Bry!
Witam nowe netkolezanki bardzo serdecznie.
Lunabis-zrobilas pierwszy krok.Nie boj sie podniesc drugiej nogi i zrobic nastepny.Tylko pamietaj-idz do przodu.Nie rozpamietuj zlych chwil, mysl tylko o przyszlosci.Masz rodzine-synowie to Twoja rodzina.A ze bez ojca?Lepiej czasami bez, niz z takim, ktory prowadzi podwojne zycie.Zycze Ci sily i wytrwalosci.
Milionku kochany-przytulam.Badz dobrej mysli, ale.........nie zapominaj o sobie.Potrzebna jestes corce bardzo-silna, pogodna, wspierajaca, pomocna,potrzebna jej MAMA.
Bulinko-no to Ci sie dziecie rozbrykalo.Chyba juz kiedys pisalam-chce byc dorosly od dupy strony....czy on sobie zdaje sprawe co Wam-rodzicom-swoim postepowaniem robi?Pewnie nie, albo ma to gleboko w ....mowi, ze sie wyprowadza?Ja bym nie walczyla, nawet kilka garow bym dala na nowy start.Ciekawe, ile czasu zajeloby mu dochodzenie do tego, ze u mamy jest jednak najlepiej....
Mortisha-pewnie, jak sie ma takiego dziecia to rozne mysli chodza po lepetynie.Ale-wyluzuj, kochana.To jeszcze dziecko.Nie ma sie co na zapas zamartwiac i szukac chorob.Wiem, wiem-latwo mi pisac, bo problem mnie bezposrednio nie dotyczy.Ale jakos pocieszyc trza:))
Tomku-normalnie mamy w Tobie prywatnokafejkowego doktora.Fajnie, ze tak Ci sie u nas podoba i ze gadasz z nami, ze dzielisz sie swoimi problemami, swoim zyciem.To znaczy-wiecej pomagasz nam, radzac niz opowiadasz o sobie..........pooooooowoli.
Lato, Marzanna, Sonia, Merten i wszystkich, ktorych pominelam-pozdrowka.Nie usciskam Was, bo .....eeeee.....moja najlepsza przyjaciolka rwa kulszowa tak mi daje popalic, ze ciezko byloby mi Was sciskac.Dzis rano, po nieprzespanej z bolu nocy w akcie desperacji zadzwonilam do lekarza umowic wizyte.I ,kurna, szok-termin na 25 listopada!!!Jak w domu!Powiedzialam, zeby mnie zapisala(rozmawialam z pielegniarka)a ja sprobuje szukac, moze znajde jakis wczesniejszy.I tak jakos mi akcent nie pasowal, wiec zapytalam czy mowi po polsku...........mowi...........dalej poszlo latwo, opowiedzialam po krotce co i jak i wcisnela mnie na 5, na srode , na 11.No nie odpusza, zakochala sie czy co?Ta moja rwa, oczywiscie.Nasz szef twierdzi, ze mam wypadniety dysk.On to mial, bole identyczne, ponad rok trwalo postawienie do pionu.Cudna perspektywa.Jeszcze niedawno nie bralam w ogole pod uwage lazenia po lekarzach, teraz mi sie lekko zmienilo.No ale jak boli tyle czasu.....moj malz byl w szoku, jak rano zobaczyl mnie z telefonem, zgieta w pol i szprechajaca.Wczorajsza noc byla tak strasznie ciezka, ze bylam gotowa dac sie nawet pokroic, zeby tylko przeszlo.Teraz jest znosnie, siedze sobie w lozku, pod kolanami mam konstrukcje z poduszek, zeby byly zgiete, bo mi tak lepiej.....i tak sobie mysle, co by tu jutro robic.Pewnie nic.Dzis pomylam tylko gary i poskladalam pranie-zajelo mi to jakies pol godziny.Poschylalam sie delikatnie, spokojnie, podreptalam, a potem myslalam, ze mi doopsko rozerwie a noge wypali.No taka jestem-jak mi lepiej to juz bym cos robila.
Ha!Ide zafajczyc, poki jest znosnie.Oczywiscie na schody.Chlop dusi komara, ale udaje, ze oglada tv.Dobrze, bo nie bedzie darl ryjca, ze sie przeziebie na dodatek,No, to by bylo bardzo niefajnie-nie moge teraz odkaszlnac, bo boli, a co dopiero jakies kichanie....