Jaki weekend???
Bulinko-bardzo milutka ta Twoja nowa lazienka.W koncu sie doczekalas...bylo warto.
Merten-jak tam w domu?
Ivoryvette-co tam lekarz wymyslil wzgledem Twoich boli rak?
Mortisha-no witam, witam ,dawno Cie nie czytalam.Poczytalam o Pchle...i jakos wcale sie nie dziwie, ze zla.No moze jej reakcja nie na miejscu lekko, ale szanowna pani nauczajaca to az sie prosi o kopa w zad.
Milionku-no wez cos napisz....
Soniu-przestan, nie smuc, to przeciez zerowka.A moze akurat zaliczylas?Trzymam kciukasy.
Marzenna-ja chce taki papier dodupny!!!Dalabym szefowej w prezencie, bo czasami mam wrazenie, ze od tego dobrobytu(a ma, ma, duuuzo) to jej sie w lepetynie juz calkowicie poprzewracalo.
Goska-ano taki wiek.Moja chrzestna opowiadala, ze kiedys jak sie z rodzina spotykali, to opowiadan nie bylo konca-wycieczki, zwiedzanie, kuchnia...a teraz-co kogo boli i ktore tabletki lepsze.Jest grubo 20 lat starsza ode mnie ale..czas zapierdziela.
Alika, Sloneczko, Lunabis, Taki-taki-wywialo Was czy co?
A u mnie bez zmian.Napierdziela jak ruska armata.Troche sobie popuscilam, popracowalam i skutek taki, ze boli mnie nawet po tabletkach.Mniej ale jednak.Teraz leze i czuje w krzyzu piekacy bol, w posladku mam ognisko, lydka az pali i do tego mrowienie w stopie.Jest to oczywiscie do wytrzymania, ale wczoraj...to mi lezki polecialy.
Mowicie o wannie...tu mam prysznic, wiec bez wiekszych problemow.W domku...wanna.Jak wejde?Jak wyjde?Cor mowi, ze moge do niej do pracy pod prysznic przychodzic.No jaaaaaasne.
Najbardziej martwie sie teraz o podroz-10 godzin+ - godzina(w zaleznosci od naszego ogoniastego) na doopie.Siedziec moge, tragedia jest jak juz wstane.Malz kupil mi dzis takie cosik na siedzenie, coby mi w doopcie grzalo.Czarno widze moja podroz do domu.Ale niewazne-nawet jak bede musiala z moim ogonem lezec -to i tak pojade.
Jutro swiateczna kolacja z naszym szefostwem, w tym roku moja kolej kucharzenia.Zarcie zrobione, jutro tylko podgrzac gulasz i ugotowac ziemniaczki.Surowke zrobilam dzis-coleslav spokojnie wytrzyma, a nawet bedzie jeszcze lepsza.Lody przygotowane do smazenia(noooo, deser musi byc), polewy z wlasnych jezyn i malin(wlasnorecznie uzbieranych sie znaczy)uszykowane, pozostalo ubic smietanke...mam nadzieje, ze moj chlop nie bedzie tak czesto probowal gulaszu i zostanie cos na jutro.
I beda prezenty:)
Buziak na dobranoc.