Tak dziewczyny, jak ktos tu napisał, ja też jak mam wiecej obowiązków jestem lepiej zorganizowana..i co najwazniejsze wtedy tez zawsze lepiej i konstruktywniej wypoczywam...Najwazniejsze tylko moim zdaniem, żeby obowiązki sprawiały człowiekowi przyjemność i żeby widziec efekty tego co sie robi...nie zawsze neistety tak mam...a raczej często wręcz odwrotnie
Starsznie nie lubie takiego stanu, zwłaszcza jak człowiek nie ma na nic wplywu bo musi sie podporzadkowac jakiemus beznadziejnemu pracodawcy i całkowicie zdać się na jego dobra i złą wolę.
Widę, że tu dzis dyskusja wre
...moze jeszcze ktos jest na linii?...
Anulo to widzę, że Ty chyba masz migrenę z prawdziwego zdarzenia
Ja tez niby ją mam ale bardziej to chyba tylko bóle naczyniowe- tez strasznie dokuczliwe ale jednak nigdy nie zdarzyło mi się wymiotować, mdleć, czy cos podobnego...choc nieraz aż trzęsły mi sie kończyny i jakbym wyszła na ulicę mogłoby dojść do nieszcześcia...
Mona, ja ostatnimi czasy jestem przerażona tzw. babskimi pracami domowymi-- kazdy guzik ciagle mi sie urywa, jak mi się cos urwie u spódnicy i poprawię, za chwile mam znowu to samo
wnerwia mnie to bo przeciez trudno chyba do takich rzeczy kupowac sobie maszynę do szycia a tez nie mam zwyczaju wyrzucać ciuchów bo coś tam mi się uszkodziło....pojęcia nie mam czy jestem taka łamaga w tych sprawach czy co...
Wiesz, ja nie jestem zatrudniona na etacie i dlatego tez spędzam dużo czasu w domu ale nie powiedziałabym, że lubię domowe zajęcia, zresztą często po prostu w domu pracuję.Ale nie da sie ukryć, że takie życie jest zupełnie inaczej zorganizowane i mniej ustabilizowane.Jedno co sobie cenię to mozliwość czestego patrzenia w telewizor
...Mam wiele ulubionych programów publicystycznych i filmów...choć czasem mam wrażenie, że tv zastępuje mi życie i sama nie wiem co o tym sądzić...no ale skoro nie mam takich znajomych jak np. bohaterzy "Klanu" to chyba lepsze takie ciekawe osobowości w telewizyjnej rzeczywistości niż nigdzie?...