Zaraz wam sie dostanie
ladnie nasmarowalyscie na mnie...to bylo FIFI 
heheh ale na powaznie..sluchajcie...jak to mowia internet is the biggest library ine the world...a ze internet sklada sie rowniez z FB mialem okazje to wszystko wyczytac... a wiec od poczatku...
bylem akurat u kumpla zalatwic kilka spraw, ona zostala w domu. No ale w pewmnym momecie dostalem maila na komorke ze cos tam jest na FB. Wiec wszedlem i przy okazji zobaczylem ze skomentowala post fotografa.
Looknalem na ten post a tam pisze. :.jak daleko trzeba jechac na polodnie zeby miec slonce? Szukam fajnego miejsca na wakacje"
No to ona pisze: Slonce jest tam gdzie my jedziemy w sobote.
On: tez o tym myslalem ze nie ma zadnych wolnych biletow juz
ona: cyk: link do tego samego miejsca gdzie my jedziemy, z ta sama data, ten sam samolot...
on: no tak, ale nie wiem czy uda mi sie tam wyladowac czy mnie wywala gdzies indzie..
ona: przyjedz do nas, mamy samochod wynajety, i cyk nowy link. (sprawdzam znowu, ta sama data, ten sam wyjazd, tpo samo miejsce)...
No mnie krew zalala..sobie mysle..no swietnie..nas 3 + fotograf...fantastyczbnie...tym bardziej ze czlowieka nie nam...
Az sie blady zrobilem, kumpel, pyta..co jest?? ze tak zbladles....
Mialem kilka rzeczy do zrobienia jeszcze, wiec zdarzylem ochlonac troche zanim pojechalem do domu.
Kiedy przyjechalem..powiedzialem sobie ze wyjasnie to, i jesli bedzie wojna...nie jade..niech bierze ze soba fotografa...
Ale nie chcialem wyjezdzac z morda...tylko spokojnie to wyjasnic...
Zapytalem ja, czy mnie kocha...i czy jeste tego pewna..bo mam wrazenie ze jestem ten 3ci a na to ja sie nie bede godzil. Na pcozatku nie zrozumiala o co mi chodzi, zaczela sie tlumaczyc ze byla zmeczona i ze moze dlatego tak to odczulem. Ale nie to mialem na mysli. Wiec mowie dalej..ze zakladaelm ze nasz wyjazd na wakacje jest wyjazdem dla nas, rodzinny..bez dodatkowych bagazy...
ona nadal nie kumala (po tyg dolacza do nas jej siostra z dzieckiem i ojciec). Wiec zapytala czy to o nich mi chodzi.
Nie, chodzi mi o kogos innego. Ona nadal nie zaczaila..dopiero jak wyjasnilem o co chodzi...zrozumiala.
Zareagowala tak jak by to ja ziirytowalo...ale ja nadal ciagnalem temat. Zaczela sie tlumaczyc..ze to byl zart, ze ona go zna na tyle ze wie ze i tak by nie pojechal...i ze jesli jestem o niego zxazdrosny to moze mi zagwarantowac ze ten typ jest oblesny i nie w jej typie...ze to tylko kumpel jak jeden z wielu..a ona jest jedna z wielu jego kolezanek. I ze dziwi sie ze ja o cos podejrzewalem.
Ja nie podejrzewalem..ja tylko chcialem wyrazic moje odczucia...
Powiedzial ze jesli tak to ona skasuje te posty, bo i tak by nie pojechal...Na to ja, a co jesli by, co wtedy, jak bys to odkrecila??? Ja typa nie znam, byc moze jest facet ok, moze nie..nie wiem..ale wakacje to nasz wyjazd i nie chce miec ze soba samotnego faceta....
Odpowiedziala ze czuje sie teraz kontrolowana..no, ale przeciez wszystkie posty na FB publiczne i mozna je czytac..jesli to sie pojawilo rowniez u mnie, moglem odczytac bez zadnego wdrazania sie w profile itd.
Zaczela mnie zapewniac, ze nie ma nikogo i nie bedzie poza mna, i ze moglem zapytac zanim zadalem takie pytania...i ze nigdy, przenigdy nie bedzie jje z nim laczylo. Jestem ja i tylko ja.
Odparlem ze ok, teraz juz wiem i wiecej do tego tematu nie bede wracal, po prosilem ja o obietnice ze nie zmieni nic na FB. A jesli nie chce zebym czytal jej posty to moze mnie wylaczyc z grupy uzytkownikow ktorzy moga to czytac...
Uspokoila sie, przyszla, przytulila i przeprosila...dzisiaj widzialem ze jej posty sa usuniete..mimo ze obiecala ze tego nie zrobic..
Nie wiem czy to byla scenka zazdrosci..pewnie juz to obgadala z matka albo siostra...ale uwazem ze byl na to czas..teraz wiem ze jednak mnie kocha...ze poczula..ze mi sie cos nie podoba i ze umiem zareagowac...
Obiecalismy sobie ze do tego tematu juz nie wracamy...ze koncentrujemy sie na przyszlosci a nie przeszlosci....