witam niedzielnie
na kawcie WAS zwołuję

miłej spokojnej niedzieli ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Strony Poprzednia 1 … 923 924 925 926 927 … 1 327 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
witam niedzielnie
na kawcie WAS zwołuję

miłej spokojnej niedzieli ![]()
Podobne tematy
witajcie niedzielnie .
ranek przywital nas burza .
wczoraj dzionek spedzony na nogach
wziełam sie za takie cosik zobaczymy co wyjdzie
a popołudnie na wodzie , upalnie bylo jak dla mnie zagoraco .
ale kolacja była z rybek
Cześć ..
Ela co to jest ??
bedzie doniczka na kwiaty , narazie wisi i schnie
tak wyglada odwrotnie
Elu ale zarąbisty pomysł
powiedz tylko czy to się nie rozejdzie jak wstawisz kwiaty i zalejesz wodą ? czy to tylko osłonka na donicę ? no i czy może stać na deszczu. Ten materiał to coś dywanowatego czy zwykła ściera ?
to akurat stary lniany obrus , mozna wykozystac stare reczniki . to jest w cemencie .
jeszcze raz musze to przejechac ale musi troszke jeszcze podeschnac . mysle , ze mozna i doniczke wstawic ale tez i wsadzic . ja akurat chciałam dla siebie na kwiaty na dwor jako osłonke
Jak będę mieć więcej czasu i weny do tworzenia to napewno spróbuję takie coś stworzyć, dzięki za pomysł, może masz w zanadrzu inne ciekawostki ?
Witam niedzielnie,
Wczoraj upiekłam ciasto marchewkowe według przepisu z książki kucharskiej. Wyszło smaczne i wilgotne dzięki wiórkom marchewkowym, choć nieco płaskie - ale to zapewne z powodu sporej ilości marchewki. Posmarowałam je z wierzchu kremem, następnym razem przełożę dodatkowo dżemem z czarnej porzeczki lub kremem.
Niewiele piekę, nie mam dużego doświadczenia i chyba talentu. Moje ciotki zawsze piekły wspaniałe ciasta. 
Ela, jesteś kreatywna!
Miłego dnia wszystkim życzę!
hey
Lady poproszę 2 porcje tego ciasta
mniam mniam
uwielbiam każde ciasto dlatego nie piekę teraz jak jestem sama ..
bo w 2 dni uporałabym się z całą brytfanką
Ela podzielam zdanie ... fajna ta donica
... pomysł masz z netu tak ??
wg. zapowiedzi chmurzy się ... mają być solidne burze
Witajcie dziewczyny i chlopaki.
Elu fajny pomysl- widzialam cos podobnego u sąsiadki, zrobila taki odlew ze spodni jeansowych. Uwielbiam kreatywnych ludzi.
Lady- przyłączam sie do prosby Bachasi, tez poprosze o porcyjke ![]()
Ja teraz zabralam sie za malowanie. Mam nadzieje skonczyc do konca przyszlego tygodnia. Dzisiaj porzadkuje szafe wnękową - malowanie I robienie polek. Jutro mam nadzieje zacząć malowac korytarz.
Nie spieszę sie, mam czas, dopoki chlopaki nie wrocą.
Milej niedzieli wszystkim
Naradzie nie mam nic w zanadrzu z pomysłami. Teraz wpadłam na to. Tak z netu.. Widziałam jakktos robił. I pomyślał am aby sobie zrobic
Hejka. Podczytuję ale mam słaby net więc trudno coś dłuższego napisać. Pózniej ustosunkuje sie do tematu ziół i wampirów.
Tymczasem pozdrowionka dla wszystkich.
witam WSZYSTKICH
nocno-poranną kawcią

pozdrawiam ...
Witam po krótkim urlopiku! Tym razem wynudzona i wypoczęta. Taką przerwę co roku lubię. Dziś do ataku. Najpierw praca, potem dom. Wczoraj mieliśmy urwanie chmury. Takiej ulewy dawno nie było 20 km dalej zero deszczu,więc jadę podlewać. Miłego dnia! Odezwę się po pracy.
Witajcie w nowym tygodniu .....
No pogoda w kratkie ale kwiatki podlalo .
Taj miłego wypoczynku,
Miłego dnia
Heloł.
Rodzinka szaleje ekstremalnie w Enegiilandii a ja spokojnie... Kino, teatr i karuzela dla dzieci
Kurcze ale mi posta urwało i nie wiem dlaczego a sie rozpisywałsm na tym telefonie. Szok... Nie chce mi sie powtarzać
.
Pozdrowionka ze słonecznego Zatoru dla wszystkich. Chyba sie rozpisze dopiero w domu na kompie.
Taja ten teatr, kino też jest na terenie Energilandii. Jeżeli tak, to jak z opłatą? Czy wszystko w cenie wejściówki?
Witam wszystkich !
U mnie bez zmian, pisze do was i wcinam cukierki. Udało mnie się bardzo dobre landrynki kupić, teraz żałuje, że tylko 0,5 kg kupiłem.
Lady_lipton napisał/a
Zapamiętam, dziękuję. Nigdy nie byłam u szeptuchy (one zdaje się są na Podlasiu). Sprawdziłabym, czy ktoś rzucił na mnie urok, serio. To tak w odniesieniu do mojego życia.
Tak „Szeptuchy” są na wschodzie, tak się tam nazywa wróżki , czarownice. Ostatnio nie korzystam z ich usług ale kiedyś korzystałem. Zdolna Szeptucha potrafi przepowiedzieć przyszłość, rzucać klątwy ale też potrafi klątwy zdejmować.
blanka56 napisał/a
Piktor , nie wierze w przyjazn damsko -mesko .....tylko kolega -kolezanka ....zawsze z jakiejs strony bedzie zazdrosc ,konflikt ....interesownosc w postaci podkochiwania sie bez wiedzy tej drugiej strony .
W przyjazn miedzy kobietami czy mezczyznami wierze (nie mylic z lgbt).
blanka56 – Pisze serio - mam koleżanke i wcale się w niej nie podkochuje, ona we mnie też się nie podkochuje. Nie jestem o nią zazdrosny, ona o mnie też nie jest zazdrosna. Chodziliśmy razem w różne miejsca i nigdy nie było między nami żadnego zbliżenia o podłożu erotycznym. Przegadaliśmy mnóstwo godzin, poruszając tematy bardzo różnorodne i nigdy między nami nic nie zaszło. Obecnie mam z nią słaby kontakt. Poznała faceta, który jest zazdrosny i nie możemy mieć takich dobrych relacji. Skoro zdecydowała się z tym facetem życie układać, muszę to uszanować.
blanka napisał/a
Tak sie zastanawiam ,czy byles tam wczesniej ?
To tereny gdzie stacjonowaly wojska radzieckie ,po tylu latach to pewnie wszystko odbudowane i wyremontowane .
W Bornym Sulinowie będę pierwszy raz, w sierpniu tam będzie „Międzynarodowy Zlot Miłośników Sprzętu Militarnego”. Troszkę historię tego miejsca znam. Jak do tej pory jeszcze nie zarezerwowałem noclegu, czuje, że będę miał nocleg 30 km od Bornego (trudno dojade)
elzbieta47
Jestem ciekaw czy Ci się uda.
Ja bym chyba użył innego materiału, (włókna szklanego i żywicy epoksydowej) a kiedy już konstrukcja by była mocna, to wtedy, cementu, lub gipsu chirurgicznego w celu nadania odpowiedniego efektu.
Napisz i wstaw fotkę jak skonczysz dzieło.
Pochwale się wam tym, że dostane premię – i już zaplanowałem co kupię. Przeznaczę ją na rower. Doszedłem do wniosku, że powinien to być rower elektryczny, ponieważ zrobiłem się leniwy i bez pomocy silnika nie będzie mnie się chciało pedałować. Właściwie to już marze o wycieczkach rowerowych po lesie.
Pozdrawiam wszystkich miłych snów życzę.
witam wtorkowo i zapraszam na kawuśkę

Taja przejeżdżałam wczoraj koło Energylandii ...
byłam w Nowym Targu na lodach
pozdrawiam WSZYSTKICH ...
Dzien dobry wszystkim na porannej kawencji. Udanego dzionka
Witam ... wstawie Wam jak skoncze . Co mi wyszlo
Witam!
Co za dzień! Pojechałam do pracy. Zrobiłam połowę tego co zawsze. Wracając myślałam, że zasnę za kierownicą. Stanęłam pod Biedronką 5 km od domu i spałam 10 min. Zrobiłam zakupy i wróciłam do domu.
hellou zapraszam na kawcie w środku tygodnia

Bulinka dobra jesteś
tak przespać się w samochodzie
pozdrawiam piszących .. ![]()
Dosiadam do kawy witając się uśmiechem ![]()
Jadę za chwilę z synem na działkę, zaczniemy przygotowywać miejsce pod tuje. Będzie całościowo sporo pracy. Mykam, do później.
Witajcie ![]()
Hej Bachasia, Mamuska ![]()
zaczynam urlop, dosiadam do kawusi
Dobrego dnia
Witajcie w środku tygodnia ![]()
Sonia a gdzie lody ![]()
Bulinko ja bym na Twoim miejscu dokładnie zbadała sobie cukier,ale nie w zwykłej morfologii,tylko szczegółowe badania pod tym kątem ![]()
Kiedyś pisałaś,że zasłabłaś w sklepie i butelka coli Ci pomogła,teraz taka nagła senność Cię ogarnęła,to mi wygląda na problem z poziomem cukru ,tak się dzieje,przy nagłych jego spadkach w organizmie.
BaChasia
Mamuśka witajcie ![]()
Ja dopijam kawkę i zmykam na zakupy,dużo spraw mam jeszcze do ogarnięcia przed wyjazdem,a wyjazd tuż tuż )

Hej.
Bulinko > to jest kino 7d czyli krótkie seanse, 5 minutowe, ale kilka filmów da sie obejrzeć przez cały dzień. Teatr jest zewnętrzny i wewnątrz. 15 minutowe spektakle taneczne, akrobatyczne, magiczne, cyrkowe itp. Jak sie zna repertuar to można przechodzić z jednego na drugi. To w cenie biletu.
Piktor>gratuluje premii.
Pozdrowionka dla wszystkich. Ja niedługo wracam.
Taja, a Aquapark tam jest i jak z opłatą?Pytam,bo planuję się tam wybrać, ale muszę przekalkulować.
Markadia moja córka wczoraj czuła się tak jak ja. Przyjechała do mnie z małym.Zięć jechał z pracy i zabrał Ją, bo nie była w stanie jechać samochodem. Też zasypiała. Do lekarza jednak i tak się wybiorę. Muszę jednak i tak iść, bo dawno badań żadnych nie robiłam.
Bulinka czekam aż Taja napisze ile kosztuje bilet wstępu ??? ten jeden bilet jest na wszystko
z tego co wiem to bardziej zjeżdżalnie wodne i największą atrakcją jest ten rollercoaster diabeł wysoki na 77 m
ale w tym roku oddadzą takie drewniane monstrum ... dla baaardzo odważnych
tam trzeba zaplanować cały dzień od rana ...
właśnie tam będę przejeżdżać ![]()
https://faktyoswiecim.pl/dzieje-sie/kul … film-foto/
Markadia jak niedawno patrzyłam, to że zniżkami miałam 100zł.Tylko chciałabym wiedzieć co jest za ten bilet, czy dużo trzeba jeszcze mieć dodatkowej kasy?
Witam wszystkich,
Piktor , gratuluję premii. Fajny pomysł z tym rowerem.
Sonia , udanego urlopu zatem.
Tajemnicza, czekam na Twoje refleksje na temat wampirów energetycznych. Przeczytałam ich charakterystykę i wypisz wymaluj to babsko, o którym kiedyś wspominałam.
Wybrałam się dziś do miasteczka, w którym dawno nie byłam. Upiększono w nim park, rosną w nim piękne stare drzewa, jest fontanna, niedaleko jezioro, ławeczki, na których można odpocząć i kilka tablic informacyjnych o drzewach. Na jednej z nich były informacje o sylwoterapii, czyli leczeniu drzewami. Ja nawet do drzewa nie muszę się przytulać, bo natura sama w sobie jest dla mnie kojąca - jej zapach i kolory. Może to się wyda śmieszne niektórym ludziom, ale przeraża mnie, że wycina się tyle drzew. Gdzieś kiedyś wyczytałam, że dopiero kiedy ostatnie drzewo zostanie wycięte i zginie ostatnia ryba, ludzie zrozumieją, że nie da się jeść pieniędzy. W mojej okolicy deweloper ma też wyciąć kolejny kawał lasu pod budowę kolejnego osiedla.
Brakuje mi ostatnio energii, takiej dobrej, mam nadzieję, że wróci. Wkrótce zaczynam nową pracę, będzie mi potrzeba sił. Wypróbuję sposób, o którym pisała tutaj Brenne, ten ze świecami.
Miałam dzisiaj wypróbować nowy przepis na tartę czekoladową z bananami, ale się wstrzymam do weekendu. Tak mnie ostatnio "wzięło" na pieczenie.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich ! ![]()
Witam, pozdrawiam i telepatyczną kawę zostawiam! Bachasiu dokończ dzieła!
heyyy czwartkowo

a pro po kawki paryskiej .... dzisiaj ma tam być 42 stp. w cieniu
dobrze,że u nas nie ma takich upałów
Lady z wycinką drzew to masz racje ... wrrr
pozdrawiam WSZYSTKICH bez wyliczanki
Witam wszystkich !
U mnie słonecznie i ciepło. Siedzę i myślę o sobie : Jestem już starcem,
https://yadi.sk/i/cllSI5WAHIjMFg
który nic pozytywnego nie wniósł do tego świata a możliwe, że jeszcze narobił szkody. Może powinienem się wziąć za jakąś działalność charytatywną żeby odkupić winy.
Pewnego razu zasnąłem podobnie jak
bulinka, nie było to winą cukrzycy, tylko lekarz przepisał mi tabletki na alergię i nikt mi nie powiedział, że są usypiające.
Hotel w okolicach Bornego już zarezerwowałem , teraz pozostało tylko czekać na wyjazd a czekania nie lubię.
takasobiemamuśka - ważne. żeby tuje miały ziemię o odpowiedniej kwasowości. Są gatunki, które lubią ziemię kwaśną i są gatunki, które lubią zasadową.
Sonia - Pogody i miłych atrakcji w czasie urlopu.
tajemnicza75 - Szkoda, że nie wstawiasz żadnych fotek z urlopu. Dobrej pogody życzę.
Ba-Cha - W twoje okolice też zamierzam się wybrać żeby zobaczyć ten park rozrywki ale się nie stresuj. Dowiesz się, że już byłem z forum.
lady_lipton - Piszesz o nowej pracy, napisz co będziesz robić. Dzięki za gratulacje premii - ale niczym się nie wyróżniłem, dostał każdy.
Twoje ciasto wygląda apetycznie.
A energia pewnie wróci, myślę, że jeszcze dostaniesz wiatr w żagle.
To ja puki co spadam ale jeszcze do was zajrzę . Miłego dnia życzę.
Piktor jak na starca to wyglądasz nieźle
![]()
Czuwaj Wiara ![]()
Porno i duszno u nas..
Piktor
mój mężczyzna mówi o sobie, że jest stary i powinien żyć samotnie, bo jest tak trudny we współżyciu, że tylko wszystkich sobą wymęcza, a i sam męczy się w rodzinie. Nie zamieniłabym go na nikogo.
Dziury z synem pokopaliśmy, ale teraz zaczynam się zastanawiać, czy nie posadzić świerków kłujących, srebrnych zamiast żywotników. Boję się tylko, że jak podrosną, to ktoś mi w okolicy świąt może je uciąć na choinkę i zostaną dziury w żywopłocie.
To działka oddalona od centrum, przy lesie, nie ma tam nikogo, by spłoszyć złodzieja.
Dzisiaj przyjeżdża chłopak córy. Zostanie z dwa dni. Chwila i mykam dom wypucować.
Dobrego wszystkiego wszystkim. ![]()
Hejka.

Heh, dokładnie tak się czuję...nawet mi się nie chce bagaży rozpakowywać
.
Bulinko> park wodny tez w cenie biletu. Praktycznie wszystko w cenie poza gastronomią, pamiątek i jakiś automatów do gier. A planujesz wypad jeszcze w wakacje? Dostałam bony zniżkowe na 3 osoby, ale na wrzesień-październik. Mogę odstąpić, bo my na 100% nie pojedziemy tam w tym okresie.
Bacha> Kiedyś mieli rodzinne bilety, ale już je wycofali...cwaniaki
. Ulgowy 79 zł, normalny 129 zł, urodzinowy 1 zł
. Dla bulinki jeszcze taniej, bo dla niepełnosprawnych do 12-go r.ż 59 zł, a starszych 79 zł.
Piktor> miałam tam kiepski internet, praktycznie wcale. Odbierał pomalutku i tylko czasami ... w dodatku na balkonie
. Ledwie byliśmy w stanie sprawdzać pogodę w necie. Zdjęcia oczywiście wkleję, ale jak się rozpakuję, pozgrywam ze wszystkich telefonów
. Dziękujemy, pogoda dopisała, była w sam raz na wędrówki górskie... bezdeszczowa, umiarkowana. Z tym starcem to masz na myśli duchowo, bo chyba nie fizycznie
?
Lady> zawsze mnie zadziwia gdy czytam rady, ze wampirów trzeba unikać. A co jeśli mamy takiego w rodzinie albo w pracy i jesteśmy zmuszeni się z nim widywać? Mam zmienić pracę albo wypisać się z rodziny? Mnie to akurat dotyczy, bo moja mama jest takim wampirem. Choć podobno nie energetycznym, a emocjonalnym, ale dla mnie to nijaka różnica, bo i tak wracam od niej wypompowana i psychicznie zmęczona jak cholera. Unikam na tyle na ile jest możliwe, ale co z tego? To moja matka...spędzam z nią święta, przyjeżdżam na urodziny i ona przyjeżdża na nasze, pomagam jej w różny sposób (tym samym widząc się z nią). Kiedyś próbowałam jakichś talizmanów, zaklęć, innych sposobów, ale nic nie działa. Uwolnię się od niej dopiero gdy umrze...taka jest prawda, choć brzmi strasznie. Nie ma sposobu na wampira, który jest nieodzownym elementem Twojego życia.
Mam też koleżankę, kiedyś dość bliską. Teraz unikam jej, spotykam się rzadko, bo zmieniła się w takiego wampira. Spotkam się z grzeczności raz na kilka m-cy na kawie i spadam. Z własną matką tak się nie da
.
LAdy> przesyłam wirtualnie pozytywne wibracje, łap i trzymaj je głównie w nowej pracy
.
Miałam się jeszcze odnieść do tego czystka.
Nie wiem czy czystek pity regularnie tak długo i w takich ilościach zagraża mojemu zdrowiu. Sądzę, ze w mniejszym stopniu niż borelioza, na którą choruję. Prawda jest, że odkąd go piję mam znacznie lepsza odporność, stawy są w dużo lepszej kondycji. Przedtem było bardzo nieciekawie. Jest na boreliozę taka trójka ziół. Próbowałam pić, ale niestety jednego nie toleruję ewidentnie. Drugie było uzupełnieniem tego pierwszego więc nie było sensu go pić i pozostał czystek. Być może gdybym mogła pić tę mieszankę, to czułabym się jeszcze lepiej, ale nie mogę. Źle to znosił mój żołądek. Organizm sam pokazuje co można a co nie, mi czystek na razie nie zagraża. Przynajmniej nie bardziej niż sama choroba. Przy boreliozie ważne jest uodparnianie organizmu, by mógł walczyć z chorobą i oczyszczanie z toksyn jakie pozostawia bakteria. Czystek sprawdza się w tej roli. Pewnie dlatego czuję się w miarę dobrze.
Pozdrowionka dla każdego z osobna i miłego wieczoru.
Taja jeżeli pojadę tam, to w sierpniu. Jednak, to jeszcze niepewne, bo planów dużo tylko funduszów może braknąć.
Dobry wieczór wszystkim,
Siedzę i myślę o sobie : Jestem już starcem, który nic pozytywnego nie wniósł do tego świata a możliwe, że jeszcze narobił szkody. Może powinienem się wziąć za jakąś działalność charytatywną żeby odkupić winy.
Piktor , fotka ciekawa. Nie wiem, co skłoniło Ciebie do takiej refleksji, ale najwyraźniej jest w Tobie jakieś ziarno dobra, skoro tak widzisz sprawę, że chcesz zadośćuczynić to, co złego zrobiłeś. Rzadka postawa w dzisiejszych czasach.
A energia pewnie wróci, myślę, że jeszcze dostaniesz wiatr w żagle.
Bardzo bym chciała.
Jeśli chodzi o zmianę pracy, to zostaję w swoim zawodzie, ale zmieniam zakład pracy. Będę dojeżdżać tam ok. pół godziny autobusie, potem ok. 10 minut na pieszo. Skończyła mi się dotychczasowa umowa na czas określony, więc trzeba było znaleźć nowe miejsce pracy.
LAdy> przesyłam wirtualnie pozytywne wibracje, łap i trzymaj je głównie w nowej pracy
.
Dziękuję, Tajemnicza .
Będą mi potrzebne.
Jeśli chodzi o matkę, to... podajmy sobie ręce. Może się kiedyś zbiorę w sobie i coś więcej napiszę na ten temat. W skrócie mam dominującą, kontrolującą, czarnowidzącą, wiecznie niezadowoloną matkę, stawiającą wygórowane wymagania samej nie dającej od siebie zbyt wiele. Do tego zimna emocjonalnie, nie znosząca sprzeciwu, nie starająca się zrozumieć wielu rzeczy (lub może nie będąca w stanie, co na to samo wychodzi), nieustannie stosująca porównania mnie do innych, w których oczywiście wypadam bardzo źle. Szczególnie pod kątem finansowym. Kiedy mój pierwszy mąż znalazł sobie kochankę, matka obarczyła winą za to mnie. Potem zmarł mój drugi mąż i zamiast udzielać mi wsparcia, konstruktywnie rozmawiać, docenić fakt, że się z tego wszystkiego podniosłam, być dumną, że sobie radzę, to mnie dołuje tekstami, jak to wszyscy dookoła mają dobrze, są poustawiani, a ja nie mam nic. Po prostu nie ma się czym chwalić wśród rodziny i znajomych, więc ją to boli. Jeśli mnie kocha, to nigdy nie potrafiła tego okazać.
Funkcjonujemy jako rodzina, wiele razy marzyłam o tym, żeby się odciąć od niej na dobre, ale się nie da. Chociażby ze względu na mojego ojca, którego chcę widywać. Mieszkam na szczęście już ładnych parę lat kilkaset kilometrów od niej. Tak więc rozumiem o czym piszesz.
To mi się tak ulało w nocy, bo spać nie mogę.
Ba-cha , byłam kiedyś w Paryżu. Chciałabym wrócić tam jeszcze raz. Najbardziej podobała mi się katedra Notre Dame. Jutro kupię croissanty z czekoladą do kawy - zainspirowałaś mnie.
Dobrej nocy, 40+. ![]()
witam piątusiowo

Lady skąd się biorą takie Matki ??? .... wrr
witaj w klubie " niedobrych córek "
pozdrawiam WSZYSTKICH ...
Witajcie w piątek, weekendu początek.
Dziewczyny, te kobiety są nieszczęśliwe, były prawdo podobnie (moja mama na pewno) od zawsze źle traktowane przez swoich rodziców i rodzeństwo. Mają zniszczony system nerwowy, zerowe poczucie wartości, wypaczoną psychikę i chorą mentalność. Moja mama była maltretowana przez rodziców, dziś tacy zwyrodnialcy poszliby siedzieć za znęcanie się nad dzieckiem. Potem wydano ją za mąż za pijaka i dalej miała gehennę. Ja to wszytko rozumiem i nawet współczuję i uważam to za uzasadnienie, ale dlaczego -do licha- nie idą się leczyć!!! Przecież z traum można wyjść, lęki można pokonać, można być chociaż umiarkowanie szczęśliwym... tylko trzeba coś w tym kierunku zrobić. One nic nie zrobiły więc zmieniły się w takie toksyczne/wampiryczne osoby.
Bacha> ja słyszałam, że jestem wyrodna ("niedobra" to za łagodne określenie)
.
Mam pytanie do Soni, a może ktoś inny też dopomoże.
Moja młoda trenuje taniec współczesny i przed wakacjami miała maraton treningów, w którym robiła sobie codziennie mega siniaki. I to dokładnie w tych samym miejscach. Dodatkowo na niektórych pojawiły się obtarcia. Sprawa wygląda tak, że sińce i obtarcia znikły już 3 tyg. temu, ale na skórze pozostały ślady, takie brązowo-szare. Ni to przebarwienia, ni plamy. Z początku były chropowate i suche więc młoda smarowała kremem i - jeśli chodzi o gładkość skóry- już jest lepiej. Jednak nadal są te ciemne ślady na skórze, nieestetycznie wyglądające.
Miał ktoś takie doświadczenie? Myślicie, że znikną samoistnie czy lepiej zapisać ją do dermatologa?
Pozdrowionka dla wszystkich.
czesc,
Taja, z Twojego opisu wynika, że są to pozostałości po urazach. Czyli część podskórnych krwawień się wchłonęła, a część nie. Jest szansa, że to z czasem nastąpi. Podkreślam, to tylko moje wnioski z opisu który dałaś. Lekarz przeprowadzi dokłądny wywiad, może zauważy cos jeszcze.
NIe piszesz ile czasu minęło od tych kontuzji. Ja bym poczekała parę tygodni. Chyba ze cos jeszcze Cię niepokoi.
Przeprowadzam się. Będę miała spacerkiem nad morze irlandzkie....miodzio.
Tutaj jest, ze własciciele miszkan wybierają sobie kto u nich będzie mieszkał. Przewaznie jest pare zgłoszeń i tym razem tak było. Zgłosiły sie trzy rodziny, jedna bez pracy na jakis zasiłkach, drudzy - angielska rodzina no i my . Wybrali nas ze względu na to ze ja jestem pielęgniarką. Jest to zawód wysokiego zaufawania spolecznego. Wiem , nieprawdopodobne...dlatego o tym piszę. Dziewczyny mi w pracy mówiły, ze kazdy dom ktory sobie upatrzysz jest twoj- bo jestes pielegniarką ![]()
Witajcie
Soniu jak fajnie.... gratuluje
Co do toksycznych matek.... moge tylko dodac taką refleksję... niedawno rozmawialam z kolezanka i stwierdzilysmy, ze bedąc za granicą z dala od rodziny tak naprawde pozbylysmy sie wielu kompleksow. Nasze mamy zawsze widzialy, ze dzieci sąsiadow sa lepsze, zdolniejsze, zawsze bylysmy porownywane z innymi, nawet jak "Ci , inni " nie zrobili nic specjalnego. A kiedy ja czy, moja kolezanka zrobilysmy cos naprawde dobrego, to nie bylysmy chwalone, tylko nasze mamy znalazly zawsze, cos co jednak sie nie udalo.
Stwierdzilysmy, ze ma to zrodlo w ich wychowaniu. Mają gleboko zakorzeniony system nagan, a nawet jak sie cieszą z sukcesow, to nie chcą chwalic, zeby nie zapeszyc, albo zeby "sie w glowach dzieciakom nie poprzewracalo".
Do takich wnioskow doszlysmy.
Przez lata walczylam ze swoja niesmialoscia, wciaz walcze z brakiem wiary we wlasne mozliwosci. Dla osob z boku, wygladam na osobę tętniącą zyciem, przebojową, ktora osiaga to, co chce....ale tylko ja wiem, jakim kosztem wewnetrznej walki sie to odbywa.
Kolezanka jest pielegniarką, dostala swans na managera, ma pod sobą wiele osob- wciaz tak, jak ja nie wierzy w siebie. Tę niewiare ukrywa pod zawsze podniesioną glowa.
Soniu> przestała nabijać sobie siniaki dobry m-c temu, a siniaki zniknęły jakieś 3 tyg. temu. Sugerujesz wizytę u lekarza, ale myślisz, że rodzinny wystarczy czy lepiej dermatolog? Do tego drugiego czeka się ze 3 m-ce, a skoro to są urazy podskórne to może rodzinny sobie z tym poradzi.
Brenne> jest wiele racji w tym co piszesz. Moja mama była bardzo źle traktowana przez rodziców i braci, którzy z kolei byli namawiani do tego przez rodziców. Moi dziadkowie też byli źle traktowani przez swoich rodziców, co moja mama potwierdza. Mówiła, że nieraz prababcia przy niej wyzwała babcie oraz biła ją po głowie i twarzy. Oni chyba nie znali innego modelu wychowania jak rygor, zakazy, przemoc i to było przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Niestety jeszcze w wielu domach tak jest nadal...wnioskuję to czytając fora psychologiczne.
Witam wszystkich !
W ten weekend Łódź obchodzi 596 rocznicę nadania praw miejskich. To będzie noc imprez, pogoda ku temu sprzyja.
Łódzkie kanały - To od tego wszystko się zaczęło.

Co do młodzienczych lat to każdy miał tam jakoś pod górkę. Mnie to w miłości nie wychodziło, same porażki.
Nigdy nie udało mnie się poderwać dziewczyny która mnie się podobała. Za to te co mnie się nie podobały, to same na mnie leciały.
Pierwsza moja miłość to pani od przyrody, podkochiwałem się w niej a ona mnie najbardziej "je...ła.
Teraz już nie narzekam, przywykłam do tego.
Pozdrawiam wszystkich cieplutko.
Piktor> nie każdy miał pod górkę. Znam dwie osoby, które nie skarżą się na nic. Miały życie sielskie i anielskie, kochających rodziców, brak biedy i wszystko im łatwo przychodziło aż do dorosłości. Czyli mimo czasów, można było dzieci inaczej wychowywać. Widać zawsze jest odstępstwo od reguły
. To, ze miałeś problemy z poderwaniem dziewczyny pewnie tez ma podłoże w wychowaniu. Podobno wszystko co nam się przydarza wywodzi się z dzieciństwa, od rodziców.
A co za "wszystko" się zaczęło w tych kanałach?
Próbujemy z mężem sparować jeden telefon. Nie idzie tego zrobić na żaden laptop, uparcie sprzęty się nie widzą
. Kombinujemy teraz jak zgrać z tego telefonu fotki. Co ciekawe, inne telefony sparowały się bez kłopotu. Kiedy wreszcie zgramy fotki w laptop, to zamieszczę cosik na kafejce.
Piktor> nie każdy miał pod górkę. Znam dwie osoby, które nie skarżą się na nic. Miały życie sielskie i anielskie, kochających rodziców, brak biedy i wszystko im łatwo przychodziło aż do dorosłości. Czyli mimo czasów, można było dzieci inaczej wychowywać. Widać zawsze jest odstępstwo od reguły
. To, ze miałeś problemy z poderwaniem dziewczyny pewnie tez ma podłoże w wychowaniu. Podobno wszystko co nam się przydarza wywodzi się z dzieciństwa, od rodziców.
A co za "wszystko" się zaczęło w tych kanałach?Próbujemy z mężem sparować jeden telefon. Nie idzie tego zrobić na żaden laptop, uparcie sprzęty się nie widzą
. Kombinujemy teraz jak zgrać z tego telefonu fotki. Co ciekawe, inne telefony sparowały się bez kłopotu. Kiedy wreszcie zgramy fotki w laptop, to zamieszczę cosik na kafejce.
tajemnicza75 - Od kanałów zaczęła się budowa miasta na poważnie.
Myślę, że masz racje, nasz sposób bycia, postępowanie, zachowanie, w dużej mierze zależy od tego co w latach naszej młodości działo się w naszych domach. Jesteśmy tacy jacy jesteśmy i nigdy już się nie dowiemy jacy byśmy byli, gdyby nasi rodzice nas nie karcili, gdyby od nas nie wymagali, gdyby nas nie krytykowali, gdyby nam nie stawiali za wzór lepszych od nas.
Znam osobiście przypadek - Ojciec alkoholik, matka ztyranizowana , dwie córki, wszyscy w jednym pokoju, ciągłe awantury. Ty wiesz, że te dziewczyny, żyjąc w ciągłym strachu w stresie, biedzie, nie mając nawet się gdzie uczyć ani odrobić lekcji. (lekcje odrabiały na ławce w parku, jak się zrobiła zima chodziły, lekcje odrabiać w kościele). W głowach tych dziewczyn, powstał taki upór, że muszą się wykształcić i wyrwać się z tego piekła, z tej biedy. Obie skocznczyły studia, starsza jest doktorem, pracuje naukowo nad rzeczami związanymi z medycyną . Młodsza też ma się dobrze ale nie wiem co robi.
Pisze o tym bo można by sobie zadać przewrotne pytanie, czy by zaszły aż tak daleko gdyby życie ich głaskało ?
Co nie znaczy, ze jetem zwolennikiem tyranizowania. Ale uważam, że było w naszych rodzinach jak było, każdy jest tym kim jest, trzeba wychowywać swoje dzieci, poprawiając błędy swoich rodziców bo to najlepsze co możemy zrobić.
Spróbuj tel. podłączyć do komputera kablem od ładowarki. tel Cię zapyta co chcesz zrobić, zaznacz opcję - przesłać pliki. Wtedy komputer zobaczy telefon i będziesz mogła skopiować zdjęcia.
Troche się rozpisałem ale puki co nie mam nic lepszego do roboty.
Miłego wieczoru dla wszystkich.
Witam wieczorem,
Pisałam wcześniej post na telefonie, ale mi go wcięło. Dość długi, pełen wspomnień w temacie matki, więc może lepiej, że poszedł w niebyt.
W każdym razie mądrze tu prawicie o wychowaniu, jego skutkach i przyczynach takiego a nie innego właśnie w naszych domach. Brenne, ja też, choć wykonałam pracę nad sobą, a i czas zrobił swoje, to nadal nie wierzę w siebie i mam problem z samooceną.
Ludzie dwojako reagują na swoje dzieciństwo - albo się powiela wzorce, albo żyje się w myśl zasady "nie będę taka jak moi rodzice".
Ba-cha , kiedy zobaczyłam Twoją francuską wklejkę, to dosłownie rogalik uśmiechu pojawił się na moich ustach.
Sonia , będziesz mieszkać we wspaniałym miejscu zatem.
Piktor , nie jest łatwo znaleźć miłość.
Dziś znów próbowałam nowy przepis, ale chyba ostatni z książki kucharskiej, którą mam. Kruche ciasto nie bardzo wyszło, tzn. smak dobry, ale suche. Krem za to do niczego. Musiałam udać się do sklepu ponownie kupić śmietanę, żeby zrobić nowy, ale już według innego przepisu. Jutro go zrobię. To ma być ciasto czekoladowe z kremem bananowym.
Dobrej nocy wszystkim życzę!
Moja mama biła mnie skakanką za byle co. Pamiętam, że dostałam nawet za to, że niechcący zbiłam termometr.Odeszłam z domu, gdy miałam 16-snaście lat. Mama moja była jakiś czas w domu dziecka. Moje dzieci nie dostały nawet klapsa. Majka mówi, że nigdy się ode mnie nie wyprowadzi. My nie powielamy błędów rodziców. Czemu rodzice tego nie potrafili.
Taja, rodzinny spojrzy całosciowo, byc moze rozpocznie podstawową diagnostykę. On podejmie decyzje czy potrzeba specjalisty, moze dermatolog a moze hematolog...naprawdę trudno przewidziec.
Brenne, Ty niesmiała? Walczysz...tak " Bądz dobra i wyrozumiała dla innych nigdy nie wiesz jaką ktoś toczy walkę "a tak mi przyszło, to raczej parafraza niz cytat
To Platon mi przyszedł do głowy, a oryginał brzmi tak
"Bądź życzliwy, ponieważ każdy, kogo spotykasz, toczy ciężką bitwę."
Platon.
hey sobotnio
zapraszam na kawcie

wczoraj byłam na "wiejskiej" potańcówce ...
pogoda była super ... śśślagiery
disco- polo
tam zawsze grają w piątki ... bywam tam przynajmniej raz w roku ... i super ...
pozdrawiam ...
Witajcie dziewczyny I chlopaki.
Tak Soniu jestem niesmiala.
Co do wampirow energetycznych- to wczoraj odebralam ze sklepu magazyn Wrozka, jest tam troszke o tym zwlaszcza w relacjach rodzinnych, gdzie nie mamy mozliwosci uciecia kontaktow. Jak bede miala chwile to przepisze.
Wroce jeszcze do tego , co ktos z Was napisal o odbijaniu promienia zlej energii od osoby , ktora zle nam zyczy I celowania w nią. Ja bylabym z tym ostrozna. Ale zaznaczam, ze to moja opinia na podstawie moich obserwacji. Czasami taka osoba, nie robi tego swiadomie, my "celujac " w te osobe juz dzialamy swiadomie....I to do nas moze wrocic....man nadzieje, ze to co pisze ma sens. Wiec nie robilabym tego. Czasami dobrze jest zmowic modlitwe do Archaniola Michala aby obronil nas swoja tarczą....poprostu modlitwa.
We wrozce bylo tez wspomniane o mysleniu bardzo pozytywnie o osobie ktora ma na nas zly wplyw. I tak mi sie przypomnialo, ze to naprawde dziala. Kiedy bylam, w ciazy z moim mlodszym synem pracowalam w sklepie, I byl tam pan ktory bardzo mi dokuczal. Jego zarty, czasami doprowadzaly mnie do lez, kilka razy klienci zwracali my uwage, ze jego zachowanie jest niestosowne ( wy emigranci przyjezdzacie tutaj, zabieracie nam prace, rodzicie dzieci zeby miec zasilki....mozna mnozyc). Kiedy nic nie pomagalo, zaczelam poprostu o nim cieplo myslec, ze rozumiem jego zachowanie, ze rozumiem ze wynika to z niskiej samooceny , zaczelam bardzo cieplo o nim myslec. Po kilku tygodniach naprawde jego stosunek sie do mnie zmienil. Wciaz mi dokuczal, ale juz w inny sposob.
Przepraszam za literowki I inne bledy, ale czasami jak szybko pisze, to nie wylapuje, co slownik automatycznie wbija
Witam wszystkich !
Ktoś mi dziś humor zepsuł, więc pewnie do rana nie zasnę. Nie mam co robić to do was popiszę.
brenne napisał/a - Kiedy bylam, w ciazy z moim mlodszym synem pracowalam w sklepie, I byl tam pan ktory bardzo mi dokuczal. Jego zarty, czasami doprowadzaly mnie do lez, kilka razy klienci zwracali my uwage, ze jego zachowanie jest niestosowne ( wy emigranci przyjezdzacie tutaj, zabieracie nam prace, rodzicie dzieci zeby miec zasilki....mozna mnozyc).
brenne – kiedy przeczytałem to co napisałaś, przypomniała mnie się opowieść, pewnej kobiety narodowości żydowskiej, która obecnie jest już w sędziwym wieku. Jeśli chodzi o mnie to mówiąc delikatnie za Żydami nie przepadam ale historia tej kobiety mnie poruszyła .
Kobieta ta w czasie II wojny światowej w 1944r. była dzieckiem, miała 6 lat, wiedziała że Żydzi są łapani i wysyłani do obozów zagłady, więc ukrywała się w jednej z polskich wsi. Polakom w czasie okupacji, za ukrywanie Żyda groziła kara śmierci, więc mieszkancy tej wsi jej nie ukrywali ale po kryjomu dawali jej jedzenie, gospodarze często wiedzieli, że się zakradła do ich stodoły i tam śpi ale to tolerowali i udawali, że o tym nie wiedzą. Ale był we wsi taki jeden człowiek, który jej nie nawidził, kiedy tylko ją zobaczył, krzyczał do niej „ty Żydówo”. Te okrzyki powodowały, że drętwiała ze strachu, bała się, że te okrzyki, mogą zdradzić jej pochodzenie komuś przypadkowemu i zostanie zabrana do obozu. Któregoś razu kiedy ten człowiek ją spotkał. Powiedział no teraz to już koniec z tobą ty Żydówo, jak tylko zjawią się tu Niemcy albo granatowi (polska policja opłacana przez Niemców) to zaraz cię wydam.
I wyobraź sobie co ten 6 letni dzieciak wymyślił żeby ratować życie. Wymyśliła, że pójdzie do księdza i poprosi żeby jej dał zaświadczenie, że była ochrzczona. Była Żydówką więc nigdy nie była w kościele, dokładnie nawet nie wiedziała gdzie jest kościół ale znała kierunek i w tym kierunku się udała. Szła długo, bo kościół był oddalony o kilka kilometrów, udało jej się dojść do kościoła. Nie wiedziała gdzie szukać księdza, więc długi czas czekała na dziedzincu w nadziei, że się pojawi i ksiądz się pojawił. Doszła do niego i zaczęła prosić żeby jej napisał zaświadczenie, że jest ochrzczona. Ksiądz okazał się bardzo bystry i inteligentny, powiedział, że dziś jej nie da takiego zaświadczenia, żeby przyszła jutro. Nie wróciła do wsi – bała się, noc spędziła w krzakach przy drodze, jak tylko się rozwidniło pobiegła ponownie na dziedziniec kościoła czekać na księdza. Kiedy ksiądz się pojawił dobiegła do niego, miał dla niej już przygotowane zaświadczenie o chrzcie. Wracała z tym zaświadczeniem do wsi szczęśliwa (nie wiedziała co tam pisze bo czytać nie umiała). Kiedy dotarła na miejsce bez trudu spotkała swojego prześladowcę bo wioska duża nie była. Kiedy tak jak zwykle, krzyknął do niej Żydówo, stanęła naprzeciw niego i powiedziała „Masz do mnie tak nie mówić nie jestem Żydówką, mam zaświadczenie od księdza, że byłam ochrzczona” . Chłop zbaraniał, a ona podała mu papier. Na niewiele się to zdało, bo był analfabetą ale zaświadczenie zabrał. Był taki ciekawy, że poszedł z tym zaświadczeniem do sąsiedniej wioski, tam był ktoś kto umiał czytać i mu to przeczytał.
Jeszcze raz muszę podkreślić, że ksiądz był bardzo inteligentny. Napisał, że została ochrzczona imię dziewczynki, że jest córką i nazwisko matki, w dalszej części dodał, ojciec nieznany. Kiedy jej prześladowca usłyszał, że ksiądz napisał ojciec nieznany – to powiedział to ona nie jest Żydówa tylko znajda. Wrócił do wsi i rozpowiedział wszystkim, że jest znajdą. I od tej pory jak ją zobaczył krzyczał do niej ty znajdo ale to już nie robiło na niej żadnego wrażenia. Udało się jej przeżyć wojnę obecnie mieszka za granicą.
brenne napisał/a - Wroce jeszcze do tego , co ktos z Was napisal o odbijaniu promienia zlej energii od osoby , ktora zle nam zyczy I celowania w nią. Ja bylabym z tym ostrozna. Ale zaznaczam, ze to moja opinia na podstawie moich obserwacji. Czasami taka osoba, nie robi tego swiadomie, my "celujac " w te osobe juz dzialamy swiadomie....I to do nas moze wrocic....man nadzieje, ze to co pisze ma sens. Wiec nie robilabym tego.
brenne – Masz racje, działamy świadomie ale ja myślę, że to jest trochę tak, jak by ktoś nieświadomie kichał, i rozsiewał zarazki i wirusy, a ja bym świadomie te wirusy wyłapał, i wysłał do niego spowrotem, to nie powinny mu zaszkodzić, bo to jego wirusy i zarazki. Ale to tylko taka moja opinia, bo dokładnie nie wiem jak to działa.
bulinka napisał/a - Moja mama biła mnie skakanką za byle co. Pamiętam, że dostałam nawet za to, że niechcący zbiłam termometr.
bulinka – Skakanką tak mocno nie boli, jak jeszcze byłaś w spodniach albo w spódniczce to więcej było strachu jak bólu, a z tym termometrem to się przyznaj - pewnie go do zupy włożyłaś żeby więcej nabiło.
16 lat i już się usamodzielniłaś, przyznaje, że dzielna jesteś, chętnie bym posłuchał Twojej historii.
Ja kiedy miałem 8 może 9 lat pewnego razu szwędałem się po osiedlowym skwerku i w krzakach znalazłem plastikowe pudełeczko, pamiętam je dokładnie, było niebiesko białe, wewnątrz było wiele przegródek wypełnionych jakąś substancją, i mała plastikowa łopatka, na wieczku wytłoczony w plastiku napis „Globulki Z”. Pudełeczko ładnie wyglądało, schowałem je do kieszeni. Następnego dnia na przerwie w szkole chwaliłem się koledze swoim znaleziskiem, i jak z pod ziemi wyrosła dyżurująca nauczycielka, zabrała mi to pudełeczko, kazała przynieść dzienniczek i wpisała, że mam przyjść z matką. Następnego dnia rano poszedłem z matką do szkoły, nauczycielka kazała mi stać dalej żebym nie słyszał o czym rozmawiają, widziałem tylko jak nauczycielka oddaje jej moje pudełeczko, moja matka się tłumaczy, czerwona na twarzy. Potem tylko przeszła obok mnie, burknęła ja cie chyba zabije i poszła, a ja zostałem w szkole.
Popołudniu oberwałem i to mocno ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że nie wiedziałem za co. Żaliłem się koledze, że dostałem mocne wpierdy, i nie wiem za co ale ma to związek z pudełeczkiem, które znalazłem. Kolega też nie miał pomysłu na wyjaśnienie sprawy ale miał dużo starszą siostrę i zaproponował choć do Marioli może ona będzie wiedzieć. No i poszliśmy do Marioli. Mariola była w swoim pokoju z dwoma koleżankami. Jak się dziewczyny dowiedziały, że mam kłopot, to bardzo miło mnie potraktowały, powiedziały żebym usiadł i wszystko opowiedział, więc usiadłem i opowiedziałem. Tak się śmiały Aż się dusiły ale nic mi nie wyjaśniły. Dopiero po wielu latach dowiedziałem się, że „Globulki Z” to dopochwowe środki antykoncepcyjne. Domyśliłem się co nauczycielka mówiła mojej matce oddając jej moje pudełeczko, i nawet się domyślam jak matka musiała się czuć.
Trochę się rozpisałem, wypadało by coś zjeść i iść spać.
Miłych snów wam życzę
witam niedzielną kawcią

Piktor zrobię sobie śniadano i poczytam Twojego posta ...
w ogóle muszę ta stronkę poczytać dokładniej pozdrawiam WSZYSTKICH .. ![]()
Witam niedzielnie!
Piktor nie opowiem Ci o moim młodzieńczym życiu. Wspomnę tylko, że spędziłam go u zakonnic. Nie jestem na to gotowa
Witam ...
Urlopu cd.. czyli zmęczenie
![]()
Bulinko Twoje dzieciństwo musiało być smutne
tak mi przykro, przytulam. Ja też lanie dostawałam ale wiedziałam za co, tylko dlaczego tak mocno? często ryczałam głośniej niż ból, i za to też dostałam bo udawałam .
Witam o poranku,
Ktoś mi dziś humor zepsuł, więc pewnie do rana nie zasnę.
Ja, niestety, reaguję w podobny sposób. Zazdroszczę ludziom, po których wszystko spływa jak po kaczce. Ja się przejmuję, zagryzam, wracam myślami - ci, którzy mi krwi napsuli, mają to gdzieś, a ja odchorowuję. Ale i tak jest lepiej niż kiedy byłam nastolatką czy dwudziestokilkulatką.
Ależ Ci się trafił skarb! Moja mama też miała zwyczaj nie tłumaczyć nic, niewiele pamiętam rozmów z nią, raczej polecenia, co mam zrobić i tyle. Miałam być grzeczna, dobrze się uczyć i nie zadawać pytań. Z pewnością nie wytłumaczyłaby mi, co to są "Globulki Z". W ogóle "te sprawy" to był dla niej temat tabu.
Ładnie odpisałeś historię tej żydowskiej dziewczynki. To były okrutne czasy.
Narzekam czasem na swoje życie, bo mi dało w kość, ale nabieram pokory, kiedy czytam o II wojnie światowej. Ludzie przeżywali prawdziwe dramaty. Jedną z książek, która najbardziej zapadła mi w pamięć, jest "Żniwo gniewu" Lucie Di Angeli-Ilovan. Długo nie mogłam sięgnąć po kolejną.
Brenne , bardzo ciekawe rzeczy piszesz. Ja też lubię takie tematy.
. Czasami dobrze jest zmowic modlitwe do Archaniola Michala aby obronil nas swoja tarczą....poprostu modlitwa.
Nie umiem ostatnio zebrać się w sobie i modlić się. Nie mówię już o pójściu do kościoła w niedzielę. Przez wiele lat moje modlitwy nie zostały wysłuchane, więc chyba straciło to wszystko dla mnie sens. Jestem zmęczona noszeniem tych wszystkich krzyży. Sporo czytałam swego czasu na temat religii, Boga, był czas, że byłam na mszy co niedzielę - On ma plan wobec nas i powinniśmy Mu zaufać, ale tak po ludzku to po prostu cierpię. Jestem duchowo, że tak powiem, wypalona. Mam nadzieję, że to minie.
Na obiad dzisiaj przygotowałam oszukany Boef Strogonov - zamiast polędwicy wołowej dałam karkówkę, bo ta pierwsza podobno na drugi dzień jest twarda, trzeba podawać od razu.
Życzę wszystkim dobrego dnia!
Witajcie niedzielnie i dusznie , Wczoraj burza przeszła ale nie była tak straszna jak zapowiadali .
Ale przyszły dwa alerty z ostrzezeniami . 
Kam to kwiatek od Ciebie , kolorek piekny jasny pomarancz
A co do przepisów z ksiazek kucharskich nigdy z nich nie kozystam .
Bo mije zdanie jest takie ze sa do niczego .
Wole przepisy wyprobowane i takie swojskie nie wydumane jak z ksiazek .
Witam Taj po udanym urlopie .
Elu śliczności kwiatuszek ,dziękuję
w oddali na rabatce widzę gladiole
Lady ja wierząca nawet bardzo ale nie praktykująca! niewiem czy cię pocieszę czy zasmucę, ale moje zdanie to że Bóg nie ma planu wobec nas, Bóg nie chce byśmy płakali ! dał nam ziemię byśmy uczynili sobie ją poddaną , dał rozum i wolną wolę, tworzył świat dla nas ukochanych dzieci idealny , to nie Jego wina że się dzieje jak dzieje. Bóg nie potrzebuje budowli , kościołów, Bóg jest wszędzie. To my sami sobie robimy krzywdę, to my niszczymy dany nam raj, to my odwracamy się duchowości, od posiadanej energii, siły, uczuć, woli i chęci. Lady kochana to sie dzieje, na dzień dzisiejszy potrzebny Ci spokój, wsparcie, odskocznia od rutyny, pozytywne osoby, będzie dobrze, na poczatek masz nas, pisz pisz ... nawet byle co ale pisz , ściskam mocno.
Kamoa , dziękuję Ci. ![]()
Kama swieta racja , To my jestesmy tacy ze wilkiem jedni dra drugich , To my niszczymy ziemie . Bog nie ma nic z tym wspolnego . Dał nam ziemie doskonala stworzona dla nas to My mielismy z niej umiejetnie kozystac . A my ja sami niszczymy .
To ze relacje ludzkie tez staja sie bardziej egoistyczne to tez nie kozystamy z naszego umysłu i serca .
Elu, jeśli chodzi o książki kucharskie to czasami zastanawiam się, czy ich autor sam próbował te potrawy. Unikam przepisów, które mają egzotyczne, trudne do zdobycia składniki. Na co dzień nie mam czasu, żeby gotować wykwintne dania, ale w wolnych chwilach lubię się pobawić w kuchni. Ten gulasz, np., to robiłam pierwszy raz z przepisu z internetu - wyszedł bardzo dobry. A ciasto nie. Więc to chyba trochę kwestia szczęścia, na co się trafi.
Jeśli chodzi o Pana Boga, to nie mam do niego pretensji o nic. Doceniam to, co mam. To, o czym wspominałam, to niemoc duchowa, która mnie ogarnęła. Kamoa, dokładnie tego, o czym piszesz, brakuje mi teraz.

Lady niemoc duchowa przeważnie daje nam się odczuć, w dni wolne, świateczne chciało by się.... a akurat brak drugiej osoby albo nikt nie ma akurat czasu czy chęci. Najlepiej wtedy plotkować przez tel.. albo na forach, albo wyjść (w moim przypadku wyjechać ) z domu, wiatr we włosach i muzyka
nie zasmucaj się zawsze możesz mnie odwiedzić ![]()
Lady to prawda należy podziwiać ludzi tych co przeżyli wojnę ... szacun
zapisałam tytuł książki ... ja takie lubię
też wolę sprawdzone przepisy ![]()
otóż to : Bóg jest wszędzie
jestem też niepraktykująca ...
Ela - dorodny cwietuszek od Kamy ![]()
Leidy ,,, tak masz racje bo ja tez kozystam nieraz z przepisu z netu , Tylko patrze na przepis i widze swoja wyobraznia czy do siebie pasuja czy tez nie .
lubie sama tez eksperymentowac w kuchni sama
najczesciej z owocami pieke kruche takie ciasto , jest dla mnie niezawodne
1kost. Tłuszczu
2,1/2 szkl. Mąki
5 jajak
2 łyżeczki proszk do pieczenia
1.1/2szkl. Cukru
1 kisiel
Owoce
Zagniatam . Tłuszcz mąka żółtka proszek do pieczenia . Ja daję pol szkl cukru .
Wykladamy blaszke . Na to owoce . ubijamy białko na sztywną pianę dodajemy cukier i kisiel suchy . Wykladamy na owoce . Z ciasta zostawiamy trochę ciasta na wierzch . Pieczem 45 minut w 180 stopni.
Strony Poprzednia 1 … 923 924 925 926 927 … 1 327 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026