Zuzia z Warszawy napisał/a:Ale poszalłaście z tymi zdjęciami Mussako i Malwino!!!
A o co chodzi , z tym dawnym charakterem kafejki, bo nie wiem - w sumie jestem tu nowa i nie czytałam całości dokładnie
Dziś spędziłam miły dzień w towarzystwie koleżanki- dowiedziałam się też ,że córka mi ufa...
Chyba jestem zmęczona, bo było trochę wrażeń . Jutro napiszę więcej
Dobranoc!
Jak to poszalalySCIE?? Malwiny ma tu juz podobno nie byc, sama kasowalam??
Mnie nie przeszkadza pokazanie swojej facjaty..mam ja na FB i na innych forach i jakos nigdy mi to w niczym nie zaszkodzilo. Jakos tak, jak kogos widze to inaczej mi sie z nim gada, wiecej o nim jakby "wiem"..chodzi o charakter a nie dane do urzedu podatkowego:))
Tez mam nadzieje, ze te uwagi odnosnie niezmienionego charakteru kafejki nie odnosza sie do tych fotek. Jakby wam przeszkadzalo to sie usunie i po klopocie:)
Marzenie odpowiadam, ze Fione utuczylo moje dziecko, dosypujac jej regularnie jakiegos ptasiego ziarna, karmiac marchewkami, jablkami i krakersami. Teraz krolikowa jest na diecie..pasie sie na lace jak koza i tyle..musi starczyc. Chyba do niej dolacze z ta dieta, bo z laski zrobi sie kawal draga:))
Pogoda..taka jak i wczoraj..padalo rano, teraz przestalo ale temperatura raczej nie sprzyja juz zakladaniu szortow. Podobno lato ma wrocic..sie okaze w praniu.
Ktos tu cos o canneloni wspominal..rozkosz:)) W ogole to ja sie zwloszczylam w swoim jadlospisie po tegorocznym wyjezdzie do Rzymu. Uwielbiam kuchnie wloska a w ogole taka srodziemnomorska (no Wlochy to akurat nie tylko taka kuchnia) i moge makarony tak w kolko.
Ja tak juz mam, ze zawsze jak skads wracam to chcac jeszcze troszke "przedluzyc" klimat wyjazdu zaczynam pichcic tamtejsze lokalne potrawy. Tak wiec np. po Rodos cala rodzina raczyla sie do bolu salatkami greckimi, tsatsikami, mussakami (ale nie mna!!!), stifadami i takimi co to jeszcze udalo sie skopiowac. Zapijajac oczywiscie winem bialym greckim:) Tego lata syn po 2 tygodniach od Rzymu spytal niesmialo kiedy skonczymy z makaronami i bardzo cieszyl sie z naszego nastepnego wyjazdu, tym razem do Gawrychrudy (jezioro Wigry), bo powrocily kotlety schabowe, ogorkowa, ryby smazone i inne polskie specjaly...tylko tych wschodnich kartaczy i soczewiakow za nic nie umiem. Za to ogorki malosolne, w ktorych Misiek zasmakowal tam i ktore sami zakisilismy w domu wyszly rewelacyjne! Pod rybe wedzona i zimna wodeczke - mniam:))
Dzieci z kompotem oczywiscie!:)))
No i zglodnialam a mam byc na diecie..ide zaparzyc zielona herbatke z mieta..ponoc ma pomagac w chudnieciu:)) Mit! No, chyba, ze tylko ta herbata czlowiek sie zywi..
Pa, milego poranka wam zycze!