuje i nie wiadomo co mi daje w zamian lub ze na nia wydaje a wiec nieprzyszlosciowa kobieta - nie dla mnie.
Jak zas mi nie podoba to inni by ja chcieli widziec przy mnie, wydaje ze na zlosc tak sadza, mysla ze na wiele nie moge liczyc w zyciu, nie poradze sobie albo zwyczajnie mi zazdroszcza wiec co by to bylo gdybym byl z kims kto mi podoba - a tak wlasnie ma wiekszosc normalnych par - pomijam uklady czy zwiazki z desperacji itp.
Jednym slowem nie warto mowic nic rodzinie a jesli to dopiero gdy dziecko w drodze czy chec na slub albo tylko na zamieszkanie razem, poza tym obcym bo w pracy tez po co maja krazyc plotki wscibskichh i glupich ludzi:(
Nie wiem co obecnie dolega ludziom bo jak tylko dobrze im zyje sie, jest wolnosc, wielu z religii tez rezygnuje bo ich ogranicza oraz gorszy co robia jej liderzy to nagle tak ciezko im sparowac z kims - jesli juz do tego dochodzi kolejne problemy pojawiaja jak tu omawiane, dziwne to dla mnie..
Ja wróciłam po weekendzie..cóż mogę powiedzieć.. było miło bo się starał..zaskoczyło mnie ,w tym wszystkim to że nasze rolę się odwróciły.. nie zmiękłam, nie pytałam ani o uczucia ani nie domagałam się jakis wielkich gestów z jego strony, poprostu przyjechałam na weekend wypoczęta i wyluzowana..dla mojego zaskoczenia mój partner często pytał o moje uczucia i poglądy.. dopytywał się o to co odczuwam
zapytałam go o to co kiedyś kazałam mu przemyśleć co zrobić by w naszym związku było lepiej..stwierdził że musimy zacząć sobie okazywać więcej uczuć.. szczerze- okazywał je bardzo gestami..zabiegał o mój dotyk , nawet w nocy na spaniu.. oczywiście przy odjeździe pytał czy po tym weekendzie mi się coś odmieniło, powiedziałam mu jak jest, że przecież po 1 weekendzie nie mogę zmienić czegoś co trwało tak długo, muszę zobaczyć czy w przyszłych tygodniach będzie nam równie dobrze, nie będę się jarać odrazu tym że teraz było tak fajnie.bo on się postarał.Nigdy nie zachowywał się jak teraz, może coś zrozumiał.. zobaczymy jak będzie dalej.. w każdym razie bylo miło..ale za dużo nie zmieniło się we mnie..dalej czuję to w sobie..nie wiem czy dla mnie nie jest już za późno..
blackmadchen
Przeczytałam cały Twój wątek i życzę Ci dużo szczęścia.
Mam nadzieję,że Twój partner na prawdę będzie się o Ciebie starał i zrozumiał coś więcej.
Sama w dość "chorej"realcji żyłam prawie rok.
Mój(albo już nie mój, lub nigdy na prawdę mój) facet był po bardzo bolesnym rozstaniu itp.
Fakt niczego mi nie obiecywał aczkolwiek czynami,zachowaniem zawsze się mnie trzymał.
Typ oschły ,do tego "pan żołnierz" po misjach itp.
Ostatnio nie wy3małam i przeprowadziłam z nim rozmowę.
Powiedział,że boi się poważnego związku,angażacji,że w jego poprzednim zwiazku na poczatku było dobrze a potem szokująca zmiana.Po za tym on ma bardzo duze problemy finansowe(potwierdzone).Nie wie sam jak ogarnąć swoje życie,
Oczywiście tekst "że jest zimny bo nie chce mnie skrzywdzić też poleciał".
Dałam mu 3 tygodnie czasu na podjęcie decyzji czy chce się angażować.
Myślę,że nie bedzie chciał i mi jest smutno.
Nie wiem czy mam odwoływac swoje slowa,czy jednak twardo się tego trzymać.
W tym zwiazku więcej płakałam niż się śmiałam. Zawsze byłam dla niego gdy mnie potrzebował. On dla mnie nie.
dziękuję mam nadzieję że jakos to się u mnie pociągnie
wiesz myślę że chyba dobrze zrobiłaś stawiając wszystko na jedną kartę..przeciez kiedyś musi się zdecydować a TY mas z inne potrzeby niż tylko "być "z nim..i co tak do smierci? nic nie będziecie mieć razem. więcej dni było gdzie płaczesz..zobaczysz co zadecyduje cokolwiek zrobilas trzymaj sie tego..jesli odejdzie znaczy że nigdy by się na Ciebie nie zdecydował..
dziękuję mam nadzieję że jakos to się u mnie pociągnie
wiesz myślę że chyba dobrze zrobiłaś stawiając wszystko na jedną kartę..przeciez kiedyś musi się zdecydować a TY mas z inne potrzeby niż tylko "być "z nim..i co tak do smierci? nic nie będziecie mieć razem. więcej dni było gdzie płaczesz..zobaczysz co zadecyduje cokolwiek zrobilas trzymaj sie tego..jesli odejdzie znaczy że nigdy by się na Ciebie nie zdecydował..
Dziękuję za słowa otuchy:)
Lepiej się czuję,że mogłam się wygadać.
Jak Ty się dzisiaj czujesz?
aa jakos tak nijak. naoglądałam się filmów o zdradach w małżeństwa i znów mam gdybanie.. czy warto wogóle zakładać rodzinę skoro to wszystko takie skomplikowane, kruche, sobie mogę zaufać ale nigdy nie ma się tej 100 % pewności do 2 osoby do jej mysli,odczuć, nie znam mojego partnera z tej 2 strony gdy mnie nie ma..nie wiem jaki on jest..i nie wiadoimo jak to sprawdzić..mnie razi pewne zachowanie obserwowanych kolesi i zastanawiam się czy moj jest taki sam..nie wystarczy mi że zapytam mojego o to jaki jest..czasami chciałabym być mała mróweczką i być w tym miejscu i w tym czasie gdzie on jest...no i takie ogólne rozterki mam..
aa jakos tak nijak. naoglądałam się filmów o zdradach w małżeństwa i znów mam gdybanie.. czy warto wogóle zakładać rodzinę skoro to wszystko takie skomplikowane, kruche, sobie mogę zaufać ale nigdy nie ma się tej 100 % pewności do 2 osoby do jej mysli,odczuć, nie znam mojego partnera z tej 2 strony gdy mnie nie ma..nie wiem jaki on jest..i nie wiadoimo jak to sprawdzić..mnie razi pewne zachowanie obserwowanych kolesi i zastanawiam się czy moj jest taki sam..nie wystarczy mi że zapytam mojego o to jaki jest..czasami chciałabym być mała mróweczką i być w tym miejscu i w tym czasie gdzie on jest...no i takie ogólne rozterki mam..
Myślę,że takie rozkminy nie mają sensu...ponieważ Tobie sprawiają ,że jest tylko przykro a mimo wszystko pewności w 100% nie ma nikt.
Ileż to się słyszy o sytuacjach gdy "ukochany"mężulek zapewnia żonę o swojej miłości, jest w ogóle och i ach a okazuje się,że od jakiegoś czasu zdradza swoją kobietę z kim popadnie.
Taki przypadek znam osobiście i szczerze powiem,że i dla "owej"żony zdrady męża były wielkim szokiem. Zresztą dla mnie też...Gdy się o tym dowiedziałam, nie mogłam uwierzyć.
A jednak:/
Dlatego uważam,że nigdy nie można mieć pewności. Jednak jeśli zdrady wyjdą na jaw należy odejść jak najszybciej i się nie oglądać na nic.
no wiem , że takie rozkminy nie mja sensu. no ale coż poradzić jak one się wbijaja w głowę..
przy takich sytuacjach jak opisujesz to się zastanawiam jaki sens jest tworzyć związki..
ostatnio pisałam żr mój nie wali mi już głupich tekstów że jak coś mogę odejśc i sobie wykrakałam.. tak jak od paru tygodni miałam złe nastawienie do niego i to usłyszałam..:(myslałam że rozumie ze nie żartuję i już tak gadać nie będzie ale widze że nie..
nadchodzi wielkim krokami kolejny weekend i znów się z nim zobaczę.. ciekawe jak będzie..
sama ze sobą codziennie sporo rozmawiam i chyba kurde już z tego nic nie będzie..
no wiem , że takie rozkminy nie mja sensu. no ale coż poradzić jak one się wbijaja w głowę..
przy takich sytuacjach jak opisujesz to się zastanawiam jaki sens jest tworzyć związki..ostatnio pisałam żr mój nie wali mi już głupich tekstów że jak coś mogę odejśc i sobie wykrakałam.. tak jak od paru tygodni miałam złe nastawienie do niego i to usłyszałam..:(myslałam że rozumie ze nie żartuję i już tak gadać nie będzie ale widze że nie..
nadchodzi wielkim krokami kolejny weekend i znów się z nim zobaczę.. ciekawe jak będzie..
sama ze sobą codziennie sporo rozmawiam i chyba kurde już z tego nic nie będzie..
Czasem jedyne co można zrobić to wiedzieć kiedy odpuścić.
Może jeśli odpuścisz to łatwiej będzie o dystans. Jeśli macie być razem to będziecie.
Jeśli nie to choćbyś na glowie stawała nic z tego nie będzie.
sama wiesz jak to ciężko jest gdy kogos się kocha i rozważyć na trzeźwo uczucia...podjąć tą właściwą decyzję.. sama masz kłopoty i tez nie wiesz którą drogą iśc...
własnie się wkurzyłam..mój poejchał ok 16 do babci swojej pomóc w gospodarstwie.. miał być o 20 na rozmowie ze mną, po 20 laskawie napisał że będzie po 21 ateraz że nie pogadamy bo on zostaje z kuzynami coś wypić..już to widzę jak to jest ..najgorsze że nie moge tego sprawdzić..;/ ale mam zły dzień masakra!
nie ufam mu kompletnie teraz..z powodu tego jak jest między nami..wiem że może próbowac w jakis sposób odkuć tą naszą zła relację..obawiam się jego kłamstw;/ aaaa:(
sama wiesz jak to ciężko jest gdy kogos się kocha i rozważyć na trzeźwo uczucia...podjąć tą właściwą decyzję.. sama masz kłopoty i tez nie wiesz którą drogą iśc...
własnie się wkurzyłam..mój poejchał ok 16 do babci swojej pomóc w gospodarstwie.. miał być o 20 na rozmowie ze mną, po 20 laskawie napisał że będzie po 21 ateraz że nie pogadamy bo on zostaje z kuzynami coś wypić..już to widzę jak to jest ..najgorsze że nie moge tego sprawdzić..;/ ale mam zły dzień masakra!
Wiem,że jest ciężko dlatego tak dobrze Cię rozumiem.
Mój wydzwania, dziś dzwonił chyba z 20x ...nie odpuszcza,prosi o spotkania...
Ale ja mimo wszystko sama chcę się zdystansować.
Nie chcę znowu płakać. Bardzo go kocham i na prawdę wiele bym zrobiła dla niego...
Nie chcę się zawieść.
no wiesz nie ma co biegać za facetem.. ja się stram teraz by propoxycje wychodziły ze strony mojego faceta.. staram się na luzie podchodzić wczoraj się łamałam wieczorem ale awalczyłam ze sobą.. zaproponowałam że spotkamy się na koncercie w sobote a dziś mój proponuje żeby przyjechała jutro że pójdziemy tez na inny..mógłby iść sam.. pojade bo mam chęc poszaleć
Ty tez się zdysrtabnsuj.. wylewaj łzy potajemnie.. ja już przy moim nie płaczę. kłamie gdy się domyśla że płakałam. po co ma wiedzieć.. będzie dobrze! tylko tzreba się wspierac i trwac w postanowieniu!
Nie rozumiem kobiet, które są w takich związkach....
Od 2 lat sie męczysz, a on co? Zero inicjatywy. Możesz sobie to tlumaczyć w ten sposób "faceci mają twardy charakter", "faceci nie lubią czułości" etc. ale to wszystko nieprawda. Jak facetowi zależy na kobiecie to się stara i zrobi dla niej wszystko.
A Ty możesz sobie teraz dla niego nawet stanąć na rzęsach ale jeżeli on ma Cie w dupie to nieważne co zrobisz i tak nadal będzie tak samo. Twój wybór, albo się nadal męczysz w tym związku albo go kończysz i zaczynasz ukladać sobie życie od nowa.
racja strasznie to smutne ze trwaja przy kims co nie warto, ilu innych gosci by dalo im co chca, nawet gwiazdke z nieba to na jakichs beznadziejnych uwiesily sie i zebraja o ich zainteresowanie..
wiecie mam od rana taki dien zly.. ze becze po katach.. z rana sie znim spielam niby o nic.. ale poprostu mam juz tego dosyc.. ja nie wiem czy ja za duzo wymyslam i go kocham jednoczesnie.. czy poprostu mi na nim juz nie zalezy a nie wiem jak odejsc! mam podzielone uczucia i nie wiem co z nimi zrobic..jeszcze vhya dochodzi do tego wszystkiego to ze ja nie potrafie przyznac sie do kleski ..boje sie sama sobie powiedziec ze dalam serce komus kto nie jest mnie wart po raz kolejny..
peeter
ciagle powtarzasz ze sa tacy fajni faceci to gdzie oni sa! dlaczego mnie nigdy nie dano byc z takim! moxe poprostu ze mna cos jest nie tak... jestem latwym upem dla idiotow.. a porzadnych facetow odpycha w tgrakcie zwiazku?1 tez tak moze byc..ja wiem ze mam zly charakter ale ciezko z pewnymi zreczami walczyc..
Odnośnie tego,że jest tylu wspaniałych facetów to się zgodzę ![]()
Myślę też ,ze pomimo miłości zawsze trzeba swoją godność stawiać na pierwszym miejscu. Nigdy nie żebrałam o uczucie bądź zainteresowanie mojego. Nawet nie płakałam przy nim. Bo po co?
Nie zmienia to faktu,że kocham go bardzo,znam jego charakter,wiem też że praca trochę go zmieniła. Mimo to nie można wszystkiego usprawiedliwiać tylko tym ,że "miał za sobą ciężki związek,oraz przez wojsko bywa szorstki".
blackmadchen
Na czym konkretnie u Ciebie stanęło?
Twój Ci powiedział,że mu zależy czy raczej "przyczaja się" i chce aby wszystko na starych zasadach było?
123 2012-08-31 14:09:41 Ostatnio edytowany przez peeter (2012-08-31 14:15:25)
peeter
ciagle powtarzasz ze sa tacy fajni faceci to gdzie oni sa! dlaczego mnie nigdy nie dano byc z takim! moxe poprostu ze mna cos jest nie tak... jestem latwym upem dla idiotow.. a porzadnych facetow odpycha w tgrakcie zwiazku?1 tez tak moze byc..ja wiem ze mam zly charakter ale ciezko z pewnymi zreczami walczyc..
Ja nie biore winy na siebie, spotykam takie jakie chca poznawac ze mna i wolne, nie mam duzego wyboru, kobiety zwykle rzadziej maja chec cos zmieniac w zyciu i spotykac a wiele ich poznalem ale glownie w sieci wiec wiem o czym mowie. Poza tym wazne by dawaly szanse poszerzajac ciasne kregi znajomych (ale w prawdziwym swiecie) cwiczyly intuicje bo mi najczesciej jak nie trafi sie pani w niewlasciwym wieku (a moze wiele tak ma ze mlodszemu slodza byle zwracac na nich uwage) to taka ktora mnie wcale nie interesuje. W mysl zasady wyrownywania swoich szans niepociagajace panie sa wyrozumiale, wydaja dobre i do rany przyloz, te jednak nie budza szalonych namietnosci. Nie budza a inne niedostepne z racji swych widocznych walorow nie musza sie nic starac, dlatego te sa z kolei zolzami - tyle ze nie ta cecha pociaga jak sie blednie mysli a one maja swiadomosc jakie maja powodzenie ktora rozleniwia oraz daje wladze i korzystaja z tego chetnie:/.
Bez zmian dzialania trudno o sukces, jak daje sie szanse idiotom to tylko tacy pojawiaja sie, poza tym czy mozna oczekiwac od madrych co widza ten bajzel wokolo by mimo to smiali sie ze wszystkiego? Jesli gosc olewa wazne sprawy i nie przejmuje tym ani troche, mysli tylko o zabawie a nie zyciu to taki tylko 'na weekend' jest dobry, na co dzien nie sprawdza sie, pary mu nie starcza juz by zdobyta kobiete dalej adorowac, skoro ulegla mu to uwaza ze koniec zalotow - chodz do lozka albo za drzwi..
Blackmadchen poczytałam trochę Twoje wypowiedzi i powiem szczerze, że sama sobie szkodzisz. Przecież on już wyszedł z inicjatywa a Ty dalej i dalej go sprawdzasz. Skoro okazał Ci czułość i zainteresowanie to mu tez to okaz bo w jego oczach pewnie wyglądasz na kapryśna i niedługo naprawdę będzie miał Cie już dość. Dlaczego piszesz, że już Ci chyba na nim nie zależy skoro jednak chodzisz i plączesz? gdybyś nic nie czuła byłabyś obojętna w stosunku do niego. Myślę, że za dużo od niego wymagasz, niektórzy mężczyźni po prostu nie potrafią być wylewni i albo to akceptujemy i jesteśmy z nimi szczęśliwe albo lepiej odejść i się nie katować. Tylko doceń trochę jednak swoja sytuacje bo niektórzy wcale nie maja takich problemów jak Ty i Dżinista.
Napisze coś na temat mojego jeszcze obecnego męża. Również był taki ze tylko zapytany czy mu się podobam odpowiadał tak, oglądał się za laskami a ja usłyszałam komplement raz na ruski rok. Uczuć mi zbytnio nie okazywał, może i przytulał, mówił, ze kocha ale jak można nazwać to okazywaniem uczuć skoro traktował mnie jak śmiecia w kłótniach mówiąc mi najgorsze rzeczy, poniżając i bijąc? Mamy ze sobą dwójkę dzieci, jedno mam z poprzedniego związku. Córka, która dopiero co mu się urodziła praktycznie go nie obchodzi, bo robiąc mi po złości, nie widział jej od ponad tygodnia a ona sama ma dopiero 2 tygodnie. Nie będę się rozpisywać co przeżyłam z mężem bo w innym wątku o tym mowa, ale nie rozumiem jak można nazwać Twojego faceta trudnym typem mężczyzny?? Dziewczyny niektórzy naprawdę maja gorzej w życiu a Wy nie potraficie docenić tego co macie, sama taka byłam a teraz żałuję bo źle wybrałam...
Jednak jestem ciekawa co zrobicie ze swoimi sytuacjami i będę dalej śledzić ten watek.
I jeszcze jedno o ile mogę zapytać, ile masz lat blackmadchen?
Ewela
Kim innym jest mężczyzna z trudnym ,"twardym" charakterem, a kim innym przemocowiec bijący i poniżający swoją żonę.
I owszem można meżczyznę,który nie okazuje uczuć,jest zamknięty w sobie , ma wahania w kwestii zaangażowania nazwać trudnym typem mężczyzn.
Ten,którego Ty opisałaś to już czysta patologia i to zupełnie inna kategoria.
Nie oszukujmy się są mężczyźni, przy których partnerki czują się kochane i doceniane.
I myślę sobie,że "chłopa ma się takiego jakiego się sobie wybierze"- (tu mówię też o sobie).
Jeśli Twój Cię bije i poniża to dobrze,że odeszłaś. Jakbyś dalej z nim była to co tu dużo mówić również z własnego wyboru.
peeter
mowisz ze my kobiety nie chcemy czegos w zyciu zmieniac chcemy ale w moim przypadku przynajmniej jest tak ze jak juz wpadlam w zwiazek ktory wyaje mi sie lepszy niz poprzedni to staram sie o niego walczyc zmieniac..w każdym związku są wzloty i upadki i tak teraz na to patrzyłamm..
jakos nie konkretnie zgadzam sie z tym ze ladne to zolzowate..i ze to wykorzystuja.. sa ladne i sa ladne rozne pojecia..
a tY jestes tez dobryn dowodem na to ze ciezko znalezc kogos wlasciwego..
może faktycznie jestem jego weekendowka:(
ewela3
nie wiem po czym Ty idzialas że on wyszedł z jakąś inicjawtywą? to że raz na pół roku okaże mi jakąś czułość.. a tak to ciągle ja jestem wykorzystywana.. nie liczy się z moim zdaniem..ciągle te wygłupy to jest inicjatywa?
wiesz jak byłam teraz u niego.. miałam taki cieplejszy dzień w stosunku co do niego.. i przytulił się bym go pogłaskała:) i powiedziałam mu wiesz dziś Ci kocham..a on dzis mnie kochas zjutro nienawidzisz itd słowa piosenki..od 2 miesiecy nie padlo słowo kocham Cię.. nawet jako w odpowiedzi nic.. pzrez 1.5 umiał to mówić ..nie tylko mi swojej eks tak samo prawie do samego końca..ja jestem strasznie w tym pogubiona z anim zaczęłam z nim być poznałam go z innej strony mam obawy wobec niego..przytoczyłam tu o jego eks bo on mi powiedział że jak już miał się z nią rozstawać to pzrestał jej mówić KC.. i zastanawiam się czy to dla mnie też jest znak..oczywiście pytałam go nie wprost..ale coś w stylu czy to że mzieniły mu się myśli na tgemat kc, miłości czy to ma związek z tym że zaczyna nie chcieć być ze mną tj w eks związku? powiedział że nie..to jak mam zrozumieć te jego zmiany i myśli..musze akceptować jego zmiany które on wprowadzza w swoje życie by było mu lżej i mniej się przejmował..nad tym pracuje gęsto, ale nie pracuje nad tym było tez mi dobrze..żbym czuła jego przywiązanie a nie tą obojętność..
"Dlaczego piszesz, że już Ci chyba na nim nie zależy skoro jednak chodzisz i plączesz?"
pisałam otym wyżej we wcześniejszym poście.. miotają mną dwoje uczuć..i nie wiem czy kocham i poprostu serce się broni czy poprostu jestem już pomału obojętna ale boję się powiedziec przegrałaś znów..
"Myślę, że za dużo od niego wymagasz, niektórzy mężczyźni po prostu nie potrafią być wylewni "
wiem że są tacy afceci ale tacy afceci są tacy od początku a ten dostał cudwonej zmiany po jakimś cz asie wiem jaki był na początku i kiedyś.. czuję tez jak pisałam wyżej on sam na dsobą pracuje i się zmienia a ja mam nadążać za nim i akceptować to..jeszcze żeby te zmiany aż tak mnie nie dotyczyły to spoko.. poznałam go innego..
wiem że ludzie maja różne problemy ale każdy problem który mneidotyczy jest moim wyłącznym i dlatego że nie mam takich problemów jak Ty mam inne.. nie moge cieszyć się z tego co mam(bo inni mają gorzej) w zyciu chodzi raczej by się uszczęśliwiać a nie pocieszać się patrząc na innych..
to co Ciebie spotkalo to naprawde przykra sprawa.. mnie nie bito ale byłam kiedys tak jak Ty upokarzana..i dlatego doceniłam ten zwiazek i walczę o niego..ale pzreciez tez nie moge się zamęczyć własnymi myslami..
jesli naparwdę mam prawo wyboru jak pisze Peeter to wole wybrac to gdzie ktoś rozumie to że ja jestem z tych"co bardziej potrzebują uczucia"..
23 lata mam..
Dżinebhra
jak się u Ciebie układa..
wiesz mówisz że;
"chłopa ma się takiego jakiego się sobie wybierze"
jak to jest że mimo iż wybierało sie nieraz człowiek uczył się na błedach..a nadal nie potrafi dobrać sobie partnera, albo ocenia danego partnera źle.. wydawało mi się że tyle wiem..
zapytalam wprost:
ja---czy ta Twoja zmiana wzg zwiazku pojecia milosc itp ma cos wspolnego z tym Twoim pracowaniem nad tym by miec bardziej wyj.. na swiat?
on--- nie rozumiem.. pracuje nad tym i nad tym
ja--- chodzi mi o to ze zmieniasz sowje jakies mysli..nie tylko co miales za moich czasow...i zastanawiam sie czy to skutek twoje cudownej przemiany
on---no nie wiem
ja ------ powiedzialam Ciz eCie kocham wczoraj dlaczego dowrociles to w zart? i nic nie odpowiedziales?
on---nie odwracalem tego w zart
on--- nie rozumiem, powiedzialas mi cos przyjalem
on---a zawsze musze cos odpowiadac?
on----nie odwracalem niczego w zart, to tobie sie tak zdawalo
ja----nie zawsze ale raz na jakis czas bys mogl..a od 2 miechow nie mowis z i nie odpowiadasz..
ja----wiec zastanawiam sie cudowna zmiana czy to co kiedys opowiadales
on---no to ja Ciebie tez kocham kochanie
ja---ze jak przestajesz chciec byc z kims juz tego nie mowisz
on--- aha o to ci chodzi
ja---ale nie powiedziales wczoraj
ja---no to o to chodzi
on---no wiem
ja---nie nadazam za Toba..
on---nie wiem dlaczego
ja---moze pzreczytaj wyzej to bedziesz wiedzial
ja--- nie mow mi ze mnie kochasz jesli klamiesz i w to nie wierzysz..
ja---za duzo mowisz mi nowinek i pozniej zle patrze na Ciebie
ja---wole myslec inaczej..
ja---chcialam tlyko wiedziec czemu tak jest a nie zeby wymusic na Tobie kC
ja--- bedzies zkiedys chcial znow bedziesz mi to mowil
ja---nie to nie
on---no to dostalas odpowiedz
tak wygląda każda rozmowa jak dla mnie dziwna .. mało wiem co i jak.. i oczywiście wszystko jest okey!;/
blackmadchen wcześniej wydawało mi się, że doszukujesz się sama problemu ale chyba jednak myliłam się. Także przepraszam
a z tą inicjatywą, to przyznam się, że już nie pamiętam o co dokładnie chodziło, a teraz nie mam czasu, żeby czytać cały watek
mniejsza z tym. Ważniejsze jest to co on jednak pokazuje swoim zachowaniem. Ta rozmowa co napisałaś to faktycznie jest jakaś dziwna, a bardziej jego wypowiedzi są dziwne. Tak jakby odbiegał od tematu, nie chciał się do czegoś przyznać, mówił półsłówkami. A co mi sie przez to nasuwa, że on raczej się wypalił tylko zostało przyzwyczajenie i chęć bycia z Tobą. Niestety ale nie widzę, w nim miłości do Ciebie (chyba, że ma przejściowy kryzys w uczuciach, co się zdarza). Bo jeżeli mężczyzna jest zakochany, to naprawdę widać to po nim. Najbardziej po gestach. Na Twoim miejscu chciałabym np 2 tygodniowej przerwy, zero kontaktu z nim, aby się upewnić co Ty sama do niego czujesz i żeby on miał czas na przemyślenia. Jeśli wyciągnie z tego jakieś wnioski i zatęskni będziesz wiedziała, że nie jesteś dla niego obojętna. Ehh jak o tym pisze, zaczynam myśleć o mężu, Jak by było gdyby.... Szkoda słów
a dodam, że jestem w Twoim wieku, wiem wiem jestem strasznie młoda jak na mężatkę i trójkę dzieci
i też czuję, że znowu poniosłam porażkę, ale trudno. Jeżeli nie wyjdzie nam z jednym trzeba wyciągnąć konsekwentnie wnioski, wziąć się w garść i iść dalej do przodu, teraz się tego nauczyłam.
A mnie sie wydaje ze Teo ma racje.
Facet cie nie kocha, nie robi dla ciebie nic bo cie nie kocha, nawet nie ubierze sie dla ciebie porzadniej bo cie nie kocha, nie obchodzi rocznic ani walentynek bo cie nie kocha.
Zachowuje sie normalnie, jak czlowiek ktory cie nie kocha i nie chce.
Pewnie traktuje cie jak uprzykrzona muche ale jest zbyt zajety by sie od ciebie skutecznie odganiac
Masz rację!
Kochana On Cię nie kocha i nikt mi nie powie że to nie prawda.Ponieważ ja też mam faceta który ma swoje tzw. zagrania:)
Ma trudny charakter taki na swój sposób. Nigdy nie miał stałej kobiety tak jak mnie wszystko trzeba od niego wyciągnąć a na początku było to bardzo męczące. Jednak wiem że kocha mnie na swój sposób czuję to pomimo tego że ma naprawdę trudny charakter. Ale gdy się spotykamy to stroi się jak baba, dba że by było mi dobrze, nie przychodzi do mnie brudny. Może też nie jest jakoś extra romantycznie na walentynki ale naprawdę zawsze się stara że by ten dzień był dla mnie miłym przeżyciem chociaż wiem że on nie lubi takich okazji. Od czasu do czasu da kwiatka. Gdy by jednak zachowywał się tak jak Twój to odrazu byłoby widać że mnie nie kocha. Nie wyobrażam sobie nie by przyszedł do mnie i stanął w drzwiach umorusany nie usprawiedliwia go to że mieszka też na wsi jak by mu zależało to by bał się że Cię do siebie zrazi tym jak się zaniedbuje. Ja bym go kopła w tyłek. Po co być z facetem którego się musisz prosić że by Ci powiedział że Cię kocha.
"ważniejsze jest to co on jednak pokazuje swoim zachowaniem. Ta rozmowa co napisałaś to faktycznie jest jakaś dziwna, a bardziej jego wypowiedzi są dziwne. Tak jakby odbiegał od tematu, nie chciał się do czegoś przyznać, mówił półsłówkami"
zarzuciłam mu to dziś delikatnie czemu odpowiadał mi pół słówkami.. a on powiedział że wydawało mi się zże wszystko wyjaśnił..a poza tym jak czegoś nie zrozumiałam mogłam pytać..dałby się dużo więcej napisac niż napisałam.. zadałam pytanie wprost nie która część została pominięta a nie która dostała odpowied ź.. mam nalegać na odpowiedzi? to chyba świadczy o nim jak bardzo chce dac mi "satysfakcjonującą odpowiedź".. j mam przynajmniej takie podejście do tego..
" co mi sie przez to nasuwa, że on raczej się wypalił tylko zostało przyzwyczajenie i chęć bycia z Tobą. Niestety ale nie widzę, w nim miłości do Ciebie "
tak jak często to słyszę tak często zaczynam się tego potwierdzenia dosuzkiwać..
"Bo jeżeli mężczyzna jest zakochany, to naprawdę widać to po nim. Najbardziej po gestach. Na Twoim miejscu chciałabym np 2 tygodniowej przerwy, zero kontaktu z nim, aby się upewnić co Ty sama do niego czujesz i żeby on miał czas na przemyślenia. Jeśli wyciągnie z tego jakieś wnioski i zatęskni będziesz wiedziała, że nie jesteś dla niego obojętna. "
jak zrobimy przerwe to oznacza koniec... ja mam taka zasadę i on też.. pzrecież tzreb dać rade razem a nie że jak będziemy małżeństwem i miec kryzys że jedno z nas wyjedzie na 2 tyg i się nie będzie odzywać dla mnie to bezsensu..
"Ehh jak o tym pisze, zaczynam myśleć o mężu, Jak by było gdyby.... Szkoda słów a dodam, że jestem w Twoim wieku, wiem wiem jestem strasznie młoda jak na mężatkę i trójkę dzieci i też czuję, że znowu poniosłam porażkę, ale trudno. Jeżeli nie wyjdzie nam z jednym trzeba wyciągnąć konsekwentnie wnioski, wziąć się w garść i iść dalej do przodu, teraz się tego nauczyłam."
no ładnie zaplanowałas żyie że masz 3 dzieci w takim wieku ..napewno nie byłaś z kimś długo by go poznać..ja bym nie mogła miec dziecka z kims nie będąć z nim min 5 lat.. a to i tak dla mnie za mało..ale w kązdym nas rządzą inne zasady.. mam nadzieje że uda się już następnym razem ale staraj się tez mądrzej postępować...może ja też pójdę do przodu..
Fascynacja
"Ale gdy się spotykamy to stroi się jak baba, dba że by było mi dobrze, nie przychodzi do mnie brudny. Może też nie jest jakoś extra romantycznie na walentynki ale naprawdę zawsze się stara że by ten dzień był dla mnie miłym przeżyciem chociaż wiem że on nie lubi takich okazji. Od czasu do czasu da kwiatka"
mój twierdzi że porpostu jest inny, jak mu mówie jak powinno być to on się śmieje że naoglądałam się romansów itpo a jak mówie ze widze to po kolezanki chlopakow to znow ze on jest inny...;/
nie wiem co mną kieruje że nie umiem porostu pójśc w swoją stronę...