Witam przy drugiej juz dzisiaj kawce:)
Od samego rana zasuw w pracy, maile, maile , maile wiec dopiero teraz dolaczam:)
Tyle tych postow przez wieczor i noc nawpisujecie, ze az nie wiem czego sie teraz "czepnac":)) na bezsennosc cierpicie?:) ale to fajnie, bo jest co rano poczytac;)
Krotko konczac temat tych nieszczesnych Finow: mnie oni ogolnie "zwisaja", sa jacy sa, jednym odpowiadaja bardziej..innym mniej (tutaj sie moge wpisac). ale tak to juz przeciez jest, ze ile ludzi tyle gustow:)) ja tam ciesze sie, ze sie w Polsce urodzilam i wychowalam:)
Ponadto ja mam bardzo wszczepiony ten patriotyzm, nic na to nie poradze. Jednym z nas od razu bardziej pasuje zagranica a mnie zawsze ciagnie do domu. Mam juz za soba i 5 letnia emigracje w Londynie (to jeszcze za komuny) i brr..nigdy wiecej mieszkac tam bym nie chciala. Mialam tam i prace i mieszkanie i fajnego chlopaka i kasy wystarczajaco by sie bawic jak chcialam..ale tesknilam za bardzo do tych pol malowanych zbozem rozmaitem..:). Wrocilam i z miejsca odzylam:) Anglosasi mnie nie pociagaja.
Finlandia to drugi przystanek..ja tak to traktuje, bo nie wyobrazam sobie abym tu miala swa starosc spedzic. Tak juz mam..niech tam sobie wkolo mowia, ze w Polsce brud, smrod, nedza i ubostwo (choc wcale tak nie jest)..ale swoj brud i smrod, nie obcy. A tu moze byc poukladane i posprzatane (tez tak wcale nie jest, to mit jak wiele:) ale to zawsze bedzie obce. Je nie czuje jak Finka, nie mysle jak Finka, nie mam ich mentalnosci i czesto nie rozumiem ich postepowania..dlatego zawsze bede tu obca. I nie pomoze ani kupiony dom, ani maz tubylec (teraz juz byly maz) ani dobra praca i placa ani dzieci w tutejszych szkolach ani znajomosc jezyka, miejsca, zwyczajow...nie ma tego u mnie w sercu i tyle.
Mnie nie denerwuja dziury w polskich drogach, nie wkurza mnie Smolensk po raz tysieczny w telewizji (no, troche juz tak:), nie draznia narzekania na politykow, pogode, drozyzne itp. - znam to od dziecka i w tym wyroslam. Ja przy dziurawych drogach widze piekne wierzby i lany pol za nimi, jak slucham pana w Faktach to smieje sie z jego ironii a Smolensk mnie tez juz bawi (bo to juz jakas satyra chyba jest), ogladam polskie kabarety i placze ze smiechu, bo tylko ten humor tak do mnie trafia, politykow olewam bo wszedzie to taka sama rasa oszustow i dzierzystolkow... tylko nie wszedzie tak o nich glosno (tu nie wolno nawet!), drozyzna polska na tle tutejszej to maly pikus a pogoda..zmienna jest.
Dla mnie Polska i tylko Polska to moj dom i ojczyzna..zawsze byla, jest i bedzie..chocbym w luksusy gdzie indziej oplywala. Nie o to chodzi przeciez, to tak jak z miloscia - nie da sie jej kupic za zadne pieniadze:)
No i tyle w temacie Finow i emigracji:) bo sie za bardzo rozgoraczkujemy i niepotrzebnie.
Teraz wazne inne pytanie: czy Wy drogie panie staralyscie sie kiedys w tym naszym "sedziwym" wieku troche odchudzic? a jak tak to jak? bo ja nigdy przenigdy klopotow wczesniej ze zrzuceniem paru kilo nie mialam a teraz to jak stanelo to ani drgnie. przydaloby sie z jakies 5-7 kilo mniej i za cholere nie moge. wcale duzo nie jem i raczej lekko, beztluszczowo, ruszam sie dosc duzo ale odnosze wrazenie, ze jak sylwetka zmienila sie pare lat temu tak juz nie wroci do tych mlodzienczych smuklosci. To nie otyolsc, bo gruba nie jestem ,tylko jakies takie ogolne..bo ja wiem..poszerzenie w biodrach, talii, ramionach. Czy tak juz musi zostac, bo to ten wiek?
napiszcie, czy Wam sie udalo jakos "cofnac zegar":)) czyli wrocic do sylwetki "sprzed". no i jak:)
Teraz do roboty, bo nie bedzie premii:)
sloneczne pozdrowienia (wiem wiem, u Was tez juz ladnie:))