Hejka wszystkim
.
Jak miło... wreszcie się lasencje rozgadały
.
Brene> Byłam u wróżki ponad 20 lat temu, z ciekawości. Z niej była taka wróżka jak ze mnie zakonnica
. Głupot naplotła i na szczęście nic się nie sprawdziło.
Jednak wierzę, ze niektóre osoby mają dar. Juz o tym tu kiedyś pisałam, że gdyby nie szeptunka, to nie wiem jak by było z moim zdrowiem. Nie pobierała opłaty za pomoc, prosiła jedynie o modlitwę w jej intencji. Naprawdę miała dar, nie dotknęła, nawet nie trzeba było wskazywać miejsca, a ona sama wiedziała gdzie i co dolega. Strasznie żałuję, że jej już w naszej okolicy nie ma
.
Podobno moją mamę raz w młodości zaczepił jakiś facet na ulicy i powiedział, ze powinna iść do lekarza, bo ma chore nerki. Moja mama już wtenczas się badała pod tym kierunkiem, więc to nie było dla niej nic nowego. Jednak wiem, ze ludzie z takim darem są i chwała im za to, że go wykorzystują do pomocy innym.
Basiu> pamiętamy, ale wiesz jak to jest z pamięcią... dobra, ale krótka
. Tak więc przypominaj nam o sobie częściej
.
Soniu> jak się ciesze, że jesteś zadowolona z pracy. A my tu z nasza służbą zdrowia walczymy nieustannie. Nie do wywalczenia
.
Chociaż pamietam, gdy brat był w Anglii i udał się do dermatologa. Tam mu lekarz powiedział, ze nie wie po co przyszedł, ze przecież jego choroba jest nieuleczalna więc czego on od niego oczekuje. Nawet leków nie chciał mu przepisać. Tak wiec nie zawsze różowo za granicą.
Kamoa> jak tez kiedyś interesowałam się ezoteryka, ale bardziej z ciekawości. Tarot akurat mnie nie interesował, a raczej talizmany, runy, numerologia... . Zaciekawienie numerologią pozostało
. To wcale nie jest taka głupia rzecz, zważywszy, że zapoczątkował ją Pitagoras.
Markadia> taka moze być, jak najbardziej
.
Od jutra u nas bez mrozów i śniegu... oby tak zostało. Dzis leciały nisko żurawie
.
