netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

kryzys w zwiazku????

232 odpowiedzi17 266 wyświetleńzałożony przez L00K, 12.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kryzys w zwiazku????

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 233 ]

131

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

.. która bedzie umiała Cie wysłuchać i z Toba porozmawiac ... ale Ty wyraznie wolisz inna opcje ...

Ja własnie coś czuje że tylko takie masochistyczne uczucie jest dla LOOKa wyraziscie pojeciem miłosci wink No cóż z tego co wiem to się napewno leczy wink

Ja mu szczerze współczuje bo miałam tak podobnie ale w drugą stronę... i nic się nie zmieniało od 9 lat .. teraz to ja mam to w d...
dlatego próbuje mu przekazać że nie jest to dobre ale uparciuch z niego straszny smile

132

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

"Stawiajac takie pytanie wymuszam odpowiedz czy akaceptuje mnie takim jakim jestem i potrafi takiego nadal kochac..czy mamy sie rozstac."

chyba już odpadam hmm

"Nie chce przekreslac calego zwiazku jakas blaha rzecza, czyms co mozna zmienic zarowno u mnie jak i uniej. Kompromis, pamietasz??? Zadajac takie pytanie nie zadaje sobie trudu aby go wypracowac..ale narzucam jej wybor.."

kompromis to nie narzucanie hmm

"Ja chce z nia byc, ale pewne kwestie musza byc jasne dla nas obu. Musze wiedziec ze nadal mnie kocha i nadal chce ze mna byc, i nie dla statusu i wygody.."

ale moze ona nie chce i nie ma ochoty sie tobie z tego tłumaczyć?? i co zmusisz ją??:/
Coraz mniej się jej dziwie że próbuje jakoś bez otłuczeń wyjśc z tego męczącego układu hmm

heheh spoko spoko...bez zalamywania rak smile


1. tobie sie wydaje ze teraz to tak latwo postawic wszystko na jedna karte...powiedziec jej "nie pasuje mi to w jaki sposob angazujesz sie w nasz zwiazek, nie starasz sie a to nie to co ja oczekuje..pakuj mandzur i wyp...."...

2. Znowu wspominasz o narzucaniu czyli znowu sugerujesz twarde podejcie do tematu....patrz. pkt 1

3. ok, to wowczas sama podejmuje dzialanie patrz pkt.1
Zakladasz zatem ze on chce dac sobie siana..ale nie wie jak to zrobic...

133

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

.. która bedzie umiała Cie wysłuchać i z Toba porozmawiac ... ale Ty wyraznie wolisz inna opcje ...

Ja własnie coś czuje że tylko takie masochistyczne uczucie jest dla LOOKa wyraziscie pojeciem miłosci wink No cóż z tego co wiem to się napewno leczy wink

Nie wyglupiajcie sie..co jeszcze ma mi robic?? Kapcie przyniesc??? Kur....toz nie o to w tym chodzi...

134

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

.. która bedzie umiała Cie wysłuchać i z Toba porozmawiac ... ale Ty wyraznie wolisz inna opcje ...

Ja własnie coś czuje że tylko takie masochistyczne uczucie jest dla LOOKa wyraziscie pojeciem miłosci wink No cóż z tego co wiem to się napewno leczy wink

Ta co jest jest pojeciam milosci dla Ciebie zatem..podziel sie ta wiedza....przeciez warto sie uczyc od madrzejszych big_smile
Widze ze masz wieksze doswiadczenie ode mnie...wiec licze ze mozesz wskazac droge gowniarzowi tongue

135

Odp: kryzys w zwiazku????

wiesz co ja bym zrobiła?? Jakby facet skutecznie unikał widywania się ze mna?? odcieła sie od niego. Przestała narzucac mu swoją osobę i zajeła sie czymś co odciaga moje mysli od niego. Zajezła sie swoimi emocjami, próbowała własnie ustalić czego ja oczekuje od zwiazku i uznała że moze byc tak że on wybierze opcje zycie beze mnie tongue Nie ma tu znaczenie dlaczego to zrobi albio czy to coś powaznego czy tylko pierdoła.
Dzieki ciszy dała bym i jemu czas na przemyślenia wink Skoro sie dusi ze mną lub mnie unika bo inna postac zajmuje mu mysli to moja obecnośc przy jego boku jest dla mnie tylko toksyczna. Jesli bedzie chciał sam do mnie przyjdzie, sam mi wszystko opowie i wtedy moge stawiac warunki, lub godzić sie na jakieś kompromisy wink
No cóż ale to moj sposób na kryzys tongue

136

Odp: kryzys w zwiazku????

No jak grochem o ścianę ... uwierz mi że jeśli nie znajdziesz sposobu zeby umiec porozmawiać i nauczyć ukochaną zeby z Tobą rozmawiała to z tej mąki chleba nie będzie:) Ty będziesz pod znakiem zapytania a ona bedzie zyła z boku..

137

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

wiesz co ja bym zrobiła?? Jakby facet skutecznie unikał widywania się ze mna?? odcieła sie od niego. Przestała narzucac mu swoją osobę i zajeła sie czymś co odciaga moje mysli od niego. Zajezła sie swoimi emocjami, próbowała własnie ustalić czego ja oczekuje od zwiazku i uznała że moze byc tak że on wybierze opcje zycie beze mnie tongue Nie ma tu znaczenie dlaczego to zrobi albio czy to coś powaznego czy tylko pierdoła.
Dzieki ciszy dała bym i jemu czas na przemyślenia wink Skoro sie dusi ze mną lub mnie unika bo inna postac zajmuje mu mysli to moja obecnośc przy jego boku jest dla mnie tylko toksyczna. Jesli bedzie chciał sam do mnie przyjdzie, sam mi wszystko opowie i wtedy moge stawiac warunki, lub godzić sie na jakieś kompromisy wink
No cóż ale to moj sposób na kryzys tongue

Doskonale, zgadzam sie z toba w zupelnosci i pewnie bym tak zrobil...ale:

1. ona mnie nie unika..ona po prostu traktuje zwiazek inaczej, na zimno..
2. mieszkajac razem raczej ciezko jest odciac sie od niej...mam nie reagowac jak cos do mnie mowi? zamknac sie w pokoju...? wyjsc z domu bez slowa i nie wracac godzinami? i czekac az zareaguje???
3. poza tym, skad pewnosc ze ona by wziela to za punkt w ktorym musi zaczac myslec o nas w innych kategoriach, jesli taki ukla dla niej tak pasuje?
4. gdybysmy nei mieszkali razem dawno bym juz to rzucil w cholere...po prostu bym nie przyjezdzal do niej..zupelnie inaczej cala ta sytuacja by wygladala...

138

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:

Ta co jest jest pojeciam milosci dla Ciebie zatem..podziel sie ta wiedza....przeciez warto sie uczyc od madrzejszych big_smile
Widze ze masz wieksze doswiadczenie ode mnie...wiec licze ze mozesz wskazac droge gowniarzowi tongue

Miłosc przede wszystkim ni krzywdzi. A ty czujesz sie skrzywdzony? tongue

139

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:

No jak grochem o ścianę ... uwierz mi że jeśli nie znajdziesz sposobu zeby umiec porozmawiać i nauczyć ukochaną zeby z Tobą rozmawiała to z tej mąki chleba nie będzie:) Ty będziesz pod znakiem zapytania a ona bedzie zyła z boku..

heheh Qrsywa odradza rozmowy..tylko jasne postawienie pytanie i cisze.. tongue

140

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:
L00K napisał/a:

Ta co jest jest pojeciam milosci dla Ciebie zatem..podziel sie ta wiedza....przeciez warto sie uczyc od madrzejszych big_smile
Widze ze masz wieksze doswiadczenie ode mnie...wiec licze ze mozesz wskazac droge gowniarzowi tongue

Miłosc przede wszystkim ni krzywdzi. A ty czujesz sie skrzywdzony? tongue

Nie, nie czuje sie skrzywdzony..w zadnym moim poscie nie napisalem ze tak sie czuje. Opisalem moja historie i probowalem znalezc rozwiazanie...prosilem was o spojrzenie na moj problem z innej strony...
Czuje ze uczucie umiera...ale nie czuje skrzywdzenia...

141

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

wiesz co ja bym zrobiła?? Jakby facet skutecznie unikał widywania się ze mna?? odcieła sie od niego. Przestała narzucac mu swoją osobę i zajeła sie czymś co odciaga moje mysli od niego. Zajezła sie swoimi emocjami, próbowała własnie ustalić czego ja oczekuje od zwiazku i uznała że moze byc tak że on wybierze opcje zycie beze mnie tongue Nie ma tu znaczenie dlaczego to zrobi albio czy to coś powaznego czy tylko pierdoła.
Dzieki ciszy dała bym i jemu czas na przemyślenia wink Skoro sie dusi ze mną lub mnie unika bo inna postac zajmuje mu mysli to moja obecnośc przy jego boku jest dla mnie tylko toksyczna. Jesli bedzie chciał sam do mnie przyjdzie, sam mi wszystko opowie i wtedy moge stawiac warunki, lub godzić sie na jakieś kompromisy wink
No cóż ale to moj sposób na kryzys tongue

Doskonale, zgadzam sie z toba w zupelnosci i pewnie bym tak zrobil...ale:

1. ona mnie nie unika..ona po prostu traktuje zwiazek inaczej, na zimno..
2. mieszkajac razem raczej ciezko jest odciac sie od niej...mam nie reagowac jak cos do mnie mowi? zamknac sie w pokoju...? wyjsc z domu bez slowa i nie wracac godzinami? i czekac az zareaguje???
3. poza tym, skad pewnosc ze ona by wziela to za punkt w ktorym musi zaczac myslec o nas w innych kategoriach, jesli taki ukla dla niej tak pasuje?
4. gdybysmy nei mieszkali razem dawno bym juz to rzucil w cholere...po prostu bym nie przyjezdzal do niej..zupelnie inaczej cala ta sytuacja by wygladala...

skoro mieszkanie wspolne jest tą blokada to moze warto rozstać sie nawet na jakis czas wink przezciez nie trzyma cie ani małzenstwo, ani kredyt wspolny ani dzieci. W czym problem?:P
Ty po prostu chcesz na siłę w tym tkwić i liczyc że stanie sie cud iż ona coś zrozumie. Ale nie beirzesz pod uwagę że ona nie ma potrzeby rozumiec czy coś zmieniac bo jej dobrze tak jak jest wink
I wracamy do punktu wyjscia Ty masz problem ona niekoniecznie wink

142

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

No jak grochem o ścianę ... uwierz mi że jeśli nie znajdziesz sposobu zeby umiec porozmawiać i nauczyć ukochaną zeby z Tobą rozmawiała to z tej mąki chleba nie będzie:) Ty będziesz pod znakiem zapytania a ona bedzie zyła z boku..

heheh Qrsywa odradza rozmowy..tylko jasne postawienie pytanie i cisze.. tongue

Ja jestem za rozmową zdecydowanie smile biorąc sytuację pod ścianę można podjąć nie właściwą decyzję czego później można żałować..
Nie robicie sobie wspólnych wieczorków np pzry winku? język sie wtedy rozwija smile Spróbuj porozmawiać tylko nie zadawaj pytań typu co jest grane albo czy coś jest nie tak itd... ubijanie wciąż tej samej piany zdecydowanie zniechęca.... raczej pare wspomnień może plany na przyszłość zawsze to dobry początek na naukę rozmowy smile
Później sam zobaczysz czy da radę coś zmienić czy raczej nie...

143

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

No jak grochem o ścianę ... uwierz mi że jeśli nie znajdziesz sposobu zeby umiec porozmawiać i nauczyć ukochaną zeby z Tobą rozmawiała to z tej mąki chleba nie będzie:) Ty będziesz pod znakiem zapytania a ona bedzie zyła z boku..

heheh Qrsywa odradza rozmowy..tylko jasne postawienie pytanie i cisze.. tongue

Ja jestem za rozmową zdecydowanie smile biorąc sytuację pod ścianę można podjąć nie właściwą decyzję czego później można żałować..
Nie robicie sobie wspólnych wieczorków np pzry winku? język sie wtedy rozwija smile Spróbuj porozmawiać tylko nie zadawaj pytań typu co jest grane albo czy coś jest nie tak itd... ubijanie wciąż tej samej piany zdecydowanie zniechęca.... raczej pare wspomnień może plany na przyszłość zawsze to dobry początek na naukę rozmowy smile
Później sam zobaczysz czy da radę coś zmienić czy raczej nie...

kwestia jest taka  ze laska ma bardzo wygodnie wink mieszka w domku facet ją utrzymuje i nawet jest romantyczny a kiedy ona ma kaprys moze sobie zniknąc z jego zycia i domku na tydzien lub dwa. Myslisz ze rozmowa z nią bedzie twórcza?:P
Znikam na dziś starczy wink
Pozdrawiam

144

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:
L00K napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

wiesz co ja bym zrobiła?? Jakby facet skutecznie unikał widywania się ze mna?? odcieła sie od niego. Przestała narzucac mu swoją osobę i zajeła sie czymś co odciaga moje mysli od niego. Zajezła sie swoimi emocjami, próbowała własnie ustalić czego ja oczekuje od zwiazku i uznała że moze byc tak że on wybierze opcje zycie beze mnie tongue Nie ma tu znaczenie dlaczego to zrobi albio czy to coś powaznego czy tylko pierdoła.
Dzieki ciszy dała bym i jemu czas na przemyślenia wink Skoro sie dusi ze mną lub mnie unika bo inna postac zajmuje mu mysli to moja obecnośc przy jego boku jest dla mnie tylko toksyczna. Jesli bedzie chciał sam do mnie przyjdzie, sam mi wszystko opowie i wtedy moge stawiac warunki, lub godzić sie na jakieś kompromisy wink
No cóż ale to moj sposób na kryzys tongue

Doskonale, zgadzam sie z toba w zupelnosci i pewnie bym tak zrobil...ale:

1. ona mnie nie unika..ona po prostu traktuje zwiazek inaczej, na zimno..
2. mieszkajac razem raczej ciezko jest odciac sie od niej...mam nie reagowac jak cos do mnie mowi? zamknac sie w pokoju...? wyjsc z domu bez slowa i nie wracac godzinami? i czekac az zareaguje???
3. poza tym, skad pewnosc ze ona by wziela to za punkt w ktorym musi zaczac myslec o nas w innych kategoriach, jesli taki ukla dla niej tak pasuje?
4. gdybysmy nei mieszkali razem dawno bym juz to rzucil w cholere...po prostu bym nie przyjezdzal do niej..zupelnie inaczej cala ta sytuacja by wygladala...

skoro mieszkanie wspolne jest tą blokada to moze warto rozstać sie nawet na jakis czas wink przezciez nie trzyma cie ani małzenstwo, ani kredyt wspolny ani dzieci. W czym problem?:P
Ty po prostu chcesz na siłę w tym tkwić i liczyc że stanie sie cud iż ona coś zrozumie. Ale nie beirzesz pod uwagę że ona nie ma potrzeby rozumiec czy coś zmieniac bo jej dobrze tak jak jest wink
I wracamy do punktu wyjscia Ty masz problem ona niekoniecznie wink

hehehe no i tu mamy problem..bo zadne z nas nie ma gdzie pojsc. Sprzedalem swoje mieszkanie, ona zrezygnowala z wynajmu...
Heheh nie nie na sile...ale nie specjalnie mam teraz jakis szybkie i dobre wyjscie...
Hehe a nawet gdyby to mialbytm jej powiedziec po powrocie do domu.."zmien sie, albo zacznij pakowac" heheheh dobre  tongue

145

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:
pogubioona... napisał/a:
L00K napisał/a:

heheh Qrsywa odradza rozmowy..tylko jasne postawienie pytanie i cisze.. tongue

Ja jestem za rozmową zdecydowanie smile biorąc sytuację pod ścianę można podjąć nie właściwą decyzję czego później można żałować..
Nie robicie sobie wspólnych wieczorków np pzry winku? język sie wtedy rozwija smile Spróbuj porozmawiać tylko nie zadawaj pytań typu co jest grane albo czy coś jest nie tak itd... ubijanie wciąż tej samej piany zdecydowanie zniechęca.... raczej pare wspomnień może plany na przyszłość zawsze to dobry początek na naukę rozmowy smile
Później sam zobaczysz czy da radę coś zmienić czy raczej nie...

kwestia jest taka  ze laska ma bardzo wygodnie wink mieszka w domku facet ją utrzymuje i nawet jest romantyczny a kiedy ona ma kaprys moze sobie zniknąc z jego zycia i domku na tydzien lub dwa. Myslisz ze rozmowa z nią bedzie twórcza?:P
Znikam na dziś starczy wink
Pozdrawiam

ale on nie chce sie rozstawać wiec albo zacznie rozmawiac albo niech sobie zyja jedno swoim drugie swoim zyciem...
Pozwolil jej na takie wybywanie z domu wiec pretensja tylko do siebie... jak juz wczesniej pisałam dał jej wiele szkoda tylko ze nie jest tak w druga strone..:(

146

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

No jak grochem o ścianę ... uwierz mi że jeśli nie znajdziesz sposobu zeby umiec porozmawiać i nauczyć ukochaną zeby z Tobą rozmawiała to z tej mąki chleba nie będzie:) Ty będziesz pod znakiem zapytania a ona bedzie zyła z boku..

heheh Qrsywa odradza rozmowy..tylko jasne postawienie pytanie i cisze.. tongue

Ja jestem za rozmową zdecydowanie smile biorąc sytuację pod ścianę można podjąć nie właściwą decyzję czego później można żałować..
Nie robicie sobie wspólnych wieczorków np pzry winku? język sie wtedy rozwija smile Spróbuj porozmawiać tylko nie zadawaj pytań typu co jest grane albo czy coś jest nie tak itd... ubijanie wciąż tej samej piany zdecydowanie zniechęca.... raczej pare wspomnień może plany na przyszłość zawsze to dobry początek na naukę rozmowy smile
Później sam zobaczysz czy da radę coś zmienić czy raczej nie...

Kurcze no ale jak mozna kogos uczyc rozmowy jesli ktos nie jest gadula..ja nie chce zeby paplala caly czas, ale zeby jasno mowila jesli cos jej nie pasuje...zamiast zachowywac sie jak zachowuje...
Zgadzam sie, przycisnienie do muru moze doprowadzic do zlej decyzji..bo skoro on tak prze..niech sam zyje...ale to moze byc pod wplywem chwili, zlosci...
Wiesz, ze wieczorki...gdy jest u nas mala nie pijemy i nie robimy imprez, ot tak sie utarlo...
gdy jej nie ma, to czasami cos tam wypijemy..ale zeby od razu rozwijac takie rozmowy...raczej dowiaduje sie rzeczy ktorych bym nie chcial wiedziec tongue

Plany jak najbardziej...ale tego typu rozmowy to zaden problem...chociaz czasami trzeba ciagnac za jezyk tongue

147

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:
Qrsywa napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

Ja jestem za rozmową zdecydowanie smile biorąc sytuację pod ścianę można podjąć nie właściwą decyzję czego później można żałować..
Nie robicie sobie wspólnych wieczorków np pzry winku? język sie wtedy rozwija smile Spróbuj porozmawiać tylko nie zadawaj pytań typu co jest grane albo czy coś jest nie tak itd... ubijanie wciąż tej samej piany zdecydowanie zniechęca.... raczej pare wspomnień może plany na przyszłość zawsze to dobry początek na naukę rozmowy smile
Później sam zobaczysz czy da radę coś zmienić czy raczej nie...

kwestia jest taka  ze laska ma bardzo wygodnie wink mieszka w domku facet ją utrzymuje i nawet jest romantyczny a kiedy ona ma kaprys moze sobie zniknąc z jego zycia i domku na tydzien lub dwa. Myslisz ze rozmowa z nią bedzie twórcza?:P
Znikam na dziś starczy wink
Pozdrawiam

ale on nie chce sie rozstawać wiec albo zacznie rozmawiac albo niech sobie zyja jedno swoim drugie swoim zyciem...
Pozwolil jej na takie wybywanie z domu wiec pretensja tylko do siebie... jak juz wczesniej pisałam dał jej wiele szkoda tylko ze nie jest tak w druga strone..:(

ee o jakim wybywaniu mowicie?? byla zaledwie 3 dni na firmowej imprezie......W zyciu bym jej nie poscil na 2 tyg..bez slowa...skad wyczytaliscie to?

148

Odp: kryzys w zwiazku????

Jeśli z natury jest zimna kobieta to juz raczej tego nie zmienisz... mnie by szlak trafił jakby mój facet snuł sie po domu niby wszystko ok ale ja czułabym ze tak nie jest chciałabym wiedzieć co mu w głowie siedzi ... a moze gdyby ona mogła i miała  mozliwosc dawno jej by pzry Tobie nie było ... rozważałeś to?? czasem kwestia finansowa to spory problem...

149

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:
L00K napisał/a:

heheh Qrsywa odradza rozmowy..tylko jasne postawienie pytanie i cisze.. tongue

Ja jestem za rozmową zdecydowanie smile biorąc sytuację pod ścianę można podjąć nie właściwą decyzję czego później można żałować..
Nie robicie sobie wspólnych wieczorków np pzry winku? język sie wtedy rozwija smile Spróbuj porozmawiać tylko nie zadawaj pytań typu co jest grane albo czy coś jest nie tak itd... ubijanie wciąż tej samej piany zdecydowanie zniechęca.... raczej pare wspomnień może plany na przyszłość zawsze to dobry początek na naukę rozmowy smile
Później sam zobaczysz czy da radę coś zmienić czy raczej nie...

Kurcze no ale jak mozna kogos uczyc rozmowy jesli ktos nie jest gadula..ja nie chce zeby paplala caly czas, ale zeby jasno mowila jesli cos jej nie pasuje...zamiast zachowywac sie jak zachowuje...
Zgadzam sie, przycisnienie do muru moze doprowadzic do zlej decyzji..bo skoro on tak prze..niech sam zyje...ale to moze byc pod wplywem chwili, zlosci...
Wiesz, ze wieczorki...gdy jest u nas mala nie pijemy i nie robimy imprez, ot tak sie utarlo...
gdy jej nie ma, to czasami cos tam wypijemy..ale zeby od razu rozwijac takie rozmowy...raczej dowiaduje sie rzeczy ktorych bym nie chcial wiedziec tongue

Plany jak najbardziej...ale tego typu rozmowy to zaden problem...chociaz czasami trzeba ciagnac za jezyk tongue

Ja Ci nie proponuję się upijać hallo smile dwie lampki wina to nie zbrodnia ale jest fajny nastrój gdzieś palące sie świeczki ... chodzi o mile spędzony czas smile

150

Odp: kryzys w zwiazku????

A swoją drogą jesteś uparciuch straszny smile

151

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:

Jeśli z natury jest zimna kobieta to juz raczej tego nie zmienisz... mnie by szlak trafił jakby mój facet snuł sie po domu niby wszystko ok ale ja czułabym ze tak nie jest chciałabym wiedzieć co mu w głowie siedzi ... a moze gdyby ona mogła i miała  mozliwosc dawno jej by pzry Tobie nie było ... rozważałeś to?? czasem kwestia finansowa to spory problem...

Powiem Ci tak, zanim ja spotkalem krucho z nia bylo..kupa pozyczek i ledwo co wiazala koniec z koncem...nie pisze tego zeby udowodnic cos albo podliczyc...to nie ma dla mnie znaczenia.
Dzieki mnie podniosla sie finansowo...pamietam dni kiedy plakala jak przychodzily kolejne faktury a do konca miesiaca bylo tylko kilka stowek..powiedzialem jej wowczas ze niech pamieta ze ma mnie, ze nie jest tak zle zeby nie moglo byc lepiej.
Pieniadze nie byly dla mnie wazne, wazna byla ona..widzialem ze jest wspaniala matka i ze chce sie ustatkowac..dokladnie tego czego szukalem ja.
I tutaj chyba byl moj blad..naprawilem jej wszystkie bledy...i moze to oslepilo...to zmienilo ja...sadzilem ze jest rozsadna..ze nie odbije palma....

Czy ja wiem czy jest zimna z natury...na poaczatku zwiazku nie byla nia, byla ciepla, slodka i naprawde potrafila pokazac ze jej na mnie zalezy...
I powiem ci ze mnie tez szlak trafia...ale jedyne co mi przychodzi wowczas do glowy to walnac reka w stol i zapytac co jest? Tylko ze zadnej odpowiedzi nie bedzie...

nie zaprzeczam ze jest teraz dla mnie dla pieniedzy...wierze ze tak nie jest,..bo to juz zakrawa obluda..ktorej nienawidze...ale przeciez sie nie przyzna...

Poniekad to ona powinna skakac obok mnie, a nie odwrotnie...no ale moze to kolejny blad jaki zrobilem...

152

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:

A swoją drogą jesteś uparciuch straszny smile

dlaczego?

153

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

Ja jestem za rozmową zdecydowanie smile biorąc sytuację pod ścianę można podjąć nie właściwą decyzję czego później można żałować..
Nie robicie sobie wspólnych wieczorków np pzry winku? język sie wtedy rozwija smile Spróbuj porozmawiać tylko nie zadawaj pytań typu co jest grane albo czy coś jest nie tak itd... ubijanie wciąż tej samej piany zdecydowanie zniechęca.... raczej pare wspomnień może plany na przyszłość zawsze to dobry początek na naukę rozmowy smile
Później sam zobaczysz czy da radę coś zmienić czy raczej nie...

Kurcze no ale jak mozna kogos uczyc rozmowy jesli ktos nie jest gadula..ja nie chce zeby paplala caly czas, ale zeby jasno mowila jesli cos jej nie pasuje...zamiast zachowywac sie jak zachowuje...
Zgadzam sie, przycisnienie do muru moze doprowadzic do zlej decyzji..bo skoro on tak prze..niech sam zyje...ale to moze byc pod wplywem chwili, zlosci...
Wiesz, ze wieczorki...gdy jest u nas mala nie pijemy i nie robimy imprez, ot tak sie utarlo...
gdy jej nie ma, to czasami cos tam wypijemy..ale zeby od razu rozwijac takie rozmowy...raczej dowiaduje sie rzeczy ktorych bym nie chcial wiedziec tongue

Plany jak najbardziej...ale tego typu rozmowy to zaden problem...chociaz czasami trzeba ciagnac za jezyk tongue

Ja Ci nie proponuję się upijać hallo smile dwie lampki wina to nie zbrodnia ale jest fajny nastrój gdzieś palące sie świeczki ... chodzi o mile spędzony czas smile

to sie zdarza...ale ona nie lubi specjalnie siedziec w domu jak ma wolne.. ??!!!
Zreszta..nie weim czy alkohol jest dobry to rozciagania takich rozmow..jeszcze butelka dostane..albo co...

154

Odp: kryzys w zwiazku????

Jestem mlodą dziewczyną, ale mój ostatni "związek" naprawde wiele mnie nauczyl i widze ze mamy taki sam problem. Tak samo jak Ty dawałam z siebie 100% i od razu apeluje - NIE RÓB TAK! Naprawdę uwierz, że to Cię zgubi.. To wszystko potoczyło się bardzo szybko, jak czytam to wszystko to mam wrażenie, że po prostu nadal jesteś na etapie "motylków w brzuchu", a jej moze to po prostu juz minęło? Może żyje codziennoscia? moze juz te emocje opadly i po prostu nie okazuje tak uczuc co nie znaczy, że ich juz do Ciebie nie ma? Musisz zająć się trochę sobą. Musisz spotykac sie ze swoimi znajomymi tak jak Ona, musisz dać jej czasem zatesknic. Nie mozesz ograniczac sie tylko do Waszego zwiazku. To jest bardzo dobra cecha, ze starasz sie o rodzine, ze stawiasz ja na pierwszym miejscu i ze wszystkiego rezygnujesz, ale Ona moze czuc sie jak w kleszczach. Musisz jej dac czasem odpoczac.. nie zawsze musi być pełno namietnosci i milosci. Poza tym w zyciu kazdego czlowieka miewaja rozne dni. Jedne gorsze, drugie lepsze, a Twoja partnerka jest osoba skryta wiec niekoniecznie musi Ci o nich mowic chociaz wiem, ze powinna. Ale jestescie ze soba krotko wiec powinienes tez to zrozumiec smile Daj sobie na wstrzymanie. Widze jaka miloscia ją darzysz, ale daj jej troche swobody. Wiesz ,ze kota mozna zaglaskac? Lepiej zeby tej milosci bylo mniej kazdego dnia niz zeby byla raz na jakis czas wielka fala nie uwazasz? smile POZDRAWIAM i naprawde uwazaj z tym zaangazowaniem, bo naprawde mozesz zostac z niczym. Po pierwsze, ze zrezygnowales z prywatnego zycia, po 2, ze jezeli nie wyjdzie Wam to bedziesz cierpial, bo wlozyles z ten zwiazek calego siebie , apo 3 sa jeszcze sprawy materialne - sam wiesz o czym mowie. smile Uwazaj. 3maj sie smile

155

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

Jeśli z natury jest zimna kobieta to juz raczej tego nie zmienisz... mnie by szlak trafił jakby mój facet snuł sie po domu niby wszystko ok ale ja czułabym ze tak nie jest chciałabym wiedzieć co mu w głowie siedzi ... a moze gdyby ona mogła i miała  mozliwosc dawno jej by pzry Tobie nie było ... rozważałeś to?? czasem kwestia finansowa to spory problem...

Powiem Ci tak, zanim ja spotkalem krucho z nia bylo..kupa pozyczek i ledwo co wiazala koniec z koncem...nie pisze tego zeby udowodnic cos albo podliczyc...to nie ma dla mnie znaczenia.
Dzieki mnie podniosla sie finansowo...pamietam dni kiedy plakala jak przychodzily kolejne faktury a do konca miesiaca bylo tylko kilka stowek..powiedzialem jej wowczas ze niech pamieta ze ma mnie, ze nie jest tak zle zeby nie moglo byc lepiej.
Pieniadze nie byly dla mnie wazne, wazna byla ona..widzialem ze jest wspaniala matka i ze chce sie ustatkowac..dokladnie tego czego szukalem ja.
I tutaj chyba byl moj blad..naprawilem jej wszystkie bledy...i moze to oslepilo...to zmienilo ja...sadzilem ze jest rozsadna..ze nie odbije palma....

Czy ja wiem czy jest zimna z natury...na poaczatku zwiazku nie byla nia, byla ciepla, slodka i naprawde potrafila pokazac ze jej na mnie zalezy...
I powiem ci ze mnie tez szlak trafia...ale jedyne co mi przychodzi wowczas do glowy to walnac reka w stol i zapytac co jest? Tylko ze zadnej odpowiedzi nie bedzie...

nie zaprzeczam ze jest teraz dla mnie dla pieniedzy...wierze ze tak nie jest,..bo to juz zakrawa obluda..ktorej nienawidze...ale przeciez sie nie przyzna...

Poniekad to ona powinna skakac obok mnie, a nie odwrotnie...no ale moze to kolejny blad jaki zrobilem...

Martwie się bo z mojego punktu widzenia to wygląda trochę dziwnie.. Jestem kobieta i gdyby facet uchylil mi nieba nie zachowywałabym sie tak ..
Nie chcę tego pisać ale wygląda to tak jakbyś był dla niej wygodny... dałeś jej wszystko dosłownie wszystko.. i jak tu sie jej wycofać? Pieniadze sa , zastepczy tata tez, dom, miłość z jego strony, gdy jest cisnienie to i seks... ale hmm gdzie jest jej uczucie? czujesz ze Cie kocha? to kazdy czuje nawet jesli nic nei mówi to się czuje.. Sam napisałeś ze jesli mieszkalibyscie oddzielnie pewnie juz byś z nią nie był.. jesteś bardzo honorowy i odpowiedzialny ... myśle ze dobry z Ciebie mężczyzna ale pomyśl o sobie czasem ...


Na poczatku była ciepla itd a jak sie zbliza pocztaek miesiaca nie robi sie miła??? (to było uszczypliwe wiem)

156

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:
L00K napisał/a:

Kurcze no ale jak mozna kogos uczyc rozmowy jesli ktos nie jest gadula..ja nie chce zeby paplala caly czas, ale zeby jasno mowila jesli cos jej nie pasuje...zamiast zachowywac sie jak zachowuje...
Zgadzam sie, przycisnienie do muru moze doprowadzic do zlej decyzji..bo skoro on tak prze..niech sam zyje...ale to moze byc pod wplywem chwili, zlosci...
Wiesz, ze wieczorki...gdy jest u nas mala nie pijemy i nie robimy imprez, ot tak sie utarlo...
gdy jej nie ma, to czasami cos tam wypijemy..ale zeby od razu rozwijac takie rozmowy...raczej dowiaduje sie rzeczy ktorych bym nie chcial wiedziec tongue

Plany jak najbardziej...ale tego typu rozmowy to zaden problem...chociaz czasami trzeba ciagnac za jezyk tongue

Ja Ci nie proponuję się upijać hallo smile dwie lampki wina to nie zbrodnia ale jest fajny nastrój gdzieś palące sie świeczki ... chodzi o mile spędzony czas smile

to sie zdarza...ale ona nie lubi specjalnie siedziec w domu jak ma wolne.. ??!!!
Zreszta..nie weim czy alkohol jest dobry to rozciagania takich rozmow..jeszcze butelka dostane..albo co...

Ale jak ma wolne to spedza czas poza domem z Toba czy oddzielnie ?

157

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

A swoją drogą jesteś uparciuch straszny smile

dlaczego?

bo zadnej opcji nie akceptujesz masz klapki na oczach i co ktoś by nie napisał Ty masz na to wytłumaczenie i usprawiedliwienie smile

158 Ostatnio edytowany przez L00K (2012-06-19 19:56:30)

Odp: kryzys w zwiazku????

Z ostatniej chwili, właśnie zaprosiła fotografa na wyjazd z nami... No kurw mnie strzeliła.....
Róż to już przegięcie, nawet na wakacje bez niego nie mOzna wyjechać .... Rodzinny wyjazd z fotografem.... Ja pierd.....

159

Odp: kryzys w zwiazku????

jestem w szoku.. no zajebiście masz, nei powiem, że nie.. ;/ porażka jakaś z tą Twoją kobietą człowieku... ;/ kopnij ją w dupę i niech spieprza gdzie pieprz rośnie. Przepraszam, że tak pisze ale nerwica mnie bierze. Ma wszystko czego trzeba, wszystko na tacy i zamiast być wdzieczna to żeruje tylko na Tobie i robi co chce. patologia jakaś..

160

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:

Z ostatniej chwili, właśnie zaprosiła fotografa na wyjazd z nami... No kurw mnie strzeliła.....
Róż to już przegięcie, nawet na wakacje bez niego nie mOzna wyjechać .... Rodzinny wyjazd z fotografem.... Ja pierd.....

Jesteś już duzym chłopcem i chyba wiesz, że nie ma pzryjaźni damsko - męskiej ...
Troche cios ponizej pasa myslalam ze wakacje spedza sie razem, mysle, ze zdecydowanie towarzystwo fotografa jej bardziej pasuje niż Twoje .. ale pytanie do Ciebie co z tym zrobiłeś ??? Jaka reakcja ?? mam nadzieje ze wygarnałeś jej ze nie zapytała cie o zdanie!!!
Cholera nie badz głupi dupa to nie koniec swiata ...

161

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

A swoją drogą jesteś uparciuch straszny smile

dlaczego?

bo zadnej opcji nie akceptujesz masz klapki na oczach i co ktoś by nie napisał Ty masz na to wytłumaczenie i usprawiedliwienie smile

Bo LOOK nie szuka pomocy on sie przyszedł poużalać nad sobą wink
Wiecie najlepiej jest o wszystko oskarżyc innych no bo ja jestem cudeńko tongue
LOOK to nie miłosc ty jestes uzalezniony od chorych emocji. Ciebie to wręcz podnieca i wciąga. Uwielbiasz być w roli ofiary zwiazku, uwielbiasz sie uzalać bo dla ciebie miłosc łączy sie z cierpieniem wink
Wiesz co?? Mam dla ciebie pocieszenie wink TO sie naprawde LECZY!!! tongue
Chcesz gotową receptę na to by ona stała sie twoim wyobrażeniem o niej, twoją iluzją tongue ale nie ma recepty ani gotowego leku tongue Ja napewno nie powiem ci co zrobić by ona była taka jaką ty chcesz ją mnieć, bo niestety nie ja poniosę konsekwencje tkwienia w toksycznym układzie tongue

Jedno ci moge doradzić. Znajdz w swojej okolicy dobrego specjalistę terapeutycznego i predko sie do niego udaj. Nie żartuje jestem w tym momencie śmiertelnie poważna hmm

162

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:
pogubioona... napisał/a:
L00K napisał/a:

dlaczego?

bo zadnej opcji nie akceptujesz masz klapki na oczach i co ktoś by nie napisał Ty masz na to wytłumaczenie i usprawiedliwienie smile

Bo LOOK nie szuka pomocy on sie przyszedł poużalać nad sobą wink
Wiecie najlepiej jest o wszystko oskarżyc innych no bo ja jestem cudeńko tongue
LOOK to nie miłosc ty jestes uzalezniony od chorych emocji. Ciebie to wręcz podnieca i wciąga. Uwielbiasz być w roli ofiary zwiazku, uwielbiasz sie uzalać bo dla ciebie miłosc łączy sie z cierpieniem wink
Wiesz co?? Mam dla ciebie pocieszenie wink TO sie naprawde LECZY!!! tongue
Chcesz gotową receptę na to by ona stała sie twoim wyobrażeniem o niej, twoją iluzją tongue ale nie ma recepty ani gotowego leku tongue Ja napewno nie powiem ci co zrobić by ona była taka jaką ty chcesz ją mnieć, bo niestety nie ja poniosę konsekwencje tkwienia w toksycznym układzie tongue

Jedno ci moge doradzić. Znajdz w swojej okolicy dobrego specjalistę terapeutycznego i predko sie do niego udaj. Nie żartuje jestem w tym momencie śmiertelnie poważna hmm

hmm mam wrażenie ze się uwzięłyśmy na niego .. szkoda mi go bo wszedł nie w ten przedział i tak naprawdę jest słaby żeby się z niego wymiksować ...

163 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2012-06-20 08:23:01)

Odp: kryzys w zwiazku????

Wybacz raczej nie jestem Matką Teresą wink aby coś zmienić on musi sam tego mocno chciec wink
Poklepywanie go po ramieniu i utrwalanie w nim poczucia że to ona jest ta zła, a on taki biedaczek na 100% mu nie pomoże tongue

164

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

Wybacz raczej nie jestem Matką Teresą wink aby coś zmienić on musi sam tego mocno chciec wink
Poklepywanie go po ramieniu i utrwalanie w nim poczucia że to ona jest ta zła, a on taki biedaczek na 100% mu nie pomoże tongue

To mam pomysł zwerbujmy go w realu ja go gumowym młotkiem a Ty mu nakładziesz do głowy troszkę innego spojrzenia na świat smile
efekt murowany smile:) albo skoro ona zaprosiła fotografa niech on zaprosi nas bedzie wtedy zdrowy zwiazek smile:)

165

Odp: kryzys w zwiazku????

nie lubie wielokątów foremnych tongue big_smile

166

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

nie lubie wielokątów foremnych tongue big_smile

hahahahaha musisz się poświęcić dla dobra ogółu smile:):)

167

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

nie lubie wielokątów foremnych tongue big_smile

hahahahaha musisz się poświęcić dla dobra ogółu smile:):)

Ja niczego nie muszę cool ja mogę jedynie chcieć tongue wink

168

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:
pogubioona... napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

nie lubie wielokątów foremnych tongue big_smile

hahahahaha musisz się poświęcić dla dobra ogółu smile:):)

Ja niczego nie muszę cool ja mogę jedynie chcieć tongue wink

Chcieć to móc:) zaraz sie nam dostanie jak LOOK sie uaktywni smile

169

Odp: kryzys w zwiazku????
pogubioona... napisał/a:
L00K napisał/a:
pogubioona... napisał/a:

Ja Ci nie proponuję się upijać hallo smile dwie lampki wina to nie zbrodnia ale jest fajny nastrój gdzieś palące sie świeczki ... chodzi o mile spędzony czas smile

to sie zdarza...ale ona nie lubi specjalnie siedziec w domu jak ma wolne.. ??!!!
Zreszta..nie weim czy alkohol jest dobry to rozciagania takich rozmow..jeszcze butelka dostane..albo co...

Ale jak ma wolne to spedza czas poza domem z Toba czy oddzielnie ?

Jak ma wolne a ja jestem w  pracy to siedzi w domu i cos tam robi...:P

170

Odp: kryzys w zwiazku????

ja już Ci kiedyś kolego napisałam tak jak koleżanka powyżej, że jest wygodna.. wszystko ma z Tobą i tyle. Tak się nie zachowuje człowiek, który kocha (nawet jeśli 'etap motylkow' przeszedł). Co chwile dostajes sygnały, że to nie jest to. Przykładem TERAZ jest , że na wakacje bierze fotografa - bzdura ! Nie bądź głupi. Dajesz z siebie wszystko, a Ona tego nie docenia. Boziu..jakbym jechała na wakacje ze swoim facetem NIKOGO, ale to NIKOGO bym nie dopuscila zeby jechał z Nami..tylko ja i mój chłopak we dwoje bez problemów, odpoczynek dla Nas obojgu czas dla siebie i zaciśnięcie jeszcze bardizej więzi... a nie obok jeszcze fotograf hahaha proszę Cię szanuj się człowieku i nie usprawiedliwiaj Jej i otwórz w końcu oczy, bo będziesz się męczyć cały czas. Ja też mialam kiedys tak, ze lubialam być dobrym duszkiem, wręcz MĘCZENNICĄ w związku - wiesz jak to się nazywa tak ogółem? naiwność. Ja przestałam. Teraz Twoja kolej..

171

Odp: kryzys w zwiazku????

Zaraz wam sie dostanie tongue ladnie nasmarowalyscie na mnie...to bylo FIFI smile

heheh ale na powaznie..sluchajcie...jak to mowia internet is the biggest library ine the world...a ze internet sklada sie rowniez z FB mialem okazje to wszystko wyczytac... a wiec od poczatku...

bylem akurat u kumpla zalatwic kilka spraw, ona zostala w domu. No ale w pewmnym momecie dostalem maila na komorke ze cos tam jest na FB. Wiec wszedlem i przy okazji zobaczylem ze skomentowala post fotografa.
Looknalem na ten post a tam pisze. :.jak daleko trzeba jechac na polodnie zeby miec slonce? Szukam fajnego miejsca na wakacje"
No to ona pisze: Slonce jest tam gdzie my jedziemy w sobote.
On: tez o tym myslalem ze nie ma zadnych wolnych biletow juz
ona: cyk: link do tego samego miejsca gdzie my jedziemy, z ta sama data, ten sam samolot...
on: no tak, ale nie wiem czy uda mi sie tam wyladowac czy mnie wywala gdzies indzie..
ona: przyjedz do nas, mamy samochod wynajety, i cyk nowy link. (sprawdzam znowu, ta sama data, ten sam wyjazd, tpo samo miejsce)...

No mnie krew zalala..sobie mysle..no swietnie..nas 3 + fotograf...fantastyczbnie...tym bardziej ze czlowieka nie nam...

Az sie blady zrobilem, kumpel, pyta..co jest?? ze tak zbladles....

Mialem kilka rzeczy do zrobienia jeszcze, wiec zdarzylem ochlonac troche zanim pojechalem do domu.

Kiedy przyjechalem..powiedzialem sobie ze wyjasnie to, i jesli bedzie wojna...nie jade..niech bierze ze soba fotografa...

Ale nie chcialem wyjezdzac z morda...tylko spokojnie to wyjasnic...
Zapytalem ja, czy mnie kocha...i czy jeste tego pewna..bo mam wrazenie ze jestem ten 3ci a na to ja sie nie bede godzil. Na pcozatku nie zrozumiala o co mi chodzi, zaczela sie tlumaczyc ze byla zmeczona i ze moze dlatego tak to odczulem. Ale nie to mialem na mysli. Wiec mowie dalej..ze zakladaelm ze nasz wyjazd na wakacje jest wyjazdem dla nas, rodzinny..bez dodatkowych bagazy...
ona nadal nie kumala (po tyg dolacza do nas jej siostra z dzieckiem i ojciec). Wiec zapytala czy to o nich mi chodzi.
Nie, chodzi mi o kogos innego. Ona nadal nie zaczaila..dopiero jak wyjasnilem o co chodzi...zrozumiala.
Zareagowala tak jak by to ja ziirytowalo...ale ja nadal ciagnalem temat. Zaczela sie tlumaczyc..ze to byl zart, ze ona go zna na tyle ze wie ze i tak by nie pojechal...i ze jesli jestem o niego zxazdrosny to moze mi zagwarantowac ze ten typ jest oblesny i nie w jej typie...ze to tylko kumpel jak jeden z wielu..a ona jest jedna z wielu jego kolezanek. I ze dziwi sie ze ja o cos podejrzewalem.
Ja nie podejrzewalem..ja tylko chcialem wyrazic moje odczucia...
Powiedzial ze jesli tak to ona skasuje te posty, bo i tak by nie pojechal...Na to ja, a co jesli by, co wtedy, jak bys to odkrecila??? Ja typa nie znam, byc moze jest facet ok, moze nie..nie wiem..ale wakacje to nasz wyjazd i nie chce miec ze soba samotnego faceta....
Odpowiedziala ze czuje sie teraz kontrolowana..no, ale przeciez wszystkie posty na FB publiczne i mozna je czytac..jesli to sie pojawilo rowniez u mnie, moglem odczytac bez zadnego wdrazania sie w profile itd.

Zaczela mnie zapewniac, ze nie ma nikogo i nie bedzie poza mna, i ze moglem zapytac zanim zadalem takie pytania...i ze nigdy, przenigdy nie bedzie jje z nim laczylo. Jestem ja i tylko ja.
Odparlem ze ok, teraz juz wiem i wiecej do tego tematu nie bede wracal, po prosilem ja o obietnice ze nie zmieni nic na FB. A jesli nie chce zebym czytal jej posty to moze mnie wylaczyc z grupy uzytkownikow ktorzy moga to czytac...

Uspokoila sie, przyszla, przytulila i przeprosila...dzisiaj widzialem ze jej posty sa usuniete..mimo ze obiecala ze tego nie zrobic..
Nie wiem czy to byla scenka zazdrosci..pewnie juz to obgadala z matka albo siostra...ale uwazem ze byl na to czas..teraz wiem ze jednak mnie kocha...ze poczula..ze mi sie cos nie podoba i ze umiem zareagowac...

Obiecalismy sobie ze do tego tematu juz nie wracamy...ze koncentrujemy sie na przyszlosci a nie przeszlosci....

172 Ostatnio edytowany przez betheone (2012-06-20 11:39:23)

Odp: kryzys w zwiazku????

Uooo matko kuźwa jaki Ty jesteś naiwny już nie mam siły powoli tongue tzn. czytam to i momentami się normlanie irytuje chociaż to nie moja sprawa. Zna Go i by nie pojechał to po co podawała linki? Mogła napisać tylko aaa jedizemy tu i tu i bedize fajnie, a nie jakieś propozycje i wysyłanie linków. Ja zdania jakoś nie zmienie, a Ty zamiast chociaż raz jak facet zrobić aferę i nawet się pokłócić! bo to jest potrzebne momentami do związku zeby się zbliżyć to Ty ją głaszczesz spokojnie mówisz, chce zrobić aferę ale nie nie..bo nie chcesz sie klocic..bo nie chcesz wyjezdzac w zlych nastrojach..o ludu mój o matyldo kochano..;p.. weź się raz, a porzadnie wydrzyj jak facet powiedz co CI nie pasuje, a nie czajenie się jak cnotka jak małe szczeniąko które nie wie czy jak będzie patrzeć to zostanie przytulony czy nie. Masz być pewnym siebie facetem, coś Ci się nie podoba to to mów i tyle. Ja zdania nie zmienię, jakoś z tego wszystkiego co piszesz naprawdę jest coś z tą kobietką nie tak.

p.s mimo, ze cierpisz i robi Ci tyle krzywdy milczeniem i zachowuje sie jak małe dziecko, nawet jak zaczynasz rozmowe to nie odpowie oco Ci chodzi i nie udziela Ci nigdy odpowiedzi to i tak ją znowu wytłumaczyłeś, że nie wymagales od niej usunięcia postu, a ona OH TAKA DOBRA ZE NAWET USUNELA..to powinno byc normalne i te linki nie powinny mieć miejsca..co innego gdyby tak normalnie zagadala ze jedzie ze jest fajnie ze slonce, a nie wysylanie namiarów.

Przepraszam za bulwers, nie mam zamiaru Cię w niczym obrażac, zaczynam sama siebie przerażac, że przejmuje sie kogoś związkiem hahaha big_smile

173

Odp: kryzys w zwiazku????

big_smile:D:D LOOK ja juz pisałam normalnie odpadam cool
Usuniete wpisy z FB to dowód dozgonnej miłosci?!! no prosze czego to sie człowiek nauczy na necie big_smile
Wszystkie czerwone lampki mi sie palą w głowie jak te bzdury czytam!!!!!

174

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

big_smile:D:D LOOK ja juz pisałam normalnie odpadam cool
Usuniete wpisy z FB to dowód dozgonnej miłosci?!! no prosze czego to sie człowiek nauczy na necie big_smile
Wszystkie czerwone lampki mi sie palą w głowie jak te bzdury czytam!!!!!

mi też kochana smile.. zauważyłam L00K, że na wszystko masz usprawiedliwienie, masz klapki na oczach i nie potrafisz spojrzeć na to rozumiem, takim rozsądkiem. Nikt Ci tutaj nie pomoże, nikt kompletnie jeśli sam nie zrozumiesz.

175

Odp: kryzys w zwiazku????

Widocznie to nie jego dno smile widocznie musi go ta rzeczywistośc dopaść i porzadnie mu doope skopać tongue
Mam wrazenie LOOK ze ściągnąłbyś ją z tyłka tego faceta i tak byś uwierzył że się tylko potknęła tongue

176

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

big_smile:D:D LOOK ja juz pisałam normalnie odpadam cool
Usuniete wpisy z FB to dowód dozgonnej miłosci?!! no prosze czego to sie człowiek nauczy na necie big_smile
Wszystkie czerwone lampki mi sie palą w głowie jak te bzdury czytam!!!!!

hehe ja nie napisalem ze usuniecie wpisow bylo dowodem milosci...:P

177

Odp: kryzys w zwiazku????

No ale jesli ktos mnie zapewnia ze ja i tylko ja...to co co mam wiecej oczekiwac???
Ze o nim zapomni???

178 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2012-06-20 12:04:14)

Odp: kryzys w zwiazku????

nie wazne co napisałes. Moze ci doprawiac rogi na boku, byc oziebła 360 dni w roku a te 5 dni słodkich słówek i maślanych oczek rekompensują ci całe 360 cool specjalista potrzebny od zaraz tongue

Wiesz co myslę??? wręcz jestes do takiego wykorzystywania idealny! Wiesz czemu?? bo juz nawet na twoim temacie mase kobiet pisze ci że chciałoby miec takiego faceta, że umiałyby docenić co im daje taki mężczyzna, a ty nadal uważasz że kocha cie "niedorozwój emocjonalny" i wolisz to niz inną wartościową kobietę. I nawet nalezy ci się to tongue wiec pokaż że masz jaja i weź to wszystko na klate i przestań marudzić że ci źle.

179

Odp: kryzys w zwiazku????

qrsywa: hehe to bylo dobre tongue

180

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:

No ale jesli ktos mnie zapewnia ze ja i tylko ja...to co co mam wiecej oczekiwac???
Ze o nim zapomni???

Wiesz co świadczy o wartosci człowieka?? nie słowa lecz czyny tongue
wiec poczekamy- zobaczymy cool

181

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:

nie wazne co napisałes. Moze ci doprawiac rogi na boku, byc oziebła 360 dni w roku a te 5 dni słodkich słówek i maślanych oczek rekompensują ci całe 360 cool specjalista potrzebny od zaraz tongue

Wiesz co myslę??? wręcz jestes do takiego wykorzystywania idealny! Wiesz czemu?? bo juz nawet na twoim temacie mase kobiet pisze ci że chciałoby miec takiego faceta, że umiałyby docenić co im daje taki mężczyzna, a ty nadal uważasz że kocha cie "niedorozwój emocjonalny" i wolisz to niz inną wartościową kobietę. I nawet nalezy ci się to tongue wiec pokaż że masz jaja i weź to wszystko na klate i przestań marudzić że ci źle.

Czyli uwazasz ze powininem byl wrocic do domu, i zacac wyrzucac jej rzeczy??

Jeszcze wczoraj radzilas mi ze powininem sie okreslic i nie dyskutowac z nia tylko powiedziec jasno co mi nie pasuje.
Gdy zrobilem to, jej reakcja byla jaka byla..no ale jaka z nim bylaby satysfakcjonujaca??? "Ok, zlapales mnie, napisalam do niego..nie jestem ciebie warta, wyprowadzam sie`"???

182

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:
L00K napisał/a:

No ale jesli ktos mnie zapewnia ze ja i tylko ja...to co co mam wiecej oczekiwac???
Ze o nim zapomni???

Wiesz co świadczy o wartosci człowieka?? nie słowa lecz czyny tongue
wiec poczekamy- zobaczymy cool

Zgadzam sie, zxareagowalem bardziej stanowczo i reakcja byla...teraz nalezy czekac ..i obserwowac..skad wiesz ze ona tego nie wziela jako ostrzezenie ze pewnego dnia juz nie bede rozmawial tylko otworze drzwi i zaczne wyrzucac jej rzeczy...czasami jest potrzebny zimny prysznic aby zastrzymac sie i zastanowic...

183

Odp: kryzys w zwiazku????

Wiesz co ci powiem?? Idz do psychologa chopie!!!:P Ty nawet nie rozumiesz co pisze do ciebie hmm
Czy ja ci kazałam robic jej wyrzuty?? kazałam ci ją zostawic w spokoju i zajac sie sobą!!!! bo to ty masz problem a nie ona tongue Ona ma wszystko co potrzebuje. Domek wygode pokorne ciele w domu i fagasa na boku cool i bedzie to ciagła ile sie da tongue

184 Ostatnio edytowany przez Qrsywa (2012-06-20 12:13:27)

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:
Qrsywa napisał/a:
L00K napisał/a:

No ale jesli ktos mnie zapewnia ze ja i tylko ja...to co co mam wiecej oczekiwac???
Ze o nim zapomni???

Wiesz co świadczy o wartosci człowieka?? nie słowa lecz czyny tongue
wiec poczekamy- zobaczymy cool

Zgadzam sie, zxareagowalem bardziej stanowczo i reakcja byla...teraz nalezy czekac ..i obserwowac..skad wiesz ze ona tego nie wziela jako ostrzezenie ze pewnego dnia juz nie bede rozmawial tylko otworze drzwi i zaczne wyrzucac jej rzeczy...czasami jest potrzebny zimny prysznic aby zastrzymac sie i zastanowic...

wiesz jaka jest róznica miedzy zimnym prysznicem a udawaniem że nic sie nie stało??:cool: ona mowi "tylko ty" a ty wpadasz w obłoki iluzji i jej gadasz wiecej nie wracamy do tematu "kocha mnie!!!" hmm To sie nazywa zamieśc problem pod dywan tongue
Zimny prysznic to stawianie pod ścianą wybór "albo albo" tongue a ty teraz bedziesz co dwa dni wchodził na FB i sprawdzał co wpisała pod zdjeciem jakiegoś dupka tongue
Nic sie nie zmieni ona sanie sie tylko bardziej ostrozna wink abys jej juz nie przyłapał tongue tyle zdziałałeś big_smile

185

Odp: kryzys w zwiazku????

L00K - odniosę się tylko do tej sytuacji z FB. Gdyby to były koleżeńskie zaczepki to ta rozmowa wyglądałaby troszkę inaczej. Owszem byłoby zaproszenie na wyjazd, ale raczej bez tych linków. Link do miejsca - jak najbardziej bo to też na zasadzie pochwalenia się planowanym urlopem. Ale do środków komunikacji, terminów? Nie... W takiej zaczepce może być coś więcej, na zasadzie badania gruntu.

Również jestem zdania, że liczą się czyny. Nie usunięcie postów, ale poświadczanie swojego "kocham tylko Ciebie" swoimi czynami i zachowaniem. Nie wpadaj w euforię, ale bacznie obserwuj rozwój sytuacji. Ludzie z dużą łatwością składają deklaracje o miłości i składają obietnice. Niech to się potwierdzi w czynach.

186

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:
L00K napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

Wiesz co świadczy o wartosci człowieka?? nie słowa lecz czyny tongue
wiec poczekamy- zobaczymy cool

Zgadzam sie, zxareagowalem bardziej stanowczo i reakcja byla...teraz nalezy czekac ..i obserwowac..skad wiesz ze ona tego nie wziela jako ostrzezenie ze pewnego dnia juz nie bede rozmawial tylko otworze drzwi i zaczne wyrzucac jej rzeczy...czasami jest potrzebny zimny prysznic aby zastrzymac sie i zastanowic...

wiesz jaka jest róznica miedzy zimnym prysznicem a udawaniem że nic sie nie stało??:cool: ona mowi "tylko ty" a ty wpadasz w obłoki iluzji i jej gadasz wiecej nie wracamy do tematu "kocha mnie!!!" hmm To sie nazywa zamieśc problem pod dywan tongue
Zimny prysznic to stawianie pod ścianą wybór "albo albo" tongue a ty teraz bedziesz co dwa dni wchodził na FB i sprawdzał co wpisała pod zdjeciem jakiegoś dupka tongue
Nic sie nie zmieni ona sanie sie tylko bardziej ostrozna wink abys jej juz nie przyłapał tongue tyle zdziałałeś big_smile

wytnie mnie z FB zebym nie widzial jej postop tongue

Ok czylidnym slowem jest DUPA i nic nie zdzialalem...

187

Odp: kryzys w zwiazku????
daramis napisał/a:

L00K - odniosę się tylko do tej sytuacji z FB. Gdyby to były koleżeńskie zaczepki to ta rozmowa wyglądałaby troszkę inaczej. Owszem byłoby zaproszenie na wyjazd, ale raczej bez tych linków. Link do miejsca - jak najbardziej bo to też na zasadzie pochwalenia się planowanym urlopem. Ale do środków komunikacji, terminów? Nie... W takiej zaczepce może być coś więcej, na zasadzie badania gruntu.

Również jestem zdania, że liczą się czyny. Nie usunięcie postów, ale poświadczanie swojego "kocham tylko Ciebie" swoimi czynami i zachowaniem. Nie wpadaj w euforię, ale bacznie obserwuj rozwój sytuacji. Ludzie z dużą łatwością składają deklaracje o miłości i składają obietnice. Niech to się potwierdzi w czynach.

tzn wiesz...to bylo na stronie biura podrozy..wiec wszystko jest "included"..no ale zgadzam sie z toba, link jak link..ale "wpadaj do nas"...to juz jest jawne zaproszenie....
Dokladnie, najblizsze dni pokaza...czy to byly tylko slowa czy nie...

Dzieki za wpis....

zarzekala sie ze ten facet to obrzydliwy 40 latek z wielkim brzuchem i daleko do jej typu...ale....to jak wspomniales...slowa slowa slowa....
DLa mnie to tezx troche nienormalne ze 40 latek jest sam..a ponoc nie jest gejem.....

188

Odp: kryzys w zwiazku????
Qrsywa napisał/a:
L00K napisał/a:
Qrsywa napisał/a:

Wiesz co świadczy o wartosci człowieka?? nie słowa lecz czyny tongue
wiec poczekamy- zobaczymy cool

Zgadzam sie, zxareagowalem bardziej stanowczo i reakcja byla...teraz nalezy czekac ..i obserwowac..skad wiesz ze ona tego nie wziela jako ostrzezenie ze pewnego dnia juz nie bede rozmawial tylko otworze drzwi i zaczne wyrzucac jej rzeczy...czasami jest potrzebny zimny prysznic aby zastrzymac sie i zastanowic...

wiesz jaka jest róznica miedzy zimnym prysznicem a udawaniem że nic sie nie stało??:cool: ona mowi "tylko ty" a ty wpadasz w obłoki iluzji i jej gadasz wiecej nie wracamy do tematu "kocha mnie!!!" hmm To sie nazywa zamieśc problem pod dywan tongue
Zimny prysznic to stawianie pod ścianą wybór "albo albo" tongue a ty teraz bedziesz co dwa dni wchodził na FB i sprawdzał co wpisała pod zdjeciem jakiegoś dupka tongue
Nic sie nie zmieni ona sanie sie tylko bardziej ostrozna wink abys jej juz nie przyłapał tongue tyle zdziałałeś big_smile

Qrsywa: imponujesz mi twardym podejsciem do tematu....zakldam ze za kilka lat rowniez bede tak stanowczy tongue i nie bede rozdrabnial sie tylko stawial warunek "albo albo" smile

189

Odp: kryzys w zwiazku????

Ręce mi opadły do samej ziemi myślę, że nie ma sensu tłumaczyć i pokazywać tej sytuacji z boku...
Powiem Ci tak też jestem kobietą i wiem jak one potrafia grać .. jak widzą, że coś może się kroić potrafią być bardzo miłe..
Też bym się bała na jej miejscu że mogę sporo stracić... teraz z własnego doświadczenia do tej pory byłam uzależniona od swojego męża,
przede wszystkim finansowo i niestety znosiłam wiele ... i potrafiłam być miła.. dziś rozkręcam własny interes zaczynam stawać na nogi i powiem Ci ze moze mnie w d... pocałować.. nie wiem jak do Ciebie trafić czym Ty sie zaslepiles my Cie nie atakujemy my chcemy pomóc ..
no czym ? ze jakas sie pojawila mimo ze nie szukales ? ze fajna jest w łozku? ze jest w domu jak wracasz z pracy? ze jej majtki sa w koszu na brudna bielizne?? Tobie potzrebny jest jakiś wstrzas smile

190

Odp: kryzys w zwiazku????

heheheh dokladnie..duzo prosciej by bylo jak by mnie zdradzila.....ale tego to raczej sie nigdy nie dowiem, jesli mialo miejsce...

191

Odp: kryzys w zwiazku????
L00K napisał/a:

heheheh dokladnie..duzo prosciej by bylo jak by mnie zdradzila.....ale tego to raczej sie nigdy nie dowiem, jesli mialo miejsce...

Moja rada zakochaj się... zakochaj się w odpowiedniej kobiecie...

192

Odp: kryzys w zwiazku????

LOOK przynajmniej dzieki twardemu stawianiu sprawy wprost nikt mnie nie okłamie, nie zmanipuluje i nie wklei mi ściemy że to co widze nie jest tym co widze cool
Miłego popołudnia wszystkim smile

193

Odp: kryzys w zwiazku????

Szkoda mi naprawdę Ciebie chłopie.. ;/ wiem jak to jest dawać z siebie wszystko i mieć pietruszkę w zamian.. Trzymaj się.. i mam nadzieje, że nasze wypowiedzi dadzą CI do myslenia.. oby.. ;/

194

Odp: kryzys w zwiazku????

matko gdyby słowa mówiły prawdę..ja mogę dziennie mówić komuś, że Go kocham a to może być za przeproszeniem g. prawda..to samo Ona, zobaczyła, że coś Ci się nie spodobało, a przecież przyzwyczaiła się do tego faceta, który Jej nic nie powie i wchodzi Jej za przeproszeniem zawsze w dupkę. Zapewniła Cię, że ' Ty i tylko Ty' i po kłopocie. Ty jesteś zaspokojony. Ona już się nie martwi, że wyleci za bruk... ludzie kochani..otwórz oczy... Ty to masz na własne życzenie mam wrażenie ..

195

Odp: kryzys w zwiazku????

Witam wszystkich bardo serdecznie mam dosyć duży problem:(
Mam fantastycznego chłopaka przy nikim nigdy nie byłam tak szczęliwa tu mi nic nie brakuje, nie w tym jednak tkwi problem...
Spotykałam się z nim jako koleżanka taka do pogadania łyżwy, basen, kino, obiad. Mówiliśmy sobie o wszystkim zawsze.pojechałam kiedyś w góry i skłamałam ze pojechałam z kuzynką aby nie miał wnerwu na mnie. Prawda jednak wyszła na jaw bo on tak przypuszczał a ja już nie chciałam dalej kłamać. To kłamstwo było na etapie kiedy sie z nim spotykałam jako kolezanka ale mieliśmy razem ekscesy seksualne. Od tamtej pory kiedy to sie stało z nikim innym nie  współżyłam. Mój chłopak jednak twierdzi że napewno to zrobiłam i cały czas go to gryzie. Własnie zadzwonił do mnie i poinformował mnie ze musimy zrobić sobe przerwe bo on juz ma dość i nie potrafi mi zaufac.
Teraz kiedy tak sie staram ze wszystkim on  mówi nie....
Była sytuacja całkiem niedawno ze wrócił do swojej byłej dziewczyny ale im nie wyszło. Ja cały czas stałam z otwartymi ramionami bo tak starsznie go kocham ze nie potrafie dopuscic nikogo innego do swojej myśli. Nie wyobrażam sobie żyć bez niego jest dla mnie naprawde wszystkim. Nie wiem jak mam zdobywac jego zaufanie bo mimo moich starań on twierdzi ze nie jest w stanie mi zaufac ze zna mnie za dobrze i wie ze kiedys sie odwróce i go zostawie. Nie jest tak jednak ja planyje ułożyc sobie z nim życie bo to ktoś nma kogo czekałam całe swoje życie i mimo ze mam dopiero 22 lata to jest inaczej niz w związku w którym byłam az 8 lat.. Prosze pomózcie mi w jakis sposób co takeigo mogę zrobic aby zatrzymać go przy sobie tym bardziej ze wiem ze onkocha mnie tak samo jak ja jego tylko jego priorytetem jest to ze jak go ktoś rani to miłość odchodzi w odstawke i wtedy liczy sie to jak on myślli i wszystko przebolewa. Nie chce takiej sytuacji bedę sie z nim widzić dzisiaj wieczorem i rozmawiac na ten temat znów bede poryczana juz mi sie chce płakac moje serce tego nie wytrzyma jest naprawde miłością mojego zyci wiem o tym!

Posty [ 131 do 195 z 233 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kryzys w zwiazku????

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026