Przekopiowalam historie, ktore gdzies od kogos dostala moja kolezanka i mi przeslala -
FACECI NA
ZAKUPACH
"Moja mama zrobiła mojemu ojcu listę na zakupy. Na liście była Pyralgina. Ojciec przyjechał z pelargonią"
***
"Poprosiłam męża żeby mi kupił płatki kosmetyczne. Wrócił z całą reklamówką najróżniejszych płatków śniadaniowych, bo nigdzie nie było kosmicznych".
***
"Mojemu napisałam na kartce - dwie "ćwiartki", tylko nie dopisałam, że z kurczaka".
***
"Mój kiedyś miał kupić śmietankę trzydziestkę to kupił 30 sztuk"
***
- Kup cytrynę, pomidory, mozarellę
- A jak nie będzie mozarelli?
- To olej...
Tak. Kupił olej
***
idź po śmietanę do sklepu. Za chwilę telefon. Ewa nie ma chleba to wziąć bułki??
***
"Mój syn będzie mężem...kiedyś - kup śmietanę 36%". Nie było to kupił dwie 18%".
***
Kup kapustę włoską - na gołąbki nadmieniłam. To przyszedł mi do domu z sałatą rzymską. Mówię kur*a, co to jest?! Miałeś kupić włoską a nie rzymską (w dodatku sałatę) a mąż na to - no przecież rzymska to też włoska! I weź tu dyskutuj".
***
Ja swojego wysłałam po salami i ser żółty na tosty. Przyniósł ser goudę i ser salami, pytając po co nam dwa sery".
***
"Ja swojego byłego wysłałam kiedyś po wkładki higieniczne to wrócił do domu z parą wkładek do butów".
***
"Mój miał napisane cukinia kupił cukier i był z siebie bardzo dumny, bo wziął biały i brązowy bo nie wiedział jaki".
***
Mojemu mówię - kup koperek, to on na to - a czyli to zielone z pietruszki".
***
"Kup ogórki na zupę - kupił-ale świeże. - No nic mi nie mówiłaś, jakie mam kupić".
***
"Kiedyś powiedziałam "weź jeszcze Żywca " - myślałam o wodzie , a dostałam czteropak piwa".
***
"Mój mąż jak wysłałam go po natkę pietruszki to kupił koperek, a jak po korzeń pietruszki to kupił imbir. Teraz mówię, że chce białą marchewkę.
***
"Kazałam mężowi kupić porcje rosołowe to przyniósł kostki. I jeszcze pyta - A to nie to samo?".
***
Koleżanki mąż szedł na zakupy do spożywczaka,ona: kup mi Coś,on: co?, ona :zaskocz mnie.Kupił jej herbatę z dziurawca!
Co do kolacji wigilijnych w pracy, to jestem w dobrych stosunkach z brygadą a mojej bylej pracy ( Hmmm wlasciwie przed ostatniej, bo w ostatniej pracy szefowa byla na mnie obrazona, ze odchodze) i wciaz chodze z nimi na imprezy. To kolacja wyglada tak, ze idziemy do baru, pozniej na kolacje do restauracji i objedzeni robimy rundke po barach i dyskotekach.