Dołować???????????? A ktoś tu kogoś dołował??????????????
A jednak nie wytrzymałam... Dobrej nocy!!!!
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Strony Poprzednia 1 … 274 275 276 277 278 … 1 325 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dołować???????????? A ktoś tu kogoś dołował??????????????
A jednak nie wytrzymałam... Dobrej nocy!!!!
Podobne tematy
dziewczyny kochane witamy wtorek- słonko świeci, włączyłam pralkę uspokaja, młodzieniec śpi, ja pózniej muszę polatać po miescie i pozałatwiać trochę spraw, od czwartku do pracy .
Dokładnie, witamy wtorek!!!
Dość leniuchowania, dziś biorę się za porządki w domu!
Porządki dobra rzecz, tez powinnam wykorzystać jeszcze te kilka dni urlopu...ale nie chce mi się;)
Zawsze to robię przy końcu wakacji - okna, firany...
Przede wszystkim jednak powinnam znów zrobić czystkę w ciuchach. I to zdecydowaną, bo wszystkie szafy pełne.
Mądrzy ludzie mówią, że powinno usunąć sie z domu te ubrania, których nie nosiło się przez ostatni rok. Coś w tym jest...
A po odłożeniu, natychmiast wyrzucić, aby po chwili znów ich nie wkładać do szaf.
Gdy wczoraj zajrzałam głębiej do jednej z szafek, zbaraniałam...Ja to mam?? Tę koszulkę też? I tego jeszcze nie wyrzuciłam??
Dzis zamierzam oczyścić górny pałąk w garderobie, oj będzie się działo...
No to do roboty!!!
Koma Ty też jesteś nauczycielką??? Jeśli dobrze załapałam???
:O:O:O:O
cześć wszystkim...
:)
wróciłam wczoraj skonana, jak to po weekendzie.. potem była straszna burza, powyłączaliśmy sprzęty, zajrzałam tylko do kafejki na minutkę, ale czytając od początku nie zdążyłam dotrzeć do końca aktualnych wpisów....
a dziś widzę, że nasza kafejka jest jak zdrowe małżeństwo...
:D ... od czasu do czasu jakaś haja!!
myślę, że nie ma potrzeby się na nikogo obrażać, ani spinać tylko dlatego, że ktoś ma inne zdanie... właściwie po przeanalizowaniu stwierdzam, że nie wiem skąd ....
:( ... całe to zamieszanie....
chyba przeczytam jeszcze raz.....
:)
byłam na końcu świata, w lesie....
spałam w namiocie... komarów prawie nie było...
zaliczyłam smarowanie błotem, peeling stóp, masaż twarzy, masaż pleców....
uśmiałam się niesamowicie.... do teraz mnie bolą mięśnie brzucha...
były i dyskusje poważne... były i momenty trudne, bo nie wszystkie kobity zgadzały się ze sobą...
ale to właśnie jest piękne!!!
Przede wszystkim jednak powinnam znów zrobić czystkę w ciuchach. I to zdecydowaną, bo wszystkie szafy pełne.
....:):) ....
mam to za sobą!!
cały ogromny karton czeka na kogoś, kto się w to zmieści....
:D
Koma, zrobiłam czystkę, a potem pojechałam na shopping, bo stwierdziłam, że nie będę miała co na siebie włożyć... wywaliłam wszystko w czym nie chodziłam przez ostatnie 2 lata....
mam 2 cukinie i 3 kabaczki...
oczekuję propozycji...
:D
co można z tym zrobić??
dostałam wczoraj od sąsiadki.... jadłam kiedyś nadziewanego kabaczka.... ale jak??
Zuzia, ja też jestem nauczycielką.....
Cześć, Katbe - zazdroszczę takiego babskiego weekendu. Nie ma nic fajniejszego, jak czas spędzony z fajnymi babami, zakręconymi, z poczuciem humoru, głową pełną pomysłów i wiedzy...
Tez mam taką grupę:)
A jakie dyskusje odchodzą? Jakie tematy poruszamy? Cyrk czasem...i fajowsko jest:)
Przeczytaj, przeczytaj dokładnie jeszcze raz, Katbe i powiedz, czy słusznie zostałyśmy skarcone za inne tematy niż pitolenie o garach, dzieciach i babskich sprawach...
Owszem, ja też lubię pitolić, bo inaczej by mnie tu nie było od tak dawna, ale gdy można czegoś nowego sie dowiedzieć lub wymienić poglądy, to ja chętnie pogadam.
Zuziu, tak, ja też jestem nauczycielką:)
Koma, to razem posprzątamy przy końcu wakacji...
Cześć Katbe !
Cześć dziewczyny, ale się tu narobiło zamieszania.
Ja myślę, że chodzi o to, iż kafejka to było właśnie pitolenie, miłe pitolenie o babskich sprawach, tu nabierałyśmy sił i fajnie, a ostatnio
( nie zrozumcie mnie źle) stał sie to wątek o emigracji i sorki ale ja też pewne posty przeskakiwałam i nie chodzi tu chyba o to że nie można pewnych tematów poruszać, ale o to że temat emigracji zdominował tą kafejkę a w niej chyba nie o to chodziło?
Poważne tematy, owszem możemy o nich pogadać, możemy naszą biedę porozkładać na części pierwsze i dołować się nawzajem, ale chyba chodzi o coś zupełnie odwrotnego?
Moim zdaniem oto szło naszym forumowiczkom, ale może się mylę?
Ohoho:)
Alescie sie rozpolitykowaly przez caly wieczor? To ja sobie spokojnie kalafiorowa gotuje (wyszla mniam), zapiekanke klece, w miedzyczasie wiadomosci ogladam o jakichs morderstwach w Anglii, winko z moim panem sacze a tu przewroty w naszej kafejce i niemal rewolucja sie odbyly:) I to w swiateczn dzien:)
Jestem tego samego zdania, co pare innych kolezanek wyzej, ze o wszystkim mozna a nawet trzeba porozmawiac.. byle kulture i tolerancje zachowac, nie obrazac innych a jedynie podzielic sie swoimi uwagami, nawet odmiennymi. To przeciez wzbogaca nas. O ciastach, dzieciakach, dzikim seksie na urlopie tez trzeba ale jak akurat cos innego sie napatoczy i zainteresuje innych, why not?
Dobrze, postanowilam opisac wam jak to mozna sie od zera (prawie) dorobic i u nas, znaczy w PL.
Nie skonczywszy studiow ale za to studium handlu zagranicznego i majac rok pracy w tymze handlu za soba, jako dosc mloda i naiwna osoba ruszylam poznac swiat. Do UK. To byl czas Jaruzelskiego, pracy w UK Polakom nie rozdawano, po 6 miesiacach pobytu albo sie udalo jaos zainstalowac albo deportacja. Praca jedynie na czarno, za pol tego co Murzynom placili. Pracowalam, ciulalam i bardzo tesknilam. Chcialam wracac ale rodzice pisali: siedz tam, tu bieda, coraz gorzej. No to siedzialam i zylam z dnia na dzien czekajac kiedy mi wreszcie granice do Polski "otworza". Tak przesiedzialam w sumie 5 lat ale to dlatego, ze w miedzyczasie zakochalam sie w przystojnym wyspiarzu. Oboje pracowalismy, ja w koncu dostalam prace jak czlowiek bialy, w biurze i za normalna pensje, wiec pieniedzy na spokojne zycie i rozrywki nie brakowalo. Wlasciwie wszystko czego mlodym potrzeba mialam: mieszkanie wynajete ale na dlugi termin tanio i piekne, samochod, prace, wakacje tu i tam, faceta z kasa..czego mi do szczescia brakowalo? A jednak czulam sie tam obco..koledzy byli, znajomi Polacy tez, wpadala tez rodzina (po okraglym stole juz puszczali naszych) ale jak brat po miesiacu u mnie wracal do Warszawy to z tesknoty i zazdrosci, ze gowniarz do swoich jedzie, plakalam jak bobr. Ze swoich wypadow do Polski tez coraz ciezej mi sie wracalo. W nosie mialam caly ten zakichany Londyn ze swoim dobrobytem, chcialam do Warszawy, brudnej, betonowej, kochanej Warszawy.
No i wrocilam, pomoglo mi w tej decyzji rozstanie z panem z Dublina. Siedzac w autokarze do Polski smialam sie pelna geba, zupelnie inaczej niz pozostali wspolpasazerowie.
Pomimo kilku lat za granica wrocilam jedynie z walizka pelna modnych ciuchow, niewielkimi oszczednosciami (na jakies pare miesiecy starczyly), ciaza w 2-m miesiacu i wspomnieniach o przystojniaku, ktory na odchodne rzekl "radz sobie sama, ja dziecka nie chce".
OK, sprawa jasno postawiona, cos trzeba teraz kombinowac, bo brzuch rosnie, rodzice dlugo tak trzymac mnie nie beda, dziecko jesc musi a na pomoc jakakolwiek "tatusia" nie ma co liczyc. Do UK gdzie panstwo by mi pomoglo, po badaniach DNA, wracac nie chcialam. Nawet pomimo tego, ze szefowa mojego biura pytala kiedy wracam z Polski bo moje miejsce bedzie czekalo.
Plan dzialan byl prosty: znalezc prace, ba... ale nie byle jaka. Taka, zeby mnie na zbity pysk po paru miesiacach nie wywalili jak sie okaze, ze ja to 2 in 1. Czyli raczej nie w przyslowiowej firmie Krzak a w czyms stabilniejszym, gdzie jakis kodeks pracy obowiazuje i ciezarnej na bruk sie nie wywala.
Moj kapital jako ewentualnego pracownika to byl angielski w stopniu doskonalym, dyplom technika ekonomisty i tyle. A i pare lat przepracowanych za barem, w knajpach, ostatnie 3 lata w biurze podatkowym. Niewiele ale za to determinacji, zeby robote miec, jak cholera.
Kupilam Wyborcza (lata 90-te), zaznaczylam okolo 20 pozycji i zaczelam dzwonic. W wiekszosci wypadkow: za malo jezykow!!!, za malo doswiadczenia w pracy, pare razy nawet za stara (27 lat!!!). Ale nie moglam sie poddac, dalej wydzwanialam. Po dwoch dniach wiszenia na telefonie trafilam do agencji sekretarek , asystentek, takich tam roznych biurowych pomocnic. Efektem tego i nastepnych paru rozmow w agencji i biurze byl etat, poki co na okres probny, w duzej instytucji finansowej. Dla zorientowanych powiedzmy, ze prawie pod palma pracowalam;)
Asystentka Wiceprezesa, zadne kokosy, a ja czulam sie jakbym los na loterii wygrala tego dnia.
Podczas tej rozmowy kwalifikacyjnej, pani zarzadzajaca kadra sekretarek, z surowa mina zapytala "czy planuje pani w najblizszym czasie zmienic stan cywilny?". Zgodnie z prawda odparlam, ze nie. Dalszych pytan o zycie osobiste wiec nie bylo, uff.:) Po 2-ch miesiacach, kiedy czas probny zamienil sie w nieokreslony, powiedzialam juz oficjalnie o mojej niespodziance, bombie tykajacej w brzuchu. Wiceprezes pogratulowal a pani sroga zapytala, czemu nic nie powiedzialam na wstepie. "bo nikt nie pytal" mowie. Ale czy to bylo uczciwe? "Pani S, mnie na uczciwosc nie bylo wtedy stac, ja musze dziecko sama wykarmic. A ciaza mi w pracy nie przeszkodzi".
Podsumowujac te moja owczesna kariere zawodowa w latach 90-tych (moze byly latwiejsze), przepracowalam cala ciaze bez dnia na zwolnieniu, po 3 miesiacach macierzynskiego wrocilam na caly etat, awansowalam na Asystentke prezesa (nazwiska nie podam, bo znana osoba), przepracowalam w sumie 7 wspanialych lat u boku niezwykle inteligentnego szefa, w towarzystwie mniej i bardziej przyjaznych kolegow i kolezanek i pracowalabym tam dalej..gdyby nie pojawil sie moj Fin:)
Dzieckiem pomagali zajmowac sie rodzice, bez tego byloby ciezko, bo praca nie zna pojecia "zlobek" "przedszkole" "matka samotna" "choroba dziecka" itp. Ale nie mozna nawet najlepszym rodzicom siedziec na glowie w nieskonczonosc. Co innego maly wnusio, co innego dorosla corka. Oni na emeryturze w M-4, ja+dziecko, dorastajacy brat - troche nas bylo za wiele.
Trzeba bylo pomyslec o wlasnym kacie.
Cud sie stal..., przepisywalam na "czysto" regulamin naszej nowo powstajacej w firmie kasy zapomogowo-pozyczkowej. Przy rozdziale "pozyczki dla pracownikow na cele mieszkaniowe" wlaczyla mi sie czerwona lampka. Taaak, ale kto mi co da jak ja sama, z dzieckiem, pensja asystentki to nie miliony, zdolnosc kredytowa praktycznie zadna..Ale mysle sobie "jak nie sprobuje to sie nie dowiem" i poszlam na rozmowe z szefostwem.. czerwona jak burak stalam przed Jego Wysokosciami Zarzadem i powiedzialam, ze bez tej kasy ja nigdy sobie niczego nie kupie.To moja jedyna szansa. I splace co do grosza.
Do dzis nie wiem jak to sie stalo, bo podan bylo sporo i sporo odrzucono a ja swoje wymarzone iles tam tysiecy dostalam. Tzn. jako kredyt, do splacania miesiecznego, niskooprocentowany za to na 5 lat tylko (znaczy raty nie najnizsze). Powiem Wam, ze po odjeciu tych rat z moich asystenckich zarobkow, zostawalo na kefir, bulki i cos dla dziecka. Wtedy wlasnie pomoc rodzicow byla najcenniejsza, placilam na dziecko ile moglam oszczedzajac na ciuchach, kosmetykach, wyjsciach, wyjazdach, wlasciwie na wszystkim. A na spacer do parku mozna za darmo pojsc:)
Radosc po 2 latach kiedy dostalam klucze do wlasnego M-3 w Konstancinie wynagrodzila wszystkie te wyrzeczenia.M-3 w stanie surowym, bo taniej. Samotna baba i gole tynki oraz beton na podlodze, montazu bialego brak. Komedie moznaby napisac o tym jak z kolezanka wiozlam sedes w jej Cienko-cienko, z bratem wanne na dachu jego samochodu, z kolega taszczylismy ponad 2 godziny kafelki z parkingu na pierwsze pietro, z tata malowalismy sciany latajac na siusiu w okoliczne krzaczki i tak przez pol roku cyrk zanim wreszcie zakupilam za premie pracownicza wlasny komplet wypoczynkowy i rozsiadlam sie we wlasnym "salonie":). Czyli Polak potrafi, ole!:)
Poczatek tej histori to samotna mloda kobieta po powrocie z saksow, bez kasy, z brzuchem, bez mieszkania, pracy, samochodu, alimentow.. itp.
Final to juz starsza o 7 lat baba, z fajnym synkiem, wlasnym (bo splaconym) nowiutkim i skromnie po szwedzku urzadzonym (IKEA:))) lokum, nawet wlasnym autem (nowka to nie byla ale za to automatic;) i ciekawa jak na tamte lata praca. Plus cale grono znajomych i wreszcie wymarzone wakacje nad Baltykiem:)
Po co to pisze? Po to, ze mialam tez wybor: plakac, narzekac, bac sie co dalej, zebrac manele i wracac (bylo dokad i juz mozna bylo) do obcego kraju. Tam pomagaliby obcy, panstwo, socjal, inne instytucje dla takich porzuconych jak ja. Albo wziac sie w garsc, odrzucic wstyd matki samotnej, kobiety puszczalskiej i glupiej (bo nie wszystkie osoby w moim biurze byly innego zdania), wbic zeby w tynk, zamknac uszy na ciagle awantury i wytyki ze strony rodzicielki i walczyc o swoje na swoim. Wolalam jednak u siebie, w Polsce.
I da sie, nawet w tej paskudnej Polsce ale da sie.
Ani jednego dnia nie zalowalam z tamtych bidnych lat, jedyne czego mi brakowalo to milosci mezczyzny, bo przeciez u nas nadal panna z dzieckiem to gorzej niz tyfus:)). No to mi sie trafil pzypadkowo Fin. Zakochal sie, ja tez, namowil na ponowna emigracje wiec pojechalam, za glosem serca.
Tylko, ze juz po roku, pomimo darmowej szkoly dla dziecka, pomimo calego pakietu pomocy socjalnej (aha, bujda na 2-ch kolkach - ja nie dostalam tu ani centa jakiejs zapomogi jako bezrobotna przez 6 lat, uznano, ze zarobki meza BRUTTO sa za wysokie, szkoda, ze nie porownali z netto, bo to radykalnie zmienialo nasz poziom zycia z majetnego na niemal nedzny ale to juz urzednikow nie interesuje), pomimo darmowych kursow jezykowych, bezpieczenstwa na drogach, czystych ulic bez ludzi ja po roku chcialam tak bardzo wracac do swojej zapyzialej Warszawy. Do swoich, ak to w myslach okreslalam.
No ale milosc wygrala..przez nastepnych 10 lat:)) Teraz juz nie tesknie tak bardzo, polubilam wiele rzeczy w tym nowym moim kraju i domu, tu dzieci sie ksztalca a ja place podatki na nie, tu mam teraz swoje cztery katy (poki co to bank je ma:), znam jezyk, znam tutejszych ludzi..nie moge narzekac. Tyle, ze tesknota pozostanie zawsze.
Nie pisalam tej historii zeby sie czyms chwalic, klocic, wytykac, doradzac..po prostu chcialam aby niektore z was zrozumialy, ze pieniadze to nie wszystko (tu wlaczaja sie bracia Golce:) i ze mozna miec niby luksus spokoju i dostatku na stare lata a tesknic za czyms innym. No i ze u nas tez sie da jak ktos bardzo chce:)
Tyle na dzis..pisalam to w przerwach miedzy mailami sluzbowymi wiec mam nadzieje, ze cos z tego belkotu zrozumiecie:). Teraz kawa i praca!!!!
Wow , Mussuka- jestem pod wrażeniem ... I podziwiam ![]()
Mussuka, dzieci wróciły???
Mussuka, miałam ochotę na jajka na miękko, a przez Ciebie mam na twardo ![]()
Wow , Mussuka- jestem pod wrażeniem ... I podziwiam
Mussuka, dzieci wróciły???
Mussuka, miałam ochotę na jajka na miękko, a przez Ciebie mam na twardo
Dzieki Zuzia..ale naprawde nie o podziw czy oklaski mi tu chodzilo:) bardziej o zrozumienie, ze mozna majac "wszystko" za granica tesknic do swoich starych smieci. I, ze tych smieci naprawde mozna sie uporem i zacietoscia dorobic wszedzie..u nas trudniej ale to co trudniej zdobte czasem lepiej smakuje:)
Dzieciaki juz spakowane i wracaja wieczorkiem:)
Heh, kanapeczka z jajkami i pomidorkiem tez pycha:)
Czekaj czekaj, to moja historia zajmuje az 10 minut czytania? katastrofa..zbanuja mnie jak nic za wodolejstwo:)
Mussuka, podziwiam za determinację...
Ja myślę,że też jestem dość zdeterminowana i konsekwentna w działaniu, ale życie nie dało mi aż takiej szansy ,żeby się wykazać!!!
Mi rodzice zapewnili bardzo dobry start ( nie luksusy może ale było z czym zacząć i się nie martwić), wszystko u mnie było po kolei, nauka, praca,mieszkanie, narzeczony,ślub, dziecko i tak sobie żyjemy realizując swoje mniejsze lub większe cele - aż boję się czasem ,że za spokojnie i że to nie może wiecznie trwać...
Jajka zjadłam z majonezem i szczypiorkiem
Jeszcze dopiję kawkę z Wami i zmykam do jakiejś roboty!
Witajcie
kurcze slonce swieci az nie wierze
malarze maluja i zagladaja mi w okna - jestem na cenzurowanym
zeby chodz jeszcze ktorys byl przystoiny ... ale nie jest
![]()
Mussuka ale sie rozpisalas
Silna kobita jestes ![]()
Ja nie bede opisywac moje historii bo i nie ma co
A dziewczyny ktore zrobia pozadek w swoich ciuchach - sa mile widziane i u mnie zebyzrobic pozadeczek -
![]()
A ja wlasnie slucham plyty Kayah i w rozpakowywani kartonow znalazlam ksiazke Chmielewskiej ( ktora kupilam w tamtym roku i .... zapomnialam o niej) i zaczelam tez czytac ![]()
A jutro do pracy .....
Mussaka, muszę przyznać że Twoja opowieść zrobiła na mnie wrażenie, jesteś twardą babką, nie poddajesz się po pierwszym policzku. Podoba mi sie to, wstajesz i idziesz dalej.
Ja też uważam, że w Polsce można się urządzić, zapewne trudniej ale można.
Mój syn nie wyjechał, nie wiem co jeszcze może się stać, ale narazie skończył studia (pierwszą część) znalazł dobrą i dobrze płatną pracę i myślę ze też da radę.
Może i u nas nie ma bogactwa, ale jest wartość rodziny, miłość, cieszymy się z małych rzeczy i myślę że mimo burz jesteśmy szczęśliwi. Pieniądz to nie wszystko.
Zuziu odpowiadam na pytanie to ja nie napisałam do Marzenki bo padł mi komp na pare dni ponieważ mieszkam w terenie górzystym co do spisu na który tak czekasz to poproszono mnie o zwłoke ponieważ pare osób już nie ma na niego ochoty wola być anonimowe bez urazy.
Witam więc wszystkie ciepło w cieple i słoneczku a cóż to robicie porzadki ciuchowe a prosze to zbieg okolocznosci moje szafy sa puste lezy sterta która czeka na układanie albo na kubełek śmieci.
Witam porannie również Maugoshę i Storczyka ! Wy w pracy czy w domu? Nieogarniam!!!
Ewę też witam!!!
To może i lepiej - niech każda z nas robi sobie swój spis w głowie!!! Ewo- masz rację ja też proszę, abyś nie przesyłała moich danych. Kto jest zainteresowany to sam je sobie złoży do kupy w swoim .... umyśle ![]()
Powiem wam moje drogie, ze segregacja rasowa ciuchow na "za male, za stare, za brzydkie" i te "moga jeszcze byc" to maly Pikus w porownaniu do porzadkowania zabawek. Tak mi sie przynajmniej zdaje po ostatniej niedzieli, kiedy musialam przekopac sie przez stosy pluszakow, nog od lalek, kolek od czegos tam, konikow bez glowek itp. i podjac meska decyzje "zostaje czy na stos z nim"?:) Trzeba byo wykorzystac nieobecnosc malej, bo ona ma do wszystkich swych polamancow stosunek bardzo emocjonalny i sentymentalny i w ten sposob rosnie nam powoli sklep z zabawkami w domu:).
Mam nadzieje, ze sie nie dopatrzy ubytkow:)))
Mussuka, świetny tekst, napisany z jajem (nie zuzinym), językową swadą... Brawo!
I masz rację, że "piniędze to nie fszystko" (Cudny film, znów leciał w tv, widziałam go chyba z 5 razy albo lepiej).
Pisałam przecież - moje dziecię tam było, zarabiało pieniądze pracując w swoim zawodzie, ale wróciło...
Tęsknota, kurka...nie za Polską, ale za nami.
Kasia, jadłam ostatnio u kolezanki naleśniki z cukinią. Pychota!
Widziałam, jak robiła - chcesz, to napiszę.
Kabaczki też robiłam z farszem mięsnym.
Ja dziś jestem w domku, ale jutro już koniec leniuchowania.
Jak Was tak czytam to myślę, że muszę przeglądnąc swoje ciuchy. Ostatnio układałam w szafce, ale nie robiłam radykalnych cięć, a może warto?
U mnie słoneczko, zaraz biegnę na zakupy.
Ja jestem w domu
jutro dopiero prace zaczynam ...
Wlasciwie dobrze bo wroce do normalnosci a w weekend pojade do IKEA ,mam kawalek drogi tam wiec musze sobie zapisac co mi naprawde potrzeba bo znowu nakupuje pierdol w ogromnych ilosciach a zapomne po co tam wogole pjechalam ![]()
Małgosiu, masz dobry pomysł może i ja w weckend wpadnę do ikei po jakieś pierdołki/
Małgosiu a możesz napisać co polecasz, albo co ty kupujesz?
Koma, dawaj te przepisy, bo za chwilę muszę się brać za obiad....
:)
może jeszcze ktos skorzysta, skoro kabaczki i cukinie tak w tym roku obrodziły, że ludzie muszą je rozdawać......
:D
Mussuka!
Masz kobito nie tylko szczęście ale przede wszystkim charrrrakter....
:)
chcieć to móc
silna z ciebie kobitka!
Mam nadzieje, ze sie nie dopatrzy ubytkow:)))
na to bym raczej nie liczyła......
:D
Ja jestem w domu
jutro dopiero prace zaczynam ...
Wlasciwie dobrze bo wroce do normalnosci a w weekend pojade do IKEA ,mam kawalek drogi tam wiec musze sobie zapisac co mi naprawde potrzeba bo znowu nakupuje pierdol w ogromnych ilosciach a zapomne po co tam wogole pjechalam
Mnie sie jeszcze nie zdarzylo przejsc przez IKEA i wyjsc bez torby, tej zoltej.. plastikowej i przepastnej, do polowy wypelnionej pierdulkami:) tak to juz ta IKEA ma, same fajne gadzieciki pod nos podtykaja:)
A ja mam IKEA doslownie 5 minut samochodem od nas..musze sie kontrolowac z calych sil by tam nie zamieszkac:) zwlaszcza, ze maja super lody z automatu po 50 centow! jak za darmo:))
Kobitki skoro tak często korzystacie z Ikei to proszę zdradżcie co fajnego możemy kupić, może polecicie coś na co nie zwraca sie uwagi wpadając tam raz na ruski rok. ![]()
Mnie sie jeszcze nie zdarzylo przejsc przez IKEA i wyjsc bez torby, tej zoltej.. plastikowej i przepastnej, do polowy wypelnionej pierdulkami:) tak to juz ta IKEA ma, same fajne gadzieciki pod nos podtykaja:)
mam to samo....
:D
a pojechałam tylko po tea-lighty....
Storczyku, mają najlepsze podgrzewacze.... mam sprawdzone, wypalają się do końca
kupuję też świece białe różnych wielkości
mam kilka kompletów pościeli
super dwie kołdry... letnią i zimową
kieliszki do wody i soków, miseczki.... miski i salaterki.....
Mussuka, i hot-dogi po złotówce ![]()
Napisałam posta o pierdołach, które nie wiadomo kiedy gromadzą się w pokoju mojej córki i mi wcięło!!!
Błąd - za dużo połączeń z netkobiety.pl.
Kochane , żegnam , bo muszę w końcu tu coś zrobić!!!!
I masz rację, że "piniędze to nie fszystko" (Cudny film, znów leciał w tv, widziałam go chyba z 5 razy albo lepiej).
Pisałam przecież - moje dziecię tam było, zarabiało pieniądze pracując w swoim zawodzie, ale wróciło...
Tęsknota, kurka...nie za Polską, ale za nami.
.
"Pieniadze szczescia nie daja - ale bez pieniedzy tez czegos do szczescia brakuje"
..... Tak tylko mi sie przypomnialo i prosze zle nie zrozumiec tego cytatu ![]()
Wlasnie koma teskni sie za bliskimi
i tak jak moja mama ( kiedy wyjezdzalam) powiedziala - jedz dziecko, sprobuj i pamietaj masz zawsze dom gdzie mozesz wroci jakby cos poszlo nie tak my tu zawsze na ciebie czekamy - jej moj wyjazd wcale nie pasowal nikt nie chce zeby dziecko bylo daleko ale powiedziala mi to wiele lat po moim wyjezdzie ![]()
Mussuka napisał/a:Mam nadzieje, ze sie nie dopatrzy ubytkow:)))
na to bym raczej nie liczyła......
:D
dlatego jako element rozpraszajacy i odwracajacy uwage od utraconych polamancow ma w swoim pokoju nowe "dorosle" lozko:)). Z duzymi szufladami na pluszaki:))
dlatego jako element rozpraszajacy i odwracajacy uwage od utraconych polamancow ma w swoim pokoju nowe "dorosle" lozko:)). Z duzymi szufladami na pluszaki:))
no chyba że....
:)
jadę do sklepu po mielone mięso....
będę nadziewać
Koma mi się odmeldowała..... ale znalazłam jakieś przepisy na necie
choć wolałabym juz sprawdzone
Zuzia, jak ja widzę, że coś długo mi mieli z postem.... to szybko go kopiuję, zanim wyskoczy mi błąd strony
za kilka minut wchodzę z powrotem jak już strona działa prawidłowo i wklejam
z tym postem też tak zrobiłam, żeby drugi raz nie pisać
jej moj wyjazd wcale nie pasowal nikt nie chce zeby dziecko bylo daleko
Mnie też wyjazd mojego syna nie pasował...i nie pasuje mi teraz ten pomysł o wyjeździe ponownym...
On jednak sobie wszystko przemyślał...zawsze jest 'coś za coś'.
Chociaż...gdy był za granicą, leciał do domu krócej, niż teraz jedzie samochodem, bo nie mieszka w moim mieście.
Gdy był tam, rozmawialismy chyba codziennie - teraz dzwoni, gdy coś mu potrzeba, a na GG kilka zdawkowych informacji.
Tam gnała go do nas tęsknota, chciał kontaktu - teraz mu lepiej, więc nie ma tej potrzeby.
Z tą cukinia to tak: zetrzeć na tarce jarzynowej ze skórką, lekko posolić, niech puści sok. Wbić jaja, mąka...tylko bez cukru, albo trochę...normalnie zrobić ciasto na placuszki...i smazyć.
Kabaczek przeciąć wzdłuż, wydrążyć. Nakłać farszu - ja robiłam mięsny, może być z mielonego...albo jakoś inaczej doprawiony....kwestia smaku i pomysłu. Włozyc do piekarnika i piec, az zmięknie kabaczek. Pod koniec posypać serem...
normalnym lub parmezanem.
Smacznego.
Nie odmeldowałam się, to netkobiety tak dziś chodzą...
Chociaż...gdy był za granicą, leciał do domu krócej, niż teraz jedzie samochodem, bo nie mieszka w moim mieście.
Gdy był tam, rozmawialismy chyba codziennie - teraz dzwoni, gdy coś mu potrzeba, a na GG kilka zdawkowych informacji.
Tam gnała go do nas tęsknota, chciał kontaktu - teraz mu lepiej, więc nie ma tej potrzeby.
Koma, ja czasem szybciej przelece sie z Helsinek do Warszawy niz dojade z Okecia do rodzicow. A zeby to potwierdzic i jeszcze raz sprawdzic osobiscie to sobie wlasnie kupilam bilet do Warszawy na nastepny wtorek:) Krotko, bo sluzbowo, ale zawsze to fajnie do domu rodzinnego wpasc;)
I wiesz co, z ta tesknota zza morza a tesknota zza miedzy to jest wlasnie tak, ze im sie jest dalej tym bardziej brakuje tych bliskich, nawet pare minut przez telefon to juz duza ulga, bo sa tak daleko, nie wiadomo kiedy sie ich zobaczy a wokol sami obcy, inni niz my ludzie. A u siebie to wiadomo, juz inaczej to wszystko wyglada, jakos tak razniej i swojsko. No i czlowiek wrzuca na tzw. luz, zapominac nie zapomina, zwyczajnie nie czuje tej izolacji posrod innych.
To nie tylko Twoj syn ma takie objawy, wszyscy z daleka tesknimy bardziej co nie znaczy, ze z bliska nie czujemy do bliskich nic. Inaczej te tesknote odczuwamy.
to szybko go kopiuję, zanim wyskoczy mi błąd strony
za kilka minut wchodzę z powrotem jak już strona działa prawidłowo i wklejam
Nie wpadłam na to....:)
Widzę,że wątek emigracyjny się ciągnie, tylko nieco zmienił tematykę ![]()
Widzę,że wątek emigracyjny się ciągnie, tylko nieco zmienił tematykę
byl tez epizod z kabaczkami i cukiniami (zebym ja je jeszcze umiala rozroznic:),
baklazana od cukini to i owszem ale nie te dwa poprzednie warzywa.
baklazany smazone w sosie jogurtowo-ogorkowym (takim balkansko-tureckim) - pycha!
Koma, dzięki..
:)
zaraz cos zacznę kombinować...
dziś zrobię nadziewanego kabaczka...
udało mi sie zdobyc po długim weekendzie świeże mięso, nawet mi w sklepie zmielili...
co do wątku emigracyjnego....
nasza kafejka jest międzynarodowa przecież....
:D
i niech taka zostanie

....
:D .... przełączam się do kuchni
baklazany smazone w sosie jogurtowo-ogorkowym (takim balkansko-tureckim) - pycha!
Nie kuś Mussuka!!!
Bałkańsko - tureckie- to w tym roku moje klimaty:)
Jakoś nie mogę przekonać się do bakłażana...Jadłam kiedys grilowany, ale nie byłam zachwycona.
Musze spróbować jeszcze raz...
Skoro o cukinii mowa...Jadłam kwiaty cukinii, faszerowane fetą( chyba pisałam juz tu przy okazji jakiegos tematu kulinarnego).
Świetne były??
--------Umówiłam się dziś z dziewczynami do miasta na pogaduchy i jakieś piwko...:))
Koma, mamy podwyżkę od 1 września:0
Ale się zacznie gadanie...
Też ,chcę na piwko- moja najlepsza przyjaciółka nie bierze żadnego alkoholu do ust:(
Koma, mamy podwyżkę od 1 września:0
Ale się zacznie gadanie...
Też ,chcę na piwko- moja najlepsza przyjaciółka nie bierze żadnego alkoholu do ust:(
no to gratulacje:))) a kto ma zaczac gadac niby? pielegniarki?
a tu macie jakas inna kombinacje: http://www.palcelizac.pl/przepis/314/smazone_baklazany_z_jogurtem_i_kminkiem/
baklazany sa raczej za suche na grilla i wyda takie bez smaku, a jogurt jest do nich najlepszym dodatkiem:) jadlam w Turcji, rewelacja!
Koma, mamy podwyżkę od 1 września:0
(
Nauczyciel dyplomowany 200 zł BRUTTO.
Ile to będzie? Niewiele ponad 100zł
))
Tego grillowanego też jadłam chyba w Turcji...gdzieś w każdym razie tam...
niecałe 200 - chyba 196 o ile dobrze policzyłam
I zważając na to ,że szykuje mi się w tym roku goły etat , bo mniej klas będziemy mieć - to raczej tej podwyżki nie poczuję:(((
Nie poczujesz, bo to za mało, aby cokolwiek poczuć...
Ja też mam goły etat...
Ale burza w społeczeństwie i tak się rozpęta, że znowu te nieroby- nauczyciele dostali kasę - całe 7%!!!
Nie mogę, kiedyś na jakimś forum próbowałam wytłumaczyć , na czym polega praca nauczyciela i co należy do jego obowiązków oprócz odbębnienia 18 godzin po 45 minut i ewentualnie sprawdzenia jakichś klasówek - ale nikt nie jest w stanie tego pojąć i zrozumieć- syzyfowe pisanie
Ja już przestałam się tym denerwować - jak bozia wyobraźni nie dała, to tak będą sądzić.
Bo widzisz...Szkoła to taki aparat przymusu. Lubiłaś chodzić do szkoły??Ja nie...teraz też średnio lubię...
A aparatu przymusu sie nie lubi!
Policji też się nie lubi, okropnie! Ale bez niej...?
Najbardziej nie lubią takie gamonie, co to chcieliby coś za darmo - piątki by chcieli, a tu klops...nie da się bez pracy. Szkoła zła, a nauczyciel debil!
Ale burza w społeczeństwie i tak się rozpęta, że znowu te nieroby- nauczyciele dostali kasę - całe 7%!!!
Nie mogę, kiedyś na jakimś forum próbowałam wytłumaczyć , na czym polega praca nauczyciela i co należy do jego obowiązków oprócz odbębnienia 18 godzin po 45 minut i ewentualnie sprawdzenia jakichś klasówek - ale nikt nie jest w stanie tego pojąć i zrozumieć- syzyfowe pisanie
A przeciez mowi sie zlorzeczac swym "przyjaciolom" .."obys cudze dzieci uczyl" wiec to chyba nie jest taka leka robota? mialam praktyki w zerowce ale krotko i omal nie trafilam po nich na odwykowke. ciezki kawal chleba i czesto niewdzieczny..zwlaszcza w dzisiejszych czasach. I nie kase mam tu na mysli.
Dzięki Mussuka za zrozumienie!!!
Ja lubię swoją pracę, ale wkurza mnie, jak inni ją lekceważą, mówiąc np "a co wy tam pracujecie?" Było trzeba wykształcić się na jakiegoś nauczyciela i pracować , a nie komentować, nikt nikomu nie bronił... Mieć wtedy te 2 miesiące wakacji i jakieś ferie po drodze no i w końcu to najważniejsze- osławione 18 godzin tygodniowo zamiast 40!!!:))) Ameryka!!!
Dzięki Mussuka za zrozumienie!!!
Ja lubię swoją pracę, ale wkurza mnie, jak inni ją lekceważą, mówiąc np "a co wy tam pracujecie?" Było trzeba wykształcić się na jakiegoś nauczyciela i pracować , a nie komentować, nikt nikomu nie bronił... Mieć wtedy te 2 miesiące wakacji i jakieś ferie po drodze no i w końcu to najważniejsze- osławione 18 godzin tygodniowo zamiast 40!!!:))) Ameryka!!!
wyslac takiego delikwenta na lekcje z trudna mlodzieza na tydzien i z pocalowaniem reki wroci do siebie za biureczko:) nikomu nie nalezy ani zazdroscic jego pracy ani nia gardzic, kazdy jest sam kowalem swego losu.
Ja lubię swoją pracę, ale wkurza mnie, jak inni ją lekceważą, mówiąc np "a co wy tam pracujecie?"
Zuzia, temat stary jak świat....
:)
Na szczęście w naszej kafejce jeszcze nie usłyszałam, że jestem nierobem, który za kilka godzin dostaje pieniądze....
Tutaj nikt nam nie zazdrości naszej pracy.... zazdroszczą pewnie wakacji ale raczej w pozytywnym tego słowa znaczeniu...
:D
Fajnie, że dostaniemy podwyżki!!
Melduję, że kabaczek nadziewany mięskiem już w piekarniku...
:)
no widze, ze tu sie cale zacne grono pedagogiczne zebralo. czuje sie jak w pokoju nauczycielskim..na dywaniku;)
ja kabaczka nie mam, za to te kalafiorowa na 2-ch giga kalafiorach (lycha w zupie prawie stoi:), kurczaku i z peczkiem koperku - tez da sie przelknac. A zaraz lece po paczki do Arnoldsa, te takie pyszne hamerykanskie z wanilia w srodku..jejku..slinotok!
powrzucalybyscie swoja droga pare fotek tych waszych delicji domowych, fajnie byloby jesli nie podniebienie, to chociaz wzrok uraczyc:)
heloo hello .. musiałam nadrobić zaległości na biurku.. potem zaległości w czytaniu i już prosze 14.04..szok ;-)
Mussaka robiłaś te kalafory w cieście?
heloo hello .. musiałam nadrobić zaległości na biurku.. potem zaległości w czytaniu i już prosze 14.04..szok ;-)
Mussaka robiłaś te kalafory w cieście?
Robilam:) super wyszly i zjedlismy na poczekaniu calego taiego delikwenta..oczywiscie w kawalkach:)
zapomniałam wtedy chyba napisać, że podaje go z sosem.. może byc jogurtowo czosnkowy ( ja osobiście czosnku nie dodaje tylko do ciasta ;-) )) lub koktailowym.. choler..a znów jestem głodna..
zapomniałam wtedy chyba napisać, że podaje go z sosem.. może byc jogurtowo czosnkowy ( ja osobiście czosnku nie dodaje tylko do ciasta ;-) )) lub koktailowym.. choler..a znów jestem głodna..
nie martw sie, czosnek i milin innych ziolek dodalismy do tego ciasta nalesnikowego a gotowego pana kalafiora polalismy ketchupem zmieszanym z musztarda (czyli na slodko-kwasno byl:)
a inne panie od rana tu jakies cukinie, kabaczki, baklazany, dynie i inne warzywa bulwowe nadziewaja..tez od tego zglodnialam:)
a inne panie od rana tu jakies cukinie, kabaczki, baklazany, dynie i inne warzywa bulwowe nadziewaja..tez od tego zglodnialam:)
ja już po obiedzie..
:)
teraz kawę piję
wyszło pysznie!!
kabaczka zdobycznego obrałam, wydrążyłam i na 2 min. wrzuciłam do wrzątku....
na olej wrzuciłam czosnek, cebulę, mielone mięso (łopatkę), poddusiłam, przyprawiłam solą, wegetą, papryką czerwoną w proszku, pieprzem, sosem chili, dodałam pół puszki pomidorów i pokrojona w kostkę paprykę żółtą i czerwoną.... i razem poddusiłam 10 min
do tego dodałam trochę na wpół twardo ugotowanego ryżu co by mi wilgoć zabrał i tym nadziałam kabaczki
piekły się 30 min w naczyniu żaroodpornym w piekarniku
na 10 min przed wyjęciem posypałam je żółtym serem
polecam!!!
![]()
mniej więcej tak wyglądały...
robiłam po raz pierwszy ale na pewno nie ostatni
No ale smakowicie się zrobiło.
Dziewczyny ja nigdy nie mówiłam że nauczyciele to nieroby, mam kilku nauczycieli w rodzinie i nie zazdroszczę, młodzież teraz bardzo trudna jest, ale dobry nauczyciel sobie radzi.
Natomiast proszę się nie dziwić pielęgniarkom na nie nigdy nie ma kasy, a przecież tez pracują wykształcone dziewczyny, zakres obowiązków i uprawień jest corzaz większy. Uważam że tak jak w zawodzie nauczyciela, proszę popracować jako pielęgniarka a wtedy się dziwić, że dziewczyny się buntują. Wszyscy korzystają na fakcie iż nie mogą one zostawić pacjenta, wiedzą, że podczas protestu czy strajku nic strasznego sie nie stanie, że zawsze ktoś jest przy chorym.
Pielęgniarstwo w obecnych czasach to nie tylko biały fartuszek i strzykaweczka, teraz są juz inne czasy.
Storczyku, ktoś się dziwi pielęgniarkom??
Mam wrażenie, że one mają jeszcze gorzej.... a odpowiedzialność niewspółmierna do żałosnej pensji
szkoda słów....
Zuzia z Warszawy napisał/a:Koma, mamy podwyżkę od 1 września:0
Ale się zacznie gadanie...
Też ,chcę na piwko- moja najlepsza przyjaciółka nie bierze żadnego alkoholu do ust:(
no to gratulacje:))) a kto ma zaczac gadac niby? pielegniarki?
To tylko reakcja na ten post. Tak to odebrałam, jeśli się mylę to sory.
Dziewczyny byłam dziś u dermatologa, powodem były włosy a właściwiecoraz większy ich brak. Nie znaczy że jestem łysa, ale zauważyłam że jest ich jakby mniej. Dostałam płyn LOXON5%, CZY MACIE OPINIE NA TEN TEMAT?
no właśnie NIEROBY............... oprócz tego ze mam całe 5 godzin od poniedziałku do piątku dziennie, plus próby z grupą teatralną ( z rodzicami), czesto i gęsto wycieczki na których musze być , robienie pomocy które musze mieć, kursy które musze robić bo przecież dokształcać sie muszę i należy, konsultacje z rodzicami często i gesto, zawsze uśmiech i dobry humor, to myślę że ta podwyżka to nam się należy a jak komuś sie nie podoba to niech skończy pedagogikę i do pracy ( do przedszkola lub szkoły), ot tak sobie siedzę i piszę. U nas fajnie słoneczko świeci
ja dziś od rana urzędy atakowałam odstałam swoje w urzędzie komunikacji, potem poszłam wymienić dekoder bo popsuł się a teraz sobie dalej piorę ( jakoś dziwnie pralka mnie wycisza), klikam do Was i ciągle słonko świeci i jest cieplutko i fajnie miło.
czesc STORCZYKU tez z tym walcze tez gubie strasznie i jakoś powodu nie widze a ciągle leca
ja od 2 tygodni chodzę do fryzjerki na zabieg regeneracyjny niby trochę lepiej ale do ideału daleko, w aptece kupiłam sobie nafte kosmetyczną do właosów wcieram sobie z żółtkiem i zmywam , robiłam sobie nawet wyniki również tarczyca ale dostane je dopiero jutro
Cześc dziewczyny.
Wik płaciłaś coś za wymianę dokodera? Mój też sie zepsuł, ale już jest po gwarancji i zaproponowali mi kupno nowego. Rozważam zmianę operatora.
Dziewczyny. Z całym szacunkiem do zawodu nauczyciela. Mam wrażenie, że same się nakręcacie. Nikt tu na nauczycieli nie najeżdża, więc nie rozumiem tej obrony na atak, którego nie ma.
Strony Poprzednia 1 … 274 275 276 277 278 … 1 325 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026