Przybywam tu z kafejki 30+. ![]()
18 201 2011-08-20 22:13:07
Podobne tematy
18 202 2011-08-20 22:18:16
No niech mnie...
Juanek,spadaj do domu,bo o pawelkach bedziesz mogl sobie zapomniec
![]()
Dziewczyny,sorry,gargamelek pomylil sciezki ![]()
18 203 2011-08-20 22:32:16
No niech mnie...
Juanek,spadaj do domu,bo o pawelkach bedziesz mogl sobie zapomniec![]()
Dziewczyny,sorry,gargamelek pomylil sciezki
Myślałem że Cie już tu nie ma w kafejce. Ok pójdę do innej.
18 204 2011-08-20 22:54:12
evik35 napisał/a:No niech mnie...
Juanek,spadaj do domu,bo o pawelkach bedziesz mogl sobie zapomniec![]()
Dziewczyny,sorry,gargamelek pomylil sciezkiMyślałem że Cie już tu nie ma w kafejce. Ok pójdę do innej.
Kurcze,Juanku,co Ty cudujesz??
Wracaj do naszej.
18 205 2011-08-20 22:58:58
Juan napisał/a:evik35 napisał/a:No niech mnie...
Juanek,spadaj do domu,bo o pawelkach bedziesz mogl sobie zapomniec![]()
Dziewczyny,sorry,gargamelek pomylil sciezkiMyślałem że Cie już tu nie ma w kafejce. Ok pójdę do innej.
Kurcze,Juanku,co Ty cudujesz??
Wracaj do naszej.
Nic szukam nowej kafejki i to Wszystko..
18 206 2011-08-21 07:48:18
Witam wszystkich z samego ranka.
Widzę że wczoraj wieczorkiem zaległa cisza w kafejce, czy Juan wystraszył towarzystwo?
Dziewczynki jak wrócicie to mam problem do rozwiązania przez naszych kafejkowych psychologów.
Wstawać wstawać śpiochy.
18 207 2011-08-21 08:26:01
ja już jestem gotowa
18 208 2011-08-21 08:28:37
miałam fajny dzien wczoraj- pełna chatka , potem zoo stadnie i dromadnie, potem wszyscy u mnie dzieciaki maltretowały zwierzaka młodzież grała kobitki piły malowały sobie paznokcie robiły maseczki a na koniec stadnie i gromadnie wszyscy obejrzeli oszukac przeznaczenie 5 a nad ranem wszyscy poszli . Młodzież śpi ja ogarniam chatkę i myślę sobie ze fajna niedziela będzie. pozdrawiam Was cieplutko
18 209 2011-08-21 08:57:29 Ostatnio edytowany przez storczyk44 (2011-08-21 14:25:46)
Wik to miałaś super sobotę, miło, sympatycznie i bardzo wesoło.
Ja też miałam spoko sobotę, chociaz tradycyjnie spędziłam ją w domku, ale ten pech mam nadzieję niedługo się skonczy ![]()
SOBOTA BYŁA SPOKO DO GODZ 21. Potem zadzwoniła koleżanka zapłakana i wstawiona, opowiedziała mi swoją historie.
Mąż jej, kiedys fajny facet ostatnio zmienił sie strasznie, nic mu się nie podoba co dotyczy jej osoby, córka 25lat -zero wsaparcia od niej, kłopoty z mamą i tak wszystkie te sytuacje doprowadziły ją do stanu w jakim jest obecnie. Coraz częściej zagląda do kieliszka, wczorajsza sytuacja i jej stan zapalił mi lampke alarmową bardzo, bardzo czerwoną.
Podejrzewałam że ma kłopoty, że z jej m jest kawał kierdy, to wiedziałam już dawno, no ale cóż miłość jest ślepa.
Nie mogę już na to patrzeć, powiedziałam jej parę słow na temat jej życia, powiedziałam co myślę na temat jej m, i tego jak ją traktuje.
Muszę jej pomóc, muszę, chcę ja zabrać na swoje zajęcia fitnes, musi mieć coś tylko dla siebie .
Chcę zapisać ją do psychologa.
Co myślicie dziewczyny, powinnam tak reagować, czy nie wtrącać się do małżenstwa.
18 210 2011-08-21 09:56:11
Witam
Pogoda super a mi się smarkate lata przypomniały.
Wczoraj w pracy ruch jak w Rzymie ale po 22 byłam na zakończeniu spota i wysłuchałam odrobinę koncertu zespołu Dżem a potem sesja zdjęciowa oczywiście w roli głównej samochody ![]()
Katbe wiek nie gra roli ważne jest to co sobą ten człowiek reprezentuje mam przyjaciela w wieku 31 lat i jest bardziej dojrzały niż niejeden 40 latek .
Storczyk koleżance możesz pomóc po to ma się przyjaciół ale omijając temat jej małżeństwa z tym musi uporać się sama ale to dobry pomysł żeby skorzystała z psychologa i odstawiła alkohol .
18 211 2011-08-21 10:00:50 Ostatnio edytowany przez storczyk44 (2011-08-21 14:19:08)
Anula no właśnie to jest głównym problemem więc odstawienie go to najważniejsza sprawa.
Sama to ona niczego nie rozwiąze, juz ja to widzę, topi wszystko, wszelkie kłopoty w alk.........myślę że to wszystko jejst razem powiązane.
18 212 2011-08-21 10:10:54
Musi najpierw wytrzeźwieć ale sama musi tego chcieć inaczej nic z tego nie będzie.
Wiem że martwisz się o nią ale niestety jak sama nie zaakceptuje faktu że potrzebuje pomocy psychologa to zostaniesz ta najgorsza co wtrąca się w nie swoje sprawy i prócz koleżanki będziesz miała jeszcze jej męża na głowie bo zacznie obwiniać Ciebie za ich problemy małżeńskie .
Cholewcia ciężki problem .
18 213 2011-08-21 10:21:19 Ostatnio edytowany przez storczyk44 (2011-08-21 14:20:17)
No właśnie ciężki, dlatego dzielę się nim z Wami.
Anula widzisz ja mam do wyboru albo zaryzykować że strace koleżankę i będę miała jej męża na karku, albo patrzeć jak ona tonie, a na to chyba nie mam siły.
Z niej jest fajna babka zadbana, starająca się ale ma jedną wadę jest po 40 i może według jej męża to wada??????
18 214 2011-08-21 10:24:08
Witam kobiteczki Oczywiście Storczyczku że każda pomoc dla koleżanki sie przyda ale i ona musi tego chcieć musi mieć swój własny cel i oparcie w takich jak ty, musi pomimo wszystkiego znac swoją wartosc, użalanie sie nad nią nic nie da ale uswiadamianie co może stracic to dużo musi czerpać skąds siłę może na poczatek terapia własnie u psychologa ktory pokaże jej punkty na które musi zwrócic uwage a potem grupa .
Nie każdy nadaje sie od razu do grupy ona musi wiedziec gdzie tkwi jej słaby punkt dopiero potem posłuchac ze sa osoby które maja gorzej , czasem na poczatku grupa dołuje a kiedy kolezanka pozna sama siebie psycholog nakieruje z jakich słabych punktow powinna wyniesc wnioski wtedy byc moze bedzie gotowa posłuchac jakie inni maja problemy i nie koniecznie musi byc to grupa w ktorej piją. Rozwiazywac wtedy problem nauczy sie sama musi tylko uwierzyc w siebie i wiedziec ze nie jest sama ale problem jest jej i to ona powinna go rozwiazać nikt za nią tego nie załatwi a na pewno nie alkohol.
18 215 2011-08-21 10:33:34 Ostatnio edytowany przez storczyk44 (2011-08-21 14:21:53)
Ewuś właśnie ja jestem daleka od użalania się nad nią, powiedziałam jej co może stracić, mówiłam że tak naprawde sobie robi kuku i moze stracic poprostu siebie, powiedziałam że musi walczyć, że życie jest piękne, że ona jest spoko babka i nie powinna dać sie tak traktować.
Przed chwilą gadałysmy przez telefon, powtórzyłam jej że ma sie trzymać, ma być silna i oznajmiłam jej zę kłade swoją łapę na niej i nie pozwole jej zginąć.
18 216 2011-08-21 10:35:32
dzień dobry....
:)
piękny, ciepły poranek mnie powitał
Anula no właśnie alkohol jest głównym problemem
Storczyku, z tego co napisałaś to głównym problemem jest nieszczęśliwa kobitka, która topi smutki....
Ty znasz ją najlepiej
Nie będzie łatwo jej pomóc, dopóki ona sama nie odkryje gdzie leży problem
Trzeba ją wyciągnąć z dołka
Zaproś ją na spacer, powiedz, że może na ciebie liczyć
Poza tym, ona pewnie kocha tego, którego ty nazywasz palantem.. i dlatego nie daje rady...
Ewka ma rację, na początek ona musi stanąć na nogi....
18 217 2011-08-21 10:42:05
Ewuś właśnie ja jestem daleka od użalania się nad nią. powiedziałam jej co może stracić, mówiłam że pije przez tego gnojka a tak naprawde sobie robi kuku i moze stracic poprostu siebie, powiedziałam że musi walczyć, że życie jest piękne, że ona jest spoko babka i nie powinna dać sie tak traktować.
Przed chwilą gadałysmy przez telefon, była trzeźwa więc jej powtórzyłam że ma sie trzymać, nie pić ma być silna i oznajmiłam jej zę kłade swoją łapę na niej i nie pozwole jej zginąć.
wszystko ok
skup się na niej, nie na jej mężu...
pozwól jej samej dojść do pewnych wniosków
wyciągnij ją na zajęcia sportowe, do kawiarni
najlepsze co możesz zrobić to sprawić, żeby ona zaczęła się uśmiechać
tego nie zrobisz gadaniem tylko działaniem
tak mi się wydaje
18 218 2011-08-21 10:53:45 Ostatnio edytowany przez storczyk44 (2011-08-21 14:22:56)
Katbe no właśnie taki mam zamiar, zabrać ją w różne miejsca aby zobaczyła że do radosnego uśmiechu nie zawsze potrzebny jest facet.
Uważam że jak on zobaczy ją uśmiechniętą zadowolona i silną to przejrzy na oczy i zobaczy co on może stracić. Tak myślę.
To prawda ona bardzo go kocha i pozwala mu na wiele.
18 219 2011-08-21 11:09:49
Cześć, Kobitki, niedzielnie:)
Wik, zazdroszczę młodzieży w domu, bardzo zazdroszczę. I takiego fajnego klimatu, kiedy młodzi sa w domu. U mnie to już przebrzmiało...Czasem, gdy przyjeżdża syn, nagle wszystko staje na głowie, zycie sie kreci jakoś inaczej, czuje sie inny powiew...Młodość po prostu, młodość ...
Wprawdzie nie narzekam, bo sama jestem aktywny obieżyświat i nie zaharowuje sie w domowych pieleszach, ale dzieciaki podrośnięte juz nieco w domu - fajne dzieciaki - to skarb.
Anula - fajnie powiedziane: 31 lat a dojrzalszy nawet niż niektóry 40-latek. Ja tylko dodam: o strzez nas, panie, od takich młodych - starych;)
Storczyku - uwazam, że Anula ma rację: tak to bywa najczęściej, że pomoc zamienia sie w skaranie boskie. Ona męża rozgrzeszy, tak, jak dotąd to robiła, a Ty zostaniesz wrogiem ich obojga. Znam takie przypadki, niestety...
18 220 2011-08-21 11:35:22 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-08-21 11:38:48)
Koma strzeż raczej przed młodością starych ![]()
Coś na ten temat niestety wiem ![]()
18 221 2011-08-21 11:45:35
Cześc dziewczyny.
Syn na obozie i w domu pusto. Jak niedziela?
18 222 2011-08-21 13:45:39
witam netbabeczki
KATBE jestes niesamowita z tymi kawałami!
jeżeli chodzi o różnicę 7 lat między młodymi to żaden problem!
syn skonczy w marcu 30 dziewczyna 24 w swięta zaręczyny,syn narazie nie chce wesela więc mówięmu ze już jest stary byk a on że mu mówią ze wygląda na20
rozmawiaj z wariatem
pisaliscie kobietki o waszych wagach,ja żeby przytyc to muszę żrec jak swinia a schunąc to minuta pięc i ze mnie szkielet!
miłego dzionka dla wszystkich kobietek
18 223 2011-08-21 14:13:17
no właśnie....
:)
kawał!
dobrze, że mi przypomniałaś Pigwa
Pani Stasia była organistką w kościele, miała już prawie 70 lat na karku i była starą panną. Była podziwiana przez wszystkich parafian za swą dobroć i oddanie sprawom kościoła. Pewnego razu wpadł do niej ksiądz omówić szczegóły jakiejś kościelnej uroczystości. Pani Stasia zaprosiła duchownego do pokoju gościnnego i zaoferowała mu herbatkę. Ksiądz usiadł sobie wygodnie w stylowym fotelu, tak, że przed nim stały stare organy Pani Stasi. Ku wielkiemu zdziwieniu księdza, na organach tych stała szklanka wypełniona wodą, a co jeszcze bardziej zaniepokoiło księdza to fakt, że w szklance tej pływała prezerwatywa. Jak Pani Stasia wróciła z herbatką zaczęła się rozmowa. Ksiądz chciał jakoś delikatnie zacząć rozmowę o szklance wody i kondomie w niej pływającym, ale mu się nie udawało, więc postanowił zapytać wprost:
- Pani Stasiu, bardzo bym był rad, gdyby mi pani to wytłumaczyła - tu wskazał na nieszczęsną szklankę.
- Ooo tak, dobrze, że ksiądz pyta... Czyż to nie wspaniałe? Szłam sobie raz przykościelnym parkiem parę miesięcy temu i znalazłam tę małą paczuszkę na ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyraźnie mówiła, że należy to umieścić na organie, zapewnić by było wilgotne i to wtedy ochroni przed roznoszeniem się chorób.... I wie ksiądz co? Przez całą zimę nie miałam grypy.
...
:D ....
fajnej niedzieli wam życzę
18 224 2011-08-21 14:14:04 Ostatnio edytowany przez maugosha (2011-08-21 14:15:19)
Witajcie moje mile
- witam tez wszytkie nowe dziewczyny
Maugosha - moja corak ma takie migreny ze karetki lataja przez 3-4 dni.
2 . Divascan - bralas ten lek?
no karetk to do mnienie jezdza ale ostry dyzur to ja pare razy zaliczylam ael leku nie znam ... pod ta nazwa wkazdym razie - sama mam tabletki i spraj do nosa imigran i ostatnio zauwazylam ze mi diflofenakum pomaga i nie zwala z nog ... a bol glowy to ja mam i tydzien czasami ale ten ostry mogrenowy ze slepota i rzyganiem to mam dobe ... pozniej to juz taki bol po bolu ...ale i to lepiej bo kiedys lezala dwa - trzy dni z ostrym napdem migreny ...
ze szukaja jednak osoby starszej, z wiekszym doswiadczeniem w dietetyce i ..troszke jednak tezszej (!), bo ja wazylam wtedy 58kg i przy wzroscie 175cm podobno zle bym sie w takiej roli prezentowala. Mialam byc bardziej "wiarygodna dla klientek"smile) Choroba..jeszcze takiego argumentu to nie slyszalam wczesniej: za chuda do pracy. Na modelke pewnie musialabym jeszcze z 10 kilo zrzucic;))
Ja nie wiem jak oni tutaj starowali WW ale wiem ze to "piramida" jak zostala "zlotym czlonkiem" to dostalam zaproaszenie na to zeby zostac konsultantka
a potem to, tak zwykle, ja musze isc na kursy i kursiki ( poza wlasnym doswiatczeniem w odchudzaniu)
potem pracuje jako konsultatntka
potem musze zwerbowac iles tam konsultantek i bede maly szef i t d
ja nie znosze tych piramid i olalam z punktu chodz za szczupla nie bylam - mimo ze bylam duzo szczuplejsza niz teraz
Czy katbe zamiescila tu jakies zdjecie bo czytam zaleglosci i tak mi sie jakos zrrozumialo ale zdjecia nie znalazlam
![]()
A moj ogrodeczek ( sie pochwale tym razem
) zaczyna byc ogolnie posprzatany , zwywoplot przyciety zielsko z pomiedzy plyt powyrywane teraz to nawet widac gdzie konczy sie betonowa plyta a zaczyna trawnik
dwie rabaty zlikwidowane i trawa posiana jescze dwie zostaly .... ale i to niedlugo bedzie zalatwione
tle ze dzisia mam bol calego ciala ....
a pogoda sliczna caly weekend ... ide sie troche poopalec ...
18 225 2011-08-21 14:32:19
Pigwa to masz dobrze, możesz jeść bezkarnie.
Katbe Twoje kawały to obłęd
Małgosiu takie migreny masz? Szoktoż to można się wykończyć.
18 226 2011-08-21 15:12:35 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2011-08-21 15:14:24)
Cześć!
Podczytuję Was od rana, ale jakoś nie mam natchnienia,żeby pisać...
Głowa mi powoli przechodzi, ale Maugosha w porównaniu z Tobą - to i tak to chyba nic - wprawdzie cały czas mi niedobrze, le jeszcze nigdy nie rzygałam...
Storczyku, zajmij się koleżanką po prostu, tak mimochodem , jakby nigdy nic, zajmij sie nią, wychodźcie jak najczęściej gdzieś, ale staraj sie nie wchodzić między nią, a męża... Bo to nie wyjdzie nikomu na dobre... Kilka razy juz sie przekonałam,że wygłaszanie mądrości nic dobrego nie zdziałało, atylko zepsuło stosunki ....
Katbe, a skąd Ty bierzesz te kawały?:)
Maugosha, żałuj ,że nie widziałaś Katbe na zdjęciu- było co podziwiać... No bądźcie czujne- może ja Wam coś pokażę wkrótce??? Ale jeszcze muszę do tego dojrzeć:)
Teraz się szykuję i idę na spacer z koleżankami i córkami... Takie babsko-córkowe popołudnie... I like it!!!:)
18 227 2011-08-21 15:46:57 Ostatnio edytowany przez storczyk44 (2011-08-21 15:47:43)
Wiesz Zuziu współczuję wam z powodu tych kłopotów z główką, to naprawdę bardzo dokuczliwa sprawa.
Masz racje po czasie jak opadły moje emocje to przyznaję race nie ma co wtrącać się między małżenstwo, poprostu zajmę się koleżanką może sama dojdzie do pewnych wniosków.
A mi niedziela upływa leniwie. ![]()
Acha ja też żłuję że nie widziałam Katbe na fotce.
18 228 2011-08-21 17:20:19
Babeczki no ja rozumiem niedziela i te klimaty, ale żeby taka cisza w kafejce panowała no to chyba skandal. ![]()
18 229 2011-08-21 17:28:10
Żałuje że nie widziałam Katbe ...
I u mnie jest leniwie - właśnie umyłam pieska bo już śmierdział psem
Pogoda cała sobote i niedziele jest cudo
tak powinno byc do końca miesiąca a i wrzesień mógłby być też ładny to by człek naładował batreie przed zimą ![]()
18 230 2011-08-21 17:41:00
O małgosia się przebudziła. Ja też wczoraj wykapałam mojego czworonoga- brudaska.
18 231 2011-08-21 18:37:06
Storczyku ja ciezko pracowalam caly weekend
prawie caly
..ale tu faktycznie mal ruch ...jak ktos jest to mnie nie ma a jak ja jestem to nikogo nie ma
no nic moze sie zdarzyc ze wreszcie kogos zlapie "na zywo" na forum
![]()
18 232 2011-08-21 18:42:16
Małgosiu to masz tak samo jak ja. Odnoszę wrażenie że jak ja przychodzę to reszta odchodzi i odwrotnie, hahahahahahha no ale myślę że to tylko złudzenie.
18 233 2011-08-21 18:52:40
teraz widze gwiazdke online przy twoim nicku - storczyku
ciekaw czy jeszcze jestes czy juz sobie poszlas? ![]()
18 234 2011-08-21 18:54:56 Ostatnio edytowany przez storczyk44 (2011-08-21 19:01:12)
No widzisz i tu niespodzianka bo właśnie jestem!!!!!!!!!!!!!!!
A ja Twojej gwiazdki nie widzę, no i jak zwykle wszystkie uciekły, leniuchy jedne.
18 235 2011-08-21 19:10:55
Dzisiaj było totalne wakacyjne lenistwo. Lubię tak - słońce, leżak, książka. Trzeba podtrzymać jeszcze urlopową opaleniznę.
18 236 2011-08-21 19:14:04
To prawda pogoda temu służyła tak że gratuluję opalenizny i nie powiem ale zazdroszczę, niestety.
18 237 2011-08-21 19:48:44
Właśnie się obudziłam - dziś nocka .
Niestety w tym roku opalanie nie dla mnie ![]()
Spacery w parku i po lesie tez odpadają przy plątała się jaka alergia i wzmaga astmę ![]()
18 238 2011-08-21 19:53:58
Anula to źle, astma jest paskudna. Na nocke dziś idziesz? Czy jesteś po nocce? Też przekichane z tymi bezsennymi zmorkami ![]()
18 239 2011-08-21 20:00:23
Storczyk wczoraj miałam 2 zmianę dziś i jutro nocki przyzwyczaiłam się do pracy w nocy lubię te zmiany a w roku szkolnym to dzieci tak tego nie odczuwają a ja mam czas na drzemkę w spokoju .
Na astmę choruję dopiero od 2 lat wcześniej nie była tak uciążliwa jak w tym roku ![]()
18 240 2011-08-21 20:03:22
No to jak Ci odpowiada i pomaga w opiece nad dziećmi to najważniejsze, chodziło mi o to że nocki są bardzo męczące a jeszcze trudne towarzystwo może dać w kość, tak myślałam.
18 241 2011-08-21 20:04:16 Ostatnio edytowany przez Jana (2011-08-21 20:06:01)
Witam niedzielnie:)
Miałam dzisiaj ładną pogodę, taką naprawdę ogrodową.
Zrobiłam gulasz z wołowiny że palce lizać i do tego kluseczki śląskie z dziurką na sosik. To dla moich córek, bo one je uwielbiają. Było przyjemnie i rodzinnie. Moja duża ma teraz wiecej czasu i chętnie przychodzi do nas. Bardzo mnie to cieszy, bo do tej pory była okropnie zabiegana.
Byłam wczoraj na tym festiwalu cyrków ulicznych i muszę powiedzieć, że było interesująco; z ciemności wyłoniły się postacie w białych szatach na szczudłach i biegaly po bruku lepiej niż ja na nogach. Sztuka w sobie trudna i trochę za polityczna ale efekty niesamowite!
Idę coś przygotować na kolacje...
18 242 2011-08-21 20:14:18
Masz rację są męczące i klienci nieraz dadzą popalić a i w pracy ostatnio też były scysje pomiędzy personelem.
Pozornie jest lepiej ale niestety to tylko pozory choć jedna z dziewczyn już żałuje swojego postępowania ale kości zostały rzucone i ciężko mówić o jakimś zaufaniu a szkoda bo to pomaga w trudnej sytuacji .
A praca w nocy też odbija się czkawką czyli bezsennością i problemami z zasypianiem.
Coś za coś nic za darmo nie ma .
18 243 2011-08-21 20:17:13
Anula to życzę udanej pracy i wytrwałości, a co do koleżanek to chyba dosłownie wszędzie są zakały, ja też takie mam i znam- koszmar wówczas bardzo źle się pracuje. No ale cóż zakały są wszędzie i już.
18 244 2011-08-21 20:28:52
Dzięki Storczyk idę zrobić się na boską zombi i postraszyć w pracy ![]()
Miłego wieczorku wszystkim ![]()
18 245 2011-08-21 20:41:56
Boska zombi...ja pierniczę! To Ty będziesz miała dzisiaj jakis utarg? Nie wystraszysz spragnionych??
)
18 246 2011-08-21 20:54:40
Nasza kafejkowa zombi miała by kogoś wystraszyć- niemożliwe przecież to babeczka po40
18 247 2011-08-21 21:12:16 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-08-21 21:16:45)
Koma raczej będę ograniczać ich zapędy
![]()
I cierpieć na amnezję zapominając numeru własnego telefonu ![]()
Adres zawsze ten sam ul.Czekoladowa numer zlizany ![]()
Dobra teraz się żegnam , zapalam czerwoną bestię i Jeronimo do pracy użerać się ze spragnionymi wody ognistej i złotego napoju Bogów.
Mam nadzieję że sąsiadów prosić o pomoc nie będzie trzeba jak odbije albo palma albo sodowa jakiemuś delikwentowi.
Dobranoc
18 248 2011-08-21 21:18:16 Ostatnio edytowany przez storczyk44 (2011-08-21 21:19:32)
Anula to widzę że masz wesoło z tymi gagatkami. hahahahah
Wiecie co, a ja mam ochotę wyjechać na taką normalną wieś, może agroturystyczne gospodarstwo, aby się wyciszyć powdychać wiejskie zdrowe powietrze. Może ktoś ma fajne namiary w okolicach Torunia- bo tu mieszkam.
18 249 2011-08-21 21:36:30
W okolicach Torunia to nie bardzo, ale ...mam takie fajne miejsce w niedaleko Ostrody. Jeżeli nie chcesz przytyć, to raczej tam nie jedź. Gospodyni robi taką wyżerkę, że szok!!
Chlebek piecze orkiszowy, bułeczki, ciasta...Masełko swojej roboty, twarożki różne...miodek...żarcie wiejskie, żurki, zalewajki, pierogi...:)
18 250 2011-08-22 08:22:24
Z niej jest fajna babka zadbana, starająca się ale ma jedną wadę jest po 40 i może według jej męża to wada??????
Was??? (az po niemiecku musze sobie ryknac:).
Przeczyalam pare stron waszych weekendowych pogaduszek i cos sobie skrobne, co mam nadzieje odniesie sie do dylematow Katbe (ta tragiczna roznica wieku corki i jej partnera) i Storczykowej kolezanki, jw.
Moj partner, ten co go widzialyscie na zdjeciach i cos tam komentowalyscie, jest o 11 lat mlodszy ode mnie i ujmujac to krotko: do piet mu jego poprzednik, a moj rowiesnik, nie dorastal. Pod kazdym wzgledem. Meza, ojca (czy opiekuna dzieci), gospodarza w domu, partnera do zabawy, mezczyzny dla kobiety, kochanka, bratniej duszy, powiernika i spowiednika..w kazdej z tych rol obecny "malolat" bije tamtego na glowe. Ja swoje wymagania jako dojrzala kobieta mam i pewnie juz bym sie zorientowala gdzyby mlody okazal sie jedynie ladna zabawka. Tymczasem poltora roku mieszkamy razem i z dnia na dzien coraz bardziej lgniemy do siebie. Coraz bardziej poznajemy sie i czujemy dobrze w swoim towarzystwie. Nie ma u nas "mamuskowania" ani "toyboyowania". Bawimy sie razem ale i razem planujemy, pracujemy, staramy sie o dom, dzieci, przyszlosc. W zyciu nie odczuwalam takiej rownosci i radosci w zadnym moim poprzednim zwiazku. To nie wiek czyni z mezczyzny mezczyzne.
Wiec storczyku, jesli ten m Twojej kolezanki uwaza, ze wiek 40 to koniec atrakcyjnosci jego zony to niech ona wymieni go na mlodszy model i odzyje tak jak ja:) Bo przy takim jak ten jej malzonek (z tego co da sie po postach wywnioskowac to jest to typowy wampir emocjonalny wysysajacy z innych cala energie i radosc zycia) to ona juz niedlugo bedzie sie czuc i wygladac jak 60-latka (stres, smutek i alkohol zrobia swoje). Ja tez cos podobnego odczuwalam i to co roku coraz silniej przez 10 lat malzenstwa az powiedzialam "dosc! mam DOPIERO 40 cos lat i tyle jeszcze lat zycia przed soba, nie chce sie zestarzec i stetryczec juz teraz". No i sie rozwiodlam, czego od pierwszego dnia decyzji nigdy nie zalowalam. Zaraz potem pojawil sie ten wyjatkowy i teraz kazdy dzien jest jak swieto.
Koniec elaboratu.
A w weekend bylo super cieplo, jakies babie lato przyszlo:) i polazilismy po lesie, efektem czego stoi w kuchni kilka swiezo zrobionych sloikow z kozakami i maslakami w occie:) Poscinalismy tez trawe w ogrodzie i wygrabilismy zoledzie (to dopiero poczatek epidemii, jeszcze sporo ich wisi), pofaszerowalismy papryki miesem, ryzem i mozarella, upieklismy szarlotke (wreszcie, bo jablka by w koncu zgnily) i pogralismy w badmingtona. Reszta czasu to zwykle byczenie sie na tarasie i przed TV.
Wlasnie..co to za nawalnice byly? Jutro lece do Warszawy i mam nadzieje, ze tam juz spokoj:)
Teraz kawka...od piatku cwicze wiec i dietke dolacze..
18 251 2011-08-22 08:40:01
witam.
Poranek śliczny słoneczny Klara ładnie przygrzewa ![]()
Koma niestety nikogo nie wystraszyłam za to dowiedziałam się że przez mnie grozi im pijaństwo no ja do gardła nikomu nie leje wiec o co biega.
Małpiego rozumu nikt nie dostał pomoc dobro sąsiedzka nie była potrzebna ![]()
Było miło wesoło i dużo luda .
Za to ja padam na pysk i oczywiście zamiast biegusiem do wyrka nie chce mi się spać wiec wpadłam do kafejki.
Nawet ,,Missery" nie działa ![]()
Storczyk wejdź na neta i sprawdź sama czy jest gdzieś w okolicy agroturystyka może znajdziesz coś w okolicach Elbląga to ładne okolice i niedaleko Ciebie może coś nad Jeziorem Brachlewskim ładna wieś Brachlewo same lasy na około ośrodek niedaleko Kwidzynia .
18 252 2011-08-22 09:37:20 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2011-08-22 09:38:17)
Cześć z rana!
Mussuka - coraz bardziej zaskakujesz- to znaczy,że Ty nie jesteś z tym Finem , co go poznałaś w Warszawie???
Moja głowa nareszcie ok, juz wczoraj wieczorem było w porządku...
18 253 2011-08-22 09:55:43
Mussuka...piękne to, co napisałaś o swoim związku, tylko pamiętaj, że na początku ( półtora roku razem?) jest tak we wszystkich normalnych związkach. Sztuka polega na przeciąganiu takiego stanu przez lata...
Więc...przeciąąąągaaamy, kochane, przeeeeciąąągaaaamyyyy.
Grzyby? Tam u Was chyba nie zbiera sie grzybów? Wiem, że Szwedzi nie zbierają - a Finowie??
Mam rodzinę bliską w Szwecji - mają radochę w sezonie grzybowym, bo nikt im tych grzybów z lasu nie zabiera. A że dom maja niemal w lesie, wystarczy w papciach wyskoczyć, aby przynieść garstkę do sosu. Ponoć tylko kurki się je...
Jak to jest??
Aha, Dziewczyny! Potrzebuję jakiś kontakt w Norwegii, najlepiej w Bergen!
18 254 2011-08-22 10:01:21 Ostatnio edytowany przez katbe (2011-08-22 10:03:43)
witajcie!!
ostatni tydzień laby....
:D
miałam imprezowy weekend
Mussuka, ja nie robię tragedii z różnicy wieku, bo na razie nie znam gościa
To były czysto teoretyczne rozważania....
:)
Tobie gratuluję i życzę, żeby ten stan trwał do końca świata i jeden dzień dłużej ...
:D
Fajnie jest być szczęśliwym!
Wybieram się dziś do dentysty, zaplanowałam też kilka spraw do załatwienia...
teraz przy kawie obmyślam plan....
Na lekcji języka polskiego nauczyciel pyta:
- Czym będzie wyraz ?chętnie? w zdaniu - "Uczniowie chętnie wracają do szkoły po wakacjach"?
Zgłasza się Jasiu:
- Kłamstwem, Panie profesorze.
....
:D .... no właśnie
fajnego dnia dla wszystkich
Koma, nie znam nikogo w Norwegii....
:(
18 255 2011-08-22 10:11:52
witam deszczowo poniedziałkowo... znajdzcie mi pliss sukienke na wesele....nie mam co na siebie załozyc :-(
18 256 2011-08-22 10:21:32 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2011-08-22 10:22:00)
Dentystę trzeba załatwić- ja swojego załatwiłam w lipcu, właśnie wychodzę do dentysty z córką- mam nadzieję,że nie będzie tragedii...zębowo-finansowej:)
18 257 2011-08-22 10:33:06
Cześć z rana!
Mussuka - coraz bardziej zaskakujesz- to znaczy,że Ty nie jesteś z tym Finem , co go poznałaś w Warszawie???
Moja głowa nareszcie ok, juz wczoraj wieczorem było w porządku...
Oj Zuziu,
Moze ja powinam jakas ksiazke napisac:)
Dobra, jest troche czasu, machne mala fabulke (wlasciwie dokument bo oparte na faktach:).
Znasz juz historie mlodki z dzieckiem dorabiajacej sie wlasna krwawica malego mieszkania i jakiegos tam bytu na peryferiach warszawskich. Potem pojawil sie Fin..
To bylo lat prawie 12 temu, Internetowe forum, pogawedki z roznymi mniej i ciekawymi osobami i nagle on, tajemniczy M z polnocy. Pogawedki, ogolna wymiana informacji o pogodzie, minionym dniu, zainteresowaniach, rodzinie, krajach itp. Potem maile i wreszcie telefony, po godzinie , dwie..na koszt jego pracodawcy (testowali aparaty Nokii:)). Pol roku pozniej moja pierwsza wizyta tutaj i milosc buchnela. Cudowne wakacje i biale noce:) Nastepne pol roku (on tez nas odwiedzil) i postanowilismy byc razem. Zdecydowalismy, ze mnie bedzie latwiej zaczac od nowa wiec przenioslam sie z walizkami i synem do Finlandii.
I sie zaczelo..milosc to wiele ale czlowiekowi potrzeba jeszcze czegos do pelni zycia. W moim przypadku to jest tez praca obecnosc innych osob wokol mnie, nie znosze lekko samotnosci i izolacji. Mieszkalismy przez 7 lat na dalekiej polnocy (200km od kola podbiegunowego) wiec klimat malo "towarzyski" i przyjazny cieplolubnym. Ja warszawianka, przywykla do tlumow, halasu, tetniacego wokol zycia, pracy na pelen etat, znajomych, rodziny, czestych spotkan towarzyskich..wlasciwie to zylam dotad jakby w ciaglym pedzie i to mi pasowalo, dawalo energie. Nagle zmiana z jednego bieguna na drugi: male miasto i niewielu ludzi dookola, wiekszosc siedzi przez ponad pol roku w domu (bo zimno) wiec spacerowalam pustymi ulicami, kompletnie niezrozumialy jezyk, malomownosc i niesmialosc tubylcow (nie mylcie z wrogoscia, po prostu tacy inni sa), brak pracy pomimo walenia drzwiami i oknami z CV i telefonami, brak znajomych az do momentu pojscia na jakies kursy jezykowe, ciemnosc, zimno, samotnosc, tesknota. Do dzis zastanawiam sie jak inny jest wizerunek kraju, kiedy odwiedzasz go latem, podczas urlopu a jak inny gdy przenosisz sie don na stale i do tego zima.
W depresje nie wpadlam ale bardzo odchorowalam te 7 lat na polnocy. To zawazylo tez na naszych stosunkach..nie winie ani meza ani siebie..wina jest zwykle po srodku. On byl typowym spokojnym, cichym, niewiele wymagajacym od zycia czlowiekiem (hokej w telewizji i zimne piwo to idealny wieczor w wydaniu mojego eks), ja wciaz chcialam wiecej i mocniej jakos zyc. On kiedys patrzac na ogien w kominku tak nas porownal: "ja jestem jak taki delikatny ledwo tlacy sie plomyk a jak na Ciebie patrze to jakby cale ognisko trzaskalo do gory". To jego wlasne slowa i chyba prawdziwe.
Najwieksza zmiana nastapila jednak w momencie kiedy wreszcie i ja zaczelam pracowac. To ja zdecydowalam, ze nie ogranicze poszukiwan o prace na teren tamtego miasteczka ale rusze globalnie, ogolnokrajowo. No i po paru miesiacach dostalam prace ale obok Helsinek, jakies 700km na poludnie od naszego domu. Decyzja byla natychmiastowa: biore i jade, albo z nim albo tylko z dziecmi. Dluzej bez roboty nie dam rady i w kaftanie wyladuje.
Przeprowadzka, nowe osiedlenie, nawet relokacja mojego eks (ta sama firma tylko teraz pracuje w centrali w Helsinkach:) poszlo dosc gladko.
Dzien po przyjezdzie tutaj zostalam na miesiac sama, z pudlami w wynajetym mieszkaniu, z dziecmi, ktorym trzeba bylo zalatwic nowa szkole i przedszkole (to akurat maly pikus:), z nowa praca, bez auta, bez nikogo znajomego, w nowym nieznanym miescie. Eks jeszcze miesiac musial poczekac na przeniesienie do centrali w Helsinkach wiec na drugi dzien po przeprowadce pojechal z powrotem na polnoc.
No i to byl decydujacy miesiac: bylo wspaniale:) Ja i syn rozpakowalismy wszystkie pudla w pare dni (mialam wtedy jeszcze tydzien do pojscia do pracy), posprzatalismy mieszkanie, mala szla na pol dnia, pozniej juz caly, do przedszkola. Popoludniami jechalismy razem na rowerach do sklepu po jakies zarcie, robilismy wieczorem grilla, zwiedzalismy nowe okolice, deptaki w Helsinkach, zmeczeni ale szczesliwi szlismy spac.. Prace mialam blisko wiec bez auta dalo sie zyc, wszedzie spacerem albo rowerem. Moj eks dziwil sie dzwoniac, ze nie narzekam, nie placze, nie ..tesknie.
Ten miesiac uswiadomil mi (choc podswiadomie jeszcze), ze moge byc sama z dziecmi, daje rade i co gorsze..lubie byc sama z nimi. To byl pierwszy znak a po nim bylo ich coraz wiecej.
Dwa lata temu kupilismy mieszkanie, ladne, niedaleko jeziora, zielono, do pracy pare ilometrow tylko, szkola pod nosem, wszystko idealnie..tylko nie miedzy nami. Ja w pracy odzylam: zajecie, podroze nowi ludzie, spotkania, imprezy, wlasne pieniadze, wreszcie duze miasto z centrami handlowymi, kultura, rozrywka..znowu jak ryba w wodzie. On..jakby odwrotnie..poczul sie zagubiony i zahukany przez helsinczykow:). Coraz zimniej bylo i coraz czestsze klotnie o byle co. Cisza i marazm przeplatany awanturami. Dzieci albo smutne i ciche albo pozamykane u siebie w pokojach. Ja do nowego domu wracalam jak na skazanie. Noce spedzalismy osobno, bo nie czulam juz zadnej potrzeby na seks. I nawet myslalam, ze po prostu starzeje sie i juz:))
Az do grudnia 2009, kiedy to ktos madry i maly przypadek tez, pomogli mi podjac decyzje o tym, ze to dluzej tak trwac nie moze. Zlozylam kolejny, tym razem nie wycofany; wniosek o rozwod i po wyprowadzce eksa, od lutego 2010 zostalam znow tylko z dziecmi. I tak mi bylo dobrze, spokojnie i lekko...nie planowalam niczego nowego tylko chcialam odzyskac radosc zycia, radosc z powrotow do domu. Znowu wyladnialam i zaczelam usmiechac sie czesciej.
A w kwietniu poznalam mojego wymarzonego Czecha..ale to kolejna historia jak z filmu wiec wam daruje:) Zanim pozasypiacie z nudow:))
Ciekawe ja sie to zycie potoczy dalej:))) Poki co, ja sie tocze do sklepiku po salatke na lunch..
18 258 2011-08-22 10:37:00
Grzyby? Tam u Was chyba nie zbiera sie grzybów? Wiem, że Szwedzi nie zbierają - a Finowie??
Mam rodzinę bliską w Szwecji - mają radochę w sezonie grzybowym, bo nikt im tych grzybów z lasu nie zabiera. A że dom maja niemal w lesie, wystarczy w papciach wyskoczyć, aby przynieść garstkę do sosu. Ponoć tylko kurki się je...
Jak to jest??[/b]
dokladnie tak jest jak piszesz:) My zbieramy, bo oboje to lubimy i znamy grzyby (no..tak z grubsza) a z Finow to jedynie starsze panie jeszcze czasem pokusza sie o jakies grzybobranie. Tez mamy las za domem wiec moze nie w papuciach ale wczoraj i w sobote w szortach i klapkach lazilismy sobie po 2-3 godzinki i po pol koszyka znieslismy do domu. Niestety polowa od razu do kosza, bo przezarte:(
18 259 2011-08-22 11:42:25
oj, Mussuka, Mussuka- Ty to dostarczasz nam wrażeń!
Dentysta załatwiony ! Tylko czyszczenie ząbków, żadnych ubytków! Super wiadomość!!!
Czekam na wizytę mamusi dzisiaj!!!
18 260 2011-08-22 11:50:36
oj, Mussuka, Mussuka- Ty to dostarczasz nam wrażeń!
Dentysta załatwiony ! Tylko czyszczenie ząbków, żadnych ubytków! Super wiadomość!!!
Czekam na wizytę mamusi dzisiaj!!!
Ale juz nie bede, bo pomyslicie, ze jakis grafoman ze mnie albo fantazjuje sobie na forum:) Ale takie to moje zycie jest pokretne:)
A ja "zmarnowalam" pol dnia w zeszly czwartek idac na wizyte do dentysty z mala. Bolal ja zabek wiec wzielam wolne z pracy i poszlam. Okazalo sie, ze to rosnie staly pod mleczakiem i tego mleczaka tak pcha do gory. Dokladnie nad tym zabkiem w gornym dziasle identyczna sytuacja i te dwa ruszajace sie mleczaki tak o siebie ocieraja i dlatego troche boli (jak zagryza zabki). Pani chciala usunac ale mala ma uraz do usuwania (raz przezyla prawie horror jak je trzonowy 3 panie rwaly, ja tez niemal ryczalam) wec "wynegocjowala" zeby je dentystka zostawila az same wypadna:) W rezultacie wyszlysmy po 5 minutach bez niczego i mialaysmy cale sloneczne popoludnie dla siebie:))
cos pichcisz dla mamusi?
18 261 2011-08-22 11:52:40 Ostatnio edytowany przez ewa1962 (2011-08-22 11:56:47)
Czesc dziewczyny u mnie upał wytrzymac sie nie da ,chora jestem kataklizm mnie dopadł po przerwie 8 miesiecznej czuje sie obrzydliwie ale jest to dobry nastrój do pisania dzieła wiec postekujac cos tam spłodze.
Co do grzybów to mieszkam w grzybowym rejonie wystarczy podejsc pare kroków i mam piekne robaczywe prawdziwki ostatnio stół mi prawie biegał wiec dałam spokój i nie zbieram przerzuciłam sie na kalafior
Odpoczywajcie dziewczyny lato jeszcze trwa.
Komcia mam w tamtym rejonie kolezankę.
18 262 2011-08-22 12:05:34 Ostatnio edytowany przez maugosha (2011-08-22 12:11:18)
witam cieplutko ![]()
Jak to tam z tym grzybami jest to ciezko powiedziec:) akurat szwedzi wokolo mnie zbieraja i nie tylko kurki
a ja nie zbieram - to znaczy jak sie trafi przy drodze to czemu nie
ale w las nie wchodze - kleszczy i dzikich zwierzat sie boje
dawno temu jak moje tesciowa jeszcze zyla to chodzilam z nia na grzyby i ona zbirala rozne grzyby - nawet purchawki
ale i wdocznie zjadliwe byly bo zupe zezarlam i zyje do tej pory
Natomiast moj ex nie je innych grzybow jak tylko pieczarki i kurki ( i mojej mamy grzybki w occcie ale wylacznie jej
) natomiast wiekszosc kuzynow zbiera i jej grzyby a faktycznie tutaj lasow wiele i grzybow tez ... i ten mit ze nie zbieraja .. ale moze faktycznie wola kurki od jakis tam innych grzybow ... a polacy zbieraja inne ..nie wiem naprawde bo sama zadna grzybiara ze mnie ...
Mussuka tym masz talenty pisarskie moze faktycznie powinnas ksiazke napisac ... ja tak kwieciscie nie umiem opisywac a tez moglabym cos opisac
chodz ja bardziej ze strony obserwatora - bo staram sie jak moge nie komplikowac sobie zycia ale oczka mam otwarte i duzo widze
no i twoje poczatki nie sa inne niz moje ... zanim nie zalapalam jezyka i szkoly/pracyto tez prawie mialam depresje
co tydzien regolarnie sie pakowalam i wracalam
a pozniej nagle wszystko jakos sie rozmylo ... i przestalam sie pakowac
- nawet nie wiem kiedy zaczelam myslec ze to moj dom jest wlasnie tutaj
Dzisaj jeszcze mam wolne i musze zrobic porzadek z psem - bozesz jak to jego futrzysko dlugo schnie - wezme go posusze troche i moze ogole ciutke - bedzie mniej smieci zznosil do domu ... a jak sie nie rozpada to zlikwiduje jeszcze jedna rabate w ogrodzie ![]()
18 263 2011-08-22 12:47:01
Próbuję znowu wywalać - tym razem papierzyska - ale jakoś mi nie idzie...
Maugosha, piszesz o purchawkach.
Pamiętam z dzieciństwa, że mama mojej koleżanki zbierała purchawki - ale młodziutkie, białe. Robiła z nich farsz do pierogów - były wyśmienite!
18 264 2011-08-22 13:16:52
Próbuję znowu wywalać - tym razem papierzyska - ale jakoś mi nie idzie...
Maugosha, piszesz o purchawkach.
Pamiętam z dzieciństwa, że mama mojej koleżanki zbierała purchawki - ale młodziutkie, białe. Robiła z nich farsz do pierogów - były wyśmienite!
Ooo, fajnie grzybiarsko sie zrobilo:)
A ciekawe czy znany jest wam grzyb o uroczej nazwie Piestrzenica kasztanowata? Gyromitra esculenta ew. babie ucho, murchla, babie uszy. U nas korvasieni:)
Ciekawy grzyb, podobno wysmienity w zupie, tak mi mowila moja eks tesciowa, sama gotowala.
Otoz grzyb ten jest doskonaly ale..trujacy! I to poteznie trujacy.
Natomieast mozna przygotowac z niego zupe po wielokrotnym przegotowaniu tego grzyba w wymienianej kazdorazwo wodzie i przy otwartych oknach..opary sa tez trujace.
Powiem Wam, ze widzialam kilka razy zupe z tego jejmoscia w menu w restauracjach..ale jakos nie moglam sie skusic:)
U tesciowej tym bardziej;)
18 265 2011-08-22 13:49:54 Ostatnio edytowany przez maugosha (2011-08-22 13:54:00)
a widzisz ... jednak zjadliwe te purchawki
mnie sie to taaakie diwne wydaalo jesc te purchawki ze ze wszystkich grzybow jakie zbieralam z tesciowa wlasnie te zapamietalam
![]()
edit :
wyslalam to i mi forum ucieklo
czasami mi przerywa forumowanie i myslalam ze sie nie wyslalo ...zupelnie nie wiem dlaczego mi przerywa forumowanie
no i na nakoncu okazalo sie ze sie wyslalo ..hmmmm
A takiego grzyba nie jadlam Mussuka i wiem ze oni tutaj jedza murkle -jak oni to nazywaja ale czy akurat tego grzyba to nie wiem - ja jesc nie bede - zbierac tez - no chyba ze mnie ktos uraczy i nie bede wiedziala co jem
![]()