Witajcie, dziewczęta ![]()
W nocy wróciłam z gór. Żywa. Z tylko jednym sińcem na udzie - a mogło być gorzej, bowiem próbowałam /niechcący/ zapakowac sie na trzeciego na dwuosobowe krzesełko wyciągowe. Tak sie śpieszyłam by trafić pupą na krzesełko i zdążyć, że nie zauważyłam, że para przede mną przepuściła jedno i szykuje się na "moje". W ostatniej chwili próbowałam uskoczyć /o ile można tak powiedzieć o gramoleniu się w nartach na nogach/ ale sie nie dało - popychana pędzącą ławeczką podcięłam kolegę z pary przede mną, który rymnął jak długi, na niego ja i zrobiła się masakra. A jeszcze wyciąg zahaczył mnie o kurtkę i pociągnął... Przeleciało mi przez głowę, że polecę tak zawieszona głową w dół, ale panowie z obsługi powiedzieli "dosyć tego baraszkowania" i zatrzymali maszynę ![]()
Uratowali mi tyłek/życie ale pogrozili palcem
Bijąc sie w piersi i otrzepując piórka wsiadłam na tego "konia" znów, tym razem bez akrobacji i udało mi się wjechac i zjechać z Puchatka
/stok dla dzieci/
Jestem narciarzem! ![]()
/jak z koziej d... /
Ten tydzień mnie jednak odstresował, wieczorne Polaków rozmowy... degustacje... miody pitne... z Biedry... inne nalewki... japońskie wina /?!/...
No, dość tych wspominków. W piątek organizuję imprezkę przedkontrolną /w pracy ma być kontrola/. Zapraszam wirtualnie ![]()
Pozdrawiam stare i nowe koleżanki!
40-tki rulez!







