Cześć.
Bacha> już przed urlopem w lipcu pisałam, że zdecydowałam się składać wypowiedzenie po powrocie z wczasów. Ostatecznie dogadałam się, ze odchodzę z końcem roku. Za najniższa krajową taka presja, taki stres i odpowiedzialność... nie o take Polske walczyłam
. Za najniższa krajową to znajdę inna robotę, ale bez tej odpowiedzialności finansowej jaką mam obecnie. Nie jestem skazana na dożywocie w tej firmie
.
Markadia> zgadzam się, że należy walczyć. Gdybyśmy rezygnowali po jednym NIE, to nic byśmy nie osiągnęli... nie znaleźli nowej pracy, nie dostali kredytu, nie otrzymali pomocy. Na ten przykład, ja bym nie wydała swojego tomiku, bo mi przez 2 lata odmawiali heh. Najpierw tego, potem czegoś innego, zawsze jakieś kłody pod nogi.
Z tym mówieniem prawdy jest tak jak: "Prawdę można mówić tylko mądrym ludziom, dla innych trzeba mieć dobre słowo".
Bulinko> a ja bym nie pracowała. Z kupą kasy na koncie robiłabym dużo innych rzeczy np. zwiedzałabym, pomagała potrzebującym. To tez czynność, ale przyjemna. Praca niekoniecznie, nie zawsze, nie każda
.
Soniu> wspieram duchowo, posyłam wirtualne przytulaśki.
Wszystkie bez wyjątku pozdrawiam weekendowo.